Dodaj do ulubionych

Jakie są objawy i skutki zażywania takich narko...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 18:06
Konopia Indyjska w dowolnej postaci jest najmniej szkodzącym
znanym narkotykiem. W krajach, gdzie jest zabroniona (czyli
prawie na całym świecie), istnieje przekonanie, że każdy
narkotyk to rzecz najgorsza z istniejących w naszym świecie.
Tacy ludzie, przeważnie starsi (nie mówie o wszystkich, przeciez
mozna spotkac jakąś starszą osobe, która pali marichuane!)
wychodzą z przekonania, że każdy z nich jest to nic innego jak
najgorsza z możliwych trucizna. Jakże mało wiedzą na ten temat!
Nie mówie tu oczywiscie o wszystkich narkotykach - wiekszosc z
nich jest naprawde bardzo szkodliwa - chodzi mi cały czas o
wyżej opisane, czyli marichuana i haszysz. Ludzie, jesli mówicie
o czyms, a dokładnie nie wiecie nic na ten temat, to lepiej sie
nie odzywajcie!!!(nie zwracam sie oczywiscie do twórców tego
serwisu:)).Pragne tylko uświadomic odwiedzającym, że konopia
indyjska nie ma takiego negatywnego dzialania, jakie jest
podawane w mediach.Przez 15 LAT(!) WHO prowadzilo badania nad
szkodliwoscia dzialania konopii indyjskiej i co...zatajono
wyniki badan, bo okazało sie, że "trawka" szkodzi mniej niz
takie piwko, które sobie dzieciak wypije, o papierosach nie
wspominając...I PAMIETAJCIE!!!:W ciągu roku umiera od
alkoholizmu ok 100 000 osób, od tytoniu ok 300 000 osób, ale
NIKT OD 10 000 lat NIE UMARŁ OD PRZEDAWKOWANIA ANI JAKICHKOLWIEK
NEGATYWNYCH SKUTKÓW PALENIA MARICHUANY!!!!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: Gutteck IP: *.fan-tex.com.pl 12.01.04, 16:09
    Drodzy czytelnicy... Pewnie nie wielu z was zdaje sobie sprawę z
    toksyczności i szkodliwości wszelkich lekarstw jakie zażywacie
    (chodzi mi głównie o leki syntetyczne), ale na pewno wiele razy
    czytaliście ulotki zawarte w opakowaniach... Czy was nie
    przeraża ilość skutków ubocznych, interakcji z innymi lekami,
    objawów niepożądanych?? Bo mnie bardzo, z kolei marihuanę palę
    sobie od dawna i doskonale funkcjonuję w społeczeństwie oraz
    czuję się również bardzo dobrze, nie wymiotuje, nie blokuje mi
    to motywacji do działania (a nawet ją zwiększa), nie denerwuję
    się wogóle (!!!), nie zauważyłem wzrostu urazowości (jestem
    chyba niezniszczalny, hehe) ani żadnych tików. Jedyne co mnie
    spotyka to problemy z koncentracją (wtedy żeńszeń, kawa i po
    krzyku!) i drobne stany lękowe jeśli naprawdę nadużyję......Tak
    więc jeśliby konopie sprzedawać w aptekach, z odpowiednią ulotką
    informującą o ewentualnych zagrożeniach problem NARKOMANÓW
    PALĄCYCH TRAWKĘ nie istniałby. A jak wiadomo leczy ona wiele
    dolegliwości i daje ulgę ciężko chorym (AIDS, Stwardnienie
    Rozsiane, Jaskra {obniża ciśnienie w gałce ocznej) itp..)
    Dlatego właśnie te miliony ludzi, którzy mieli z nią kontakt
    dziwią się zakazowi obrotu tą substancją w Polsce i na świecie.
    A tak wogóle to jest przecież nasze życie i nikt nie powiniem
    zabraniać nam leczyć się (albo jak powiedzą pracownicy Monaru: -
    Truć się!) tym co jest dla nas najbardziej odpowiednie. Od dawna
    unikam zażywania lekarstw syntetycznych, bo niszczą mi one
    wnętrzności (i czuję to często po jednokrotnym zażyciu)...
    Dlaczego mam zażywać to co mnie zatruwa? Przecież to są
    największe toksyny, i to one pomimo tego że często są niezbędne,
    najbardziej niszczą mój organizm. A o alkoholu i papierosach to
    szkoda mówić, kolejne trucizny, na które jest ogólne
    przyzwolenie. ECH, CO ZA SPOŁECZEŃSTWO, CO ZA LUDZIE Z WAS...
    Nie rozumiem jak możnabyło dokonać TAKIEGO podziału wszelkich
    substancji na legalne i nielegalne)..... !!! NIE WIECIE CO DLA
    WAS DOBRE, A CO WAM NAJBARDZIEJ SZKODZI !!!! WOGÓLE NIE MACIE
    POJĘCIA CO JEST ZŁE A CO DOBRE !!! NIETOLERANCYJNE SPOŁECZEŃSTWA
    OBYWATELSKIE TO JEST TO CO WAS WSZYSTKICH OGŁUPIA I ZATRUWA !!!
  • 27.04.04, 01:05
    Wielkie rzeczy> parę razy sobie przypaliłam bo byłam ciekawa.No i
    co .Nic.chciałam zobaczyć jak to jest.ostatni raz pół roku temu i chyba
    ostatni ,kiedy dostałam napadu głodu i pożarłam 4 duże kotlety i wszystko inne
    co było w domu.Potem napady śmiechu i takie tam inne pierdołki.Ale fajnie było
    i się skończyło.
    --
    Gdynia moja miłość..
  • Gość: pobre diablo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 23:11
    palic ziolo jest wesolo.Haslo:brentakurdwium,odzew;refernazor.To dla
    klimaciarzy.
  • Gość: x IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.04, 19:34
    Gdy czytam taka klamliwa propagande jak ten artykul to zdawac sie
    moze, ze czasy czerwonych komunistycznych mysli wcale nie minely.
    Polska jezeli o media chodzi to wciaz kraj ohydnych sloganowych
    KLAMCOW! Prawda to przezytek. :(
  • Gość: Stary Qfwfq IP: 217.153.87.* 16.02.04, 16:51

    Tez mi sie wydaje, ze ten artykul ma tyle wspolnego z faktami jak to, ze od
    onanizowania sie traci sie plodnosc albo usycha ręka.

    I ten jezyk - mozna marijuanista dzieci straszyc, jaki to potwor (toc wyglada
    potwornie), jaki zatruty do nieprzytomnosci... co za belkot propagandowy, pani
    doktor
  • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 18:02
    > NIKT OD 10 000 lat NIE UMARŁ OD PRZEDAWKOWANIA ANI JAKICHKOLWIEK
    > NEGATYWNYCH SKUTKÓW PALENIA MARICHUANY!!!!!

    Osmiele sie nie zgodzic. Marihuana jest dla kierowcy niebezpieczna jak alkohol
    (na ile niebezpieczna, to kwestia dawki, jak zawsze). Mniej sie mowi o
    smiertelnych wypadkach powodowanych przez palacych marihuane, bo alkomaty sa
    wszedzie, a testy na kanabinoidy w moczu i we krwi jeszcze nie.

    Marihuana, jak i alkohol, to uzywka, ktora jak najbardziej moze byc
    niebezpieczna i prowadzic do smierci. Proby udowadniania, ze marihuana jest
    calkiem niewinna, sa nie na miejscu. Dotyczy to ZWLASZCZA nieletnich. Koniec
    koncow alkoholu nieletnim takze pic nie wolno- i bardzo dobrze.

    Szeroko rozpowszechnione palenie marihuany w Europie trwa jeszcze zbyt krotko,
    by stwierdzic wzrost zachorowan na nowotwory ukladu oddechowego, ale to kwestia
    czasu. Z jednego jointa wchlaniasz tyle samo smoly co z 4 papierosow. Na zdrowie!
  • Gość: Emiles IP: *.magma / *.magma-net.pl 16.02.04, 19:12

    Tym razem ja sie nie zgodze z przedmowca
    Marichuana dla kierowcy nie jest tak samo niebezpieczna jak alkohol! Znam wiele osob ktore (no, co prawda nielegalnie) kieruja samochodem po paleniu i robia to od wielu lat. Jak dotad (odpukac...) zadnej z nich nic zlego sie nie stalo. Gdyby to byl alkohol, to jestem pewien ze ich by juz nie bylo wsrod nas.
    Po drugie to tylko w Polsce nie sa popularne testy na zawartosc THC w organizmie. W wielu zachodnioeuropejskich krajach jest normalne ze sie sprawdza kierowce na to czy palil marichuane. Chociaz nie twierdze wcale ze THC nie obniza zdolnosci koncentracyjnych itd. Nie polecam i nie namawiam do jazdy po trawce, ale jednak nie jest az tak zle jakby sie moglo wydawac. Bardziej bym porownal kierowanie po marichuanie do kierowania po 3 mocnych kawach.

    marichuana to nie jest uzywka, ktora powinna byc stawiana na rowni z alkoholem!! glupi ale prawdziwy przyklad - alkohol: wojny, rozpad rodziny, patologie itd... marichuana: pokoj,milosc (popatrzcie na hippisow!!), stosowana rowniez jako afrodyzjak, uspokojenie itd...
    a jesli chodzi o nieletnich to sie zgadzam, nie powinno sie im sprzedawac legalnei ponizej 18roku zycia. Ale z drugiej strony, kto z nas moze sie pochwalic absolutna abstynencja przed pelnoletnoscia ??

    Marichuana, oprocz oczywiscie Holandii, robi sie coraz bardziej popularna w: Anglii, Hiszpanii, Portugalii, Francji. Sam bylem swiadkiem w Hiszpani, gdzie jadac na stopa. Kierowcy dwoch kolejnych aut, ktore sie mi zatrzymaly, palili sobie na luziku jointy w samochodzie. Jeden z kierowcow jechal z mamą, a drugi ze swoja przelozona :o) inny swiat...

    A odnosnie artykulu, to niestety jest to kolejny nieobiktywny tekst, ktorego forma przypomina te pisane w czasach socrealizmu. No coz... niech te nasze "doktorki" zajma sie w koncu czyms powaznym, a nie ze biora sie za cos o czym zupelnie nie maja pojecia. No ale w sumie, w kraju bieda, a teraz temat narkotykow jest bardzo rozpowszechniony i do tego jeszcze poczytny.

    viva la thc
    Emil
  • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 19:22
    Znam wiele
    > osob ktore (no, co prawda nielegalnie) kieruja samochodem po paleniu i robia t
    > o od wielu lat. Jak dotad (odpukac...) zadnej z nich nic zlego sie nie stalo. G
    > dyby to byl alkohol, to jestem pewien ze ich by juz nie bylo wsrod nas.

    No wlasnie, to jest jeszcze jeden mit, ze kazdy, kto po kieliszku wsiadzie za
    kolko, skonczy na drzewie. Po pierwsze, istnieje cos takiego jak dopuszczalny
    poziom alkoholu u kierowcy, jest on rozny, zwykle od 0.2 do 0.8 promila. Wiadomo
    jednak z masowych kontroli, ze np w piatkowy wieczor do 20% (!) kierowcow ma
    poziom alkoholu powyzej limitu i co? 1/5 nie dojezdza do domu? Tak naprawde
    wypadki sa rzadkie.

    Prosze mnie zle nie zrozumiec. Nie jestem zwolennikiem poluzowania pijanym
    kierowcom- raczej wrecz przeciwnie. Tlumaczenie jednak, ze zna sie kogos, kto po
    joincie dojechal do domu jest po prostu bez sensu. Wiekszosc dojezdza do domu,
    pijanych tez. Chodzi o ten ulamek procenta, ktoremu to sie nie udaje. To ja na
    pewnym etapie zycia zawodowego zbieralem z poboczy mlodych ludzi, ktorym
    wciskano do glowy, ze marihuana na pewno nie zaszkodzi, wiec prosze mnie tak nie
    przekonywac, bo wiem lepiej.

    > .. marichuana: pokoj,milosc (popatrzcie na hippisow!!), stosowana rowniez jako
    > afrodyzjak, uspokojenie itd...

    Idzmy dalej: przypadkowy seks, zaburzenia koncentracji, wydatki, zaniedbywanie
    pracy i nauki... marihuana uzaleznia, choc nie wszystkich, tak jak znakomita
    wiekszosc umie kontrolowac spozycie alkoholu, a tylko nieliczni popadaja w
    alkoholizm. w koncu alkohol przynajmniej od czasu do czasu spozywa wiekszosc
    doroslej populacji...

    Pochodu uzywek nie da sie zatrzymac, bo jest tzw spoleczne zapotrzbowanie. jesli
    doda sie do tego spoleczne przyzwolenie (a prosze zauwazyc, ze na alkohol NIE MA
    bezwarunkowego przyzwolenia- dlaczego mialoby takowe byc na marihuane?), to
    pojawia sie istotne zagrozenie. I po co to?
  • Gość: pokryfka IP: *.zamkowa.virt.pl / *.Zamkowa.virt.pl 16.02.04, 21:58
    > Pochodu uzywek nie da sie zatrzymac, bo jest tzw spoleczne zapotrzbowanie. jesl
    > i
    > doda sie do tego spoleczne przyzwolenie (a prosze zauwazyc, ze na alkohol NIE M
    > A
    > bezwarunkowego przyzwolenia- dlaczego mialoby takowe byc na marihuane?), to
    > pojawia sie istotne zagrozenie. I po co to?

    mimo wszystko jest roznica pomiedzy bezwarunkowym przyzwoleniem a prowadzona
    propaganda.

    nie twierdze ze marihuana ma same zalety, na pewno nie polecam jazdy samochodem,
    pewnie mozna sie nawet uzaleznic.
    przy czym to samo mozna powiedziec o alkoholu i alkoholikach.

    alkohol czesto wzbudza agresje, marihuana wrecz przeciwnie.

    jesli moglbym wybierac to mimo wszystko uznam przypadkowy seks za lepsze wyjscie
    od bycia pobitym.

    jakis czas temu rzad obnizyl akcyze na alkohol, natomiast za posiadanie 'trawki'
    mozna pojsc do wiezienia, ktore to z pewnoscia zresocjalizuje takiego groznego
    przestepce.

    osobiscie uwazam marihuana jest duzo bardziej kulturalna niz upicie sie wodka,
    ktora to niestety pozostaje 'symbolem' (pfu) polakow

    bezwarunkowe przyzwolenie graniczyloby z absurdem, ale na pewno jest bardzo duze
    przyzwolenie na alkohol
  • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 16.02.04, 22:21

    Trawka moze szkodzic mniej niz piwko do czasu.

    Tak sie zlozylo ze mialam okazje przebywac w towarzystwie ludzi nawalonych i
    uzaleznionych od trawki, i nikt mi nie wmowi ze jest nieszkodliwa.

    Obydwie rzeczy trudno porownywac i wlasciwie po co? mam na mysli alkohol i
    marijuane. Gruszki i jablka.
    To ma swoje wady, i to ma swoje wady.

    Marijuana skutecznie oglupia, powoduje uzaleznienie tak samo jak i alkohol,
    tylko moze caly process przebiega nieco inaczej.

    czlowiek ktory tylko trzy razy zaciagnie sie dymkiem z trawki juz jest nawalony
    wystarczajaco aby zejsc z realiow tego swiata- juz jest pod wplywem dzialania
    narkotyku, juz nie "kontaktuje" prawidlowo chociaz wydaje mu sie ze jest
    kompletnie trzezwy.
    Normalny kontakt z takim czlowiekime jest co najmniej uposledzony. Kto by
    chcial takiego ojca, albo matke? Bo ja nie.

    Ktos kto juz sie przyzwyczail do uzywania, jesli nie wezmie swojej dziennej
    dawki, dostaje tzw withdrawal, czyli glod narkotykowy, ktory objawia sie przez
    m.inn. agresje.
    tez bylam swiadkiem awantur w domu (nie moim) przez NIE wziecie trawki.
    Oczywiscie najgorzej na tym wychodza dzieci.


    Wiekszosc bedacych pod wplywem "trawki" doswiadcza euforii, podczas ktorej
    zasmiewa sie z niczego.
    Dlatego niektorym sie wydaje ze lepiej palic trawke niz pic- jest to moze i
    prawda.

    Ale wziawszy pod uwage ze ANI PICIE, ANI PALENIE TRAWKI nie jest dobre, to co
    tu porownywac.
    Venus

  • 07.06.05, 19:42
    palenie marihuany nie jest takie straszne, fakt są skutki uboczne typu
    zaburzenia koncentracji, stany lękowe, niska samoocena ale to dopiero po
    przedawkowaniu. uwazam jednak ze nic tak nie sponiewiera jak picie alkoholu.
    Tak jak są ludzie uzaleznieni od alkoholu, ktorzy muszą się napic codziennie,
    tak jak są ludzie ktorzy swoj dzień zaczynaja od wypalenia papierosa tak i sa
    ludzie którzy może w pewnym stopniu sa uzaleznieni od zazywania słabych
    narkotykow ale nie możemy przeciez wszystkich umieszczac w tym
    samym "worku".kazda uzywka jest dla ludzi silnych i madrych, ktorzy wiedza
    gdzie kończy się zabawa a zaczyna naług.
  • 12.11.05, 19:26
    Ja jestem zdania, że ludzie naprawdę silni i mądrzy nie potrzebują używek.
    Człowiek silny i mądry to taki, który potrafi dostateczną radość z zycia
    czerpać już normalnym stanie - więc po co miałby sięgać po używki?

    Druga rzecz: nie lubię uzależnień i stanów tzw. intoksykacji. Uważam, że
    ograniczają człowieczeństwo w człowieku. Ale to już dyskusja mocno filozoficzna.
  • 14.10.04, 01:36
    a ja znam paru ,ktorzy jeżdżą po pijaku i też nic im się do tej pory nie stało.
  • Gość: amaliafado IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.04, 13:58
    Oczywiście, że nie należy palić grassu i prowadzić, pić alkoholu, brać leków
    niektórych np. tramal, diphergan, clemastin, ze względu na dobro innych
    użytkowników dróg, ale to nie ma nic wspólnego ze szkodliwością lub jej
    brakiem, a nieuwzględnienie raportu WHO, mimo że utajniony jest dowodem, co tu
    dużo pisać KOŁTUNERII.
  • Gość: magmen IP: *.supermedia.pl 29.07.04, 13:31
    Zawsze są dwie strony medalu,kazdy jest indywidualnoscia i na kazdego co innego
    roznie dziala. Nie mozna powiedzieć ze cos jest dobre dla wszystkich.Ja moge
    podzielic sie tylko swoim doswiadczeniem.Zazywalam wiele lat i na poczatku bylo
    pieknie(tak jest prawie zawsze)pozniej depresja i mysli samobojcze i obwinianie
    o wszystko innych ludzi.Moj maz pali dalej(prawie codziennie) i uwaza ze jemu
    nie szkodzi(kazdy uzalezniony tak gada).Szczerze wam powiem madrale ze naprawde
    nie jest zabawne ogladanie czlowieka ktorego sie kocha, codziennie w tragicznie
    zamulonej formie, z ktorym nie widzisz sie caly dzien a jak juz przyjdzie to
    sie najara i nawet nie chce mu sie gadac, a zeby kupic zrobi wszystko.Pozyjcie
    troche czasu ,miejcie dzieci jarając przy tym trawe- i pogadamy za pare lat czy
    nie ma zadnych negatywnych skotkow.
  • Gość: dydy IP: *.238.103.185.adsl.inetia.pl 02.02.05, 15:12
    Witaj jestem w bardzo podobnej sytuacji.Tyle,że częstotliwość jest trochę
    mniejsza.Chciałabym podzielić się z Tobą doświadczeniem,które mi osobiście
    pomogło się podnieść i trochę "oderwać" od mojej sytuacji.Wszystko zaczęło
    się od wizyty w ośrodku uzależnień i współuzależnień(w każdym większym mieście
    można takie znaleźć).Ponieważ zaczęłam przypalać od 14 roku życia byłam tak
    mocno umocowana w przekonaniu o nieszkodliwości palenia marihuany,że nawet po 4
    latach niepalenia nie miałam w sobie pewności,że jest to uzależnienie.Byłam
    raczej wbita w przekonanie,że to ja roję sobie tę szkodliwość.Inaczej być nie
    mogło ponieważ całe moje środowisko(w tym i mąż)ciągle trwa w tym
    przekonaniu.Popatrz jak dzisiaj wygląda Polska-nie ma chyba osoby,która nie
    miała styczności z tym narkotykiem.W mojej opinii i doświadczeniu to bomba z
    opóźnionym zapłonem.Bardzo-bo w dużej części przypadków poważnie zaczyna
    pracować po czasie i niesie za sobą bardzo głębokie zmiany mentalne.Trudno jest
    je zobaczyć,bo dzień po dniu kształtują ciebie jako człowieka.Twoim sensem życia
    staje się marihuana-ona przecież pozwala odkrywać Twoją głębię i nieprzebrane
    bogactwo świata.To cholerna pułapka,której dzień po dniu dajemy przyzwolenie.Nie
    będzie przesadą jeśli powiem -mój bóg ziele.Mój "idol".Tylko dlaczego,żeby czuć
    się szczęśliwym,żeby czuć się dobrze potrzebuję tego czegoś?To pytanie kiedyś
    postawiło mnie do pionu i drążyło..drążyło.Nie dałabym rady sama z siebie
    uwolnić się od marychy.Napewno.Dzisiaj widzę jak wąską ścieżynką był dla mnie
    kiedyś świat po marihuanie,choć przez długi czas wydawał się najgłębszym z
    możliwych.Dzisiaj mam inny punkt odniesienia.Tamta droga nie pozwalała mi go
    zobaczyć.Była moim więzieniem.Dzięki Bogu dzisiaj jest inaczej.Pozdrawiam.
  • Gość: KRET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 09:18
    Blade palce. buhaha.zwiekszone cisnienie:)))))))dlaczego spie po tym jak
    suseł??"papieros..nazywa sie skun.leje z tego artykułu
  • Gość: marek IP: *.acn.pl 17.02.04, 17:17
  • Gość: <chomik> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 14:31
    Artykol dobry rzeczowy i co najwazniejsze obiektywny, brakuje tylko kilku
    szczegolow ktore zaobserowalem podczas mojej wieloletniej przygody z TYM
    srodowiskiem. Otorz po pierwsze osoba palaca marihuane juz po kilku dniach
    palenia zaczyna moczyc sie i przebierac w ubrania ktore znalazla na smietniku,
    przemieza miasto autobusem smierdzac i denerwoujac tym wspolpasazerow, kradnie
    i przeklina jak szewc, niszczy stadiony pilkarskie i podstawia nogi staruszkom,
    w tramwaju nie ustepuje miejsca, patrzy sie z pode lba i smutno kreci lbem
    kiedy wspomniec przy niej o liczbach nieparzystych, lub gotowaniu makaronu.
    Z kolei od strony samej osoby bedacej pod wplywem TEGO wyglada to tak:
    wszystkie kolory blakna, twoj chomik zaczyna sie dziwnie zachowywac, kica w
    miescu i patrzy na ciebie smutnymi oczami a ludzie na ulicy zwracaja sie do
    ciebie "ciociu Waciu".
    Pozdrawiam serdecznie autorke artkolu, takich konkternych, zeczowych i
    oddanych swojej misji zezenia obiektywnej wiedzy nam potrzeba!! zapraszamy do
    siedziby LPR, na pewno cos dla pani znajdziemy.
  • Gość: mO_oka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.02.04, 13:03
    "Osoby pod działaniem konopi mają wrażenie, że zachodzące wokół nich zjawiska
    zmieniają się w błyskawicznym tempie. Np. podczas jazdy samochodem z szybkością
    40 km na godzinę, wydaje się im, jakby poruszali się z szybkością znacznie
    przewyższającą 80-100 km na godzinę."

    Tak to prawda... jestem nalogowym paleczem THC.. Kiedys jezdzilem samochodem,
    ale bylo zdecydowanie za szybko jak dla mnie. Bo nawet jak jechalem 30 km/h to
    zdawalo mi sie ze jade 200km/h !!! wiec przesiadlem sie na rower a z roweru na
    moje wlasnie kapcie !! Jest SUPER ... ide sobie wszedzie .. nie musze placic za
    benzyne.. a mam wrazienie jak bym chodzil z predkoscia 90km/h...

    Co dzienie dochodze do pracy ( 17 km w jedna strone ) i jestem duzo szybciej
    niz samochodem.. bo nie musze stac w korkach ani na swiatlach .. mam stala
    predkosc 90km/h.. po prostu BAJER !!!

    Pozdrawiam wszystkich chodziazy z okolicy !!! BUZIAKI ......

    Grzes_20
  • Gość: gustaw IP: *.comnet.krakow.pl 12.12.04, 18:40
    to jak bedziesz chcial dotrzec na drugi kraniec polski to tez zapieprzaj na
    piechote - zobaczymy jak szybko bedziesz i czy szybciej od srodkow komunikacji
    i czy bedzie tak fajnie
  • Gość: fidelek IP: 62.233.201.* 19.02.04, 15:16
    Motto: Jeśli zdradzam dziewczynę dwa razy w miesiącu, a ona mnie nie zdradza w
    ogóle, to średnio zdradzamy się raz w miesiącu

    Autorka pisze: "Przy dłuższym ich używaniu obserwuje się tendencję do
    przechodzenia "palacza" na używanie środków o dużym potencjale uzależnienia. W
    Polsce, szczególnie w Warszawie, ze względu na pojawienie się heroiny do
    palenia ("brown sugar") to przejście w wielu przypadkach następuje bardzo
    szybko."

    Ciekawe jak to stwierdzili? Nie sposób stwierdzić jaki ułamek ludzi palących
    konopie, przez dłuższy nawet czas, sięga po twarde narkotyki, bo nie prowadzi
    się takich badań - wiadomo jedynie, że większość narkomanów uzależnionych od
    twardych - zaczęło od marichuany. Ale większość z nich na pewno zaczęło od
    mleka matki, co nie oznacza, że "obserwuje się tendencję do przechodzenia osób
    karmionych piersią na używanie środków o dużym potencjale uzależnienia". Wiem,
    że moi (bardzo liczni) znajomi nie są może dla statystyka, czy socjologa grupą
    reprezentatywną, ale palimy sobie od wieeeelu lat i jakoś nam do głowy nie
    przychodzi nic mocniejszego.

  • Gość: fifka IP: 62.139.254.* 19.02.04, 17:19
    ja znalem pare osob ktore odeszly z powodu palenia marysi i haszyku.przyklad:
    znalo go bardzo duzo osob.magik z kalibra 44 ,zachorowal na schizofrenie
    wlasnie przez palenie marychy i co pewnego dnia wyszedl przez okno... R.I.P.
  • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 20.02.04, 02:54
    PO PROSTU:,
    Ci co pala maryske chca samych siebie przekonac ze nie jest tak zle.
    Venus
  • Gość: mat IP: 62.111.239.* 20.02.04, 11:38
    venus, Ty jak i Pani doktor Krystyna dajcie sobie spokój z zabieraniem głosu ne ten temat bo jak widzę - nie macie o tym zielonego pojęcia. W życiu nie trzymałeś w dłoni "papierosa zwanego scunem". Czytałem wiele artykułów na temat narkotyków - niestety tylko w brukowcach były one prawdziwe. Ktoś dopuszcza dziennikarzy, którzy opisują temat nie znając go w "Polityce", "Wprost", Newsweek" i innych.
    Do Pani doktor: może zajęłaby się Pani weterynarią? A może po prostu powinna Pani wrócić do domu i zająć się gotowaniem?
  • Gość: julka15 IP: *.swic.dialup.inetia.pl 20.02.04, 21:55
    Całkowicie zgadzam się z Venus: Ci, którzy palą trawkę chcą wierzyć, że
    wszystko jest w porządku, że szkodliwość tego jest minimalna, wręcz ma to
    działanie pozytywne i pomaga w leczniu niektórych schorzeń.

    Może to prawda (wiem, wiem: raport WHO), ale to co napisała autorka
    komentowanego artykułu też jest prawdziwe i nie rozumiem dlaczego tak ją
    atakujecie. Chyba dlatego, że psuje wasze dobre samopoczucie.
    Przecież palący marihuanę nie obserwują u siebie WSZYSTKICH opisanych skutków
    tylko niektóre z nich.

    Uważam, że fakt, iż marihuana jest uznawana przez Was i wielu innych ludzi
    za "bezpieczny" narkotyk czyni ją właśnie niebezpieczną. Jesteśmy skłonni
    wybaczyć sobie kolejnego jointa, bo przecież lepiej zapalić niż pić to wstrętne
    i niezdrowe piwo. Na dodatek człowiek pijany wygląda tak obleśnie..

    No i tak od jointa do jointa toczy się życie. Najpierw tylko okazjonalnie na
    imprezce, potem też od czasu do czasu w kameralnym, "swoim" towarzystwie
    zapalić nie zaszkodzi.

    Człowiek nawet nie wie kiedy zaczyna podświadomie oceniać świat przez pryzmat
    palenia: na tej imprezce będzie palenie, a na tamtej nie uda się przypalić, ci
    ludzie palą, a tamci nie i wogóle nie rozumieją o co w tym chodzi.
    Wybór jest zawsze ten sam: idziemy tam, gdzie sie pali lub przynajmniej można
    to bez przeszkód zrobić.
    A jakby ktoś zapytał, to wszyscy "palący" mają zawsze tą samą odpowiedź: "ja
    tylko tak od czasu do czasu, dla relaksu"

    Paliłam długo, chyba ok. pięć lat. Były takie miesiące, że robiłam to
    codziennie, Amsterdam był moją mekką. Znam wszystkie argumenty dzięki którym
    samopoczucie palacza się poprawia. Faktem jednak jest, że zupełnie nie pamiętam
    tego okresu. Jakieś wyrywkowe obrazy, których w ogóle nie potrafię umiejscowić
    w czasie.
    Straciłam wielu znajomych, którzy wydawali mi się bezwartościowi (ja im zapewne
    też..)Najgorsze jest to, że tyle czasu bezpowrotnie przepieprzyłam na bzdety.
    Jak pomyślę o tym ile rzeczy mogłam zrobić w tym czasie, to chciałabym, żeby to
    zielsko nigdy nie wyrosło.

    Elton John kiedyś stwierdził, że dzięki marihuanie nie pamięta dziesięciu lat
    swojego życia. Jestem pewna, że wszyscy obecni tutaj "zwolennicy" doskonale to
    znają. I jak? Uważacie, że to jest w porządku? Zaburzenia koncentracji, a
    raczej totalny jej brak tez jest ok? Osłabienie i brak odporności organizmu też
    właściwie nie przeszkadzają w życiu, prawda?
    Pamiętam, że był taki rok, w którym byłam chora na anginę ropną dokładnie co
    sześć tygodni, potem było zapalenie oskrzeli kilka razy i na koniec zapalenie
    płuc, szpital i astma. Oczywiście fakt, że ciągle paliłam jointy nic z tym nie
    miał wspólnego - marihuana przecież nie szkodzi...

    Oczywiście nie spodziewam się zmiany Waszego nastawienia do marihuany -
    pamiętam doskonale jak złościły mnie wszelkie próby przekonywania mnie, że coś
    jest nie tak.

    Mogę jedynie Wam - palącym forumowiczom życzyć, by przyszedł dla Was też taki
    dzień, w którym będziecie mogli powiedzieć: "nie palę , nie potrzebuję tego,
    marihuana jest mi obojętna"

    Pzdrawiam,

    Julka
  • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 21.02.04, 00:27
    Julko,

    Ciesze sie ze wybrnelas z tego na dobre, i gratuluje sily woli.

    .. dzieki za poparcie, i kto jak kto ale ty majac juz wlasne doswiadczenie i
    perspektywe z pewnoscia mozesz sie na ten temat wypowiedziec.

    Dodam ze wiem doskonale ze p/bolowe dzialnie marijuany jest dyskusyjne.
    ..zalezy na co, zalezy komu. Mnie z cala pewnoscia na migreny NIE POMAGA.
    Tzn ja nie pale tego, ja w ogole nie pale, ale bylam ciekawa czy pomoze mi na
    bol glowy.
    NIE.
    I jeszcze jedno - nie radze laczyc barbituranow (butalbitalu) z maryska.
    brrrrrrrrrrrrrrrrrrrr - odlot.


    Do Mata - a skad ty wiesz czy ja palilam trawke czy nie. Znasz mnie w ogole?
    Moze jestem (bylam) bardziej awanturnicza niz ci sie wydaje..
    Venus
  • Gość: Maja IP: *.chello.pl 21.02.04, 15:31
    Nigdy nie paliłam maryśki, co pewnie już zdyskwalifikuje moją odpowiedź w oczach
    niektórych. Miałam okazję spróbować, ale bałam się. Natomiast miałam bardzo
    wiele okazji widzieć ludzi pod wpływem. Na jednej z wycieczek szkolnych
    większość grupy popalało i piło piwo. Pod wpływem tej mieszanki dwie panienki
    dostały odlotów, jedna raczej zabawnego (widziała rycerza), a druga bardzo
    paskudnego, z manią prześladowczą. Całe szczęście było nas kilka przytomnych
    dziewczyn i jakoś skłoniłyśmy ją do położenia się. Zapewniam, że taki wpływ
    miała na nie "zwykła" maryśka.
    Poza tym jeden mój kumpel, kompletnie najarany, przechodził w górach przez
    zieloną granicę. Miał szczęście, że kiedy go złapali, nikt nie przeszukał jego
    plecaka, bo posiedziałby za przemyt.
    Oczywiście, znam wielu ludzi, którzy popalali od czasu do czasu i nic złego im
    się nie stało, ale znam też takich, którzy kompletnie rozwalili sobie przez to
    życie.
  • Gość: cookie monster IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 25.02.04, 18:40
    julka, fajna jesteś ;) to znaczy tak mi się wydaje. chciałbym Cię kiedyś
    spotkać, pogadać, tym bardziej, że mam w głowie, przynajmniej w kwestii trawki,
    całkim to samo co ty.
    pytanie tylko - czy te doświadczenia z narkotykami, lepiej czy gorzej
    pamiętane, nie wzbogaciły nas? czy to nie one sprawiły, że żyjemy w sposób
    bardziej świadomy, a przez to nasze poglądy na świat są bardziej wielowymiarowe
    a my jesteśmy ciekawszymi osobami?
    to jedno jeszcze mnie męczy. nie wiem, jak bym się zachował, gdyby przyszedł do
    mnie 18-letni syn i powiedział: "tato, chcę spróbować marihuany"
  • Gość: vandermesis IP: *.nsm.pl 03.03.04, 00:31
    Witam.. :)
    Ja także nie powstrzymam się od odpowiedzenia na post Julki..
    ..powodem jest fakt "kilku lat wyjętych z życia" których doświadczyłem za pomocą "zielonego" i innych substancji ;)
    i może przede wszystkim chęć podkreślenia słów które napisała..
    Bardzo wiele przeczytałem materiałów na temat narkotyków..
    bardzo wiele dyskutowałem swego czasu o narkotykach..
    bardzo wiele miałem też do zarzucenia osobom publikującym te wszytkie materiały
    antynarkotykowe..
    i w poście julki powaliło mnie to, że nareszcie ktoś napisał
    tak zwięźle i prawdziwie o tym, że nie jest tak pięknie jak się wszystkim wydaje, że to niewinne "jaranie" zmieniając nasz sposób patrzenia na świat, zmieniając nasz system wartości wolniutko oddala nas od prawdziwego życia..
    te negatywne skutki objawiają się tu bardziej jako pewien proces, który zmienia człowieka.. i nie spotkałem się jeszcze osoby, którą by ten proces zmienił w pozytywnym sensie..
    poza tym powiedzmy sobie szczerze, ci co palą rzadko ograniczają się tylko do trawy, co już samo w sobie jest dużym minusem dla niej! (tylko nie myślcie, że mówię tu o braniu od razu hery jak to piszą w ulotkach ;) )

    Cieszę się, że natrafiłem na ten wyjątkowy głos w tym gąszczu oburzenia na "system"... :)
    Mam nadzieję, że jest choć parę osób, które na tym skorzysta...
    Na pewno dużo straciłem zaczynając od tych "nieszkodliwych zabaw" i nie życzę nikomu tego samego..

    Podziękowania dla Julki
    Pozdrawiam serdecznie

    DO cookie monstera:
    robiłem takie podliczenie plusów(bo też takie są) i minusów
    i niestety po czasie stwierdzam, że więcej z tego minusów.. :(
    synowi bym po prostu opowiedział o sobie.. bardzo możliwe że sam stwiedzi, że się nie opłaca za bardzo..

    DO wszystkich publikujących materiały antynarkotykowe!!!:
    Wkładajcie więcej czasu i pracy w dokładne rozeznanie tematu zanim coś publikujecie, nieścisłości, a może niedopasownie się do słuchacza w Waszych materiałach działają na Waszą NIEKORZYŚĆ jak zresztą widać po treści postów..
    Sam byłem świadkiem jak w pewnej organizacji zajmującej się sprawami związanymi z narkomanią puszczono do druku ulotkę na której na zdjęciu przedstawiajacym heroinę przedstawiono rozsypany biały proszek.. kogo w polsce stać na pradziwą heroinę????!!! a gdzie zdjęcie strzykawki z kompotem???!!!
  • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 01:11
    Wyrazy szacunku :)
    I dla Julki i pozostałych. W gruncie rzeczy post Julki jest lepszy od artykułu, który komentujemy. Bardziej rzeczowy. Rzeczywistość nie jest różowa ani seledynowoniebieska. Problem, moim zdaniem przynajmniej, nie polega na rozważaniu absolutnej nieszkodliwości marihuany czy porównywaniu jej szkodliwości z innymi szkodliwymi substancjami. W dyskusji na temat narkotyków - właśnie w odniesieniu do marihuany - szkodliwość jest tematem pretekstowym. Z jednej strony pojawiają się hasła "Zaczyna się od mocnej herbaty", z drugiej "Raport WHO". Ani jedno ani drugie nic nie przesądza. Są osoby, które palą od wielu lat i znakomicie się z tym czują (nawet jeśli za lat kilka będą tego żałowały), są osoby, które przełamały lęk przed pierwszym buchem, ale chwilę później wpadły w histerię, bo "dały się wciągnąć w narkotyki", są wreszcie ludzie, którzy nie popadali w histerię, ale przestali palić marihuanę, bo ich to nie bawiło. I są tacy, którzy od mocnej herbatki dotarli do mekki browniarstwa.
    Całe to wodolejstwo powyżej służy jednemu. Marihuana ma swoje zalety, ma swoje wady, ich wagi zależą od punktu widzenia. Nie jest to nic dziwnego, podobnie jest w przypadku lodów truskawkowych i żelków haribo, tylko temat jest nieco bardziej chwytny i - przede wszystkim - mniej rozpoznany. Środki odurzające, a w szczególności ta ich grupa, która jest nazywana narkotykami, budzą więkswze emocje, bo potencjalne zagrożenie jest większe niż w przypadku żelatynowych miśków.
    Problem tkwi w polaryzacji opinii. Trudno znaleźć wypowiedzi, które mówią, że marihuana jest szkodliwa w tym i w tym, a w tym akurat nie jest. I że wypalenie skręta z marihuany, zwanego skrętem, jointem, bluntem itp., nie zaś papierosem zwanym skunem, nie jest równoznaczne z heroinizmem. Propaganda nie zastępuje rzetelnej wiedzy, a w wielu przypadkach budzi odruchy negacji, buntu, agresji. Obie strony sporu mają swoje racje, ale nie dochodzi do ich prawdziwej konfrontacji, a jedynie do bitwy. Trudno wybierać, kiedy do wyboru są jedynie hasła dwóch najświętszych ze świętych stronnictw.

    Autor niniejszego postu nie pali marihuany, choć swego czasu palił.
    Pozdrowienia.
  • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 01:15
    Nota bene edukacja na ten temat zaczynała się dla wielu z nas kwestią kapitana Żbika "Marihuana, ten morderczy biały proszek". Niestety Kampanie antynarkotykowe wciąż uderzają tym samym profesjonalizmem, tym samym zaangażowaniem w odstraszenie za wszelką cenę.
    Pozdrawiam ponownie.
  • Gość: julka15 IP: *.swic.dialup.inetia.pl 15.03.04, 21:06
    Jestem w szoku.
    Byłam przekonana, że przeglądając ten wątek spotkam się z samymi atakiami na
    mnie. Cieszę się bardzo, że nie nie tylko ja myślę w ten sposób.

    Do cookie monster:

    Palenie trawki zawsze dawało mi poczucie, że jestem kimś wyjątkowym, tym
    bardziej, że zaczęłam kiedy jeszcze w Krakowie było tylko dwóch dealerów i nie
    było to zbyt popularne wśród "normalnych" ludzi.

    Czy to rzeczywiście wzbogaca?

    Najbardziej interesującym doświadczeniem dla mnie było LSD, czy raczej jakaś
    pochodna tego narkotyku. Dostrzegłam wtedy, że cała rzeczywistość, która mnie
    otacza jest taka jaka jest jedynie za sprawą zmysłów. Narkotyk całkowicie
    je "oszukał" i jedyne, czego byłam pewna, to tego, że gdzieś jest moja
    świadomość, czy myśl.. Wiedziałam, że to co widzę nie jest prawdziwe, tak samo
    jak to co czuję i słyszę, a to co mówiłam nie zależało od mojej woli. Jedyne,
    co było prawdziwe, to poczucie istnienia gdzieś w przestrzeni.
    Nawet wdychane powietrze było przeze mnie odczuwane jak jakaś gęsta ciecz,
    która wtapia się w moje ciało.
    Dziwny stan, nie umiem tego lepiej opisać.

    Po co to piszę? Chodzi o to, że to doświadczenie dało mi do myślenia i
    całkowicie zmnieniło mój światopogląd: odrobinka chemii ma taki wpływ na cały
    mój odbiór otaczającego świata. Tzn, że gdybym była inaczej skonstruowana, to
    właściwie byłoby tak, jakbym mieszkała na innej planecie.

    Przypomnina mi się to, co Eichelberger napisał we wstępie do książki "Trzy
    filary Zen" mniej więcej było to tak: narkotyki były niczym bagno, na którym
    wyrósł kwiat lotosu.

    W moim wypadku tak właśnie było.

    Pozdrawiam,

    Julka
  • Gość: vandermesis IP: *.nsm.pl 16.03.04, 20:25
    Ja także jestem w szoku.
    Niesamowite ,że ktoś na drugim końcu polski zaczął w tak podobnym punkcie, przeszedł przez następny tak podobny punkt jak opisywane przez Ciebie, i doszedł do punktu w którym ja się znajduję aktualnie..

    Pozdrawiam :)
    Marek
  • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 01:24
    Chyba rzeczywiście :)
    Miło jest spotkać w internetowych forach ludzi Twojego pokroju. Takich, którzy do powiedzenia mają więcej niż "Żydzi". Ewentualnie małą literą lub bez polskich znaków ;) Pozdrawiam serdecznie, ale dość już wazeliny ;)
  • Gość: vandermesis IP: *.nsm.pl 20.03.04, 22:50
    po co serdecznie jesli ;) to tylko marnownie przestrzeni...
  • 25.09.05, 10:36
    MOJA historia: wyjechalam za granice, poznalam faceta 12 lat starszego ode
    mnie, zakochalam sie, wydawal sie taki "wolny" i taki szczesliwy w swojej
    wszechogarniającej ignorancji do wszystkiego co go otacza. kiedy odwiedzal mnie
    w naszym (mieszkalam z dwiema przyjaciolkami) mieszkaniu nie palił, potem sie
    mialam dowiedziec ze to byl krotki czas w jego zyciu kiedy nie przypalal haszu.
    pewnego dnia jedna z moich kolezanek przywiozla trawe ze stolicy, no i sie
    zaczelo. okazalo sie ze moj wowczas juz facet nosi bibulki do robienia skretow
    w kieszeni.ja zapalilam wtedy po raz pierwszy, spodobalo mi sie a poniewaz
    pieniedzy nie brakowalo przypalalismy wszyscy razem codziennie po kilka razy,
    kazda okazja byla dobra, do tego stopnia ze nie wyobrazalismy sobie imprezy bez
    palenia. kumple mojego faceta przescigali sie w przynoszeniu najlepszych(czyt.
    najmocniejszych) probek haszu a my cieszylismy sie jak dzieci.obracalam sie w
    takiej rzeczywistosci przez ok rok, tylko ze z biegiem czasu ta rzeczywistosc
    stawala sie nie do zniesienia. depresje, stany lekowe ,brak jakiejkolwiek
    radosci zycia, brak motywacji do robienia czegokolwiek, patrzylam jak wpadamy w
    dol z ktorego coraz ciezej bylo sie podniesc. na szczescie kontrakt sie
    skonczyl i wrocilam do polski wlasciwie nie chcialam wracac ale okazalo sie ze
    moja mama jest powaznie chora i musialam wrocic. wtedy dotarla do mnie prawda o
    mnie o moim mezczyznie w ktorym bylam zakochana: dorosly mezczyzna bez zadnych
    planow ,wieczny chlopiec ,piotrus pan , mial problemy z zalatwieniem
    najprostszych urzedowych spraw, poziom kojarzenia rowny zero , zero
    koncentracji,zero inicjatywy, dorosly facet przyrosniety do kanapy ze skrętem w
    ręku, nic go nie interesowalo, wszystko bylo ok- wszystko bylo ok bo wszystko
    zalatwiali za niego jego mlodsi koledzy, ktorzy jeszcze nie mieli takiego sita
    z mozgu, a ktorzy nieuchronnie podazali w tym samym kierunku co on. kiedy
    probawalam zwrocic mu uwage, wpadal w szal. zerwalismy ze soba, on wybral, a ja
    nie moglam pojsc za nim, przez jakis czas bawilam sie nawet w misjonarke-
    chcialam go z tego wyrwac stawiajac na szale nasza milosc ale nie mialam szans,
    za pozno, za dlugo w tym siedzial, rzeczywistosc haszu i marihuany byla jedyna
    rzeczywistoscia jaka znal, najgorsze bylo to, ze on nie przyjmowal do
    wiadomosci prawdy, nie chcial jej znac, to ja bylam zla bo skoro z nim nie
    zostalam to znaczy ze klamalam mowiac ze jest dla mnie wazny.A wierzcie mi ze
    BYL...
  • Gość: dada IP: 80.72.36.* 01.04.04, 00:50
    > Może to prawda (wiem, wiem: raport WHO), ale to co napisała autorka
    > komentowanego artykułu też jest prawdziwe i nie rozumiem dlaczego tak ją
    > atakujecie. Chyba dlatego, że psuje wasze dobre samopoczucie.
    > Przecież palący marihuanę nie obserwują u siebie WSZYSTKICH opisanych skutków
    > tylko niektóre z nich.

    Ale Ty to wiesz, my to wiemy. A artykuł nie mówi o tym tak wyraźnie jak powinien.

    > Człowiek nawet nie wie kiedy zaczyna podświadomie oceniać świat przez pryzmat
    > palenia: na tej imprezce będzie palenie, a na tamtej nie uda się przypalić, > ci ludzie palą, a tamci nie i wogóle nie rozumieją o co w tym chodzi.
    > Wybór jest zawsze ten sam: idziemy tam, gdzie sie pali lub przynajmniej można
    > to bez przeszkód zrobić.

    IMO właśnie tak się dzieje, bo palenie jest karalne. Jeżeliby zdekryminalizować tę używkę to podejście i innych na imprezach byłoby inne. I jeszcze jedna rzecz - po paleniu ciężko się rozmawia z pijanym. Dlatego owe spotkania "we własnym gronie" są zdecydowanie lepsze niż palenie na imprezie, którego nie polecam. Ale częściowo masz rację - nie można żyć tylko tym, imprezami. To ma być dodatak do naszego życia.

    Twoje spostrzeżenia są o tyle wartościowe, że poparte doświadczeniem. Ale podejście do zielonego które prezentowałaś nie podoba mi się. Jeżeli faktycznie żyje się zabawą, to w rzeczywistości traci się bardzo dużo czasu. I dotyczy to nie tylko marysi. Dlatego ludzie się uczą, pracują, tworzą...

    Zdrowia życzę

    D.
  • Gość: jotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 10:53
    Julka, proszę o radę. Myślę, że moja córka faszeruje się się różnymi
    specyfikami. Nie wiem, jak się upewnić i co robić w takiej sytuacji. Nie chcę
    panikować, żeby nie narobić więcej szkody niż pożytku. Czy możesz mi coś
    podpowiedzieć ? Pozdrawiam.
  • 04.05.06, 19:04
    no brawo julka za ujęcie problemu, prawda leży pośrodku... niestety wiem o czym piszesz ja paliłem dzień w dzień i wcale miło tego nie wspominam...
    odstawiłem maryske... choć przyznam że zdarza mi się parę razy do roku przypalić, ale głównie przy imprezach albo urlopie... najwazniejsze żeby nie robić z tego priorytetu (ustawianie sie "pod" ludzi związanych z paleniem, spotykanie się tylko z palącymi, myślenie o tej używce, kult używki)
    na obrone marihuany mam ze ten okres głodu po odstawieniu nie trwa długo ani sam "głód" mocny nie jest, w każdym razie znacznie mniej uciążliwy niż przy papierosach...no własnie nie puścić dymka po dymie maryjnym jest bardzo ciężko
    Kurcze najlepiej jest być wolnym od wszelkich używek ... poza tym ciężko jest dostrzec i przyznać się do problemu nie mówiąc o znalezieniu siły na zmiany...
    Sądze że to jest tak że jeśli chodzi o marihuane to zło tkwi w nas... mówienie sobie że to nie szkodzi i palenie codziennie albo bardzo często prowadzi do patologii, albo w kazdym razie jest szybką drogą do tego. Tak jak częste picie wódki czy piwa...
    Myśle że tak samo szkodliwe jest twierdzenie że marihyana to samo zło, takie samo jak inne narkotyki (no przecież wkładanie do worka marihuany i heroiny czy kokainy to zbrodnia) jak i twierdzenie że marihuana to nieszkodliwa używka!
    Szkodliwa jak najbardziej!
  • Gość: aa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.05, 23:56
    Szkoda, że tylko w brukowcach.
  • 20.01.07, 15:12
    Ktos kto palil kiedykolwiek marihuane, od samego poczatku artykulu widzi ze
    jego autor nic na ten temat nie wie. "Powoduje nudnosci, wymioty" - jest wrecz
    przeciwnie i wlasnie dlatego jest stosowana w medycynie. Autor pisze dalej, ze
    osoba pod wplywem marihuany ma wrazenie ze wszystko przebiega szybciej - tu
    znowu zupelnie odwrotnie, bo taka osoba ma wrazenie ze wszystko przebiega
    wolniej (wiem z doswiadczenia i nie tylko swojego). "brak motywacji do
    działania" - znowu glupota, przynajmniej w moim przypadku, mam wiecej pomyslow
    niz normalnie i wiecej checi do dzialania. Jakie wnioski? Autor nic nie wie na
    ten temat, a wiec te informacje sa pewnie wyciagniete z internetu z innych
    falszywych artykulow oraz/albo zostaly wymyslone. Czytalem tez niektore z
    komentarzy i przeraza mnie to jak propaganda wplywa na wasze poglady bez
    zadnego oporu (propaganda w tym przypadku to stwarzanie falszywej opinni na
    dany temat dla korzysci ludzi ja tworzacych). Czytalem np komentarz
    udowadniajacy szkodliwosc marihuany w taki sposob (mniej wiecej) : "mam meza
    ktory pali marihuane nalogowo i nie idzie sie z nim w ogole dogadac ani
    wychowywac dzieci". A to ze ludzie zabijaja sie prowadzac samochod znaczy
    oczywiscie ze samochody sa zle i powinny byc zabronione? To czlowiek zle
    korzysta z roznych rzeczy i jego nalezy winic, nie te rzeczy. Widzialem
    komentarz o tym ze marihuana powoduje agresje, ze ktos sie kloci dlatego ze nie
    ma marihuany. I tu znowu wina czlowieka nie uzywki. Gdyby ten czlowiek byl
    uzalezniony od alkoholu zamiast trawki to pewnie zachowywalby sie jeszcze
    gorzej. A reakcja bylaby podobna gdyby np zabrali mu TV albo komputer. Alkohol
    budzi agresje kiedy czlowiek jest pod wplywem i nikt temu nie zaprzeczy! A z
    marihuana jest zupelnie odwrotnie. Kiedys marihuana byla legalna i nie bylo
    wokol niej takiego szumu. Mozna z niej wytwarzac np papier oraz wiele innych i
    wszystko to duzo taniej i nie niszczac np drzew. Dlatego wlasnie wplywowi i
    bogaci ludzie kilkadziesiat lat temu zaczeli prowadzic propagande az w koncu
    spoleczenstwo znienawidzilo marihuane na podstawie falszywych informacji
    przeczytanych w gazetach. I do dzis ludzie wierza w te glupoty... to naprawde
    smutne.
  • Gość: Hybridus IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.04, 00:43
    Nie wiem czy wiecie drodzy czytelnicy, ale wedlug badan amerykanskich naukowcow
    Maria MOZE POWODWAC PRZYSPIESZENIE OBJAWOW SHIZOFRENII ale nie musi!!!!
    Dodatkow zjawisko to moze wystapic u osob, ktore maja sklonnosci genetyczne do
    tej choroby umislowej!!!! Wiec prosze - nie leczcie uspokajajcie sumien swoich
    i innych ludzi pieprzeniem o tym jakie to narkotyki sa zle, b najgorszym zlem
    jakie wyrzadzacie swoim "braciom" jest zniewalanie ich poprzez zakuwanie w
    kajdany swoich osadow i zasad moralnych.

    Fifka: Naprawde fajnie, ze o tym mowisz, baaardzo sie ciesze, ze dyskutuje sie
    o wszystkich aspektach zazywania CZEGOKOLWIEK(ale zaznaczam ze popeelniacie ten
    sam blad co wszyscy przeciwnicy Marii - bagatelizujecie alkohol i podejscie do
    imprez - odsylam do mojego posta nizej w tym drzewie), zwlaszcza, ze
    wypowiadaja sie ludzie, ktorzy wiedza czym grozi "zabawa". Natomiast prosze o
    jedno: nie obarczajcie mnie odpowiedzialnoscia za wasze bledy i nie probujcie
    uszczesliwiac mni i innych na slie!!! OSTRZEGAJCIE, TRABCIE NA ALARAM, ALE NIE
    ZAMYKAJCIE W WIEZIENIU SOWICH OSADOW I PRZEZYC!!!!!!!!!!

    Blagam was o wolnosc wyboru (chociaz mialby to byc wybor "narkotycznej
    niewoli") i mozliwosc samodecydowania!!!!!
  • Gość: marta IP: *.icpnet.pl 21.02.04, 09:47
    www.e56.republika.pl
    www.e56.republika.pl
    www.e56.republika.pl
    www.e56.republika.pl
    www.e56.republika.pl
    www.e56.republika.pl
    ...........*..*..*.............*..*..*...........................
    ......*. ................*..*................*.....................
    ....*.....................*....................*...................
    ...*....................... .....................*..................
    .....*.........................*. ..*...........*......*............
    .......*....................*.......... .*.. *............*.........
    ..........*..................*............*.......... ..*..........
    ..............*............... *.. ..*........ .....*..............
    ...................*...............*.............*.................
    ..........................*..............* .*......................
  • Gość: arsen IP: *.csc.com.pl 25.02.04, 13:40
    buhahahahaha no nie moge z tej pani co to pisze jaki skun chyba skunk idiotko i
    jakie 18% skunky maja od 8-12% pani wszystkowiedzaca i po marihuanie zrenice
    sie powiekszaja o to widze ze pani dzieci moga bakac do woli a pani ich nigdy
    nie przyluka( fajna mama ) to o halunach tez bylo dobre hahahahha i chcialbym
    dowiedziec na jakich badaniach sie pani opiera piszac te brednie?
  • Gość: zszokowany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 14:24
    Piszę do autorki artykułu i tej taniej gówno wartej książki: Krystyny
    Karwickej-Rychlewicz
    Takie pytanie: Z kąd wzięła się osoba pisząca te bzdury?? Widać jak wszyscy
    cholerni teoretycy nic nie wie o działania marihuany i tym podobnych!! Nie
    widziałam nigdy osoby, która po zażyciu - spaleniu jointa miała poszerzone
    źrenice, a wręcz odwrotnie!! źrenice się zmniejszają!! ludzie którzy zażywaja
    narkotyków chemicznych: amfetamina, ecstasy używają marihuany do zmniejszenia
    swoich źrennic w końcowej fazie działania tamtych narkotyków!!"pojawia się
    uczucie zimna, drżenie mięśni, zaburzenia koordynacji ruchowej, nudności,
    wymioty, zawroty głowy" - to już jest kompletna bzdura!! nigdy nie spotkałem się
    z podobnymi objawami!! "W okresie przewlekłego zatrucia występuje uczucie lęku,
    nawet paniki, brak motywacji do działania, zaburzenia samooceny, a także stany
    depresyjne" - owszem ale po amfetaminie i jej pochodnych!!nie po marihuanie!!
    a wzmianika, że ecstazy "Łączy w sobie właściwości amfetaminy i meskaliny" jest
    wyzsana chyba z tajemniczych snów erotycznych tej babki!! amfetaminy to i zgoda,
    heroiny i owszem, pcp - jeszcze ok, ale meskaliny???? nie ten typ narkotyków
    złociutka!! ecstasy nie jest środkiem halucynogennym, tylko stymulującym!!!!!
    ludzie zapoznajcie się najpierw z wiarygodną opinią, a potem pozwólcie jakiejś
    idiotce robić z ludzi kretynów!! niech ta kobieta sprawdzi co słychać w
    piaskownicy, albo się dobrze wyśpi, bo nic z tego nie będzie!!
  • Gość: Tomi IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 03.03.04, 11:58
    Kobieto jak ty nie wiesz o czym piszesz lepiej se zajaraj na wyluzowanie
    heheheheheheheheeh
  • Gość: Hybridus IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 00:41
    W powyzszym artykule uderzylo mnie kilka rzeczy.... wymienie tu te dwie, ktore
    wyrzadzily mojej czaszce :) po pierwsze: obiegowa opinia o tym, ze marihuana
    jest wstepem do twardych narkotykow to WIERUTNA BZDURA!!! I tu zwracam Panstwa
    uwage na dwie strony tego stwierdzenia. Czy nie nasuwa sie Panstwu mysl, ze
    nawyk odurzania sie, zmiany stanu swiadomosci mlody czlowiek nabywa uczac sie
    pic alkohol???? Czy rzeczywiscie tak trudno zauwazyc jak to funkcjonuje??? Nie
    widzicie, ze wszedzie, na kazdej nimal rodzinnej imprezie stoi wodka, lub
    chociaz piwo?? Ludzie uwazaja to za niegrozne, a cala odpowiedzialnosc chca
    zrzucic na palaczy - narkoli!!! To wy drodzy rodacy tak bardzo rozkochani w
    swoim psychicznym komformizmie jestescie odpowiedzialni za narkomanie swoich
    dzieci - bo zamiast uczyc je co jest zle i czego powinny sie wystrzegac
    wybieracie spokoj ducha zwiazany z wprowadzeniem kolejnej prohibicji. Przypomne
    tylko, ze wspomniany wielokrotnie przez moich poprzednikow raport WHO
    jednoznacznie stwierdza, ze nie ma bezposrednich powiazan pomiedzy spozywaniem
    marihuany a sieganiem po narkotyki "twarde". A jesli chodzi o to, ze mlody
    czowiek siega po ine srodki. a moze to sposobnosc zdobycia czegos nowego od
    dilera na ulicy powoduje pobudzenie ciekawosci???Ale pewnie powiecie, ze to
    niemozliwe, bo to oznacalo, ze wasz wybor - delegalizacja marihuany okazal sie
    szkodliwy dla waszych dzieci - taka swiadomosc musialaby zabolec.
    Druga rzecz, ktora mnie zastanawia - Pani doktor twierdzi, ze istnieja
    opracowania medyczne wykazujace bezposrednie powiazanie spozywania maihuany i
    skutkow zdrowotnych.... a moze te opinie podali tacy sami wspaniali lekarze i
    naukowcy, ktorzy chcieli zataic czesc raportu WHO przed spoleczenstwem, bo
    byl "politycznie niepoprawny"????? www.hyperreal.info/kanaba - poszukajcie tam
    sekcji RAPORT WHO - zglebcie ta lekture i wtedy wydajcie sad....
  • 29.04.08, 14:12
    calkowicie sie z toba zgadzam fajnie ze sa jeszcze inteligetni
    ludzie w tym debilnym kraju
  • Gość: ulfgar IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 02.05.04, 16:01
    Ten artukul to stek bzdur. Oczywiscie nie mowie ,ze caly, ale widac ,ze osoba go
    piszaca nie jest w ogole obeznana z tematem.

    objawy: wesolosc- owcszem, gdzy jest wesolo tak samo jak przy piwie czy czyms
    mocniejszym, zwiekszony apetyt, niektorym wysychaja usta, mozliwe zaburzenia
    wzrokowe i rownowagi. ALE TO WSZYSTKO DZIEJE W CZASIE DZIALANIA NARKOTyKU czyli
    okolo godziny do dwoch, tak jak po alkoolu!! Natowmiast marihuana nie niszczy
    komorek mozgo jak robi to wodka czy piwo. Zreszta co ja tu bede pisac. Jedynym
    obiektywnym zrodlem informacji o marihuanie jest RAPORT WHO (swiatowa
    organizacja zdrowie) z kttorego wynika ze marihuana czyni najmniejsze
    zniszczenia w organizmie ze WSZYSTKICH uzywek!!
    Do tych co twierdza ,ze mozna dostac raka jak po papierosach. Owszem ale tylko
    gdy sie pali marihuane, a mozna ja zayc na wiele innych sposobow np. zagotowac z
    mlekiem i zrobic sobie kakao albo wypic samo mleko, zrobic ciastka ,czy
    nalesniki. (thc uaktywnia sie przy temperaturze 60 stopni celsjusza)
  • Gość: lollapaloza IP: 81.15.215.* 16.09.04, 22:46
    Może i można dostac raka, ale jakie ilości trzeba by było wypalić? Pakę skrętów
    codziennie przez 10 lat??? Nierealne...
  • Gość: wowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:18
    gdyby konopia byla legalna to polskie rolnictwo notowane byloby na nowojorskiej
    gieldzie, niestety decyzje politykow sa inne. widac ktos z tej prohibicji musi
    ciągnąć kolosalne pieniądze - pewnie Kulczyk.
  • 27.10.04, 15:21
    gdyby konopiabyla legalna to polskie rolnictwo z pewnościąbyloby notowane na
    nowojorskiej gieldzie, niestety decyzje politykow są inne. Ciekawe kto na tej
    prohibicji najlepiej wychodzi - pewnie Kulczyk
  • Gość: joiceeee IP: *.necik.pl 11.05.04, 17:21
    co za bzdury.kobieto!!!!musisz sie jeszcze wiele nauczyc o mlodym pokoleniu,ktore nagminnie pali blanty:)powodzenia,hipokrytko!!!
  • Gość: zielnik IP: *.trustnet.pl 17.06.04, 22:06
    Konopie palę od jakiś 5 lat i mam się całkiem nieźle. Chciałbym poruszyć temat
    zwiększenia wrażliwości przez tą roślinę. Zaobserwowałem, że takie wlaśnie ma
    działanie - wzmaga wrażliwość. Kiedy zacząłem palić, zacząłem naprawdę słuchać
    muzyki, a nawet nie tyle słuchać, co słyszeć. To właśnie konopie sprawiły, że
    szanuję teraz przyrodę. Po prostu zwiększyły moją wrażliwość i odczułem głęboki
    szacunek do piękna. Co do negatywnych doświadczeń z tą używką, to również i
    takie miałem. Po prostu trzeba uważać co się robi bez względu na to, czy się
    pali, czy nie. Trawka nie jest sama w sobie ani dobra ani zła. Dobre lub złe
    może być to jak się jej uzywa. Sytuacja taka zachodzi w przypadku wielu rzeczy -
    np. noża można użyć na bardzo wiele sposobów. Między innymi można obrać
    ziemniaka, pokroić seler albo się skaleczyć. Mimo iż można się skaleczyć, nikt
    nie zdelegalizował noży ;).
  • Gość: Ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 11:38
    Sama od niedawna zazywam narkotyki choć mam diopiero 15 lat. Boje sie ze nie
    bede mogla funkcjonowac jako normalny człowiek gdy bede zstarsza. Strasznie sie
    tego boje. Ale nadal bede zazywac bo to mnie uwalna od dalszych prbiblemów.
    Wogókle zawsez byłam przeciwna do narkotyków, narkomani, ale wogfóle niewiem co
    ja robe.
  • Gość: (THC)ZolteQ IP: *.warynski.net / *.warynski.net 19.07.04, 11:52
    ...jednym slowem masz cos z garem...zreszta jak my wszyscy - wiec sie tym nie
    przejmuj, ja cpalem amfetamine przez 1,5 roku w bardzo duzych ilosciach -
    owszem zniszczylo mnie i nie polecam tego nikomu tak ze to tyle co do
    narkotykow...bo narkotyki to chemia...ale jezeli chodzi o palenie ziola albo
    grudy...to mozesz spokojnie to pierdo:)ic...bo po tym Ci i tak nic nie bedzie a
    w koncu i tak skonczysz - jak dorosniesz...chociaz ja mam 19 lat a zaczalem 2
    lata temu :P

    ...pozdro...nara
  • Gość: (THC)ZolteQ IP: *.warynski.net / *.warynski.net 19.07.04, 11:39
    ale bzdury....powiekszone zrenice to se mozesz miec jak przyjmiesz pasiaka z
    amfetaminy albo kokainy - nie mowiac juz o Extazach czy kwasach...albo slodkawa
    won i blade palce...cos wam sie chyba poje*alo w tych glowach...moze palenie
    nie jest zdrowe - ale juz napewno nie jest tak szkodliwe tak jak to opisano w
    tym debilnym artykule...i tak jestem za legalizacja... nara i pozdro
  • Gość: Ganja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 20:45
  • Gość: Ganja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 20:50
    Sama zapaliłam trawkę tylko parę razy, ale mam wielu kumpli którzy palą! Ziolo
    jest mniej szkodliwe od alkohalu i papierosów. Mam 14 lat,ale wiem jedno to co
    napisaliście w tym artykule to gówno, a nie prawda. Ganja jest praktycznie
    nieszkodliwa, co innego feta czy extasy, bo to chemiczny syf!!!!!!!!!
    Jestem za legalizacją;-)
    Nara
  • 28.07.04, 11:49
    Dlaczego prawie wszyscy tu piszacy i palacy trawke sa tak dobrze obeznani z
    dzialaniem innych narkotykow? A przeciez jedno z drugim w/g Was nie ma nic
    wspolnego. Nikt nie pisze o delirium tremens jako skutku picia alkoholu, czy
    innych nieprzyjemnych dalszych efektach picia, ale wlasnie o skutkach brania
    amfetaminy, ekstazy itp. Skad Wy to wiecie, czy palac trawke nie "obraca" sie
    czlowiek w srodowisku ludzi bioracych? A to juz jest okazja zeby czegos nowego
    sprobowac.
    Znam osobiscie czlowieka w wieku ok. 50-ciu lat, ktory nie pije nie zazywa
    niczego innego oprocz swojej ukochanej Marychy. Niestety kontakt z nim w
    zasadzie jest niemozliwy, tak ma przepalony mozg tym swinstwem. Piszecie, ze
    dlugo, bo np.5 lat palicie, przeciez to jest krotko. A czy wiecie co bedzie,
    jezeli bedziecie palic 15, 20 lat. Znacie takich normalnych jeszcze ludzi?
    Macie bardzo malo "wydajne" mozgi, bo zeby przezywac cos gleboko potrzebujecie
    jakiejs chemii czy ziol.
  • Gość: Clear IP: 201.1.215.* 09.08.04, 10:44
    hey Twiter..kazda wymowka jest dobra..jesli bierzesz..to polecam zaczac sie
    leczyc. Alkoholik pije, nie bo jest uzalezniony, ale to daje mu przyjenosc,
    palacz pali nie bo jest uzalezniony, ale bo jest zimno, a narkoman bierze, nie
    z nalogu, ale poprostu bo ktos powiedzial, ze to nie szkodzi...gdzie ty
    czlowieku zyjesz ???
  • Gość: darx IP: *.twoje / *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.04, 12:47
    przeczytalam dwie opinie, wiem co bedzie w nastepnych, pale marie od pieciu lat
    i takze nie czuje sie gorzej. Przez marie nie zaczelam brac twardych narkotykow
    jak twierdzi 3/4 starszej ludnosci. Pale czasami takze z moim ojcem, on mieszka
    w HOLANDII ma kontakt z tamtymi ludzmi i nie wydaje mu sie to szkodliwe. Wiemy
    wszyscy dlaczego w Polsce nie bedzie legalizacji, bo na naszym panstwie reke
    trzyma mafia, która ma z tego nie maly zarobek, starczy im jeszcze zeby oplacic
    poslow, itd. , ktorym nie oplaca sie zalegalizowac grassu, bo wtedy pieniadze
    nie szly by do ich kieszeni tylko trafialy do skarbu panstwa!!!!!!!! Dlatego
    jak tu opisywal kolega z przeroznych badan nie otrzymamy informacji prawdziwych
    tylko te bzdury: jest szkodliwa!, gorsza od papierosow!!, itd. BZDURY BZDURY
    BZDURY

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.