Delhi opanowała denga. Tropikalna, potencjalnie śmiertelna choroba przenoszona przez komary z rodzaju Aedes (
pl.wikipedia.org/wiki/Denga). W naszych mediach niewiele się o tym pisze bo w końcu Indie są daleko i niewiele nas obchodzą. Dlatego polski turysta wybierający się tam teraz może podróżować w błogiej nieświadomości póki nie schwyci go wysoka gorączka i okropne bóle stawów. W Indiach codziennie donoszą o kilkudziesięciu nowych zachorowaniach (
indiatoday.intoday.in/site/Story/112574/India/delhi-dengue-toll-rises-to-1,857.html) i o tym że szpitale nie radzą sobie z taką liczbą pacjentów. W niektórych z nich chorzy kładzeni są na podłodze albo zsuwane są łóżka aby było więcej miejsca do leżenia. Pomimo, że władze miasta zaciekle walczą z ogniskami rozprzestrzeniania się choroby, liczba zachorowań w tym sezonie zbliża się już do 2000 (w poprzednich wynosiła od 2 do kilkudziesięciu przypadków). W biurze podróży, z którym wybieram się niebawem do Indii pocieszyli mnie, że piloci wycieczek dotychczas nie zgłaszali żadnych przypadków wśród polskich turystów. Niemniej post ten pisze ku przestrodze. Jadąc teraz do Delhi czy w ogóle w ten rejon świata konieczne jest jeszcze intensywniejsze stosowanie profilaktyki przeciw ukąszeniom komarów. Środki z DEET, długie rękawy i nogawki itp. Za miesiąc skończy się pora deszczowa i wyschną miejsca namnażania się komarów ale póki co jadąc tam warto być świadomym zagrożenia.