Komentarze do artykułu
Najgroźniejszy tłuszcz świata
Ostrożnie z fast foodami, gotowymi ciastami i zupkami w proszku. Wszystkie zawierają szczególnie niebezpieczny rodzaj tłuszczów, które - jak to właśnie udowodnili naukowcy - powodują wyjątkowo szybkie przybieranie na wadze
terence napisał:
> w McFacku jadam tylko shaki i to tylko w drivieMc...
Z powyższego wnioskuję iż jest jakaś różnica w jedzeniu shaków (przede
wszystkim czy można jeść płyn?) we właściwym "McFacku" i
w "drivieMc..." "McFacka" ;) Bardzo proszę o wyjaśnienie, bo nie do końca
rozumiem sens.
Ja, choć otoczony jestem ze wszystkich stron MakDonaldami i innym świństwem,
mam bliskie spotkania czwartego stopnia z nimi najwyżej 2 razy do roku -
najczęściej przymuszony do tego głodem podczas podróży. Jestem pewien, że
substancje podawane tam do jedzenia (bo nie ryzykowałbym nazwania tego czegoś
produktami spożywczymi) zawierają jakieś składniki uzależniające.
Bo jak inaczej można wytłumaczyć potworki kulające się dzień w dzień do
MakDonalda, Burdel Kinga czy innej Domino's i Pizzy Hut? Oczywiście w Polsce
sytuacja nie jest jeszcze tak tragiczna (mam nadzieję, że nigdy nie będzie) jak
w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Tam do niedawna jeszcze dziecku od
najmłodszych lat szkolnych wciskane były w cenach promocyjnych zestawiki a 'la
MakDonalt.
Pamiętam jeszcze swoje czasy w Haj Skul. Na lancz przeznaczona była przerwa o
długości godziny lekcyjnej tak, by wszystkie świnki najadły się do syta. W
kafeterii ustawiała się kolejka do baru. Każdy miał tackę. Wyglądało to jak w
barze mlecznym z tą różnicą, że w tym wypadku produkty mleczne nabywane były
drogą kupna w ogromnej mniejszości. Proszę sobie wyobrazić, że do zakupu lanczu
(hamburger-czizburger lub picca, frytki, kola ewentualnie mleko lub mleko
czekoladowe) wystarczył $1!!! Niektóre więc świnki dzięki dobrodziejstwu
dłuuugiej przerwy miały czas zgłodnieć i załapać się na następny lancz... i na
jeszcze jeden.
Myślicie, że taki MakDonalt (czy inna tego typu firma, która złapała Pana Boga
za nogi podpisując umowę o karmienie dzieci w szkołach stanu czy powiatu) nie
zarabiał z powodu tak niskich cen sprzedaży? Och, ależ zarabiał, i to
podwójnie! Po pierwsze prócz tego symbolicznego dolara dostawał dotację w
ramach prowadzenia wzniosłej i chwalebnej akcji karmienia (tuczenia) dzieci
(świnek). Po drugie zaś... właśnie, to "po drugie" było całym sednem...
Po prostu poprzez wejścia do szkół taki MakBurdel Hut uzależniał dzieci od
swych używek. Traktował to jako swoistą inwestycję z olbrzymią stopą zwrotu. A
dzieci? Dzieci zamieniały się dosyć szybko w świnki i tak już dorastały. I już
bez używek żyć nie mogły... A z używkami - cóż to za życie.
Proszę tylko spojrzeć na zdjęcie w artykule. Oto właśnie przedstawiciele
generacji McBurger Hut. Oni nigdy nie zaznają prawdziwego dzieciństwa. Nie będą
się cieszyć młodzieńczym buntem. Nie poznają cudu wakacyjnej miłości.
W zamian po osiągnięciu dojrzałości zaczną otrzymywać rentę (w Stanach
Zjednoczonych Ameryki Północnej osoba ważąca powyżej 300 funtów automatycznie
przestaje być uważana za zdolną do pracy). W zamian będą tak trwać odmierzając
czas kolejnymi wizytami w tuczarniach. W zamian wreszcie umrą na jedną z wielu
chorób powodowanych nadwagą - nie ukończywszy czterdziestego roku życia.
Uratują się tylko ci, którzy, lub których rodziny w porę się opamiętają, i
którzy odbedą swoisty odwyk. Nigdy jednak nie mając pewności że do uzależnienia
nie wrócą....
[PiS] Ohydne błędy ortograficzne popełniłem naumyślnie. Są one częścią
artystycznego przesłania całości tekstu. Stołując się w tuczarniach wchłaniamy
takie ilości cholesterolu (proszę nie łudzić się ewentualną szczupłością pomimo
uczt hamburgerowych - mój ojczym zmarł tragicznie na zawał a był szczupłym,
żeby nie powiedzieć przeraźliwie chudym człowiekiem. W trakcie sekcji okazało
się, że jego układ krwionośny był dosłownie zatkany cholesterolem), że po
niedługim czasie zaczynamy cierpieć na sklerozę, której jednym ze skutków jest
zapominanie. Pokazałem to na przykładzie zapominania prawidłowej ortografii.