Dodaj do ulubionych

Zdrowe dzieci na zamówienie

24.06.06, 00:18
Miejmy tylko nadzieje ,ze te manipulacje pozostana
tak drogie i beda tylko dostepne dla zdemoralizowanych
mamona bogaczy !
Edytor zaawansowany
  • cynik78 24.06.06, 00:39
    No coz, jestes wyjatkowym debilem albo raczej typowym przykladem bezmozgowca, a
    z katolicyzmem to raczej masz malo wspolnego, raczej jak znam zycie jestes
    jakims prywitywnym prowokatorem. Skoro ludzie chca miec dzieci, swoje dzieci,
    to maja do tego prawo, nie mozna zmusic nikogo do adopcji. Na dodatek pierwsza
    metoda polega na wyborze wylacznie samego jajeczka a nie zarodka, wiec nic nie
    stoi na przeszkodzie, zeby zgodnie z dekalogiem i nauczaniem Kosciola mogl ja
    stosowac kazdy katolik, zeby cieszyc sie razem ze swoimi dziecmi ich zdrowiem,
    o ktore zadbali oboje rodzice.
  • mr_lost 24.06.06, 00:45
    to jest pierwszy krok w strone swiata jaki zostal przedstawiony w filmie Gattaca.
  • bartezowy 24.06.06, 07:26
    Fragment opisu tego filmu "Jak się okazuje z genów nie sposób wyczytać całej
    przyszłości. Ludzka siła woli i spryt umożliwiają przezwyciężenie swych wad i
    realizacje marzeń. "Gattaca" podejmuje bardzo ważne i dyskutowane obecnie na
    całym świecie problemy związane z rozwojem genetyki. Ale to nade wszystko dobrze
    zrealizowana i wciągajaca opowieść o człowieku, który udowodnił, że nie jest z
    "zasady DNA" gorszy, chociaż w tym celu zmuszony był dokonać pewnego oszustwa."
    Mysle ze jesli ma sie pojecie o nauce to sie wie ile jest w tym prawdy, ale
    debile jak cynik78 (to jego IQ zapewne) i mu podobni zawsze wiedza lepiej...
  • delfina77 24.06.06, 09:11
    Rozumie, katoliku, że marzysz o tym, aby rodziły ci się dzieci z zespołem Downa?
    Abyś wreszcie mógł poczuć się od kogoś inteligentniejszy?
  • iwwona2 24.06.06, 09:30
    Nie widze w tym nic zlego, zeby rodzily sie dzieci z Zespolem Downa. Tak
    widocznie chce natura, nie mozemy jej zmieniac! A za chwile bedziemy wybierac
    dzieciom kolor oczu, skory oraz inne cechy, zeby bylo najpiekniejasze,
    najmadrzejsze i w ogole naj.... Rozumiem ludzi, ktorzy chca miec zdrowe dzieci,
    ale chorych tez potrzebujemy, zeby byla rownowaga w swieci. Dzieci zdrowych
    rodzi sie 99% wiec jak widziecie ktos mial niezly plan, ze tylko 1% mamy
    chorych....oni ucza nas pokory. A jak dziecko okaze sie, ze ma wade w wieku 5
    lat...to co ...zabic?!
  • delfina77 24.06.06, 09:47
    Może zapytam tak: chciałabyś, żeby ci się urodziło takie dziecko? Masz
    jakiekolwiek doświadczenie jeśli chodzi o kontaktz/wychowanie dzieci
    upośledzonych? Bo wiesz, łatwo się mówi dopóki nas samych to nie dotyczy...
  • delfina77 24.06.06, 09:49
    Zresztą wady genetyczne to nie tylko zespół Downa, to szereg innych chorób.
    Uważam, że jeśli można temu zapobiegać to bardzo dobrze. I nie przyrównuj tego
    do zabijania 5letniego dziecka, katolicy mają często problem z odróżnieniem
    pojęcia jajeczka od człowieka
  • delfina77 24.06.06, 09:50
    I ostatnia rzecz: napisałaś, że musi być równowaga, że chorych dzieci też
    potrzebujemy. Do czego?? To nie łańcuch pokarmowy...
  • tomek.lysakowski 24.06.06, 09:55
    > I ostatnia rzecz: napisałaś, że musi być równowaga, że chorych dzieci też
    > potrzebujemy. Do czego?? To nie łańcuch pokarmowy...

    Nie chciałbym być uszczypliwy, ale niektóre partie sposród ograniczonych
    umysłowo rekrutują swój najtwardszy elektorat ;)

    A tu więcej o tym,
    jak selekcja i ulepszanie embrionów wygląda dziś w cywilizowanym świecie
  • aom2 24.06.06, 12:59
    W zasadzie uważam, że zabijanie zarodków (dowolnie młodych) jest nieetyczne.
    Niezbyt etyczne jest również według mnie przebieranie w zarodkach, żeby wybrać
    te "lepsze" - nawet jeśli pozostałych się nie zabija, lecz zamraża.

    Jednak z drugiej strony - opisana jest tu sytuacja, gdy większość zarodków jest
    tak uszkodzonych, że powstałe z nich dzieci nie mogą żyć po urodzeniu. Sądzę, że
    takie okoliczności powinny złagodzić zbyt surowe oceny. Co jest bardziej
    etyczne: starać się o wszystkie dzieci "metodą naturalną" i rodzić je aż do
    skutku, tzn. aż trafi się takie, które może przeżyć?


    --
    Wszystko o kultowymprogramie SONDA
  • ewa.analityk1 24.06.06, 13:31
    każdy z nas chce mieć zdrowe dziecko, większość zarodków w takim stanie nie
    przetrwa, a nie każdy ma czas czekać 10 lat aż któryś przetrwa, ta metoda
    pozwala według mnie w ogóle na szanse dziecka dla wielu par.
    A jeżeli nie wiecie w Polsce 1 mln !!! par ma problemy z zajściem w ciążę
    --
    Kto wchodzi ten zachodzi
    Maca poprawia nasienie o 180%
  • fyrste 25.06.06, 12:19
    80% tych par to karjerowiczki ktore przez 20-scia lat stosuja antykoncepcje a
    potem jak 40-cha na karku to warjuja zeby miec dziecko i do tego zdrowe
    naturalnie bo w wiekszosci przypadkow w tym wieku to rodzi sie niedorozwoje...
  • sclavus 24.06.06, 14:15
    tomek.lysakowski napisał:

    > > I ostatnia rzecz: napisałaś, że musi być równowaga, że chorych dzieci też
    > > potrzebujemy. Do czego?? To nie łańcuch pokarmowy...
    >
    > Nie chciałbym być uszczypliwy, ale niektóre partie sposród ograniczonych
    > umysłowo rekrutują swój najtwardszy elektorat ;)
    >
    > A tu więcej o tym,
    > jak selekcja i ulepszanie embrionów wygląda dziś w cywilizowanym świecie

    I tylko w ten sposób mamy teraz PiSiORa... :))
    --
    Radujmy się!!... Przyszło nam żyć w państwie:
    "Prawa" "i" "Sprawiedliwości" "i" "Ojca Rydzyka"
    A Gier tych - mamy nadmiar wielki.... :))
  • starogardzka_mama 24.06.06, 13:12
    Chore, niepełnosprawne dziecko czy dorosły zmienia życie całej rodziny, od niej
    samej zależy, czy będzie to dla niej tylko klęską czy będzie umiała wynieść z
    tego inne, pozytywne wartości.

    Człowiek w potrzebie(ten upośledzony, chory, niepełnosprawny), kimkolwiek
    jest(mały czy duży), otwiera serce, pobudza do empatii, niesienia pomocy, uczy
    wytrwałości, cierpliwości, pokory i otwiera umysł na wartości powyżej
    przyziemnego egzystencjonowania.
  • delfina77 24.06.06, 13:24
    Tak, ale to nie chodzi tylko o odczucia rodziny względem chorego człowieka ale o
    jakość życia samego chorego. Czy czułabyś się dobrze, gdybyś była kaleką,
    wiedząc, że mogłaś urodzić się zdrowa tylko twoi rodzice w imię sama nie wiem
    czego postanowili zaryzykować?
  • starogardzka_mama 24.06.06, 14:13
    > Tak, ale to nie chodzi tylko o odczucia rodziny względem chorego człowieka ale
    > o
    > jakość życia samego chorego.

    Tę jakość można podwyższać opiekując się daną osobą, zapewniając jej to co jest
    możliwe i poświęcając się w dobrym tego słowa znaczeniu.

    Życia człowieka nie można określać tylko według jego jakości, standardu
    narzuconego przez kogo własnie, kto powinien o tym decydować i na jakiej podstawie?

    > Czy czułabyś się dobrze, gdybyś była kaleką,
    > wiedząc, że mogłaś urodzić się zdrowa tylko twoi rodzice w imię sama nie wiem
    > czego postanowili zaryzykować?

    Co znaczy być kaleką? Chyba nie mamy tego samego na myśli. To słowo samo w sobie
    oznacza jaki masz stosunek do chorego czy niepełnosprawnego. Negatywny. Co cię
    wobec tego obchodzi samopoczucie potencjalnego chorego?

    Czy mając jakikolwiek defekt zdrowotny czy umysłowy, chciałabyś być nazwana kaleką?
  • delfina77 24.06.06, 14:15
    Czy ci się to podoba czy nie, niepełnosprawni ludzie są tak właśnie nazywani.
    Nie ma w tym nic pejoratywnego, można oczywiście określić ich także jako
    niepełnosprawnych, co tak naprawdę niczego nie zmienia. To tylko język
  • starogardzka_mama 24.06.06, 14:36
    > Czy ci się to podoba czy nie, niepełnosprawni ludzie są tak właśnie nazywani.
    > Nie ma w tym nic pejoratywnego, można oczywiście określić ich także jako
    > niepełnosprawnych, co tak naprawdę niczego nie zmienia. To tylko język


    Głęboko się mylisz. Pewnie dlatego, że w tej chwili to cię nie dotyczy.

    Słowo kaleka jest bardzo nasycone negatywnymi odczuciami, zresztą poszukaj w
    sieci, google twoim przewodnikiem.

    Na szczęście są chlubne wyjątki pełne humoru, polecam Klub Zbuntowanych
    Kaleczniaków.
  • tora99 24.06.06, 15:08
    a to akurat nietrafne ;)

    Czy czułabyś się dobrze, gdybyś była kaleką,
    > wiedząc, że mogłaś urodzić się zdrowa

    chora komurka jajowa, to chora komorka jajowa

    tylko twoi rodzice w imię sama nie wiem
    > czego postanowili zaryzykować?

    gdyby nie zaryzykowali, tylko wybrali ta zdrowa, to nie bylabym juz "ja" tylko
    moja zdrowa siostra lub brat ;))

    to tak dla scislosci, bo jak najbardziej rozumiem o co ci chodzi :)
  • snajper55 24.06.06, 13:27
    starogardzka_mama napisała:

    > Człowiek w potrzebie(ten upośledzony, chory, niepełnosprawny), kimkolwiek
    > jest(mały czy duży), otwiera serce, pobudza do empatii, niesienia pomocy, uczy
    > wytrwałości, cierpliwości, pokory i otwiera umysł na wartości powyżej
    > przyziemnego egzystencjonowania.

    To może adoptuj chore dziecko, jest ich pełno w sierocińcach, bo takich nikt
    nie chce. A może jesteś już wystarczająco empatyczna, masz wystarczająco
    otwarte serce, jesteś super wytrwała, pokorna i cierpliwa i takiej nauki nie
    potrzebujesz ?

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • starogardzka_mama 24.06.06, 13:59
    > To może adoptuj chore dziecko, jest ich pełno w sierocińcach, bo takich nikt
    > nie chce. A może jesteś już wystarczająco empatyczna, masz wystarczająco
    > otwarte serce, jesteś super wytrwała, pokorna i cierpliwa i takiej nauki nie
    > potrzebujesz ?

    Czy adoptowanie chorego/niepełnosprawnego dziecka to już najgorsza z możliwych
    rzeczy na tym świecie, w/g ciebie?
    Czy chore, niepełnosprawne dziecko jest złe z gruntu?

    Takich dzieci, nawet własnych rzeczywiście nie mógłbyś mieć. Nie dałbyś sobie rady.
  • snajper55 24.06.06, 14:18
    starogardzka_mama napisała:

    > Czy adoptowanie chorego/niepełnosprawnego dziecka to już najgorsza z możliwych
    > rzeczy na tym świecie, w/g ciebie?
    > Czy chore, niepełnosprawne dziecko jest złe z gruntu?

    A gdzie coś takiego napisałem ??? Ja się jedynie pytam, czy adoptowałas już
    niepełnosprawne dziecko, skoro jest ono, według Ciebie, takim dobrodziejstwem
    dla rodziny.

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • starogardzka_mama 24.06.06, 14:30
    > A gdzie coś takiego napisałem ??? Ja się jedynie pytam, czy adoptowałas już
    > niepełnosprawne dziecko, skoro jest ono, według Ciebie, takim dobrodziejstwem
    > dla rodziny.

    Nie zapytałeś czy adoptowałam takie czy inne dziecko. Czytaj ze zrozumieniem co
    napisałeś. Zapytałeś czy jestem wystarczająco empatyczna itd. na co mogę z całą
    odpowiedzialnością odpowiedzieć twierdząco.

    I niepotrzebny ten sarkazm, choć mam wrażenie, że to tylko kompletna niechęć
    zrozumienia, że bycie rodzicem dziecka niezdrowego może wnosić również coś
    wartościowego i pozytywnego do życia.
  • snajper55 24.06.06, 15:37
    starogardzka_mama napisała:

    > I niepotrzebny ten sarkazm, choć mam wrażenie, że to tylko kompletna niechęć
    > zrozumienia, że bycie rodzicem dziecka niezdrowego może wnosić również coś
    > wartościowego i pozytywnego do życia.

    Czy w takim razie zaadoptowałaś niepełnosprawne dziecko, aby wniosło ono to coś
    pozytywnego i wartościowego do Twojego życia ?

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • titta 26.06.06, 23:30
    A nie przyszlo ci do glowy pustaku, ze ona moze byc mama SWOJEGO
    niepelnosprawnego dziecka?
    co za brak wyczucia...
  • snajper55 27.06.06, 00:17
    titta napisała:

    > A nie przyszlo ci do glowy pustaku, ze ona moze byc mama SWOJEGO
    > niepelnosprawnego dziecka?
    > co za brak wyczucia...

    Nie. Bo patrząc na cierpienia swojego dziecka nie wypisywałaby tu takich bredni.

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • starogardzka_mama 11.07.06, 09:56
    Moje dziecko nie cierpi z powodu swojej niepełnosprawności.
    Przygotowujemy się, że będzie cierpiało z powodu głupoty ludzi.
    --
    *Dziewczyna*
    *Chłopak*
    *Dzidziak Grudzień 2006*
  • snajper55 11.07.06, 11:07
    starogardzka_mama napisała:

    > Moje dziecko nie cierpi z powodu swojej niepełnosprawności.
    > Przygotowujemy się, że będzie cierpiało z powodu głupoty ludzi.

    Niestety jest to całkiem mozliwe.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • critic 25.06.06, 21:42
    > I niepotrzebny ten sarkazm, choć mam wrażenie, że to tylko kompletna niechęć
    > zrozumienia, że bycie rodzicem dziecka niezdrowego może wnosić również coś
    > wartościowego i pozytywnego do życia.

    To jest tylko samoobrona naszych mózgów - skoro coś takiego nas spotkało, mózg
    na gwałt zaczyna szukać w tym jakichś pozytywnych stron.
  • starogardzka_mama 11.07.06, 09:41
    > To jest tylko samoobrona naszych mózgów - skoro coś takiego nas spotkało, mózg
    > na gwałt zaczyna szukać w tym jakichś pozytywnych stron.

    Naprawdę nie zazdroszczę Ci takiego schematycznego sposobu myślenia ;) i braku
    odporności na trudne sytuacje życiowe.

    --
    *Dziewczyna*
    *Chłopak*
    *Dzidziak Grudzień 2006*
  • belial.666 24.06.06, 17:57
    > Chore, niepełnosprawne dziecko czy dorosły zmienia życie całej rodziny, od >
    Chore, niepełnosprawne dziecko czy dorosły zmienia życie całej rodziny, od niej
    > samej zależy, czy będzie to dla niej tylko klęską czy będzie umiała wynieść z
    > tego inne, pozytywne wartości.
    >
    > Człowiek w potrzebie(ten upośledzony, chory, niepełnosprawny), kimkolwiek
    > jest(mały czy duży), otwiera serce, pobudza do empatii, niesienia pomocy, uczy
    > wytrwałości, cierpliwości, pokory i otwiera umysł na wartości powyżej
    > przyziemnego egzystencjonowania.
    A czy dziecko nie upeśledzone, zdrowe, sprawne nie pobudza rodziców do
    wytrawłości, empatii, niesienia mu pomocy, miłości?
    Opisana w artykule metoda daje możliwość unknięcie cierpienia dziecku cierpień
    spowodowanych kalectwem. Chcesz, żeby rodziły się kalekie dzieci tylko po to
    żeby było komu wsółczuć? Dlaczego nie weźmiesz się za okaleczanie zdrowych
    noworodków? Wtedy też miałabyś komu współczuć! Nie rozumiesz że jesteś po
    prostu okrutna? Co to za etyka?
  • starogardzka_mama 24.06.06, 13:16
    Do dyskusji na ten temat może przyłączyć się każdy i wyrazić swą opinię, tak już
    jest w necie. Jak sprawdzisz, czy rozmówca ma rzeczywiście chore lub
    niepełnosprawne dziecko? No i jak z tym prawem do wypowiadania się, hę?

    Nie odpowiada mi traktowanie dzieci obciążonych genetycznie, chorych,
    niepełnosprawnych jako zła samego w sobie. Odrzucanie w myśl "a
    chciałabyś/chciałbyś mieć takie dziecko?".

    Taki paniczny strach i tak na niewiele się zda.
    Płód może być wolny od wszelkich chorób, zdrowo się rozwijać a jest jeszcze
    mnóstwo okoliczności, gdy ten dobrostan może na zawsze się zmienić. Problemy
    okołoporodowe, choroby wieku dziecięcego, wypadki itd.

    Jeśli każdego dnia, czyhać mogą różnorodne niebezpieczeństwa, przed którymi nie
    sposób się ustrzec, to czym się różni chory płód od narodzonego już dziecka, czy
    schorowanego dorosłego człowieka i kto to ma rozstrzygać ostatecznie, eliminując
    te zarodki, nazwane w artykule "złe".
  • co_dzienna 24.06.06, 14:48
    > Nie odpowiada mi traktowanie dzieci obciążonych genetycznie, chorych,
    > niepełnosprawnych jako zła samego w sobie. Odrzucanie w myśl "a
    > chciałabyś/chciałbyś mieć takie dziecko?".

    Nie dziecko jest złem, a jego choroba.
    Złem jest świadome skazanie człowieka na życie w bólu i strachu.
    Nie da się przewidzeć wszystkiego, ale to czego jesteśmy w stanie uniknąć,
    trzeba unikać.
    Jeżeli rodzić w imię swojego egoizmu, swoich zasad, swojej religii poświęci
    zdrowie własnego dziecka jak go nazwać?

    Nikt przecież nikogo nie zmusza do korzystania z dobrodziejstw wiedzy.
    Nie chcesz, możesz nie szczepić swoich dzieci, bo to przecież ingerowanie w
    naturę.
    Nie chcesz, nie lecz ich - wola boska je zbawi może.

    Jeżeli nie jesteś w sytuacji zmuszającej cię do podejmowania ostatecznych
    wyborów związanych z własnym dzieckiem nie zrozumiesz nigdy uczuć ani rodzica
    ani dziecka. Tak sobie teraz tutaj teoretyzujesz.

    W informacji przekazanej przez gazete nie chodziło o wszelkie choroby, a o
    poważne choroby genetyczne, takie dodam, które można dostępnymi testami
    określić...
    Nauka nie zna jeszcze wszystkich genów odpowiedzialnych za określone choroby, a
    nawet jak zna, to nie ma na wszystko jednoznacznych testów genetycznych.

    Pytanie do katolika: gdyby Bóg nie chciał, byśmy sie uczyli, byśmy poznawali
    zasady funkcjonowania naszego świata, z naszymi organizmami włącznie, to nie
    dał by nam takiej możliwości czy dał?
  • starogardzka_mama 11.07.06, 10:30
    co_dzienna napisała:

    > Nie dziecko jest złem, a jego choroba.

    Takie nastawienie może to dziecko zniszczyć psychicznie.
    Jeśli moja ręka jest "niezdrowa" to nie potraktuję jej jako złej, nie odetnę jej
    sobie, nie zniszczę, nie schowam przed światem ale nauczę się z niej korzystać
    tak jak tylko to jest możliwe.

    Zobrazowałam jak sobie radzę ale nie zamierzam polemizować dalej na tym przykładzie.

    > Złem jest świadome skazanie człowieka na życie w bólu i strachu.
    > Nie da się przewidzeć wszystkiego, ale to czego jesteśmy w stanie uniknąć,
    > trzeba unikać.

    Miałam zdrowe dziecko pod sercem, błędy lekarzy je uniepełnosprawniły. Na to nie
    byłam przygotowana.
    --
    *Dziewczyna*
    *Chłopak*
    *Bąbel Grudzień 2006*
  • iwwona2 24.06.06, 16:36
    Moja Droga nie chcialabym, ale mam "takie", genetycznie inne dziecko i powiem
    ci cos jeszcze wiecej- nie cierpie z tego püowodu i mysle, ze ona tez nie!!
    Jest szczesliwa i radosna i mam nadzieje, ze nigdy na swojej drodze nie spotka
    takich ludzi jak ty, ktorzy nazwa ja kaleka!! Taki czlowiek jak ty nigdy nie
    zrozumie, ze przez ludzi niepelnosprawnych nozna nauczyc sie bardzo, ale to
    bardzo wiele. Niestety tan dar nie bedzie ci dany!! Nie wiem czy moja corka
    wolalyby urodzic sie bez wady genetycznej, ale wiem, ze jest szczesliwa, bo
    ZYJE!! I jeszcze jedno- nie jestem katoliczka, zyje w kraju, w ktorym
    diagnostyka prenatalna jest na porzadku dziennym i usuniecie ciazy tez- jesli
    ktos tego chce!! Sa jednak ludzie, ktorzy biora zycie i dzieci takimi jakimi
    sa. Zycze Ci duzo zdrowia, obys nigdy nie musial czuc sie- kaleka- i obys
    (jesli nie masz juz dzieci) nie musial wybierac- urodzic czy nie- bo odpowiedz
    juz wszyscy na tym forum znamy- Powodzenia w zyciu.
  • zewszad_i_znikad 24.06.06, 18:57
    Naprawdę chciałabym być przeciw wszelkim takim ingerencjom. Ale naprawdę
    istnieją choroby genetyczne poważniejsze niż te, które są "ciężarem" dla
    chorego dziecka i jego rodziców. Istnieje różnica między tymi, które
    ograniczają możliwości a tymi, które zabijają, tymi, które powodują
    dolegliwości od urodzenia a tymi, które stwarzają problem pogłębiający się z
    roku na rok.
    Choruję na uczulenie - podejmowane przez 20 lat próby leczenia pozwalają
    domniemywać, że jestem nieuleczalnie chora. Oczywiście zniosę to, choć pewnych
    rzezy muszę sobie odmawiać, np. nie ma u mnie mowy o wysiłku w wysokiej
    temperaturze, bo powoduje to bardzo silne swędzenie. (Oczywiście alergia to nie
    jest ciężka choroba, ale też w moim przypadku to nie jest drobna dolegliwość.)
    Z jednej rzeczy się cieszę - że choroba zaczęła się, gdy byłam taka mała, że
    nie pamiętam, jak to jest być zdrową, nie mam poczucia, że coś straciłam.
    Ale wyobraź sobie sytuację rodziców chłopca z zespołem Duchenne'a. Czytałam o
    tej chorobie przy okazji debaty o badaniach prenatalnych i choć jestem
    absolutnie przeciwna tworzeniu jakiegoś świata doskonałych, uważam, że w takich
    wypadkach należy robić co w ludzkiej mocy, by chorobę wyeliminować - choćby
    przez zapłodnienie in vitro albo rezygnację nosicielek tej choroby z posiadania
    biologicznego potomstwa. Wyobraź sobie rodziców takiego chłopca, który w wieku
    5 lat zaczyna mieć problemy z ruchem - jak mają wytłumaczyć mu, że za dwa lata
    już nie będzie mógł chodzić? Że za jakieś 15 lat umrze? To zbyt wielka
    tragedia, by skazywać na nią dziecko. Nie mówię, że jego życie nie jest
    wartościowe, tylko że chciałabym, by te dzieci nie cierpiały. Jeżeli przez
    badania kobiet z rodzin obciążonych, adopcję i starannie kontrolowane
    zapłodnienie in vitro możemy tego uniknąć, zróbmy to. Dla dobra dzieci, a nie
    tylko ich rodziców.
  • iwwona2 24.06.06, 19:32
    Doskonale Cie rozumien i doskonale rozumien rodzicow tego dziecka!!!Ja tez
    chcialaby wyciagnac z mojej corki ten dodatkowy 21 hromosom i uczynic
    ja "wolna", ale wiem ze jest to nie mozliwe!! Wiem tez, ze kazdy z nas rodzac
    sie nie ma gwarancji, ze bedzie cale zycie zdrowy i szczesliwy i wiem, ze kazdy
    dzien zycia mojego dziecka jest dla mnie cudem i wielka radoscia. Ona nauczyla
    mnie walki o zycie i pokazala (jest po dwoch operacjach otrzewnej i bardzo
    ciezkiej operacji serca - ma 20 miesiecy), ze mimo tej wady genetycznej mimo
    czesto ludzom, ktorzy nie beda jej akceptowac - chce zyc!! A ja zrobie
    wszystko, zeby byla szczesliwa. Nie mam przeciwko odkrywaniu chorob
    genetycznych podczas ciazy- ale usowanie dzieci tylko dlatego, ze beda inne, ze
    przezyja rok lub dwa- to skandal!!Zastanow sie- chcesz miec dziecko, albo go
    nie chcesz!
  • zewszad_i_znikad 24.06.06, 21:54
    Nie widzę nic skandalicznego w przerwaniu wczesnej ciąży, jeżeli dziecko po
    urodzeniu miałoby przeżyć rok lub dwa. Tak czy inaczej nie przeżyje. Płód w
    bardzo wczesnej fazie ciąży nie ma świadomości, w tym wypadku przerwanie ciąży
    może i dziecku, i rodzicom oszczędzić cierpienia.
    I absolutnie nie jestem zwolenniczką aborcji na życzenie, ale w takim wypadku
    nawet polskie prawo teoretycznie na nią zezwala.
  • iwwona2 24.06.06, 16:40
    Odpowiedz dla ciebie jest ponizej- nadawca ten sam
  • tomek.lysakowski 24.06.06, 09:52
    > Nie widze w tym nic zlego, zeby rodzily sie dzieci z Zespolem Downa. Tak
    > widocznie chce natura, nie mozemy jej zmieniac!

    Czy kiedykolwiek byłaś chora? A jeżeli tak, to czy jadłaś jakiś lek? Dlaczego?
    Przecież natura - w tym wypadku bakterie, wirusy, etc, chciała, abyś była
    chora, dlaczego dałaś sobie prawo to zmienić.
    Jeśli chcesz wychowywać dziecko z zespołem Downa, nikt ci nie broni takiego
    dziecka adoptować (o ile tylko nie jesteś lesbijką - te w Polsce nie mogą
    adoptować dzieci, nawet bardzo upośledzonych, którymi nikt się nie chce zająć).
    Adoptowałaś już jakieś?


    > A za chwile bedziemy wybierac
    > dzieciom kolor oczu, skory oraz inne cechy, zeby bylo najpiekniejasze,
    > najmadrzejsze i w ogole naj....

    A co w tym złego, że chcemy by nasze dzieci była najmądrzejsze?
    Przecież już teraz zapisujemy dzieci do lepszych przedszkoli i szkół, fundujemy
    korepetycje, kupujemy im książki... Pewnego dnia będzie to wszystko załatwiała
    jedna zmiana w chromosomie. Czy świat wtedy nie stanie się prostszy?


    > Rozumiem ludzi, ktorzy chca miec zdrowe dzieci,
    >
    > ale chorych tez potrzebujemy, zeby byla rownowaga w swieci.

    Po co nam taka "równowaga"? Niemal nikt nie lubi cierpieć.


    >Dzieci zdrowych
    > rodzi sie 99% wiec jak widziecie ktos mial niezly plan, ze tylko 1% mamy
    > chorych....oni ucza nas pokory.

    Żaden plan, ot, zwykłe prawdopodobieństwo mutacji genetycznej.
    Gdybyśmy byli pokorni wobec natury i biologii, do dziś leczylibyśmy się, jak
    Świadkowie Jehowy, modlitwą, a na rany kładli pajęczynę.


    >A jak dziecko okaze sie, ze ma wade w wieku 5
    > lat...to co ...zabic?!

    Kto wie, być może pewnego dnia możliwe będą terapie genetyczne także na
    dorastających dzieciach... Z zespołem Downa może to być trudniejsze (w grę
    wchodziłaby dezaktywizacja całego chromosomu), ale przyszłość pokaże, czy i z
    tym sobie nie poradzimy...
    Nikt zresztą, poza patologicznymi jednostkami, takimi jak Hitler, nie chciał
    takich ludzi zabijać. Medycyna dziś mówi o ich leczeniu albo o naprawianiu ich
    genomu jeszcze przed urodzeniem.

    Tu przeczytacie więcej o tym,
    jak selekcja embrionów wygląda dziś w cywilizowanym świecie
  • lch74 24.06.06, 11:29
    > Żaden plan, ot, zwykłe prawdopodobieństwo mutacji genetycznej.
    > Gdybyśmy byli pokorni wobec natury i biologii, do dziś leczylibyśmy się, jak
    > Świadkowie Jehowy, modlitwą, a na rany kładli pajęczynę.

    hehe, dobre ale chodziło ci pewnie o chrześcijański scjentyzm (Christian
    Science), bo SJ jak najbardziej korzystają z dobrodziejstw służby zdrowia, leków
    i nauki, tylko nie korzystają z transfuzji krwi ale to się raczej w przyszłości
    zmieni.
    --
    Dlaczego upadamy? Żebyśmy nauczyli się podnosić:-)
  • jackie71 24.06.06, 10:37
    Równowaga w świecie, powiadasz... Hmmm... Równowagi nie ma. Wczoraj byłam na
    Rynku jesdnego z najbardziej "cywilizowanych" polskich miast. Obok mnie
    przechodziła grupa dorosłych niepełnosprawnych umysłowo osób. Ja tylko
    zerknęłam- tak, jak zauważa się to, co nas otacza. Większość ludzi gapiła się,
    komentowała, a o zachowaniach nastoletnich chłopców nawet nie wspomnę.
    Wyobraź sobie, że jesteś matką takiego dziecka...
    To pewnie dlatego na polskich ulicach tak bardzo rzadko widuje się chore dzieci.
    Uważam, że to co robi Invicta to wspaniała rzecz- daje nadzieję ludziom bardzo
    pragnacym dziecka , że rodzcicielstwo będzie dla nich szczęściem.
    Trochę empatii życzę.
  • starogardzka_mama 24.06.06, 13:23
    >Ja tylko
    > zerknęłam- tak, jak zauważa się to, co nas otacza. Większość ludzi gapiła się,
    > komentowała, a o zachowaniach nastoletnich chłopców nawet nie wspomnę.

    To problem komentujących, ten problem zaczyna się już w momencie odrzucania tych
    "złych" zarodków.

    > Wyobraź sobie, że jesteś matką takiego dziecka...

    To jest groźba. Chęć osłabienia przeciwnika. Beznadziejny argument.

    > To pewnie dlatego na polskich ulicach tak bardzo rzadko widuje się chore dzieci.

    Nie wszystkie dzieci mają wypisane na twarzy swoje problemy zdrowotne i choroby
    genetyczne.
  • critic 25.06.06, 21:50
    Nikt cię nie zmusza do "odrzucania złych zarodków". Ale nie broń tego tym,
    którzy nie widzą w tym zła, a jedynie szansę na szczęście, bo postępujesz bardzo
    egoistycznie.
  • starogardzka_mama 11.07.06, 10:12
    Nie bronię.
    Natomiast protestuję przed nazywaniem kogoś "zły", jeśli tego zła w nim nie ma.
    Zły zarodek w/g mnie to taki, który gwarantuje, że człowiek który z niego
    powstanie będzie zbrodniarzem. Proste.
    --
    *Dziewczyna*
    *Chłopak*
    *Bąbel Grudzień 2006*
  • snajper55 11.07.06, 11:09
    starogardzka_mama napisała:

    > Nie bronię.
    > Natomiast protestuję przed nazywaniem kogoś "zły", jeśli tego zła w nim nie ma
    > Zły zarodek w/g mnie to taki, który gwarantuje, że człowiek który z niego
    > powstanie będzie zbrodniarzem. Proste.

    To może wadliwy ?

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • dosik155 24.06.06, 10:53
    Nie wiesz o czynm piszesz.Do czego potrzebne są chore dzieci?Może zdeklarujesz
    się ,że chcesz sprostać tej społecznej potrzebie.Co w tym złego ,żeby zapewnić
    zdrowie potomstwu.Najwidoczniej nie miałaś żadnego kontaktu z cierpieniem
    dziecka.
  • starogardzka_mama 24.06.06, 13:29
    Najwidoczniej nigdy nie miałaś kontaktu z chorym albo niepełnosprawnym
    dzieckiem, podoba ci się ten argument?

    Dziecko może cierpieć nie będąc obciążone chorobą czy upośledzeniem.
    Dziecko chore, czy niepełnosprawne nie jest wiecznie nieszczęśliwe, cierpiące.

    Ono chce normalnie żyć, własnie pomimo tego cierpiętniczego pseudowspółczucia i
    wpychania w gorsze ramki. W imię "jak ktoś nie ma ręki, to MUSI być nieszczęśliwy".
  • delfina77 24.06.06, 13:38
    Nie musi, ale na pewno ma trudniejsze życie niż ktoś zdrowy. Ja bym miała żal do
    swoich rodziców gdyby, wiedząc że jest duże prawdopodobieństwo urodzenia chorego
    dziecka i mogąc temu zapobiec, mimo wszystko zdecydowali się urodzić mnie-chorą.
    Sójrz na świat oczami takiego dziecka a nie tylko poprzez własną ideologię...
  • starogardzka_mama 24.06.06, 13:55
    > Nie musi, ale na pewno ma trudniejsze życie niż ktoś zdrowy.

    To jest tylko twoje subiektywne odczucie.
    Trudności są po to by je pokonywać.

    Ja bym miała żal d
    > o
    > swoich rodziców gdyby, wiedząc że jest duże prawdopodobieństwo urodzenia choreg
    > o
    > dziecka i mogąc temu zapobiec, mimo wszystko zdecydowali się urodzić mnie-chorą

    Teoretyzujesz, więc skąd możesz wiedzieć jak się czuje każde dziecko chore albo
    niepełnosprawne.

    > .
    > Sójrz na świat oczami takiego dziecka a nie tylko poprzez własną ideologię...

    Widziałaś ten świat własnymi oczyma, że wiesz jak on wygląda. I jaki on jest, opisz.
  • delfina77 24.06.06, 14:13
    Moimi oczami? Proszę bardzo. Życie obfituje w piękne chwile i w te mniej piękne
    także, tylko że jako wolny, zdrowy człowiek bardzo wiele zależy od moich decyzji
    i w dużej mierze to ja kształtuję swoje życie (z Bożą pomocą). Będąc osobą
    bardzo upośledzoną jestem zdana na łaskę innych, nieraz nawet nie wiem co się
    wokół mnie dzieje i tak naprawdę, moim zdaniem, takie życie jest niewiele
    warte... Oczywiście to moje subiektywne spojrzenie. Mam w rodzinie osobę ciężko
    upośledzoną i wiem, że to nie jest takie proste, miłe i przyjemne jak się
    niektórym wydaje
  • starogardzka_mama 24.06.06, 14:24
    No tak ale to nadal jest twoje subiektywne odczucie na temat tego co ewentualnie
    czują, myślą osoby chore albo niepełnosprawne. Na ile w tym pewności, wiedzy a
    na ile lęku i spoglądania w krzywe zwierciadło, "tak jest, bo ja tak uważam".

    > Będąc osobą
    > bardzo upośledzoną jestem zdana na łaskę innych, nieraz nawet nie wiem co się
    > wokół mnie dzieje i tak naprawdę, moim zdaniem, takie życie jest niewiele
    > warte...

    Bardzo ci współczuję takiego poglądu. Widać jak masz małą wiedzę na temat chorób
    i upośledzeń w ogóle a jeszcze mniejszą na temat tego co tacy ludzie czują, co
    potrafią i jakie mają o sobie zdanie.

    > Oczywiście to moje subiektywne spojrzenie. Mam w rodzinie osobę ciężko
    > upośledzoną i wiem, że to nie jest takie proste, miłe i przyjemne jak się
    > niektórym wydaje

    To wyznanie nijak się ma do wiedzy, której nie posiadasz.

    Jeśli życie człowieka chorego lub upośledzonego jest niemiłe i takie niewiele
    warte, jak napisałaś, to tylko dzięki podobnym poglądom jakie tu przedstawiłaś.
    One są bardziej szkodliwe, ograniczające, niszczące i raniące niż najgorsza choroba.
  • delfina77 24.06.06, 14:42
    A czy TY wiesz, jak wygląda życie takiego człowieka? Byłaś w jego skórze? Też
    przedstawiasz tylko to, co tobie się wydaje. Każdy ma prawo do własnych
    poglądów. Z jednej strony podziwiam cię, bo wiem, że urodzenie i wychowanie
    niepełnosprawnego dziecka to bardzo trudna sprawa. Z drugiej jednak strony
    uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby dać życie zdrowemu dziecku - bo zdrowie
    to dobro ponad wszystko, nie da się go z niczym porównać. A o tym właśnie jest
    ten artykuł, o ludziach, którzy świadomie eliminują wadliwe komórki by dać
    szanse przeżycia tej zdrowej. Co w tym złego? Czy mimo poświęceń osób, które
    świadomie decydują się urodzić chore dziecko, to nie oni jednak czynią mu
    największą krzywdę? To jest pytanie, na które całe czas próbuję odpowiedzieć. I
    nie wiem. Ty już wybrałaś, ale to nie jest takie proste
  • starogardzka_mama 11.07.06, 10:26
    > A o tym właśnie jest
    > ten artykuł, o ludziach, którzy świadomie eliminują wadliwe komórki by dać
    > szanse przeżycia tej zdrowej. Co w tym złego?

    Nazwanie wadliwego zarodka "złym". Dokładnie o to mi chodzi.
    Wpajanie w podświadomość czytelników, że wadliwy, chory to zły jak przestępca.

    > Czy mimo poświęceń osób, które
    > świadomie decydują się urodzić chore dziecko, to nie oni jednak czynią mu
    > największą krzywdę? To jest pytanie, na które całe czas próbuję odpowiedzieć. > I
    > nie wiem.

    Odpowiedź nie jest tak oczywista jak się wydaje. I nie uważam, że na potępienie
    zasługują Ci, którzy decydują się świadomie na powstanie człowieka

    >Ty już wybrałaś, ale to nie jest takie proste.

    Mylisz się. Nie wybierałam.
    Nosiłam pod sercem zdrowe dziecko, które uniepełnosprawniły błędy lekarzy w
    trakcie porodu i potem.

    --
    *Dziewczyna*
    *Chłopak*
    *Bąbel Grudzień 2006*
  • snajper55 11.07.06, 11:10
    starogardzka_mama napisała:

    > Nazwanie wadliwego zarodka "złym". Dokładnie o to mi chodzi.
    > Wpajanie w podświadomość czytelników, że wadliwy, chory to zły jak przestępca.

    Czy wadliwe buty to dobre buty, czy złe buty ?

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • tora99 24.06.06, 15:01
    jaka rownowaga??
    natura eliminuje chore osobniki, tylko gatunek ludzki podtrzymuje je sztucznie
    przy zyciu.
    absolutnie nie jestem tutaj za eliminowaniem wlasnego potomstwa, dziecko to
    dziecko zdrowe czy chore i w zaleznosci od stopnia nieplenosprawnosci ma
    wieksze lub mniejsze szanse na szczesliwe zycie, ale powolywanie sie na nature
    jest akurat zupelnie nietrafne...

  • critic 25.06.06, 21:36
    iwwona2 napisała:

    > Nie widze w tym nic zlego, zeby rodzily sie dzieci z Zespolem Downa. Tak
    > widocznie chce natura, nie mozemy jej zmieniac! A za chwile bedziemy wybierac
    > dzieciom kolor oczu, skory oraz inne cechy, zeby bylo najpiekniejasze,
    > najmadrzejsze i w ogole naj.... Rozumiem ludzi, ktorzy chca miec zdrowe dzieci,
    >
    > ale chorych tez potrzebujemy, zeby byla rownowaga w swieci. Dzieci zdrowych
    > rodzi sie 99% wiec jak widziecie ktos mial niezly plan, ze tylko 1% mamy
    > chorych....oni ucza nas pokory. A jak dziecko okaze sie, ze ma wade w wieku 5
    > lat...to co ...zabic?!


    Natura tego nie chce, droga ignorantko. W naturze osobniki z zespołem Downa,
    poddane doborowi naturalnemu bardzo szybko by zginęły. W ten sposób wadliwe geny
    są usuwane z populacji.

    > ale chorych tez potrzebujemy, zeby byla rownowaga w swieci.

    Jaka równowaga, kobieto, o czym ty p..przysz?! Obecność chorych nie jest lekcją
    pokory, jedynie dowodem na istnienie pewnych luk w sposobie, w jaki samo życie
    zapobiega pojawianiu się osobników wadliwych. Te luki są efektem tego, że w
    chwili obecnej ludzka populacja nie podlega już naturalnej selekcji, w której
    takie osobniki by nie przeżyły. Postęp medycyny umożliwił utrzymanie chorych
    przy życiu - dlaczego nie pozwolić temu postępowi całkowicie wyeliminować dane
    schorzenie?

    --------------------------------------
    Fanatyzm religijny wrogiem wszystkiego
    --------------------------------------
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:24
    Trudno o gorszą głupotę.Winienem ci życzyć byś urodziła się bez rąk,nie
    pisałabyś takich bzdur. I jeszcze zakaz chodzenia do dentysty,natura chce,by
    zęby się psuły.
  • bartezowy 24.06.06, 16:19
    Buhahaha! "Rozumie"??? Chyba jestes wynikiem eksperymentu - nieudanego. I skad
    zalozenie ze jestem katolikiem? A z innej beczki to czuje sie inteligentniejszy
    od 99,9% ludzi.
  • ortica 24.06.06, 12:27
    To nie jest takie proste. O ile w przypadku chorób nie ma raczej wątpliwości, że lepiej zapewnić dziecku zdrowie, o tyle w przypadku innych cech (a to rzeczywiście może być pierwszy krok w stronę określania przez rodziców innych cech dziecka) budzi to pewien niepokój. Miałam okazję dużo myśleć o tych sprawach i jeśli miałabym świadomość, że to, jaka jestem, to wynik celowego działania moich rodziców, a nie loterii genowej, przeszkadzałoby mi to. Dlaczego? Ponieważ nie czułabym się wolna. To, że rodzice obdarzyliby mnie takimi, a nie innymi cechami, oznaczałoby, że czegoś ode mnie oczekują. A byłoby to innego rodzaju oczekiwanie, niż takie, które normalnie żywią rodzice wobec dzieci, bo do nich zawsze mogę się ustosunkować, nawet jako dziecko. A manipulacja w moim genomie jest nieodwracalna i nie mogę się jej sprzeciwić. Polecam książkę J. Habermasa "Przyszłość natury ludzkiej", choć ostrzegam, że jest dość trudna.
  • co_dzienna 24.06.06, 12:45
    Podstawą w tym działaniu jest rodzenie dzieci pozbawionych mutacji genetycznych.
    Uwierz, że nie przeszkadałoby ci wcale być zdrową w wieku 20 lat.
    Wolałabyć to, niż mieć w tym wieku dziedzicznego raka jelita i perspektywę
    poważnej operacji zmieniającej Twoje życie.
    Gdybys siedziała od 7 roku życia na wózku inwalidzkim z powodu złych genów z
    pewnością nie czułabyś się wolna.

    Twój protest jest naturalnym sprzeciwem młodego człowieka, który chce decydować
    o swoim życiu, ale zastanów się czy nie miałabyś pretensji do rodziców, którzy
    mogąc Cię stworzyć zdrową, pozwolili ci urodzić się z wadami genetycznymi
    uniemożliwiającymi normalne życie.
    Czy byłabyś im za to wdzięczna, gdybyś się dowiedziała, że mogłaś się urodzić
    osoba widzącą, ale rodzice zdecydowali się na loterię genową...

    Łatwo jest teoretyzować, trudniej żyć wśród konkretnych problemów.
  • are.1 24.06.06, 00:51
    > No coz, jestes wyjatkowym debilem albo raczej typowym przykladem bezmozgowca,
    > a z katolicyzmem to raczej masz malo wspolnego, raczej jak znam zycie jestes
    > jakims prywitywnym prowokatorem.

    Zobaczymy: www.youtube.com/watch?v=p5jbtKFxGZM

    Jak wyskoczy z pyskowkami, to moherowiec ;-)




    --
    Tu jeździ Are
  • szwet14 24.06.06, 01:07
    Zobaczylismy.., ale kanal.
  • hohlik3 24.06.06, 14:04
    decydowac o swoim przyszlym dziecku, kosciol tylko cofa
    dawno dawno temu istanialo w ludzkich spoleczenstwach cos takiego jak selekcja naturalna, gdzie wadliwe geny usowala matka natura,
    obecnie dzieki medycynie te wadliwe geny zostaja w polulacji powodujac stopniowa degenarcje
    dzieki genetyce mamy mozliwosc to odwrocic...
    i moja broszka czy bede chcial dziecko z blond wlosami i niebieskimi oczami
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:36
    Informacja super!Jeszcze kler wszystkiego nie kontroluje.A co do tego
    straszenia światem z Gattaca" to przecież cywilizacja zachodnia z jej
    lekarstwami,zabiegami ,kosmetykami nawet-przedłużyła i ulepszyła życie
    ludzi.Przedłuża i teraz,przecież nie żyjemy tak jak w Afryce,jesteśmy od
    mieszkańców tego kontynentu {poza paroma krajami jak RPA} bardziej
    zdrowi,silniejsi,inteligentniejsi.Czy zawdzięczamy to odżywkom,czy genom,co to
    za różnica?
  • brunschwick 24.06.06, 16:43
    A skąd wiesz że mają prawo? A kto im je dał?
  • hermenegilda007 24.06.06, 07:49
    spłodzić wyjątkowego kretyna , żeby mógł w przyszłości zrobić oszałamiającą
    karierę polityczną w kraju nadwiślańskim ?
  • venus22 24.06.06, 08:25
    bardzo chetnie sprezentuje swoje geny migreny kazdemu kto uwaza ze to lepiej
    zostawic niz "usunac"..
    Chcesz, Katolik?


    Venus
  • titta 26.06.06, 23:57
    Czy chciala bys z tego powodu sie nie urodzic?
    Ps. Wiem co to migrena. I ciesze sie, ze zyje.
  • snajper55 27.06.06, 00:21
    titta napisała:

    > Czy chciala bys z tego powodu sie nie urodzic?

    Nikt takiego wyboru nie ma. Wiesz ile dzieci się NIE rodzi ? Jak sądzisz, czy
    one są z tego zadowolone ?

    Natomiast oczywistym jest, że lepiej minimalizować liczbę rodzących się ludzi
    chorych, cierpiących z tego powodu w swoim całym życiu. Brawo nauka !

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • g7neuro 24.06.06, 08:36
    gratulacje dla Invicty za skutecznośc i inwencję! A wy krytycy etyczni i
    fantastyczno-naukowi zostawcie te decyzje przyszłym rodzicom.
  • piekielnica1 24.06.06, 08:52
    katolik_polski1 napisał:

    > Miejmy tylko nadzieje ,ze te manipulacje pozostana
    > tak drogie i beda tylko dostepne dla zdemoralizowanych
    > mamona bogaczy !

    a biedakom niech nadal się rodzą upośledzone i chore dzieci.
    I żaden katolik nadal nie pomoże im w ich wychowaniu.
    Ich dzieci, ich bieda, ich problem!
  • snajper55 24.06.06, 13:00
    piekielnica1 napisała:

    > a biedakom niech nadal się rodzą upośledzone i chore dzieci.
    > I żaden katolik nadal nie pomoże im w ich wychowaniu.
    > Ich dzieci, ich bieda, ich problem!

    Bo ważne jest jedynie życie poczęte. Życie narodzone niech sobie samo radzi.

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • koloratura1 24.06.06, 09:26
    katolik_polski1 napisał:

    > Miejmy tylko nadzieje ,ze te manipulacje pozostana
    > tak drogie i beda tylko dostepne dla zdemoralizowanych
    > mamona bogaczy !

    Zgadza się!
    A zdrowy moralnie - bo biedny, trzon narodu dalej będzie sobie spokojnie rodził
    dzieci z poważnymi wadami gentycznymi.
  • zewszad_i_znikad 24.06.06, 10:49
    NIE, NIE, NIE, po tysiąc razy nie chcę świata ludzi doskonałych. Ale
    chciałabym, by całkowicie wyeliminowano geny przenoszące choroby tego rodzaju,
    które powodują powolne umieranie. Np. choroba Duchenne'a... chłopiec w wieku
    ok. 7 lat siada na wózek inwalidzki, w wieku kilkunastu? dwudziestu? - umiera.
    Słyszałam o chłopcu dotkniętym tą chorobą, który właśnie jako małe dziecko
    próbował się zabić, bo nie chciał żyć z taką chorobą.
    Tak, każde życie jest wartościowe, ale nie chcę, by dziecko rodziło się skazane
    na śmierć, rodziło się tylko po to, żeby umrzeć. Jeżeli możemy wyeliminować te
    choroby, zróbmy to. Rozpowszechniajmy diagnostykę. Nie mamy prawa nikogo
    zmuszać, ale możemy BŁAGAĆ kobiety będące nosicielkami choroby, by nie
    decydowały się na własne dzieci, a jeżeli - tylko poprzez in vitro. Oczywiście
    bardziej popieram metodę, w której obumrzeć może tylko niezapłodniona komórka,
    takie dylematy naprawdę nie są mi ani trochę obojętne.
    Niemniej przy okazji powiem tyle: jestem zdecydowaną zwolenniczką adopcji
    zamiast pogoni za posiadaniem dziecka koniecznie własnego. Adopcja zmniejsza
    liczbę niechcianych dzieci. Z sierocińca nigdy nie wyszło szczęśliwe dziecko.
    Jaka to różnica, czy dziecko ma te same geny, co matka? Rodzicielstwo to nie
    krew, tylko odpowiedzialność. Dlaczego uważa się za taką tragedię, jeżeli
    dziecko dowie się, że było adoptowane? Zmieńmy podejście do adopcji, a takich
    dylematów nie będzie.
  • caperucita 24.06.06, 11:21
    Oj jest, jest różnica. Nie jestem przeciwnikiem adopcji, ale... nie ma takiego
    samego kontaktu i uczuć, które rodzą się podczas całej ciąży, dziecko, o ile
    nie jest noworodkiem, ma pewien bagaż (najczęściej negatywny) rodziny
    biologicznej, no i inne geny.
    Rozumiem kobiety pragnące własnych dzieci z ukochanym mężczyzną. To nie to samo
    co adopcja.
  • zjanska 24.06.06, 10:51
    Mieszkam od kilku lat w Wielkiej Brytanii i to co sie dzieje w Polsce coraz
    bardziej mnie przeraza. Swiadomosc ludnosci jest coraz nizsza i niedlugo w tym
    kraju bedzie zabronione wszystko z wyjatkiem chodzenia do kosciola. Ludzie sa
    oglupiani przez kler gdyz jak wiadomo glupim narodem latwiej sie rzadzi.
    Gdy rodza sie chore dzieci to mowia ''Bog tak chcial''. A wiec przepraszam
    bardzo skoro Bog tak chcial to moim zdaniem ten Wasz Bog jest lajdakiem skoro
    chcial zeby rodzily sie kalekie dzieci. A Wy go czcicie. Czegos tu nie
    rozumiem. Ale niestety polscy katole swiat idzie na przod, medycyna rozwija sie
    coraz bardziej i nic na to nie poradzicie. Swiat Europy Zachodniej staje sie
    coraz bardziej swiecki a Wy jestescie tylko "europejskim centrum reakcji" i mam
    nadzieje ze nikt nie bedzie sie liczyl z Waszym zdaniem. Uwazam ze metoda
    opisana w powyzszym artykule jest bardzo duzym krokiem na przod i szkoda tylko
    ze w Polsce jest platna i niewielu ludzi bedzie na nia stac.
  • phun 24.06.06, 11:04
    biednych tez bylo stac na takie zabiegi, potrzebujemy panstwa socjalego jak ryba
    wody. Nie przypadkiem to wlasnie kosciol zniszczyl PRL, PRL mimo wileu wad mial
    tez wiele niezaprzeczalnych zalet ktore te wady rownowazyly a nawet przewyzszaly.

  • polski_murzyn 24.06.06, 13:06
  • phun 24.06.06, 13:33
    maja zadowolonych obywateli i panstwo gdzie obywtel jest podmiotem, negowanie
    zalet socjalizmu to pochodna faszyzmu.
  • snajper55 24.06.06, 13:23
    phun napisała:

    > PRL mimo wileu wad mial tez wiele niezaprzeczalnych zalet ktore te wady rowno
    > wazyly a nawet przewyzszaly.

    Tak. PRL miał bardzo dużo zalet. Podobnie jak samochód napędzany wodą. Poza
    jedną wadą - nie był w stanie funkcjonować.

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • phun 24.06.06, 13:35
    tak jak polacy zachowuja sie jak nimowle ktore dostalo tira do kierowania,
    wiadomo to niemowle nie moglo sobie z tym poradzic wybralo wiec konika na
    biegunach, dzis buja nas CIA.

  • snajper55 24.06.06, 14:21
    phun napisała:

    > tak jak polacy zachowuja sie jak nimowle ktore dostalo tira do kierowania,
    > wiadomo to niemowle nie moglo sobie z tym poradzic wybralo wiec konika na
    > biegunach, dzis buja nas CIA.

    Socjalizm nie sprawdził się w żadnym państwie, w którym usiłował funkcjonować.
    Widocznie ludzkość jeszcze do socjalizmu nie dorosła.

    S.
    --
    J.Kaczyński: Samoobrona jest tworem byłych oficerów SB. Mój brat dostał raport,
    z którego wynikało, że grupa byłych oficerów SB założyła związek zawodowy
    Samoobrona.
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:42
    PRL chciał jako państwo komunistyczne zniszczyć religię,no to religia katolicka
    zaczęła niszczyć PRL.Nie na darmo kler popierał Solidarność.A co by było gdyby
    dominował tu islam albo emigrować,albo zaprosić marines.
  • op_par 24.06.06, 11:55
    Jak ktoś może polecać że chore, nieszczęśliwe powinny się rodzić (1%) gdy nie
    ma potrzeby nikogo zabijać?
    Jak ktoś powołujący się wiaRę i Boga może takie głupoty serwować " dzieci chore
    są potrzebne". Toż sama natura niszczy swoimi siłami zarówno chore zarodkI (
    naturalne poronienia) jak i chore komórki np. nowotworowe. Urodziny chorych
    dzieci były normalne w średniowieczu, tak jak ich śmiertelność 50%!. Gdy dzięki
    Bogu uczeni znaleźli sposób( przeceż wierzący wiedzą że nic się nie dzieje bez
    Jego woli)aby nie rodziły się dzieci nieszczęśliwe od urodzenia i bezbronne po
    śmierci rodziców, to KRETYNI PODAJĄCY SIĘ ZA MIŁOSIERNYCH KATOLIKÓW PRÓBUJĄ Z
    TYM WALCZYĆ !!!!!!!!CI DEBILE MAJĄ WIĘKSZOŚĆ W PARLAMENCIE?
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:45
    Jak normalni nie chodzą do wyborów to wchodzą debile do Sejmu.
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:39
    Niestety dba o to rząd dewotów.Mam nadzieję,że go szybko trafi szlag.
  • iva_73 24.06.06, 11:18
    mieszkajac za granica serce peka z bolu widzac jak nasz kraj schodzi na psy.
    zyc normalnie sie w Polsce nie da bo dokola ciemnogrod. moze by po prostu ci,
    ktorzy nie chca sie rozwijac i tkwic w sredniowieczu zamkneli sie w jakiejs
    pustelni, gdzie mogliby tkwic w swoim blogim sredniowieczu. panie uwaga, dla
    was cele bez okien w podziemiach!!!
    Nie wiem co ta negacja ma wspolnego z chrzescijanska miloscia blizniego. Ludzie
    zajmijcie swoimi sprawami, nie decydujcie sie na in vitro jezeli to nie w
    zgodzie z waszym sumieniem, to nie wasza sprawa czy sasiadka sprawi sobie
    malucha taka czy inna metoda. Nie wasza to sprawa czy mnie czy kogo innego stac
    na to czy tamto. co za kraj poduszkowcow (wysiadujacych na poduszkach w oknie)
    czemu nie zyc swoim zyciem zamiast zyciem innych.!!!co za ludzie, co nie dadza
    zyc innym!!!! co za waskie umysly!!!
    --
    Miłego dnia!
  • op_par 24.06.06, 12:04
    katolik_polski1 napisał:

    > Miejmy tylko nadzieje ,ze te manipulacje pozostana
    > tak drogie i beda tylko dostepne dla zdemoralizowanych
    > mamona bogaczy !
    BARRDZO INTELIGENTNA WYPOWIEDŹ! BOGACI KTÓRYCH STAĆ NAWET NA RYZYKO CHORYCH
    DZIECI ( JAKIE TO PIĘKNE) WYKLUCZĄ ALBO ZMINIMALIZUJĄ TAKĄ EWENTUALNOŚĆ A
    BIEDNI I GŁUPI katolicy/błogosławieni ubodzy d.../ BĘDĄ MIELI CHORE.
  • kozaczek3 24.06.06, 13:24
    Doktryna katolicka nie pozwala na takie szatańskie manipulacje.
    W katolickim kraju takie rzeczy???
    A fee !!!
    A kysz diable przeklęty.
    Należy do tej kliniki zanieść parę gałązek drzewa osikowego i poukładać je w kształcie, który paraliżuje szatana.
    Rzucić na to parę różańców wykonanych z ząbków czosnku.
    A na wierzchu położyć krucyfiks.
    A ten ateistyczny personel poddać egzorcyzmowi wielokrotnemu.
    Myśli Jana Pawła II naszą drogą ku szczęściu wiecznemu.

    Niech będzie pochylony.
    Amen.




    --
    Niech będzie pochylony.
  • renebenay 24.06.06, 13:41
    Przynajmniej beda ludzie zdrowi a nie jak w sejmie czy rzadzie.
  • chorazon 24.06.06, 13:47
    Byle byśmy nie chcieli za czas jakiś tworzyć ludzi doskonałych...
    Bo to może sie źle skończyć...
  • titta 24.06.06, 13:57
    Podoba mi sie pierwsza metoda. To prawda, nie eliminuje was niesionych przez
    plemnik oraz tych powstalych przy pierwszych podzialach zygoty. Ale nie
    prowadzi do selekcji zarodkow (i usmiercania tych "wybrakowanych"). Jak ktos
    przeprowadza in vitro to rownie dobrze moze wybrac do tego zdrowe komorki
    jajowe.
    Inna sprawa, ze ja osobiscie nigdy sie na invitro nie zdecyduje. Po co, skoro
    sa juz dzieci "gotowe", narodzone, ktorych czasem nikt nie chce?
  • zewszad_i_znikad 24.06.06, 19:11
    Cieszę się, że ktoś to zauważa. Ech, ja mam problem z koleżanką... Sama wiem od
    lat, że dzieci mieć nie chcę, więc nie mam problemu. Ale ona bardzo chce, ale
    przeraża ją poród... ale powtarza, że za nic na świecie nie adoptuje. Może mi
    łatwo teoretyzować, skoro sama po prostu nie chcę mieć dzieci (zapewniam, że
    Bóg nie da, bo nawet nie zajmuję się seksem i nie mam takiego zamiaru), ale
    mimo wszystko jestem przekonana, że odpowiedzialnośc jest ważniejsza od tego,
    czy to dziecko ma geny wspólne z rodzicami. Poza tym zwłaszcza w Polsce wczesna
    adopcja jest dla tych dzieci wybawieniem, jedyną szansą na szczęście... w całej
    Europie szybko maleje liczba tradycyjnych sierocińców, zamiast tego sieroty lub
    dzieci osób pozbawionych praw rodzicielskich idą do rodzinnych domów dziecka,
    gdzie mają szansę na atmosferę bliską normalnej rodzinnej, żyją w niewielkiej
    grupie, a nie w molochu, gdzie dzieci znęcają się nad sobą nawzajem i wychodzą
    jako kaleki emocjonalne. Tylko w Polsce liczba tradycyjnych "domów" "dziecka"
    (bo ani to domy, ani dziecka... raczej domy sadystycznych wychowawców) rośnie!
  • titta 26.06.06, 23:14
    ech, idiotyczna literowka: "wad" nie "was"
  • ylemai 24.06.06, 14:03
    a zresztą, mam nadzieję że dobór naturalny sam zadba o sprawę polskich katolików.
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:48
    Raczej nie,tak jak dobór naturalny nie wyeliminuje fanatyków islamskich.
  • crichton1 24.06.06, 14:15
    Jak w filmie Gattaca. :-) Jak ktoś uważnie oglądał ten film, to dojdzie do
    wniosku, że perspektywa genetycznego poprawiania dzieci nas czeka, czy ktoś tego
    chce czy nie. Pragnienie wszystkich rodziców, aby mieć zdrowe, silne i piękne
    dziecko jest tak duża, że dzieci na zamówienie to tylko kwestia czasu. W końcu
    cała ewolucja człowieka na tym dążeniu się opiera.
  • neiden 24.06.06, 15:25
    badania genetychne w polsce sa bardzo potrzebne.cale szczescie ze nie mamy
    wlasnych praw czy przepisow na ten temat.ciekawy jestem jak daleko sa te
    badania posuniete,jakiego typu wady fizyczne moga byc wyeliminowane? czy jest
    morzliwe wyeleminowac wady umyslowe np: glupota,zazdrosc,
    chciwosc,nienawisc,itd.
  • iwwona2 24.06.06, 16:54
    Czytam te wypowiedzi i jestem przerazona- rozumiem, ze kazdy chce miec zdrowe
    dzieci i ze kazdy pragnie dla swoich dzieci jak najlepiej i ze kazdy chce je
    urodzic samodzielnie i ze nikt nie chce adoptowac chce miec swoje, ale ludzie -
    nie ma problemu- prosze bardzo wybierajmy geny i radujmy sie tym faktem, ale
    przestancie tak ostro krytykowac ludzi, ktorzy zdecydowali sie na urodzenie
    dziecka takimi jakimi sa! Ktos wspomnial, ze jzeli na ulicy pojawia sie grupa
    ludzi niepelnosprawnych umyslowo wszyscy na nich sie gapia- to normalene, jak
    pojawi sie grupa Pankowcow tez sie gapia jak metalowcow tez sie gapia, jak masz
    kolor wlosow czerwony tez sie gapia. wystarczy troche byc innym, a juz sie
    gapia, oceniaja, krytykuja- nic w tym dziwnego. Spoleczenstwo polskie musi sie
    rozwijac. Brakuje nam duzo do cywilizowanych krajow- gdzie nie wszystko jest
    normalne, ale przynajmniej ludzie to toleruja.
  • zewszad_i_znikad 24.06.06, 19:13
    "Głupotę" (czy raczej niski iloraz inteligencji) zapewne tak. Chciwość,
    zazdrość czy nienawiść to cechy w 99% środowiskowe, nabyte. I całe szczęście.
  • patthecat 24.06.06, 15:54
    ...na szczęście już minęły....
    --
    "You understand the meaning of the word 'foreboden'? As in, badness is happening
    right now...."
  • angie27 24.06.06, 18:20
    A ja mam nadzieję, ze bedzie to powszechnie dostępne :) To wspaniała wiadomość,
    medycyna rozwija sie jednak błyskawicznie
  • belial.666 24.06.06, 18:34
    Przede wszystkim ta metoda nie oznacza, że urodzi się mniej dzieci
    (nawet odwrotnie - ktoś z wadą genetyczną w rodzinie 2 razy się zastanowi,
    zanim zechce zostać rodzicem - 2 razy zastanowi się też partner/partnerka)
    Mamy po prostu szansę wyeliminować cierpienie spowodowane wadami genetycznymi.
    Właśnie cierpienie - nie osoby - bo ilościowo przeciez nie urodzi się mniej
    dzieci! Cześć materiału genetycznego i tak musi zostać zniszczona - z jednrgo
    spustu nie będzie nawet 100 dzieci - wszystkie plemniki, ani wszystkie kom.
    jajowe i tak nie utworzą nowego potomstwa! Dlaczego wybierać te wadliwe zamiast
    tych dobrych?
    Zakazanie manipulacji genetycznej można porównać do np. odcięcia noworodkowi
    rączki - bo efekt jest ten sam: zamiast dziecka zdrowego żyć będzie upośledzone.
    Ale zdaniem niektórych to dobrze - kalece można współczuć. To tak jak bym komuś
    wydłubał oczy, a następnie mu współczuł i się nim opiekował!
    To ma być etyka? Przecież to jest sadyzm!

    A zgodnie z naturą to jest umieranie na każdą chorobę, nie korzystanie z usług
    lekarzy. Za pierwsze próby latania paru nieszczęśników Kościół ściął,
    bo "człowiek ma chodzić, ptaki latać - takie jest prawo natury".
    Nie są naturalne żadne zasady moralne ani etyka - w tym Kat(olicka) - wymyślone
    przez ludzi. Zgodne z naturą jest, że jak się kto wkurzy do zabije, lub chociaż
    pobije. I co w tym, do diabła, pięknego????
  • gofer73 24.06.06, 19:39
    Jestem matką chorego genetycznie dziecka. Jego choroba nie daje mu żadnych
    szans na samodzielne, godziwe życie osoby niepełnosprawnej, ba nawet na
    przeżycie. Gdybym wczesniej wiedziała, że jestesmy nosicielami recesywnego genu
    powodującego tę chorobę ZDECYDOWAŁABYM SIĘ ZA KAŻDE PIENIĄDZE na tę medotę
    poczęcia. I nie chodzi o mój egoizm ale o życie mojego dziecka, wolne od
    śmierci z głodu lub uduszenia albo bycia żywą bardzo myślącą roślinką. Z chorym
    dzieckiem choruje cala rodzina - choruje ich dusza. I być może nieszczęście
    tego typu uwrażliwia na krzywdę innych ale to nie jest cena za zdrowie dziecka.
    Jest jeszecze inny aspekt tej sprawy. Zanim zawetujecie to co powiedziałam
    zastanówcie się co wy jako społeczeństwo albo nasze kochane Państwo
    zaoferowaliście rodzinom dzieci z wadami genetycznymi? NIC. Począwszy od
    lekarzy którzy w 80% przypadków takich jak nasze radzi abysmy sobie zrobili
    następne dziecko bo :"z tego to już nic nie będzie" a to oddali do jakiegoś
    szpitala i niech sobie umiera. Może lepiej zacząć od zapobiegania...
    Dodam tylko że Szymusia nie zamieniłabym na żadne inne dziecko ale nigdy
    świadomie nie skazałabym na taką egzystencję jaka go czeka.
    --
    Gofer Mama Maksia (ur 01.05.00) i Szymka (30.10.05)
    buduje się www.preclowastrona.org
  • whiteshore 24.06.06, 20:11
    Przeczytałem z uwagą i ostatni post i wiele przed nim. Precz z Ciemnogrodem,
    ultrakatolicyzmem i paleniem czarownic na stosach. Po to mamy wolną wolę, by
    podejmować decyzje samodzielnie, a nie po konsultacjach z (...).
    Pozdrawiam gofer73.
  • uniaeuropejska1 28.06.06, 17:50
    Niestety ciemnogród trzyma się mocno.A potrafi mieć nawet własne radio i
    telewizję.
  • kasia19812 24.06.06, 20:50
    Jestem mama która stracila dziecko z powodu wady genetycznej, nie wiem czy to
    ja czy mój partner jest nosicielem wadliwego chromosomu a może żadno z nas a
    może gen zmutowal sie u dziecka. W każdym bądz razie dla mnie taka metoda jest
    bardzo pocieszająca bo jeśli byłaby sytuacja że straciiłabym z powodu wady
    genetycznej jeszcze dwójke dzieci bardzo chętnie skorzytałabym z tego co
    oferuje klinika w Gadańsku. Mam tez obiejcje moralne i etyczne co do tej metody
    ale chęć bycia mamą jest silniejsza niż wszystko inne na świecie
    --
    Kasia mama Igorka Aniołka

    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec349.htma
  • kretu23 25.06.06, 09:18
    Jestem lekarzem. Mam upośledzonego brata. Przyczyną upośledzenia były zaburzenia
    rozwoju układu nerwowego w ostatnim miesiącu ciąży/genetycznych- do końca nie
    zostało to rozpoznane, o co było trudno 32 lata temu. Jego upośledzenie objawia
    się zaburzeniami w zachowaniu polegającymi na wybuchach niekontrolowanej agresji
    kierowanej do przypadkowej osoby znajdującej się blisko niego. Na szczęście od 8
    lat jest na specjalnych lekach wytłumiających tę reakcję, które przy tym nie
    powodują otępienia. Od osmiu lat mam spokój. Wcześniej to była linia frontu. Nie
    znałem momentu, dnia godziny, minuty. W wieku 4 lat mój brat nagle się
    zamachnąłi wbił mi nóż w rękę (zdążyłem osłonić głowę), gdy miałem lat 12 rzucił
    we mnie garnkiem z fasolką po bretońsku (wiem że to brzmi trywialnie, ale
    oparzenie na nodze od rozbryzganiej fasoli nie było niczym miłym). Kiedy leżałem
    w łóżku z zapaleniem oskrzeli 2 lata później, 10 cm od mojej głowy na ścianie
    wylądowała szklanka z mlekiem. Goryczy tej sytuacji dodawał fakt, że mój ojciec
    nigdy nie zaakceptował tego że mój brat jest upośledzony. Uważał go za lenia.
    Matka zdawała sobie z tego sprawę. Kłocili się przez 32 lata. Do dzisiaj się
    kłócą. O tyle skutecznie, że moja mama wylądowała w szpitalu po dwóch próbach
    samobójczych. Podkreślam, że wybuchy agresji mojego brata nie były w żadem
    sposób związane z toczącym się w domu konfliktem. Miałem okazję się o tym
    przekonać. W końcu mieszkaliśmy w tym samym pokoju przez prawie 17 lat.
    Chciałbym terazv przejść do historii opisanej przez Gazetę. Poruszę kilka
    ważnych dla mnie zagadnień.
    Patrząc przez pryzmat mojego życia, piekło przez które przeszedłem, tego typu
    zabiegi to zbawienie. Każda technologia, nawet tak zaawansowana jak opisana w
    artykule jest z definicji NEUTRALNA moralnie, ani dobra, ani zła i nie jest
    dobrym pomysłem przypisywanie jej atrybutów etycznych. Decyzja należy to
    człowieka, do rodziców zarodka. To ich dziecko. Więcej pokory i szacunku dla ich
    decyzji.
    Zaniepokoiłem się komentarzem profesora akademickiego. Moment w którym
    ministerstwo zacznie opracowywać regulacje prawne, naukowe i administracyjne
    może być, ale mam nadzieje, że nie będzie, początkiem końca dla tej technologii
    w Polsce. Stan państwowej służby zdrowia w Polsce pozostawiam bez komentarza.
    System organizacji jest nadal XIX wieczny. Że zacytuję: "Gdyby to robił ośrodek
    akademicki, byłaby kontrola administracyjna"- powolna i korupcjogenna,
    "metodologia badań"- z szerokim polem do manipulacji i anachronizmami,
    "akredytacja"- zorganizowana przez wpływowych działaczy, "specjalne fundusze i
    nadzór ministerstwa"- kolejne pole do szeroko pojętych negocjacji finansowych,
    całość jeszcze musi przejść przez sito biurokracyjne. Minimum 5 -10 lat na
    rzeczywiste działania prowadzące do wdrożenia tej technologii. Ewentualnie można
    po polsku- ofiarnie i pod prąd. Wtedy to zajmie około 2 lata, ale osoba która
    się tym zajmie nabawi się, w najlepszym przypadku, choroby wieńcowej oraz
    zafunduje sobie wieczny ostracyzm, a system rozpadnie się po kolejnych 2 latach.
    Teraz dochodzę do zagadnienia dla mnie kluczowego, w którym chciałbym rówież
    zawrzeć wniosek.
    W Polsce jest ujemny przyrost naturalny. Dane statystyczne zna większośc osób
    interesujących się tym problemem. Ta technologia w połączeniu z zapłodnieniem in
    vitro jest szansą na zwiększenie płodności. Dużą szansą.
    Powinien zostac napisany i skonsultowany publicznie, specjalistycznie oraz
    finansowo projekt ustawy promującej tą technologię umożliwiający szerokie jej
    stosowanie w celu zapobieżenia sytuacji, w której nasze wnuki będą musiały na
    nas pracować. Technologia ta może być wymieniana jednym ciągiem przy naturalnych
    metodach prokreacyjnych. Pozdrawiam z Holandii.
  • elf75 25.06.06, 09:24
    To daje ogromne nadzieje na zdrowe potomstwo rodzicom, którzy są nosicielami genów chorobowych. Jestem mamą Michałka, który zmarł na rdzeniowy zanik mięśni miesiąc temu. Czy mi nie należy się zdrowe dziecko, które nie będzie cierpiało i przeżyje dłużej niż 7 miesięcy? Proszę Katolika, żeby zastanowił się, czy ma prawo oceniać matki chorych dzieci.
  • jazg1 25.06.06, 13:59
    Ciąża in vitrio oznacza, że kobieta nie może normalnie zajść w ciążę i będzie
    miała potomstwo z podobnymi problemami.
  • tekla12 25.06.06, 16:23
    jazg1 napisał:

    > Ciąża in vitrio oznacza, że kobieta nie może normalnie zajść w ciążę i będzie
    > miała potomstwo z podobnymi problemami.

    Wcale nie oznacza. Przyczyną in vitro są bardzo często niedrożne jajowody a tego
    się raczej nie dziedziczy.
  • titta 26.06.06, 23:54
    Tylko wtedy gdy powodem zaplodnienia in vitro sa genetycznie uwarunkowane
    problemy z pladnascia.
    Ciaza in vitro nie oznacza nic.
  • mamaama4 25.06.06, 22:30
    Patrzę na to jak na szansę, mam córeczkę z wieloma problemami. Jeżeli ktoś
    odpowie nam na pytanie co jej jest i potrafiłby jednocześnie zapewnić, że
    drugie dziecko byłoby zdrowe, może zdecydowalibyśmy się podjąć (mimo wszystko)
    takie ryzyko.Obecnie takiej opcji nie ma a czas płynie...
  • ewka_c 26.06.06, 09:29
    Podejrzewam, że większość osób piszących na forum są tylko teoretykami jak
    wygląda życie dziecka z wadą genetyczną. Ktoś kto się z tym na codzień nie
    zmagał nie ma bladego pojęcia jak to jest i to nie chodzi o wysiłek rodziców w
    codziennym życiu bo to jest najmniej ważne ale o cierpienie dziecka, które nie
    ma szans na życie nawet to "nienornalne". Zapominacie, że są różne choroby
    genetyczne i są naprawdę okrutne bo żyje się z nimi jak z wyrokiem śmierci
    tylko z odroczonym wykonaniem kary na kilka (kilkanaście) miesięcy. Mój syn do
    ok 6-12 miesięcy rozwijał się normalnie no może prawie normalnie ale teraz
    choroba postępuje i traci nabyte umiejętności (chodzenie, siedzenie,
    raczkowanie, coraz gorzej przełyka) obecnie ma 2 lata i od 2 tygodni jest na
    respiratorze i tak już będzie dopóki serce będzie funkcjonowało prawidłowo. Nie
    życzę nikomu żeby musiał patrzeć na dziecko, które się złości i ma żal w
    oczach, że nie może już czegoś zrobić a jeszcze niedawno umiało, na cierpienie
    dziecka w szpitalu i błagalny wzrok, że jest mu źle ale nie może już nic
    powiedzieć (bo ma tracheostomię). Nie dziwcie się, że ci rodzice co to przeżyli
    nie chcą kolejnego dziecka skazywać na takie życie.
  • ira.mak 26.06.06, 09:52
    dobrze że ja już nie muszę podejmować takich decyzji,ale ludzie gdzie i w
    jakich czasach my zyjemy?Dlaczego państwo i kościol ma decydować o tym czy mam
    urodzić dziecko,obojętnie czy byłoby zdrowe czy chore?Kazdy ma jakieś swoje
    wartości,na skrobanki nie lata się dla przyjemności,jeśli jestem człowiekiem z
    jakimiś zasadami,to żyję według nich.Zamiast dawać te idiotyczne becikowe to
    lepiej by było przeznaczyć te pieniadze na badania prenatalne,profilaktykę i
    leczenie już żyjących dzieci,no ale cóż,Bó dał,BÓG WZIĄŁ
  • ewka_c 26.06.06, 10:05

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka