tja, coś o tym wiem...
Od jakiś 16 lat nie szukałem pracy, a teraz od ponad roku nie jestem
w stanie jej znaleźć. O ofertach na równorzędne do mojego ostatniego
stanowiska nie słychać - byłem dyrektorem największego developera na
jednym ze wschodnich rynków. Ruch w executive search też jakby
niewielki. Kredytu na szczęśćie nie mam żadnego na głowie. Ale
rodzinę trzeba utrzymać. Oszczędności wprowadziliśmy radykalne, ale
z i tak z dnia na dzień "górka" topnieje w strasznym tempie. Na
nielicznych rozmowach o pracę słyszę, że jestem "zbyt wysoko
wykwalifikowany" albo że stanowisko jest "zbyt ograniczone" jak dla
mnie. Zastanawiam się jaką przyjąć strategię, ale jedno jest pewne -
kłamać w CV nie będę, bo to i tak wyjdzie.
Rada by czekać i nie rezygnować jest fajna ale w sytuacji gdy
dopiero rozpoczynamy poszukiwania lub gdy mamy solidne zaplecze
finansowe. Jakąś opcją jest zmiana branży. Szkoda tylko czasu i
zdobytych umiejętności. Nie mam większych problemów z tym, że
drastycznie zmienił się mój standard życia i że start w nowej
dziedzinie nie zagwarantuje powrotu do statusu poprzedniego. Cały
czas mi jednak żal tego czego się nauczyłem...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.