Dodaj do ulubionych

Grzyb w mieszkaniu - wpływ na zdrowie domowników

IP: *.zgora.dialog.net.pl 06.01.03, 17:11
Witam!
Może ktoś jest doinformowany na ten temat?
Moi sąsiedzi przegrzewają mieszkanie, wentylacja - tylko grawitacyjna i tylko
w kuchni i łazience, a ściany zimne (więc nie ma siły, żeby na ścianach się
ciągle nie skraplała para). Grzyb kwitnie na wszystkich ścianach, chociaż
starają się go zwalczać. Wszyscy chorowici, matka rodziny i trzy córki ciągle
mają problemy z oskrzelami (i nie tylko). Mieszkają tak od ponad 10 lat. Moje
mieszkanie jest bardzo podobne, tylko mieszkam tu niedługo i ociepliłam
wszystko dokładnie, a zimą staram się zachować wzglednie niską tempareturę. Z
początku też było nieocieplone i mocniej grzałam, ale wtedy wszystkie ściany
dosłownie kwitły! Nieśmiało sugerowałam, że ich problemy z oskrzelami mogą
mieć bezposredni zwiazek z tym gzrybem. Niesmiało, bo tak naprawdę nie jestem
dokładnie zorientowana. Wiem, że zarodniki pleśniaków są bardzo
niebezpieczne, zwłaszcza dla układu oddechowego.
Czy ktoś mógłby coś szerzej na ten temat napisać, albo odesłać do jakiegoś
fachowego źródła?
Edytor zaawansowany
  • Gość: justy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 17:50
    Z tego, co wiem pleśnie, grzyby (na ścianach oczywiście) sprzyjaja alergiom,
    astmie i nowotworom dróg oddechowych.
  • Gość: Artur IP: *.usask.ca 06.01.03, 19:13
    Dowody na szkodliwosc grzybow sa, ale nie sa to dowody bardzo silne.Wydaje sie
    ze tylko niektore gatunki grzyba sa szkodliwe.

    Dowody opieraja sie o prace epidemiologiczne gdzie przyczyna-skutek sa nieco
    rozmyte a nadto wspoistnieja z rzesza innych czynnikow co dodatkowo komplikuje
    interpretacje wynikow. W skrocie jest tak,ze ludzie ktorzy kaszla, czesciej
    maja grzyb w mieszkaniu. Niekoniecznie to musi znaczyc, ze to grzyb jest
    przyczyna kaszlu. Moze byc inaczej, ludzie ktorzy sa biedniejsi czesciej kaszla
    (moze dlatego, ze czesciej pala, zachowuja gorsza higiene, na skutek gorszej
    diety czesciej choruja, nie wyjazdzaja na urlopy dla wypoczynku itp) ; biednych
    ludzi nie stac na czyste suche domy wiec mieszkaja w zagrzybionych.

    Ja osobiscie mysle, ze zagrzybione mieszkanie jest ryzykiem samym w sobie, ale
    absolutnego dowodu na razie chyba jednak nie znajdziesz nigdzie.

  • Gość: andrzej g IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 17:54
    Bardzo ciekawy posting, z którym się w wielu punktach zgadzam. Jednakże, jest
    udowodnione naukowo, że mykotoksyny są bardzo szkodliwe dla człowieka. Gdy
    pleśnie masowo występują na ścianach, w kurzu domowym, itd., z całą pewnością
    pojawiają się również na pożywieniu i tą drogą mogą zatruwać nasz organizm.
    Poza tym, pleśnie są bardzo częstym alergenem dróg oddechowych. Co to znaczy?
    Otóż znaczy to tyle, że przez uszkodzoną w pewnym stopniu śluzówkę, na skutek
    reakcji alergicznej, drobnoustroje mają łatwiejszą drogę do zainfekowania
    naszych dróg oddechowych. Dlatego moim zdaniem, choroby sąsiadów nie muszą, ale
    mogą mieć wiele wspólnego z występowaniem pleśni w mieszkaniu.

    Pozdrawiam i życzę sukcesów w walce z grzybami ;-), andrzej
  • 08.01.03, 11:10
    Gość portalu: andrzej g napisał(a):
    > Dlatego moim zdaniem, choroby sąsiadów nie muszą, ale
    > mogą mieć wiele wspólnego z występowaniem pleśni w mieszkaniu.
    >
    ---No, właśnie: nie muszą, ale mogą. Dlatego nie miałam pewności w rozmowach z
    sąsiadami. Tylko czy nie jest to podejrzane, że mają gremialnie problemy z
    oskrzelami i ciągle zapadają na jakieś choroby dróg oddechowych? Podobno w
    reszcie rodziny nie ma w ogóle takich problemów. A sąsiedzi ciagle się leczą. O
    ile mi wiadomo, ich lekarz nie zainteresował się w ogóle przyczynami, tylko
    zwalcza objawy- leczą się w publicznej służbie zdrowia, to może coś wyjaśnia :(.

    > Pozdrawiam i życzę sukcesów w walce z grzybami ;-), andrzej
    ---Dzięki :)
    Na razie nie idzie źle: po ociepleniu ścian jest lepiej. Ale dach ma stare,
    niezbyt dobre ocieplenie, więc tymczasem nie grzeję za mocno ( a jak go
    wymienię, też nie będę). W tej chwili na dworze tęgi mróz, ja mam najwyżej 18
    stopni. Nie mogę powiedzieć, że nie jest trochę chłodno - zwłaszcza gdy siedzę
    długo przy komputerze:) Ale ściany mam suche i jakoś takie rzeczy jak
    przeziębienia, grypy czy inne atrakcje, są obce i mnie i mojemu synowi. Odpukać!
    Pewnie nie tylko z powodu suchych ścian, ale chociażby dlatego że nie serwuję
    sobie szoku termicznego przy wyjściu na dwór.
    Pozdrawiam!
  • Gość: andrzej g IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 13:01
    Jeżeli w tak nieciekawych warunkach się mieszka i ma to w danym przypadku jakiś
    wpływ na zdrowie, to naprawdę trudno jest się wyleczyć bez zmiany środowiska
    (przeprowadzki). Osobiście myślę, że jest to prawie niemożliwe. Jedno co z całą
    pewnością można w tym przypadku zrobić, to totalna wojna z grzybami ;-) oraz
    zrobienie sobie testów alergicznych, pod kątem uczulenia na pleśnie. To
    ostatnie to żaden problem. Trzeba tylko u swojego lekarza poprosić o
    skierowanie do alergologa.

    Pozdrawiam, andrzej
  • 11.01.03, 00:42
    Gość portalu: andrzej g napisał(a):

    > Jeżeli w tak nieciekawych warunkach się mieszka i ma to w danym przypadku
    jakiś
    >
    > wpływ na zdrowie, to naprawdę trudno jest się wyleczyć bez zmiany środowiska
    > (przeprowadzki). Osobiście myślę, że jest to prawie niemożliwe. Jedno co z
    całą
    >
    > pewnością można w tym przypadku zrobić, to totalna wojna z grzybami ;-)
    ---Można sobie środowiko zmienić także bez przeprowadzki. W kazdym razie parę
    zabiegów, które zastosowałam i jeszcze zastosuję, to właśnie zmiana środowiska.
    I jednocześnie wojna z grzybami. U mnie poległy ( tylko trochę chłodno:)).
    Myślę o sąsiadach: nie są to ludzie mi obojętni. I przykro mi patrzeć, gdy
    znowu się leczą na zapalenie płuc, oskrzeli i czego tam jeszcze. A myślę, że
    nie byłoby połowy ich problemów, gdyby bardziej racjonalnie do sprawy podeszli.
    Nie maja pieniędzy na ocieplenie, trudno - ale niech nie robią łaźni tureckiej,
    w której grzyby czują się jak w raju, a oni pozbawiają się odpornosci robiąc w
    tęgi mróz cieplarnię w domu. Dlatego szukam podpory teoretycznej. Mnie mogą nie
    wierzyć. Ale tzw. autorytetom naukowym chyba mogą. Ja jestem specjalistą od
    dziedziny zgoła nieżyciowej, więc jak ich przekonam? Wierzą tylko sobie lub
    Autorytetom, przez bardzo duże A:)

    oraz
    > zrobienie sobie testów alergicznych, pod kątem uczulenia na pleśnie. To
    > ostatnie to żaden problem. Trzeba tylko u swojego lekarza poprosić o
    > skierowanie do alergologa.
    ---Rozpoznanie alergenu nie jest przecież równoznaczne z jego zwalczeniem.
    I zaczynają się schody. A bo lekarza trzeba poprosić, a on da skierowanie, ale
    trzeba bardzo długo czekać, a jescze trzeba zapłacić z własnej kieszeni, itd.
    itp. Już próbowalam wyklarować. Ale chyba tylko powołanie się na najwyzsze
    autorytety coś "zmiękczy". Dlatego pytałam o źródła, na które mogłabym się
    pewnie powołać.
    W końcu nie jestem lekarzem. Nie jestem więc Autorytetem.
    I co zrobić? Mam zupełnie to "olać"? W koncu nie moja sprawa...
  • Gość: andrzej g IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 11.01.03, 14:14
    Do walki z pleśnią polecam zwykły Domestos. Można go nakładać na powierzchnie
    zapleśniałe używając pędzla. Należy przy tym zachować ostrożność, ponieważ
    trwale wypala ubrania oraz jest bardzo niebezpieczny dla oczu! Oczywiście w
    sprzedaży jest wiele środków grzybobójczych, czy to w postaci płynów, sprayów
    czy dodatków do farb.

    Zrobienie testów alergicznych, to naprawdę żaden problem. Trzeba je koniecznie
    wykonać.

    Pozdrawiam, andrzej
    www.polbox.com/g/guitar/
  • Gość: jarek IP: proxy:* 07.01.03, 21:17
    Gość portalu: bona napisał(a):

    > dokładnie zorientowana. Wiem, że zarodniki pleśniaków
    są bardzo
    > niebezpieczne, zwłaszcza dla układu oddechowego.
    > Czy ktoś mógłby coś szerzej na ten temat napisać, albo
    odesłać do jakiegoś
    > fachowego źródła?

    A noz widelec, to jest ta bakteriobojcza plesn?
    Samo zdrowie!

    jarek
  • Gość: Artur IP: *.ss.shawcable.net 12.01.03, 07:18
    Moje
    > mieszkanie jest bardzo podobne, tylko mieszkam tu niedługo i ociepliłam
    > wszystko dokładnie, a zimą staram się zachować wzglednie niską tempareturę.

    Grzyb potrzebuje dwoch rzeczy by dobrze sobie rosnac: wilgoci i wzglednego
    ciepla. W twoim mieszkaniu wilgoci jest mniej bo mieszkasz sama podczas gdy
    sasiedzi maja w mieszkaniu duzo ludzi. Nie tylko, ze kazdy wydycha pare wodna
    to takze jest wiecej wody z powodu gotowania dla wiekszej liczby ludzi, prania
    i kapieli. Stad ich problem moze byc trudniejszy do rozwiazania niz twoj.

    Ocieplenie scian spowoduje, ze wilgoc z powietrza nie bedzie sie na nich
    skraplac i to jest nalepsze wyjscie. Ale dobre ocieplenie jest trudne do
    zrobienia i drogie. Mozna sprawdzic jakos ocieplenia w czasie silnych mrozow
    dotykajac sciane w kazdym miejscu reka i wyczuwajac zimniejsze miejsca.
    Drugi sposob to usprawnic wentylacje. Tez pozbawisz sie wilgoci z mieszkania
    ale za to drozej bedzie kosztowac ogrzewanie bo czesc ciepla przeciez ucieknie.
    Dobrze jest miec wymiennik ciepla przecipradowy - wtedy mozna wentylowac prawie
    nie tracac z domu ciepla, ale te urzadzenia sa drogie.
    Mozna tez zakupic odwilzacz powietrza ( it ten jest troche tanszy), ktory
    dziala troche jak lodowka - wytwarza bardzo zimna powierzchnie na ktorej
    skrapla sie woda z powietrza i to wode raz dziennie wylewasz do zlewu ze
    zbiornika. Wtedy w powietrzu jest za malo wody by mogla sie jeszcze dodatkowo
    skraplac na scianach.
    Obnizenie temperatury w domu tak jak sugerujesz powninno miec mniesze znaczenie
    albo byc nawet bez znaczenia. W zimnym powietrzu zmniesci sie najmniej pary
    wodnej i jej nadmiar bedzie sie skraplal na zimniejszych powierzchniach czyli
    scianach w dalszym ciagu. W cieplym powietrzu zmiesci sie wiecej wody i
    skraplanie powinno byc mniejsze.
    Czyli obnizenie temperatury w domu nie ma wiec dobroczynnego wplywu jak
    podejrzewasz - jest akurat odwrotnie.
    Czasami grzyb w mieszkaniu jest spowodowany zla jakoscia podpiwniczenia o czym
    w ogole nie piszesz. Jezeli piwnica pod spodem jest wilgotna to czesci
    powietrza z woda pojdzie przeciez na gore do czesci mieszkalnej - w dodatku z
    mnostwem zarodnikow grzybow rosnacych w piwnicy.

    Pomalowanie scian farba grzyboodporna (tzn zawierajaca srodki nie pozwalajace
    na porost grzybow jak to sugeruje Andrzej ponizej) jest dobra metoda na dorazna
    poprawe sytuacji lub zalecana jezeli problem jest drobny.
    Ciagle wilgotna sciana nawet pomalowana dobra farba grzybobujcza bedzie sie
    jednak opierac grzybom tylko przez okreslony okres czasu az srodki grzybobujcze
    sie rozloza albo wyplucza. Potem problem wroci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.