Dodaj do ulubionych

Marzę o diagnozie... :(((

26.02.07, 21:48
Nie wiem, ile jeszcze musi to potrwać, bym dowiedział się, co się dzieje...
Głęboko wierzę, że dzięki Państwu na tym forum dowiem się w końcu, co
nastąpiło w moim organizmie. Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.
Postaram się pisać treściwie. W marcu 2006 roku złapało mnie uczucie słabości.
Miałem wrażenie, że wszystkie głosy są daleko. Trwało to kilkadziesiąt sekund,
po których nastąpił tydzień lekkich zawrotów głowy. Wziąłem Betaserc, zawroty
minęły. Profilaktycznie dostałem (ponoć nieuzasadnione, lecz z racji tętniaka
mózgu matki lekarka wolała się upewnić) skierowanie na rezonans magnetyczny
mózgu. Pech chciał, że dwa tygodnie po zdarzeniu usuwałem dwie brodawki nad
okiem. Czysto estetycznie - wynik badania histopatologicznego wyszedł na
szczęście negatywny. Badanie RM wykazało lekkie obszary hyperintensywne na
szczycie piramidy kości skroniowej (bądź coś podobnego, nie mam przed sobą
wyniku). Dostałem skierowanie na powtórne badanie, neurolog zapewnił, że to
nic poważnego, że to normalne. W czerwcu zaczęło mi puchnąć lewe oko (tuż pod
blizną po tych pieprzykach). Do dziś puchnie mi przy niewyspaniu, większej
liczbie godzin przy komputerze. Mało kiedy wygląda w pełni normalnie Właściwie
wygląda to tak, jakbym miał większą powiekę nad tym okiem... W wakacje
dwukrotnie zdarzyło mi się poczuć ten moment "odpływania". Niestety, ten wynik
badania RM miałem cały czas w głowie. Co gorsze, przeżyłem w trakcie wakacji
koszmarny przelot samolotem przy strefie burz, gdzie przez 2h odchodziłem od
zmysłów. Koszmar zaczął się początkiem września. Zaczęły się u mnie stany
lękowe, nocą budziłem się z kołataniem serca, cały czas się bałem, byłem
spięty. Nie potrafiłem się na niczym skupić, myślałem, że wariuję. Minęło.
Tyle, że pozostały dwa koszmarnie przeszkadzające objawy. 1) Wzrok mi lekko
"miga", nie widzę tego przed komputerem, natomiast wyraźnie odczuwam to
patrząc na nieoświetlone miejsca. 2) Codziennie, choć nie przez całą dobę,
przy przełykaniu śliny słyszę wewnątrz głowy trzaski, jak gdyby w uszach, choć
słyszę to bliżej środka głowy. Ponadto gdy jest mi gorąco odczuwam pieczenie
od uszu po oczy. Oczy mam piekące, przemęczone, szczególnie to puchnące pod
blizną po zabiegu. Jestem cały czas spięty. Nie poznaję siebie - dotąd
dynamiczny, pewny siebie, patrzący z przymrużeniem oka na swoje zdrowie,
dzisiaj popadam w zdrowotny marazm. Powtórne badanie RM wykonane w listopadzie
2006 wykazało to samo. Lekarz w opisie stwierdził, że to zapewne efekt
nagromadzenia się tkanki tłuszczowej, podczas kontroli neurolog potwierdził,
że to żadne schorzenie neurologiczne.
Brałem pod uwagę nerwicę lękową, ale przecież objawów tak mocnych, jak te
migotanie obrazu i trzaski w głowie nie wymyślam. A już na pewnie nie jest
wyimaginowane to podpuchnięte oko. Zapomniałem o jednym - mam ciągle lekki,
kleisty katar. I czasami oczy rano nienaturalnie mocno zaropiałe - szczególnie
to lewe. Ale to sporadycznie.
Myślałem też o boreliozie...
Wyniki badania krwi i moczu wykonane we wrześniu 2006 (przy początkowym
pojawieniu się lęków) poza ciśnieniem krwi (150/100 - po tygodniu spadło do
normalnych wartości) dały normalny wynik.
Czuję się ogromnie zmęczony psychofizycznie tymi doległościami.
Będę wdzięczny za Państwa wszelkie wskazówki co do tego, co ma miejsce...
Edytor zaawansowany
  • 27.02.07, 00:02
    > Tez mysle o boreliozie.

    Panie Arturze, ale czy na pewno...?
    Nie przypominam sobie żadnego zaczerwienienia, żadnego kleszcza...
    W ogóle nie boli mnie głowa (na całe szczęście).
    Objawów nie dostrzegam, jeżdżąc na przykład na lodowisku. Przez te kilka chwil
    staję się w pełni zdrowym człowiekiem.

    W jaki sposób można zdiagnozować tę chorobę? Czytałem co nieco, natomiast
    informacje były pisane zbyt medycznym językiem, bym mógł je zinterpretować.
    Gdzie się udać?

    Czy to w ogóle może być inne schorzenie?
  • 27.02.07, 00:07
    Oczywiscie, ze nie na pewno. Ale jest to mozliwosc nad ktora trzeba sie dobrze zastanowic, przetestowac a nawet ponownie rozwazyc gdyby testy wyszly ujemnie.

    W boreliozie, podobnie zreszta jak w zaawansowanej kile testy moga wychodzic falszywie ujemnie.

    A'propos kleszcza to po prostu prosze uzyc zdrowego rozsadku. Czy jezeli ugryzie pana miedzy lopatkami kleszcz wielkosci ziarnka piasku to ma pan jakas tego swiadomosc?
  • 27.02.07, 10:08
    artur737 napisał:

    >
    > A'propos kleszcza to po prostu prosze uzyc zdrowego rozsadku.
    > Czy jezeli ugryzie pana miedzy lopatkami kleszcz wielkosci ziarnka piasku to
    > ma pan jakas tego swiadomosc?


    a tak dla ciekawości, po owym hipotetycznym "ugryzieniu" gdzie ten kleszcz się
    dematerializuje spomiędzy łopatek?


    --
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się
  • 27.02.07, 11:07
    No właśnie, dziwne żeby ugryzł i zniknął;)
  • 08.03.07, 14:40
    Kleszcz napije się krwi na maxa i odpada.
  • 27.02.07, 12:16
    wadera3 napisała:

    > a tak dla ciekawości, po owym hipotetycznym "ugryzieniu" gdzie ten kleszcz się
    > dematerializuje spomiędzy łopatek?

    Wgryza się do środka. I tylko zapper go może usunąć. ;)

    S.
    --
    Raport WSI: Nie można wykluczyć, że osoby, które nie znalazły się w aktach
    sprawy, realizowały przedsięwzięcia tak dalece naruszające prawo, że prowadzący
    sprawę nie zaryzykowali ich udokumentowania.
  • 27.02.07, 12:22
    Artur, proszę nie przesadzaj z tą naszą boreliozą wszędzie.
    Na świecie istnieje kilkaset innych chorób o podobnych objawach, nie tylko
    borelioza i candida.

    A tak w celu wyjasnienia dla innych: kleszcz może was użreć nawet "tam", czyli
    gdzie słońce nie dochodzi i odpaść, można go też zdrapać, a rumień nie
    koniecznie musi wystąpić. Sama jestem przykładem boreliozy "bez rumienia i
    kleszcza".
  • 27.02.07, 14:26
    wawan1 napisała:
    >Sama jestem przykładem boreliozy "bez rumienia i kleszcza"<

    W takim razie jakie miałaś dolegliwości i wykonane badania, które stwierdziły
    boreliozę??
  • 27.02.07, 15:33
    neli27 napisała:

    > wawan1 napisała:
    > >Sama jestem przykładem boreliozy "bez rumienia i kleszcza"<
    >
    > W takim razie jakie miałaś dolegliwości i wykonane badania, które stwierdziły
    > boreliozę??


    Długo by opowiadać. 6 lat przeróznych dolegliwości, kilka mylnych diagnoz i
    głupich sugestii, typu nerwica, toczeń, rzs, SM.
    Badanie przeciwciał w klinice rumatologii potwierdziło chorbe, oraz dziesiątki
    innych badań wykluczyło inne schorzenia. Po resztę info odsyłam na forum
    Borelioza, podane przez Artura.
  • 28.02.07, 00:09
    wawan1 napisała:

    >
    >
    > A tak w celu wyjasnienia dla innych: kleszcz może was użreć nawet "tam", czyli
    > gdzie słońce nie dochodzi i odpaść, można go też zdrapać...



    kleszcz może wleźć wszędzie, co wcale nie oznacza,ze można go po prostu nie
    zauważyć, odpada dopiero jak się dobrze napije i spęcznieje, trudno go
    przeoczyć, o zdrapaniu nie mówiąc :)


    --
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się
  • 28.02.07, 01:18
    > kleszcz może wleźć wszędzie, co wcale nie oznacza,ze można go po prostu nie
    > zauważyć, odpada dopiero jak się dobrze napije i spęcznieje, trudno go
    > przeoczyć, o zdrapaniu nie mówiąc :)


    Zupelna nieprawda. Oczywiscie jak przeoczysz to nie wiesz o tym wiec ci sie wydaje, ze kleszcza nie bylo.

    Najwyrazniej brakuje ci wyobrazni jak to moze wygladac.

    Kleszcze-dzieci czyli nimfy sa malenkie a zakazone sa az w 40%; duzo czesciej niz postaci dorosle. Nawet napite sa bardzo male. Najczesciej przechodza na czlowieka gdy ten usiadzie na zwalonym pniu, zbiera chrust lub opiera sie o pien drzewa.

    Wiecej niz polowa ludzi z potwierdzona borelioza nigdy nie zauwazlyla kleszcza.
    Nic ci to nie mowi?
  • 28.02.07, 14:28
    artur737 napisał:
    > Wiecej niz polowa ludzi z potwierdzona borelioza nigdy nie zauważlyla kleszcza.
    > Nic ci to nie mowi?

    Głupoty opowiadasz!!! Jak można nie zauważyć ugryzienia kleszcza??? Zdrapać go
    lub przeoczyć. Przecież on pije krew, pęcznieje, to miejsce swędzi i najczęściej
    przy zakażonym kleszczu powstaje rumień. Tak samo sprawa ma się z nimfami.
  • 01.03.07, 13:25
    neli27 napisała:
    >Jak można nie zauważyć ugryzienia kleszcza??? Zdrapać go
    > lub przeoczyć.
    Ano można, ja go "jakoś" nie zauważyłam, ani kleszcza, ani rumienia. Poza tym
    sa przypadki opisywane w literaturze, że boreliozęa zarażają nie tylko
    kleszcze, ale jeszscze np. tzw. muchy końskie, wszy. To tak na marginesie, bez
    wkręcania boreliozy wszystkim. Poza tym sam mój prof. który zdiagnozował
    boreliozę powiedział, że tylko ok. 30% zarażonych pamięta incydent ukąszenia.
  • 27.02.07, 11:34
    > Brałem pod uwagę nerwicę lękową, ale przecież objawów tak mocnych, jak te
    > migotanie obrazu i trzaski w głowie nie wymyślam. A już na pewnie nie jest
    > wyimaginowane to podpuchnięte oko
    Widziałem osoby doprowadzone do inwalidztwa tylko i wyłącznie przez "nerwicę".
    Co do (pseudo)boreliozy, to brak mi po prostu słów.
  • 27.02.07, 12:35
    Witaj, wspominasz o dwukrotnej wizycie u neurologa. Czy oglądał Cię także
    laryngolog? Przypominasz sobie może zapalenie ucha wewnętrznego czy uraz głowy?
    Czy leczysz się przewlekle na inne dolegliwości? Za pochodzeniem
    laryngologicznym przemawiałaby też tutaj poprawa po betasercu.
    Aha, i jeszcze tak mi chodzi po głowie...czy masz może skłonność do opryszczki?
    Może przebyłeś półpaśca?
  • 27.02.07, 20:21
    > Witaj, wspominasz o dwukrotnej wizycie u neurologa. Czy oglądał Cię także
    > laryngolog? Przypominasz sobie może zapalenie ucha wewnętrznego czy uraz głowy?

    "Oglądała" mnie dwójka laryngologów - diagnoza jednego - nerwica; drugiego -
    może alergia? Laryngologicznie ponoć wszystko w porządku.

    > Czy leczysz się przewlekle na inne dolegliwości? Za pochodzeniem
    > laryngologicznym przemawiałaby też tutaj poprawa po betasercu.
    > Aha, i jeszcze tak mi chodzi po głowie...czy masz może skłonność do opryszczki?
    > Może przebyłeś półpaśca?

    Do dnia tych zawrotów byłem zdrowy jak koń. Nie, nie mam takiej tendencji.

    Dziękuję za wszystkie sugestie. Każdy element dialogu jest dla mnie cenny.
  • 27.02.07, 13:29
    A ja myślę, że to może być nerwica plus jakiś stan zapalny po usunięciu brodawek.
    Nie jestem lekarzem, opieram się tylko na własnym doświadczeniu.
    Wylecz to oko, a pozostałe objawy może ustąpią.
    Ja też wariowałam po pewnym zabiegu hirurgicznym. Byłam chora na wszystko i
    głeboko przekonana, że umieram. Poproś lekarza o jakieś środki uspokajające.
    Jak tak dalej pójdzie, to zwariujesz ze zmartwienia.

  • 27.02.07, 14:55
    w dzisiejszych czasach faktycznie wielu ludzi 'kapitluje' psychicznie i to
    rozwiązanie także należy wziąć pod uwagę, ale na końcu diagnozowania, nie na
    początku. Poza tym na nerwicę bataserc nie byłby skuteczny (to lek poprawiający-
    z grubsza ujmując- mikrokrążenie w uchu. No, chyba, że zadziałał jako placebo...
  • 27.02.07, 20:23
    > Poza tym na nerwicę bataserc nie byłby skuteczny

    Zgoda, ale betaserc brałem tylko na zawroty. Cała fala objawów nastąpiła dużo
    później.
  • 27.02.07, 20:22
    > A ja myślę, że to może być nerwica plus jakiś stan zapalny po usunięciu brodawe
    > k.

    Możliwe, bo pracuję w szkole. Koszmarnej zresztą. Ale ponad półroczny stan
    zapalny?:|
  • 27.02.07, 20:29
    Wykonałem następujące badania:
    - u okulisty - żadnych zmian w nerwie wzroku
    - u laryngologa - brak zmian zapalnych (+ 2 rentgeny zatok)
    - u neurologa - analiza RM, mimo drobnych obszarów hyperintensywnych mózgu ponoć
    100% ok
    - u onkologa - zabieg usunięcia pieprzyków ponoć nie powinien w żadnym stopniu
    powodować powikłań - rzekomo udał się w 100%

    Raz jeszcze dziękuję za wszelkie wskazówki. Każdy dialog jest dla mnie cenny...
  • 27.02.07, 21:27
    Nie spodoba ci się to, co napiszę, ale moim zdaniem cierpisz na poważną
    nerwicę. Może lękową, ale bardziej hipochondryczną. Spróbuj nie myśleć ciągle o
    swoim stanie zdrowia, nie "wsłuchiwać" w każdy symptomik, nie zwracać uwagi na
    każdy objaw, bo takie objawy jak u ciebie występują u wielu ludzi. Im więcej
    uwagi im poświęcisz, tym bardziej będzie ci się wydawało, że coś jest nie tak i
    jestes poważnie chory. Błyski przed oczami każdy by dostrzegł, gdyby się uparł
    i usilnie ich dopatrywał 24 godziny na dobę. "Trzaski" w głowie przy
    przełykaniu też słyszy każdy, tylko nie zwraca na nie uwagi. Jeśli już, to
    świadczą co najwyżej o dolegliwościach w obrębie stawu skroniowo -
    żuchwowego.Lekarze naprawdę cię nie zbyli, tylko potraktowali poważnie, o czym
    świadczy dwukrotne przeprowadzenie rezonansu magnetycznego. To drogie badanie i
    naprawdę nieczęsto jest zlecane, nawet gdy są wskazania.Skoro ono nic nie
    wykazało ( takie zmiany jak w opisie również znalazłyby się u każdego), to nie
    masz powodu do niepokoju! Oczy zmęczone po siedzeniu przed komputerem to też
    nic dziwnego. Jeśli chodzi o opuchliznę na powiece, gdzie byly usuwane
    brodawki, to być może wystąpiły jakieś zaburzenia w przepływie limfy po tym
    zabiegu. To się często zdarza. Jeżeli i tego problemu nie wyolbrzymiasz, bo to
    możliwe. Naprawdę, postaraj się ( wiem, że to niełatwe) przez jakiś czas nie
    myśleć o swoich dolegliwościach, zajmij sie czym innym. Gdy się denerwujesz,
    podwyższa ci się ciśnienie krwi ( sam o tym pisałeś), więc tym bardziej możesz
    widzieć jakieś błyski, mroczki itp, itd. Jeśli cały czas będziesz się
    denerwować, w końcu naprawdę zaczniesz mieć poważne problemy zdrowotne, bo
    grozi ci chociażby wylew. Po prostu... uwierz, że nic ci nie jest i wyluzuj.
  • 28.02.07, 12:16
    > Nie spodoba ci się to, co napiszę, ale moim zdaniem cierpisz na poważną
    > nerwicę.
    Nie neguję, wręcz przeciwnie. Choć taka diagnoza jest mało optymistyczna,
    cieszyłbym się, gdyby faktycznie objawy były spowodowane chorą autosugestią...

    >Spróbuj nie myśleć ciągle o swoim stanie zdrowia, nie "wsłuchiwać" w każdy
    >symptomik, nie zwracać uwagi na każdy objaw.
    Próbuję, ale to jest trudne, gdy przełknięcie śliny powoduje głośne "pyk" w
    głowie, a wzrok miga... Poza tym często mam uczucie palenia w głowie

    >Jeśli chodzi o opuchliznę na powiece, gdzie byly usuwane
    > brodawki, to być może wystąpiły jakieś zaburzenia w przepływie limfy po tym
    > zabiegu.
    Usłyszałem to samo od okulistki. Wyolbrzymiać nie wyolbrzymiam, bo nawet moja
    dziewczyna przestraszyła się, dostrzegając 1. raz tę opuchliznę przy oku.
    Dostrzegła to dopiero w lustrze, gdzie zmiana jest bardzo mocno widoczna.

    Wczoraj po raz pierwszy od października nasiliły mi się objawy. Znowu wieczorem
    dostałem napadu lęku i ciepłoty.

    Zapomniałem napisać, że z tymi objawami towarzyszy mi często wyciek kleisty z
    oczu i nosa.

    Dziękuję Jeanne72 za Twój post. Gdybym tylko miał pewność, że tak liczne objawy
    to robota mojej psychiki... Ale tego jest dużo, naprawdę dużo. Migotanie obrazu,
    trzaski w głowie (uszach), uczucie rozpalenia w głowie, przede wszystkim przy
    uszach i oczach, ciągły katar i wyciek także z oczu.
    Czy tyle objawów może być wynikiem zachowań hipochondrycznych?
  • 28.02.07, 14:12
    no borelioza jak nic, kurcze blade;)
    --
    Płyń zawsze pod prąd rzeki bo z prądem płyną same śmieci.
  • 28.02.07, 14:29
    Myślę, że może to wynikać z nerwicy. Ludzie cierpiący na nerwicę czy depresję
    często mają jeszcze więcej objawów. Nie twierdzę, że wszystko to sobie
    wymyślasz, ale "hipochondrycy" ( sorry za określenie) często cierpoią na
    somatyczne dolegliwości, odczuwają prawdziwy ból, palenie, pieczenie i tysiące
    innych objawów.
    Borelioza to poważna choroba, ale nie można na nią "zwalić" wszystkich
    trapiących nas dolegliwości.
    Czytając twój pierwszy post, nie sposób nie mieć wrażenia, że należysz do osób
    znerwicowanych ( chociażby to, co pisałeś o locie samolotem i innych sprawach).
    Uwierz, naprawdę to wszystko może mieścić się w psychice!
    Oczywiście nie twierdzę na 100 procent, że nic ci nie dolega, ale spróbuj
    chociaż przez jakiś czas o tym wszystkim nie myśleć. Załóż sobie, że np. od
    jutra przez najbliższe 3 tygodnie nie będziesz zajmował się swoim zdrowiem,
    szukał porad, "wsłuchiwał się" w trzaski w głowie i inne rzeczy. Zrób sobie
    jakby "urlop" i zajmij czymś zupełnie innym. Jeśli po tych trzech tygodniach te
    objawy nadal będą występować, wtedy wrócisz do poszukiwania przyczyny. Wiem, że
    to niełatwe, ale spróbuj! Życzę zdrowia.
  • 28.02.07, 14:54
    Dziękuję.
    Tyle, że jest ta "druga strona medalu", jak post napisany powyżej: "borelioza
    jak nic". Należę to ścisłowców, analizujących, co tylko się da. Dopóki się nie
    upewnię, że to nie borelioza, nie dam rady walczyć z tym skutecznie. Dziewczyna
    mi mówi, że to bzdura totalna, ale jak w to uwierzyć wiedząc, że nie ma żadnej
    wiedzy profesjonalnej medycznej, a o problemie nie czyta próbując urwać
    wszystkie moje czarne myśli?
    Co mam robić? Próbować zdiagnozować boreliozę? Ile to trwa? Czy badania są na
    miejscu? Czy w ogóle powinienem to robić...? Zmęczony jestem badaniami. Z
    drugiej strony - zbliża się lato. Chcę wyzdrowieć do tego czasu koniecznie.

    Masz Jeanne72 świętą rację o znerwicowaniu, jestem kłębkiem nerwów. Tylko czy te
    nerwy powoduje choroba, czy nerwy powodują chorobę? Niczym literówka, a różnica
    kolosalna...
  • 28.02.07, 15:12
    Daj spokój z boreliozą, naprawdę, to zabawa dla osób o mocnych nerwach. Jeśli
    przyczyną Twoich dolegliwości są zaburzenia nerwicowe, to NIE WCHODŹ na forum o
    boreliozie. Tam zostaniesz przekonany, że masz boreliozę, że testy jej nie
    wykażą i że leczenie nie będzie skuteczne. Dla osoby znerwicowanej- doskonały
    młyn na wodę. Pozdrawiam
  • 01.03.07, 07:06
    justka78 napisała:

    > Daj spokój z boreliozą, naprawdę, to zabawa dla osób o mocnych nerwach. Jeśli
    > przyczyną Twoich dolegliwości są zaburzenia nerwicowe, to NIE WCHODŹ na forum o
    >
    > boreliozie. Tam zostaniesz przekonany, że masz boreliozę, że testy jej nie
    > wykażą i że leczenie nie będzie skuteczne. Dla osoby znerwicowanej- doskonały
    > młyn na wodę. Pozdrawiam


    I to napisala osoba, ktora leczy sie na borelioze i regularnie pisze na forum Borelioza. Pies ogrodnika?
  • 01.03.07, 11:54
    Nie, poprostu zdrowa psychicznie. Nie podejrzewam KAŻDEJ osoby zgłaszającej
    JAKIEKOLWIEK objawy o zakażenie boreliozą. Myślenie w ten sposób to OBSESJA.
    Wróćmy jednak do problemu twórcy tego wątku. W związku z tym zaznacz zdanie nie
    prawdziwe:
    - borelioza jest chorobą trudną do diagnostyki, można powtarzać testy w
    nieskończoność;
    - nie istnieje skuteczne leczenie przewlekłej boreliozy;
    - ILADS wymienia ponad 40 objawów mogących sugerować boreliozę; różne
    kombinacje tych objawów charakterystyczne są również dla wielu innych schorzeń
    (w tym możliwej nerwicy);
    - na post odpowiedział także lekarz, rozpoznając zaburzenia nerwicowe (Jeanne);
    - osoba z silną nerwica ma tendencję do negowania diagnozy i dopatrywania się
    coraz to innych schorzeń somatycznych- i tu właśnie mamy ten 'młyn na wodę'.
    Jeśli istotnie autor wątku cierpi 'TYLKO' na silną nerwicę, po przestudiowaniu
    forum 'borelioza' odnalazłby u siebie conajmniej kilka objawów sugerujących
    choroby odkleszczowe, zacząłby powtarzać kolejne testy a wyniki ujemne
    zrzucałby na niekompetencję lekarza, laboratorium, niewystarczające możliwości
    diagnostyczne. Tak właśnie przejawia się nerwica. Efekt? Leczenie nie w tym
    kierunku co trzeba. Gorzej- napędzanie przekonania o chorobie trudnej do
    zdiagnozowania, ale na pewno istniejącej!


    Moja wypowiedź, która tak mocno Cię zbulwersowała była poprostu obiektywna, nie
    zamierzam wpędzać człowieka w maliny tylko przez źle rozumianą solidarność
    uczestnictwa w forum 'borelioza'.
  • 28.02.07, 15:35
    >Tylko czy te
    > nerwy powoduje choroba, czy nerwy powodują chorobę? Niczym literówka, a różnica
    > kolosalna...
    Teraz to już masz negatywną stymulację o obu kierunkach. Trzeba to wyciszyć.
    Dobry terapeuta manualny może spróbować zlikwidować (choćby czasowo) cześć
    objawów: trzaski w uszach, piekące oczy, zaburzenia wzroku. Ale 99% zależy od
    Twojej psyche i pracy nad sobą. Kto wie, może i borelioza jest łatwiejsza do
    leczenia?
  • 28.02.07, 15:38
    >Kto wie, może i borelioza jest łatwiejsza do
    > leczenia?

    Podejrzewam, że tak. Jedno mnie pociesza - zarówna nerwica, jak i borelioza,
    bezpośrednio mnie nie zabiją:) Taki czarny humor...
  • 28.02.07, 14:43
    To jest Twój post, z któregoś wątku:
    "Masz racje Tosho, to borelioza az gwizdze.
    Nawet gosc robi bledy ortograficzne charakterystyczne dla boreliozy co dopelnia
    bardzo charakterystyczny obraz.
    W tym przypadku to mozna wlasciwie rozpoznac klinicznie borelioze i leczyc w
    ciemno bez badan".
    To co tutaj napisałeś to po prostu ręce opadają!! Przestań ludzi wkręcać!!
  • 28.02.07, 14:59
    >no borelioza jak nic, kurcze blade;)

    Panpepe w moim przypadku ma zdanie podobne do Artur737:|
  • 28.02.07, 15:00
    > >no borelioza jak nic, kurcze blade;)

    A czy widzisz na końcu tego zdania uśmiech z oczkiem???
  • 28.02.07, 15:22
    ...
    W tym momencie zastygłem. Choć chyba powinno mnie to pocieszyć.Ulżyło mi w tym
    momencie, że zdanie użytkownika przeczytałem błędnie. Ale co ważniejsze -
    uświadomiłem sobie, że podchodzę do tego już tak poważnie, że nie potrafię nawet
    przeczytać ze zrozumieniem czyjejś wypowiedzi.
    Uznałem, że ;) odnosi się do zaakcentowania kurcze blade i podkreślenia
    humorystycznego akcentu wypowiedzi, a stwierdzenie boreliozy jest jak
    najbardziej oczywiste.
  • 01.03.07, 08:51
    W nerwicy czlowiek wsluchuje sie w siebie, dokladnie analizuje kazda rzecz
    dotyczaca fizjologii, na ktora nikt inny nie zwrocilby uwagi. Mysli tylko o
    swoich dolegliwosciach. Najlepszy temat do rozmowy to jego pseudochoroby, choc
    jemu akurat wydaja sie najprawdziwsze z prawdziwych. Ulga podczas jezdzenia na
    lyzwach, moze sie brac stad, ze po prostu sie wtedy odprezasz.
    P.S. Wlasnie przelknelam sline i zatrzeszczalo mi w glowie, tak jakby
    jednoczesnie w uszach. Przypomnialam sobie, ze czesto mi sie to zdaza, ale nie
    zwracam na to uwagi, a przede wszystkim, nie przelykam ciagle, zeby sprawdzic,
    czy jeszcze trzeszczy.
    Sprobuj spotkac sie z psychoterapeuta. Jesli po 3-4 wizytach, bezposrednio po
    wyjsciu z gabinetu, poczujesz wyrazna ulge i odprezenie, wraz z chwilowym
    ustapieniem objawow, to jest stuprocentowa nerwica.
  • 01.03.07, 11:28
    Wczoraj usłyszałam taką historię horror.
    Pewien sympatyczny, inteligentny, spokojny, pracowity człowiek, popełnił
    w sierpniu samobójstwo. Wszyscy byli w szoku.
    Wczoraj rozmawiałam z wdową po nim.
    Otóż ten człowiek wykombinował sobie, że jest ciężko chory. Chodził po szystkich
    lekarzach, robił wszystkie badania, które nic nie wykazywały. W końcu
    wykombinował sobie, że ma nowotwór mózgu, którego wycięcie będzie się wiązało
    z pozbawieniem go części mózgu i zdecydował, że lepiej sam się zabije.
    Oczywiście nic mu nie było, poza chorą psychiką.

  • 01.03.07, 14:37
    vitaaga napisała:

    > Otóż ten człowiek wykombinował sobie, że jest ciężko chory.
    > Oczywiście nic mu nie było, poza chorą psychiką.

    Tego nie możesz być wcale taka pewna... Jest mnóstwo chorób których nie idzie
    prosto zdiagnozować, a dają straszne objawy m. in. neurologiczne. Lepiej być
    ostrożnym z wyciąganiem pochopnych wniosków...
  • 01.03.07, 20:26
    vitaaga napisała:

    > Wczoraj usłyszałam taką historię horror.
    > Pewien sympatyczny, inteligentny, spokojny, pracowity człowiek, popełnił
    > w sierpniu samobójstwo. Wszyscy byli w szoku.
    > Wczoraj rozmawiałam z wdową po nim.
    > Otóż ten człowiek wykombinował sobie, że jest ciężko chory. Chodził po szystkic


    Oczywiscie, ze to jest tragiczne. Ale ostatni raz jak sprawdzalem to samobojstwo jest jedna z najczestszych przyczyn zgonow w przewleklej, nieleczonej boreliozie.
    > h
    > lekarzach, robił wszystkie badania, które nic nie wykazywały. W końcu
    > wykombinował sobie, że ma nowotwór mózgu, którego wycięcie będzie się wiązało
    > z pozbawieniem go części mózgu i zdecydował, że lepiej sam się zabije.
    > Oczywiście nic mu nie było, poza chorą psychiką.
  • 01.03.07, 20:41
    ja mam cos do powiedzenia na temat.
    Zapraszam na moja strone:
    --
    www.borelioza.itr.pl
  • 01.03.07, 21:03
    artur737 napisał:


    > Oczywiscie, ze to jest tragiczne. Ale ostatni raz jak sprawdzalem to
    samobojstw
    > o jest jedna z najczestszych przyczyn zgonow w przewleklej, nieleczonej
    borelio
    > zie.
    >

    mam wrazenie, że jedną z oznak zaawansowanej boreliozy jest obsesyjne
    doszukiwanie się wszedzie boreliozy
  • 01.03.07, 21:06
    Normalnie sie tak nie pisze do uzytkownikow tego forum ale w twoim przypadku zrobie wyjatek.


    Wybacz, ale z ciebie to po prostu becwal z przerostem ambicji nad rozumem.

    Zreszta twoj nick dokladnie to pokazuje.
  • 01.03.07, 21:10
    niestety, nicki z mniejszą liczba "a" już były zajęte ;-)

    a mógłbyś rozwinąć swoją złotą myśl?
  • 01.03.07, 21:14
    Moze dodam tyle, ze na tym forum jest wiele osob, ktore moga sie ze mna niezgadzac, ale ktore ciagle daze ogromnym szacunkiem.
  • 01.03.07, 21:45
    Chyba nie takich odpowiedzi w formie pyskówki oczekiwał załozyciel wątku.
    Ja powiem tak: może i Artur trochę przesadza w teorii "wszędziewidzenia"
    boreliozy, może niepotrzebnie wkręca ludzi w tą chorobę, niemniej jednak
    niestety BORELIOZA istnieje. I to wcale nie tak rzadko występuje jak się wam
    może wydawac.
    Piszę to z pozycji osoby która to przerobiła, być może już niejako z boku, bo
    jestem po długim i intensywnym leczeniu, które chyba przyniosło skutek.
    Ja nie jestem zwolennikiem wmawiania wszystkim tej choroby, to to jest jednak
    szaleństwo, ale gdy ktoś ma podejrzenia, że mógł się zarazić, dlaczego ma tego
    nie sprawdzić.
    Pacencje1982 - nerwica może zrobić z człowieka wraka, mam w rodzinie
    najbliższej niestety taki przypadek. I powiem ci, że to jest okropna choroba,
    zarówno dla chorego, ale chyba bardziej dla współmieszakańców;) Jeśli
    wykluczysz poważne schorzenia, zapukaj do psychologa, czy psychiatry, to
    naprawde żaden wstyd czy ujma.
    Pozdrawiam i zdrówka życze.
  • 02.03.07, 08:05
    > Ja powiem tak: może i Artur trochę przesadza w teorii "wszędziewidzenia"
    > boreliozy, może niepotrzebnie wkręca ludzi w tą chorobę, niemniej jednak
    > niestety BORELIOZA istniej
    Nie wątpię, że istnieje. Ale IMHO artur robi jej leczeniu więcej szkody niż
    pożytku. Może dlatego spotykam się z twierdzeniami, że leczenie
    (pseudo)boreliozy powoduje więcej szkód niż borelioza sama w sobie.
    Nieprzypadkowo padło tu już 2x słowo OBSESJA.
    Dzięki działaniom "popularyzatorskim" artura mam trudności z zachowaniem
    poważnej miny jak słyszę słowo borelioza.
    Co to za borelioza co przestaje działać na lodowisku? :-D
  • 02.03.07, 08:28
    > Co to za borelioza co przestaje działać na lodowisku? :-D
    A zdziwiłbyś się...:)
    Tak się składa, że u osób z boreliozą zaburzone jest często krążenie i to wg
    Ciebie śmieszne lodowisko;) wcale jest nie śmieszne.
    Ruch był i jest dla mnie w tej chorobie bardzo ważny, po basenie, po gimnastyce
    jesteśmy lepiej ukrwieni, dotlenieni, wiadomo, to normalna rzecz.
    Poza tym borelioza nazywana przez chorych borelką, jest wredna, i w głowach, i
    układzie nerwowym też nam miesza. Stres potęguje objawy, dokładnie jak w
    nerwicy.
    Ja nie robię akcji wkręcania wszystkim z bólem stawu czy zawrotami głowy tej
    choroby, ale z racji tego że sama 6 lat byłam uważana za hipochondryka, dało mi
    dużo do myślenia na temat boreliozy. Poza tym dane PZH (zbiorówki z
    poszczególnych Sanepidów) są takie, że w 1999 zarejestrowano ok. 800 nowych
    przypadków boreliozy, a do połowy lutego 2007 r. też tyle, więc skala problemu
    jest niepodważalna. Przyczynia się do tego większa dostępność badań, dostepn do
    info na ten temat.
  • 02.03.07, 13:00
    >Ale IMHO artur robi jej leczeniu więcej szkody niż
    >pożytku.
    IMHO to nie zauwazylem , aby Artur zrobil cokolwiek zlego.
    Jestem mu ogromnie wdzieczny za to, ze po 2,5 latach objawow w koncu
    dowiedzialem sie co mi jest.
    (Inna sprawa, ze entuzjazm szybko opadl po tym jak dowiedzialem sie jak trudne
    jest leczenie tego.)

    >Może dlatego spotykam się z twierdzeniami, że leczenie
    >(pseudo)boreliozy powoduje więcej szkód niż borelioza sama w sobie.
    pseudo boreliozy? co to jest?

    >Dzięki działaniom "popularyzatorskim" artura mam trudności z zachowaniem
    >poważnej miny jak słyszę słowo borelioza.
    czy "ty" sobie robisz jakies posmiewisko, czy co?
    Nie kpij sobie.
    wejdz w "zwiastun filmu" na mojej stronie www.borelioza.itr.pl i obejrzyj.
    A jesli i to Cie nie przekona w zadnym stopniu to moze przeczytaj to:
    www.wildcondor.com/lyme.html

    >Co to za borelioza co przestaje działać na lodowisku? :-D
    Artur zasugerowal tylko aby zrobic badanie - nic poza tym.
    --
    www.borelioza.itr.pl
  • 02.03.07, 15:57
    Repair,
    Nie wiem jak ty kiedys spojrzysz w lustro bez obrzydzenia kiedy zdasz sobie sprawe z tego co robisz i jak bardzo szkodzisz chorych tu na forum a pewnie i w realnym zyciu.

    Jak juz kiedys pisalem, u tych ludzi z forum Zdrowie, ktorym sugeruje wykonanie badan na borelioze przynajmniej polowa znajduje pelne potwierdzenie w testach laboratoryjnych albo w tescie DNA albo Western blota.
  • 02.03.07, 18:20
    artur737 napisał:

    > Jak juz kiedys pisalem, u tych ludzi z forum Zdrowie, ktorym sugeruje
    wykonanie
    > badan na borelioze przynajmniej polowa znajduje pelne potwierdzenie w
    testach
    > laboratoryjnych albo w tescie DNA albo Western blota.

    Rozumiem, że prowadzisz takie statystyki i ludzie przesyłają Ci kopie wyników
    do wglądu? Bo przecież bez dowodów nie pisałbyś o "przynajmniej połowie ludzi z
    forum Zdrowie, którym sugerujesz testy"?
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • 02.03.07, 23:04
    Oczywiscie, ze prowadze orientacyjne statystki.
    A wiem, bo czesc chorych rzeczywiscie przysyla mi pozniej wyniki, reszta sie przylacza do forum borelioza i tam postuje albo pisze po uzyskaniu potwierdzenia choroby.

    Gdzies polowa tych, ktory sugeruje wiec ostatecznie laduje na forum borelioza a polowa gdzies znika poszukujac zapewne innyc opcji diagnostycznych.
  • 03.03.07, 00:01
    Jestem zaskoczony widząc, ile sprzeczek ma miejsce na tym forum.
    Mam inną propozycję - wiem, że informacje, o które poproszę znajdują się w wielu
    miejscach w Internecie, ale skoro Użytkownicy mają czas na sprzeczki, to może
    poświęcą się i w skrócie odpowiedzą na moje pytanie. Otóż chciałbym Was prosić o
    podstawowe informacje na temat diagnostyki boreliozy. Tzn. do jakiego lekarza
    się zwrócić, czy badania wykonywane są na miejscu (mieszkam w ok. 100-tys.
    mieście), czy też trzeba się udać do większego miasta i z jakimi kosztami należy
    się liczyć? I jeszcze jedno - jak długo może potrwać procedura diagnostyki?
    Po informacjach zawartych w tym wątku uspokoiłem się. Fakt, liczę się z tym, iż
    może być to borelioza, ale zauważyłem, że przy bodźcach pozytywnych czuję się
    lepiej, więc obecnie skupiam się raczej na szukaniu tego rodzaju bodźców i
    spokoju. Z chęcią jednak poczytam dalsze informacje i spekulacje co do
    potencjalnych chorób. Co najważniejsze z mojego punktu widzenia - nie lamentuję,
    wychodzę z założenia, że to coś raczej mnie nie zabije.
    Przestać myśleć do końca o tym nie potrafię, gdyż mimo wszystko objawy te mi
    dokuczają solidnie. Myślę, że gdybym zanegował empirycznie boreliozę, sytuacja
    zmieniłaby się diametralnie. Dlatego zależy mi mimo wszystko na doświadczalnym
    wykluczeniu tej choroby.
    Przy okazji dziękuję wszystkim za włączenie się do dyskusji w tym wątku.
  • 03.03.07, 00:41
    Pacjencie, czytam Twoje wypowiedzi i coraz bardziej utwierdzam się w
    przekonaniu o właściwej diagnozie Jeanne- nerwicy. Chciałbyś poczuć się dobrze,
    ale ponad Twoje siły jest porzucić wątek chorób i spekulacji na ten temat.
    Jeanne dała Ci najlepszą rade z możliwych: daj sobie 3 tygodnie "na luzie", bez
    spekulacji, obmyślania koniecznych badań i stawiania sobie pytań: a co,
    jeśli.... Myślę, że w ciągu tych 3 tygodni choć trochę zdystansujesz się do
    problemu i wszystko ujrzysz w innym świetle. Może się okazać, że długotrwała i
    kosztowna diagnostyka boreliozy już nie będzie Ci potrzebna, czego Ci życzę.
  • 03.03.07, 14:31
    Masz racje, ale w nerwicy bardzo trudno jest pomoc sobie samemu. Nie wierze, ze
    uda mu sie przez jakis czas nie roztrzasac swoch dolegliwosci. Sadze, ze
    najlepiej by sie sprawdzil psychoterapeuta.
  • 03.03.07, 23:41
    Cześć

    Przychylam się do diagnozy Artura lub infekcji mykoplazmami/chlamydiami, którą
    ja mam.
    W poczatkowych etapch choroby wysiłek fizyczny przynosił cofnięcie objawów, np
    jazda na rolkach 2 godziny i samopoczucie duzo lepsze - nie wiem dlaczego tak
    się działo. Jak była by diagnoza większości osób- Nerwica! Tylko ze potem
    objawy były tak silne ze nie miałam siły się podniesc i nasilały się z dnia na
    dzień. Lekrz wtedy orzekł ze to depresja, róznych innych idiotycznych diagnoz
    opini było duzo. JA mam w rodzinie lekrzy i nie potrafili postawić diagnozy-
    wmawali mi nerwice. Zdiagnozowałam się sama. Dodam jeszcza ze moja kolezanka,
    kótra tez choruje miała podobne objawy - puchł jej policzek i oko- wiązano to z
    zebami (lecznie nie pomogło). Teraz jest na abx i ma Herxaimera w tym miejscu -
    ból od policzka do szczytu głowy.
    Nie wierzę ze istnieje nerwica, kótra uszkadza wzok,układ nerwowy, mięsnie czy
    stawy i prowadzi do smierci. To wszystko sa objawy jakiś infekcji. Być moze
    cześc patogenow nie została jeszcze poznana.
    Pozdrawiam wszystkich rozsądnie myślacych
  • 03.03.07, 23:54
    zazule napisała:
    "Nie wierzę ze istnieje nerwica, kótra uszkadza wzok,układ nerwowy, mięsnie czy
    stawy i prowadzi do smierci."
    Nie uszkadza. Daje tylko objawy ze strony tych narządów. Poza tym każdy objaw
    może być prawdziwy bądź wyimaginowany. Przeczytaj uważniej posty Pacjenta,
    zamiast powoływać się na osobiste doświadczenia. Niestety dolegliwości bardzo
    dużej części społeczeństwa wywołane są przez nerwicę i depresję. To, że u
    CIEBIE było inaczej, nie jest żadnym argumentem.A miejsce pod okiem puchnie mu,
    bo miał z niego usuwane brodawki i cierpi na jakieś zaburzenia w przepływie
    limfy. I to jest chyba jedyna prawdziwa dolegliwość, na którą się uskarża. A
    reszta pojawiła się w związku z obawą o swój stan zdrowia.
  • 04.03.07, 02:24

    Stany nie obecności (odpływanie), pieczenie skóry, objawy neurologiczne czyli
    to wszystko na co się skarży pacjent sa zarówno objawami boreliozy jak i
    chlamydi, mykoplasm i ureaplasm. Te choroby rozwiajają się stopniowo, zdaza się
    ze całymi latami. Moja choroba tez się zaczynala powoli skończyło się na braku
    koordynacji w rękach, nogach, drgawkach, problamach z widzeniem i innych nie
    ciekawych objawach Nie ma zadnych 100% testów na te choroby leczy się na
    podstawie objawów skomplikowaną antybiotykoterapią. Te choroby nie leczone
    prowadzą do trwałych uszkodzeń układu nerwowego, mięsni, stawów i śmierci.
    Artur jest lekarzem i waro poczytać na forum o boreliozie jakie objawy daje
    nerwica bo jakoś jest duza róznica w obajwach nerwicy w Polsce i w USA.
    To chyba nie jest normalne ze zdrowa, dynamiczna osoba z dnia na dzień zaczyna
    się czuć gorzej.
    Większośc osób na forum o boreliozie było leczonych na nerwice, a wielu to
    sugerowano. Mało która osoba miała postawioną tafną diagnoze za pierwszym
    razem.
    JA byłam u 11 lekarzy tzw specjalistów w tym na oddziale chorób zakaźnych jak
    zapytałam lekrza zakaźnika czy moge miec infekcje mykoplazmami to on powiedział
    ze nie wie co to jest..
    Pierwsza praca o leczeniu infekcji mykoplasmy/chlamydie powstała w 2006 roku i
    jak do tej pory jest to chyba jedyna praca tego typu.

    To własnie dzięki wymiane osobistych doswiadczen pomiędzy ludźmi chorymi na
    borelioze, chlamydie etc mozna najbardziej skutecznie diagnozować i walczyć z
    tego typu chorobami.
    Na amerykańskim forum o chlamydi pn jest specjalna ankieta dla chorcyh
    składająca się z 300 pytań pierwsze pytanie brzmi: Jaką chorobę zdiagnozował Ci
    Twój lekarz i wypisanych jest ok 40 chorób, mylonych z infekcją chlamydiami od
    alergi na SM kończac.
    Wiele pytań dotyczy obajwów ze strony psychiki jak np napdy lęku czy stany
    depresji.
    Poskie forum o boreliozie, amerykański Lymenet czy amerykańskie forum o
    chlamydi pneumoniae to "miejsca" dzieki, którym wielu chorych mogło sie
    poprawnie zdiagnozować, gdzie wielu lekrzy dowiedziało sie jak leczyć swoich
    pacjentów i gdzie mozna wymieniać osobiste doświadczenia co w przypadku tak
    mało poznanych chorób jest rzeczą niezwykle ważną.
    pzdr
    zaz
  • 04.03.07, 12:38
    Zazule, masz rację. Tylko że nie można każdej osobie, cierpiącej na "mrowienia,
    błyski przed oczami i stany lękowe" przypisywać zaraz boreliozy. To choroba
    szczególnie "modna" na tym forum. A już nie daj Boże, jak ktoś trafi na
    forum "Borelioza" - tam już postawią mu 100% diagnozę, że ją ma. Tymczasem choć
    wokół siebie obserwujemy rzeczywiście coraz wiecej jej przypadków, to ciągle
    stanowi ona zaledwie odsetek wszystkich chorób w naszym społeczeństwie. Oprócz
    tego, jak sama piszesz, postawienie pewnej diagnozy jest prawie niemożliwe. I
    zapewne niejedna osoba nawet ze zdiagnozowaną boreliozą wcale na nią nie
    cierpi...
    Aha, nie chcę przez to urazić nikogo z forumowiczów "Borelioza", to forum jest
    potrzebne choćby ze względu na wzajemne wsparcie, jakiego udzielają sobie
    zarówno osoby chore, jak i ich bliscy. Problem tylko w tym, że nieraz są "wodą
    na młyn" dla hipochondryków, niepotrzebnie ich "nakręcają", skłaniają do
    dalszych poszukiwań, wykonywania badań itp., gdy tymczasem widać wyraźnie, że
    tej osobie nic nie jest. Jeszcze np. Pacjent przyznał się uczciwie do swoich
    problemów psychicznych i lękowych, wiele osób tego nie robi w ogóle, co tym
    bardziej skłania ludzi na forum do stawiania diagnoz typu "borelioza".
  • 04.03.07, 14:23
    Oczywiście ze nie mozna każdej osobie wmawiać boreliozy.
    Borelioza jedank jest prawdobodobnie jedną najczęstszych obecnie infekcji na
    świecie.
    Postawienie diagnozy na podstwie testów medycznych moze być nie mozliwe dlatego
    powinna być diagnozowana na podstawie objaów kilnicznych (tak samo jak
    chlamydioza). W czasie lecznia widac -po rekacji pacjenta na antybiotyki- czy
    choruje na borelioze. Z chalamydia/mykoplazmami jest tak samo.
    Objawy psychiczne: depresja stany lękowe moga wystepować przy boreliozie i
    chlamydiozie. U mnie występował b. silny stan napięcia psychicznego (tak jakby
    człowiek był pod mega dawkami adrenaliny) przez dwa tyg nie spałam i nie
    odczuwałam potrzeby snu (nigdy wcześniej nie miałam problemów ze spaniem). Za
    to odczuwałam potrzebe ciągłego ruszania nogami. Zaczynałam się zastanawiać czy
    to nie jest objaw choroby psychicznej. Jedno z pytan w ankiecie dla pacjentów z
    chlamydiozą brzmi, czy cierpiałeś na bezsenność i potrzbę ruszania nogami.
    Wszysko ustapiło po antybiotykach.
    Borelioza na forum jest tak popularna bo ludzie, którzy sami poszukiwali
    własnej choroby, na przekór lekarzom i wyniką badań opierajac się tylko własnym
    przeświaczeniu ze są chorzy wiedzą jak trudne moze być postwienie włsciwej
    diagnozy. To bardzo cenne ze teraz chcą się dzielić swoim doświdczeniem z
    innymi osobami. W sumie mogli by nie pisać zostawić sprawe i zajac się własnym
    leczeniem a inni niech się martwią o siebie.
    Na forum o boreliozie nie wmawia się nikomu boreliozy i są tam poruszane tematy
    dotyczące również innych chorób. Ja sobie tam pisze o chlamydiach i nikt mi nie
    wmawia boreliozy i nie usuwa moich postów. Są osoby które nie mają boreliozy i
    poszukują przyczyny swoich dolegliowości mogą liczyć na merytoryczne wsparcie
    i im tez nikt im nie wmawia ze maja borelioze.
    pozdr
    zaz

  • 04.03.07, 13:04
    zazule napisała:
    > Artur jest lekarzem
    Przepraszam, skad o tym wiesz? Tylko na podstawie jakiegos sekciarskiego forum?
    Czy może byłas u niego gdzieś tam w USA czy Kanadzie i cię leczył, a może
    przesyła ci recepty z podpisem dr Artur od Boreliozy?
    Nie jest lekarzem!!!, bo gdyby nim był nie przekonywałby do leczenia, które
    może w skrajnych przypadkach doprowadzić do zejścia.
  • 04.03.07, 13:39
    Ty chyba masz problem nie tylko z loginem.
    Oprócz Artura na forum jest tez inny lekarz. Byłam u niego widziałam i
    rozmawiałam nie wygladał na przedstawiciela sekty:). Chyba ze oni nosza białe
    fartuchy i wypisują recepty.
    Tak naprawde to obrazasz człowieka, kótry pomógł/pomaga bezinteresownie b.
    wielu osobą.
    Kazde leczenie nawet witamina C moze w skrajnych przypadkch doprowadzić do
    smierci. Trochę poczytaj o antybiotykoterapi- niesie za sobą duzo mniejsze
    zagrozenie niż uzywanie sterydów i innych leków przeciwzapalnych.
    pozdr
    zaz


  • 04.03.07, 14:33
    zazule napisała:

    > Ty chyba masz problem nie tylko z loginem.
    > Oprócz Artura na forum jest tez inny lekarz. Byłam u niego widziałam i
    > rozmawiałam nie wygladał na przedstawiciela sekty:)


    Czy przedstawiciele sekty mają jakiś szczególny wygląd?


    --
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się
  • 04.03.07, 14:50
    Zaz, Artur na 100% NIE JEST lekarzem. Nie trudno to stwierdzić.
  • 04.03.07, 14:58
    Naprawdę?:)
    To cieakwe jak do tego doszłaś?
  • 04.03.07, 15:01
    Pewnie dlatego, że ma inne podejście do leczenia boreliozy, niz to wynika z
    justkowych podręczników :-)))
  • 04.03.07, 15:08
    Pewnie dlatego, że mogą istnieć jeszcze inne powody, o których Ty nawet nie
    masz pojęcia, bo jedyna Twoja wiedza 'medyczna' pochodzi z lekcji biologii
    klasa 4-ta.
  • 04.03.07, 15:13
    Przykro mi, że zatrzymałaś się tak nisko z biologią :-(
    Ja np. miałam ja także w liceum, o studiach nie wspominając nawet.

    Co- skończyły się argumenty, to zaczynamy ataki personalne?

  • 04.03.07, 15:28
    Cóż, ataki persolanlne to praktykujesz właśnie Ty, od pierwszego mojego wpisu
    na forum. Mogłabym napisać Ci, dlaczego żarcie 2 czy 3 antybiotyków w
    najwyższych dawkach na raz, przez kilkanaście miesięcy czy lat ( Artur, którego
    tak bronisz twierdzi, że stosowanie antybiotyku nawet przez 16 lat non-stop
    jest bezpieczne), zajadanych przez całe miesiące lekami przeciwgrzybiczymi i
    przeciwpierwotniakowymi szkodzi. Ale po co? Już nie jeden pisał na forum w ej
    sprawie, jednak jego posty były zbiorowo wyśmiewane lub od razu kasowane. Rób
    co chcesz, ja się nie zamierzam wtrącać.
  • 04.03.07, 15:40
    Justka, pewnie zaraz wylecisz z tego sekciarskiego forum borelioza z hukiem.
    Mnie wywalono po kilku postach napisanych nie po ego mysli.
    Polecanie ludziom dziennie 24 g amoksycyliny swiadczy o tym, że wasz Artur nie
    jset lekarzem.
    Ciekawe tylko, czy za szkody po takim leczeniu wasz forumowy guru tez wexmie
    odpowiedzialność. Jasne że nie, a wszystkie skutki uboczne okarzą się kandidą,
    i wpadniecie w kolejną półapkę na kolejnym sekciarskim forum o kandidzie. I tak
    sie kółko zamyka, a ktoś pewnie trzepie kase za nakrecania rewelacyjnych
    specyfików.
  • 04.03.07, 15:50
    nataszkam napisała:
    "Jesli ktoś jest przekonany, że ma powody do depresji czy nerwicy, to niech na
    tym polu szuka pomocy. Jesli nie jest przekonany- trzeba szukać właściwej
    przyczyny."

    Naprawdę uważasz że osoba-sorry- cierpiąca na zaburzenia psychiczne sama to
    dostrzega? Nie wydaje mi się, niestety.

    "Nie wiem, co dolega pacjentowi1982, bo nawet gdybym była lekarzem, to przez
    internet nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi diagnozy (choćby to miała
    być "tylko"nerwica)"

    Akurat na forum Borelioza takie dignozy są właśnie stawiane.

    Borelioza jest chorobą idealną dla hipochondryków - bo tak naprawdę nie ma
    badania, które by ją jednoznacznie potwierdziło. Sądzę, że mnóstwo ludzi truje
    się od lat antybiotykami tylko dlatego, że ją sobie zwyczajnie wmówiło.
  • 04.03.07, 16:04
    jeanne72 napisała:


    >
    > Naprawdę uważasz że osoba-sorry- cierpiąca na zaburzenia psychiczne sama to
    > dostrzega? Nie wydaje mi się, niestety.

    Masz rację, bo dostrzeże to ten, który NIE CIERPI NA ZABURZENIA PSYCHICZNE.
    >
    > "Nie wiem, co dolega pacjentowi1982, bo nawet gdybym była lekarzem, to przez
    > internet nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi diagnozy (choćby to miała
    > być "tylko"nerwica)"
    >
    > Akurat na forum Borelioza takie dignozy są właśnie stawiane.

    Są sugestie. jak np. Twoje odnośnie nerwicy Pacjenta.
    Poza tym, trudno o inną diagnozę, jesli objawy na to wskazują, a i badanie
    potwierdza.
    >
    > Borelioza jest chorobą idealną dla hipochondryków - bo tak naprawdę nie ma
    > badania, które by ją jednoznacznie potwierdziło. Sądzę, że mnóstwo ludzi
    truje
    > się od lat antybiotykami tylko dlatego, że ją sobie zwyczajnie wmówiło.

    Taki hipochondryk, nerwicowiec czy z depresją jest idealnym pacjentem dla
    lekarza- leczenie tanie, w miarę bezpieczne, i jeszcze wdzięczność pacjenta, że
    został tak zaopiekowany przez lekarza.
    Tylko dziwne, ze boreliozę da się wmówić, bo nie ma jednoznacznych badań, a już
    depresja to inna sprawa, mimo, ze nie wymaga jakichkolwiek badań.Jak juz
    mierzysz, to używaj jednej miarki, proszę.
    A z badaniami na boreliozę jest taki problem, ze nawet mając wyniki dodatnie (i
    full wypas objawów), to np. Wspaniali z Wolskiej i tak je negują w zywe oczy. W
    ten sposób w Polsce na boreliozę choruje rocznie co najwyżej 5000- 6000 osób
    (nowi chorzy), a w takiej Słowacji- tyle samo, a w Niemczech ponad 100 000.
    Tylko na cholerę polskim lekarzom jeszcze jeden problem? Lepiej zanegować, i po
    sprawie.
  • 04.03.07, 20:14
    Wiesz co, ja w pewnym stopniu rozumiem, że człowiek walcząc z ciężką chorobą
    i 'brzytwy się chwyci'. Myślę, że ludzie potrzebują poprostu wiary w 'złoty
    środek'. A kiedy już uwierzą, zanegują wszystkie argumenty, mogące im ten
    środek odebrać. Słyszałeś na pewno o chorych, wysprzedających się z całego
    dobytku, aby kupić 'leczniczą wodę' u jakiegoś hochsztaplera. Odstawianie leków
    onkologicznych na korzyść terapii u bioenergoterapeuty-cudotwórcy. Wszyscy oni
    wierzyli, że istnieje magiczny środek nieznany lekarzom. Ta sytuaja niewiele
    się różni. Ja także zastanawiałam się, kto może na tym zarabiać lub osiągać
    inne korzyści?
  • 04.03.07, 15:53
    Mnie naprawdę nie interesuje Twoje zdanie na temat zażerania sie antybiotykami-
    serio. I chcę, żeby to do Ciebie dotarło. Mnie interesuje to, co jest
    potwierdzone badaniami i opublikowane.
    Jakoś gruźlikom leczenie służyło i nadal służy, mimo, że nie takie antybole
    łykają, jak tinidazol, doxy czy azitrox.
    Masz typową wiedzę akademicką, jaką prezentują absolwenci medycyny, którzy w
    programie swoich studiów ani godziny nie mieli poświęconej np. na stosowanie
    probiotyków czy zasady żywienia podczas antybiotykoterapii.
    Jesli bronię Artura to tylko dlatego, że jego opinie są zgodne z tym, co piszą
    w bazach publlikacji medycznych. No i oczywiście dlatego, ze widząc duzo
    boreliozy mnie też otworzył na nią oczy.
    A tak na marginesie- nie zachowuj się jak przekupka, która powtarza coś jedna
    drugiej, tylko pisz o faktach, podając źródła. Bardzo chętnie poczytam o
    powikłaniach po wielomiesięcznym leczeniu antybiotyklami w boreliozie- ale nie
    Twoje prywatne zdanie, tylko wnioski z badań naukowych. A gdybyś tak miała
    jeszcze badania na temat "Lepiej leczyć czy ignorować" to byłoby doskonale.
    Nim zostaniesz lekarzem, musisz się jeszcze bardzo, bardzo dużo nauczyć, bo w
    przeciwnym razie bedziesz wyrządzać krzywdę. Pacjent ma prawo byc leczonym
    zgodnie ze współczesna wiedzą. Tak samo, jak ma prawo wiedziec o ewentualnych
    komlikacjach tak po leczeniu, jak i wskutek jego zaniechania. Nie masz prawa
    wybierać tego, co Twoim zdaniem jest dla kogoś najlepsze, chyba, że to chory
    ubezwłasnowolniony albo Twoje dziecko.
  • 04.03.07, 16:01
    nataszkam napisała:
    "Nie masz prawa wybierać tego, co Twoim zdaniem jest dla kogoś najlepsze,
    chyba, że to chory ubezwłasnowolniony albo Twoje dziecko."

    Akurat wyobraź sobie, że lekarz ma do tego prawo. Nie musi przepisywać nikomu
    leków tylko dlatego, że PACJENT uważa, że są niezbędne. W razie czego oceni go
    komisja złożona z lekarzy, nie z laików. Pacjent może co najwyżej zmienić
    lekarza.To LEKARZ decyduje o sposobie leczenia, nie laicy.
  • 04.03.07, 16:09
    jeanne72 napisała:

    >
    >
    > Akurat wyobraź sobie, że lekarz ma do tego prawo.

    Podaj dokładnie brzmienie odpowiedniego punktu w ustawie, rozporzadzeniu czy
    innym oficjalnym dokumencie. A może w ustawie o zawodzie lekarza znajdziesz
    taki punkt?

    Nie musi przepisywać nikomu
    > leków tylko dlatego, że PACJENT uważa, że są niezbędne.

    Gdzieś napisałam, że tak uważam?

    W razie czego oceni go
    > komisja złożona z lekarzy, nie z laików. Pacjent może co najwyżej zmienić
    > lekarza.To LEKARZ decyduje o sposobie leczenia, nie laicy.

    Zaiste, interesujące stwierdzenie.
    Zapomniałas dodać, czy może nie wiesz o tym, ze decyzje podejmuje się wspólnie?
    Tylko wiesz, mnie interesuje jak byc powinno, a nie jak jest przyjęte przez
    środowisko lekarskie.
  • 04.03.07, 16:45
    Co do leków to mi min przepisano sterydy - metypred, jako ze jedna z diagnoz
    brzmiała kolagenoza układowa. Nic tylko pogratulować Polskim lekarzom, nie ma
    to jak sterydy na układową infekcje baktryjną. Przypuszczam ze mogłabym chodzić
    to tego lekrza i dostawać recepte na metypred co tydzień i sprzedwawć na alegro
    jakimś niedowartościowanym osiłkom:). Mam tez zbiór recept na leki na serce (w
    koncu od nie lecznia infekcji pojawiła się fala zwrotna), środki uspakjajace,
    środki nasenne. Diagnoze postawiałam sobie sama i pomógł mi w tym amerykański
    lekarz dr Mirkin. Według standaru lecznia opracowanego przez amerykańskich
    lekrzy chlamydie układową należy leczyć conajmnie 18 miesięcy kilkoma
    antybiotykami lecznie prównuja do boreliozy czy gruźlicy. Nikt tam nie chrzani
    o toksycznym działaniu antybiotyków gdy walka toczy się o życie. Wrecz piszą
    czujesz sie zle po antybiotyku to znaczy ze nie jestes zdrowy lecz się dalej.
    Jakoś bardziej wierze amerykańskim lekrzom niz nie douczonym absolwentom AM.
    Moze zadanie domowe: Dalaczego krętka i chlamydie należy leczyć długotrwała
    antybiotykoterapią? Cześć odpowiedzi brzmi dlatego ze żyją we wnętrzu komórek,
    a drugą cześć mam nadzję sobie wymyślicie (mój brak który jest matematykiem
    odgadł:))
    pozdr
    Zaz
  • 04.03.07, 18:41
    zazule napisała:
    "Jakoś bardziej wierze amerykańskim lekrzom niz nie douczonym absolwentom AM. "

    Strasznie byś sie zdziwiła, porównując poziom nauczania na naszych i
    amerykańskich akademiach medycznych.
  • 05.03.07, 09:51
    Mnie interesuje to, co jest
    > potwierdzone badaniami i opublikowane.

    Nataszko, to jest wyjątkowo mądre podejście. Chciałabym tylko zobaczyć te
    badania naukowe, które mówią, że przedłużona antybiotykoterapia ma sens w
    przypadku boreliozy, bo jak na razie znajduje tylko takie:
    tiny.pl/cfv6
    tiny.pl/cfvv
    Oczywiście zostanę odsądzona od czci i wiary i uświadomiona, jakim jestem
    chodzącym zagrożeniem dla bliźnich, ale też napiszę, że forum "Borelioza" mi się
    nie podoba. Z różnych względów, nad którymi nie mam czasu się rozwodzić, ale
    przede wszystkim dlatego, że wmawia się na nim ludziom, że w Polsce leczy się
    boreliozę inaczej niż na świecie i że wynika to z jakiegoś "niedouczenia"
    polskich lekarzy, którzy "uczą się z przestarzałych podręczników". Otóż na całym
    świecie boreliozę leczy się tak, jak w Polsce, także w Stanach Zjednoczonych.
    Leczenie to nie jest oparte na przestarzałych podręcznikach, tylko na aktualnej
    wiedzy wynikającej z badań naukowych. Garstka (bo jest ich garstka) lekarzy
    ILADS nie reprezentuje tutaj nowoczesnej nauki, tylko jakąś paranaukową schizmę.

    Na forum "Borelioza" padło całkiem niedawno pytanie dlaczego lekarze nie leczą
    tak, jak proponuje Artur. Odpowiem - nie leczą w ten sposób, bo boją się zrobić
    krzywdę pacjentom. Bo "primum non nocere". Oczywiście, że leczenie gruźlicy może
    zaszkodzić! Forsowana przez Artura teza, jakoby długotrwała antybiotykoterapia
    była nieszkodliwa, to jedna z lepszych bzdur, jakie mówi ten podobno lekarz. Ale
    w przypadku gruźlicy bez wątpliwości wykazano, że takie leczenie jest skuteczne
    i, pomimo skutków ubocznych, przynosi więcej korzyści niż szkód, a w przypadku
    boreliozy nie. I nikt ze świata naukowego nie kwestionuje konieczności leczenia
    gruźlicy. Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku boreliozy? Jeżeli ktoś w
    końcu udowodni, że przedłużona antybiotykoterapia jest skuteczna w boreliozie,
    świat naukowy newątpliwie przyjmie ten sposób leczenia, jak w przypadku gruźlicy.

    To nie jest kwestia "lepiej leczyć czy ignorować" tylko kwestia "lepiej szkodzić
    czy ignorować".

    Pacjent ma prawo byc leczonym
    > zgodnie ze współczesna wiedzą.

    Właśnie. A współczesna, oparta na dowodach i badaniach naukowych wiedza i w
    Polsce i w USA i wszędzie indziej nie widzi powodu długotrwałej (czasem
    wieloletniej!) antybiotykoterapii wysokimi dawkami leków.
  • 05.03.07, 12:07
    franc_tireur napisała:


    > Nataszko, to jest wyjątkowo mądre podejście. Chciałabym tylko zobaczyć te
    > badania naukowe, które mówią, że przedłużona antybiotykoterapia ma sens w
    > przypadku boreliozy, bo jak na razie znajduje tylko takie:
    > tiny.pl/cfv6

    Dyskusję do tych badań warto poczytać:
    www.epi-perspectives.com/content/3/1/12
    > tiny.pl/cfvv

    To mam nadzieję, że tylko Twoje przeoczenie, bo dyskusja na temat
    wielomiesięcznej antybiotykoterapii nie dotyczy postaci wczesnej, tj. Erythrema
    migrans, o której traktuje własnie podany przez Ciebie przykład, tylko postaci
    przewlekłej boreliozy. EM nie wystąpiła nawet u 50% chorych z postacią
    chroniczną. Przy EM bez żadnych objawów rozsiania wystarczy kilka tygodni
    antybiotyków, tak, aby pokryc przynajmniej jeden cykl rozwojowy bakterii (trwa
    ok. 30 dni).
    Co do kontrowersji w podejściu do boreliozy i jej leczenia, najlepiej obrazuje
    to pewne zestawienie- zaczyna się od 4. strony, a na koncu są odnośniki do
    ogłoszonych badań. Jest tam m.in. o długości leczenia i jego efektach:
    www.ilads.org/files/press_release_10_25_06.pdf

    Z różnych względów, nad którymi nie mam czasu się rozwodzić, ale
    > przede wszystkim dlatego, że wmawia się na nim ludziom, że w Polsce leczy się
    > boreliozę inaczej niż na świecie i że wynika to z jakiegoś "niedouczenia"
    > polskich lekarzy, którzy "uczą się z przestarzałych podręczników".

    Zgadza się- leczy się podobnie jak w innych krajach, z tym, że u nas dostęp do
    lekarzy "leczących inaczej" jest praktycznie niemozliwy, a dyskusja- rzeczowa-
    z lekarzami na temat leczenia boreliozy kończy się obrazą lekarzy. Ilu z
    naszych zakaźników słyszało o postaci cysty? Ilu o postaci bakterii bez ściany
    komórkowej? Obecne podejście lekarzy do leczenia boreliozy nie gwarantuje
    nikomu powrotu do zdrowia!!! Jak można ładowac przez miesiąc np. biotraxon do
    żyły i uważać, że jest po sprawie??? czy biotraxon zniszczy wszystkie obecnie
    znane formy bakterii???? Wystarczy pomysleć, poczytać o formach bakterii, by
    zrozumieć, że tylko leczenie skojarzone kilkoma antybiotykami daje szanse na
    wyleczenie. Zresztą, w bazach medycznych jest ponad 17 000 artykułów na ten
    temat i dziwnym trafem tylko kilkadziesiąt, które ukazują "sukces" w leczeniu
    po 2-3 tygodniach na antybiotykach. Czy to nie dziwne? No nie dziwne, jesli
    uważa się, że negatywne wyniki badań to sukces w leczeniu.
    Cała ta wojna zakończyłaby się szybko, gdyby opracowano test, pozwalający
    określać z bardzo dużą dokładnością, czy jest się jeszcze chorym, czy już nie.
    I na tym polega główny problem w leczeniu boreliozy.



    > Leczenie to nie jest oparte na przestarzałych podręcznikach, tylko na
    aktualnej
    > wiedzy wynikającej z badań naukowych.

    Aktualnie to wiadomo, że borelia to nie tylko krętek, ale także cysta czy
    postać L. Dlaczego więc zalecenia leczenia nie zmieniają się wraz z nowymi
    badaniami? Odpowiedź jest prosta- bo to żadna choroba wg lekarzy. Dopiero ten,
    który sam przez to przejdzie, sam z tego wyjdzie, może ocenić, czy ta choroba
    to jest tylko wiele hałasu o nic, czy jednak poważna choroba.

    Garstka (bo jest ich garstka) lekarzy
    > ILADS nie reprezentuje tutaj nowoczesnej nauki, tylko jakąś paranaukową
    schizmę

    To bardzo interesujące, o czym piszesz. Badania naukowe akurat popierają
    tę "paranaukową schizmę"- sama możesz się o tym przekonac, wertując publikacje
    na ten temat.

    > Na forum "Borelioza" padło całkiem niedawno pytanie dlaczego lekarze nie leczą
    > tak, jak proponuje Artur. Odpowiem - nie leczą w ten sposób, bo boją się
    zrobić
    > krzywdę pacjentom.

    Ależ leczą! Sami sobie nie wystawiamy recept! To są ci lekarze, którzy
    podejmują ryzyko, aby bez leczenia pacjentowi nie stała się krzywda. Ci, którzy
    śledzą na bieżąco doniesienia naukowe, a przede wszystkim ci, którzy stosują
    podana przez Ciebie zasadę! Bo zaniechanie leczenia w boreliozie jest szkodą!!!

    Forsowana przez Artura teza, jakoby długotrwała antybiotykoterapia
    > była nieszkodliwa, to jedna z lepszych bzdur, jakie mówi ten podobno lekarz.

    Prosiłam już tutaj o konkrety, a nie o anonimowe opinie. Nie ma badań na temat
    szkodliwości antybiotykoterapiiw boreliozie? To na jakiej podstawie tworzy sie
    takie opinie?

    Al
    > e
    > w przypadku gruźlicy bez wątpliwości wykazano, że takie leczenie jest
    skuteczne

    Czy nie wykazano, ze długotrwałe, skojarzone leczenie boreliozy jest
    skuteczne???

    > i, pomimo skutków ubocznych, przynosi więcej korzyści niż szkód, a w przypadku
    > boreliozy nie.

    Konkrety poproszę.Jakieś badanko, które wykazało, ze lepiej nie leczyc, niż
    leczyć.


    I nikt ze świata naukowego nie kwestionuje konieczności leczenia
    > gruźlicy. Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku boreliozy?

    Bo gruźlica jest wysoce zaraźliwa, a borelioza nie. Bo gruźlik wygląda jak
    chory, a boreliotyk- nie. Wreszcie dlatego, że ładnie wyglądaja statystyki
    wyleczeń z gruźlicy, a... z boreliozy nie ma żadnych!

    Jeżeli ktoś w
    > końcu udowodni, że przedłużona antybiotykoterapia jest skuteczna w boreliozie,
    > świat naukowy newątpliwie przyjmie ten sposób leczenia, jak w przypadku
    gruźlic
    > y.

    Udowodniono to wielokroć- poszukaj w medlinie.

    > Właśnie. A współczesna, oparta na dowodach i badaniach naukowych wiedza i w
    > Polsce i w USA i wszędzie indziej nie widzi powodu długotrwałej (czasem
    > wieloletniej!) antybiotykoterapii wysokimi dawkami leków.

    Podaj jakies statystyki na ten temat.

    Gdyby krótkotrwała antybiotykoteraia była skuteczna, to np. tej nagrody juz
    dawno by nie było, bo zostałaby wręczona:
    www.ctlymedisease.org/pdf/reward.pdf
    Chyba, że twierdzisz, że borelioza jest nieuleczalna. Jesli tak, to w ogóle nie
    nalezy startować z antybiotykiem, bo to tylko zaszkodzi, a pomóc i tak nie
    pomoże.
    Na forum BORELIOZA jest m.in. Wawan1 czy Pasquale- wyleczeni z boreliozy. A
    więc jednak można.

    Ja wrzucę tylko jeden namiar- nie tylko o całość tekstu, ale przede wszystkim o
    przypisy:
    www.gazetka.waw.pl/robota/000.medycyna.pdf
    A teraz- zgodnie z zaleceniami z forum- idę odpoczywać na świeżym powietrzu.
    Miłego dnia.
    --
    Choruję na boreliozę
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716
  • 08.03.07, 09:29
    www.epi-perspectives.com/content/3/1/12
    Autor tej analizy nie podważa wyników badania Klempnera – wskazuje jedynie na
    to, że Klempner zastosował w doborze pacjentów restrykcyjne kryteria (co zresztą
    mu się chwali, bo im mniej zmiennych weźmiemy pod uwagę, tym bardziej wiarygodne
    jest badanie) że MOŻLIWE są korzyści leczenia w innych grupach, których Klempner
    nie badał. I na przykład Klempner nie wziął pod uwagę opóźnienia w leczeniu
    pierwotnym w grupie włączonej do badania – a BYĆ MOŻE w grupie leczonych
    pierwotnie bez opóźnienia wynik leczenia byłby lepszy, z drugiej strony autor
    wyciąga przeciwny wniosek – Klempner nie wziął pod uwagę pacjentów, którzy nigdy
    nie byli leczeni, a BYĆ MOŻE w tej grupie pacjentów efekt byłby lepszy. Wszystko
    to stanowi takie sobie gdybanie, poparte jednak słusznym wnioskiem – nie ma co
    na podstawie tego badania uogólniać, że leczenie, które zastosowali Klempner i
    wsp. jest uniwersalnie nieskuteczne – jest nieskuteczne w badanej grupie, może
    przynieść korzyści w innych grupach, należy nadal prowadzić badania w innych
    grupach.

    Co do badania oceniającego skuteczność przedłużonej antybiotykoterapii u chorych
    z erythrema migrans – nie było w tym mojego przeoczenia. O ile wiem nie uważasz
    dziesięciodniowego leczenia wczesnej boreliozy za najlepsze – tu akurat badano
    przedłużenie go do 20 dni. Zupełnie nie rozumiem poruszania przez Ciebie kwestii
    rumienia w tym kontekście – część pacjentów może mieć boreliozę bez rumienia,
    ale zgodzimy się chyba, że u tych z ewidentnym rumieniem po ukąszeniu możemy
    rozpoznać boreliozę, a tacy zostali włączeni do badania, czyli na pewno chorzy.
    Nie twierdzę, że to najlepsze badanie – takie znalazłam na pierwszy rzut
    wklepując „prolonged treatment of Lyme disease” w wyszukiwarkę PubMed.

    Co do strony ILADS i zawartego na niej zestawienia – zapewne miesiące zajęłaby
    mi choćby pobieżna analiza, ale spróbuję się skupić tylko na problemie
    przedłużonej antybiotykoterapii:
    W rozdziale „most chronic patients improve with treatment”, na poparcie tej tezy
    przytacza się następujące badania:

    Badanie Kruppa, które dotyczyło pacjentów, którym przez 28 dni podawano
    ceftriakson lub placebo i z którego autor wysnuwa następujące wnioski: Leczenie
    wiązało się z poprawą w zakresie przewlekłego zmęczenia, ale nie w zakresie
    funkcji poznawczych ani laboratoryjnych parametrów infekcji. Ponieważ zmęczenie
    (objaw niespecyficzny) było jedynym punktem, który uległ poprawie i ponieważ
    leczenie było związane ze skutkami ubocznymi to badanie nie popiera dodatkowej
    parenteralnej terapii ceftriaksonem w leczeniu chronicznego zmęczenia w PLS.


    Donta badał wpływ hydrochlorochiny na samopoczucie pacjentów – wiele rzeczy w
    tej pracy wydaje mi się niejasne, a nie mam dostępu do pełnej wersji. Tak czy
    inaczej wywnioskował, że makrolid podawany z hydrochlorochiną daje kliniczną
    subiektywną poprawę, a sam makrolid albo sama hydrochlorochina nie. Leczył przez
    trzy miesiące.
    W następnym badaniu leczył tetracyklinami przez 1-11 miesięcy, ale średnio 4.
    Z badaniami Donty jest ten problem, że są mało wiarygodne ze względu na sposób,
    w jaki zostały przeprowadzone, z czego autor świetnie zdaje sobie sprawę pisząc
    we wniosku „controlled trials need to be conducted to validate this observation”
    (dla nieznających angielskiego „żeby uprawomocnić te obserwacje konieczne jest
    przeprowadzenie badań kontrolowanych”. Tak czy inaczej jego badania i
    podsumowanie jego prac, które znalazłam (www.canlyme.com/donta.html ),
    wydają mi się bardzo ciekawe i kiedyś postaram się dotrzeć do pełnego tekstu.
    Ale tu też należy przede wszystkim zwrócić uwagę na wnioski jakie wyciąga autor
    tych prac w rozdziale „Future”:

    “In the therapy of Lyme Disease, double-blind, placebo-controlled and
    comparitive trials are needed to answer the questions relating to duration and
    class of antibiotic therapy. The apparent failure of a regimen of one month of
    IV ceftriaxone, followed by two months or oral doxycyline, to improve the
    outcomes of patients with chronic Lyme Disease (19) was not surprising, based on
    prior observations that neither regimen used for a limited duration was capable
    of yielding patient improvement (8,10,33).

    Additional trials are needed to evaluate whether longer durations of treatment,
    using tetracycline itself, or the novel combination of macrolide and
    lysosomotropic agent, would be proven effective treatments.”

    Krótko mówiąc – konieczne jest przeprowadzenie porządnych badań klinicznych. To
    jest naukowy wniosek. A nie konieczne jest leczenie pacjentów przez 4,5 roku,
    jak pisze Artur w FAQ-u.

    Następne jest fińskie badanie Wahlberga i wsp. – znowu zwróć uwagę: leczenie
    prowadzone przez 100 dni ( w czym 14 (!) dni ceftriaksonu, dalej do 100
    cefadroksyl lub amoksycylina z probenecydem), za udane leczenie uznano, kiedy
    miana przeciwciał spadły poniżej 30 % wartości wyjściowej. Dalej badanie Oksi i
    wsp. – porównanie dwóch sposobów leczenia (tu to już akurat nieistotne) i
    wniosek o świetnej odpowiedzi pacjentów na przedłużone leczenie. Ale leczono 3 –
    4 miesiące (cefiksym 200 mg z probenecydem 500 mg lub ceftriakson 2 g przez 14
    dni, dalej amoksycylina z probenecydem).

    I to na podstawie tych badań mówi się o wieloletnim leczeniu (w badaniach okres
    3 – 4 miesięczny)? O dawkach antybiotyków rzędu 4 g ceftriaksonu (dwukrotnie
    wyższa niż badana) czy 600 mg doksycykliny (trzykrotnie większa niż stosowana w
    badaniach), azytromycyny 500 mg przez 10 dni, nie mówiąc już o tych
    wzruszających 12 g amoksycyliny na dobę (przy maksymalnej dopuszczalnej dawce
    dobowej o połowę mniejszej), które plątały się po forum w początkach jego
    działalności, a które już teraz są zapewne wycięte, bo „doktor”Artur trochę się
    zmitygował?

    >Czy nie wykazano, ze długotrwałe, skojarzone leczenie boreliozy jest
    >skuteczne???

    No, właśnie, jak widać, nie. Piszesz, że udowodniono to wielokroć – to mają być
    te dowody?

    I nie wiem jak mam Ci przedstawić badania na temat szkodliwości przedłużonej
    antybiotykoterapii w boreliozie, skoro nie przeprowadzano badań długoterminowych
    (prace dotyczą okresu 3-4 miesięcy) a stosowane dawki były 2 – 3 – krotnie
    niższe niż te, o których mówi się na forum „Borelioza”. Nie muszę chyba
    natomiast mówić o szkodliwości leków w ogóle czy antybiotyków w szczególe –
    wystarczy poczytać ulotkę – zapewniam Cię, że informacje o skutkach ubocznych
    nie są wpisywane na ulotki tylko dlatego, że producent chce zniechęcić
    potencjalnych klientów do kupowania leków. Nie mówię tu już o takich problemach
    jak grzybica czy rzekomobłoniaste zapalenie jelita, mówię choćby o hepato- i
    nefrotoksyczności, która zacznie zbierać żniwo dopiero po latach.

    >Bo gruźlica jest wysoce zaraźliwa, a borelioza nie. Bo gruźlik wygląda jak
    >chory, a boreliotyk- nie.

    Chyba żartujesz? Mówimy o boreliozie? Chory z zapaleniem stawów nie wygląda jak
    chory? Chory z zapaleniem opon mózgowych, z zaburzeniami rytmu serca w przebiegu
    miokarditu, z porażeniem nerwu twarzowego, z zanikowym zapaleniem skóry nie
    wygląda jak chory?
    Oczywiście, jeśli jego problemem są okresowe bóle głowy, osłabienie na wiosnę,
    katar, „lekkomyślność” (:D – to cytat z tłumaczenia Burrascano) i to, że razi go
    słońce w zimie, „które przy zamkniętych oczach mocno świeci na czerwono” (!), to
    trudno przypuszczać u niego wszystkie możliwe rzadkie choroby łącznie z układową
    koinfekcją mykoplazmatyczno – chlamydiową czy anaplazmozą. A problemem forum
    jest też fakt, że jego słownik nie zawiera praktycznie sformułowania „test
    fałszywie dodatni”, natomiast „test fałs
  • 08.03.07, 09:30
    A problemem forum jest też fakt, że jego słownik nie zawiera praktycznie
    sformułowania „test fałszywie dodatni”, natomiast „test fałszywie ujemny” jest
    niemal w każdym zdaniu.

    Ja na przykład mam co jakiś czas paskudne bóle głowy z mdłościami, podczas
    których jestem tak słaba, że potrafię przespać ponad dobę (to akurat dość łatwo
    w moim przypadku wyjaśnić), często mam też pulsowe, ostre kilkusekundowe kłucia
    zawsze w tym samym miejscu, nieprawidłowości w obrazie EEG, kilka dni temu przez
    pół doby bolały mnie stawy nadgarstka, non stop mam paskudne bóle mięśni
    przykręgosłupowych, miewam silniejsze bóle o charakterze korzeniowym, jakiś czas
    temu na tyle silne, że przez pół dnia nie byłam w stanie się nawet ubrać, kiedy
    bliska mi osoba przebywa ze mną w jednym pomieszczeniu, on na ogół siedzi w
    podkoszulku, a ja w podkoszulku, bluzce i swetrze trzęsę się z zimna pod kocem,
    zdarzyło mi się zapomnieć, kiedy się urodziłam, notorycznie mylę prawą stronę z
    lewą, często zdarza mi się, że zapominam podstawowych, ważnych słów, parę lat
    temu użarł mnie kleszcz – dobrze pamiętam. Mam spore szanse na amatorską
    diagnozę „borelioza” – tyle że jestem zdrowa jak mało kto. Gdybym się natomiast
    chciała skupiać nad tym ile razy mnie coś zaboli i czy aby nie razi mnie światło
    w zimie, byłabym na pewno strasznie chora. A wyleczona wawan sama o sobie mówi
    „Ja nie doszukuję u siebie na siłe
    objawów, i dlatego funkcjonuję normalnie.” (to, nota bene, jedna z bardzo
    rozsądnych osób na tym forum). Przy okazji – to co pisze Artur na temat nerwicy
    w FAQ-u jest jedną z tych rzeczy, która przekonuje mnie, że albo nie jest
    lekarzem, albo jest lekarzem wyjątkowo nieudolnym (ale raczej to pierwsze).
    Lekarz może się nie znać na wielu rzeczach, ale zabierając głos jako ekspert
    powinien chociaż coś poczytać, żeby nie opowiadać o chorobie bzdur i to jeszcze
    językiem wyrwanego do odpowiedzi na lekcji biologii nastolatka.


    >Ależ leczą! Sami sobie nie wystawiamy recept! To są ci lekarze, którzy
    >podejmują ryzyko, aby bez leczenia pacjentowi nie stała się krzywda. Ci, którzy
    >śledzą na bieżąco doniesienia naukowe

    Jasne. To są ci lekarze, którzy piszą o filtrowaniu promieniowania ziemskiego
    przez spolaryzowane kamienie i nie umieją się posługiwać komputerem na tyle
    sprawnie, żeby korzystać z więcej niż 1 skrzynki mailowej. Wybacz, ale to każe
    mi wątpić na ile są w stanie śledzić na bieżąco doniesienia naukowe, nie mówiąc
    już o ewaluacji tych doniesień (o ile w ogóle ktoś ma pojęcie, co to jest).
    To nie działa w ten sposób, że każde doniesienie naukowe powinno zmieniać sposób
    postępowania – jest ich co miesiąc tysiące, często sobie przeczą i są różnego
    stopnia wiarygodności. To, że we Francji przeszczepiono twarz, nie znaczy, ze
    chirurg z 1 stopniem specjalizacji w szpitalu powiatowym w Mrągowie powinien
    dokonywać tego samego.

    I na koniec – to Wam Artur pokazywał?
    www.vaccinationnews.com/DailyNews/June2001/StalkDocSteereReLymeDis.html
    Wcale nie uważam boreliozy za chorobę błahą. Sądzę, że wielu ludzi na tym forum
    jest rzeczywiście ciężko chorych – część z nich pewnie zdiagnozowała chorobę
    dzięki forum. Ale jest też na pewno część ludzi przediagnozowanych, za to
    ekstremalnie przewrażliwionych na punkcie tego, co się dzieje z ich ciałem i być
    może chorych psychicznie. Nie podoba mi się to, że takich ludzi diagnozuje się
    na odległość i napędza się zbiorową histerię zasypując laików setkami faktów
    naukowych, z którymi kompletnie nie potrafią sobie poradzić, wyciągają błędne
    wnioski i coraz bardziej się boją. Oprócz tego częstuje się ich informacjami o
    tym, że jest to choroba śmiertelna i kto sławny ostatnio na nią umarł (pewnie
    jest możliwe, ekstremalnie rzadko, że ktoś umrze np. na zapalenie opon w
    przebiegu boreliozy, ale to nie są ci, którzy łatwo się przeziębiają, mają bóle
    głowy i mięśni, są ciągle zmęczeni i nie mogą się skoncentrować), że przenosi
    się przez łożysko i nie wiadomo jeszcze co. I strach rośnie. Potem mówi się, że
    lekarze w Polsce zupełnie nic o niej nie wiedzą, a amerykańscy tak, tylko ci
    polscy nie chcą słuchać tych mądrzejszych amerykańskich i nie chcą leczyć
    pacjentów. I rośnie złość. I potem idzie się do przychodni, gdzie lekarz ma 15
    minut na jednego pacjenta z wydrukiem z forum i złość rośnie nadal, bo lekarz,
    który przed chwilą od innego pacjenta usłyszał, że większość chorób jest
    wywoływanych przez robaki i można je zabić aparatem Z, a od innego, że
    antybiotyki strasznie szkodzą i źli lekarze przepisują je zamiast leków
    homeopatycznych, bo są przekupieni przez firmy farmaceutyczne (a każdy ma
    „dowody naukowe” i cudownie wyleczoną teściową na poparcie swojej tezy), nie
    chce podjąć wielogodzinnej dyskusji na temat długotrwałej antybiotykoterapii
    megadawkowej.

    Nie wątpię, że wiedza lekarzy o boreliozie często jest zbyt mała, jak zresztą o
    wielu innych chorobach – zajmujecie się pewnie nie jedną milionową częścią
    medycyny i nie macie najmniejszego pojęcia, jak rozległa jest całość. Pewnie
    jeszcze wiele się zmieni i w tym, co na temat tej choroby wiadomo i w tym, jak
    się ją będzie leczyło. Ale – to moje osobiste zdanie – w medycynie już nie raz
    próbowano wszystko wytłumaczyć jedną koncepcją i nigdy nic dobrego z tego nie
    wyszło i część chorób o teraz nieznanej etiologii zapewne okaże się pochodzenia
    infekcyjnego, jak mówi Artur, część czynnościowego, jak twierdzi repair, a w
    części zaburzenie czynnościowe (na przykład realnie odczuwany ból, nie żaden
    „wymysł”) będzie miała podłoże psychiczne.
    Niegłupie jest propagowanie wiedzy na ten temat. Ale dopóki to wszystko jest
    prowadzone w atmosferze krucjaty i przekłamań, bez względu co naukowcy mówią
    właśnie i z autorskim doborem faktów naukowych, prezentowanych przez dajmy na to
    wrotka, który dorzuca jeszcze swoją koncepcję o głębokim oddychaniu, które
    likwiduje wolne rodniki (kto choć trochę liznął biochemii wie, jakie to są
    bzdury), nikt rozsądny się Wami nie interesuje. Owszem, Wasze stowarzyszenie
    będzie miało szansę trafić do „Faktu”, czy „Kawy czy herbaty” i zapewne
    przekonacie do dowolnego leczenia Was kilku homeopatów, irydologów czy
    chiromantów z jedynką z interny, ale propagowaniu wśród myślących i uczących się
    lekarzy i specjalistów jakichkolwiek informacji o modyfikacjach standardowego
    leczenia najbardziej będziecie szkodzić Wy sami. Piszę to wszystko ze szczerą
    troską, w nadziei, że co bardziej myślących z Was to zastanowi.

    To tyle – więcej w tej sprawie raczej nie będę zabierać głosu, bo też nie mam
    czasu na takie polemiki. Życzę Wam wszystkim bardzo szczerze zdrowia.
  • 08.03.07, 10:32
    Wracając jeszcze do analogii z gruźlicą - nie wiem, czy wiesz, ale ocenia się,
    że na świecie zakażonych prątkiem gruźlicy jest ok. 1,8 m i l i a r d a osób
    (co stanowi 1/3 ludzkości - co 3 człowieka). Ale to nie znaczy jeszcze, że każdy
    z nich ma gruźlicę i powinien przechodzić wielomiesięczną wielolekową terapię.
  • 08.03.07, 11:31
    Faktycznie było przydługo, aczkolwiek chyba racjonalnie.

    franc_tireur napisała:
    A wyleczona wawan sama o sobie mówi
    > „Ja nie doszukuję u siebie na siłe
    > objawów, i dlatego funkcjonuję normalnie.” (to, nota bene, jedna z bardzo
    > rozsądnych osób na tym forum)
    Dziękuję Ci za te słowa, jednak ja nie czuję się wyleczona w 100%, i chocbym
    nie wiadomo jak odganiała myśli o boreliozie, to o pokręcenie karku w ostatnich
    dniach (choćby było tylko z przewiania i mojej dyskopatii) , i wiosenne
    osłabienie (co też jest normalne) będę podejrzewac właśnie boreliozę. Sama też
    panicznie boję się zajść w ciąże, bo boję się wrodzonej boreliozy u dziecka.
    Jestem bardzo wdzięczna mojem lekarzowi zakaźnikowi, który przeciągnął moją
    kuracje do 11 m-cy, ale ani ja ani on nie zaryzykowalibyśmy dawek wyższych niż
    400mg /dobę doxy i 4,5g amoxy. I zgadzam się, że niektóre skutki uboczne
    wychodzą dopiero po czasie. Jelita szwankują już ponad rok, i nie jest to tylko
    wszechobecna na forach candida. Jednak na razie nie żałuję takiej przedłużonej
    kuracji.

    Teraz tak nieco z innej beczki. Założyliśmy Stowarzyszenie Chorych na
    boreliozę, i jednym z najbliższych działań będzie akcja plakatowa i ulotkowa o
    zagrożeniach niesionych przez kleszcze, planujemy akcję ogólnopolską na miesiąc
    maj. Uważamy, że ludzie powinni mieć świadomość jakie zagrożenia niosą za sobą
    te pajęczaki. Czy akcja się powiedzie, czas pokaże.

    A to, że osoby z boreliozą, czy po niej są nerwusami, to niestety święta
    prawda:).
    Pozdrawiam gorąco
  • 08.03.07, 14:04
    >Sama też
    >panicznie boję się zajść w ciąże, bo boję się wrodzonej boreliozy u dziecka.

    Powiem Ci tak - szkoda Twojego życia, które tylko częściowo jest niszczone przez
    samą boreliozę, a częściowo przez to, co się wokół boreliozy na tym forum
    nakręca. Z drugiej strony - gdybyś miała mieć dzieci, które potem przy
    najmniejszym podejrzeniu będziesz ze strachu faszerować antybiotykami, to szkoda
    byłoby tych dzieci, więc dobrze jest dać sobie czas, żeby ochłonąć. Mam
    nadzieję, że będziesz zdrowa i że kiedyś będziesz miała dzieci, którym nie będą
    zagrażały Twoje lęki.

    > Teraz tak nieco z innej beczki. Założyliśmy Stowarzyszenie Chorych na
    > boreliozę, i jednym z najbliższych działań będzie akcja plakatowa i ulotkowa o
    > zagrożeniach niesionych przez kleszcze, planujemy akcję ogólnopolską na
    miesiąc maj. Uważamy, że ludzie powinni mieć świadomość jakie zagrożenia niosą
    za sobą te pajęczaki.

    Świetny pomysł. Na pewno warto ludziom uzmysłowić choćby fakt, że parę złotych
    wydanych na reppelenty nie będzie stracone.
  • 04.03.07, 15:06
    Naprawdę, chcesz o tym rozmawiać na forum publicznym? Radzę Ci się dobrze
    zastanowić.
  • 04.03.07, 14:49
    problem.z.loginem napisała:

    > bo gdyby nim był nie przekonywałby do leczenia, które
    > może w skrajnych przypadkach doprowadzić do zejścia.

    Czy z tymi rewelacjami dotarłaś np. na forum ONKOLOGIA? Myslę, że tak istotne
    i cenne Twoje przemyslenia muszą trafic także do pacjentów chorych
    onkologicznie i ich rodzin. Po co mają się narażać na zejście???

    A jak juz pozbędziesz się problemu z loginem, to weź pod uwagę, że nieleczenie
    boreliozy często kończy się smiercią- zwłaszcza młodych osób, które nie nadają
    się ani do łopaty, ani do pracy umysłowej przez boreliozę. Wykańcz je zazwyczaj
    smierc samobójcza, bo nie znajdują zrozumienia ani pomocy nawet ze strony
    swoich najbliższych.

    Tak w ogóle, to podrzuć konkrety- chętnie poczytałabym o tych śmiertelnych
    zejściach przez leczenie boreliozy. W końcu sama się leczę, no i syna też.
  • 05.03.07, 08:58
    > Artur jest lekarzem

    i, o ile pamiętam, wygląda tak:
    forbiddenplanet.co.uk/blog/wp-content/uploads/2006/05/Jack%20Lost.jpg
    :)

    Powiedział Wam, że jest lekarzem, czy sami doszliście do takiego wniosku, a on
    tylko skromnie nie potwierdził i nie zaprzeczył?

    > Pierwsza praca o leczeniu infekcji mykoplasmy/chlamydie powstała w 2006 roku i
    > jak do tej pory jest to chyba jedyna praca tego typu.

    To już jest tak kompletna bzdura, że aż trudno to skomentować.

    Zapewniam Cię, że i w Polsce i w Stanach nerwica i borelioza to zupełnie to samo.
  • 05.03.07, 09:08
    franc_tireur napisała:

    > Zapewniam Cię, że i w Polsce i w Stanach nerwica i borelioza to zupełnie to
    sam
    > o.
    Nie rozumiem tej myśli? Czy chciałaś powiedzieć, że niczym się nieróniż nerwica
    w Polsce i nerwica w USA, i borelioza w obu krajach, czy też miałaś na myśli że
    zarówno nerwica i borelioza sa tą samą chorobą?
  • 05.03.07, 09:52
    To pierwsze, oczywiście. Przepraszam za niezbyt precyzyjne sformułowanie.
  • 05.03.07, 11:29
    Pierwsza praca o układowej koinfekcji mykoplasmami i chlamydiami pochodzi z
    2006 roku i to jest fakt.
    Nie mam na myśli prac o leczniu zapalenia płuc spowodawanego przez mykoplasma
    pneumoniae czy zapalenia dróg moczowych z zespołem Reitera przez chalmydie
    trachomatis - tylko układową ko/infekcje. Chlamydie dostają się do krwi
    wnikają do makrofagów i w ten sposób atakują CUN, stawy i mięśnie etc.
    Wcześniejsze prace dotyczące syndromu chronicznego zmeczenia, fibromialgi,
    Syndromu Wojny w Zatoce Perskej pochodzą z lat 1998-2005. Pierwsza praca o
    zalecanej antybitykoterapi oparta na wynikach wcześniejszych badań pochodzi z
    2006.
    Oczywiście jest tez strona Internetowa (jezeli traktowac ja jako publikacje) o
    Chlamydi pn (bakteria odkryta w 86)załozona przez 2 amerykańskich lekarzy i
    zarazem mikrobiologów (jeden cierpiał na fibromialgie), opracowali schamat
    leczenia (18 miesięczna antybiotykoterapia) około roku 2002-pomagając tysiacom
    ludzi na całym świecie wielu z rozpoznanym SM, fibromialgią zespołem
    chronicznego zmęczenia, zapaleniem stawów etc. ludzie Ci po leczniu całkowicie
    wyzdrowieli. NA forum mozna tez przeczytać o historie polskiej lekarki, która
    całkowicie wyleczyła się z zawansowanego SM proponowaną metodą (łącznie z
    cofnięciem zmian w MRI). Dwa lata wcześnie jednak tj w roku 2000 Amerykańskie
    Towarzystwo Neurologiczne odrzuciło teorie jakoby SM spowodowane było przez
    chroniczną infekcje Chlamydią pn. (pewnie u czesci osób jest jakaś inna
    przyczyna)
    Obecnie coraz wiecej lekarzy przychyla się do lecznia antybotykoterapia tego
    typu chorób a antybiotykoterapia jest modyfikowana w kierunku podnoszenia dawek
    i wydłuzania jej czasu nawet do kilku lat.
    Mam nadzieje ze kiedyś osiągnięcie tych dwóch lekarzy zostanie nagrodzone
    nagroda Nobla tak jak odkrycie Barry Marshalla (Nobel 2005- za Helicobacter
    pylori - przyczyna wrzodów dwunastnicy i żołądka w ostatecznosci prowadzaca do
    rozwoju raka, z ciekawostek to 2005 powstała praca Austryjackich uczonych o
    skutecznym leczeniu antybiotykami rak żoładka o nieznanej etiologi- przyczyną w
    tym wypadku nie był helicobater).
    Na świeci powstaje coraz wiecej prac ze za przyczyną chorób o nieznanej
    etiologi w tym chorób autoimmunologicznych są bakterie w wirusy a chalmydia pn
    i mykoplasmy (ponad 100 gatunków) są obecnie jednymi z bardzej "podejrzanych"
    bakteri. Problem polega na tym że jest niezwykle trudno rozpoznać chroniczną
    infekcje (brak wirygodnych testów, a sama bakteria ma wymiary dużego wirusa -
    wielkościowo można porównać do małego mitochondrium) jedyną metodą obecnie jest
    poddawanie pacjentów terapi abx i oczekiwanie reakcji Herxaimera- tu zachodą
    jedank pewne pomyłki - część pacjentów z boreliozą leczona jest wg schematu na
    Chlamydia pn i na odwrót. Dlatego chorym, u których podejrzewa się chlamydie
    poleca się zaczecie terapi od NAC -2xwiększą dawką niz zalecana przez
    producenta (N-acetylo cysteina -suplememt niedostepny w Polsce), która wywołuje
    u nich Herxa (NAC - nie wywołuje Herxów u chorych z boreliozą) zabijac jedna z
    form bakteri- na opakowaniu NAC jest napisane ze u niektórych osób po zazyciu
    wystęują dziwne reakcje i wtedy nalezy odstawić suplement:))
    Oprócz chronicznych infekcji wywołanych przez chlamydie pn, wysteuje ostra
    infekcja tak jak u mnie - leczenie jest takie samo. Brak odpowiedniej
    antybiotykoterapi powoduje zgon, ale wczesniej bardzo się cierpi (drugi raz nie
    chciałam bym przezyc nawet godziny tego koszmaru)- na forum o borelizoe ktos
    opisuje jak zmarł chłopak na oddziale chorób zakaznych na chlamydioze - lekarze
    zorientowali się zbyt późno.

    Wracając do mykoplasmy pneumoniae - wiedza Polskich lekrzy nie jest zbyt duza
    na temat tego typu drobnoustrojów skoro kilka miesięcy temu szpitale dziecięce
    były przeładowane bo maluch chorwały na zapelenie płuc. Całej tej sytuacji z
    epidemia mozna by unknąc gdyby lekrze pierwszego kontaktu nie zawalili i
    przepisali dzieciom odpowiednie antybiotyki z grupy makrolidów a tak choroba
    sie rozprzestrzeniła. Wypowiedzi lekarzy w TV o wirusach świadczą same za
    siebie o ile dobrze pamiętam to juz w latach 60 stwierdzono ze mykoplasma to
    bakteria, a nie wirus o pewnych cechach wirusa.
    W Posce wystepuje pewna cyklicznośc w pojawianu sie mykoplasmy pn statystycznie
    pojawia się ona w większych ilosciach co 5-6 lat a co kilkanscie lat wywołuje
    epidemie. Ostatnio stwierdzono wzrost zachorowań na mykoplasme w 95 i w 2001
    wiec chyba było dosc prawdopodobne ze moze pojawić się w 2006.
    Mnie tego nauczono na studiach.
    Na temat nerwicy:
    W infekcji chlamydią pn zwraca się uwagę na całą mase objawów które wyglądaja
    jak objawy nerwicy (lęki, kołatanie serca, napady paniki etc), które sa
    wynikiem infekcji a mogą byc mylnie diagnozowane jako nerwica.
    Dawniej jak nie wiadomo było jak choroba to wkładano ją do worka o nazwie
    nerwica. Moze warto by się zastanowić jak duzo osób zdiagnozowanych jako
    nerwica ma tak naprawde nierozponane chroniczne infekcje...
    To ze w Polsce istniej nadiagnozowanie nerwicy to chyba oczywiste. Moja
    kolezanka z zapaleniem miesnia serca miała rozponaną nerwice- biopsja wykazła
    zwłóknienia. Ile jest takich przypadków?
    Kiedys pozanamy prawdziwe przyczyny wszyskich nerwic i chorób psychicznych i
    wtedy moze się okazać jak bardzo mylili się Ci kótrzy przyczyn dolegliowści
    somatycznych dopatrywali się w psychice człowieka.
    pozdrawiam
    zaz
  • 08.03.07, 09:33
    Taa. Układowa koinfekcja mykoplazmami i chlamydiami.
    Zazule, przepraszam Cię, nie mam czasu na długie dyskusje. napiszę Ci tylko, że
    gros przytaczanych przez Ciebie faktów jest tej jakości, co rewelacja, że
    acetylocysteina jest w Polsce niedostępna.
  • 08.03.07, 12:42
    Zazule, przepraszam Cię, nie mam czasu na długie dyskusje. napiszę Ci tylko, że
    > gros przytaczanych przez Ciebie faktów jest tej jakości, co rewelacja, że
    > acetylocysteina jest w Polsce niedostępna.

    Acetylocysteina jest w Polsce dostępna jako ACC600-nigdzie nie twierdze że nie
    jest. Natomiast N- acetylocysteina nie jest ale są plany wprowadznia. Róznica
    lezy w miejscu acetylacji.

    > Taa. Układowa koinfekcja mykoplazmami i chlamydiami.
    Radzę się poduczyć, nie ma nic gorszego niz niedouczony lekrzarz.

    pozdr b serdecznie
    zaz
  • 08.03.07, 13:53
    > Acetylocysteina jest w Polsce dostępna jako ACC600-nigdzie nie twierdze że nie
    > jest. Natomiast N- acetylocysteina nie jest ale są plany wprowadznia. Róznica
    > lezy w miejscu acetylacji.

    Acetylocysteina zawarta w ACC i wielu innych dostępnych w Polsce preparatach
    jest N-acylową pochodną cysteiny, samorodny geniuszu :) To jest to samo.
    en.wikipedia.org/wiki/N-acetylcysteine
    Nie wiem czy dobrze robię, że prostuję jedną z tych rzeczy, której do tej pory
    wszyscy boreliozowi "wielcy" i "oświeceni" nie sprostowali, bo jest ryzyko, że
    teraz jeszcze część osób zacznie się zajadać acetylocysteiną.

    > Radzę się poduczyć, nie ma nic gorszego niz niedouczony lekrzarz.

    Zaręczam Ci, że jest - niedouczony laik, który coś poczytał w necie i wydaje mu
    się, że posiadł Bóg wie jaką wiedzę.
  • 08.03.07, 19:40
    Fajnie ze piszesz, zawsze lepiej się dzielić wiedza.

    Zaczną od tego ze NAC chorym na borelioze nie jest potrzebny do leczenia-
    troszkę zle zrozumiałs ale ok.

    > Acetylocysteina zawarta w ACC i wielu innych dostępnych w Polsce preparatach
    > jest N-acylową pochodną cysteiny, samorodny geniuszu :)
    To jest to samo.

    Dzięki za geniusza:)

    Wiec mój geniusz (któty zaczyna zdanie od wiec:)) doszedł do tych samych
    wniosków jakiś czas temu
    na podstawie min
    www.acetylcysteine.org/
    Wydawało się wiec oczywiste za ACC600 bedzie ok (nie ma zadniej alternatywy bo
    chodzi o dawkę - od 1200-2400 dziennie, inne preparaty albo sa łączne albo mają
    małe dawki). Niemniej jednak postanowiłam zbadać sprawe czy napewno tak jest i
    zapytałam znajomego specjaliste od chemi leków i on twierdzi, że nie na 100% i
    róznica moze być w miejscu acetylacji cysteiny.
    Firma Hexal nie podaje wzoru chemicznego substancji w ACC600.
    Zastanawia mnie tez dlaczego u nas jest to lek na recepte dosyć drogi w
    sprzedawany, a opakowania mają bardzo mało tabletek ok 10 tabletek (moze są
    większe nie wiem).
    Tymczasem min w Niemczech, Belgi, Francji, Włoszech, Rosji i USA
    , NAC jest sprzedawany bez recepty w opakowaniach od 60-240 kapsułek do
    połykania, bez limitu dziennej dawki (zalecane 600mg) i jedyne ostrzezenie
    dotyczy kobiet w ciązy- powinny skonsultowac przyjmowanie z lekarzem.
    Ja mam na jakiś czas zapas kupiony w USA - cena przystepna. Jak się skonczy to
    nie wiem czy ryzykować z ACC czy jechac do Niemiec i kupić.

    Chorzy z Bułgari i Czech piszą (u nich nie ma NAC) ze zazywaja ACC600 bo to ich
    zdaniem jest to samo.

    NAC jest tez w suplementach dla sportowców ( dostepny w Polsce jest preparat o
    zawartości NAC 500) ale jest tam pełno innych aminokwasów i jakiś innych
    związków, ja nie jestem entuzjastą tego typu preparatów.

    W leczeniu chlamydi dzięki NAC mozna ograniczyć (lub wogóle nie zażywać)jeden z
    antybiotyków, wiec jest to korzystne rozwiązanie.

    Ja nie mam borelliozy wiec nie zabrdzo siedzę w publikacjach naukowych na jej
    temat (musze studiować wlasną chorobę:)) ale ta cała sprawa z diagnostyką w
    Polsce i krókorwałym leczniem boreliozy wydaje mi się conajmniej dziwna.

    Mam w domu kiążkę "A practical approach to infectious diseases" wydaną w USA z
    91 roku. Już tam podaje się że nie ma tak naprawde żadnego testu na borelioze ,
    Elisa daje wyniki falszywie dotanie i fałszywie ujemne rezultaty wychodzą
    zupełnie rózne w różnych laboratoriach. Chorzy min na mononukleoze mogą mieć
    dodatnie wyniki na borelioze. W. blot tez jest krytykowany, nadzieje sa wiazane
    z PCR. W/G autorów diagnoza powinna się opierać na wywiadzie kilnicznym (str
    702).

    Leczenie antybiotykami od tygodni po lata w zalezności od stopnia zaawansowania
    choroby i kondycji pacjenta.

    To sa dane z przed 16 lat. W Polsce dalej Elisa i krótkie leczenie - to jest
    conajmniej niepokojące.

    Mam nadzieje ze mimo wszysko znajdziesz czas zeby pisac. Fajnie jest dzielić
    sie wiadomościami nawet jak ma się odrebne zdanie. Borelioza, mykoplasmy i
    chlamydie to bardzo "niezwykle' organizmy i bardzo fascynujące pod względem
    naukowym, prac na ich temat pewnie bedzie coraz wiecej i kiedyś pewnie pojawi
    sie skuteczne i szybkie leczenia albo chociaz szczepionka.
    Polecam i pozdrawiam
    www.immed.org/reports/ChlamydialTreat_06.rtf
    www.shasta.com/cybermom/index.htm
    zaz










  • 09.03.07, 08:55
    > Firma Hexal nie podaje wzoru chemicznego substancji w ACC600.

    Lek sprzedawany na całym świecie pod międzynarodową nazwą farmakologiczną
    acetylcysteine jest N-acylową pochodną L-cysteiny (w Polsce w dawce 600 mg
    dostępny w co najmniej trzech preparatach trzech różnych firm). Możesz zadzwonić
    do producenta, żeby się przekonać, ale prościej jest wiedzieć jak działa
    kontrola handlu lekami na całym świecie i czym różni się od kontroli handlu
    produktami spożywczymi (np. suplementami - to też po części wyjaśnia różnice w
    dostępności i cenie suplementów diety zawierających NAC i leków). Pod daną
    międzynarodową nazwą chemiczną zawsze kryje się ta sama substancja.

    Teraz weźcie z Twoim specjalistą od chemii leków podręcznik chemii z ostatniej
    klasy liceum, przestudiujcie wzór chemiczny cysteiny i policzcie atomy azotu,
    które mogą ulegać acetylacji.

    Piszesz bardzo sympatycznie i chętnie bym z Tobą porozmawiała, ale naprawdę nie
    mam czasu. Samo przekonanie Cię, że Twoja skomplikowana teoria na temat NAC
    (którą studiujesz przez lata i konsultujesz ze "specjalistami od chemii leków" -
    przepraszam za cudzysłów, nie chcę obrazić człowieka, ale jeżeli rozstrzygnięcie
    tak prostej sprawy sprawia mu kłopot, to najlepiej świadczy o tym, jaki z niego
    specjalista) jest kompletną bzdurą zajęło mi dwa (czy tylko?) spore posty.
    Natomiast prostowanie i udowadnianie tylko Tobie i tylko w sprawie "Twoich"
    mykoplazm i chlamydii (nie wspominając już o boreliozie) ile popełniasz błędów
    zajęło by mi pewnie pół życia, a i tak nie jestem pewna, czy by Cię przekonało.
    Nie dlatego, że mam Cię za kogoś nieinteligentnego, tylko dlatego, że jesteś
    laikiem, a człowiek nie posiadający pewnej podstawowej wiedzy nie jest w stanie
    odróżnić informacji wiarygodnej od niewiarygodnej, a żyjemy w świecie, w którym
    zalewają nas informacje i żeby odróżnić te, które są pseudonaukowym bełkotem od
    tych, które rzeczywiście coś znaczą i żeby umieć wyciągnąć odpowiednie wnioski
    trzeba się długo uczyć. Muszę Ci powiedzieć, że to wcale nierzadka przypadłość,
    że ktoś coś poczytuje w internecie, dociera do różnych źródeł, aż w końcu trafia
    na swojego Graala - doznaje olśnienia i nie dość, że od tej pory ma spójną
    koncepcję tego, co jemu dolega, to jeszcze zaczyna tworzyć na tej podstawie
    jakieś koncepcje uniwersalne i radzić innym na co chorują i jak powinni być
    leczeni. A przede wszystkim ma sie za wielkiego fachowca i wszystkich zawodowców
    chętnie nazywa "niedouczonymi", nie mając nawet pojęcia, jak często i jak bardzo
    w swoim rozumowaniu się myli. Pół biedy, jak sobie i innym przy tym nie szkodzi,
    gorzej jeżeli jego koncepcje są dla niego i innych groźne (a tak po części jest,
    moim zdaniem, także w przypadku boreliozy i dlatego się w ogóle w tej sprawie
    odzywam).

    Powiem Ci tak - nie znam sie na komputerach, ale mam się za osobę szybko sie
    uczącą i dość bystrą. Jednak nigdy bym nie wpadła na to, żeby poczytawszy trochę
    w necie, a trochę z zakupionych książek specjalistycznych np. na temat kart
    graficznych (niechby to było chociaż czytanie przez kilka lat, poparte
    eksperymentowaniem we własnym zakresie) uświadamiać grafika komputerowego, co
    robi nie tak, jak powinien poprawnie wykonywać swoją pracę i jak jest
    niedouczony, nawet gdyby to była moja pasja.

    Ja również pozdrawiam.
  • 10.03.07, 20:58
    Teraz weźcie z Twoim specjalistą od chemii leków podręcznik chemii z ostatniej
    klasy liceum, przestudiujcie wzór chemiczny cysteiny i policzcie atomy azotu,
    które mogą ulegać acetylacji.

    Wzory chemiczne aminokwasów znam wiec nie musze studiować podręcznika- swoja
    drogą biedne są teraz dzieci: dużo nauki i do tego jeszcze mundurki:), a potem
    straszny problem z przełożeniem teorii na praktykę

    Z góry zakładasz ze N acetylo cysteina to, to samo acetylocysteina-
    prawdopodobnie tak jest.
    Oczywiście jak wskazuje nazwa w NAC acylacji ulega grupa aminowa. Acylacja
    jako proces jest charakterystyczna dla amin i z tego co pamietam dla pierścieni
    benzenu.(chyba kwas acetylosalicylowy jest tego przykładam- ale dokładnie nie
    pamiętam) Reakcje przebiegają samorzutnie. Są jednak metody pozwalające
    acylować inne związki. Nie można z góry założyć ze acetylocysteina nie jest
    acylowana w przy grupie SH (S-acetylocysteina) lub przy którymś za atomów węgla
    (1-acetylocysteina).
    W niektórych krajach sa 2 związki: NAC (600mg) i ACC600. Przy pierwszym jest
    info ze jest supl diety, przy drugim ze lekiem na kaszel i zapalenie oskrzeli.
    Ten sam związek i dwa różne zastosowania:)

    Ten przykład z kartami graficznymi to trochę nie wypał. Nie trzeba być
    informatykiem czy grafikiem (ci ostatni często nie wiedzą na jakim sprzęcie
    pracują i nie ma takiej potrzeby) żeby b dobrze znać się na sprzęcie. Można być
    filozofem czy ogrodnikiem i specjalistą od sprzętu komputerowego. Na temat
    pecetów mogę Ci polecić parę książek – chyba ze masz maca:)

    Co do mojej choroby przeciez nawet nie wiesz jakie mam objawy . Ostatnia
    diagnoza postawiona przez lekrarza to kolagenoza układowa. (nerwica już im
    przestała pasować) - cóż widać że u nas kolagenoza/chlamydioza to jedna i ta
    sama choroba.

    Pozdr
    Zaz
  • 10.03.07, 23:53
    > Z góry zakładasz ze N acetylo cysteina to, to samo acetylocysteina-
    > prawdopodobnie tak jest.

    Ja tego nie zakładam. Ja to po prostu wiem. Nie wiem czy słyszałaś o czymś takim
    jak farmakopea.

    > W niektórych krajach sa 2 związki: NAC (600mg) i ACC600. Przy pierwszym jest
    > info ze jest supl diety, przy drugim ze lekiem na kaszel i zapalenie oskrzeli.
    > Ten sam związek i dwa różne zastosowania:)

    www.amazon.com/N-Acetyl-L-Cysteine-N-C-500-caps/dp/B000CSPGFE
    Tu do poczytania rubryczka "product description" tego suplementu diety.

    www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/6034/1.html
    Tu do poczytania o tym dlaczego substancje zmieniają właściwości i zastosowanie
    wraz ze zmianą kwalifikacji z leku na suplement diety i dlaczego tę kwalifikację
    zmieniają.

    > Ten przykład z kartami graficznymi to trochę nie wypał.

    Może i niewypał - jak pisałam nie znam się na tym i nie bardzo mnie to
    interesuje. Tak czy inaczej to, co chciałam przez ten przykład powiedzieć, jest
    chyba dość czytelne - nie pouczałabym fachowca będąc amatorem. Ale to ja tak mam
    - inni widocznie mają inaczej i nic na tę różnorodność poradzić nie można -
    c'est la vie.

    > Co do mojej choroby przeciez nawet nie wiesz jakie mam objawy .

    Zazule, każdy kto umie czytać i korzystać z internetu wie jakie masz objawy
    dokładniej niż by chciał :) Nie wypowiadałam się ani przez chwilę na temat
    Twoich objawów i tego, co Ci dolega i nie zamierzam. Pisałam tylko, że błądzisz
    w tym, co piszesz tu na forum o mykoplazmach i chlamydiach (nie mówiąc już o
    tym, co na tamtym), podobnie jak błądzisz w sprawie acetylocysteiny.
    q.e.d.
    Dobrej nocy.

  • 05.03.07, 12:03
    > zazule napisała:
    > "Nie wierzę ze istnieje nerwica, kótra uszkadza wzok,układ nerwowy, mięsnie czy
    >
    > stawy i prowadzi do smierci."
    > Nie uszkadza. Daje tylko objawy ze strony tych narządów. Poza tym każdy objaw
    > może być prawdziwy bądź wyimaginowany
    Chciałbym, abyś miała rację Jeanne, ale z czasem niestety dochodzi do zmian
    strukturalnych. Szkoda, że większość lekarzy tego nie rozumie :-(
  • 05.03.07, 12:10
    repair napisał:

    > > zazule napisała:
    > Chciałbym, abyś miała rację Jeanne, ale z czasem niestety dochodzi do zmian
    > strukturalnych. Szkoda, że większość lekarzy tego nie rozumie :-(

    Bardzo ciekawe. Może podaj patomechanizm powstawania tych zmian w nerwicy.

    --
    Choruję na boreliozę
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716
  • 05.03.07, 13:51
    > Bardzo ciekawe. Może podaj patomechanizm powstawania tych zmian w nerwicy.

    Odnośnie układu ruchu, bo akurat nim jestem z konieczności zainteresowany:
    www.ctm.home.pl/?a=tmmh
    Bądź w książce "Choroba przeciążeniowa kręgosłupa" J. Stodolnego.
  • 05.03.07, 12:13
    Ależ oczywiście, że rozumie... Chodziło mi tylko o wyjaśnienie zazule, że
    właśnie nerwica moze takie dolegliwości powodować. Może niezbyt trafnie się
    wyraziłam, fakt. Ale przeciez nerwica nie spowoduje zmian strukturalnych od
    razu. Dopiero po jakimś czasie pojawią się choćby wrzody żołądka, z czasem
    nawet nowotwory...
  • 04.03.07, 12:21
    artur737 napisał:

    > Oczywiscie, ze prowadze orientacyjne statystki.
    > A wiem, bo czesc chorych rzeczywiscie przysyla mi pozniej wyniki, reszta sie
    pr
    > zylacza do forum borelioza i tam postuje albo pisze po uzyskaniu
    potwierdzenia
    > choroby.
    >
    > Gdzies polowa tych, ktory sugeruje wiec ostatecznie laduje na forum borelioza
    a
    > polowa gdzies znika poszukujac zapewne innyc opcji diagnostycznych.

    Sądziłam, że masz solidniejsze podstawy do takich statystyk, ale dzięki za odp.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • 04.03.07, 14:41
    Najpierw o diagnozie.
    Po wielu latach, kiedy wreszcie odkryłam, co mi jest- o lekarzu, którzy by mnie
    chciał leczyć.
    Teraz marzę o... wyleczeniu.

    Marząc o diagnozie miałam "rozpoznań" i "schematów leczenia" wiele-
    wystarczyłoby tego na 30 osób.

    Tutaj więcej szczegółów:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716&a=57960245
    W tamtym wątku opisałam też "okres dojrzewania" mojego 9-letniego syna...

    Młode osoby są z zasady zdrowe, a więc przychodząc z pierdołami typu
    osłabienie, bicie serca czy bóle głowy od razu otrzymują etykietkę nerwicy,
    depresji czy hipochondrii. Przeszłam i ja przez tę drogę- podobnie jak
    większość z kilkuletnią boreliozą.
    Neriwca istnieje- podobnie jak i depresja. Tylko nasi lekarze bardzo chetnie je
    rozpoznaja i nawet leczą, a to, co nie daje się leczyć, to zyskuje
    miano "lekoopornej", a czasami-po wielu zmianach leków- wręcz wciska się
    choremu, ze to przez niego, bo to niemożliwe, aby leki nie działały.

    Jesli ktoś jest przekonany, że ma powody do depresji czy nerwicy, to niech na
    tym polu szuka pomocy. Jesli nie jest przekonany- trzeba szukać właściwej
    przyczyny.
    Nie wiem, co dolega pacjentowi1982, bo nawet gdybym była lekarzem, to przez
    internet nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi diagnozy (choćby to miała
    być "tylko"nerwica). Sam pacjent1982 musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy
    mozliwa jest nerwica, czy nie. Jesli NIE, to trzeba szukać dalej, aby nie
    przeoczyć czegoś istotnego.

    W każdym razie życzę mu znalezienia dobrego lekarza, który nie oleje go z góry,
    ale zechce mu pomóc.
  • 04.03.07, 15:33
    Nataszkam, Pacjent miał dwukrotnie przeprowadzony rezonans magnetyczny głowy.
    Czy świadczy to o olewaniu przez lekarzy? Wielu ludzi cierpiących latami na np.
    silne bóle głowy nie może się doczekać skierowania na takie badanie. I nie
    zawsze świadczy to o lekceważeniu przez lekarza, tylko często o limitach na
    pewne badania, których lekarze nie mogą przekroczyć. Gdyby były pieniądze na
    leczenie i diagnostykę, zapewniam cię, nikt nie robilby problemu nawet
    hipochondrykom i by na te badania kierował. Poza tym czasem naprawdę wiedza i
    zwykłe badanie z użyciem najprostszych metod są cenniejsze, niż najdroższe
    badania DNA czy inne. One są zawsze zawodne. Jeśli lekarz widzi, że nie ma
    potrzeby na drogie badania kierowac, to czy ma prawo to zrobić i potem odmówić
    tego osobie naprawdę potrzebującej? ( bo przekroczył limity).
  • 04.03.07, 16:34
    Ja miałam wykonane dziesiątki badań. Finansowane z własnej kieszeni.
    Dlatego daruj sobie gadki o limitach, bo mnie to śmieszy.

    Poza tym czasem naprawdę wiedza i
    > zwykłe badanie z użyciem najprostszych metod są cenniejsze, niż najdroższe
    > badania DNA czy inne.

    Dokładnie z tym się zgadzam. Gdyby zakaźnicy nie negowali u mnie boreliozy bez
    przeprowadzenia badań, to dzisiaj byłabym być może znowu w starej, dobrej
    formie, a przy okazji za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogłabym sobie
    kupić np. małą działkę na wsi. Gdyby mieli choć trochę tej aktualnej wiedzy o
    boreliozie, to powiedzieliby, jakie badania powinnam wykonać- z własnej
    kieszeni- aby ją wykluczyć bądź potwierdzić.
    Gdyby neurolog nie powtarzał, że mam sprawy typowe dla kobiety, tylko zechciał
    poszukać przyczyny, to nie utwierdziłby mnie w przekonaniu, że jestem zdrowa.
    Mnie nie są potrzebne badania- to lekarz musi wiedzieć, co leczy. Na jakiejś
    podstawie przecież podejmuje swoje decyzje. Tylko za nie przychodzi płacić nam
    osobicie- ja np. zapłaciłam za to stratą ciąży, którą zaplanowałam w
    przeświadczeniu, że jestem zdrowa.
    Dlatego nie pisz mi o limitach czy kolejkach do lekarzy. Płacąc za wszystko
    oczekuję normalnego podejścia do sprawy, a nie olewania i kasowania kolejnej
    stówy za nic niewnoszącą wizytę.
    A co do badania DNA- jesteś w błędzie, bo są badania o wiele bardziej
    kosztowne, a i wynik jest bardziej kiepski. Test western blot na borelioze,
    który czasami nawet wychodzi pozytywnie u chorych, po wyrzebraniu w PZH jego
    wykonania, kosztuje ponad 400 zł; w Niemchech w tej kwocie zrobisz i WB, i test
    transformacji limfocytów, a ten ostatni test z ponad 90% pewnością wskaże, czy
    się aktualnie choruje, czy nie. U nas tego nie robią, bo pojawiłby się problem
    boreliozy, której u nas nie ma (podobnie jak narkomanii w PRLu- tylko z innych
    powodów).

    Jeśli lekarz widzi, że nie ma
    > potrzeby na drogie badania kierowac, to czy ma prawo to zrobić i potem
    odmówić
    > tego osobie naprawdę potrzebującej?
    Lekarz nie ma rentgena w swoich oczach. Gdyby nie interpretował po swojemu
    tego, co mówi chory, to potrafiłby z większą starannością wybierać osoby
    potrzebujące badań. A tak ja mówię, że mam wielotygodniowe, uciążliwe i
    niewystepujące do tej pory bóle głowy, a do tego osłabienie pamięci i sił, a on
    na to, że to migrena...Bez jakichkolwiek badań.

    A tak w ogóle, to ciekawi mnie, czy Pacjent miał ten rezonans prywatnie, czy w
    ramach ubezpieczeia, bo stawiam na to, że prywatnie.
  • 04.03.07, 17:00
    Ja tylko podstawowe badania krwi i moczu miałam wykonane za darmo i 1xusg.
    Cała reszta z własnych pieniędzy. Moze na dzialke by nie straczyło, ale
    komputer juz by był:)
    Znam osobe co z włsnych pieniędzy robiła sobie PET całego ciała za kilka tys
    złotych i nic nie wyszło. Diagnoza postawiona przez lekrzy choroba psychiczna i
    dwa silne leki psychiatryczne.
    Prawdziwa diagnoza; ureaplasmoza- udało się wykryc w badaniu za 50 zł- leczenie
    długoterminowa terapia abx (zmarnowany rok lecznia przez lekrzy w tym czasie
    doszło do apoptozy komórek rozrodczych u młodej dziewczyny-lekarze powiedzieli
    jej ze brak miesiaczki to wynik nerwicy)
    pozdr
    zaz

  • 05.03.07, 11:25
    > A tak w ogóle, to ciekawi mnie, czy Pacjent miał ten rezonans prywatnie, czy w
    > ramach ubezpieczenia, bo stawiam na to, że prywatnie.

    Obydwa badania z NFZ. Pani doktor była pod wrażeniem kultury osobistej, więc
    napisała skierowanie. To swoją drogą też jest chore... :/
  • 05.03.07, 11:22
    Miałaś rację, żeby darować sobie forum i przez jakiś czas wyluzować od tego
    wszystkiego. Tylko jak...?
    Chciałbym móc się czuć choć jeden dzień w pełni normalnie. Ale choćbym chciał
    zapomnieć, trzaski z migającym obrazem dają o sobie znać. A "palenie" oczu i
    twarzy dodaje swoje.
    Mam prośbę, Jeanne. Czy mógłbym skonsultować się z Tobą mailowo? Mam dosłownie
    kilka pytań tylko, ale nie chcę na forum, mimo anonimowości nick'a, pisać.
    Jeżeli mogę Cię prosić o tę przysługę, napisz proszę pod adres pacjent1982@gazeta.pl
  • 05.03.07, 12:58
    W wyliczance na śmierć zapomniałem o sporym bólu dolnego odcinka kręgosłupa,
    który zaczął się w połowie stycznia i trzymał przez niespełna miesiąc. Nigdy
    wcześniej nie miałem tego typu problemów. Już sam zaczynam się uśmiechać
    czytając to wszystko:) Co nie umniejsza objawów, niestety...
  • 05.03.07, 13:08
    I nadwrażliwości na światło słoneczne (zimowe), które przy zamkniętych oczach
    mocno razi na czerwono...
  • 05.03.07, 13:19
    Pacjencie, tak jak prosiłeś, wysłałam do ciebie maila... Jeśli chcesz, napisz.
  • 06.03.07, 13:49
    posłuchaj pacjencie, gdy ja miałam nerwicę, miałam m.in. takie objawy: silne
    zawroty głowy i zaburzenia równowagi, bardzo mocne bóle szyi, drętwienie i
    mrowienie nóg, rąk, czasem twarzy, powiększone węzły chłonne szyjne i
    pachwinowe, ból w dole kolanowym, ból w pachwinach, kłucie i uczucie "napięcia",
    jak gdyby powiększonego ciśnienia w oku (trwał chyba z miesiąc non stop), bóle
    żołądka, duszności, kłucie w okolicach wątroby

    itp itd itp itd itp itd...................

    nie chce mi się dalej wymieniać

    w najbardziej krytycznym momencie myślałam, że umieram

    nerwica i nasza psychika mogą wywołać praktycznie wszelkie objawy!

    ja też prosiłam los, żeby to była "tylko" nerwica, żeby się nie okazało, że
    jestem śmiertelnie chora, też szukałam różnych wyjaśnień dla wszelkich moich
    objawów, przerabiałam najróżniejsze choroby, byłam u różnych lekarzy, począwszy
    od gastrologa, na onkologu kończąc..

    potem w końcu dałam sobie na luz, uspokoiło się.. wciąż mam lęki i czasem sobie
    coś wmówię, ale nie czytam o chorobach i staram się ignorować te wszystkie mylne
    sygnały.. i jakoś sobie żyję..

    a w Twoich postach widzę siebie i naprawdę dobrze Cię rozumiem.
  • 08.03.07, 15:29
    Możesz miec nerwicę,ale wtórną.Każdy się boi,gdy czuje się chory,a badania nic
    złego nie wykazują./mnie dobijały jeszcze takie gadki
    lekarzy ,rodziny,znajomych-no wiesz nie masz już 18 lat/pewnie mam 38/,młodszy
    nie będziesz ,tylko starszy,będzie coraz gorzej itd.Wyglada,że 38 lat to
    zmurszały staruszek!--------Masz katar więc te trzaski w uszach mogą byc
    spowodowane zapaleniem trąbek Eustachiusza/przy przełykaniu tak strzela/.Obrzęk
    oka może być spowodowany ,katar też zapaleniem zatok czołowych,sitowych/nawet
    badanie tomografem nie zawsze to pokaże.Póidz do dobrego laryngologa-polecam
    dr.Jankowskiego-szpital im. Barlickiego,niestety długo się czeka,prywatnie ten
    lekarz przyjmuje na ul.boya żelenskiego.Ja miałem podobne objawy jak Ty,nikt mi
    nie pomógł,bo lekarze/jak w każdym zawodzie mogą byc niedouczeni słabeusze,albo
    geniusze,ci to rzadkie diamenty/.Mało ,który się wysila,leczą schematycznie.Ja
    wyłykałem tony antybiotyków,miałem operację zatok /podobno nie
    potrzebną/itd.Teraz wiem,ze choruję na immunologiczne zapalenie/nie
    baktrryjne,wirusowe,grzybicze,ale immunologiczne.
    tym nie można się zarażić.Ja przejrzałem swoją rodzinę do prapra
    pradziadków ,okazało się,że były takie przypadki.To jest wada układu
    odpornosciowego.Dużo odksztuszam ,gorzej słyszę.mam nieustający katar.Mam
    wrażenie,ze od świata odziela mnie szyba.ćiężko życ z tą chorobą,sam czuję do
    siebie obrzydzenie z powodu tego odksztuszania,a co dopiero inni ludzie mogą
    myśleć-boją się,ze ich zarażę/choć to nie możliwe-nie ma w wydzielinie bakterii
    chorobotwórczych.Biorę sterydy,trochę pomaga.Wierzę,że nie masz tego co ja,ale
    nie rezygnuj-szukaj przyczyny swoich dolegliwosci.To co napisałes nie wygląda
    na nerwice.
  • 09.03.07, 00:34
    Cześć

    Gastropoda - fajny nick - obstawiam ze jesteś biolgiem:)

    Odbierz pocztę gazetową.
    pzdr
    zaz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.