Dodaj do ulubionych

Zaoczna neofilologia? Do czego to dochodzi?

12.09.04, 14:56
Witam,

z wyksztalcenia jestem neofilologiem i normalnie przeraza mnie fakt, ze za
pienadze powstaja zaoczne neofilologie. Jaki poziom beda te osoby
reprezentowaly po skonczeniu takiego czegos? Przeciez to jest nie do
pomyslenia, ze na to sie pozwala, tzn. na to, aby pienadz gorowal nad wiedza.
Jak mozna nauczyc sie jezyka obcego studiujac zaocznie go? Jak mozna opanowac
material z gramatyki praktycznej,wymowe, transkypcje fonetyczna,materiał z
literaturoznawstwa, kultury, sztuki,jak mozna robic zaocznie tlumaczenia
symultaniczne i pisemne?
Przeciez to jest paranoja normalnie.
Do czego to w tym kraju dochodzi?
Pozdr.

--
Jag ar radd for spindlar och jag skulle vilja aka till manen :))
Edytor zaawansowany
  • almost.blue 12.09.04, 20:15
    >jak mozna robic zaocznie tlumaczenia
    > symultaniczne i pisemne?

    no to akurat nie jest nauczycielowi potrzebne.
    Z resztą wypowiedzi się zgadzam.

    A jak można robić zaocznie tłumaczenia? Bardzo prosto. Jest np. taka podyplomówka w Poznaniu, 2 letnia. Zaoczna. Zajęcia w KAŻDY piątek, sobotę, niedzielę (no, z wyjątkiem jedynie świąt). Czyli 16 godzin tygodniowo, tydzień po tygodniu. Zapewniam, że dużo można się nauczyć.
  • venilia 12.09.04, 22:05
    Ja studiowalam wieczorowo 2 ostatnie lata zakończone magisterką. Wszystkiego,
    czego mogłam się nauczyć, przede wszystkim praktycznej znajomości języka,
    nauczyłam się podczas dziennych studiów w Kolegium Nauczycielskim. A na
    czwartym roku byli ludzie,którzy studiowali wieczorowo od 1 roku i nasze
    poziomy różniły się w stopniu dość znacznym. Akurat na 5 roku jest tak mało
    zajeć, że jest to obojętne, czy są to studia dzienne czy nie.
    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • amused.to.death 12.09.04, 22:31
    To prawda - dwa ostatnie lata to zwykle już wszystko jedno jak się studiuje, przynajmniej na neofilologii. W sumie dzienni też mają tyle zajęć, że właściwie to jakby ich nie było.
    Natomiast pierwsze trzy lata - ciężko to zrobić na zaocznych...

    --
    Can't you see
    It all makes perfect sense...
  • aga1215 12.09.04, 22:57
    o ile wiem, istnieje zaoczna (lub wieczorowa) medycyna :(
  • venilia 12.09.04, 23:09
    aga1215 napisała:

    > o ile wiem, istnieje zaoczna (lub wieczorowa) medycyna :(
    To mam nadzieję, że potem na tabliczce na drzwiach u lekarza będzie
    napisane "Lekarz zaocznych nauk medycznych";)

    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • atra1 13.09.04, 19:02
    Małe sprostowanie - na jednej z akademii medycznych owszem spotkałam się z
    medycyną "wieczorową", ale polegało to na narmalnych studiach, w pełnym
    wymiarze godzin i zajęc, z tym, że płatnych i po g. 16, zdaje się. Jeżeli to
    jest wyznacznik "wieczorowości " studiów ()czyli tak na prawdę właściwy, a nie
    okrojona liczba zajęć i słabszy nieco - lub więcej - poziom) to moej studia
    neofilologiczne - formlanie dzienne- też były wieczorowe. Połowe zajęć miałam
    po g. 15, często do 20.
    Zakręcony trochę ten post, ale mam nadzieję, że ktoś mnie odszyfruje.
    Pozdrawiam
    m
  • minggu 13.09.04, 11:47
    vecka napisała:

    > normalnie przeraza mnie fakt, ze za
    > pienadze powstaja zaoczne neofilologie.




    A ja sie bardzo ciesze


    > Jaki poziom beda te osoby
    > reprezentowaly po skonczeniu takiego czegos? Przeciez to jest nie do
    > pomyslenia, ze na to sie pozwala, tzn. na to, aby pienadz gorowal nad wiedza.
    > Jak mozna nauczyc sie jezyka obcego studiujac zaocznie go? Jak mozna opanowac
    > material z gramatyki praktycznej,wymowe, transkypcje fonetyczna,materiał z
    > literaturoznawstwa, kultury, sztuki,

    A mozna, mozna...bo studiowanie to nie tylko chodzenie do szkolki, zaliczanie
    kolokwiow, wyklady i egzaminy...
    Studia to studiowanie, niezalenie od powyzszych...kolokwiow, wykladow i...

    teoretycznie zatem, kazdy moze nauczyc sie jesyka, gramatyki, historii i teorii
    literatury zaocznie. I zakladajac moderowanie kursow, poziom moze byc
    porownywalny.

    Praktycznie: od lat 15 angielski jest dla mnie jezykiem na codzien, czytam,
    pisze i kloce sie w tym jezyku. Znam tez inny jezyk - jestem po filologi (nie
    angielskiej, tej drugiej) I powiem ci ze filologia to ptaszek przy tym czego
    nauczylam sie zyjac na codzien z jezykiem - a zatem, dla mnie te zaoczne jak
    znalazl, bo jak ostatnio widac papieu w szufladzie nigdy za duzo...



    >jak mozna robic zaocznie tlumaczenia

    ja tam tylko robie je tylko zaocznie, w domu znaczy sie (poza tym, umowmy sie,
    z filologow zazwyczaj sa kiepscy tlumacze, zwlaszcza w wyspecjalizowanych
    dziedzinach )


    > symultaniczne i pisemne?
    > Przeciez to jest paranoja normalnie.
    > Do czego to w tym kraju dochodzi?

    Po co tak emocjonalnie - jak beda ci zaoczni kiepscy, to zycie ich zezre, a
    uczniowie w szkolach to juz na pewno, a jak dobrzy - to o co chodzi???

    > Pozdr.
    >
  • vecka 13.09.04, 15:59

    --
    Jag ar radd for spindlar och jag skulle vilja aka till manen :))
  • vecka 13.09.04, 16:21
    Witam,

    minggu napisał(a):
    A mozna, mozna...bo studiowanie to nie tylko chodzenie do szkolki, zaliczanie
    > kolokwiow, wyklady i egzaminy...
    > Studia to studiowanie, niezalenie od powyzszych...kolokwiow, wykladow i...
    >
    > teoretycznie zatem, kazdy moze nauczyc sie jesyka, gramatyki, historii i
    teorii
    >
    > literatury zaocznie. I zakladajac moderowanie kursow, poziom moze byc
    > porownywalny.
    >

    Filologia to nie kurs języka.Na kursach jezykowych nie czytasz 50 ksiazek z
    literatury na rok, nie piszesz przez 3 lata wypracowan z literatury albo
    sztuki, nie robisz analizy tekstu literackiego czy nie piszesz prac na tematy
    niemcoznawcze, oczywiscie w jezyku obcym, nie uczysz sie 2 lata transkrypowac
    teksy ani nie siedziesz w kabinach i nie uczysz sie 2 lata tlumaczen
    symultanicznych.Studia to studia, to nie kurs jezykowy.Po studiach jestes
    specjalista, znasz gramtyke opisowa jezyka, gramtyke historyczna, znasz zasady
    fonetyczne i umiesz rozpisywac akcenty itd...no i przede wszytkim siedziesz
    przez 3 ostatnie lata i sie meczysz z tlumaczeniami o astmie i rzeskach
    przesuwających sie ruchem okręznym czy awizach debetowych i Bog wie co
    jeszcze...POza tym wiekszosc studentow neofilofii wyjedza za granice na dluzszy
    czas i to jest normalne.

    Nie zgodze sie z TOba, ze "I zakladajac moderowanie kursow, poziom moze byc
    > porownywalny", bo własnie otrzymalam którąś z kolei oferte pracy jako tlumacz
    w firmie i przede mna bylo w tyh firmach duzo ludzi, ktorzy byli po
    certyfikatych najwyzszego stopnia i jakos po tygoniu ich wyrzucili, bo technik
    tlumaczen trzeba sie uczyc, nie wystarczy sie nauczyc jezyka w biegu zamiatajac
    ulice za granica...albo na kursie.

    minggu napisał:
    (poza tym, umowmy sie,
    > z filologow zazwyczaj sa kiepscy tlumacze, zwlaszcza w wyspecjalizowanych
    > dziedzinach )

    No nie wiem czy tak kiepsy, bo jakos na uniwerku czy w studium tlumaczen, to
    nikt po kursach językowych tlumaczen nie uczy, tylko wszyscy sa filologami.
    Poza tym zaby byc tlumaczem lub dostac sie na studia podyplomowe tlumaczen, to
    muisz skonczyc filogie 5-letnia, a nie 3+2, bo po 3+2 to nawet nie jestes mgr.
    filofii germanskiej, inaczej nie zrobisz tlumacza przysieglego, wiec raczej nie
    ma innych tlumaczy niz po filologiach.

    Ktos pisal o zaocznym studiach podyplomowych tlumaczen i to jest ok, bo sie ma
    juz mgr. po 5-letniej filologii.
    No i jeszcze ktos pisal, ze nie ma znaczenia czy 2+3 czy 5. Mysle, ze ma
    znaczenie, bo na 4 i piatym roku tłucze sie wlasnie ciągle tlumaczenia.
    Pozdr.


    --
    Jag ar radd for spindlar och jag skulle vilja aka till manen :))
  • venilia 13.09.04, 17:09
    vecka napisała:

    > muisz skonczyc filogie 5-letnia, a nie 3+2, bo po 3+2 to nawet nie jestes
    mgr.
    > filofii germanskiej

    Ja jestem magistrem filologii germańskiej:)


    > No i jeszcze ktos pisal, ze nie ma znaczenia czy 2+3 czy 5. Mysle, ze ma
    > znaczenie, bo na 4 i piatym roku tłucze sie wlasnie ciągle tlumaczenia.

    To chyba akurat zależy od programu studiów, bo ja akurat tłumaczeń nie miałam.
    Może na dziennych na tej samej uczelni są, ale ja nie mam takich informacji.
    > >
    >


    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • vecka 13.09.04, 22:06
    Witam,

    na 3+2 na IV i V roku sie raczej tłumaczen nie tłucze, dalaetgo ich nie miałas,
    a program jest mniej wiecj ten sam na kazdym uniwerku, poza Krakowem gdzie ryja
    jeszcze gotyk jakis czas.Nam tego oszczedzili.Na moim bylym uniwerku otworzyli
    teraz jeszcze dodatkowo specjalnosc translatoryka dla bardziej dociekliwych.

    Po 3+2 nie ma sie tytułu mgr. filologii germanskiej, tylko sie ma "mgr.ministra
    edukacji o specjalnosci: jezyk niemiecki",co nie daje uprawnien do robienia
    dalej tlumacza przysieglego.Tytul brzmi mgr. ministra edukacji, bo studia w
    trybie 3+2 sa z zalozenia studiami pedagogicznymi, a nie filologicznymi.
    Zalozeniem studiow 3+2 jest tylko szkola, czyli nauczanie jezyka obcego w
    szkole, dlatego nie ma sie potem mozliwosci robienia tlumacza.
    Wiec po 3+2 na pewno nie masz tytulu mgr. filologii obcej, bo znam ludzi z
    trybu 3+2, mieszali ze mna w akademiku i wiem, ze bardzo sie skrazyli na to, ze
    nie moga dalej robic tlumacza i pozostaje im tylko szkola.
    Pozdr.
    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna
  • venilia 13.09.04, 22:17
    Troszkę to zagmatwane szczerze mówiąc. Wiem co mam napisane na moim dyplomie,
    na pewno nie ma tam "magister ministra edukacji" i nie widzę powodów, aby
    doszukiwać się czegoś takiego. Poza tym nasza dyskusja zeszła na temat
    tłumaczeń, a to trochę osobna sprawa od bycia magistrem filologii i ukończenia
    jej w trybie zaocznym lub dziennym. Nie każdy chce być tłumaczem. A jeśli nawet
    zechce nie mając odpowiednich kwalifikacji, to brutalny rynek uniemożliwi mu to
    skutecznie.
    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • vecka 14.09.04, 11:50
    Witaj,

    skoro juz ten temat poruszony zostal, to co masz napisane na dyplomie po 3+2
    dokladnie? Nie wierze, ze masz napisane, ze jestes filologiem, bo tryb 3+2, to
    nie studia filologiczne tylko pedagogiczne.
    A co do reszty jesli chodzi o tlumacza to i masz racje i nie, bo jak ktos
    jezyka nie zna , to i sie nie dopatrzy , ze tlumaczenie mu zrobil partacz,
    chyba, ze trafi ono do kogos potem kompetentnego albo do obcokrajowca.
    To tak samo z korkami, jak rodzice nie znaja jezyka, to nie wiedza czego uczy
    ich dzieci pani nauczycielka. Raz mialam stycznosc z dziewczyna, ktora
    udzielala korkow po kilkuletnim pobycie w Austrii, brala sporo kasy za te
    korki, a nie umiala podstawowej rekcji ani form czasownikow w czasie przeszlym.
    POtem tacy ucza w szkole, no ale na szczescie od 2006 roku trzeba bedzie miec
    mgr, wiec poziom sie moze troche pozniesie, no i wtedy wszyscy beda musieli
    miec przygotowanie z metodyki nauczania jezyka i to tez moze cos troche pomoze.
    Pozdr.

    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna
  • venilia 14.09.04, 15:49
    vecka napisała:

    > Witaj,
    >
    > skoro juz ten temat poruszony zostal, to co masz napisane na dyplomie po 3+2
    > dokladnie? Nie wierze, ze masz napisane, ze jestes filologiem, bo tryb 3+2,
    to
    > nie studia filologiczne tylko pedagogiczne.

    Może i tak dalej nie uwierzysz, ale mam napisane "odbyła studia magisterskie na
    kierunku filologia w zakresie filologii germańskiej z wynikiem... i uzyskała w
    dniu .... tytuł magistra filologii". Niestety nie ma tu nic o "dyplomie
    ministra". Pozdrawiam


    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • mrouh 14.09.04, 18:28
    www.menis.gov.pl/prawo/rozp_298/rozp_298.htm
    Nie ma tam tytułu magistra ministra ani niczego takiego. Nie można chyba nadać
    tytułu, którego nie przewidział minister. Poza tym, jak to brzmi?..

    Wzory dyplomów zamieszczone na stronach ministerstwa dla studiów 3+2 i
    jednolitych różnią sie li i tylko pierwszą stroną- tytułową.

    Ot, podrążyłam z ciekawości.
    Pozdrawiam
    Mrouh 3+2:-)
  • vecka 14.09.04, 21:39
    Witam,

    strona, ktora podales nie rozwiazuje problemu przez nas poruszonego, bo nie ma
    tam napisane czego sie jest mgr. po ukonczeniu 2 lat studiów uzupelniajacych w
    wypadku studiowania jezyka obcego.To, ze po 3+2 jest sie magistrem, to
    oczywiste, ale pytanie czego?
    Byc moze cos sie zminilo, ale jeszcze ok. 4 lata temu po 3+2 przy jezykach
    obcych mialo sie tytul mgr.ministra edukacji o specjalnosci:.... i tak bylo na
    pewno, bo widzialam to na wlasne oczy.
    Patrze sie teraz do informatora i np. w Lodzi 3-letnie studia zawodowe w
    KOlegium nie nazywaja sie filologia, tylko "jezyk angielski" czy "jezyk
    niemiecki". Nie ma tam słowa filologia, no ale moze apropos tych 2-letnich
    uzupelniajacych teraz cos sie zmienilo, nie wiem.

    mrouh napisał:
    Nie ma tam tytułu magistra ministra ani niczego takiego.

    A widziles tam na tej stronie tutul "mgr. filologii germańskiej"?, bo ja
    nie...Bez sensu troche piszesz.

    Pozdr.
    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna
  • venilia 14.09.04, 21:59
    vecka napisała:

    > Patrze sie teraz do informatora i np. w Lodzi 3-letnie studia zawodowe w
    > KOlegium nie nazywaja sie filologia, tylko "jezyk angielski" czy "jezyk
    > niemiecki".

    To się zgadza, po 3 latach w kolegium jest tak jak piszesz. Ale już po
    uzupełnieniu 2 lat dostaje się regularnego "magistra filologii". Być może
    kiedyś było inaczej.

    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • amused.to.death 13.09.04, 22:19
    Nie wiem jak teraz, ale jeszcze całkiem niedawno w Poznaniu, na 5-letnich studiach też sie tłumaczeń nie 'tłukło'.

    --
    Don't give up
  • vecka 14.09.04, 11:40
    W Łodzi się tłucze od początku III roku do połowy V roku pisemne, a
    symutlaniczne od poczatku IV roku do polowy V roku.
    Apropos Poznania,to zapytam sie znajomej, ktora konczyla germanistyke nascie
    lat temu, ale wydaje mi sie, ze i ona tłukła cos takiego, bo mi mowiła jak sie
    meczyla z tekstami o zwierzatkach futerkowych..
    Pozdr.

    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna
  • minggu 14.09.04, 12:31
    droga kolezanko po fachu i po ...uczelni nie chce sie wdawac w dlugasne
    dyskusje.. chce jednak zapytac co mialas na mysli piszac:

    "nie wystarczy sie nauczyc jezyka w biegu zamiatajac
    ulice za granica..."

    dlaczego pobyt za granica kojarzy Ci sie z zamiataniem ulic?

    I jeszcze: dlaczego przedstawiaz to (uczenie sie jezyka, tudziez zamiatanie
    ulic) w tak pejoratywnym tonie??

    Ja w dalszym ciagu twierdze ze z przyjemnoscia skorzystam z dobrodziejstwa
    filologi zaocznej angielskiej w Polsce, bo czytanie 50 ksiazek mnie nie
    przeraza, ani gramatyka opisowa ani , no wiesz, co ja ci bede mowic.

    Co do tlumaczen: pokaz mi tlumacza po filologii, ktory przetlumaczy
    specjalistyczny tekst medyczny np. tekst na polski lepiej niz zrobi to lekarz z
    dobra znajomoscia angielskiego i literatury fachowej...
    No chyba ze po paru latach studiowania literatury fachowej lub z uzyciem
    konsultantow...
  • mrouh 14.09.04, 13:12
    Pierwsze słyszę, że taki dyplom jak magister ministra... istnieje. No, ale są
    rzeczy które się filologom nie śniły :-). A w google'a wystarczy wpisać
    wyrażenie "tłumaczem przysięgłym", by znaleźć mnóstwo informacji o tym, jak
    zostać owym tłumaczem i żadna strona z tych, które naprędce przejrzałam nie
    pisze o tym, że dyplom trzeba mieć z filologii, np.

    "Tłumaczem przysięgłym może w Polsce zostać każdy, kto posiada dyplom ukończenia
    studiów wyższych magisterskich, niekoniecznie filologicznych oraz posiada
    zaświadczenia o znajomości języka obcego na poziomie zaawansowanym".

    Ze strony
    francuski.com/jak_zostac_tlumaczem_przysieglym.html
  • vecka 14.09.04, 22:11
    Witam,


    Wiec strona, ktorej sie doszukales zawiera błedne informacje, bo mam sporo
    kolezanek z moich bylych studiow, ktore robia 3-letnie studia podyplomowe
    tłumacza. Ilosc tłumaczy przysieglych jest ograniczona, tlumaczem przysieglym
    nie jest sie cale zycie, tylko 5 lat i liczba ich jest ograniczona. Jak ktos
    wypadnie, to ktos inny dopiero moze wejsc na jego miejsce.Gdyby bylo tak jak
    jest napisane na tej stronie, to czy ty wiesz ilu by bylo tlumaczy
    przysieglych?, a jakos ich za duzo nie ma. Jak potrzebowalam przetlumaczyc
    indeks, to w Lodzi nie bylo generalnie latwo.Na uniwerku sa smi doktorzy i
    profesorowie z taka znajmoscia jezyka i fachu, ze sie co niektorym nie snilo,
    ale jakos nie kazdy z nich tego tlumacza robi, bo tak jak mowie, ilosc ich jest
    ogrniczona.Na calym moim wydziale bylo dwoch tlumaczy przysieglych.

    POdaje wiec czesc ustawy o tłumaczach przycsięglych:
    "1. Znajomość języka obcego oraz umiejętność tłumaczenia powinna być wykazana
    dyplomem ukończenia i uzyskaniem tytułu zawodowego magistra odpowiednich dla
    danego języka wyższych studiów filologicznych lub studiów w zakresie
    lingwistyki stosowanej.

    2. Znajomość języka obcego oraz umiejętność tłumaczenia może być za zgodą
    Ministra Sprawiedliwości wykazana również dyplomem lub świadectwem innym niż
    wymienione w ust. 1 albo stwierdzona w inny sposób.

    3. Przepis ust. 2 stosuje się odpowiednio do wykazania znajomości języka
    polskiego......

    Jak zostać tłumaczem przysięgłym?


    Zostać tłumaczem przysięgłym jest trudniej niż zwykłym. Formalne wymogi,
    określone w ustawie, to wyższe wykształcenie oraz ukończone 25 lat. Kandydat
    powinien zgłosić się w najbliższym Sądzie Okręgowym i złożyć następujące
    dokumenty:



    podanie do Prezesa Sądu Okręgowego;

    życiorys;

    kwestionariusz osobowy;

    odpis dyplomu wydziału filologicznego, ewentualnie inny dokument potwierdzający
    biegłą znajomość języka obcego;

    opinię z ostatniego miejsca pracy;

    własną pisemną zgodę na pełnienie funkcji tłumacza przysięgłego;

    zdjęcie;

    dorobek translatorski z ostatnich lat (teksty tłumaczeń, w przypadku książek -
    lista tytułów itp.)


    Dla kandydatów na tłumaczy przysięgłych Sąd Okręgowy co jakiś czas organizuje
    odpłatny (aktualnie 300 zł) kilkugodzinny egzamin pisemny, polegający na
    przetłumaczeniu kilku tekstów prawniczych (na język polski i obcy). W trakcie
    egzaminu wolno korzystać ze słowników.




    © by Arkadiusz Belczyk 2002-2003

    strona:www.serwistlumacza.com/texts/ktoto.html - 3k

    Takze nie jest tak latwo jak sie tutaj niektorym wydaje, po pierwsze sa
    wymagane na dzien dobry wlasnie studia filologiczne lub lingwistyka, bo wtedy
    nie musisz sie meczyc z udowodnianiem znajmosci jezyka.Jak ich nie masz, to
    trzeba sie duzo wiecj nameczyc, bo zeby w ogole podejsc do egzaminu to trzeba
    miec zgode Ministra Sprawiedliwosci i dodatkowo trzeba poprzec swoje
    umiejetnosci dorbkiem translatorskim, a po certyfikatach to raczej sie ksiazek
    nie tłumaczy.
    MYsle, ze sa wyjatki oczywiscie, tzn. takie sytuacje, gdzie tłumaczy ktos, kto
    nie jest filologiem, ale mysle, ze bardzo rzadko, bo wtedy trzeba byc po prostu
    wybitnym, zeby sie przez ta droge przeprawic i udowodnic swoje kwalifikacje.


    Pozdr.





    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna
  • mrouh 14.09.04, 23:17
    Ja nie twierdziłam, że, aby zostać tłumaczem przysięgłym, należy spełnić _tylko_
    ten warunek, który zacytowałam ze strony. Twierdziłam jedynie, że bycie
    magistrem filologii nie jest warunkiem KONIECZNYM. Trzeba jeszcze zdać trudny
    egzamin i wskoczyć na czyjeś miejsce - masz tu absolutną rację. Znam przypadek
    tłumacza przysięgłego, który nie jest filologiem. Czyli można. Tylko tyle
    chciałam zauważyć. Nie jestem też z tych "niektórych, którym sie wydaje, że
    łatwo zostać tłumaczem przysięgłym". Gdyby mi się tak wydawało, to bym już dawno
    się o to postarała.

    A jesli chodzi o dokładne brzmienie tytułu z dyplomu w przypadku studiów 3+2...
    Wzór dyplomu dla studiów jednolitych i dla tych "dzielonych" jest taki sam.
    Można dostać tytuł zawodowy magistra danej specjalności, podanego przez Ciebie
    sformułowania, nie znalazł googl'e a w swoich zasobach. Nie widziałam też
    takiego wpisu na stronach ministerstwa. Nie słyszałam również osobiście, żeby
    ktokolwiek miał dyplom z takim wpisem o jakim wspomniałaś, więc ośmieliłam (!!!)
    się zdziwić. Wydawało mi się, że można posiadać tytuł zawodowy magistra danej
    specjalności, ale nie można miec tytułu magistra ministra edukacji (czyż zresztą
    każdy tytuł magistra nie jest tytułem przyznawanym pośrednio przez ministra
    edukacji?)... dla mnie to brzmi cokolwiek dziwnie. Nie wykluczam, że istniały
    różnice pomiędzy zapisami na dyplomie "prawdziwych" filologów, a tych
    "dorabianych"- ja nie zaobserwowałam, a już na pewno nie w takim brzmieniu, o
    jakim piszesz. Jeśli zobaczę na dyplomie jakiejś uczelni ten dziwny zapis, wtedy
    publicznie odwołam swoje zdziwienie tu na forum, a jeśli trzeba, to dam
    ogłoszenie do Wyborczej albo Rzplitej z przeprosinami :-)

    Wiem, że można mieć po kolegium i 3-letnich studiach uzupełniających tytuł
    "magistra filologii <jakiejśtam>, specjalność nauczycielska", jeśli studia
    uzupełniające ukończyło się na _specjalności nauczycielskiej_. Natomiast jeśli
    te dodatkowe dwa lata "zrobi się" na specjalności translatologicznej, wtedy
    otrzymuje się tytuł magistra filologii <jakiejśtam>, specjalność
    translatologiczna (albo ewentualnie bez tego wyszczególnienia specjalności).
    Tego przynajmniej doczytałam się na stronie UJ:

    www.filg.uj.edu.pl/ifg/zaoczne.html

    Myślę, że sprawa rozbija się o to, że magister ze studiów "dorabianych" rzekomo
    z zasady gorszy jest od prawdziwego magistra, który robił studia jednym ciągiem.
    Można być kiepskim prawdziwym filologiem ukończywszy pięcioletnie jednolite
    studia. I to, że ktoś nie jest tym "rasowym <<pięcioletnim>> filologiem" lub nie
    jest filologiem w ogóle, nie oznacza, że nie może być świetnym tłumaczem. Będzie
    mu trudniej nim zostać. To jednak ani nie jest "nie do zrobienia" ani nie jest
    zakazane, nie zamyka drogi.

    Pozdrawiam wieczornie i ciepło :-) Dobranoc.

    Mrouh

    P.S. Jestem kobietą- wiem, że Mrouh nie brzmi zbyt żeńsko:-)
    --
    PORTUGAL
  • vecka 15.09.04, 08:29
    Witam,

    z brzmieniem dyplomu sie dowiem w dziekanacie kiedys i wroce do tej rozmowy jak
    bede wiedziala dokladnie.
    Pozdr.
    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna
  • vecka 14.09.04, 22:30
    Witaj,

    co ci bede rzucac nazwiskami.Nie twierdze, ze tlumaczenie tekstow medycznych
    jest latwe, bo sama sie meczylam nieraz z astma i "rzeskami przesuwajacymi sie
    ruchem okrezym" i z takimi bzdurami, ze juz ich nie powtorze i zgadzam sie, ze
    jak jakis lekarz jest za granica nascie lat, zakladajac, ze poszedl do szkoly
    za granica, nauczyl sie poprawnie pisac w obcym jezyku, jest uzdolniony
    humanistycznie itd..., to na pewno lepij przetlumaczy tekst medyczny.
    Zalezy jeszcze jaki tekst, bo jak medyczny to moze i tak, ale przy tekstach np.
    prawniczych nie trzeba byc juz wielkim specjalsta, bo to sa abrdzo suche i
    szablonowe teksty, wciaz powtarza sie to samo.
    Mam znajoma, ktora tlumaczyla iles czasu teksty techniczne, po 3 miesiacah
    opanowala slonictwo, bo jak sie ciagle to samo tlucze, to sie czlowiek w koncu
    przez to przeryje i szlo jej calkiem niezle, bo to tez sa suche teksty.
    Gorzej juz jest z poezja np.:)Mam w domu wiersze ks. Twardowkiego w tlumaczeniu
    na niemiecki i chwilami sa tam takie kwiatki, ze szok, akladajac ocztywicsie,
    ze szybciej lapie, co ks. Twardowski mial na mysli piszac wiersz:)

    Wiec reasumujac, to wszytko zalezy od danego teksu.
    Jesli chodzi o teksty medyczne, to owszem, lekarz lepiej je moze przetlumaczyc,
    o ile spelnil wszytkie warunki "filogopochodne", a takich mysle tez jest
    niewielu.

    "> No chyba ze po paru latach studiowania literatury fachowej "

    Jezli tlumaczysz w waskiej dziedzinie, np. tylko teksty z zakresu kardilogii
    albo innej waskiej dzialki, to slownictwo opanowuje sie szybko, a konsultacje
    sa potrzebne tylko na samym poczatku.Potem sie czlowiek wyrabia.Cigale sie
    powtarza to samo, te same zwroty, te same słowka...Gorzej jak masz ciagle inna
    działke.Wtedy ciezko.

    Acha, nie ma znaczenia czy przy sprzataniu sie uczysz jezyka czy przy byciu
    lekarzem za granica.Niezaleznie od tego czy sie jezyka za granica nuczysz
    obcujac z ludzmi przy sprzataniu czy obcujac z ludzmi bedac lekarzem, to i tak
    zeby tlumaczyc, trzeba spelnic warunki "filologopochodne" po prostu.
    Nie wystarczy tylko za granica byc i sie tym jezkiem poslugiwac.To mialam na
    mysli.
    POzdr.
    --
    "... Och om jag ...ar insatt i alla heliga hemligheter och all kunskap, och om
    jag har all tro sa att jag kan forflytta berg, men inte har karlek da ar jag
    ingenting..."
    1 Korinthierna

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka