• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

leczenie agorafobii i lęku napadowego Dodaj do ulubionych

  • 07.05.07, 16:56
    hej
    wpiszcie swoje doświaddczenia,z lekami z roznymi terapiami,ile to u was trwa
    lat i w ogole w ogole,CÓŻ TO ZA CHOLERA TA AGORAFOBIA!!!

    ja od roku sie lecze,zaledwie od 2 miesiecy biore leki,xanax i
    mirzaten,chodzilam na terpaie indywidualna analityczna,teraz zaczelam
    poznawczo-behawioralna indywidualna,planuje grupowa,
    wszystko nagle stanelo na glowie,wszystko sie zmienilo,ale wydaje mi sie
    ze,przynajmniej tak jest w moim przypadku,choroba zaczela sie wowczas gdy
    naprawde "miarka sie przebrala" :chore relacje z przyjaciolmi,z bylym
    chlopakiem,ze znajomymi,wszystko takie nieszczere i ciągniete na sile,tak
    jakby nagle organizm juz nie wytrzymal i sie zbuntowal.choroba zmusila mnie
    do zrobienia najwiekszych porzadkow w moim zyciu.
    piszcie jak to u was wyglada!

    Zaawansowany formularz
    • 08.05.07, 16:39
      Skontakuj sie z abrakadabra, pisal w jakims watku, ze sie wyleczyl. Ja mieszkam w dziurze, wiec nie moge skorzystac.
    • 25.05.07, 11:30
      jeszcze sie nie wyleczyłem, ale czeba zacząć od tego że musisz być sobą nie
      udawać nikogo
    • 15.09.07, 13:38
      ja leczylem się na wiosne eft i czuje się wyleczony:) teraz rozwijam sie tylko dalej:) Ale to co piszesz o relacjach z ludźmi jest wszystko do zmiany, bo co to za znajomi i bliscy co doprowadzają cię do choroby? Warto się leczyć, żeby któregoś dnia rozejrzec się wokól i zobacyć ludzi, którzy CIę szanują, akceptują taką, jaka jesteś:)
    • 22.10.07, 09:23
      dzień dobry jestem tutaj nowy niedawno znalazlem strone która porusza temat
      choroby z którą walcze od 20 lat i nikt mi niemoże pomóc ostatnio gdy bylem u
      psyhiatry to mi powiedział czego pan odemnie oczekuje cudu?i zapisał nootropil
      800 360 tabletek a na recepcie postawil pieczatke nie zamieniac ja mu muwilem ze
      juz mialem terapie z nootropilem ale nic niereagowal jestem z bydgoszczy jezeli
      ktos zna jakąs dobrą terapie to prosze o pomoc
      • 03.11.07, 12:40
        w.konek2 napisał:

        > dzień dobry jestem tutaj nowy niedawno znalazlem strone która
        porusza temat
        > choroby z którą walcze od 20 lat i nikt mi niemoże pomóc ostatnio
        gdy bylem u
        > psyhiatry to mi powiedział czego pan odemnie oczekuje cudu?i
        zapisał nootropil
        > 800 360 tabletek a na recepcie postawil pieczatke nie zamieniac ja
        mu muwilem z
        > e
        > juz mialem terapie z nootropilem ale nic niereagowal jestem z
        bydgoszczy jezeli
        > ktos zna jakąs dobrą terapie to prosze o pomoc

        JA tez zbydgoszczy jestem zaczełam terapie,u pani mgr
        Sobolewskiej,przyjmuje w szpitalu Biziela,natomiast psychiatra dał
        mi namiary na psychologa który zajmuje sie ludzmi którzy mają
        problem z lękami,jak je znajde to napisze.
        • 11.11.07, 21:25
          dziękuje karola czekam na wiadomosc od ciebie jezeli to kogos interesuje mnie
          pomagały przez pewien okres tabletki zomiren ale musialem odstawic bo istnialo
          prawdopodobieństwo uzaleznienia sie odnich teraz bylem u dr.Banach i przepisala
          mi doxepin i xamax niewiem jak zareaguje dalej muj organizm ale teraz niemoge
          wogule chodzic mysle ze to minie niewiem juz czego sie chwytac moze hipnoza?
          chociaz troche sie boje takich metod ale jak patrze na ludzi to im zazdroszcze
          normalnego chodzenia wuwczas inne problemy by nieistnialy bardzo duzo modle się
          i wierze ze wyzdrowieję bo tylko to mi zostało.
          • 23.08.10, 04:01
            Hej ja xanaksu brać nie mogłam uwazaj na działania nieporządane jestem tu nowa i
            mogę nie wiedzieć dokładnie co ci jest ja miałam napady lęku co 1 2 dni mam syna
            w wieku 3lat i byłam z nim w domu sama w trakcie ataków czułam paniczny lęk że
            umieram że zaraz dostane zawał lub wylew cisnienie mi skakało serce waliło i ten
            paniczny strach to było nie do wytrzymania teraz jestem pod opieką psychiatry i
            biorę tabletki ARKETIS bardzo mi pomogły w tej chwili jest dużo lepiej wychowuję
            syna pracyję i zaczynam wracać do szczęsliwego życia
            jeżeli możesz to napisz jakie masz objawy choroby takie pogadanie może pomóc nie
            martw się nie jesteś sam

            co do xanaksu brałam najmniejszą dawkę 0,25mg miałam koszmary po nich i czułam
            się jak po jakichś narkotykach omamy normalne jeżeli też tak masz to przestań to
            brać
            czekam na odpowiedz z Twojej strony Pozdrawiam
        • 03.12.07, 08:54
          karola jak tam? czekam na porade ale ty wogule niewchodzisz wogule malo osób sie
          wypowiada czyzby sie wyleczyli z agorafobi jak tak prosze bardzo o porady jak i
          gdzie sie leczyc i piszcie cosbo zawsze jakis wniosek mozna wylapac z waszych
          wypowiedzi.
    • 01.11.07, 16:20
      Ja cierpie na agorafobię i takie różne dziwne lęki od ponad 10 lat.
      Sądze, że coś z tego przejęłam w genach po moim ojcu. Patrząc
      jedynie na niego mam nadzieje, że kiedys z tego wyjdę. Wizyty u
      psychiatry, psychologa. Jeden odsyła do drugiego, ponieważ jestem
      wyjątkowo trudną, przystającą przy swoim pacjentką. U psychiatry
      byłam ostatnio ponad rok temu i kazda kolejna wizyta to głupie
      pogaduszki, które sprawiają, że czuje się lepiej przez dzień no i
      oczywiście tablety:( Wiem, że czasem ciężko bez nich wytrzymac ale
      staram się. Jedyne co nas moze wyleczyc to nauczyc sie panowac nad
      swoim ciałem, umysłem, nie pozwolic mu rządzic. Wiem, że to trudne,
      ponieważ sama tego nie umiem. Ale jesli my sami sobie nie pomozemy
      to sądze, że zadne terapie i leki tu nic nie zdziałają.
      Ojciec mówi, ze jemu tak poprostu przeszło, przestał się bac, i tak
      to niczego nie zmieni i jest zupełnie innym człowiekiem niz kiedys.
      Nie wiem jak to mu się udało. Ja jestem chyba zaprogramowana, że mam
      te natrętne myśli w głowie i za cholere nie umiem z nimi walczyc ale
      leków nie będę brać!! Moze kiedys uda mi się z tego wyjsc.. narzaie
      moje życie jest przewrócone do góry nogami.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • 27.12.07, 17:08
        daisy56 nie wiem dokładnie z czym się borykasz na codzień. Ja też mam nerwicę,
        napady lęku, byłam u psychiatry, ale mnie zlekceważyła więc nie chodzę. Jedyna
        rzecz która trzyma mnie jest Bóg, Biblia. Kiedyś około 15 lat temu powierzyłam
        życie Jezusowi, tzn. zdecydowałam że chcę żyć tak jak jest napisane w Biblii i
        to bardzo mi pomogło. To nie znaczy że jestem całkiem zdrowa, ale dzięki Bogu
        znajduję pomoc w trudnych chwilach i jestem spokojna. Jeśli Cię to choć trochę
        zainteresowało napisz coś.
        • 21.01.08, 12:23
          Witajcie!Rowniez borykam sie z nerwicą lękową,napadami lęku i
          agorafobią.Moja choroba zaczęła sie 15 lat temu w ,,szkolnej
          ławce,,Na początku niewinne przyspieszanie serca,jakies
          pobudzenia,niepooj,drzenia,zawroty głowy(dla mnie najgorszy objaw)
          Zaczęly sie wizyty po lekarzach,przerozne badania(wszystkie wyniki
          ok)i diagnoza -nerwica lękowa.Zapisalam sie do psychologa na
          terapie,nawet pomagalo,objawy malaly ale przyszedl dzien w ktorym
          dostalam pierszy prawdziwy napad lękowy(teraz dopiero naprawde
          okazalo sie na jaką powazną chorobę cierpie.Po atakach przyszla
          agorafobia.Zamknęla mnie w domu na prawie 2 lata.Powoli zaczynam
          wychodzic z choroby(wg.lekarza)choc ja nadal czuje zal do tego co
          stracilam.Nie mam rodziny,pracy nie mogę podjąc,nikt mnie nie
          rozumie,jestem uwazana za lenia,mimo 35 lat nadal na utrzymaniu
          rodzicow.Koszmar,boje sie podjąc jaką prace ,bo ja nawet nie wiem
          jak bym miala do niej dotrzec!Spotykam sie z terapeutą raz w
          tygodniu,jest troche lepiej ale zycie nadal stoi w
          miejscu.Pozdrawiam:(
          • 25.01.08, 14:53
            no widze ze wreszcie mam pokrewna dusze bo tutaj nikt od dawna niepisze napisz
            jakie leki bierzesz ja teraz xetanor lekarka muwi ze dobre biore juz 2 miesiac
            ostatnio bralem zomiren ale powiedziala mi ze moge sie uzaleznic i biore te
            narazie nic specjalnego ale czytam nieraz wypowiedzi innych co brali podobno po
            pewnym czasie dzialają ja tez mam agorafobie od kilkunastu lat leczyli mnie
            ruznymi lekami na poczatku szli w kierunku nerwicy padaczki depresi itp niewiem
            co robic bo juz bym chcial chociaz małą zauwazalną poprawe ale trzeba
            cierpliwosci zastanawialem sie nad hipnozą ale mam mieszane podejscie do tego
            typu leczenia hociaz muwie sobie jak do konca tego miesiaca niebedzie poprawy to
            sie zdecyduje ale caly czas wierze ze niebedzie to konieczne pozdrawiam i zycze
            wyleczenia odpisz.
            • 13.02.08, 12:28
              Witaj.ja na dzien dzisiejszy nie biore zadnych lekow,ale wiem z
              doswiadczenia ze aby zacząc walczyc z agorafobią to trzeba sie choc
              troszke lepiej czuc.Ja nie wiem czy jestem dobrym przykladem
              pokonywania fobii ale wiem ze gdyby nie ,,treningi,,nadal nie
              wyszlabym z domu.Lekarz na terapi kazal mi wychodzic z domu ,na
              początku na malenkie(10metrowe!)odleglosci.Na drugi dzien albo nadal
              taka sama odleglosc alebo troszke dalej.Pisze to choc wiem ze nie
              jest to prosta droga ale nie sądze aby agorafobie mozna bylo
              wyleczyc lekami.Jest to cos wyuczonego i trzeba po prostu sie tego
              oduczyc.Najgorsze jest to ze w czasie ,,wyjsc,,moze sie pogorszyc
              ale trzeba to przetrzymywac i przekonywac siebie ze nic sie zlego
              nie stanie.Najgorsze co mozna robic to sie ,,zasiedziec,,wiem bo
              sama szlam tą drogą.Jak na razie nie osiągnelam wiele bo nadal mam
              ograniczenia ale jestem w stanie dojsc sama do sklepu,apteki itp.A
              na dalsze odleglosci z kims.Ale uwierz mi gdyby nie ciągle proby
              nadal siedzialabym w domu!!!!!!Pozdrawiam i sluze radą
              • 13.02.08, 17:00
                a moglabys podac nazwe leku ktury ci pomugl?
            • 29.09.08, 21:33
              Witam serdecznie!

              Jestem terapeutą z Bydgoszczy i z wielką przyjemnością wszedłem na tę stronę i
              zobaczyłem osobę z Bydgoszczy. Osobiście uważam że żadne specyfiki
              farmakologiczne nie pomogą tutaj zwalczyć tej fobii, ale po prostu profesjonalna
              sesja która znajdzie przyczynę tego stanu i zacznie się to zmieniać za pomocą
              wizualizacji oraz głębokich relaksacji. Do tego prawidłowa pomoc terapeutyczna
              czyni cuda. Trzeba postawić na prawidłowym radzeniu sobie z problemami, z
              akceptacją własnej osoby oraz ze zmianą spojrzenia na otoczenia. W razie czego
              proszę pisać na adres man200834@wp.pl

              Chętnie pomogę w miarę swpoch skromnych mozliwości
    • 13.02.08, 12:40
      Mam 49 lat.Od wielu lat cierpie na depresje lękowa.Raz jest
      lepiej,raz gorzej.Ale tego co przezywam nie da sie opisac slowami.Na
      pierwszy rzut oka nikt by nie powiedzial,ze jestem chora-a ja
      przezywam koszmar.To co sie dzieje w mojej psychice-jest
      straszne.Najgorsze sa lęki-jak sie nasila-zycie staje sie nie do
      zniesienia.Jakby tego bylo malo-od roku cierpie na agorafobie.A lęki
      przerodzily sie w napady paniki.Duzo byloby pisac na ten
      temat.Chcialabym porozmawiacn z kims kto ma podobne problemy.Czuje
      sie przez ta chorobe gorsza od
      innych,niepotrzebna,nierozumiana,czuje sie wielkim ciezarem dla
      bliskich.Jestem zdrowa fizycznie a mimo to czuje sie kaleką.Choroba
      uniemozliwia mi normalne funkcjonowanie,nie moge wyjsc sama z
      domu.Kiedys bylam tak bardzo aktywna.
      Prosze o pomoc.
      • 13.02.08, 16:54
        ja choruje juz od ponad 15 lat i niema poprawy czytam te rózne wypowiedzi ale te
        przyklady ze po takim leku itp jest lepiej mnie niedotyczą niewiem moze juz
        psychika mi siadla calkowicie bo trace wiare w wyleczenie a tutaj trzeba wierzyc
        ale co z tego ze ja bardzo wierze a wyjde i sie zatocze i juz panika
        obezwladniający strach i koniec spaceru nieraz biore rower i sie go trzymam ale
        to niejest wyjscie ja wszystko rozumiem ze trzeba sie przelamac uwierzyc ze sie
        uda ale to muwią ludzie kturzy niewiedza jak ja sie czuje ostatnio lekarka
        dziwila sie i muwila ze juz powinna byc poprawa po lekach kture mi zapisala
        XETANOR a ja mam dni w kture lepiej sie czuje a sa tez takie ze koszmar
        zauwazylem ze po powierzchniach trawiastych jak ide lek jest mniejszy ruwniez
        jak jestem wyspany tez lepiej kiedys powiedzialem to lekarce to mi powiedziala
        ze mam zamknąc oczy i wyobrazic sobie ze chodze po łące to ja mialem w miescie
        chodzic z zamknietymi oczami? zaraz sie przepisalem do innego ale niekturzy
        lekarze lekcewaza te chorobe zmieniaja leki dawki itp milo pogadac z kims co wie
        jak to jest pozdrawiam.
        • 13.02.08, 23:53
          Wiem jak Ci jest cięzko ja ze swoją nerwicą walcze tez juz dobrych
          10 lat,ale napady panicznego lęku mam dopiero od 2002 a od 2004
          agorafobie.Byłam na psychoterapi ktora niestety nie zapobiegla
          pogorszeniu i potem byl juz lekarz.Na początku bralam
          Tranxene,Metocard(na serce)i Coaxil-jest to lek
          przeciwdepresyjny,jak pamietam to na nim ani razu nie mialam
          napadu.Nadal nieswojo sie czuje jak wychodze ale wiem ze gdyby
          nie ,,male kroczki,,nie wyszlabym nigdzie.mi
          pomaga ,,trening,,wieczorem kiedy jest ciemniej,(ludzie nie widzą)
          Powinienes zazywac cos przeciwlękowego i jak nie będziesz czul lęku
          to próbowac na sile sie przemieszczac.Nie od razu wycieczka
          rowerowa:) ale kawaleczek po kawalku.Wiesz mi gdybym tego sama nie
          doswiadczyla to bym nie pisala ale to dziala!Moje pierwsze wyjscia
          to bylo 10 metrow.Teraz jak jest potrzeba zalatwie wiele a z kims
          towarzyszącym-wszystko.Najwazniejsze to czuc sie dobrze ,to daje
          nadzieje ze zaden atak nie wystąpi.Nic nie piszesz czy uczęszczasz
          na jakąs psychoterapie?Polecam poznawczo-behawioralną.A jeszcze
          jedno-jak zaczynalam,,spacerki,,to musialam prowadzic dziennik wyjsc
          i na następnej terapii relacjonowalam gdzie bylam i jak sie wtedy
          czulam.Pozdrawiam
          • 15.02.08, 11:27
            jeśli chcielibyscie pogadac piszcie; ania5050@gazeta.pl
            • 05.09.08, 20:19
              Witam!!! Mam 21 lat i od dziecka nie lubiałam spędzać czasu w tłumie
              np. w kościele ale mój stan się pogorszył 3 lata temu po śmierci
              dziadka strasznie to przeżyłam i od tamtej pory nie mogę normalnie
              funkcjonować nie wsiąde do autobusu tramwaju itp. Jestem na 2 roku
              kosmetologii i każde zajęcia to walka z samą sobą cały czas boje się
              żeby nie zemdleć to chore ;( Wakacje nad morzem a ja nie moge wyjść
              na plaże bo się dusze ;( Zaręczyłam się niedawno i planuje ślub ale
              jakoś nie moge sobie wyobrazić spędzenia czasu w koście to głownie
              przyczyniło się do tego,że zdecydowałam się iść do psychiatry jestem
              po pierwszej wizycie miła pani odrazu powiedziała że to agorofobia i
              i nerwica lękowa dostałam cały plik tabletek i od jutra biore
              pierwszą tabletke mam nadzeije że to w końcu minie z tym dalej żyć
              się nie da ale tak łatwo się niepoddam będe próbować do skutku....
              Jeżeli ta terapia przyniesie rezultaty dam wam namiary znam osobe
              która dzięki niej się w 100% wyleczyła jeżeli i mnie się uda będę
              dumna ;) ciekawi mnie jedna rzecz jak się czujecie po takich lekach
              antylękowych w życiu nic takiego nie brałam i aż się boje ;)
              Pozdrawiam wszystkich i życze powodzenia
          • 18.02.08, 21:31
            dziekuje za porade ale chce dodac ze ja jak jest ciemno to calkowicie trace
            orientacje nawet jak zamkne oczy to juz niezrobie ani kroku niemoge tez stac jak
            ide w miare szybko ze spuszczona glowa to przejde ulice ale niemoge stanac
            rozejrzec sie i isc bo sie przewracam niemoge tez bez oparcia sie przedtem
            patrzec do gury ja tez opisuje swoje objawy w danym dniu i muwie onich lekarzowi
            ale lekarz muwi jak wyuczoną formulke ze trzeba to przezwyciezyc normalnie
            kwadratura kola pozdrawiam.
            • 19.02.08, 12:36
              Nie mmozna chodzic i patrzeć pod nogi bo wtedy nasilają sie zawroty!
              Ja tez tak mam.
              Nie chodz szybko bo wtedy cięzko sie zatrzymać:)
              Poza tym to są wszystko objawy lęku i dlatego lekarz tak mowi...
              Wyjdz i powoli ,spokojnie przejdz jakis odcinek,nic na siłe,jak nic
              sie złego nie podzieje na drugo dzien będzie łatwiej wyjsc.
              A w ogole jak sobie radzisz np:praca i te sprawy?
              • 22.02.08, 11:28
                do pracy jezdze rowerem teraz a jak snieg to mam przystanek obok bloku i przy
                zakladzie wysiadam mam prace siedzaca tak ze problemuw z choroba w pracy niemam
                bo w budynku juz niemam zawrotuw teraz przestalem brac xetanor i zapisali mi
                Histimerck seroxat i xanax napisze puznie jak dzialaja i piszczie bo nieczuje
                sie czlowiek taki samotny w walce z chorobą pozdrawiam.
                • 22.02.08, 20:01
                  To i tak sobie jakos radzisz ,nawet lepiej niz ja!Ja nie jestem w
                  stanie nawet sobie wyobrazic tego ze ide teraz do pracy co
                  oczywiscie dodatkowo mnie psychicznie obciąza:(
                  Jesli dajesz rade pracowac i sie przemieszczac to nic nie stoi na
                  przeszkodzie ,,trenowac,,wyjscia az osiągniesz stan w ktorym te
                  wyjscia nie będą tak lękotworcze.Wiem ze Ci sie uda!
                  Nawet zazdroszczę Ci tego co mozesz:)....
            • 19.03.08, 11:16
              Ja nie moge jezdzic autobusami, bardzo sie tego boje, nie moge sie
              przemoc.Przez to praktycznie nie moge pracowac.Zdarzaly mi sie
              krotkie okresy pracy ale nic wiecej.Chodze na psychoterapie teraz
              grupowa wczesniej indywidualna.Niewiele narazie to pomaga.Lekow nie
              biore ale chyba bedzie trzeba zaczac.Rodzina ma mnie za dziwolaga i
              lenia.Nie wiem co robic.HELP:((
      • 24.02.09, 23:56
        moi drodzy nie ma już czegoś takiego jak nerwica lękowa czy depresja lękowa .
        jest lęk napadowy - wpiszcie w google - ja to mam od sierpnia ale w grudniu
        znalazłam w gorzowie super psychiatrę który uświadomił mi co mi dolega nie
        obeszło się bez farmaceutyku ale już wiem że od następnej wizyty będę miała
        odstawiany lek - biorę citabax 20 - wcześniej od psychiatry miałam setaloft ale
        mi nie działał a raczej w drugą stron a i z tego 1-szego lekarza nie byłam
        zadowolona . teraz jest juz oki lekarz mi wyjaśnił co i jak i tak ma być .
        pozdrawiam kontakt sonne.sonne@op.pl
    • 19.02.08, 14:11
      hej ja lecze sie juz prawie 3 lata jak narazie na samych lekach bralam juz
      Asenrte(sertralina) przez 2 lata bylo super ale po 2 latach cos sie zmienilo i
      znowu lęki sie zaczely pojawiac i zmienilam lek na salipax(fluoksetyna)dla mnie
      totalna kicha bralam 2 miesiace po czym zmienilam na Paxtin(paroksetyna)jak
      narazie biore 2 miesiace i nie widze niewiadomo jakiej poprawy ale jest troche
      lepiej poczekam jeszcze i zobacze jakby co wróce chyba do sertraliny a co do
      psychoterapi to jeszcze nie bylam ale mysle sie ze wkoncu wezme w garsc i
      wybiore.Pozdrawiam
      • 22.02.08, 22:40
        Jak mogę zapytać...jaką masz dawkę tego paxtinu?? i czy nie mialas
        problemow z zaczęciem stosowania tego leku?? ja mam zawroty glowy i
        ogolnie czuję sie strasznie dziwnie...juz po jednej nawet po poł
        tabletki, ale stram sie brać gdzyż słyszalam sie ze mogą naprawdę
        pomoc...pzdr.
        • 26.02.08, 12:00
          ja biore obecnie 40 mg zawrotow głowy nie miałam ale też czasami dziwnie się
          czuje niewiem czy czekać dalej na efekt czy zmienic leki hmmm wkońcu 2 miesiace
          to chyba już jest jakiś czas i powinny działać
      • 22.02.08, 22:48
        a tak w ogole odnośnie tego wychodzenia...że małymi kroczkami mozna
        cos zdziałac...ja nie wiem jak to pokonałam, że wychodzę normalnie z
        domu (oczywiście nie w "ZAKAZANE" miejsca),ale najlepsze ze mam caly
        czas mega lęki...robię dużo jesli muszę, zdaję egzaminy, chodziłam
        do pracy 0,5 roku...ale nie pozbyla sie lęków. jak pozbylam sie
        narazie obowiazkow zaczęly nachodzić mnie najgorsze mysli i znow
        poczułam sie slaba...dopoki człowiek MUSI robić pewne rzeczy, jest
        zmęczony po pracy nie mysli o tym...i tylko się tak
        zastanawiam ...dlaczego jesli wychodzę, pokonuje strach codziennie
        (znaczy się on idzie ramem ze mną tam gdzie muszę iść <...tak jakbym
        miała towarzysz hehe;)>) dlaczego to draństwo nie przechodzi...???
    • 23.02.08, 20:44
      Ech....
      A ja w tej chwili nie potrafię pójść do lekarza.
      Zbyt mocno się boję. Podziwiam Was...

      A jednoczesnie jest mi coraz gorzej źyc dalej :(
      • 26.02.08, 10:30
        chcialabym porozmawiac z kims o tej chorobie.moze bys miala ochote?
        pozdrawiam
        • 21.05.10, 22:00
          witam wszystkich

          trafiłem na tom strone przypadkowo i powiem ze też to mam. Niewiem z kont
          niewiem czemu. Przypuszczam ze tralma zaczela sie w dziecinstwie rodzice mi
          wspominali o jednym wydazeniu moze to sie przyczynilo do tego co jest teraz;(.
          Ale powiem wam szczeze mam to cudo od szkoły średniej czyli okolo 8 lat z
          przerwami . Na studiach pierwsze 3 lata byly niesamowite zero nic nie mialem cud
          wyleczony samoistnie, niesamowity skok wlasnej wartosci,pewnosci siebie itd.
          Dodam tylko ze bez leków i bez terapi samo przeszło;). Teraz niestety pracuje i
          od pewnego czasu zaczyna mnie to nekac. Dzisiaj wrecz musialem wyjsc z roboty na
          chwile zeby sie uspokoic. Jest to bardzo nieprzyjemnie i klopotliwe w zyciu i
          trudno z tym walczyc. Ja sie nie poddaje nie bedzie kurwa zadzil mna strach.
          Codzienne wyjscie do roboty jest swoistym przeciaganiem liny . Naszczescie
          wygrywam (bo lubie wygrywac). Jednak meczy to mnie bo spalam na to duzo energii.
          Chodze na terapie od 2 miesiecy ale to sa pierdy jakies . Słyszalem ze jest
          terapia prowadzona przes trenerów NLP. W ierze w ta metode bo dzieki niej wiele
          w zyciu osiagnolem majac zaledwie 25lat. Wiem jedno umie sprawdza sie wysilek
          fizyczny jest go duzo jest spokuj. Siedze gdzies to sie stresuje albo inna
          pierdola . Wiem ze zycie jest piekne kocham pieknie miejsca tak jak kocham
          poznawac niesamowite kobiety. Wszystko ok tylko niech to guwno w koncu sie
          odemnie odwali auuuuuuuuuuuu. Bo mi przeszkadza realizowac moje planyJAK ZE
          WZNIOSLE;). wIEM TEZ CO MI POMOGLO W TEDY WYLECZYC SIE Z TEGO: GRONO NIESAMOWICE
          ENERGICZNYCH ORAZ POZYTYWNYCH LUDZI. Wystarczylo ze sie otaczalem nimi a oni mi
          dawali tak duzo ze o tym guwnie zapomnialem . Pamietajcie ze mamy to co sami
          chcemy czyli mozna wnioskowac ze jesli nam sie cos nie uklada to se skocze w
          napad leku to mam wytlumaczenie porazki. Skupienie sie na czyms co nas
          bezgranicznie pochlania tez jest dobre i tez mi duzo daje . Trzeba pierdolic to,
          samo przyszlo samo przejdzie jak guz na glowie :)hehehe . Myscie pozytywnie
          wieze w was a jak chcecie porady to sie zapiszcie na najakis trening
          samorozwoju . Po czyms takim czlowiek prze tydzien chodzi jak zachipnotyzowany
          (pelen pozytyw). Czekam na rady dlamnie pozdrawiam
      • 26.02.08, 12:04
        Nie masz się czego bać idz szybko do lekarza powiedz mu o swoim problemie on
        napewno bedzie wiedział co zrobić i przepisze ci jakies leki które ci pomogą
        może nie do końca ale zawsze coś dadzą.pozdrawiam
        • 26.02.08, 18:27
          Ja tez od wielu,wielu lat zmagam sie z "agorka" raz jest lepszy
          okres,raz gorszy ... Jakos przez lata nauczyłam sie z nia zyc,z tym
          ze nie zawsze moge robic co chce,isc sama gdzie chce.Nie biore
          zadnych lekow,nie chodze na psychoterapie (kiedys próbowałam i tego
          i tego ale bez zadnych efektów).
          Napewno trzeba probowac malymi kroczkami pokonywac te chorobe. Ja
          tak staram sie robic..
          --
          Co nas nie zabije to nas wzmocni..
    • 27.02.08, 10:18
      u mnie jest podobnie ciagle trzeba udawac ze wszystko jest w porzadkua tak naprawde juz czlowiek ma wsystkiego dosyc szkoda sie uzalac nad soba bo wiadomo ze itak nikt nie uwiezy nawet najblizsi naraziewszystkie sprawy pomaga mi zalatwiac maz idzieci sama bym nie dala rady biore leki ktore troche pomagaja ale jest to ciagla walka z samym soba przez ta chorobe czuje sie jakby mnie cos przygniatalo od czego nie moge sie uwolnic jedynym pocieszeniem jest to ze satacy jak ja zktorymi moge porozmawiac
      • 27.02.08, 12:21
        Dokładnie taka jest prawda każdy kto na to nie choruje nie umie tego zrozumieć i nigdy nie zrozumie a my musimy walczyć i się nie poddawac.
        • 27.02.08, 21:34
          Ja przez jakis czas nie mówilam nikomu...ale poźniej juz mialam
          dosyć i powiedziałam najbliższym... wiedzą że nie przejde np przez
          most...ale nie wiedzą dlaczego...nie mogą tego pojąć...niby wiedzą
          ale zapominają wydaje im się do blahe...przecież to nie brzymi
          groźnie..nie jest to "rak" czy "białaczka" tylko jakas agorafobia o
          ktorej nikt nic nie wie...
          • 27.02.08, 22:37
            U mnie oprocz mojej mamy nikt nie wiedzial przez dlugie lata o mojej
            agorce i problemach z chodzeniem,nikt sie nawet nie domyslal ze tak
            kombinuje zeby bylo mi dobrze,ale duuuzo mnie to kosztowalo...
            teraz wiedza dzieci,mysle ze rozumieja.
            Ostatnio troszeczke lepiej u mnie wiec i napiecie mniejsze.


            --
            Co nas nie zabije to nas wzmocni..
            • 01.03.08, 12:34
              Mnie też już bardzo długo męczy agorka. Próbowałam wielu metod aby
              sobie z nią poradzić, ale niewiele to pomogło, jakiś czas temu
              wpadła mi w ręce ksiązka Opanować lęk - Bronwyn Fox i to co tam jest
              napisane otworzyło mi oczy.W książce są zawarte konkretne rady
              odnośnie tego jak się zachować, gdy dopada człowieka panika.Wymaga
              to wszystko czasu i ćwiczeń ale wygląda to wszystko obiecująco.
              Czytaliście tę książkę?
      • 21.03.09, 23:20
        jeśli możecie mi powiedzieć jak sobie pomóc to piszcie to mój numer gg5441546 nikt mnie nie rozumie czuje że jestem sama z tym wszystkim:((
    • 01.03.08, 17:52
      Nie odpisywałam, bo... bałam się..
      Ja już czasami nie mam sil
      • 04.03.08, 17:43
        ja czuję się do tego stopnia źle,że nie ma rzeczy ktora mnie cieszy...nie wiem po co dalej żyć...i dlaczego otaczają nas takie granice...
    • 20.03.08, 21:51
      Spamilan (buspirone).
      Nie wiem jak konkretnie przy agorafobii, ale w lęku uogólnionym, często pomaga.
      www.przychodnia.pl/el/leki.php3?s=3&d=e&p1=0&lek=2810
      www.depresja.webplus.net.pl/viewtopic.php?t=194&sid=2e6ee41b75b7d62220bfaa5df98de1ea
      --
      :)
      konfirm
      • 25.02.09, 06:55
        przechodzilam wszystko to o czym piszecie...wiem,ze to
        koszmar..najgorszy z mozliwych..odpukac pomoglo mi Lexapro.biore
        caly czas i brac bede chocby do smierci bo nie pozwole aby sie to
        powtorzylo..lepszego dnia dla wszystkich i coraz,coraz lepszych dni
        z wiosna...Malgosia
        • 21.03.09, 23:38
          boże nie macie pojęcia ile dla mnie znaczy bycie na tym forum ja myślałam że tylko ja na to choruje!!!wielkie dzięki za wszystko!!!
    • 21.03.09, 23:10
      ciesze się że wkońcu znalazłam ludzi z podobnym problemem.myślałam że ja jestem inna!u mnie to trwa 4 lata zlekceważyłam objawy mi jest wiecznie słabo nigdzie sama nie wychodzę bo boje się że zemdleje kolejki sklepy boże ja ograniczam się do wyjścia pod blok!ma 2-letnią córkę i nie umiem normalnie zyć!jest mi ciężko,zawsze kombinuje żeby z kimś wyjść aby nie sama już nie wiem co robic jestem zła na siebie. zaczełam brać setaloft ale strasznie żle się po nim czuje!brałam zomirenn to xanax naprawde nie warto! piszcie
      • 23.08.10, 04:12
        agnesik23 napisała:

        > ciesze się że wkońcu znalazłam ludzi z podobnym problemem.myślałam że ja jestem
        > inna!u mnie to trwa 4 lata zlekceważyłam objawy mi jest wiecznie słabo nigdzie
        > sama nie wychodzę bo boje się że zemdleje kolejki sklepy boże ja ograniczam si






        Hej nie martw się nie jesteś sama ja xanaxu brać nie mogłam bardzo zle się po
        nim czułam koszmary senne jak po jakiś narkotykach się czułam w tej chwili biorę
        ARKETIS i naprawde mi pomaga też mam dziecko syna 3 lata więc wiem jak się
        czujesz spytaj lekarz czy nie może ci tego przepisać i bardzo DUŻO daję wiara w
        siebie wiem co mówie też to przeszłam tłumacz sobie że nic się nie stanie i
        zaczynaj małymi kroczkami np najpierw klatka schodowa na pare minut a potem na
        następny dzień schodek niżej
        Proszę spróbuj nic nie tracisz możesz tylko zyskać ale pamiętaj nie od razu
        Madryt zbudowali jak coś to pisz
        Pozdrawiam
        > ę do wyjścia pod blok!ma 2-letnią córkę i nie umiem normalnie zyć!jest mi ciężk
        > o,zawsze kombinuje żeby z kimś wyjść aby nie sama już nie wiem co robic jestem
        > zła na siebie. zaczełam brać setaloft ale strasznie żle się po nim czuje!brałam
        > zomirenn to xanax naprawde nie warto! piszcie
      • 26.05.12, 15:24
        Witam wszystkich. Od 10 lat cierpię na agorafobię z panicznymi napadmi lęku.. Zaczęło się po kilku razach palenia trawki, gdy dużo spaliłam, miałam lęki, byłam blada i waliło mi serce. Pamiętam, że przed maturą mocno się upaliłam i miałam kosmarny i długo trwający atak, ze przyjechało pogotowie i dostałam zastrzyk. po tamtym incydencie bałam się wychodzić z domu, Wyszlam na przytanek autopbusowy i zaczęło mi się kręcić w głowie, nie mogłam znieść hałasu z ulicy i tłumu ludzi. Nie pojachałam do szkoły po odbiór świadectwa maturalnego. Pojechał po nie po niej mój tata. Przez kilka miesięcy bałam się wychodzić z domu, potem mama prowadzała mnie na spacery jak osobe niepełnosprawną. Od tamtej pory niuc już nie było takie samo.Miałam upadki i wzloty, psychterpia skutkowała ale na krótko, leki na xanax, koszmar, miałam chalucynacje i szybko się uzalezniłam i to dopiero był koszmar. Przy odtawianiu przez om 2 tyg chodziłam po ścianach, ledwo żywa. Brałam rexetin ale nie pomógł, zwątpiłam w leki i psychoterapię. Nigdzie nie wychodę n dłuzsze odległości, pójdę od sklepu osiedlowego, do marketu ale zaraz kręeci mi się w głowie. Jedyna rzecz która mi pomaga to mój samochód, w nim czuję się bezpiecznie. Zawwsze zostawiam go przy markecie, restauracji, domu bo wiem, że w razie czego mogę do niego wsiąść i uciec,....ale dokąd> W bezpieczne miejsce. Ale tak naprawde to ucieczka przed samą sobą a przed sobą nie da się uciec. Nigdzie nie wychodze ale autem pojade prawie wszedzie Nad morze, w góry, byłam naet kilka razy za granicą ale niugdy i nigdzie nie hodze pieszo. Kiedy wybrałam się do zoo, czarnym, njdłuższym szlakiem, 5 km, myslałam, że umrę, chciaałam ssię jk najszybciej stamąd wydostać.Ale byłam z moim już teraz eks chłopkiem i nie mogłam spbie pozwolić na atak, bo nie chciałam by ssię dowiedział. Myślałam, że umrę. Czasem mam atak kiedy stoję w korku, bo wiem, że nie mogę się stamtąd wydostać. Wali serce, skacze ciśnienie, dusze się i mam ochotę uciec z auta albo smam nie wiem co. Mam przy sobie hydroksycynę ale jej nie biorę, wzięłąbym gdybym nie miała już wyjścia. Starszne to jest, czasem żyć się odechciewa. Przez moję chorobę nie sończyłam studiów bo nie byłam w stanie usiedzieć na wykładach. Nier mam rodziny, męża a mogłam bo kochałam ale postanowiłam odejść i nie być jemu kulą u nogi, z miłości.
        • 31.05.12, 22:10
          Najbardziej zabolało mnie samo zakończenie tego co tutaj pisałaś!Kochałaś , ale nie chcialas byc kulą u nogi!Musisz zdać sobie sprawe , że to co dolega "nam" pisze w cudzysłowie ponieważ i ja cierpię mękę z lękami itp. powoduje spadek poczucia wartości!Praktycznie do samego dna!Sięgasz dosłownie mułu w oceanie!Nie chcę sie rozpisywać...Ale pamiętaj ,że pierwszą rzeczą od ktorej zaczynamy to wlaśnie odbudowanie pewnosci siebie!Fakt ,że 10 lat to naprawde dużo!Ja borykam się z tym samym problem od około czterech lat!Miałem lepsze i gorsze dni!Chodziły mi nawet po głowie paskudne samobójcze myśli!To coś strasznego!Pragnąłem uciec z mojego własnego ciała!Na tamten moment to była jedyna ucieczka od tego co zatruwało moje ciało i ducha!Bardzo ważne jest mieć obok siebie osobe na której możesz polegać!Do której możesz sie wtulić!Dzieci które przeżyły chwile strachu uspokajają sie w ramionach rodziców!Podobnie jest z lękami i osobami dorosłymi!Ich złe chwile mijają w ramionach tych ktorych kochamy!!A jeśli oni kochają to zawsze przyjmą nas z otwartymi rękami!!Nie poddawaj się!Żyj!A co do samochodu to faktycznie sam to stosowałem!Dobra sprawa!Pozdrawiam i życze wytrwałości!!
    • 23.08.10, 03:42
      pozdrawiam mój organizm praktycznie od mojego urodzenia borykał się z problemami
      a potem wcale nie było lepiej wychowałam się w rodzinie gdzie królował alkohol
      gdy się wyprowadziłam z domu miałam 23 lata i byłam w 7m-cu ciąży dziecko
      wychowuję sama i nikt mi nie pomagał wiadomo nerwy srtes brak pieniędzy itd w
      sierpniu zeszłego roku mój organizm powiedział DOŚĆ i zaczęły się problemy z
      nerwicą.
      w tej chwili jestem pod opieką lekarza psychiatry i biorę tabletki ARKETIS
      poprawa jest ale szukam osób które mają tak jak ja nerwicę zęby porozmawiać o
      atakach czy też je mają i jak wyglądają albo po prostu pogadać bo to bardzo DUŻO
      pomaga w trakcie ataków.
      Pozdrawiam
      • 26.05.12, 15:35
        Kiedyś byłam silniejsza a teraz jak mam gorszy dzień, kładę się do łożka i spię a potem czuję się jeszcze gorzej. Czasem pojadę sama na basen, choć wchodze tam z duszą na ramieniu, robię to na siłę a potem jestem z siebie dumna ale mnmo to, co to za życie, żeby nie móc pojść na basen i swobodnie popływać tylko wsłuchiwać się czy zaczyna mi walić serce i po kwadransie stamtąd uciec a Pani z szatni pyta dlaczego tak krótko, czy się źle czuję czy mi się nie podobało. Wstyd i żal
        • 26.05.12, 15:37
          jest na forum ktoś z Poznania lub okolic?
        • 01.06.12, 09:39
          sniezka31 napisał(a):

          > Kiedyś byłam silniejsza a teraz jak mam gorszy dzień, kładę się do łożka i spię
          > a potem czuję się jeszcze gorzej. Czasem pojadę sama na basen, choć wchodze ta
          > m z duszą na ramieniu, robię to na siłę a potem jestem z siebie dumna ale mnmo
          > to, co to za życie, żeby nie móc pojść na basen i swobodnie popływać tylko wsłu
          > chiwać się czy zaczyna mi walić serce i po kwadransie stamtąd uciec a Pani z sz
          > atni pyta dlaczego tak krótko, czy się źle czuję czy mi się nie podobało. Wstyd
          > i żal

          Kiedys tez bylem silniejszy, super praca, prawie wszystko pod kontrola,a teraz zaslaniam zaluzje bo sie boje zewnetrznego swiata, jeszcze jak jestem na lekach to wyjde ale swojego czasu to tylko w samochod na zakupy przy ktorych robieniu nie moglem sie wyslowic.
          Pozdrawiam wszystkich chorych.
          • 01.06.12, 21:16
            Witajcie ! Również mam to GÓWNO !!! Walczę od 11 lat... marnymi skutkami niestety
            --
            [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/kh/hi/v8ep/2B9ddiTJuA9RbMQtQA.jpg[/img]
          • 03.07.12, 20:51
            hej!glowy do gory nie mozna sie zalamywac ja od 2 miesiecy biore tabletki i chodze na terapie po 2 tygodniach przyjmowania tabletek zaczelam funkcjonowac normalnie z dnia na dzien jest coraz lepiej i bardzo pomaga mi terapia polecam wszystkim
            • 17.11.12, 03:41
              igielka jakie bierzesz tabletki?

              tez mam agorafobie od paru lat,zamierzam wziasc lek o nazwie cital
              czy brał juz to ktos z was na lęki?
              • 17.11.12, 09:04
                Lek tani , odkrywca otrzymał za niego nagrodę Nobla . Spowalnia pracę serca , obniża ciśnienie i działa przeciwlękowo. Jestem po 70 tce , na stany lękowe i migreny cierpię od dzieciństwa z różnym natęzeniem . Pomaga porcja już 10 mg zażywana w razie potrzeby.
                • 18.01.13, 08:25
                  W programie Planete oglądałem i słuchałem opinie psychiatrów o skutecznym leczeniu propranololem pourazowej nerwicy lękowej po traumatycznych przeżyciach . Mowa była m.inn. o byłych uczestnikach wojen w Wietnamie , Iraku i Afganistanie .
    • 18.12.12, 11:41
      i-zdrowie.pl/agorafobia/czym-jest-agorafobia/
      i-zdrowie.pl/agorafobia/leczenie-agorafobii/
    • 21.01.13, 11:03
      Więc tak, ja trzy osoby w mojej rodzinie miały terapię bezno (pół roku, rok) + SSRI rok-dwa i wszystkie stanęły na nogi. Myślę, że obawa lekarzy przed wypisywaniem benzo wciąga chorych w jeszcze gorszy stan. Muszą szukać leków, które zadziałają, a w pierwszym etapie pogarszają nawet samopoczucie. To okrutna choroba i potrzebni są profesjonaliści.

      !!!!!!!!!
      • 31.03.13, 23:02
        osiem lat temu pierwszy atak, leczenie..teraz kolejny. jestem przerażona, w trakcie leczenia, szósty tydzień na zwolnieniu.....Czy z tego się wychodzi? tak do końca? Niech ktoś skłamie ale da mi nadzieję :(
        --
        maria
        • 03.04.13, 12:09
          polecam Wam ksiązke "Oswoić lęk"..współczuję Wam, bo wiem jakie to okropne zyć z nerwicą lekową..ja się zw swoja oswoiłam jakoś - mam ją dalej, ale już zupełnie inaczej to wszystko wyglada,teraz juz zawsze mogę wyjśc z domu jeśli mam ochotę, teraz w pewnym sensie pogodziałam się z tym, ze jestem chora na nerwicę lekową, myslę, ze to jest warunek niezbedny do poprwy stanu zdrowia - uznałam swoją bezsilnośc wobec faktu, ze jestem chora,zaakceptowałam to, od tego momentu jest tylko lepiej, czasem pojawia się jeszcze silny lek, ale już nie doprowadza on do ataku paniki no i nie zatrzymuje mnie w domu, wzięłam w pewnym sensie odpowiedzialnośc za siebie,nie oczekuje już ze znajdzie się złoty srodek, który rozwiąze moje problemu,nie wierze w zadna farmakologię,to pół srodek i nie niczego nie rozwiąze - po 20 latach juz to wiem:) kiedy sie boje rozmawiam ze sobą - nie zaprzeczam lekowi, nie próbuje go kontrlowac, poddaje sie mu, mowie głosno "tak boje sie teraz, ale nic mi sie nie stanie, staram sie uspokoiuc oddech, oddychac przeponowa, usmiecham sie do siebie i godzę się ze stanem, który mnie dopadł, mówię o nim głośno, mówie męzowi co czuję, juz nie mysle w kategoriach "muszę wyjśc z domu" teraz mysle "chcę wyjśc", sama siebie bardzo wspieram, czasem mówiłam do swojego leku - mówiłm stary teraz ty i ja idziemy na spacer:) rozmawiałam nawet z nim na spacerze:) przynajmniej miłam zajecie i odwracałam uwagę...były miesiące ze przezywałam horror psychiczny i fizyczny, teraz jest całkiem inaczej - ale tak jak mowie wziełam za to i za siebie odpowiedzialnośc - zadnych leków, dziwnych rozmow z psychiatra, testowałam to - nie było rezultatow a jak juz to na jakis czas tylko...pmietam jak ciepriałam w kościele na przykład, byłam całkiem odrealniona, masakr to była...pewnego dnia w kosciele własnie pogodziłamn się z tym, ze sie boje, dałam sobie prawo się bac, pomyślałam, ze moge zostac, ale i moge wyjśc w kazdym momencie, ze to zalezy ode mnie, nie zaprzeczałam lekowi i mówiłam sobie w myślach "boisz się bardzo, ale nie bój się bać,od leku nic się nie stanie, " wiecie to jest takie błedne koło - lęk przed lekiem - straszne, trzeba przestac się bać, ze będę się bać, co się stanie jesli zemdlejecie?? no nic:) nie trzeba na siłe uciekac przed strachem i lekiem, bo to błędne koło, trzeba go oswoic poprostu...to jest jedyne wyjście i jedyny ratunek...kiedys powiedzialam sama so siebie i swojego leku - rób sobie co chcesz ze mna, ja będę robiła swoje, jak mam zemdlec to zemdleje, jak mam umrzec to umre, jak mam zwariowc to zwariuje - i tak nie mam na to zadnego wpływu:) i to był poczatek nowego zycia...teraz się już nie boję bac,spodziewam się wrecz, ze w niektórych sytacjach bedę odczuwała dyskomfort, ale wiem, ze nic mi sie nie stanie:) nikomu z Was nic się nie stanie to tylko lęk...zabierzcie go ze sobą na spacer - jeśli chce niech idzie z Wami:)....
          jeśli ktoś zechce jakis rad - chetnie pogadam, czasem mozna osłabić napad leku - nie dac mu się rozkrecić - kiedy to się uda kilka razy rodzi sie wiara w to, ze sobie poradze mimo leku i tak ta wiara rosnie, az lęk przestaje być na pierwszym planie, przestaje dominowac..musze zamienia się na chce, nie dam rady na spróbuje itd.....to jest mozliwe i mowie to ja która chciała się kiedsy zabic i wciąz miałam depersolnailzaje itd...bez leków, bez lekarzy wyszłam z tego - to jest nomrlanie mozliwe i ja jestem tego dowodem - to jest proces pracy nad sobą - proces akceptacji, pogodznie sie, podjęcia próby poradzenia sobie, poznania siebie, polubienia itd.....
          pozdrawiam i głowa do góry - to nie jest rak, to nie jest wyrok, to jest tylko zwykła nerwica:)
          • 03.04.13, 20:31
            dzięki miskolaj, fantastyczny tekst, dla mnie bardzo ważny. Ja niestety jestem na lekach i nie mam w sobie tyle pozytywnych emocji. Czy miał ktoś z was niemal paraliż na ulicy i brak czucia w kończynach? Lęk przed upadkiem i lęk przed\dalszym krokiem?
            --
            maria
            • 03.04.13, 21:40
              tak, czasem w ogole nie miałam czucia ani reki, ani nogi, albo budziałam się w nocy i ni czułam w ogóle reki...miałam rozne objawy, najgorzej meczyła mnie tachykardia taka konkretna, serce waliło tak ze swtere na nim telepotał, byłam pewna, ze zaraz umre - jak widzisz nie umarłam:) ta energia jest w Tobie:) musisz tylko zacząć w to wierzyc, trzeba nie wychodzic z domu dlatego, ze musisz, ale wymyslic powod dla którego chcesz:) i liczyc się z tym, ze nie za pierwszym razem się uda, być na to przygotowanym i sie tego nie bac, jeśli się nie udą, to probujesz drugi raz i trzeci i dziesiaty:)mowisz sobie dzis sie nie udało to spróbuje jutro:) stawiac sobie małe cele i je realizowac, na przykład ja mam biedronke niedaleko domu, postanowiłam, ze mam ogromną ochotę na pomarańcze i ide po nie, odrazu powiedziałam sobie, ze pewnie bedę się bała, ale to nic i tak spróbuje - udało się za trzecim razem - zebys wiedziała jak się cieszyłam, ze moge wypic sok:) to nic, ze jest strach, to tylko strach - nic się tak naprawde nie stanie:) trzeba to wiedziec, Ty tez to wiesz, tylko potrzebujesz czasu, zeby sie z tym osowic, wiec proponuje zabrac swoj strach na spacer krótki - na przykład po pomarańcze:) jeśli boisz się postawić nastepny krok to nic, siadasz albo kucasz i czekasz:) a i od wywrocenia nic sie nikomu nie stało, mowisz sobie najwyzej sie wywale a co tam...i probujesz postawic nastepny krok...i tak kroczek po kroczku, trzeba chciec...czy Ty chcesz?
              pozdrawiam
              • 18.04.13, 11:12
                jak to czytam to wyje normalnie bo ja tez mam to straszne uczucie bezsilnosci i lek przed wyjsciem z domu.........ale dajesz nadzieje ze mozna to pokonac az zazdrozcze tego,ale postaram sie popracowac nad soba i mam nadzieje ze sie uda ,a moje dolegliwosci to tak sie utrzymuja z 5 miesiecy juz,pozdrawiam wszystkich w podobnej sytuacji
                • 08.05.13, 10:12
                  u mnie zaczęło się na pierwszym roku studiów, kiedy usiadłam na ogromnej auli w pierwszym rzędzie. Rety....w pewnej chwili poczułam wzrok wszystkich ludzi na moich plecach, palpitacje serca, gorący pot na czole i plecach, z jednej strony wiotkość ciała taką, że nie mogłam usiedzieć na krześle czułam, że spadam, a z drugiej strony byłam sztywna i ciężka jak kłoda, chciałam uciec z sali, ale strach nie pozwolił mi wstać z krzesła. Kręciło mi się w głowie, chciałam napić się wody, ale nie byłabym w stanie nawet jej przełknąć, udusiłabym się. Mam to od 6 lat. Kiedyś najgorszymi miejscami dla mnie był supermarket i kościół, tam przestałam w ogóle chodzić. Do supermarketu mogłam iść z facetem, ale nie mógł mnie odstąpić na krok. Uczucie, że zemdleję ze strachu i ten ogromny szum w uszach i strasznie świecące światła...
                  Teraz wiem,że bez terapii nie dam sobie rady, a ta choroba cholernie mnie ogranicza. Dobrze, że pracuje i to "od zawsze", teraz chce iść na drugie studia, ale boje sie, z tamtych nic nie wynosiłam, nic nie pamiętałam co było, aby tylko wytrwać do końca zajęć. Wiem, że jeśli mam pójść na te studia, to muszę się ogarnąć i leczyć. Teraz nie mam problemu z tym żeby iść do marketu. W opanowani strachu bardzo pomogło mi to, że powiedziałam facetowi o tym i bliższej rodzinie. Wcześnie o tym nie wiedzieli, sama nie wiedziałam co mi jest i czego ja w ogóle sie boję. Próbowałam bliskim to wytłumaczyć. Mówię BOJĘ SIĘ BAĆ, BOJĘ SIĘ STRACHU I ATAKU PANIKI. Nie potrafiłam wytłumaczyć tego inaczej. Teraz ja to zrozumiałam (że to choroba) i inni też. Później jeszcze coś napiszę, bo teraz jestem w pracy. Pozdrawiam
                  • 18.05.13, 10:30
                    nie jestem przekonana po tylu latach czy to choroba:) to jest poprostu rekacja naszego umysłu....to moze trwac latami, a moze skonczyc sie bez lekow w jeden dzien:) nie traktujcie sie jak chorych, to jest wszystko wybryk umusłu, kazdy czlowiek odczuwa strach, nasz strach jest poprpstu inny, bo tracimy nad nim kontrole, on obejmuje nas calych, a potem juz wierzymy ze tak musi byc...to wszystko kwestia tego co myslimy i jak dajemy sie wkrecac tym myslom, to nie jest choroba to jest przypadlosc, mechanizm obronny, kazdemu ten lek jest do czegos potrzebny i tylko takie podejscie daje poczatek konca:)....
    • 16.09.13, 22:35
      www.facebook.com/pages/Blog-Depresi%C4%85tka/536484859741804
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.