Dodaj do ulubionych

prostata-nowotwor

24.08.03, 09:25
ktos w mojej rodzinie dowiedzial sie wlasnie , ze ma raka prostaty. Lekarz
powiedzial, ze te nowotworowe komorki znalezione zostaly na powierzchni
mniejszej niz 1 milimetr i tylko po prawej stronie prostaty. rowniez lekarz
na razie nie zalecal zadnych zabiegow, tylko po prostu ta osoba bedzie pod
stala kontrola/obserwacja. czy ktos moze powiedziec mi wiecej na ten temat.
czy faktycznie lepiej czekac i po prostu pilnowac? czy ktos przeszedl przez
cos podobnego?
Obserwuj wątek
    • Gość: urolog Re: prostata-nowotwor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.03, 22:06
      dziubdziub1 napisał:

      > ktos w mojej rodzinie dowiedzial sie wlasnie , ze ma raka prostaty. Lekarz
      > powiedzial, ze te nowotworowe komorki znalezione zostaly na powierzchni
      > mniejszej niz 1 milimetr i tylko po prawej stronie prostaty. rowniez lekarz
      > na razie nie zalecal zadnych zabiegow, tylko po prostu ta osoba bedzie pod
      > stala kontrola/obserwacja. czy ktos moze powiedziec mi wiecej na ten temat.
      > czy faktycznie lepiej czekac i po prostu pilnowac? czy ktos przeszedl przez
      > cos podobnego?

      Zeby można było cokolwiek na ten konkretny temat powiedziec, to trzeba znać
      zdecydowanie więcej szczegółów. Skoro ten ktos dowiedział się, ze ma raka ( i
      to od lekarza), musiał mieć wykonane badanie histopatologiczne. I właśnie
      wynik tego badania jest bardzo ważna rzeczą, a przede wszystkim typ nowotworu
      i tzw grading oraz staging (skala G (WHO) i Gleasona), a także procent tkanki
      nowotworowej w preparacie. Poza tym dalsze postepowanie zalezy od kilku innych
      czynników:
      - ile pacjent ma lat
      - w jakim jest stanie ogólnym
      - czy ma jakies objawy ze strony choroby i w jakim nasileniu
      - czy choruje na jakieś inne choroby
      - jak wyglądaja inne badania diagnostyczne (PSA, scyntygrafia kości).

      Dopiero na tych przesłankach mozna oprzeć decyzję co do dalszego sposobu
      postepowania. Samych metod postepowania jest bowiem kilka, od "nicnierobienia"-
      obserwacji, poprzez leczenie zachowawcze aż do leczenia radykalnego-
      zabiegowego włącznie. Przy tak niewielu informacjach zawartych w pytaniu,
      odpowiedź też więc może być tylko poglądowa.
      A skoro lakarz zalecił obserwację, to widocznie były ku temu powody.
      • Gość: Asia Re: prostata-nowotwor IP: 80.51.236.* 24.08.03, 22:41
        Albo i nie było powodów, żeby tylko poobserwować ale to był kiepski lekarz.
        Ja zasięgnęłabym opinii drugiego urologa - w czwartek minęło właśnie 4 lata od
        śmierci mego teścia - właśnie na raka prostaty. Nie chodzi mi o straszenie -
        ale nie chce mi się wierzyć,że lekarstwem na raka może być tylko obserwacja.
        • Gość: urolog Re: prostata-nowotwor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.03, 23:12
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > Albo i nie było powodów, żeby tylko poobserwować ale to był kiepski lekarz.

          Stanowczo zbyt autorytatywne stwierdzenie, pozbawione przy tym argumentów.

          > Ja zasięgnęłabym opinii drugiego urologa - w czwartek minęło właśnie 4 lata
          od
          > śmierci mego teścia - właśnie na raka prostaty. Nie chodzi mi o straszenie -
          > ale nie chce mi się wierzyć,że lekarstwem na raka może być tylko obserwacja.

          Cóż, mozna nie wierzyć, to przeciez indywidualna sprawa, ale takie bywa
          postepowanie w nowotworach gruczołu krokowego. Nie dotyczy to każdego
          przypadku, ale tych wybranych, gdze regularna obserwacja pozwoli zachować
          optymalny stan pacjenta, nie narażając go na uboczne skutki zastosowanej
          przedwczesnie terapii. Oczywiście wymaga to rozważenia wszystkich przesłanek i
          nie znaczy, że jak ktoś ma zaleconą tylko obserwację to już do końca życia.
          Do oceny przypadku nie wystarczy niestety wiara, ale wiedza i praktyka
          specjalistyczna.
          • Gość: Asia Re: prostata-nowotwor IP: 80.51.236.* 24.08.03, 23:31
            Nie rozumiem - czy radzenie zasięgnięcia opinii drugiego specjalisty w sytuacji
            gdy może chodzić o życie jest czymś nagannym??

            A lekarze - cóż - właśnie minęło 4 lata od śmierci teścia na raka prostaty i 4
            lata i 4 mce od śmierci teściowej na raka sutka- więc ja naprawdę wiem, że
            lekarze mogą być różni. Mogą nawet 4 miesiące przed śmiercią operować
            przepuklinę ( chodzi właśnie o urologa), nie odróżniając bólów nowotworowych od
            przepuklinowych, mogą nie zechcieć obejrzeć odleżyny wyhodowanej podczas 2
            tygodniowego pobytu w szpitalu,
            mogą także zrobić lewatywę kiedy trzeba, podać odpowiednie środki
            przeciwbólowe - bo okazuje się , że z tym także jest kłopot, postawić właściwą
            chociaż trudną do zaakceptowania diagnozę.

            Dlatego uważam, że tak poważne rozpoznanie należy potwierdzić i skonsultować z
            jednym a nawet dwoma specjalistami. Tym bardziej, że autorka wątku i jej
            rodzina nie czują się usatysfakcjonowani zaproponowanym leczeniem, po co mają
            sobie kiedyś wyrzucać brak działania.
            • Gość: urolog Re: prostata-nowotwor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.03, 00:21
              Gość portalu: Asia napisał(a):

              > Nie rozumiem - czy radzenie zasięgnięcia opinii drugiego specjalisty w
              sytuacji
              >
              > gdy może chodzić o życie jest czymś nagannym??

              Nigdy niczego takiego nie twierdziłem

              >
              > A lekarze - cóż - właśnie minęło 4 lata od śmierci teścia na raka prostaty i
              4
              > lata i 4 mce od śmierci teściowej na raka sutka- więc ja naprawdę wiem, że
              > lekarze mogą być różni. Mogą nawet 4 miesiące przed śmiercią operować
              > przepuklinę ( chodzi właśnie o urologa), nie odróżniając bólów nowotworowych
              od
              >
              > przepuklinowych, mogą nie zechcieć obejrzeć odleżyny wyhodowanej podczas 2
              > tygodniowego pobytu w szpitalu,
              > mogą także zrobić lewatywę kiedy trzeba, podać odpowiednie środki
              > przeciwbólowe - bo okazuje się , że z tym także jest kłopot, postawić
              właściwą
              > chociaż trudną do zaakceptowania diagnozę.

              W tym akurat wątku mamy przypadek, kiedy diagnoza została postawiona. Wiadomo
              więc o co chodzi.
              >
              > Dlatego uważam, że tak poważne rozpoznanie należy potwierdzić i skonsultować
              z
              > jednym a nawet dwoma specjalistami. Tym bardziej, że autorka wątku i jej
              > rodzina nie czują się usatysfakcjonowani zaproponowanym leczeniem, po co
              mają
              > sobie kiedyś wyrzucać brak działania.

              Ludzie niewiele wiedzący o raku, a o raku gruczołu krokowego w szczególności,
              mają poczucie że trzeba coś robić, bo brak dzialania będa sobie później
              wyrzucać.\Owszem sprawa jest trudna, poważna i "rękę na pulsie" zawsze należy
              trzymać.
              Ale w swojej pierwszej wypowiedzi napisałem, że w leczeniu raka prostaty
              ważnych jest kilka rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę, zanim zadecyduje się
              o podjęciu leczenia. Mam nadzieję iż lekarz je wziął i to miałem na myśli
              pisząc iż decyzja o obserwacji była słuszna..
              Nie mam nic przeciwko konsultowaniu przypadku nawet z 10 specjalistami i
              wszystkim swoim pacjentom, którzy maja wątpliwości sam to polecam.
              Problem jednak w tym, że po konsultacji powstanie problem wyboru postępowania,
              bo może byc tak, że ktoś zaleci jakieś leczenie. Ale czy zawsze w raku
              prostaty leczenie jest konieczne?
              Jak wykazuje historia naturalna choroby (piszę tylko o raku prostaty!!!) oraz
              badania epidemiologiczne i statystyczne - nie zawsze. Na przykład pacjent po
              70 roku zycia u którego przypadkowo wykryto nowotwór prostaty, który nie ma
              przerzutow ani dolegliwości predzej umrze z innego powodu niz rak prostaty.
              A zastosowane leczenie, oprócz działań ubocznych i związanego z nim cierpienia
              nie przedłuzy mu zycia ani nie spowoduje poprawy samopoczucia, pogorszenia
              którego nie było.
              To wszystko nie jest takie proste jak się zwyklemu laikowi wydaje.
              Dlatego w kazdym przypadku trzeba widzieć konkretnego pacjenta, wynik badania
              histopatologicznego, wyniki badań dodatkowych, oraz jego samopoczucie.
              W tym akurat przypadku (rak prostaty) czasami nie robienie niczego mniej
              zaszkodzi niż podejmowanie leczenia, które w danym przypadku leczeniem po
              prostu nie będzie. Ogromnie wazny jest tutaj tez aspekt finansowy - niestety
              leczenie, nawet zachowawcze, raka prostaty jest bardzo drogie. Ale oczywiscie
              nie może to być powód do odmowy w wymagających leczenia przypadkach.
              W niektórych jadnak sytuacjach z rakiem gruczolu krokowego po prostu się żyje
              i go okresowo obserwuje, chociaz dla wielu postronnych a zainteresowanych jest
              to trudne do przeżycia, w przeciwieństwie do samych chorych, dla których z
              kolei jest to rozwiązanie (jeszce raz podkreślam: po uwzględnieniu wszystkich
              za i przeciw) najbardziej optymalne.
              • Gość: Artur Re: prostata-nowotwor IP: *.sasknet.sk.ca 25.08.03, 03:40
                Gość portalu: urolog napisał(a):

                Musze sie podpisac pod wszystkim co napisal urolog. Problem z rakiem prostaty
                jest taki, ze trudno postawic diagnoze i nie istnieje dobre leczenie. Stad nie
                zawsze wkracza sie z intensywna terapia. Pojedyncze tzw wyleczone raki prostaty
                mogly nigdy nie byc prawdziwym rakiem prostaty.
                Pozdr.
                • dziubdziub1 nowotwor cd. 25.08.03, 07:02
                  bardzo dziekuje, ze wszystkie posty.
                  mam kopie wynikow badan. jest napisane mniej wiecej tak (musze tlumaczyc z
                  angielskiego, mieszkamy poza Polska, nie wiem jak wyjdzie mi dokladne
                  tlumaczenie terminow medycznych....)
                  pobrano z prawej strony 3 probki okolo 1 cm kazda
                  pobrano z lewej strony 3 probki od 1.3 do 1.5 cm
                  Probki pobrane z prawej strony (cos mi sie wczesniej pomylilo piszac w moim
                  pierwszym poscie, ze to wlasnie z prawej strony otrzymalismy zle wyniki), no
                  wiec te z prawej sa OK.
                  Natomiast z lewej znaleziono pojedyncze mikroskopijne skupienie "prostatic
                  adenocarcinoma" i taka oto punktacje (grade) otrzymalo 3/5 i 3/5, czyli total
                  6/10 i te skupisko jest mniejsze niz 1 mm (milimetr). I jeszcze dodatkowa
                  informacja jest , ze "extraprostatic extension" nie zostalo zidentyfikowane.
                  Osoba , ktora zostala przebadana ma 63 lata i jest w ogolnie dobrym zdrowiu. I
                  tak to mniej wiecej wyglada.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka