Dodaj do ulubionych

a co po dyplomowanym?

03.12.04, 22:30
...moze doprawic sobie ogon, albo piorko...
zartuje :-)

chodzi mi o to ze doktor ma taka sama pensje co mgr, a na profesora oswiaty
trzeba 1.troche poczekac, 2. nie wiadomo czego beda wymagac...

taaaak, wieeem; MAMY DOSC! qrcze ale ja cale zycie cos studiuje, jakies
debilne kursy robie i raptem taka P U S T K A?

noooo taaak niby "odpoczywam" na połrocznym wychowawczym, ale zaraz wracam
i... moze by ktos mnie zmotywowal do dalszego rozwoju, co ;-) hihihihi

...ale z drugiej strony jak widze swego dyra... to mam ochote... zostac jego
szefowa. Wiem! "zrobie" zarzadzanie oswiatą! I co Wy na to?

svistak
Edytor zaawansowany
  • rom50 04.12.04, 14:12
    Zastanawiam się po co robisz kursy, skoro one takie debilne?
  • gwendal 04.12.04, 19:16
    A choćby po to, aby zarabiać nieco więcej. Przecież większość z nas ma rodziny,
    na których nam zależy.

    Gwendal
  • fan_gazety 05.12.04, 07:29
    Śmiem wątpić :-). Chyba , że pracujesz w prywatnej placówce, gdzie jest
    możliwość negocjowania płac.
    Niestety, w Polsce jest tak, że jakość pracy nauczycielskiej (ale jakość,
    jakość, a nie liczba "zaliczonych" kursów, jeśli nic z niej nie wynika dla
    uczniów) nie przekłada się na wysokość zarobków. I nie bardzo jest jak to
    zmienić, dopóki Karta Nauczyciela będzie pętała cały system. Oświata - w sensie
    podstaw jej finansowania - jest socjalistyczna. Taka enklawa...
    Tak więc albo się z tym pogodzić, że po dyplomowaniu się już szans na wzrost
    zarobków w zasadzie nie ma, albo zmienić zawód...
  • gwendal 05.12.04, 13:18
    Chodziło mi o to, że przed dyplomowanym wysokość płacy zależy od stopnia awansu
    zawodowego: inną podstawę ma stażysta, inną np. nauczyciel mianowany.

    Gwendal
  • fan_gazety 05.12.04, 21:41
    gwendal napisał:

    > Chodziło mi o to, że przed dyplomowanym wysokość płacy zależy od stopnia
    awansu zawodowego: inną podstawę ma stażysta, inną np. nauczyciel mianowany.

    Założyciel wątku pytał, co można zrobić po dyplomowaniu.
    No, nic nie można, poza uzyskaniem kosmetycznego przeciez dodatku - koń by się
    uśmiał - motywacyjnego.
  • yooreck 31.12.04, 11:25
    zostal mi tylkojeszcze rok do dyplomowanego - a co po tem??? nic!!!! nic nie
    bede robil dodatkowo bo i po co? wezme 18 godzin i oleje wszystko
  • svistak 05.12.04, 19:28
    rom50 napisał:
    Zastanawiam się po co robisz kursy, skoro one takie debilne?

    odpowiadam:
    ...jaki pan, taki kram :-) skoro szef...itd.

    Moj dyro jest swietnym organizatorem...czasu wolnego nauczycieli... Do tego w
    gronie jest presja na "udzielanie się". Nie mam nic przeciw temu, uwierz...
    jednak ze mnie taka bestia, ze GDY NIE MUSZE TO CHCE, a jak każą to sie zjeżam i
    staję okoniem. Znam ciekawsze sposoby spedzania czasu niz kolejny "kurs" czy
    "szkolenie rady pedagogicznej"... za przeproszeniem "rzygam już papierami" ...

    ...a jak wprowadzano reformę pewien zanojomy powiedział prorocze słowa: "To jest
    takie głupie, ze to wprowadzą, zobaczycie!"
    No i wprowadzili...


    Co zrobić żeby sie nie wypalić? Nadal miec zapal do pracy z dzieciakami?
    Chciec sie rozwijac, zmieniac cos?

    ...I NIE UMRZEC PRZY TYM Z GLODU?~!

    s.

  • fan_gazety 05.12.04, 21:36
    > Co zrobić żeby sie nie wypalić? Nadal miec zapal do pracy z dzieciakami?
    > Chciec sie rozwijac, zmieniac cos?
    ** Uwierzyć, że się ma coś dobrego do zrobienia w życiu swoich uczniów. Że się
    jest kimś dla nich istotnym. Być otwartym na krytykę. Nie dowierzać sobie, że
    jest wspaniale. Ani innym :-).


    > ...I NIE UMRZEC PRZY TYM Z GLODU?~!
    Po ostatnich podwyżkach nauczyciel dyplomowany zarabia jakieś 1,5 - 2 razy
    wiecej niż kasjerka w sklepie. A ona też ma rodzinę i jakoś nie umiera z
    głodu... Nie wierzę, że głodujesz. Ważmy słowa, proszę :-) .

  • svistak 08.12.04, 21:42
    Ok. Trochę przesadziłam. Być może popatrzyłam na sprawę ze swej aktualnej
    pozycji (url. wychowawczy a mąż poszukuje pracy).

    A wracając do mego postu... naprawdę pozostaje mi tylko zostać szefem?
    Bo robić swoje to ja cały czas... z przekonania :-)
    s.

  • roman.gawron 09.01.05, 22:41
    svistak napisała:

    > Co zrobić żeby sie nie wypalić? Nadal miec zapal do pracy z dzieciakami?
    > Chciec sie rozwijac, zmieniac cos?

    Robić to, co dotychczas, ale:

    1. Nie dla awansu, lecz dla uczniów - jako ludzi, których kształtujesz, dla
    radości w oczach dziecka, dla satysfakcji metodycznej;

    2. Coraz lepiej - próbować nowych metod, modyfikować już wypróbowane, położyć
    duży nacisk - prócz nauczania - na wychowanie, tworzyć takie więzi, aby przy
    rozstaniu łzy płynęły z oczu.

    Niedawno obserwowałem lekcję w klasie drugiej - nauczycielka stosuje metody
    Freineta, gdzie na wychowanie, samowychowanie kładzie się duży nacisk.
    Na końcowe pytanie: - Czego nowego nauczyliście się na dzisiejszych zajęciach? -
    padła jedna z odpowiedzi: - Nauczyłem się, żeby zawsze starać się być lepszym
    człowiekiem.

    Jak dla mnie w tym, nie w awansie, tkwi sedno tego zawodu.

    --
    Prawa i obowiązki ucznia
  • kayenne5 28.01.05, 23:03
    Najwyraźniej jesteś dyrektorem i to starym, proszę, nie obraź się, ale mam tu
    na myśli staż. Wkurza mnie jednak takie zamierzchłe gadanie o ideałach,
    poświęceniu, iskierce radości w dziecięcych oczach - to juz było...taka Stasia
    Bozowska to nie na dzisiaj. Czy Ty też pracujesz za uśmiech dziecka???
    Porozmawiaj o tym z amturzystami, to powiedzą Ci, co się w życiu liczy..
  • rom50 31.12.04, 20:47
    Co do ogona, piórka i dyra masz rację, tylko po co robisz kursy, skoro są
    debilne? Pracuję na jednym z takich kurów i robię to z całym zaangażowaniem i
    nigdy nie znalazłem w ewaluacji jednej negatywnej oceny( ewaluacja jest
    zupełnie po zajeciach i anonimowa). Szefową dyra zostań, to dobrze zrobi i
    Tobie i dyrowi. Żeczę powodzenia.
  • ameli.a 01.01.05, 20:52
    Rom dobre kursy też się zdarzają ale rzadko. Pytasz po co? Ostatni robiłam z
    nadzieją, że dowiem się czegoś ciekawego. Zmarnowałam cztery z pięciu sobót.
    Ewaluacje hm...nauczyciele chcą być dla siebie mili.
  • simply.blue 08.01.05, 16:29
    I własnie dlatego ja po roku zbierania obłąkanych papierów złożyłam pisemną
    rezygnacje ze stażu na dyplomowanego... i wreszcie odzyskałam radość z pracy...
    Na temat poziomu kursów mogłabym godzinami, w tonie obraźliwym, więc sie
    pohamuję... Na temat wyścigu szczurów również... Oraz na temat koleżanek, które
    latami nic nie robiły w szkole poza wymaganym pensum, a teraz, na ścieżce
    awansu nagle sie zrobiły hiperaktywne... i juz planują, jak rzucą w cholere
    wszelkie dodatkowe zajęcia, gdy tylko uzyskają upragniony stopień nauczyciela
    dyplomowanego... Cały ten awans to fikcja chyba jakaś... Pozdrowionka.
  • mamalgosia 09.01.05, 14:32
    to będdzie mu ciężko znaleźć pracę, bo kto chce zatrudniać kogoś, kto wie tyle
    samo co mianowany, a trzeba mu płacić więcej? Nie piszę tego ot tak sobie - w
    moim województwie już się to bardzo odczuwa. Czasem nawet każą podpisywac
    papierek, że się chce otzrymywać wynagrodzenie mianowanego. Nieprawne, ale robią
    coś takiego
  • grrrrw 09.01.05, 17:11
    Ja rózniece pomiedzy pensja mianowanego a dyplomowanego mam z korepetycji.
    Duzo prosciej, nie potrzeba stazu, teczki, szkole i dyrekcji tez nic do tego.
    Korepetytent sam dzwoni i o lekcje prosi, przychodzi do domu, lekcje pobiera,
    płaci i wychodzi. A ja z ciepłego krzesełka sie ruszam tyle co do drzwi.
  • mamalgosia 10.01.05, 14:11
    niby tak, ale dyplomowany dostaje tę kasę nie wyrabiając tych dodatkowych
    godzin, które Ty spędzasz na korkach
  • ameli.a 10.01.05, 22:38
    I jeszcze jedno, rynek korepetycji jest w dużych miastach. Nie lubię
    korepetycji. Czasem kogoś douczam ale to raczej znajomych.
    Poza tym chodzi o to, że cały czas nas się lekceważy, a my się przerzucamy, kto
    lepiej na czym wychodzi.
    Pozdrawiam z nadzieją na normalność.
  • myslak 30.01.05, 14:34
    A mnie sie podoba bycie dyplomowanym :)
    Od 3 lat zarabiam więcej, teraz z nadgodzinami mam 2 tys. :)
    Kursy wybieram najlepsze, chodzę z ciekawości świata i nowości. Jak kiepski, to
    rezygnuję bez nerwów, że mi "papierek" przepadnie :))
    Pracuję tak samo jak przedtem, bo nie wygłupiałem się, robiąc awans.

    A teczek i papierów mam dostatek, od kiedy weszła do szkół "wewnętrzna jakość" :((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka