Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy myjecie po sobie kubki w pracy?

    14.01.04, 14:17
    Jestem studentką i dorabiam sprzątaniem w centrali jednego z
    hipermarketów.Firma jest francuska więc pracuje wielu Francuzów.Po czym
    poznawałam przez pierwsze dni że ktoś jest Polakiem lub nie?Po tym że Polak
    nie umyje po sobie kubeczka i do tego jeszcze narozsypuje w kuchni czego się
    da.Nawet po konferencjach nie mam co robić bo śmieci ze stołu(typu kubki
    jednorazowe)spakowane są do worka i postawione przy drzwiach.Rodacy uczcie
    się bo opinia za Wami idzie w świat!
    P.S.Nie piszę tego po to żeby dorabiający tak jak ja mieli mniej roboty:)
    Edytor zaawansowany
    • studentka22 14.01.04, 14:19
      Wątek o konferencjach jest oczywiście o Francuzach.
    • nauma 14.01.04, 15:58
      Studentko droga, zostawiam po sobie porządek tak w kuchni w domu, jak w pracy.
      Ale kubka nie myję, ponieważ jest zatrudniona do tego osoba, która sprząta też
      w firmie - zmywanie naczyń po pracy należy do jej obowiązków. Myję wtedy, jak
      mam kubek zafajdany kawą, a mam ochotę na chińską zupkę.
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
    • angelinahaas 21.01.04, 19:41
      Ale cie pokrecilo kobieto!
      Osoby zatrudnione w firmie do sprzatania (maintenance & upkeep)nie maja w
      obowiazku mycia naczyn po zadnych leniwych brudasach. Kubek jest twoj, ty go
      uzywasz, i ty go powinnas umyc. I tyle. Obowiazki osoby do sprzatania nie
      wychodza poza oproznienim koszow na smieci (paper), odkurzeniu pod biorkiem,
      umyciem podlogi czy okien. Po czterech latach pracy dla zachodnich firm
      (American Airlines Vacations, Liberty Travel czy Mokrynski & Assoc.) nauczylam
      sie, ze nawet lodowke w break room czysci sie na zmiane bo sprzataczki nie sa
      odpowiedzialne za smieci ktore nie naleza do korporacji.

      Tylko w przepieknej Polandii brudasy po ogolniaku, bez manier mysla ze sa some
      hot shit.
    • nauma 23.01.04, 11:26
      Zacznijmy od tego, że jestem facetem.
      A teraz do rzeczy:
      w każdej poprzedniej pracy zmywałem po sobie. W aktualnej - zmywam w ciągu
      dnia. Zaś osoba która przychodzi sprzątać ma w zakresie swoich obowiązków także
      zmywanie naczyń i jeszcze nie widziałem, by narzekała albo to sabotowała. Jakby
      nie miała tego w obowiązkach, zmywałbym na koniec dnia sam. A tak - nie muszę.
      Jasne? Przy czym staram się nie zostawiać maksymalnie usyfionego kubka, po
      każdym piciu płuczę kubeczek.
      Poza tym szanowna AngelinoHaas, nie ma co zazdrościć, że w Polsce ludzie
      przynajmniej kończą ogólniaki. Że Tobie się nie udało (o czym
      świadczy "biórko"), to już nie moja wina... I proszę nie bluzgać (nieważne, w
      jakim języku), bo świadczy to o zwykłym braku kultury...
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
    • Gość: ji IP: 62.29.248.* 25.01.04, 18:40
      U nas tez sa sprzataczki ktore maja myc naczynia ale staram sie by do tego nie
      dochodzilo. Dlaczego? Bo mi wstyd gdy ktos zmywa po mnie.
      Jesli to zrozumiesz bedziesz wielki.
    • nauma 26.01.04, 11:55
      Mocno powiedziane. Obawiam się, że wypowiedziała to osoba, która nie za bardzo
      mnie zrozumiała. Zmywam po sobie POZA wychodzeniem z pracy, co należy do
      obowiązków osoby, której także za to płaci mój szef. Sorki, ale nie widzę
      powodu, dla którego mam robić coś, za co komuś zapłacono. Tak jest w firmie, w
      której pracuję i sam traktuję to jako ewenement. Ale sytuacja jest mniej więcej
      taka, jakbym poszedł do pubu i miał umyć po sobie kufel, z którego korzystam. I
      koniec dyskusji. Idę umyć kubek, w którym piłem sok, a teraz mam ochotę na
      kawę. A wieczorem zmyje go osoba, która w tym celu przychodzi do roboty. No,
      chyba żebym powiedział szefowi, żeby zaoszczędził; niech płaci kobiecie mniej,
      na pewno będzie zadowolona.
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
    • piter12345 26.01.04, 17:22
      Nauma masz rację.
      U mnie też pani sprzątająca ma w zakresie obowiązków zmywanie naczyń
      (dokładnie włozenie i wyjęcie ich ze zmywarki). Również nie widzę powodu
      zmywania po sobie kubka (firmowego, nie prywatnego) jeśli komuś za to płacą.
    • nauma 27.01.04, 11:21
      Ps. do poprzednich wypowiedzi: właśnie dowiedziałem się, że kobita dostaje
      7,5zł za pół godziny zmywania. Chyba nieźle?
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
    • Gość: Xenka IP: *.tele2.pl 28.01.04, 18:28
      Pewnie, że nieźle Nauma, pewnie... Rewelacja wręcz jak dla mnie. :PPP
      Proponuję od jutra zacząć robić kupę pod biurko, ewentualnie (wersja soft)
      przestać spuszczać wodę w toalecie.
      Przecież tej kobiecie płacą za sprzątanie po tobie całe 7,50.
    • nauma 29.01.04, 10:46
      Boszsz, co za ludzie... Nie dziwię się, że Amerykanie i Niemcy opowiadają o
      Polakach kawały, uważając przedstawicieli tego narodu za debili...
      Ustalmy fakty:
      1) ktoś, komu się za to płaci, myje mój kubek raz dziennie, analogicznie jest w
      przypadku pozostałych pracowników mojej firmy - przy czym co poniektórzy nie
      umieją czytać ze zrozumieniem słowa pisanego, jako że sam napisałem, że ta
      sytuacja jest dla mnie ewenementem i w każdej innej pracy sam po sobie zmywałem.
      2) jeżeli ktoś akceptuje jakąś umowę i pobiera pieniądze za jej wykonywanie
      (nb. kasa za zmywanie naczyń w tym przypadku jest dodatkiem do pensji), to
      chyba jest to normalne; jakoś nie widziałem, żeby ludzie w Polsce np. płacili
      za korzystanie naczyń w knajpie i później po sobie zmywali
      3) szanowna Xenka zapewne nie wie, że spuszczanie wody i załatwianie potrzeb
      fizjologicznych w odpowiednich miejscach jest normą, założę się też, że nigdy
      nie miała w rękach szczotki do czyszczenia kibla
      4) i wreszcie najważniejsze: pani Xenko, poproszę o maila do mnie z danymi
      kontaktowymi. Akurat tak się złożyło, że dla żartu powiedziałem wczoraj pani
      zmywającej naczynia, że pojawiły się głosy, żeby zabrać jej tę kasę i niech
      wszyscy zmywają po sobie. Pani najpierw się zasmuciła, a później zezłościła. A
      że jest postawną 50-latką o dość nieokrzesanych manierach, rzuciła: "Panie, Pan
      mi powie, kto takie głupoty wymyśla! Powiedz Pan, kto ma takie pomysły, to mu w
      kiblu kubek umyję, albo i gębę obiję - oszczędności, psia ich mać!" Chętnie
      skontaktuję Panie ze sobą i popatrzę na obijanie gęby - fotka też się przyda.
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
      Forum nieklerykalne vs. Arcykr-forum
      Forum brwinowskie , Pasażer , SSO , FEN
    • Gość: anoolka IP: *.net.pulawy.pl 12.07.04, 22:14
      Podejrzewam ,że przyjechałeś ze wsi do miasta--pewnie do wawy i udajesz
      cwaniaka i wielkiego ,ważnego pracownika co mu się tyłka nie chce ruszyć aby
      umyc kubek.
      Jesteś chamem i chamem pozostaniesz.
    • nauma 14.07.04, 11:08
      Heh, no proszę, wątek żyje...
      Anoolko droga, widać, że nie nauczono Cię czytać ze zrozumieniem, więc zachęcam
      do przeczytania całości tego wątku z kimś, kto dopomoże Ci zrozumieć moje posty.
      Clou moich wypowiedzi polega na tym, że w mojej firmie jest zatrudniona osoba,
      do której obowiązków należy zmywanie naczyń. Proste?
      Złośliwiec? O tak, czasami jestem złośliwy, ale tylko jak ktoś mnie sprowokuje.
      Flejtuch? Nie zauważyłem. Ale nie będę Cię przekonywał, bo i tak nie uwierzysz.
      Cham? Często walę kawę na ławę, poza tym jestem spoko.
      A tak w ogóle to całe życie żyję w Warszawie i tak zostanie, chyba że wyniosę
      się z Polski.
      I na zakończenie: jeśli gdzieś pracujesz, to po skończonej pracy zasuwaj umyć
      kible, podłogi i okna. Albo wyręczamy sprzątaczkę we wszystkim, albo siedzimy
      cicho. (To specjalnie miało tak zabrzmieć, jak zabrzmiało).
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
      Naumachia , Forum brwinowskie ,
      Pasażer , SSO , FEN
    • Gość: Inna studentka22 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 17:51
      Wg mnie Nauma ma rację i wszystkie jego argumenty są jak najbardziej sensowne,
      więc nie wiem o co ta ostra wymiana zdań. Jeszcze wam żyłka w mózgu strzeli:))
      Dżizyss, cóż za pasjonujący wątek..
    • gdotb 03.06.04, 01:18
      po zakupach w supermarkecie w kaliforni, chcialem grzecznie odprowadzic wozek z
      parkingu z powrotem do sklepu, ale rodzina mnie zatrzymala mowiac:

      po co? od sprowadzania wozkow z powrotem do sklepu jest specjalnie zatrudniona
      osoba. jesli ty (i inni) wykonasz prace za nia, wtedy sklep nie bedzie musial
      utrzymywac tego etatu i osoba leci na bruk.

      wiec nie medrkuj studentko, bo pewnego slonecznego dnia i ty mozesz
      uslyszec 'do widzenia'.
    • Gość: iza_be IP: 62.121.131.* 07.02.04, 17:50
      Taki żart, zresztą gruby:
      facet uzasadnia swój wniosek o rozwód: wysoki sądzie, moja żona to okropny
      flejtuch; rano człowiek wstaje, a w zlewie gary nie umyte - nie ma się nawet
      jak odlać.
      (Przepraszam za seksistowski szowinizm).
    • Gość: angelinahaas IP: 209.178.202.* 05.02.04, 18:55
      Studia skonczylam - z tym ze za granica gdzie polska ortografia nie jest do
      szczescia potrzebna nikomu. Kultura? Czy mowimy o kulturze
      wschodnioeuropejskiej czy o reszcie cywilizowanego swiata?
    • ann.k 15.01.04, 22:24
      Niestety u mnie w firmie jest to samo. Nikt po sobie nie myje i w sumie nie ma
      sie co dziwic.Jakby sto osób przyszło myć kubki każdy po jednym, to albo byśmy
      nie wychodzili przed 19, albo o 15 należałoby uznać pracę za zakończoną.
      Gorzej, że jak sie coś komuś rozsypie czy rozleje, nie sprzątnie, chociaż w
      kuchni pełno rolek z papierowymi ręcznikami.
      Ja akurat swój kubek myję, bo mam prywatny. Gdybym go wrzuciła do zmywarki,
      następnego dnia przestałby być prywatny.


      --
      Najgorsza krasnoludzka obelga: "Nie umiesz kopać złota"
    • Gość: chopin IP: 80.244.140.* 15.01.04, 23:44
      pracuje już dwa lata w instytucji ktróej kawy i herbaty pije się że o matko, ale
      swojego kubka jeszcze nie przyniosłem, więc jak się coś pije raz do ruskiego
      roku, to i tak nie myje, po holerę pić ...
    • Gość: fachura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 14:44
      u mnie jest zmywarka
      ale jest problem kto ma kubki wlozyc do zmywarki
      na boss szkopisko nawet nie pozwala przeplukac kubka jak chcesz
      kisiel turbomix wciagnac, albo inne swinstwo w proszku ...

      ech...
    • Gość: Ewa IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 17.01.04, 23:21
      U mnie kazdy myje po sobie z wyjątkiem.... szefa. Brudzi niesamowite ilości
      foliżanek (w zasadzie jego klienci) a potem podrzuca je na półkę koło ekspresu.
      Jak sie nazbiera klika tych filiżanek to łapie pierwszą napotkaną osobę i
      opieprza ja, że taki syf w miejscu widocznym dla kilentów. I kaze zmywać.
      Strasznie nas to wkurza, bo po pierwsze nikt nie jest zatrudniony w charakterze
      sprzatacza, a po drugie nie rozumiem czemu mamy po nim zmywac. Ale niestety
      nikt mu tego nie odważy się powiedziec prosto w oczy.
    • Gość: Xenia IP: *.tele2.pl 20.01.04, 13:49
      Też sprzątam, też zostawiają. Nawet nie w kuchni, a przy biurkach. Nie po
      jednej, a po kilka. Kubki są prywatne, nie firmowe. Myję wszystkie, bo w sumie
      całkiem mili ludzie to są. Jak gdzieś nie odkurzę jakiejś półki, to się nie
      czepiają. Więc nie czepiam się do tych kubków. Co nie znaczy, że mnie to nie
      drażni.

      Ostatnio jednak muszę sprzątać w rękawiczkach. Kuchnię robię na końcu. Ubikacje
      i podłogi wcześniej. Ale przecież nie wszyscy muszą o tym wiedzieć... :)

      Jak swego czasu sprzątałam w redakcji pewnego czasopisma dla kobiet, zmywarkę
      nastawiałam tak, żeby kończyła mycie parę minut po 9-tej. Przez następne 15
      minut szklanek nie można było wyjąć jeszcze ze zmywarki, bo było mocno ciepłe.
      Spragnione panie redachtorki burdelowiczki na swoją pierwszą kawusię w pracy
      musiały poczekać z pół godziny. Nie były zadowolone. Ja byłam bardziej.

      Koleżanka opowiadała, jak sprzątaczka w firmie jej mamy szybko nauczyła
      paniusie biurwusie mocno zajętusie myć szklanki. Ktoś zauważył, że sprzątaczka
      myje kubki tą samą ścierką, którą wcześniej wycierała klozet. Poskutkowało.

      Ogólnie to uważam, że nawet jeśli ktoś mi płaci za to, że sprzątam biuro, nie
      obliguje go do tego, by wymagać ode mnie sprzątania jego własnych brudów (czyt.
      szklanek). Bo rozumując w ten sposób pracownicy powinni mi zostawiać jeszcze
      swoją bieliznę i skarpetki do prania, bo przecież byli w tym w pracy, a ja mam
      płacone za to, że sprzątam. Jestem sprzątaczką, nie służącą.

      Pozdrawiam wszystkie dorabiające i etatowe panie sprzątające.
      Dorabiająca Xeńka
    • paula101 20.01.04, 16:29
      tak zgadzam się, sprzątaczka nie jest służącą osobistą. ja swoje kubki myje w
      pracy, co z tego, że sprzątaczka ma w obowiązku sprzątać w kuchni. co ubrudzę,
      to moje osobiste brudy. zdarza mi się w pracy, że koledzy, którzy pożyczają
      odemnie filiżanki wstawiają mi potem brudne do zlewu. zaznaczę, że nie jestem
      sprzątaczką, sekretarką, asystentką tylko takim samym pracownikiem jak oni.
      niestety też, jestem jedyną dziewczyna w dziale.
    • Gość: agulha IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.05.04, 00:08
      Niezależnie od meritum, na miejscu osoby odpowiedzialnej za umowę z Tobą,
      gdybym zobaczyła, że robisz na złość pracownikom: najpierw poprosiłabym Cię
      (jeden raz), żeby zmywarka kończyła pracę najpóźniej o 8:45 (na przykład) i
      żebyś nie używała tej samej szmaty do kibla i kubków (dałabym Ci tę szansę
      uznając najpierw, że to nie złośliwość, lecz niski iloraz inteligencji), a
      gdybym zauważyła, że nie dostosowałaś się - wzięłabym kogoś innego. W
      odróżnieniu od pracownika etatowego, osobę na zlecenie wymienić bardzo łatwo.
      Poza tym, o ile np. szefowi może być trudno redaktorce "zajętusi" udowodnić, że
      jest za mało wydajna, obserwacja pracy sprzątaczki to znacznie prostsze
      zajęcie. Jeśli komuś praca się nie podoba i sabotuje, to po co obie strony mają
      się męczyć. Czego Ci serdecznie życzę.
    • Gość: agulha IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.05.04, 00:19
      Właśnie wyszli ode mnie goście. Przebrałam się w domowe ciuchy i właśnie po
      nich zmywam. Głównie szklanki i filiżanki. Osobę, która przyszła z wizytą w
      eleganckim stroju (a w niektórych biurach wymaga się także eleganckiego stroju -
      koszule, garnitury itepe) i każdy talerz i kubek odnosi do kuchni i zmywa,
      uznałabym za niespełna rozumu. Nie mam zmywarki. I nie wiem dlaczego nie czuję
      się tak upokorzona, jak Ty, tym zmywaniem szklanek. Jedna osoba zrobi to
      szybciej i lepiej. A u nas w pracy dwa razy dziennie przychodzi pani zrobić
      właśnie porządek w kuchni. Sprzątanie całego biura odbywa się po naszych
      godzinach pracy. Nie wiem, kto tak postanowił i dlaczego, ale tak jest.
    • anahella 21.01.04, 00:43
      U mnie w pracy jest tak: im bardziej wypindrzona i nabzdyczona jest kobieta tym
      wiekszy chlew pozostawia po sobie w kuchni i toalecie. Wiele z nich nie myje
      rak po wyjsciu z kibelka. Jak widza mnie myjaca swoj kubek to patrza z
      wyzszoscia. A niech sie patrza:)
      --
      Astrologia profesjonalna
    • Gość: Jekob IP: *.elda.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 15:08
      Ja nie myję po sobie kubka i nikomu też nie pozwalam go myć. Szczycę się tak świetnym osadem po herbacie i kawach rozpuszczalnych, ze wystarczy trochę wody i już ciecz w kubku smakuje jak kawa. Albo herbata. W każdym razie coś po środku.
    • conena 29.01.04, 20:16
      czy aby nie sprzątanie? dlaczego mycie kibli jest mniej uwłaczające od mycia
      kubków? nie rozumiem was. osobiście wolałabym umyć kubki po całym wieżowcu niż
      myć kible. typowo polska mentalność - chcę jak najwięcej kasy, ale robić to mi
      sie nie chce.



      --
      czy brak syganturki to też sygnaturka?
    • Gość: studentka22 IP: *.acn.pl 29.01.04, 22:06
      Do moich obowiązków należy m.in.sprzątanie pokoi
      pracowników,kuchni,korytarzy,mycie drzwi wejściowych,zamiatanie i mycie podłóg
      (nie ma wykładzin),mycie parapetów,grzejników i poręczy,opróżnianie koszy na
      śmieci i popielniczek,mycie naczyń w pomieszczeniach kuchennych,dezynfekcja i
      czyszczenie telefonów,czyszczenie biurek i komputerów,mycie luster,sprzątanie
      toalet,czyszczenie i mycie armatury,czyszczenie i mycie urządzeń
      sanitarnych,odkurzanie wykładziny(jest w holu)-to czynności które muszę robić
      codziennie.Nie wspomnę już o okresowych np.odkurzanie mebli tapicerskich,mycie
      kratek wentylacyjnych,mycie wszystkich drzwi do pomieszczeń.
      O myciu naczyń w kuchni mogę pomarzyć bo trudno to nazwać kuchnią(nie ma zlewu)
      i zmywam kubki i talerze w toalecie w umywalce.
      Dodam że jestem bardzo sumienna i sprzątam tak jak u siebie w mieszkaniu-nie
      opieprzam się.Dodam także że pracuję po 3h/dzienie.Pracuję od ponad pół roku i
      jak dotąd nie było do mnie żadnych uwag.
      Ale najbardziej wkurza mnie fakt że coś co dla Francuza jest oczywiste i
      naturalne(mam na myśli mycie tych nieszczęsnych kubków)u Polaków-przynajmniej
      niektórych_wywołuje oburzenie a przecież płacą mi niezależnie od tego,czyje
      kubki myję.Dodam jeszcze że obcokrajowy szanują czyjąś pracę i nikt nie
      wejdzie do pokoju w którym jest jeszcze mokra podłoga(albo jestem szczęściarą
      i na takich trafiłam).Pozdrawiam serdecznie.
      A tak w ogóle to mam na godz. więcej niż 7.50 ale pracuję 15h/tygodniowo więc
      jest to kwota żeby dorobić a nie utrzymać się z niej.Moje szczęście że mam
      jeszcze stypendium naukowe:)
    • nauma 30.01.04, 10:53
      Tak na marginesie: kobieta u mnie w firmie dostaje 7,5zł za pół godziny
      zmywania DODATKOWO. Za sprzątanie (podobne obowiązki jak Twoje, Studentko22),
      dostaje oczywiście WIĘCEJ, nie wiem, jaką ma stawkę - czy godzinową, czy pensję
      miesięczną.
      --
      posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
    • conena 31.01.04, 17:26
      więc o co ci chodzi? jednak masz mycie naczyń w zakresie... wytłumacz mi jak
      małemu dziecku, dlaczego takie uwłaczające dla ciebie jest mycie kubków
      pracowników? myśląc takimi kategoriami, pracownik kadr (np.) powinien
      stwierdzić, że on nie będzie przygotowywał deklaracji jakiś tam, bo dla niego
      jest to poniżające. albo nie bedzie robił LP dla sprzątaczek, bo to go poniża.
      nikt nie zbuduje publicznej toalety, bo to be, fuj, itp.
      cuda, cudeńka...
      --
      czy brak syganturki to też sygnaturka?
    • Gość: kamil IP: 62.29.248.* 01.02.04, 23:23
      I tlumacze ci jak dziecku; to tak jak czysczenie komus grzebienia czy
      sczoteczki do zebow.
      'I to jest raz!'. Po drugie, obowiazuja maniery a te mowia 'nie rob chlewa
      wokol siebie'.
    • bama7 02.02.04, 18:17
      wydaje mi się że uogulniasz.
      U nas używa się szklanek/kubków firmowych (tylko część osób posiada własne).
      Pani sprzątająca ma w zakresie obowiązkow umycie ich na koniec dnia. Normą
      jest zostawianie brudnych szklanek, łyżeczek i ewentualnie innych naczyń
      kuchennych w zlewie lub koło niego.
      Wytłumacz mi proszę dlaczego mam sie czuć winna (bo w twoich mniemaniu
      powinnam), że pani sprzątająca na koniec dnia wstawi te naczynia do zmywarki,
      nastawi program i potem wyjmie czyste naczynia i wstawi je do szafek. W końcu
      to należy do jej obowiązków.
    • conena 04.02.04, 22:42
      a żona albo mama nie piorą twoich osobistych gaci?
      poza tym, to bardzo oryginalne przekonanie, że kubek to coś bardzo osobistego,
      może dla ciebie tak jest...

      --
      czy brak syganturki to też sygnaturka?
    • Gość: Xenka IP: 62.233.191.* 06.02.04, 04:51
      Nooo... pewnie, że jemu piorą. I najzabawniejsze, nie biorą nawet za to 7,5.
      Dziwne jakieś. Umarłam... Rozumiem, że teraz już w szkole kultury i dobrego
      wychowania nie uczą, rodzice mają zbyt mało czasu i nikt nie wymyślił jeszcze
      kursów dobrego wychowania...
      W tej sytuacji chyba przekwalifikuję się na etatową sprzątaczkę, widzę, że w
      Polsce będzie to zawód przyszłości.
    • gdotb 03.06.04, 01:46
      ciekawe xenka ile czasu TY bedziesz myc po sobie kubek, jak juz skonczysz
      studia i bedziesz 'wielka pania'.
    • goscgazety 14.03.04, 02:07
      dzieki takim brudasom kubkowym i fajtulapa, ktorzy wszedzie cos wysypuja
      wlasnie Ty masz prace.
      Pzdr
    • alienor 06.05.04, 15:32
      Kiedy jade z wizyta do naszego biura w UK, widze, ze tam nikt niczego nie
      zostawia w zlewie, kazdy zmywa na biezaco. W biurze w Polsce jest roznie:
      wiekszosc po sobie zmywa, niektorzy czasem cos zostawia, ale tez generalnie
      zwykle zlew jest pusty. Gorzej z posprzataniem okruszkow z blatu czy
      rozsypanego cukru.
    • Gość: malwa IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 07.05.04, 15:13
      W mojej byłej firmie( od 5.05 nie pracuje tam) była sprzataczka , która
      przychodziła 3 razy w tygodniu. Nie myła nigdy po pracownikach kubków i innych
      takich.
      Tez nie myli po sobie wspołpracownicy( nie wszyscy).Osoba, która ostatnia
      wychodziła z firmy musiala zawijac rękawki i stawac przy zlewie.
      Reasumujac był totalny bałagan, zlew pełny brudów.
      Mnie tez to nie ominęło mimo,ze miałam swój prywatny kubek i kazdy wiedział ,ze
      ja z niego korzystam.


    • Gość: kasiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 10:20
      a u nas w firmie jest zmywarka, tylko nie ma kto naczyń do niej wkładać, a tak
      BTW to firmie sprzątającej płacimy 800 zł/ miesięcznie, jest sprzątene 3x w
      tygodniu i mycie naczyń też wchodzi do obowiązków osoby sprzątającej - w biurze
      jest 10 osób na pow. ok. 250 m2.
    • fannie 03.06.04, 08:46
      Ja w pracy myję kubek nie tylko po sobie ale czasem po wszystkich (całe
      szcęście pracujemy tylko we trzy).Robię tak nie dlatego że mi każą ale dlatego
      że nie lubię bałaganu.
    • Gość: git IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.04, 17:44
      Nie moge sobie wyobrazic zeby ktos myl po mnie kubek ścierą, ktora myje inne
      kubki np. po zupce. Ohyda. Sam myje swoj kubek swoja gabeczką i nie pozwalam by
      inne osoby w pracy dotykaly sie do niego.
    • pia.ed 24.06.04, 15:22
      Pracuje jako nauczycielka w szwedzkiej szkole. Kazdy z nas ma wlasny kubek i
      wspolna szafke, do ktorej wstawiamy czyste kubeczki przed pojsciem do domu.
      Jesli ktos zapomni swego kubka, to wstawia go do szafki sprzataczka bez
      wzgledu na to czy jest umyty czy nie.
      Ona ma obowiazek zetrzec wszystkie dostepne powierzchnie i nas uczulono zeby
      nie utrudniac jez pracy. W wiekszych szkolach sa zmywarki, kazdy wstawia swoj
      kubek czy talerz. Jest wywieszona lista dyzurow: kto ma tego dnia wlaczyc
      zmywarke przed wyjsciem do domu, a kto ma przyjsc nastepnego dnia 07 30 , zeby
      zaparzyc kawe i pilnowac zeby byla gotowa o godz. 10 00. 12 00, 14 00.
      W niemal kazdej szkole i zakladzie pracy jest wywieszony napis:

      "Sprzatnij po sobie, Twoja mama tu nie pracuje"
      albo
      "Twoja mama tu nie pracuje, sprzatnij sam"

      To skierowane jest do naszych mlodszych kolegow aby uniknac niepotrzebnych
      dyskusji.
    • Gość: sabinka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 16:36
      Droga Studentko, powiem to tak: jesli pracuję w jakiejkolwiek firmie, dostaję
      zakres obowiązków, które muszę wykonywać. MUSZĘ, bo za to mi płacą. W
      poprzedniej firmie miałam takiego zapisu nie miałam, ale za to była pani, która
      taki miała, i ona nazywała się panią sprzątającą. Była to przemiła kobieta,
      której by chyba nie przyszło do głowy wychowywać nas w zakresie mycia kubków za
      pomocą szmaty do kibla. Była to pani niezmiernie kulturalna, która nie kazała
      nam wykonywać JEJ obowiązków. A do JEJ obowiązków należało mycie kubków. Kiedy
      przyszłam tam po raz pierwszy i chciałam je umyć, zostałam niemal okrzyczana.
      Nie za to mi płacą. A roboty było tam tyle, że nie wyobrażam sobie, żebym miała
      jeszcze po sobie zmywać! Dlatego, że picie kawy w ciągu dnia jest potrzebne do
      efektywnej pracy. I za to płaci pracodawca, podobnie jak za samą kawę. Teraz
      mam luźniejszą pracę, więc normą tutaj jest, że każdy zmywa po sobie. Ale
      dzieje się tak tylko dlatego, że nioe ma osoby za to odpowiedzialnej. A to, że
      Francuzi zostawiają Ci worek, nie powinno Cię cieszyć, płacą Ci przecież za
      godzinę... Chyba że wpisujesz sobie potem, że zaharowałaś się jak nie wiem przy
      oczyszczaniu konferencji.
      Pozdrawiam, ale dalej nie rozumiem. Francuzi - ok, ale ja jestem akurat bliskow
      Włochami, gdize nie tylko nikt po sobie nie zmywa, ale też każdy się spóźnia,
      zaś większość z nich jest brudna, a Włoszki nie golą włosów pod pachami. I co?
      To jest wschód? Czy nowoczesny Zachód?
    • Gość: wac IP: *.coi.waw.pl 25.06.04, 19:44
      problem nieco sztuczny
      jeśli jest osoba do sprzątania i zmywania niech to robi i już a jeśli nie chce
      to może zmienić robotę (wiedziała jaki ma byc jej zakres obowiązków przed
      zatrudnieniem)
      a tam gdzie nie ma takiej osoby każdy myje swój, a czy to zrobi tuż przed
      zaparzeniem kawy czy od razu po jej wypiciu to jej prywatna sprawa

    • Gość: eaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 19:50
      Tak. Myjemy.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.