www.epi-perspectives.com/content/3/1/12
Autor tej analizy nie podważa wyników badania Klempnera – wskazuje jedynie na
to, że Klempner zastosował w doborze pacjentów restrykcyjne kryteria (co zresztą
mu się chwali, bo im mniej zmiennych weźmiemy pod uwagę, tym bardziej wiarygodne
jest badanie) że MOŻLIWE są korzyści leczenia w innych grupach, których Klempner
nie badał. I na przykład Klempner nie wziął pod uwagę opóźnienia w leczeniu
pierwotnym w grupie włączonej do badania – a BYĆ MOŻE w grupie leczonych
pierwotnie bez opóźnienia wynik leczenia byłby lepszy, z drugiej strony autor
wyciąga przeciwny wniosek – Klempner nie wziął pod uwagę pacjentów, którzy nigdy
nie byli leczeni, a BYĆ MOŻE w tej grupie pacjentów efekt byłby lepszy. Wszystko
to stanowi takie sobie gdybanie, poparte jednak słusznym wnioskiem – nie ma co
na podstawie tego badania uogólniać, że leczenie, które zastosowali Klempner i
wsp. jest uniwersalnie nieskuteczne – jest nieskuteczne w badanej grupie, może
przynieść korzyści w innych grupach, należy nadal prowadzić badania w innych
grupach.
Co do badania oceniającego skuteczność przedłużonej antybiotykoterapii u chorych
z erythrema migrans – nie było w tym mojego przeoczenia. O ile wiem nie uważasz
dziesięciodniowego leczenia wczesnej boreliozy za najlepsze – tu akurat badano
przedłużenie go do 20 dni. Zupełnie nie rozumiem poruszania przez Ciebie kwestii
rumienia w tym kontekście – część pacjentów może mieć boreliozę bez rumienia,
ale zgodzimy się chyba, że u tych z ewidentnym rumieniem po ukąszeniu możemy
rozpoznać boreliozę, a tacy zostali włączeni do badania, czyli na pewno chorzy.
Nie twierdzę, że to najlepsze badanie – takie znalazłam na pierwszy rzut
wklepując „prolonged treatment of Lyme disease” w wyszukiwarkę PubMed.
Co do strony ILADS i zawartego na niej zestawienia – zapewne miesiące zajęłaby
mi choćby pobieżna analiza, ale spróbuję się skupić tylko na problemie
przedłużonej antybiotykoterapii:
W rozdziale „most chronic patients improve with treatment”, na poparcie tej tezy
przytacza się następujące badania:
Badanie Kruppa, które dotyczyło pacjentów, którym przez 28 dni podawano
ceftriakson lub placebo i z którego autor wysnuwa następujące wnioski: Leczenie
wiązało się z poprawą w zakresie przewlekłego zmęczenia, ale nie w zakresie
funkcji poznawczych ani laboratoryjnych parametrów infekcji. Ponieważ zmęczenie
(objaw niespecyficzny) było jedynym punktem, który uległ poprawie i ponieważ
leczenie było związane ze skutkami ubocznymi to badanie nie popiera dodatkowej
parenteralnej terapii ceftriaksonem w leczeniu chronicznego zmęczenia w PLS.
Donta badał wpływ hydrochlorochiny na samopoczucie pacjentów – wiele rzeczy w
tej pracy wydaje mi się niejasne, a nie mam dostępu do pełnej wersji. Tak czy
inaczej wywnioskował, że makrolid podawany z hydrochlorochiną daje kliniczną
subiektywną poprawę, a sam makrolid albo sama hydrochlorochina nie. Leczył przez
trzy miesiące.
W następnym badaniu leczył tetracyklinami przez 1-11 miesięcy, ale średnio 4.
Z badaniami Donty jest ten problem, że są mało wiarygodne ze względu na sposób,
w jaki zostały przeprowadzone, z czego autor świetnie zdaje sobie sprawę pisząc
we wniosku „controlled trials need to be conducted to validate this observation”
(dla nieznających angielskiego „żeby uprawomocnić te obserwacje konieczne jest
przeprowadzenie badań kontrolowanych”. Tak czy inaczej jego badania i
podsumowanie jego prac, które znalazłam (
www.canlyme.com/donta.html ),
wydają mi się bardzo ciekawe i kiedyś postaram się dotrzeć do pełnego tekstu.
Ale tu też należy przede wszystkim zwrócić uwagę na wnioski jakie wyciąga autor
tych prac w rozdziale „Future”:
“In the therapy of Lyme Disease, double-blind, placebo-controlled and
comparitive trials are needed to answer the questions relating to duration and
class of antibiotic therapy. The apparent failure of a regimen of one month of
IV ceftriaxone, followed by two months or oral doxycyline, to improve the
outcomes of patients with chronic Lyme Disease (19) was not surprising, based on
prior observations that neither regimen used for a limited duration was capable
of yielding patient improvement (8,10,33).
Additional trials are needed to evaluate whether longer durations of treatment,
using tetracycline itself, or the novel combination of macrolide and
lysosomotropic agent, would be proven effective treatments.”
Krótko mówiąc – konieczne jest przeprowadzenie porządnych badań klinicznych. To
jest naukowy wniosek. A nie konieczne jest leczenie pacjentów przez 4,5 roku,
jak pisze Artur w FAQ-u.
Następne jest fińskie badanie Wahlberga i wsp. – znowu zwróć uwagę: leczenie
prowadzone przez 100 dni ( w czym 14 (!) dni ceftriaksonu, dalej do 100
cefadroksyl lub amoksycylina z probenecydem), za udane leczenie uznano, kiedy
miana przeciwciał spadły poniżej 30 % wartości wyjściowej. Dalej badanie Oksi i
wsp. – porównanie dwóch sposobów leczenia (tu to już akurat nieistotne) i
wniosek o świetnej odpowiedzi pacjentów na przedłużone leczenie. Ale leczono 3 –
4 miesiące (cefiksym 200 mg z probenecydem 500 mg lub ceftriakson 2 g przez 14
dni, dalej amoksycylina z probenecydem).
I to na podstawie tych badań mówi się o wieloletnim leczeniu (w badaniach okres
3 – 4 miesięczny)? O dawkach antybiotyków rzędu 4 g ceftriaksonu (dwukrotnie
wyższa niż badana) czy 600 mg doksycykliny (trzykrotnie większa niż stosowana w
badaniach), azytromycyny 500 mg przez 10 dni, nie mówiąc już o tych
wzruszających 12 g amoksycyliny na dobę (przy maksymalnej dopuszczalnej dawce
dobowej o połowę mniejszej), które plątały się po forum w początkach jego
działalności, a które już teraz są zapewne wycięte, bo „doktor”Artur trochę się
zmitygował?
>Czy nie wykazano, ze długotrwałe, skojarzone leczenie boreliozy jest
>skuteczne???
No, właśnie, jak widać, nie. Piszesz, że udowodniono to wielokroć – to mają być
te dowody?
I nie wiem jak mam Ci przedstawić badania na temat szkodliwości przedłużonej
antybiotykoterapii w boreliozie, skoro nie przeprowadzano badań długoterminowych
(prace dotyczą okresu 3-4 miesięcy) a stosowane dawki były 2 – 3 – krotnie
niższe niż te, o których mówi się na forum „Borelioza”. Nie muszę chyba
natomiast mówić o szkodliwości leków w ogóle czy antybiotyków w szczególe –
wystarczy poczytać ulotkę – zapewniam Cię, że informacje o skutkach ubocznych
nie są wpisywane na ulotki tylko dlatego, że producent chce zniechęcić
potencjalnych klientów do kupowania leków. Nie mówię tu już o takich problemach
jak grzybica czy rzekomobłoniaste zapalenie jelita, mówię choćby o hepato- i
nefrotoksyczności, która zacznie zbierać żniwo dopiero po latach.
>Bo gruźlica jest wysoce zaraźliwa, a borelioza nie. Bo gruźlik wygląda jak
>chory, a boreliotyk- nie.
Chyba żartujesz? Mówimy o boreliozie? Chory z zapaleniem stawów nie wygląda jak
chory? Chory z zapaleniem opon mózgowych, z zaburzeniami rytmu serca w przebiegu
miokarditu, z porażeniem nerwu twarzowego, z zanikowym zapaleniem skóry nie
wygląda jak chory?
Oczywiście, jeśli jego problemem są okresowe bóle głowy, osłabienie na wiosnę,
katar, „lekkomyślność” (:D – to cytat z tłumaczenia Burrascano) i to, że razi go
słońce w zimie, „które przy zamkniętych oczach mocno świeci na czerwono” (!), to
trudno przypuszczać u niego wszystkie możliwe rzadkie choroby łącznie z układową
koinfekcją mykoplazmatyczno – chlamydiową czy anaplazmozą. A problemem forum
jest też fakt, że jego słownik nie zawiera praktycznie sformułowania „test
fałszywie dodatni”, natomiast „test fałs