Dodaj do ulubionych

niepłodność a wegetarianizm

IP: *.pai.net.pl 06.05.01, 15:29
Ponieważ na forum "niepłodność - pomoc" mówi się głównie o in vitro, pozwoliłam
sobie rozpocząć nowy wątek "niepłodność a wegetarianizm".
Jestem wegetarianką od ok. 10 lat, od czterech - bezskutecznie staramy się z
mężem zostać rodzicami. Zauważyłam, że to głównie ja jestem posądzana o ten
stan rzeczy - właśnie ze względu na moją dietę. Pytałam mojego lekarza i on
zaprzeczył, jakoby wegetarianizm był przyczyną niepłodności. A co Wy o tym
sądzicie?
  • Gość: Wiosna IP: 216.104.228.* 06.05.01, 16:07

    Aby przekonac sie jaka jest przyczyna WASZEJ nieplodnosci musicie OBOJE z mezem
    przejsc odpowiednie badania.
    Z tego co wiem to dieta wegetarianska nie wplywa w zadnym stopniu na bezplodnosc
    - no chyba ze masz jakies wyjatkowo duze niedobory bialka, witamin i mineralow.
    Warto zazywac cynk, wit. E, zelazo, oraz witamine B12, tak jak w kazdej diecie
    wegetarianskiej.
    Znajdz sobie dobrego lekarza i przedstaw swoj problem. Powodzenia!
  • Gość: lato IP: *.tnt19.nyc3.da.uu.net 06.05.01, 22:39
    w kazdym razie nie wracaj do tego samego lekarza.
    A adopcja?
  • Gość: Aśka IP: *.pai.net.pl 06.05.01, 23:26
    Przeszliśmy już z mężem "tradycyjną" ścieżkę diagnostyczną i różne próby
    zajścia w ciążę (nie wyłączając in vitro). Łykam (na wszelki wypadek) witaminy
    a męża faszeruję cynkiem i witaminą E :-).
    Adopcja? Myślałam o tym i ... postanowiłam dać sobie czas do 35 roku życia
    (czyli jakieś 5 lat). Gdzieś wyczytałam, że zanim się adoptuje dziecko najpierw
    należy się zdystansować do swojego problemu niepłodności. I ja staram się tego
    dokonać.
  • Gość: LeszekS IP: 213.25.179.* 07.05.01, 00:44
    Wydaje się, że sam wegetarianizm nie może być przyczyną niepłodnosci. Świadczy
    o tym przykład Hindusów, którzy w większości są wegetarianinami, a mnożą się
    jak króliki. Uważam, ze wegetarianizm może raczej stymulować zwiększone
    pobudzenie seksualne w celu zwiększenia ilości potomstwa. Wegetarianizm wcale
    nie oznacza złego odżywiania. Jednak będąc wegetarianką masz większe szanse źle
    się odżywiać, niż mięsożerca.
    W przyrodzie są takie prawa, które maksymalnie dbają o kontynuację gatunku.
    Kiedy odżywiasz się bardzo dobrze, to rodzisz małą ilość, ale wartościowego
    potomstwa. Kiedy odżywiasz się gorzej, to rodzisz większą ilość potomstwa, aby
    zwiększyć szansę na udaną mutację przystosowującą gatunek do innego rodzaju
    pożywienia. Kiedy odżywiasz się jeszcze gorzej, to organizm wstrzymuje
    możliwość rozmnażania się, bo i tak nie dał by rady ukształtować zdrowego
    potomstwa. Może u Ciebie występuje ten trzeci przypadek i nic tu żadne witaminy
    i pierwiastki nie pomogą, bo nie o to chodzi.

    Pozdrawiam
    Leszek
  • Gość: Aśka IP: *.spedimex.pl 07.05.01, 11:34
    Bardzo mi się spodobało, to co napisałeś, Leszku. Powiem Ci szczerze, że już
    się zastanawiałam nad tym, jak to jest, że ludzie z tzw. marginesu, dla których
    głównym "pożywieniem" jest alkohol mają tyle dzieci.
    Muszę przyznać, że po przeczytaniu Twojego listu, już nie wiem co w efekcie
    oznacza "odżywiać się bardzo dobrze". A to, że nie chodzi tu o witaminy burzy
    całą moją teorię :-). Byłabym Ci wdzięczna za rozwinięcie tematu.
  • Gość: LeszekS IP: 213.25.179.* 07.05.01, 21:34
    Gość portalu: Aśka napisał(a):

    > Muszę przyznać, że po przeczytaniu Twojego listu, już nie wiem co w efekcie
    > oznacza "odżywiać się bardzo dobrze".

    Odrzuć wszelkie stereotypy i pomyśl sama.

    A to, że nie chodzi tu o witaminy burzy
    > całą moją teorię :-)

    Witaminy służą do konkretnych reakcji biochemicznych. Jak jest ich za dużo to też
    niedobrze. Jako wegetarianka pewnie jadasz ich i tak dużo, no może poza B12.
    Z witamin nie jest zbudowany organizm. Organizm jest zbudowany w większości z
    białek, związków tłuszczowych związków wapnia i fosforu.

    . Byłabym Ci wdzięczna za rozwinięcie tematu.

    No cóż, za długie to by było. Coś Ci może podpowiem. Rośliny nie mogą uciekać,
    więc mają inne sposoby obrony przed zjadaczami. Przeważnie są trujące, ale są i
    takie, które drogą ewolucji wykształciły inne formy unieszkodliwiania
    przeciwnika. Jedną z tych form jest ograniczanie zdolnosci rozrodczych zjadaczy.
    Pewnie słyszałaś, że soja zawiera fitoestrogeny, które powodują spodziectwo u
    niemowląt rodzonych przez matki wegetarianki. Ja przypuszczam, że wiele takich
    odkryć jest jeszcze przed nami.
    Z drugiej strony wiadomo, że z jajka wykluwa się żywy sprawny organizm. W jajku
    (a właściwie w żółtku) są wszystkie substancje potrzebne do budowy i działania
    żywego organizmu. Niczego tam nie brakuje i niczego nie jest za dużo.

    Pozdrawiam
    Leszek

  • Gość: YanosiC IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 12.05.01, 04:59
    > niedobrze. Jako wegetarianka pewnie jadasz ich i tak dużo, no może poza B12.

    B12 jest w nabiale. Jak ktoś jest weganinem czyli nie je nabiału to wystarczy że
    raz na jakiś czas zje nie-do-końca umytą z ziemi rzodkiewkę albo marchew, czy
    jabłko podniesione z ziemi obok jabłoni.

    > Pewnie słyszałaś, że soja zawiera fitoestrogeny, które powodują spodziectwo u
    > niemowląt rodzonych przez matki wegetarianki.

    Tylko u męskich niemowląt :-> , poza tym są to wypadki skrajnie rzadkie i
    swobodnie mieszczą się w ryzyku. Soja ma za to załe stado dużo ważniejszych cech
    np. pozwala zapobiegać zmianom w mózgu które prowadzą do choroby Alzheimera:
    http://www.portalmedyczny.com.pl/u235/navi/173439/back/0

    > Z drugiej strony wiadomo, że z jajka wykluwa się żywy sprawny organizm. W jajku
    > (a właściwie w żółtku) są wszystkie substancje potrzebne do budowy i działania
    > żywego organizmu...

    ....żywego organizmu małego kurczęcia a nie dorosłego człowieka.
  • Gość: YanosiC IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 12.05.01, 04:41
    Gość portalu: Aśka napisał(a):

    > Bardzo mi się spodobało, to co napisałeś, Leszku. Powiem Ci szczerze, że już
    > się zastanawiałam nad tym, jak to jest, że ludzie z tzw. marginesu, dla których
    > głównym "pożywieniem" jest alkohol mają tyle dzieci.

    Pijany margines się mnoży bo nie kontroluje się swojej chuci po alkoholu! Teoria
    LeszkaS ma sens ale akurat wegetarianizm jest najlepszym sposobem odżywiania się.

    > Muszę przyznać, że po przeczytaniu Twojego listu, już nie wiem co w efekcie
    > oznacza "odżywiać się bardzo dobrze". A to, że nie chodzi tu o witaminy burzy
    > całą moją teorię :-). Byłabym Ci wdzięczna za rozwinięcie tematu.

    Nie przejmuj się tymi bzdurami które pisze LeszekS, on jest optymalny.
  • Gość: YanosiC IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 12.05.01, 04:42
    Gość portalu: Aśka napisał(a):

    > Jestem wegetarianką od ok. 10 lat, od czterech - bezskutecznie staramy się z
    > mężem zostać rodzicami. Zauważyłam, że to głównie ja jestem posądzana o ten
    > stan rzeczy - właśnie ze względu na moją dietę. Pytałam mojego lekarza i on
    > zaprzeczył, jakoby wegetarianizm był przyczyną niepłodności. A co Wy o tym
    > sądzicie?

    Twój lekarz ma rację. Wegetarianizm nie może być w żadnym przypadku przyczyną
    bezpłodności (a wręcz odwrotnie). Właśnie być może Twojemu mężowi brak selenu w
    diecie (a wtedy: otręby, brokuły, kiełki pszeniczne, cebula, pomidory, mąka
    razowa lub po prostu chleb razowy, niełuskany ryż, sok z pomarańczy; pamiętaj że
    selen działa synergicznie z witaminą E). Bardziej możliwe jest to że któreś z Was
    jest po prostu niepłodne "genetycznie" a wtedy trzeba się po prostu z tym
    pogodzić - i zaadoptować dziecko. Jednak bądż dobrej myśli.
  • Gość: YanosiC IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 13.05.01, 04:36
    Gość portalu: YanosiC napisał(a):

    > Twój lekarz ma rację. Wegetarianizm nie może być w
    żadnym przypadku przyczyną
    > bezpłodności (a wręcz odwrotnie).

    Jeszcze tylko dodam jedną świeżą informację na wypadek
    gdybyś była weganką a nie wegetarianką:
    =======cytat:=======
    Niedobór witaminy B12 u kobiet może być przyczyną
    niepłodności oraz powtarzających się poronień. Dr.
    Michael Bennett z Israela opisuje 14
    przypadków kobiet, u których stwierdzano : brak
    owulacji, nieprawidłowy wzrost jaja płodowego skutkujący
    w poronieniu. Kobiety te miały niedobór witaminy B12,
    która poza metabolizmem tkanki nerwowej ogrywa ważną
    rolę w procesie owulacji. 10 z nich rozpoczęło terapię
    zastępczą witaminą B12 w rezultacie zachodząc w ciążę.
    Ponadto innym zaburzeniem, które stwierdzono w badanej
    grupie okazał się defekt genetyczny metabolizmu kwasu
    foliowego, co jak przypuszczają naukowcy dodatkowo
    nasilało trudności z poczęciem. Wyniki przeprowadzonych
    badań mają skłaniać leczących niepłodność lekarzy do
    pomiaru poziomu witaminy B12 zwłaszcza w przypadku
    pacjentek z wielokrotnymi poronieniami.
    =====koniec cytatu======
    http://www.dzieckook.pl/ksiazka_prasa/warto_przeczytac/wp
    0501f.html
    =============
    Jednak jeśli jesz nabiał, lub nie-do-końca oczyszczone z
    ziemi rzodkiewki, marchewki itp, to nie powinnaś mieć
    kłopotu z witaminą B12

    Przy okazji zapraszam na http://www.vege.prv.pl



  • Gość: iza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.05.01, 11:35
    Droda Asiu, tylko w zacofanych spoleczenstwach uwaza sie wegetarianizm za
    dziwactwo i zrodlo chorob. Odsylam do dyskusji na temat diety proponowanej
    przez p. Leszka na lamach tego forum. Poczytaj wypowiedzi Artura, optymalnych i
    moje.
    Pozdrawiam, miej wlasne zdanie
    Iza
  • Gość: LeszekS IP: 213.25.179.* 15.05.01, 23:58
    Gość portalu: iza napisał(a):

    > Droda Asiu, tylko w zacofanych spoleczenstwach uwaza sie wegetarianizm za
    > dziwactwo i zrodlo chorob.

    Akurat w zacofanych społeczeństwach takich jak Indie wegetarianizm jest wymogiem
    religijnym.
    Samo nie jedzenie mięsa nie ma znaczenia w zachowaniu zdrowia pod warunkiem
    spożywania innych wartościowych pokarmów. Wegetarianizm jednak propaguje jedzenie
    pokarmów roślinnych jako podstawę pożywienia, co już jest szkodliwe dla człowieka.
    Rośliny nie mają nóżek jak zwierzęta i nie mogą uciekać. obierają więc inną
    strategię zachowania życia i obrony przed zjadaczami. Podstawową ich obroną jest
    wytwarzanie toksyn i zniechęcanie w ten sposób zjadaczy. Większość dziko
    rosnących roślin jest trująca. Nie możemy wykluczyć, że część roślin, które
    jadamy mają bardziej wyrafinowane sposoby obrony. Może to być ograniczanie
    populacji zjadaczy, powodowanie niepłodności. Rośliny mogą być dostarczycielem
    wielu cennych witamin i mikroelementów, ale zjadane jako dodatek, w niewielkich
    ilościach, ale nie jako podstawa pożywienia.


    Odsylam do dyskusji na temat diety proponowanej
    > przez p. Leszka na lamach tego forum. Poczytaj wypowiedzi Artura, optymalnych i
    >
    > moje.
    > Pozdrawiam, miej wlasne zdanie

    Na jakiej podstawie ma mieć własne zdanie? Na podstawie opinii tropiciela sekt,
    czy na podstawie wyznawczyni jakiejś ideologii, która nagina fakty tak, by
    pasowły do ideologi. Wszak cel uświęca środki.

    Pozdrawiam
    Leszek


  • Gość: iza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.05.01, 19:37
    Gość portalu: LeszekS napisał:
    >
    > Na jakiej podstawie ma mieć własne zdanie? Na podstawie opinii tropiciela sekt,
    > to o Arturze ;-)
    > czy na podstawie wyznawczyni jakiejś ideologii, która nagina fakty tak, by
    > pasowły do ideologi. Wszak cel uświęca środki.
    > a to było o mnie! :-)
    > Pozdrawiam
    > Leszek
    > Brawo panie Leszku!
    Niedość, że wysokiej klasy fizjolog, żywieniowiec i biochemik, to jeszcze całkiem
    przyzwoity psycholog i socjolog z pana, panie Leszku!
    Dzięki.
    Iza
    >

  • Gość: ciezarna IP: *.gazeta.pl 26.06.01, 00:00
    jestem wegetarianka od wielu lat, a od szesciu miesiecy w ciazy. Powodzenia!
  • Gość: Krystyna IP: 212.244.27.* 26.06.01, 00:00
    Gość portalu: ciezarna napisał(a):

    > jestem wegetarianka od wielu lat, a od szesciu miesiecy w ciazy. Powodzenia!

    Już dziś współczuję Twojemu przyszłemu dziecku, bo zapewne będzie skazane przez
    Ciebie na wegetarianizm, prawda?
  • Gość: a IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
    Moje przyszłe też. Bedę go (ich) uczyć miłości do ludzi, do zwierząt, do całego
    świata. Trodno by mi było tego dokonywać karmiąc je cielęcinką czy króliczkiem.
    Co bym mu odpowiedziała?
    Pozdr
    a
  • Gość: YanosiC IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 00:00
    Gość portalu: Krystyna napisał(a):

    > Gość portalu: ciezarna napisał(a):
    >
    > > jestem wegetarianka od wielu lat, a od szesciu miesiecy w ciazy. Powodzeni
    > a!
    >
    > Już dziś współczuję Twojemu przyszłemu dziecku, bo zapewne będzie skazane przez
    >
    > Ciebie na wegetarianizm, prawda?

    A ja mu zazdroszczę. Ma więcej szczęścia niż ogromna większość dzieci.

  • Gość: YanosiC IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 00:00
    Gość portalu: ciezarna napisał(a):

    > jestem wegetarianka od wielu lat, a od szesciu miesiecy w ciazy. Powodzenia!

    Zatem zapraszam Cię na największą i najlepszą wegetariańską grupę dyskusyjną
    PolskaVege:
    news://news.tpi.pl/ircx.pl.polskavege (wpisz to w windowsowym okienku "Uruchom")
    Znajdziesz tam m.in. sporo sympatycznych vege-rodziców którzy mogą doradzić innym
    i sami wysłuchać porad.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka