Dodaj do ulubionych

leczenie agorafobii i lęku napadowego

07.05.07, 16:56
hej
wpiszcie swoje doświaddczenia,z lekami z roznymi terapiami,ile to u was trwa
lat i w ogole w ogole,CÓŻ TO ZA CHOLERA TA AGORAFOBIA!!!

ja od roku sie lecze,zaledwie od 2 miesiecy biore leki,xanax i
mirzaten,chodzilam na terpaie indywidualna analityczna,teraz zaczelam
poznawczo-behawioralna indywidualna,planuje grupowa,
wszystko nagle stanelo na glowie,wszystko sie zmienilo,ale wydaje mi sie
ze,przynajmniej tak jest w moim przypadku,choroba zaczela sie wowczas gdy
naprawde "miarka sie przebrala" :chore relacje z przyjaciolmi,z bylym
chlopakiem,ze znajomymi,wszystko takie nieszczere i ciągniete na sile,tak
jakby nagle organizm juz nie wytrzymal i sie zbuntowal.choroba zmusila mnie
do zrobienia najwiekszych porzadkow w moim zyciu.
piszcie jak to u was wyglada!

Edytor zaawansowany
  • 08.05.07, 16:39
    Skontakuj sie z abrakadabra, pisal w jakims watku, ze sie wyleczyl. Ja mieszkam w dziurze, wiec nie moge skorzystac.
  • 25.05.07, 11:30
    jeszcze sie nie wyleczyłem, ale czeba zacząć od tego że musisz być sobą nie
    udawać nikogo
  • 15.09.07, 13:38
    ja leczylem się na wiosne eft i czuje się wyleczony:) teraz rozwijam sie tylko dalej:) Ale to co piszesz o relacjach z ludźmi jest wszystko do zmiany, bo co to za znajomi i bliscy co doprowadzają cię do choroby? Warto się leczyć, żeby któregoś dnia rozejrzec się wokól i zobacyć ludzi, którzy CIę szanują, akceptują taką, jaka jesteś:)
  • 22.10.07, 09:23
    dzień dobry jestem tutaj nowy niedawno znalazlem strone która porusza temat
    choroby z którą walcze od 20 lat i nikt mi niemoże pomóc ostatnio gdy bylem u
    psyhiatry to mi powiedział czego pan odemnie oczekuje cudu?i zapisał nootropil
    800 360 tabletek a na recepcie postawil pieczatke nie zamieniac ja mu muwilem ze
    juz mialem terapie z nootropilem ale nic niereagowal jestem z bydgoszczy jezeli
    ktos zna jakąs dobrą terapie to prosze o pomoc
  • 03.11.07, 12:40
    w.konek2 napisał:

    > dzień dobry jestem tutaj nowy niedawno znalazlem strone która
    porusza temat
    > choroby z którą walcze od 20 lat i nikt mi niemoże pomóc ostatnio
    gdy bylem u
    > psyhiatry to mi powiedział czego pan odemnie oczekuje cudu?i
    zapisał nootropil
    > 800 360 tabletek a na recepcie postawil pieczatke nie zamieniac ja
    mu muwilem z
    > e
    > juz mialem terapie z nootropilem ale nic niereagowal jestem z
    bydgoszczy jezeli
    > ktos zna jakąs dobrą terapie to prosze o pomoc

    JA tez zbydgoszczy jestem zaczełam terapie,u pani mgr
    Sobolewskiej,przyjmuje w szpitalu Biziela,natomiast psychiatra dał
    mi namiary na psychologa który zajmuje sie ludzmi którzy mają
    problem z lękami,jak je znajde to napisze.
  • 11.11.07, 21:25
    dziękuje karola czekam na wiadomosc od ciebie jezeli to kogos interesuje mnie
    pomagały przez pewien okres tabletki zomiren ale musialem odstawic bo istnialo
    prawdopodobieństwo uzaleznienia sie odnich teraz bylem u dr.Banach i przepisala
    mi doxepin i xamax niewiem jak zareaguje dalej muj organizm ale teraz niemoge
    wogule chodzic mysle ze to minie niewiem juz czego sie chwytac moze hipnoza?
    chociaz troche sie boje takich metod ale jak patrze na ludzi to im zazdroszcze
    normalnego chodzenia wuwczas inne problemy by nieistnialy bardzo duzo modle się
    i wierze ze wyzdrowieję bo tylko to mi zostało.
  • 23.08.10, 04:01
    Hej ja xanaksu brać nie mogłam uwazaj na działania nieporządane jestem tu nowa i
    mogę nie wiedzieć dokładnie co ci jest ja miałam napady lęku co 1 2 dni mam syna
    w wieku 3lat i byłam z nim w domu sama w trakcie ataków czułam paniczny lęk że
    umieram że zaraz dostane zawał lub wylew cisnienie mi skakało serce waliło i ten
    paniczny strach to było nie do wytrzymania teraz jestem pod opieką psychiatry i
    biorę tabletki ARKETIS bardzo mi pomogły w tej chwili jest dużo lepiej wychowuję
    syna pracyję i zaczynam wracać do szczęsliwego życia
    jeżeli możesz to napisz jakie masz objawy choroby takie pogadanie może pomóc nie
    martw się nie jesteś sam

    co do xanaksu brałam najmniejszą dawkę 0,25mg miałam koszmary po nich i czułam
    się jak po jakichś narkotykach omamy normalne jeżeli też tak masz to przestań to
    brać
    czekam na odpowiedz z Twojej strony Pozdrawiam
  • 03.12.07, 08:54
    karola jak tam? czekam na porade ale ty wogule niewchodzisz wogule malo osób sie
    wypowiada czyzby sie wyleczyli z agorafobi jak tak prosze bardzo o porady jak i
    gdzie sie leczyc i piszcie cosbo zawsze jakis wniosek mozna wylapac z waszych
    wypowiedzi.
  • 01.11.07, 16:20
    Ja cierpie na agorafobię i takie różne dziwne lęki od ponad 10 lat.
    Sądze, że coś z tego przejęłam w genach po moim ojcu. Patrząc
    jedynie na niego mam nadzieje, że kiedys z tego wyjdę. Wizyty u
    psychiatry, psychologa. Jeden odsyła do drugiego, ponieważ jestem
    wyjątkowo trudną, przystającą przy swoim pacjentką. U psychiatry
    byłam ostatnio ponad rok temu i kazda kolejna wizyta to głupie
    pogaduszki, które sprawiają, że czuje się lepiej przez dzień no i
    oczywiście tablety:( Wiem, że czasem ciężko bez nich wytrzymac ale
    staram się. Jedyne co nas moze wyleczyc to nauczyc sie panowac nad
    swoim ciałem, umysłem, nie pozwolic mu rządzic. Wiem, że to trudne,
    ponieważ sama tego nie umiem. Ale jesli my sami sobie nie pomozemy
    to sądze, że zadne terapie i leki tu nic nie zdziałają.
    Ojciec mówi, ze jemu tak poprostu przeszło, przestał się bac, i tak
    to niczego nie zmieni i jest zupełnie innym człowiekiem niz kiedys.
    Nie wiem jak to mu się udało. Ja jestem chyba zaprogramowana, że mam
    te natrętne myśli w głowie i za cholere nie umiem z nimi walczyc ale
    leków nie będę brać!! Moze kiedys uda mi się z tego wyjsc.. narzaie
    moje życie jest przewrócone do góry nogami.
    Pozdrawiam wszystkich.
  • 27.12.07, 17:08
    daisy56 nie wiem dokładnie z czym się borykasz na codzień. Ja też mam nerwicę,
    napady lęku, byłam u psychiatry, ale mnie zlekceważyła więc nie chodzę. Jedyna
    rzecz która trzyma mnie jest Bóg, Biblia. Kiedyś około 15 lat temu powierzyłam
    życie Jezusowi, tzn. zdecydowałam że chcę żyć tak jak jest napisane w Biblii i
    to bardzo mi pomogło. To nie znaczy że jestem całkiem zdrowa, ale dzięki Bogu
    znajduję pomoc w trudnych chwilach i jestem spokojna. Jeśli Cię to choć trochę
    zainteresowało napisz coś.
  • 21.01.08, 12:23
    Witajcie!Rowniez borykam sie z nerwicą lękową,napadami lęku i
    agorafobią.Moja choroba zaczęła sie 15 lat temu w ,,szkolnej
    ławce,,Na początku niewinne przyspieszanie serca,jakies
    pobudzenia,niepooj,drzenia,zawroty głowy(dla mnie najgorszy objaw)
    Zaczęly sie wizyty po lekarzach,przerozne badania(wszystkie wyniki
    ok)i diagnoza -nerwica lękowa.Zapisalam sie do psychologa na
    terapie,nawet pomagalo,objawy malaly ale przyszedl dzien w ktorym
    dostalam pierszy prawdziwy napad lękowy(teraz dopiero naprawde
    okazalo sie na jaką powazną chorobę cierpie.Po atakach przyszla
    agorafobia.Zamknęla mnie w domu na prawie 2 lata.Powoli zaczynam
    wychodzic z choroby(wg.lekarza)choc ja nadal czuje zal do tego co
    stracilam.Nie mam rodziny,pracy nie mogę podjąc,nikt mnie nie
    rozumie,jestem uwazana za lenia,mimo 35 lat nadal na utrzymaniu
    rodzicow.Koszmar,boje sie podjąc jaką prace ,bo ja nawet nie wiem
    jak bym miala do niej dotrzec!Spotykam sie z terapeutą raz w
    tygodniu,jest troche lepiej ale zycie nadal stoi w
    miejscu.Pozdrawiam:(
  • 25.01.08, 14:53
    no widze ze wreszcie mam pokrewna dusze bo tutaj nikt od dawna niepisze napisz
    jakie leki bierzesz ja teraz xetanor lekarka muwi ze dobre biore juz 2 miesiac
    ostatnio bralem zomiren ale powiedziala mi ze moge sie uzaleznic i biore te
    narazie nic specjalnego ale czytam nieraz wypowiedzi innych co brali podobno po
    pewnym czasie dzialają ja tez mam agorafobie od kilkunastu lat leczyli mnie
    ruznymi lekami na poczatku szli w kierunku nerwicy padaczki depresi itp niewiem
    co robic bo juz bym chcial chociaz małą zauwazalną poprawe ale trzeba
    cierpliwosci zastanawialem sie nad hipnozą ale mam mieszane podejscie do tego
    typu leczenia hociaz muwie sobie jak do konca tego miesiaca niebedzie poprawy to
    sie zdecyduje ale caly czas wierze ze niebedzie to konieczne pozdrawiam i zycze
    wyleczenia odpisz.
  • 13.02.08, 12:28
    Witaj.ja na dzien dzisiejszy nie biore zadnych lekow,ale wiem z
    doswiadczenia ze aby zacząc walczyc z agorafobią to trzeba sie choc
    troszke lepiej czuc.Ja nie wiem czy jestem dobrym przykladem
    pokonywania fobii ale wiem ze gdyby nie ,,treningi,,nadal nie
    wyszlabym z domu.Lekarz na terapi kazal mi wychodzic z domu ,na
    początku na malenkie(10metrowe!)odleglosci.Na drugi dzien albo nadal
    taka sama odleglosc alebo troszke dalej.Pisze to choc wiem ze nie
    jest to prosta droga ale nie sądze aby agorafobie mozna bylo
    wyleczyc lekami.Jest to cos wyuczonego i trzeba po prostu sie tego
    oduczyc.Najgorsze jest to ze w czasie ,,wyjsc,,moze sie pogorszyc
    ale trzeba to przetrzymywac i przekonywac siebie ze nic sie zlego
    nie stanie.Najgorsze co mozna robic to sie ,,zasiedziec,,wiem bo
    sama szlam tą drogą.Jak na razie nie osiągnelam wiele bo nadal mam
    ograniczenia ale jestem w stanie dojsc sama do sklepu,apteki itp.A
    na dalsze odleglosci z kims.Ale uwierz mi gdyby nie ciągle proby
    nadal siedzialabym w domu!!!!!!Pozdrawiam i sluze radą
  • 13.02.08, 17:00
    a moglabys podac nazwe leku ktury ci pomugl?
  • 29.09.08, 21:33
    Witam serdecznie!

    Jestem terapeutą z Bydgoszczy i z wielką przyjemnością wszedłem na tę stronę i
    zobaczyłem osobę z Bydgoszczy. Osobiście uważam że żadne specyfiki
    farmakologiczne nie pomogą tutaj zwalczyć tej fobii, ale po prostu profesjonalna
    sesja która znajdzie przyczynę tego stanu i zacznie się to zmieniać za pomocą
    wizualizacji oraz głębokich relaksacji. Do tego prawidłowa pomoc terapeutyczna
    czyni cuda. Trzeba postawić na prawidłowym radzeniu sobie z problemami, z
    akceptacją własnej osoby oraz ze zmianą spojrzenia na otoczenia. W razie czego
    proszę pisać na adres man200834@wp.pl

    Chętnie pomogę w miarę swpoch skromnych mozliwości
  • 13.02.08, 12:40
    Mam 49 lat.Od wielu lat cierpie na depresje lękowa.Raz jest
    lepiej,raz gorzej.Ale tego co przezywam nie da sie opisac slowami.Na
    pierwszy rzut oka nikt by nie powiedzial,ze jestem chora-a ja
    przezywam koszmar.To co sie dzieje w mojej psychice-jest
    straszne.Najgorsze sa lęki-jak sie nasila-zycie staje sie nie do
    zniesienia.Jakby tego bylo malo-od roku cierpie na agorafobie.A lęki
    przerodzily sie w napady paniki.Duzo byloby pisac na ten
    temat.Chcialabym porozmawiacn z kims kto ma podobne problemy.Czuje
    sie przez ta chorobe gorsza od
    innych,niepotrzebna,nierozumiana,czuje sie wielkim ciezarem dla
    bliskich.Jestem zdrowa fizycznie a mimo to czuje sie kaleką.Choroba
    uniemozliwia mi normalne funkcjonowanie,nie moge wyjsc sama z
    domu.Kiedys bylam tak bardzo aktywna.
    Prosze o pomoc.
  • 13.02.08, 16:54
    ja choruje juz od ponad 15 lat i niema poprawy czytam te rózne wypowiedzi ale te
    przyklady ze po takim leku itp jest lepiej mnie niedotyczą niewiem moze juz
    psychika mi siadla calkowicie bo trace wiare w wyleczenie a tutaj trzeba wierzyc
    ale co z tego ze ja bardzo wierze a wyjde i sie zatocze i juz panika
    obezwladniający strach i koniec spaceru nieraz biore rower i sie go trzymam ale
    to niejest wyjscie ja wszystko rozumiem ze trzeba sie przelamac uwierzyc ze sie
    uda ale to muwią ludzie kturzy niewiedza jak ja sie czuje ostatnio lekarka
    dziwila sie i muwila ze juz powinna byc poprawa po lekach kture mi zapisala
    XETANOR a ja mam dni w kture lepiej sie czuje a sa tez takie ze koszmar
    zauwazylem ze po powierzchniach trawiastych jak ide lek jest mniejszy ruwniez
    jak jestem wyspany tez lepiej kiedys powiedzialem to lekarce to mi powiedziala
    ze mam zamknąc oczy i wyobrazic sobie ze chodze po łące to ja mialem w miescie
    chodzic z zamknietymi oczami? zaraz sie przepisalem do innego ale niekturzy
    lekarze lekcewaza te chorobe zmieniaja leki dawki itp milo pogadac z kims co wie
    jak to jest pozdrawiam.
  • 13.02.08, 23:53
    Wiem jak Ci jest cięzko ja ze swoją nerwicą walcze tez juz dobrych
    10 lat,ale napady panicznego lęku mam dopiero od 2002 a od 2004
    agorafobie.Byłam na psychoterapi ktora niestety nie zapobiegla
    pogorszeniu i potem byl juz lekarz.Na początku bralam
    Tranxene,Metocard(na serce)i Coaxil-jest to lek
    przeciwdepresyjny,jak pamietam to na nim ani razu nie mialam
    napadu.Nadal nieswojo sie czuje jak wychodze ale wiem ze gdyby
    nie ,,male kroczki,,nie wyszlabym nigdzie.mi
    pomaga ,,trening,,wieczorem kiedy jest ciemniej,(ludzie nie widzą)
    Powinienes zazywac cos przeciwlękowego i jak nie będziesz czul lęku
    to próbowac na sile sie przemieszczac.Nie od razu wycieczka
    rowerowa:) ale kawaleczek po kawalku.Wiesz mi gdybym tego sama nie
    doswiadczyla to bym nie pisala ale to dziala!Moje pierwsze wyjscia
    to bylo 10 metrow.Teraz jak jest potrzeba zalatwie wiele a z kims
    towarzyszącym-wszystko.Najwazniejsze to czuc sie dobrze ,to daje
    nadzieje ze zaden atak nie wystąpi.Nic nie piszesz czy uczęszczasz
    na jakąs psychoterapie?Polecam poznawczo-behawioralną.A jeszcze
    jedno-jak zaczynalam,,spacerki,,to musialam prowadzic dziennik wyjsc
    i na następnej terapii relacjonowalam gdzie bylam i jak sie wtedy
    czulam.Pozdrawiam
  • 15.02.08, 11:27
    jeśli chcielibyscie pogadac piszcie; ania5050@gazeta.pl
  • 05.09.08, 20:19
    Witam!!! Mam 21 lat i od dziecka nie lubiałam spędzać czasu w tłumie
    np. w kościele ale mój stan się pogorszył 3 lata temu po śmierci
    dziadka strasznie to przeżyłam i od tamtej pory nie mogę normalnie
    funkcjonować nie wsiąde do autobusu tramwaju itp. Jestem na 2 roku
    kosmetologii i każde zajęcia to walka z samą sobą cały czas boje się
    żeby nie zemdleć to chore ;( Wakacje nad morzem a ja nie moge wyjść
    na plaże bo się dusze ;( Zaręczyłam się niedawno i planuje ślub ale
    jakoś nie moge sobie wyobrazić spędzenia czasu w koście to głownie
    przyczyniło się do tego,że zdecydowałam się iść do psychiatry jestem
    po pierwszej wizycie miła pani odrazu powiedziała że to agorofobia i
    i nerwica lękowa dostałam cały plik tabletek i od jutra biore
    pierwszą tabletke mam nadzeije że to w końcu minie z tym dalej żyć
    się nie da ale tak łatwo się niepoddam będe próbować do skutku....
    Jeżeli ta terapia przyniesie rezultaty dam wam namiary znam osobe
    która dzięki niej się w 100% wyleczyła jeżeli i mnie się uda będę
    dumna ;) ciekawi mnie jedna rzecz jak się czujecie po takich lekach
    antylękowych w życiu nic takiego nie brałam i aż się boje ;)
    Pozdrawiam wszystkich i życze powodzenia
  • 18.02.08, 21:31
    dziekuje za porade ale chce dodac ze ja jak jest ciemno to calkowicie trace
    orientacje nawet jak zamkne oczy to juz niezrobie ani kroku niemoge tez stac jak
    ide w miare szybko ze spuszczona glowa to przejde ulice ale niemoge stanac
    rozejrzec sie i isc bo sie przewracam niemoge tez bez oparcia sie przedtem
    patrzec do gury ja tez opisuje swoje objawy w danym dniu i muwie onich lekarzowi
    ale lekarz muwi jak wyuczoną formulke ze trzeba to przezwyciezyc normalnie
    kwadratura kola pozdrawiam.
  • 19.02.08, 12:36
    Nie mmozna chodzic i patrzeć pod nogi bo wtedy nasilają sie zawroty!
    Ja tez tak mam.
    Nie chodz szybko bo wtedy cięzko sie zatrzymać:)
    Poza tym to są wszystko objawy lęku i dlatego lekarz tak mowi...
    Wyjdz i powoli ,spokojnie przejdz jakis odcinek,nic na siłe,jak nic
    sie złego nie podzieje na drugo dzien będzie łatwiej wyjsc.
    A w ogole jak sobie radzisz np:praca i te sprawy?
  • 22.02.08, 11:28
    do pracy jezdze rowerem teraz a jak snieg to mam przystanek obok bloku i przy
    zakladzie wysiadam mam prace siedzaca tak ze problemuw z choroba w pracy niemam
    bo w budynku juz niemam zawrotuw teraz przestalem brac xetanor i zapisali mi
    Histimerck seroxat i xanax napisze puznie jak dzialaja i piszczie bo nieczuje
    sie czlowiek taki samotny w walce z chorobą pozdrawiam.
  • 22.02.08, 20:01
    To i tak sobie jakos radzisz ,nawet lepiej niz ja!Ja nie jestem w
    stanie nawet sobie wyobrazic tego ze ide teraz do pracy co
    oczywiscie dodatkowo mnie psychicznie obciąza:(
    Jesli dajesz rade pracowac i sie przemieszczac to nic nie stoi na
    przeszkodzie ,,trenowac,,wyjscia az osiągniesz stan w ktorym te
    wyjscia nie będą tak lękotworcze.Wiem ze Ci sie uda!
    Nawet zazdroszczę Ci tego co mozesz:)....
  • 19.03.08, 11:16
    Ja nie moge jezdzic autobusami, bardzo sie tego boje, nie moge sie
    przemoc.Przez to praktycznie nie moge pracowac.Zdarzaly mi sie
    krotkie okresy pracy ale nic wiecej.Chodze na psychoterapie teraz
    grupowa wczesniej indywidualna.Niewiele narazie to pomaga.Lekow nie
    biore ale chyba bedzie trzeba zaczac.Rodzina ma mnie za dziwolaga i
    lenia.Nie wiem co robic.HELP:((
  • 24.02.09, 23:56
    moi drodzy nie ma już czegoś takiego jak nerwica lękowa czy depresja lękowa .
    jest lęk napadowy - wpiszcie w google - ja to mam od sierpnia ale w grudniu
    znalazłam w gorzowie super psychiatrę który uświadomił mi co mi dolega nie
    obeszło się bez farmaceutyku ale już wiem że od następnej wizyty będę miała
    odstawiany lek - biorę citabax 20 - wcześniej od psychiatry miałam setaloft ale
    mi nie działał a raczej w drugą stron a i z tego 1-szego lekarza nie byłam
    zadowolona . teraz jest juz oki lekarz mi wyjaśnił co i jak i tak ma być .
    pozdrawiam kontakt sonne.sonne@op.pl
  • 19.02.08, 14:11
    hej ja lecze sie juz prawie 3 lata jak narazie na samych lekach bralam juz
    Asenrte(sertralina) przez 2 lata bylo super ale po 2 latach cos sie zmienilo i
    znowu lęki sie zaczely pojawiac i zmienilam lek na salipax(fluoksetyna)dla mnie
    totalna kicha bralam 2 miesiace po czym zmienilam na Paxtin(paroksetyna)jak
    narazie biore 2 miesiace i nie widze niewiadomo jakiej poprawy ale jest troche
    lepiej poczekam jeszcze i zobacze jakby co wróce chyba do sertraliny a co do
    psychoterapi to jeszcze nie bylam ale mysle sie ze wkoncu wezme w garsc i
    wybiore.Pozdrawiam
  • 22.02.08, 22:40
    Jak mogę zapytać...jaką masz dawkę tego paxtinu?? i czy nie mialas
    problemow z zaczęciem stosowania tego leku?? ja mam zawroty glowy i
    ogolnie czuję sie strasznie dziwnie...juz po jednej nawet po poł
    tabletki, ale stram sie brać gdzyż słyszalam sie ze mogą naprawdę
    pomoc...pzdr.
  • 26.02.08, 12:00
    ja biore obecnie 40 mg zawrotow głowy nie miałam ale też czasami dziwnie się
    czuje niewiem czy czekać dalej na efekt czy zmienic leki hmmm wkońcu 2 miesiace
    to chyba już jest jakiś czas i powinny działać
  • 22.02.08, 22:48
    a tak w ogole odnośnie tego wychodzenia...że małymi kroczkami mozna
    cos zdziałac...ja nie wiem jak to pokonałam, że wychodzę normalnie z
    domu (oczywiście nie w "ZAKAZANE" miejsca),ale najlepsze ze mam caly
    czas mega lęki...robię dużo jesli muszę, zdaję egzaminy, chodziłam
    do pracy 0,5 roku...ale nie pozbyla sie lęków. jak pozbylam sie
    narazie obowiazkow zaczęly nachodzić mnie najgorsze mysli i znow
    poczułam sie slaba...dopoki człowiek MUSI robić pewne rzeczy, jest
    zmęczony po pracy nie mysli o tym...i tylko się tak
    zastanawiam ...dlaczego jesli wychodzę, pokonuje strach codziennie
    (znaczy się on idzie ramem ze mną tam gdzie muszę iść <...tak jakbym
    miała towarzysz hehe;)>) dlaczego to draństwo nie przechodzi...???
  • 23.02.08, 20:44
    Ech....
    A ja w tej chwili nie potrafię pójść do lekarza.
    Zbyt mocno się boję. Podziwiam Was...

    A jednoczesnie jest mi coraz gorzej źyc dalej :(
  • 26.02.08, 10:30
    chcialabym porozmawiac z kims o tej chorobie.moze bys miala ochote?
    pozdrawiam
  • 21.05.10, 22:00
    witam wszystkich

    trafiłem na tom strone przypadkowo i powiem ze też to mam. Niewiem z kont
    niewiem czemu. Przypuszczam ze tralma zaczela sie w dziecinstwie rodzice mi
    wspominali o jednym wydazeniu moze to sie przyczynilo do tego co jest teraz;(.
    Ale powiem wam szczeze mam to cudo od szkoły średniej czyli okolo 8 lat z
    przerwami . Na studiach pierwsze 3 lata byly niesamowite zero nic nie mialem cud
    wyleczony samoistnie, niesamowity skok wlasnej wartosci,pewnosci siebie itd.
    Dodam tylko ze bez leków i bez terapi samo przeszło;). Teraz niestety pracuje i
    od pewnego czasu zaczyna mnie to nekac. Dzisiaj wrecz musialem wyjsc z roboty na
    chwile zeby sie uspokoic. Jest to bardzo nieprzyjemnie i klopotliwe w zyciu i
    trudno z tym walczyc. Ja sie nie poddaje nie bedzie kurwa zadzil mna strach.
    Codzienne wyjscie do roboty jest swoistym przeciaganiem liny . Naszczescie
    wygrywam (bo lubie wygrywac). Jednak meczy to mnie bo spalam na to duzo energii.
    Chodze na terapie od 2 miesiecy ale to sa pierdy jakies . Słyszalem ze jest
    terapia prowadzona przes trenerów NLP. W ierze w ta metode bo dzieki niej wiele
    w zyciu osiagnolem majac zaledwie 25lat. Wiem jedno umie sprawdza sie wysilek
    fizyczny jest go duzo jest spokuj. Siedze gdzies to sie stresuje albo inna
    pierdola . Wiem ze zycie jest piekne kocham pieknie miejsca tak jak kocham
    poznawac niesamowite kobiety. Wszystko ok tylko niech to guwno w koncu sie
    odemnie odwali auuuuuuuuuuuu. Bo mi przeszkadza realizowac moje planyJAK ZE
    WZNIOSLE;). wIEM TEZ CO MI POMOGLO W TEDY WYLECZYC SIE Z TEGO: GRONO NIESAMOWICE
    ENERGICZNYCH ORAZ POZYTYWNYCH LUDZI. Wystarczylo ze sie otaczalem nimi a oni mi
    dawali tak duzo ze o tym guwnie zapomnialem . Pamietajcie ze mamy to co sami
    chcemy czyli mozna wnioskowac ze jesli nam sie cos nie uklada to se skocze w
    napad leku to mam wytlumaczenie porazki. Skupienie sie na czyms co nas
    bezgranicznie pochlania tez jest dobre i tez mi duzo daje . Trzeba pierdolic to,
    samo przyszlo samo przejdzie jak guz na glowie :)hehehe . Myscie pozytywnie
    wieze w was a jak chcecie porady to sie zapiszcie na najakis trening
    samorozwoju . Po czyms takim czlowiek prze tydzien chodzi jak zachipnotyzowany
    (pelen pozytyw). Czekam na rady dlamnie pozdrawiam
  • 26.02.08, 12:04
    Nie masz się czego bać idz szybko do lekarza powiedz mu o swoim problemie on
    napewno bedzie wiedział co zrobić i przepisze ci jakies leki które ci pomogą
    może nie do końca ale zawsze coś dadzą.pozdrawiam
  • 26.02.08, 18:27
    Ja tez od wielu,wielu lat zmagam sie z "agorka" raz jest lepszy
    okres,raz gorszy ... Jakos przez lata nauczyłam sie z nia zyc,z tym
    ze nie zawsze moge robic co chce,isc sama gdzie chce.Nie biore
    zadnych lekow,nie chodze na psychoterapie (kiedys próbowałam i tego
    i tego ale bez zadnych efektów).
    Napewno trzeba probowac malymi kroczkami pokonywac te chorobe. Ja
    tak staram sie robic..
    --
    Co nas nie zabije to nas wzmocni..
  • 27.02.08, 10:18
    u mnie jest podobnie ciagle trzeba udawac ze wszystko jest w porzadkua tak naprawde juz czlowiek ma wsystkiego dosyc szkoda sie uzalac nad soba bo wiadomo ze itak nikt nie uwiezy nawet najblizsi naraziewszystkie sprawy pomaga mi zalatwiac maz idzieci sama bym nie dala rady biore leki ktore troche pomagaja ale jest to ciagla walka z samym soba przez ta chorobe czuje sie jakby mnie cos przygniatalo od czego nie moge sie uwolnic jedynym pocieszeniem jest to ze satacy jak ja zktorymi moge porozmawiac
  • 27.02.08, 12:21
    Dokładnie taka jest prawda każdy kto na to nie choruje nie umie tego zrozumieć i nigdy nie zrozumie a my musimy walczyć i się nie poddawac.
  • 27.02.08, 21:34
    Ja przez jakis czas nie mówilam nikomu...ale poźniej juz mialam
    dosyć i powiedziałam najbliższym... wiedzą że nie przejde np przez
    most...ale nie wiedzą dlaczego...nie mogą tego pojąć...niby wiedzą
    ale zapominają wydaje im się do blahe...przecież to nie brzymi
    groźnie..nie jest to "rak" czy "białaczka" tylko jakas agorafobia o
    ktorej nikt nic nie wie...
  • 27.02.08, 22:37
    U mnie oprocz mojej mamy nikt nie wiedzial przez dlugie lata o mojej
    agorce i problemach z chodzeniem,nikt sie nawet nie domyslal ze tak
    kombinuje zeby bylo mi dobrze,ale duuuzo mnie to kosztowalo...
    teraz wiedza dzieci,mysle ze rozumieja.
    Ostatnio troszeczke lepiej u mnie wiec i napiecie mniejsze.


    --
    Co nas nie zabije to nas wzmocni..
  • 01.03.08, 12:34
    Mnie też już bardzo długo męczy agorka. Próbowałam wielu metod aby
    sobie z nią poradzić, ale niewiele to pomogło, jakiś czas temu
    wpadła mi w ręce ksiązka Opanować lęk - Bronwyn Fox i to co tam jest
    napisane otworzyło mi oczy.W książce są zawarte konkretne rady
    odnośnie tego jak się zachować, gdy dopada człowieka panika.Wymaga
    to wszystko czasu i ćwiczeń ale wygląda to wszystko obiecująco.
    Czytaliście tę książkę?
  • 21.03.09, 23:20
    jeśli możecie mi powiedzieć jak sobie pomóc to piszcie to mój numer gg5441546 nikt mnie nie rozumie czuje że jestem sama z tym wszystkim:((
  • 01.03.08, 17:52
    Nie odpisywałam, bo... bałam się..
    Ja już czasami nie mam sil
  • 04.03.08, 17:43
    ja czuję się do tego stopnia źle,że nie ma rzeczy ktora mnie cieszy...nie wiem po co dalej żyć...i dlaczego otaczają nas takie granice...
  • 25.02.09, 06:55
    przechodzilam wszystko to o czym piszecie...wiem,ze to
    koszmar..najgorszy z mozliwych..odpukac pomoglo mi Lexapro.biore
    caly czas i brac bede chocby do smierci bo nie pozwole aby sie to
    powtorzylo..lepszego dnia dla wszystkich i coraz,coraz lepszych dni
    z wiosna...Malgosia
  • 21.03.09, 23:38
    boże nie macie pojęcia ile dla mnie znaczy bycie na tym forum ja myślałam że tylko ja na to choruje!!!wielkie dzięki za wszystko!!!
  • 21.03.09, 23:10
    ciesze się że wkońcu znalazłam ludzi z podobnym problemem.myślałam że ja jestem inna!u mnie to trwa 4 lata zlekceważyłam objawy mi jest wiecznie słabo nigdzie sama nie wychodzę bo boje się że zemdleje kolejki sklepy boże ja ograniczam się do wyjścia pod blok!ma 2-letnią córkę i nie umiem normalnie zyć!jest mi ciężko,zawsze kombinuje żeby z kimś wyjść aby nie sama już nie wiem co robic jestem zła na siebie. zaczełam brać setaloft ale strasznie żle się po nim czuje!brałam zomirenn to xanax naprawde nie warto! piszcie
  • 23.08.10, 04:12
    agnesik23 napisała:

    > ciesze się że wkońcu znalazłam ludzi z podobnym problemem.myślałam że ja jestem
    > inna!u mnie to trwa 4 lata zlekceważyłam objawy mi jest wiecznie słabo nigdzie
    > sama nie wychodzę bo boje się że zemdleje kolejki sklepy boże ja ograniczam si






    Hej nie martw się nie jesteś sama ja xanaxu brać nie mogłam bardzo zle się po
    nim czułam koszmary senne jak po jakiś narkotykach się czułam w tej chwili biorę
    ARKETIS i naprawde mi pomaga też mam dziecko syna 3 lata więc wiem jak się
    czujesz spytaj lekarz czy nie może ci tego przepisać i bardzo DUŻO daję wiara w
    siebie wiem co mówie też to przeszłam tłumacz sobie że nic się nie stanie i
    zaczynaj małymi kroczkami np najpierw klatka schodowa na pare minut a potem na
    następny dzień schodek niżej
    Proszę spróbuj nic nie tracisz możesz tylko zyskać ale pamiętaj nie od razu
    Madryt zbudowali jak coś to pisz
    Pozdrawiam
    > ę do wyjścia pod blok!ma 2-letnią córkę i nie umiem normalnie zyć!jest mi ciężk
    > o,zawsze kombinuje żeby z kimś wyjść aby nie sama już nie wiem co robic jestem
    > zła na siebie. zaczełam brać setaloft ale strasznie żle się po nim czuje!brałam
    > zomirenn to xanax naprawde nie warto! piszcie
  • 26.05.12, 15:24
    Witam wszystkich. Od 10 lat cierpię na agorafobię z panicznymi napadmi lęku.. Zaczęło się po kilku razach palenia trawki, gdy dużo spaliłam, miałam lęki, byłam blada i waliło mi serce. Pamiętam, że przed maturą mocno się upaliłam i miałam kosmarny i długo trwający atak, ze przyjechało pogotowie i dostałam zastrzyk. po tamtym incydencie bałam się wychodzić z domu, Wyszlam na przytanek autopbusowy i zaczęło mi się kręcić w głowie, nie mogłam znieść hałasu z ulicy i tłumu ludzi. Nie pojachałam do szkoły po odbiór świadectwa maturalnego. Pojechał po nie po niej mój tata. Przez kilka miesięcy bałam się wychodzić z domu, potem mama prowadzała mnie na spacery jak osobe niepełnosprawną. Od tamtej pory niuc już nie było takie samo.Miałam upadki i wzloty, psychterpia skutkowała ale na krótko, leki na xanax, koszmar, miałam chalucynacje i szybko się uzalezniłam i to dopiero był koszmar. Przy odtawianiu przez om 2 tyg chodziłam po ścianach, ledwo żywa. Brałam rexetin ale nie pomógł, zwątpiłam w leki i psychoterapię. Nigdzie nie wychodę n dłuzsze odległości, pójdę od sklepu osiedlowego, do marketu ale zaraz kręeci mi się w głowie. Jedyna rzecz która mi pomaga to mój samochód, w nim czuję się bezpiecznie. Zawwsze zostawiam go przy markecie, restauracji, domu bo wiem, że w razie czego mogę do niego wsiąść i uciec,....ale dokąd> W bezpieczne miejsce. Ale tak naprawde to ucieczka przed samą sobą a przed sobą nie da się uciec. Nigdzie nie wychodze ale autem pojade prawie wszedzie Nad morze, w góry, byłam naet kilka razy za granicą ale niugdy i nigdzie nie hodze pieszo. Kiedy wybrałam się do zoo, czarnym, njdłuższym szlakiem, 5 km, myslałam, że umrę, chciaałam ssię jk najszybciej stamąd wydostać.Ale byłam z moim już teraz eks chłopkiem i nie mogłam spbie pozwolić na atak, bo nie chciałam by ssię dowiedział. Myślałam, że umrę. Czasem mam atak kiedy stoję w korku, bo wiem, że nie mogę się stamtąd wydostać. Wali serce, skacze ciśnienie, dusze się i mam ochotę uciec z auta albo smam nie wiem co. Mam przy sobie hydroksycynę ale jej nie biorę, wzięłąbym gdybym nie miała już wyjścia. Starszne to jest, czasem żyć się odechciewa. Przez moję chorobę nie sończyłam studiów bo nie byłam w stanie usiedzieć na wykładach. Nier mam rodziny, męża a mogłam bo kochałam ale postanowiłam odejść i nie być jemu kulą u nogi, z miłości.
  • 31.05.12, 22:10
    Najbardziej zabolało mnie samo zakończenie tego co tutaj pisałaś!Kochałaś , ale nie chcialas byc kulą u nogi!Musisz zdać sobie sprawe , że to co dolega "nam" pisze w cudzysłowie ponieważ i ja cierpię mękę z lękami itp. powoduje spadek poczucia wartości!Praktycznie do samego dna!Sięgasz dosłownie mułu w oceanie!Nie chcę sie rozpisywać...Ale pamiętaj ,że pierwszą rzeczą od ktorej zaczynamy to wlaśnie odbudowanie pewnosci siebie!Fakt ,że 10 lat to naprawde dużo!Ja borykam się z tym samym problem od około czterech lat!Miałem lepsze i gorsze dni!Chodziły mi nawet po głowie paskudne samobójcze myśli!To coś strasznego!Pragnąłem uciec z mojego własnego ciała!Na tamten moment to była jedyna ucieczka od tego co zatruwało moje ciało i ducha!Bardzo ważne jest mieć obok siebie osobe na której możesz polegać!Do której możesz sie wtulić!Dzieci które przeżyły chwile strachu uspokajają sie w ramionach rodziców!Podobnie jest z lękami i osobami dorosłymi!Ich złe chwile mijają w ramionach tych ktorych kochamy!!A jeśli oni kochają to zawsze przyjmą nas z otwartymi rękami!!Nie poddawaj się!Żyj!A co do samochodu to faktycznie sam to stosowałem!Dobra sprawa!Pozdrawiam i życze wytrwałości!!
  • 23.08.10, 03:42
    pozdrawiam mój organizm praktycznie od mojego urodzenia borykał się z problemami
    a potem wcale nie było lepiej wychowałam się w rodzinie gdzie królował alkohol
    gdy się wyprowadziłam z domu miałam 23 lata i byłam w 7m-cu ciąży dziecko
    wychowuję sama i nikt mi nie pomagał wiadomo nerwy srtes brak pieniędzy itd w
    sierpniu zeszłego roku mój organizm powiedział DOŚĆ i zaczęły się problemy z
    nerwicą.
    w tej chwili jestem pod opieką lekarza psychiatry i biorę tabletki ARKETIS
    poprawa jest ale szukam osób które mają tak jak ja nerwicę zęby porozmawiać o
    atakach czy też je mają i jak wyglądają albo po prostu pogadać bo to bardzo DUŻO
    pomaga w trakcie ataków.
    Pozdrawiam
  • 26.05.12, 15:35
    Kiedyś byłam silniejsza a teraz jak mam gorszy dzień, kładę się do łożka i spię a potem czuję się jeszcze gorzej. Czasem pojadę sama na basen, choć wchodze tam z duszą na ramieniu, robię to na siłę a potem jestem z siebie dumna ale mnmo to, co to za życie, żeby nie móc pojść na basen i swobodnie popływać tylko wsłuchiwać się czy zaczyna mi walić serce i po kwadransie stamtąd uciec a Pani z szatni pyta dlaczego tak krótko, czy się źle czuję czy mi się nie podobało. Wstyd i żal
  • 26.05.12, 15:37
    jest na forum ktoś z Poznania lub okolic?
  • 01.06.12, 09:39
    sniezka31 napisał(a):

    > Kiedyś byłam silniejsza a teraz jak mam gorszy dzień, kładę się do łożka i spię
    > a potem czuję się jeszcze gorzej. Czasem pojadę sama na basen, choć wchodze ta
    > m z duszą na ramieniu, robię to na siłę a potem jestem z siebie dumna ale mnmo
    > to, co to za życie, żeby nie móc pojść na basen i swobodnie popływać tylko wsłu
    > chiwać się czy zaczyna mi walić serce i po kwadransie stamtąd uciec a Pani z sz
    > atni pyta dlaczego tak krótko, czy się źle czuję czy mi się nie podobało. Wstyd
    > i żal

    Kiedys tez bylem silniejszy, super praca, prawie wszystko pod kontrola,a teraz zaslaniam zaluzje bo sie boje zewnetrznego swiata, jeszcze jak jestem na lekach to wyjde ale swojego czasu to tylko w samochod na zakupy przy ktorych robieniu nie moglem sie wyslowic.
    Pozdrawiam wszystkich chorych.
  • 01.06.12, 21:16
    Witajcie ! Również mam to GÓWNO !!! Walczę od 11 lat... marnymi skutkami niestety
    --
    [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/kh/hi/v8ep/2B9ddiTJuA9RbMQtQA.jpg[/img]
  • 03.07.12, 20:51
    hej!glowy do gory nie mozna sie zalamywac ja od 2 miesiecy biore tabletki i chodze na terapie po 2 tygodniach przyjmowania tabletek zaczelam funkcjonowac normalnie z dnia na dzien jest coraz lepiej i bardzo pomaga mi terapia polecam wszystkim
  • 17.11.12, 03:41
    igielka jakie bierzesz tabletki?

    tez mam agorafobie od paru lat,zamierzam wziasc lek o nazwie cital
    czy brał juz to ktos z was na lęki?
  • 17.11.12, 09:04
    Lek tani , odkrywca otrzymał za niego nagrodę Nobla . Spowalnia pracę serca , obniża ciśnienie i działa przeciwlękowo. Jestem po 70 tce , na stany lękowe i migreny cierpię od dzieciństwa z różnym natęzeniem . Pomaga porcja już 10 mg zażywana w razie potrzeby.
  • 18.01.13, 08:25
    W programie Planete oglądałem i słuchałem opinie psychiatrów o skutecznym leczeniu propranololem pourazowej nerwicy lękowej po traumatycznych przeżyciach . Mowa była m.inn. o byłych uczestnikach wojen w Wietnamie , Iraku i Afganistanie .
  • 18.12.12, 11:41
    i-zdrowie.pl/agorafobia/czym-jest-agorafobia/
    i-zdrowie.pl/agorafobia/leczenie-agorafobii/
  • 21.01.13, 11:03
    Więc tak, ja trzy osoby w mojej rodzinie miały terapię bezno (pół roku, rok) + SSRI rok-dwa i wszystkie stanęły na nogi. Myślę, że obawa lekarzy przed wypisywaniem benzo wciąga chorych w jeszcze gorszy stan. Muszą szukać leków, które zadziałają, a w pierwszym etapie pogarszają nawet samopoczucie. To okrutna choroba i potrzebni są profesjonaliści.

    !!!!!!!!!
  • 31.03.13, 23:02
    osiem lat temu pierwszy atak, leczenie..teraz kolejny. jestem przerażona, w trakcie leczenia, szósty tydzień na zwolnieniu.....Czy z tego się wychodzi? tak do końca? Niech ktoś skłamie ale da mi nadzieję :(
    --
    maria
  • 03.04.13, 12:09
    polecam Wam ksiązke "Oswoić lęk"..współczuję Wam, bo wiem jakie to okropne zyć z nerwicą lekową..ja się zw swoja oswoiłam jakoś - mam ją dalej, ale już zupełnie inaczej to wszystko wyglada,teraz juz zawsze mogę wyjśc z domu jeśli mam ochotę, teraz w pewnym sensie pogodziałam się z tym, ze jestem chora na nerwicę lekową, myslę, ze to jest warunek niezbedny do poprwy stanu zdrowia - uznałam swoją bezsilnośc wobec faktu, ze jestem chora,zaakceptowałam to, od tego momentu jest tylko lepiej, czasem pojawia się jeszcze silny lek, ale już nie doprowadza on do ataku paniki no i nie zatrzymuje mnie w domu, wzięłam w pewnym sensie odpowiedzialnośc za siebie,nie oczekuje już ze znajdzie się złoty srodek, który rozwiąze moje problemu,nie wierze w zadna farmakologię,to pół srodek i nie niczego nie rozwiąze - po 20 latach juz to wiem:) kiedy sie boje rozmawiam ze sobą - nie zaprzeczam lekowi, nie próbuje go kontrlowac, poddaje sie mu, mowie głosno "tak boje sie teraz, ale nic mi sie nie stanie, staram sie uspokoiuc oddech, oddychac przeponowa, usmiecham sie do siebie i godzę się ze stanem, który mnie dopadł, mówię o nim głośno, mówie męzowi co czuję, juz nie mysle w kategoriach "muszę wyjśc z domu" teraz mysle "chcę wyjśc", sama siebie bardzo wspieram, czasem mówiłam do swojego leku - mówiłm stary teraz ty i ja idziemy na spacer:) rozmawiałam nawet z nim na spacerze:) przynajmniej miłam zajecie i odwracałam uwagę...były miesiące ze przezywałam horror psychiczny i fizyczny, teraz jest całkiem inaczej - ale tak jak mowie wziełam za to i za siebie odpowiedzialnośc - zadnych leków, dziwnych rozmow z psychiatra, testowałam to - nie było rezultatow a jak juz to na jakis czas tylko...pmietam jak ciepriałam w kościele na przykład, byłam całkiem odrealniona, masakr to była...pewnego dnia w kosciele własnie pogodziłamn się z tym, ze sie boje, dałam sobie prawo się bac, pomyślałam, ze moge zostac, ale i moge wyjśc w kazdym momencie, ze to zalezy ode mnie, nie zaprzeczałam lekowi i mówiłam sobie w myślach "boisz się bardzo, ale nie bój się bać,od leku nic się nie stanie, " wiecie to jest takie błedne koło - lęk przed lekiem - straszne, trzeba przestac się bać, ze będę się bać, co się stanie jesli zemdlejecie?? no nic:) nie trzeba na siłe uciekac przed strachem i lekiem, bo to błędne koło, trzeba go oswoic poprostu...to jest jedyne wyjście i jedyny ratunek...kiedys powiedzialam sama so siebie i swojego leku - rób sobie co chcesz ze mna, ja będę robiła swoje, jak mam zemdlec to zemdleje, jak mam umrzec to umre, jak mam zwariowc to zwariuje - i tak nie mam na to zadnego wpływu:) i to był poczatek nowego zycia...teraz się już nie boję bac,spodziewam się wrecz, ze w niektórych sytacjach bedę odczuwała dyskomfort, ale wiem, ze nic mi sie nie stanie:) nikomu z Was nic się nie stanie to tylko lęk...zabierzcie go ze sobą na spacer - jeśli chce niech idzie z Wami:)....
    jeśli ktoś zechce jakis rad - chetnie pogadam, czasem mozna osłabić napad leku - nie dac mu się rozkrecić - kiedy to się uda kilka razy rodzi sie wiara w to, ze sobie poradze mimo leku i tak ta wiara rosnie, az lęk przestaje być na pierwszym planie, przestaje dominowac..musze zamienia się na chce, nie dam rady na spróbuje itd.....to jest mozliwe i mowie to ja która chciała się kiedsy zabic i wciąz miałam depersolnailzaje itd...bez leków, bez lekarzy wyszłam z tego - to jest nomrlanie mozliwe i ja jestem tego dowodem - to jest proces pracy nad sobą - proces akceptacji, pogodznie sie, podjęcia próby poradzenia sobie, poznania siebie, polubienia itd.....
    pozdrawiam i głowa do góry - to nie jest rak, to nie jest wyrok, to jest tylko zwykła nerwica:)
  • 03.04.13, 20:31
    dzięki miskolaj, fantastyczny tekst, dla mnie bardzo ważny. Ja niestety jestem na lekach i nie mam w sobie tyle pozytywnych emocji. Czy miał ktoś z was niemal paraliż na ulicy i brak czucia w kończynach? Lęk przed upadkiem i lęk przed\dalszym krokiem?
    --
    maria
  • 03.04.13, 21:40
    tak, czasem w ogole nie miałam czucia ani reki, ani nogi, albo budziałam się w nocy i ni czułam w ogóle reki...miałam rozne objawy, najgorzej meczyła mnie tachykardia taka konkretna, serce waliło tak ze swtere na nim telepotał, byłam pewna, ze zaraz umre - jak widzisz nie umarłam:) ta energia jest w Tobie:) musisz tylko zacząć w to wierzyc, trzeba nie wychodzic z domu dlatego, ze musisz, ale wymyslic powod dla którego chcesz:) i liczyc się z tym, ze nie za pierwszym razem się uda, być na to przygotowanym i sie tego nie bac, jeśli się nie udą, to probujesz drugi raz i trzeci i dziesiaty:)mowisz sobie dzis sie nie udało to spróbuje jutro:) stawiac sobie małe cele i je realizowac, na przykład ja mam biedronke niedaleko domu, postanowiłam, ze mam ogromną ochotę na pomarańcze i ide po nie, odrazu powiedziałam sobie, ze pewnie bedę się bała, ale to nic i tak spróbuje - udało się za trzecim razem - zebys wiedziała jak się cieszyłam, ze moge wypic sok:) to nic, ze jest strach, to tylko strach - nic się tak naprawde nie stanie:) trzeba to wiedziec, Ty tez to wiesz, tylko potrzebujesz czasu, zeby sie z tym osowic, wiec proponuje zabrac swoj strach na spacer krótki - na przykład po pomarańcze:) jeśli boisz się postawić nastepny krok to nic, siadasz albo kucasz i czekasz:) a i od wywrocenia nic sie nikomu nie stało, mowisz sobie najwyzej sie wywale a co tam...i probujesz postawic nastepny krok...i tak kroczek po kroczku, trzeba chciec...czy Ty chcesz?
    pozdrawiam
  • 18.04.13, 11:12
    jak to czytam to wyje normalnie bo ja tez mam to straszne uczucie bezsilnosci i lek przed wyjsciem z domu.........ale dajesz nadzieje ze mozna to pokonac az zazdrozcze tego,ale postaram sie popracowac nad soba i mam nadzieje ze sie uda ,a moje dolegliwosci to tak sie utrzymuja z 5 miesiecy juz,pozdrawiam wszystkich w podobnej sytuacji
  • 08.05.13, 10:12
    u mnie zaczęło się na pierwszym roku studiów, kiedy usiadłam na ogromnej auli w pierwszym rzędzie. Rety....w pewnej chwili poczułam wzrok wszystkich ludzi na moich plecach, palpitacje serca, gorący pot na czole i plecach, z jednej strony wiotkość ciała taką, że nie mogłam usiedzieć na krześle czułam, że spadam, a z drugiej strony byłam sztywna i ciężka jak kłoda, chciałam uciec z sali, ale strach nie pozwolił mi wstać z krzesła. Kręciło mi się w głowie, chciałam napić się wody, ale nie byłabym w stanie nawet jej przełknąć, udusiłabym się. Mam to od 6 lat. Kiedyś najgorszymi miejscami dla mnie był supermarket i kościół, tam przestałam w ogóle chodzić. Do supermarketu mogłam iść z facetem, ale nie mógł mnie odstąpić na krok. Uczucie, że zemdleję ze strachu i ten ogromny szum w uszach i strasznie świecące światła...
    Teraz wiem,że bez terapii nie dam sobie rady, a ta choroba cholernie mnie ogranicza. Dobrze, że pracuje i to "od zawsze", teraz chce iść na drugie studia, ale boje sie, z tamtych nic nie wynosiłam, nic nie pamiętałam co było, aby tylko wytrwać do końca zajęć. Wiem, że jeśli mam pójść na te studia, to muszę się ogarnąć i leczyć. Teraz nie mam problemu z tym żeby iść do marketu. W opanowani strachu bardzo pomogło mi to, że powiedziałam facetowi o tym i bliższej rodzinie. Wcześnie o tym nie wiedzieli, sama nie wiedziałam co mi jest i czego ja w ogóle sie boję. Próbowałam bliskim to wytłumaczyć. Mówię BOJĘ SIĘ BAĆ, BOJĘ SIĘ STRACHU I ATAKU PANIKI. Nie potrafiłam wytłumaczyć tego inaczej. Teraz ja to zrozumiałam (że to choroba) i inni też. Później jeszcze coś napiszę, bo teraz jestem w pracy. Pozdrawiam
  • 18.05.13, 10:30
    nie jestem przekonana po tylu latach czy to choroba:) to jest poprostu rekacja naszego umysłu....to moze trwac latami, a moze skonczyc sie bez lekow w jeden dzien:) nie traktujcie sie jak chorych, to jest wszystko wybryk umusłu, kazdy czlowiek odczuwa strach, nasz strach jest poprpstu inny, bo tracimy nad nim kontrole, on obejmuje nas calych, a potem juz wierzymy ze tak musi byc...to wszystko kwestia tego co myslimy i jak dajemy sie wkrecac tym myslom, to nie jest choroba to jest przypadlosc, mechanizm obronny, kazdemu ten lek jest do czegos potrzebny i tylko takie podejscie daje poczatek konca:)....
  • 16.09.13, 22:35
    www.facebook.com/pages/Blog-Depresi%C4%85tka/536484859741804

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.