Dodaj do ulubionych

Soczewki kontaktowe

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.01, 16:37
Mam pytanie z zakresu okulistyki, a raczej optyki. Zamierzam kupić sobie
soczewki kontaktowe, ale mam różne wady wzroku - w lewym --> -2,5 D, w prawym --
> -2,0. Możliwe, że od ostatniego badania wada się nieco pogłębiła, ale czuję,
że się nie wyrównała. W takim razie, czy będę musiała kupić dwie pary soczewek
(bo przecież nie ma "mieszanych" ani pojedyńczych)? Czy może będę mogła na
lewym oku nosić słabsze szkło - takie jak na prawym (słyszałam, że słabsze są
mniej niebezpieczne od tych zbyt silnych - oczy się nie przemęczają)? Po prostu
nie wiem, czy będzie mnie stać, żeby kupić dwie pary "kontaktów". Czy ktoś może
orientuje się w temacie? Z góry thx za re.
Edytor zaawansowany
  • Gość: mikmik IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.01, 19:30
    powoli powoli
    Nie kupujesz soczewek tak jak buty na straganie. Po badaniach optometryczych i
    okulistycznych dostaniesz soczewki tylko i wyłącznie przystosowane do twojej
    wady wzroku. Ja również mam różną krótkowzrocznośc w obu oczach i na dodatek
    astygmatyzm podobnie o różnym nasileniu. Mam więc inną soczewkę na prawe a inną
    na lewe oczko. Obecnie jest w czym wybierać, firmy optyczne oferuja soczewki
    jednorazowe ( od tygodniowych do miesiącznych ) i do dłuższego noszenia np.
    jednoroczne. W wypadku jednorazowych cena obejmuje np. dwa komplety 6 soczewek
    miesięcznych ( jeden na prawe oko i jeden na lewe oko ) czyli na intensywne
    noszenie przez pół roku.
    Trzy lata temu nosiłem miękie soczewki toryczne ( czyli dla astygmatyków )
    jedno roczne a obecnie korzystam z miesięcznych. W obu wypadkach z serii
    FocusToric. Ponieważ dobrze się czyję w okularach, soczewki noszę okazjonalnie
    ( na basen, siłownię, rower, do kina, na okrągło w czasie wyjazdów
    wakacyjnych ) więc te 6 sozewek w komplecie wystarcza mi na ponad rok.
    Pozdrawiam
  • Gość: M IP: *.ny5030.east.verizon.net 27.10.01, 21:02
    A co ja mam zrobic, gdy na prawe -2, a lewe 0??????
    -M-
  • Gość: Ewa IP: 192.168.1.* / *.mlociny.pl 28.10.01, 15:18
    Pewnie najlepiej pójść do okulisty :-)). Ale jako doświadczonemu użytkownikowi
    soczewek wydaje mi się, że po prostu będziesz musiał(a) nosić tylko jedną...
  • Gość: iza IP: 217.67.196.* 30.10.01, 13:02
    Już ze dwa lata noszę jedną soczewkę na jedno oko
    (-2,25) i świetnie to znoszę, w odróżnieniu od
    okularów, do których, przy tak duzej różnicy dioprii
    nie jestem w stanie się przyzwyczaić. Problem jest
    tylko, gdy coś się przyplącze z okiem i przez pare dni
    nie mogę nosić soczewki - jestem do niej tak
    przyzwyczajona, że bez kręci mi się w głowie.
    Oczywiście niewątpliwą zaletą, jest fakt, jedna
    soczewka kosztuje mnie o połowę taniej, a nikt jeszcze
    nie zauważyl, że mam ją tylko jedną.
  • Gość: Okularka IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.01, 19:15
    Dzięki, mikmik.
    :-)
  • Gość: gabi27 IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.01, 20:14
    a ja kupuje sobie co miesiac 1 pare soczewek (na 1 oko mam -4,75 a na drugi -
    5,5) i nie ma z tym zadnego problemu. Kiedys jedna mi sie popsula wiec
    najnormalniej w swiecie zakupilam 1 soczewke. Mysle, ze czasy kiedy trzeba bylo
    kupowac wiecej minely. Ale oczywiscie najpierw wizyta u lekarza.
    Pozdrawiam.gabi27
  • Gość: Xena IP: *.acn.waw.pl 28.10.01, 22:39
    Spokojnie możesz kupować soczewki pojedynczo. Koszt jednej miesięcznej soczewki
    to ok. 20-22 zł; jeśli kupujesz od razu całe opakowanie (bodajże 6 soczewek),
    to po prostu wychodzi taniej. Musisz tylko znać swoją wadę i wielkość średnicy.
    Niektóre zakłady optyczne wierzą klientce "na słowo" i nie domagają się żadnego
    papierka od okulisty (np. salony Synoptik), w innych trzeba okazać coś w
    rodzaju "karty użytkownika soczewek" (poświadczonej pieczątką okulisty), gdzie
    figuruje Twoje imię, nazwisko, typ dobranych soczewek, ilość dioptrii i
    średnica (masz prawo domagać sie od okulisty takiego zaświadczenia).
    Generalnie, jeśli nie jesteś pewna swojej wady, a przede wszystkim nie znasz
    średnicy, wybierz się jeszcze raz do lekarza. Srednica to bardzo ważny parametr
    soczewek, który decyduje o tym, czy będą dobrze przylegały do oka, a w
    konsekwencji - jaki będzie komfort ich noszenia, jak się będzie przez nie
    widziało itd.
    Życzę powodzenia!
  • szaser 30.10.01, 09:27
    Ponieważ mi się nie przelewa, od paru lat kupuję opakowanie jednorazowych
    soczewek bausch&lomb (30sztuk, czyli piętnaście par)i używam je, ku zdumieniu
    producenta, aż do całkowitego zniszczenia. Na wakacje wystarczyła mi tylko
    jedna para. Problemem nie jest wytrzymałość mechaniczna, ale odkażanie
    soczewek. Więc raz na tydzień, przez dobę moczę używaną parę soczewek w wodzie
    utlenionej. Potem przez parę godzin płuczę je w soli fizjologicznej i normalnie
    używam. Po zabiegu odkażania są jak nowe. Zaznaczam, że okulary noszę wyłącznie
    wieczorem do telewizora, aby nie zasnąć w soczewkach, bo nie jest to komfortowe.
  • Gość: Xena IP: *.acn.waw.pl 30.10.01, 10:18
    szaser, moczysz soczewki w wodzie utlenionej??? To dość osobliwy pomysł,
    zważywszy, że później wkładasz te soczewki do oka. Nie chce mi się wierzyć, że
    woda utleniona nie niszczy ich - bardzo delikatnej przecież - błonki. Wydaje mi
    się, że lepszym pomysłem (i higieniczniejszym) na odkażanie są specjalne płyny.
    Butla za 45 zł starcza na jakieś 2-3 miesiące (w zależności od wielkości
    używanego pojemniczka) i to nie wydaje mi się jakimś wielkim wydatkiem. Ciekawa
    jestem, jak po takich eksperymentach wypadają u Ciebie kontrole okulistyczne
    (czy ich też z oszczędności nie robisz?). Sorry, ale Twój pomysł brzmi dla mnie
    makabrycznie. Wystarczy, że wiem, co woda utleniona robi z włosami. Nigdy w
    życiu nie włożyłabym do oka czegoś, co przez całą noc w niej pływało. Brrr...
    Pozdrawiam (z odrobiną przeraqżenia w głosie)
  • Gość: szaser IP: 193.59.130.* 31.10.01, 08:38
    Oczywiście, że wkładam do oka soczewki odkażane w wodzie utlenionej, z tym, że
    jakbyś uważnie czytała mój post, to potem, płuczę je w soli fizjologicznej
    (albo w wodzie destylowanej), aż do zupełnego zaniku nadtlenku wodoru. Nie
    wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że np. tabletki do odbiałczania soczewek, to
    przede wszystkim skoncentrowany perhydrol (podobny do tego w tabletkach do
    trwałej ondulacji. Soczewka kontaktowa zbudowana jest z hydrożelu, który
    praktycznie wszystko może pochłonąć i wszystko oddać do roztworu, bo posiada
    wielką przepuszczalność. Oczywiście, że nie latam do okulisty, jeśli mi nic nie
    dolega do dziś (dzięki Bogu). Płyny do soczewek są b.drogie (45 pln to może
    kosztuje malutka buteleczka, a tej się nie opłaci kupować), więc też oszczędzam
    je, jak umiem. Mycie soczewek, po ich zdjęciu, odbywa się więc zawsze
    płynem "starym", który został w pojemniczku rano, po założeniu soczewek.
    Natomiast najczęściej w obocie jest NaCl, który jest sterylny i niedrogi.
    Pozdrawiam kontaktową niedowiarkę.
  • Gość: Xena IP: *.acn.waw.pl 31.10.01, 11:58
    Faktycznie, nie jestem chemikiem i nie umiem fachowo ocenić składu preparatów
    do pielęgnacji soczewek. Po prostu zatkało mnie, bo woda utleniona i jej
    zastosowanie kojarzy mi się jednoznacznie. Z tabletek odbiałczających już od
    dawna nie korzystam, bo załatwia to płyn, którego używam. Natomiast pamiętam,
    że gdy kiedyś przez zapomnienie zostawiłam soczewki na kilka godzin w tym
    roztworze odbiałczającym (prawidłowo powinno to trwać do 30 minut), to nie
    nadawały się później do użytku (mimo usilnych prób ich reanimacji) - były
    jakieś sztywne i ich noszenie najzwyczajniej w świecie bolało. Więc jeśli - jak
    twierdzisz - woda utleniona jest tychże tabletek doskonałym substytutem, to nie
    chce mi się w dalszym ciągu wierzyć, że po całej nocy moczenia w niej (to są
    Twoje słowa) soczewki jeszcze nadają się do użytku. Tak, tak, pamiętam,
    płuczesz je później w soli fizjologicznej, ale pewne zmiany chemiczne są chyba
    nieodwracalne.
    Natomiast nieprawdą jest, że 45 zł to może kosztować co najwyżej mała
    buteleczka płynu. To jest cena za dużą, 360 ml butlę, która mi starcza na
    kwartał. Nie ściemniam, przejdż się do dowolnego salonu optycznego, to się
    przekonasz, jakie są ceny.
    A, i jeszcze jedno. Dostrzegam pewną niekonsekwencję w twoim poście. Piszesz,
    że wrzucasz soczewki do starego płynu. Wydawało mi się, że nie używasz płynów,
    tylko soli fizjologicznej. Na soli chyba nie musisz w ten sposób oszczędzać,
    kosztuje przecież mniej niż cukier. Natomiast, jeśli używasz tradycyjnych
    płynów, to nie bardzo rozumiem po co, skoro znasz jego tanie i równie skuteczne
    odpowiedniki. A odkażanie soczewek w zużytym płynie chyba mija się z celem, bo
    raczej cięzko je zdezynfekować syfami z poprzedniej dezynfekcji.
    Pozdrawiam (cały czas w lekkim szoku)
  • mikmik 31.10.01, 13:47
    ups, jestem w jeszcze większym szoku niż Ty Xena.
    Z soczewkami ma jakieś 6-letnie doświadczenie więc z czasów gdy na moja wadę
    nie było jeszcze dostępnych miękkich soczewek torycznych.
    Zaczynałem z twardymi ale już wtedy nie trzeba było odbiałczać soczewek gdyż
    powszechnie dostępne były płyny wielofunkcyjne. I TAK JEST DO DNIA DZISIEJSZEGO
    tylko dostęp do nich jest łatwiejszy, gdyż znajdują się w co lepiej
    zaopatrzonych aptekach nie mówiąc juz o salonach optycznych a kiedyś w Gdańsku
    monopol na nie miał tylko Ośrodek Soczewek Kontaktowych przy AMG.
    Co do ceny, wszędzie równo jak jeden mąż 45PLN za dużą 360ml flaszkę. Wystarczy
    na kilka miesięcu, zależy jak komu się wylewa z gwinta.
    I na czym tu oszczędzać? Na zdrowiu i bezpieczeństwie ?????
    Paranoja
  • Gość: m IP: *.bm.cm-uj.krakow.pl 12.04.02, 10:53
    1. tabletki odbiałczajace to nie perhydrol, ale enzymy, które rozkładają białka.
    2. przemycie zdjetych soczewek uzywanym płynem, a nastepnie umieszczenie ich na
    noc w płynie świezym nikomu nie zaszkodzi, a pozwoli zaoszczedzic pare ml. Z
    pewnościa nie da sie tego etapu nocnego moczenia niczym zastapic, ale do
    wszelkich innych przepłukiwań w ciągu dnia można z powodzeniem uzywać soli
    fizjologicznej, a nawet kranówy, bo jak cos wpadnie do oka na ulicy, to tzreba
    zrobic z tym porzadek w najbliższej toalecie, a nie w domu za trzy godziny.
  • Gość: beldin IP: *.opole.dialup.inetia.pl 09.05.02, 20:31
    Gość portalu: szaser napisał(a):

    > Oczywiście, że wkładam do oka soczewki odkażane w wodzie utlenionej, z tym, że
    > jakbyś uważnie czytała mój post, to potem, płuczę je w soli fizjologicznej
    > (albo w wodzie destylowanej), aż do zupełnego zaniku nadtlenku wodoru. Nie
    > wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że np. tabletki do odbiałczania soczewek, to
    > przede wszystkim skoncentrowany perhydrol (podobny do tego w tabletkach do
    > trwałej ondulacji. Soczewka kontaktowa zbudowana jest z hydrożelu, który
    > praktycznie wszystko może pochłonąć i wszystko oddać do roztworu, bo posiada
    > wielką przepuszczalność. Oczywiście, że nie latam do okulisty, jeśli mi nic nie
    >
    > dolega do dziś (dzięki Bogu). Płyny do soczewek są b.drogie (45 pln to może
    > kosztuje malutka buteleczka, a tej się nie opłaci kupować), więc też oszczędzam
    >
    > je, jak umiem. Mycie soczewek, po ich zdjęciu, odbywa się więc zawsze
    > płynem "starym", który został w pojemniczku rano, po założeniu soczewek.
    > Natomiast najczęściej w obocie jest NaCl, który jest sterylny i niedrogi.
    > Pozdrawiam kontaktową niedowiarkę.

    Tak sie zastanawiam,czy mozew sadzisz ze masz jakies oczy w zapasie?
  • Gość: szaser IP: 193.59.130.* 10.05.02, 08:58
    Nie trzeba mieć oczu w zapasie, bo oczy są jedne ale można znać się skądinąd na
    chemii fizjologicznej i farmaceutycznej. Często producenci polecają
    jakieś "rewelacyjne" środki, które, sądząc po składzie, są znane od dziesiątek
    lat i zawsze były rewelacyjne, nie będąc jakąś drogą i tajemniczą nowością.
    Tak, jak np. taki calgon, znany od lat co najmniej czterdziestych XX w.,
    wynaleziony przez Kodaka do zmiękczania wody do celów fotograficznych, a teraz
    ni stąd ni z zowąd odkryli, że nadaje się do prania, bo mniej kamienia osadza
    się w pralce. A co z płukaniem? Przecież płukanie odbywa się niezmiękczona
    wodą. Poza tym calgon jest np. rakotwórczy i dość drogi, więc bardziej opłaca
    się w razie czego zmienić tanią grzałkę (30pln) nawet co parę lat, a o tym się
    już nie wspomina. Trzeba zachować odrobinę zdrowego rozsądku i bez histerii.
    Koncerny zawsze zapewniają, że płyny konserwujące trzeba koniecznie wylewać po
    użyciu i zalewać soczewki zawsze świeżutkimi i najlepiej ich marki a broń Boże
    nie innym. A ja od dwudziestu lat postępuję logicznie i rozsądnie, używając
    specjalnej gładkiej pęsety i nie dotykam rękami soczewek po umyciu i
    wypłukaniu, dolewam tylko nieco świeżego płynu do pojemniczka. Butelka drogiego
    płynu starcza mi na długo. Będąc niezamożnym, mam w ten sposób czyściutkie i na
    pewno sterylne soczewki, a wiem bo je sprawdzałem.
  • Gość: beldin IP: *.opole.dialup.inetia.pl 10.05.02, 23:31
    Gość portalu: szaser napisał(a):

    > Nie trzeba mieć oczu w zapasie, bo oczy są jedne ale można znać się skądinąd na
    >
    > chemii fizjologicznej i farmaceutycznej. Często producenci polecają
    > jakieś "rewelacyjne" środki, które, sądząc po składzie, są znane od dziesiątek
    > lat i zawsze były rewelacyjne, nie będąc jakąś drogą i tajemniczą nowością.
    > Tak, jak np. taki calgon, znany od lat co najmniej czterdziestych XX w.,
    > wynaleziony przez Kodaka do zmiękczania wody do celów fotograficznych, a teraz
    > ni stąd ni z zowąd odkryli, że nadaje się do prania, bo mniej kamienia osadza
    > się w pralce. A co z płukaniem? Przecież płukanie odbywa się niezmiękczona
    > wodą. Poza tym calgon jest np. rakotwórczy i dość drogi, więc bardziej opłaca
    > się w razie czego zmienić tanią grzałkę (30pln) nawet co parę lat, a o tym się
    > już nie wspomina. Trzeba zachować odrobinę zdrowego rozsądku i bez histerii.
    > Koncerny zawsze zapewniają, że płyny konserwujące trzeba koniecznie wylewać po
    > użyciu i zalewać soczewki zawsze świeżutkimi i najlepiej ich marki a broń Boże
    > nie innym. A ja od dwudziestu lat postępuję logicznie i rozsądnie, używając
    > specjalnej gładkiej pęsety i nie dotykam rękami soczewek po umyciu i
    > wypłukaniu, dolewam tylko nieco świeżego płynu do pojemniczka. Butelka drogiego
    >
    > płynu starcza mi na długo. Będąc niezamożnym, mam w ten sposób czyściutkie i na
    >
    > pewno sterylne soczewki, a wiem bo je sprawdzałem.

    Mozna wiedziec jak sprawdzales?
  • Gość: beldin IP: *.opole.dialup.inetia.pl 10.05.02, 23:35
    A jeszcze jedno,piszesz ze postepojesz tak od dwudziestu lat.Cos mi sie zdaje
    ze ktos kto w polsce 20 lat temu mial soczewki kontaktowe reczej nie jest
    ubogim czlowiekiem:).A jesli mowa o kamieniu w pralce to jakos nie sadze zeby
    on niszczyl tylko grzalke.Niszczy chyba wszystko przez co leci tam woda a
    wiec:rurki i beben rowniez.
  • Gość: szaserek IP: 193.59.130.* 15.05.02, 07:57
    Soczewki w latach osiemdziesiątych nie były aż tak drogie, problem był z czasem
    oczekiwania na pierwszą przymiarkę i potem na dostawę z Katowic (ok. miesiąca).
    Pewnie nie wiesz, ale za tzw. komuny można było dostać receptę bezpłatną na
    soczewki kontaktowe od okulisty rejonowego jeden raz w roku. Receptę
    potwierdzało się tylko w książeczce zdrowia i można było np. w Warszawie na
    Złotej, dobrać u okulisty i odebrać na tej podstawie, soczewki miękkie
    hydrożelowe roczne na licencji szwajcarskiej, produkowane w Polsce (chyba OPTA
    w Katowicach). Ale sól fizjologiczną do gotowania soczewek i pojemniczek,
    kupowało się osobno. W gabinecie odbywała się też obowiązkowo nauka zdejmowania
    i zakładania prawidłowego tych soczewek. Wizyty kontrolne odbywały się też
    bezpłatnie na specjalną legitymację wydawaną na miejscu. Poza tym przewrotna
    jest filozofia, że jeśli „ktoś kto w Polsce 20 lat temu miał soczewki
    kontaktowe raczej nie jest ubogim człowiekiem”. 20 lat to dość długo i w tym
    czasie dużo się może zmienić. Jak pokazują różne badania, w nowym ustroju
    większość społeczeństwa zdążyła zubożeć. Do badania sterylności wykonuje
    posiewy mikrobiologiczne, ale do tego trzeba mieć specjalne przygotowane
    laboratorium, a ja mam do niego dostęp. Co do kamienia kotłowego, to
    oczywiście, że osadza się on wszędzie, gdzie dochodzi woda wodociągowa.
    Chodziło mi o analizę opłacalności. Poza tym prawie wszystkie proszki do prania
    mają w składzie calgon i nie potrzeba dosypywać go dodatkowo, chyba, że ktoś
    pierze w mydle, albo w Ludwiku. Jeśli nawet używamy calgonu do kąpieli
    piorącej, to woda płucząca już nie zawiera calgonu, a więc problem kamienia
    pozostanie zawsze, gdyż w przeciwnym razie musielibyśmy używać do całego
    procesu wody demineralizowanej.
  • Gość: iza IP: 217.67.196.* 16.05.02, 11:58
    Szaser, moze masz dostep do laboratorium i znasz sie na
    chemii i paru innych rzeczach, i wiesz jak traktowac
    swoje soczewki, niezgodnie z zaleceniami producenta, a
    jednak nieszkodliwie dla zdrowia. Ale z taka pewnoscia
    siebie namawiac do tego innych, to juz zupelnie inna
    sprawa. Sama nosze soczewke (tylko na jedno oko, bardzo
    slabe) i zdarzaja sie najrozniejsze komplikacje
    wymagajace porady okulisty i to majacego doswiadczenie
    z soczewkami. Wzrok mamy tylko jeden i
    eksperymentowanie wlasnie na nim jest dosc ryzykowne.
    A co do pralki, to sie calkowicie zgadzam. My kiedys
    sam mechanik powiedzial, ze uzywanie Calgonu to czytsa
    propaganda, tymbardziej, ze kazdy proszek do prania ma
    substancje zmiekczajace juz w sobie.
  • Gość: szaserek IP: 193.59.130.* 16.05.02, 13:03
    Ależ ja nikogo do niczego nie namawiam. Dzielę się jedynie swoimi doświadczeniami
    w ramach swobodnej dyskusji na temat, który poznałem dość dobrze. Wszyscy
    przecież mamy wolna wolę i każdy ma prawo postąpić jak chce. Lepiej wiedzieć
    więcej, niż mniej, nawet ktoś się nie zgadza i obstaje przy swoim..
  • Gość: krecik IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.02, 22:18
    Noszę soczewki od 15 lat. Mam -20dioptrii. W okularach -34.
    Za soczewki 1 roczne płacę 1000zł. Ostatnio zamówiłem okulsry za 900zł.
  • Gość: tibi IP: *.tc.ph.cox.net 20.05.02, 00:06
    Gość portalu: krecik napisał(a):

    > Noszę soczewki od 15 lat. Mam -20dioptrii. W okularach -34.
    > Za soczewki 1 roczne płacę 1000zł. Ostatnio zamówiłem okulsry za 900zł.

    Pzrepraszam za niedyskrecje, ale sama ma niemala wade - 11.Doswiadczam roznych
    blyskow w oczach i starsznie mnie to irytuje i przeraza,czy i Ty miewsz podobne
    historie w zw. Twoja wada? Ja stale mysle , wrecz obsesyjnie o tym, ze mi sie
    oderwie siatkowka..Jak mam z tym zyc ?Moze Ty mi cos poradzisz...Pzdr.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka