Komentarze do artykułu

Jakie są objawy i skutki zażywania takich narkotyków jak marihuana i haszysz?

Narkotyki te w slangu nazywa się m.in. grassem, marychą, trawką, skunem, ziołem.

Jakie są objawy i skutki zażywania takich narko... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Konopia Indyjska w dowolnej postaci jest najmniej szkodzącym
    znanym narkotykiem. W krajach, gdzie jest zabroniona (czyli
    prawie na całym świecie), istnieje przekonanie, że każdy
    narkotyk to rzecz najgorsza z istniejących w naszym świecie.
    Tacy ludzie, przeważnie starsi (nie mówie o wszystkich, przeciez
    mozna spotkac jakąś starszą osobe, która pali marichuane!)
    wychodzą z przekonania, że każdy z nich jest to nic innego jak
    najgorsza z możliwych trucizna. Jakże mało wiedzą na ten temat!
    Nie mówie tu oczywiscie o wszystkich narkotykach - wiekszosc z
    nich jest naprawde bardzo szkodliwa - chodzi mi cały czas o
    wyżej opisane, czyli marichuana i haszysz. Ludzie, jesli mówicie
    o czyms, a dokładnie nie wiecie nic na ten temat, to lepiej sie
    nie odzywajcie!!!(nie zwracam sie oczywiscie do twórców tego
    serwisu:)).Pragne tylko uświadomic odwiedzającym, że konopia
    indyjska nie ma takiego negatywnego dzialania, jakie jest
    podawane w mediach.Przez 15 LAT(!) WHO prowadzilo badania nad
    szkodliwoscia dzialania konopii indyjskiej i co...zatajono
    wyniki badan, bo okazało sie, że "trawka" szkodzi mniej niz
    takie piwko, które sobie dzieciak wypije, o papierosach nie
    wspominając...I PAMIETAJCIE!!!:W ciągu roku umiera od
    alkoholizmu ok 100 000 osób, od tytoniu ok 300 000 osób, ale
    NIKT OD 10 000 lat NIE UMARŁ OD PRZEDAWKOWANIA ANI JAKICHKOLWIEK
    NEGATYWNYCH SKUTKÓW PALENIA MARICHUANY!!!!!
    • Gość: Gutteck IP: *.fan-tex.com.pl 12.01.04, 16:09
      Drodzy czytelnicy... Pewnie nie wielu z was zdaje sobie sprawę z
      toksyczności i szkodliwości wszelkich lekarstw jakie zażywacie
      (chodzi mi głównie o leki syntetyczne), ale na pewno wiele razy
      czytaliście ulotki zawarte w opakowaniach... Czy was nie
      przeraża ilość skutków ubocznych, interakcji z innymi lekami,
      objawów niepożądanych?? Bo mnie bardzo, z kolei marihuanę palę
      sobie od dawna i doskonale funkcjonuję w społeczeństwie oraz
      czuję się również bardzo dobrze, nie wymiotuje, nie blokuje mi
      to motywacji do działania (a nawet ją zwiększa), nie denerwuję
      się wogóle (!!!), nie zauważyłem wzrostu urazowości (jestem
      chyba niezniszczalny, hehe) ani żadnych tików. Jedyne co mnie
      spotyka to problemy z koncentracją (wtedy żeńszeń, kawa i po
      krzyku!) i drobne stany lękowe jeśli naprawdę nadużyję......Tak
      więc jeśliby konopie sprzedawać w aptekach, z odpowiednią ulotką
      informującą o ewentualnych zagrożeniach problem NARKOMANÓW
      PALĄCYCH TRAWKĘ nie istniałby. A jak wiadomo leczy ona wiele
      dolegliwości i daje ulgę ciężko chorym (AIDS, Stwardnienie
      Rozsiane, Jaskra {obniża ciśnienie w gałce ocznej) itp..)
      Dlatego właśnie te miliony ludzi, którzy mieli z nią kontakt
      dziwią się zakazowi obrotu tą substancją w Polsce i na świecie.
      A tak wogóle to jest przecież nasze życie i nikt nie powiniem
      zabraniać nam leczyć się (albo jak powiedzą pracownicy Monaru: -
      Truć się!) tym co jest dla nas najbardziej odpowiednie. Od dawna
      unikam zażywania lekarstw syntetycznych, bo niszczą mi one
      wnętrzności (i czuję to często po jednokrotnym zażyciu)...
      Dlaczego mam zażywać to co mnie zatruwa? Przecież to są
      największe toksyny, i to one pomimo tego że często są niezbędne,
      najbardziej niszczą mój organizm. A o alkoholu i papierosach to
      szkoda mówić, kolejne trucizny, na które jest ogólne
      przyzwolenie. ECH, CO ZA SPOŁECZEŃSTWO, CO ZA LUDZIE Z WAS...
      Nie rozumiem jak możnabyło dokonać TAKIEGO podziału wszelkich
      substancji na legalne i nielegalne)..... !!! NIE WIECIE CO DLA
      WAS DOBRE, A CO WAM NAJBARDZIEJ SZKODZI !!!! WOGÓLE NIE MACIE
      POJĘCIA CO JEST ZŁE A CO DOBRE !!! NIETOLERANCYJNE SPOŁECZEŃSTWA
      OBYWATELSKIE TO JEST TO CO WAS WSZYSTKICH OGŁUPIA I ZATRUWA !!!
    • Gość: x IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.04, 19:34
      Gdy czytam taka klamliwa propagande jak ten artykul to zdawac sie
      moze, ze czasy czerwonych komunistycznych mysli wcale nie minely.
      Polska jezeli o media chodzi to wciaz kraj ohydnych sloganowych
      KLAMCOW! Prawda to przezytek. :(
      • Gość: Stary Qfwfq IP: 217.153.87.* 16.02.04, 16:51

        Tez mi sie wydaje, ze ten artykul ma tyle wspolnego z faktami jak to, ze od
        onanizowania sie traci sie plodnosc albo usycha ręka.

        I ten jezyk - mozna marijuanista dzieci straszyc, jaki to potwor (toc wyglada
        potwornie), jaki zatruty do nieprzytomnosci... co za belkot propagandowy, pani
        doktor
    • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 18:02
      > NIKT OD 10 000 lat NIE UMARŁ OD PRZEDAWKOWANIA ANI JAKICHKOLWIEK
      > NEGATYWNYCH SKUTKÓW PALENIA MARICHUANY!!!!!

      Osmiele sie nie zgodzic. Marihuana jest dla kierowcy niebezpieczna jak alkohol
      (na ile niebezpieczna, to kwestia dawki, jak zawsze). Mniej sie mowi o
      smiertelnych wypadkach powodowanych przez palacych marihuane, bo alkomaty sa
      wszedzie, a testy na kanabinoidy w moczu i we krwi jeszcze nie.

      Marihuana, jak i alkohol, to uzywka, ktora jak najbardziej moze byc
      niebezpieczna i prowadzic do smierci. Proby udowadniania, ze marihuana jest
      calkiem niewinna, sa nie na miejscu. Dotyczy to ZWLASZCZA nieletnich. Koniec
      koncow alkoholu nieletnim takze pic nie wolno- i bardzo dobrze.

      Szeroko rozpowszechnione palenie marihuany w Europie trwa jeszcze zbyt krotko,
      by stwierdzic wzrost zachorowan na nowotwory ukladu oddechowego, ale to kwestia
      czasu. Z jednego jointa wchlaniasz tyle samo smoly co z 4 papierosow. Na zdrowie!
      • Gość: Emiles IP: *.magma / *.magma-net.pl 16.02.04, 19:12

        Tym razem ja sie nie zgodze z przedmowca
        Marichuana dla kierowcy nie jest tak samo niebezpieczna jak alkohol! Znam wiele osob ktore (no, co prawda nielegalnie) kieruja samochodem po paleniu i robia to od wielu lat. Jak dotad (odpukac...) zadnej z nich nic zlego sie nie stalo. Gdyby to byl alkohol, to jestem pewien ze ich by juz nie bylo wsrod nas.
        Po drugie to tylko w Polsce nie sa popularne testy na zawartosc THC w organizmie. W wielu zachodnioeuropejskich krajach jest normalne ze sie sprawdza kierowce na to czy palil marichuane. Chociaz nie twierdze wcale ze THC nie obniza zdolnosci koncentracyjnych itd. Nie polecam i nie namawiam do jazdy po trawce, ale jednak nie jest az tak zle jakby sie moglo wydawac. Bardziej bym porownal kierowanie po marichuanie do kierowania po 3 mocnych kawach.

        marichuana to nie jest uzywka, ktora powinna byc stawiana na rowni z alkoholem!! glupi ale prawdziwy przyklad - alkohol: wojny, rozpad rodziny, patologie itd... marichuana: pokoj,milosc (popatrzcie na hippisow!!), stosowana rowniez jako afrodyzjak, uspokojenie itd...
        a jesli chodzi o nieletnich to sie zgadzam, nie powinno sie im sprzedawac legalnei ponizej 18roku zycia. Ale z drugiej strony, kto z nas moze sie pochwalic absolutna abstynencja przed pelnoletnoscia ??

        Marichuana, oprocz oczywiscie Holandii, robi sie coraz bardziej popularna w: Anglii, Hiszpanii, Portugalii, Francji. Sam bylem swiadkiem w Hiszpani, gdzie jadac na stopa. Kierowcy dwoch kolejnych aut, ktore sie mi zatrzymaly, palili sobie na luziku jointy w samochodzie. Jeden z kierowcow jechal z mamą, a drugi ze swoja przelozona :o) inny swiat...

        A odnosnie artykulu, to niestety jest to kolejny nieobiktywny tekst, ktorego forma przypomina te pisane w czasach socrealizmu. No coz... niech te nasze "doktorki" zajma sie w koncu czyms powaznym, a nie ze biora sie za cos o czym zupelnie nie maja pojecia. No ale w sumie, w kraju bieda, a teraz temat narkotykow jest bardzo rozpowszechniony i do tego jeszcze poczytny.

        viva la thc
        Emil
        • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.02.04, 19:22
          Znam wiele
          > osob ktore (no, co prawda nielegalnie) kieruja samochodem po paleniu i robia t
          > o od wielu lat. Jak dotad (odpukac...) zadnej z nich nic zlego sie nie stalo. G
          > dyby to byl alkohol, to jestem pewien ze ich by juz nie bylo wsrod nas.

          No wlasnie, to jest jeszcze jeden mit, ze kazdy, kto po kieliszku wsiadzie za
          kolko, skonczy na drzewie. Po pierwsze, istnieje cos takiego jak dopuszczalny
          poziom alkoholu u kierowcy, jest on rozny, zwykle od 0.2 do 0.8 promila. Wiadomo
          jednak z masowych kontroli, ze np w piatkowy wieczor do 20% (!) kierowcow ma
          poziom alkoholu powyzej limitu i co? 1/5 nie dojezdza do domu? Tak naprawde
          wypadki sa rzadkie.

          Prosze mnie zle nie zrozumiec. Nie jestem zwolennikiem poluzowania pijanym
          kierowcom- raczej wrecz przeciwnie. Tlumaczenie jednak, ze zna sie kogos, kto po
          joincie dojechal do domu jest po prostu bez sensu. Wiekszosc dojezdza do domu,
          pijanych tez. Chodzi o ten ulamek procenta, ktoremu to sie nie udaje. To ja na
          pewnym etapie zycia zawodowego zbieralem z poboczy mlodych ludzi, ktorym
          wciskano do glowy, ze marihuana na pewno nie zaszkodzi, wiec prosze mnie tak nie
          przekonywac, bo wiem lepiej.

          > .. marichuana: pokoj,milosc (popatrzcie na hippisow!!), stosowana rowniez jako
          > afrodyzjak, uspokojenie itd...

          Idzmy dalej: przypadkowy seks, zaburzenia koncentracji, wydatki, zaniedbywanie
          pracy i nauki... marihuana uzaleznia, choc nie wszystkich, tak jak znakomita
          wiekszosc umie kontrolowac spozycie alkoholu, a tylko nieliczni popadaja w
          alkoholizm. w koncu alkohol przynajmniej od czasu do czasu spozywa wiekszosc
          doroslej populacji...

          Pochodu uzywek nie da sie zatrzymac, bo jest tzw spoleczne zapotrzbowanie. jesli
          doda sie do tego spoleczne przyzwolenie (a prosze zauwazyc, ze na alkohol NIE MA
          bezwarunkowego przyzwolenia- dlaczego mialoby takowe byc na marihuane?), to
          pojawia sie istotne zagrozenie. I po co to?
          • Gość: pokryfka IP: *.zamkowa.virt.pl / *.Zamkowa.virt.pl 16.02.04, 21:58
            > Pochodu uzywek nie da sie zatrzymac, bo jest tzw spoleczne zapotrzbowanie. jesl
            > i
            > doda sie do tego spoleczne przyzwolenie (a prosze zauwazyc, ze na alkohol NIE M
            > A
            > bezwarunkowego przyzwolenia- dlaczego mialoby takowe byc na marihuane?), to
            > pojawia sie istotne zagrozenie. I po co to?

            mimo wszystko jest roznica pomiedzy bezwarunkowym przyzwoleniem a prowadzona
            propaganda.

            nie twierdze ze marihuana ma same zalety, na pewno nie polecam jazdy samochodem,
            pewnie mozna sie nawet uzaleznic.
            przy czym to samo mozna powiedziec o alkoholu i alkoholikach.

            alkohol czesto wzbudza agresje, marihuana wrecz przeciwnie.

            jesli moglbym wybierac to mimo wszystko uznam przypadkowy seks za lepsze wyjscie
            od bycia pobitym.

            jakis czas temu rzad obnizyl akcyze na alkohol, natomiast za posiadanie 'trawki'
            mozna pojsc do wiezienia, ktore to z pewnoscia zresocjalizuje takiego groznego
            przestepce.

            osobiscie uwazam marihuana jest duzo bardziej kulturalna niz upicie sie wodka,
            ktora to niestety pozostaje 'symbolem' (pfu) polakow

            bezwarunkowe przyzwolenie graniczyloby z absurdem, ale na pewno jest bardzo duze
            przyzwolenie na alkohol
            • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 16.02.04, 22:21

              Trawka moze szkodzic mniej niz piwko do czasu.

              Tak sie zlozylo ze mialam okazje przebywac w towarzystwie ludzi nawalonych i
              uzaleznionych od trawki, i nikt mi nie wmowi ze jest nieszkodliwa.

              Obydwie rzeczy trudno porownywac i wlasciwie po co? mam na mysli alkohol i
              marijuane. Gruszki i jablka.
              To ma swoje wady, i to ma swoje wady.

              Marijuana skutecznie oglupia, powoduje uzaleznienie tak samo jak i alkohol,
              tylko moze caly process przebiega nieco inaczej.

              czlowiek ktory tylko trzy razy zaciagnie sie dymkiem z trawki juz jest nawalony
              wystarczajaco aby zejsc z realiow tego swiata- juz jest pod wplywem dzialania
              narkotyku, juz nie "kontaktuje" prawidlowo chociaz wydaje mu sie ze jest
              kompletnie trzezwy.
              Normalny kontakt z takim czlowiekime jest co najmniej uposledzony. Kto by
              chcial takiego ojca, albo matke? Bo ja nie.

              Ktos kto juz sie przyzwyczail do uzywania, jesli nie wezmie swojej dziennej
              dawki, dostaje tzw withdrawal, czyli glod narkotykowy, ktory objawia sie przez
              m.inn. agresje.
              tez bylam swiadkiem awantur w domu (nie moim) przez NIE wziecie trawki.
              Oczywiscie najgorzej na tym wychodza dzieci.


              Wiekszosc bedacych pod wplywem "trawki" doswiadcza euforii, podczas ktorej
              zasmiewa sie z niczego.
              Dlatego niektorym sie wydaje ze lepiej palic trawke niz pic- jest to moze i
              prawda.

              Ale wziawszy pod uwage ze ANI PICIE, ANI PALENIE TRAWKI nie jest dobre, to co
              tu porownywac.
              Venus

            • palenie marihuany nie jest takie straszne, fakt są skutki uboczne typu
              zaburzenia koncentracji, stany lękowe, niska samoocena ale to dopiero po
              przedawkowaniu. uwazam jednak ze nic tak nie sponiewiera jak picie alkoholu.
              Tak jak są ludzie uzaleznieni od alkoholu, ktorzy muszą się napic codziennie,
              tak jak są ludzie ktorzy swoj dzień zaczynaja od wypalenia papierosa tak i sa
              ludzie którzy może w pewnym stopniu sa uzaleznieni od zazywania słabych
              narkotykow ale nie możemy przeciez wszystkich umieszczac w tym
              samym "worku".kazda uzywka jest dla ludzi silnych i madrych, ktorzy wiedza
              gdzie kończy się zabawa a zaczyna naług.
              • Ja jestem zdania, że ludzie naprawdę silni i mądrzy nie potrzebują używek.
                Człowiek silny i mądry to taki, który potrafi dostateczną radość z zycia
                czerpać już normalnym stanie - więc po co miałby sięgać po używki?

                Druga rzecz: nie lubię uzależnień i stanów tzw. intoksykacji. Uważam, że
                ograniczają człowieczeństwo w człowieku. Ale to już dyskusja mocno filozoficzna.
        • a ja znam paru ,ktorzy jeżdżą po pijaku i też nic im się do tej pory nie stało.
      • Gość: amaliafado IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.04, 13:58
        Oczywiście, że nie należy palić grassu i prowadzić, pić alkoholu, brać leków
        niektórych np. tramal, diphergan, clemastin, ze względu na dobro innych
        użytkowników dróg, ale to nie ma nic wspólnego ze szkodliwością lub jej
        brakiem, a nieuwzględnienie raportu WHO, mimo że utajniony jest dowodem, co tu
        dużo pisać KOŁTUNERII.
      • Gość: magmen IP: *.supermedia.pl 29.07.04, 13:31
        Zawsze są dwie strony medalu,kazdy jest indywidualnoscia i na kazdego co innego
        roznie dziala. Nie mozna powiedzieć ze cos jest dobre dla wszystkich.Ja moge
        podzielic sie tylko swoim doswiadczeniem.Zazywalam wiele lat i na poczatku bylo
        pieknie(tak jest prawie zawsze)pozniej depresja i mysli samobojcze i obwinianie
        o wszystko innych ludzi.Moj maz pali dalej(prawie codziennie) i uwaza ze jemu
        nie szkodzi(kazdy uzalezniony tak gada).Szczerze wam powiem madrale ze naprawde
        nie jest zabawne ogladanie czlowieka ktorego sie kocha, codziennie w tragicznie
        zamulonej formie, z ktorym nie widzisz sie caly dzien a jak juz przyjdzie to
        sie najara i nawet nie chce mu sie gadac, a zeby kupic zrobi wszystko.Pozyjcie
        troche czasu ,miejcie dzieci jarając przy tym trawe- i pogadamy za pare lat czy
        nie ma zadnych negatywnych skotkow.
        • Gość: dydy IP: *.238.103.185.adsl.inetia.pl 02.02.05, 15:12
          Witaj jestem w bardzo podobnej sytuacji.Tyle,że częstotliwość jest trochę
          mniejsza.Chciałabym podzielić się z Tobą doświadczeniem,które mi osobiście
          pomogło się podnieść i trochę "oderwać" od mojej sytuacji.Wszystko zaczęło
          się od wizyty w ośrodku uzależnień i współuzależnień(w każdym większym mieście
          można takie znaleźć).Ponieważ zaczęłam przypalać od 14 roku życia byłam tak
          mocno umocowana w przekonaniu o nieszkodliwości palenia marihuany,że nawet po 4
          latach niepalenia nie miałam w sobie pewności,że jest to uzależnienie.Byłam
          raczej wbita w przekonanie,że to ja roję sobie tę szkodliwość.Inaczej być nie
          mogło ponieważ całe moje środowisko(w tym i mąż)ciągle trwa w tym
          przekonaniu.Popatrz jak dzisiaj wygląda Polska-nie ma chyba osoby,która nie
          miała styczności z tym narkotykiem.W mojej opinii i doświadczeniu to bomba z
          opóźnionym zapłonem.Bardzo-bo w dużej części przypadków poważnie zaczyna
          pracować po czasie i niesie za sobą bardzo głębokie zmiany mentalne.Trudno jest
          je zobaczyć,bo dzień po dniu kształtują ciebie jako człowieka.Twoim sensem życia
          staje się marihuana-ona przecież pozwala odkrywać Twoją głębię i nieprzebrane
          bogactwo świata.To cholerna pułapka,której dzień po dniu dajemy przyzwolenie.Nie
          będzie przesadą jeśli powiem -mój bóg ziele.Mój "idol".Tylko dlaczego,żeby czuć
          się szczęśliwym,żeby czuć się dobrze potrzebuję tego czegoś?To pytanie kiedyś
          postawiło mnie do pionu i drążyło..drążyło.Nie dałabym rady sama z siebie
          uwolnić się od marychy.Napewno.Dzisiaj widzę jak wąską ścieżynką był dla mnie
          kiedyś świat po marihuanie,choć przez długi czas wydawał się najgłębszym z
          możliwych.Dzisiaj mam inny punkt odniesienia.Tamta droga nie pozwalała mi go
          zobaczyć.Była moim więzieniem.Dzięki Bogu dzisiaj jest inaczej.Pozdrawiam.
    • Gość: KRET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 09:18
      Blade palce. buhaha.zwiekszone cisnienie:)))))))dlaczego spie po tym jak
      suseł??"papieros..nazywa sie skun.leje z tego artykułu
    • Gość: <chomik> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 14:31
      Artykol dobry rzeczowy i co najwazniejsze obiektywny, brakuje tylko kilku
      szczegolow ktore zaobserowalem podczas mojej wieloletniej przygody z TYM
      srodowiskiem. Otorz po pierwsze osoba palaca marihuane juz po kilku dniach
      palenia zaczyna moczyc sie i przebierac w ubrania ktore znalazla na smietniku,
      przemieza miasto autobusem smierdzac i denerwoujac tym wspolpasazerow, kradnie
      i przeklina jak szewc, niszczy stadiony pilkarskie i podstawia nogi staruszkom,
      w tramwaju nie ustepuje miejsca, patrzy sie z pode lba i smutno kreci lbem
      kiedy wspomniec przy niej o liczbach nieparzystych, lub gotowaniu makaronu.
      Z kolei od strony samej osoby bedacej pod wplywem TEGO wyglada to tak:
      wszystkie kolory blakna, twoj chomik zaczyna sie dziwnie zachowywac, kica w
      miescu i patrzy na ciebie smutnymi oczami a ludzie na ulicy zwracaja sie do
      ciebie "ciociu Waciu".
      Pozdrawiam serdecznie autorke artkolu, takich konkternych, zeczowych i
      oddanych swojej misji zezenia obiektywnej wiedzy nam potrzeba!! zapraszamy do
      siedziby LPR, na pewno cos dla pani znajdziemy.
    • Gość: mO_oka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.02.04, 13:03
      "Osoby pod działaniem konopi mają wrażenie, że zachodzące wokół nich zjawiska
      zmieniają się w błyskawicznym tempie. Np. podczas jazdy samochodem z szybkością
      40 km na godzinę, wydaje się im, jakby poruszali się z szybkością znacznie
      przewyższającą 80-100 km na godzinę."

      Tak to prawda... jestem nalogowym paleczem THC.. Kiedys jezdzilem samochodem,
      ale bylo zdecydowanie za szybko jak dla mnie. Bo nawet jak jechalem 30 km/h to
      zdawalo mi sie ze jade 200km/h !!! wiec przesiadlem sie na rower a z roweru na
      moje wlasnie kapcie !! Jest SUPER ... ide sobie wszedzie .. nie musze placic za
      benzyne.. a mam wrazienie jak bym chodzil z predkoscia 90km/h...

      Co dzienie dochodze do pracy ( 17 km w jedna strone ) i jestem duzo szybciej
      niz samochodem.. bo nie musze stac w korkach ani na swiatlach .. mam stala
      predkosc 90km/h.. po prostu BAJER !!!

      Pozdrawiam wszystkich chodziazy z okolicy !!! BUZIAKI ......

      Grzes_20
    • Gość: fidelek IP: 62.233.201.* 19.02.04, 15:16
      Motto: Jeśli zdradzam dziewczynę dwa razy w miesiącu, a ona mnie nie zdradza w
      ogóle, to średnio zdradzamy się raz w miesiącu

      Autorka pisze: "Przy dłuższym ich używaniu obserwuje się tendencję do
      przechodzenia "palacza" na używanie środków o dużym potencjale uzależnienia. W
      Polsce, szczególnie w Warszawie, ze względu na pojawienie się heroiny do
      palenia ("brown sugar") to przejście w wielu przypadkach następuje bardzo
      szybko."

      Ciekawe jak to stwierdzili? Nie sposób stwierdzić jaki ułamek ludzi palących
      konopie, przez dłuższy nawet czas, sięga po twarde narkotyki, bo nie prowadzi
      się takich badań - wiadomo jedynie, że większość narkomanów uzależnionych od
      twardych - zaczęło od marichuany. Ale większość z nich na pewno zaczęło od
      mleka matki, co nie oznacza, że "obserwuje się tendencję do przechodzenia osób
      karmionych piersią na używanie środków o dużym potencjale uzależnienia". Wiem,
      że moi (bardzo liczni) znajomi nie są może dla statystyka, czy socjologa grupą
      reprezentatywną, ale palimy sobie od wieeeelu lat i jakoś nam do głowy nie
      przychodzi nic mocniejszego.

    • Gość: fifka IP: 62.139.254.* 19.02.04, 17:19
      ja znalem pare osob ktore odeszly z powodu palenia marysi i haszyku.przyklad:
      znalo go bardzo duzo osob.magik z kalibra 44 ,zachorowal na schizofrenie
      wlasnie przez palenie marychy i co pewnego dnia wyszedl przez okno... R.I.P.
      • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 20.02.04, 02:54
        PO PROSTU:,
        Ci co pala maryske chca samych siebie przekonac ze nie jest tak zle.
        Venus
        • Gość: mat IP: 62.111.239.* 20.02.04, 11:38
          venus, Ty jak i Pani doktor Krystyna dajcie sobie spokój z zabieraniem głosu ne ten temat bo jak widzę - nie macie o tym zielonego pojęcia. W życiu nie trzymałeś w dłoni "papierosa zwanego scunem". Czytałem wiele artykułów na temat narkotyków - niestety tylko w brukowcach były one prawdziwe. Ktoś dopuszcza dziennikarzy, którzy opisują temat nie znając go w "Polityce", "Wprost", Newsweek" i innych.
          Do Pani doktor: może zajęłaby się Pani weterynarią? A może po prostu powinna Pani wrócić do domu i zająć się gotowaniem?
          • Gość: julka15 IP: *.swic.dialup.inetia.pl 20.02.04, 21:55
            Całkowicie zgadzam się z Venus: Ci, którzy palą trawkę chcą wierzyć, że
            wszystko jest w porządku, że szkodliwość tego jest minimalna, wręcz ma to
            działanie pozytywne i pomaga w leczniu niektórych schorzeń.

            Może to prawda (wiem, wiem: raport WHO), ale to co napisała autorka
            komentowanego artykułu też jest prawdziwe i nie rozumiem dlaczego tak ją
            atakujecie. Chyba dlatego, że psuje wasze dobre samopoczucie.
            Przecież palący marihuanę nie obserwują u siebie WSZYSTKICH opisanych skutków
            tylko niektóre z nich.

            Uważam, że fakt, iż marihuana jest uznawana przez Was i wielu innych ludzi
            za "bezpieczny" narkotyk czyni ją właśnie niebezpieczną. Jesteśmy skłonni
            wybaczyć sobie kolejnego jointa, bo przecież lepiej zapalić niż pić to wstrętne
            i niezdrowe piwo. Na dodatek człowiek pijany wygląda tak obleśnie..

            No i tak od jointa do jointa toczy się życie. Najpierw tylko okazjonalnie na
            imprezce, potem też od czasu do czasu w kameralnym, "swoim" towarzystwie
            zapalić nie zaszkodzi.

            Człowiek nawet nie wie kiedy zaczyna podświadomie oceniać świat przez pryzmat
            palenia: na tej imprezce będzie palenie, a na tamtej nie uda się przypalić, ci
            ludzie palą, a tamci nie i wogóle nie rozumieją o co w tym chodzi.
            Wybór jest zawsze ten sam: idziemy tam, gdzie sie pali lub przynajmniej można
            to bez przeszkód zrobić.
            A jakby ktoś zapytał, to wszyscy "palący" mają zawsze tą samą odpowiedź: "ja
            tylko tak od czasu do czasu, dla relaksu"

            Paliłam długo, chyba ok. pięć lat. Były takie miesiące, że robiłam to
            codziennie, Amsterdam był moją mekką. Znam wszystkie argumenty dzięki którym
            samopoczucie palacza się poprawia. Faktem jednak jest, że zupełnie nie pamiętam
            tego okresu. Jakieś wyrywkowe obrazy, których w ogóle nie potrafię umiejscowić
            w czasie.
            Straciłam wielu znajomych, którzy wydawali mi się bezwartościowi (ja im zapewne
            też..)Najgorsze jest to, że tyle czasu bezpowrotnie przepieprzyłam na bzdety.
            Jak pomyślę o tym ile rzeczy mogłam zrobić w tym czasie, to chciałabym, żeby to
            zielsko nigdy nie wyrosło.

            Elton John kiedyś stwierdził, że dzięki marihuanie nie pamięta dziesięciu lat
            swojego życia. Jestem pewna, że wszyscy obecni tutaj "zwolennicy" doskonale to
            znają. I jak? Uważacie, że to jest w porządku? Zaburzenia koncentracji, a
            raczej totalny jej brak tez jest ok? Osłabienie i brak odporności organizmu też
            właściwie nie przeszkadzają w życiu, prawda?
            Pamiętam, że był taki rok, w którym byłam chora na anginę ropną dokładnie co
            sześć tygodni, potem było zapalenie oskrzeli kilka razy i na koniec zapalenie
            płuc, szpital i astma. Oczywiście fakt, że ciągle paliłam jointy nic z tym nie
            miał wspólnego - marihuana przecież nie szkodzi...

            Oczywiście nie spodziewam się zmiany Waszego nastawienia do marihuany -
            pamiętam doskonale jak złościły mnie wszelkie próby przekonywania mnie, że coś
            jest nie tak.

            Mogę jedynie Wam - palącym forumowiczom życzyć, by przyszedł dla Was też taki
            dzień, w którym będziecie mogli powiedzieć: "nie palę , nie potrzebuję tego,
            marihuana jest mi obojętna"

            Pzdrawiam,

            Julka
            • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 21.02.04, 00:27
              Julko,

              Ciesze sie ze wybrnelas z tego na dobre, i gratuluje sily woli.

              .. dzieki za poparcie, i kto jak kto ale ty majac juz wlasne doswiadczenie i
              perspektywe z pewnoscia mozesz sie na ten temat wypowiedziec.

              Dodam ze wiem doskonale ze p/bolowe dzialnie marijuany jest dyskusyjne.
              ..zalezy na co, zalezy komu. Mnie z cala pewnoscia na migreny NIE POMAGA.
              Tzn ja nie pale tego, ja w ogole nie pale, ale bylam ciekawa czy pomoze mi na
              bol glowy.
              NIE.
              I jeszcze jedno - nie radze laczyc barbituranow (butalbitalu) z maryska.
              brrrrrrrrrrrrrrrrrrrr - odlot.


              Do Mata - a skad ty wiesz czy ja palilam trawke czy nie. Znasz mnie w ogole?
              Moze jestem (bylam) bardziej awanturnicza niz ci sie wydaje..
              Venus
              • Gość: Maja IP: *.chello.pl 21.02.04, 15:31
                Nigdy nie paliłam maryśki, co pewnie już zdyskwalifikuje moją odpowiedź w oczach
                niektórych. Miałam okazję spróbować, ale bałam się. Natomiast miałam bardzo
                wiele okazji widzieć ludzi pod wpływem. Na jednej z wycieczek szkolnych
                większość grupy popalało i piło piwo. Pod wpływem tej mieszanki dwie panienki
                dostały odlotów, jedna raczej zabawnego (widziała rycerza), a druga bardzo
                paskudnego, z manią prześladowczą. Całe szczęście było nas kilka przytomnych
                dziewczyn i jakoś skłoniłyśmy ją do położenia się. Zapewniam, że taki wpływ
                miała na nie "zwykła" maryśka.
                Poza tym jeden mój kumpel, kompletnie najarany, przechodził w górach przez
                zieloną granicę. Miał szczęście, że kiedy go złapali, nikt nie przeszukał jego
                plecaka, bo posiedziałby za przemyt.
                Oczywiście, znam wielu ludzi, którzy popalali od czasu do czasu i nic złego im
                się nie stało, ale znam też takich, którzy kompletnie rozwalili sobie przez to
                życie.
            • Gość: cookie monster IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 25.02.04, 18:40
              julka, fajna jesteś ;) to znaczy tak mi się wydaje. chciałbym Cię kiedyś
              spotkać, pogadać, tym bardziej, że mam w głowie, przynajmniej w kwestii trawki,
              całkim to samo co ty.
              pytanie tylko - czy te doświadczenia z narkotykami, lepiej czy gorzej
              pamiętane, nie wzbogaciły nas? czy to nie one sprawiły, że żyjemy w sposób
              bardziej świadomy, a przez to nasze poglądy na świat są bardziej wielowymiarowe
              a my jesteśmy ciekawszymi osobami?
              to jedno jeszcze mnie męczy. nie wiem, jak bym się zachował, gdyby przyszedł do
              mnie 18-letni syn i powiedział: "tato, chcę spróbować marihuany"
              • Gość: vandermesis IP: *.nsm.pl 03.03.04, 00:31
                Witam.. :)
                Ja także nie powstrzymam się od odpowiedzenia na post Julki..
                ..powodem jest fakt "kilku lat wyjętych z życia" których doświadczyłem za pomocą "zielonego" i innych substancji ;)
                i może przede wszystkim chęć podkreślenia słów które napisała..
                Bardzo wiele przeczytałem materiałów na temat narkotyków..
                bardzo wiele dyskutowałem swego czasu o narkotykach..
                bardzo wiele miałem też do zarzucenia osobom publikującym te wszytkie materiały
                antynarkotykowe..
                i w poście julki powaliło mnie to, że nareszcie ktoś napisał
                tak zwięźle i prawdziwie o tym, że nie jest tak pięknie jak się wszystkim wydaje, że to niewinne "jaranie" zmieniając nasz sposób patrzenia na świat, zmieniając nasz system wartości wolniutko oddala nas od prawdziwego życia..
                te negatywne skutki objawiają się tu bardziej jako pewien proces, który zmienia człowieka.. i nie spotkałem się jeszcze osoby, którą by ten proces zmienił w pozytywnym sensie..
                poza tym powiedzmy sobie szczerze, ci co palą rzadko ograniczają się tylko do trawy, co już samo w sobie jest dużym minusem dla niej! (tylko nie myślcie, że mówię tu o braniu od razu hery jak to piszą w ulotkach ;) )

                Cieszę się, że natrafiłem na ten wyjątkowy głos w tym gąszczu oburzenia na "system"... :)
                Mam nadzieję, że jest choć parę osób, które na tym skorzysta...
                Na pewno dużo straciłem zaczynając od tych "nieszkodliwych zabaw" i nie życzę nikomu tego samego..

                Podziękowania dla Julki
                Pozdrawiam serdecznie

                DO cookie monstera:
                robiłem takie podliczenie plusów(bo też takie są) i minusów
                i niestety po czasie stwierdzam, że więcej z tego minusów.. :(
                synowi bym po prostu opowiedział o sobie.. bardzo możliwe że sam stwiedzi, że się nie opłaca za bardzo..

                DO wszystkich publikujących materiały antynarkotykowe!!!:
                Wkładajcie więcej czasu i pracy w dokładne rozeznanie tematu zanim coś publikujecie, nieścisłości, a może niedopasownie się do słuchacza w Waszych materiałach działają na Waszą NIEKORZYŚĆ jak zresztą widać po treści postów..
                Sam byłem świadkiem jak w pewnej organizacji zajmującej się sprawami związanymi z narkomanią puszczono do druku ulotkę na której na zdjęciu przedstawiajacym heroinę przedstawiono rozsypany biały proszek.. kogo w polsce stać na pradziwą heroinę????!!! a gdzie zdjęcie strzykawki z kompotem???!!!
                • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 01:11
                  Wyrazy szacunku :)
                  I dla Julki i pozostałych. W gruncie rzeczy post Julki jest lepszy od artykułu, który komentujemy. Bardziej rzeczowy. Rzeczywistość nie jest różowa ani seledynowoniebieska. Problem, moim zdaniem przynajmniej, nie polega na rozważaniu absolutnej nieszkodliwości marihuany czy porównywaniu jej szkodliwości z innymi szkodliwymi substancjami. W dyskusji na temat narkotyków - właśnie w odniesieniu do marihuany - szkodliwość jest tematem pretekstowym. Z jednej strony pojawiają się hasła "Zaczyna się od mocnej herbaty", z drugiej "Raport WHO". Ani jedno ani drugie nic nie przesądza. Są osoby, które palą od wielu lat i znakomicie się z tym czują (nawet jeśli za lat kilka będą tego żałowały), są osoby, które przełamały lęk przed pierwszym buchem, ale chwilę później wpadły w histerię, bo "dały się wciągnąć w narkotyki", są wreszcie ludzie, którzy nie popadali w histerię, ale przestali palić marihuanę, bo ich to nie bawiło. I są tacy, którzy od mocnej herbatki dotarli do mekki browniarstwa.
                  Całe to wodolejstwo powyżej służy jednemu. Marihuana ma swoje zalety, ma swoje wady, ich wagi zależą od punktu widzenia. Nie jest to nic dziwnego, podobnie jest w przypadku lodów truskawkowych i żelków haribo, tylko temat jest nieco bardziej chwytny i - przede wszystkim - mniej rozpoznany. Środki odurzające, a w szczególności ta ich grupa, która jest nazywana narkotykami, budzą więkswze emocje, bo potencjalne zagrożenie jest większe niż w przypadku żelatynowych miśków.
                  Problem tkwi w polaryzacji opinii. Trudno znaleźć wypowiedzi, które mówią, że marihuana jest szkodliwa w tym i w tym, a w tym akurat nie jest. I że wypalenie skręta z marihuany, zwanego skrętem, jointem, bluntem itp., nie zaś papierosem zwanym skunem, nie jest równoznaczne z heroinizmem. Propaganda nie zastępuje rzetelnej wiedzy, a w wielu przypadkach budzi odruchy negacji, buntu, agresji. Obie strony sporu mają swoje racje, ale nie dochodzi do ich prawdziwej konfrontacji, a jedynie do bitwy. Trudno wybierać, kiedy do wyboru są jedynie hasła dwóch najświętszych ze świętych stronnictw.

                  Autor niniejszego postu nie pali marihuany, choć swego czasu palił.
                  Pozdrowienia.
                • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 01:15
                  Nota bene edukacja na ten temat zaczynała się dla wielu z nas kwestią kapitana Żbika "Marihuana, ten morderczy biały proszek". Niestety Kampanie antynarkotykowe wciąż uderzają tym samym profesjonalizmem, tym samym zaangażowaniem w odstraszenie za wszelką cenę.
                  Pozdrawiam ponownie.
              • Gość: julka15 IP: *.swic.dialup.inetia.pl 15.03.04, 21:06
                Jestem w szoku.
                Byłam przekonana, że przeglądając ten wątek spotkam się z samymi atakiami na
                mnie. Cieszę się bardzo, że nie nie tylko ja myślę w ten sposób.

                Do cookie monster:

                Palenie trawki zawsze dawało mi poczucie, że jestem kimś wyjątkowym, tym
                bardziej, że zaczęłam kiedy jeszcze w Krakowie było tylko dwóch dealerów i nie
                było to zbyt popularne wśród "normalnych" ludzi.

                Czy to rzeczywiście wzbogaca?

                Najbardziej interesującym doświadczeniem dla mnie było LSD, czy raczej jakaś
                pochodna tego narkotyku. Dostrzegłam wtedy, że cała rzeczywistość, która mnie
                otacza jest taka jaka jest jedynie za sprawą zmysłów. Narkotyk całkowicie
                je "oszukał" i jedyne, czego byłam pewna, to tego, że gdzieś jest moja
                świadomość, czy myśl.. Wiedziałam, że to co widzę nie jest prawdziwe, tak samo
                jak to co czuję i słyszę, a to co mówiłam nie zależało od mojej woli. Jedyne,
                co było prawdziwe, to poczucie istnienia gdzieś w przestrzeni.
                Nawet wdychane powietrze było przeze mnie odczuwane jak jakaś gęsta ciecz,
                która wtapia się w moje ciało.
                Dziwny stan, nie umiem tego lepiej opisać.

                Po co to piszę? Chodzi o to, że to doświadczenie dało mi do myślenia i
                całkowicie zmnieniło mój światopogląd: odrobinka chemii ma taki wpływ na cały
                mój odbiór otaczającego świata. Tzn, że gdybym była inaczej skonstruowana, to
                właściwie byłoby tak, jakbym mieszkała na innej planecie.

                Przypomnina mi się to, co Eichelberger napisał we wstępie do książki "Trzy
                filary Zen" mniej więcej było to tak: narkotyki były niczym bagno, na którym
                wyrósł kwiat lotosu.

                W moim wypadku tak właśnie było.

                Pozdrawiam,

                Julka
                • Gość: vandermesis IP: *.nsm.pl 16.03.04, 20:25
                  Ja także jestem w szoku.
                  Niesamowite ,że ktoś na drugim końcu polski zaczął w tak podobnym punkcie, przeszedł przez następny tak podobny punkt jak opisywane przez Ciebie, i doszedł do punktu w którym ja się znajduję aktualnie..

                  Pozdrawiam :)
                  Marek
                • Gość: loghos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 01:24
                  Chyba rzeczywiście :)
                  Miło jest spotkać w internetowych forach ludzi Twojego pokroju. Takich, którzy do powiedzenia mają więcej niż "Żydzi". Ewentualnie małą literą lub bez polskich znaków ;) Pozdrawiam serdecznie, ale dość już wazeliny ;)
                • MOJA historia: wyjechalam za granice, poznalam faceta 12 lat starszego ode
                  mnie, zakochalam sie, wydawal sie taki "wolny" i taki szczesliwy w swojej
                  wszechogarniającej ignorancji do wszystkiego co go otacza. kiedy odwiedzal mnie
                  w naszym (mieszkalam z dwiema przyjaciolkami) mieszkaniu nie palił, potem sie
                  mialam dowiedziec ze to byl krotki czas w jego zyciu kiedy nie przypalal haszu.
                  pewnego dnia jedna z moich kolezanek przywiozla trawe ze stolicy, no i sie
                  zaczelo. okazalo sie ze moj wowczas juz facet nosi bibulki do robienia skretow
                  w kieszeni.ja zapalilam wtedy po raz pierwszy, spodobalo mi sie a poniewaz
                  pieniedzy nie brakowalo przypalalismy wszyscy razem codziennie po kilka razy,
                  kazda okazja byla dobra, do tego stopnia ze nie wyobrazalismy sobie imprezy bez
                  palenia. kumple mojego faceta przescigali sie w przynoszeniu najlepszych(czyt.
                  najmocniejszych) probek haszu a my cieszylismy sie jak dzieci.obracalam sie w
                  takiej rzeczywistosci przez ok rok, tylko ze z biegiem czasu ta rzeczywistosc
                  stawala sie nie do zniesienia. depresje, stany lekowe ,brak jakiejkolwiek
                  radosci zycia, brak motywacji do robienia czegokolwiek, patrzylam jak wpadamy w
                  dol z ktorego coraz ciezej bylo sie podniesc. na szczescie kontrakt sie
                  skonczyl i wrocilam do polski wlasciwie nie chcialam wracac ale okazalo sie ze
                  moja mama jest powaznie chora i musialam wrocic. wtedy dotarla do mnie prawda o
                  mnie o moim mezczyznie w ktorym bylam zakochana: dorosly mezczyzna bez zadnych
                  planow ,wieczny chlopiec ,piotrus pan , mial problemy z zalatwieniem
                  najprostszych urzedowych spraw, poziom kojarzenia rowny zero , zero
                  koncentracji,zero inicjatywy, dorosly facet przyrosniety do kanapy ze skrętem w
                  ręku, nic go nie interesowalo, wszystko bylo ok- wszystko bylo ok bo wszystko
                  zalatwiali za niego jego mlodsi koledzy, ktorzy jeszcze nie mieli takiego sita
                  z mozgu, a ktorzy nieuchronnie podazali w tym samym kierunku co on. kiedy
                  probawalam zwrocic mu uwage, wpadal w szal. zerwalismy ze soba, on wybral, a ja
                  nie moglam pojsc za nim, przez jakis czas bawilam sie nawet w misjonarke-
                  chcialam go z tego wyrwac stawiajac na szale nasza milosc ale nie mialam szans,
                  za pozno, za dlugo w tym siedzial, rzeczywistosc haszu i marihuany byla jedyna
                  rzeczywistoscia jaka znal, najgorsze bylo to, ze on nie przyjmowal do
                  wiadomosci prawdy, nie chcial jej znac, to ja bylam zla bo skoro z nim nie
                  zostalam to znaczy ze klamalam mowiac ze jest dla mnie wazny.A wierzcie mi ze
                  BYL...
            • Gość: dada IP: 80.72.36.* 01.04.04, 00:50
              > Może to prawda (wiem, wiem: raport WHO), ale to co napisała autorka
              > komentowanego artykułu też jest prawdziwe i nie rozumiem dlaczego tak ją
              > atakujecie. Chyba dlatego, że psuje wasze dobre samopoczucie.
              > Przecież palący marihuanę nie obserwują u siebie WSZYSTKICH opisanych skutków
              > tylko niektóre z nich.

              Ale Ty to wiesz, my to wiemy. A artykuł nie mówi o tym tak wyraźnie jak powinien.

              > Człowiek nawet nie wie kiedy zaczyna podświadomie oceniać świat przez pryzmat
              > palenia: na tej imprezce będzie palenie, a na tamtej nie uda się przypalić, > ci ludzie palą, a tamci nie i wogóle nie rozumieją o co w tym chodzi.
              > Wybór jest zawsze ten sam: idziemy tam, gdzie sie pali lub przynajmniej można
              > to bez przeszkód zrobić.

              IMO właśnie tak się dzieje, bo palenie jest karalne. Jeżeliby zdekryminalizować tę używkę to podejście i innych na imprezach byłoby inne. I jeszcze jedna rzecz - po paleniu ciężko się rozmawia z pijanym. Dlatego owe spotkania "we własnym gronie" są zdecydowanie lepsze niż palenie na imprezie, którego nie polecam. Ale częściowo masz rację - nie można żyć tylko tym, imprezami. To ma być dodatak do naszego życia.

              Twoje spostrzeżenia są o tyle wartościowe, że poparte doświadczeniem. Ale podejście do zielonego które prezentowałaś nie podoba mi się. Jeżeli faktycznie żyje się zabawą, to w rzeczywistości traci się bardzo dużo czasu. I dotyczy to nie tylko marysi. Dlatego ludzie się uczą, pracują, tworzą...

              Zdrowia życzę

              D.
            • Gość: jotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 10:53
              Julka, proszę o radę. Myślę, że moja córka faszeruje się się różnymi
              specyfikami. Nie wiem, jak się upewnić i co robić w takiej sytuacji. Nie chcę
              panikować, żeby nie narobić więcej szkody niż pożytku. Czy możesz mi coś
              podpowiedzieć ? Pozdrawiam.
            • no brawo julka za ujęcie problemu, prawda leży pośrodku... niestety wiem o czym piszesz ja paliłem dzień w dzień i wcale miło tego nie wspominam...
              odstawiłem maryske... choć przyznam że zdarza mi się parę razy do roku przypalić, ale głównie przy imprezach albo urlopie... najwazniejsze żeby nie robić z tego priorytetu (ustawianie sie "pod" ludzi związanych z paleniem, spotykanie się tylko z palącymi, myślenie o tej używce, kult używki)
              na obrone marihuany mam ze ten okres głodu po odstawieniu nie trwa długo ani sam "głód" mocny nie jest, w każdym razie znacznie mniej uciążliwy niż przy papierosach...no własnie nie puścić dymka po dymie maryjnym jest bardzo ciężko
              Kurcze najlepiej jest być wolnym od wszelkich używek ... poza tym ciężko jest dostrzec i przyznać się do problemu nie mówiąc o znalezieniu siły na zmiany...
              Sądze że to jest tak że jeśli chodzi o marihuane to zło tkwi w nas... mówienie sobie że to nie szkodzi i palenie codziennie albo bardzo często prowadzi do patologii, albo w kazdym razie jest szybką drogą do tego. Tak jak częste picie wódki czy piwa...
              Myśle że tak samo szkodliwe jest twierdzenie że marihyana to samo zło, takie samo jak inne narkotyki (no przecież wkładanie do worka marihuany i heroiny czy kokainy to zbrodnia) jak i twierdzenie że marihuana to nieszkodliwa używka!
              Szkodliwa jak najbardziej!
          • Gość: aa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.05, 23:56
            Szkoda, że tylko w brukowcach.
          • Ktos kto palil kiedykolwiek marihuane, od samego poczatku artykulu widzi ze
            jego autor nic na ten temat nie wie. "Powoduje nudnosci, wymioty" - jest wrecz
            przeciwnie i wlasnie dlatego jest stosowana w medycynie. Autor pisze dalej, ze
            osoba pod wplywem marihuany ma wrazenie ze wszystko przebiega szybciej - tu
            znowu zupelnie odwrotnie, bo taka osoba ma wrazenie ze wszystko przebiega
            wolniej (wiem z doswiadczenia i nie tylko swojego). "brak motywacji do
            działania" - znowu glupota, przynajmniej w moim przypadku, mam wiecej pomyslow
            niz normalnie i wiecej checi do dzialania. Jakie wnioski? Autor nic nie wie na
            ten temat, a wiec te informacje sa pewnie wyciagniete z internetu z innych
            falszywych artykulow oraz/albo zostaly wymyslone. Czytalem tez niektore z
            komentarzy i przeraza mnie to jak propaganda wplywa na wasze poglady bez
            zadnego oporu (propaganda w tym przypadku to stwarzanie falszywej opinni na
            dany temat dla korzysci ludzi ja tworzacych). Czytalem np komentarz
            udowadniajacy szkodliwosc marihuany w taki sposob (mniej wiecej) : "mam meza
            ktory pali marihuane nalogowo i nie idzie sie z nim w ogole dogadac ani
            wychowywac dzieci". A to ze ludzie zabijaja sie prowadzac samochod znaczy
            oczywiscie ze samochody sa zle i powinny byc zabronione? To czlowiek zle
            korzysta z roznych rzeczy i jego nalezy winic, nie te rzeczy. Widzialem
            komentarz o tym ze marihuana powoduje agresje, ze ktos sie kloci dlatego ze nie
            ma marihuany. I tu znowu wina czlowieka nie uzywki. Gdyby ten czlowiek byl
            uzalezniony od alkoholu zamiast trawki to pewnie zachowywalby sie jeszcze
            gorzej. A reakcja bylaby podobna gdyby np zabrali mu TV albo komputer. Alkohol
            budzi agresje kiedy czlowiek jest pod wplywem i nikt temu nie zaprzeczy! A z
            marihuana jest zupelnie odwrotnie. Kiedys marihuana byla legalna i nie bylo
            wokol niej takiego szumu. Mozna z niej wytwarzac np papier oraz wiele innych i
            wszystko to duzo taniej i nie niszczac np drzew. Dlatego wlasnie wplywowi i
            bogaci ludzie kilkadziesiat lat temu zaczeli prowadzic propagande az w koncu
            spoleczenstwo znienawidzilo marihuane na podstawie falszywych informacji
            przeczytanych w gazetach. I do dzis ludzie wierza w te glupoty... to naprawde
            smutne.
      • Gość: Hybridus IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.04, 00:43
        Nie wiem czy wiecie drodzy czytelnicy, ale wedlug badan amerykanskich naukowcow
        Maria MOZE POWODWAC PRZYSPIESZENIE OBJAWOW SHIZOFRENII ale nie musi!!!!
        Dodatkow zjawisko to moze wystapic u osob, ktore maja sklonnosci genetyczne do
        tej choroby umislowej!!!! Wiec prosze - nie leczcie uspokajajcie sumien swoich
        i innych ludzi pieprzeniem o tym jakie to narkotyki sa zle, b najgorszym zlem
        jakie wyrzadzacie swoim "braciom" jest zniewalanie ich poprzez zakuwanie w
        kajdany swoich osadow i zasad moralnych.

        Fifka: Naprawde fajnie, ze o tym mowisz, baaardzo sie ciesze, ze dyskutuje sie
        o wszystkich aspektach zazywania CZEGOKOLWIEK(ale zaznaczam ze popeelniacie ten
        sam blad co wszyscy przeciwnicy Marii - bagatelizujecie alkohol i podejscie do
        imprez - odsylam do mojego posta nizej w tym drzewie), zwlaszcza, ze
        wypowiadaja sie ludzie, ktorzy wiedza czym grozi "zabawa". Natomiast prosze o
        jedno: nie obarczajcie mnie odpowiedzialnoscia za wasze bledy i nie probujcie
        uszczesliwiac mni i innych na slie!!! OSTRZEGAJCIE, TRABCIE NA ALARAM, ALE NIE
        ZAMYKAJCIE W WIEZIENIU SOWICH OSADOW I PRZEZYC!!!!!!!!!!

        Blagam was o wolnosc wyboru (chociaz mialby to byc wybor "narkotycznej
        niewoli") i mozliwosc samodecydowania!!!!!
    • Gość: marta IP: *.icpnet.pl 21.02.04, 09:47
      www.e56.republika.pl
      www.e56.republika.pl
      www.e56.republika.pl
      www.e56.republika.pl
      www.e56.republika.pl
      www.e56.republika.pl
      ...........*..*..*.............*..*..*...........................
      ......*. ................*..*................*.....................
      ....*.....................*....................*...................
      ...*....................... .....................*..................
      .....*.........................*. ..*...........*......*............
      .......*....................*.......... .*.. *............*.........
      ..........*..................*............*.......... ..*..........
      ..............*............... *.. ..*........ .....*..............
      ...................*...............*.............*.................
      ..........................*..............* .*......................
    • Gość: arsen IP: *.csc.com.pl 25.02.04, 13:40
      buhahahahaha no nie moge z tej pani co to pisze jaki skun chyba skunk idiotko i
      jakie 18% skunky maja od 8-12% pani wszystkowiedzaca i po marihuanie zrenice
      sie powiekszaja o to widze ze pani dzieci moga bakac do woli a pani ich nigdy
      nie przyluka( fajna mama ) to o halunach tez bylo dobre hahahahha i chcialbym
      dowiedziec na jakich badaniach sie pani opiera piszac te brednie?
    • Gość: zszokowany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 14:24
      Piszę do autorki artykułu i tej taniej gówno wartej książki: Krystyny
      Karwickej-Rychlewicz
      Takie pytanie: Z kąd wzięła się osoba pisząca te bzdury?? Widać jak wszyscy
      cholerni teoretycy nic nie wie o działania marihuany i tym podobnych!! Nie
      widziałam nigdy osoby, która po zażyciu - spaleniu jointa miała poszerzone
      źrenice, a wręcz odwrotnie!! źrenice się zmniejszają!! ludzie którzy zażywaja
      narkotyków chemicznych: amfetamina, ecstasy używają marihuany do zmniejszenia
      swoich źrennic w końcowej fazie działania tamtych narkotyków!!"pojawia się
      uczucie zimna, drżenie mięśni, zaburzenia koordynacji ruchowej, nudności,
      wymioty, zawroty głowy" - to już jest kompletna bzdura!! nigdy nie spotkałem się
      z podobnymi objawami!! "W okresie przewlekłego zatrucia występuje uczucie lęku,
      nawet paniki, brak motywacji do działania, zaburzenia samooceny, a także stany
      depresyjne" - owszem ale po amfetaminie i jej pochodnych!!nie po marihuanie!!
      a wzmianika, że ecstazy "Łączy w sobie właściwości amfetaminy i meskaliny" jest
      wyzsana chyba z tajemniczych snów erotycznych tej babki!! amfetaminy to i zgoda,
      heroiny i owszem, pcp - jeszcze ok, ale meskaliny???? nie ten typ narkotyków
      złociutka!! ecstasy nie jest środkiem halucynogennym, tylko stymulującym!!!!!
      ludzie zapoznajcie się najpierw z wiarygodną opinią, a potem pozwólcie jakiejś
      idiotce robić z ludzi kretynów!! niech ta kobieta sprawdzi co słychać w
      piaskownicy, albo się dobrze wyśpi, bo nic z tego nie będzie!!
    • Gość: Tomi IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 03.03.04, 11:58
      Kobieto jak ty nie wiesz o czym piszesz lepiej se zajaraj na wyluzowanie
      heheheheheheheheeh
    • Gość: Hybridus IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 00:41
      W powyzszym artykule uderzylo mnie kilka rzeczy.... wymienie tu te dwie, ktore
      wyrzadzily mojej czaszce :) po pierwsze: obiegowa opinia o tym, ze marihuana
      jest wstepem do twardych narkotykow to WIERUTNA BZDURA!!! I tu zwracam Panstwa
      uwage na dwie strony tego stwierdzenia. Czy nie nasuwa sie Panstwu mysl, ze
      nawyk odurzania sie, zmiany stanu swiadomosci mlody czlowiek nabywa uczac sie
      pic alkohol???? Czy rzeczywiscie tak trudno zauwazyc jak to funkcjonuje??? Nie
      widzicie, ze wszedzie, na kazdej nimal rodzinnej imprezie stoi wodka, lub
      chociaz piwo?? Ludzie uwazaja to za niegrozne, a cala odpowiedzialnosc chca
      zrzucic na palaczy - narkoli!!! To wy drodzy rodacy tak bardzo rozkochani w
      swoim psychicznym komformizmie jestescie odpowiedzialni za narkomanie swoich
      dzieci - bo zamiast uczyc je co jest zle i czego powinny sie wystrzegac
      wybieracie spokoj ducha zwiazany z wprowadzeniem kolejnej prohibicji. Przypomne
      tylko, ze wspomniany wielokrotnie przez moich poprzednikow raport WHO
      jednoznacznie stwierdza, ze nie ma bezposrednich powiazan pomiedzy spozywaniem
      marihuany a sieganiem po narkotyki "twarde". A jesli chodzi o to, ze mlody
      czowiek siega po ine srodki. a moze to sposobnosc zdobycia czegos nowego od
      dilera na ulicy powoduje pobudzenie ciekawosci???Ale pewnie powiecie, ze to
      niemozliwe, bo to oznacalo, ze wasz wybor - delegalizacja marihuany okazal sie
      szkodliwy dla waszych dzieci - taka swiadomosc musialaby zabolec.
      Druga rzecz, ktora mnie zastanawia - Pani doktor twierdzi, ze istnieja
      opracowania medyczne wykazujace bezposrednie powiazanie spozywania maihuany i
      skutkow zdrowotnych.... a moze te opinie podali tacy sami wspaniali lekarze i
      naukowcy, ktorzy chcieli zataic czesc raportu WHO przed spoleczenstwem, bo
      byl "politycznie niepoprawny"????? www.hyperreal.info/kanaba - poszukajcie tam
      sekcji RAPORT WHO - zglebcie ta lekture i wtedy wydajcie sad....
    • Gość: ulfgar IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 02.05.04, 16:01
      Ten artukul to stek bzdur. Oczywiscie nie mowie ,ze caly, ale widac ,ze osoba go
      piszaca nie jest w ogole obeznana z tematem.

      objawy: wesolosc- owcszem, gdzy jest wesolo tak samo jak przy piwie czy czyms
      mocniejszym, zwiekszony apetyt, niektorym wysychaja usta, mozliwe zaburzenia
      wzrokowe i rownowagi. ALE TO WSZYSTKO DZIEJE W CZASIE DZIALANIA NARKOTyKU czyli
      okolo godziny do dwoch, tak jak po alkoolu!! Natowmiast marihuana nie niszczy
      komorek mozgo jak robi to wodka czy piwo. Zreszta co ja tu bede pisac. Jedynym
      obiektywnym zrodlem informacji o marihuanie jest RAPORT WHO (swiatowa
      organizacja zdrowie) z kttorego wynika ze marihuana czyni najmniejsze
      zniszczenia w organizmie ze WSZYSTKICH uzywek!!
      Do tych co twierdza ,ze mozna dostac raka jak po papierosach. Owszem ale tylko
      gdy sie pali marihuane, a mozna ja zayc na wiele innych sposobow np. zagotowac z
      mlekiem i zrobic sobie kakao albo wypic samo mleko, zrobic ciastka ,czy
      nalesniki. (thc uaktywnia sie przy temperaturze 60 stopni celsjusza)
      • Gość: lollapaloza IP: 81.15.215.* 16.09.04, 22:46
        Może i można dostac raka, ale jakie ilości trzeba by było wypalić? Pakę skrętów
        codziennie przez 10 lat??? Nierealne...
      • Gość: wowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:18
        gdyby konopia byla legalna to polskie rolnictwo notowane byloby na nowojorskiej
        gieldzie, niestety decyzje politykow sa inne. widac ktos z tej prohibicji musi
        ciągnąć kolosalne pieniądze - pewnie Kulczyk.
      • gdyby konopiabyla legalna to polskie rolnictwo z pewnościąbyloby notowane na
        nowojorskiej gieldzie, niestety decyzje politykow są inne. Ciekawe kto na tej
        prohibicji najlepiej wychodzi - pewnie Kulczyk
    • Gość: joiceeee IP: *.necik.pl 11.05.04, 17:21
      co za bzdury.kobieto!!!!musisz sie jeszcze wiele nauczyc o mlodym pokoleniu,ktore nagminnie pali blanty:)powodzenia,hipokrytko!!!
    • Gość: zielnik IP: *.trustnet.pl 17.06.04, 22:06
      Konopie palę od jakiś 5 lat i mam się całkiem nieźle. Chciałbym poruszyć temat
      zwiększenia wrażliwości przez tą roślinę. Zaobserwowałem, że takie wlaśnie ma
      działanie - wzmaga wrażliwość. Kiedy zacząłem palić, zacząłem naprawdę słuchać
      muzyki, a nawet nie tyle słuchać, co słyszeć. To właśnie konopie sprawiły, że
      szanuję teraz przyrodę. Po prostu zwiększyły moją wrażliwość i odczułem głęboki
      szacunek do piękna. Co do negatywnych doświadczeń z tą używką, to również i
      takie miałem. Po prostu trzeba uważać co się robi bez względu na to, czy się
      pali, czy nie. Trawka nie jest sama w sobie ani dobra ani zła. Dobre lub złe
      może być to jak się jej uzywa. Sytuacja taka zachodzi w przypadku wielu rzeczy -
      np. noża można użyć na bardzo wiele sposobów. Między innymi można obrać
      ziemniaka, pokroić seler albo się skaleczyć. Mimo iż można się skaleczyć, nikt
      nie zdelegalizował noży ;).
    • Gość: Ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 11:38
      Sama od niedawna zazywam narkotyki choć mam diopiero 15 lat. Boje sie ze nie
      bede mogla funkcjonowac jako normalny człowiek gdy bede zstarsza. Strasznie sie
      tego boje. Ale nadal bede zazywac bo to mnie uwalna od dalszych prbiblemów.
      Wogókle zawsez byłam przeciwna do narkotyków, narkomani, ale wogfóle niewiem co
      ja robe.
      • Gość: (THC)ZolteQ IP: *.warynski.net / *.warynski.net 19.07.04, 11:52
        ...jednym slowem masz cos z garem...zreszta jak my wszyscy - wiec sie tym nie
        przejmuj, ja cpalem amfetamine przez 1,5 roku w bardzo duzych ilosciach -
        owszem zniszczylo mnie i nie polecam tego nikomu tak ze to tyle co do
        narkotykow...bo narkotyki to chemia...ale jezeli chodzi o palenie ziola albo
        grudy...to mozesz spokojnie to pierdo:)ic...bo po tym Ci i tak nic nie bedzie a
        w koncu i tak skonczysz - jak dorosniesz...chociaz ja mam 19 lat a zaczalem 2
        lata temu :P

        ...pozdro...nara
    • Gość: (THC)ZolteQ IP: *.warynski.net / *.warynski.net 19.07.04, 11:39
      ale bzdury....powiekszone zrenice to se mozesz miec jak przyjmiesz pasiaka z
      amfetaminy albo kokainy - nie mowiac juz o Extazach czy kwasach...albo slodkawa
      won i blade palce...cos wam sie chyba poje*alo w tych glowach...moze palenie
      nie jest zdrowe - ale juz napewno nie jest tak szkodliwe tak jak to opisano w
      tym debilnym artykule...i tak jestem za legalizacja... nara i pozdro
    • Gość: Ganja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 20:45
    • Gość: Ganja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 20:50
      Sama zapaliłam trawkę tylko parę razy, ale mam wielu kumpli którzy palą! Ziolo
      jest mniej szkodliwe od alkohalu i papierosów. Mam 14 lat,ale wiem jedno to co
      napisaliście w tym artykule to gówno, a nie prawda. Ganja jest praktycznie
      nieszkodliwa, co innego feta czy extasy, bo to chemiczny syf!!!!!!!!!
      Jestem za legalizacją;-)
      Nara
    • Dlaczego prawie wszyscy tu piszacy i palacy trawke sa tak dobrze obeznani z
      dzialaniem innych narkotykow? A przeciez jedno z drugim w/g Was nie ma nic
      wspolnego. Nikt nie pisze o delirium tremens jako skutku picia alkoholu, czy
      innych nieprzyjemnych dalszych efektach picia, ale wlasnie o skutkach brania
      amfetaminy, ekstazy itp. Skad Wy to wiecie, czy palac trawke nie "obraca" sie
      czlowiek w srodowisku ludzi bioracych? A to juz jest okazja zeby czegos nowego
      sprobowac.
      Znam osobiscie czlowieka w wieku ok. 50-ciu lat, ktory nie pije nie zazywa
      niczego innego oprocz swojej ukochanej Marychy. Niestety kontakt z nim w
      zasadzie jest niemozliwy, tak ma przepalony mozg tym swinstwem. Piszecie, ze
      dlugo, bo np.5 lat palicie, przeciez to jest krotko. A czy wiecie co bedzie,
      jezeli bedziecie palic 15, 20 lat. Znacie takich normalnych jeszcze ludzi?
      Macie bardzo malo "wydajne" mozgi, bo zeby przezywac cos gleboko potrzebujecie
      jakiejs chemii czy ziol.
    • Gość: Clear IP: 201.1.215.* 09.08.04, 10:44
      hey Twiter..kazda wymowka jest dobra..jesli bierzesz..to polecam zaczac sie
      leczyc. Alkoholik pije, nie bo jest uzalezniony, ale to daje mu przyjenosc,
      palacz pali nie bo jest uzalezniony, ale bo jest zimno, a narkoman bierze, nie
      z nalogu, ale poprostu bo ktos powiedzial, ze to nie szkodzi...gdzie ty
      czlowieku zyjesz ???
    • Gość: darx IP: *.twoje / *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.04, 12:47
      przeczytalam dwie opinie, wiem co bedzie w nastepnych, pale marie od pieciu lat
      i takze nie czuje sie gorzej. Przez marie nie zaczelam brac twardych narkotykow
      jak twierdzi 3/4 starszej ludnosci. Pale czasami takze z moim ojcem, on mieszka
      w HOLANDII ma kontakt z tamtymi ludzmi i nie wydaje mu sie to szkodliwe. Wiemy
      wszyscy dlaczego w Polsce nie bedzie legalizacji, bo na naszym panstwie reke
      trzyma mafia, która ma z tego nie maly zarobek, starczy im jeszcze zeby oplacic
      poslow, itd. , ktorym nie oplaca sie zalegalizowac grassu, bo wtedy pieniadze
      nie szly by do ich kieszeni tylko trafialy do skarbu panstwa!!!!!!!! Dlatego
      jak tu opisywal kolega z przeroznych badan nie otrzymamy informacji prawdziwych
      tylko te bzdury: jest szkodliwa!, gorsza od papierosow!!, itd. BZDURY BZDURY
      BZDURY
    • Kontrola ludzie kontrola. Wszystko w nadmiarze jest szkodliwe nawet sex i
      odpoczynek. Mialem okres w ktorym palilem nontoper ale na szczescie zrozumialem
      ze to niema sensu i ze jak tak dalej pojdzie to bede mogl sie porzegnac z
      wlasna przyszloscia. Pale nadal ale robie to rzadziej niz 1 w miesiacu i wiecie
      co wam powiem jakos wogole tego nie odczuwam. Poprostu potrzebuje czasem chwili
      zapomnienia i odprezenia ktora daje mi wlasnie stafik, wole to niz najebac sie
      wodka, chociaz pije tez rowniez od czasu do czasu. Raz sprobowalem bialka,
      przez jakis czas palilem kostki, na tym skonczyla sie moja przygoda z dragami.
      Jestem nawet normalny. Alkohol jest dla ludzi, palenie jest dla ludzi tylko
      zalezy w jaki sposob ludzie z tych uzywek korzystaja.
      --
      ///don't argue with stupid people they drag you to their level and beat you
      with experience///
    • Gość: ton1q IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 00:14
      Bardzo ciekawe rzeczy napisała pani Krystyna Karwicka-Rychlewicz, np. ze
      człowiek upalony marihuana czuje sie jakby sie przemieszczał z predkoscia
      100km\h :) i wszystko sie dzieje bardzo szybko... w zyciu o czyms takim nie
      słyszałem, przeciwnie bym powiedział wszystko sie dzieje wolno, czas upływa 2x
      wolniej :) nic nie rozumiem z tego... nie rozumiem tego takze ze oczy palacza
      sa przekrwione i cisnienie sie podnosi.. nawet w tutejszych postach ktos
      zauwazyl ze marihauana pomaga chorym na jaskre poniewaz zmniejsza cisnienie w
      gałce ocznej... wogule zastanawiam sie czy pani opowiadajacej o konopjach nie
      pomysliły sie ze speedem albo czyms innym ?!? jak teraz czytam poraz
      drugi 'skun' to nie jest okraslenie slangowe trawki tylko nazwa szczytu z
      rosliny ktory zawiera 2x wiecej thc niezeli liscie, pozatym maryśka na palenie
      chyba mowili hipisi w latach 60tych... zero pojecia o marihuanie... "W pokoju
      może unosić się zapach palonych liści inny niż po papierosach, w kieszeniach
      lub w podszewce ubrań znajdują się brązowoszare nasionka, bibuła papierosowa,
      zielony tytoń, a dziecko ma blade palce" - dobre :) zielony tyton, blade palce,
      nasionka, jeszcze nie widziałem dziecka ktore baka materiał z własnej plantacji
      wielki LOL i oklaski dla autorki, tragedia.. nic dziwnego ze wszystkie lebki z
      gimnazjum chodza ujarane... jakie blade palce wogule, źrenice powiekszone tez
      nie zawsze wystepuja, zapach..., to chyba bob marley musiał by byc, gdyz zeby
      marihuana (skun) zadziałała wystarcza 3-4 wdechy, czyli bardzo mało... wiec
      czemu ubranie ma smierdziec ?!? co to za metody ??? przeciez wystarcza 2 minuty
      rozmowy z człowiekiem bedacym pod wpływem marihuany zeby sie o tym przekonac...
    • Gość: doswiadczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 21:51
      pozwole sobie zajac glos w dyskusji.
      po pierwsze w ksiazce dla studentow medycyny do psychiatrii jes napisane ze
      marichuana moze powodowac rozne komplikacje z psycha np jakies psychozy,
      ostatnio byl na onecie news ze robiono jakies badania na temat marichuana i jej
      wplywu na schizofrenie bo to ma jakis zwiazek
      po trzecie sam jestem dowodem na to ze to nie jest tak do konca szkodliwe,
      palilem to gowno prze pol roku, i po ktoryms razem (po mocnym upalenia -ale
      faza byla:) - dwa dni pozniej dostalem malej psychozy i tak zaczalem sie leczyc
      u psychiatry i lecze sie do tej pory
      po czwarte jak gadalem z psychiatra to mowila mi ze teraz bardzo duzo sie
      zglasza mlody ludzi co tylko palili marichuana i teraz maja problemy z psycha
      pani psycholog potwierdza ta opinie
      a ja tylko pilem wode(teraz tez:)) i czasami przypalilem i nic wiecej
      ok mozecie powiedziec ze mam slaba psyche, no dobra ale skad wiecie jaka wy
      macie ????? ok jak chcecie sie przekonac to palcie dalej, - mi sie czasami
      podobalo, ale nie zycze wam teo co ja przeszedlem i przechodz teraz
      narka
    • Gość: TMq IP: *.taxo.pl / 80.51.176.* 28.09.04, 14:35
      tu jest dużo błędnych informacji np. że "palenie powoduje wzrost ciśnienia" a na prawdę to jest na odwrót zobaczcie sobie raport WHO na www.kanaba.info
    • Gość: robo i suwa IP: 80.50.13.* 29.09.04, 21:10
    • Marihuana to roślina, zioło, wykorzystywane zresztą do leczenia np.
      stwardnienia rozsianego. Niech lepiej nie wypowiadają się teoretycy, którzy
      nigdy nie palili i nie mają zielonego pojęcia jak działa marihuana.
      --
      "W umyśle laika jest wiele możliwości. W umyśle eksperta jest ich niewiele."
    • Gość: Autorka artukułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:12
      Sorki, pochrzaniło mi się!!! Jak to pisałam byłam troche najarana.
    • Gość: Tomek IP: 212.106.128.* 13.10.04, 21:23
      Palę, ale tylko kiedy mam ochotę i proszę od razu nie mówić, że już jestem
      uzależniony, albo że nie mam ochoty, tylko muszę. Palę raz na kilka miesięcy,
      chociaż mam zawsze trochę na wypadek kiedy miałbym ochotę - ta kostka na półce
      leży już od początku wakacji i czeka na swoją kolej. Jak ktos teraz powie, ze
      to i tak oznacza ze jestem uzalezniony, to juz normalnie brak mi słów.
      Kilka uwag do artykułu:
      - po THC nie ma rozszeżonych źrennic, autorowi pomyliło się z jakimś innym
      narkotykiem.
      - Do rodziców - nie spodziewajcie się znaleźć u swoich pociech nasionek
      konopii, tak jak to sugeruje autor(ka) - takich rzeczy nie nosi się w kieszeni,
      bo po co? (kostki i trawkę to owszem)
      - wspomniane w tekscie "dobrze udokumentowane badania" są tyle samo warte co
      prezentujące zupełnie odmienną opinię teksty maniakalnych palaczy, sugerujące
      że jest to zdrowe. Według mnie należy tutaj zastosować złoty środek - trawka
      (hash) napewno nie jest zdrowa, szkodzi tak jak alkohol, lub papierosy,
      (herbata, tłuszcze...) ale w rozsądnych ilościach palenie nie jest żadnym
      dramatem, o ile rzeczywiscie jest z umiarem.
      Pozostałe informacje zawarte w tekscie są ok.

      Podsumowując: Jedynym poważnym niebezpieczeństwem przy paleniu konopii i
      pochodnych jest możliwość sięgnięcia po inne narkotyki.
    • Gość: Skoczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.04, 14:56
      To jest prawda!!!! Marihuana nie szkodzi aż tak jak to piszecie i powinna
      zostać zalegalizowana tak jak w holandii!!!!!!!!!!!!! :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
    • Gość: vampir IP: *.238.76.27.adsl.inetia.pl 28.11.04, 17:09
      Przykro mi jak czytam podobne artykuły. Ciekawe komu zależy na tym aby konopie
      indyjskie (cannabis indica), miały taką opinię. Otóż większość tego co zostało
      napisane w tym artykule nie ma potwierdzenia w praktyce. Palę konopię od 4 lat
      i mogę powiedzięć, iż według mnie jest to najmniej niebezpiczna używka.
      Rozbawiło mnie stwierdzenie ze po jej spaleniu źerenice się rozszeżają, jest
      odwrtonie, źerenic prawie nie ma wcale tak się zmniejszają. Nie będe wymieniał
      tu wszystkich błędów jakie są zawarte w tym artykule, bo ten cały artykuł jest
      błędem. Większość ludzi, któzy to czyta pewnie nigdy nie miało doczynienia z
      marihuaną, więc wciskają wam takie bajki żębyśćie przypadkiem nie spróbowali i
      sami się przekonali jak jest naprawdę. Wielu ludziom zależy aby w Polce pito
      tylko alkohol i palono tylko tytoń, któy jak zostało udowdnione w raporcie WHO
      jest o wiele bardziej szkodliwy niz marihuana.
    • Gość: thc rulez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.04, 22:01
      Jeszcze nikt nie umarł od zażywania marihuany. Według Światowej Organizacji
      Zdrowia w Genewie, dawka THC, po której mógłby nastąpić zgon przekracza 40.000
      razy, czyli człowiek musiałby wypalić 600 skrętów lub zjeść 8,5 kilograma marihuany.

      Dowiedziono, że marihuana jest zdrowsza od papierosów i od alkoholu.

      Na Uniwersytecie Hardvardzkim zespół lekarski w 1987 roku przeprowadził badania
      nad szkodliwością marihuany lecz, niebezpiecznych fizycznych czynników w
      marihuanie nie znaleziono. Zarówno jak w przypadku tytoniu niezdrowy jest sam
      dym. Szkodliwość dymu możne być eliminowana poprzez spożywanie rośliny zamiast
      palenia lub przez stosowanie fajki wodnej. Dym spalanej marihuany i haszyszu
      zawierają czynniki rakotwórcze podobne do tych z dymu papierosowego, lecz nie
      pali się ich tak często i w takich ilościach jak papierosów.

      Palenie marihuany, w przeciwieństwie do papierosów, nie prowadzi do blokady dróg
      oddechowych, rozedmy płuc i nie upośledza funkcji płuc.

      Palenie marihuany, w przeciwieństwie do alkoholu, nie prowadzi do
      nieprawidłowego rozwoju płodu. Nie poznano jeszcze do końca zasad działania THC
      na organizm ludzki.

      Dowiedziono, że konopie (dokładniej kanabinoidy):

      - obniżają zbyt wysokie ciśnienie w gałce ocznej, oraz blokuje postęp jaskry;


      - powodują ulgę w bólach artretycznych, reumatycznych;
      - pomagają na migreny i bóle głowy;


      - bywają pomocne w psychoterapii;
      - łagodzi odchodzenie od alkoholu i twardych narkotyków;


      - udrażniają drogi oddechowe astmatykom (rozszerzają pęcherzyki płucne);
      - pomagają na chroniczne bóle;


      - łagodzą nudności i bóle spowodowane rakiem;
      - jest pomocna w pokonywaniu bezsenności;


      - łagodzi odruchy wymiotne u osób leczonych chemioterapią;
      - łagodzi bóle u chorych na stwardnienie rozsiane;


      - blokuje ataki epileptyczne.
      Konopie są używane również do walki z:

      - chorobą Parkinsona;


      - chorobą Alzheimera;
      - alkoholizmem.


      Pomaga ludziom chorym na AIDS:

      - eliminuje stres i depresje;


      - eliminuje nudności;
      - redukuje ból;


      - pobudza apetyt.
      W grudniu 1997 r. w Toronto Terrence Parker, jako epileptyk, uzyskał sądownie
      prawo do użytku i hodowli konopi w celach leczniczych. Wcześniej został
      oskarżony o hodowlę i posiadanie narkotyków. Sędzia wydając werdykt stwierdził,
      że ustawa zakazująca używania konopi jako medykamentu niezgodna jest z
      konstytucją. Po oczyszczeniu z zarzutów zwrócono mu rośliny, sprzęt do hodowli
      oraz skonfiskowaną marihuanę. Sam T. Parker starał się przez ponad 20 lat o
      prawo do stosowania marihuany, która blokuje ataki epileptyczne.

      W XIX wieku lekarz królowej Wiktorii, by złagodzić bóle porodowe, podawał jej
      konopie.

      Lepiej palić mniej mocniejszej niż więcej słabszej marihuany.

      Medyczne przeznaczenie konopi indyjskich było najbardziej rozpowszechnione w XIX
      wieku. Lecz późniejsze stosowanie innych leków działających szybciej i mocniej
      (najczęściej skutkami ubocznymi było uzależnienie) całkowicie wyparło konopie.
      Dziś coraz częściej słyszy się o stosowaniu marihuany w medycynie.

      THC utrzymuje się w organizmie, w organach, w których znajduje się najwięcej
      tłuszczów tj. mózg, wątroba, trzustka, jądra i jajniki. Obecność THC może być
      wykryta poprzez badanie moczu do kilku godzin po użyciu, oraz do kilku miesięcy
      po użyciu przez badanie krwi.

      THC jest też w postaci kapsułek, zawierają 100% wyciąg, jednak dym palonej
      marihuany działa szybciej. Osoby dłużej używające marihuanę często okazują
      osłabienie pamięci i koncentracji. Ale nie są to objawy długotrwałe. Zanikają po
      zaprzestaniu używania. Zwłaszcza u młodych ludzi może wystąpić psychiczne
      uzależnienie.
      Psychicznym uzależnieniem nazywamy stan, który jest następstwem częstego
      przyjmowania substancji wywołującej uczucia błogości, zadowolenia lub
      satysfakcji, powodującej tzw. głód (np. bez danej substancji świat może być zbyt
      szary lub zbyt normalny). Marihuana i haszysz nie powodują uzależnienia fizycznego.

      Fizycznym uzależnieniem nazywamy stan będący następstwem częstego przyjmowania
      substancji bez której naturalne (a jednak nie) funkcje organizmu nie potrafią
      odbywać się bez ciągłej obecności danej substancji.

      Podobno marihuana zmniejsza popęd płciowy u dzieci (?!?). Fakt, że młodzi ludzie
      nie powinni używać zbyt często, gdyż może to prowadzić do "syndromu
      antymotywacyjnego".
    • Gość: Squatter IP: *.nwn.pl / *.nwn.pl 07.12.04, 00:14
      Buahahah, nieźle się uśmiałem przy tym. Szczególnie z tymi motywami po
      zarzyciu "narkotyku". A wracają do rzeczy: nie róbcie z siebie pośmiewiska
      pisząc takie artykuły.
    • Gość: trawiszon IP: 195.82.183.* 07.12.04, 00:16
      "szczegolnie niebezpieczna odmiana jest odmiana cholenderska" to zdanie mnie
      zmiazdzyla, w holandii pala grass miliony ludzi i daja rade, wedlug mnie gorsze
      jest picie alkoholu na dluzsza mete niz palenie. I wezcie sie zastanowcie jak
      mozecie pisac co komu jest po zazyciu, jak kazdy to odczuwa inaczej i ma inna
      psychike. A to z tym samochodzem to bzdura jak sie patrzy. ROTFL
    • Gość: ALka1987 IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 07.12.04, 19:45
      Super naprawde super wypowiedz popieram ja w 100%
    • Gość: ziomo IP: *.krak.tke.pl 08.12.04, 16:54
      1.jazda autem -ktos powiedzial ze na haju po ziele jadac 40 czuje sie jakby
      jechal 100 wiec raczej nie powinien zabic nikogo (szanse przezycia czlowieka
      przy uderzeniu 60 km/h nie sa takie male a przy 80 2 krotne mniejsze czy jakos
      tak
      2.substancje smoliste-zjaranie sie marycha tylko ile 1 g? to tyle substancji
      smolistych jak 4 papierosy sa od tego "fajki wodne" ktore redukuja szkodliwe
      substancje zapraszam na (www.bongoz.pl)
      3.czepcie sie innych spraw-zastanowcie sie nad bandą idiotów którzy rządzą
      krajem , alkoholem ,papierosami
    • Gość: twoj stary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 15:07
      gowno parwda
    • Gość: koleś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:59
      Szkoda że pisząc ten artykuł zapominano że konopie są znane od początków
      istnienia człowiaka. Hindusi uważają ją z "dar od bogów",marihuana może być
      stosowana jako doskonały lek np. na stwardnienie rozśany. Wiele pokoleń
      wychowało się paląc "trawkę":hipisi, rastafarzy(regae),jazz mani-często właśnie
      za podejrzenie o uwarzanie marihany często ich aresztowano,itp.Wielu znaczących
      ludzi tagrze zażywa konopie i haszysz-żyją i znakomiće funkcjonują,nie myśle
      tutaj bynajmniej o artystach,ale o np. prezesach, menadżerach-którzy urzywają
      jej by zrelaksować się po cięrzkim tygodniu.Co ciekawe w holandi gdie marihuana
      była półlegalna wcale nie zauwarzono tendencji do przechodzenia na "twarde
      natkoyki"...czyżby problem nie tkwił w samej "trawce", ale w mafijnym systemie
      jej rozprowadzania.Dilerzy namawiają swoje "ofiary" do zarzywania np. kokajiny,
      czy heroiny-taki "klient" jest przećerz bardziej dochodowy!Trzeba się
      zastanowić dlaczego młodzi ludzie tak chętnie sięgają po ten narkotyk i
      odpowiedzieć sobie na pytanie gdzie jest prawda.Czy po stronie
      zwoleników,którzy twierdzą że konopie są mniej szkodliwe niż papierosy(poniekąd
      czysta marichuana zawiera mniej substancji smolistych niż papierosy),czy alkohol
      ("trawki" jeszcze niekt nie przedawkował).Czy po stronie skrajnych fanatystów,
      którzy stakiają haszysz koło heroiny lub koki.prawda jest zapewne gdzieś po
      środku.
    • Gość: dydy IP: *.238.103.112.adsl.inetia.pl 20.01.05, 00:08
      Tak się składa,że przez ponad 15 lat paliłam ziele.Od 5 lat nie palę i
      uważam,że byłam uzależniona.Bardzo serdecznie namawiam Cię na wizytę w
      AN.Będziesz miał okazję poznać osobiście ludzi,którzy tak jak ja byli
      uzależnieni od marihuany i przez cały czas swojego uzależnienia były przekonane
      o nieszkodliwości tego narkotyku.
      • Gość: dydy IP: *.238.103.112.adsl.inetia.pl 20.01.05, 00:38
        Dodam jeszcze,że kilkoro z moich znajomych jest już w piachu-palili tylko
        ziele,czasami piwko,wino czerwone...te sprawy.Samobójstwa.To konkret.Pare osób
        w psychiatrykach,a dużo więcej zwyczajnie w swoich domach z bardzo klasycznymi
        depresjami i nerwicami.Jest też takich,które palą do dzisiaj i bardzo się
        dziwią,że jakoś sobie życia nie mogą ułożyć(ale tylko w tych momentach ich to
        zastanawia kiedy nie są upaleni).Napiszę tak nie znam osoby,która po 20 latach
        palenia uważa się za szczęśliwą i spełnioną osobę.
    • Gość: kpz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.01.05, 18:38
      Moja babcia pali maryche kilka razy w miesiącu od 20 lat, ojciec podobnie i są
      zdrowi, a dziadek który pali paczke papierosów na dzień chodzi co tydzień do
      szpitala. TO TYTOŃ POWINIEN BYĆ NIELEGALNY
      • Gość: dydy IP: *.238.100.49.adsl.inetia.pl 27.01.05, 23:27
        Ująłeś mnie swoim drzewem geneaologicznym.Jak pisałam wcześniej nie palę od 5
        lat,ale nie dodałam,że ja też zakończyłam je depresją.Trwa już dużo za długo i
        mam dużą trudność żeby wydobrzeć.Bardzo bym chciała.Mam nadzieję,że moje dzieci
        będą umiały poradzić sobie bez niej.Najgorszemu wrogowi nie życzę choroby
        psychicznej.
    • Gość: Boss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 20:51
      sraty pierdaty kazdy kto pali marichuane jest bardziej otwarty na swiat i mniej
      agresywny
    • Gość: zwykly czlowiek IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 28.01.05, 01:58
      czesc, jako lekarz psychiatra moge podzielic sie moim doswiadczeniem,....
      na ten temat.
      Otoz od kilku lat zglasza sie co raz wiecej!!!! osob mlodych!!!!! z problemami
      psychicznymi (oni tylko palili marjuane)(depresje, stany lekowe, i takie tam
      rozne)
      to tyle, WHO swoja droga, a prasa medyczna co innego...
    • marycha nie szkodzi ale szkodzi palenie zielska czyli takie same konsekwencje
      jak palenie tytoniu czy lisci kapusty.
    • Gość: boglek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:13
      Witam, chciałbym sie spytać czy można sparwdzić po miesiącu czy ktoś palił
      kiedyś haszysz? proszę o odp. kontakt to boglek@poczta.onet.pl,
      boglek_m@tlen.pl lub na gg 1571658. dziękuję z góry i pozdrawiam.
      • Gość: dydy IP: *.238.99.3.adsl.inetia.pl 02.02.05, 00:43
        Nie mam pewności,ale kiedy jeszcze paliłam dotarła do mnie taka informacja,że w
        ludzki organizm potrzebuje pół roku żeby się"oczyścić" z wypalonego skręta.Czyli
        gdybyś dzisiaj zapalił swojego pierwszego to jeszcze w lipcu będzie można to
        odczytać w twoich komórkach.Zapewniam Cię,że są ludzie,którzy tego rodzaju
        badania prowadzą.Szukaj...
    • Gość: 53 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:26
      Jestem trochę po pięćdziesiątce.
      Jeszcze nigdy w życiu nie próbowałem zadnych narkotyków.
      Ale tak naprawdę to jestem ciekaw efektu.
      Znam działanie alkoholu.
      Paliłem papierosy.
      Chętnie spróbuję tych konopi.
      Tylko jak wejść w posiadanie.
      Przecież nie pójdę pod pobliski ogólniak bo mnie poądzą o coś znacznie gorszego
      ;-(((
    • Gość: ja IP: *.master.pl / *.master.pl 01.02.05, 18:46
      Ja na ten temat mam takie zdanie, kazdy to wie ze trawa jest mniej szkodliwa
      niz alkolhol ale to nikogu nieusprawiedliwa aby bez przery zazywal ten srodek.
      Jesli ktos ja zazywa od czasu do czasu to nic sie nie stanie, tak samo jak
      alhokol.
      • Gość: dydy IP: *.238.99.3.adsl.inetia.pl 02.02.05, 00:31
        co dla Ciebie znaczy od czasu do czasu?
        • dydy skoncz juz z tymi swoimi moralizatorskimi tekstami bo smiech pusty ogarnia
          jak czytam Twe wyznania.
          Myslisz ze jestes jedyna ktora palila 15 lat ? Rzucilas - Twoja sprawa.Namawiaj
          tez znajomych do rzucania fajek i alkoholu.O dzialaniach wszystkich tych
          specyfikow nie bede Ci pisal bo pewnie je znasz.
          Dobrze wiesz jakie w naszej kochanej Polsce sa statystyki dotyczace alkoholu i
          co on powoduje.Tymczasem za skreta w kieszeni zgarnia sie lebka z ulicy i w
          najlepszym razie dostaje zawiasy mimo ze nic nikomu nie zrobil.Po co to pisze ?
          Bo wiem,ze Ci ktorzy beda chcieli cos brac (alkohol,fajki,marihuana,amfeta mina
          i pochodne) to i tak to wezma - Ci ktorzy nie biora nic nie beda brali.To ja
          juz wole jako facet po 30,zeby z tego wszystkiego "zlego" palili ziolo.Pale lat
          17 - kiedys czesciej,teraz raz na tydzien w sobote gdy mam wolne zamiast piwa
          czy drinkow siegam po bibulke,roluje jointa i pale.To mnie odstresowuje po
          tygodniu pracy.W tym samym czasie zapewne wiekszosc moich znajomych pije
          alkohol na spotkaniach towarzysko-rodzinnych.To odstresowuje ich.A czy ja sie
          wpieprzam w ich zycie ? Nie.Kazdego sprawa co robi.
          A artykul komentowany jest tak debilny,ze zastanawiam sie czy autorka sama nie
          spalila tego cracka przed pisaniem - wyglada na to ze wkrecila sobie jakis film
          i tym zabawia czytelnikow.
          • Gość: dydy IP: *.238.101.188.adsl.inetia.pl 03.02.05, 17:56
            Dlaczego żeby się odstresować po całym tygodniu pracy sięgasz po jointa?Czy
            widzisz w tym zależność?Czy potrzebne jest Ci coś żeby się odstresować?Jak
            wyglądają Twoje relacje z najbliższymi(mam na myśli te osoby z Twojego
            otoczenia,które nie przypalają)?skoro jesteś po 30-tce to prawdopodobnie masz
            już własną rodzinę.Szczęśliwy w pożyciu?
            • Gość portalu: dydy napisał(a):

              > Dlaczego żeby się odstresować po całym tygodniu pracy sięgasz po jointa?

              Dlatego ze moglbym jak cala reszta siegnac po kieliszek wodki,piwko,drinka,kawe
              i palic fajke przed telewizorem.Nie pije alkoholu i nie pale papierosow.Pale
              jointa.Starczy ?

              Czy
              > widzisz w tym zależność?Czy potrzebne jest Ci coś żeby się odstresować?

              Moja praca jest bardzo stresujaca jak mysle.Wiem ,ze inni odstresowuja sie w
              inny sposob.Ja palac jointa w sobotni wieczor.

              Jak
              > wyglądają Twoje relacje z najbliższymi(mam na myśli te osoby z Twojego
              > otoczenia,które nie przypalają)?skoro jesteś po 30-tce to prawdopodobnie masz
              > już własną rodzinę.Szczęśliwy w pożyciu?

              Relacje z najblizszymi? Ja nie zauwazylem zmian.Oni tez,mam z nimi kontakt jak
              zawsze.Malo tego.Moja zona czasem ze mna tez zapali.Mamy male dziecko,przy nim
              nie pale.Ze swojego pozycia jestem bardzo szczesliwy.W naszym malzenstwie nie
              ma klotni,zarzucania sobie czegokolwiek.To nie malzenstwo w ktorym kroluje
              legalna uzywka - alkohol.Wiesz co robi alkohol z malzenstwem?
              • Gość: dydy IP: 213.238.100.* 11.02.05, 01:45
                Wiem co może robić alkohol z małżeństwem(moi rodzice).Wiem co może robić
                marihuana z małżeństwem(moje własne i moich znajomych ).Tak po prawdzie to nie
                są już małżeństwa.Moje własne ledwie zipie.Od kiedy przestałam palić mój mąż
                stanął przed dylematem-spędzać wieczory ze mną,czy z marihuaną.Nie muszę Ci
                chyba mówić,którą z nas wybiera.Czuję,że nie umie przyjąć mojej
                choroby(depresja),bo wtedy byłby zmuszony do tego żeby zweryfikować pewne dane,a
                te wciąż stanowią treść Jego życia.On wciąż pali i sprawia mu to
                przyjemność,więc niby dlaczego mnie prowadzi w stany lękowe i myśli
                samobójcze?Tak się składa,że ja chcę z nim być.To On tego nie wie.
                • Gość: ja IP: *.access.telenet.be 08.05.05, 17:13
                  zgadzam sie z tym co jest tu napisane czasami chlopacy wola marichuane niz
                  dziewczyne!! moj kolega bardzo czesto pali i to po kilka razy dziennie i
                  jeszcze mi w wmawja ze jaky chcial to by pzrestal ta jasne nie mozna tego
                  rzucic z dnia na dzien to brednie. moze i do konca nie wiem co to marichuana
                  ale nie chciala bym mniec chlopaka ktory to pali i bardziej zalezy mu wyjsc
                  zapalic z kolegami niz pobyc z dziewczyna a jak np. by sie zjaral i niewiedzial
                  by co robi nawyzywal by wlasa dziewczyne widzilam juz taki przypadek nie raz a
                  nastepnego dnia "kochanie ja nie chcialem" :] lepiej sie zastanowic nad swoim
                  zyciem!!
przejdź do: 1-100 101-147
(101-147)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.