Jest dokładnie odwrotnie jeśli chodzi o dawki. Często leki są stosowane w zbyt
małej dawce i przez to nieskuteczne. Sporo innych substancji indukuje enzymy
wątrobowe i przez to szybciej eliminuje leki psychiatryczne. Problemem jest
polipragmazja czyli "koktajle lekowe" ;-)
Przy procedurze dopuszczania leków kryteria są wręcz "głupie". Gdy z grupy
badanej kilkuset osób na świecie ktoś złamie sobie nogę to należy to raportować
a jeśli firma ma pecha i pojawi się drugi przypadek to potem w ulotce może
pojawić się wpis w powikłaniach - złamania kończyn. Trochę zażartowałem z
przykładem ale tak wskazania jak i dawki są ważne i przez większość
wykształconych lekarzy przestrzegane. Wyjątki są ale nie powinny przekreślać
stosowania leków.
Jeśli w cywilizowanym kraju stawia się rozpoznanie schizofrenii i robi to lekarz
a potem nie podejmuje z własnego pomysłu (nie odmowy pacjenta) leczenia stosowną
farmakoterapią i dodatkowo nie jest to program badawczy zatwierdzony przez
komisję bioetyczną to jest to złamanie kodeksu etyki, zasad leczenia, i norm
prawnych. Ja nie słyszałem dotychczas o takim przypadku ale świat jest wielki...
Ja mam różne optyki patrzenia na choroby psychiczne i zaburzenia. Rozważam z
pozycji teorii np.Melani Klain jakie mechanizmy obronne stoją za zachowaniem
pacjenta psychotycznego ale wiem, że moje rozważania go nie uleczą i są
potrzebne leki podane w odpowiedniej oprawie, z wizją przyszłości i
obtłumaczeniem przeszłości.
Nawet człowiek zdrowy nie jest tym co mówi...
Tego nie do końca rozumiem. Trochę brzmi tak, że "kto wie cobyśmy sobaczyli u
pozornie zdrowego jego wyrostku robaczkowym więc nie krzyczmy, że jest taka
choroba jak zapalenie wyrostka" - ale może nie zrozumiałem i odpowiadam na inne
pytanie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.