Dodaj do ulubionych

czy to obsesja?

29.01.09, 09:38
Myślę że mam kilka , które nie pozwalają mi żyć w spokoju
myślę, że nie potrzebnie mi podnoszą adrenalinę.
1) sprawdzanie drzwi czy są zamknięte - jak wychodzę , w domu jak
ide spać
2) sprawdzanie portfela,telefonu kom., potrafię sie nawet nieraz
obudzić w nocy i sprawdzić czy mam kolczyk, obraczkę...
3) kwestia zgubionych rzeczy - dopóki ich nie znajde nie zaznam
spokoju, być może jest to związane z tym że za bardzo sie
przywiązuję do rzeczy
4) odkąd jest dziecko - zanim zasnę musze wejść do jego pokoju i go
zobaczyć i sprawa sprzatania zabawek, musze wszystko miec
posegregowane, tj. puzzle - jak się zgubi jeden element to szukam i
td..

Nie wiem czy nie potrzebnie "dokładam sobie do pieca", przecież i
tak życie jest tak ciężkie, że szkoda zdrowia na takie głupoty.
Tylko to jest silniejsze ode mnie...
Myślicie, że oszalałam i potrzebuje pomocy specjalisty??

P.S. Mam nadzieję, że poważnie potraktujecie mój post.
Obserwuj wątek
    • green_land Re: czy to obsesja? 29.01.09, 10:24
      No nie, szaleństwo to nie jest:) Co najwyżej fobia:)
      Spróbuj zacząć od małych rzeczy - zgubił się puzzel? OK, poszukam a
      jak w ciągu kilku minut nie znajdę, to ewentualnie poszukam jutro. I
      za wszelką cenę się tego trzymaj.
      Bo to, że wchodzisz przed snem do pokoju dziecka jest cąłkowicie
      normalne - mi zdarzało się nasłuchiwać, czy mała oddycha:)
      Sprawdzanie, czy drzwi są zamkniete też nie jest złym
      przyzwyczajeniem. Gorzej, jak przyzwyczajenia stają sie obsesją, jak
      w przypadku sprzątania zabawek.

      Kiedyś nienormalnie przyzwyczajałam się do rzeczy - zostawiałam
      wszelkie szpargały, duperele, pierdoły, nie mogąc się ich pozbyć,
      jakby to były skarby nad skarbami. Owszem, były może i cenne z
      punktu widzenia jakiś pamiątek, no ale bez przesady. Gdzieś
      wyczytałam, że należy zacząć od wyrzucania zdjęć, które trzymamy
      tylko dlatego, ze nie potrafimy ich wyrzucić, bo nic ciekawego nie
      przedstawiają. Po miesiacu takiego pozbywania sie, byłam wstanie
      wyrzucić już każdą niepotrzebną rzecz. I powiem szczerze - była to
      najlepsza rzecz, jakiej się nauczyłam - poczułam niesamowitą ulgę,
      że nie trzymam się kurczowo głupot, że potrafię pozbyć się rzeczy, o
      których dotychczas nie potrafiłam myślec inaczej jak tylko, że są
      najniezbędniejsze na świecie.
      Tobie też się uda, kosztuje to na początku trochę wysiłku, ale
      efekty przyniesie wcześniej,niż myślisz:)
    • julimama79 Re: czy to obsesja? 29.01.09, 10:38
      To nie fobia, czyli lęk, ale natrętne wykonywanie pewnych czynności.
      Psychiatra to lekarz jak każdy inny, leczy psychozy ( "szaleństwa")
      i nerwice, które do psychoz nie należą. Panuje błędne przekonanie,że
      psychiatra to "ten od wariatów", dlatego wstyd przed wizytą.
      Oczywiście możesz próbowac sama sobie poradzic,ale czy nie lepiej
      zacząć profesjonalną psychoterapię?
    • kiara_only Re: czy to obsesja? 30.01.09, 13:15
      to raczej nerwica natrectw. przechodzilam to po smierci ojca, ale
      zaczelam sie tego wstydzic przed znajomymi (kompulsje czyli
      przymuszone czynnosci) wiec poradzilam sobie na szczescie z tym
      sama:)slyszalam ze najlepsze wyniki leczenia daje
      psychoanaliza...zglos sie do psychiatry napewno Ci pomoze...
      pozdrawiam cieplo
      i powodzenia
      kaśka
    • panprezes1982 Re: czy to obsesja? 31.01.09, 00:28
      Termin "nerwica natręctw" jest trochę nieaktualne, ponieważ nie jest
      to nerwica. Teraz nazywa się to zaburzeniami obsesyjno
      kompulsywnymi. Występują obsesje, czyli natrętne myśli oraz
      kompulsje, czyli przymus wykonywania czynności. Zdecydowanie radzę
      psychiatrę i zgadzam się, że to lekarz, jak każdy! A radzę
      specjalistę, bo choroba może ewoluować i stać się nie do
      wytrzymania. Sama możesz nie dac sobie rady. A leczona fachowo, jest
      kontrolowana.
      Pozdrawiam.
      • claratrueba Re: czy to obsesja? 31.01.09, 07:25
        Dobrze Ci radzą- lecz to. Masz wielką przewagę nad wieloma ludźmi z podobną
        przypadłością- Ty jesteś jej świadoma. Mój kuzyn nie był i doprowadził do
        rozpadu rodziny, która nie wytrzymała jego nieustannego szukania (włącznie z
        zapalaniem światła w środku nocy w pokoju dzieci), porządkowania nieustannego,
        awantur z powodu przestawionej książki. Dwie następne żony też nie wytrzymały.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka