Dodaj do ulubionych

zgubiłam kartówkę ucznia....

15.12.04, 14:18
Koniec semestru, ciągle przychodza cos poprawiać, z moja pamiecia nie
najlepiej. Zgubiłam kartkówke ucznia, całej klasy jest tylko tej jednej nie
ma! Najgorsze, ze nie jest to zwykły uczeń tylko strasznie upierdliwy! Pani
nie mogła tego zrobic1 Pani musi mi postawić ocenę która mnie
usatysfakcjonuje! czyli 5. A jest to raczej słaby uczeń, co mam robić?
zaproponowałam aby napisał ta kartkówke jeszcze raz, on się nie zgodził,
rozmowa była bardzo nieprzyjemna, dodam, ze dotyczy to ucznia technikum klasy
maturalnej, a przedmiot jest dośc ważny...
--
jutro będzie dobry dzień!!!
Obserwuj wątek
    • ja19761 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 14:59
      Ja w takiej sytuacji nie wpisałem żadnej oceny i nie brałem tego sprawdzianu
      pod uwagę. Oczywiście trzeba umożliwić uczniowi ponowne pisanie, ale jeśli
      odmawia to już jego problem. Przecież takie sprawy zdażają się chyba każdemu i
      moim zdaniem nie na się czym zamartwiać. Pozdrawiam.
      • sela1 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 16:25
        Masz rację, może to się zdarzyć każdemu. Ale mówienie, że nic się nie stało to
        już nie jest ok. Uczeń może się odwołać, bo będzie twierdził, że dobrze napisał
        i co?
        Jeżeli uczeń jest słaby to przecież ma to odzwierciedlenie w jego ocenach i ten
        jeden sprawdzian nie mógł wpłynąć na ocenę końcową z przedmiotu, no chyba, że
        ma oceny bdb, to w takiej sytuacji należy przyjąć, że ten sprawdzian zaliczył
        też na bdb. Zmuszanie kogoś by pisał drugi raz, bo ja zgubiłam jego sprawdzian,
        nie ma sensu, bo uczeń ma prawo się z tym nie zgodzić i będzie miał rację.
        • julkakra Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 16:46
          Zastanwaiam się ciągle, trochę też mnie dziwi, ze mam prace wszystkich tylko
          nie tej jednej..., zastanawiam się czy on celowo mi tej pracy nie oddał? Ja mu
          tego nie udowodnię, a on mi ze oddał. Zaproponowałam aby napisał jeszcze raz,
          albo odpytam go z innych zagadnień, a on z pretensami, w arogancji sposób ze ja
          głupoty mu opowiadam!
          • amiga2 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 17:56
            Sprawa wydaje mi się też podejrzana i sądząc po postawie ucznia można
            przypuszczać,że nie oddal celowo sprawdzianu.
            Nauczka na nastepny raz:liczyć sprawdziany.W innym razie mogą nastapić
            dalsze "zagubienia" klasówek.
          • ghazal Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 16.12.04, 10:46
            julkakra napisała:

            > Zastanwaiam się ciągle, trochę też mnie dziwi, ze mam prace wszystkich tylko
            > nie tej jednej..., zastanawiam się czy on celowo mi tej pracy nie oddał? Ja
            mu
            > tego nie udowodnię, a on mi ze oddał. Zaproponowałam aby napisał jeszcze
            raz,
            > albo odpytam go z innych zagadnień, a on z pretensami, w arogancji sposób ze
            ja
            >
            > głupoty mu opowiadam!

            Mógł nie oddać, moi też tak czasami próbowali robić. Dlatego dobrze jest np
            policzyc kartki, ale nie zawsze sie zdazy.
            Drugi sposob to taki, ze uczniowie albo oddaja na zasadzie - napisałem,
            oddałem, mogę wyjść na korytarz problem powstaje gdy oddaja wszyscy na raz
            wtedy lepiej stosowac sposob:
            nikt nie oddaje, kto skonczyl odklada prace na brzeg lawki i siedzi prosto.
            Nauczyciel sam zbiera, albo prosi zeby ostatni uczen podal do przodu, ten do
            przodu i pierwszy z rzedu przynosi.
            W klasach "trudnych" notuję jak kto siedział i nie pozwalam oddawać
            indywidualnie - wyłącznie przez podawanie do przodu (lub do tyłu) Wtedy przy
            sprawdzaniu widze kto siedział koło kogo i kto ewentualnie odpisywał od
            kogo, a jesli zabraknie pracy to tez od razu widac zanim zaczne sprawdzac, ze
            ktos po prostu nie oddal - prace po zebraniu pakuje do koszulki albo teczki i
            nie zmieniam układu az do momentu sprawdzania.
            Zreszta jak sprawdzam to tez na tej zasadzie ze najpierw u wszystkich zadanie 1
            potem 2 i tak po kolei - nie sugeruje sie wtedy nazwiskiem ucznie i mam
            porownanie jak kto rozwiazal dane zadanie.
            --
            Uwaga modemowcy i korzystający z programów pocztowych - zapraszam na mailingową
            listę dyskusyjną dla nauczycieli!
            Forum dostępne zarówno online jak i w formie e-maili

            groups.yahoo.com/group/LNPP/
        • roman.gawron Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 18:19
          sela1 napisała:

          > Uczeń może się odwołać, bo będzie twierdził, że dobrze napisał i co?

          I niech to udowodni. Jeżeli napisał dobrze, to nadal ma w głowie tę wiedzę,
          prawda?

          > w takiej sytuacji należy przyjąć, że ten sprawdzian zaliczył też na bdb.

          Sela, przemyśl :-)

          > Zmuszanie kogoś by pisał drugi raz, bo ja zgubiłam jego sprawdzian,
          > nie ma sensu, bo uczeń ma prawo się z tym nie zgodzić i będzie miał rację.

          Tę "rację" też przemyśl :-)

          --
          Prawa i obowiązki ucznia
    • roman.gawron Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 18:24
      julkakra napisała:

      > Koniec semestru, ciągle przychodza cos poprawiać, z moja pamiecia nie
      > najlepiej. Zgubiłam kartkówke ucznia, całej klasy jest tylko tej jednej nie
      > ma!

      Dokumentacja ginie nie tylko w takich przypadkach. Nawet w urzędach, sądach to
      się zdarza. Ot, przypadek losowy.

      > Pani musi mi postawić ocenę która mnie usatysfakcjonuje! czyli 5.

      Zabij go śmiechem.

      > zaproponowałam aby napisał ta kartkówke jeszcze raz, on się nie zgodził

      Dobrze zrobiłaś, on tu nie ma nic do gadania, na polecenie nauczyciela
      kartkówkę napisać musi.

      > rozmowa była bardzo nieprzyjemna

      Twój błąd, że rozmowa była nieprzyjemna przede wszystkim dla Ciebie. A powinna
      być nieprzyjemna dla niego (z powodu jego arogancji skierowanej w Twoją stronę).

      > dodam, ze dotyczy to ucznia technikum klasy maturalnej, a przedmiot jest dośc
      > ważny...

      Oblej chama i nie dopuść do matury.

      --
      Prawa i obowiązki ucznia
        • roman.gawron Re: Oj, Romanie, nie rozpędziłeś się zanadto? 15.12.04, 19:57
          fan_gazety napisał:

          > Z wymową całej reszty listu się zgadzam. Takie rzeczy się zdarzają i nie
          > uczniowi tu dyktowac warunki.

          :-)

          > No, ale to ostatnie zdanie...
          > "Oblej chama i nie dopuść do matury."
          > (Za?)długo w pracy byłeś, czy co? Czy może jeszcze coś innego?

          Ten uczeń to dorosły człowiek:
          "dotyczy to ucznia technikum klasy maturalnej"

          Chamstwo należy nazywać po imieniu:
          "Zaproponowałam, aby napisał jeszcze raz, albo odpytam go z innych zagadnień,
          a on _z_pretensami_, _w_arogancji_sposób_, że ja _głupoty_mu_opowiadam!"

          Kształtować postawy, wychowywać to można dzieci. Dorosły powinien już ponosić
          _konsekwencje_ swoich postaw. Życiem społecznym rządzą pewne zasady, łamiąc je,
          należy liczyć się z następstwami. Nie cierpię troglodytów, moje serce
          twardnieje na widok chamstwa.

          Niełychane, żeby uczeń w ten sposób traktował swojego nauczyciela!

          --
          Prawa i obowiązki ucznia
          • fan_gazety Re: Oj, Romanie, nie rozpędziłeś się zanadto? 16.12.04, 07:12
            Kształtować postawy, wychowywać to można dzieci. Dorosły powinien już ponosić
            _konsekwencje_ swoich postaw. Życiem społecznym rządzą pewne zasady, łamiąc je,
            należy liczyć się z następstwami.

            ** Pomiędzy wychowywaniem dorosłych (masz racje - w tym przypadku już nie czas
            na "wychowywanie dzieci") a karaniem - jest jeszcze coś: rozmowa (w cztery oczy
            najlepiej). Wolałbym by on zmienił podejście nie ze strachu przed karą a z
            powodu zrozumienia istoty sprawy. A tak w ogóle to już na "podżeganie do
            zemsty" mi wygląda to "Oblej chama i nie dopuść do matury", a nie nawet na
            ukaranie. Czuje niesmak i tyle.
    • fion_a Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 20:31
      Moim zdaniem uczeń nie oddal pracy i teraz Ci wmawia, ze pisał i napisał dobrze. Jako osoba mloda,jeszcze studiujaca, wiem, ze takie rzeczy sa na porzadku dziennym, wsród studentów również. Nie ma się co przejmowac, tylko kazać napisać sprawdzian i tyle. Pan Roman ma rację:)

      --
      Jeżeli nie pamiętasz już czasów,kiedyś jakoś sięmiał, spójrz za siebie. Może zapodział ci się ogon.
      • fan_gazety Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 16.12.04, 07:22
        Fion_a, tu subiektywny pogląd na przyczyny zniknięcia kartkówki nie mają nic do
        rzeczy. Bo pewnie prawdy się nie rozstrzygnie. Kartkówka może być już dawo
        zniszczona przez tego ucznia, a może też leżeć gdzieś sobie, zwiana wiatrem,
        niczym ten listek w "Forrest Gump" :-). I na pewno nie motywować konieczności
        ponownego napisania tej kartkówki przypuszczeniami, a po prostu tym, że "stało
        się". Uczeń sie upiera, nauczyciel ma swoje racje, rozzstrztygnąc obiektywnie
        sie nie da. A że tę kartkówkę uczeń napisac musi , to nie mam wątpliwości. Nie
        miałbym jej nawet wtedy, gdyby sam zgubił pracę i przyznał się do tego
        publicznie.
    • taw1970 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 20:36
      W sporej mierze zgadzam się z argumentacją sela1. Szkoła bowiem jest instytucją
      publiczną i jako taka ma obowiązek działać w taki sposób, by wzbudzać zaufanie
      wśród obywateli. Rozumiem jako prawnik postępowanie ucznia, korzysta z furtek,
      jakie prawo mu stwarza. Jako nauczycielowi zdarzyło mi się to parę razy. No,
      cóż, jak się robi kartkówki w 5 klasach naraz, to ma się ponad 120 prac.
      Jeszcze inne dokumenty w teczce, potem stos papierów w domu...
      Gdy zdarzyło mi się to po raz pierwszy, siadłem i zacząłem myśleć, bo fakt
      faktem postawienie bdb niczego nie załatwia poza stroną formalną. A może
      faktycznie kartkówki nie oddano? Stąd w regułach, które przekazuję swoim
      uczniom, każę im, jesli chcą czuć się bezpieczni, wypisywać z tyłu zeszytu
      formułkę typu "Kwituję odbiór pracy klasowej od ucznia XYZ w dniu nn mca roku"
      i ja się tam podpisuję. Co ciekawe, tylko niektórzy z tego korzystają. Gdybym
      zgubił taką pracę, wstawiam bdb. Jak nie ma pokwitowania, znaczy że nie było
      pracy w ogóle. Natomiast niestety czasami prawda ma wymiar czysto formalny i
      trzeba postawić bdb za swoje gapiostwo. Nulla potentia super leges esse debet...
      • rom50 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 20:55
        Wszyscy tu mają wiele racji. Jestem starym, doświadczonym nauczycielem i nie
        wierzę, żeby z pośród wielu akurat jadna wzięła i se po prostu zniknęła. Uważam
        wiec, że uczeń nie oddał pracy i tak bym mu to po prostu powiedział i za brak
        pracy jest jedynka, a jeśli jest innego zdania, to niech to udowodni i napisze
        jeszcze raz. I nie dyskutowałbym z uczniem na ten temat. Jeśli umie to nie ma
        problemu aby napisał jeszcze raz, ale wtedy, jeśli napisze dobrze i na pewno
        nie zerżnie od kogoś, to powinien dostać 5.Bądźcie konsekwentni, szanujcie się.
        Pozdrawiam.
      • roman.gawron Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 21:19
        taw1970 napisał:

        > Rozumiem jako prawnik postępowanie ucznia, korzysta z furtek,
        > jakie prawo mu stwarza.

        Tylko że tu prawo mu żadnych furtek nie stwarza - ma napisać zawsze, kiedy
        nauczyciel sobie tego zażyczy, choćby i co lekcję.

        > "Kwituję odbiór pracy klasowej od ucznia XYZ w dniu nn mca roku"
        > i ja się tam podpisuję. Co ciekawe, tylko niektórzy z tego korzystają. Gdybym
        > zgubił taką pracę, wstawiam bdb.

        Na jakiej podstawie prawnej opierasz wtedy ten bdb? Rozpoznałeś skutecznie
        wiedzę i umiejętności ucznia? Jesteś pewien, że bdb odzwierciedla rzetelnie
        stan tej wiedzy i nabytych umiejętności? Jakim sposobem ustaliłeś, że to akurat
        ma być bdb, a nie celujący?
        • sela1 do roman.gawron 15.12.04, 21:52
          Mam pytanie do Ciebie, jeżeli oczywiście można je zadać, kim jesteś z zawodu i
          jaki zawód obecnie wykonujesz, mam cichutką nadzieję, że nie pracujesz jako
          nauczyciel :-)
        • taw1970 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 23:14
          BDB jest za to, że zabezpieczył się skutecznie prawem, tyle że ja uczę w szkole
          prawa, a nie innego przedmiotu, więc ja mogę sobie na to pozwolić. Cel nie, bo
          nie jest to umiejętność wykraczająca ponad program.
          Będę się jednak upierał też, że zgubienie kartkówki czy pracy domowej to
          problem nauczyciela, a nie ucznia. Mierzenie wiedzy jest z lekka losowe - uczeń
          trafił w pytania, danego dnia gorzej się czuje, miał problemy rodzinne. Uczeń
          nie jest obiektem, które można poddawać pomiarowi wiedzy i umiejętności
          niezależnie od okoliczności. Nikt nie jest. Jeden pomiar jest do kitu, to
          dlatego konieczność wielu pomiarów cząstkowych w trakcie semestru. Im więcej,
          tym lepiej. Ale pomiary, i tu cały problem, powinny być wg reguł fair po obu
          stronach...
          • roman.gawron Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 16.12.04, 12:09
            taw1970 napisał:

            > BDB jest za to, że zabezpieczył się skutecznie prawem, tyle że ja uczę
            > w szkole prawa, a nie innego przedmiotu, więc ja mogę sobie na to pozwolić.

            Ja bym nie postawił, bo to żadna jego zasługa, tylko niedopatrzenie
            nauczyciela, a za łuty szczęścia się stopień nie należy.
            Ale przyjmijmy - wybrnąłeś ;-)

            > Ale pomiary, i tu cały problem, powinny być wg reguł fair po obu stronach...

            Problem w tym, że zgubienie dokumentacji może się zdarzyć każdej instytucji, a
            wiedzę rozpoznać jednak trzeba. Mogę więc ucznia przeprosić za niedopatrzenie,
            potem zaś ...twardo wyegzekwować napisanie jeszcze raz.

            W banku giną dokumenty dotyczące stanu Twojego konta (teoretycznie możliwe,
            choć fakt, że mało prawdopodobne). Czy wpiszą Ci na to konto sumę, jaką im
            podasz? Milion złotych na przykład?

            --
            Prawa i obowiązki ucznia
            • taw1970 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 17.12.04, 18:45
              roman.gawron napisał:
              >W banku giną dokumenty dotyczące stanu Twojego konta (teoretycznie możliwe,
              >choć fakt, że mało prawdopodobne). Czy wpiszą Ci na to konto sumę, jaką im
              >podasz? Milion złotych na przykład?

              Nikt mi tego nie wpisze, ale od tego jestem, by gromadzić u siebie kopie
              wszelkich dokumentów i pokwitowania faktów prawnych z moim udziałem. Wtedy mogę
              iść do sądu i się sądzić. Tego samego uczę uczniów i po to pewnie umieściłem
              w "Ordynacji zajęć z prawa" rozwiązanie, o którym wcześniej napisałem - bdb za
              moje gapiostwo, ale pod warunkiem istnienia jakiegoś pokwitowania, że pracę
              otrzymałem. Oczywiście nie jest to dobre wyjście chyba nigdzie poza przedmiotem
              typu elementy prawa, bo na gapiostwo nauczyciela służyć może tak naprawdę
              skarga na nauczyciela, ale znowu tylko wtedy, gdy można okoliczności zdarzenia
              udowodnić.
    • praktycznyprzewodnik Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 22:07
      Zawsze liczyc ilośc klasówek (cwiczen, zeszytów) i ewentualnie ile osób na
      rzad wypadło. I na goraco ustalic, kto nie oddał.
      Zawsze sprawdzajac (zbierajac) cwiczenia zajrzec, czy sa podpisane DŁUGOPISEM
      i umówionym za poczatku roku miejscu. Mozna tym obowiazkiem obciazyc gospodarza
      klasy lub łacznika z biblioteka (ma najmniej obowiazków). Nie przyjmowac (nie
      sprawdzac), cwiczen niepodpisanych lub podpisanych niezgodnie z umowa.

      To samo z zeszytem.
      • julkakra Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 15.12.04, 22:21
        dzięki serdeczne za rady. czasami w szkole czuję się jak przed plutonem
        egzekucyjnym, strzelają na raz uczniowie, rodzice i dyrekcja, a czasami i
        koleleżanki z pracy...
        To nie był sprawdzian tylko kartkówka z ostatniej lekcji, nie liczyłam, moja
        wina, ale pierwszy raz mam taką sytuację, do głowy mi nie przyszło że można nie
        oddac a potem żadać bdb. Nie postawię na pewno tej oceny bo na jakiej
        podstawie? Najgorsze to jest to, ze jest to syn wice, który wg niej ma zawsze
        rację, a winny jest nauczyciel. Chamstwo w mojej szkole jest ogromne, a
        nauczyciele czują się zaszczuci i bezbronni, bo w przypadku takich problemów
        jest reakcja dyrekcji "pani sobie nie radzi!"
    • wredota25 Re: zgubiłam kartówkę ucznia.... 07.01.05, 05:48
      Upierdliwy uczeń? a jesteś pewna, że dostałaś jego sprawdzian do ręki? jesteś
      tego pewna? radzę liczyć po pracy pisemnej, ile ich masz "w garści", nie takie
      numery przerabiałam. Ja mówię w takich sytuacjach krótko: "nauczyciel też
      człowiek!" a uczeń uczy się nie na konkretny termin, a po to, aby zostało mu
      coś w głowie, więc na kolejnej po sprawdzianie lekcji ZAWSZE masz prawo
      sprawdzić jego wiedzę. I krótko! Nie ma co dyskutować, bić się w pierś.
      Jesteśmy TYLKO LUDŹMI!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka