Dodaj do ulubionych

zachowanie ucznia!jak to ugryzc??????

09.09.05, 01:13
witam,

to co dzis przydarzylo mi sie na lekcji przechodzi ludzkie pojecie,w zyciu
(ucznia i n-la)nie spotkalam sie z taka sytuacja!
oto ona:

ucze w techniku j.ang.!dzis mialam pierwsza lekcje z klasa 1!! podczas
pisania na tablicy uslyszalam szemranie i sie odwrocilam!uczen na 1 lawce
chowal kartke pod stol!ociagajac sie, uczen oddal mi kartke!ja na nia nie
patrzac, wsadzilam ja pod ksiazki lezace na biurku i zabralam sie za lekcje!
pod koniec,gdy dyktowalalm prace dom. zaczelam przegladac ksiazki i patrze,ze
zamiast zapisanej kartki lezy czysta!! uczen ktory siedzial na 1 lawce w
polowie lekcji przesiadl sie na koniec!

powiedzialam ze nikt nie wyjdzie z sali dopoki ta osoba co zamienila kartki
si enei przyzna!oczywiscie wiedzialam ze nikt tego nie zrobi wiec
nakrzyczalam na klase i wygonilam ich z sali!!

nie zamierzam mscic sie na klasie, ani nic podobnego,bo wiem,ktory uczen to
zrobil!!jestem zszokowana,az mnie zatkalo!!

dlatego zwracam sie z prosba do doswiadczonych nauczycieli:co mam zrobic????
nie chce isc do dyrektora ani wychowawcy (w mojej szkole takich rzeczy sie
nie robi)!wole zalatwic to sama,bo nie chce zeby uczen myslal ze ujdzie mu to
plazem!!

prosze,poradzcie mi cos!!

pzdr
Edytor zaawansowany
  • kaha1 09.09.05, 14:00
    z całym szacunkiem popełniłaś mnóstwo błędów i trudno będzie to odrobić.
    1. Trzeba reagować od razu - kara jest najskuteczniejsza od razu, jeśli jest
    odroczona to traci swój sens.
    2. Uczeń grzebał ci w torbie a ty nie wyciągnęłaś z tego żadnych kosekwencji -
    znaczy poczuł się bezkarny. taka sytuacja prosi się conajmniej o uwagę, lub
    powiadomienie rodziców (jeśli już nie chcesz pedagoga)- przecież to jest w
    zasadzie kradzież.
    3. Jak to się stało, że uczeń bez twojej wiedzy przesiadł się do tyłu - nie
    rozumiem??
    4."powiedzialam ze nikt nie wyjdzie z sali dopoki ta osoba co zamienila kartki
    sie nei przyzna!oczywiscie wiedzialam ze nikt tego nie zrobi wiec nakrzyczalam
    na klase i wygonilam ich z sali!!" - pokazałaś im, że jesteś niekonsekwentna,
    nie dotrzymujesz słowa i w dodatku nie ma się co ciebie bać, bo nie karzesz za
    przewinienia..

    jeśli chcesz to naprawić, to musisz się przede wszystkim trzymać tego co
    mówisz, a nie rzucać słowa na wiatr, bo tracisz wtedy u nich szacunek. Czyli
    jak powiedziałaś, że nikt nie wyjdzie z sali to trzymać ich choćby i pół dnia -
    oczywiście z powiadomieniem wtedy już dyrektora. A jeśli wiesz, że to nierealne
    to nie opowiadaj takich głupot - bo przecież oni wiedzą, że to gadanie nie
    poparte działaniem. To jest podstawa od której trzeba zacząć. jeśli nauczyciel
    jest niekonsekwentny to choćby nie wiem co robił, to nie poradzi sobie z klasą.
    A druga sprawa to pilnowanie nietykalności osobistej - jak te dwa punkty
    opanujesz, reszta powoli przyjdzie sama.
  • roman.gawron 09.09.05, 16:33
    bambolina1 napisała:

    > uczen ktory siedzial na 1 lawce w polowie lekcji przesiadl sie na koniec!

    I juz choćby za to mu możesz jedynkę postawić. Na sprawdzianie wyznaczone przez
    nauczyciela miejsce powinno być święte.

    > powiedzialam ze nikt nie wyjdzie z sali dopoki ta osoba co zamienila kartki
    > sie nie przyzna!

    Przecież wiesz, który uczeń oddał Ci pustą kartkę. Nie rozumiem.

    > nie zamierzam mscic sie na klasie, ani nic podobnego,bo wiem,ktory uczen to
    > zrobil!

    To mu daj popalić przez kilka najbliższych lekcji.

    > dlatego zwracam sie z prosba do doswiadczonych nauczycieli:co mam zrobic????

    Postaw delikwentowi jedynkę, ewentualnie możesz powtórzyć sprawdzian dla całej
    klasy, bo ten odbywał się w warunkach uneimożliwiających rzetelne sprawdzenie
    wiedzy i umiejętności.

    Zmień zasady porządkowe na sprawdzianach i zapowiedz to uczniom: wyznacz
    każdemu jego stałe miejsce, możesz kazać nawet rozsuwać ławki, zapisz sobie
    rozmieszczenie w swoich notatkach, podczas pisania nie odwracaj się tyłem,
    chodź po klasie, dziel na grupy, zaglądaj uczniom przez ramię, czy podpisali
    pracę i czy piszą właściwą grupę, bądź bezwzględna dla ściągających (zabieraj
    kartkę i pała), w czasie klasówki wymagaj absolutnej ciszy.

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • iwa01 09.09.05, 17:12
    bambolina1 chyba nie pisała o sprawdzianie, tylko o normalnej lekcji,
    przynajmniej ja to tak zrozumiałam

    nie pracuję w szkole, a ze studentami, ale zastanawia mnie, czy nauczyciel ma
    prawo zabierać uczniowi kartkę, ktora nie jest sprawdzianem?
  • roman.gawron 09.09.05, 17:16
    iwa01 napisała:

    > bambolina1 chyba nie pisała o sprawdzianie, tylko o normalnej lekcji,
    > przynajmniej ja to tak zrozumiałam

    Chyba masz rację :)

    > nie pracuję w szkole, a ze studentami, ale zastanawia mnie, czy nauczyciel ma
    > prawo zabierać uczniowi kartkę, ktora nie jest sprawdzianem?

    Na pewno ma prawo ją skonfiskować do końca lekcji lub do czasu przyjścia
    rodziców.

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • kaha1 09.09.05, 20:01
    to czy zabranie tej kartki było konieczne - jest sprawą dyskusyjną. Mozna było
    poprosić o schowanie, o ciszę, o uwagę, porozmawiać o tym co się dzieje - ale
    skoro jest to już fakt przeszły, rozważyć nam pozostaje jak można całą sytuację
    uratować?
  • iwa01 09.09.05, 23:18
    sytuację, tak jak wyżej napisałaś, trzeba ratowac tylko będąc konsekwentnym.
    Przecież dobrze wiadomo, że pierwsze dni z nowym nauczycielem to próba sił, kto
    tu będzie rządził, uczniowie czy nauczyciel. Nauczyciel ustala reguły gry i
    konsekwentnie musi ich przestrzegać, jak nie będzie konsekwentny uczniowie
    wykorzystają to natychniast i przejmą władzę. No i najważniejsze to nie bać się
    grupy. Dzieci i młodzież są na tyle inteligentni, że potrafia już po samym
    pozawerbalnym przekazie zlustrować czlowieka i wiedzieć na co w jego obecności
    można sobie pozwolić.

    Myślę, że w opisanej na szczycie wątku sytuacji najważniejsze jest to, by
    nauczycielka pokazała uczniom, że ani się ich nie boi, że potrafi być
    konsekwentna i wcale nie jest panią u ktorej na lekcji mozna sobie na wszytsko
    pozwolić.
    Można by też sprobowac złamać klasę tak, by wydała tego, kto kartkę zabrał, ale
    to już by wymagało wykorzystania technik, ktore mogłyby zostać uznane za
    psychiczne znęcanie sie nad uczniami
  • bambolina1 11.09.05, 01:02
    witam,

    chcialabym wyjasnic kilka spraw, bo chyba wyniklo male nieporozumienie;) uczen
    nie grzebal mi w torbie,ale kartke schowalam pod ksiazke ktora lezala na stole!
    kartke zabralam dlatego, ze byla podana od innej osoby (inaczej:puszczali sobie
    lisciki na lekcji;gdzy ja sie uczylam,kartki n-el zawsze zabieral)! moze macie
    racje ze bylam niekonsekwentna bo wygonilam ich z klasy,ale za 5 min mieli miec
    nastepna lekcje!wiem ze to moze nie jest wytlumaczenie,ale jestem nowa w tej
    szkole, tutaj kazdy szpieguje kazdego,gorzej niz w KGB i donosi dyrektorowi!
    tutaj dyrektor nie pozwala puszczac kaset na j.ang.!!ja sie ich nie boje i oni
    dobrze o tym wiedza,tym akurat nie musze sie martwic!! jedynki nigdy nie
    postawilabym za to ze uczen przesiadl sie!przepraszam,ale wychodze z zalozenia,
    ze ocena jest za wiedze a nie zachowanie!!zwrocilam mu uwage ze sie przesiadl i
    wytlumaczylam mu delikatnie, ze n-la nalezy spytac sie o pozwolenie, bo to nie
    jest wybieg dla modeli ze moze sie przechadzac po sali jak chce!! moze to moj
    blad, ale wtedy uznalam, ze nie jest najwazniejsze wyklocanie sie z uczniem!!

    nie chcialam wskazywac palcem to ty zrobiles!wole zeby uczen sam sie przyznal!
    nie zamierzam tez mscic sie na calej klasie!!

    chcialabym sie dowiedziec czy macie jakies pomysly (lepsze niz moj:) w jaki
    sposob to zalatwic!!

    pzdr
  • kaha1 11.09.05, 12:03
    klasa już zobaczyła co potrafisz ( a raczej czego nie potrafisz), więc w
    zasadzie włączyłaś wszystkich uczniów do tej sprawy. To znaczy, że nawet jesli
    indywidualnie porozmawiasz z jedym uczniem, to nie załatwi to sprawy. Jedynym
    sensownym rozwiązaniem byłoby chyba teraz ustalenie kontraktu z klasą - właśnie
    w związku z tym zajściem. Wyjaśnienie sprawy na forum, ustalenie konsekwencji i
    tyle.

    tylko samej nie wolno ci ustalonych zasad łamać.
  • bambolina1 11.09.05, 13:39
    no tak, tylko jakie maja byc konsekwencje??

    naprawde,nie wiem jak postapic bo nigdy nie znalazlam sie w takiej sytuacji;/

    pzdr
  • aleandra 11.09.05, 18:34
    Uwazam, ze nauczyciel ma prawo zrobic kartkowke w kazdej chwili. Jesli uczniowie
    przeszkadzaja w jakikolwiek sposob na lekcji, dajac tym samym do zrozumienia, ze
    sie nudza, to mozna zrobic im kartkowke z ostatnich trzech lekcji. Wtedy beda
    wiedziec, ze lepiej z Toba nie zadzierac. A co wazniejsze - musisz sie tych
    zasad mocno trzymac, inaczej klasa bedzie Cie lekcewazyc. O tej zasadzie mozesz
    (a wlasciwie powinnas) poinformowac uczniow.

    --
    Aleandra,
    www.edukacyjnie.blox.pl
  • kaha1 11.09.05, 19:05
    kontrakt np.
    " Ponieważ na ostatniej lekcji zachowaliście się w sposób dla mnie obraźliwy i
    lekceważący, chcę powiedzieć wam jasno na co się zgadzam a czego nie akceptuję
    na moich lekcjach. Jeśli będziecie się tych zasad trzymać - będzie nam się miło
    razem pracowało, jeśli nie, zacznę was rozliczać z waszych powinności w posób
    który może być niemiły
    1. Na lekcjach wymagam ciszy, chyba że pracujemy w grupach, albo dyskutujemy
    2. Pytania można zadawać po podniesieniu ręki
    3. kategorycznie nie zgadzam się na ruszanie rzeczy leżących na biurku, nie ma
    tu znaczenia do kogo należą
    4.Nie pozwalam chodzić po sali i samowolnie się przesiadać
    5. uczniów przestrzegających zasad będę nagradzać... (tu sama wymyśl jak -
    ustalaniem dogodnego dla nich terminu odpowiedzi ustnej, poprawy gorszego
    stopnia, kartkówki, propozycją wysokiej oceny z zachowania na semestr,
    wpisaniem punktów dodatnich z zachowania - jeśli macie taki system, itp)
    6. Uczniowie, którzy zasad nie będą przestrzegać będą mieć utrudnione poprawy
    stopni np. pytasz kiedy tobie pasuje, wyjątkowo dokładnie sprawdzasz zadanie
    domowe, wnioskujesz o obniżenie zachowania na semestr, wzywasz rodziców, albo
    przeprowadzasz z nimi indywidualne rozmowy na zebraniu, i co ci jeszcze pasuje)

    możesz wprowadzić oceny z aktywności, czy kartkówki, czy inną formę nagród i
    kar za zachowanie na lekcji. Wszystko zależy od tego jak bardzo nie chcesz żeby
    wiedział o tym dyrektor - wszystkie propozycje trzeba do tego dostosować tak,
    żeby były realne do wykonania. Ty wiesz najlepiej co ci pasuje. trudno tak
    pisać w ciemno. Masz tyle możliwości ile daje ci twój przedmiot, zeszyt uwag,
    zebrania z rodzicami i kontakt z wychowawcą/pedagogiem.
  • bambolina1 11.09.05, 20:22
    dziekuje za uwagi,ale zasady jakie obowiazuja u mnie na lekcji przedstawiam
    zawsze na poczatku!mi chodzi o te konkretna sytuacje: jakie konsekwencje ma
    poniesc ten uczen co zabral te kartke!wstawic mu 1?? nie sadze ze podziala!
    chcialabym by ta kara byla ostra i dala mu sie dlugo we znaki tak zeby
    zapamietal do konca zycia!!:(
  • senseeko 11.09.05, 20:50
    bambolina1 napisała:

    > dziekuje za uwagi,ale zasady jakie obowiazuja u mnie na lekcji przedstawiam
    > zawsze na poczatku!mi chodzi o te konkretna sytuacje: jakie konsekwencje ma
    > poniesc ten uczen co zabral te kartke!wstawic mu 1?? nie sadze ze podziala!
    > chcialabym by ta kara byla ostra i dala mu sie dlugo we znaki tak zeby
    > zapamietal do konca zycia!!:(

    Dawaj mu dodatkowe zadania domowe (jakieś tłumaczenia albo przygotowanie
    dialogów itp) ale oceniaj powiedzmy w ten sposób, że dopiero trzeci zrobiony
    idealnie to piątka, a jesli choć jednego nie zrobi, lub zrobi źle , to jedynka.
    Przy najmniejszym błedzie - brak oceny (dla niektórych dop to szczyt marzeń)
    chyba, że wiesz, że ocena typu dop czy dost to dla niego duża kara, bo ma
    ambicje na 5 a jak nałapie trój, to jego szanse wydatnie się zmniejszą.
    Często wyrywaj do odpowiedzi itp

    --
    "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
  • roman.gawron 11.09.05, 20:55
    bambolina1 napisała:

    > chcialabym by ta kara byla ostra i dala mu sie dlugo we znaki

    Na następnej lekcji porządnie przemagluj go przy tablicy. Nie przeginaj i gdyby
    rzeczywiście wszystko umiał, pały nie stawiaj, ale jak zasłuży, to i owszem.
    Pozornie bez związku będzie to z poprzednią lekcją, ale uczniowie doskonale
    zorientują się, w czym rzecz.

    Gdyby umiał, postaw mu bez komentarza stopień, na jaki zasłuży. Na następnej
    lekcji znów: kontrola pracy domowej i odpytka przy tablicy. Jak się znów
    nauczy, wystaw stopień bez komentarza.
    Powiesz - jak się nauczy, to co to da? zyska dwa dobre stopnie. Nie martw się,
    Ty masz czas, a przynajmniej zmusiłaś go do nauki, zasiałaś niepewność.

    Na trzecią lekcję jak jest inteligentny, to się nauczy, bo się będzie
    spodziewał odpytki. A Ty nic. Całą lekcję zostaw go w spokoju.
    Na następnej ze stoickim spokojem tylko jemu sprawdź pracę domową. Nie ma -
    pała, ma - nic nie stawiasz.
    Potem znów kilka lekcji go nie ruszasz, jego czujność osłabnie, a tu nagle
    któregoś pięknego dnia znowu porządna odpytka przy tablicy.

    I tak się z nim możesz bawić przez jakiś czas jak kot myszą, tylko nie
    przesadź, nie za długo. Jeżeli on i klasa zrozumie, w czym rzecz, to mu w końcu
    odpuść, gdyby jednak odpowiedział bezczelnością, krnąbrnością i wzmożoną
    arogancją, to odpuść mu do końca roku, a potem zrób wszystko, żeby go usadzić.

    Jak chłopak się okaże normalny, nie cham, to jak już zorientuje się, że
    zagięłaś na niego parol, to - nie przerywając na razie "karnych" odpytek -
    zacznij równocześnie zauważać jego dobre strony. Uważa na lekcji - pochwal,
    współpracuje z innymi - zauważ to, odrobi pracę domową - nie poprzestań na
    niepostawieniu pałki, ale powiedz kilka ciepłych słow, że podoba Ci się, iż
    poważnie zaczął podchodzić do swoich obowiązków.

    Pamiętaj, władzę musisz pokazać, ale z władzy trzeba korzystać subtelnie.
    najwieksza sztuka to efektywnie balansować między surowością, a nadmierną
    pobłażliwością.

    Zawsze Twoim celem nie jest zemsta, lecz pokazanie swojej siły - wyłącznie by
    osiągnąć określony skutek: szybciej skłonić ucznia do współpracy w nauczaniu.

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • mamosz 12.09.05, 09:21
    a mozeby tak po prostu nie robic z igly widel co? tyle powaznych osob z
    namaszczeniem roztrzasa tu glupawy wyglup bez znaczenia -ludzie !!!!!!
    --
    Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
  • roman.gawron 12.09.05, 10:24
    mamosz napisała:

    > a moze by tak po prostu nie robic z igly widel co? tyle powaznych osob z
    > namaszczeniem roztrzasa tu glupawy wyglup bez znaczenia -ludzie !!!!!!

    O ile doświadczony nauczyciel może to potraktować jako wygłup bez znaczenia, to
    w pierwszych latach nauczania wypracowanie sobie sposobów reagowania na tego
    typu "wygłupy" uczniów decyduje najczęściej o "być lub nie być" w zawodzie. A
    już co najmniej o jakości tego "być".

    Dobry nauczyciel musi ileś takich sytuacji przejść, ileś razy po głowie od
    uczniów dostać (w sensie przenośnym oczywiście), aby nabrać poczucia, że jest w
    stanie sobie poradzić. Potem już można śmiało mówić, że niewiele ze strony
    uczniów jest w stanie nas zaskoczyć.
    Potem.

    Takie analizy przypadków powinny być codziennością na zajęciach podczas
    studiów. Tyle że u nas kształcenie nauczycieli leży na łopatkach. Idziesz do
    szkoły i jesteś zdana wyłącznie prawie na swoją intuicję.

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • kaha1 12.09.05, 10:42
    zgadzam się.

  • mamosz 17.09.05, 04:59
    kaha1 napisała:

    > zgadzam się.
    >
    z kim ze mna czy z namaszczonym nauczycilem,nieszwykle zasadniczym
    romanem,m.in.z powodu tego namaszczenia i pozbawionej poczucia humoru
    zasadniczosci(?) nikt nas nie lubi!!!!!

    --
    Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
  • roman.gawron 17.09.05, 08:39
    mamosz napisała:

    > z kim ze mna czy z namaszczonym nauczycilem,nieszwykle zasadniczym romanem

    Dziwne są dla mnie takie wycieczki osobiste ze strony autorki tak wielu mądrych
    postów na forach "Gazety".

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • mamosz 25.09.05, 01:38
    Przepraszam za wycieczke osobista ,rzeczywiscie nieladnie z mojej strony ,ale
    troche przyznam rozsmieszylo mnie to niezwykle powazne rozwazanie glupawej
    historyjki,a juz konsekwencja w postaci przeniesienia sie delikwenta ze wstydu
    do innej klasy -matko ! Czy nie lepsze bylo po prostu pogadanie z chlopaczyna
    po lekcji i zalatwienie z nim sprawy "po mesku" i w cztery oczy.Nic nie
    ukradl,nie sciagal,zachowal sie po gowniarsku bo widocznie nawypisywal jakies
    glupoty na tej kartce ,a znajac wiekszosc wscibskich pan podejrzewal ze
    karteczka zostanie przeczytana ,a jej tresc rozpowszechniona ,wiec wiedziony
    zdrowym odruchem ja zwina ,a babolina rozpetala ogolnokrajowa dyskusje ,pan i
    wielu innych pochylilo sie z troska jakby nie bylo powazniejszych problemow.No
    ale widac jestem cyniczna.Panie Romanie b.pana przepraszam jeszcze raz
    --
    Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
  • kaha1 17.09.05, 18:53
    z tym się zgadzam:

    Dobry nauczyciel musi ileś takich sytuacji przejść, ileś razy po głowie od
    uczniów dostać (w sensie przenośnym oczywiście), aby nabrać poczucia, że jest w
    stanie sobie poradzić. Potem już można śmiało mówić, że niewiele ze strony
    uczniów jest w stanie nas zaskoczyć.
    Potem.

    Takie analizy przypadków powinny być codziennością na zajęciach podczas
    studiów. Tyle że u nas kształcenie nauczycieli leży na łopatkach. Idziesz do
    szkoły i jesteś zdana wyłącznie prawie na swoją intuicję.

  • a_cynamonka 13.09.05, 14:48
    Wiecie, co. Weszłam na to forum głównie z powodu tego wątku. Nie mogłam, no po
    prostu nie mogłam uwierzyć w to, co tu piszecie doradzając koleżance, jak ucznia
    dobić i pognębić zupełnie jakby popełnił jakąś straszną zbrodnię. Nie będę już
    rozkładać na czynniki pierwsze poszczególnych wypowiedzi, powiem tylko, że moja
    opinia jest zupełnie odmienna. Moi drodzy, też byłam początkującym nauczycielem
    i to jeszcze całkiem niedawno, i zaraz na wejście dostałam trzecie klasy, po
    kilku innych nauczycielach, kompletnie rozwydrzone, chamskie i bezczelne.
    Wszystkie moje nauki z metodyki poszły w las... - bo ja poszłam na tę
    konfrontację. Też miałam wtedy poczucie podejmując rozmaite działania, że chcę
    by mnie "pomamiętali do końca życia..." Ale na Boga! Nigdy z tego powodu, że
    ktoś liściki podaje sobie na lekcji. Bambolino! Z całym szacunkiem, ale Twoja
    reakcja wydaje mi się zupełnie nieproporcjonalna do popełnionego "przestępstwa".
    A Twoja chęć zapisania się na wieki w pamięci Twojego ucznia w ten sposób tym
    bardziej. Wiesz, ja już teraz mam z uczniami bardzo dobre relacje, problemy z
    zachowaniem sporadyczne i zawsze rozwiązywane w indywidualnej rozmowie z uczniem
    + zmiana miejsca siedzenia czasami. Osiągnęłam to dzięki temu, że "nie
    przeginam", że nie robię halo z tego, co tym halo nie jest, że wróciłam do
    ćwiczeń z metodyki, gdzie nam m.in. tłumaczono, ze właśnie UCZEŃ NIE MOZE MIEĆ
    POCZUCIA, ŻE NAUCZYCIEL SIĘ NA NIM MŚCI, że to jeden z największych błędów, że
    złotą zasadą jest "ignore minor offences"... itd itp... Mi osobiście liściki na
    lekcji nie przeszkadzają - pojawiają się przecież tak sporadycznie! Za uwagę
    wystarcza tylko powiedzenie tonem wyrzutu imienia ucznia. Co bym Ci doradziła
    teraz, już post factum? Let it go, Bambolina, let it go...
    p.s. A jeśli chodzi o tamte moje pierwsze trudne klasy to zbudowanie z nimi
    dobrych układów w końcu się udało - ogłosiłam pewnego dnia "grubą kreskę",
    poprzedzoną wieloma indywidualnym rozmowami, powiedziałam, że wiem, że
    wystartowaliśmy źle, ale od dziś mamy czyste konto, zapominam o wszystkim, co
    mnie z ich strony spotkało, ja się nie mszczę, nie ściągam rodziców do szkoły,
    nie wstawiam pał za zachowanie, wchodzę na lekcje uśmiechnięta.... itp itd. a
    oni zachowują się kulturalnie i pozwalają mi prowadzić lekcje. Nie było idealnie
    od następnego dnia, ale szkołę kończyli ze mną zaprzyjaźnieni i pięknie zdali
    maturę. :)
  • kaha1 13.09.05, 19:54
    skoro bambolina zareagowała tak mocno, to dla mnie wniosek, że to dla niej
    problem. Widać chce inaczej niż ty postępować z uczniami. jasne, że można to
    zbagatelizować - liściki na lekcji.. to coś raczej lżejszego kalibru.
    Ale skoro prosi o radę, skoro zatrzymała po tym wydarzeniu klasę i nakrzyczała
    na nich, to już przecież coś się stało.
  • a_cynamonka 13.09.05, 21:24
    kaha1 napisała:

    > skoro bambolina zareagowała tak mocno, to dla mnie wniosek, że to dla niej
    > problem. Widać chce inaczej niż ty postępować z uczniami.

    Kaha, czy w zwiazku z tym wszyscy mają to przyjąć do wiadomości i siedzieć
    cicho? A czy to jest w ogóle jakiś argument "widocznie tak chce.." Ktoś coś
    pisze na forum - inni komentują, trzeba się z tym liczyć. Oczywiscie, że to dla
    Bamboliny problem - ja po prostu wyraziłam opinię, że nie ma powodu by to był
    taki problem. Tak uważam.

    jasne, że można to
    > zbagatelizować - liściki na lekcji.. to coś raczej lżejszego kalibru.
    > Ale skoro prosi o radę, skoro zatrzymała po tym wydarzeniu klasę i nakrzyczała
    > na nich, to już przecież coś się stało.

    Już coś się stało fakt. I ja też rady udzieliłam: let it go....
  • bambolina1 13.09.05, 22:28
    nie wiem, wydaje mi sie ze napisalam jasne o co mi chodzi!!

    NIE CHODZI MI O ZADNE LISCIKI!!!!!!(przepraszam ze krzycze)

    CHODZI MI o sytuacje ktora zdarzyla sie po tym!nie jestem jakas
    nienormalna,zeby mscic sie na kims ze podal liscik czy ze zmienil miejsce!!

    chodzi mi o ucznia ktory po tym jak schowalam ten liscik pod kartke NA MOIM
    BIURKU to wyjal ja stamtd podczas gdy pisalam na tablicy!! wlasnie o to!! uczen
    grzebal w MOICH rzeczach, ktore lezaly na MOIM biurku!! ja nie grzebie w
    plecakach uczniow,ani ich piornikach!! czasami jak siedze przy biurku wtedy
    uczen podchodzi i dotyka moich rzeczy,np ksiazki albo sie pyta!ale nigdy gdy
    stoje tylem i bez mego pozwolenia! to co mnie jeszcze wkurzylo to to,ze uczen
    podmienil kartki:zapisnala na czysta!myslac ze bede taka durna i naiwna ze sie
    nie zorientuje!!

    wiem,ze dla was- doswiadczonych nauczycieli to wielkie halo!! ale dla mnie nie,
    dlatego ze odkad sama sie ucze i nauczam nigdy takie cos sie nie zdarzylo,zeby
    moj kolega z klasy czy moj uczen grzebali w rzeczach nauczyciela!nigdy tez nie
    spotkalam kogos komu taka sytuacja by sie przydarzyla,wiec nie mam kogo tak
    naprawde zapytac !! temu tutaj pisze proszac Was o porade!!

    mam nadzieje ze teraz wszystko jest jasne!! nie chce na nikim sie mscic!! chce
    by uczen zapamietal ze nie nalezy tak postepowac i nie chce tez by ominela go
    kara,bo pomysli, ze tak wolno!!

    a_cynamonka ciesze sie ze wchodzisz na lekcje z usmiechem itd, ja tez wchodze
    na lekcje usmiechnieta,duzo sie smieje sie z mlodzieza ktora ucze, bardzo ich
    lubie i nawet jak kiedys mialam bardzo wkurzajacego ucznia to sie na nim nie
    mscilam!! nie zamierzam tego robic!!

    jezeli to nie jest problem, chcialabym wysluchac tez innych propozycji
    rozwiazan!!

    a tak nawiasem mowiac: to co ja mialam na metodyce a to co zastalam w zyciu to
    niebo a ziemia!!


    pzdr;)
  • a_cynamonka 13.09.05, 22:43
    Bamobolina :) ja się nie zwracałam wyłącznie do Ciebie - do innych, którzy piszą
    o gnębieniu uczniów też. Zresztą, jak zauważyłąm, to częsty motyw tutaj. I o ile
    pamiętam to napisałaś, że chcesz, żeby Cię uczeń popamiętał do końca życia -
    jeśli źle pamiętam to sorki, nie mogę w tej chwili przeczytać jeszcze raz tego
    wątku, żeby to sprawdzić. A pisząc, ze wchodzę na lekcje uśmiechnięta nie
    "piłam" do Ciebie wcale. To nie znaczy, że ja uwazam, że Ty się nie uśmeichasz.
    Po prostu opisałam sytuacje z mojego życia i jak ją rozwiązałam - nie bierz tego
    do siebie. Co do grzebania w rzeczach - uczeń siedział w pierwszej ławce, tak?
    Widział gdzie schowałaś kartkę, tak? Więc moim zdaniem mówienie o "grzebaniu" to
    trochę za dużo. I nie obrażaj się o to, że on Cię uznał tym samym za taką głupią
    - uczniowie cały czas robią głupie rzeczy, bo liczą na to, że się nauczyciel nie
    zorientuje - usprawiedliwiają sobie godziny, dopisują oceny, fałszują
    usprawiedliwienia... nie ma to na celu obrażenie nauczyciela tylko uniknięcie
    konsekwencji ich zachowania - to takie krótkofalowe myślenie, nadzieja, że a nóż
    się uda...
  • aleandra 13.09.05, 22:49
    Wpadlam przed chwila na raczej niezbyt oryginalny pomysl. Moze po prostu:
    -uswiadom ich, ze ruszanie rzeczy na biurku, to ruszanie rzeczy nauczyciela,
    czyli naruszanie cudzej prywatnosci, dlaczego to jest zle itd.,
    -traktuj ich ostro za glupie zachowanie - takiego rozrabiaka wez np. do
    odpowiedzi ustnej,
    -ustal z nimi zasade: wy bedziecie mnie szanowac, ja was bede szanowac, bo
    inaczej macie przechlapane nie tylko na moich lekcjach, ale takze na egzaminie
    (tu wstawic odpowiednia nazwe egzaminu).
    Jesli ktos bedzie sie wobec Ciebie na tej lekcji zachowywal chamsko badz
    przeszkadzal Ci, to po prostu zastosuj wyzej wymienione zasady. Skoro nie slucha
    juz teraz, to niech ma nauczke.
    Moim zdaniem, nauczyciel w polskich szkolach jest szanowany wtedy, kiedy mowi
    madre slowa, kiedy dobrze tlumaczy (ciekawie opowiada) i wtedy, kiedy TRZYMA
    DYSCYPLINE. To tyle, jesli chodzi o moje zdanie na ten temat.

    --
    Aleandra,
    www.edukacyjnie.blox.pl
  • iwa01 13.09.05, 22:56
    jeśli dobrze rozumiem, po sprecyzowaniu przez Ciebie problemu, chodzi o problem
    natury wychowawczej, o to, że uczeń naruszył Twoją przestrzeń, że wziął coś co
    leżało w Twoich osobistych rzeczach na Twoim terytorium.
    Może w związku z tym nalezaloby o tym z uczniami porozmawiać. Jesli jesteś ich
    wychowawca, zrobić zajęcia na temat naruszania cudzej wlasności. Jeśli
    wychowawcą nie jesteś a uczysz ich angielskiego, poszukać jakiegoś tekstu i po
    angielsku na ten temat z uczniami podyskutować. Tak byś poznała ich zdanie, czy
    uważają, że kazdy moze ruszac to co do nalezy do jednej osoby, czy też kazdy ma
    prawo do prywatnej własności i własnego nienaruszlanego terytorium. I tak by
    uczniowie poznali Twoje zdanie w tej sprawie.
  • a_cynamonka 13.09.05, 22:58
    uczniowie łatwo znajdą odpowiedź - nauczyciel też coś komuś zabrał...
  • roman.gawron 13.09.05, 23:19
    a_cynamonka napisała:

    > uczniowie łatwo znajdą odpowiedź - nauczyciel też coś komuś zabrał...

    Tyle że nauczyciel w odróżnieniu od ucznia zabrał to coś w majestacie prawa.

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • a_cynamonka 13.09.05, 23:20
    Żartujesz prawda?
  • iwa01 13.09.05, 23:29
    myślę jednak, że mimo wszystko warto ten problem otworzyć i nazwać po imieniu.
    Nawet jeśli zarzucą nauczycielowi, że zabrał list. Zabrał, bo list naruszał
    nauczycielską potrzebę szacunku i spokoju podczas prowadzenia lekcji.

    Myslę, że warto tez rozmawiac o emocjach jakie takim sytuacjom towarzyszą,
    zazwyczaj negatywnym emocjom i o tym jak moga wpływac na zachowanie zarówno
    nauczyciela jak i uczniów.
  • a_cynamonka 13.09.05, 23:38
    Iwa, generalnie się zgadzam, można w ten sposób jak piszesz. Ale! Bambolina
    pisała, że usłyszała SZMER. Czyli na lekcji BYŁO bardzo cicho. Przewiduję po
    prostu trudną rozmowę i kolejne złe emocje. Ale próbować można, oczywiście.
  • a_cynamonka 13.09.05, 23:43
    jeszcze dodam, że Bambolina może usłyszeć, że wystarczyło zwrócić uwagę,
    poprosić o schowanie... oj, ryzykowne...
  • roman.gawron 13.09.05, 23:53
    a_cynamonka napisała:

    > jeszcze dodam, że Bambolina może usłyszeć

    I co z tego wynika, że może coś tam usłyszeć?

    > że wystarczyło zwrócić uwagę, poprosić o schowanie...

    To ten kto tak mówi, niech tak robi na swoich lekcjach.

    > oj, ryzykowne...

    Na czym polega ryzyko?

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • a_cynamonka 14.09.05, 00:01
    No jak to robię właśnie. Więc pozwól, że się wypowiem i podzielę swoimi opiniami
    ,ok?

    Co z tego wynika, że może cos usłyszeć? Po prostu widzę, że nasza koleżanka jest
    osobą impulsywną, bardzo emocjonalną - przewiduję z tej rozmowy jeszcze większe
    kłopoty - ale mogę się mylić oczywiście.
  • iwa01 13.09.05, 23:55
    to uslyszy i dobrze. Powinna zapamiętać co powiedzą uczniowie i potem być
    konsekwentną, czyli jeśli ustalą, że wystarczy poprosić o schowanie, to
    następnym razem poprosić, jak nie schowają, przypomnieć co obiecywali.
    Ewentualnie odwdzięczyć się kiedyś swoją niekonsekwencją, przypominajac
    jednocześnie o niekonsekwencji uczniów.
    Rzeczy trzeba nazywać po imieniu, ustalać reguły gry. Wiem, ze ten liścik jest
    drobiazgiem ale w pracy z grupą takich drobiazgów wyprowadzajacych z rownowagi
    może być niestety cała masa.
  • a_cynamonka 13.09.05, 23:57
    iwa01 napisała:
    Wiem, ze ten liścik jest
    > drobiazgiem ale w pracy z grupą takich drobiazgów wyprowadzajacych z rownowagi
    > może być niestety cała masa.

    Tak, dlatego zostawmy siły psychiczne na poważne sprawy. Nie przejmować się
    drobiazgami - bo się spalimy ;)))
  • iwa01 14.09.05, 00:02
    tylko skoro ten drobiazg drażni bamboline i wywołuje w niej negatywne emocje,
    to moze warto o tym uczniów poinformować, bo taki drobiazg może spowodować
    lawinę

  • aani 13.09.05, 23:38
    Tez nie potrafie przemilczec tego watku.
    Bambolino, oburzasz sie, ze
    > grzebal w MOICH rzeczach, ktore lezaly na MOIM biurku!! ja nie grzebie w
    > plecakach uczniow,ani ich piornikach!!
    ale czy zabranie uczniowi (owszem, karygodnej na lekcji, ale jednak) jego
    PRYWATNEJ korespondencji nie jest takim samym naruszeniem prywatnosci,
    jak "grzebanie w czyichs rzeczach?"
    Ja oczywiscie nie pochwalam przesylania na lekcjach liscikow i oczywiscie
    reaguje na takie sytuacje. Ale nie przyszloby mi do glowy zabierac je uczniom.
    Ani wnikac w ich tresc, rzecz jasna. NIe sadze, zebysmy mieli prawo zabierac
    uczniom cokolwiek, a tym bardziej prywatna korespondencje, a tym jest nawet
    najbardziej pognieciony "liscik".
    Mamy mnostwo sposobow, ktore umiemozliwia uczniom przesylanie takich liscikow,
    ale przeciez nie fizyczne wyrywanie im ich z rak!
    Wbrew pozorom nie jestem wcale taka oredowniczka praw ucznia, jakby sie moglo
    wydawac, ale uczen, jak kazdy czlowiek, ma prawo do zachowania prywatnosci.
    Byc moze jestem przesadna, ale ja nie odbieram uczniom nawet sciag - w razie
    zauwazenia kaze uczniowi po prostu oddac sprawdzian. Sciaga jest przeciez jego
    prywatna rzecza.
    NIe wynika to z jakiegos przesadnego szacunku wobec ucznia - przeciwnie - z
    szacunku do mojej wlasnej osoby i mojej godnosci.

    Wydaje mi sie, ze nie powinnas tego, co sie wydarzylo, jakosc specjalnie
    rozdmuchiwac. Owszem, uczen zachowal sie karygodnie, grzebiac w Twoich
    rzeczach, ale to byla reakcja na to, co juz sie stalo. Sprobuj to moze jakos
    skomentowac na nastepnej lekcji, moze postaraj sie obrocic w zart, z jakas
    przestroga dla "sprawcy"?

    NB a co by sie stalo, gdyby uczen nie oddal Ci tej kartki, odsunal ja, schowal
    itp? Zaczelibyscie ja sobie wyrywac?
  • roman.gawron 13.09.05, 23:50
    aani napisała:

    > ale czy zabranie uczniowi (owszem, karygodnej na lekcji, ale jednak) jego
    > PRYWATNEJ korespondencji

    Zabranie _ściągi_, a nie korespondencji. Nauczyciel z mocy prawa kontroluje
    każdy element sytuacji dydaktyczno-wychowawczej w klasie, z mocy prawa
    decyduje, który element sprzyja osiąganiu celów lekcji, a który przeszkadza.
    Ściąga niewątpliwie jest niepożądanym elementem procesu nauczania i nauczyciel
    ma prawo ją skonfiskować.

    > Nie sadze, zebysmy mieli prawo zabierac uczniom cokolwiek

    Macie prawo, macie....

    > a tym bardziej prywatna korespondencje najbardziej pognieciony "liscik".

    Kodeks karny penalizuje dopiero otwarcie "zamkniętego pisma".

    > Byc moze jestem przesadna, ale ja nie odbieram uczniom nawet sciag - w razie
    > zauwazenia kaze uczniowi po prostu oddac sprawdzian. Sciaga jest przeciez
    > jego prywatna rzecza.

    Wybacz, ale jako rodzic też sądzę, że w swym rozumowaniu jesteś przesadna :)

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • a_cynamonka 13.09.05, 23:56
    Wszystko można co nie jest sprzeczne z prawem - tylko po co? Dopuszczalność
    czegoś w świetle prawa to nie jest jedyny argument w klasie i w ogóle w
    postępowaniu z każdym człowiekiem. Głosuję za zdrowym rozsądkiem po prostu. I za
    poczuciem humoru. I za spokojem ;)
  • aani 14.09.05, 00:02
    > Zabranie _ściągi_, a nie korespondencji. Nauczyciel z mocy prawa kontroluje
    > każdy element sytuacji dydaktyczno-wychowawczej w klasie, z mocy prawa
    > decyduje, który element sprzyja osiąganiu celów lekcji, a który przeszkadza.
    > Ściąga niewątpliwie jest niepożądanym elementem procesu nauczania i
    nauczyciel
    > ma prawo ją skonfiskować.

    Jesli nie podczas sprawdzianu i nie podczas pytania, piszac na tablicy, zauwaze
    ucznia konfrontujacego podawane przeze mnie informacje ze sciaga - uznam ja za
    jak najbardziej pozadany element procesu nauczania. Wskaze ucznia jako wzor do
    nasladowania i postawie co najmniej plusa za aktywnosc ;)

    > Kodeks karny penalizuje dopiero otwarcie "zamkniętego pisma".
    Zwroce na to szczegolna uwage w razie zmiany miejsca zatrudnienia na zaklad
    karny. Poki co bede sie kierowala kodeksem moralnym.

    > Wybacz, ale jako rodzic też sądzę, że w swym rozumowaniu jesteś przesadna :)
    Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy :)

  • roman.gawron 14.09.05, 00:08
    aani napisała:

    > Jesli nie podczas sprawdzianu i nie podczas pytania, piszac na tablicy,
    > zauwaze ucznia konfrontujacego podawane przeze mnie informacje ze sciaga -
    > uznam ja za jak najbardziej pozadany element procesu nauczania. Wskaze ucznia
    > jako wzor do nasladowania i postawie co najmniej plusa za aktywnosc ;)

    No i dobrze. Najważniejsze, aby wszystko w klasie odbywało się jednak na
    zasadach ustalanych przez nauczyciela, a nie na zasadch wymuszanych na
    nauczycielu przez uczniów.

    > > Kodeks karny penalizuje dopiero otwarcie "zamkniętego pisma".
    > Zwroce na to szczegolna uwage w razie zmiany miejsca zatrudnienia na zaklad
    > karny. Poki co bede sie kierowala kodeksem moralnym.

    Kodeks karny nie dotyczy tylko pracowników zakładów karnych. Piszę dla
    porządku, bo zapewne o tym wiesz :)

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • harriet24 14.09.05, 09:12
    Ja jeszcze nie spotkałam się z czymś takim w swojej pracy (uczę małe dzieci,
    które liścików sobie jeszcze nie piszą:) ), ale pamiętam że moi nauczyciele
    wyrzucali po prostu takie liściki do kosza. Co Wy na to? Czy można takie coś
    wyrzucić, skoro to "własność ucznia"??
  • roman.gawron 14.09.05, 09:28
    Ściągę mu można wyrzucić spokojnie.
  • kaha1 14.09.05, 11:50
    mnie bardzopodoba się postawa aani. Ale jest to trudna postawa, wymaga mocnego
    charakteru i konsekwencji. Uważam, że jest lepsza od zabierania, czy wyrzucania
    (potem po lekcji ten dzieciak organizuje wyścig do kosza przed kolegami, którzy
    kartkę też chcą wyciągnąć, przeczytać i np. wyśmiać)

    Uważam, że dzieci szanują nauczyciela kiedy same są szanowane - ale to
    powtarzam bardzo trudne. I z tego co widzę niewielu nauczycieli to potrafi.
    Czasem dopiero praktyka pozwala taką postawę opanować, choć znajdują się i
    tacy, którzy potrafią to od początku. Ale aaniu jeśli tak postępujesz jak
    piszesz - że szanujesz własność ucznia i wypracowałaś sobie skuteczny sposób,
    żeby się z nimi dogadać - to pewnie dobrze i z zadowoleniem ci się pracuje :)
  • bambolina1 14.09.05, 22:34
    macie racje,na pewnpo podeszlam do tej sytuacji emocjonalnie!ALE ani nie
    zajrzalam w kartke ani nie zamierzalam jej wyrucic,chcialam ja po lekcji
    uczniowi oddac!!zreszta 2 uczniow podeszlo po lekcji i powiedzialo co na niej
    bylo i nie byly to zadne osobiste rzeczy!! ale mniejsza z tym!

    nie uwazam by zabranie kartki uczniom bylo naruszeniem ich prywatnosci,nie
    przesadzajmy! jakos metody aani do mnie nie przemawiaja!!

    juz troche opadlam z emocji i widze te syt. w innym swietle!nadal uwazam ze
    uczen postapil zle i porownanie tej sytuacji do podrabiania zwolnien uwazam za
    nietrafione!

    jutro mam lekcje z ta klasa!dziekuje wszytskim za rady/krytyke i ogolnie za
    dyskusje!dobrze jest poradzic sie innych-doswiadczonych nauczycieli!!

    tyle opinni ilu nauczycieli!! :)

    pzdr
  • a_cynamonka 14.09.05, 23:12
    bambolina1 napisała:

    > juz troche opadlam z emocji i widze te syt. w innym swietle!nadal uwazam ze
    > uczen postapil zle i porownanie tej sytuacji do podrabiania zwolnien uwazam za
    > nietrafione!
    >
    Bambolino, znowu z mojej wypowiedzi wyciągasz to co akurat nie jest istotne albo
    czego tam wręcz nie ma. Sytuacji nie porównywałam, bo są rzeczywiście zupełnie
    inne. Porównywałam to, co UCZEŃ MYŚLI w sytuacji przez Ciebie opisanej do tego
    co myśli w sytuacjach innych, w których coś nabroił. A, powtarzam, myśli
    podobnie: jakoś muszę się ratować, spróbuję nauczyciela oszukać - może się
    akurat uda. Pisałam to, żeby Ci przekonać, ze uczeń nie robił tego mając na
    myśli, że "jesteś taka durna" (cyt. Twoje słowa). Wkurzyło Cię to bardzo, bo
    myślałaś, że on tak uważał - ja Cię przekonywałam, że to nie tak. Czuję się
    powoli jak u Monty Pythona. Może jednak warto by czytać uważnie?
  • aani 17.09.05, 22:17
    > Ale aaniu jeśli tak postępujesz jak
    > piszesz -
    nie bardzo rozumiem - to jest pytanie czy watpliwosc? ;)

    że szanujesz własność ucznia

    zupelnie nie chodzi mi o "wlasnosc", niezaleznie od tego, czy dotyczy discmana,
    komorki czy swistka - to raczej kwestia poszanowania prywatnosci i godnosci -
    przede wszystkim mojej. Po prostu nie bardzi widze sie w roli osoby
    zabierajacej uczniowi cokolwiek, nawet na chwile. Oczywiscie mozna nie odbierac
    wlasnorecznie, stosujac system "podejdz i poloz na moim biurku", ale to tez mi
    nie odpowiada. Wole, jesli uczen sam odklada czy chowa ewentualny gadget na
    moja prosbe, co oczywiscie nie przychodzi od razu. Ale poproszenie do tablicy
    ucznia, ktoremu akuat dzwoni telefon, po 1-2 razach okazuje sie bardzo
    skuteczne w calej klasie. Podobnie z dismanem - zaproszenie do odpowiedzi i
    pozwolenie na zabranie z soba zabawki powoduje natychmiastowe jej znikniecie na
    bardzo dluugo ;) i to u calej klay.
    i wypracowałaś sobie skuteczny sposób,
    > żeby się z nimi dogadać - to pewnie dobrze i z zadowoleniem ci się pracuje :)
    Mysle, ze w miare wypracowalam i w miare skuteczny. Oczywiscie musi byc co
    jakis czas modyfikowany ;)



  • kaha1 18.09.05, 08:30
    ani pytanie ani wątpliwość. Po prostu zachwyt. Bo to pierwszy krok do
    zobaczenia w uczniu człowieka :)
  • senseeko 25.09.05, 21:45
    roman.gawron napisał:

    > Ściągę mu można wyrzucić spokojnie.

    O nie! Ściągi to ja trzymam jako corpus delicti.
    Ale kiedyś do kosza wyrzuciłam uczniowi komórkę (początkująca byłam) ;-)

    --
    "Czego oni ich uczą w tych szkołach!"
  • bambolina1 17.09.05, 17:07
    hej,
    final calego tego zamieszania byl taki:

    poczatek lekcji, uczniowie siedza w lawkach, j apatrze po calej klasie w celu
    odnalezenienia delikwenta i slysze od klasy: ' nie ma, przeniosl sie'!!

    no prosze, wiec jednak sam wiedzial, ze zle postapil,ale uwazam, ze honoru za
    grosz nie mial (choc pewnie zaraz uslysze od niektorych, ze uczniowie nie sa od
    tego;/;))

    dziekuje za dyskusje:)i pzdr

    ps. do aani (jezeli bedziesz czytala ten post) w jakim wieku dzieci/mlodziez
    uczysz??
  • aani 17.09.05, 22:19
    > ps. do aani (jezeli bedziesz czytala ten post) w jakim wieku dzieci/mlodziez
    > uczysz??

    szkola ponadgimnazjalna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.