Marzę o diagnozie... :((( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie wiem, ile jeszcze musi to potrwać, bym dowiedział się, co się dzieje...
    Głęboko wierzę, że dzięki Państwu na tym forum dowiem się w końcu, co
    nastąpiło w moim organizmie. Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.
    Postaram się pisać treściwie. W marcu 2006 roku złapało mnie uczucie słabości.
    Miałem wrażenie, że wszystkie głosy są daleko. Trwało to kilkadziesiąt sekund,
    po których nastąpił tydzień lekkich zawrotów głowy. Wziąłem Betaserc, zawroty
    minęły. Profilaktycznie dostałem (ponoć nieuzasadnione, lecz z racji tętniaka
    mózgu matki lekarka wolała się upewnić) skierowanie na rezonans magnetyczny
    mózgu. Pech chciał, że dwa tygodnie po zdarzeniu usuwałem dwie brodawki nad
    okiem. Czysto estetycznie - wynik badania histopatologicznego wyszedł na
    szczęście negatywny. Badanie RM wykazało lekkie obszary hyperintensywne na
    szczycie piramidy kości skroniowej (bądź coś podobnego, nie mam przed sobą
    wyniku). Dostałem skierowanie na powtórne badanie, neurolog zapewnił, że to
    nic poważnego, że to normalne. W czerwcu zaczęło mi puchnąć lewe oko (tuż pod
    blizną po tych pieprzykach). Do dziś puchnie mi przy niewyspaniu, większej
    liczbie godzin przy komputerze. Mało kiedy wygląda w pełni normalnie Właściwie
    wygląda to tak, jakbym miał większą powiekę nad tym okiem... W wakacje
    dwukrotnie zdarzyło mi się poczuć ten moment "odpływania". Niestety, ten wynik
    badania RM miałem cały czas w głowie. Co gorsze, przeżyłem w trakcie wakacji
    koszmarny przelot samolotem przy strefie burz, gdzie przez 2h odchodziłem od
    zmysłów. Koszmar zaczął się początkiem września. Zaczęły się u mnie stany
    lękowe, nocą budziłem się z kołataniem serca, cały czas się bałem, byłem
    spięty. Nie potrafiłem się na niczym skupić, myślałem, że wariuję. Minęło.
    Tyle, że pozostały dwa koszmarnie przeszkadzające objawy. 1) Wzrok mi lekko
    "miga", nie widzę tego przed komputerem, natomiast wyraźnie odczuwam to
    patrząc na nieoświetlone miejsca. 2) Codziennie, choć nie przez całą dobę,
    przy przełykaniu śliny słyszę wewnątrz głowy trzaski, jak gdyby w uszach, choć
    słyszę to bliżej środka głowy. Ponadto gdy jest mi gorąco odczuwam pieczenie
    od uszu po oczy. Oczy mam piekące, przemęczone, szczególnie to puchnące pod
    blizną po zabiegu. Jestem cały czas spięty. Nie poznaję siebie - dotąd
    dynamiczny, pewny siebie, patrzący z przymrużeniem oka na swoje zdrowie,
    dzisiaj popadam w zdrowotny marazm. Powtórne badanie RM wykonane w listopadzie
    2006 wykazało to samo. Lekarz w opisie stwierdził, że to zapewne efekt
    nagromadzenia się tkanki tłuszczowej, podczas kontroli neurolog potwierdził,
    że to żadne schorzenie neurologiczne.
    Brałem pod uwagę nerwicę lękową, ale przecież objawów tak mocnych, jak te
    migotanie obrazu i trzaski w głowie nie wymyślam. A już na pewnie nie jest
    wyimaginowane to podpuchnięte oko. Zapomniałem o jednym - mam ciągle lekki,
    kleisty katar. I czasami oczy rano nienaturalnie mocno zaropiałe - szczególnie
    to lewe. Ale to sporadycznie.
    Myślałem też o boreliozie...
    Wyniki badania krwi i moczu wykonane we wrześniu 2006 (przy początkowym
    pojawieniu się lęków) poza ciśnieniem krwi (150/100 - po tygodniu spadło do
    normalnych wartości) dały normalny wynik.
    Czuję się ogromnie zmęczony psychofizycznie tymi doległościami.
    Będę wdzięczny za Państwa wszelkie wskazówki co do tego, co ma miejsce...
    • Tez mysle o boreliozie.

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26140
      • > Tez mysle o boreliozie.

        Panie Arturze, ale czy na pewno...?
        Nie przypominam sobie żadnego zaczerwienienia, żadnego kleszcza...
        W ogóle nie boli mnie głowa (na całe szczęście).
        Objawów nie dostrzegam, jeżdżąc na przykład na lodowisku. Przez te kilka chwil
        staję się w pełni zdrowym człowiekiem.

        W jaki sposób można zdiagnozować tę chorobę? Czytałem co nieco, natomiast
        informacje były pisane zbyt medycznym językiem, bym mógł je zinterpretować.
        Gdzie się udać?

        Czy to w ogóle może być inne schorzenie?
      • Artur, proszę nie przesadzaj z tą naszą boreliozą wszędzie.
        Na świecie istnieje kilkaset innych chorób o podobnych objawach, nie tylko
        borelioza i candida.

        A tak w celu wyjasnienia dla innych: kleszcz może was użreć nawet "tam", czyli
        gdzie słońce nie dochodzi i odpaść, można go też zdrapać, a rumień nie
        koniecznie musi wystąpić. Sama jestem przykładem boreliozy "bez rumienia i
        kleszcza".
        • wawan1 napisała:
          >Sama jestem przykładem boreliozy "bez rumienia i kleszcza"<

          W takim razie jakie miałaś dolegliwości i wykonane badania, które stwierdziły
          boreliozę??
          • neli27 napisała:

            > wawan1 napisała:
            > >Sama jestem przykładem boreliozy "bez rumienia i kleszcza"<
            >
            > W takim razie jakie miałaś dolegliwości i wykonane badania, które stwierdziły
            > boreliozę??


            Długo by opowiadać. 6 lat przeróznych dolegliwości, kilka mylnych diagnoz i
            głupich sugestii, typu nerwica, toczeń, rzs, SM.
            Badanie przeciwciał w klinice rumatologii potwierdziło chorbe, oraz dziesiątki
            innych badań wykluczyło inne schorzenia. Po resztę info odsyłam na forum
            Borelioza, podane przez Artura.
        • wawan1 napisała:

          >
          >
          > A tak w celu wyjasnienia dla innych: kleszcz może was użreć nawet "tam", czyli
          > gdzie słońce nie dochodzi i odpaść, można go też zdrapać...



          kleszcz może wleźć wszędzie, co wcale nie oznacza,ze można go po prostu nie
          zauważyć, odpada dopiero jak się dobrze napije i spęcznieje, trudno go
          przeoczyć, o zdrapaniu nie mówiąc :)


          --
          Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się
          • > kleszcz może wleźć wszędzie, co wcale nie oznacza,ze można go po prostu nie
            > zauważyć, odpada dopiero jak się dobrze napije i spęcznieje, trudno go
            > przeoczyć, o zdrapaniu nie mówiąc :)


            Zupelna nieprawda. Oczywiscie jak przeoczysz to nie wiesz o tym wiec ci sie wydaje, ze kleszcza nie bylo.

            Najwyrazniej brakuje ci wyobrazni jak to moze wygladac.

            Kleszcze-dzieci czyli nimfy sa malenkie a zakazone sa az w 40%; duzo czesciej niz postaci dorosle. Nawet napite sa bardzo male. Najczesciej przechodza na czlowieka gdy ten usiadzie na zwalonym pniu, zbiera chrust lub opiera sie o pien drzewa.

            Wiecej niz polowa ludzi z potwierdzona borelioza nigdy nie zauwazlyla kleszcza.
            Nic ci to nie mowi?
            • artur737 napisał:
              > Wiecej niz polowa ludzi z potwierdzona borelioza nigdy nie zauważlyla kleszcza.
              > Nic ci to nie mowi?

              Głupoty opowiadasz!!! Jak można nie zauważyć ugryzienia kleszcza??? Zdrapać go
              lub przeoczyć. Przecież on pije krew, pęcznieje, to miejsce swędzi i najczęściej
              przy zakażonym kleszczu powstaje rumień. Tak samo sprawa ma się z nimfami.
              • neli27 napisała:
                >Jak można nie zauważyć ugryzienia kleszcza??? Zdrapać go
                > lub przeoczyć.
                Ano można, ja go "jakoś" nie zauważyłam, ani kleszcza, ani rumienia. Poza tym
                sa przypadki opisywane w literaturze, że boreliozęa zarażają nie tylko
                kleszcze, ale jeszscze np. tzw. muchy końskie, wszy. To tak na marginesie, bez
                wkręcania boreliozy wszystkim. Poza tym sam mój prof. który zdiagnozował
                boreliozę powiedział, że tylko ok. 30% zarażonych pamięta incydent ukąszenia.
    • > Brałem pod uwagę nerwicę lękową, ale przecież objawów tak mocnych, jak te
      > migotanie obrazu i trzaski w głowie nie wymyślam. A już na pewnie nie jest
      > wyimaginowane to podpuchnięte oko
      Widziałem osoby doprowadzone do inwalidztwa tylko i wyłącznie przez "nerwicę".
      Co do (pseudo)boreliozy, to brak mi po prostu słów.
    • Witaj, wspominasz o dwukrotnej wizycie u neurologa. Czy oglądał Cię także
      laryngolog? Przypominasz sobie może zapalenie ucha wewnętrznego czy uraz głowy?
      Czy leczysz się przewlekle na inne dolegliwości? Za pochodzeniem
      laryngologicznym przemawiałaby też tutaj poprawa po betasercu.
      Aha, i jeszcze tak mi chodzi po głowie...czy masz może skłonność do opryszczki?
      Może przebyłeś półpaśca?
      • > Witaj, wspominasz o dwukrotnej wizycie u neurologa. Czy oglądał Cię także
        > laryngolog? Przypominasz sobie może zapalenie ucha wewnętrznego czy uraz głowy?

        "Oglądała" mnie dwójka laryngologów - diagnoza jednego - nerwica; drugiego -
        może alergia? Laryngologicznie ponoć wszystko w porządku.

        > Czy leczysz się przewlekle na inne dolegliwości? Za pochodzeniem
        > laryngologicznym przemawiałaby też tutaj poprawa po betasercu.
        > Aha, i jeszcze tak mi chodzi po głowie...czy masz może skłonność do opryszczki?
        > Może przebyłeś półpaśca?

        Do dnia tych zawrotów byłem zdrowy jak koń. Nie, nie mam takiej tendencji.

        Dziękuję za wszystkie sugestie. Każdy element dialogu jest dla mnie cenny.
    • A ja myślę, że to może być nerwica plus jakiś stan zapalny po usunięciu brodawek.
      Nie jestem lekarzem, opieram się tylko na własnym doświadczeniu.
      Wylecz to oko, a pozostałe objawy może ustąpią.
      Ja też wariowałam po pewnym zabiegu hirurgicznym. Byłam chora na wszystko i
      głeboko przekonana, że umieram. Poproś lekarza o jakieś środki uspokajające.
      Jak tak dalej pójdzie, to zwariujesz ze zmartwienia.

      • w dzisiejszych czasach faktycznie wielu ludzi 'kapitluje' psychicznie i to
        rozwiązanie także należy wziąć pod uwagę, ale na końcu diagnozowania, nie na
        początku. Poza tym na nerwicę bataserc nie byłby skuteczny (to lek poprawiający-
        z grubsza ujmując- mikrokrążenie w uchu. No, chyba, że zadziałał jako placebo...
      • > A ja myślę, że to może być nerwica plus jakiś stan zapalny po usunięciu brodawe
        > k.

        Możliwe, bo pracuję w szkole. Koszmarnej zresztą. Ale ponad półroczny stan
        zapalny?:|
    • Wykonałem następujące badania:
      - u okulisty - żadnych zmian w nerwie wzroku
      - u laryngologa - brak zmian zapalnych (+ 2 rentgeny zatok)
      - u neurologa - analiza RM, mimo drobnych obszarów hyperintensywnych mózgu ponoć
      100% ok
      - u onkologa - zabieg usunięcia pieprzyków ponoć nie powinien w żadnym stopniu
      powodować powikłań - rzekomo udał się w 100%

      Raz jeszcze dziękuję za wszelkie wskazówki. Każdy dialog jest dla mnie cenny...
      • Nie spodoba ci się to, co napiszę, ale moim zdaniem cierpisz na poważną
        nerwicę. Może lękową, ale bardziej hipochondryczną. Spróbuj nie myśleć ciągle o
        swoim stanie zdrowia, nie "wsłuchiwać" w każdy symptomik, nie zwracać uwagi na
        każdy objaw, bo takie objawy jak u ciebie występują u wielu ludzi. Im więcej
        uwagi im poświęcisz, tym bardziej będzie ci się wydawało, że coś jest nie tak i
        jestes poważnie chory. Błyski przed oczami każdy by dostrzegł, gdyby się uparł
        i usilnie ich dopatrywał 24 godziny na dobę. "Trzaski" w głowie przy
        przełykaniu też słyszy każdy, tylko nie zwraca na nie uwagi. Jeśli już, to
        świadczą co najwyżej o dolegliwościach w obrębie stawu skroniowo -
        żuchwowego.Lekarze naprawdę cię nie zbyli, tylko potraktowali poważnie, o czym
        świadczy dwukrotne przeprowadzenie rezonansu magnetycznego. To drogie badanie i
        naprawdę nieczęsto jest zlecane, nawet gdy są wskazania.Skoro ono nic nie
        wykazało ( takie zmiany jak w opisie również znalazłyby się u każdego), to nie
        masz powodu do niepokoju! Oczy zmęczone po siedzeniu przed komputerem to też
        nic dziwnego. Jeśli chodzi o opuchliznę na powiece, gdzie byly usuwane
        brodawki, to być może wystąpiły jakieś zaburzenia w przepływie limfy po tym
        zabiegu. To się często zdarza. Jeżeli i tego problemu nie wyolbrzymiasz, bo to
        możliwe. Naprawdę, postaraj się ( wiem, że to niełatwe) przez jakiś czas nie
        myśleć o swoich dolegliwościach, zajmij sie czym innym. Gdy się denerwujesz,
        podwyższa ci się ciśnienie krwi ( sam o tym pisałeś), więc tym bardziej możesz
        widzieć jakieś błyski, mroczki itp, itd. Jeśli cały czas będziesz się
        denerwować, w końcu naprawdę zaczniesz mieć poważne problemy zdrowotne, bo
        grozi ci chociażby wylew. Po prostu... uwierz, że nic ci nie jest i wyluzuj.
        • > Nie spodoba ci się to, co napiszę, ale moim zdaniem cierpisz na poważną
          > nerwicę.
          Nie neguję, wręcz przeciwnie. Choć taka diagnoza jest mało optymistyczna,
          cieszyłbym się, gdyby faktycznie objawy były spowodowane chorą autosugestią...

          >Spróbuj nie myśleć ciągle o swoim stanie zdrowia, nie "wsłuchiwać" w każdy
          >symptomik, nie zwracać uwagi na każdy objaw.
          Próbuję, ale to jest trudne, gdy przełknięcie śliny powoduje głośne "pyk" w
          głowie, a wzrok miga... Poza tym często mam uczucie palenia w głowie

          >Jeśli chodzi o opuchliznę na powiece, gdzie byly usuwane
          > brodawki, to być może wystąpiły jakieś zaburzenia w przepływie limfy po tym
          > zabiegu.
          Usłyszałem to samo od okulistki. Wyolbrzymiać nie wyolbrzymiam, bo nawet moja
          dziewczyna przestraszyła się, dostrzegając 1. raz tę opuchliznę przy oku.
          Dostrzegła to dopiero w lustrze, gdzie zmiana jest bardzo mocno widoczna.

          Wczoraj po raz pierwszy od października nasiliły mi się objawy. Znowu wieczorem
          dostałem napadu lęku i ciepłoty.

          Zapomniałem napisać, że z tymi objawami towarzyszy mi często wyciek kleisty z
          oczu i nosa.

          Dziękuję Jeanne72 za Twój post. Gdybym tylko miał pewność, że tak liczne objawy
          to robota mojej psychiki... Ale tego jest dużo, naprawdę dużo. Migotanie obrazu,
          trzaski w głowie (uszach), uczucie rozpalenia w głowie, przede wszystkim przy
          uszach i oczach, ciągły katar i wyciek także z oczu.
          Czy tyle objawów może być wynikiem zachowań hipochondrycznych?
          • no borelioza jak nic, kurcze blade;)
            --
            Płyń zawsze pod prąd rzeki bo z prądem płyną same śmieci.
            • Myślę, że może to wynikać z nerwicy. Ludzie cierpiący na nerwicę czy depresję
              często mają jeszcze więcej objawów. Nie twierdzę, że wszystko to sobie
              wymyślasz, ale "hipochondrycy" ( sorry za określenie) często cierpoią na
              somatyczne dolegliwości, odczuwają prawdziwy ból, palenie, pieczenie i tysiące
              innych objawów.
              Borelioza to poważna choroba, ale nie można na nią "zwalić" wszystkich
              trapiących nas dolegliwości.
              Czytając twój pierwszy post, nie sposób nie mieć wrażenia, że należysz do osób
              znerwicowanych ( chociażby to, co pisałeś o locie samolotem i innych sprawach).
              Uwierz, naprawdę to wszystko może mieścić się w psychice!
              Oczywiście nie twierdzę na 100 procent, że nic ci nie dolega, ale spróbuj
              chociaż przez jakiś czas o tym wszystkim nie myśleć. Załóż sobie, że np. od
              jutra przez najbliższe 3 tygodnie nie będziesz zajmował się swoim zdrowiem,
              szukał porad, "wsłuchiwał się" w trzaski w głowie i inne rzeczy. Zrób sobie
              jakby "urlop" i zajmij czymś zupełnie innym. Jeśli po tych trzech tygodniach te
              objawy nadal będą występować, wtedy wrócisz do poszukiwania przyczyny. Wiem, że
              to niełatwe, ale spróbuj! Życzę zdrowia.
              • Dziękuję.
                Tyle, że jest ta "druga strona medalu", jak post napisany powyżej: "borelioza
                jak nic". Należę to ścisłowców, analizujących, co tylko się da. Dopóki się nie
                upewnię, że to nie borelioza, nie dam rady walczyć z tym skutecznie. Dziewczyna
                mi mówi, że to bzdura totalna, ale jak w to uwierzyć wiedząc, że nie ma żadnej
                wiedzy profesjonalnej medycznej, a o problemie nie czyta próbując urwać
                wszystkie moje czarne myśli?
                Co mam robić? Próbować zdiagnozować boreliozę? Ile to trwa? Czy badania są na
                miejscu? Czy w ogóle powinienem to robić...? Zmęczony jestem badaniami. Z
                drugiej strony - zbliża się lato. Chcę wyzdrowieć do tego czasu koniecznie.

                Masz Jeanne72 świętą rację o znerwicowaniu, jestem kłębkiem nerwów. Tylko czy te
                nerwy powoduje choroba, czy nerwy powodują chorobę? Niczym literówka, a różnica
                kolosalna...
                • Daj spokój z boreliozą, naprawdę, to zabawa dla osób o mocnych nerwach. Jeśli
                  przyczyną Twoich dolegliwości są zaburzenia nerwicowe, to NIE WCHODŹ na forum o
                  boreliozie. Tam zostaniesz przekonany, że masz boreliozę, że testy jej nie
                  wykażą i że leczenie nie będzie skuteczne. Dla osoby znerwicowanej- doskonały
                  młyn na wodę. Pozdrawiam
                  • justka78 napisała:

                    > Daj spokój z boreliozą, naprawdę, to zabawa dla osób o mocnych nerwach. Jeśli
                    > przyczyną Twoich dolegliwości są zaburzenia nerwicowe, to NIE WCHODŹ na forum o
                    >
                    > boreliozie. Tam zostaniesz przekonany, że masz boreliozę, że testy jej nie
                    > wykażą i że leczenie nie będzie skuteczne. Dla osoby znerwicowanej- doskonały
                    > młyn na wodę. Pozdrawiam


                    I to napisala osoba, ktora leczy sie na borelioze i regularnie pisze na forum Borelioza. Pies ogrodnika?
                    • Nie, poprostu zdrowa psychicznie. Nie podejrzewam KAŻDEJ osoby zgłaszającej
                      JAKIEKOLWIEK objawy o zakażenie boreliozą. Myślenie w ten sposób to OBSESJA.
                      Wróćmy jednak do problemu twórcy tego wątku. W związku z tym zaznacz zdanie nie
                      prawdziwe:
                      - borelioza jest chorobą trudną do diagnostyki, można powtarzać testy w
                      nieskończoność;
                      - nie istnieje skuteczne leczenie przewlekłej boreliozy;
                      - ILADS wymienia ponad 40 objawów mogących sugerować boreliozę; różne
                      kombinacje tych objawów charakterystyczne są również dla wielu innych schorzeń
                      (w tym możliwej nerwicy);
                      - na post odpowiedział także lekarz, rozpoznając zaburzenia nerwicowe (Jeanne);
                      - osoba z silną nerwica ma tendencję do negowania diagnozy i dopatrywania się
                      coraz to innych schorzeń somatycznych- i tu właśnie mamy ten 'młyn na wodę'.
                      Jeśli istotnie autor wątku cierpi 'TYLKO' na silną nerwicę, po przestudiowaniu
                      forum 'borelioza' odnalazłby u siebie conajmniej kilka objawów sugerujących
                      choroby odkleszczowe, zacząłby powtarzać kolejne testy a wyniki ujemne
                      zrzucałby na niekompetencję lekarza, laboratorium, niewystarczające możliwości
                      diagnostyczne. Tak właśnie przejawia się nerwica. Efekt? Leczenie nie w tym
                      kierunku co trzeba. Gorzej- napędzanie przekonania o chorobie trudnej do
                      zdiagnozowania, ale na pewno istniejącej!


                      Moja wypowiedź, która tak mocno Cię zbulwersowała była poprostu obiektywna, nie
                      zamierzam wpędzać człowieka w maliny tylko przez źle rozumianą solidarność
                      uczestnictwa w forum 'borelioza'.
                • >Tylko czy te
                  > nerwy powoduje choroba, czy nerwy powodują chorobę? Niczym literówka, a różnica
                  > kolosalna...
                  Teraz to już masz negatywną stymulację o obu kierunkach. Trzeba to wyciszyć.
                  Dobry terapeuta manualny może spróbować zlikwidować (choćby czasowo) cześć
                  objawów: trzaski w uszach, piekące oczy, zaburzenia wzroku. Ale 99% zależy od
                  Twojej psyche i pracy nad sobą. Kto wie, może i borelioza jest łatwiejsza do
                  leczenia?
    • To jest Twój post, z któregoś wątku:
      "Masz racje Tosho, to borelioza az gwizdze.
      Nawet gosc robi bledy ortograficzne charakterystyczne dla boreliozy co dopelnia
      bardzo charakterystyczny obraz.
      W tym przypadku to mozna wlasciwie rozpoznac klinicznie borelioze i leczyc w
      ciemno bez badan".
      To co tutaj napisałeś to po prostu ręce opadają!! Przestań ludzi wkręcać!!
      • >no borelioza jak nic, kurcze blade;)

        Panpepe w moim przypadku ma zdanie podobne do Artur737:|
        • > >no borelioza jak nic, kurcze blade;)

          A czy widzisz na końcu tego zdania uśmiech z oczkiem???
          • ...
            W tym momencie zastygłem. Choć chyba powinno mnie to pocieszyć.Ulżyło mi w tym
            momencie, że zdanie użytkownika przeczytałem błędnie. Ale co ważniejsze -
            uświadomiłem sobie, że podchodzę do tego już tak poważnie, że nie potrafię nawet
            przeczytać ze zrozumieniem czyjejś wypowiedzi.
            Uznałem, że ;) odnosi się do zaakcentowania kurcze blade i podkreślenia
            humorystycznego akcentu wypowiedzi, a stwierdzenie boreliozy jest jak
            najbardziej oczywiste.
            • W nerwicy czlowiek wsluchuje sie w siebie, dokladnie analizuje kazda rzecz
              dotyczaca fizjologii, na ktora nikt inny nie zwrocilby uwagi. Mysli tylko o
              swoich dolegliwosciach. Najlepszy temat do rozmowy to jego pseudochoroby, choc
              jemu akurat wydaja sie najprawdziwsze z prawdziwych. Ulga podczas jezdzenia na
              lyzwach, moze sie brac stad, ze po prostu sie wtedy odprezasz.
              P.S. Wlasnie przelknelam sline i zatrzeszczalo mi w glowie, tak jakby
              jednoczesnie w uszach. Przypomnialam sobie, ze czesto mi sie to zdaza, ale nie
              zwracam na to uwagi, a przede wszystkim, nie przelykam ciagle, zeby sprawdzic,
              czy jeszcze trzeszczy.
              Sprobuj spotkac sie z psychoterapeuta. Jesli po 3-4 wizytach, bezposrednio po
              wyjsciu z gabinetu, poczujesz wyrazna ulge i odprezenie, wraz z chwilowym
              ustapieniem objawow, to jest stuprocentowa nerwica.
              • Wczoraj usłyszałam taką historię horror.
                Pewien sympatyczny, inteligentny, spokojny, pracowity człowiek, popełnił
                w sierpniu samobójstwo. Wszyscy byli w szoku.
                Wczoraj rozmawiałam z wdową po nim.
                Otóż ten człowiek wykombinował sobie, że jest ciężko chory. Chodził po szystkich
                lekarzach, robił wszystkie badania, które nic nie wykazywały. W końcu
                wykombinował sobie, że ma nowotwór mózgu, którego wycięcie będzie się wiązało
                z pozbawieniem go części mózgu i zdecydował, że lepiej sam się zabije.
                Oczywiście nic mu nie było, poza chorą psychiką.

                • vitaaga napisała:

                  > Otóż ten człowiek wykombinował sobie, że jest ciężko chory.
                  > Oczywiście nic mu nie było, poza chorą psychiką.

                  Tego nie możesz być wcale taka pewna... Jest mnóstwo chorób których nie idzie
                  prosto zdiagnozować, a dają straszne objawy m. in. neurologiczne. Lepiej być
                  ostrożnym z wyciąganiem pochopnych wniosków...
                • vitaaga napisała:

                  > Wczoraj usłyszałam taką historię horror.
                  > Pewien sympatyczny, inteligentny, spokojny, pracowity człowiek, popełnił
                  > w sierpniu samobójstwo. Wszyscy byli w szoku.
                  > Wczoraj rozmawiałam z wdową po nim.
                  > Otóż ten człowiek wykombinował sobie, że jest ciężko chory. Chodził po szystkic


                  Oczywiscie, ze to jest tragiczne. Ale ostatni raz jak sprawdzalem to samobojstwo jest jedna z najczestszych przyczyn zgonow w przewleklej, nieleczonej boreliozie.
                  > h
                  > lekarzach, robił wszystkie badania, które nic nie wykazywały. W końcu
                  > wykombinował sobie, że ma nowotwór mózgu, którego wycięcie będzie się wiązało
                  > z pozbawieniem go części mózgu i zdecydował, że lepiej sam się zabije.
                  > Oczywiście nic mu nie było, poza chorą psychiką.
                  • ja mam cos do powiedzenia na temat.
                    Zapraszam na moja strone:
                    --
                    www.borelioza.itr.pl
                  • artur737 napisał:


                    > Oczywiscie, ze to jest tragiczne. Ale ostatni raz jak sprawdzalem to
                    samobojstw
                    > o jest jedna z najczestszych przyczyn zgonow w przewleklej, nieleczonej
                    borelio
                    > zie.
                    >

                    mam wrazenie, że jedną z oznak zaawansowanej boreliozy jest obsesyjne
                    doszukiwanie się wszedzie boreliozy
                    • Normalnie sie tak nie pisze do uzytkownikow tego forum ale w twoim przypadku zrobie wyjatek.


                      Wybacz, ale z ciebie to po prostu becwal z przerostem ambicji nad rozumem.

                      Zreszta twoj nick dokladnie to pokazuje.
    • Chyba nie takich odpowiedzi w formie pyskówki oczekiwał załozyciel wątku.
      Ja powiem tak: może i Artur trochę przesadza w teorii "wszędziewidzenia"
      boreliozy, może niepotrzebnie wkręca ludzi w tą chorobę, niemniej jednak
      niestety BORELIOZA istnieje. I to wcale nie tak rzadko występuje jak się wam
      może wydawac.
      Piszę to z pozycji osoby która to przerobiła, być może już niejako z boku, bo
      jestem po długim i intensywnym leczeniu, które chyba przyniosło skutek.
      Ja nie jestem zwolennikiem wmawiania wszystkim tej choroby, to to jest jednak
      szaleństwo, ale gdy ktoś ma podejrzenia, że mógł się zarazić, dlaczego ma tego
      nie sprawdzić.
      Pacencje1982 - nerwica może zrobić z człowieka wraka, mam w rodzinie
      najbliższej niestety taki przypadek. I powiem ci, że to jest okropna choroba,
      zarówno dla chorego, ale chyba bardziej dla współmieszakańców;) Jeśli
      wykluczysz poważne schorzenia, zapukaj do psychologa, czy psychiatry, to
      naprawde żaden wstyd czy ujma.
      Pozdrawiam i zdrówka życze.
      • > Ja powiem tak: może i Artur trochę przesadza w teorii "wszędziewidzenia"
        > boreliozy, może niepotrzebnie wkręca ludzi w tą chorobę, niemniej jednak
        > niestety BORELIOZA istniej
        Nie wątpię, że istnieje. Ale IMHO artur robi jej leczeniu więcej szkody niż
        pożytku. Może dlatego spotykam się z twierdzeniami, że leczenie
        (pseudo)boreliozy powoduje więcej szkód niż borelioza sama w sobie.
        Nieprzypadkowo padło tu już 2x słowo OBSESJA.
        Dzięki działaniom "popularyzatorskim" artura mam trudności z zachowaniem
        poważnej miny jak słyszę słowo borelioza.
        Co to za borelioza co przestaje działać na lodowisku? :-D
        • > Co to za borelioza co przestaje działać na lodowisku? :-D
          A zdziwiłbyś się...:)
          Tak się składa, że u osób z boreliozą zaburzone jest często krążenie i to wg
          Ciebie śmieszne lodowisko;) wcale jest nie śmieszne.
          Ruch był i jest dla mnie w tej chorobie bardzo ważny, po basenie, po gimnastyce
          jesteśmy lepiej ukrwieni, dotlenieni, wiadomo, to normalna rzecz.
          Poza tym borelioza nazywana przez chorych borelką, jest wredna, i w głowach, i
          układzie nerwowym też nam miesza. Stres potęguje objawy, dokładnie jak w
          nerwicy.
          Ja nie robię akcji wkręcania wszystkim z bólem stawu czy zawrotami głowy tej
          choroby, ale z racji tego że sama 6 lat byłam uważana za hipochondryka, dało mi
          dużo do myślenia na temat boreliozy. Poza tym dane PZH (zbiorówki z
          poszczególnych Sanepidów) są takie, że w 1999 zarejestrowano ok. 800 nowych
          przypadków boreliozy, a do połowy lutego 2007 r. też tyle, więc skala problemu
          jest niepodważalna. Przyczynia się do tego większa dostępność badań, dostepn do
          info na ten temat.
          • >Ale IMHO artur robi jej leczeniu więcej szkody niż
            >pożytku.
            IMHO to nie zauwazylem , aby Artur zrobil cokolwiek zlego.
            Jestem mu ogromnie wdzieczny za to, ze po 2,5 latach objawow w koncu
            dowiedzialem sie co mi jest.
            (Inna sprawa, ze entuzjazm szybko opadl po tym jak dowiedzialem sie jak trudne
            jest leczenie tego.)

            >Może dlatego spotykam się z twierdzeniami, że leczenie
            >(pseudo)boreliozy powoduje więcej szkód niż borelioza sama w sobie.
            pseudo boreliozy? co to jest?

            >Dzięki działaniom "popularyzatorskim" artura mam trudności z zachowaniem
            >poważnej miny jak słyszę słowo borelioza.
            czy "ty" sobie robisz jakies posmiewisko, czy co?
            Nie kpij sobie.
            wejdz w "zwiastun filmu" na mojej stronie www.borelioza.itr.pl i obejrzyj.
            A jesli i to Cie nie przekona w zadnym stopniu to moze przeczytaj to:
            www.wildcondor.com/lyme.html

            >Co to za borelioza co przestaje działać na lodowisku? :-D
            Artur zasugerowal tylko aby zrobic badanie - nic poza tym.
            --
            www.borelioza.itr.pl
        • Repair,
          Nie wiem jak ty kiedys spojrzysz w lustro bez obrzydzenia kiedy zdasz sobie sprawe z tego co robisz i jak bardzo szkodzisz chorych tu na forum a pewnie i w realnym zyciu.

          Jak juz kiedys pisalem, u tych ludzi z forum Zdrowie, ktorym sugeruje wykonanie badan na borelioze przynajmniej polowa znajduje pelne potwierdzenie w testach laboratoryjnych albo w tescie DNA albo Western blota.
          • artur737 napisał:

            > Jak juz kiedys pisalem, u tych ludzi z forum Zdrowie, ktorym sugeruje
            wykonanie
            > badan na borelioze przynajmniej polowa znajduje pelne potwierdzenie w
            testach
            > laboratoryjnych albo w tescie DNA albo Western blota.

            Rozumiem, że prowadzisz takie statystyki i ludzie przesyłają Ci kopie wyników
            do wglądu? Bo przecież bez dowodów nie pisałbyś o "przynajmniej połowie ludzi z
            forum Zdrowie, którym sugerujesz testy"?
            --
            Nie bij. Kochaj.
            • Oczywiscie, ze prowadze orientacyjne statystki.
              A wiem, bo czesc chorych rzeczywiscie przysyla mi pozniej wyniki, reszta sie przylacza do forum borelioza i tam postuje albo pisze po uzyskaniu potwierdzenia choroby.

              Gdzies polowa tych, ktory sugeruje wiec ostatecznie laduje na forum borelioza a polowa gdzies znika poszukujac zapewne innyc opcji diagnostycznych.
              • Jestem zaskoczony widząc, ile sprzeczek ma miejsce na tym forum.
                Mam inną propozycję - wiem, że informacje, o które poproszę znajdują się w wielu
                miejscach w Internecie, ale skoro Użytkownicy mają czas na sprzeczki, to może
                poświęcą się i w skrócie odpowiedzą na moje pytanie. Otóż chciałbym Was prosić o
                podstawowe informacje na temat diagnostyki boreliozy. Tzn. do jakiego lekarza
                się zwrócić, czy badania wykonywane są na miejscu (mieszkam w ok. 100-tys.
                mieście), czy też trzeba się udać do większego miasta i z jakimi kosztami należy
                się liczyć? I jeszcze jedno - jak długo może potrwać procedura diagnostyki?
                Po informacjach zawartych w tym wątku uspokoiłem się. Fakt, liczę się z tym, iż
                może być to borelioza, ale zauważyłem, że przy bodźcach pozytywnych czuję się
                lepiej, więc obecnie skupiam się raczej na szukaniu tego rodzaju bodźców i
                spokoju. Z chęcią jednak poczytam dalsze informacje i spekulacje co do
                potencjalnych chorób. Co najważniejsze z mojego punktu widzenia - nie lamentuję,
                wychodzę z założenia, że to coś raczej mnie nie zabije.
                Przestać myśleć do końca o tym nie potrafię, gdyż mimo wszystko objawy te mi
                dokuczają solidnie. Myślę, że gdybym zanegował empirycznie boreliozę, sytuacja
                zmieniłaby się diametralnie. Dlatego zależy mi mimo wszystko na doświadczalnym
                wykluczeniu tej choroby.
                Przy okazji dziękuję wszystkim za włączenie się do dyskusji w tym wątku.
                • Pacjencie, czytam Twoje wypowiedzi i coraz bardziej utwierdzam się w
                  przekonaniu o właściwej diagnozie Jeanne- nerwicy. Chciałbyś poczuć się dobrze,
                  ale ponad Twoje siły jest porzucić wątek chorób i spekulacji na ten temat.
                  Jeanne dała Ci najlepszą rade z możliwych: daj sobie 3 tygodnie "na luzie", bez
                  spekulacji, obmyślania koniecznych badań i stawiania sobie pytań: a co,
                  jeśli.... Myślę, że w ciągu tych 3 tygodni choć trochę zdystansujesz się do
                  problemu i wszystko ujrzysz w innym świetle. Może się okazać, że długotrwała i
                  kosztowna diagnostyka boreliozy już nie będzie Ci potrzebna, czego Ci życzę.
                  • Masz racje, ale w nerwicy bardzo trudno jest pomoc sobie samemu. Nie wierze, ze
                    uda mu sie przez jakis czas nie roztrzasac swoch dolegliwosci. Sadze, ze
                    najlepiej by sie sprawdzil psychoterapeuta.
                    • Cześć

                      Przychylam się do diagnozy Artura lub infekcji mykoplazmami/chlamydiami, którą
                      ja mam.
                      W poczatkowych etapch choroby wysiłek fizyczny przynosił cofnięcie objawów, np
                      jazda na rolkach 2 godziny i samopoczucie duzo lepsze - nie wiem dlaczego tak
                      się działo. Jak była by diagnoza większości osób- Nerwica! Tylko ze potem
                      objawy były tak silne ze nie miałam siły się podniesc i nasilały się z dnia na
                      dzień. Lekrz wtedy orzekł ze to depresja, róznych innych idiotycznych diagnoz
                      opini było duzo. JA mam w rodzinie lekrzy i nie potrafili postawić diagnozy-
                      wmawali mi nerwice. Zdiagnozowałam się sama. Dodam jeszcza ze moja kolezanka,
                      kótra tez choruje miała podobne objawy - puchł jej policzek i oko- wiązano to z
                      zebami (lecznie nie pomogło). Teraz jest na abx i ma Herxaimera w tym miejscu -
                      ból od policzka do szczytu głowy.
                      Nie wierzę ze istnieje nerwica, kótra uszkadza wzok,układ nerwowy, mięsnie czy
                      stawy i prowadzi do smierci. To wszystko sa objawy jakiś infekcji. Być moze
                      cześc patogenow nie została jeszcze poznana.
                      Pozdrawiam wszystkich rozsądnie myślacych
                      • zazule napisała:
                        "Nie wierzę ze istnieje nerwica, kótra uszkadza wzok,układ nerwowy, mięsnie czy
                        stawy i prowadzi do smierci."
                        Nie uszkadza. Daje tylko objawy ze strony tych narządów. Poza tym każdy objaw
                        może być prawdziwy bądź wyimaginowany. Przeczytaj uważniej posty Pacjenta,
                        zamiast powoływać się na osobiste doświadczenia. Niestety dolegliwości bardzo
                        dużej części społeczeństwa wywołane są przez nerwicę i depresję. To, że u
                        CIEBIE było inaczej, nie jest żadnym argumentem.A miejsce pod okiem puchnie mu,
                        bo miał z niego usuwane brodawki i cierpi na jakieś zaburzenia w przepływie
                        limfy. I to jest chyba jedyna prawdziwa dolegliwość, na którą się uskarża. A
                        reszta pojawiła się w związku z obawą o swój stan zdrowia.

                        • Stany nie obecności (odpływanie), pieczenie skóry, objawy neurologiczne czyli
                          to wszystko na co się skarży pacjent sa zarówno objawami boreliozy jak i
                          chlamydi, mykoplasm i ureaplasm. Te choroby rozwiajają się stopniowo, zdaza się
                          ze całymi latami. Moja choroba tez się zaczynala powoli skończyło się na braku
                          koordynacji w rękach, nogach, drgawkach, problamach z widzeniem i innych nie
                          ciekawych objawach Nie ma zadnych 100% testów na te choroby leczy się na
                          podstawie objawów skomplikowaną antybiotykoterapią. Te choroby nie leczone
                          prowadzą do trwałych uszkodzeń układu nerwowego, mięsni, stawów i śmierci.
                          Artur jest lekarzem i waro poczytać na forum o boreliozie jakie objawy daje
                          nerwica bo jakoś jest duza róznica w obajwach nerwicy w Polsce i w USA.
                          To chyba nie jest normalne ze zdrowa, dynamiczna osoba z dnia na dzień zaczyna
                          się czuć gorzej.
                          Większośc osób na forum o boreliozie było leczonych na nerwice, a wielu to
                          sugerowano. Mało która osoba miała postawioną tafną diagnoze za pierwszym
                          razem.
                          JA byłam u 11 lekarzy tzw specjalistów w tym na oddziale chorób zakaźnych jak
                          zapytałam lekrza zakaźnika czy moge miec infekcje mykoplazmami to on powiedział
                          ze nie wie co to jest..
                          Pierwsza praca o leczeniu infekcji mykoplasmy/chlamydie powstała w 2006 roku i
                          jak do tej pory jest to chyba jedyna praca tego typu.

                          To własnie dzięki wymiane osobistych doswiadczen pomiędzy ludźmi chorymi na
                          borelioze, chlamydie etc mozna najbardziej skutecznie diagnozować i walczyć z
                          tego typu chorobami.
                          Na amerykańskim forum o chlamydi pn jest specjalna ankieta dla chorcyh
                          składająca się z 300 pytań pierwsze pytanie brzmi: Jaką chorobę zdiagnozował Ci
                          Twój lekarz i wypisanych jest ok 40 chorób, mylonych z infekcją chlamydiami od
                          alergi na SM kończac.
                          Wiele pytań dotyczy obajwów ze strony psychiki jak np napdy lęku czy stany
                          depresji.
                          Poskie forum o boreliozie, amerykański Lymenet czy amerykańskie forum o
                          chlamydi pneumoniae to "miejsca" dzieki, którym wielu chorych mogło sie
                          poprawnie zdiagnozować, gdzie wielu lekrzy dowiedziało sie jak leczyć swoich
                          pacjentów i gdzie mozna wymieniać osobiste doświadczenia co w przypadku tak
                          mało poznanych chorób jest rzeczą niezwykle ważną.
                          pzdr
                          zaz
                          • Zazule, masz rację. Tylko że nie można każdej osobie, cierpiącej na "mrowienia,
                            błyski przed oczami i stany lękowe" przypisywać zaraz boreliozy. To choroba
                            szczególnie "modna" na tym forum. A już nie daj Boże, jak ktoś trafi na
                            forum "Borelioza" - tam już postawią mu 100% diagnozę, że ją ma. Tymczasem choć
                            wokół siebie obserwujemy rzeczywiście coraz wiecej jej przypadków, to ciągle
                            stanowi ona zaledwie odsetek wszystkich chorób w naszym społeczeństwie. Oprócz
                            tego, jak sama piszesz, postawienie pewnej diagnozy jest prawie niemożliwe. I
                            zapewne niejedna osoba nawet ze zdiagnozowaną boreliozą wcale na nią nie
                            cierpi...
                            Aha, nie chcę przez to urazić nikogo z forumowiczów "Borelioza", to forum jest
                            potrzebne choćby ze względu na wzajemne wsparcie, jakiego udzielają sobie
                            zarówno osoby chore, jak i ich bliscy. Problem tylko w tym, że nieraz są "wodą
                            na młyn" dla hipochondryków, niepotrzebnie ich "nakręcają", skłaniają do
                            dalszych poszukiwań, wykonywania badań itp., gdy tymczasem widać wyraźnie, że
                            tej osobie nic nie jest. Jeszcze np. Pacjent przyznał się uczciwie do swoich
                            problemów psychicznych i lękowych, wiele osób tego nie robi w ogóle, co tym
                            bardziej skłania ludzi na forum do stawiania diagnoz typu "borelioza".
                            • Oczywiście ze nie mozna każdej osobie wmawiać boreliozy.
                              Borelioza jedank jest prawdobodobnie jedną najczęstszych obecnie infekcji na
                              świecie.
                              Postawienie diagnozy na podstwie testów medycznych moze być nie mozliwe dlatego
                              powinna być diagnozowana na podstawie objaów kilnicznych (tak samo jak
                              chlamydioza). W czasie lecznia widac -po rekacji pacjenta na antybiotyki- czy
                              choruje na borelioze. Z chalamydia/mykoplazmami jest tak samo.
                              Objawy psychiczne: depresja stany lękowe moga wystepować przy boreliozie i
                              chlamydiozie. U mnie występował b. silny stan napięcia psychicznego (tak jakby
                              człowiek był pod mega dawkami adrenaliny) przez dwa tyg nie spałam i nie
                              odczuwałam potrzeby snu (nigdy wcześniej nie miałam problemów ze spaniem). Za
                              to odczuwałam potrzebe ciągłego ruszania nogami. Zaczynałam się zastanawiać czy
                              to nie jest objaw choroby psychicznej. Jedno z pytan w ankiecie dla pacjentów z
                              chlamydiozą brzmi, czy cierpiałeś na bezsenność i potrzbę ruszania nogami.
                              Wszysko ustapiło po antybiotykach.
                              Borelioza na forum jest tak popularna bo ludzie, którzy sami poszukiwali
                              własnej choroby, na przekór lekarzom i wyniką badań opierajac się tylko własnym
                              przeświaczeniu ze są chorzy wiedzą jak trudne moze być postwienie włsciwej
                              diagnozy. To bardzo cenne ze teraz chcą się dzielić swoim doświdczeniem z
                              innymi osobami. W sumie mogli by nie pisać zostawić sprawe i zajac się własnym
                              leczeniem a inni niech się martwią o siebie.
                              Na forum o boreliozie nie wmawia się nikomu boreliozy i są tam poruszane tematy
                              dotyczące również innych chorób. Ja sobie tam pisze o chlamydiach i nikt mi nie
                              wmawia boreliozy i nie usuwa moich postów. Są osoby które nie mają boreliozy i
                              poszukują przyczyny swoich dolegliowości mogą liczyć na merytoryczne wsparcie
                              i im tez nikt im nie wmawia ze maja borelioze.
                              pozdr
                              zaz

                          • zazule napisała:
                            > Artur jest lekarzem
                            Przepraszam, skad o tym wiesz? Tylko na podstawie jakiegos sekciarskiego forum?
                            Czy może byłas u niego gdzieś tam w USA czy Kanadzie i cię leczył, a może
                            przesyła ci recepty z podpisem dr Artur od Boreliozy?
                            Nie jest lekarzem!!!, bo gdyby nim był nie przekonywałby do leczenia, które
                            może w skrajnych przypadkach doprowadzić do zejścia.
                            • Ty chyba masz problem nie tylko z loginem.
                              Oprócz Artura na forum jest tez inny lekarz. Byłam u niego widziałam i
                              rozmawiałam nie wygladał na przedstawiciela sekty:). Chyba ze oni nosza białe
                              fartuchy i wypisują recepty.
                              Tak naprawde to obrazasz człowieka, kótry pomógł/pomaga bezinteresownie b.
                              wielu osobą.
                              Kazde leczenie nawet witamina C moze w skrajnych przypadkch doprowadzić do
                              smierci. Trochę poczytaj o antybiotykoterapi- niesie za sobą duzo mniejsze
                              zagrozenie niż uzywanie sterydów i innych leków przeciwzapalnych.
                              pozdr
                              zaz


                              • zazule napisała:

                                > Ty chyba masz problem nie tylko z loginem.
                                > Oprócz Artura na forum jest tez inny lekarz. Byłam u niego widziałam i
                                > rozmawiałam nie wygladał na przedstawiciela sekty:)


                                Czy przedstawiciele sekty mają jakiś szczególny wygląd?


                                --
                                Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się
                              • Zaz, Artur na 100% NIE JEST lekarzem. Nie trudno to stwierdzić.
                                • Naprawdę?:)
                                  To cieakwe jak do tego doszłaś?
                                  • Pewnie dlatego, że ma inne podejście do leczenia boreliozy, niz to wynika z
                                    justkowych podręczników :-)))
                                    • Pewnie dlatego, że mogą istnieć jeszcze inne powody, o których Ty nawet nie
                                      masz pojęcia, bo jedyna Twoja wiedza 'medyczna' pochodzi z lekcji biologii
                                      klasa 4-ta.
                                      • Przykro mi, że zatrzymałaś się tak nisko z biologią :-(
                                        Ja np. miałam ja także w liceum, o studiach nie wspominając nawet.

                                        Co- skończyły się argumenty, to zaczynamy ataki personalne?

                                        • Cóż, ataki persolanlne to praktykujesz właśnie Ty, od pierwszego mojego wpisu
                                          na forum. Mogłabym napisać Ci, dlaczego żarcie 2 czy 3 antybiotyków w
                                          najwyższych dawkach na raz, przez kilkanaście miesięcy czy lat ( Artur, którego
                                          tak bronisz twierdzi, że stosowanie antybiotyku nawet przez 16 lat non-stop
                                          jest bezpieczne), zajadanych przez całe miesiące lekami przeciwgrzybiczymi i
                                          przeciwpierwotniakowymi szkodzi. Ale po co? Już nie jeden pisał na forum w ej
                                          sprawie, jednak jego posty były zbiorowo wyśmiewane lub od razu kasowane. Rób
                                          co chcesz, ja się nie zamierzam wtrącać.
                                          • Justka, pewnie zaraz wylecisz z tego sekciarskiego forum borelioza z hukiem.
                                            Mnie wywalono po kilku postach napisanych nie po ego mysli.
                                            Polecanie ludziom dziennie 24 g amoksycyliny swiadczy o tym, że wasz Artur nie
                                            jset lekarzem.
                                            Ciekawe tylko, czy za szkody po takim leczeniu wasz forumowy guru tez wexmie
                                            odpowiedzialność. Jasne że nie, a wszystkie skutki uboczne okarzą się kandidą,
                                            i wpadniecie w kolejną półapkę na kolejnym sekciarskim forum o kandidzie. I tak
                                            sie kółko zamyka, a ktoś pewnie trzepie kase za nakrecania rewelacyjnych
                                            specyfików.
                                            • nataszkam napisała:
                                              "Jesli ktoś jest przekonany, że ma powody do depresji czy nerwicy, to niech na
                                              tym polu szuka pomocy. Jesli nie jest przekonany- trzeba szukać właściwej
                                              przyczyny."

                                              Naprawdę uważasz że osoba-sorry- cierpiąca na zaburzenia psychiczne sama to
                                              dostrzega? Nie wydaje mi się, niestety.

                                              "Nie wiem, co dolega pacjentowi1982, bo nawet gdybym była lekarzem, to przez
                                              internet nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi diagnozy (choćby to miała
                                              być "tylko"nerwica)"

                                              Akurat na forum Borelioza takie dignozy są właśnie stawiane.

                                              Borelioza jest chorobą idealną dla hipochondryków - bo tak naprawdę nie ma
                                              badania, które by ją jednoznacznie potwierdziło. Sądzę, że mnóstwo ludzi truje
                                              się od lat antybiotykami tylko dlatego, że ją sobie zwyczajnie wmówiło.
                                              • jeanne72 napisała:


                                                >
                                                > Naprawdę uważasz że osoba-sorry- cierpiąca na zaburzenia psychiczne sama to
                                                > dostrzega? Nie wydaje mi się, niestety.

                                                Masz rację, bo dostrzeże to ten, który NIE CIERPI NA ZABURZENIA PSYCHICZNE.
                                                >
                                                > "Nie wiem, co dolega pacjentowi1982, bo nawet gdybym była lekarzem, to przez
                                                > internet nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi diagnozy (choćby to miała
                                                > być "tylko"nerwica)"
                                                >
                                                > Akurat na forum Borelioza takie dignozy są właśnie stawiane.

                                                Są sugestie. jak np. Twoje odnośnie nerwicy Pacjenta.
                                                Poza tym, trudno o inną diagnozę, jesli objawy na to wskazują, a i badanie
                                                potwierdza.
                                                >
                                                > Borelioza jest chorobą idealną dla hipochondryków - bo tak naprawdę nie ma
                                                > badania, które by ją jednoznacznie potwierdziło. Sądzę, że mnóstwo ludzi
                                                truje
                                                > się od lat antybiotykami tylko dlatego, że ją sobie zwyczajnie wmówiło.

                                                Taki hipochondryk, nerwicowiec czy z depresją jest idealnym pacjentem dla
                                                lekarza- leczenie tanie, w miarę bezpieczne, i jeszcze wdzięczność pacjenta, że
                                                został tak zaopiekowany przez lekarza.
                                                Tylko dziwne, ze boreliozę da się wmówić, bo nie ma jednoznacznych badań, a już
                                                depresja to inna sprawa, mimo, ze nie wymaga jakichkolwiek badań.Jak juz
                                                mierzysz, to używaj jednej miarki, proszę.
                                                A z badaniami na boreliozę jest taki problem, ze nawet mając wyniki dodatnie (i
                                                full wypas objawów), to np. Wspaniali z Wolskiej i tak je negują w zywe oczy. W
                                                ten sposób w Polsce na boreliozę choruje rocznie co najwyżej 5000- 6000 osób
                                                (nowi chorzy), a w takiej Słowacji- tyle samo, a w Niemczech ponad 100 000.
                                                Tylko na cholerę polskim lekarzom jeszcze jeden problem? Lepiej zanegować, i po
                                                sprawie.
                                            • Wiesz co, ja w pewnym stopniu rozumiem, że człowiek walcząc z ciężką chorobą
                                              i 'brzytwy się chwyci'. Myślę, że ludzie potrzebują poprostu wiary w 'złoty
                                              środek'. A kiedy już uwierzą, zanegują wszystkie argumenty, mogące im ten
                                              środek odebrać. Słyszałeś na pewno o chorych, wysprzedających się z całego
                                              dobytku, aby kupić 'leczniczą wodę' u jakiegoś hochsztaplera. Odstawianie leków
                                              onkologicznych na korzyść terapii u bioenergoterapeuty-cudotwórcy. Wszyscy oni
                                              wierzyli, że istnieje magiczny środek nieznany lekarzom. Ta sytuaja niewiele
                                              się różni. Ja także zastanawiałam się, kto może na tym zarabiać lub osiągać
                                              inne korzyści?
                                          • Mnie naprawdę nie interesuje Twoje zdanie na temat zażerania sie antybiotykami-
                                            serio. I chcę, żeby to do Ciebie dotarło. Mnie interesuje to, co jest
                                            potwierdzone badaniami i opublikowane.
                                            Jakoś gruźlikom leczenie służyło i nadal służy, mimo, że nie takie antybole
                                            łykają, jak tinidazol, doxy czy azitrox.
                                            Masz typową wiedzę akademicką, jaką prezentują absolwenci medycyny, którzy w
                                            programie swoich studiów ani godziny nie mieli poświęconej np. na stosowanie
                                            probiotyków czy zasady żywienia podczas antybiotykoterapii.
                                            Jesli bronię Artura to tylko dlatego, że jego opinie są zgodne z tym, co piszą
                                            w bazach publlikacji medycznych. No i oczywiście dlatego, ze widząc duzo
                                            boreliozy mnie też otworzył na nią oczy.
                                            A tak na marginesie- nie zachowuj się jak przekupka, która powtarza coś jedna
                                            drugiej, tylko pisz o faktach, podając źródła. Bardzo chętnie poczytam o
                                            powikłaniach po wielomiesięcznym leczeniu antybiotyklami w boreliozie- ale nie
                                            Twoje prywatne zdanie, tylko wnioski z badań naukowych. A gdybyś tak miała
                                            jeszcze badania na temat "Lepiej leczyć czy ignorować" to byłoby doskonale.
                                            Nim zostaniesz lekarzem, musisz się jeszcze bardzo, bardzo dużo nauczyć, bo w
                                            przeciwnym razie bedziesz wyrządzać krzywdę. Pacjent ma prawo byc leczonym
                                            zgodnie ze współczesna wiedzą. Tak samo, jak ma prawo wiedziec o ewentualnych
                                            komlikacjach tak po leczeniu, jak i wskutek jego zaniechania. Nie masz prawa
                                            wybierać tego, co Twoim zdaniem jest dla kogoś najlepsze, chyba, że to chory
                                            ubezwłasnowolniony albo Twoje dziecko.
                                            • nataszkam napisała:
                                              "Nie masz prawa wybierać tego, co Twoim zdaniem jest dla kogoś najlepsze,
                                              chyba, że to chory ubezwłasnowolniony albo Twoje dziecko."

                                              Akurat wyobraź sobie, że lekarz ma do tego prawo. Nie musi przepisywać nikomu
                                              leków tylko dlatego, że PACJENT uważa, że są niezbędne. W razie czego oceni go
                                              komisja złożona z lekarzy, nie z laików. Pacjent może co najwyżej zmienić
                                              lekarza.To LEKARZ decyduje o sposobie leczenia, nie laicy.
                                              • jeanne72 napisała:

                                                >
                                                >
                                                > Akurat wyobraź sobie, że lekarz ma do tego prawo.

                                                Podaj dokładnie brzmienie odpowiedniego punktu w ustawie, rozporzadzeniu czy
                                                innym oficjalnym dokumencie. A może w ustawie o zawodzie lekarza znajdziesz
                                                taki punkt?

                                                Nie musi przepisywać nikomu
                                                > leków tylko dlatego, że PACJENT uważa, że są niezbędne.

                                                Gdzieś napisałam, że tak uważam?

                                                W razie czego oceni go
                                                > komisja złożona z lekarzy, nie z laików. Pacjent może co najwyżej zmienić
                                                > lekarza.To LEKARZ decyduje o sposobie leczenia, nie laicy.

                                                Zaiste, interesujące stwierdzenie.
                                                Zapomniałas dodać, czy może nie wiesz o tym, ze decyzje podejmuje się wspólnie?
                                                Tylko wiesz, mnie interesuje jak byc powinno, a nie jak jest przyjęte przez
                                                środowisko lekarskie.
                                                • Co do leków to mi min przepisano sterydy - metypred, jako ze jedna z diagnoz
                                                  brzmiała kolagenoza układowa. Nic tylko pogratulować Polskim lekarzom, nie ma
                                                  to jak sterydy na układową infekcje baktryjną. Przypuszczam ze mogłabym chodzić
                                                  to tego lekrza i dostawać recepte na metypred co tydzień i sprzedwawć na alegro
                                                  jakimś niedowartościowanym osiłkom:). Mam tez zbiór recept na leki na serce (w
                                                  koncu od nie lecznia infekcji pojawiła się fala zwrotna), środki uspakjajace,
                                                  środki nasenne. Diagnoze postawiałam sobie sama i pomógł mi w tym amerykański
                                                  lekarz dr Mirkin. Według standaru lecznia opracowanego przez amerykańskich
                                                  lekrzy chlamydie układową należy leczyć conajmnie 18 miesięcy kilkoma
                                                  antybiotykami lecznie prównuja do boreliozy czy gruźlicy. Nikt tam nie chrzani
                                                  o toksycznym działaniu antybiotyków gdy walka toczy się o życie. Wrecz piszą
                                                  czujesz sie zle po antybiotyku to znaczy ze nie jestes zdrowy lecz się dalej.
                                                  Jakoś bardziej wierze amerykańskim lekrzom niz nie douczonym absolwentom AM.
                                                  Moze zadanie domowe: Dalaczego krętka i chlamydie należy leczyć długotrwała
                                                  antybiotykoterapią? Cześć odpowiedzi brzmi dlatego ze żyją we wnętrzu komórek,
                                                  a drugą cześć mam nadzję sobie wymyślicie (mój brak który jest matematykiem
                                                  odgadł:))
                                                  pozdr
                                                  Zaz
                                                  • zazule napisała:
                                                    "Jakoś bardziej wierze amerykańskim lekrzom niz nie douczonym absolwentom AM. "

                                                    Strasznie byś sie zdziwiła, porównując poziom nauczania na naszych i
                                                    amerykańskich akademiach medycznych.
                                            • Mnie interesuje to, co jest
                                              > potwierdzone badaniami i opublikowane.

                                              Nataszko, to jest wyjątkowo mądre podejście. Chciałabym tylko zobaczyć te
                                              badania naukowe, które mówią, że przedłużona antybiotykoterapia ma sens w
                                              przypadku boreliozy, bo jak na razie znajduje tylko takie:
                                              tiny.pl/cfv6
                                              tiny.pl/cfvv
                                              Oczywiście zostanę odsądzona od czci i wiary i uświadomiona, jakim jestem
                                              chodzącym zagrożeniem dla bliźnich, ale też napiszę, że forum "Borelioza" mi się
                                              nie podoba. Z różnych względów, nad którymi nie mam czasu się rozwodzić, ale
                                              przede wszystkim dlatego, że wmawia się na nim ludziom, że w Polsce leczy się
                                              boreliozę inaczej niż na świecie i że wynika to z jakiegoś "niedouczenia"
                                              polskich lekarzy, którzy "uczą się z przestarzałych podręczników". Otóż na całym
                                              świecie boreliozę leczy się tak, jak w Polsce, także w Stanach Zjednoczonych.
                                              Leczenie to nie jest oparte na przestarzałych podręcznikach, tylko na aktualnej
                                              wiedzy wynikającej z badań naukowych. Garstka (bo jest ich garstka) lekarzy
                                              ILADS nie reprezentuje tutaj nowoczesnej nauki, tylko jakąś paranaukową schizmę.

                                              Na forum "Borelioza" padło całkiem niedawno pytanie dlaczego lekarze nie leczą
                                              tak, jak proponuje Artur. Odpowiem - nie leczą w ten sposób, bo boją się zrobić
                                              krzywdę pacjentom. Bo "primum non nocere". Oczywiście, że leczenie gruźlicy może
                                              zaszkodzić! Forsowana przez Artura teza, jakoby długotrwała antybiotykoterapia
                                              była nieszkodliwa, to jedna z lepszych bzdur, jakie mówi ten podobno lekarz. Ale
                                              w przypadku gruźlicy bez wątpliwości wykazano, że takie leczenie jest skuteczne
                                              i, pomimo skutków ubocznych, przynosi więcej korzyści niż szkód, a w przypadku
                                              boreliozy nie. I nikt ze świata naukowego nie kwestionuje konieczności leczenia
                                              gruźlicy. Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku boreliozy? Jeżeli ktoś w
                                              końcu udowodni, że przedłużona antybiotykoterapia jest skuteczna w boreliozie,
                                              świat naukowy newątpliwie przyjmie ten sposób leczenia, jak w przypadku gruźlicy.

                                              To nie jest kwestia "lepiej leczyć czy ignorować" tylko kwestia "lepiej szkodzić
                                              czy ignorować".

                                              Pacjent ma prawo byc leczonym
                                              > zgodnie ze współczesna wiedzą.

                                              Właśnie. A współczesna, oparta na dowodach i badaniach naukowych wiedza i w
                                              Polsce i w USA i wszędzie indziej nie widzi powodu długotrwałej (czasem
                                              wieloletniej!) antybiotykoterapii wysokimi dawkami leków.
                                              • franc_tireur napisała:


                                                > Nataszko, to jest wyjątkowo mądre podejście. Chciałabym tylko zobaczyć te
                                                > badania naukowe, które mówią, że przedłużona antybiotykoterapia ma sens w
                                                > przypadku boreliozy, bo jak na razie znajduje tylko takie:
                                                > tiny.pl/cfv6

                                                Dyskusję do tych badań warto poczytać:
                                                www.epi-perspectives.com/content/3/1/12
                                                > tiny.pl/cfvv

                                                To mam nadzieję, że tylko Twoje przeoczenie, bo dyskusja na temat
                                                wielomiesięcznej antybiotykoterapii nie dotyczy postaci wczesnej, tj. Erythrema
                                                migrans, o której traktuje własnie podany przez Ciebie przykład, tylko postaci
                                                przewlekłej boreliozy. EM nie wystąpiła nawet u 50% chorych z postacią
                                                chroniczną. Przy EM bez żadnych objawów rozsiania wystarczy kilka tygodni
                                                antybiotyków, tak, aby pokryc przynajmniej jeden cykl rozwojowy bakterii (trwa
                                                ok. 30 dni).
                                                Co do kontrowersji w podejściu do boreliozy i jej leczenia, najlepiej obrazuje
                                                to pewne zestawienie- zaczyna się od 4. strony, a na koncu są odnośniki do
                                                ogłoszonych badań. Jest tam m.in. o długości leczenia i jego efektach:
                                                www.ilads.org/files/press_release_10_25_06.pdf

                                                Z różnych względów, nad którymi nie mam czasu się rozwodzić, ale
                                                > przede wszystkim dlatego, że wmawia się na nim ludziom, że w Polsce leczy się
                                                > boreliozę inaczej niż na świecie i że wynika to z jakiegoś "niedouczenia"
                                                > polskich lekarzy, którzy "uczą się z przestarzałych podręczników".

                                                Zgadza się- leczy się podobnie jak w innych krajach, z tym, że u nas dostęp do
                                                lekarzy "leczących inaczej" jest praktycznie niemozliwy, a dyskusja- rzeczowa-
                                                z lekarzami na temat leczenia boreliozy kończy się obrazą lekarzy. Ilu z
                                                naszych zakaźników słyszało o postaci cysty? Ilu o postaci bakterii bez ściany
                                                komórkowej? Obecne podejście lekarzy do leczenia boreliozy nie gwarantuje
                                                nikomu powrotu do zdrowia!!! Jak można ładowac przez miesiąc np. biotraxon do
                                                żyły i uważać, że jest po sprawie??? czy biotraxon zniszczy wszystkie obecnie
                                                znane formy bakterii???? Wystarczy pomysleć, poczytać o formach bakterii, by
                                                zrozumieć, że tylko leczenie skojarzone kilkoma antybiotykami daje szanse na
                                                wyleczenie. Zresztą, w bazach medycznych jest ponad 17 000 artykułów na ten
                                                temat i dziwnym trafem tylko kilkadziesiąt, które ukazują "sukces" w leczeniu
                                                po 2-3 tygodniach na antybiotykach. Czy to nie dziwne? No nie dziwne, jesli
                                                uważa się, że negatywne wyniki badań to sukces w leczeniu.
                                                Cała ta wojna zakończyłaby się szybko, gdyby opracowano test, pozwalający
                                                określać z bardzo dużą dokładnością, czy jest się jeszcze chorym, czy już nie.
                                                I na tym polega główny problem w leczeniu boreliozy.



                                                > Leczenie to nie jest oparte na przestarzałych podręcznikach, tylko na
                                                aktualnej
                                                > wiedzy wynikającej z badań naukowych.

                                                Aktualnie to wiadomo, że borelia to nie tylko krętek, ale także cysta czy
                                                postać L. Dlaczego więc zalecenia leczenia nie zmieniają się wraz z nowymi
                                                badaniami? Odpowiedź jest prosta- bo to żadna choroba wg lekarzy. Dopiero ten,
                                                który sam przez to przejdzie, sam z tego wyjdzie, może ocenić, czy ta choroba
                                                to jest tylko wiele hałasu o nic, czy jednak poważna choroba.

                                                Garstka (bo jest ich garstka) lekarzy
                                                > ILADS nie reprezentuje tutaj nowoczesnej nauki, tylko jakąś paranaukową
                                                schizmę

                                                To bardzo interesujące, o czym piszesz. Badania naukowe akurat popierają
                                                tę "paranaukową schizmę"- sama możesz się o tym przekonac, wertując publikacje
                                                na ten temat.

                                                > Na forum "Borelioza" padło całkiem niedawno pytanie dlaczego lekarze nie leczą
                                                > tak, jak proponuje Artur. Odpowiem - nie leczą w ten sposób, bo boją się
                                                zrobić
                                                > krzywdę pacjentom.

                                                Ależ leczą! Sami sobie nie wystawiamy recept! To są ci lekarze, którzy
                                                podejmują ryzyko, aby bez leczenia pacjentowi nie stała się krzywda. Ci, którzy
                                                śledzą na bieżąco doniesienia naukowe, a przede wszystkim ci, którzy stosują
                                                podana przez Ciebie zasadę! Bo zaniechanie leczenia w boreliozie jest szkodą!!!

                                                Forsowana przez Artura teza, jakoby długotrwała antybiotykoterapia
                                                > była nieszkodliwa, to jedna z lepszych bzdur, jakie mówi ten podobno lekarz.

                                                Prosiłam już tutaj o konkrety, a nie o anonimowe opinie. Nie ma badań na temat
                                                szkodliwości antybiotykoterapiiw boreliozie? To na jakiej podstawie tworzy sie
                                                takie opinie?

                                                Al
                                                > e
                                                > w przypadku gruźlicy bez wątpliwości wykazano, że takie leczenie jest
                                                skuteczne

                                                Czy nie wykazano, ze długotrwałe, skojarzone leczenie boreliozy jest
                                                skuteczne???

                                                > i, pomimo skutków ubocznych, przynosi więcej korzyści niż szkód, a w przypadku
                                                > boreliozy nie.

                                                Konkrety poproszę.Jakieś badanko, które wykazało, ze lepiej nie leczyc, niż
                                                leczyć.


                                                I nikt ze świata naukowego nie kwestionuje konieczności leczenia
                                                > gruźlicy. Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku boreliozy?

                                                Bo gruźlica jest wysoce zaraźliwa, a borelioza nie. Bo gruźlik wygląda jak
                                                chory, a boreliotyk- nie. Wreszcie dlatego, że ładnie wyglądaja statystyki
                                                wyleczeń z gruźlicy, a... z boreliozy nie ma żadnych!

                                                Jeżeli ktoś w
                                                > końcu udowodni, że przedłużona antybiotykoterapia jest skuteczna w boreliozie,
                                                > świat naukowy newątpliwie przyjmie ten sposób leczenia, jak w przypadku
                                                gruźlic
                                                > y.

                                                Udowodniono to wielokroć- poszukaj w medlinie.

                                                > Właśnie. A współczesna, oparta na dowodach i badaniach naukowych wiedza i w
                                                > Polsce i w USA i wszędzie indziej nie widzi powodu długotrwałej (czasem
                                                > wieloletniej!) antybiotykoterapii wysokimi dawkami leków.

                                                Podaj jakies statystyki na ten temat.

                                                Gdyby krótkotrwała antybiotykoteraia była skuteczna, to np. tej nagrody juz
                                                dawno by nie było, bo zostałaby wręczona:
                                                www.ctlymedisease.org/pdf/reward.pdf
                                                Chyba, że twierdzisz, że borelioza jest nieuleczalna. Jesli tak, to w ogóle nie
                                                nalezy startować z antybiotykiem, bo to tylko zaszkodzi, a pomóc i tak nie
                                                pomoże.
                                                Na forum BORELIOZA jest m.in. Wawan1 czy Pasquale- wyleczeni z boreliozy. A
                                                więc jednak można.

                                                Ja wrzucę tylko jeden namiar- nie tylko o całość tekstu, ale przede wszystkim o
                                                przypisy:
                                                www.gazetka.waw.pl/robota/000.medycyna.pdf
                                                A teraz- zgodnie z zaleceniami z forum- idę odpoczywać na świeżym powietrzu.
                                                Miłego dnia.
                                                --
                                                Choruję na boreliozę
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716
                                                • www.epi-perspectives.com/content/3/1/12
                                                  Autor tej analizy nie podważa wyników badania Klempnera – wskazuje jedynie na
                                                  to, że Klempner zastosował w doborze pacjentów restrykcyjne kryteria (co zresztą
                                                  mu się chwali, bo im mniej zmiennych weźmiemy pod uwagę, tym bardziej wiarygodne
                                                  jest badanie) że MOŻLIWE są korzyści leczenia w innych grupach, których Klempner
                                                  nie badał. I na przykład Klempner nie wziął pod uwagę opóźnienia w leczeniu
                                                  pierwotnym w grupie włączonej do badania – a BYĆ MOŻE w grupie leczonych
                                                  pierwotnie bez opóźnienia wynik leczenia byłby lepszy, z drugiej strony autor
                                                  wyciąga przeciwny wniosek – Klempner nie wziął pod uwagę pacjentów, którzy nigdy
                                                  nie byli leczeni, a BYĆ MOŻE w tej grupie pacjentów efekt byłby lepszy. Wszystko
                                                  to stanowi takie sobie gdybanie, poparte jednak słusznym wnioskiem – nie ma co
                                                  na podstawie tego badania uogólniać, że leczenie, które zastosowali Klempner i
                                                  wsp. jest uniwersalnie nieskuteczne – jest nieskuteczne w badanej grupie, może
                                                  przynieść korzyści w innych grupach, należy nadal prowadzić badania w innych
                                                  grupach.

                                                  Co do badania oceniającego skuteczność przedłużonej antybiotykoterapii u chorych
                                                  z erythrema migrans – nie było w tym mojego przeoczenia. O ile wiem nie uważasz
                                                  dziesięciodniowego leczenia wczesnej boreliozy za najlepsze – tu akurat badano
                                                  przedłużenie go do 20 dni. Zupełnie nie rozumiem poruszania przez Ciebie kwestii
                                                  rumienia w tym kontekście – część pacjentów może mieć boreliozę bez rumienia,
                                                  ale zgodzimy się chyba, że u tych z ewidentnym rumieniem po ukąszeniu możemy
                                                  rozpoznać boreliozę, a tacy zostali włączeni do badania, czyli na pewno chorzy.
                                                  Nie twierdzę, że to najlepsze badanie – takie znalazłam na pierwszy rzut
                                                  wklepując „prolonged treatment of Lyme disease” w wyszukiwarkę PubMed.

                                                  Co do strony ILADS i zawartego na niej zestawienia – zapewne miesiące zajęłaby
                                                  mi choćby pobieżna analiza, ale spróbuję się skupić tylko na problemie
                                                  przedłużonej antybiotykoterapii:
                                                  W rozdziale „most chronic patients improve with treatment”, na poparcie tej tezy
                                                  przytacza się następujące badania:

                                                  Badanie Kruppa, które dotyczyło pacjentów, którym przez 28 dni podawano
                                                  ceftriakson lub placebo i z którego autor wysnuwa następujące wnioski: Leczenie
                                                  wiązało się z poprawą w zakresie przewlekłego zmęczenia, ale nie w zakresie
                                                  funkcji poznawczych ani laboratoryjnych parametrów infekcji. Ponieważ zmęczenie
                                                  (objaw niespecyficzny) było jedynym punktem, który uległ poprawie i ponieważ
                                                  leczenie było związane ze skutkami ubocznymi to badanie nie popiera dodatkowej
                                                  parenteralnej terapii ceftriaksonem w leczeniu chronicznego zmęczenia w PLS.


                                                  Donta badał wpływ hydrochlorochiny na samopoczucie pacjentów – wiele rzeczy w
                                                  tej pracy wydaje mi się niejasne, a nie mam dostępu do pełnej wersji. Tak czy
                                                  inaczej wywnioskował, że makrolid podawany z hydrochlorochiną daje kliniczną
                                                  subiektywną poprawę, a sam makrolid albo sama hydrochlorochina nie. Leczył przez
                                                  trzy miesiące.
                                                  W następnym badaniu leczył tetracyklinami przez 1-11 miesięcy, ale średnio 4.
                                                  Z badaniami Donty jest ten problem, że są mało wiarygodne ze względu na sposób,
                                                  w jaki zostały przeprowadzone, z czego autor świetnie zdaje sobie sprawę pisząc
                                                  we wniosku „controlled trials need to be conducted to validate this observation”
                                                  (dla nieznających angielskiego „żeby uprawomocnić te obserwacje konieczne jest
                                                  przeprowadzenie badań kontrolowanych”. Tak czy inaczej jego badania i
                                                  podsumowanie jego prac, które znalazłam (www.canlyme.com/donta.html ),
                                                  wydają mi się bardzo ciekawe i kiedyś postaram się dotrzeć do pełnego tekstu.
                                                  Ale tu też należy przede wszystkim zwrócić uwagę na wnioski jakie wyciąga autor
                                                  tych prac w rozdziale „Future”:

                                                  “In the therapy of Lyme Disease, double-blind, placebo-controlled and
                                                  comparitive trials are needed to answer the questions relating to duration and
                                                  class of antibiotic therapy. The apparent failure of a regimen of one month of
                                                  IV ceftriaxone, followed by two months or oral doxycyline, to improve the
                                                  outcomes of patients with chronic Lyme Disease (19) was not surprising, based on
                                                  prior observations that neither regimen used for a limited duration was capable
                                                  of yielding patient improvement (8,10,33).

                                                  Additional trials are needed to evaluate whether longer durations of treatment,
                                                  using tetracycline itself, or the novel combination of macrolide and
                                                  lysosomotropic agent, would be proven effective treatments.”

                                                  Krótko mówiąc – konieczne jest przeprowadzenie porządnych badań klinicznych. To
                                                  jest naukowy wniosek. A nie konieczne jest leczenie pacjentów przez 4,5 roku,
                                                  jak pisze Artur w FAQ-u.

                                                  Następne jest fińskie badanie Wahlberga i wsp. – znowu zwróć uwagę: leczenie
                                                  prowadzone przez 100 dni ( w czym 14 (!) dni ceftriaksonu, dalej do 100
                                                  cefadroksyl lub amoksycylina z probenecydem), za udane leczenie uznano, kiedy
                                                  miana przeciwciał spadły poniżej 30 % wartości wyjściowej. Dalej badanie Oksi i
                                                  wsp. – porównanie dwóch sposobów leczenia (tu to już akurat nieistotne) i
                                                  wniosek o świetnej odpowiedzi pacjentów na przedłużone leczenie. Ale leczono 3 –
                                                  4 miesiące (cefiksym 200 mg z probenecydem 500 mg lub ceftriakson 2 g przez 14
                                                  dni, dalej amoksycylina z probenecydem).

                                                  I to na podstawie tych badań mówi się o wieloletnim leczeniu (w badaniach okres
                                                  3 – 4 miesięczny)? O dawkach antybiotyków rzędu 4 g ceftriaksonu (dwukrotnie
                                                  wyższa niż badana) czy 600 mg doksycykliny (trzykrotnie większa niż stosowana w
                                                  badaniach), azytromycyny 500 mg przez 10 dni, nie mówiąc już o tych
                                                  wzruszających 12 g amoksycyliny na dobę (przy maksymalnej dopuszczalnej dawce
                                                  dobowej o połowę mniejszej), które plątały się po forum w początkach jego
                                                  działalności, a które już teraz są zapewne wycięte, bo „doktor”Artur trochę się
                                                  zmitygował?

                                                  >Czy nie wykazano, ze długotrwałe, skojarzone leczenie boreliozy jest
                                                  >skuteczne???

                                                  No, właśnie, jak widać, nie. Piszesz, że udowodniono to wielokroć – to mają być
                                                  te dowody?

                                                  I nie wiem jak mam Ci przedstawić badania na temat szkodliwości przedłużonej
                                                  antybiotykoterapii w boreliozie, skoro nie przeprowadzano badań długoterminowych
                                                  (prace dotyczą okresu 3-4 miesięcy) a stosowane dawki były 2 – 3 – krotnie
                                                  niższe niż te, o których mówi się na forum „Borelioza”. Nie muszę chyba
                                                  natomiast mówić o szkodliwości leków w ogóle czy antybiotyków w szczególe –
                                                  wystarczy poczytać ulotkę – zapewniam Cię, że informacje o skutkach ubocznych
                                                  nie są wpisywane na ulotki tylko dlatego, że producent chce zniechęcić
                                                  potencjalnych klientów do kupowania leków. Nie mówię tu już o takich problemach
                                                  jak grzybica czy rzekomobłoniaste zapalenie jelita, mówię choćby o hepato- i
                                                  nefrotoksyczności, która zacznie zbierać żniwo dopiero po latach.

                                                  >Bo gruźlica jest wysoce zaraźliwa, a borelioza nie. Bo gruźlik wygląda jak
                                                  >chory, a boreliotyk- nie.

                                                  Chyba żartujesz? Mówimy o boreliozie? Chory z zapaleniem stawów nie wygląda jak
                                                  chory? Chory z zapaleniem opon mózgowych, z zaburzeniami rytmu serca w przebiegu
                                                  miokarditu, z porażeniem nerwu twarzowego, z zanikowym zapaleniem skóry nie
                                                  wygląda jak chory?
                                                  Oczywiście, jeśli jego problemem są okresowe bóle głowy, osłabienie na wiosnę,
                                                  katar, „lekkomyślność” (:D – to cytat z tłumaczenia Burrascano) i to, że razi go
                                                  słońce w zimie, „które przy zamkniętych oczach mocno świeci na czerwono” (!), to
                                                  trudno przypuszczać u niego wszystkie możliwe rzadkie choroby łącznie z układową
                                                  koinfekcją mykoplazmatyczno – chlamydiową czy anaplazmozą. A problemem forum
                                                  jest też fakt, że jego słownik nie zawiera praktycznie sformułowania „test
                                                  fałszywie dodatni”, natomiast „test fałs
                                                  • A problemem forum jest też fakt, że jego słownik nie zawiera praktycznie
                                                    sformułowania „test fałszywie dodatni”, natomiast „test fałszywie ujemny” jest
                                                    niemal w każdym zdaniu.

                                                    Ja na przykład mam co jakiś czas paskudne bóle głowy z mdłościami, podczas
                                                    których jestem tak słaba, że potrafię przespać ponad dobę (to akurat dość łatwo
                                                    w moim przypadku wyjaśnić), często mam też pulsowe, ostre kilkusekundowe kłucia
                                                    zawsze w tym samym miejscu, nieprawidłowości w obrazie EEG, kilka dni temu przez
                                                    pół doby bolały mnie stawy nadgarstka, non stop mam paskudne bóle mięśni
                                                    przykręgosłupowych, miewam silniejsze bóle o charakterze korzeniowym, jakiś czas
                                                    temu na tyle silne, że przez pół dnia nie byłam w stanie się nawet ubrać, kiedy
                                                    bliska mi osoba przebywa ze mną w jednym pomieszczeniu, on na ogół siedzi w
                                                    podkoszulku, a ja w podkoszulku, bluzce i swetrze trzęsę się z zimna pod kocem,
                                                    zdarzyło mi się zapomnieć, kiedy się urodziłam, notorycznie mylę prawą stronę z
                                                    lewą, często zdarza mi się, że zapominam podstawowych, ważnych słów, parę lat
                                                    temu użarł mnie kleszcz – dobrze pamiętam. Mam spore szanse na amatorską
                                                    diagnozę „borelioza” – tyle że jestem zdrowa jak mało kto. Gdybym się natomiast
                                                    chciała skupiać nad tym ile razy mnie coś zaboli i czy aby nie razi mnie światło
                                                    w zimie, byłabym na pewno strasznie chora. A wyleczona wawan sama o sobie mówi
                                                    „Ja nie doszukuję u siebie na siłe
                                                    objawów, i dlatego funkcjonuję normalnie.” (to, nota bene, jedna z bardzo
                                                    rozsądnych osób na tym forum). Przy okazji – to co pisze Artur na temat nerwicy
                                                    w FAQ-u jest jedną z tych rzeczy, która przekonuje mnie, że albo nie jest
                                                    lekarzem, albo jest lekarzem wyjątkowo nieudolnym (ale raczej to pierwsze).
                                                    Lekarz może się nie znać na wielu rzeczach, ale zabierając głos jako ekspert
                                                    powinien chociaż coś poczytać, żeby nie opowiadać o chorobie bzdur i to jeszcze
                                                    językiem wyrwanego do odpowiedzi na lekcji biologii nastolatka.


                                                    >Ależ leczą! Sami sobie nie wystawiamy recept! To są ci lekarze, którzy
                                                    >podejmują ryzyko, aby bez leczenia pacjentowi nie stała się krzywda. Ci, którzy
                                                    >śledzą na bieżąco doniesienia naukowe

                                                    Jasne. To są ci lekarze, którzy piszą o filtrowaniu promieniowania ziemskiego
                                                    przez spolaryzowane kamienie i nie umieją się posługiwać komputerem na tyle
                                                    sprawnie, żeby korzystać z więcej niż 1 skrzynki mailowej. Wybacz, ale to każe
                                                    mi wątpić na ile są w stanie śledzić na bieżąco doniesienia naukowe, nie mówiąc
                                                    już o ewaluacji tych doniesień (o ile w ogóle ktoś ma pojęcie, co to jest).
                                                    To nie działa w ten sposób, że każde doniesienie naukowe powinno zmieniać sposób
                                                    postępowania – jest ich co miesiąc tysiące, często sobie przeczą i są różnego
                                                    stopnia wiarygodności. To, że we Francji przeszczepiono twarz, nie znaczy, ze
                                                    chirurg z 1 stopniem specjalizacji w szpitalu powiatowym w Mrągowie powinien
                                                    dokonywać tego samego.

                                                    I na koniec – to Wam Artur pokazywał?
                                                    www.vaccinationnews.com/DailyNews/June2001/StalkDocSteereReLymeDis.html
                                                    Wcale nie uważam boreliozy za chorobę błahą. Sądzę, że wielu ludzi na tym forum
                                                    jest rzeczywiście ciężko chorych – część z nich pewnie zdiagnozowała chorobę
                                                    dzięki forum. Ale jest też na pewno część ludzi przediagnozowanych, za to
                                                    ekstremalnie przewrażliwionych na punkcie tego, co się dzieje z ich ciałem i być
                                                    może chorych psychicznie. Nie podoba mi się to, że takich ludzi diagnozuje się
                                                    na odległość i napędza się zbiorową histerię zasypując laików setkami faktów
                                                    naukowych, z którymi kompletnie nie potrafią sobie poradzić, wyciągają błędne
                                                    wnioski i coraz bardziej się boją. Oprócz tego częstuje się ich informacjami o
                                                    tym, że jest to choroba śmiertelna i kto sławny ostatnio na nią umarł (pewnie
                                                    jest możliwe, ekstremalnie rzadko, że ktoś umrze np. na zapalenie opon w
                                                    przebiegu boreliozy, ale to nie są ci, którzy łatwo się przeziębiają, mają bóle
                                                    głowy i mięśni, są ciągle zmęczeni i nie mogą się skoncentrować), że przenosi
                                                    się przez łożysko i nie wiadomo jeszcze co. I strach rośnie. Potem mówi się, że
                                                    lekarze w Polsce zupełnie nic o niej nie wiedzą, a amerykańscy tak, tylko ci
                                                    polscy nie chcą słuchać tych mądrzejszych amerykańskich i nie chcą leczyć
                                                    pacjentów. I rośnie złość. I potem idzie się do przychodni, gdzie lekarz ma 15
                                                    minut na jednego pacjenta z wydrukiem z forum i złość rośnie nadal, bo lekarz,
                                                    który przed chwilą od innego pacjenta usłyszał, że większość chorób jest
                                                    wywoływanych przez robaki i można je zabić aparatem Z, a od innego, że
                                                    antybiotyki strasznie szkodzą i źli lekarze przepisują je zamiast leków
                                                    homeopatycznych, bo są przekupieni przez firmy farmaceutyczne (a każdy ma
                                                    „dowody naukowe” i cudownie wyleczoną teściową na poparcie swojej tezy), nie
                                                    chce podjąć wielogodzinnej dyskusji na temat długotrwałej antybiotykoterapii
                                                    megadawkowej.

                                                    Nie wątpię, że wiedza lekarzy o boreliozie często jest zbyt mała, jak zresztą o
                                                    wielu innych chorobach – zajmujecie się pewnie nie jedną milionową częścią
                                                    medycyny i nie macie najmniejszego pojęcia, jak rozległa jest całość. Pewnie
                                                    jeszcze wiele się zmieni i w tym, co na temat tej choroby wiadomo i w tym, jak
                                                    się ją będzie leczyło. Ale – to moje osobiste zdanie – w medycynie już nie raz
                                                    próbowano wszystko wytłumaczyć jedną koncepcją i nigdy nic dobrego z tego nie
                                                    wyszło i część chorób o teraz nieznanej etiologii zapewne okaże się pochodzenia
                                                    infekcyjnego, jak mówi Artur, część czynnościowego, jak twierdzi repair, a w
                                                    części zaburzenie czynnościowe (na przykład realnie odczuwany ból, nie żaden
                                                    „wymysł”) będzie miała podłoże psychiczne.
                                                    Niegłupie jest propagowanie wiedzy na ten temat. Ale dopóki to wszystko jest
                                                    prowadzone w atmosferze krucjaty i przekłamań, bez względu co naukowcy mówią
                                                    właśnie i z autorskim doborem faktów naukowych, prezentowanych przez dajmy na to
                                                    wrotka, który dorzuca jeszcze swoją koncepcję o głębokim oddychaniu, które
                                                    likwiduje wolne rodniki (kto choć trochę liznął biochemii wie, jakie to są
                                                    bzdury), nikt rozsądny się Wami nie interesuje. Owszem, Wasze stowarzyszenie
                                                    będzie miało szansę trafić do „Faktu”, czy „Kawy czy herbaty” i zapewne
                                                    przekonacie do dowolnego leczenia Was kilku homeopatów, irydologów czy
                                                    chiromantów z jedynką z interny, ale propagowaniu wśród myślących i uczących się
                                                    lekarzy i specjalistów jakichkolwiek informacji o modyfikacjach standardowego
                                                    leczenia najbardziej będziecie szkodzić Wy sami. Piszę to wszystko ze szczerą
                                                    troską, w nadziei, że co bardziej myślących z Was to zastanowi.

                                                    To tyle – więcej w tej sprawie raczej nie będę zabierać głosu, bo też nie mam
                                                    czasu na takie polemiki. Życzę Wam wszystkim bardzo szczerze zdrowia.
                                                  • Wracając jeszcze do analogii z gruźlicą - nie wiem, czy wiesz, ale ocenia się,
                                                    że na świecie zakażonych prątkiem gruźlicy jest ok. 1,8 m i l i a r d a osób
                                                    (co stanowi 1/3 ludzkości - co 3 człowieka). Ale to nie znaczy jeszcze, że każdy
                                                    z nich ma gruźlicę i powinien przechodzić wielomiesięczną wielolekową terapię.
                                                  • Faktycznie było przydługo, aczkolwiek chyba racjonalnie.

                                                    franc_tireur napisała:
                                                    A wyleczona wawan sama o sobie mówi
                                                    > „Ja nie doszukuję u siebie na siłe
                                                    > objawów, i dlatego funkcjonuję normalnie.” (to, nota bene, jedna z bardzo
                                                    > rozsądnych osób na tym forum)
                                                    Dziękuję Ci za te słowa, jednak ja nie czuję się wyleczona w 100%, i chocbym
                                                    nie wiadomo jak odganiała myśli o boreliozie, to o pokręcenie karku w ostatnich
                                                    dniach (choćby było tylko z przewiania i mojej dyskopatii) , i wiosenne
                                                    osłabienie (co też jest normalne) będę podejrzewac właśnie boreliozę. Sama też
                                                    panicznie boję się zajść w ciąże, bo boję się wrodzonej boreliozy u dziecka.
                                                    Jestem bardzo wdzięczna mojem lekarzowi zakaźnikowi, który przeciągnął moją
                                                    kuracje do 11 m-cy, ale ani ja ani on nie zaryzykowalibyśmy dawek wyższych niż
                                                    400mg /dobę doxy i 4,5g amoxy. I zgadzam się, że niektóre skutki uboczne
                                                    wychodzą dopiero po czasie. Jelita szwankują już ponad rok, i nie jest to tylko
                                                    wszechobecna na forach candida. Jednak na razie nie żałuję takiej przedłużonej
                                                    kuracji.

                                                    Teraz tak nieco z innej beczki. Założyliśmy Stowarzyszenie Chorych na
                                                    boreliozę, i jednym z najbliższych działań będzie akcja plakatowa i ulotkowa o
                                                    zagrożeniach niesionych przez kleszcze, planujemy akcję ogólnopolską na miesiąc
                                                    maj. Uważamy, że ludzie powinni mieć świadomość jakie zagrożenia niosą za sobą
                                                    te pajęczaki. Czy akcja się powiedzie, czas pokaże.

                                                    A to, że osoby z boreliozą, czy po niej są nerwusami, to niestety święta
                                                    prawda:).
                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                  • >Sama też
                                                    >panicznie boję się zajść w ciąże, bo boję się wrodzonej boreliozy u dziecka.

                                                    Powiem Ci tak - szkoda Twojego życia, które tylko częściowo jest niszczone przez
                                                    samą boreliozę, a częściowo przez to, co się wokół boreliozy na tym forum
                                                    nakręca. Z drugiej strony - gdybyś miała mieć dzieci, które potem przy
                                                    najmniejszym podejrzeniu będziesz ze strachu faszerować antybiotykami, to szkoda
                                                    byłoby tych dzieci, więc dobrze jest dać sobie czas, żeby ochłonąć. Mam
                                                    nadzieję, że będziesz zdrowa i że kiedyś będziesz miała dzieci, którym nie będą
                                                    zagrażały Twoje lęki.

                                                    > Teraz tak nieco z innej beczki. Założyliśmy Stowarzyszenie Chorych na
                                                    > boreliozę, i jednym z najbliższych działań będzie akcja plakatowa i ulotkowa o
                                                    > zagrożeniach niesionych przez kleszcze, planujemy akcję ogólnopolską na
                                                    miesiąc maj. Uważamy, że ludzie powinni mieć świadomość jakie zagrożenia niosą
                                                    za sobą te pajęczaki.

                                                    Świetny pomysł. Na pewno warto ludziom uzmysłowić choćby fakt, że parę złotych
                                                    wydanych na reppelenty nie będzie stracone.
                                  • Naprawdę, chcesz o tym rozmawiać na forum publicznym? Radzę Ci się dobrze
                                    zastanowić.
                            • problem.z.loginem napisała:

                              > bo gdyby nim był nie przekonywałby do leczenia, które
                              > może w skrajnych przypadkach doprowadzić do zejścia.

                              Czy z tymi rewelacjami dotarłaś np. na forum ONKOLOGIA? Myslę, że tak istotne
                              i cenne Twoje przemyslenia muszą trafic także do pacjentów chorych
                              onkologicznie i ich rodzin. Po co mają się narażać na zejście???

                              A jak juz pozbędziesz się problemu z loginem, to weź pod uwagę, że nieleczenie
                              boreliozy często kończy się smiercią- zwłaszcza młodych osób, które nie nadają
                              się ani do łopaty, ani do pracy umysłowej przez boreliozę. Wykańcz je zazwyczaj
                              smierc samobójcza, bo nie znajdują zrozumienia ani pomocy nawet ze strony
                              swoich najbliższych.

                              Tak w ogóle, to podrzuć konkrety- chętnie poczytałabym o tych śmiertelnych
                              zejściach przez leczenie boreliozy. W końcu sama się leczę, no i syna też.
                          • > Artur jest lekarzem

                            i, o ile pamiętam, wygląda tak:
                            forbiddenplanet.co.uk/blog/wp-content/uploads/2006/05/Jack%20Lost.jpg
                            :)

                            Powiedział Wam, że jest lekarzem, czy sami doszliście do takiego wniosku, a on
                            tylko skromnie nie potwierdził i nie zaprzeczył?

                            > Pierwsza praca o leczeniu infekcji mykoplasmy/chlamydie powstała w 2006 roku i
                            > jak do tej pory jest to chyba jedyna praca tego typu.

                            To już jest tak kompletna bzdura, że aż trudno to skomentować.

                            Zapewniam Cię, że i w Polsce i w Stanach nerwica i borelioza to zupełnie to samo.
                            • franc_tireur napisała:

                              > Zapewniam Cię, że i w Polsce i w Stanach nerwica i borelioza to zupełnie to
                              sam
                              > o.
                              Nie rozumiem tej myśli? Czy chciałaś powiedzieć, że niczym się nieróniż nerwica
                              w Polsce i nerwica w USA, i borelioza w obu krajach, czy też miałaś na myśli że
                              zarówno nerwica i borelioza sa tą samą chorobą?
                            • Pierwsza praca o układowej koinfekcji mykoplasmami i chlamydiami pochodzi z
                              2006 roku i to jest fakt.
                              Nie mam na myśli prac o leczniu zapalenia płuc spowodawanego przez mykoplasma
                              pneumoniae czy zapalenia dróg moczowych z zespołem Reitera przez chalmydie
                              trachomatis - tylko układową ko/infekcje. Chlamydie dostają się do krwi
                              wnikają do makrofagów i w ten sposób atakują CUN, stawy i mięśnie etc.
                              Wcześniejsze prace dotyczące syndromu chronicznego zmeczenia, fibromialgi,
                              Syndromu Wojny w Zatoce Perskej pochodzą z lat 1998-2005. Pierwsza praca o
                              zalecanej antybitykoterapi oparta na wynikach wcześniejszych badań pochodzi z
                              2006.
                              Oczywiście jest tez strona Internetowa (jezeli traktowac ja jako publikacje) o
                              Chlamydi pn (bakteria odkryta w 86)załozona przez 2 amerykańskich lekarzy i
                              zarazem mikrobiologów (jeden cierpiał na fibromialgie), opracowali schamat
                              leczenia (18 miesięczna antybiotykoterapia) około roku 2002-pomagając tysiacom
                              ludzi na całym świecie wielu z rozpoznanym SM, fibromialgią zespołem
                              chronicznego zmęczenia, zapaleniem stawów etc. ludzie Ci po leczniu całkowicie
                              wyzdrowieli. NA forum mozna tez przeczytać o historie polskiej lekarki, która
                              całkowicie wyleczyła się z zawansowanego SM proponowaną metodą (łącznie z
                              cofnięciem zmian w MRI). Dwa lata wcześnie jednak tj w roku 2000 Amerykańskie
                              Towarzystwo Neurologiczne odrzuciło teorie jakoby SM spowodowane było przez
                              chroniczną infekcje Chlamydią pn. (pewnie u czesci osób jest jakaś inna
                              przyczyna)
                              Obecnie coraz wiecej lekarzy przychyla się do lecznia antybotykoterapia tego
                              typu chorób a antybiotykoterapia jest modyfikowana w kierunku podnoszenia dawek
                              i wydłuzania jej czasu nawet do kilku lat.
                              Mam nadzieje ze kiedyś osiągnięcie tych dwóch lekarzy zostanie nagrodzone
                              nagroda Nobla tak jak odkrycie Barry Marshalla (Nobel 2005- za Helicobacter
                              pylori - przyczyna wrzodów dwunastnicy i żołądka w ostatecznosci prowadzaca do
                              rozwoju raka, z ciekawostek to 2005 powstała praca Austryjackich uczonych o
                              skutecznym leczeniu antybiotykami rak żoładka o nieznanej etiologi- przyczyną w
                              tym wypadku nie był helicobater).
                              Na świeci powstaje coraz wiecej prac ze za przyczyną chorób o nieznanej
                              etiologi w tym chorób autoimmunologicznych są bakterie w wirusy a chalmydia pn
                              i mykoplasmy (ponad 100 gatunków) są obecnie jednymi z bardzej "podejrzanych"
                              bakteri. Problem polega na tym że jest niezwykle trudno rozpoznać chroniczną
                              infekcje (brak wirygodnych testów, a sama bakteria ma wymiary dużego wirusa -
                              wielkościowo można porównać do małego mitochondrium) jedyną metodą obecnie jest
                              poddawanie pacjentów terapi abx i oczekiwanie reakcji Herxaimera- tu zachodą
                              jedank pewne pomyłki - część pacjentów z boreliozą leczona jest wg schematu na
                              Chlamydia pn i na odwrót. Dlatego chorym, u których podejrzewa się chlamydie
                              poleca się zaczecie terapi od NAC -2xwiększą dawką niz zalecana przez
                              producenta (N-acetylo cysteina -suplememt niedostepny w Polsce), która wywołuje
                              u nich Herxa (NAC - nie wywołuje Herxów u chorych z boreliozą) zabijac jedna z
                              form bakteri- na opakowaniu NAC jest napisane ze u niektórych osób po zazyciu
                              wystęują dziwne reakcje i wtedy nalezy odstawić suplement:))
                              Oprócz chronicznych infekcji wywołanych przez chlamydie pn, wysteuje ostra
                              infekcja tak jak u mnie - leczenie jest takie samo. Brak odpowiedniej
                              antybiotykoterapi powoduje zgon, ale wczesniej bardzo się cierpi (drugi raz nie
                              chciałam bym przezyc nawet godziny tego koszmaru)- na forum o borelizoe ktos
                              opisuje jak zmarł chłopak na oddziale chorób zakaznych na chlamydioze - lekarze
                              zorientowali się zbyt późno.

                              Wracając do mykoplasmy pneumoniae - wiedza Polskich lekrzy nie jest zbyt duza
                              na temat tego typu drobnoustrojów skoro kilka miesięcy temu szpitale dziecięce
                              były przeładowane bo maluch chorwały na zapelenie płuc. Całej tej sytuacji z
                              epidemia mozna by unknąc gdyby lekrze pierwszego kontaktu nie zawalili i
                              przepisali dzieciom odpowiednie antybiotyki z grupy makrolidów a tak choroba
                              sie rozprzestrzeniła. Wypowiedzi lekarzy w TV o wirusach świadczą same za
                              siebie o ile dobrze pamiętam to juz w latach 60 stwierdzono ze mykoplasma to
                              bakteria, a nie wirus o pewnych cechach wirusa.
                              W Posce wystepuje pewna cyklicznośc w pojawianu sie mykoplasmy pn statystycznie
                              pojawia się ona w większych ilosciach co 5-6 lat a co kilkanscie lat wywołuje
                              epidemie. Ostatnio stwierdzono wzrost zachorowań na mykoplasme w 95 i w 2001
                              wiec chyba było dosc prawdopodobne ze moze pojawić się w 2006.
                              Mnie tego nauczono na studiach.
                              Na temat nerwicy:
                              W infekcji chlamydią pn zwraca się uwagę na całą mase objawów które wyglądaja
                              jak objawy nerwicy (lęki, kołatanie serca, napady paniki etc), które sa
                              wynikiem infekcji a mogą byc mylnie diagnozowane jako nerwica.
                              Dawniej jak nie wiadomo było jak choroba to wkładano ją do worka o nazwie
                              nerwica. Moze warto by się zastanowić jak duzo osób zdiagnozowanych jako
                              nerwica ma tak naprawde nierozponane chroniczne infekcje...
                              To ze w Polsce istniej nadiagnozowanie nerwicy to chyba oczywiste. Moja
                              kolezanka z zapaleniem miesnia serca miała rozponaną nerwice- biopsja wykazła
                              zwłóknienia. Ile jest takich przypadków?
                              Kiedys pozanamy prawdziwe przyczyny wszyskich nerwic i chorób psychicznych i
                              wtedy moze się okazać jak bardzo mylili się Ci kótrzy przyczyn dolegliowści
                              somatycznych dopatrywali się w psychice człowieka.
                              pozdrawiam
                              zaz
                              • Taa. Układowa koinfekcja mykoplazmami i chlamydiami.
                                Zazule, przepraszam Cię, nie mam czasu na długie dyskusje. napiszę Ci tylko, że
                                gros przytaczanych przez Ciebie faktów jest tej jakości, co rewelacja, że
                                acetylocysteina jest w Polsce niedostępna.
                                • Zazule, przepraszam Cię, nie mam czasu na długie dyskusje. napiszę Ci tylko, że
                                  > gros przytaczanych przez Ciebie faktów jest tej jakości, co rewelacja, że
                                  > acetylocysteina jest w Polsce niedostępna.

                                  Acetylocysteina jest w Polsce dostępna jako ACC600-nigdzie nie twierdze że nie
                                  jest. Natomiast N- acetylocysteina nie jest ale są plany wprowadznia. Róznica
                                  lezy w miejscu acetylacji.

                                  > Taa. Układowa koinfekcja mykoplazmami i chlamydiami.
                                  Radzę się poduczyć, nie ma nic gorszego niz niedouczony lekrzarz.

                                  pozdr b serdecznie
                                  zaz
                                  • > Acetylocysteina jest w Polsce dostępna jako ACC600-nigdzie nie twierdze że nie
                                    > jest. Natomiast N- acetylocysteina nie jest ale są plany wprowadznia. Róznica
                                    > lezy w miejscu acetylacji.

                                    Acetylocysteina zawarta w ACC i wielu innych dostępnych w Polsce preparatach
                                    jest N-acylową pochodną cysteiny, samorodny geniuszu :) To jest to samo.
                                    en.wikipedia.org/wiki/N-acetylcysteine
                                    Nie wiem czy dobrze robię, że prostuję jedną z tych rzeczy, której do tej pory
                                    wszyscy boreliozowi "wielcy" i "oświeceni" nie sprostowali, bo jest ryzyko, że
                                    teraz jeszcze część osób zacznie się zajadać acetylocysteiną.

                                    > Radzę się poduczyć, nie ma nic gorszego niz niedouczony lekrzarz.

                                    Zaręczam Ci, że jest - niedouczony laik, który coś poczytał w necie i wydaje mu
                                    się, że posiadł Bóg wie jaką wiedzę.
                                    • Fajnie ze piszesz, zawsze lepiej się dzielić wiedza.

                                      Zaczną od tego ze NAC chorym na borelioze nie jest potrzebny do leczenia-
                                      troszkę zle zrozumiałs ale ok.

                                      > Acetylocysteina zawarta w ACC i wielu innych dostępnych w Polsce preparatach
                                      > jest N-acylową pochodną cysteiny, samorodny geniuszu :)
                                      To jest to samo.

                                      Dzięki za geniusza:)

                                      Wiec mój geniusz (któty zaczyna zdanie od wiec:)) doszedł do tych samych
                                      wniosków jakiś czas temu
                                      na podstawie min
                                      www.acetylcysteine.org/
                                      Wydawało się wiec oczywiste za ACC600 bedzie ok (nie ma zadniej alternatywy bo
                                      chodzi o dawkę - od 1200-2400 dziennie, inne preparaty albo sa łączne albo mają
                                      małe dawki). Niemniej jednak postanowiłam zbadać sprawe czy napewno tak jest i
                                      zapytałam znajomego specjaliste od chemi leków i on twierdzi, że nie na 100% i
                                      róznica moze być w miejscu acetylacji cysteiny.
                                      Firma Hexal nie podaje wzoru chemicznego substancji w ACC600.
                                      Zastanawia mnie tez dlaczego u nas jest to lek na recepte dosyć drogi w
                                      sprzedawany, a opakowania mają bardzo mało tabletek ok 10 tabletek (moze są
                                      większe nie wiem).
                                      Tymczasem min w Niemczech, Belgi, Francji, Włoszech, Rosji i USA
                                      , NAC jest sprzedawany bez recepty w opakowaniach od 60-240 kapsułek do
                                      połykania, bez limitu dziennej dawki (zalecane 600mg) i jedyne ostrzezenie
                                      dotyczy kobiet w ciązy- powinny skonsultowac przyjmowanie z lekarzem.
                                      Ja mam na jakiś czas zapas kupiony w USA - cena przystepna. Jak się skonczy to
                                      nie wiem czy ryzykować z ACC czy jechac do Niemiec i kupić.

                                      Chorzy z Bułgari i Czech piszą (u nich nie ma NAC) ze zazywaja ACC600 bo to ich
                                      zdaniem jest to samo.

                                      NAC jest tez w suplementach dla sportowców ( dostepny w Polsce jest preparat o
                                      zawartości NAC 500) ale jest tam pełno innych aminokwasów i jakiś innych
                                      związków, ja nie jestem entuzjastą tego typu preparatów.

                                      W leczeniu chlamydi dzięki NAC mozna ograniczyć (lub wogóle nie zażywać)jeden z
                                      antybiotyków, wiec jest to korzystne rozwiązanie.

                                      Ja nie mam borelliozy wiec nie zabrdzo siedzę w publikacjach naukowych na jej
                                      temat (musze studiować wlasną chorobę:)) ale ta cała sprawa z diagnostyką w
                                      Polsce i krókorwałym leczniem boreliozy wydaje mi się conajmniej dziwna.

                                      Mam w domu kiążkę "A practical approach to infectious diseases" wydaną w USA z
                                      91 roku. Już tam podaje się że nie ma tak naprawde żadnego testu na borelioze ,
                                      Elisa daje wyniki falszywie dotanie i fałszywie ujemne rezultaty wychodzą
                                      zupełnie rózne w różnych laboratoriach. Chorzy min na mononukleoze mogą mieć
                                      dodatnie wyniki na borelioze. W. blot tez jest krytykowany, nadzieje sa wiazane
                                      z PCR. W/G autorów diagnoza powinna się opierać na wywiadzie kilnicznym (str
                                      702).

                                      Leczenie antybiotykami od tygodni po lata w zalezności od stopnia zaawansowania
                                      choroby i kondycji pacjenta.

                                      To sa dane z przed 16 lat. W Polsce dalej Elisa i krótkie leczenie - to jest
                                      conajmniej niepokojące.

                                      Mam nadzieje ze mimo wszysko znajdziesz czas zeby pisac. Fajnie jest dzielić
                                      sie wiadomościami nawet jak ma się odrebne zdanie. Borelioza, mykoplasmy i
                                      chlamydie to bardzo "niezwykle' organizmy i bardzo fascynujące pod względem
                                      naukowym, prac na ich temat pewnie bedzie coraz wiecej i kiedyś pewnie pojawi
                                      sie skuteczne i szybkie leczenia albo chociaz szczepionka.
                                      Polecam i pozdrawiam
                                      www.immed.org/reports/ChlamydialTreat_06.rtf
                                      www.shasta.com/cybermom/index.htm
                                      zaz










                                      • > Firma Hexal nie podaje wzoru chemicznego substancji w ACC600.

                                        Lek sprzedawany na całym świecie pod międzynarodową nazwą farmakologiczną
                                        acetylcysteine jest N-acylową pochodną L-cysteiny (w Polsce w dawce 600 mg
                                        dostępny w co najmniej trzech preparatach trzech różnych firm). Możesz zadzwonić
                                        do producenta, żeby się przekonać, ale prościej jest wiedzieć jak działa
                                        kontrola handlu lekami na całym świecie i czym różni się od kontroli handlu
                                        produktami spożywczymi (np. suplementami - to też po części wyjaśnia różnice w
                                        dostępności i cenie suplementów diety zawierających NAC i leków). Pod daną
                                        międzynarodową nazwą chemiczną zawsze kryje się ta sama substancja.

                                        Teraz weźcie z Twoim specjalistą od chemii leków podręcznik chemii z ostatniej
                                        klasy liceum, przestudiujcie wzór chemiczny cysteiny i policzcie atomy azotu,
                                        które mogą ulegać acetylacji.

                                        Piszesz bardzo sympatycznie i chętnie bym z Tobą porozmawiała, ale naprawdę nie
                                        mam czasu. Samo przekonanie Cię, że Twoja skomplikowana teoria na temat NAC
                                        (którą studiujesz przez lata i konsultujesz ze "specjalistami od chemii leków" -
                                        przepraszam za cudzysłów, nie chcę obrazić człowieka, ale jeżeli rozstrzygnięcie
                                        tak prostej sprawy sprawia mu kłopot, to najlepiej świadczy o tym, jaki z niego
                                        specjalista) jest kompletną bzdurą zajęło mi dwa (czy tylko?) spore posty.
                                        Natomiast prostowanie i udowadnianie tylko Tobie i tylko w sprawie "Twoich"
                                        mykoplazm i chlamydii (nie wspominając już o boreliozie) ile popełniasz błędów
                                        zajęło by mi pewnie pół życia, a i tak nie jestem pewna, czy by Cię przekonało.
                                        Nie dlatego, że mam Cię za kogoś nieinteligentnego, tylko dlatego, że jesteś
                                        laikiem, a człowiek nie posiadający pewnej podstawowej wiedzy nie jest w stanie
                                        odróżnić informacji wiarygodnej od niewiarygodnej, a żyjemy w świecie, w którym
                                        zalewają nas informacje i żeby odróżnić te, które są pseudonaukowym bełkotem od
                                        tych, które rzeczywiście coś znaczą i żeby umieć wyciągnąć odpowiednie wnioski
                                        trzeba się długo uczyć. Muszę Ci powiedzieć, że to wcale nierzadka przypadłość,
                                        że ktoś coś poczytuje w internecie, dociera do różnych źródeł, aż w końcu trafia
                                        na swojego Graala - doznaje olśnienia i nie dość, że od tej pory ma spójną
                                        koncepcję tego, co jemu dolega, to jeszcze zaczyna tworzyć na tej podstawie
                                        jakieś koncepcje uniwersalne i radzić innym na co chorują i jak powinni być
                                        leczeni. A przede wszystkim ma sie za wielkiego fachowca i wszystkich zawodowców
                                        chętnie nazywa "niedouczonymi", nie mając nawet pojęcia, jak często i jak bardzo
                                        w swoim rozumowaniu się myli. Pół biedy, jak sobie i innym przy tym nie szkodzi,
                                        gorzej jeżeli jego koncepcje są dla niego i innych groźne (a tak po części jest,
                                        moim zdaniem, także w przypadku boreliozy i dlatego się w ogóle w tej sprawie
                                        odzywam).

                                        Powiem Ci tak - nie znam sie na komputerach, ale mam się za osobę szybko sie
                                        uczącą i dość bystrą. Jednak nigdy bym nie wpadła na to, żeby poczytawszy trochę
                                        w necie, a trochę z zakupionych książek specjalistycznych np. na temat kart
                                        graficznych (niechby to było chociaż czytanie przez kilka lat, poparte
                                        eksperymentowaniem we własnym zakresie) uświadamiać grafika komputerowego, co
                                        robi nie tak, jak powinien poprawnie wykonywać swoją pracę i jak jest
                                        niedouczony, nawet gdyby to była moja pasja.

                                        Ja również pozdrawiam.
                                        • Teraz weźcie z Twoim specjalistą od chemii leków podręcznik chemii z ostatniej
                                          klasy liceum, przestudiujcie wzór chemiczny cysteiny i policzcie atomy azotu,
                                          które mogą ulegać acetylacji.

                                          Wzory chemiczne aminokwasów znam wiec nie musze studiować podręcznika- swoja
                                          drogą biedne są teraz dzieci: dużo nauki i do tego jeszcze mundurki:), a potem
                                          straszny problem z przełożeniem teorii na praktykę

                                          Z góry zakładasz ze N acetylo cysteina to, to samo acetylocysteina-
                                          prawdopodobnie tak jest.
                                          Oczywiście jak wskazuje nazwa w NAC acylacji ulega grupa aminowa. Acylacja
                                          jako proces jest charakterystyczna dla amin i z tego co pamietam dla pierścieni
                                          benzenu.(chyba kwas acetylosalicylowy jest tego przykładam- ale dokładnie nie
                                          pamiętam) Reakcje przebiegają samorzutnie. Są jednak metody pozwalające
                                          acylować inne związki. Nie można z góry założyć ze acetylocysteina nie jest
                                          acylowana w przy grupie SH (S-acetylocysteina) lub przy którymś za atomów węgla
                                          (1-acetylocysteina).
                                          W niektórych krajach sa 2 związki: NAC (600mg) i ACC600. Przy pierwszym jest
                                          info ze jest supl diety, przy drugim ze lekiem na kaszel i zapalenie oskrzeli.
                                          Ten sam związek i dwa różne zastosowania:)

                                          Ten przykład z kartami graficznymi to trochę nie wypał. Nie trzeba być
                                          informatykiem czy grafikiem (ci ostatni często nie wiedzą na jakim sprzęcie
                                          pracują i nie ma takiej potrzeby) żeby b dobrze znać się na sprzęcie. Można być
                                          filozofem czy ogrodnikiem i specjalistą od sprzętu komputerowego. Na temat
                                          pecetów mogę Ci polecić parę książek – chyba ze masz maca:)

                                          Co do mojej choroby przeciez nawet nie wiesz jakie mam objawy . Ostatnia
                                          diagnoza postawiona przez lekrarza to kolagenoza układowa. (nerwica już im
                                          przestała pasować) - cóż widać że u nas kolagenoza/chlamydioza to jedna i ta
                                          sama choroba.

                                          Pozdr
                                          Zaz
                                          • > Z góry zakładasz ze N acetylo cysteina to, to samo acetylocysteina-
                                            > prawdopodobnie tak jest.

                                            Ja tego nie zakładam. Ja to po prostu wiem. Nie wiem czy słyszałaś o czymś takim
                                            jak farmakopea.

                                            > W niektórych krajach sa 2 związki: NAC (600mg) i ACC600. Przy pierwszym jest
                                            > info ze jest supl diety, przy drugim ze lekiem na kaszel i zapalenie oskrzeli.
                                            > Ten sam związek i dwa różne zastosowania:)

                                            www.amazon.com/N-Acetyl-L-Cysteine-N-C-500-caps/dp/B000CSPGFE
                                            Tu do poczytania rubryczka "product description" tego suplementu diety.

                                            www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/6034/1.html
                                            Tu do poczytania o tym dlaczego substancje zmieniają właściwości i zastosowanie
                                            wraz ze zmianą kwalifikacji z leku na suplement diety i dlaczego tę kwalifikację
                                            zmieniają.

                                            > Ten przykład z kartami graficznymi to trochę nie wypał.

                                            Może i niewypał - jak pisałam nie znam się na tym i nie bardzo mnie to
                                            interesuje. Tak czy inaczej to, co chciałam przez ten przykład powiedzieć, jest
                                            chyba dość czytelne - nie pouczałabym fachowca będąc amatorem. Ale to ja tak mam
                                            - inni widocznie mają inaczej i nic na tę różnorodność poradzić nie można -
                                            c'est la vie.

                                            > Co do mojej choroby przeciez nawet nie wiesz jakie mam objawy .

                                            Zazule, każdy kto umie czytać i korzystać z internetu wie jakie masz objawy
                                            dokładniej niż by chciał :) Nie wypowiadałam się ani przez chwilę na temat
                                            Twoich objawów i tego, co Ci dolega i nie zamierzam. Pisałam tylko, że błądzisz
                                            w tym, co piszesz tu na forum o mykoplazmach i chlamydiach (nie mówiąc już o
                                            tym, co na tamtym), podobnie jak błądzisz w sprawie acetylocysteiny.
                                            q.e.d.
                                            Dobrej nocy.

                        • > zazule napisała:
                          > "Nie wierzę ze istnieje nerwica, kótra uszkadza wzok,układ nerwowy, mięsnie czy
                          >
                          > stawy i prowadzi do smierci."
                          > Nie uszkadza. Daje tylko objawy ze strony tych narządów. Poza tym każdy objaw
                          > może być prawdziwy bądź wyimaginowany
                          Chciałbym, abyś miała rację Jeanne, ale z czasem niestety dochodzi do zmian
                          strukturalnych. Szkoda, że większość lekarzy tego nie rozumie :-(
przejdź do: 1-100 101-116
(101-116)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.