Opinia ... do sądu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Rodzic poprosił mnie o napisanie opinii o jego dziecku. Potrzebna mu jest ona
    do sądu, jest bowiem w trakcie sprawy rozwodowej. Co powinna zawierać taka
    opinia, jakie informacje? Czy powinna zawierać informacje dotyczące kontaktów
    szkoły z rodzicami, ich zainteresowania nauką dziecka, udzielania się w RR,
    przychodzenia na konsultacje i zebrania, odczuwanej rywalizacji między nimi, itp.
    • Dodam, że jest to uczeń młodszych klas szkoły podstawowej. Słyszałam, że oceny,
      nauka sądu raczej nie interesują. Więc bardziej chodzi o zachowanie
      dziecka...Czy tak?
      • u mnie sąd zawsze chce wiedzieć kilka rzeczy:

        - czy rodzić kontaktuje się ze szkołą (jak często)
        - frekwencja dziecka /w tym ile godzin nieusprawiedliwionych/
        - oceny /to dla sądu bardzo ważne, nie wiem kto ci powiedział że nie/
        - zachowanie dziecka /w tym kontakty z rówieśnikami/

        tyle
        tylko opis faktów, żadnych informacji na temat rywalizacji rodziców między sobą.

    • Jestem skłonna napisać ogólnikowo. Prawdą jest jednak, że nie jestem w stanie
      stwierdzić, czy dane zadanie domowe, dziecko wykonywało będąc pod opieką matki,
      czy pod opieką ojca. Dziecko uczy się przeciętnie. Fakt, to ojciec prosił by
      zwracać na dziecko większą uwagę, bo jest taka a taka sytuacja rodzinna. Prosił,
      by otoczyć dziecko większą dozą wyrozumiałości i ciepła. To ojciec prosił by
      powiadamiać go o potrzebnych do szkoły materiałach, bo podobno matka tego nie
      pilnuje. Ale ja wiem przecież kiedy dziecko jest u matki , a kiedy u ojca! Nie
      będę wypytywać dziecka. Nie będę żądać jakiegoś grafiku spotkań!
      Czuję przez skórę, że między rodzicami toczy się walka. Na ostatnie konsultacje
      przyszli oboje. To było żenujące.

      Czy rodzic powinien napisać podanie do dyrektora o taką opinię??? Czy tylko
      wystarczy by zgłosił wychowawcy?

      Tak bardzo mi żal tego dziecka.
      • z tego, co wiem to sąd występuje do szkoły z prośbą o wystawienie
        opinii na temat dziecka, często w takim piśmie wyszczególnia właśnie
        o jakie kwestie chodzi w opinii.
        Pierwszy raz spotykam się z tym, by rodzic zwracał się bezpośrednio
        do nauczyciela i gdybym była na twoim miejscu to bym się na to NIE
        zgodziła, bo okaże się że staniesz się jednym z pionków na
        szachownicy rodziców.
        Poproś rodzica by zwrócił się do sądu w tej sprawie albo niech
        wystosuje pismo do dyrektora z prośbą i uszczegółowieniem jakich
        informacji o dziecku chce w tej opinii. Niech w sekretariacie będzie
        choć ślad, że to nie ty sama taką opinię wydałaś ale na czyjąś
        prośbe (bo zaraz mama może iść do dyrektora powiedzieć że jesteś w
        zmowie z ojcem i zażądać odsunięcia cię od tej klasy, w której jest
        jej dziecko)
        Nie daj się wciągnąć w gierki rodziców - nie pomożesz dziecku, a
        możesz poważnie zaszkodzić sobie.
        Moja przyjaciółka toczy paskudną batalię o dziecko i sprawę
        rozwodową już od kilku lat i to, do czego posuwa się jej (jeszcze)
        mąż i teściowie by zdyskredytować wszelkie opinie to naprawdę trudne
        do wyobrażenia. Dlatego w takiej sytuacji dobrze jest mieć wszelkie
        polecenia i prośby na piśmie.
        • u nas bardzo często piszemy opinie o dzieciach na prośbę rodziców. Uważam, że
          szkołą nie ma prawa odmówić czegoś takiego. I tak jak napisałam w poprzednim
          swoim poście, piszemy wtedy o ocenach, frekwencji, zachowaniu ale nie piszemy o
          tym jaki rodzic w czym pomaga! Szkoła nie wdaje się w ocenianie tego co jest w
          domu. A to kogo woli dziecko ocenia biegły psycholog sądowy.
          My opisujemy tylko fakty związane z procesem edukacji - czyli jeszcze raz
          powtórzę: oceny, frekwencja, zachowanie. Ewentualnie zachowanie dziecka w szkole
          - bo jeśli my piszemy dla psychologa, to wiemy że to dla niego istotne informacje.
          • O odmowie nie ma mowy. Wiadomo, że napiszę. Nie będę uwzględniała oczekiwań
            rodzica. Chciał aby były same pochwały jego postawy rodzicielskiej. Małżeńskie
            rozgrywki rodziców mnie nie interesują. Niech się szarpią własnymi rękoma, a nie
            moimi.
            • mimo wszystko uważam że taką prośbę rodzic powinien wystosować do
              ciebie za pośrednictwem dyrektora. Nie neguję samego wystawiania
              opinii (sama to robię) - ale obawiam się nieoficjalnej drogi.
              Za chwilę może się okazać, że tata w sądzie powie że ty sama by u
              pomóc napisałaś opinię, mama się oburzy i każe cię wezwać na świadka
              że ona też jest super i obudzisz się z ręką w nocniku - czyli albo
              na sali sądowej albo na dywaniku u dyrektora.
              Zresztą taka opinia musi mieć chyba pieczątkę szkoły a nie jest
              chyba tak że każdy nauczyciel może sobie wejść do sekretariatu i
              przystawić pieczątkę do każdego pisma jakie napisze?
              • Słusznie mist3, zwracasz na pewne sprawy uwagę. Też o tym myślałam. O tej
                oficjalnej drodze przez podanie, o treści takiej opinii...Doszłam jednak do
                wniosku, że rodzic może prosić wychowawcę o różne pisemne potwierdzenia i nie
                musi o to pisać podań. Jeśli sąd będzie potrzebował takiej opinii, to przyślą
                jakieś pismo. Ja poproszę rodzica o podpisanie potwierdzenia odbioru opinii.
                Zaznaczę, że powstała na żądanie tegoż rodzica. Dam mu ją chyba bez pieczątki.
                Wszystko miałam skonsultować wczoraj z dyrekcją. Jest jednak u nas teraz taki
                młyn, że ciągle nie było okazji. Nie mniej jednak powiadomię o tym co się
                dzieje. W razie czego rodzic poczeka dzień dłużej.
                • ja już byłam na kilku rozprawach. Pomijając fakt, że to niezbyt przyjemne,
                  czasem jest po prostu nie do uniknięcia.
                  • ja rozumiem, że jest to nie do uniknięcia i nie wzbraniam się przed
                    tym. Jednak, tak jak pisałam - jestem może uczulona na 'oficjalnośc'
                    ze względu na prywatne doświadczenia. Moja przyjaciółka walczy o
                    swojego syna już od paru lat i naprawdę jej mąż posunął się do wielu
                    rzeczy, by tylko dowieźć swego. Nauczyciele (najpierw w przedszkolu,
                    potem w szkole) na początku pisali dla taty opinie do sądu, a potem
                    byli wzywani na rozprawy, ponieważ tata twierdził, że to właśnie
                    nauczyciele prawie wciskali mu te opinie do ręki, byleby tylko
                    potwierdzić jaki to on jest super (a o mamie się nie wypowiadali...
                    ze strachu przed nią).
                    Długo by pisać na ten temat, ale to nie jest przedmiot wątku -
                    uważam po tych przejściach, że lepiej dmuchać na zimne i być w
                    porządku pod względem formalnym, żeby nie stać się nieświadomie
                    narzędziem w walce o dziecko - co może dziecku zaszkodzić zamiast
                    pomóc.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.