opinia o praktykancie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam!!
    Mam pytanie: co uwzględnić w opinii o praktykancie. Czy macie jakieś
    propozycje?

    ***
  • Rozumiem,że chodzi o studenta.
    Jeżeli nie dostałeś druczku z uczelni, to weź pod uwagę m.in. przygotowanie
    merytoryczne, kulturę pracy i kulturę osobistą, jakośc i efektywnośc nauczania,
    relacje interpersonalne, samodzielność, kreatywność.
    Pozdrawiam
  • Podpisuję się pod Amelią.
    Mam aktualnie praktykantkę. Moim zadniem nie nadaje się do zawodu, ponieważ:
    - jest nieobowiązkowa ( ja się nauczyłam, a czy ona tez będzie potrafiła?)
    - nie potrafi wytłumaczyć lekcji ( ale tego chyba z czasem może się nauczyć)
    - jest niereformowalna ( na wszystkie delikatne uwagii reaguje pozytywnie, ale
    ich nie stosuje)
    - dzieci jej nie cierpią
    - jest chaotyczna
    - merytorycznie leży ( czy będzie chciała w przyszłości to poprawić?)
    - nie ma umiejętności obiektywnej samooceny
    - nie ma ani jednej cechy dobrego nauczyciela, co dla mnie jest jednoznaczne
    z brakiem "iskry Bożej", bez której w naszym zawodzie (i wielu innych) się nie
    sprawdzi.
    ....... i jaką mam jej wystawić opinię?
    Pozytywną? - to osoby pokroju serleny bedą miały rację, mimo że praktykantka
    nie jest z PRL; i nie serleny opinia jest ważna, ale ja też tak w tej sytuacji
    czuję
    Negatywną - to zachlapię dziewczynie papiery.
    .... a ona..... chce bardzo być nauczycielką! I co?? Czy mogę liczyć na to, że
    jak "dorosnie" to się zmieni?
    To jedna z tych decyzji, która nigdy nie jest pewna.
    Mam jedynie nadzieję, że tej opinii na uczelni nikt nie będzie czytać, i że uda
    mi się jej jeszcze wytłumaczyć "parę spraw".
  • Odnoszę wrażenie, że zbyt krytycznie oceniasz ową praktykantkę. Od paru lat mam
    co roku jakąś, na różnego rodzaju praktykach. Studentki z Nauczycielskiego
    Kolegium Językowego mają na którymś roku praktykę roczną i po nich najlepiej
    widzę, że właśnie praktyka czyni cuda. Na początku praktyki dziewczyny mają
    problemy ze wszystkim: nie umieją rozplanować lekcji (mimo, że wcześniej
    dokładnie omawiam z nimi lekcje), słabo tłumaczą, robią dokładnie to co Twoja,
    czyli na delikatne uwagi reagują pozytywnie, ale ich nie stosują, bywa że robią
    błędy merytoryczne, dzieci niezbyt lubią lekcje z praktykantkami. Jednak w
    miarę trwania praktyki dziewczyny coraz lepiej sobie radzą. Zatem, pisząc
    opinię uwzględniam przede wszystkim pozytywne cechy pracy praktykantki.
    Dotyczy to zwłaszcza praktyk czterotygodniowych. Jeśli jest to opinia na druku
    z uczelni (nie w dzienniczku praktyk), gdzie znajduje się punkt na wpisanie
    niedociągnięć praktykantki, wybieram jedno, najwyraźniejsze, ale zastrzegam, że
    jest ono wynikiem braku doświadczenia dziewczyny w zawodzie (bo tak
    rzeczywiście jest). Przy praktykach dłuższych można sobie pozwolić na większy
    krytycyzm, bo i ja mam okazję lepiej poznać dziewczynę i ona - zdobyć trochę
    doświadczenia, ale na ogół nie ma potrzeby być boleśnie szczerą w opinii. Raz
    tylko miałam praktykantkę zupełnie niezłą merytorycznie, dzieci szybko ją
    polubiły, ale była niezbyt obowiązkowa. Zdarzało jej się nie przyjść na lekcje,
    albo zamiast na ósmą przyjść na 8:50, po świeżo skończonym porannym papierosku.
    Zwracałam jej na to wszystko uwagę; delikatnie, rozumiem że kazać studentowi
    wstać na ósmą to niemal sadyzm i dlatego planowałam tylko napomknąć w opinii o
    moich zastrzeżeniach do owej panny. W ogóle przestała przychodzić do szkoły pod
    koniec kwietnia, po czym pojawiła się po wystawienie opinii na pięć minut przed
    końcoworoczną radą pedagogiczną w czerwcu (a ja w naszej szkole jestem też od
    pisania protokołów). Coś tam tłumaczyła, ale uznałam, że taka jej postawa
    zasługuje na coś więcej niż tylko napomknięcie (co nie znaczy, że nie
    uwzględniłam pozytywnych jej osiągnięć).
  • Ja własnie dziś skonczyłam czterotygodniową praktykę i z opinii wypisanej jestem b. zadowolona:))
    Przede wszystkim profesorka napisala,ze zrealizowalam wszystkie cele praktyki, poznalam co mialam do poznania,zrobilam, co bylo do zrobienia, że na zajeciach (czy to hospitowanych czy prowadzonych) mialam mozliwosc poznania wielu roznych metod pracy, ale najważniejsze dla mnie bylo to, ze podkreslila, ze zrobilam duze postepy, czy to w doborze metod, czy w samym tłumaczeniu i prowadeniu lekcji. Zreszta sama poczułam sie "pewniej", bo naprawde dobrze jest moc sie uczyc od najlepszych, a profesorka niewatpliwie taka jest:))Zawsze miala autorytet i nie znam osoby, ktora by jej nie lubila czy nie szanowala.
    I świetnie tłumaczy;))

    --
    Jeżeli nie pamiętasz już czasów,kiedyś jakoś sięmiał, spójrz za siebie. Może zapodział ci się ogon.
  • Cześć. Daleka jestem od zbytniego krytykanctwa. Masz rację, może miałam za mało
    czasu (4 tyg) i dlatego się łamię. Opinie jej napisałam podobną do Twich
    sugestii tj. pozytywy (trochę naciągane) i negatywy(2) tłumacząc jak Ty.
    Ale wiesz, myślę, że potrafię po 4 tyg. stwierdzić pewne cechy jej osobowości,
    zresztą to moja była uczennica (dobra, a nawet bdb), ale nie jestem przekonana
    czy nadaje się do zawodu. Ale też nie uważam się za wyrocznię, bo naprawdę
    ludzie dojrzewją , zmieniają się i nie można na starcie im zatrzasnąć drzwi.
    Stąd zawsze pisałam conajmniej dobre opinie. .. i tylko 2 razy miałam
    takie "migawy", jak w tej chwili.
    Natomiast praktykantka niesumienna, migająca się itd. działa na mnie jak
    płachta na byka, bo po I lekceważy mnie, a po drugie to rys charakteru, który
    rzadko się zmienia.
  • Więc nie martw się oswój przyszły autorytet, jak Ci to gdzieś na jakiejś
    edukacji napisałam. ;)
  • Może to byłe uczennice tak mają? Ta moja niesumienna to też moja była dobra
    uczennica. Na mnie też niesumienność praktykantek działa podobnie jak na
    Ciebie, ale wpisując się owej dziewczynie do dzienniczka praktyk zastanawiałam
    się do jakiego stopnia było to moje odgrywanie się na niej za to, że prawą ręką
    musiałam protokołować radę a lewą pisać opinię, a do jakiego obiektywna ocena
    tej dziewczyny. W końcu, życie zmusi ją do bycia obowiązkową. Pocieszam się, że
    na ogół uczelnie nie zwracają uwagi na opinie n-li o praktykantach.
  • > Pocieszam się, że na ogół uczelnie nie zwracają uwagi na opinie n-li
    > o praktykantach

    *** ...i to w dużym stopniu rozwiązuje nasz problem. ;))
  • Problem nie jest blahy. Kiedyś opiniowalam pracę nauczycielki. Mimo ze
    hospitowana lekcja była zaplanowana z miesięcznym wyprzedzeniem, byla taka
    sobie. Nie chcialam je "zababrać" papierow i wystawilam przyzwoitą opinię. Dwa
    lata później ta osoba podjęła pracę w mojej szkole. I wyszło szydło z worka -
    dzieci jej nienawidzą, lekcje są marne, rodzice kolejnych klas protestuja...
    Do dzis mam czkawkę.A pozbyć sie jej nie sposób.
    Dlatego trzeba przewidywac konsekwencje swoich decyzji.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.