Re: Metody objawowo-termiczne - sprostowanie
NPR ma wysoką skuteczność (czyli praktyczny brak otwartości na życie, he he –
argumentu którym wymachują propagatorzy Metody wywyższający się nad rodzicami
stosujących sztuczną antykoncepcję) jedynie przy współżyciu w III fazie i to
wyznaczanej przy pewności odczytu obydwu objawów.
W praktyce to ostatni tydzień cyklu, a dla kobiet karmiących piersią, lub
właśnie na wakacjach, czy po imprezie odczyty temperatury są zaburzone i ten
okres się skraca –ot i cały mit „skuteczności” NPRu. Para, która stosowałaby
zwykły kalendarzyk i prezerwatywę ma zdecydowanie większą kontrolę nad
płodnością i to przy większej ilości stosunków.
Ideolodzy NPRu wyśmiewają kalendarzyk, a ukrywają przed swoimi ofiarami
prawdę, że metoda objawowo –termiczna jeszcze bardziej ogranicza liczbę zbliżeń
od tej zasłużonej metody naszych rodziców –notabene wtedy też kościelni
ideolodzy głosili, że to metoda „najlepsza”. Niestety organizm zdrowej kobiety
to maszyna nastawiona na płodność, a nie jakby się chciało specjalnie „okresowo
niepłodna”, by wtedy współżyć.
Autorka GW nie napisała, ze skutkiem ubocznym NPR jest dyktat zeszytu z
obserwacjami nad seksem, co w praktyce sprowadza się do instrumentalizacji tej
strony miłości – np nie można zaplanować soboty bez dzieci i mieć spokojny czas
na współżycie, bo nigdy nie wiadomo co powie magiczny zeszyt. Tę patologiczną
sytuację użytkownicy kompensują sobie budowaniem fałszywego poczucia wyższości
moralnej i składaniem ofiary na ołtarzu albo swojej religii i przekonaniem,
że „to Bóg tak chce”, albo ekologicznych przekonań o „kontroli nad organizmem”.
W rzeczywistości współżyją kiedy muszą i nie żadnym „naturalnym” rytmem
tylko „technologicznym”.
NPR może być dobrym wyborem metody regulacji poczęć jeśli odrzuci się obydwie
te chore ideologie: katolicką bazującą na pseudomoralności (liczy się metoda, a
nie intencja ograniczania ilości dzieci), lub „zieloną” wyrastającą z na lęków
przed cywilizacją i chorobliwego kultu zdrowia, młodości, natury itp.
W wielu sytuacjach gdy NPR jest ewidentnie na siłę (karmienie niemowlaka,
choroby, menopauza, wakacje, tryb życia) i spokojnie można by równolegle
zastosować choćby prezerwatywę to właśnie ideologia narzuca i
tłumaczy „przewagę” NPR – i tak kościelny straszak „grzechu śmiertelnego”
(wcześniej zresztą stosowany także do kalendarzyka !, czy nienaturalnej pozycji
seksualnej), czy „jednośc z przyrodą” nurtu New Age. Taki NPR jest podobnie
dogmatyczny jak hasło, ze rower jest najlepszy i powinien być jedynym środkiem
transportu dobrym dla wszystkich :).