Dodaj do ulubionych

ciekawostki ze swiata medycyny ;)

26.09.07, 13:23

--
Refluks, zum i wady układu moczowego
Przecież to jest net...jakiś kurcze
paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
Edytor zaawansowany
  • madziulec 26.09.07, 13:25
    ipca 2007 r. uprawomocniło się pozwolenie na budowę szpitala Medicover – pierwszego w Polsce prywatnego szpitala dla dzieci i dorosłych o tak szerokim profilu hospitalizacji oraz opiece medycznej spełniającej najwyższe światowe standardy. Firma rozpocznie prace budowlane jeszcze w tym miesiącu. Obiekt będzie się mieścił na terenie warszawskiego Miasteczka Wilanów. Medicover zainwestuje w projekt blisko 40 milionów Euro.

    Jako pierwszy prywatny szpital świadczący tak szeroką gamę usług medycznych, placówka będzie wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt medyczny dla oddziału kardiologii inwazyjnej, oddziału chorób wewnętrznych, w tym oddziału kardiologii, chirurgii, ginekologii, pediatrii oraz chirurgii dziecięcej. Obiekt będzie posiadał również Centrum Rehabilitacji i Centrum Diagnostyczne wyposażone w nowoczesne pracownie tomografii komputerowej oraz rezonansu magnetycznego. W szpitalu będą się również mieścić specjalistyczne oddziały intensywnej opieki medycznej, oddział położniczy z pododdziałem neonatologii oraz oddziałem intensywnej opieki nad noworodkiem. Placówka będzie funkcjonować w trybie 24 godzin na dobę.

    W szpitalu znajdzie się 5 w pełni wyposażonych sal operacyjnych, w których docelowo będzie przeprowadzanych ponad 4000 operacji rocznie. Obiekt pomieści około 180 łóżek, do czasu zakładanego powiększenia ich liczby do 270. Planowana łączna powierzchnia szpitala wyniesie blisko 16.000 m2.

    Na terenie szpitala powstanie centrum szkoleniowo-naukowe dla kadry lekarskiej i pielęgniarskiej.

    Dzięki zastosowaniu w placówce elektronicznej historii choroby, pacjenci szpitala będą pewni, że ich dane medyczne są zawsze aktualne, bezpieczne a jednocześnie dostępne dla personelu medycznego – wszystko po to, aby nad pacjentem roztoczyć jak najlepszą opiekę.

    Medicover zdecydował się na budowę szpitala w celu zapewnienia pacjentom leczenia na jak najwyższym światowym poziomie. “Uważamy, że dzięki Szpitalowi, Medicover będzie w stanie zaoferować jeszcze wyższą jakość oraz szerszy wachlarz usług niż kiedykolwiek wcześniej. Wzmocni to pozycję firmy jako lidera zarówno w Polsce jak i w Europie Środkowo-Wschodniej.” – mówi Agnieszka Szpara, Prezes Medicover w Polsce.

    W listopadzie 2006 r. Grupa Medicover zarejestrowała w Szwecji spółkę ubezpieczeniową Medicover Forsakrings AB. “W niedalekiej przyszłości Medicover Forsakrings AB wprowadzi na polski rynek prywatne ubezpieczenia zdrowotne oparte na indywidualnej ocenia ryzyka i odpowiadające na potrzeby klientów; wszystko to w oczekiwaniu na oddanie szpitala Medicover.” – mówi Agnieszka Szpara i dodaje “Nasza wizja zakłada stworzenie szpitala najwyższej jakości, dostępnego nie tylko dla klientów Medicover, ale również dla klientów innych towarzystw oferujących ubezpieczenia zdrowotne, a także potencjalnie dla pacjentów z NFZ. Spodziewam się, że zgodnie z planem nasz szpital osiągnie swoją maksymalną wydajność w ciągu pierwszych dwóch lat działania.”

    Z myślą o najwyższym komforcie pacjentów szpitala, do dyspozycji oddane zostaną jedno i dwuosobowe sale z dostępem do Internetu, telefonu oraz telewizji kablowej. Pacjenci będą mogli zadecydować o standardzie pokoju oraz wybrać posiłek z menu. Placówka wyposażona będzie w restaurację, kawiarenkę oraz sklep. „Wiele uwagi poświęciliśmy elementom pozamedycznym. Stworzymy miejsce, które dzięki aranżacji otoczenia, uprzejmej obsłudze i usługom dodatkowym, będzie sprzyjać jak najszybszemu powrotowi do zdrowia.” – podkreśla Marcin Łukasiewicz, Dyrektor Projektu Szpitalnego.

    Budowa szpitala Medicover jest największą inwestycją szpitalną w historii prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce i jedną z największych w Europie Środkowej i Wschodniej. “Ta inwestycja to kolejny ważny dowód na to, że Medicover, obecny na polskim rynku od ponad 12 lat, rozwija się w sposób dynamiczny, przewidywalny i konsekwentny.” – podkreśla Agnieszka Szpara.

    Generalnym Wykonawcą budowy jest firma WARBUD SA, lider na rynku budownictwa kubaturowego, jedna z nielicznych firm z doświadczeniem w zakresie budownictwa szpitali. Spółka należy do jednej z największych na świecie budowlanych grup kapitałowych, francuskiego koncernu VINCI.

    Za proces projektowania oraz nadzór nad realizacją budowy odpowiedzialna jest renomowana brytyjska firma inżynierska OVE ARUP.

    Otwarcie szpitala Medicover nastąpi na początku 2009 r.
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 26.09.07, 13:30
    W niedzielę 30 września w ponad 120 krajach po raz 8. obchodzony będzie Światowy Dzień Serca. Centralne polskie obchody zaplanowano w Łodzi. Z fachowych porad lekarzy będzie można skorzystać także w Warszawie, Krakowie i wielu innych miastach.

    W Krakowie Światowy Dzień Serca jest obchodzony po raz szósty. Od lat pod hasłem "Pamiętaj o sercu. Miej serce dla serca". W tym roku blisko 300 krakowskich lekarzy, w tym najlepsi polscy kardiolodzy i kardiochirurdzy, będzie radziło, jak dbać o serce. W namiotach ustawionych na Rynku Głównym będzie można zmierzyć ciśnienie, zbadać poziom cholesterolu i poziom cukru.

    Każdego roku na zawał serca zapada ok. 100 tys. osób. Szacuje się, że około 8,5 mln Polaków ma nadciśnienie tętnicze, co oznacza, że co trzeci dorosły Polak ma z tego powodu problemy. Choć coraz więcej osób wie, że sercu szkodzi: nadwaga, palenie papierosów, wysoki poziom cholesterolu i nadciśnienie tętnicze, jednak nie zawsze idzie za tym zmiana stylu życia.

    "Światowy Dzień Serca to okazja, by zapoznać ludzi z najnowocześniejszymi metodami diagnostyki i terapii" - mówiła podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Krakowie prof. Wiesława Tracz, dyrektor Instytutu Kardiologii Collegium Medium UJ.

    Zdaniem specjalistów ważnym efektem akcji takich, jak Światowy Dzień Serca jest to, że ludzie zaczynają myśleć o swoim zdrowiu i częściej zgłaszają się do specjalistów, a dzięki postępowi w diagnostyce rośnie wykrywalność niektórych chorób.

    Podczas tegorocznych obchodów lekarze chcą zwrócić szczególną uwagę na problematykę przeszczepów. Jak mówił w poniedziałek prof. Jerzy Sadowski, szef Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii Instytutu Kardiologii Collegium Medium UJ, w tym roku w Szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie wykonano tylko pięć przeszczepów serca. Wcześniej było to ok. 20 przeszczepów rocznie, a w rekordowym okresie 1997-98 - ok. 70.

    W niedzielę o swoich doświadczeniach opowiadać będą członkowie Stowarzyszenia Operowanych na Serce "SONS", wśród nich ludzie po przeszczepach.

    Krakowskie obchody rozpocznie spacer dla "poratowania zdrowia". Ci, którzy zdecydują się na rzucenie palenia i na odchudzanie będą mogli wpisać się do ksiąg: "Ostatni dymek" i "Motylem będę!". Tradycyjnie już na Wieży Mariackiej będzie działał Kardiologiczny Posterunek Medyczny, gdzie będzie można sprawdzić kondycję serca po wysiłku.

    Do dbania o serce zachęcać będą także artyści m.in. Jacek Wójcicki, Andrzej Sikorowski z "Pod Budą", artyści "Piwnicy Pod Baranami, Krzysztof Piasecki i Paulina Bisztyga.

    Podczas pięciu przednich edycji Światowego Dnia Serca w Krakowie na Rynek Główny przyszło ok. 275 tys. osób, a lekarze udzielili około 50 tys. porad. (PAP)
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 06.10.07, 13:53
    Mleko dla niemowląt zanieczyszczone owadami

    W jednej z partii Nutramigenu, preparatu dla niemowląt, znaleziono
    liczne zanieczyszczenia. Okazało się, że były to m.in. fragmenty
    owadów. Główny Inspektor Farmaceutyczny wiedział o nieprawidłowości,
    ale poinformował o niej tylko na swojej stronie internetowej -
    pisze "Dziennik". "To skandal" - komentują lekarze.

    Nutramigenem karmi się noworodki, które nie mogą pić mleka matki i
    cierpią na alergię na białko. We wrześniu Narodowy Instytut Leków
    zbadał jedną z partii gotowego do sprzedaży preparatu. Okazało się,
    że seria Nutramigenu nr S 701320 nie odpowiadała rygorystycznym
    normom jakości. Zawierała bowiem - jak można przeczytać w raporcie
    kontrolnym - "liczne zanieczyszczenia w postaci brunatnych i
    czarnych cząstek oraz pojedynczych włókien".

    "Ta seria Nutramigenu została wyprodukowana w naszej fabryce w
    Holandii. Partia produktu to standardowo kilkadziesiąt tysięcy
    puszek. Nie wiemy, ile z nich zostało sprzedanych. Z protokołu GIF
    dowiedzieliśmy się o wykryciu w Nutramigenie zanieczyszczeń, nie
    wiemy jednak, jakiego były rodzaju i skąd się wzięły" - mówi
    Elżbieta Zawiślak, rzecznik koncernu Mead Johnson Nutritionals
    Bristol-Myers Squibb Sp. z o.o. z Warszawy.

    Co było w leku? "Fragmenty owadów i inne zanieczyszczenia
    organiczne" - ujawnił "Dziennikowi" Paweł Trzciński, rzecznik
    Ministerstwa Zdrowia. "GIF zakazał sprzedaży podejrzanej serii
    Nutramigenu w puszkach po 425 g" - dodaje. GIF nie wszczął jednak
    alarmu na szeroką skalę, zamieścił tylko informację o
    zanieczyszczonym mleku na swojej stronie internetowej.

    Doc. dr hab. Anna Dobrzańska, konsultant krajowy w dziedzinie
    pediatrii, szefowa Kliniki Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka
    Centrum Zdrowia Dziecka jest oburzona. "Taka wiadomość powinna
    dotrzeć natychmiast do wszystkich zainteresowanych - rodziców,
    lekarzy i aptek. Na moje biurko nie trafiła żadna informacja o
    wycofaniu z obrotu partii Nutramigenu. Powinniśmy ją dostać, bo
    przecież podajemy w CZD ten lek dzieciom, a ja jestem konsultantem
    krajowym" - mówi.

    Jak się dowiedzieliśmy, hurtownia farmaceutyczna, która rozprowadza
    Nutramigen, powiadomiła apteki o partii preparatu, który został
    wycofany z obrotu. Producent preparatu przeprowadza teraz swoje
    wewnętrzne śledztwo, które ma wyjaśnić, jak doszło do
    zanieczyszczenia. Rodzice, którzy podają swoim dzieciom Nutramigen,
    powinni sprawdzić numer serii na opakowaniu i jeśli jest to seria S
    701320, oddać lek do apteki.("Dziennik")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 06.10.07, 13:54
    Wielu producentów leków, hurtowni farmaceutycznych oraz same apteki
    stosują różne zachęty dla kupujących. Są to m.in. rabaty i bonusy
    dla stałych klientów. Dzięki temu niektóre leki można kupić taniej.
    Wiele aptek sprzedaje je też za przysłowiowy grosz. Teraz ulega to
    zmianie. 29 września weszła w życie nowelizacja ustawy z 24 sierpnia
    2007 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków
    publicznych oraz niektórych innych ustaw (DzU nr 166, poz. 1172).

    Co wynika z przepisów

    - Nowelizacja zawiera regulacje antykorupcyjne - w tym szczególnie
    kontrowersyjne art. 63a i c - mówi Magdalena Przygodzka z firmy
    KPMG. - Są one bardzo niejasno sformułowane.

    Pierwszy mówi, że osoby prowadzące obrót lekami lub wyrobami
    medycznymi, a także świadczące usługi farmaceutyczne nie mogą żądać
    lub przyjmować nieuzasadnionych korzyści majątkowych dla siebie lub
    osób trzecich w zamian za powstrzymywanie się lub wykonanie
    obowiązku służbowego. Chodzi o takie korzyści, które mają wpływ na
    obrót lekami refundowanymi, np. zwiększają ich sprzedaż. Natomiast
    drugi dotyczy m.in. sprzedaży leków przez producenta hurtowniom. Ma
    się ona odbywać na jednolitych zasadach.

    Z rabatem czy bez rabatu

    Za nieprzestrzeganie tych dwóch przepisów może grozić kara
    pozbawienia wolności nawet do pięciu lat. Firmom działającym na
    rynku farmaceutycznym grożą także sankcje z ustawy o
    odpowiedzialności podmiotów zbiorowych zaczyny zabronione pod groźbą
    kary, takie jak kary finansowe do 10 proc. przychodów firmy, zakaz
    reklamowania się, uczestniczenia w przetargach itd.

    Teraz aptekarze, firmy farmaceutyczne oraz hurtownie w całej Polsce
    zastanawiają się, co jest nieuzasadnioną korzyścią, a co nie.
    Dodatkowo producenci i dystrybutorzy muszą rozstrzygnąć, czy teraz
    wszystkim hurtowniom mają sprzedawać leki na tych samych zasadach i
    za taką samą cenę.

    Zdaniem Przygodzkiej nie wszystkie zgłaszane obawy są zasadne. -
    Sformułowanie art. 63 a wskazuje, że dotyczy tylko osób fizycznych,
    a nie firm (w przepisie użyto sformułowania "obowiązek służbowy").
    Przedsiębiorca takim obowiązkom nie podlega. Poza tym przepis
    wyraźnie mówi - dodaje Przygodzka - o nieuzasadnionych korzyściach.
    Udzielanie rabatu hurtowni czy aptece w zamian za zwiększenie obrotu
    nie ma takiego charakteru. To typowa praktyka handlowa.

    - Przepis będzie miał więc raczej zastosowanie do działań o
    charakterze korupcyjnym, jak np. przyjęcie przez farmaceutę łapówki
    za działania, do których i tak jest zobowiązany (np. informowanie
    pacjentów o możliwości nabycia innego niż wskazany na recepcie leku,
    który mieści się w limitach refundacyjnych) -uważa Przygodzka.

    Bez leków za "półdarmo"

    - Nowelizacja zabrania ponadto sprzedawania leków za grosz -uważa
    Krystian Szulc, radca prawny ze śląskiej izby aptekarskiej. Ich
    sprzedaż jest nieuzasadnioną korzyścią majątkową. Klient kupuje
    farmaceutyki z bardzo wysokim rabatem, jednocześnie dopłaca do nich
    państwo. To się nawzajem wyklucza. Apteki powinny, jego zdaniem,
    przestać je sprzedawać. Coraz więcej z nich wycofuje się z tego.

    Jednolicie, a nie tak samo

    - Natomiast art. 63 c ma ograniczyć różnicowanie cen leków
    refundowanych oraz doprowadzić do tego, żeby producenci stosowali
    jednolite zasady sprzedaży tych farmaceutyków dla hurtowni -
    stwierdził Marcin Kolasiński z kancelarii prawnej Baker & McKenzie.
    Nie oznacza to jednak, że muszą być one takie same dla każdego.

    - Jeżeli więc np. producent - wyjaśnił Kolasiński - ustali jednakowe
    zasady stosowania rabatów ilościowych dla wszystkich hurtowni, to
    zachowany zostanie wymóg jednolitości, choć wartość rabatów dla
    każdej z nich może się różnić ze względu na inny wolumen ich zakupów.
    ("Rzeczpospolita")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 07.10.07, 22:08
    Konserwanty

    Substancje chemiczne, które przedłużają wartość konsumpcyjną żywności poprzez zapobieganie zmianom wywołanym przez czynniki biologiczne (drobnoustroje) i fizykochemiczne. Chronią przed rozwojem pleśni lub fermentacją.

    E 200 Kwas sorbowy (kwas sorbinowy)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Występuje również jako naturalny kwas w produktach spożywczych. Jest grzybo-, pleśnio- i drożdżobójczy. Stosuje się go tam, gdzie zachodzi niebezpieczeństwo rozwoju niekorzystnych mikroorganizmów, np. w marmoladach, margarynach i na powierzchni dojrzewających serów. Wykazuje słabe działanie alergenne, ale ogólnie uważany jest za nieszkodliwy.

    E 201 Sorbinian sodu (sól sodowa kwasu sorbowego)

    Syntetyczny konserwant dodawany do serów i margaryn. Uważany
    za nieszkodliwy.

    E 202 Sorbinian potasu (sól potasowa kwasu sorbowego)

    Syntetyczny konserwant dodawany do serów i margaryn. Uważany za nieszkodliwy.

    E 203 Sorbinian wapnia (sól wapniowa kwasu sorbowego)

    Syntetyczny konserwant dodawany do serów i margaryn. Uważany za nieszkodliwy.

    E 210 Kwas benzoesowy

    Konserwant syntetyczny, występujący także jako naturalna substancja w artykułach spożywczych. Powstrzymuje rozwój wielu mikroorganizmów. Używany przede wszystkim w przetworach rybnych, sałatkach, napojach gazowanych z sokami owocowymi, majonezach, koncentracie pomidorowym, marynatach, konserwach warzywnych i owocowych. Może zmieniać smak gotowych produktów. Po jego spożyciu osoby wrażliwe, chorujące na astmę, katar sienny lub alergie skórne, mogą odczuwać zaostrzenie stanów chorobowych. Ludzie uczuleni na kwas acetylosalicylowy, czyli aspirynę, reagują na ogół wysypką również na kwas benzoesowy, stąd odradza się jego częste spożywanie.

    E 211 Benzoesan sodu (sól sodowa kwasu benzoesowego)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Działa podobne jak E210. Różni się sposobem dodawania do produktu. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 212 Benzoesan potasu (sól potasowa kwasu benzoesowego)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Działa podobne jak E210. Różni się sposobem dodawania do produktu. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 213 Benzoesan wapnia (sól wapniowa kwasu benzoesowego)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Działa podobne jak E210. Różni się sposobem dodawania do produktu. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 214 Ester etylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego

    Konserwant otrzymywany syntetycznie. Producenci żywności dodają go najczęściej do przetworów rybnych, warzywnych i owocowych, margaryny oraz żelatyny spożywczej. Szeroko stosowany również w preparatach farmaceutycznych, a także w niektórych pastach do zębów. Może powodować zmiany smaku potraw. Odnotowano jego działanie jako środka odurzającego, rozszerzającego naczynia i wywołującego skurcze mięśni, stąd nie należy go zbyt często spożywać. Alergicy powinni uważać.

    E 215 Sól sodowa estru kwasu p-hydroksybenzoesowego

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 216 Ester propylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 217 Sól sodowa estru propylowego kwasu p-hydroksybenzoesowego

    Syntetycznie otrzymywany konserwant. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 218 Ester metylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego

    Syntetycznie otrzymywany konserwant szczególnie skuteczny w przeciwdziałaniu rozwojowi grzybów i pleśni wytwarzających trujące toksyny. Może powodować reakcje alergiczne, dlatego odradza się częste spożywanie.

    E 219 Sól sodowa estru metylowego kwasu p-hydroksybenzoesowego

    Syntetycznie otrzymywany konserwant, według niektórych źródeł rakotwórczy. Odradza się częste spożywanie. Uwaga alergicy.

    E 220 Dwutlenek siarki (bezwodnik kwasu siarkawego)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Dodawany do czerwonego wina, gdzie stabilizuje jego barwę, zapobiega rozwojowi dzikich drożdży i neutralizuje smak ubocznych produktów fermentacji. Służy również do konserwowania naturalnych soków owocowych i ich koncentratów, chrzanu, owoców suszonych i przetworów ziemniaczanych. Powoduje straty witaminy B12 w artykułach spożywczych. U osób wrażliwych może wywoływać nudności i bóle głowy. U astmatyków może być przyczyną tzw. astmy siarczynowej. Ze względów zdrowotnych nie powinien być często spożywany.

    E 221 Siarczyn sodu

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy.

    E 222 Wodorosiarczyn sodu (kwaśny siarczyn sodu)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy

    E 223 Pirosiarczyn sodu

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy.

    E 224 Pirosiarczyn potasu

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Zakłóca czynności jelit. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy

    E 226 Siarczyn wapnia

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy.

    E 227 Wodorosiarczyn wapnia (kwaśny siarczyn wapnia)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy.

    E 228 Wodorosiarczyn potasu (kwaśny siarczyn potasu)

    Syntetycznie otrzymywany konserwant i przeciwutleniacz. Odradza się częste spożywanie. Uwaga osoby wrażliwe i astmatycy.

    E 230 Bifenyl (diphenyl, 1,1 biphenyl)

    Związek syntetyczny stosowany do impregnowania skórek owoców, szczególnie cytrusowych, które zabezpiecza przed rozwojem pleśni i grzybów. Używany także jako pestycyd. Zakłóca czynności skóry. Może wywoływać alergię kontaktową, dlatego alergicy powinni uważać.

    E 231 Ortofenylofenol (o-phenylphenol)

    Syntetyczny związek insektobójczy i odstraszający insekty, takie jak muszka owocowa. Stosowany do impregnowania skórek owoców cytrusowych, bananów. Uwaga alergicy, może wywoływać alergię kontaktową.

    E 232 Ortofenylofenolan sodu (sól sodowa ortofenylofenolu)

    Syntetyczny środek stosowany do impregnowania skórek cytrusów. Uwaga alergicy, może wywoływać alergię kontaktową.

    E 233 Thiabendazol

    Syntetyczny preparat do zabezpieczania owoców cytrusowych i bananów przed atakiem insektów w czasie magazynowania i transportu. Stosowany także jako pestycyd, m.in. w uprawie ziemniaków i owoców pestkowych oraz jako lek, np. przeciwko pasożytom jelitowym. Brak pełnych danych na jego temat uniemożliwia wydanie jednoznacznej opinii.

    E 234 Nizyna

    Polipeptyd, antybiotyk produkowany przez mikroorganizmy. Dozwolony do stosowania m.in. w budyniach z kaszki manny i tapioki oraz w dojrzewających serach i serkach topionych. U osób spożywających go zbyt często z żywnością może stracić swoje działanie lecznicze poprzez uodpornienie się bakterii. Odradza się częste spożywanie.

    E 235 Natamycyna

    Syntetycznie otrzymywany antybiotyk o działaniu konserwującym, wytwarzany przez pleśnie. Używany do zabezpieczania powierzchni serów i suszonych kiełbas. Stosowany także jako lek przeciwko infekcjom grzybiczym skóry. Przy zbyt częstym spożywaniu z żywnością antybiotyk może stracić swoje działanie lecznicze. Uodpornione bakterie są bardzo trudne do zwalczenia. Odradza się częste spożywanie.

    E 236 Kwas mrówkowy

    Syntetyczny, nieszkodliwy, mało toksyczny dodatek do różnych produktów. Zabezpiecza je przed bakteriami i grzybami. Dodawany do wędzonych ryb, surowych soków owocowych, soków owocowych o dużej zawartości cukru, żelatyny i podpuszczki w płynie.

    E 237 Mrówczan sodu (sól sodowa kwasu mrówkowego)
    Syntetyczny, nieszkodliwy konserwant.

    E 238 Mrówczan wapnia (sól wapniowa kwasu mrówkowego)
    Syntetyczny, nieszkodliwy konserwant.

    E 239 Urotropina (heksametylenotetraamina, heksa
  • madziulec 08.10.07, 22:53
    Spośród 16 przebadanych modeli krzeseł dla dzieci tylko 7 można było ocenić jako dobre. Laboratorium wykryło w lakierze niektórych modeli niebezpieczne ftalany. Ponadto część krzeseł okazała się zbyt chwiejna lub tak skonstruowana, że dziecko może się wyślizgnąć i wypaść.

    To wynik testu wykonanego przez niemiecką Fundację Warentest i opublikowanego przez miesięcznik "Świat Konsumenta" (nr 10/2007).

    W testowanych wysokich krzesłach, dostępnych również na polskim rynku, wykryto w badaniach laboratoryjnych ftalany (zmiękczacze) - substancje szkodliwe dla zdrowia, z którymi szczególnie małe dzieci nie powinny mieć styczności.

    W lakierze lub tapicerce modeli: Jedynak Babywelt, Storchenmühle Happy Baby i Recaro Young Home znajdował się ftalan dwuizononylu (DINP) - związek, którego stosowanie jest zakazane w niektórych zabawkach.

    W badanych krzesłach wykryto również inne wady: w siedzeniu modelu Chicco Polly 2 in 1 (TPP), w lakierze krzesła Gulliver zakupionego w Ikei (TBEP) oraz w krzesłach Herlag Kombi-Set, Herlag Tipp Topp III i Moizi 2 (DIBP). Ponieważ oddziaływanie tych trzech związków na człowieka nie jest wystarczająco zbadane, w teście nie oceniono ich szkodliwości.

    Pełne wyniki badań w "Świecie Konsumenta" nr 10/2007.
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 08.10.07, 22:55
    Aż 20 proc. polskich dzieci w wieku szkolnym cierpi na wady słuchu - alarmowali specjaliści na ubiegłopiątkowej konferencji prasowej zorganizowanej w Warszawie. Z powodu tych wad, dzieci mogą mieć problemy w nauce i trudności w mówieniu, czytaniu i pisaniu, dlatego bardzo ważne jest ich wczesne wykrywanie i leczenie.

    Specjaliści oceniają, że problem wad słuchu dotyczy też 0,2-0,4 proc. noworodków i 0,5-1 proc. rocznych dzieci. Tymczasem, podczas gdy w Polsce realizowany jest bardzo skutecznie program przesiewowych badań słuchu u noworodków, to nie prowadzi się powszechnych badań przesiewowych u starszych dzieci, powiedziała dr Małgorzata Mueller-Malesińska, kierownik Kliniki Audiologii Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach k. Warszawy. Wiadomo natomiast, że wiele wad słuchu pojawia się w późniejszym okresie życia dziecka i mogą one wywierać silny wpływ na dalszy rozwój inteligencji dziecka i powodować trudności w nauce.

    Według badaczki, za wzrost liczby wad słuchu u dzieci w szkolnym wieku z wadami słuchu odpowiada aż w 50 proc. hałas środowiskowy, np. głośne słuchanie muzyki z silnym wzmocnieniem tonów niskich. "Dostarczanie narządowi słuchu stałych bodźców w postaci bardzo głośnej muzyki jest dla niego bardzo szkodliwe, zwłaszcza że są to bodźce długotrwale działające" - podkreśliła specjalistka. Jej zdaniem, nie chodzi wcale o to, by przebywać w absolutnej ciszy, bo człowiek dla zdrowia psychicznego potrzebuje bodźców dźwiękowych, ale mają to być przyjazne dźwięki - najlepiej dźwięki natury.

    Inna przyczyną zaburzeń słuchu są problemy z centralnym przetwarzaniem dźwięku w mózgu. Zdaniem Mueller-Malesińskiej, dotyczą one bardzo wielu dzieci z dysleksją oraz zaburzeniami rozumienia i uczenia się, np. czytania, pisania. "W leczeniu tych wad dobre efekty przynoszą ćwiczenia. Warunkiem tego jest jednak wczesna diagnostyka oraz określenie ich przyczyn" - wyjaśniała specjalistka.

    Takie wczesne rozpoznanie stawia się na podstawie szerokiego spektrum objawów, np. nierozumienie poleceń, problemy z koncentracją uwagi, które w szkole często uważa się za charakterystyczne dla dziecka "niegrzecznego". Tymczasem, aż w 60 proc. przypadków, takie objawy dotyczą dzieci z zaburzeniami słuchu. Niestety, nauczyciele i rodzice nie zdają sobie z tego sprawy.

    Wyniki badań przeprowadzonych w Polsce w 1999 roku wskazują, że co czwarte dziecko, które ma problemy ze słuchem, powtarza klasę, a więcej niż co czwarte - ma mierne wyniki w nauce. Ponad 40 proc. niedosłyszących uczniów ma problemy w komunikacji ze swoimi rówieśnikami. To budzi nerwowość i agresję - wśród młodocianych przestępców większość ma problemy ze słuchem.

    Wczesne wykrywanie jest również bardzo ważne w przypadku wad słuchu spowodowanych stanami zapalnymi uszu i dróg oddechowych - jak przewlekłe, wysiękowe zapalenia ucha, zapalenia o podłożu alergicznym, czy związane z przerostem migdałków. Aż 70 proc. niedosłuchów typu przewodzeniowego, czyli związanych z zaburzeniami czynności ucha środkowego, jest właśnie spowodowanych stanami zapalnymi. "Jeśli wady te będą wcześnie rozpoznane, to można je całkowicie wyleczyć" - podkreślała dr Mueller-Malesińska.

    Według badaczki, 30 proc. wszystkich niedosłuchów w wieku dziecięcym jest spowodowane mutacjami genetycznymi. Najczęstszą z nich jest mutacja w genie koneksyny 26. Nosicielem mutacji w jeden kopii tego genu jest co 25 osoba w populacji polskiej.

    Jedną z prób poprawy wczesnej diagnostyki wad słuchu u dzieci w wieku szkolnym jest przedstawiony na konferencji projekt badań przesiewowych, które mają objąć 105 tys. siedmiolatków z terenów wiejskich i małych miast w województwach Polski wschodniej.

    Z kolei prof. Frans Coninx z Uniwersytetu w Kolonii zaprezentował europejski projekt, którego celem jest stworzenie schematu procedur służących do wykrywania wad słuchu u dzieci w wieku 12 miesięcy. Jest on finansowany z grantu europejskiego HearingTreat.

    Jak wyjaśniał prof. Coninx, program będzie realizowany przez lekarzy pediatrów, a jego głównym narzędziem będzie ankieta wypełniana przez rodziców. Rodzice będą odpowiadać na 20 pytań dotyczących zachowania swoich pociech. Analiza tych odpowiedzi umożliwi wykrycie grupy dzieci z niedosłuchem. Do tej pory w ramach programu zostało już przebadanych 1000 dzieci w Niemczech.

    Jak podkreślił dr inż Artur Lorens z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, Polska jest drugim krajem w Europie, w którym metoda ta jest wdrażana. "Kończymy żmudną pracę nad adaptacją ankiety do warunków polskich oraz jej walidacją. Dzięki temu narzędzie to będzie miało taką sama wartość jak oryginalna ankieta niemiecka" - podkreślił specjalista. Kolejnym krajem, w którym program będzie wprowadzany, ma być Holandia.

    "Wprowadzenie tego programu jest o tyle ważne, że liczba dzieci w wieku przedszkolnym, u których wykrywa się wady słuchu jest wyższa, niż liczba noworodków z niedosłuchami. Oznacza to, że u dużej grupy dzieci wady słuchu rozwijają się w ciągu pierwszego roku życia i nie da się ich wykryć za pomocą skriningu noworodków" - podkreślił dr Lorens.

    Według specjalistów obecnych na konferencji, wczesną wykrywalność wad słuchu u dzieci można też poprawić dzięki systematycznej edukacji rodziców. Informacje na temat rozwoju zmysłu słuchu u dziecka powinny być dostępne u pediatrów.

    Jak podsumował prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, wczesne wykrycie wady słuchu 10-krotnie obniża koszty jej leczenia w okresie 1-1,5 roku.(PAP)
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 16.10.07, 09:50
    Jak odliczyć od podatku leki i wydatki na rehabilitację

    Jesteś honorowym dawcą? Masz gromadkę dzieci i zatrudniasz
    opiekunkę? Jeśli tak, możesz na tym skorzystać finansowo. Jeszcze
    tylko niecałe trzy miesiące zostały, by podatnicy skorzystali z ulg
    i w przyszłym roku mogli dostać zwrot pieniędzy. Co i ile możemy
    odliczyć od podatku? O tym w dzisiejszym poradniku "Życia Warszawy".

    INTERNET

    Za korzystanie z internetu w domu możemy odliczyć od podstawy
    opodatkowania kwotę nieprzekraczającą 760 zł. Takie wydatki musimy
    mieć udokumentowane na fakturach. Odpis nie dotyczy lokalu, lecz
    podatnika. Jeżeli w lokalu zamieszkuje kilka osób, i każda z nich
    swoje wydatki udokumentuje prawidłową fakturą VAT wystawioną na
    osobę korzystającą z ulgi, to każda z osób może skorzystać z
    możliwości odpisu. Ulgę wykazuje się w załączniku do zeznania
    rocznego PIT-O.

    NA DZIECI

    Ulga podatkowa na dzieci dotyczy rodzin, które wychowują zarówno
    własne potomstwo, jak i dzieci adoptowane.

    Ulga należy nam się gdy wychowujemy:
    - dzieci małoletnie (do 18. roku życia), dzieci w każdym wieku,
    które otrzymują zasiłek pielęgnacyjny,
    - uczniów i studentów, którzy nie skończyli jeszcze 26 lat i w tym
    roku podatkowym nie mają dochodów (z wyjątkiem dochodów wolnych od
    podatku dochodowego do kwoty 3013 zł, renty rodzinnej lub dochodów w
    wysokości niepowodującej obowiązku zapłaty podatku).

    Ulga dotyczy wszystkich rodzin, niezależnie od liczby dzieci i
    wysokości rocznego dochodu. Z odpisu mogą skorzystać również
    rozwiedzeni rodzice. Wtedy jednak pieniądze należą się tylko jednemu
    z nich - temu, z którym dziecko mieszka. A jeśli przez kilka
    miesięcy jest u jednego z rodziców, a przez resztę roku u drugiego,
    wówczas odliczenie będzie przysługiwało proporcjonalnie do czasu
    pobytu dziecka u rodzica.

    Rodzice, którzy chcą skorzystać z ulgi, muszą być opodatkowani
    według skali podatkowej, na zasadach ogólnych. Wykluczeni są ci,
    którzy nie płacą podatku dochodowego od osób fizycznych oraz matki i
    ojcowie, jeśli każde z nich prowadzi działalność gospodarczą i oboje
    zdecydowali się na opodatkowanie w uproszczonej formie albo opłacają
    19-proc. podatek liniowy.

    Rodzice mają prawo odliczyć 1145 zł od podstawy obliczenia podatku
    za każde dziecko. Tę kwotę opiekunowie będą mogli odliczyć od
    podstawy obliczenia podatku.

    ULGA ZA REHABILITACJĘ

    Przysługuje niepełnosprawnym bądź podatnikom, którzy mają na
    utrzymaniu osoby niepełnosprawne.Mogą oni odliczyć od dochodu,
    stanowiącego podstawę obliczenia podatku, wydatki na cele
    rehabilitacyjne oraz wydatki związane z ułatwieniami dla osób
    niepełnosprawnych. Ulga przysługuje opiekunom i niepełnosprawnym,
    gdy ich roczny dochód (tj. osób niepełnosprawnych) nie przekracza
    9120 zł w roku 2007.

    Za cele rehabilitacyjne uznaje się:
    - adaptację i wyposażenie mieszkania oraz budynków mieszkalnych
    stosownie do potrzeb wynikających z niepełnosprawności;
    - zakup wydawnictw i materiałów (pomocy) szkoleniowych, stosownie do
    potrzeb wynikających z niepełnosprawności;
    - odpłatność za pobyt na turnusie rehabilitacyjnym;
    - opiekę pielęgniarską w domu nad osobą niepełnosprawną w okresie
    przewlekłej choroby uniemożliwiającej poruszanie się oraz usługi
    opiekuńcze świadczone dla osób niepełnosprawnych zaliczonych do I
    grupy inwalidztwa;
    - opłacenie tłumacza języka migowego;
    - kolonie i obozy dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej oraz
    dzieci osób niepełnosprawnych, które nie ukończyły 25. roku życia;
    - zakup i naprawę indywidualnego sprzętu, urządzeń i narzędzi
    technicznych niezbędnych w rehabilitacji oraz ułatwiających
    wykonywanie czynności życiowych, stosownie do potrzeb wynikających z
    niepełnosprawności, z wyjątkiem sprzętu gospodarstwa domowego;
    - opłaty za pobyt na leczeniu w zakładzie lecznictwa uzdrowiskowego,
    za pobyt w zakładzie rehabilitacji leczniczej, zakładach opiekuńczo-
    leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych oraz odpłatność za zabiegi
    rehabilitacyjne;
    - opłacanie przewodników osób niewidomych I lub II grupy inwalidztwa
    oraz osób z niepełnosprawnością narządu ruchu, zaliczanych do I
    grupy inwalidztwa, w kwocie nieprzekraczającej w roku podatkowym
    2280 zł;
    - utrzymanie przez osoby niewidome (I lub II grupa) psa przewodnika -
    w wysokości nieprzekraczającej w roku podatkowym kwoty 2280 zł;
    przystosowanie pojazdów mechanicznych do potrzeb wynikających z
    niepełnosprawności; odpłatny, konieczny przewóz na niezbędne zabiegi
    leczniczo-rehabilitacyjne:osoby niepełnosprawnej - karetką
    transportu sanitarnego; osoby niepełnosprawnej, zaliczonej do I lub
    II grupy inwalidztwa, oraz dzieci niepełnosprawnych do lat 16 -
    również innymi środkami transportu niż karetka transportu
    sanitarnego; używanie samochodu osobowego, stanowiącego własność
    (współwłasność) osoby niepełnosprawnej zaliczonej do I lub II grupy
    inwalidztwa lub podatnika mającego na utrzymaniu osobę
    niepełnosprawną zaliczoną do I lub II grupy inwalidztwa albo dzieci
    niepełnosprawne, które nie ukończyły 16. roku życia, dla potrzeb
    związanych z koniecznym przewozem na niezbędne zabiegi leczniczo-
    rehabilitacyjne w wysokości nieprzekraczającej w roku podatkowym
    kwoty 2280 zł; odpłatne przejazdy środkami transportu publicznego,
    związane z pobytem: na turnusie rehabilitacyjnym; w zakładach
    lecznictwa uzdrowiskowego, zakładach rehabilitacji leczniczej,
    zakładach opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych; na
    koloniach i obozach dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej oraz
    dzieci osób niepełnosprawnych, które nie ukończyły 25. roku życia.

    Wydatki na cele rehabilitacyjne można odliczyć pod warunkiem, że nie
    były finansowane ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób
    Niepełnosprawnych (PFRON), zakładowego funduszu rehabilitacji osób
    niepełnosprawnych, Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), zakładowego
    funduszu świadczeń socjalnych. Lub w przypadku gdy poniesione
    wydatki nie zostały zwrócone w jakiejkolwiek innej formie. Gdy
    wydatki w jakiejś części zostały pokryte przez którąkolwiek z ww.
    instytucji, odlicza się różnicę pomiędzy poniesionymi wydatkami a
    kwotą dofinansowania. Odliczamy tylko te wydatki, które pokryliśmy
    sami.

    Jeżeli chcemy skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej, musimy posiadać
    następujące dokumenty: orzeczenie o zakwalifikowaniu do jednego z
    trzech stopni niepełnosprawności; decyzję o przyznaniu renty z
    tytułu całkowitej lub częściowej niezdolności do pracy, rentę
    szkoleniową albo socjalną; orzeczenie o niepełnosprawności dziecka
    do 16. roku życia, wydane przez powiatowy zespół ds. orzekania o
    stopniu niepełnosprawności.

    Według przepisów, osoby zaliczone do I grupy inwalidztwa to takie, u
    których stwierdzono:
    - całkowitą niezdolność do pracy oraz niezdolność do samodzielnej
    egzystencji;
    - znaczny stopień niepełnosprawności;
    Osoby zaliczone do II grupy inwalidztwa to takie, u których
    stwierdzono: całkowitą niezdolność do pracy; umiarkowany stopień
    niepełnosprawności.

    DAROWIZNY

    Darowizny mogą być przekazane organizacjom pozarządowym, jednostkom,
    których celem jest działalność służąca pożytkowi publicznemu
    (kompletny spis w art. 3 ustawy o działalności pożytku publicznego i
    wolontariacie) lub równoważnym organizacjom określonym w przepisach
    regulujących działalność pożytku publicznego, obowiązujących w innym
    niż Rzeczpospolita Polska państwie członkowskim Unii Europejskiej
    lub innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego,
    prowadzącym działalność pożytku publicznego w sferze zadań
    publicznych i realizującym te cele.

    Darowizna nie może być przekazana m.in.: na rzecz partii
    politycznych, związków zawodowych, fundacji, których jedynym
    fundatorem jest Skarb Państwa, soby fizycznej lub osoby prawnej
    prowadzącej działalność gospodarczą polegającą na wytwarzaniu
    wyrobów przemysłu tytoniowego.

    Jeżeli p
  • madziulec 16.10.07, 09:52
    Jeżeli przedmiotem darowizny są towary opodatkowane podatkiem od
    towarów i usług. Za kwotę darowizny uważa się wartość towaru wraz z
    podatkiem od towarów i usług, ustalonym zgodnie z odrębnymi
    przepisami (wartość rynkową określa się na podstawie cen rynkowych
    stosowanych w obrocie rzeczami lub prawami tego samego rodzaju i
    gatunku, z uwzględnieniem w szczególności ich stanu i stopnia
    zużycia oraz czasu i miejsca odpłatnego zbycia).

    W zeznaniu rocznym należy wykazać kwotę przekazanej darowizny, kwotę
    odliczonej darowizny oraz dane obdarowanego poprzez podanie,
    określić jego nazwę i dane teleadresowe. Wymagane jest pokwitowanie
    odbioru darowizny oraz w okresie dwóch lat od dnia przekazania
    darowizny - sprawozdanie o przeznaczeniu jej na tę działalność.

    W przypadku zwrotu dokonanej darowizny obdarowany jest obowiązany
    przekazać urzędowi skarbowemu informację o zwróconej podatnikowi
    darowiźnie, w terminie miesiąca od dnia dokonania zwrotu. Darowiznę
    można przekazać na cele kultu religijnego. Kwota odliczenia nie może
    w sumie przekroczyć 6 proc. dochodu.

    HONOROWI DAWCY KRWI

    Ulga podatkowa należy się również honorowym dawcom krwi. Takie
    oddawanie krwi jest traktowane jak darowizna na cele działalności
    pożytku publicznego.

    Przepisy podatkowe odnoszą się do rozporządzenia ministra zdrowia i
    każą ustalić wysokość darowizny na takich samych zasadach, jak
    ustala się ekwiwalent pieniężny wypłacany dawcom rzadkich grup krwi
    (choć ulga dotyczy wszystkich honorowych dawców krwi bez względu na
    grupę krwi, jaką posiadają). Wynosi on 130 zł za litr. Ponieważ
    honorowe krwiodawstwo traktuje się jak darowiznę, kwota odliczenia
    nie może w sumie przekroczyć 6 proc. dochodu.

    Podstawą do skorzystania z ulgi jest dokument wystawiony przez
    stację krwiodawstwa, w którym zostanie określona wartość oddanej
    honorowo krwi.

    ULGA Z TYTUŁU PRAW NABYTYCH

    Wydatki na spłatę odsetek od kredytu

    Na tzw. prawa nabyte składają się: wydatki na spłatę odsetek od
    kredytu (pożyczki), udzielonego podatnikowi na sfinansowanie
    inwestycji mającej na celu zaspokojenie własnych potrzeb
    mieszkaniowych związanych z:
    - budową budynku mieszkalnego;
    - wniesieniem wkładu budowlanego lub mieszkaniowego do spółdzielni
    mieszkaniowej na nabycie prawa do nowo budowanego budynku
    mieszkalnego albo lokalu mieszkalnego w takim budynku;
    - zakupem nowo wybudowanego budynku mieszkalnego lub lokalu
    mieszkalnego (od gminy albo od osoby, która wybudowała ten budynek);
    - nadbudową albo rozbudową budynku na cele mieszkalne lub przebudową
    (przystosowaniem) budynku niemieszkalnego, jego części lub
    pomieszczenia niemieszkalnego na cele mieszkalne, w wyniku których
    powstanie samodzielne mieszkanie.

    Odliczeniu podlegają odsetki od tej części kredytu, która nie
    przekracza kwoty odpowiadającej 189 tys. zł. Prawo do odliczania
    wydatków na spłatę odsetek od tego kredytu (pożyczki) przysługuje do
    upływu terminu spłaty, określonego w umowie o kredyt (pożyczkę),
    zawartej przed dniem 1 stycznia 2007 r., nie dłużej jednak niż do
    dnia 31 grudnia 2027 r.

    Podstawowym warunkiem skorzystania z omawianej ulgi, na zasadzie
    praw nabytych, jest podpisanie z kredytodawcą (pożyczkodawcą) umowy
    kredytu (pożyczki) do końca 2006 r. Moment podpisania umowy
    kredytowej (pożyczkowej) jest równoznaczny z udzieleniem kredytu
    przez bank lub SKOK.

    Wydatki na systematyczne oszczędzanie w kasie mieszkaniowej

    W ramach tzw. praw nabytych znajdują się także wydatki na
    systematyczne oszczędzanie w kasie mieszkaniowej. Przysługuje nam
    odliczenie 30 proc. poniesionych wydatków. Limit roczny odliczenia
    wynosi 11 340 zł (co stanowi 6 proc. ze 189 tys.).

    Odliczenie przysługuje podatnikom, którzy przed dniem 1 stycznia
    2002 r. nabyli prawo do odliczeń z tego tytułu i po tym dniu
    dokonują dalszych wpłat na kontynuację systematycznego gromadzenia
    oszczędności wyłącznie na tym samym rachunku i w tym samym banku
    prowadzącym kasę mieszkaniową.

    Opłacanie z własnych środków składek na ubezpieczenia społeczne
    osoby zatrudnionej w ramach umowy aktywizacyjnej

    Tzw. prawami nabytymi określa się również wydatki poniesione przez
    osobę prowadzącą gospodarstwo domowe z tytułu opłacenia z własnych
    środków składek na ubezpieczenia społeczne osoby zatrudnionej w
    ramach umowy aktywizacyjnej.

    Umowa aktywizacyjna jest umową cywilno-prawną o świadczenie usług.
    Polega na pracy zarobkowej w gospodarstwie domowym, tj. wykonywaniu
    na rzecz osób wspólnie zamieszkujących i gospodarujących w takim
    gospodarstwie czynności związanych z prowadzeniem gospodarstwa
    domowego lub opieką nad osobą zamieszkującą w gospodarstwie domowym.
    W ramach umowy aktywizacyjnej zatrudnieni mogą zostać m.in.:
    opiekunka do dzieci, osób starszych czy chorych, kucharka, gosposia
    lub inna pomoc domowa, sprzątaczka, pokojówka, lokaj, ogrodnik,
    złota rączka.

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 16.10.07, 09:53
    Odpis do wysokości udokumentowanej dowodami kwoty wydatków dotyczy
    wydatków ponoszonych do końca obowiązywania umowy zawartej przed
    dniem 1 stycznia 2007 r. Nie dotyczy wydatków ponoszonych w związku
    z przedłużeniem umowy, dokonanym po dniu 31 grudnia 2006 r.

    ULGI NA NOWE TECHNOLOGIE

    Dotyczą wydatków poniesionych przez podatnika uzyskującego przychody
    z pozarolniczej działalności gospodarczej na nabycie nowych
    technologii.

    Za nowe technologie uważa się wiedzę technologiczną w postaci
    wartości niematerialnych i prawnych, w szczególności wyniki badań i
    prac rozwojowych, które umożliwiają wytwarzanie nowych lub
    udoskonalenia wyrobów lub usług, które nie są stosowane na świecie
    przez okres dłuższy niż ostatnie 5 lat. Wymagane jest potwierdzenie
    przez niezależną od podatnika jednostkę naukową.

    Wydatki odlicza się od podstawy obliczenia podatku (opodatkowania).

    Odliczenia dokonuje się w zeznaniu za rok podatkowy, w którym
    poniesiono wydatki na nabycie nowej technologii. W sytuacji gdy
    podatnik osiąga za rok podatkowy stratę lub wielkość dochodu z
    pozarolniczej działalności podatnika jest niższa od kwoty
    przysługujących mu odliczeń, odliczenia odpowiednio w całej kwocie
    lub w pozostałej części dokonuje się w zeznaniach za kolejno
    następujące po sobie trzy lata podatkowe, licząc od końca, w którym
    nową technologię wprowadzono do ewidencji środków trwałych oraz
    wartości niematerialnych i prawnych.

    Można stracić prawo do odliczeń, jeżeli przed upływem trzech lat
    podatkowych, licząc od końca roku podatkowego, w którym wprowadzono
    nową technologię do ewidencji środków trwałych oraz wartości
    niematerialnych i prawnych:
    - podatnik udzieli w jakiejkolwiek formie lub części innym podmiotom
    prawa do nowej technologii (nie dotyczy to przeniesienia prawa w
    wyniku przekształcenia formy prawnej oraz łączenia lub podziału
    dotychczasowych przedsiębiorców, dokonywanych na podstawie przepisów
    Kodeksu spółek handlowych), zostanie ogłoszona upadłość podatnika,
    obejmująca likwidację majątku, lub zostanie postawiony w stan
    likwidacji, podatnik otrzyma zwrot wydatków na tę technologię w
    jakiejkolwiek formie.

    W razie wystąpienia ww. okoliczności, podatnik jest obowiązany w
    zeznaniu podatkowym składanym za rok, w którym wystąpiły te
    okoliczności, do zwiększenia podstawy obliczenia podatku o kwotę
    dokonanych odliczeń, do których stracił prawo (w razie straty - do
    jej zmniejszenia o tę kwotę).

    Jeśli podatnik otrzymał zwrot wydatków na technologię w innej
    formie, kwotę odliczeń, do której podatnik stracił prawo, określa
    się proporcjonalnie do udziału zwróconych wydatków w wartości
    początkowej nowej technologii.

    Odliczenia związane z nabyciem nowej technologii nie mogą
    przekroczyć połowy poniesionych wydatków i nie mogą przekroczyć
    kwoty dochodu z pozarolniczej działalności gospodarczej.

    Wydatki na leki

    Odliczyć możemy również wydatki związane z zakupem leków, których
    stosowanie zalecił lekarz specjalista. Odliczamy nadwyżkę wydatków
    (ponad 100 zł, czyli jeśli wydaliśmy 150 zł, to możemy odliczyć 50
    zł) z każdego miesiąca.("Życie Warszawy")

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 26.10.07, 09:25
    Likwidacja NFZ jest już przesądzona. Najwcześniej w przyszłym roku
    sami wybierzemy, gdzie chcemy przekazywać nasze obowiązkowe składki
    zdrowotne. Na rynku ubezpieczeń pojawi się bowiem 5 - 6 nowych
    ubezpieczalni - donosi "Dziennik".

    Nowe ubezpieczalnie przejmą dotychczasowe zadania Narodowego
    Funduszu Zdrowia. - Każdy będzie mógł wybrać, gdzie chce się leczyć,
    i w jakiej ubezpieczalni się ubezpieczyć - tłumaczy przewodnicząca
    sejmowej komisji zdrowia z PO Ewa Kopacz. Jeśli reforma służby
    zdrowia, nad którą pracuje Platforma wejdzie w życie, to zniknie
    przymus odprowadzania składek do ubezpieczalni ze swojego terenu.
    Jeśli np. chory z Pomorza uzna, że lepsi lekarze są na Śląsku, może
    tam podjąć leczenie, jego pieniądze ze składki powędrują za nim.

    Teraz NFZ tylko w wyjątkowych sytuacjach zgadza się na płacenie
    szpitalom za pacjentów spoza regionu. Obowiązkowe ubezpieczenie,
    które będziemy odprowadzać do nowych kas, nie obejmie jednak
    wszystkich świadczeń zdrowotnych. Te, które są świadczone ze
    składki, znajdą się w pakiecie świadczeń podstawowych. Za zabiegi,
    które nie znajdą się w tym wykazie, będziemy musieli zapłacić sami
    lub ubezpieczymy się dodatkowo. Przykład: po operacji stawu
    biodrowego w ramach obowiązkowego ubezpieczenia dostaniemy zwykłą
    protezę. Jeśli jednak będziemy chcieli wszczepić sobie bardzo drogi
    implant tytanowy, zapłacimy za niego dodatkowo z własnej kieszeni -
    wyjaśnia gazeta.

    Kontrolę nad nowymi ubezpieczycielami sprawować będzie nowo
    utworzony Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Zmiany w systemie
    mają następować stopniowo. Poprzedzi je roczny program pilotażowy.
    ("Dziennik")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 06.11.07, 09:46
    Aż 70% lekarzy, do których trafiają dzieci, to interniści, a nie
    pediatrzy. Stąd problemy z rozpoznaniem nowotworów i zbyt późne
    kierowanie małych pacjentów na specjalistyczne badania. Pediatrzy
    biją na alarm: Przegrywamy walkę z rakiem! Konkretne przykłady
    podaje "Życie Warszawy".

    - Ile matek jest przekonanych o konieczności kilkakrotnego badania
    USG u dzieci, a ilu lekarzy zleca takie badanie? - pyta prof. Alicja
    Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. I odpowiada:
    niewiele.

    Niewiedza i wstyd

    A tymczasem to badanie w wielu przypadkach mogłoby pomóc. Nie
    wiedziała o tym mama trzyletniej Marty. Dziewczynka w pewnym
    momencie przestała chcieć chodzić. - Do wózeczka - popłakiwała
    mamie. Coraz częściej zdarzały się infekcje, dziecko wymiotowało,
    skarżyło się na bóle brzuszka. Lekarze w przychodni tłumaczyli, że
    może znowu rotawirus, bo akurat jest jesień, że przewlekłe
    przeziębienie. Podczas kolejnej wizyty usłyszała natomiast, że jest
    przewrażliwiona, ale tak mają wszystkie młode matki. Po kilku
    miesiącach takiego kolędowania od lekarza do lekarza pani Alicja
    trafiła do prywatnego gabinetu. Tam zlecono badanie USG. Później
    kolejne badania i okazało się to, co najgorsze: rak, konkretnie
    neuroblastoma, czyli złośliwy guz komórek cewy nerwowej. Rozpoczęto
    leczenie. Niestety, było już za późno.

    Inny przypadek. Do onkologa trafił 14-letni chłopak. Typowy
    nastolatek, w spodniach z krokiem w kolanach. Podczas badania
    okazało się, że jego jedno jądro waży ok. dwóch kilogramów.
    Diagnoza: rak jądra. Dlaczego tak późno? - zapytał lekarz matkę. -
    No przecież to prawie mężczyzna, ja go nie rozbieram -
    odpowiedziała. Chłopak przegrał z rakiem.

    Ważny jest każdy dzień

    - W ostatnich latach obserwujemy stały wzrost liczby zachorowań na
    nowotwory - mówi prof. Jerzy Kowalczyk, krajowy konsultant ds.
    hematoonkologii dziecięcej. Rocznie jest to ok. 1200 nowych
    przypadków, w tym ok. 350 białaczek, 150 chłoniaków, ok. 600 guzów.
    U prawie co czwartego dziecka w Polsce rozpoznaje się raka w
    najbardziej zaawansowanym klinicznie stadium. Dla porównania w
    Europie Zachodniej odsetek ten wynosi sześć proc.

    Jakie są tego przyczyny? Profesor wskazuje na źle działającą
    podstawową opiekę zdrowotną. Chodzi o lekarzy pierwszego kontaktu,
    do których trafia dziecko. - Ok. 70 procent z nich to interniści,
    nie pediatrzy. Nie są oni przygotowani do leczenia dziecka. Badają
    je jak dorosłą osobę, ich uwadze umyka wiele objawów - mówi prof.
    Chybicka.

    - Tymczasem w przypadku nowotworów u dzieci najważniejsze jest ich
    wczesne wykrycie - dodaje prof. Kowalczyk. - U dorosłego człowieka
    rak rozwija się miesiącami, latami. U dziecka liczy się każdy dzień,
    tak szybko nowotwór wzrasta.

    Nad poprawą sytuacji dyskutują właśnie w Warszawie pediatrzy. Chcą,
    by w Ministerstwie Zdrowia powstał specjalny departament opieki nad
    dzieckiem. A także, by kształcić więcej pediatrów. W tej chwili ich
    średnia wieku to 59 lat.("Życie Warszawy")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 07.11.07, 15:33
    Bayer - choć firma podała wczoraj kwartalne wyniki lepsze od
    oczekiwanych, postanowiła wycofać z półek sklepowych lek o groźnych
    skutkach ubocznych.

    Wycofany ze sprzedaży lek Trasylol podejrzewany był o powodowanie
    chorób nerek, wylewów, a nawet zwiększanie ryzyka śmierci pacjentów
    podczas operacji wszczepienia by-passów.

    Bayer zdecydował się na przeprowadzenie testów BART, czyli ponownych
    prób trasylolu na wybranej grupie pacjentów. Na pocieszenie
    niemieckiej firmie pozostaje, że zdaniem analityków wycofanie leku
    nie będzie miało wpływu na prognozy zysku koncernu w tym i przyszłym
    roku.

    A Bayer miał się czym pochwalić w III kwartale roku. Z
    opublikowanych wczoraj danych wynika, że zysk przed opodatkowaniem
    wyniósł 953 mln euro wobec oczekiwanych 911 mln. Najsilniejszym
    działem Bayera jest dziś farmacja przynosząca połowę zysku.
    MaterialScience - produkcja plastików - ma 29-procentowy udział.
    Reszta to środki ochrony roślin.

    Na wczorajszej konferencji prasowej w Leverkusen prezes firmy Werner
    Wenning tłumaczył, że MaterialScience to dział najbardziej
    wystawiony na konkurencję (BASF, Dow Chemical), a do tego dziedzina
    energochłonna, kolejne utrudnienia to tani i taniejący dolar.
    Dlatego uznał za niezbędne zmniejszenie zatrudnienia o 1500 osób, w
    tym 400 - 500 w Niemczech. Ograniczenie miejsc pracy ma się
    odbyć "łagodnie", głównie poprzez odejścia na emeryturę.

    Koszt realizacji tej decyzji to 150 - 200 mln euro do końca 2009
    roku, oszczędności zaś mają być w tym samym czasie dwukrotnie
    wyższe.Najlepiej sprzedające się leki Bayera to środek
    antykoncepcyjny Yasmin (wzrost o 34 proc.) i przeciwrakowy Nexavar,
    którego sprzedaż się podwoiła.

    Najsilniejszą częścią Bayera jest farmacja, drugą z kolei - chemia.
    Koncern wciąż ma lepsze wyniki niż konkurencja. ("Rzeczpospolita")


    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 07.11.07, 15:33
    W poradniach dziecięcych dramatycznie brakuje pediatrów. Skutek?
    Choroby dzieci rozpoznawane są zbyt późno. Nikt nie pilnuje ich
    badań, a jeśli zachorują, na pomoc specjalisty muszą czekać w
    długich kolejkach - donosi "Metro".

    W poradni dziecięcej przy ul. Soczi w Warszawie zapisanych jest 4,5
    tys. pacjentów. Zajmuje się nimi zaledwie dwóch pediatrów. Tylko do
    południa w tutejszych gabinetach pojawia się ponad 60 chorych
    dzieci, których wizyty trwają nie więcej niż kilka minut. - Dwóch
    pediatrów nie jest w stanie zadbać o profilaktykę dzieci zdrowych,
    ani na czas rozpoznać choroby - ocenia prof. Alicja Chybicka, prezes
    Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Co prawda placówka chętnie
    zatrudniłaby lekarzy, na ofertę pracy nikt jednak nie odpowiada. -
    My pilnie poszukujemy trzech specjalistów. Niestety, znalezienie
    pediatrów jest niezwykle trudne - mówi Aleksandra Kucińska z Zakładu
    Opieki Zdrowotnej w Warszawie, któremu podlega kilka przepełnionych
    poradni dla dzieci.

    W publicznych placówkach zdrowia zatrudnionych jest w Polsce ok. 6,5
    tys. pediatrów, których średnia wieku to aż 59 lat. - Oznacza to, że
    za kilka lat zabraknie nam nowych specjalistów - prognozuje prof.
    Anna Dobrzańska, krajowy konsultant ds. pediatrii. Nie może być
    inaczej, skoro Ministerstwo Zdrowia opłaca corocznie zaledwie kilka
    miejsc dla stażystów na oddziałach pediatrycznych. - Ale to
    niejedyny powód. Taka specjalizacja nie przyniesie w przyszłości
    kokosów. Wśród moich znajomych nikt nawet nie myśli o
    specjalizowaniu się w pediatrii - mówi Anna Murawska, lekarka
    stażystka z Gdańska.

    Od kilku lat ciężar opieki medycznej nad dziećmi przejęli od
    pediatrów lekarze rodzinni. Zdaniem Polskiego Towarzystwa
    Pediatrycznego to błąd. - Potrzeba wieloletniej praktyki
    pediatrycznej, by szybko i prawidłowo rozpoznać chorobę u dziecka.
    Lekarze rodzinni jej nie mają - mówi prof. Chybicka.

    Na zbyt późną diagnozę narażonych jest obecnie w Polsce ponad 8,5
    tys. dzieci, które na wizytę w poradni neurologicznej czekać muszą
    ponad 50 dni. Jeszcze gorzej ma ponad 5,5 tys. małych pacjentów z
    problemami hormonalnymi, którzy na konsultacje z endokrynologiem
    czekają ponad trzy miesiące.

    Zaniedbań i kolejek w poradniach mogłoby być mniej, gdyby do
    żłobków, przedszkoli i szkół powrócili pediatrzy na bieżąco
    kontrolujący stan zdrowia dzieci. Według naszych rozmówców sytuację
    mogłoby uzdrowić utworzenie w każdym mieście dziennych oddziałów
    pediatrycznych, których rolą byłoby m.in. przeprowadzenie corocznych
    badań dzieci we wszystkich szkołach. Polskie Towarzystwo
    Pediatryczne nie ma wątpliwości, że są potrzebne - dzisiaj nikt nie
    pilnuje kalendarza szczepień najmłodszych, nie prowadzi się bilansów
    zdrowia, a lekarz pediatra interweniuje dopiero w wypadku
    zachorowania. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych wśród 5
    tysięcy dzieci we Wrocławiu, gdzie zaledwie 3 proc. najmłodszych
    pacjentów nie ma żadnych odchyleń od prawidłowego stanu zdrowia. -
    Skoro tak wygląda zdrowie dzieci w dużym mieście, to w małych
    miejscowościach, gdzie o pediatrę jeszcze trudniej, musi być
    znacznie gorzej - mówi prof. Chybicka. ("Metro")

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 07.11.07, 15:36
    Zmarła Magda Biesiadzińska, której przeszczepiono nerkę od mężczyzny
    chorego na raka. Osiem miesięcy wcześniej, gdy stało się jasne, że
    dawca miał nowotwór, lekarze zaproponowali jej usunięcie
    przeszczepionej nerki, ale kobieta nie zgodziła się - pisze "Gazeta
    Wyborcza".

    38-letnia kobieta przez 15 lat zmagała się z chorobą. Nerkę dostała
    od zmarłego mężczyzny z Radomia. Operacja przeprowadzona w Warszawie
    się powiodła, ale dwa tygodnie po przeszczepie Magda Biesiadzińska
    dowiedziała się, że dawca miał raka - wykazała to sekcja zwłok.
    Lekarze chcieli usunąć nerkę, ale kobieta nie zgodziła się. Uznała,
    że skoro na pierwszą czekała kilkanaście lat, szansa że dożyje do
    kolejnego przeszczepu jest bliska zeru. Już kilka miesięcy po
    przeszczepie było wiadomo, że ona także ma nowotwór.

    Od dwóch miesięcy leżała w Szpitalu Uniwersyteckim w Bydgoszczy.
    Walczyła o życie. We wtorek zmarła na oddziale intensywnej terapii.
    Medycy podejrzewają, że przyczyną śmierci była rozsiana choroba
    nowotworowa. Ostatecznie tą diagnozę ma potwierdzić sekcja zwłok.
    Jak mogło dojść do przeszczepienia pacjentce narządu od chorego
    mężczyzny? - Trudno mi komentować działania moich kolegów. Mogę
    tylko wyjaśnić, jak to wygląda w mojej klinice - mówi prof. Zbigniew
    Włodarczyk, szef kliniki transplantologii i chirurgii ogólnej
    Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy. - Zanim podejmiemy decyzję o
    pobraniu narządu od zmarłego dawcy prowadzimy wywiad z rodziną,
    sprawdzamy dokumentację medyczną, wykonujemy USG zmarłemu,
    sprawdzamy markery nowotworowe oraz wirusowe - żeby wykluczyć
    zakażenia żółtaczką, HIV czy innymi chorobami zakaźnymi. Jeśli
    chirurg ma podejrzenia, że z narządem jest coś nie tak, badamy
    wycinek i póki nie ma wyników nie przeszczepiamy. Kilka razy
    zdarzyło się, że takie sytuacje mieliśmy w święta, gdy nie można
    było zbadać wycinka, w takim przypadku rezygnujemy z przeszczepu,
    a "podejrzany" narząd jest niszczony - wyjaśnia.

    Jak to się stało, że przeszczepiono organ od chorego mężczyzny,
    skoro procedury są takie restrykcyjne?

    - Nowotwór był niewielki i mimo badań nie udało się go wykryć -
    tłumaczy prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant w dziedzinie
    transplantologii. - Dopiero badanie pośmiertne ujawniło, że pacjent
    cierpiał na raka. Kiedy tylko dowiedziałem się o tym, zwołałem
    konsylium i zaproponowałem pacjentce z Bydgoszczy usuniecie nerki.
    Nie zgodziła się. Dwie kolejne osoby, które dostały organy od tego
    samego dawcy, czują się dobrze. Ale i tak zamierzam namawiać drugą z
    kobiet, która ma nerkę od tego samego dawcy, żeby zgodziła się na
    jej usunięcie. Przeszczepionej wątroby usunąć już nie możemy.

    Profesor Rowiński uważa, że w przypadku bydgoskiej pacjentki leki
    immunosupresyjne podawane chorym po przeszczepach, mogły uaktywnić
    raka. - Osłabiają one odporność i może dlatego rozwinął się u tej
    pacjentki nowotwór - zastanawia się.

    Żeby do podobnych zdarzeń nie dochodziło, prof. Rowiński oraz prof.
    Janusz Wałaszewski, szef Poltransplantu uważają, że konieczna jest
    sekcja zwłok osób, których narządy trafiają do przeszczepu. - Nawet
    najdokładniejsze badanie nie zastąpi sekcji. Tylko ona daje
    gwarancję, że narządy są bezpieczne. Nawet jeśli ktoś umiera z
    powodu wylewu, to nie wiemy, czy nie był on spowodowany zmianami
    nowotworowymi - mówi prof. Wałaszewski. - Badanie pośmiertne można
    przeprowadzić w ciągu kilku godzin. To wystarczy, żeby móc jeszcze
    przeszczepić organy. Jedyny problem tkwi w tym, że na sekcję musi
    zgodzić się rodzina dawcy.

    Rocznie na całym świecie zdarza się nieco ponad 200 takich
    przypadków, jak ten który dotknął bydgoszczankę. ("Gazeta Wyborcza
    Bydgoszcz")

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 13.11.07, 10:08
    Nie ma wystarczającej liczby miejsc do ratowania wcześniaków!

    Z kraju; 2007-11-12 ["Rzeczpospolita"]


    Specjaliści biją na alarm: - Tylko na Mazowszu brakuje 20-30 miejsc
    do intensywnej terapii noworodków. Dotkliwe braki są na Śląsku i w
    województwie łódzkim. W Częstochowie noworodki leżą na jednym
    oddziale ze starszymi dziećmi, co zwiększa ryzyko zakażenia groźnymi
    bakteriami - wylicza prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant ds.
    neonatologii.

    Bardzo małych dzieci jest w Polsce coraz więcej. Powodem jest postęp
    medycyny: lekarze ratują maleństwa, które kiedyś nie miałyby szansy
    na przeżycie. Rodzi się też coraz więcej cztero- i pięcioraczków, a
    to z reguły wcześniaki. Liczba dzieci wzrasta też z powodu baby-
    boomu. Dzieci, które powinny trafić do specjalistycznego szpitala,
    muszą czekać w kolejce.

    - W tej chwili na miejsce na moim oddziale czeka dziecko urodzone w
    26. tygodniu ciąży w Radomiu i inne, urodzone na jednym z oddziałów
    naszego szpitala. Lekarze robią, co mogą, ale nie ma co ukrywać: te
    noworodki nie mają właściwej opieki - dodaje prof. Helwich. Zdarzało
    się już, że z Warszawy kobiety przed porodem były wywożone np. do
    Ostrołęki, bo tylko tam było miejsce dla dziecka, które miało się
    urodzić. Wszystkie, nawet niewielkie szpitale mają inkubatory i
    potrafią ratować życie wcześniaków. Ale to nie to samo, co szpitalna
    opieka nad nim przez długi czas. Tu już potrzeba wiedzy
    specjalistów, którzy będą umieli np. dozować ilość tlenu tak, by nie
    uszkodzić płuc wcześniaka. Trzeba wkłuć bardzo cienką igłę w niemal
    niewidoczne żyły dziecka, by podać mu leki i pożywienie. Potrzebne
    jest laboratorium na tyle doświadczone, by zrobić analizy z bardzo
    niewielkiej ilości krwi.

    W tej chwili w Polsce pracuje 730 lekarzy ze specjalizacją
    neonatologiczną. - Za 3 - 5 lat zabraknie 200 lekarzy tej
    specjalności - ostrzega konsultant. - Jeszcze chwila, a pojawi się
    dziura pokoleniowa: część lekarzy jest przed emeryturą, a młodzi nie
    wybierają tej specjalizacji - dodaje prof. Katarzyna Kornacka,
    mazowiecki konsultant wojewódzki ds. neonatologii. Na 40 miejsc na
    Mazowszu, w których młodzi lekarze mogą robić specjalizację z
    neonatologii, 13 jest wolne. W zeszłym roku startowało na nie sześć
    osób. - Przez dwa lata nikt nie zgłaszał się do naszego szpitala, by
    robić specjalizację - opowiada Tomasz Opala, dyrektor Szpitala
    Ginekologiczno-Położniczego w Poznaniu. - Teraz mamy jedną osobę na
    specjalizacji, ale gdy na początku roku wejdą w życie przepisy
    unijne o czasie pracy, może zacząć brakować lekarzy dramatycznie.

    Tymczasem na innych specjalizacjach panuje tłok. Dlaczego? - To
    specjalizacja niekomercyjna. My nie mamy prywatnych gabinetów. A
    obok pracują położnicy, często na granicy prywatnej i publicznej
    służby zdrowia. Kontrast jest bardzo duży - przyznaje Helwich. Czy
    tak jak kiedyś anestezjolodzy, lekarze zajmujący się małymi dziećmi
    wywalczą strajkami podwyżki? - Nie wierzę w to. W naszej dziedzinie
    żadnych strajków nigdy nie było, bo my nie możemy zostawić dzieci.
    Moi asystenci zarabiają 2,5 tysiąca brutto - mówi prof. Helwich.
    ("Rzeczpospolita")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 13.11.07, 10:08
    W 2013 roku Warszawa będzie miała jeden z najnowocześniejszych
    ośrodków badań biomedycznych w Europie. W kwadracie ulic Żwirki i
    Wigury, Wawelskiej i Księcia Trojdena powstanie Centrum Badań
    Przedklinicznych i Technologii (CePT) - poinformowała PAP rzecznik
    Akademii Medycznej w Warszawie, Marta Wojtach. Umowę wstępną, która
    rozpoczyna prace nad tym - wartym 100 mln euro - projektem,
    podpisali rektor Akademii Medycznej profesor Leszek Pączek i
    wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Olaf Gajl.

    "Unikalny w skali kraju ośrodek, jakim będzie CePT, połączy rozwój
    nowoczesnych technologii z kształceniem na najwyższym poziomie -
    mówi Marta Wojtach, rzecznik warszawskiej AM. - Stworzy warunki dla
    skutecznego leczenia trudnych i nieuleczalnych chorób. Jednocześnie
    umożliwi rozwój nowoczesnych firm dostarczających technologie i
    usługi medyczne".

    Umowa wstępna pozwala na rozpoczęcie prac związanych z
    przygotowaniem do realizacji projektu. "Teraz mamy już otwartą drogę
    do rozpoczęcia całej procedury przygotowania inwestycji. Możemy
    występować o plany zagospodarowania przestrzennego, warunki
    zabudowy. Tak naprawdę teraz ruszą prace, które umożliwią nam
    przygotowanie umowy, a potem realizację całego przedsięwzięcia" -
    wyjaśnia rzeczniczka.

    Pierwszy etap - przygotowanie inwestycji - potrwa do końca 2008
    roku. W 2009 podpisana zostanie natomiast umowa, która da gwarancje
    finansowania. Wówczas też rozpocznie się budowa. Centrum ma być
    gotowe w 2013 roku.

    CePT ma charakter interdyscyplinarny. Będą w nim współpracować
    lekarze, inżynierowie oraz naukowcy. Jest unikalnym przedsięwzięciem
    realizowanym wspólnie przez Akademię Medyczną w Warszawie, Polską
    Akademię Nauk, Politechnikę Warszawską oraz Uniwersytet Warszawski.

    "Niezwykle ważnym celem projektu jest integracja ośrodków naukowo-
    badawczych stolicy. Wspólne działania dotyczyć będą zarówno programu
    badawczego, strategii rozwoju, jak również inwestycji i eksploatacji
    Centrum" - tłumaczy Wojtach.

    Projekt zakłada budowę i wyposażenie 10 laboratoriów środowiskowych,
    czyli centrów badawczych wraz z pracowniami. W ramach
    przedsięwzięcia powstaną:

    - Centrum Neurobiologii - Instytut Biologii Doświadczalnej PAN,
    - Centrum Badań Przedklinicznych - Akademia Medyczna w Warszawie,
    - Centrum Medycyny Doświadczalnej - Instytut Medycyny Doświadczalnej
    i Klinicznej PAN,
    - Centrum Analizy Struktury i Funkcji Białek - Międzynarodowy
    Instytut Biologii Doświadczalnej i Komórkowej UNESCO,
    - Centrum Biotechnologii Molekularnej - Instytut Biotechnologii i
    Biofizyki PAN,
    - Centrum Badań Fizyko-Chemicznych Układów i Materiałów o Znaczeniu
    Biologicznym - Uniwersytet Warszawski,
    - Centrum Wielkoskalowego Modelowania i Przetwarzania Danych
    Biomedycznych - Interdyscyplinarne Centrum Modelowania
    Matematycznego i Komputerowego UW,
    - Centrum Akceleracji Cząstek i Tomografii Pozytonowej -
    Środowiskowe Laboratorium Ciężkich Jonów UW,
    - Centrum Bio-nanomateriałów - CAMAT - konsorcjum AGH, PAN i
    Instytutu Wysokich Ciśnień PW,
    - Centrum Technologii Biomedycznych - BIOFIM PW.

    Jak wyjaśnia Wojtach, prowadzone w CePT badania przyczynią się do
    postępu w leczeniu chorób, mających niezwykle istotny wpływ na
    zdrowie całego społeczeństwa, a wiec schorzeń ośrodkowego układu
    nerwowego, chorób cywilizacyjnych związanych ze starzeniem,
    nowotworów, zmian zwyrodnieniowych układu krążenia,
    nadciśnienia. "Niezwykle ważną częścią projektu będzie zastosowanie
    nano-biotechnologii dla radykalnego przyspieszenia regeneracji
    uszkodzonych tkanek i zwiększenie żywotności implantów" - dodaje
    rzeczniczka AM.

    "Badania biomedyczne, w połączeniu z badaniami fizyko-chemicznymi i
    bio-nanomateriałowymi, wspomagane przez najnowsze technologie
    informacyjne, to najintensywniej rozwijający się sektor badań
    naukowych na świecie. Polska nie może zostawać w tyle. Mamy
    doskonałych naukowców, lekarzy, inżynierów. Teraz dzięki wspólnemu
    projektowi - Centrum Badań Przedklinicznych i Technologii - połączą
    swój potencjał dla rozwoju technologicznego Polski i Europy" -
    podsumowuje Marta Wojtach.

    Projekt CePT realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego
    Innowacyjna Gospodarka, priorytet 2: Infrastruktura sfery B+R,
    działanie 2.1: Rozwój ośrodków o wysokim potencjale badawczym.
    Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest instytucją
    pośredniczącą projektu CePT. (PAP)
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 13.11.07, 10:09
    Ostry spór finansowy powstał między niemieckimi kasami chorych a
    polskim Narodowym Funduszem Zdrowia.Powodem tego konfliktu są
    dziesiątki urodzeń polskich dzieci w ostatnich latach w
    brandenburskiej klinice w Schwedt.

    Według kierownictwa szpitala Uckemark z nadodrzańskiego Schwedt,
    chodzi o kwotę 250 tysięcy euro. Polski Narodowy Fundusz Zdrowia
    uważa, że wiele porodów odebranych w niemieckim szpitalu, to
    przypadki z góry zaplanowane przez Polki, spodziewające się lepszych
    warunków opieki niż w Polsce. Koszty porodowe we wschodnich
    Niemczech wynoszą średnio około 3 tysięcy euro, trzy - cztery razy
    więcej niż w Polsce.

    Od lat, w odległym od dwa kilometry od granicy polsko-niemieckiej,
    szpitalu rodzi się bardzo dużo polskich dzieci. Co ciekawe w innych
    szpitalach w nadgranicznych niemieckich miastach nie odnotowuje się
    na taką skalę tego zjawiska.

    Niemieckie kasy chorych, które w myśl unijnych przepisów, są
    zobowiązane do pokrywania kosztów porodów polskich obywatelek,
    przestały to robić bo z kolei polski NFZ nie chce zwracać pieniędzy
    za porody, co do których zachodzi podejrzenie, że były planowane w
    niemieckim szpitalu. Kasa chorych Brandenburgii nie dostała do dziś
    pieniędzy za prawie 100 odebranych porodów Polek na 180 przyjętych w
    szpitalu w Schwedt.(IAR)
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 13.11.07, 10:10
    Całodobowy pobyt rodziców z ich chorymi dziećmi na oddziałach
    szpitalnych nie jest finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia, bo
    nie należy do świadczeń opieki zdrowotnej - czytamy w liście NFZ do
    Rzecznika Praw Obywatelskich.

    RPO poprosił o stanowisko w sprawie wprowadzenia przez niektóre
    szpitale opłat za całodobowe przebywanie rodziców z ich chorymi
    dziećmi.

    Prezes NFZ Andrzej Sośnierz (stanowisko w tej sprawie prezes zajął
    zanim złożył dymisję z tej funkcji-PAP) wyjaśnił, że ponieważ pobyt
    rodziców w szpitalu nie należy do usług medycznych, NFZ nie ma
    kompetencji, by oceniać, czy szpitale mogą pobierać takie opłaty.
    Dodał, że w uzasadnionych przypadkach NFZ bada te kwestie w trakcie
    kontroli realizacji umów.

    "... kontrolerzy analizują tryb pobierania od świadczeniobiorców
    opłat, tj. czy dokonane na rzecz szpitala wpłaty mają charakter
    darowizn, czy też pacjent otrzymuje uwzględniony w cenniku,
    wprowadzonym zarządzeniem dyrektora szpitala, określony ekwiwalent w
    postaci dodatkowego świadczenia. W tym ostatnim przypadku
    świadczeniodawca jest wzywany do zwrotu "darczyńcy" nienależnie
    pobranych kwot i nakładana jest kara..." - czytamy w piśmie
    Sośnierza.

    Według niego, zasadnym byłoby ustawowe określenie wysokości
    odpłatności za usługi pozamedyczne ponoszone przez szpitale.

    Wicedyrektor Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w resorcie
    zdrowia Dagmara Korbasińska powiedziała, że zgodnie z ustawą o
    Zakładach Opieki Zdrowotnej (ZOZ), pacjent ma prawo do dodatkowej
    opieki sprawowanej przez jego bliskiego. Koszty realizacji tego
    prawa nie mogą jednak obciążać ZOZ-u.

    - Zakład Opieki Zdrowotnej może pobierać opłatę, ale opłatę zależną
    od kosztów, jakie ponosi. Nie może być to opłata dowolna. Czyli,
    jeżeli szpital zapewnia łóżko, pościel, wyżywienie, możliwość
    korzystania z kuchni oddziałowej, to wtedy opłata to uwzględnia. Ale
    jeżeli jest to fotel przy łóżku chorego, to opłaty pobierać nie
    można - wyjaśniła.

    Korbasińska podkreśliła, że ta opłata ma rekompensować koszty, które
    ponosi ZOZ na realizację tego typu uprawnienia osoby bliskiej.
    Dodała, że był moment, ok. 1,5 roku temu, gdy szpitale zaczęły
    masowo pobierać opłaty, także za np. fotel. "Po interwencjach
    ministerstwa zdrowia prawo jest stosowane właściwie" - zapewniła.

    Skargi na pobieranie opłat przez szpitale za pobyt rodziców z
    chorymi dziećmi wpływają do Biura Praw Pacjenta przy resorcie. Jak
    powiedziała jego dyrektor Krystyna Barbara Kozłowska, skarg jest
    teraz stosunkowo niewiele i dotyczą rodziców, których nie stać na
    taką opłatę. W uzasadnionych przypadkach biuro interweniuje u
    dyrektora placówki i prosi rodziców, bliskich dziecka o
    przedstawienie mu zaświadczeń o dochodach rodziny.

    W przygotowywanej przez resort nowej ustawie o ZOZ-ach miał być
    zapis uszczegóławiający kwestie opłat za pobyt rodziców z dzieckiem
    w szpitalu. Projekt jest we wstępnej fazie przygotowań, a kadencja
    obecnego ministra zdrowia dobiega końca.

    W 1988 r. na I Europejskiej Konferencji Stowarzyszeń na rzecz Dzieci
    w Szpitalu 13 krajów zaaprobowało Europejską Kartę Dziecka w
    Szpitalu opracowaną przez brytyjskie Stowarzyszenie na rzecz Opieki
    nad Dziećmi w Szpitalu (National Association for the Welfare of
    Children in hospital - NAWCH). Karta mówi m.in., że dzieci powinny
    mieć prawo do tego, aby cały czas w szpitalu przebywali razem z nimi
    rodzice lub stali opiekunowie. Karta mówi także, że pobyt rodziców w
    szpitalu nie powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę
    dochodów.("Gazeta Prawna")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 23.11.07, 16:19
    12:58, 22.11.2007 /TVN24
    Sepsa wciąż atakuje
    OBJAWY CHOROBY WYKRYTO U 6-LETNIEJ DZIEWCZYNKI

    Dziecko niedługo opuści już szpital
    TVN24 Kolejny przypadek sepsy wykryto u 6-letniej dziewczynki z
    Borzejewic (powiat mogileński). Dziecko po zgłoszeniu do lekarza
    trafiło do szpitala w Strzelnie, następnie zostało skierowane do
    szpitala zakaźnego w Bydgoszczy. Obecnie dziewczynka jest w stanie
    dobrym, niedługo opuści szpital.
    Wystąpienie sepsy potwierdził Sanepid w Mogilnie.

    Dziecko uczęszcza do zerówki w miejscowości Wielki Sławsk w powiecie
    Inowrocławskim. Miejscowy burmistrz planuje w szkole szczepienia
    dzieci.

    Wśród objawów sepsy lekarze wymieniają m.in. wysoką gorączkę, bóle
    mięśni, osłabienie, bladość. Chory może tracić przytomność, jest też
    narażony na pojawienie się zatorów w naczyniach krwionośnych, co
    objawia się wybroczynami na ciele. Nieleczona sepsa postępuje bardzo
    szybko. W krótkim czasie może doprowadzić do niewydolności narządów
    wewnętrznych, a w konsekwencji nawet do śmierci. Ryzyko zgonu
    dotyczy 30 proc. pacjentów z sepsą.

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 27.11.07, 16:26
    Za pięć tygodni czeka nas paraliż służby zdrowia. Pacjenci będą
    czekać w jeszcze dłuższych kolejkach na operacje i wizytę u
    specjalisty - alarmuje "Rzeczpospolita".

    Wszystko przez zmianę przepisów, która zacznie obowiązywać od nowego
    roku. Lekarze od stycznia będą pracować tylko 48 godzin tygodniowo,
    czyli średnio dyżurować jeden raz w tygodniu. Teraz pracują nawet
    dwa razy dłużej, np. anestezjolodzy w pracy spędzają od 400 do 500
    godzin miesięcznie.

    Unijne normy oznaczają katastrofę dla warszawskich pacjentów.
    Dyrektorzy lecznic boją się, że będą zmuszeni odłożyć planowane
    operacje i zmniejszać obsadę na dyżurach, a nawet zamknąć oddziały.

    - Zlikwiduję co trzeci gabinet, bo nie będzie miał tam kto
    przyjmować - opowiada dyrektor jednej z przychodni. Nowe normy
    oznaczają też, że dyrektorzy szpitali będą musieli zatrudnić
    dodatkowy personel. A z tym może być problem, bo lekarzy nie ma. Są
    tylko emeryci, ale w wielu miejskich placówkach już stanowią oni
    ponad 30 proc. zatrudnionych.

    Warszawski ratusz, któremu podlega dziesięć szpitali i ponad 30
    przychodni, podliczył, ilu lekarzy mu zabraknie: we wszystkich
    placówkach ok. 500 specjalistów.

    Lekarzy najbardziej potrzebują szpitale Bielański - aż 67 i Praski -
    39. Tak jak w całej stolicy szczególnie poszukiwani są specjaliści z
    dziedzin już teraz deficytowych. Miejskie placówki muszą zatrudnić
    np. 23 anestezjologów, 17 ortopedów i chirurgów i 12 ginekologów.
    Zapaść czeka też stomatologię i pediatrię. A w szpitalu na Bielanach
    na największym stołecznym oddziale ratunkowym zabraknie dziesięciu
    specjalistów. Do liczenia kadry wzięli się też dyrektorzy pięciu
    warszawskich szpitali akademickich. W lecznicy przy ul. Banacha
    zabraknie 116 medyków. Obecnie jest ich tam ok. 600. Szpitalowi przy
    ul. Lindleya potrzeba 50 - 60 lekarzy.

    Szefowie szpitali zastanawiają się, w jaki sposób załatać kadrowe
    dziury. - Jeśli lekarze podpiszą zgody na pracę dłużej niż 48 godzin
    tygodniowo, mamy zapewnioną obsadę dyżurów, ale musimy zwiększyć
    wydatki na pensje -mówi dyrektor szpitala przy Lindleya dr Artur
    Tomaszewski.

    Tylko na jednym oddziale szpital będzie musiał przeznaczyć na
    wynagrodzenia kilkanaście tysięcy złotych więcej.

    - Niestety, NFZ nie uwzględnia w przyszłorocznych kontraktach
    większych wydatków na płace - mówi Anna Sukmanowska, rzeczniczka
    placówki przy Banacha.

    W tamtejszej placówce medycy otrzymali propozycję pracy na zmiany.
    Na takie rozwiązanie nie chcą się jednak zgodzić przedstawiciele
    związków zawodowych. - To oznacza nie tylko redukcję obsady dziennej
    o połowę i przesunięcie pozostałych lekarzy do pracy w nocy, ale
    także wykonywanie planowych operacji o trzeciej nad ranem -
    ironizuje przewodniczący mazowieckiego OZZL i pracownik szpitala
    przy Banacha dr Maciej Jędrzejowski.

    Stołeczny ratusz ma inny pomysł na rozwiązanie kłopotu. Urzędnicy
    będą szukać pracowników na targach pracy oraz w innych regionach
    Polski. Lekarze będą kuszeni wysokimi zarobkami.

    - Nie możemy dopuścić do paraliżu w szpitalach, dlatego szukamy
    różnych sposobów rozwiązania tej sytuacji - przyznaje dyrektor
    miejskiego Biura Polityki Zdrowotnej Elżbieta Wierzchowska.

    Na poprzednich targach pracy dyrektorowi szpitala położniczego przy
    ul. Inflanckiej udało się złowić trzech ginekologów.

    500 lekarzy zabraknie w dziesięciu szpitalach podlegających urzędowi
    miasta ("Rzeczpospolita").

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 11.12.07, 13:59
    "Nigdy nie myślałem, że problem przeszczepów narządów może mnie
    dotknąć. Dotknął przez dziecko" - mówił kilka miesięcy temu
    Przemysław Saleta, gdy postanowił wesprzeć akcję "Życia
    Warszawy" "Miej serce dla innych". Opowiadał wówczas, że jego córka,
    13-letnia Nikola, czeka właśnie na przeszczep nerki.

    Wczoraj Saleta oddał jej swoją nerkę. Narząd pobrali od boksera
    lekarze ze szpitala przy Lindleya. Nikolę operowano zaś w Centrum
    Zdrowia Dziecka. Po południu lekarze mówili, że oboje czują się
    dobrze. Sportowiec opuści szpital za pięć dni. Brak nerki nie
    powinien mu przeszkadzać w dalszym życiu. Przeszczepy nerki są
    najczęściej wykonywanymi. Nasze prawo pozwala na transplantacje od
    dawców spokrewnionych lub osób zmarłych.("Życie Warszawy")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • kaha1 13.12.07, 08:46
    ale co było tej córce?
  • madziulec 13.12.07, 09:50
    "Operacja usunięcia nerki Salecie odbyła się 5 grudnia. Bokser oddał
    ją swojej córce Nicole, która cierpi na niewydolność nerek i
    dotychczas skazana była na dializy."

    (za www.tvn24.pl/-1,1531721,wiadomosc.html)
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 13.12.07, 10:42
    H5N1 nadal atakuje. Nasączone chemikaliami maty, postacie w
    plastikowych kokonach, sztaby kryzysowe i setki tysięcy gazowanych
    kur to teraz codzienny widok z frontu walki z ptasią grypą -
    pisze "Trybuna".

    Zdaniem gazety, w Polsce owa śmiertelna dla drobiu (nie dla ludzi)
    choroba pojawia się ostatnio, gdy nowy premier obejmuje urząd. Tak
    było w marcu 2006 r. za premierostwa Kazimierza Marcinkiewicza, gdy
    zdechły w Toruniu łabędź postawił na nogi służby sanitarne i
    weterynaryjne grodu Kopernika. Tak jest teraz, gdy w kolejnych
    gminach i powiatach województwa mazowieckiego ogłaszane są "strefy
    zapowietrzone". Jest to okazja, by powołane do tego celu służby
    zaprezentowały swą dziarskość w zwalczaniu plagi.

    Ptasią grypę po raz pierwszy zidentyfikowano we Włoszech ponad 100
    lat temu. Od tego czasu rozpoznano ponad 140 szczepów wirusa
    Orthomyxoviridae, rodzaju Influenzavirus A. Za nagroźniejszy uważany
    jest słynny wirus H5N1. Obawy przed ptasią grypą biorą się stąd, że
    naukowcy przypuszczają, iż kiedyś może pojawić się mutacja wirusa,
    która będzie przenosiła się między ludźmi drogą kropelkową, a nie,
    jak dotychczas, w wyniku bezpośredniego kontaktu z zarażonym
    ptactwem. Mówiąc po ludzku, dziś najłatwiej złapać ptasią grypę,
    jedząc niedogotowany drób, co w Europie praktycznie się nie zdarza.
    Za to często w Chinach, Indonezji czy Wietnamie.

    Jak bronić się przed ptasią grypą? Przede wszystkim należy zachować
    zdrowy rozsądek. Smażenie czy pieczenie w wysokiej temperaturze
    mięsa drobiowego praktycznie eliminuje ryzyko zakażenia. Tak jak
    gotowanie jaj na twardo. Masowe gazowanie drobiu i utylizacja
    padliny ma raczej znaczenie psychologiczne. Wiadomo, że i tak nikt
    tego nie będzie jadł.

    Rozkładanie na drogach nasączonych chemikaliami mat czy prezentacja
    w telewizji "zapakowanych" w szczelne kombinezony ludzi trąci -
    zdaniem gazety - cyrkiem. I niepotrzebnie wywołuje u
    niezorientowanych osób strach. Dlatego "Trybuna" jest pewna, że
    jeśli pewnego dnia jakaś firma farmaceutyczna opracuje skuteczną
    szczepionkę - zarobi na tym miliardy dolarów. I bynajmniej nie w
    krajach najbardziej narażonych na atak wirusa, lecz w Stanach
    Zjednoczonych i Europie.("Trybuna")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 18.12.07, 13:08
    W najbliższych latach w Warszawie powstaną cztery nowe komercyjne szpitale za kwotę 500 milionów złotych. W ten sposób przybędzie prawie 500 łóżek. Głównie dla ludzi bogatych. Działające od lat na warszawskim rynku największe firmy medyczne - Carolina Center, Medicover, Lux Med i Centrum Medyczne Enel-Med - są zainteresowane budową szpitali. I to tych pełnoprofilowych, z salami operacyjnymi jak w każdej publicznej placówce. Nowe lecznice powstaną na Mokotowie, Ursynowie i w Wilanowie.

    Carolina Medical Center właśnie otwiera swoją klinikę przy ul. Pory. Pięciopiętrowy budynek jest doskonale wyposażony i przygotowany do najbardziej specjalistycznych operacji. Główną specjalnością liczącej 35 łóżek kliniki będzie ortopedia. Firma doskonale odnajdzie się na warszawskim rynku. Na ortopedii w publicznych szpitalach od lat jest tłok.

    Z kolei Medicover buduje na terenie Miasteczka Wilanów szpital, który pomieści 180 łóżek. Znajdą się tam oddziały kardiologii, chirurgii i bardzo potrzebnej w stolicy pediatrii. Placówka ma się specjalizować w opiece nad kobietami w ciąży. Pierwsi pacjenci będą w niej leczeni w 2009 roku, a planowany koszt inwestycji wynosi 30 mln euro.

    W mniej więcej tym samym czasie zostanie otwarta nowa siedziba Lux Medu. Co prawda firma nie zdradza jeszcze lokalizacji nowego obiektu, ale wiadomo już, że będzie on kosztować co najmniej 120-130 mln zł. Ma to być pełnoprofilowy szpital na 180 łóżek. Znajdą się tam m.in. cztery sale operacyjne.

    Budowę nowego szpitala rozważa także Enel-Med. Jednak nie jest pewne, czy będzie to nowo wybudowany obiekt czy też firma przejmie jeden z istniejących szpitali. W grę wchodzi Szpital Sióstr Elżbietanek mieszczący się przy ul. Goszczyńskiego, od ponad roku stojący pusty.

    Ale to nie koniec. Jedna z największych firm w branży medycznej - Swissmed Centrum Zdrowia - także myśli o swoim szpitalu. Znalazłoby się tam od 70 do 90 łóżek. Firma poszukuje lokalizacji.

    Ale za jakość trzeba będzie słono zapłacić. Np. operacja żylaków kosztuje minimum 1000 zł, operacja przepukliny - od 1,5 do 2,8 tys. zł. Do tego koszty hospitalizacji - 300 zł za dobę.("Życie Warszawy")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 20.12.07, 14:47
    Mniej niż połowa polskich dzieci poddaje się szczepieniom. To skutek decyzji Ministerstwa Zdrowia, które uznało, że o profilaktyce najmłodszych mają pamiętać rodzice, a nie szkoły. Resort przyznaje się do błędu - donosi "Metro".

    W zeszłym roku szkolnym wszystko było jasne. Kontrolę nad kalendarzem szczepień sprawowały szkolne pielęgniarki. Dzięki temu zastrzyki chroniące np. przed żółtaczką typu B dostawały niemal wszystkie dzieci w Polsce. Ale w kwietniu tego roku ministerstwo uznało, że o profilaktyce chorób zakaźnych muszą pamiętać rodzice. I to na nich zrzuciło obowiązek, by prowadzili swoje pociechy do przychodni i tam je szczepili.

    Efekt? Polskie Towarzystwo Pediatryczne otrzymało sygnały, że w województwie lubelskim na szczepienia zgłosiło się zaledwie 40 proc. dzieci. Jeszcze gorzej było w Warszawie, gdzie szczepił się zaledwie co trzeci młody pacjent.

    Pediatrzy alarmują, że rezygnacja z kontroli szczepień przez pielęgniarki szkolne nie pozostanie bez śladu na zdrowiu dzieci. - Rodzice dzisiaj są coraz bardziej zabiegani, trudno im pamiętać o każdym obowiązkowym szczepieniu dziecka. Takie zaniedbanie może mieć okrutne konsekwencje dla zdrowia młodych ludzi. Mówimy przecież o przeciwdziałaniu zakaźnym chorobom, których powikłania są groźne dla zdrowia i życia - przestrzega prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

    Dlatego niektóre poradnie dziecięce same nie czekają, aż dzieci same się do nich zgłoszą. - Kiedy weszły nowe zasady, rodzice rzeczywiście zapominali o tym, by przyprowadzić dziecko do nas na szczepienie. Dlatego zaczęłam wzywać telefonicznie wszystkie dzieci podlegające pod naszą placówkę, a gdy i to nie przynosiło efektu - zdecydowałam, że będę chodzić do szkół i tam każdemu dziecku przypominać o tym obowiązku - opowiada Krystyna Hładko, pielęgniarka z przychodni w Lublinie.

    Sposób na zapominalskich rodziców znalazły też stołeczne poradnie. - W porozumieniu z sanepidem zdecydowaliśmy, że zwrócimy karty szczepień z powrotem do szkół, by tam pielęgniarki i lekarze z naszej poradni na miejscu szczepili dzieci. I rzeczywiście - zaszczepieni są niemal wszyscy - mówi Beata Przybysz z SPZZLO Żoliborz.

    To jednak tylko półśrodki, a Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że jego decyzja była nietrafiona. - Przeniesienie szczepień ze szkół do poradni było błędem, co widać w niskich wskaźnikach wyszczepialności. Nowe kierownictwo resortu pracuje już nad przywróceniem przynajmniej opieki pielęgniarskiej, a gdzie się da, także lekarskiej do szkół. Program taki ruszy w 2008 roku - mówi Jan Bondar z biura prasowego Ministerstwa Zdrowia. ("Metro")
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
  • madziulec 20.12.07, 14:49
    Ponad 40 proc. dzieci urodzonych zbyt wcześnie ma potem trudności z koncentracją i z nauką. Dzięki postępom medycyny coraz mniej wcześniaków umiera, ale do tej pory nauka nie umiała poradzić sobie z ich późniejszymi kłopotami. Odkrycie zespołu prof. Olle Hernella stwarza taką szansę.

    Organizmy za wcześnie urodzonych dzieci z dużym trudem przyswajają tłuszcz z pożywienia. Ostatnio udało się wyodrębnić z mleka matki proteinę, która ułatwia ten proces. Zwiększenie zawartości tych protein w pokarmie wcześniaków umożliwi im więc przyswajanie większych ilości tłuszczów. Sa one z kolei bardzo ważne dla rozwoju ludzkiego mózgu.

    Odkrycia dokonano właściwie przypadkowo. Jak stwierdził, kierujący badaniami prof Olle Hernell z Norlandzkiego Szpitala Uniwersyteckiego związanego z Uniwersytetem w Umea - "Zaczęło się to wiele lat temu, kiedy zainteresowały mnie właściwości mleka kobiecego. Teraz poszukiwałem w nim zupełnie innej proteiny i niespodziewanie odnaleźliśmy właśnie tę."

    Komentując odkrycie zespołu prof. Hernella, inny naukowiec szwedzki, prof. Hugo Lagercrantz, specjalista w dziedzinie pediatrii ze sztokholmskiego Instytutu Karolińskiego powiedział, że opracowany w oparciu o nowo poznaną proteinę specyfik odegra ogromną rolę w opiece nad wcześniakami.

    "Myślę, że stanie się on znaczącą pomocą dla nas. Musimy przecież pilnować, by dzieci te, otrzymywały wystarczające ilości wartościowych substancji w pożywieniu. Ich rozwój poza organizmem matki nie przebiega zupełnie normalnie. A w kształtowania się ich mózgów właśnie tłuszcze mają wielkie znaczenie."(PAP)
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Przecież to jest net...jakiś kurcze
    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.