wieloogniskowe organiczne uszkodzenie mózgu Dodaj do ulubionych


Witam wszystkich!

Z góry przepraszam za długi post.
We wtorek zostałam wypisana ze szpitala przy Szaserów. W wypisie lekarz
prowadzący napisał: "Wieloogniskowe organiczne uszkodzenie mózgu. Migrena
przewlekła".
Od początku... Skierowano mnie do szpitala po wykonaniu tomografii głowy "
przy okazji" leczenia chorych zatok i towarzyszących im bólów głowy, zawrotów,
anizokorii, mrowieniom twarzy. Tomografia wykazała jedno ognisko hypodensyjne
w lewym płacie czołowym. Napisano, że zmiana jest pochodzenia
demielinizacyjnego bądź naczyniowego. W szpitalu wykonano punkcję lędźwiową,
która wykazała, że to nie borelioza. Białko oligoklonalne nieobecne w płynie
mózgowo-rdzeniowym. Wykonano także EEG, które mieści się ponoć w granicach
normy. Zrobiono angiorezonans głowy. Rezonans wykazał 7 ognisk
hiperintensywnych, największe 7 mm. Lekarz wypisując mnie powiedział, że
jestem przypadkiem do obserwacji ( w rezonansie - w kierunku chorób
demielinizacyjnych). Powiedział, że jego zdaniem to nie SM (nie mam żadnych
objawów), ale gdyby okazało się, że jednak to pozostaje czekać na rzut. Mój
neurolog skierował mnie dodatkowo na usg tętnic domózgowych ( będzie w
kwietniu). A lekarz rodzinny natychmiast wysłał mnie na konsultacje do
kardiologa, a ten na cito skierował na badanie echo serca w kierunku ASD
(badanie mam mieć za kilka dni). I mam problem. W zasadzie wyszłam za szpitala
z niczym... Nic konkretnego mi nie powiedziano. Wiem jeszcze tylko, że mój
neurolog chce zrobić mi za ok dwa miesiące ponowny rezonans, a za pół roku
ponownie mam położyć się do szpitala na badania, by sprawdzić czy z tymi
ogniskami coś się dzieje. Jestem laikiem i nie znam się na medycynie. Wiem
tylko tyle, ile potrafiłam wyciągnąć od lekarzy i poczytałam w internecie ( a
to nie zawsze dobry pomysł, bo zależy na co się trafi). Czy ktoś wie może
jakie badania powinnam jeszcze ewentualnie zrobić? i Czy w ogóle powinnam je
robić? SM jakoś do mnie nie trafia, nie dlatego, żebym broniła się przed taką
myślą, ale po prostu brak u mnie ponoć objawów tej choroby. Przeczytałam, że
testy na boreliozę wykonywane w szpitalach nie zawsze dają pewność, że nie ma
się jej (choć nie przypominam sobie przygody z kleszczem, a tym bardziej
rumienia, ale wiem, że można o tym nie wiedzieć ). Czy powinnam zatem ponowić
gdzieś testy? Będę wdzięczna za wszelkie rady. Nie wiem po prostu, czy
powinnam cokolwiek robić z tymi dziurami w głowie i czy mam się nimi martwić

Pozdrawiam
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.