Dodaj do ulubionych

Indie- wróciłam po 4 miesiącach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 17:18
Właśnie wróciłam z 4-miesięcznego pobytu w Indiach i jestem absolutnie
zafascynowana tym krajem. Z chęcią odpowiem na wszelkie pytania jego
dotyczące:-)
Edytor zaawansowany
  • Gość: Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 10:49
    No tak. Cztery miesiące, to już chyba taki okres czasu, który pozwala poczuć
    atmosferę tego kraju. Czekam na porządną relację (ze szczególnym uwzględnieniem
    miejsc których nie można pominąć)oraz informacje praktyczne.
    Pozdrawiam
    Marek
  • Gość: janusz IP: 218.66.8.* 25.12.05, 04:07
    no i jak bylo Asiu?
    janusz
    (z chin znowu)
  • Gość: Indiana Jones IP: 219.95.138.* 26.12.05, 07:09
    czesc Aska,
    Mieszkalem w Indiach prawie 5 lat...rowniez mi sie tam bardzo podoba.
    a jakie miejsca spodobaly Ci sie najbardziej?
    pozdrawiam z Borneo,
    R
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.05, 16:54
    5 lat!!! Szczerze zazdroszczę! Ja też najchętniej wróciłabym tam tak szybko jak
    to tylko mozliwe. Indie są absolutnie niesamowite. Ktoś kiedyś powiedział, że
    to kraj, który można kochać albo nienawidzić. Nie za bardzo wiem, jak możliwe
    jest to drugie. Owszem, do pewnych rzeczy trudno się przyzwyczaić i zrozumieć,
    część trzeba zwyczajnie zaakceptować, ale nie spotkałam chyba nikogo, kto po
    dłuższym pobycie w tym kraju wciąż pozostawałby obojętnym na jego piękno. Ja
    pokochałam indyjskie jedzenie, indyjską religię i kulturę, indyjski sposób
    robienia zakupów, otwartość i radość życia osób tam mieszkających...A że czasem
    miałam dość nieustannego hałasu tam panującego? Bródu na ulicach? Natarczywości
    niektórych Indusów proszących o mój numer telefonu na każdym kroku? To przecież
    część kolorytu tego kraju. Za którym teraz szczerze tęsknie. Nie mogę zasnąć z
    powodu ciszy za oknem, nasze polskie potrawy wydają mi się zupełnie bez smaku,
    a ludzie...? Nigdy nie uważałam nas za najszczęśliwszy naród na ziemi, ale
    dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo różnimy się pod tym względem od
    niemalże zawsze pogodnych i roześmianych Indusów. Nasze ulice, pociągi,
    tramwaje pełne są smutnych twarzy, tam mało ze sobą rozmawiamy, tak mało się
    śmiejemy...A przecież powodów do radości mamy znacznie więcej niż przeciętny
    mieszkaniec Indii...

    A same miejsca, które odwiedziłam? Pracowałam w Bangalore, więc zwiedzić udało
    mi się głównie południe kraju (poza Delhi, Jaipur i Agrą, do których wybrałam
    się na sam koniec. Podróż pociągiem w jedną stronę zajmuje 42h- baaaardzo
    oryginalne i niezapomniane przeżycia- szczerze polecam!!!!). I właściwie każde
    miejsce było na swój sposób niesamowite. Rejs po backwaters w Kerali, setki
    pradawmych świątyń w Mahaballipuram, rozległe plantacje kawy w Coorg...A przede
    wszystkim Hampi. To miejsce, w którym chyba najbardziej odczułam, że jestem w
    Indiach. Wschód słońca nad Sacred Centre to chwile których nie zapomnę do końca
    życia. Ale tak naprawdę takie chwile przeżywałam na codzień- nawet jeśli
    pozostawałam w Bangalore. Jazda autobusem, robienie zakupów, spacer ulicą,
    obiad w przydrożnej knajpie- nawet tak zwyczajne zajęcia to w Indiach
    absolutnie niesamowite chwile. Wystarczą oczy szeroko otwarte i zwykła chęć
    odkrywania tego co nowe i nieznane.
    Do Indii wrócę kiedyś na pewno. Marzę o odwiedzeniu mniej popularnych, północno-
    wschodnich stanów tego kraju oraz najdalej wysuniętych północnych zakątków. I z
    całą pewnością wrócę też kiedyś do Bangalore- miejsca, w którym moja przygoda z
    Indiami tak naprawdę się zaczeła.
  • Gość: Przemek IP: *.telnet.krakow.pl / 195.136.143.* 09.02.06, 21:54
    Cześć
    zawsze się zastanawiłem skąd ludzie biorą fundusze na tak długie wyprawy-pobyty
    (niedyskretne pytanie), możesz coś napisać o pracy na miejscu, bardzo mnie to
    ciekawi
    pozdrawiam serdecznie
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 15:09
    Może Cię to zdziwi, ale przez te 4 miesiące w Indiach wydałam znacznie mniej
    niż przez taki sam okres wydaję tutaj ,w Warszawie. Uwzlędniając 2-3 dniowe
    podróże każdego weekendu. I żyjąc na naprawdę całkiem niezłym poziomie.
    Najdroższy jest oczywiście bilet- ja zapłaciłam 2800 zł w dwie strony.
    A jeśli chodzi o pracę- ja byłam na praktyce studenckiej. Pracowałam (choć
    pracować w Indiach i w Polsce to zupeeeeeeełnie inna sprawa) w organizacji
    pozarządowej.
  • Gość: Grzesiek IP: 203.113.40.* 11.02.06, 10:03
    Ilekroc wracam z Azji do Polski widze bardzo szarych ludzi, nie usmiechnietych
    malo rozmawiajacych, to prawda ! za granica Polacy tez sa malo przystepni
    Czy to rzeczywiscie komunizm tak uczynil czy natura taka paskudna ?!!
  • kornel-1 11.02.06, 18:22
    Gość portalu: Grzesiek napisał(a):

    > Czy to rzeczywiscie komunizm tak uczynil czy natura taka paskudna ?!!

    A gdy wyjeżdżasz do Holandii czy Danii to jakich widzisz ludzi?
    k.
  • Gość: marek IP: *.server.ntli.net 12.02.06, 21:36
    Za granica to ja uciekam jak najdalej od Polakow a w Polsce nie mam gdzie uciec
  • Gość: Waski IP: *.dol.gov 16.02.06, 18:02
    Jak ci sie tam tak bardzo podobalo to wracaj do tych smierdzacych brudasow.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 22:19
    Interesuje mnie GOA byłas może jakie ceny wynajmu mieszkań?
  • ovca4 17.02.06, 21:39
    Witam

    Ciesze sie Asiu, ze tak bardzo podobalo Ci sie w Bangalore...Szkoda, ze nie
    udalo nam sie spotkac na miejscu. Mam nadzieje, ze informacje ode mnie byly
    choc troche przydatne w przygotowaniach do wyjazdu :).

    Ja juz tez wrocilam do Polski po rocznym pobycie, ale zamierzam znow pojechac
    do Indii... Nie moge powiedziec, ze wszystko mi sie tam podoba, ale zycie
    wyglada zupelnie inaczej. Tez zauwazylam to, ze Indusi sa bardziej szczesliwi
    od nas, chociaz (tak jak napisalas) maja w porownaniu z nami mniej powodow do
    tego, by sie cieszyc. To samo zauwazylam bedac w Rumunii...

    Co do cen wynajmu mieszkan w Goa. Bylam tam w zeszlym roku, glownie w
    Calangute. Interesuja Cie ceny wynajmu na dluzszy okres, czy kilkudniowo-
    turystycznie?

    Pozdrawiam
  • Gość: Foxy IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.06, 17:10
    Ceny ktore podaje sa aktualne bo wrocilem dzis- Benaulim "Furtado's Beach
    House" ok 800INR za dwojke, murowane bungalowy na plazy,Palolem "Cafe del Sol"
    polecam, bambusowy pietrowy domek z dwoma lazienkami na 4 osoby 1700, domek na
    2 osoby 800INR, Calangute okazyjne wynajecie mieszkania 5min od plazy 2000INR-
    na 6 osob.
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 22:30
    Żałosne jest to co piszesz. Ilu Hindusów miałeś okazję spotkać w swoim życiu?
    No właśnie...
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 22:34
    Mój post miał się oczywiście znaleźc pod wypowiedzią przedmówcy...
    A za Twoje rady rzecz jasna baaaaaardzo się przydały! Wielkie dzięki!!!
  • Gość: jacek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.07.06, 22:50
    własnie natrafiłem na Twoj post, ja jade do Indii na 3 tygodnie, Indiee pn +
    Nepal ,wylot 7 sierpnia, mam pytanie dotyczace malarii, jakie jest zagrozenie
    malarią w pn Indiach w sierpniu, jak to wyglada, czy brałaś jakieś leki???
    pozdr dzieki za odp
  • ovca4 31.07.06, 11:22
    Witaj

    Jak ja Ci zazdroszcze tego wyjazdu :)...mam nadzieje, ze juz niedlugo i mi uda
    sie tam powrocic :).

    Moj pobyt w polnocnych Indiach trwal ok.8 miesiecy bez jakichkolwiek lekow, czy
    szczepien. Nie slyszalam tez o zagrozeniu malaria w tym regionie, raczej spotyka
    sie ja na poludniu kraju. A z tego co wiem to w leki tego typu lepiej nie
    zaopatrywac sie w Polsce, bo cena ich jest bardzo wysoka, a na miejscu mozna je
    kupic za grosze.

    Pozdrawiam i zycze udanej podrozy
  • borasca0107 30.07.06, 07:24
    Gość portalu: Asia napisał(a):

    > a ludzie...? Nigdy nie uważałam nas za najszczęśliwszy naród na ziemi, ale
    > dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo różnimy się pod tym względem od
    > niemalże zawsze pogodnych i roześmianych Indusów. Nasze ulice, pociągi,
    > tramwaje pełne są smutnych twarzy, tam mało ze sobą rozmawiamy, tak mało się
    > śmiejemy...A przecież powodów do radości mamy znacznie więcej niż przeciętny
    > mieszkaniec Indii...

    hej... trafne spostrzezenia!! Tez zawsze zadziwiala mnie ciagle jakas taka
    niespotykana pogoda ducha w krajach, w ktorych ludzie powinni byc dopiero
    marudni... az tu nie dawno trafilam na cytat Milosza, po przeczytaniu, ktorego
    jakos tak mi sie to wszystko poukladalo w jedna calosc:

    "jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna"

    no i jeszcze o tym usmiechu kiedys pisalam tutaj,
    jesli ktos z Was ma ochote przeczytac:)
    www.portalsukcesu.com/?category,show,8279
    ... wiec jesli my jestesmy marudni to znak, ze nasza sytuacja nie jest jeszcze
    tak bardzo tragiczna, jakby na to smutaśne miny wskazywaly ;))))

    Czekam na dluuuuuuuugie opowiesci z podróży
    po Indiach - nie dajcie sie prosic!!

    Pozdrowionka:)



    --
    www.borasca0107.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka