jest oczywiscie wiele chorob przewleklych, ktorych ludzi nie
nazywamy jakos - nie wiem celakia, dusznica, przerozne choroby
watroby itd itd.
Wlasciwie mozna by odeslac do poteznej literatruy dotyczacej
stygmatyzacyjnosci chorob psychicznych, w tym samych etykiet. mozna
by tez poweidziec ze chetnie obrazamy innych mowiac o wariatach czy
wysylajac ich do pobliskiego szpitala psychiatrycznego (i jakos
wszysyc wiemy gdzie on jest, choc nie wiemy gdzie jest szpital
kardiologiczny, zakazny, czy nefrologiczny).
ale powiem wiecej: otoz zalozenie ze ludzie chorujacy na
schizofrenie zachowuja sie jakos dziwnie i czy zabawnie jest miedzy
innymi dokladnie tym o czym mowie. jedni sie zachowuja a inni nie. i
to zalozenie jest wlasnie stygmatyzujace.
i na koniec, jesli jesli etykieta nie ma znaczenia, to dlaczego
oburzamy sie gdy na Gdansk Niemcy mowia Danzig, a Wroclaw Breslau?
zle nam sie kojarza? dlaczego dla jednych "IV RP" jest nie do
zaakcpetowania, a dla innych mysl o "III RP" jest obrazliwa.
przeciez mowia o tym samym kraju. nie chcemy mieszkac w PRL,
komunisci wola byc socjaldemokratami. WIemy ze lepiej mowic o
niepelnosprawnych niz kalekach.
Julia mowi: "What's in a name? That which we call a rose
By any other name would smell as sweet." czyzby?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.