Dodaj do ulubionych

potrzebuję waszej rady. Nie ociągać się! Czytać!:)

10.04.07, 15:13
Słuchajcie dziewczyny i chłopaki. Właśnie dostałam dziś od bardzo dobrej
koleżanki propozycje pracy w dużej firmie ubezpieczeniowej.
Ale od początku:
Z koleżanką zaczynałyśmy razem pracę 5 lat temu. Teraz on już 3 razy
awansowała, zarabia super kasę. ja siedzę w szkole jako kontraktowy bo chodź
mogłabym zacząć staż na mianowanego w tym roku to nie zaczęłam (miałam być
zatrudniona na pół roku tylko a chyba już tu zostanę bo dyrekcja zadowolona,
uczniowie mnie lubią)Koleżanki o pracę nigdy nie prosiłam, ona sama uznała że
się świetnie nadaję -studia wyższe 2 kierunki, perfekcyjny angielski.Na
początek daje mi 1600/1800 pln. Praca od 8-16 w biurze. Możliwośc awansu, miła
atmosfera.Zadzwoniłam do męża co by się podzielić tą wiadomościa a on mi na
to, że nie po to studiowałam na 2 kierunkach rzeby teraz za taką (jak to
określił)głodową pensję siedzieć w biurze...ęce opadają, a ja co kurna robię
niby po tych 2 fakultetach w szkole? Kokosy zbijam. jeszcze nigdy nie dostałam
1600 na rękę. No i nie wiem czy zmieniać pracę, czy nie? Decyzję i tak podejmę
sama, ale chciałam się z wami podzielić no i pogadać. Prawie jak rodzina
jesteście :)))
Edytor zaawansowany
  • amused.to.death 10.04.07, 17:39
    ja bym zmieniła
    brzmi to o wiele lepiej niż praca w szkole. Zwłaszcza to 'na początek':)))
    --
    I don't have the time for a drink from the cup.
    Let's have a rest...
  • ollo1111 10.04.07, 17:47
    Ja w takiej sytuacji zdecydowanie odeszłabym ze szkoły. Pomyśl, zanim zostaniesz
    mianowanym upłynie następne 3 lata, a w ogóle ten stres związany z
    awansowaniem,no i czy będziesz jako mianowana zarabiała 1600 - 1800 zł, chyba,
    że na 2 etaty.Ja po 10 latach pracy w szkole mam naprawdę już dosyć, ciągle
    ciągnę robotę i problemy do domu. I co z tego, że niby 18 godzin tego etatu
    skoro w praktyce wychodzi więcej niż 40. Jedyne pocieszenie to te wakacje i
    ferie ale ostatecznie w innej pracy też urlop się należy.
    No chyba, że przemawia u Ciebie silne powołanie do zawodu nauczyciela.
    Życzę Ci podjęcia trafnej decyzji. Napisz co postanowiłaś.
  • asia23bb 10.04.07, 20:22
    Bralabym. Jesli propozycja jest powazna, to jak najbardziej. Do szkoly zawsze
    mozesz wrocic. Z dwoma fakultetami powinni brac z pocalowaniem reki.:))

    Zazdroszcze :)))

    Napisz co zdecydowalas. Powodzenia
  • julka571 10.04.07, 20:36
    A co miałabyś robić w tej firmie ubezpieczeniowej? W takich firmach potrzebują
    przede wszystkim akwizytorów.
    Jeżeli będziesz pewna, że sobie polepszysz, to chyba najlepsza pora na zmianę
    pracy. Jeszcze trochę i nikt Cie już nie zatrudni (nigdzie nie chcą byłych
    nauczycieli) a i Tobie bedzie coraz trudniej rozstać sie ze szkołą.
    Pamiętaj jednak, ze tracisz wakacje, ferie, osiemnastogodzinne pensum, itd
    W szkole praca jest bardziej pewna niz w firmie ubezpieczeniowej.
    Może dałabyś radę, choć przez krótki czas, pracować w szkole i w tej firmie?
    Wiedziałabyś co Cię czeka.
    Tak, czy tak życzę powodzenia i trafnej decyzji.
  • 44i 10.04.07, 21:42
    Dziewczyno uciekaj ze szkoły .Mnie /jestem po piędziesiątce/ trzymała w szkole
    wizja wcześniejszej emerytury,ale dziś na internecie znalazłam artykuł w
    gazecie prawnej o pomostowych emeryturach,jednak nauczycieli tam nie
    przewidziano.Tak więc pracujemy do osiągnięcia wieku!!!!!!!
  • venilia 10.04.07, 22:49
    Moja rada z perspektywy czasu - próbuj i się nie zastanawiaj. "oddam wakacje i
    ferie za 8 godzin w biurze" - dla mnie to ciągle aktualne, nie chcę tych
    wakacji z powrotem. I choć może nie od razu trafia się do wymarzonej pracy,
    warto spróbować. Życzę trafnej decyzji!
    --
    Dla nauczycieli...
    Waniliowa Kawiarenka dla Kobiet
  • brynika 11.04.07, 11:27
    to znowu ja. Wczoraj mialam dyskusję z mężem. Nie jest zachwycony moim pomysłem
    i twierdzi że referent to nie praca dla mnie i że kocham być nauczycielką,
    kontakt z ludźmi, że jestem za bardzo żywiołowa żeby siedzieć i wklepywać umowy
    na kompa. ma troche racji- ja chyba lubię swoja pracę, mamy tyle pieniedzy że
    nie potrzebuję się zarzynać w pracy której nie lubię. Ale:
    *pociąga mnie perspektywa spokojnej pracy- mimo że 8 godzin
    *mogę awansować, jeśli nie tu to gdzie indziej (zawsze jest co wpisać do cv)
    *może to i nie duzo ale dla mnie (pochodzę z biednej rodziny)nawet 1600 to kupa
    kasy. kasy którą sama zarobię a nie dostanę od męża
    *nie bedę miała roboty w domu. Zostawię wszystko za drzwiami
    Argumenty mojego męża:
    nie nadajesz się bo:
    *ta nudna praca cię wykończy
    *kochasz to co robisz
    *jesteś w tym dobra bo uczniowie wędrują za tobą ze szkoły do szkoły
    *nie potrzebujemy więcej kasy
    *1600 to marne zarobki

    no i dalej nie wiem:(będę was informowała co i jak.
  • belferka33 11.04.07, 11:57
    Bryniko droga, jeżeli masz możliwość zmieniaj pracę póki Cię jeszcze gdzieś
    chcą. Mam 35 lat i jak zobaczą w cv, że nauczyciel to nigdzie człowieka nie chcą
    mimo że mam 3 fakultety i znam nieźle j. angielski i niemiecki, również rosyjski
    i łacinę. Wzięłabym tę robotę w ciemno - a jak zatęsknisz za nauczaniem zawsze
    możesz dawać korepetycje czy zatrudnić się w jakiejś weekendowej szkole. Pracuję
    już 11 rok, jestem mianowana i 1600zł wypłaty nigdy nie widziałam. Jak mi mąż
    wyliczył pracuję od 45-65h na tydzień, a urlopu nie mam więcej niż przeciętny
    pracownik innej sfery (w ferie prowadzimy zajęcia całe 2 tygodnie, a 2-3
    tygodnie z wakacji wypadają na różne rady, szykowanie sal itp.).
    Pomyśl o komforcie psychicznym - żadnych chamskich uczniów, nawiedzonych
    rodziców, czepiających się wizytatorów, niedocenionego wysiłku i ton papieru
    zapisanych bez sensu, których nikt nie czyta...
    Zastanów się dobrze!
    --
    Sztuczna inteligencja jest lepsza od naturalnej głupoty ; )
  • margarita1979 12.04.07, 10:35
    Bierz, nawet sie nie zastanawiaj! Do szkoły zawsze możesz wrócić, zreszta
    dopóki giertych "rządzi" to ja nie wiem co z ta szkołabedzie...zupełnie nie
    wiem o co chodzi Twojemu męzowi, przeciez zawód nauczyciela to ogólnie porazka
    (IMO) i wrecz zniewaga finansowa, a co on robi jezli można wiedzić? A może nie
    chce żebyś rozwinęła skrzydła, bo się boi o Ciebie i chce, żebyć tkwiła w
    zakichanej szkole??? Jak mojemu przeczytałam posta, to powiedział, żebyś się
    nawet nie zastanawiała...decyzja należy i tak do ciebie.
  • bambolina1 13.04.07, 21:25
    Mam ten sam problem!

    Uczę 3 lata i bardzo lubię swoją pracę. Jestem kontraktowym, mam 26 lat i
    ciągle mieszkam z mamusią, bo nie stać mnie nawet na wynajem zakichanej
    kawalerki.

    Zdecydowałam się wyjechać. Dziś powiedziałam, że rezygnuję. Boję się jak
    cholera, aż mnie w żołądku ściska, spać po nocach nie mogę, nie wiem czy dobrze
    zrobiłam.

    Ale tak jak napisały moje poprzedniczki do nauczania będziesz mogła
    wrócić...też tym się pocieszam.

    Także, jeżeli to poważna oferta, ja bym się nie zastanawiała. Ty przynajmniej
    już coś masz, a ja stawiam wszystko na jedna kartę, ale wierzę, że się uda:)

    Powodzenia:)
  • venilia 13.04.07, 23:06
    Bambolina1, uda się, musi, trzymam kciuki! A dokąd wyjeżdżasz jeśli mogę
    wiedzieć?
    Brynika, dodam tylko, że te 1600 zł to początek, może awansujesz, zrobisz
    podyplomówkę, nauczysz się języka i pieniążki większe przyjdą. A w szkole -
    wyżej d... (dyplomowanego ;) ) nie podskoczysz ...
    --
    Dla nauczycieli...
    Waniliowa Kawiarenka dla Kobiet
  • brynika 16.04.07, 09:14
    Dziewczyny, jeszcze się waham. Boję się takiej zmiany w życiu, boję się podjęcia
    takiej decyzji. co za dół.
  • venilia 16.04.07, 09:23
    Bryniko, pamiętam, jak sama przez to przechodziłam. Przychodzi taki moment w
    życiu kobiety, kiedy musi podjąć męską decyzję - jak mawia moja koleżanka.
    Przemyśl wszystko jeszcze raz, a potem krótkie cięcie.A później będziesz czuła
    tylko wielką ulgę, powodzenia :)
    --
    Dla nauczycieli...
    Waniliowa Kawiarenka dla Kobiet
  • julka571 16.04.07, 12:27
    brynika, tu nikt nie jest mądry :(
    Ja też chciałam zmienić pracę i to kilka razy. Miałam nawet niezłe okazje, ale
    zawsze coś mi nie pasowało. Gdybym po studiach zaczęła od czegoś innego...
    Teraz jestem przed emeryturą i (chyba?) nie żałuję, że byłam nauczycielką.
    Dodrze sprawdź nową ofertę pracy. Jeżeli duuuużo lepsze warunki - to nie wahaj
    się. Jesteś młoda. Dasz radę.
  • steppenwolff1 18.04.07, 00:07
    Ja od lipca na 99% już nie będę nauczycielem i nie mam żadnych wątpliwości.
    Lubię moje dzieciaki, ale to mi nie przeszkadza rzucać szkoły ;-) Nie mam męża,
    który zarabia świetnie, będę prowadzić tylko swoją małą firmę i dalej zajmować
    się moim doktoratem - a mimo to się nie waham. Mam kilkoro znajomych, którzy
    pożegnali się ze szkołą i nikt z nich nie żałuje. Dla mnie praca w szkole ze
    wględu na poniższe aspekty jest już nie do przyjęcia:
    - do w miarę normalnych zarobków (dyplomowanego) mam jeszcze 6 lat,
    - w szkołach najrzadziej liczą sie wiedza i osiągnięcia, najczęściej układy
    (pracuję w 3 placówce),
    - szkoła uwstecznia (jestem językowcem - przy 2 godz. tygodniowo mojego
    przedmiotu po 3 latach pracy w szkole umiałabym powiedzieć może parę sensownych
    zdań o sobie, gdybym nie robiła poza szkołą kilku innych rzeczy związanych z
    językiem),
    - status społeczny nauczyciela jest marny, a to ciężka i b. niedoceniana praca,
    - Giertych,
    - brak możliwości rozwoju, awansu, etc.
    - brak dostępu do nowoczesnych pomocy dydaktycznych
    - ...

    Myślę, że można by tak jeszcze chwilę mnożyć te argumenty. Jeżeli koleżanka
    oferuje Ci pracę zupełnie poważnie i firma jest godna zaufania -
    powiedziałabym: uciekaj ze szkoły czym prędzej.

    Pozdrawiam
    Anka
  • senseeko 22.04.07, 20:55
    Weszłam tu po długiej nieobecności bo od roku nie jestem już nauczycielką i
    jakoś nie miałam czasu ani powodów, żeby wchodzić. Ale dziś tak sobie pomyślałam
    "zajrzę, zobaczę z jakimi problemami borykają się byłe koleżanki po fachu" (może
    zrodziłą się ta myśl po tym jak kątem oka zobaczyłąm tytuł newsa "nauczyciele
    dostali 1 zł brutto podwyżki"? No i skusił mnie ten list.
    Nie wiem jeszcze co Ci pisały inne dziewczyny.
    Ja napiszę tak - od początku tego roku szkolnego nie jestem nauczycielką. A
    właściwie od końca czerwca. I nie ma dnia, bym nie cieszyła się z tego powodu i
    nie oddychała z ulgą, że już nie muszę.
    A przecież poszłam do szkoły z przekonania, nie z przymusu. Była to moja
    świadoma i dobrowolna decyzja.
    Niektóre dziewczyny pisały, ze nostalgia za zawodem jest taka, ze po jakimś
    czasie wracają. Ja po 10 latach pracy w zawodzie mam serdecznie dość. Może
    trafiłam pechowo - szkoła nie była łatwa, ale ile razy pomyslę o tym, że już nie
    jestem nauczycielką - tyle razy czuję ogromną ulgę i radość. Jak człowiek,
    którego ktoś uwolnił z więzienia.

    I na razie nie myślę o powrocie. Nie wykluczam gdzieś w przyszłości gdybym
    jakimś cudem dostała sensowną propozycję blisko miejsca zamieszkania, ale jak na
    razie nie widzę powodu ani chęci by tam wracać.

    --
    "Czego oni ich uczą wtych szkołach!"
  • brynika 06.05.07, 19:35
    Problem rozwiąze się sam:)
  • 44i 06.05.07, 21:20
    gratuluję!
  • greene3 11.05.07, 11:10
    Gratulacje!!!

    No i w takiej sytuacji dobrze jest być nauczycielem!!!

    Wracając do Twoich wcześniejszych dylematów - mąż to taka istota, która czasem
    dobrze wie, co dla żony jest ważne.

    Mój "jeszcze nie mąż" wiedział, że ze szkoły powinnam uciec i pomógł mi podjąć
    tę decyzję. Teraz i ja widzę, że jestem spokojniejsza, szczęśliwsza i żyję
    pełnią życia. W szkole było mi ciężko - mimo że mówiono, że się nadaję.

    Twój mąż widzi, jak kochasz tę pracę i radzi pozostanie w niej. Może ma rację?
    Może to jednak coś dla Ciebie. Może po prostu jesteś zmęczona? Po wakacjach
    możesz wziąć już urlop, skoro jesteś w ciąży, a jak maleństwo się pojawi i
    podrośnie, podejmiesz decyzję.

    Fantastycznie jest, kiedy wszystko tak się dzieje w odpowiednim momencie.

    Szczęścia życzę :-))))))))))
    --
    www.oficynamm.pl/forum
  • steppenwolff1 11.05.07, 18:53
    A moim zdaniem to nie jest żadne rozwiązanie tylko zawieszenie decyzji na haku.
    Ja osobiście byłabym bardzo zła na taki bieg spraw. Ale dzieciaczka SERDECZNIE
    gratuluję :-))

    pozdrawiam
    Anka
  • brynika 14.05.07, 09:19
    Kiedy pisałam, że jestem w ciąży i że sprawa rozwiąze się sama, to miałam na
    mysli to, że na razie pociagnę do porodu (w styczniu)A jak mnie zwolnią to nie
    wracam do szkoły i już. Będę miała kopa na rozruch:)
  • greene3 16.05.07, 00:10
    Zwolnią, jak to zwolnią? Przecież skoro jesteś w ciąży to nie mogą. Tylko
    szybko powiedz, żeby nie było, że nie wiedzieli...
    --
    jeszcze tylko...
  • brynika 17.05.07, 16:29
    Jestem zatrudniona na czas określony do końca sierpnia. Ale nie na zastępstwo.
    Zdaje się więc, że w 3 miesiącu ciaży nie moga mnie zwolnić i muszą przedłużyć
    umowę do końca urlopu macierzyńskiego. Tak mi się wydaje, ale nie jestem pewna
    jak to w końcu jest.
  • greene3 22.05.07, 20:36
    Też mi się tak wydaje i trzymam kciuki aby tak było. Jak chcesz poszukać
    potwierdzenia tego w ustawach to polecam stronę www.oficynamm.pl i dział akty
    prawne
  • brynika 23.05.07, 19:06
    Zadzwoniłam dziś do koleżanki która zajmuje się sprawami kardowymi i tu
    niespodzianka! Okazało się, że od niedawna w karcie nauczyciela pojawil się
    zapis że nauczyciel kontraktowy musi być zatrudniony na stałe o ile nie jest na
    zastępstwie. No proszę, a u nas w szkole robią ludzi na szaro bo kupa osób ma
    umowy na czas określony i to czasem nawet po kilka lat, podczas gdy zgodnie z
    Kodeksem Pracy trzecia umowa MUSI być podpisana na czas nieokreślony!!!
  • asia23bb 23.05.07, 19:50
    Niestety, jest maly kruczek:
    " 7. W przypadku zaistnienia potrzeby wynikającej z organizacji nauczania lub
    zastępstwa nieobecnego nauczyciela, w tym w trakcie roku szkolnego, z osobą
    rozpoczynającą pracę w szkole, z nauczycielem kontraktowym lub z nauczycielami,
    o których mowa w ust. 5, stosunek pracy nawiązuje się na podstawie umowy o pracę
    na czas określony."
    I jak wynika z mojego doswiadczenia, dyrektorzy interpretuja to jak chca, tzn na
    swoja korzysc i nauczyciele kontrkatowi maja umowe na rok.
  • brynika 25.05.07, 09:58
    No tak, ale ja nie jestem na zastępstwo i nie zaczynam pracy w tej szkole.
    Pracuję tam już rok, na zastępstwo byłam pół roku,a w przyszłym roku mam 25
    godzin biologii i angielskiego a i tak muszą zatrudnic kilka nowych osób bo
    sporo ludzi odchodzi
  • greene3 25.05.07, 17:10
    A to pierwsze słysze o sytuacji, że nie ma ludzi do pracy bo odchodzą.
    Zazwyczaj spotykałam sie z majowymi nerwami czy w przyszłym roku starczy godzin
    dla wszystkich, bo godzin coraz mniej, dzieci coraz mniej i w ogóle
    --
    jeszcze tylko...
  • asia23bb 25.05.07, 20:21
    Zwroc uwage na to "W przypadku zaistnienia potrzeby wynikającej z organizacji
    nauczania"
    Mysle, ze z tego wlasnie wynika fakt, ze duzo nauczycieli kontraktowych co roku
    martwi sie o dalsza prace.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka