Dodaj do ulubionych

Atmosfera w pokoju nauczycielskim

13.09.04, 19:14
no wlaśnie
Jak to u was wygląda? Ja pracuję w dwóch miejscach - w jednym jest fajnie,
wszyscy przyjeli nieopierzonych nauczycieli z otwartymi ramionami, pokazując
co i jak, informując o wszelkich kastach w pokoju, miejscach zarezerwowanych
itd. A w drugiej pracy (szkoła z tradycjami i renomą) wielka smuta.
Siedziałam cichutko w kąciku, przez przypadek na miejscu dyrektora, bo nikt
nie uprzedził, nawet jak pytałam. Było tak dziwnie do dziś, całe szczescie,
bo jakoś odtajali wszyscy.
Pozdrawiam
m
Edytor zaawansowany
  • venilia 13.09.04, 21:55
    Hej Atra!
    U nas jest pokój nauczycielski, ale tam siedzą nieliczni. Większość przebywa na
    tzw. zapleczach. tworzą się grupy i grupki i choć może nie jest to
    najszczęsliwsze rozwiązanie, bo sprzyja plotkowaniu, to jednak większość jest
    zadowolona. Kiedy zaczęłam pracować, przebywałam w pokoju razem z koleżankami,
    a bylo nas kilka, które również były "nowe". Teraz przeniosłyśmy się "do
    siebie" i jest fajnie i domowo:) A i uczniowie wiedzą, w razie potrzeby, gdzie
    nas znaleźć.
    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • mrouh 14.09.04, 13:20
    U mnie pokój nauczycielski jest mały, czasem nie ma gdzie przysiąść. Na
    szczęście mamy niezastąpione dyżury, które powodują rotację w pokoju i dzięki
    nim zwalniają się krzesełka:-) Sala, którą się opiekuję jest na "spółkę" i nie
    ma zaplecza (mają je tylko sale chemiczna i sztuki, a ja nie mam nawet szafki).
    Nie jest tak źle, już się jakoś zaaklimatyzowałam, na tyle z dystansem jednak,
    że nie wciągnięto mnie w różne gierki (pod koniec roku mieliśmy rozpisany
    konkurs na dyrektora- było gorąco). Ale i tak w poprzedniej szkole było jakoś
    tak przyjemniej, choć sama szkoła dwa razy większa i n-li 75 zamiast 50.
    Odtchnąć w pokoju nie bardzo się da, ale w tym roku sczęśliwie nie mam okienek,
    przerwy spędzam czatując na korytarzu lub w szatni, więc jakoś mnie to
    szczególnie nie rusza:-)
    --
    PORTUGAL
  • venilia 14.09.04, 15:55
    mrouh napisała:

    > przerwy spędzam czatując na korytarzu lub w szatni, więc jakoś mnie to
    > szczególnie nie rusza:-)
    A dla mnie przerwa, jeśli nie mam dyżuru i innych pilnych zajęć, to prawdziwy
    relaks. Mogę wtedy wypić kawkę i pogadać o pieczeniu ciasta czy ostatniej
    imprezie, gdyż towrzystwo mam w pracy na prawdę doborowe i w dni, w które mam
    dyzur, jestem nieszczęśliwa;(. A krzeseł u nas w pokoju nauczycielskim jest
    nadmiar, bo nikt tam nie przebywa, no chyba, że mamy cotygodniową radę, to jest
    ciasnawe:). Pozdrawiam


    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • mrouh 14.09.04, 18:07
    venilia napisała:

    > A dla mnie przerwa, jeśli nie mam dyżuru i innych pilnych zajęć, to prawdziwy
    > relaks.

    Dla mnie tez by była, ale mam malo godzin i prawie nie ma przerwy, żebym nie
    miała dyżuru. Koooocham je po prostu:-) A jak nie mam dyżuru, to ide walczyć o
    miejsce przy xero:-)Przerwa jest dla uczniów, a dzwonek dla nauczycieli, hehe.


    --
    PORTUGAL
  • roman.gawron 14.09.04, 20:10
    mrouh napisała:

    > jak nie mam dyżuru, to ide walczyć o miejsce przy xero:-)

    Może wprowadzisz zasadę, że to do obowiązków dyżurnych należy pokserowanie
    materiałów na zajęcia?

    --
    Prawa i obowiązki ucznia
  • venilia 14.09.04, 20:35
    roman.gawron napisał:

    >
    > Może wprowadzisz zasadę, że to do obowiązków dyżurnych należy pokserowanie
    > materiałów na zajęcia?

    W mojej szkole na przykład ten pomysł odpada. Każdy nauczyciel ma kod do ksera,
    podawania go uczniom jest zabronione z przyczyn wiadomych. Poza tym sprzęt stoi
    w pokoju nauczycielskim, a tam uczniowie też nie przebywają (no, chyba że
    wchodzą na 10 sekund poprosić nauczyciela w jakiejś sprawie). Ale zgadzam się z
    Mrouh - walka o ksero zajmuje sporo czasu!
    >


    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • mrouh 14.09.04, 21:17
    roman.gawron napisał:

    > Może wprowadzisz zasadę, że to do obowiązków dyżurnych należy pokserowanie
    > materiałów na zajęcia?

    To se ne da:-) Uczę w gimnazjum. Klucz tylko dla nauczycieli, z wpisem do
    zeszytu, kiedy zabrany, kiedy oddany. W dodatku "xerownia" to kanciapka, gdzie
    odbywają się zajęcia indywidualne, no i dostępna tylko w godzinach działania
    sekretariatu (i do odebrania tylko tam, czyli bieganie z piętra na piętro w
    czasie przerwy). Jak dodam, że jedyna w szkole machina wciąż się zacina, to
    jasne jest, że walka przy xero bywa ostra, mimo, że 50 nauczycieli pracuje na
    _dwie_ zmiany. Faaajnie jest:-) W okresie testów próbnych jeszcze biedna pani
    sekretarka wojuje z machinerią całymi dniami i dla n-li wtedy xero jest
    niedostępne. No, ale nie jest tak strasznie, bo wszyscy wiedzą, jak jest i na
    szczęscie większość n-li potrafi się dogadać.

    Swoją drogą, fakt dostępności takich podstawowych pomocy, to ciekawa historia. W
    sumie nie powinnam narzekać, w pierwszym roku uczyłam w sali, gdzie ani
    dzieciaki ani ja nie mieliśmy na czym usiąść albo brakowało kredy. Tutaj jest
    luksus:-)

    --
    PORTUGAL
  • ameli.a 03.11.04, 22:41
    Romanie czy testy też mam uczniom przekazać? Na pewno chętnie pokserują:)
    To żart, bo akurat dostęp do ksero mam, tyle, że z papierem to jak onegdaj ze
    sznurkiem do snopowiązałek:)
  • kaz_dra 14.09.04, 21:53
    Cześć! Przy 50 lub setce ludzi zawsze będą grupki, obgadywanie. Wiadomo. Ale
    nie wyobrażam sobie sytuacji , w której nowy nauczyciel zostaje sam. Zawsze się
    w gronie znajdzie bratnia dusza (chociaż na początek). Myślę, że też b. dużo
    zależy od dyrektora, zwłaszcza w średnij lub małej szkole. W tej drugiej szkole
    może trafiłaś na grono ludzi, którzy się najpierw przyglądają,
    analizują ,zastanawiają jaka jesteś. Może też być,że zastanawiają się,czy nie
    wyrasta im konkurencja. Napewno to nie ułatwia młodemu, zestresowanemu
    nauczycielowi startu. Trzeba na poczatku dać każdej osobie szansę. Mnie na
    starcie mojej "kariery" nauczycielskiej otoczyło grono obcych mi ludzi i każdy
    z nich chciał na swój sposób pomóc. Czasem mnie nawet rozśmieszali (nie
    okazywałam tego), podając osoby, które donoszą dyrekcji. Po czasie
    zorientowałam się, że to bzdury. Ale zawsze ich wspominam b. ciepło. Byli przy
    mnie w tej trudnej chwili.
    Na skonsolidowanie się z gronem są najlepsze wspólne wyjazdy lub imprezy.
    "Moje" ,głównie babskie grono, jest "pogrupowane", jednak nigdy nie było
    sytacji, aby w trudnym momencie (nie tylko dla siebie, ale dla innej osoby czy
    dyrektorki), nie zastosowały wspólnego frontu . Pełna współpraca~i lojalność.
    I to jest piękne!
  • ola_er 21.09.04, 17:46
    Mnie, nowego nauczyciela, przyjęto super. Nawet się nie spodziewałam tak miłego
    przyjęcia. Atmosfera jest w porządku. Ale my, językowcy, trzymamy się razem.
    A jeśli chodzi o xero - to chyba jesteśmy ewenementem. Materiały do kserowania
    trzeba dawać sekretarkom 3 dni wcześniej (więc jak jest nagłe zastępstwo - to
    klęska) i po wysłuchaniu tyrady jakie to męczące dla nich kserować dla
    nauczyciela materiały i jak szkoła nie ma pieniędzy... Ech...
    --
    Ola eR.
    www.mydlandia.pl - kosmetyki naturalne, mydła dekoracyjne
    www.mydlandia.pl/forum/ - forum o kosmetykach naturalnych
  • krasnoludek_zadyszek 21.09.04, 20:00
    ola_er napisała:

    > Materiały do kserowania
    > trzeba dawać sekretarkom 3 dni wcześniej (więc jak jest nagłe zastępstwo - to
    > klęska) i po wysłuchaniu tyrady jakie to męczące dla nich kserować dla
    > nauczyciela materiały i jak szkoła nie ma pieniędzy... Ech...

    Hihi, u mnie ksero jest w bibliotece - znaczy działa w godzinach parcy
    biblioteki, znaczy dziś cąły dzień było zamknięte, bo we wtorki nieczynne. Ale
    przy odrobinie sprytu udało mi się odbić, co musiałam, molestując woźną o
    wydanie zapasowego klucza. O tym, że papier musi być własny już nawet nie chce
    mi się pisać. Co do sal, nic nie pobije sali ochrzczonej przez nas i uczniów
    "tramwajem" - wąska klitka dla średnio 8 osob, a ma się zmieścić dwa razy tyle
    (grupa językowa). Moja koleżanka stwiwrdziła, że takiej wielkości ma łazienkę...
    Porażka. Uczymy też na korytarzu, w wygospodarowanym kąciku z ławkami, w pokoju
    nauczycielskiem i w starym schronie. Autentycznie!
  • mrouh 22.09.04, 23:12
    Jak popatrze na zalecany standard osprzętu, to chlipać mi się chce... Ja nawet
    nie marzę o dostępie do sali informatycznej, już nie wzdycham do kablówki (sama
    w domu tv nie mam ani video, więc nawet nie mam gdzie nagrać "kawałka" tej
    egzotycznej mowy, której uczę)- dobrze byłoby, gdyby zawsze była jakaś sala do
    uczenia, na czym przysiąść, żeby była chociaz kolorowa kreda i kilka słowników.
    Malutkie marzenia polskiego belfra z prowincji :-)
  • kaz_dra 23.09.04, 19:30
    Tak, masz rację. Ja mam szczęście, bo w mojej szkole ciągle coś idzie do
    przodu.Ksero jest, a panie je obsługujące chętne ( chyba, że my chcemy
    natychmiast, a one są zawalone robotą; to trzeba zawsze brać pod uwagę i w
    miarę możliwości dawać im do kserowania materiał z wyprzedzenim przynajmniej
    24h !! ). Z kredą i innymi takimi na ogół nie ma problemu. Do komputera też się
    można dopchać bez ran.
    Zdaję sobie sprawę, że moja szkoła, mimo wielu jeszce braków, daje sobie dobrze
    radę z podstawowymi sprawami dotyczącymi nauczania ( sale językowe,
    komputerowe, TV, ze 2 pracownie przedmiotowe, sala gimn. i basen, 2 siłownie,
    magnetofony do dyspozycji nauczyceli itp,) i że w wielu szkołach nie jest tak
    dobrze. Jednak "brak kredy kolorowej itp" ( kiedyś kupowałam sama) to już mało
    operatywny dyrektor. U nas bardzo prężnie działa gmina jako organ prowadzący.
    Jednak pamiętaj, że dobry nauczyciel zawsze da sobie radę - nawet przy pomocy
    białej kredy i tablicy!!:)) Choć to trudne, i......... dlaczego w 21 wieku mamy
    takie problemy. Polskie piekiełko? :(
  • olga55 10.10.04, 19:02
    U nas pokój nauczycielski (od 3 lat) jest duży i b.ładny. Jest w nim część do
    robienia sobie kawy czy herbaty.Każdy może liczyć na miejsce.mamy swoje szafki.
    Jest też zaplecze-szatnia, oraz maly pokoik gdzie stoją komputery dla
    nauczycieli,( z dostępem do internetu).Jest ksero (drugie w biblotece), papier
    dostajemy co jakiś czas, każdy nauczyciel jedną ryzę-zapisywanwe jest tylko
    kiedy (no żeby się za często "nie wymydlał")przepychanek raczej w tym względzie
    nie ma.Wszyscy spędzają przerwy w pokoju,no chyba ,że wypada dyżur, wielu
    nauczycieli zostaje po lekcjach żeby sobie popracować, posprawdzać prace.na
    stołach stawiamy czasem "coś dobrego"'żeby sie wszyscy poczęstowali. Miłe nie?
  • atra1 07.10.04, 18:07
    Witam Ciałka Pedagogiczne:)
    NIe odzywałam się dawno, bo mnie pochłonęły testy i olimpiada, natomiast teraz
    jestem chora więc mam czas:) Pokojem nauczycielskim przestałam sie przejmować,
    za każdym razem jak idę do mojej drugiej (drętwej) szkoły biorę sobie książkę,
    albo dwie. Zalety są takie, że albo jak nikt mnie nie zaczepia mam co zrobić z
    oczami i rękami, albo wreszcie zagada i zapyta co czytam. Więc nie jest żle.
    Natomiast ksero to u nas kosz\marek. tylko w sekretariacie, ocz\ywiście z
    własnym papierem, najlepiej tydzień wyprzedzenia. Ych, ciekawa praca:)
    Ale tam, nie uprzedzam się, na razie nie jest źle, gorzej bywało i chwalili:)
    A tymczasem pozdrawiam i wracam się byczyć pod kocyk wraz z herbatką z
    malinami.
  • tisha1 01.11.04, 22:59
    Zdaje się, że szkoła w której pracuję, to swoisty ewenement. Ksero stoi sobie
    spokojnie w kaciapce, do której wszyscy mamy dostęp. Każdy sam kseruje sobie co
    mu potrzebne a dyrekcja zwraca uwage jedynie na to, zeby nie robić tego raczej w
    czasie lekcji (coś takiego jak okienko u nas raczej nie funkcjonuje).
    Pokoju nauczycielskiego nie mamy (co - zdaje się - jest niezgodne z przepisami
    BHP ;) . Mamy za to maleńką, otwarta kuchnię w której wszyscy tłoczymy sie w
    czasie przerw :) Na szczęście nie jest nas duzo :)

    Pozdrawiam.

    tisha
  • kaz_dra 02.11.04, 19:09
    Kameralne, wspaniałe warunki, a to ksero to wyjątek. Masz chyba mądrą dyrekcję.
    Pokoju pewnie nie da się wygospodarować. :)
  • svistak 13.11.04, 18:54
    u nas atmosfera tragiczna- oboz proreformatorski i oboz zachowawczy wciaz
    agituja...obgaduja...etc.
    ksero? wciaz popsute przez "kogos" - mimo ze w sekretariacie,wiec trzeba piec
    dni wczesniej pisac do dyra prosbe z podaniem dokladnej ilosci kartek /wlasnych
    oczywiscie/ a on wyrazi zgode lub.... uzna ze nie musze tego kserowac i mam
    sobie poradzic bez tego! o limicie na miesiac to juz nawet nie wspominam bo i
    po co...

    .... aha... dyrek ma u siebie drugie, kolorowe ksero... ale tam to maja dostep
    tylko wice i on... chyba ze ktos akurat jest w laskach u niego i chce skserowac
    cos na wielka impre za ktora on dostanie kwiatki z urzedu miasta...

    ehhh...
    s.
  • stefka77 23.11.04, 12:06
    u mnie jest duży ładniutki pokój, nowe mebelki, szafeczka dla każdego,
    krzesełeczko... i wszystko tak sobie świeci pustkami bo nauczyciele na
    dyżurach:)) ani się nie dodzwonisz ani nikogo nie znajdziesz bo wszyscy
    porozstawiani w kątach korytarzy, łazienkach (no bo palą piją biorą i Bóg wie
    co jeszcze) a ostatnio ktoś wymyślił żeby nawet po dziennik nie schodzić do
    pokoju bo w tym czasie uczniowie nam szkołe wysadzą (jakieś 3 minuty). NO więc
    reasumując: atmosfery w pokoju nie ma.
  • rom50 23.11.04, 15:41
    Jaki dyrektor, taki pokój(nauczycielski).Nauczyciele też mają w tym swój udział.
    U mnie w pokoju jest miła atmosfera.Życzę wszystkim. Pozdrawiam.Rom
  • euglena73 24.11.04, 20:14
    Podobnie jest u mnie. Pracuję w dwóch szkołach. W jednej jest super...w drugiej
    okropność! Własna szafka i miejsce na płaszcz to chyba normalne,co? A nie
    koniecznie!!! O szafkę musiałam walczyć! Czasami...nie ma na czym siedzieć!
    Ludzie patrzą na siebie wilkiem... W drugiej szkole - jest wręcz przeciwnie!!!
    Od razu pokazano mi moją szafkę, wskazano gdzie mogę się czegoś napić... Nawet
    dostałam tak na wstępie paczkę herbaty i mydełko... To niby nic, ale jakoś
    inaczej!
  • elli_nika 25.11.04, 16:53
    Ojej:-( Przeczytała Wasze wpisy i zrobilo mi sie przykro - zwłaszcza uwagi om
    internecie i ksero :-( pracuję od tego roku w szkole w dużym mieście. Szkoła
    nie ma dostępu do internetu (tylko komputer w sekretariacie) a za ksero -
    uwaga: trzeba płacić! I to w cenach nieco powyzej rynkowych... Musimy kupować
    sobie karty, nie ma mowy, zeby choć z ryze rocznie skserować za darmo...
    Ostatnio za te zakupione za prowatne pieniadze karty musiałyśmy kserowac
    materiłay dla uczestników olimpiady, no bo "za przeprowadzenie konkursu
    odpowiada przewodniczący komisji". słyszeliscie gdzieś o podobnym absurdzie? O
    tym, ze na nic innego też nie ma pieniędzy nie musze wspominać.
  • iwonas1 28.11.04, 23:02
    wszyscy udają,że sie lubią. Gorzej kiedy robi sie w pokoju pustawo wtedy
    słychac w grupkach szepty. Rozczulaja mnie pogawędki o remontach w domu,
    strojach, kosmetykach i dobrym wychowaniu własnych dzieci. Drażni mnie hałas
    wrzaskliwych pań - tak,że obok nie da sie rozmawiać.
    Cóż, kiedys jako mlody nauczyciel trafiłam do dużej szkoły gdzie wszyscy mi
    pomagali niestety czasy sie zmieniły i szkoła i ludzie... szkoda

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka