NERWICA WEGETATYWNA - czy ktoś się jej pozbył??? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jeśli masz nerwicę - wiesz jak to jest. Ataki duszności, kołatanie serca,
    drętwiejące ręce, dziwne bóle, niepokój sięgający czasem paniki, wrażenie, że
    zaraz umrzesz. A to wszystko znienacka, często bez powodu. NO WŁĄŚNIE - czy
    komuś udało się pozbyć definitywnie tego cholerstwa??? JAK??? Żyję z nerwicą
    już ponad 10 lat, objawy czasem nasilają się, czasem słabną, ale nijak nie
    chcą odejść. Staram się raczej unikać środków farmakologicznych (OK.
    regularnie magnez i awaryjnie neospazmina czy validol, ale anksjolityków się
    boję - z przepisanego Tranxene'u wziąłem 2 kapsułki w miesiąc).
    Podzielcie się swoimi doświadczeniami w walce z nerwicą. A może ktoś NAPRAWDĘ
    Z TYM WYGRAŁ?
    • Gość: mgran IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 10:15
      Tak, wygrali moi pacjenci.
    • Gość portalu: zenon napisaý(a):

      Jeśli masz nerwicę - wiesz jak to jest. Ataki duszności, kołatanie serca,
      drętwiejące ręce, dziwne bóle, niepokój sięgający czasem paniki, wrażenie, że
      zaraz umrzesz. A to wszystko znienacka, często bez powodu. NO WŁĄŚNIE - czy
      komuś udało się pozbyć definitywnie tego cholerstwa??? JAK??? Żyję z nerwicą
      już ponad 10 lat, objawy czasem nasilają się, czasem słabną, ale nijak nie
      chcą odejść. Staram się raczej unikać środków farmakologicznych (OK.
      regularnie magnez i awaryjnie neospazmina czy validol, ale anksjolityków się
      boję - z przepisanego Tranxene'u wziąłem 2 kapsułki w miesiąc).
      Podzielcie się swoimi doświadczeniami w walce z nerwicą. A może ktoś NAPRAWDĘ
      Z TYM WYGRAŁ?

      *************************

      No tak, zupelnie jak bym siebie widziala :) Kiedy dopadlo mnie to po raz
      pierwszy - jakies 6 - 7 lat temu - wezwalam pogotowie, bo myslalam, ze umieram.
      Pani doktor tylko na mnie spojrzala, i stwierdzila "O, nerwusek. Gdyby trafila
      pani na innego lekarza, to zaplacilaby pani za nieuzasadnione wezwanie
      karetki !". Kiedy zapewnila mnie, ze nie umre, od razu lepiej sie poczulam :)
      Najsilniejsze ataki mialam 4 lata temu - tak jak mówisz, bez powodu, znienacka.
      Poniewaz pracowalam niedaleko pogotowia, wiec juz sama chodzilam na zastrzyk
      uspokajajacy. Kiedys jedna z pielegniarek polecila mi Persen Forte - wiem, ze
      to same ziolka, ale biore 2 na raz jak tylko czuje, ze cos sie zbliza, i w
      wiekszosci przypadkow pomaga. Przez krótki czas bralam Xanax (na recepte,
      zalatwil mi znajomy) - to rzeczywiscie pomagalo natychmiast, ale odstawilam, bo
      to sama chemia. Ostatnio takie ataki mam baaaaardzo rzadko (raz na 2
      miesiace ?). Kiedy zaczyna mnie łapać (a doskonale wyczuwam juz ten moment), to
      tak jak mówiłam - Persen forte x2 i staram sie nad tym zapanowac - zajmuje
      mysli czyms innym, staję w otwartym oknie i gleboko oddycham, itp. Generalnie,
      staram sie odwrócić uwagę od tego, co się zbliża. Moja bliska koleżanka miewała
      dokładnie to samo (ale ja bylam pierwsza :))) z tym, że ona wylądowała z tym na
      sesjach u psychologa - też jej pomogło, chociaż do tej pory CZASAMI ją łapie -
      np. na ulicy ("zaraz upadnę, nikt mi nie pomoże, umrę i ukradną mi torebkę").
      Doskonale Cię rozumiem, bo wiem, jak trudno z tym żyć, ale jednak można :))
      pozdrawiam,konstancja

      • Witam, myślałam IDENTYCZNIE jak Twoja koleżanka,a na dodatek byłam przekonana,
        że zaraz się uduszę. Trudno jest uwierzyć, ze można tak źle się czuć, tylko z
        powodu nerwów, dlatego czasem człowiek doszukuje się tajemniczych chorób, a
        perspektywa nagłego zgonu wydaje się całkiem prawdopodobna. Można z tego
        wyjść, to ciężka praca nad sobą, ale każdy przecież zasługuje na życie pełnią.
        Mi pomogła akceptacja tego stanu i generalnie przewartościowanie życia i tego,
        co ważne. Teraz staram się żyć w teraźniejszości i cieszyć się każdą chwilą.
        Przestałam stawiać sobie nakazy i zakazy i pozwalam sobie na wiele, także na
        błędy i złe samopoczucie. I próbuję się nie oceniać (typu "wszyscy inni moga
        coś tam, a ty nie"), tylko traktować z sympatią. Nawroty choroby w chwilach
        stresu traktuję po prostu jako niezbędną część rekonwalescencji. Jeszcze długa
        droga przede mną, ale wiele bardzo trudnych odcinków już pokonałam i wiem, że
        idę w dobrym kierunku. Jak powiadają "to nigdy nie jest proste, ale staje się
        możliwe". Pozdrawiam Was bardzo ciepło. Alna
    • Gość: krystyna-opty IP: 212.33.82.* 09.08.02, 23:49
      Gość portalu: zenon napisał(a):

      > Jeśli masz nerwicę - wiesz jak to jest. Ataki duszności, kołatanie serca,
      > drętwiejące ręce, dziwne bóle, niepokój sięgający czasem paniki, wrażenie, że
      > zaraz umrzesz. A to wszystko znienacka, często bez powodu. NO WŁĄŚNIE - czy
      > komuś udało się pozbyć definitywnie tego cholerstwa???

      TAK! Można się tego pozbyć i to bardzo skutecznie. Przerabiałam to i wiem jak
      to jest. Człowiek zaczyna się czuć jak wystraszone zwierzę. Nawet sen nie jest
      spokojny, pomału zaczyna tracić pewność siebie, staje się coraz bardziej
      wewnętrznie rozedrgany i cały jest spięty, jakby zaraz miało się coś stać.
      Jestem prawie pewna, że w Twojej diecie jest mało tłuszczów a dużo produktów
      pochodzenia roślinnego. To ono determinuje przewagę układu wegetatywnego
      sympatycznego, tak jak to się dzieje u zwierząt pastwiskowych, są stale gotowe
      do ucieczki przed drapieżnikiem.
      Cztery lata temu zmieniłam radykalnie dietę na dietę optymalną i...
      wszystko ustąpiło, uspokoiłam się, śpię jak niemowlę i wstaję wypoczęta, nikogo
      się nie boję, mało kto mnie jest w stanie zdenerwować i nareszcie odetchnęłam i
      wiem, że żyję. Czuję się poprostu wspaniale!

      JAK???

      Żyję z nerwicą
      > już ponad 10 lat, objawy czasem nasilają się, czasem słabną, ale nijak nie
      > chcą odejść. Staram się raczej unikać środków farmakologicznych (OK.
      > regularnie magnez i awaryjnie neospazmina czy validol, ale anksjolityków się
      > boję - z przepisanego Tranxene'u wziąłem 2 kapsułki w miesiąc).
      > Podzielcie się swoimi doświadczeniami w walce z nerwicą. A może ktoś NAPRAWDĘ
      > Z TYM WYGRAŁ?

      Wygrałam! Tak mogę powiedzieć i też Ci tego życzę.

      Pozdrawiam
      Krystyna
      • Gość: prox IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 09:39
        Ja żyję z nerwicą od 15 lat, a dowiedziałem się o tym trzy lata temu podczas
        badania neurologicznego. Moje objawy to przede wszystkim nagłe słabnięcie,
        zlewanie zimnym potem, kołatanie serca, potliwość. Zaczęło sie od awantur w
        domu, picie rodziców i fizyczna przemoc - od dzieciństwa. Zostało do dziś. Od
        jakiegoś czasu regularnię leczę sie farmakologicznie, a od wrzesnia zaczynam
        terapię psychologiczną /z psychologiem/ nie wiem jaki będzie skutek, moje
        nastawienie jest nijakie, ale chcę sie wyleczyć, bo to"cholerstwo" niszczy mnie
        i blokuje w rozwoju /osobistym i zawodowym/.
        farmakologia pomaga, ale ...to tylko chemia bez której wraca to wszystko co
        jest moim koszmarem, który jest bardzo wstydliwym problemem.

        Czy u was nerwica też jest spowodowana jakimiś cięzkimi przejściami w
        dzieciństwie?
        • Gość: krystyna-opty IP: 212.33.82.* 10.08.02, 13:37
          Gość portalu: prox napisał(a):

          > Ja żyję z nerwicą od 15 lat, a dowiedziałem się o tym trzy lata temu podczas
          > badania neurologicznego. Moje objawy to przede wszystkim nagłe słabnięcie,
          > zlewanie zimnym potem, kołatanie serca, potliwość. Zaczęło sie od awantur w
          > domu, picie rodziców i fizyczna przemoc - od dzieciństwa. Zostało do dziś. Od
          > jakiegoś czasu regularnię leczę sie farmakologicznie, a od wrzesnia zaczynam
          > terapię psychologiczną /z psychologiem/ nie wiem jaki będzie skutek, moje
          > nastawienie jest nijakie, ale chcę sie wyleczyć, bo to"cholerstwo" niszczy
          mnie
          >
          > i blokuje w rozwoju /osobistym i zawodowym/.

          Tak właśnie jest, ale MOŻNA to radykalnie zmienić. Trzeba tylko wyjść z utartej
          latami koleiny, nikt jednak za Ciebie tego nie zrobi. Farmakologia i psycholog
          niewiele zmienią, bo ŹLE SIĘ ODŻYWIASZ i problem będzie trwał nadal mimo
          terapii. Z pustego i Salomon nie naleje.

          > farmakologia pomaga, ale ...to tylko chemia bez której wraca to wszystko co
          > jest moim koszmarem, który jest bardzo wstydliwym problemem.
          >
          > Czy u was nerwica też jest spowodowana jakimiś cięzkimi przejściami w
          > dzieciństwie?

          Wszystkie nasze życiowe doświadczenia psycho-fizyczne mają wpływ na naszą
          kondycję, ale grzebanie się w przeszłości nie ma sensu.
          Ja miałam nie tylko bardzo złe doświadczenia, nie tylko nerwicę, ale i
          depresję. Stan pchający do autodestrukcji, jak żaden inny. Od czterech lat
          jestem na wspaniałej diecie optymalnej, która sprawiła, że jestem znowu zdrowa
          i zwyczajnie szczęśliwa. Na tej diecie ani depresja, ani nerwica jest
          niemożliwa.

          Pozdrawiam
          Krystyna
          • Gość: pb IP: *.net.autocom.pl 10.08.02, 15:50
            a na czym polega dieta optymalna?
            • Gość: krystyna_opty IP: 212.33.82.* 12.08.02, 10:11
              > a na czym polega dieta optymalna?

              Na zupełnie odmiennej od powszechnie zalecanej proporcji między
              białkiem, tłuszczem i węglowodanami w diecie -
              B : T : W
              1 : 2,5-3,5 : 0,5
              Dieta jest dość zbliżona do żywienia pasterskiego, dlatego np. nasi górale mogą
              być pewnym przykładem ludzi tak żywiących się, a jacy są górale? Przeważnie
              silni fizycznie i psychicznie, z dużym poczuciem humoru. Warunki w jakich żyją
              wymuszają na nich rodzaj pożywienia pochodzenia zwierzęcego.
              Jeśli nie ulegną modzie na dietę śródziemnomorską i nie zaczną przy tym opychać
              się słodyczami śpiewając np. "Gdy widzę słodycze to kwicze" ;)
              to nadal będą względnie zdrowi i odporni.

              Produkty z a l e c a n e to: wszystkie tluszcze zwierzęce, jajka kurze,
              wszystkie rodzaje serów- najlepsze najbardziej tłuste, tłusta śmietana, każde
              mięso- najlepiej tłuste, podroby, galarety podrobowe i mięsne, tłuste wywary i
              rosoły, wszystkie wędliny, ale niezbyt chude, najlepiej podrobowe (salcesony,
              pasztety, kaszanka) tłusty drób, tłuste ryby i konserwy rybne w oleju.

              Produkty d o p u s z c z o n e do spożycia, ale w niewielkich ilościach, bo
              są mniej wartościowe: tłuszcze roślinne- margaryna, oliwa, olej słonecznikowy,
              mleko (najlepiej zmieszane ze śmietanką 30% pół na pół), warzywa o możliwie
              małej zawartości węglowodanów przyrządzane z dodatkiem tłuszczu, ziemniaki (100
              g /dobę), owoce jagodowe mało słodkie (porzeczki, maliny, jeżyny, agrest,
              poziomki, truskawki) spożywane najlepiej z bitą śmietaną lub jako składnik
              tłustych deserów, orzechy, migdały, słonecznik, wiórki kokosowe, kawa, herbata,
              majonez, wszelkie przyprawy i dodatki smakowe, byle niesłodkie i nie
              zawierające w swoim składzie mąki zbożowej i ziemniaczanej.

              Produkty n i e j a d a l n e to: cukier i wszelkie słodycze, miód, przetwory
              owocowe słodzone, ryż i kasze, chleb i wszelkie inne pieczywo, wszelkie potrawy
              mączne robione tradycyjnie (przyrządzane wg przepisów optymalnych są
              dopuszczone w diecie optymalnej), warzywa i owoce poza wymienionymi wyżej- im
              słodsze tym gorsze, mąka ziemniaczana i zbożowa (poza wyjątkami, gdy stosowana
              jest w niewielkich ilościach w przepisach optymalnych - dostępne np. na stronie
              www.optymalni-centrum.com ) , budynie, kisiele i inne koncentraty spożywcze z
              mąką, ziarno grochu i fasoli, wszelkie płyny i napoje słodzone, odtłuszczone
              mleko, wszelkie produkty pochodzenia roślinnego zawierajace cukier, a więc
              słodkie, sól od momentu gdy potrawy solone przestaną nam smakować.

              Pozdrawiam
              Krystyna

    • To już za mną. Choć czasami mam lęki, że wróci. Od roku nic.
      I. odpowiedni lek-
      xanax może powodować jeszcze gorsze skutki, a poza tym spowalnia organizm, tak
      że nie czujesz się sobą, ale innym pomaga, więc warto spróbować,
      zioła uspokajające Ojców Bonifratów we Wrocławiu, są naturalne, a dają efekty
      przy dłuższym stosowaniu,(półroczna kuracja)
      dipromal- przeciwpadaczkowy lek, stosowałam ze względu na złe wyniki EEG i
      pomogło (półroczna kuracja)
      II. wymęczenie swojego organizmu wysiłkiem fizycznym-
      jazda na rowerze codziennie, z kimś, kto jest przy tobie
      gimnastyka godzinna codzienna
      spacery aż do bólu nóg
      III. czasami pomaga psycholog (znajduje źródło choroby- a do ciebie należy jak
      to rozwiążesz, musisz odciąć się od źródła, jeśli jest to możliwe, albo
      przynajmniej częściowo)
      IV. wbrew odczuciom starać się myśleć inaczej, zauważać pozytywne samopoczucie-
      choć czasem jego wcale nie ma
      V. uświadomić sobie fakt, że swoją chorobą terroryzujesz otoczenie i odcinasz
      się od nich, a przecież ich bardzo kochasz i chcesz przeżyć jeszcze wiele
      pięknych chwil.
      ZARĘCZAM CI, ŻE MOŻESZ Z TEGO WYJŚĆ NA TYLE, ŻEBY BYĆ SZCZĘŚLIWYM.
      • dobrze znam te wszystkie objawy.
        kilka lat temu, gdy zamieszkałam sama, zmieniłam pracę, żeby spać w dzień, bo w
        nocy ogarniał mnie taki strach, że nie położyłam się nawet do łóżka.
        musiałam sobie jednak poradzić z tym zupełnie sama. lekarze uważają się za
        wszytkowiedzących i tak naprawdę chyba pacjent w ogóle ich nie obchodzi.
        problem ze mną bowiem polegał na tym, że wszelkie środki uspokajające działają
        na mnie odwrotnie, pobudzają, wywołują napady szału, agesji.
        po herbatce z melisy o mało nie zdemolowałam mieszkania.
        w takiej sytuacji człowiek szuka wszędzie i próbuje wszystkiego a szczególnie
        metod nie uznawanych przez medycynę.
        no zaczęła się wielka przygoda z samą sobą. musiałam przekonać siebie, że nie
        warto denerwować tym wszystkim, co mnie denerwowało. nigdzie nie jest napisane,
        że stłuczona szklanka to powód do nerwów i łykania pigułek na uspokojenie. to
        ja decyduje, czy coś mnie denerwuje i od dawna już niewiele rzeczy naprawdę
        mnie denerwuje.
        nauczyłam się śmiać z plamy na spodniach, stłuczonej szklanki, śrubki, która
        nie chce się odkręcić, pralki psującej się w środku prania itp.
        zawsze w stresowej sytuacji warto sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to, że się
        zdenerwuje coś pomoże? zawsze odpowiedź wypada NIE.
        w sytuacjach trudnych staram się pamiętać, że nerwy są złym doradcą i pomaga.
        wolę się spóźnić, pomylić, poprawiać niż zdenerwować.
        napięcie, zmęczenie najlepiej rozładować wysiłkiem. każdy jest dobry, ważne
        żeby sprawiał przyjemność. ja uwielbiam wodę, basen wyciąga ze mnie wszystkie
        stresy i napięcia. a jak jeszcze są jakieś masaże wodne to super. woda jest
        rewelacyjna do relaksacji.
        poza tym polecam wszystko, co sprawia wam przyjemność i jest sprawdzone przez
        tysiące lat: joga, tai-chi, qi gong, masaże wszelkiego rodzaju. wybór jest
        duży, a ja już zapomniałam, co to znaczy atak nerwowy.
        P.s. z całym szacunkiem dla Krystyny, ale dieta nie ma nic wspólnego z nerwicą,
        choć zalecana jest raczej lekka dieta, anie to co proponuje dieta optymalna.
        moja nerwica "rzuciła się" na układ pokarmowy i niestety muszę unikać wielu
        potraw. a do tłuszczu nikt mnie nie przekona, szczególnie zwierzęcego, tak samo
        do czerwonego mięsa. to świństwa.
        • Gość: zenon IP: 217.8.161.* 14.08.02, 11:52
          No to się trochę nazbierało nerwusków!!!!! Może nie wypada się z tego cieszyć,
          ale to jednak miło nie być całkiem samemu wobec tej podstępnej dolegliwości. Bo
          najtrudniejsze jest ciągłe pamiętanie (szczególnie w trakcie ataku), że to
          żadna śmiertelna dolegliwość (zawał, ostra postać astmy etc.) tylko pieprzone
          neurony czy jak im tam. Jak powiedział ktoś, lepiej wiedzieć, że ma się szyszkę
          w dupie, niż obawiać się raka odbytu. Chociaż trochę szkoda, że nikt tu nie
          odkrył cudownego sposobu na pozbycie się tego cholerstwa (z wyjątkiem optydiety
          ;-) ha ha).
          • Gość: radek IP: 212.191.70.* 16.08.02, 09:50
            Bardzo skuteczne na napady paniki i stany pobudzenia sa
            cwiczenia oddechowe Buteyki . Mnie sie udaje utrzymywac
            bezdech juz ponad dwie minuty. Radze tez zazywac tran w
            dowolnej postaci , najsmaczniej w kapsulkach , aspargin ,
            zestaw biopierwiastkow np Centrum oraz uspokajajace
            ziolowe preparaty braci Bonifratrow. I co bardzo wazne -
            znalezc serdeczna przyjazn plci odmiennej .
            • Gość: zenon IP: 217.8.161.* 19.08.02, 14:04
              Gość portalu: radek napisał(a):

              > Bardzo skuteczne na napady paniki i stany pobudzenia sa
              > cwiczenia oddechowe Buteyki . Mnie sie udaje utrzymywac
              > bezdech juz ponad dwie minuty.

              CZY MOZESZ NAPISAC NA TEN TEMAT COS WIECEJ??? PIERWSZE SLYSZE, A BRZMI
              CIEKAWIE. GDZIE SZUKAC INFORMACJI NA TEN TEMAT???
            • Gość: elle IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.02, 00:06
              Ja tez polecam ćwiczenia oddechowe, ale nie Buteyki. Miałam stosunkowo łagodną
              nerwicę, z której udało mi się (mam nadzieję) wyjść 8 lat temu. Po prostu , gdy
              czułam narastający strach/panikę, starałam się bardzo powoli oddychać (rytm
              oddechu taki, jak wtedy, gdy jesteśmy zrelaksowani) przez dłuższy czas (40min).
              Pomogło mi to opanować napady lęku tak, że odstawiłam Oxazepam. Farmakologia
              pomaga, ale NIE LECZY. Spróbujcie metody z oddychaniem, nic nie ryzykujecie.
    • Gość: Bo IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 19.08.02, 18:13
      Ataki paniki występujące przy nerwicy można zagłuszać np. aktywnością fizyczną.
      Wszystko oczywiście zależy, gdzie ten atak cię łapie. Jesli w domu, bierz się
      do intensywnej gimnastyki - pompki, brzuszki, cokolwiek innego. Jeśli jesteś z
      kimś bliskim, zacznij intensywnie z nim rozmawiać. Opowiadaj coś, co ci sie
      zdarzyło ostatnio. Jeśli masz atak połączony z hiperwentylacją (nadmiernie
      szybkie lub głębokie oddychanie) weź małą papierową lub plastikową torebkę i
      oddychaj do niej. Mówiąc krótko, staraj sie w czasie ataków paniki "zająć" sie
      czymś innym, czymś, co cię pochłonie bardziej niż myśl o tym, że za chwile
      umrzesz. Wiadomo, że nie umrzesz, ale w nerwicy jestes przekonany, że tak sie
      stanie. Pomaga także psychoterapia w dobrm ośrodku leczenia nerwic lub u
      psyhologa zajmującego sie nerwicami. Jeśli podałbyś swoja skrzynke mejlową,
      może mogłabym ci pomóc lepiej (choć nie jestem lekarzem).
      Pozdr.
      Bo
    • Gość: Niki IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.08.02, 10:53
      Nie podam ci rozwiązania, bo go nie znam. Moja postać nerwicy jest łagodna, ale
      znam ten przejmujący strach, nie wiadomo przed czym, nie wiadomo dlaczego.
      Jeszcze nie miałam takiego ataku, przy którym bym myślała, że zaraz umrę. Ale
      wiele nocy już nie przespałam, bo się budziłam przerażona. Nie mam
      traumatycznych przeżyć z dziedziństwa więc swojej choroby to już kompletnie nie
      rozumiem. Ale po przeczytaniu tego forum odetchnęłam z ulgą: nie jestem sama!!
      No i wiem, że można się z tego pozbyć. Na razie powalczę sama, a jak nie dam
      rady to zaatakuję psychologów. Dzięki!!
      • Gość: radek IP: 212.191.70.* 20.08.02, 14:33
        Cwiczenia oddechowe Buteyki zostaly opisane na tym forum
        rok temu . Ogolnie biorac polegaja na podwyzszaniu we
        krwi poziomu dwutlenku wegla przez co nastepuje hamowanie
        wegetatywnego ukladu parasympatycznego . Nalezy wypuscic
        powietrze z pluc zachowujac tylko odrobine a nastepnie
        wstrzymywac sie od wdechu mozliwie jak najdluzej . Po 2
        minutach przerwy powtorzyc te sama czynnosc . Tak cwiczyc
        w czasie do pol godziny . Poprzednik poradzil oddychanie
        do torebki , co w zasadzie daje ten sam efekt i nawet
        nosi nazwe metody Dextera a takze ma przeciwdzialac
        napadom migreny . Wiecej na ten temat szukaj pod adresem
        www.buteyko.com .
        • Gość portalu: radek napisał(a):

          > Cwiczenia oddechowe Buteyki zostaly opisane na tym forum
          > rok temu . Ogolnie biorac polegaja na podwyzszaniu we
          > krwi poziomu dwutlenku wegla przez co nastepuje hamowanie
          > wegetatywnego ukladu parasympatycznego .

          Chyba układu sympatycznego, a nie parasympatycznego. Nerwica to właśnie
          przewaga układu sympatycznego. Hamowanie ukł. parasympatycznego może tylko
          jeszcze bardziej pobudzić panikę.
          Kiedyś miałam okazję obejrzeć ten reportaż i jakie on stosuje metody. Są dość
          drastyczne, bo nie wiem, jak można spać z zaklejonymi taśmą ustami, po to, żeby
          nie oddychać? A w ciągu dnia LICZYĆ ilość oddechów! Nawet w obozach
          koncentracyjnych każdy mógł oddychać ile chciał... :(
          To dość makabryczny z mojej strony żart, ale pomysły typu pana Buteyki
          przerastają już wszelką racjonalność.

          Krystyna
          Nalezy wypuscic
          > powietrze z pluc zachowujac tylko odrobine a nastepnie
          > wstrzymywac sie od wdechu mozliwie jak najdluzej . Po 2
          > minutach przerwy powtorzyc te sama czynnosc . Tak cwiczyc
          > w czasie do pol godziny . Poprzednik poradzil oddychanie
          > do torebki , co w zasadzie daje ten sam efekt i nawet
          > nosi nazwe metody Dextera a takze ma przeciwdzialac
          > napadom migreny . Wiecej na ten temat szukaj pod adresem
          > www.buteyko.com .
          • Gość: blue IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 20.08.02, 23:26
            Witam. Bardzo cieszę się, że trafiłem na ten wątek, dlatego, że chyba mam ten
            sam problem co Wy. Piszę "chyba", bo do końca nie wiem, szukam jakiejś pomocy w
            sieci, kogo mógłbym się o te rzeczy spytać i poradzić. Trochę wstydzę się mówić
            publicznie na forum, więc mam wielką prośbę, czy ktoś z Was mógłby podać mi e-
            maila, wtedy opisałbym mój problem i może w końcu dowiedziałbym się czy to ta
            nerwica.
            Jeżeli nie chcecie podawać maila, to ja podaję swój: krzych@hoga.pl.

            będę wdzięczny za pomoc.
            • Gość: mgran IP: *.tpnet.pl / *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 11:04
              Czesc!
              Wprawdzie nie jestem az taki malomowny, ale nie lubie sie rozwodzic.
              Jestem specjalista (jakich malo) w leczeniu ziolami.
              Mieszkam za Atlantykiem, a teraz jestem na urolpie w Puszczy Bilowieskiej.
              Pozdrawiam, i zycze powodzenia.
              mgran
        • Gość: zenon IP: 217.8.161.* 23.08.02, 14:00
          Qrcze. Wszedłem na tę stronę Buteyki i trochę się przeraziłem, bo mi to
          zapachniało skrzyżowaniem sekty i Amwaya. No i jak zacząłeś ćwiczyć, skoro każą
          za kurs słono płacić a tych ich trenerów w Polsce niet? Czy gwarantujesz, że to
          nie oszustwo??? Nie obraź się, ale mi to trochę pachnie jedną z miliona metod w
          rodzaju jedz tylko kukurydzę, pij tylko koci mocz, jedz wyłącznie tłuszcze albo
          wyłącznie rzodkiewki, oddychaj tylko lewą dziurką nosa etc.
          • Gość: beata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.08.02, 22:16
            zenonie pytasz sie czy mzona? mozna... mialam podobne problemy..tabletki z
            torbie bez tego nie wychodzilam z domu....bo a nuz cos mi sie stanie rece
            trzesace sie zimno dusilam sie och..horor pierwsza rzecz jaka kazano mi zorbic
            odstawic kawe i magnez w duzych ilosciach a razie ataku oxzysepan lub
            propranolol ..ja poznalam przyczyne nerwicy///rozpadajace sie malzenstwo.
            udalo mi sie rozwiazac problemy rodzinne// i uwierzcie mi pewnego dnia sie na
            tym zlapalam ......ze nic mi nie dokucza/ oczywiscie teraz musze sie ndal
            kontorlowac inaczej znosze wszelkie niepowodzenia//latwiej sie zalamuje ale
            wiem ze nie moge do puscic do tego stanu w jakim bylam.. umieralam conajmnije
            ras w miesicu pogotowie zastrzyki badania i pewnego dnia pani doktor poprosila
            mojego meza i mowi jezli pan nie przestanie zonie dokuczac pan ja poprostu
            wykonczy my nic jzu nie pomozemy..zona ma bardzo silna nerwice.... to bylo 10
            lat temu /////od wielu juz lat nic sie ze mna nie dzieje nawet zapomnialam o
            swojej chorobie do momentu jak przeczytalam wasze listy i pomyslalam ze bylam
            jedna z was... teraz juz sobie radze i panuje nad wszystkim... i mam nadzije
            ze poradze sobie teraz w bardzo trudnym okresie dla mnie i nie pozwole zeby
            znou dopadla mnie choroba....................................
          • Gość: krystyna_opty IP: 212.33.82.* 23.08.02, 22:40
            Gość portalu: zenon napisał(a):

            ) Qrcze. Wszedłem na tę stronę Buteyki i trochę się przeraziłem, bo mi to
            ) zapachniało skrzyżowaniem sekty i Amwaya. No i jak zacząłeś ćwiczyć, skoro
            każą
            )
            ) za kurs słono płacić a tych ich trenerów w Polsce niet? Czy gwarantujesz, że
            to
            )
            ) nie oszustwo??? Nie obraź się, ale mi to trochę pachnie jedną z miliona metod
            w
            )
            ) rodzaju jedz tylko kukurydzę, pij tylko koci mocz, jedz wyłącznie tłuszcze
            albo
            )
            ) wyłącznie rzodkiewki, oddychaj tylko lewą dziurką nosa etc.

            No właśnie, niektórzy już zupełnie nie dostrzegają jakie idiotyzmy cwaniacy
            wymyślają obiecując wyleczenie i to za spore pieniądze. A można wyzdrowieć za
            darmo,z NERWICY TEŻ, jeszcze na tym zaoszczędzić pieniądze, jakie się
            dotychczas wydaje. Że brzmi niewiarygodnie? Owszem tak brzmi, ale to prawda.
            Oto list lekarki i jej historia:

            Miesiecznik "OPTYMALNI" sierpień '02

            "NIC NA SIŁĘ
            czyli moja droga do zdrowego życia"

            Na ż.o. jestem prawie cztery lata. Wcześniej stosowałam w kuchni zalecenia
            Instytutu Żywienia i Żywności, Polskiego towarzystwa Badań nad Miażdżycą i
            tym podobnych towarzystw, że tak określę "wzajemnej adoracji", a że jestem
            lekarką i znam skład produktów spożywczych, więc robiłam to bardzo
            dokładnie.
            Efektem tego zdrowego żywienia, głównie pastwiskowego, były u mnie
            następujące schorzenia:
            - od dwudziestu lat nadczynność tarczycy, mimo tego, że już dawno została
            prawie doszczętnie usunięta operacyjnie z powodu wola polekowego,
            - ciągłe infekcje, anginy, przeziębienia, zapalenie opłucnej, oskrzeli,
            zatok, spojówek, częste zatrucia pokarmowe, zapalenie odmiedniczkowe nerek,
            grypy, opryszczki, półpasiec, a nawet chroby wieku dziecięcego, takie jak
            świnka, czy mononukleoza.
            Jak przyszedł do mnie pacjent po poradę, to ja go bardzo dobrze rozumiałam i
            współczułam mu, bo prawie każdej z tych chorób doświadczyłam na sobie.
            Ponadto miałam suchą, łuszczącą się skórę, wypryski o charakterze
            alergicznym i grzybiczym, tzw. łupież pstry, grzybicę międzypalcową stóp,
            okresowo rąk. Zastrzał, zanokcica i czyraki też mnie nie ominęły. Paznokcie
            były kruche i łamliwe, a włosy słabe.
            Następne choroby to: neurastenia, choroba Reynoda, anemia i wysoki opad
            47-50 przez wiele miesięcy, zanim przeszłam na dietę, ciągle psujące się
            zęby, stany zapalne dziąseł i afty. W rzadkich momentach zbliżania się do
            korytka miałam ataki migreny i bóle żołądka z nadkwasotą.
            Mąż , jako że palił papierosy, był jeszcze bardziej chudo żywiony, żeby nie
            zachorował na miażdżycę. Doszło u niego do pęknięcia tętnicy w mózgu. Zrobił
            się krwiak, a skutkiem tego była padaczka. Ponadto często się przeziębiał,
            miał słabe stawy - ciagłe skręcenia stawów skokowych, nawrotowe wypadnięcia
            dysków ledźwiowych, bóle kolan i innych stawów. Podejrzewałam nawet chorobę
            reumatoidalną, na którą zmarł jego ojciec, gdy po przejściu na emeryturę
            zaczął się zdrowo żywić. Mąż cierpiał na łojotok skóry, łupież i
            paradontozę.Często miał bóle brzucha.
            Najstarszy syn od niemowlęcia okazał się alergikiem, a więc - egzema, kolki
            brzuszne, biegunki, astma i całoroczny nieżyt nosa i sojówek. Następnie
            doszła kifoskolioza. Gdy w okresie studiów zaczął się odżywiać bardziej
            korytkowo astma nasiliła się i dostał ciężkiej postaci migreny porażennej z
            utratą mowy, widzenia i niedowładem prawej ręki w czasie ataku.
            Drugi syn po dwóch miesiącach karmienia piersią ważył mniej niż w momencie
            narodzin. Okazało się, że ma nietolerancję laktozy, czyli cukru mlekowego i
            musi być żywiony mlekiem sojowym. Soja to pasza dla bydła, ale wtedy jeszcze
            tego nie wiedziałam.
            Trzeci syn (po poprzednich niepowodzeniach) nie był karmiony piersią i
            chował się całkiem nieźle. Teraz rozumiem, że na pastwiskowym żywieniu
            miałam tak zły skład pokarmu, iż sztuczne mleko okazało się lepsze niż moje.
            Oczywiście młodsi chlopcy też mieli krzywe kręgosłupy, próchnicę zębów,
            wadliwe zgryzy leczone stałymi aparatami. Potem dołączył się trądzik i wada
            wzroku.
            Doszło do tego, że będąc lekarzem nie byłam w stanie pomóc sobie ani swojej
            rodzinie. Korzystaliśmy z pomocy alergologa, gastrologa, ortopedy,
            rehabilitanta, speca od medycyny manualnej, stomatologa, ortodonty,
            pedodonty, logopedy, okulisty, endokrynologa, dermatologa, neurologa,
            neurochirurga, laryngologa, reumatologa, a nawet chirurga, gdyż starsi
            chłopcy mieli wycięte wyrostki, a ja tarczycę i podejrzane liczne brodawki
            skórne.
            Cztery lata temu na konferencji lekarzy w Ustroniu Śląskim, przy ognisku
            kolega spostrzegł, że jem tylko suchy chleb, popijając piwem. Zapytał więc:
            A ty, Baśka, co tak o suchym pysku? Sam zajadał tłustą kiełbasę
            z bigosem, popijając szklanką piwa. Odpowiedziałam: Bo ja się zdrowo
            odżywiam i tłuszczów zwierzęcych nie jem. On z politowaniem, bo zdrowo nie
            wyglądałam, odparł: Skoro tak dobrze się żywisz, to pewnie jesteś zdrowa.
            A twoja rodzina?
            Zaczęłam opowiadać o kłopotach ze zdrowiem. Adaś podsumowal to tak:
            Jeśli będziesz jadła jak krowa, to zawsze będziesz chora i pewnie niebawem
            umrzesz. Swoich najbliższych też wpędzisz do grobu. I otworzyły mi się oczy,
            gdy opowiedział o doktorze Kwaśniewskim i jego sposobie żywienia. Kolega
            Kostyra mówił o naszym Doktorze z ogromnym entuzjazmem, podziwem i
            szacunkiem dla Jego wiedzy i osobowości. Nigdy wcześniej nie spotkałam się
            z czymś podobnym, ale teraz rozumiem i podzielam te uczucia. Żywienie
            optymalne zaczęłam prawie natychmiast, pomimo kpin ze strony koleżanek. One
            zreszta wdząc moje efekty, w nieodległym czasie same zaczęły tak się żywić.
            Pierwsze ustąpiły wzdęcia i bóle brzucha.
            Stałam się silniejsza, przestała mnie boleć głowa. Żadnych infekcji, ani
            opryszczek. OB po dwóch tygodniach spadł na 28, po miesiącu był już 4,
            ustąpiła anemia. Po roku diety funkcja tarczycy klinicznie i laboratoryjnie
            prawidłowa. Skóra bez plam i wyprysków, nie rosną żadne nowe brodawki,
            paznokcie mocne, włosy nie wypadają, zęby się nie psują, dziąsła nie bolą,
            miesiączki regularne, a tylko okulary do czytania są dowodem na mój dojrzały
            wiek.
            Po dwóch latach ustąpiły szumy uszne które mi przeszkadzały w pracy -
            szczególnie, gdy osłuchiwałam pacjenta. Nie ustąpiła całkowicie choroba
            Reynoda, ale jeśli na dziesięć chorób ustępuje dziewięć, a zostaje ta
            najmniej dokuczliwa, to jest to powód do radości. Nie ma śladu po
            neurastenii - przestałam się bać, poprawiła mi się pamięć, wiem co istotne,
            a czym nie warto sobie głowy zawracać. Nie potrzebuję dużo snu, rano wstaję
            wypoczęta,
            wręcz radosna.
            Rodzina stopniowo wchodziła w dietę. Nic na siłę. Najpierw najstarszy syn,
            po przeczytaniu książki "Tłuste życie" oświadczył: Będę jadł tak jak ty,
            mamo i wyleczę się ze swoich chorób. I tak się istotnie stało. Pozostało
            tylko skrzywienie kręgosłupa.
            Następny był mąż. Nie wytrzymał widząc, że ja zjadam jajecznicę na
            skwarkach, a on - chudą polędwicę. I poprosił, żeby go żywić tak samo. Na
            efekty nie trzeba było długo czekać. Padaczka zniknęła bez śladu. Od ponad
            dwóch lat nie bylo ataku. Dziąsła przestały sączyć ropę i krew, a rozchwiane
            zęby ustabilizowaly się i wystarczyła niewielka protetyczna kosmetyka, żeby
            mąż śmiał się od ucha do ucha tym bardziej, że inne dolegliwości też minęły
            bardzo szybko.
            Pozostali synowie też jedzą optymalnie, gdyż tylko takie pożywienie jest
            w domu. U młodszego syna zahamował się proces krzywienia kręgosłupa. Nie
            wydajemy jżz pieniędzy na leczenie zębów, na badania dodatkowe typu, np.
            rezonans magnetyczny za jedyne 700 zł, na specjalistów i leki, ani na
            szkodliwe jedzenie.
            Moja mama, dzięki moim wcześniejszym zaleceniom w sprawie zdrowego żywienia,
            dorobiła się dwóch zawałów i udaru niedokrwiennego mózgu, mimo że
            cholesterol miała zawsze niski, a ciśnienie normalne. Obecnie skończyła
            85 lat. Od roku żywi się optymalnie i czuje się dużo lepiej. Czyli nigdy nie
            jest za późno na rozpoczęcie ludzkiego sposobu żywienia.
            W swojej praktyce lekarskiej mam wiele przykładó
          • Gość: krystyna-opty IP: 212.33.82.* 23.08.02, 22:44
            W swojej praktyce lekarskiej mam wiele przykładów wyleczenia chorób
            uważanych za nieuleczalne, a zawistni koledzy po fachu nazywają mnie
            uzdrowicielką i przecież o to chodzi, żeby medycynie przywrócić moc
            uzdrawiania. Z racji zawodu cały czas śledzę fachową literaturę medyczną.
            I co tam wyczytałam? A no to, że:
            - jedno jajko dziennie nie zwiększa w sposób istotny zagrożenia zawałem
            - tłuste, morskie ryby hamują postęp miażdżycy
            - margaryna i oleje roślinne nie spełniły pokladanych w nich nadziei na
            zapobieganie chorobom układu krążenia
            - błonnik zwiększa zachorowalność na raka jelita grubego
            - dieta ketogenna leczy padaczkę oporną na leki
            - podaż większych ilości tłuszczu zwierzęcego u chorych na przewlekłe
            zapalenie trzustki i po operacjach wycięcia trzustki działa bardzo
            korzystnie
            - dieta bogatowęglowodanowa a ograniczająca znacznie mięso i tłuszcze
            zwierzęce nie spowodowala spadku zachorowań na miażdżycę, i jest przyczyną
            epidemii cukrzycy, otylości i raka.
            I co? I nic! Tłuszcze zwierzęce są nadal na indeksie. Lęk przed tym, co
            najlepsze w żywieniu ludzi, jest ogromny, wręcz psychotyczny, szczególnie
            w Stanach Zjednoczonych. Dietetycy amerykańscy nie dopuszczają myśli, żeby
            węglowodany, które się nie sprawdziły, zastąpić tłuszczem zwierzęcym. Myślą
            nad tym, żeby głównym źródłem energii uczynić białko, w rezultacie czego
            mają zniknąć schorzenia cywilizacyjne.
            Wygląda na to, że po takiej modyfikacji szybciej zniknie naród amerykański
            niż choroby. Wynika z tego, że uczeni nie myślą. Instynktownie boją się
            tłuszczu zwierzęcego, a jak podkreśla nasz doktor - tam, gdzie działa
            instynkt, rozum dostępu mieć nie może.

            lek. med. Barbara Dąbrowska

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.