czy można kupić leki na receptę bez recepty? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • wiem,że pytanie w tytule brzmi idiotycznie,ale jestem kompletnie zielona w
    tych kwestiach;).chodzi mi o to,czy można kupić lek refundowany,wydawany na
    receptę (konkretnie Berotec,taki wziewny antyalergiczny),nie mając
    recepty,ale płacąc pełną cenę leku? (16 zł zamiast 4 zł)
    z góry dzięki:)
    --
    najnowsze kolczyki
    ja w Wylęgarni
    • Po to sa recepty, zeby leki nie byly sprzedawane bez recepty...
      • Tak samo jak możesz robić zakupy bez pieniędzy i zeszytu:)
        --
        www.tak.fm
        Gramy na TAK!
        • dzięki;)

          wbrew pozorom pytanie nie jest AŻ TAK GŁUPIE,na jakie wygląda...po prostu
          pamiętam sytuację,w której mój ojciec kupił jakies tabletki antyalergiczne
          (chyba Aleric) nie mając recepty,za pełną cenę,a posiadając receptę można je
          było kupić jako lek refundowany...z tym,że nie wiem/nie wiedziałam/,czy to
          wyjątek,czy reguła.
          nawiasem mówiąc-to co w takim razie kogo obchodzi pełna cena leku i po co to
          się podaje,skoro jest refundowany,można go dostać tylko na receptę i basta??
          --
          najnowsze kolczyki
          ja w Wylęgarni
          • Nie wiem jak to dziala w Polsce,
            ale po to sa recepty zeby wypisywal je lekarz, czyli 'fachowiec' ktory
            orientuje sie primo- o czym moga swiadczyc dane objawy u chorego secundo ew.
            jaki lek jest stosowny w tym przypadku.

            natomiast odplatnosc -pelna, czesciowa lub calkowite pokrycie- to juz sprawa
            ubezpieczenia jaki zaprowadzil rzad lub prywatna firma.


            Venus
          • Bo jesli recepte wypisze ci lekarz w gabinecie prywatnym to najczesciej placisz
            cala cene.
            --
            Iść, ciągle iść w stronę Słońca.....♥ ☼ ♥ ☼ ♥
            • diastema napisała:

              > Bo jesli recepte wypisze ci lekarz w gabinecie prywatnym to najczesciej placisz
              > cala cene.

              Wcale nie. Jezeli lekarz wypisal ci recepte na lek, za ktory zaplacilas cala
              cene, to albo nie mial z funduszem umowy na wypisywanie recept na leki
              refundowane albo niestety nie zna pojecia "tanszy zamiennik" i po prostu wcisnal
              ci drogi, nierefundowany lek.
              A co do pytania glownego, farmaceuta, zgodnie z obowiazujacym prawem (nie
              wliczajac tu sytuacji z receptami farmaceutycznymi, o ktorych ktos tu pisal) nie
              moze wydac leku na recepte bez recepty, bo w przypadku kontroli zaplaci za ten
              lek. Farmaceuci maja swoje sposoby na obchodzenie tych przepisow, ale to juz ich
              ryzyko.
              --
              PiSs off!
              • A dlaczego nikt nie zastanawia sie nad tym ze jest jakis powod, dla ktorego
                pewne leki sa dostepne na recepte? Cena nie jest zadnym wyznacznikiem
                dostepnosci a raczej sila i sposob dzialania. Lekarz i farmaceuta biora na
                siebie odpowiedzialnosc sprzedajac leki. Jezeli farmaceuta decyduje sie sprzedac
                cos bez Rx to robi to po rozwazeniu za i przeciw i w pelni odpowiada za
                ewentualne skutki dzialania i zdrowie pacjenta a na pewno nie zastanawia sie czy
                bedzie musial cos doplacac czy nie (nic nie musi chyba ze sprzeda ze znizka na
                niewazna Rx). DORODZY PACJENCI KASA TO NIE WSZYSTKO!!!
                • dokladnie tak to wyglada
                  to zalezy jaki to jest lek i jakie jest jego dzialanie, przeciez nikt nie wyda
                  lekow np psychotropow bez recepty nawet jak sie ze nia zaplaci cala sume a
                  swoja droga to sa leki ktore moga byc sprzedawane bez recepty nawet jesli sa na
                  recepte, np taki lek jak sandostatyna lar ktora sie podaje przy nowotworach i
                  na recepte kosztuje 4-6 zl (nie pamietam dokladnie) a bez recepty ok 4000.
                  Ladna roznica prawda?
                • tiaa, koteczki - Pyralgina a 6 tabletek możecie sobie kupić i 20 opakowań, ale
                  a 10 tabletek - na receptę, Allertec a 7 szt. można i 100 op. kupić, a 20 szt,
                  na receptę
                  No Spa 40 mg można i 100 op. kupić, No Spa forte a 80 mg niet
                  nie bujajcie fachowca o siłach działania etc.
                  a parę lat temu takie groźne specyfiki jak Hepatil czy Sylimarol też były na
                  receptę :)
                  Ranigast max a 150 mg czy Ranimax 150 -skolko ugodno, ale taki sam Ranigast 150
                  a 30 czy 60 szt. już na rp.
              • Mnie by sie w prywatnym gabinecie umowy z funduszem nie chcialo podpisywac i tak
                zazwyczaj jest wiec czesto placi sie za te recepty cala kwote bez refundacji.
                --
                Iść, ciągle iść w stronę Słońca.....♥ ☼ ♥ ☼ ♥
          • Pytanie nie jest głupie. Glupie mogą być tylko odpowiedzi.

            Są leki na receptę, które mozna kupić bez.
            W specyficznych przypadkach, np leki antyhistaminowe (antyalergiczne)
            najmniejsza dawka w najmniejszym opakowaniu może być sprzedawana bez recepty.
            Podział leków: RX - na receptę i OTC - bez recepty. Te leki o których
            wspomniałem wyżej oznaczone są symbolem RX*.
            Spytaj farmaceutę

            A
          • > nawiasem mówiąc-to co w takim razie kogo obchodzi pełna cena leku i po co to
            > się podaje,skoro jest refundowany,można go dostać tylko na receptę i basta??

            to proste: osoby ubezpieczone maja prawo do refuncacji, osoby nieubezpieczone
            musza placic 100% ceny
          • Nie mozna porownywac berotecu z alertekiem, berotec nie jest lekiem
            antyalergicznym!!!! Jest paramimetykiem, nieumiejetnie dozowany moze zabic.
          • Ja kupowałem Rotadine w ten włąśnie sposób - bez recepty dostałem w pełnej cenie
            - receptę zgubiłem.

          • > (chyba Aleric) nie mając recepty,za pełną cenę,a posiadając receptę można je
            > było kupić jako lek refundowany...

            czasem nie ma róznicy w cenie, a lek jest specjalistyczny i apteki NIE MAJą
            PRAWA sprzedać go bez recepty.
          • Twoje pytanie nie jest wcale glupie. Jest skierowane w zle miejsce.
    • Oczywiście, że można. Musisz trafic na sympatyczną aptekarkę :)
    • Można kupić taki lek za pełną cenę i to całkowicie legalnie. Recepta jest po
      to, żeby był tańszy, jeśli lekarz zdecyduje, że jest potrzebny. Natomiast,
      jeśli tylko Ty uznasz, że jest potrzebny, musisz zapłacić pełną cenę i wszystko.
      • > Można kupić taki lek za pełną cenę i to całkowicie legalnie. Recepta jest po
        > to, żeby był tańszy, jeśli lekarz zdecyduje, że jest potrzebny. Natomiast,
        > jeśli tylko Ty uznasz, że jest potrzebny, musisz zapłacić pełną cenę i
        wszystko

        Co za bzdura. Odplatnośc nie ma nic do tego czy lek jest na recepte czy bez.
        Jest wiele leków pełnoplatnych które są na recepte.
        Wykaz produktow leczniczych określa dostępność leku na receptę lub bez. Czasem
        farmaceuci wydaja leki bez recepty, ale to juz ich ryzyko. Jezeli komus sie cos
        stanie odpowiadaja za to. Są też kontrole, i nie kazdy chce ryzykować.

        • noemi9 napisała:


          > Co za bzdura. Odplatnośc nie ma nic do tego czy lek jest na recepte czy bez.
          > Jest wiele leków pełnoplatnych które są na recepte.
          > Wykaz produktow leczniczych określa dostępność leku na receptę lub bez.


          Nie bzdura, istnieją leki, tańsze na receptę, droższe bez recepty (refundacja),
          poza tym jest grupa leków, które można w ilości jednego opakowania sprzedać bez
          recepty, bez żadnych konsekwencji.
          Jeśli zamówię (przykładowo) Amizepin w hurtowni-zapłacę za niego,
          jeśli wypiszę receptę z literką "p" (choroba przewlekła) lek jest za darmo:)

          Co do ryzyka, jeśli ktoś zakupi sporą ilość Panadolu(bez recepty, w dowolnym
          kiosku) i go skonsumuje, to sprzedawca nie ponosi za to odpowiedzialności-prawda?

      • panprezes1982 napisał:

        > Można kupić taki lek za pełną cenę i to całkowicie legalnie. Recepta jest po
        > to, żeby był tańszy, jeśli lekarz zdecyduje, że jest potrzebny. Natomiast,
        > jeśli tylko Ty uznasz, że jest potrzebny,musisz zapłacić pełną cenę i wszystko

        No to kup morfinę.

        S.
        --
        Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
    • w sytuacji zagrożnienia życia kierownik apteki może wystawić receptę
      farmaceutyczną na lek na receptę. bez narkotyków, psychotropów itd. iodpłatność
      100%.Berotec jest stosowany w astmie. atak astmy może być taką sytuacją.
      z tym, że jest to rozwiązanie stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach. zwykle
      pacjent może łatwo przewidzieć, kiedy skońcy się potrzebny i stale żażywany lek
      i zadbać o receptę za wczasu.
    • Mozna, ale tylko przez internet, i najczesciej tylko z zagranicy. Zazwyczaj z
      Indii albo Chin. Problem w tym ze w wiekszosci takich przypadkow, zaplacisz
      mniej niz normalnie, ale tak na prawde nie wiesz czy na prawde dostaniesz to za
      co placisz...
      --
      "Socialist view of the economy could be summed up in a few short phrases: If it
      moves, tax it. If it keeps moving, regulate it. And if it stops moving,
      subsidize it." - Ronald Reagan
      • Niekoniecznie. Są takie leki, które można kupić bez recepty i na receptę, np.
        Zyrtec. Bez recepty kupisz słabszy lek, z mniejszą ilością tabletek w
        opakowaniu. Silniej działający, w większej ilości - tylko na receptę.

        --
        "This is major Tom to ground control"
        • Berotec nie jest lekiem antyalergicznym tylko rozszerzającym oskrzela na
          zasadzie blokowania odpowiednich receptorów.To czy kupisz go tylko z receptą
          czy może uda się bez zależy od farmaceuty który stoi w okienku apteki.To jest
          kontrolowane ale jak już ktoś pisał można obejść to tak żeby bez ryzyka i
          recepty sprzedać.Kiedyś używałem Berotecu i chodziłem do lekarza po
          receptę.Zdarzyło się że nie miałem recepty ,poszedłem do apteki ,poprosiłem i
          pani zastanowiła się ,powiedziała że warunkowo w wyjątkowych sytuacjach może
          sprzedać bez recepty i sprzedała mi.Czyli da się.Teraz biorę Zafiron i
          Baclazone a Berotec od kilku lat omijam.Było też tak że mając przewlekłe
          zapalenie zatok (a może uzależnienie od kropelek?) używałem Rhinazinu.I w
          większości aptek w Lublinie kupowałem go bez recepty a w Warszawie bodajże
          powiedziano mi że bez recepty absolutnie nie można go sprzedać.Widać więc że
          kwestie na receptę czy bez nie są tak ściśle uregulowane ,przynajmniej co do
          niektórych leków.
          --
          Pozdrawiam
          Pi-Vo
    • Oczywiście, że można. Wszystko zależy od 'polityki' danej apteki oraz normalności danego aptekarza.
      Np. w moim rodzinnym mieście znam aptekę, która właściwie słynie z tego, że bez problemu można w niej nabyć leki normalnie sprzedawane tylko na receptę. Właściwie, wszytko o co klient zapyta: od antybiotyków, przez leki dla astmatyków po nasenne. Nie próbowałam tylko z psychotropami bo nie miałam takiej potrzeby. Ceny w tej aptece są jednak ok 10% większe niż w pozostałych. Ale jak przychodzi sezon pylenia roślin i kolejny raz mam zapalenie spojówek, to wolę iść tam z marszu i zapłacić 2 zł więcej za sprawdzone krople niż użerać się z państwową służbą zdrowia i prosić o recepty.
      Inna historia, z mojego obecnego miejsca zamieszkania: Po nagłym ataku woreczka żółciowego, lekarz w pogotowiu przepisał mojemu mężowi lek X. Tabletki pomogły, ale po pewnym czasie się skończyły. Więc poszłam do apteki i kupiłam takie same (nawet nie zastanawiając się, czy są na receptę...). I tak przez kolejne trzy miesiące. A potem w aptece przyjęli nową panią i okazało się, że nie ma zmiłuj - bez papieru tabletek nie dostanę. I gdzie tu logika?
      Na szczęście w naszym kraju nie możemy narzekać na brak aptek i wystarczy trochę poszukać, a na pewno znajdzie się taka, w której można kupić potrzebne leki bez zbędnych ceregieli z receptami.
      • Zgadzam się. Powinni w ogole zlikwidowac recepty :> Jak ktos sie uprze, to z
        recepta czy bez, zdobedzie co chce. Wiec niech Ci, ktorzy maja troche bardziej
        refleksyjne podejscie w razie potrzeby idado lekarza, a odwazniaki sami sie
        leczya, kupujac co popadnie w aptekach. Im mniej ludzi w kolejkach do gabinetow
        lekarskich, tym dla mnie lepiej, bo nie lubie czekac :P
    • To mi ostatnio wytłumaczył akurat pediatra mojego dziecka, że np. antybiotyk, który jest na receptę (i bez recepty go nie kupię) muszę wykupić w ciągu 7 dni żeby mieć refundację i zapłacić taniej. Jeśli receptę będę chciała zrealizować w późniejszym terminie to zapłacę pełną odpłatność za dany lek i właśnie po to są te ceny przed i po refundacji. I chyba to jest tak, że każda recepta ważna jest miesiąc od jej wystawienia ale żeby wykupić lek z refundacją to na dane grupy leków ustalony jest konkretny czasookres i tak np. antybiotyk trzeba wykupić w ciągu 7 dni, a np. Zyrtec (zażywa go moja córka) w ciągu 2 tygodni.

      Asia mama LENY (27-01-2005)

      A Lenka ma już...
      • johana19 napisała:

        > To mi ostatnio wytłumaczył akurat pediatra mojego dziecka, że np. antybiotyk,
        który jest na receptę (i bez recepty go nie kupię) muszę wykupić w ciągu 7 dni
        żeby mieć refundację i zapłacić taniej. Jeśli receptę będę chciała zrealizować w
        późniejszym terminie to zapłacę pełną odpłatność za dany lek i właśnie po to są
        te ceny przed i po refundacji.

        Akurat lekarzy nie powinnas sluchac, jezeli chodzi o przepisy dotyczace recept,
        oni nie maja o nich zielonego pojecia. Po terminie waznosci recepty nikt ci jej
        nie zrealizuje. Recepta na anntybiotyk wazna jest 7 dni, na inne leki - miesiac.

        --
        PiSs off!
        • No nie wiem, ja mialam robiona masc z antybiotykiem i poszlam po nia do apteki po uplywie tygodnia i normalnie mi recepte zrealizowali tyle tylko, ze pani sie zdziwila ze mnie lekarz nie poinformowal ze po tygodniu juz nie dostane refundacji... Wiec recepta jest wazna - nie wiem czy miesiac, ale na pewno wiecej niz tydzien - ale po tygodniu juz jest pelna odplatnosc po prostu.
      • > w ciągu 7 dni, a np. Zyrtec (zażywa go moja córka) w ciągu 2 tygodni
        dobry przykład na to, że lekarze się na tym niezbyt znają.

        apteka nie powinna zrealizować przeterminowanej recepty, jednak przy
        odpłatności 100% ewentualne konsekwencje nie są zbyt dotkliwe dla kieszeni
        apteki, wiec zwykle, jeśłi pacjent potrzebuje leku, to trochę przeterminowaną
        receptę zrealizujesz.

        jednak przykład przeterminowaną receptą na antybiotyk dla dziecka nie jest
        najlepszy- jeśli jest chore i lekarz dobrał odpowiedni antybiotyk, to trzeba go
        podać od razu a nie czekać miesiąc. a jeśli nie jest potrzebny, to w ogóle nie
        kupować antybiotyku, np. z myślą o samodzielnym użyciu kiedyś tam.
      • Nieprawda! Waznosc recept ksztaltuje sie nastepujaco:
        5 dni - recepty ambulatoryjne
        7 dni - recepty na antybiotyki
        pol roku pozostale recepty.
        Co innego z odplatnoscia. By dostac lek na znizke nalezy go wykupic do 30 dni (oczywiscie antybiotyku nie dostanie sie w 8 dniu)

        johana19 napisała:
        > To mi ostatnio wytłumaczył akurat pediatra mojego dziecka, że np. antybiotyk, k
        > tóry jest na receptę (i bez recepty go nie kupię) muszę wykupić w ciągu 7 dni ż
        > eby mieć refundację i zapłacić taniej. Jeśli receptę będę chciała zrealizować w
        > późniejszym terminie to zapłacę pełną odpłatność za dany lek i właśnie po to s
        > ą te ceny przed i po refundacji. I chyba to jest tak, że każda recepta ważna je
        > st miesiąc od jej wystawienia ale żeby wykupić lek z refundacją to na dane grup
        > y leków ustalony jest konkretny czasookres i tak np. antybiotyk trzeba wykupić
        > w ciągu 7 dni, a np. Zyrtec (zażywa go moja córka) w ciągu 2 tygodni.

        --
        Forum o piłce
        Wszystko płynie jak powiedział Pan Tarej! :-)
        Mój blog
        • > Nieprawda! Waznosc recept ksztaltuje sie nastepujaco:
          > 5 dni - recepty ambulatoryjne
          > pol roku pozostale recepty

          nieprawda.
          • Niestety - nie masz racji.
            Oczywiscie nie mowie tutaj o odplatnosci za leki, tylko o waznosci recepty.

            --
            Forum o piłce
            Wszystko płynie jak powiedział Pan Tarej! :-)
            Mój blog
            • na przyszłość przeczytaj sobie odpowiednie rozporzadzenie, zanim coś napiszesz,
              OK?

              w tym przypadku chodzi o rozp. ministra zdrowia z 28 wrzesnia 2004 w sprawie
              recept lekarskich. dz. ustaw nr 213 poz.2164
              paragraf 18.
              w skrócie: termin realizacji recepty nie może przekroczyć 30 dni od daty jej
              wystawienia.
              wyjątki:
              antybiotyki: 7 dni
              recepta wystawiona w ramach pomocy doraźniej 7 dni
              leki sprowadzane z zagranicy dla "użytkowników indywidualnych" (import
              docelowy) oraz preparaty immunologiiczne robione dla konkretnego pacjenta: 60
              dni
    • oczywiscie ze mozna..w wypadku naglego zagrozenia zycia..mowi o ty
      art.96.2.prawa farmaceutycznego-chodzi tu o leki ktore nalezy brac stale i
      nagle odstawienie moze spowodowac problemy zdrowotne(kardiologia ,astma)

    • Z moich doświadczeń - kiedy skończył mi się lek na jaskrę, mój lekarz był chory
      a nie chciałem płacić 80 zł za wizytę albo czekać cały dzień w przychodni tylko
      po to żeby dostać receptę - po priostu pozsedem do apteki , powiedziałem co i
      jak i spytałem czy mi sprzedadzą z pełną odpłatnopścią.
      W pierwszej aptece nie sprzedali, w drugiej tak.
    • wszystko zalezy od farmaceuty. nikt mi nie wmówi ze wszyscy są tacy służbiści
      ze nigdy niczego nie sprzedali bez recepty.
      ale i tak nie kupisz pewnych leków, szczególnie tych które w zwiekszonych
      dawkach mogą wywoływać halucynacje.
      a sama np widziałam jak pani w aptece sprzedała dwóm ewidentnie podejrzanym
      smarkaczom (ok 17-18 lat) acodin(tabletki na kaszel). skąd wiedziałm ze sa
      podejrzani, bo jak juz im dała te tabletki to nie mogli powsztrzymac tych
      uśmiechów od ucha do ucha. a kto sie cieszy z tego ze sobie tabletki na kszel
      kupił.
      z tego co czytałam na ulotce to w wiekszych niz zalecanych dawkach lub w
      przypadku przedawkowania chyba acodin daje jakies "wyskokowe" objawy.
      a co do twojego pytania, obstawiam ze wziewnego nikt ci nie sprzeda.
      • Po pierwsze.
        Nie ma róznych przepisów dla róznych aptek. W urzędowym wykazie lekow waznym w
        calej Polsce są oznaczenia Rx - na receptę Rx. - mozna wydac jedno op bez
        recepty o raz OTC - bez recepty. (pomijam Lzp - lecznictwo zamkniete i in)

        Po drugie.
        To, czy apteka wyda lek na recepte bez recepty nie zależy od tego, czy pani
        farmaceutka jest miła(no, moze trochę, w niektorych przypadkach), tylko od tego
        na ile silny jest to lek, na ile apteka boi się kontroli(moze być polecenie od
        kierownika, ze nic absolutnie nic nie moze byc wydane bez Rp jesli ma
        oznaczenie Rx - pracowalam kiedys w takiej aptece), lub na ile ma znajomości z
        Nadzorem Farmaceutycznym (czyli z tą wlasnie kontrolą).

        Po trzecie - zastanówcie się - jakis interes ma apteka, zeby NIE sprzedac
        jakiegos leku? Jesli znacie aptekę, ktora jest "fajna i w porządku bo tam mozna
        wszystko kupic bez recepty" to oznacza tylko tyle, ze ma znajomości w kontroli
        i sprzeda wszystko byle tylko zarobić. Lub (jak juz ktos napisal)-moze mieć
        znajomych lekarzy ,którzy potem wypiszą recepty. A jesli jeszcze są to recepty
        refundowane? - czysty zysk! Od pacjenta wezmą 100 procent(no bo na jakiej
        podstawie zniżka?), a lekarz wypisze z refundacją, czasem są to bardzo duze
        róznice.

        Po czwarte - Recepta na antybiotyk(oraz recepty z pogotowia) są wazne 7 dni
        lącznie z datą wystawienia. Na inne leki 30 dni (nie miesiąc!)-lącznie z datą
        wystawienia. Teoretycznie po tym czasie nie mozna leku wydac nawet na 100
        procent.

        Ja osobiście wydaję dosć czesto "leki na receptę bez recepty", zaznaczając na
        kartce udającej receptę np "dla siebie", "dla rodziny" lub "kontynuacja
        kuracji - lekarz na urlopie" itp, choć wszystko to nie podpada pod zaden
        przepis. Najpierw jednak upewniam się czy czloiwoek na pewno to bierze, czy nie
        pochrzanil dawki itp.
        A kontroli jeszcze nie bylo. Jak przyjdzie - nie wiem co będzie.

        Po piąte- faktycznie są mniejsze opakowania niektórych lekow(czasami maja tez
        mniejsza dawke), ktore mozna sprzedac bez recepty(wlasnie na takie awaryjne
        sytuacje) - są one drozsze.
        Oczywiście jest to ten sam lek i tak samo moze zaszkodzić, no ale nie wnikam
        czy jest to mądry, czy glupi przepis

        Po piąte - jak slyszę "Nieee, przecież to jest bez recepty" albo "w tamtej
        aptece to zawsze kupuję bez recepty" - to mi gul skacze, choc juz sie
        przyzwyczailam.
          • Gumko droga, oto opisujesz klasyczna sytuację w której przepis ważniejszy jest
            od człowieka , często chorego ,cierpiącego i naprawdę potrzebującego leku.
            Podam dwa przykłady : osoba chora na nowotwór w ciężkim stadium , leżąca w
            domu, odwodniona . Potrzeba kroplówki , Glukoza plus roztwór soli
            fizjologicznej . Brak recepty bo minęła 20 , do lekarza już nie zdążymy . Pani
            farmaceutka sprzedająca nam w tej samej aptece wielokrotnie te właśnie roztwory
            do kroplówek -odmawia , bo boi się kontroli.Skrajne ? Być może .Takie
            zestawienie :dyskomfort i złe samopoczucie pacjenta wersus przepis .Apteka dla
            pacjenta czy pacjent dla apteki ? Odpowiedz jak jesteś taka pewna ,że przepis
            najważniejszy.... Drugi przypadek : lek antydepresjny , Pramolan , pacjenka nie
            ma recepty , zamknęli jej przychodnie w której znajduje sie wystawiona recepta
            przed nosem , obiecuje że przyniesie ją w poniedziałek , chce dać dowód do
            spisania danych , zadzwonić do swojego lekarza .Nie , bo to lek Rx.Pani
            farmaceutka udaje że nie wie,że nie wolno tego specyfiku odstawić z dnia na
            dzień . Co sie stanie z pacjentką przez długi weekend i jak sie będzie czuła
            nie obchodzi ja .MA przepis. Wiesz ,nie przypadkiem branża w której pracujesz
            ma w nazwie słowo służba . Ludziom ,nie przepisom .A
            • Służba to jest domowa - płaci się wtedy za sprzątanie, pranie, prasowanie,
              gotowanie.

              Farmacja, apteki i szeroko pojęta opieka farmaceutyczna należy do branży (jeśli
              wogóle) : OCHRONA zdrowia. I właśnie dlatego nie pozwala niektórym pacjentom
              leczyć się samym.
              --
              Urodzi się Skorpion czy Strzelec?
              Chłopak czy Dziewczyna?
              Oto są pytania na miarę XXI wieku ...
            • Droga Aistionelle!
              Czy z mojego postu wynika, ze przepis jest najważniejszy?
              Podalam Ci przyklady, kiedy(często)omijam przepisy, jesli tylko mam pewnośc, ze
              pacjent faktycznie ma brac ten lek.
              W przypadku tej glukozy równiez musialabym mieć tę pewnośc - ze to lekarz
              ustalił ze pacjentka jest odwodniona i polecil kupić leki,a nie np rodzina to
              stwierdzila. Bardzo często wydaję leki zapisując nazwisko osoby obiecującej ze
              doniesie receptę(nie kazdy to potem robi!).
              W przypadku leku refundowanego biorę 100 procent, odkladam do koperty z
              nazwiskiem, a kiedy przynosi receptę dostaje resztę (zniżkę).
              Natomiast jesli chodzi o pramolan sprawa jest troche bardziej skomplikowana 0
              jest nie tylko lek Rx, ale lek Rx psychotropowy, leżacy w osobnej szafce
              zamykanej na klucz, liczbe tabletek musi sie zgadzac ze stanem w komputerze w
              każdej chwili, musi być wypisany na osobnej recepcie, liczba tabletek musi byc
              napisana słownie.
              I ja mam to wydac bez recepty jakiejs osobie ktora jest w dziwnym stanie i moze
              uzna ze powinna polknąc 10 tabletek naraz??? Wtedy juz raczej recepty po
              weekendzie nie doniesie.
              Z powazaniem - Gumka.
            • chciałam coś wytłumaczyć bo widzę że kompletnie nie wiesz o czym mówisz.Jestem
              farmaceutką i wyobraź sobie wydając komuś lek na receptę bez recepty nie myslę
              ani o pieniądzach ani o kontroli. Jeśli juz wydam tego typu lek zastanawiam się
              tylko nad konsekwencjami takiego kroku. Przecież nie wiem kto przychodzi do
              apteki i jakie ma zamiary, nie wiem czy pani która twierdzi że bardzo boli ją
              kolano i bardzo potrzebuje TEGO leku nie weźmie sobie na wieczór garści
              tabletek i nie skończy ze sobą. Nie wiem czy TY podając choremu roztwór glukozy
              potrafisz liczyć i podasz tyle ile potrzeba, nie wiem i nie mogę tego wiedzieć
              czy akurat nie masz gorszego dnia i nie zamyślisz się i podasz za dużo, albo
              wymieszasz z czymś i zrobisz coś gorszego...nie wiem....

              A Ty nie wiesz ( skoro pleciesz takie bzdury) jakie grożą MI konsekwencje
              wydania takieego leku gdyby COŚ SIE STAŁO. Coś nie z Twojej winy, coś nie z
              mojej winy, z niczyjej winy...coś nieprzewidywalnego...nawet przez lekarza...

              Bo wiesz o co chodzi? Gdy lekarz wypisze lek i ten lek zaszkodzi-nie poniesie
              zadnej konsekwencji-taka jest prawda, wybroni go srodowisko lekarskie i nawet
              nie bedziesz o tym wiedziec, natomiast gdy lek zaszkodzi i wyjdzie na jaw( a
              wyjdzie) ze dostałas go bez recepty, farmaceutka która to zrobiła traci prawo
              wykonywania zawodu...

              Całe to gadanie o pieniadzach i kontrolach naprawde jest żenujące-ważny jest
              człowiek, człowiek...
              • Kiedy tu nie ma co tłumaczyć .Postawa niektórych farmaceutów ,opisanych w moim
                wątku i im podobnych oparta jest na :
                1.przemożnej trosce o własny tyłek -nie sprzedam leku , to nie będzie moja
                wina ,ani sprawa , a co z pacjentem to nie moja broszka
                2. uprzedzeniach i stereotypach w postrzeganiu innych -nie sprzedam leku
                psychotropowego czy innego tego typu bo pacjent na pewno połknie 10 tabletek
                naraz i na pewno się dziwnie zachowuje i na pewno skoro chce taki lek
                należałoby go ubezwłasnowolnić jak na jszybciej .Jak będzie miał receptę to na
                pewno nie połknie 10 tabl ? Możliwe ,że to zrobi ,ale to już nie farmaceuty
                sprawa
                3. spiskowej koncepcji poczynań pacjenta :na pewno doda do tej kroplówki coś co
                ma w domu ,na 100% to zrobi ...bo o niczym innym nie marzy poza tym ,żeby tego
                ledwo żywego chorego uśmiercić przed czasem ...
                A wąskiego rozumienia terminu "służba "nawet komentować się nie
                chce .Odzwierciedla równie wąską umysłowość autora.Żeby dyskutować trzeba mieć
                nie tylko o czym ale i z kim A.
                • łatwo w domowym zaciszu, nie ponosząc konsekwencji oceniać/krytykować kogoś, że
                  nie ryzykuje utraty prawa wykonywania zawodu, utraty pracy, procesu sądowego,
                  życia ze świadomością, że komuś zaszkodził itd. łamiąc prawo.

                • postawa niektórych pacjentów jest oparta na zasadzie - troska o własny tyłek
                  etc.
                  jakoś w tym kraju jest i pogotowie i przychodnie dyżurujące w nocy czy w święta
                  dlatego takie głodne kawałki to możesz sobie opisywać
                  abtrahując, że co do psychotropów/narkotyków/ampułek to oczywiste, że się tego
                  nie wydaje bez rp. (zresztą psychotrop bez rp. to w razie kontroli kryminał)

                  > Kiedy tu nie ma co tłumaczyć .Postawa niektórych farmaceutów ,opisanych w
                  moim
                  > wątku i im podobnych oparta jest na :
                  > 1.przemożnej trosce o własny tyłek -nie sprzedam leku , to nie będzie moja
                  > wina ,ani sprawa , a co z pacjentem to nie moja broszka
                  > 2. uprzedzeniach i stereotypach w postrzeganiu innych -nie sprzedam leku
                  > psychotropowego czy innego tego typu bo pacjent na pewno połknie 10 tabletek
                  > naraz i na pewno się dziwnie zachowuje i na pewno skoro chce taki lek
                  > należałoby go ubezwłasnowolnić jak na jszybciej .Jak będzie miał receptę to
                  na
                  > pewno nie połknie 10 tabl ? Możliwe ,że to zrobi ,ale to już nie farmaceuty
                  > sprawa
                  > 3. spiskowej koncepcji poczynań pacjenta :na pewno doda do tej kroplówki coś
                  co
                  >
                  > ma w domu ,na 100% to zrobi ...bo o niczym innym nie marzy poza tym ,żeby
                  tego
                  > ledwo żywego chorego uśmiercić przed czasem ...
                  > A wąskiego rozumienia terminu "służba "nawet komentować się nie
                  > chce .Odzwierciedla równie wąską umysłowość autora.Żeby dyskutować trzeba
                  mieć
                  > nie tylko o czym ale i z kim
              • Rozumiesz ze piszesz przede do mojej przedmówczyni, a do mnie to pewnie, ze
                gadanie o pieniądzach i kontrolach jest żenujące(?)
                W tym momencie chcialabym wyjaśnić, ze odpowiadalam na pytania i wątpliwości
                róznych osob, które chcialy wiedzieć jak to jest - wlasnie z refundacją
                (=pieniędzmi) i przepisami.
                Nie znaczy to, ze jest to dla mnie w tym wszystkim najważniejsze!

                To, ze najważniejszy jest czlowiek jest dosyc oczywiste.
                Kiedy upewniam się czy pacjent dobrze zapamiętal dawkę, to chyba nie
                dlatego ,ze boję sie kontroli, bo jesli sie przyczepią to o każdą dawkę, skoro
                lek jest na receptę.

                Ty pisząc "czlowiek" masz na mysli chyba glównie siebie, bo gdy lekarz
                przepisze a lek zaszkodzi to on"mie poniesie żadnych konsekwencji", a jesli
                farmaceutka bez recepty dala, to "traci prawo wykonywania zawodu".
                To którego czlowieka mialaś na myśli pisząc ze jest najważniejszy?
                Pacjenta, ktoremu zaszkodzilo, czy farmaceutkę, ktora stracila prawo
                wykonywania zawodu?
                • To którego czlowieka mialaś na myśli pisząc ze jest najważniejszy?
                  > Pacjenta, ktoremu zaszkodzilo, czy farmaceutkę, ktora stracila prawo
                  > wykonywania zawodu?


                  A cóż to w ogóle za pytanie?W obu przypadkach poszkodowana jest osoba-człowiek,
                  więc kompletnie nie rozumiem Twoich wątpliwości.Zaznaczam że mówię ciągle o
                  PRZYPADKACH, tych rzadkich, nieprzewidywalnych, które "NIE MIAŁY PRAWA SIĘ
                  ZDARZYĆ", wówczas i pacjent i farmaceuta ponosi koszta błędnej decyzji-wydania
                  leku bez recepty.
                  • No dobra, moze się przyczepilam.
                    Wkurzylo mnie trochę ze gadanie o przepisach i kontrolach jest żenujące, kiedy
                    ja chcialam po prostu odpowiedziec ludziom na rózne pytania, ktore się
                    pojawialy.
            • Przepisy, przepisami ale farmaceuta tez jest człowiekiem. Jeżeli reguralnie
              kupuje w danej aptece lek (za kazdym razem przynosząc recepte) to podejrzewam,
              ze w sytuacji awaryjnej farmaceuta (miły) sprzeda lek (i np. poprosi o
              doniesienie Rp lub sam ją załatwi).
              Kiedys byłam w przykrej sytacji (zap. cewki moczowej- masz uczucie jakbys sikał
              zyletkami). Przedstawiłam sprawe pani mgr powiedzialm ze juz to kiedys miałam i
              dostalam furagin i nospe.
              Wszystko zalezy od leku (podejrzewam ze leków psychotropowych nie sprzedadza
              bez recepty, ale to sprawa płynna, bo kiedys dostałam Thiocodin (codeina) bez
              Rp), sytacji i farmaceuty.
              • > Wszystko zalezy od leku (podejrzewam ze leków psychotropowych nie sprzedadza
                > bez recepty, ale to sprawa płynna, bo kiedys dostałam Thiocodin (codeina) bez
                > Rp), sytacji i farmaceuty

                bo jest bez rp. w dowolnych ilościach :)
                prawdziwego psychotropu (nie jak Pramolan, bo to nie to) nie dostaniesz -
                Relanium, Elenium, Xanax, Nitrazepam, Stilnox, Zolpic,Oxazepam, Signopam etc.
                etc.
      • > ale i tak nie kupisz pewnych leków, szczególnie tych które w zwiekszonych
        > dawkach mogą wywoływać halucynacje.
        > a sama np widziałam jak pani w aptece sprzedała dwóm ewidentnie podejrzanym
        > smarkaczom (ok 17-18 lat) acodin(tabletki na kaszel).
        > z tego co czytałam na ulotce to w wiekszych niz zalecanych dawkach lub w
        > przypadku przedawkowania chyba acodin daje jakies "wyskokowe" objawy

        akurat ten przykład jest nie na miejscu, bo Acodin w tabletkach jest teraz bez
        recepty. wiele leków dostępnych bez recepty w większych dawkach może
        dawać "objawy wyskokowe", mogą też szkodzić w inny sposób, ale to już OT.
      • > a sama np widziałam jak pani w aptece sprzedała dwóm ewidentnie podejrzanym
        > smarkaczom (ok 17-18 lat) acodin(tabletki na kaszel). skąd wiedziałm ze sa
        > podejrzani, bo jak juz im dała te tabletki to nie mogli powsztrzymac tych
        > uśmiechów od ucha do ucha. a kto sie cieszy z tego ze sobie tabletki na kszel
        > kupił.

        tiaa, patrzcie jaka mundra
        tylko problem w tym, że i Acodin i Thiocodin (bo to pewnie o niego chodziło-
        kodeina, chyba, że Tussipect) są bez recepty
        i można sobie 100 op. kupić
    • moja mama kupowała dziś biostyminę dla psa.to jest lek w ampułkach, produkowany
      przez herbapol.nawet nie wiem, czy jest na receptę.można go przyjmowć
      domięśniowo lub doustnie.farmaceutka wydając lek zapytała w jaki sposób będzie
      podawany,bo jeśli domięśniowo,to ona nie może go sprzedać bez recepty.ale jeśli
      doustnie,to proszę bardzo można brać.przy czym podkreślam,cały czas chodziło o
      to samo opakowanie.
    • nie znam leku, wiec nie wiem, czy to ten przypadek, ale chyba jest taka mozliwosc, ze lek niezbedny natychmiast w chorobie przewleklej - dla astmy aerozol rozkurczajacy oskrzela np. - farmaceuta ma prawo wydac bez recepty, pelnoplatnie, w najmniejszej dostepnej dawce
      I druga rzecz - sa leki, ktore jesli na recepte, to kosztuja mniej, niz bez recepty i nie ma w tym nic dziwnego moim zdaniem.
    • jasne ze mozna, ,mi udalo sie kupic wszystko, dla mojego chlopaka kupuje
      sterydy,leki na nadcisnienie, diuretyki,antybiotyki itp, wystarczy dobry bajer
      i i mila pani aptekarka:)
    • Też mam taką aptekę i sobie chwalę. Dzieki temu nie muszę się zwalniać z pracy
      żeby iść po receptę do specjalisty czy lekarza ogólnego, którzy pracują w
      większości w tych samych godzinach co i ja. Najczęściej leki które kupuję nie są
      refundowane (np. tabletki antykoncepcyjne), ale zdarzało mi się kupować leki na
      alergię w opakowaniach pełnych, a nie tych zmniejszonych i droższych. Aptekarz,
      gdy pytam się czy mi może to sprzedać zawsze odpowiada: "a dlaczego mam nie
      sprzedać". Też sie zastanawiałam jak on to potem rozlicza, bo nigdy nie
      widziałam, żeby wypisywał jakąkolwiek receptę. Ale póki mi sprzedaje nie
      narzekam. ;)
    • szczerze mówiąc to można kupic wszystko jak sie tylko dobrze zagada
      prawie każda apteka ma "swojego" lekarza co wypisze recepte na leki sprzedane
      bez
      ja wiele razy kupowałam leki bez recepty, nawet antybiotyki
      --
      Agnieszka
      • Nie czytałam wszystkich wypowiedzi ale.......
        Czasem sprzedajemy lek na recepte bez recepty, jeśli ktoś udowodni ze bierze i
        lek jest na 100 %, lub odsyłamy n apogotowie zeby wypisał lekarz.

        Czasem ale tylko wśród znajomych wydajemy lek i dajemy "w kolejke" i znajomy
        dodnosi nam recepte na drugi dzień.

        Nigdy nie robimy tak ze sprzedajemy na 100 % a potem nam to NFZ refunduje-czyli
        zwraca róznice !!!!

        Nigdy nie sprzedajemy leku ot tak choć jest drogi czy taki nawet, a jest na
        recepte, komuś zaszkodzi a potem pójdziemy siedziec o nie !!!!!!!!!

        zapomniałam dodac jestem technikiem farmacji
    • Można...
      Sam czasami to robię u zaprzyjaźnionej farmaceutki...
      Z eguły są to "słabsze" antybiotyki...
      Oczywiście płacę wówczas cenę "pełną"...

      --
      Mądry Polityk w przeciwieństwie do Białego Kruka, nigdy w Polsce się nie pojawił.
    • nie istnieje cos takiego jak "słabszy" antybiotyk. Ktos cie sciemnia...
      • agniesiau napisała:

        > nie istnieje cos takiego jak "słabszy" antybiotyk. Ktos cie sciemnia...

        I tu sie akurat mylisz. Pomijajac wszystkie zasady antybiotykoterapi (to nie
        miejsce na taki wywód). Antybiotyki róznia sie miedzy soba siłą i spektrum
        działania oraz efaktami ubocznymi. Stad chyba panuje powszechne
        okreslanie "słaby i silny" antybiotyk.
    • Cała dyskusja jest bezprzedmiotowa. Bo tak naprawde nie CHODZI TU O
      PIENIADZE.Popieram Panią ktora pisala o Pramolanie , "bo kuracji nie mozna
      przerwac". A to ta PAni o tym wczesniej nie wiedziala??
      Nastepna sprawa. Piszę jako wlasciciel i
      kierownik apteki. Jestem osobą mlodą, na tzw.dorobku i kredycie. I czy to
      pozwala mi na prowadzenie wolnego rynku??? Nie rozumiem tlumaczen
      zniecierpliwionych pacjentow" przeciez ten lek jest i tak pełnopłatny,wiec
      dlaczego pani nie sprzeda"??? Ciezko z tym walczyc zwłaszcza ze sami
      aptekarze przeczą sobie wzajemnie w ten sposob porowadząc tzw.nieuczciwą
      konkurencję. Temat rzeka mozna by pisac długo. Kolejna sprawa do kolegow
      aptekarzy: Sprzedajecie szczepionki p/grypie bez recepty???
      • Ja czasem sprzedaję ,ale zawsze mówię,ze to jest na receptę, wypytuję, czy
        zalecil lekarz, itp. Ale to rzadko.
        Apteka jest w przychodni i cz ęsto pacjent ma skierowanie na szczeepienie, więc
        wiem ze jest przebadany i moze wziąc tą szczepionkę.
        Tylko ze lekarz nie wypisuje recepty!
        Niestety lekarze często mówią pacjentom niezgodnie z prawdą, ze cos jest bez
        recepty"pani sobie kupi w aptece, to jest i tak na 100 procent" .Tragedia.

        W kazdym razie jak jest to skierowanie, to sprzedaję "na kartkę" pisząc na
        odwrocie dane pacjenta i nazwisko lekarza ktory skierowal na szczepienie (choć
        gdyby przyszla kontrola to pewnie wcale by tego nie uznali)
        • O ile wiem, szczepionka p/grypie (jak zreszta inne szczepionki) wymaga chlodzenia. Nie do pomyslenia
          zatem jest u nas sprzedaz szczepionki bezposrednio pacjentowi. Szczepionkami dysponuje lekarz (GP)
          albo osrodek zdrowia wykonujacy szczepienia. Wiele firm organizuje bezplatne szczepienia (p/grypie) dla
          swoich pracownikow zamawiajac usluge w rzeczonym osrodku zdrowia, ktory przysyla pielegniarke do
          zakladu pracy, zeby personej nie musial sie fatygowac. To zreszta czysty pragmatyzm - taniej wychodzi
          wyasygnowac po $25 za dawke szczepionki niz placic za absencje pracownikow.
          Przed szczepieniem trzeba oczywiscie wypelnic i podpisac stosowny dokument; zadnych badan sie nie
          robi. Jak ktos ma watpliwosci moze sie poradzic swojego GP.
          • Szczepionki są w aptece przechowywane w lodówce i wydając pacjentowi zawsze
            poucza sie o sposobie przechowywania. Dlaczego nie do pomyslenia jest
            sprzedawanie szczepionek w aptekach - nie rozumiem tego.
            Sprzedajemy szczepionki tylko na recepte.
          • Chłodzenia wymagaja bardzo rózne leki, nie tylko szczepionki. Chociazby
            insulina. To gdzie miałby ją człowiek sobie kupować?Przychodzić do przychodni
            na każdy zastrzyk?

            Czy mozesz mi wyjaśnic skrót GP? Oraz co to jest "u nas"?

            Nawiasem mówiąc - ja się nie szczepię.
            • zielona.gumka napisała:

              > Chłodzenia wymagaja bardzo rózne leki, nie tylko szczepionki. Chociazby
              > insulina. To gdzie miałby ją człowiek sobie kupować?Przychodzić do przychodni
              > na każdy zastrzyk?

              Insuline pacjenci przewoza w torbach termoizolacyjnych, wlasnie po to zeby utrzymac odpowiednie
              chlodzenie leku.
              Zreszta wszelkiego rodzaju przenosne lodowki sa tutaj bardzo rozpowszechnione ze wzgledu na
              klimat. Przeciez zaden szanujacy sie Australijczyk nie bedzie pil cieplego piwa ;)

              > Czy mozesz mi wyjaśnic skrót GP? Oraz co to jest "u nas"?

              GP = General Practitioner= Lekarz Ogolny, po polsku to chyba bedzie lekarz rodzinny, aczkolwiek
              niezupelnie, bo ci nasi (australijscy) rzadko odsylaja do specjalistow (inny profil sluzby zdrowia). Sami
              tez robia, np niektore drobne zabiegi chirurgiczne, Pap smear (rowniez Thin Prep), itd.
              >
              > Nawiasem mówiąc - ja się nie szczepię.
              A ja sie szczepie (od 3 lat). Maz tez. Dziecka nie szczepimy.

      • Witam. Jestem lekarką, chociaż od paru lat nie wykonuję już zawodu. Moje 3 grosze:
        - kilka lat temu kupiłam sobie szczepionkę p/grypie, pojechałam prosto do domu
        (5 minut?) i tamże zrobiłam sobie zastrzyk. I OK. A jakiś czas później
        opowiedziała mi inna znajoma lekarka o takiej historii: znajomy odwiedził ją w
        domu (spotkanie towarzyskie czy tp.) i "przy okazji" poprosił o zaszczepienie
        przyniesioną (w odp. warunkach) szczepionką. Zdrowy facet, już w poprzednich
        latach szczepiony. Ona na to, że OK, ale jedźmy do gabinetu (NIE chodziło
        absolutnie o opłatę, ale po prostu o wyposażony lokal). Znajomy się stawiał, ale
        w końcu pojechali.
        Dostał wstrząsu po zastrzyku.
        Na szczęście w gabinecie był, oczywiście, sprzęt reanimacyjny.
        Od tego czasu nigdy już nie szczepię się w domu i to jeszcze będąc w nim sama.
        - leki, które się "nagle skończyły". Jak się choruje na chorobę, w której leku
        nie wolno odstawiać nagle (co do pramolanu to dyskutowałabym, ale klasyczny
        przykład to padaczka), to się sprawdza zapasy często i idzie do lekarza w porę!!
        A w razie nieoczekiwanych zdarzeń szoruje się na nocną pomoc lekarską. NIE truje
        się tyłka farmaceutom i NIE daje się przywieźć w środku nocy na izbę przyjęć (po
        napadzie padaczki), NIE wzywa się pogotowia z powodu wodobrzusza wywołanego tym,
        że się "furosemid skończył". To wszystko moje doświadczenia zawodowe :-). Aha,
        co do bycia przywożonym na IP, to nie chodzi tylko o zawracanie głowy
        personelowi (bo niby po to jesteśmy), tylko także o dup.ę własną. Otóż szpitale
        mają zwykle tylko podstawowe, najtańsze leki, o dwie generacje za tymi, którymi
        teraz leczy się pacjentów ambulatoryjnych. Szczególnie szpitale prowincjonalne
        (bez urazy - to z kolei nasza pacjentka w okolicach Wielkiejnocy w swoim
        szpitalu rejonowym).
    • Źle sformułowałaś pytanie. Lekarz wypisze teceptę nawet na Paracetamol. Po to
      również są recepty żeby pacjent nie musiał zapamiętywać nazw, a nie tylko na
      leki pod specjalnym dawkowaniem. Najlepiej idź do apteki i zapytaj czy
      dostaniesz taki a śmaki lek bez recepty.
    • generalnie tak
      lek na alergię, astma, nadciśnienie, nasercowe, jeżeli są stale przyjmowane z przepisu lekarza i skończyły się, a nie ma możliwości dostania się do lekarza, to farmaceuta ma obowiązek sprzedać na receptę farmaceutyczną na 100% - tak sobie wymyślili w ustawie - jeżeli jest zagrożenie życia i zdrowia pacjenta to można wydać 1 najmniejsze zarejestrowane opakowanie w najmniejszej dawce.
      O silnych p/bólowych, psycholach, narkotykach można pomarzyć.
      Jeżeli pacjent przekona mnie, że ten lek bierze, najlepiej jeszcze ma kopię recepty z książeczki RUM, to sprzedaję, bo jak nie sprzedam i coś mu się stanie, np. zacznie się dusić - astma - to mam kryminał.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.