• IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 30.10.02, 14:52
    Czy ktos mial stycznosc z tak potworna choroba.Jak mozna nie miec zadnych
    objawow choroby czuc sie dobrze/na razie/ a otrzymac taki wyrok taka dignoze.
    Maz nie mial zadnych objawow a przyoadkowo zrobil RTG pluc potem dopiero
    tomografie komputerowa i okazalo sie to najgorsze guz pluc.Nie wiadomo jednak
    jaki to rodzaj gdyz nie mozna bylo zrobic bronchoskopii bo na dodatek
    znalezli jeszcze tetniaka aorty.Tak,ze nie mozna wykonac zadnej operacji ani
    zastosowac zadnego leczenia chemioterapii itp.Nie ma praktycznie zadnego
    leczenia,tak szpital wojewodzki wypisal chorego -mozna czekac tylko na smierc.
    Obecnie wszyscy przezywamy koszmar ukrywajac ta strszna prawde przed
    chorym,bo wiemy ,ze wtedy zalamalby sie i to by zaszkodzilo mu bardzo.Sama
    nie wiem czy na pewno dobrze robimy ale skoro nie mozna w zaden sposob pomoc
    to po co pogarszac,choc nie wiem jak dlugo uda sie to ukryc.
    Bardzo trudno nam z tym zyc,jestesmy na lekach bo inaczej nie wiem jak bysmy
    to zniesli.Chory przed laty palil papierosy- czego skutkiem jest ta choroba
    bez objawow a smiertelna,Tylko nie wiadomo ile miesiecy.
    • Gość: Doki IP: 195.13.26.* 30.10.02, 15:22
      Sluchaj, ja nie wiem, czy to post obliczony na prowokacje, czy podyktowany mieszanka przerazenia i niewiedzy. Rak pluca tez jest wyleczalny, moze nie w 100%, ale nie sadze, bys miala podstawy twierdzic, ze choremu zostalo pare miesiecy.
      • Gość: Doki IP: 195.13.26.* 30.10.02, 15:28
        Troche sie spieszylem i nie doczytalem. Zbieg tetniaka i raka pluc jest nieszczesliwy. Jednakze: nie wiem dlaczego nie mozna zrobic bronchoskopii w przypadku tetniaka. Moze sztywnej nie, ale fiberoskopowa tak. No i tetniak nie jest bezwzglednym przeciwwskazaniem do operacji pluca, choc moze ze wzgledu na powazniejsze ryzyko jest przeciwwskazaniem blednym.
        Przykro mi z powodu Twojego meza, ale uwazam, ze nie pownnas ukrywac przed nim diagnozy. To nieuczciwe. No i moze jednak poszukacie jakiegos innego osrodka.
        No i przepraszam za ostry ton pierwszego postu. Ten pospiech mnie wykonczy :-)
    • Gość: płuco IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 23:20
      Agato!
      Prawdopodobnie jesteś w Wałbrzycha lub okolic, tak mozna wnioskować z danych
      towarzyszących Twojemu postowi.
      Weź całą dokumentację medyczną, zwłaszcza zdjęcia rentgenowskie i przyjedź do
      Wrocławia do Kliniki Chorób Płuc, nikt Cię stamtąd nie przegoni. Być może już
      za późno na jakiekolwiek leczenie, ale warto spróbować. Może coś się da jeszcze
      zrobić. Doki ma rację - tętniak nie jest bezwzglednym przeciwwskazaniem do
      bronchoskopii.
      • Gość: Agata IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 31.10.02, 13:49
        Wlasnie w tym Szpitalu Chorob Pluc we Wroclawiu maz byl 2 tygodnie i niestety
        nic nie mozna zrobic to jest opinia lekarzy a nie moja, takze od lekarza
        uslyszalam ze to kwestia miesiecy.Tam byl badany lacznie z tomografia i nie
        mozna zrobic bronchoskopii a takze opercji.
        • Gość: Doki IP: 195.13.26.* 31.10.02, 15:00
          Jakos trudno mi w to uwierzyc. I przyznam, ze nie dam sie przekonac bez zobaczenia tego tomogramu.
          Nadal uwazam, ze powinnas zasiegnac drugiej opinii. I powiedziec mezowi, ze jest chory.
        • Gość: płuco IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 15:44
          Guz jest prawdopodobnie nieoperacyjny, jak u zdecydowanej większości chorych na
          raka płuca. Ale o tym czy chory nadaje sie do dalszego leczenia, czy nie
          decydują inne względy. Trudno mi teraz powiedzieć czy Twój mąż nadaje się do
          chemioterapii lub radioterapii, i do tych metod istnieją przeciwwskazania. Nie
          zmieniam zdania o konsultacji w Klinice np. u prof. Jankowskiej, jeżeli i ona
          powie, że chory nie nadaje sie do diagnostyki (bronchoskopii) i dalszego
          leczenia, to chyba, niestety, tak już musi być.
          Powodzenia.
          • Gość: Agata IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 31.10.02, 23:59
            Wlasnie tam u prof.Jankowskiej byl leczony tzn.przechodzil rozne badania przez
            2 tygodnie.Mam bardzo dobre zdanie o w/w ale niestety i Ona nie mogla pomoc.
            Wobec tak strasznej choroby medycyna niestety nadal jest bezsilna.Przykre,ze
            czlowiek jest tak bezsilny i moze tylko czekac na ...Na razie nie ma zadnych
            objawow a co bedzie to strach pomyslec.Ktos pisze ze powinnam powiedziec prawde
            i co od razu zabic chorego ta prawda.Jaki to ma sens.Wtedy zalamalby sie
            psychicznie a tak to my tylko najblizsza rodzina cirpimy i musimy z tym zyc-
            jest to na prawde bardzo trudne.
            • Gość: Clin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.11.02, 11:06
              Hej Aga.
              Mój ojciec mial raka płuca.Był leczony na wszelkie mozliwe
              sposoby:operacyjnie ,chemią,naświetlaniami i hgw czym jeszcze.Nacierpiał sie
              przez to bardzo.Po roku spotkałem w zakładzie pogrzebowym żonę kolegi mojego
              ojca z sali szpitalnej.On tez miał raka płuca ,tylko z jakkegoś powodu nie
              zakwalifikowano go do intensywnego leczenia.Żyli mniej więcej tyle samo po
              postawieniu diagnozy,czyli ok.roku.Tylko ciało mojego ojca zostało strasznie
              udręczone a ten drugi ,nie leczony odszedł z godnoscią i w spokoju.
              Druga sprawa ,czy powiedzieć? To wszystko zależy od osobowosci chorego.Czy
              umie zaakceptować to ,że odejdzie ,czy jest wierzący,czy bardzo boi się śmierci
              itp ,itd...Mój ojciec nie wiedział do końca.Matka nie pozwoliła nic
              powiedzieć.Ale to był prosty człowiek ,krawiec po szkole zawodowej.Moze twój
              bliski ma głowę na karku i już wszystkiego się domyśla?
              Clin( gg1313783)
            • Gość: Doki IP: *.246-136-217.adsl.skynet.be 01.11.02, 13:49
              Agato,
              to moj ostatni post w tym watku.
              Po pierwsze, nadal wydaje mi sie, ze brakuje w Twojej opowiesci jakiejs kluczowej informacji. Te fakty, ktore podalas, nie do konca skladaja sie w calosc.
              Po drugie, zrozumiala jest Twoja rozpacz po uslyszeniu takiej wiadomosci, ale nie mozesz pozwolic, by to trwalo za dlugo. Siasc i plakac jest najlatwiej. Skoro wiesz, ze zostaniesz wdowa, musisz sie na to przygotowac. Umrzec musi kazdy, a Twoj maz ma czas, by swoje odejscie przygotowac, by z czasem, ktory mu jeszcze zostal, cos sensownego zrobic.
              Dlatego nadal uwazam, ze nie wolno przed nim tej ciezkiej diagnozy ukrywac. Myslisz, ze sie w koncu nie domysli? I co wtedy: bedzie odchodzil ze swiadomoscia, ze go oszukalas. Tak rozumiesz "uczciwosc malzenska oraz to, ze cie nie opuszcze az do smierci" - oklamywac, chocby i w dobrej wierze? Nie, ta wiadomosc go nie zabije, bez obawy. Zreszta, skoro godzisz sie, ze i tak umrze, gdybys byla moja zona, uwazalbym, ze masz obowiazek powiedziec mi o mojej chorobie. Tak w ogole nie rozumiem dlaczego lekarz nie porozmawial z Twoim mezem, ale to juz inna historia.
              Nie masz wyjscia, MUSISZ wziac sie w garsc. Dosyc lekow, placzu i nerwow. Postaraj sie, by czas, ktory wam pozostal, byl jak najlepszy i pamietaj, ze nawet w dniu, gdy Twojego meza zabraknie, swiat bedzie krecil sie dalej zupelnie jakby nic sie nie stalo, a Ty bedziesz musiala zyc. Zadbaj zawczasu, aby to zycie choc w ogolnym zarysie bylo przygotowane. Twoj maz, przciez Cie kocha, pomoze Ci w tym, jesli dasz mu szanse.
              Powodzenia, odwagi.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.