Dodaj do ulubionych

czwartek 23.09

23.09.04, 14:38
oj nagrzeszyłam, i to jak:(
wczoraj tak ładnie mi szło ale w pubie nie było siły( tzn była tylko ja jej
nie miałam:))i wypiłam 2 duże piwa z sokiem, cynamonem i gozdzikami:/na swoje
usprawiedliwienie mam tylko tyle ze sporo tanczylam.
Te dwa piwa bym jakos przezyła, ale okolo 2.30 wrociłam do domu taaaaaaaaka
głodna ze ze nie moglam zasnąć, nie do końca trzezwa zrobiłam sobie kanapki
z bagietki i to wcale nie małe:/boje sie stanać na wadze chociaz obudzilam
sie rano bez wystajacego brzucha(jak to zwykle mam po piwie) i wcale nie
czułam sie jakas rozepchana:D

dzisiaj post!!!
Sniadanie-jabłoko plus 2 wasy z łyżeczką miodu
2śniadanie - dwa ogorki małosolne plus herbata
na obia bedzie chyba zupa wodzianka
Edytor zaawansowany
  • biedronka73 23.09.04, 14:43
    Wcale mnie nie dziwią Twoje napady apetytu.
    Przecież Ty się głodzisz..
  • anima 23.09.04, 14:55
    mówią niektórzy, że to nie samo piwo powoduje tycie, ale towarzyszące
    im "atrakcje", czyli czipsy, paluszki, krakersy i kanapki właśnie (u niektórych
    piwo wzmaga apetyt właśnie)...
    ja wolę nie pić ;-)
    a jeśli jakiś alkohol, to najlepiej czerwone wino - dużo się go nie da wypić, a
    w dodatku ma działanie zdrowotne (w umiarkowanych oczywiscie ilościach)
  • pom 23.09.04, 15:22
    Na piwo KONIECZNIE należy uważać.
    Zawiera cukier gorszy od sacharozy, którą mamy w ciastkach i czekoladkach.
    Cholerstwo zwie się maltozą i po wchłonięciu błyskawicznie odkłada się w
    postaci tłuszczu. Poza tym podnosi poziom cukru we krwi, co wzmaga apetyt na
    słodkie. Pomijając to, że samo piwo wzmaga chec na żarcie....

    --
    Żyj pięknie, mimo wszystko.
  • anima 23.09.04, 15:33
    no własnie...
    ja wlasnie wciagnelam serek bialy chudy, z maslanką i dwoma deseczkami ;-)
    smacznego :)
  • ronka3 23.09.04, 18:08
    A ja dzisiaj do kawy pozwolilam sobie zjesz biscotti, ale nie mam wyrzutow
    sumienia bo postanowilam jesc najwieksze sniadanie, skapszy lunch i tylko jakis
    owoc wieczorem. Juz wlasciwie tydzien trzymam wieczorna dyscypline i jest mi
    coraz latwiej, i lepiej sie czuje. Jak mi tylko przejdzie to zaziebienie
    zasmarkane to zaczynam regularnie cwiczyc.
  • 53kilogramowa 23.09.04, 19:16
    no tak, to piwo nie było rozsądnym pomysłem:/
    niby nie przekroczyłam wczoraj 1200kcl ale i tak nie jest to "dieta"
    nie zgadzam sie jednak z twierdzeniem ze się głodzę, czasem tylko uda mi się
    nie przekroczyć 800kcl, a zazwyczaj jest ich koło 1000, wiec to chyba nie jest
    głodówka.

    no ale macie racje, jesli chcę schudnąc to powinnam podejsc do tego jakos
    bardziej fachowo
    postaram się

    pozdrawiam wszystkie Kobitki:)
  • petrea 23.09.04, 19:57
    Zgrzeszyłam dzisaj :( Na śniadanie bułka z masłem i midem + kawa z mlekiem.
    Pyszne było, cholera :(
    Ale potem już dobrze. Woda, kawa z mlekiem. Na obiad już ok, pierś kurczaka +
    surówka z kapusty. Na podwieczorek kefir. Na kolację będzie jabłko.
  • moonika_l 23.09.04, 23:11
    Ja wczoraj byłam tak zarobiona robotą :) że czasu nie miałam nawet na napisanie
    jednego marnego posta. Ale, ale.. co ja wlasciwie robilam? Wiecie, nie mam
    pojecia. Aaaa... już wiem instalowałm jeden program przez 5 godzin i sie ciagle
    komp wywalał! Dopiero dzisiaj go dałam rade pokonac...
    Wczoraj miałam straszny dzien - najpierw zjadlam kilka sliwek, potem długo
    latałam po miescie zalatwiajac rozne sprawy (m.in. dowiedzialam sie mierzac
    żakiety, że 38 rozmiar jest dla mnie za duzy, pani mi powiedziala, ze musze
    sobie znalezc 36, wtedy ladnie lezec bedzie). Wieczorem nie moglam znalezc
    sobie miejsca w domu i wtedy sobie przypomnialam, ze oprocz tych sliwek to ja
    nic. Oczywiscie nadrobilam - wiecie zjadlam kawal kielbasy - obrzydliwej
    zreszta... i jeszcze mi bylo malo, to kotleta mielonego z obiadu.
    A dzisiejszy dzien to wcale na straty. Rano po Bogu, kawa, bułeczka drożdzowa,
    kawa, obiad - kopytka bez niczego i do tego niewiele, potem woda... ale
    wieczorem robilam mrowisko, no i zjadlam kilka płatkow... wprawdzie one sa bez
    cukru... ale jednak. Gorzej ze jutro mam impreze nie z tej ziemi i na pewno cos
    mi sie przydarzy...
    M.
    --
    Optymizm jest prawdziwym kamieniem filozoficznym, który zmienia w złoto
    wszystko czego dotknie.
    UWAGA! Kłuję!
  • pom 23.09.04, 23:22
    Moniko, pamietaj, ile kosztowało Cię dojście do tego, co masz!
    Żebys potem nie wzdychała, jak to pieknie było mieć rozmiar 38...
    --
    Żyj pięknie, mimo wszystko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka