Dodaj do ulubionych

nie pale :)

11.09.05, 03:05
Wiem, ze tak naprawde to moja prywatna sprawa i nikogo to za bardzo nie
wzruszy :)) ale jestem tak bardzo dumna z siebie, ze odczulam wielka chec
popuszenia sie. Tym bardziej, ze przestalam z dnia na dzien , bez plastrow,
Zybanu, akupunktury i roznych innych metod. Palenie rzucilismy jednoczesnie
wychodzac z zalozenia, ze jesli palacz jest w stanie wytrzymac bez palenia
dwudziestopieciogodzinna podroz na antypody bez zbyt wielkiego stresu, to
moze to zrobic na miejscu, w domu. Nie palimy od 31 sierpnia i do tej pory
nikogo nie pogryzlam, nie pozabijalismy sie i miewamy sie dobrze.
Buzka i trzymajcie kuciuki :))
--
On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
Jacques Brel
Edytor zaawansowany
  • hasanet 11.09.05, 12:12
    Sięgnęłam po szlugi po roku, na nowo. Dobrze mi było z niepaleniem. Wiem, że
    rzucę, choć się setnie umęczę. Udało się raz, za drugim będzie łatwiej.
    hasa
  • margo.pf 11.09.05, 15:31
    A kto tobie kaze sie meczyc ? Dalas sobie wmowic propagandzie medycznej, ze bez
    fajek bedziesz sie slinila jak pies Pawlowa i tyle. My wyznaczylismy sobie date
    rzucenia, nie wiem zreszta dlaczego, na srode 31 sierpnia i czekalismy na nia
    prawie jak na zbawienie. We wtorek wieczorem wyrzucilismy na smietnik wszystko
    co dotyczylo palenia, wykonalismy gest Kozakiewicza i poszlismy spac. Slynnym
    gestem przenieslismy palenie w przeszlosc, gdzie znalazlo miejsce pomiedzy
    innymi roznego rodzaju nieaktualnymi przyjemnosciami takimi jak : lizaki
    kogutki, hulajnoga, maly fiat, koncerty rockowe, dyskoteki w Odnowie itp.
    Czyli do tego wszystkiego co okreslamy « to se ne vrati ».
    Z tyciem tez mi sie nie zgadza, bo po pierwszych trzech dniach oddech mi sie
    wydluzyl, wiecej biegam, wiecej plywam i schudlam 1 kg. Nie zastapilam palenia
    podzeraniem, bo wydaje mi sie bez sensu zastepowanie jednego nalogu drugim.
    Nalogowo jadam od lat owoce ale to chyba nikomu jeszcze nie zaszkodzilo.
    Jest tez kwestia nazewnictwa.
    « Rzucic » kojarzy sie z rozlaka, rozstaniem, krzywda.
    Dla okreslenia wydarzenia uzylam slowa znanego hokeistom« uwolnienie ».
    Konotacja ogolna zupelnie inna, a i w samej grze oznacza powrot do akcji.

    Z tego wszystkiego chyba przechodze mutacje w odwrotnym kierunku, bo zamiast
    dudnienia sznapsbarytonem przechodze na slowicze trele , ktorymi to zycze
    powodzenia w « uwolnieniu »
    margo

    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • anais85 11.09.05, 20:21
  • teresa_55 11.09.05, 21:09
    Palenie rzucałam wielokrotnie wg różnych reklamowanych sposobów.I nic dalej
    paliłam od ponad 30 lat. Wystarczył byle powód i znów sięgałam po
    papierosy.Miałam do siebie pretensje o słabą wolę.. itp. W końcowej fazie
    wypalałam ponad dwie paczki papierosów dziennie, nie powiem jakich bo aż się
    wstydzę. Byłam uzależniona od konkretnego gatunku papierosów, awaryjne
    zapalenie papierosa w innym gatunku wywoływało ból głowy. W styczniu 2003 roku
    byłam na spacerze z psem.W kieszeni kurtki miałam pieniądze na papierosy, które
    miałam kupić po drodze. Pogoda piękna: mrozik i słońce i ta oczywista myśl,że
    palenie to gwóżdż do trumny.Zaczęłam analizować w myśli " ile to ja przepalam"
    mieśięcznie, rocznie, w ciągu trzech lat.Wyszło,że w ciągu trzech lat jest to
    równowartość samochodu średniej klasy. Potem nagadałam sama sobie,że jestem
    głupią babą. Uwierzcie pomogło.Nie palę od ponad dwóch lat i nawet mnie nie
    ciągnie. Teraz rozumię dlaczego niepalący zwalczają palaczy chociaż sama tego
    nie robię bo wiem jak trudno zerwać z nałogiem.Najgorszy był pierwszy tydzień.
    Życzę powodzenia.
  • jednapani 11.09.05, 23:00
    Nigdy nie palilam, bo mnie po prostu nie ciagnelo... mam szczescie...

    Kiedy slysze ludzi, ktorzy "nie moga zwiazac konca z koncem"
    albo nigdy nie byli na urlopie zagranicznym "bo ich nie stac",
    to od razu nasuwa mi sie mysl, ze wlasciwie to stac
    ich byloby na wszystko - gdyby tylko rzucili palenie.


    ...............................................................................



    ... Wyszło,że w ciągu trzech lat jest to
    równowartość samochodu średniej klasy...
  • margo.pf 12.09.05, 01:25
    w ciagu 36 lat. Przez ostatnie 5 lat byly to Gauloises bez filtra w ilosci od
    poltorej do dwoch paczek dziennie, bo inne byly za slabe. Chyba przepalilam dwa
    Ferrari :))
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • margo.pf 12.09.05, 23:44
    No pewnie, ze pozazdroscilam. Przyjmiesz mnie do twojego klubu ex-skunksow? :))

    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • dankarol 13.09.05, 00:18
    Moje gratulacje, też rzuciłam palenia z dnia na dzień i nie palę już kilka
    lat. Teraz wychodząc rano na spacer czuję zapachy kwiatów i drzew. Pozdrowienia
    --
    Dan-ut-ka
  • tebaska 13.09.05, 00:36
    Ja też zazdroszczę ale mimo wszystko nie potrafię rzucić czyli uwolnić się.
    Bywało już tak, że przestawałam kupować papierosy ale wtedy czułam podwójne
    pragnienie zapalenia. Te metody z liczeniem pieniędzy, wyznaczaniem sobie
    kolejnych terminów rzucenia, myśleniu o złym wpływie na stan zdrowia itp nic
    nie dają - siła wyższa.
    Gratuluję i pozdrawiam więc wszystkich "uwolnionych".
  • dankarol 13.09.05, 00:44
    hihihi!!! :))) mnie było łatwiej, niż innym, bo ja założyłam się ze znajomymi
    (ten kto przegra stawia koniak) a ponieważ jestem krakowski centuś, to łatwiej
    mi było przestać palić. :))))))))))
    --
    Dan-ut-ka
  • teresa_55 13.09.05, 20:02
    No proszę; grożba przegranego koniaku ułatwiła zaniechanie palenia.Ileż to
    wojen i zakładów przeszłam z moją rodziną i nic nałóg trzymał się dzielnie.
    Nigdy nie wiemy kiedy się uda i dlatego należy próbować bo warto. To prawda,że
    świat bez papierosa inaczej pachnie i smakuje. Człowiek rzuca się w to z wielką
    zachłannością tutaj liżnie tam przekąsi i zaczyna się kolejny problem. Nie
    wiedzieć czemu ubrania stają się przyciasne.Pozdrawiam.
  • grenka1 13.09.05, 23:56
  • jowitta17 14.09.05, 12:54
    Witam! I ja dzisiaj postanowiłam rzucić { chyba po 35 latach}
    zmobilizowałyście mnie. Nie wiem czy się uda?zawsze to odkładałam na
    póżniej,tłumaczyłam sobie ogromnym stresem.Trzymajcie za mnie kciuki-proszę
  • maria73 14.09.05, 15:31
    no to trzymam!!!
    rzuciłam 14 lat temu !!
  • margo.pf 16.09.05, 08:46
    trzymam za ciebie trzymaj za mnie, trzymajmy obie i reszta niech za nas trzyma,
    z gory dziekujemy :))

    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • grenka1 16.09.05, 19:16
    EX-SKUNKSY całego świata trzymajmy za siebie kciuki.
    Brawo "margo.pf" więcej takich, a nie masz tam palących sąsiadek i sąsiadów,(a
    może zorganizowalibyście jakieś zakłady np: o lizaka, kto rzuci palenie ? to
    może koncerny tytoniowe zbankrutują?
  • grenka1 13.09.05, 23:57
  • grenka1 14.09.05, 00:05
    Niniejszym ogłaszam, że z dniem 14.09.2005 r. zakładam KLUB EX-SKUNKSÓW.

    Do naszego Klubu mogą się zapisywać osoby, które rzuciły palenie.
    Przynależność jest dobrowolna.
    W przypadku ponownego powrotu do nałogu osoba taka zostaje automatycznie
    wykluczona z w/w Klubu (chyba, że okaże skruchę i powróci na drogę cnoty, jaką
    jest niepalenie).
    Składek członkowskich nie pobieramy.
    W przyszłości (gdy Klub się rozwinie i stworzymy Partię Ex-skunksów jest
    możliwość kandydowania w wyborach do parlamentu.
    Proszę o wpisywanie się na listę członków.
  • dankarol 14.09.05, 00:15
    Się wpisuję!!!
    Jeśli założymy partię to będziemy kandydować do sejmu?
    Grenka na prezydenta!!!
    --
    Dan-ut-ka
  • grenka1 14.09.05, 10:33
    Jeżeli będzie nas dość dużo, to dlaczego nie !!!
    Była przecież Partia Przyjaciół Piwa, może być również i Partia Ex-Skunksów !!!
    A KTO nam spróbuje zabronić?
  • teresa_55 14.09.05, 17:48
    "Nie chcem ale muszem" poprzeć ten wspaniały pomysł
  • tebaska 14.09.05, 23:03
    puki co ja zostanę sympatykiem klubu.
  • grenka1 15.09.05, 14:57
    Albo rybki, albo akwarium.
    Ty nam tutaj nie sympatyzuj, tylko bierz się do dzieła.
    Ja przez prawie 40 lat paliłam (czasem 2 wagoniki dziennie było mało) i co
    dałam radę - 10.X miną już 3 latka jak nie miałam w peta w buzi - a Ty nie
    dasz???
    Gdy Ci trudno samej rzucić udaj się na komputerowe odtrucie (ja tak zrobiłam).
    Policz ile puszczasz kasy z dymem w ciągu miesiąca i zastanów się co za te
    pieniążki mogłabyś sobie kupić.
    A zdrowie ????

  • margo.pf 16.09.05, 08:56
    Grenko, jak to komputerowe wyglada?

    a rocznie z dymem puszczalismy we dwojke 3000 euro. Bogato, nieprawdaz?
    hm....... zebym choc byla z domu Rockefeller albo Gates to jeszcze
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • grenka1 16.09.05, 18:57
  • grenka1 16.09.05, 19:12
    (znów choroba kliknęłam tam gdzie nie trzeba) odtruwanie wygląda bardzo
    przyjemnie.
    Idziesz do tego lekarza-odtruwacza i meldujesz się. Za jego pozwoleniem
    zapalasz ostatniego papierosa niczym skazaniec idący na szafot i wypalasz go do
    połowy.
    Dajesz tego peta odtruwaczowi on go wrzuca do specjalnego pojemnika a wzamian
    zakłada Ci na głowę jakieś kółko niczym aureolę. Dłonie kładziesz na
    specjalnych płytkach miedzianych.
    Toto wszystko: pojemnik z petem, aureola i te płytki są podłączone do kompa
    wraz z Tobą.
    Siedzisz w tym ustrojstwie około 1/2 godz. Następnie odłącza Cię ten odtruwacz
    od tego wszystkiego i widzisz na własne ślepia, że te miedziane płytki pokryte
    są jakimś ciemnym nalotem prawie czarnym.
    Płacisz za usługę i wędrujesz do domu (kiedyś to było 50.- zł -cena 12 paczek
    papierosów).
    Przez tydzień nie wolno Ci zapalić papierosa chociażby najprzystojniejszy pod
    słońcem facet namawiał Cię na super sex i obiecywał złote góry.
    I co ciekawe, gdy kiedyś sama z siebie rzucałam palenie to widok reklam i
    papierosów kusił mnie abym zapaliła, a po tym kompie gdzieś to kuszenie uciekło.
  • tebaska 19.09.05, 16:30
    Witam - Grenko ja dopiero dzisiaj przeczytałam co do mnie napisałaś i ubawiłam
    się bardzo. Z zaprzestaniem palenia będzie jednak gorzej bo ja już próbowałam
    wielokrotnie o czym pisałam wyżej i nic. Pieniądze też liczyłam ale ciągle
    wracam do swojego zacisznego i przytulnego kącika i palę...
    Pozdrawiam
  • grenka1 19.09.05, 17:04
    Masz niezwłocznie iść na komputerowe odtruwanie,
    a nie chować się z fajką jak sztubak po kątach.
    A może przypominasz sobie szkolne lata, gdy paliłaś w kibelku?
    A co będzie jak wróci Ci się do przedszkola?
  • margo.pf 14.09.05, 23:50
    Czy moge sie ubiegac o stanowisko reprezentanta na antypodach? :)) Bo to juz
    dwa tygodnie i dalej nie pale. Za to zjadlam tone jablek , bo jednak
    podgryzania trudno uniknac.
    Tym ktorzy maja chec rzucic, niech rzucaja. Byle nie dac sie zniechecic innym
    niedowiarkom. Dzis znajomemu lekarzowi, ktory z cierpka mina mi tlumaczyl, ze
    nie ma sie z czego cieszyc, bo to dopiero dwa tygodnie odpowiedzialam grzecznie
    po polsku, gdzie ma wujta pocalowac i wyszlam rechoczac radosnie pozostawiajac
    tlumaczenie na francuski malzonkowi :)).

    Wlasciwie to byloby rozsadnie, zeby zglosic nasze czlonkostwo do ONZ, jak
    myslicie? Przyszlosciowo trzeba:)

    Ex-skunksy wszystkich krajow, kontynentow i archipelagow laczcie sie !

    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • grenka1 15.09.05, 14:48
    Jako założycielka Klubu Ex-skunksów
    niniejszym mianuję członkinię naszego Klubu "margo.pf"
    reprezentantką w/w Klubu.

    Co do zgłoszenia naszego klubu do ONZ - to jeszcze daleka droga.
    Najpierw musimy opanować lokalne regiony, tzn. założyć partię i ubiegać się o
    miejsce w parlamencie, a resztę czas pokaże.
    Tylko czy my dożyjemy????



    ----------
    Wszyscy mogą, a my to nie?
  • margo.pf 16.09.05, 08:51
    Melduje poslusznie ,ze opanowalam region w osobie meza Stefa, prawie tubylca,
    ktory tez przestal palic. Tubylec ani zipnie, calkowicie podporzadkowany.
    Posluszny, tyle ze ostatnio zarty jak chore ciele. Czekam na dalsze instrukcje
    dotyczace inwazji.
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • grenka1 16.09.05, 19:20
    I tak trzymaj!!! W domu rządzi kobieta.
    Oj "margo.pf" - nie szykuj mu żadnych garów, tylko kup paluszki (jakieś słone
    lub z makiem, albo z sezamem niech je ile wlezie a Ty tylko donoś herbatkę.
    Instrukcje podaję niżej wraz z opisem "komputerowego".
  • margo.pf 17.09.05, 08:37
    Musze go podtuczyc, bo schudl 10 kg i mizernie wyglada. Co do herbatki to
    przeciez ja przy compie siedze wiec to on nosi. Ty chcesz mi zmarnowac 20 lat
    ciezkiej pracy pedagogicznej :))
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • grenka1 17.09.05, 16:24
    Przepraszam, nie znam Twoich układów, relacji i zależności panujących w Twoim
    domu. Broń Cię Panie Boże nie mam zamiaru nic zmieniać w obecnie panujących
    stosunkach, a z drugiej strony masz rację mężczyzna potrzebuje trochę tresury.
    Nie na darmo mówią, że "mężczyznę trzeba traktować jak psa: dawać dobrze żreć,
    nie drażnić i od czasu do czasu na noc wypuszczać z domu" oczywiście nie w
    towarzystwo kobiet - bo to surowo zabronione.
    Pozdrawiam cieplutko.
  • grenka1 18.09.05, 16:35
    A tak sobie popisze, aby podnieść ten wątek.
    Co u Was Ex-skunksy słychać?
    Ostatnio coś zamikłyście, czyżbyście powróciły do nałogu??
  • maria73 16.09.05, 20:07
    wiecie - mnie sie wydaje ze to palenie "siedzi nam w głowie" i od dniej należy
    zacząć.
    Kiedyś wypicie kawy i nie zapalenie papierosa ,siedzenie w towarzystwie i
    picie drinka z pominięciem papierosa , wydawało mi się niemożliwe.Bo co ja
    zrobię z rękami??
    Właśnie te "wolne ręce" to był moj problem.
    Okazuje sie że można.Fakt mi tąpnęło serduszko ale odstawilam papierosy z dnia
    na dzien.Lekarz mi nie wierzył - a może dlatego aby mu udowodnić??
    teraz mowię sobie - kobieta niepaląca to jest to!
    Zresztą nie znoszę zapachu palonych papierosów.
  • kendo 19.09.05, 17:49
    maryjo ,
    szczesciara z Ciebie...Gratuluje ...i trzymaj tak dalej...
    mi sie niestety nie udalo,
    zaczelam znow po osmiu miesiacach,:((
  • grenka1 19.09.05, 18:26
    A co zaciążyłaś?
    Bo ja w ciąży nie mogłam palić, normalnie mnie "łodrzucało".
    Przepisuję Ci tą samą kurację - komputerowe odtruwanie.
  • grenka1 19.09.05, 18:27
    I ciałka Ci przybędzie, a wiadomo "chłop nie pies, na kości nie bierze".
  • kendo 20.09.05, 18:19
    no cos Ty w moim wieku?? "na stan blogoslawiony "juz zapozno;))
    chcialabym zostac juz babcia i porospieszczac malenstwo i jakos sie nie nie
    zanosi;))
  • maria73 19.09.05, 21:24
    nie jestem szczęściara tylko coś mi się przestawiło w "moim ja"
    Dlatego twierdzę ze to palenie "siedzi w głowie."

    Ale jak ja teraz tępię palaczy.
    W pracy to chyba odetchnęli jak przeszłam na emeryturę,zawsze im
    powtarzałam ;rzućcie palenie bo skończycie jak ja!!No i goniłam z biura.
    teraz mają spokoj wreszcie.
  • kendo 20.09.05, 18:25
    usch..juz Cie widze ganiajaca palczy,pewnie podobnie jak moja siostra,
    wiecznie mi zatrowa zycie uwagami "dymkowymi"
    moze uda mi sie ,trzeba sie jakos zmotywowac do tej decyzji...

    *grenko..
    przytylam 6kg,podczas tych niepalacych miesiecy,
    nic nie podjadalam extra,niemniej garderobe musialam zakupic o jeden rozmiar
    wieksza,wisi sobie teraz i czeka ,by zaczac ja znow uzywac;))
  • grenka1 20.09.05, 18:41
    Kup sobie glinianą skarbonkę i gdy będziesz miała zamiar kupić paczkę fajek, to
    te pieniążki wrzuć do skarbonki. Zobaczysz ile będziesz miała po tygodniu,
    potem to sobie mnóż przez tygodnie, lata i wyjdzie Ci, że puściłaś z dymem
    merca. Nie szkoda to ???
  • jowitta17 19.09.05, 22:36
    a ja znowu palę uf! nie jestem silna
  • dankarol 19.09.05, 23:06
    tak długo będziedmy Ci suszyć głowę, aż przestaniesz.
    --
    Dan-ut-ka
  • margo.pf 20.09.05, 05:16
    niz przestac palic. Wiem, bo przestawalam 124 razy". Dlatego nie ma czego sie
    wstydzic, ze tym razem nie udalo sie. Nam sie udaje, bo jestesmy w wyjatkowo
    sprzyjajacych warunkach. Zadnych palaczy w okolicy, zadnej pracy gdzie pala, do
    sklepu kilka km, jak dzikie checi nachodza to trampki i w droge, punkty za
    pochodzenie zbierac albo na basen poplywac. Nie myslcie, ze nie chodzilo mi po
    glowie, oj chodzilo. Mam jednak nieprzyjemne wspomnienia z
    poprzednich "rzucan". Pierwszy papieros po kilkudniowym niepaleniu jest
    obrzydliwy !!! I to wlasnie pamietam i nie mam najmniejszego zamiaru obudzic
    sie z bolem glowy i kacem jak po beczce wodki.
    Namawiam do rzucenia i nadal trzymam sie :)) Dzis przeplynelam jeden kilometr
    non stop i bez padniecia na mecie :)))

    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • grenka1 25.09.05, 11:42
    Jak Wam się wiedzie? Czy powróciłyście do palenia?
  • teresa_55 25.09.05, 21:22
    Nie palę w dalszym ciągu i nie mam na to ochoty. Faktem jest,że przytyłam. Ale
    w moim wieku to już nie jest najważniejszy problem. Znajomi których spotykam po
    dłuższym czasie po prostu nie wierzą,że udało mi się rzucić palenie.Wszystkim
    życzę powodzenia.
  • grenka1 25.09.05, 21:40
    Pociesz się, że mnie też nie wierzą i tak spode łba patrzą na mnie, az nieraz
    mnie to peszy.
    Tak trzymaj i też życzę Ci powodzenia.
  • imka00 20.09.05, 00:12
    A ja nie palę już ponad cztery lata. I najbardziej to się cieszę , że jestem
    WOLNA ! Wcześniej moje życie było podporządkowane temu....temu.... Oszukiwałam
    siebie i innych.... CIESZĘ SIĘ Z TEJ WOLNOŚCI !!!
  • grenka1 20.09.05, 17:06
    witamy w "Klubie Ex-skunksów".
  • imka00 20.09.05, 18:12
    SUPER ! Cieszę się z przyjęcia ! :0)
  • margo.pf 02.10.05, 15:37
    choc pogoda jest wredna, wieje i leje. Slonce zachodzi o 17:50 i wschodzi o
    5:50 co oznacza ze dzien jest paskudnie krotki nawet i ze sloncem, a z chmurami
    jest wrecz wrednie krotki. O wyjsciu gdziekolwiek nie ma mowy bo deszcz jest
    typu "prysznic" wiec trzeba zalozyc peleryne bo parasola nie mozna uzywac ze
    wzgledu na wiatr. A ze jest "zimno" i jest tylko 25° to pod ta peleryna trudno
    wytrzymac po 5 minutach. Bez peleryny moknie sie i najnormalniej w swiecie
    przeziebia. No i tak naprawde to nie bardzo jest gdzie wyjsc w taka pogode.
    Przy pogodzie mozna na plaze, reszte juz widzielismy. Siedzimy wiec w domu w
    wilgotnych ciuchach na wilgotnych fotelach a wieczorem kladziemy sie do
    wilgotnych lozek i usilujemy spac. Usilujemy bo ten deszcz nie szemrze, on wali
    o liscie palm i bananowcow jak w bebny. Dzis sie przejasnilo na 3 godziny.
    Akurat na tyle zeby wyciac w pien maczeta wszelkie zielsko wokol domu. I tak
    odrosnie. Szczegolnie to co nazywam "biurowa" roslinnoscia czyli rododendrony
    i "jezyki tesciowej"(takie dlugachne liscie kaktusowate).
    a do wyjazdu stad zostalo nam 270 dni :(

    Jak juz tak pisze to spytam, moze ktos bedzie wiedzial czy sa przetlumaczone
    na polski powiesci amerykanskiego pisarza James A.Michener i ktore.
    Czytam wlasnie "The Covenant" co przetlumaczyli na francuski jako L'Alliance
    czyli przymierze. Pytam, bo jest to powiesc historyczna, a wlasciwie saga,
    opowiadajaca historie Poludniowej Afryki. Doskonale sie to czyta no i
    doczytalam sie w liscie dziel, ze napisal powiesc historyczna pt. "Polska".
    Tak, ze jakby ktos cos to ja tego bardzo prosze :))

    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • teresa_55 02.10.05, 18:41
    Proszę napisz gdzie jest ten świat gdzie aktualnie przebywasz może podasz
    trochę szczegółów. Z dotychczasowych twoich opisów wnioskuję, że jest tam
    pięknie ale nie zawsze bo i "zimno" i deszczowo no i te jaszczurki ze swoim
    przyzwyczajeniem załatwiania spraw na suficie. Kwiatek o nazwie "język
    teściowej" mam w doniczce i nigdy bym nie podejrzewała,że trzeba z nim walczyć
    maczetą. Współczuję spania w wilgotnym łóżku.Myślę,że w takim klimacie szybko
    rozwijają się również drobnoustroje. Czy w ogóle macie szansę wysuszenia
    czegokolwiek.
  • margo.pf 03.10.05, 00:46
    Tereso, zgodnie z zyczeniem odpowiadam, ze mieszkam na Tahiti. Tak , tak.
    Synonimie raju na ziemi. Nam wyszlo na to, ze wolimy europejskie przedpiekle :))
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • moherowy-komandos 03.10.05, 16:56
    A cygarko kubanskie od fidelka pewnie zapalisz. Pokuszu ciebie troszke.
  • margo.pf 04.10.05, 02:04
    a kus, kus i tak nie dasz rady nawet gdy do kuszenia zatrudnisz Timura z cala
    jego druzyna :))
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • margo.pf 04.10.05, 02:08
    Juz mamy szanse wysuszenia wszystkiego. Od wczoraj nie pada,jest 32° w cieniu.
    --
    On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
    On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
    Jacques Brel
  • imka00 09.10.05, 23:49
    A wiesz, Margo !? U nas jest przepiekna, polska, zlota jesien !!! Byłam teraz
    tydzien na swojej dzialce; kwitna "marcinki" i inne chryzantemy i astry...
    Pachnie snujacym sie dymem z palonych lisci, ktore wczesniej
    zgrabilam...Pokazaly sie wreszcie grzyby w lesie...Swieci slonce a w nocy
    gwiezdy tak swieca, ze az w oczy kluje... No, i wrocilam do Warszawy ...i nic
    nie pachnie, nic nie kluje w oczy... ale... nie pale dalej i z tego sie ciesze,
    czego i Tobie zycze ! :o)
  • grenka1 10.10.05, 20:10
    Bravo, bravissimo !!!
    Trzymaj tak dalej.



    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • i.k 10.10.05, 20:41
    No, co ! Przynależność do KLUBU zobowiązuje chyba... ;0)
  • grenka1 10.10.05, 21:09
    Święte słowa.



    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • framberg 12.10.05, 23:19
    Ja chyba się po prostu nie nauczyłem palić. Ale próbowałem, - bezskutecznie.
  • tebaska 24.10.05, 11:24
    Czy prawie dwutygodniowe milczenie oznacza, że już nikt nie pali?
  • luszu 24.10.05, 17:14
    palą, palą
  • margo.pf 25.10.05, 14:06
    luszu! ja nie pale :)) wciaz nie pale.

    --
    La vérité n’est jamais amusante sinon tout le monde la dirait. Michel Audiard
  • luszu 25.10.05, 14:36
    Ja niestety palę. W tamtym roku nie paliłam 8 m-cy i diabeł mnie podkusił...
    Najgłupsze jest to, że część rodziny nie wie że wróciłam do nałogu, samej mi
    wstyd i szkoda kasy przecież.Wszystko to wiem, ale chyba kocham to "palenisko"
    bardziej niż zdrowie. Głupia jestem, ot co.
  • grenka1 25.10.05, 22:10
    Chwaliłaś się, że swoją połówkę gonisz z papierosami - on też w dalszym ciągu
    dzielnie dotrzymuje Ci kroku?





    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • margo.pf 26.10.05, 03:13
    grenko, tak naprawde to on mnie pogonil. I to zawsze ja pierwsza wracalam do
    palenia. Teraz oboje trzymamy sie i nie palimy choc ostatnio spedzamy sporo
    czasu w towarzystwie palacych i ani nas to grzeje ani ziebi.
    Jednego jestem pewna ! Mianowicie tego, ze palacze dali sobie wmowic, ze gdy
    przestana palic beda bardzo nerwowi, bedzie im trudno itp. No i podswiadomie sa
    sugerujac sie ta bzdura. Przestancie zwracac uwage na to co mowia inni. No i
    nie nalezy zapomniec, ze dla wielu lekarzy palacze to kura znoszaca zlote
    jajka. Te wszystkie kuracje, cuda i inne. Za pieniadze ktore wydalismy oboje z
    mezem na "odwyk" roznego typu moglibysmy dzis spedzic dwa tygodnie na nartach w
    Andach. Tymczasem to lekarze specjalisci woza dupska na nartach a ne my :)))
    Nie dajcie sie zwariowac!

    --
    La vérité n’est jamais amusante sinon tout le monde la dirait. Michel Audiard
  • grenka1 26.10.05, 13:07
    Joanna Chmielewska (nie wiem czy znasz jej książki - rozrywka), mówi: "ani mnie
    to grzębi, ani mnie to ziaje".
    Mnie też mogą położyć papierosa na nosie i nie rusza mnie to.
    A co znajomi? Mam nadzieję, że podziwiają Wasz upór co do niepalenia.
    Po roku czasu powiedzcie im ile zaoszczędziliście kasy.
    Pozdrówka.



    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • kendo 25.10.05, 15:21
    tebaska napisała:

    > Czy prawie dwutygodniowe milczenie oznacza, że już nikt nie pali?

    chyba nie tebasko,cimokamy jak cimokalysmy chyba;))

    a tak pozatem witam i posdrawiam.
  • kendo 25.10.05, 15:23
    luszu,to kiedy konczymy palic??
    nie kupuje zadnych papierochow na promie,bede krajowe dymi,
    moze odejdzie mi ochota;))
  • margo.pf 26.10.05, 03:16
    najlepiej od jutra :))
    powodzenia prawie ex-cybuszki :))
    --
    La vérité n’est jamais amusante sinon tout le monde la dirait. Michel Audiard
  • tebaska 29.10.05, 17:27
    Również Cię serdecznie witam Kendo. Ja też dalej palę i chciałabym przestać ale
    mam gdzieś w podświadomości zakodowane wszystkie ruchy z tym związane poparte
    wewnętrznym ssaniem i nie potrafię sobie odmówić.
    Kłaniam się również wszystkim niepalącym i jeszcze palącym.
  • grenka1 29.10.05, 18:10
    A ja Wam na złość "nie palę" !!!!



    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • jowitta17 26.10.05, 21:35
    znowu dzisiaj podjęłam próbę
    ile wytrzymam? nie wiem!!!!!!!!!!!
  • maria73 30.10.05, 01:11
    jowitto - nie podejmuj próby!
    po prostu rzuć i basta!!!
    bo już w samym określeniu"podejmuję próbę" kryje się przyzwolenie na jej
    nieukończenie.
    No więc raz ale skutecznie!
  • grenka1 30.10.05, 09:02
    masz rację, raz rzucić, a porządnie, a nie mymłać: ja sprobuję, a może nie
    teraz, może późnij, chciałabym - a boję się.


    ---
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • teresa_55 18.11.05, 18:35
    A ja dalej nie palę. To już dwa lata i 10 miesięcy.Czuję się rewelacyjnie. Nie
    rezygnujcie z rzucenia palenia.Naprawdę warto.
  • dama-kanaliowa 18.11.05, 19:23
    Potwierdzam - trudno (ze mna tak bylo) ale warto. Wszyscy rzucajacy maja moje
    duchowe wsparcie. Trzymam kciuki i co sie tylko da.
  • 52ania 18.11.05, 19:24
    Tak trzymac!Ja też nie palę prawie 20 lat. Rzuciłam z dnia na dzień. Pamiętam,
    było to przed wyjazdem na wczasy do Bułgarii.Noc spędziliśmy u znajomych,
    dzieci spały, a my paliliśmy, paliliśmy.......Wczesnym rankiem już w samolocie
    bardzo przeszkadzało mi, że obok palą. Dziwny to był samolot, siedzenia po
    prawej dla niepalących, po lewej dla palacych.W Warnie byłam już innym
    człowiekiem. Uwolniłam się z nałogu.Mój nałóg był dla mnie koszmarem. Paliłam w
    łazience, na balkonie w kuchni przy wywietrzniku. Bardzo nie chciałam szkodzic
    dzieciom no i mój mąż nie palił nigdy. Pozdrawiam i trzymam kciuki za
    walczących....:)))
  • mka_4 18.11.05, 20:24
    Zdopingowaliście mnie do kolejnej bitwy!:)
    Poprzednie przegrałam, ale...wojna trwa!
    Spodobało mi się stwierdzenie "uwalniam się od nałogu" zamiast smętne "rzucam
    papierosy". które rzeczywiście wionie tęsknotą;)
    Tak, ze wstydem przyznaję się do nałogu palenia.
    Mam nadzieję wygrać wojnę o normalność i zdrowie.
  • 52ania 18.11.05, 20:52
    Mogę Ci towarzyszyc. Ty uwalniaj się z nałogu palenia, ja będę uwalniac się z
    podjadania żeby nie wyglądac jak ten tir. Powodzenia.
  • mka_4 02.12.05, 22:21
    Bardzo dziekuję za wsparcie:)
    Miałam podobny problem.
    Walkę z podjadaniem wygrałam, już odwykłam od roli "odkurzacza", który sprząta
    wszystko to, co zostało do jedzenia z danego dnia, udało mi się, można zwalczyć
    ten nawyk.
    Z papierochami nadal przegrywam, chyba musze poczekać na dogodny moment
    psychiczny, na dobry dzień, który będzie sprzyjał woli.
    Nie chcę ich palić, dobrze znam skutki, pomomo to, wciąż wracam.
    Mam pytanie: jak odrzucić bumerang, który wciąż wraca?
    Boję się tycia (kiedyś byłam w/w "odkurzaczem"), tyję przy każdej próbie
    niepalenia, jak zaradzić temu? Zwiększona dawka ruchu nie pomaga:((
  • framberg 02.12.05, 22:43
    Nie palę, nie mam żadnych nałogów, więc nie wiem czy mogą ci pomóc moje
    przemyślenia (nie wiem czy trafiam w problem); spróbuję.
    Mam wrażenie, że nałóg można podzielić na część nawykową i część fizjologiczną
    (uzależnienie organizmu od dostarczania dawek substancji chemicznej).
    Nawyki są powiązane z sytuacjami - papieros w kawiarni, papieros przy kawie,
    papieros po jedzeniu. Jedzenia nie da się uniknąć ale można wcześnie zaplanować
    jakieś działania na czas bezpośrednio po obiedzie. To muszą być absorbujące
    zajęcia. Innych sytuacji trzeba unikać.
    Na głód nikotynowy ponoć są leki. Dawkując je tak by uniknąć "głodu" mamy
    szanse na pozbycie się nawyku (pod warunkiem unikania sytuacji związanych z
    paleniem i zastępowania ich absorbującymi pracami). Później jest czas na
    zmniejszanie dawek leku. W międzyczasie nastąpi detoksykacja organizmu.
    Osoby mało palące mogą rzucić palenie od razu, ale czytając o twych
    trudnościach doszedłem do wniosku, że to poważniejsza sprawa i musisz sie do
    tego przygotować.
    Trzymam kciuki za wszystkich, którzy walczą z nałogiem.
    Też przygotowuję się do podobnej walki. Nie jestem gruby ale zaobserwowałem
    niepokojącą tendencję. Trudno będzie mi przeciwdziałać w czasie Świąt, zabawa
    sylwestrowa też ma swoje prawa. A więc po Sylwestrze;-)
  • mka_4 02.12.05, 23:04
    Bardzo dziękuję:)
    Nie palisz, ale trafisz wypowiedzią w sedno! Są momenty, jak piszesz, które
    jednoznacznie łączą się z paleniem np. po jedzeniu, po kawie.
    Najtrudniej mi zrezygnować z tego pierwszego, rannego dymka.
    Nie wiem co wtedy robić, jak zapomnieć, organizm doprasza się upragnionej dawki
    nikotyny, bo ona juz weszła przez lata palenia w proces metabolizmu:(
    Próbowałam plasterków z dawką nikotyny, wszystko jest ok, dopóki są
    plasterki...skończą się plasterki - problem powraca na nowo.
    Z podjadaniem i otłuszczaniem się zerwałam chyba na stałe, mam taką nadzieję,
    zachowuję stałą wagę już od 4 lat. Wydaje mi się to o wiele prostsze niz walka
    z papierosowym smrodem:(
    Będę próbowała z tymi papierosami, obiecuję, i jeśli wuytrzymam dłuzszy, ponad
    7 dni czas, to dam znać:))
  • grenka1 03.12.05, 04:03
    Te leki, o których piszesz (Nicorette, plasterki itp.), to tak pomagają jak
    umarłemu kadzidło.
    Ja paliłam ponad 20 szt dziennie, a teraz już nie palę 3 lata i weszłam w fazę
    chudnięcia.
    Fakt, że na początku przytyłam 20 kg (potwór - przy 165 cm), ale teraz
    już "zgubiłam" 10 kg i mam nadzieję, że zgubię te drugie 10.
    Czego sobie i Wam życzę.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • graga21 03.12.05, 20:06
    Niesmialo pukam do 'Ex-skunksow' - puk!puk! Czy moge i ja?
    Nie pale 15 lat...
    Zaczelam na studiach, by oszukac glod, gdy brakowalo czasu na jedzonko. I
    naprawde dlugo wydawalo mi sie, ze to nic wielkiego rzucic palenie, bo przeciez
    wcale nie smakuje. Ktoregos dnia odkrylam, ze bez smoczka jednak ani rusz i
    nadal kopcilam niczym parowoz, a na towarzyskich spotkaniach, (nie daj Boziu
    zakrapianych) odpalalam jednego od drugiego. W koncu doszlo do tego, ze bez
    wzgledu na godzine wskazywana przez zegar, kladlam sie spac, by nie otworzyc
    nowej paczki. Zasypiajac, solennie przyrzekalam sobie, ze to juz koniec, jutro
    nawet nie popatrze w wiadomym kierunku, ale kiedy nadchodzil dzionek, pierwsza
    rzecza bylo umyc zeby, (bo w ustach jak w kapciu) potem biegiem do kuchni, by
    cos przekasic (bo nie nalezy na czczo) i przy swiezo zaparzonej herbatce,
    (czarnej niczym smola) nareszcie papierosek!
    Bez tego porannego dymka mozg stal mi w poprzek, dlatego swietnie rozumiem
    mka4...
    Palenie rzucalam wielokrotnie, (rzucac jest najlatwiej) lecz z kazdym powrotem
    do nalogu kopcilam wiecej, jakbym nadrabiala 'starcony' czas. W koncu machnelam
    reka i zaakceptowalam swoja slaba wole, jak rowniez to, ze podobno duzo
    trudniej jest kobiete wyciagnac z nalogu, nizli mezczyzne...
    Dokladnie 15 lat temu (wlasnie w grudniu) dla swietego spokoju, zgodzilam sie
    poddac niepelnej hipnozie. I odtad jakby reka odjal. Przytylam, i owszem, az 16
    kg. Czulam sie chora doslownie na wszystko, chodzilam od lekarza do lekarza,
    robilam badania, przeswietlenia i co tylko mozliwe, i nic, a mnie ciagle
    meczyly bole brzucha, glowy, zebow, stawow. A kiedy zaczelo bolec rowniez to,
    czego juz nie mialam, zrozumialam, ze jestem zdrowa ryba, a sensacje wynikaja
    po prostu z odstawienia. Wot, cygareta jest dragiem, i tyle.
    Grenka1 nie pali 3 lata, zgubila juz 10 kg i ma nadzieje na zrzucenie nastepnej
    10-ki. Ja ci tego zycze z calego serca, gdyz takiego wyczynu nie udalo mi sie
    dokonac – stracilam tylko 6kg, rowne 10 zostalo. Ale nie szkodzi, pozbylam sie
    juz ciasnych ubran i do lustra nie zagladam, chyba zeby zobaczyc, czy
    rzeczywiscie wyskoczyla dziura w zebie, czy tylko mi sie wydaje?
    Grenka ma racje, ze antynikotynowe specjaly nie pomagaja, ('Bicom' takze nie)
    jesli mozg nie nauczy sie zwalczac mysli: “dluzej bez papierocha nie dam
    rady”, “chetnie teraz zapalilabym”, “bez papierosa swiat jest bezbarwny”, “ta
    herbata lub kawa lepiej smakowalaby z papieroskiem”, “przy papierosku
    odpoczywalo sie pelniej”, “papieros pozwalal dluzej w nocy pracowac”...itd.,
    etc.
    Wszelkie mysli o papierosie sa SUROWO WZBRONIONE i trzeba je natychmiast
    stlamsic, zanim rozwina sie i nabiora ksztaltow.
    Na zakonczenie zycze wszystkim i kazdej z osobna pelnego sukcesu!
  • margo.pf 18.11.05, 21:25
    Widze, ze podciagnelyscie watek i sa nowe kandydatki. Poinformùje wiec, ze
    caly czas nie palimy i, ze calkowicie zatarly sie w nas odruchy nawykowe
    towarzyszace paleniu. Zastapily je nowe "rytualy".
    Przytylam kilogram, ale nie z powodu niepalenia tylko z powodu nieprzyzwoitego
    obzerania sie ciastem nowej sasiadki. Zerwalismy z nia stosunki gastronomiczne,
    towarzyskie zachowalismy :))
    Pozdrawiam i zycze powodzenia :))

    --
    La vérité n’est jamais amusante sinon tout le monde la dirait. Michel Audiard
  • chimera86 19.11.05, 14:03
    Nie paliłam 5 lat.Przytyłam 20 kg.Basta!Zaczęłam palić bo muszę
    schudnąć.Wiem,wie,ruch,pływanie itd.Niestety to nie dla mnie,mam chore
    nogi.Obrzęki,zakrzepica,żylaki.
  • b_ska56 20.11.05, 13:04
    Nie moralizuję,bo sama "kopcę".
    Ale może chociaż ogranicz palenie!:)))
    Mój mąż rzucił 10 lat temu, z dnia na dzień, właśnie z powodu m.in. żylaków.
    Nie wiem,czy choroba się zatrzymała, ale do tej pory udaje mu się "uciec" przed
    operacją, która mu groziła.
    Ja niestety wychodzę z założenia, że "co, komu pisane, to i tak będzie".
    Nigdy nie próbowałam rzucić palenia, bo lubię, ale czasami żałuję, że tak mnie
    to wciągnęło!!!
  • 52ania 21.11.05, 11:02
    No i nie mam żadnego sukcesu. Rano nie podjadam. Popołudnie to koszmar, tu
    skubnę tam skubnę, a maż mówi: krowa je tylko trawę i też tyje. Palenie jednak
    to gorszy nawyk. Od dzisiaj przestaję podjadac, a Wy rzucajcie palenie.Proszę
    jutro o sprawozdania...:))))Powodzenia!
  • jednapani 04.12.05, 12:16
    "...Mój mąż rzucił 10 lat temu, z dnia na dzień, właśnie z powodu m.in. żylaków.
    Nie wiem,czy choroba się zatrzymała, ale do tej pory udaje mu się "uciec" przed
    operacją, która mu groziła..."

    Moze operacji nie uniknie, ale uniknie tego ze beda mu gnily zyly MIMO wielu
    operacji i ciaglego leczenia.
    Tak bylo z moja macocha, ktora po wielu latach cierpien zmaral z powodu
    naglego krwotoku z gnijacej nogi.

    Palila jednego papierosa za drugim, nawet zabrana do szpitala bo nie mogla juz
    chodzic , jakos dostawala sie do ubikacji i palila mimo zakazu ...
  • teresa_55 04.12.05, 14:03
    Nie palę prawie 3 lata. Przytyłam 14 kg. Wyglądam zdrowiej mam lepszą cerę.
    Czekam kiedy w moim przypadku rozpocznie się faza chudnięcia. Pamiętam, że rok
    temu latem intensywnie jeżdziłam na rowerze,żeby schudnąć. Zgubiłam 2 kg ale
    potem przybyło 4 kg. Czy macie jakiś sposób na skuteczne wejście w fazę
    chudnięcia.
  • jednapani 04.12.05, 18:04
    Teresa, czy rzeczywiscie przytylas dlatego ze skonczylas palic, czy dlatego ze
    zaczelas zastepowac papierosy slodyczami i kanapkami?

    Nigdy nie palilam, ale wlasnie w Twoim wieku dostalam wiekszego apetytu i
    zaczelam jesc jak prosie ...

    Majac lat 46 wazylam 53 kg, dokladnie tyle samo co wazylam jako 17-latka.
    Zblizajac sie do 50-ki zaczelam sie czuc psychicznie gorzej - chcialabym byc
    wiecznie mloda - mniej sie ruszalam, wiecej jadlam bo czesciej przebywalam w
    domu...
    W efekcie waze dzis 70 kg i czuje sie POTWORNIE, co stymuluje mnie do jeszcze
    czestszego zagladania do lodowki.
    Błędne kolo!

    Nigdy w zyciu nie palilam, a jezeli z czyms skonczylam to z seksem!
    Czyzby to doprowadzilo mnie do mojej wagi?

    Na rowerze jezdze duzo, tak latem jak i zima, to moj srodek lokomocji.
    Czy rower pozwala schudnac, nie wiem.
    Latem chyba wszyscy robia sie troche lzejsi, bo z powodu upalow nie chce sie
    jesc...
  • landal16 04.12.05, 18:27
    Wydaje mi sie, ze Jednapani ma racje co do tycia. Ja nigdy nie palilam
    nalogowo, chociaz palilam jeden dzien w tygodniu, a byl to piatek wieczor,
    kiedy pozwalalam sobie na drinka i nie wyobrazalam sobie wypic bez papierosa.
    Ale pewnego dnia, a jest to juz moze 15 lat temu albo wiecej, powiedzialam
    sobie koniec, i teraz drinki smakuja mi tak samo bez papierosa jak z nim. Tak
    notabene pozwalam sobie na drinka teraz czesciej niz kiedys tylko w piatek
    wieczor....ale to inna rzecz.....wracajac do tycia, niestety z wiekiem wszystko
    wolniej przebiega i tez nasza przemiana materii. Wydaje mi sie, ze jem tyle
    samo co kiedys, ale to jedzenie sie przykleja i w sumie waze 15 kg. wiecej niz
    kiedys. Najwazniejsze jest nie palic....
  • grenka1 04.12.05, 23:05
    Zastosuj dietę ŻP. Super skuteczna.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • margo.pf 07.12.05, 02:35
    Moje drogie, nie wymyslajcie lania wody z dolu do gory !!! Mozna przestac
    palic bez tego calego cyrku z metodami, to raz .
    Dwa to to, ze mozna przestac palic gdy sie palilo od 36 lat, wypalajac pod
    koniec 2 paczki Gauloises bez filtra dziennie.
    Po trzecie, to nie mam monopolu na silniejszy charakter, w niczym nie jestem
    lepsza ani gorsza od was wiec jesli ja moglam to i wy tez.
    Po czwarte - dupal nie rosnie gdy sie podzera jablka lub inne owoce. A jak
    macie chec na slodycze to salatke owocowa z puszki.
    Piate - vide pkt 1. Wypiac sie na to co wam wciskali latami do glowy raz
    jeszcze i wytrzymac 24 godziny. Potem wbiegnijcie sobie po schodach lekkim
    krokiem i zobaczycie roznice.
    Powodzenia skunksiczki kaszlace wy moje :)))))
    --
    L'intelligence, c'est de prévoir celle de l'autre.
    [Georges Perros] Extrait des "Papiers collés"
  • margo.pf 09.12.05, 08:39

    --
    L'intelligence, c'est de prévoir celle de l'autre.
    [Georges Perros] Extrait des "Papiers collés"
  • grenka1 09.12.05, 18:28
    Link działa, Tylko Ty cósik ostatnio mniej aktywna.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • kryzar 04.01.06, 15:52
    i co jak z paleniem?
  • margo.pf 22.01.06, 22:58
    Wpadlam na chwile zameldowac, ze nadal nie pale. Za kilka dni minie piec
    miesiecy bez palenia. Trzy tygodnie temu "chodzilo" za nami palenie, a jakze!
    Zaczely sie dyskusje, ze "co nam tam, lepiej zyc krocej a przyjemniej" i inne
    tego rodzaju "wolnosciowe" stwierdzenia na temat przyjemnosci i tego , ze tak
    naprawde to lubilismy palic. Trwalo to kilka dni. Przemyslalam, kupilam kazdemu
    z nas paczke papierosow, zrobilam kawe, wylozylam czytane ksiazki na stol na
    tarasie i oglosilam, ze przyjemnosci nalezy kumulowac czyli usiasc,pic kawe
    czytac i palic. Naboznie kazde z nas zapalilo swoja "przyjemnosc", poplulo sie,
    pocharczalo i z jeszcze wiekszym nabozenstwem wyrzucilismy do smietnika obie
    paczki.
    Mysle, ze byl to etap przez ktory trzeba przejsc. Z tym, ze tego pierwszego po
    miesiacach trzeba uczciwie zapalic i zaciagnac sie tak jak kiedys. Mi oczy
    wyszly z orbit i mialam wrazenie, ze sie dusze. Odechcialo nam sie natychmiast.
    Kaszlelismy kilka dni.
    Dodam, ze przytylam o 2 kg w ciagu prawie pieciu miesiecy. Lekarz powiedzial,
    ze to "europejski" odruch kumulowania tluszczyku na zime i ze schudne.
    Stracilismy tez wszystkie zwiazane z paleniem nawyki.
    Cala ta "porzadnosc" tak mi uderzyla do glowy, ze przestalam slodzic cukrem i
    slodzikami. A slodzilam porzadnie, bo po trzy lyzeczki.
    Powiadomie was osobnym postem gdy beda mnie brali zywcem do nieba :))))))
    --
    Toute l'intelligence du monde est impuissante contre une idiotie à la mode.
  • grenka1 22.01.06, 23:44
    Jakie niebo i jeszcze w dodatku żywcem?
    Przecież już ustaliłyśmy, że idziemy tam gdzie ciepło (tylko do piekła).
    Przecież tam będą prawie wszyscy nasi znajomi.
    P.s. Jestem lepsza - nie palę już czwarty rok, a ćmiłam ponad 20 dziennie.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • teresa_55 01.02.06, 19:30
    Muszę się pochwalić,że mój przykład dotyczący zerwania z nałogiem palenia stał
    się wśród moich palących znajomych wzorcem do naśladowania. Nie uwierzycie,że
    naliczyłam już pięć osób które rzuciły palenie po rozmowie ze mną. Nie
    powiem ,że stało się to natychmiast, ale dało początek do zerwania. Teraz myślę
    sobie jak "straszny" musiał być mój wizerunek palaczki jeżeli inni podjęli
    próbę rzucenia nałogu głównie dlatego,że mnie się udało.
  • margo.pf 02.02.06, 06:49
    Grenko, w goracym piekle to ja juz jestem :)) wiec dziekuje, nie tancze!
    Wysiadam a raczej wsiadam do samolotu 13 lipca i wysiade dopiero w Europie.

    Wylicze teraz korzysci wynikajace z rzucenia palenia:
    1) Rano nie charcze, nie pluje, mowie normalnym kobiecym glosem a nie sznaps
    barytonem.
    2) Zapomnialam co to bronchit. Niezaleznie od klimatu przytrafialy mi sie
    cztery rocznie.
    3) Jestem w formie; duzo plywam i maszeruje. Z jezdzenia na rolkach
    zrezygnowalam ze wzgledu na idiotow przy kierownicy.
    4) Finanse kwitnace ! Co miesiac o 250 euro wiecej w portfelu, bo tyle wlasnie
    oboje przepalalismy.
    5) Brak smrodu !!! nie brzydkiego zapachu, nie odoru a wlasnie SMRODU !!! Po
    wielokrotnych praniach udalo mi sie odsmrodzic nasze ciuchy i posciel.
    Nigdy nie lubilam zapachu "starych popielniczek", od zawsze maniacko czyscilam
    popielniczki natychmiast po ich uzyciu a i tak dopiero teraz tak naprawde zdaje
    sobie sprawe jak to paskudnie smierdzi.
    pozdrawiam :))

    --
    Toute l'intelligence du monde est impuissante contre une idiotie à la mode.
  • grenka1 02.02.06, 09:02
    Witaj margo !!!
    A nie drażni Cię gdy ktoś p-alący przejdzie obok Ciebie i zaleci Cię
    jego "przyjemny" smrodek ? Bo mnie bardzo.
    To męża też zgwałciłaś na niepalenie? Bo wydaje mi się, że on jeszcze przez
    pewien czas trochę popalał, ale już nie w mieszkaniu.
    Odnośnie smrodu w domu, to już dawno "się odsmrodziłam".
    A co się dzieje, gdy ktoś Cię częstuje papierosem? Nie masz jeszcze ochoty
    zapalić?
    Ja spróbowałam, efekt był taki, że się pokasłałam dokładnie, az musialam figi
    zmieniać.
    Tak trzymaj (ja już 3 lata i 4 m-ce) dalej.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • margo.pf 02.02.06, 12:17
    Oboje przestalismy palic tego samego dnia. Inaczej to nie mialoby sensu.
    W zasadzie nie przeszkadza mi gdy ktos pali obok. Jeszcze nie ten etap. Dopiero
    zaczyna mi to brzydko pachniec. Co do checi na palenie to opisalam to o jakies
    2-3 posty wyzej. Przebieg byl mniej wiecej taki sam jak u ciebie :)) Odechcialo
    mi sie natychmiast.
    pozdrawiam :))
    --
    Toute l'intelligence du monde est impuissante contre une idiotie à la mode.
  • aleksander_hr.fredro 04.01.06, 12:46
    Szanuj zdrowie bo jak umrzesz to stracisz życie - Aleksander hrabia Fredro.
  • pia.ed 02.02.06, 21:28
    Szanuj zdrowie nalezycie
    bo jak umrzesz stracisz zycie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka