Dodaj do ulubionych

Opinia ... do sądu

09.12.09, 21:00
Rodzic poprosił mnie o napisanie opinii o jego dziecku. Potrzebna mu jest ona
do sądu, jest bowiem w trakcie sprawy rozwodowej. Co powinna zawierać taka
opinia, jakie informacje? Czy powinna zawierać informacje dotyczące kontaktów
szkoły z rodzicami, ich zainteresowania nauką dziecka, udzielania się w RR,
przychodzenia na konsultacje i zebrania, odczuwanej rywalizacji między nimi, itp.
Edytor zaawansowany
  • 09.12.09, 21:06
    Dodam, że jest to uczeń młodszych klas szkoły podstawowej. Słyszałam, że oceny,
    nauka sądu raczej nie interesują. Więc bardziej chodzi o zachowanie
    dziecka...Czy tak?
  • 10.12.09, 08:54
    u mnie sąd zawsze chce wiedzieć kilka rzeczy:

    - czy rodzić kontaktuje się ze szkołą (jak często)
    - frekwencja dziecka /w tym ile godzin nieusprawiedliwionych/
    - oceny /to dla sądu bardzo ważne, nie wiem kto ci powiedział że nie/
    - zachowanie dziecka /w tym kontakty z rówieśnikami/

    tyle
    tylko opis faktów, żadnych informacji na temat rywalizacji rodziców między sobą.
  • 10.12.09, 15:11

    Jestem skłonna napisać ogólnikowo. Prawdą jest jednak, że nie jestem w stanie
    stwierdzić, czy dane zadanie domowe, dziecko wykonywało będąc pod opieką matki,
    czy pod opieką ojca. Dziecko uczy się przeciętnie. Fakt, to ojciec prosił by
    zwracać na dziecko większą uwagę, bo jest taka a taka sytuacja rodzinna. Prosił,
    by otoczyć dziecko większą dozą wyrozumiałości i ciepła. To ojciec prosił by
    powiadamiać go o potrzebnych do szkoły materiałach, bo podobno matka tego nie
    pilnuje. Ale ja wiem przecież kiedy dziecko jest u matki , a kiedy u ojca! Nie
    będę wypytywać dziecka. Nie będę żądać jakiegoś grafiku spotkań!
    Czuję przez skórę, że między rodzicami toczy się walka. Na ostatnie konsultacje
    przyszli oboje. To było żenujące.

    Czy rodzic powinien napisać podanie do dyrektora o taką opinię??? Czy tylko
    wystarczy by zgłosił wychowawcy?

    Tak bardzo mi żal tego dziecka.
  • 10.12.09, 20:48
    z tego, co wiem to sąd występuje do szkoły z prośbą o wystawienie
    opinii na temat dziecka, często w takim piśmie wyszczególnia właśnie
    o jakie kwestie chodzi w opinii.
    Pierwszy raz spotykam się z tym, by rodzic zwracał się bezpośrednio
    do nauczyciela i gdybym była na twoim miejscu to bym się na to NIE
    zgodziła, bo okaże się że staniesz się jednym z pionków na
    szachownicy rodziców.
    Poproś rodzica by zwrócił się do sądu w tej sprawie albo niech
    wystosuje pismo do dyrektora z prośbą i uszczegółowieniem jakich
    informacji o dziecku chce w tej opinii. Niech w sekretariacie będzie
    choć ślad, że to nie ty sama taką opinię wydałaś ale na czyjąś
    prośbe (bo zaraz mama może iść do dyrektora powiedzieć że jesteś w
    zmowie z ojcem i zażądać odsunięcia cię od tej klasy, w której jest
    jej dziecko)
    Nie daj się wciągnąć w gierki rodziców - nie pomożesz dziecku, a
    możesz poważnie zaszkodzić sobie.
    Moja przyjaciółka toczy paskudną batalię o dziecko i sprawę
    rozwodową już od kilku lat i to, do czego posuwa się jej (jeszcze)
    mąż i teściowie by zdyskredytować wszelkie opinie to naprawdę trudne
    do wyobrażenia. Dlatego w takiej sytuacji dobrze jest mieć wszelkie
    polecenia i prośby na piśmie.
  • 11.12.09, 08:26
    u nas bardzo często piszemy opinie o dzieciach na prośbę rodziców. Uważam, że
    szkołą nie ma prawa odmówić czegoś takiego. I tak jak napisałam w poprzednim
    swoim poście, piszemy wtedy o ocenach, frekwencji, zachowaniu ale nie piszemy o
    tym jaki rodzic w czym pomaga! Szkoła nie wdaje się w ocenianie tego co jest w
    domu. A to kogo woli dziecko ocenia biegły psycholog sądowy.
    My opisujemy tylko fakty związane z procesem edukacji - czyli jeszcze raz
    powtórzę: oceny, frekwencja, zachowanie. Ewentualnie zachowanie dziecka w szkole
    - bo jeśli my piszemy dla psychologa, to wiemy że to dla niego istotne informacje.
  • 11.12.09, 21:18
    O odmowie nie ma mowy. Wiadomo, że napiszę. Nie będę uwzględniała oczekiwań
    rodzica. Chciał aby były same pochwały jego postawy rodzicielskiej. Małżeńskie
    rozgrywki rodziców mnie nie interesują. Niech się szarpią własnymi rękoma, a nie
    moimi.
  • 11.12.09, 21:29
    mimo wszystko uważam że taką prośbę rodzic powinien wystosować do
    ciebie za pośrednictwem dyrektora. Nie neguję samego wystawiania
    opinii (sama to robię) - ale obawiam się nieoficjalnej drogi.
    Za chwilę może się okazać, że tata w sądzie powie że ty sama by u
    pomóc napisałaś opinię, mama się oburzy i każe cię wezwać na świadka
    że ona też jest super i obudzisz się z ręką w nocniku - czyli albo
    na sali sądowej albo na dywaniku u dyrektora.
    Zresztą taka opinia musi mieć chyba pieczątkę szkoły a nie jest
    chyba tak że każdy nauczyciel może sobie wejść do sekretariatu i
    przystawić pieczątkę do każdego pisma jakie napisze?
  • 12.12.09, 03:56
    Słusznie mist3, zwracasz na pewne sprawy uwagę. Też o tym myślałam. O tej
    oficjalnej drodze przez podanie, o treści takiej opinii...Doszłam jednak do
    wniosku, że rodzic może prosić wychowawcę o różne pisemne potwierdzenia i nie
    musi o to pisać podań. Jeśli sąd będzie potrzebował takiej opinii, to przyślą
    jakieś pismo. Ja poproszę rodzica o podpisanie potwierdzenia odbioru opinii.
    Zaznaczę, że powstała na żądanie tegoż rodzica. Dam mu ją chyba bez pieczątki.
    Wszystko miałam skonsultować wczoraj z dyrekcją. Jest jednak u nas teraz taki
    młyn, że ciągle nie było okazji. Nie mniej jednak powiadomię o tym co się
    dzieje. W razie czego rodzic poczeka dzień dłużej.
  • 14.12.09, 07:22
    ja już byłam na kilku rozprawach. Pomijając fakt, że to niezbyt przyjemne,
    czasem jest po prostu nie do uniknięcia.
  • 22.12.09, 21:02
    ja rozumiem, że jest to nie do uniknięcia i nie wzbraniam się przed
    tym. Jednak, tak jak pisałam - jestem może uczulona na 'oficjalnośc'
    ze względu na prywatne doświadczenia. Moja przyjaciółka walczy o
    swojego syna już od paru lat i naprawdę jej mąż posunął się do wielu
    rzeczy, by tylko dowieźć swego. Nauczyciele (najpierw w przedszkolu,
    potem w szkole) na początku pisali dla taty opinie do sądu, a potem
    byli wzywani na rozprawy, ponieważ tata twierdził, że to właśnie
    nauczyciele prawie wciskali mu te opinie do ręki, byleby tylko
    potwierdzić jaki to on jest super (a o mamie się nie wypowiadali...
    ze strachu przed nią).
    Długo by pisać na ten temat, ale to nie jest przedmiot wątku -
    uważam po tych przejściach, że lepiej dmuchać na zimne i być w
    porządku pod względem formalnym, żeby nie stać się nieświadomie
    narzędziem w walce o dziecko - co może dziecku zaszkodzić zamiast
    pomóc.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.