Rozbity termometr a rtęć Dodaj do ulubionych

  • 18.01.08, 20:06
    Jestem w 5 miesiącu ciąży i tak niefortunnie się stało, że rozbiłam termometr,
    który roztrzaskał się na kawałeczki. Rtęć rozsypała się po całej kuchni.
    Odkrzyliśmy pomieszczenie, zmyłam (niestety ja) podłogę. mieszkanie wietrzyło
    się prawie 10 godzin - przy otwartym balkonie (kuchnia połączona jest z dużym
    pokojem). Nas w tym czasie nie było. Zastanawiam się nad ewentualnymi skutkami
    ubocznymi - oparami z rtęci, resztkami rtęci na podłodze, etc.
    Dziękuję za szybką odpowiedź.
    • Kilka lat temu mielismy na ten temat dyskusje i ustalilismy, ze rozbicie
      termometru podwyzsza poziom rteci do poziomu szkodliwego.

      Rtec kiedys wyparuje, ale jej pary sa ciezkie i zalegaja na podlodze. Otwarte
      okno pomoze, ale tylko troche.
      Ta rtec bedzie parowac przez wiele dni i tygodni. W tym czasie nalezy wietrzyc
      jak najwiecej.
      Zanieczyscilas tez rtecia odkurzacz, ktory teraz powinien przez dluzszy czas byc
      gdzies poza domem.
      --
      ------------
      ---------------------
      Mój email to artur737.p@gmail.com
    • Dzwoniłam na konsultację do Limu i lekarka powiedziała mi, że w termometrze jest
      zbyt mało rtęci aby było to szkodliwe, zaś sama rtęć wyparowuje po paru
      godzinach. Trochę mnie to uspokoiło, ale teraz znowu mam obawy!!!
    • Nie zamartwiaj się tak .W termometrze jest niewiele rtęci .Moja córka gdy miała
      2latka ściągnęła z parapetu termometr(była chora w łóżeczku,a j a tam właśnie go
      odłożyłam jak jej mierzyłam temperaturę)i rozgryzła go akurat od tej strony
      gdzie była rtęć.Przeraziłam się jak w łóżeczku znalazłam resztki termometru i
      trochę rtęci.Pojechaliśmy do szpitala myślałam,że chociaż zrobią jej płukanie
      żołądka.Lekarka nie wiedziała co robić,dzwoniła na toksykologię i tam
      stwierdzili ,że w termometrze jest tak mało rtęci,a do końca nie wiadomo ile
      zjadła i czy zjadła.Nic jej nie zrobili kazali tylko obserwować .Na szczęście
      nic jej nie było.Wszystko skończyło się na strachu.Wiem,że dawniej były
      prostowniki rtęciowe i obsługa czasem chorowała ale z oparami rtęci mieli
      styczność na co dzień i przez lata pracy.Taki jednorazowy kontakt i z taką
      odrobiną rtęci nie powinien zaszkodzić.
    • Jest jeszcze taki sposób jak wysypanie problematycznego miejsca
      siarką w drobnym proszku - reaguje ona z rtęcią tworząc nie-lotny
      siarczek który można na szufelkę i do śmieci.
    • Odkurzajac dodatkowo rozpylilas rtec po domu.
      Pozbadz sie zanieczyszczonego odkurzacza (w miare mozliwosci oddajac
      go tam gdzie zbieraja stare baterie i inne (nie wiem jak to wyglada
      w PL, czy sa takie punkty przy wysypiskach smieci?).
      Wietrz non-stop.
      Jezeli cokolwiek gdziekolwiek zostalo to bedzie parowalo przez dlugi
      czas jeszcze...
      Ludzie pozbadzcie sie wreszcie termometrow rteciowych, one naprawde
      nie sa bezpieczne w uzyciu, zwlaszcza dla malych dzieci!
    • Pamiętam, że jak byłam mała rozbiłam termometr. Chciałam łapać małe
      kuleczki. Nikt ze mną nie był u lekarza i przeżyłam już pół wieku w
      dobrym zdrowiu. Więc ta ilość chyba nie jest tak niebezpieczna.
      • ela282 napisała:

        > Pamiętam, że jak byłam mała rozbiłam termometr. Chciałam łapać
        małe
        > kuleczki. Nikt ze mną nie był u lekarza i przeżyłam już pół wieku
        w
        > dobrym zdrowiu. Więc ta ilość chyba nie jest tak niebezpieczna.

        Tak, tak, a moj Dziadek palil przez cale zycie 3 paczki papierosow
        dziennie, nigdy nie chorowal i umarl majac 83 lata.

        I o czym to swiadczy ?
      • tylko,ze ja nic nie powiedzialam bo sie balam. moze to jest powodem zapalenia nerwu wzrokowego o nie ustalonej przyczynie? gdzie sie robi badania na obecnosc chemikalii w organizmie? wlasciwie to bawilam sie rtecia, mialam czas, bylam sama w domu. termometr z rtecia raczej odniesc do apeki ,tak jak przeterminowane leki.
    • na pl.sci.chemia pytanie to pada tak często, że odpowiedź
      umieszczono w FAQ:

      usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.chemia&tid=1024081&MID=%3Cpl-sci-chemia-032102-01002008%
      40docent.panoramix-net.pl%3E


      "2.12 Co zrobić z rtęcią ze stłuczonego termometru?

      Po pierwsze: nie przejmować się zanadto, gdyż to nie sama
      metaliczna rtęć jest toksyczna, a jej pary.
      Należy zebrać jak najwięcej np. za pomocą kartki papieru czy też
      zaklaplacza, pamiętając o określeniu `żywe srebro' - kuleczki
      ze względu na duże napięcie powierzchniowe oraz swą gęstość szybko
      `uciekają' w jak najniżej położone miejsce. Jeśli mamy wątpliwości,
      iż gdzieś w szczelinach podłogi czy innych zakamarkach pozostały
      resztki, można posypać te miejsca sproszkowaną siarką (celowość
      owego postępowania bywa poddawana w wątpliwość z racji szybkości
      przebiegu reakcji, ale napewno nie zaszkodzi).
      Uwaga dla niechemików: `siarka' z łebków zapałek nie zawiera siarki
      (pierwiastka)! Warto też wielokrotnie solidnie wywietrzyć
      pomieszczenie w którym rozlała się rtęć.
      Użycie odkurzacza nie jest rozsądnym pomysłem, gdyż zamiast zebrać
      rtęć - rozpylimy ją w pomieszczeniu, a w dodatku resztki mogą
      pozostać w rurze.
      Do wyciągania nawet niewidocznych kropelek rtęci ze szpar dobry
      jest pędzelek z drucików miedzianych zrobiony z przewodu
      elektrycznego (linki), po usunięciu zewnętrznej izolacji PCW i
      lakieru ochronnego z pojedyńczych drucików (na podstawie
      <3355.00003253.3da3d654@newsgate.onet.pl>).

      Na koniec o szkodliwości rozlanej rtęci można jeszcze poczytać
      tutaj:
      groups.google.com/group/pl.sci.chemia/msg/f5efb7079b33b2ca
      (Message_ID: <3aca.00000b70.3bffb4c8@newsgate.onet.pl>)"

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.