Dodaj do ulubionych

Łojotokowe zapalenie skóry

16.02.09, 08:00
Witam serdecznie,
Ja już mam doś tej przeklętej choroby. NIe dość że dermatolodzy sa
bezradni (lecze się bezskutecznie 2 lata) to teraz wszystko się
nasila a ja nie mam i nie wiem co robić. ŁZS mam na twarzy i tu jest
problem , twarz jest czerwona jak u pijaka , wrazliwa, piecze.
Unikam masci sterydowych jak ognia a inne mi nie pomagają zabardzo.
Prosze was co można zrobić zeby trafić w przyczyne. Jednynie co mi
może jecze powodować ŁZS to krzywa przegroda nosowa i związane z tym
infekcje gardła - czy ktoś może to potwierdzić bo lekarze
dermatolodzy różnie o tym mówią.
Proszę was o pomoc jak to teraz leczycie zimą i czy ktoś się z tego
wyleczył. Oczywiście diete stosuje ale to równiez nic nie daje
Obserwuj wątek
    • amaczek1 Re: Łojotokowe zapalenie skóry 16.02.09, 19:04
      Ja też na to chorowałam-smarowałam się maściami sterydowymi przez 2 lata aż
      trafiłam na lekarkę, która umiała rozpoznać chorobę (wcześniej wszyscy
      dermatolodzy twierdzili, że mam uczulenie). Moja kuracja wyglądała następująco-
      przez jakieś pół roku brałam antybiotyk (tetracyklinę+nystatynę)Na początku w
      dużych dawkach stopniowo przechodząc do minimalnych (jedna tabletka w tygodniu).
      Jednocześnie smarowałam twarz maściami Metronidazol+ maść przeciwgrzybiczna.
      Objawy stopniowo ustępowały ale zdarzały się nawroty choroby tyle, że już nie
      tak intensywne. Teraz od czasu do czasu smaruję buzię Clotrimazolum ( na grzyba,
      bez recepty.Pilnuję też zżby skóra się nie przetłuszczała, od czasu do czasu
      maseczki z glinką itp. ale też nie mogę jej za bardzo wysuszać bo zaraz się
      łuszczy i piecze. Na początku leczenia, kiedy skóra bywała mocno zaczerwieniona
      i piekła robiłam okłady z siemienia lnianego. Trzeba ugotować siemię aż wypuści
      naturalny śluz, odcedzić i mocno schłodzić w lodówce. Taki zimny okład bardzo
      koi skórę i mocno nawilża.
        • gogol-3 Re: Łojotokowe zapalenie skóry 18.02.09, 10:49
          Ja również walczę z tym paskudztwem. Dermatolodzy zapisywali mi sterydy, mój lekarz rodzinny złapał sie za głowę gdy się o tym dowiedział i zapisał mi metronidazol. Podziałał, a gdy skóra "zgłodniała" i zachciała sterydów reagując zaostrzeniem stanu, zastosowałem Delatar (niestety chyba już niedostępny, ale może jeszcze gdzieś znajdziesz). Ja jeszcze mam w odwrocie szampon kupiony w Niemczech - Selsun 2,5% (nie stosować w okolicach oczu!)- nie mylić z "niebieskim" selsunem dostępnym w naszych aptekach (chociaż być może też zadziała, ale jest dużo słabszy). Właśnie za pomocą selsunu 2,5% pozbyłem się tego świństwa na głowie (lekarze zalecali dietę, co guzik pomagało). Opisane przeze mnie wyżej leczenie dotyczy środkowego pasa twarzy. Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka