Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tak daleko i tak blisko :)

    IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 09:55
    Witam serdecznie Wszystkich ktorzy trafia na ten watek. Jest to przedluzenie
    watku Wyjazd z kraju. Zebrala sie tam grupa przeuroczych ludzi, Polakow
    rozrzuconych po calym swiecie.

    Mam nadzieje ze dolaczy do nas sporo nowych osob i ze bedziemy sobie
    dyskutowac na tematy rozne.

    Pozdrawiam cieplutko
    Asia
    Edytor zaawansowany
    • gunther_0 06.02.04, 10:57
      Witaj Asienko

      jakze sie ciesze :)))))
      no i od poczatku zastrzegam sobie prawo do noszenia Ciebie na rekach poprzez
      meandry kolejnego watku. tylko musze jeszce poprosic Amigo o zgaszenie
      swiatla ;)
      zaczelas Asiu tak jakos sentymentalnie, poczekaj musze sie dostroic, moze
      drinka jakiegos?

      pozdrawiam tymczasem
    • Gość: JR IP: 5.3.1R* / *.cogeco.net 06.02.04, 13:46
      Wspanialy tytul nowego watku .Dzieki Asia !
      Pozdrawiam wszystkich .
    • yvona73pol 06.02.04, 14:14
      ha, znalazlam,
      i to za pierwszym rzutem oka, nie chwalac sie....
      a patrzylam jak zwykle na pierwszy watek, slusznie zakladajac, ze tam sie
      powinien znajdowac (ach ta moja mania wielkosci - skad sie bierze? przelozenia
      na rzeczywistosc nie widze, no moze jedynie wzrost, no to tu sie zgodze, fakt;
      chcialam pare slow na pozegnanie w poprzednim watku, a wyszla mi tyrada i
      wylalo sie cale natchnienie, ze tak gornolotnie sie wyraze;
      a, mam pytanko, moze ktos wie - co sie dzieje ze "starymi" watkami, gdzie juz
      nikt nie pisze? czy sa archiwizowane, czy tez wywalane brutalnie? bo, jak
      widzicie, ja ciagle mysle o xiazce.... chwilowo jedynie mysle, ale generalnie
      myslenie to moja glowna przywara, moze ktos mi cos poradzi?...
      tymczasem znikam w zadumie, a wlasciwie w polsnie, podaze nieco chwiejnym (ze
      zmeczenia jedynie ;() krokiem w objecia Morfeusza....
      pa, pa, milych snow, a na drugiej polkuli - milego dnia;
      Iwona
    • majbah 06.02.04, 15:04
      mi do nieba
      Tak blisko do piekła
    • santia 06.02.04, 19:36
      znalazłam się tutaj również, mam nadzieję na dużą życzliwiść z Waszej strony,
      ja w odróżnieniu od Waszej większości nigdzie nie emigrowałam i jestem cały
      czas w Polsce (na razie);-))

      w tamtym poście jestem na stronie 401-500, więc cały czas poznaję bohaterów
      tej "książki", jestem w Was zaczytana;-))

      rano jednak wyruszam na te narty, dlatego znowu będę miała zaległości w
      czytaniu i będę mocno tęskniła za czytaniem Was;-))

      ale już w tym momencie pozdrawiam Was serdecznie z tych Czech, w których będę
      dopiero jutro;-))

    • Gość: Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 06.02.04, 20:13
      Witajcie ponownie,
      Nowy temat, nowe osoby na watku, troche swiezego powietrza przyda sie nam
      wszystkim. Ja sie juz melduje na posterunku i mam nadzieje, ze i reszta
      stalych (rowniez tych nieaktywnych ) bywalcow poprzednich watkow Asi tu sie
      odnajdzie.
      Osobiscie tesknie za Pyskiem, mam nadzieje, ze jej przejdzie to obrazeanie sie
      i dorzuci tu czasem swoje trzy grosze, bo z wielka przyjemnoscia czytam jej
      komentarze.
      Gunter, ciesze sie, ze tak na dobre sie jednak nie pozegnales z nami :-) Nie
      badz taki ostrozny co do mojej osoby, tak naprawde jestem calkowicie normalna
      i nie gryze.
      U nas zapowiada sie znowu deszczowy weekend, a mnie cos nosi i nie wiem w co
      rece wlozyc, chyba wtule sie w poduszke z lektura reku.. troche zaniedbalam
      moja bohaterke Veronike, ktora z Delhi juz znalazla sie w Tybecie i przechodzi
      kolejna faze odnajdywania swojego JA. Juz powinnam 3 razy skonczyc te ksiazke,
      czekaja nastepne, a idzie mi ostatnio jak krew z nosa.

      Pozdrawiam i zycze udanego weekendu
      Saba
    • mojito 06.02.04, 21:12

      Witajcie Wszyscy,

      wow, nowe miejsce. Pachnace swieza farba wirtualna.
      Z interesujacym widokiem z okna na to co kazdy z nas chce zobaczyc.

      Gunther/Amigo zgodnie z zyczeniem wylaczylem swiatlo na poprzednim
      watku i teraz bedziemy sie od niego oddalali.

      Iwona,
      niejasny jest dla mnie los pozostawionego watku. Wierze, ze ktos bedzie
      mial odpowiedz.

      majbah,
      to optymistyczne co piszesz. Tam bede mial wiecej znajomych i przyjaciol.

      santia,
      nie jestem pewien czy zyczenia powodzenia - zlam noge- stosuje sie do nart.
      Dlatego zycze udanych zjazdow inaczej.

      Pozdrowionka dla Was wszystkich,
      mojito.
    • pysiek13 06.02.04, 22:53
      Witajcie wszyscy nowi i starzy ;))))

      nie ukrywam, nie obrazam, troche podrozuje. mam jakis dziwny instynkt, zeby co
      jakis czas sprawdzic czy ziemia jest okragla :))))
      co do zeglowania na nowym watku, to jak najbardziej ale tylko virtualnie.
      zeglowanie w realu jest dla mnie absolutnie nie-realne, bo cierpie na chorobe
      morska. podczas wielu wypraw promem z NL do GB w czasie gdy mieszkalam jeszcze
      na Starym Kontynent, lekarze odkryli u mnie pierwszy przypadek wystepowania
      tej choroby na spokojnie stojacym statku :)))) gdy zapowiedziano odplyniecie
      promu na godzine 12.00, ja juz bylam we wiadomym miejscu. trap podniesiono z
      pol godzinnym opoznieniem, ale wrazliwa osoba z wyobraznia reaguje
      punktualnie !!! moj Tata zawsze zadbal o wszystko, zdobywal rozne medykamenty
      na 'morskiego pawia', marynarze z promu jednak zawsze mi tlumaczyli, ze w
      takich ciezkich przypadkach najskuteczniejszy jest ... marynarski gleboki
      gumboot. tak, but i odrobina samotnosci!

      schodzac na ziemie. cieszy mnie, ze piszecie, wszyscy starzy i nowi, napewno
      bedzie ciekawiej kiedy wiecej piszacych.
      Mojito :)))) jak pogoda w Phili?
      wybrales samochod dla siebie, czy jeszcze nie wyprodukowali takiego modelu?
      wlasciwie masz racje, automatic jest wygodniejszy szczegolnie w miescie.
      widzisz tylko jak ktos sie przyzwyczai do manual, to potem ta wolna reka
      czegos ciagle szuka...
      Peter, Ty jestes expert, mam nadzieje ze do nas dolaczysz i nam w temacie
      pomozesz? jak z ta skrzynia biegow: auto czy manual?
      Gunther, jak tam plany na weekend? znowu ryby, czy moze grzyby? podobno w tym
      roku strasznie sucho i zadnych grzybow nie bedzie. musimy sprawdzic z
      Kazikiem, on na pewno wie, albo jego Pani ;)
      Asia, Saba, Yvona, JR, Santia, Ela i wszyscy ktorzy do nas jeszce dolacza,
      najlepszego i milego pisania
    • Gość: ela IP: 132.198.175.* 06.02.04, 21:29
      ... tak sobie zajrzalam i az mi sie twarz rozjasnila. A dzisiaj mialam podly
      dzien w pracy ehhh.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 23:15
      Witam :)

      ciesze sie niezmiernie ze jestescie tu ze mna

      Gunther Ty jak zwykle niezawodny, nie tylko ze pierwszy to jeszcze w dalszym
      ciagu mnie na raczkach chcesz nosic, dzieki za wszystko i mam nadzije ze nigdy
      nie zmienisz zdania

      Mojito dzieki za zgaszenie swiatla, zamknelismy tamten rodzial niezlym
      numerkiem, moze jego kombinacje wlacz do naszych nr totolotkowych, kto wie kto
      wie :)

      JR milo ze jestes, daj glos czasem zebysmy wiedzieli ze czytasz, swoja droga
      zapraszam do wziecia udzialu w dyskusji, sprowokuj jakis temat a znajac nas
      mozesz sie spodziwac ze wygarniemy prawde prosto w oczy hihihi , nie daj sie
      prosic powiedz nam cos o sobie :)

      Majbah, nie przejmuj sie wszystkim nam do piekla blisko, ale mowia ze tam
      weselsze towarzystwo :)) nigdy nie jest tak zle zeby gorzej byc nie moglo,
      napisz co cie gnebi :)) tyle nas tu ze pewnie znajdziemy rade

      Santia zycze udanego urlopu, oczywiscie ze jestes przyjeta i to bardzo
      zyczliwie, jednego chyba czego nie mozna nam zarzucic to braku zyczliwosci do
      ludzi. Tu jakies same zyczliwe odszczepince sie zebraly ,, i chwala losowi

      Ywona, witam ponownie - zdaje sie ze wszystko tu jest archiwizowane, trzeba by
      spojrzec do archiwum co tam maja bo pewna nie jestem, swoja droga musze chyba
      kiedys to wszystko wydrukowac :)))

      Saba - a co cie nosi? napisz dokladniej bo ja tez tak miewam i czasem sie boje
      zeby mnie nie ponioslo :(

      ela - napisz czemu masz podly dzien, jak sie czlowiek wygada to mu lzej, a jak
      bedziesz miala dobry dzien to tez sie z nami podziel i bedziesz miala ta
      satysfacje ze komus gdzies daleko poprawilas humor :) , witam serdecznie

      Pysiek, milo cie znowu tu widziec, jak to sprawdzasz czy ziemia jest okragla?
      toc widac ze jest plaska, ze tez niektorzy sie nigdy nie naucza
      Gdzie tym razem przebywasz, bardzo prosimy o sprawozdania z podrozy :))

      pozdrawiam wszystkich cieplutko

      brakuje jeszcze paru osob ale jestem przekonana ze dolacza jak sie wyspia :))
    • Gość: ela IP: 132.198.175.* 09.02.04, 20:30
      ... za skore. jest to taka prawa raczka i para uszu szefowej. Kiedys nawet
      usilowalam ja lubic, potem sie przyzwyczaic, a teraz to juz nie wiem. W piatek
      nieepodobala sie jaj moja mina (doslownie mi to powiedziala), tak wogole to
      czepia sie wszystkich i wszyscy sie jej boja (no bo prawa reka itd. Juz
      przyczynila sie do odejscia paru osob z pracy. Niestety jest to przyklad bardzo
      neurotycznej osoby tyle ze dobrze ustawionej, no ale
      juz mi przeszlo. A dzis sa moje urodziny (40!) wiec nie moge sobie nia psuc
      humoru

      Pozdrawiam
      Ela
    • tak_o 09.02.04, 21:49
      Wszystkiego Najlepszego Elu! Moje urodziny byly wczoraj. Fajnie byc Wodnikiem,
      prawda?

      Z serdecznym wodniczym pozdrowieniem
      tak_o
    • Gość: ela IP: 132.198.175.* 10.02.04, 17:31
      .. i dla ciebie.
      dostalam od dzieci zrobiona ksiazesczke pt" 40 przyczyn dla ktorych cie
      kochamy" uplakalam sie jak bobr
      a wodniki sa fajne oczywiscie
    • Gość: Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 10.02.04, 17:47
      Elu, przeoczylam tego posta, ale skladam najjjjlepsze zyczenia urodzinowe!!!
      Wodniki gora!

      Saba (tez wodnik)
      :-)
    • mojito 10.02.04, 19:37
    • tizedik 10.02.04, 22:07
      Zolzami nie nalezy sie przejmowac!
      Wszystko przemija, nawet najdluzsza zmija...;-)

      A poza tym to tutaj chyba wiecej Koziorozcow ;-)
      Mimo to - wszystkiego najlepszego Wodnikom zyczy Tizedik - Koziorozec.
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 22:40
      Ela, najlepszego z okazji i bez okazji tez :))))
    • Gość: My IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 15:51
      my też
    • annbu 06.02.04, 23:01
      Witam wszystkich.
      Śledziłam Wasze wątki nieregularnie, ale ten nowy tytuł mnie jakoś zachęcił,
      żeby wyrzucić z siebie całe wielkie rozżalenie i rozczarownie życiem TU, i
      marzenie, żeby znależć się tak daleko...i tak blisko tego, jak chciałabym, żeby
      wyglądało moje życie...
      Ale powiedzcie - Wy, którzy jesteście już TAM (gdziekolwiek to jest...) - czy
      marzenie o znalezieniu sie gdzie indziej nie jest tylko myśleniem magicznym, że
      wszystko będzie inaczej, lepiej, zacznie się od nowa...?
      Czy nie jest tak, że człowiek zabiera siebie ze sobą - i swoje wewnętrzne
      piekiełko też? I że tak naprawdę dopóki nie zmieni się siebie - zmiana miejsca
      nic nie zmieni?
      Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy zmienili swoje życie, bo tak chcieli.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 06.02.04, 23:23
      annbu

      wszystkie marzenia sa magicznym mysleniem, od tego sie wszystko zaczyna, jak
      widzisz kazdy z nas jest w innym miejscu na Ziemi wiec nie miejsce jest wazne
      ale to co mamy w srodku. Jezeli marzysz to znaczy ze masz chec zmienic swoje
      piekielko.
      Wszystko zalezy od ciebie, jezeli chcesz swoj bagaz zabrac ze soba to go
      zabierzesz. Jezeli nie to napewno ci sie uda zostawic chociaz czesc.
      Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy, ale jezeli juz czlowiek sobie
      uswiadomi ze ma go chec zrobic, to go wczesniej czy pozniej zrobi.

      Pozdrawiam cieplutko i glowa do gory :)

    • tizedik 06.02.04, 23:41
      Ciemnosci to ja nie lubie! Ba, nawet troche sie tego boje! Dlatego jestem
      tutaj :-)

      Widze, ze nas przybylo. No i zauwazylam jakies powroty...
      Gunther, czy to "na zawsze", czy tylko na chwile?
      Pysiek, jak widze, te gadki o twoim obrazaniu to czyjes wymysly. Tak sadzilam,
      bo czy naprawde bylby jakis powod?
      Mojito, w Powerballa najblizsza stawka to 10 mln, do wziecia - 5, 4. Grasz? No
      i czy pamietasz, zeby co drugie mojito, no wiesz.... Tam strasznie slisko znowu.

      Swiatowa reprezentacja na nowym watku nam sie powieksza. Na obecnym i juz
      minionym najsilniej reprezentowana jest Australia (Sydney i...?), rownie mocno
      Polska (Warszawa, Gniezno, Opole), Stany Zjednoczone (Pensylwania, Vermont i
      niejako posrednio Virginia), Kanada i Holandia. No i NOWA ZELANDIA, oczywiscie
      poza konkurencja :-)
      O czym zapomnialam, czego nie moglam zobaczyc pod zalogowanym nickiem?

      Pozdrawiam z mokrej Warszawy :-)
    • annbu 07.02.04, 00:17
      Asiu

      Tak właśnie myślę, że to, co mamy w środku to klucz do wszystkiego.
      Nic mnie jednak tak nie przeraża jak obawa, że uświadomienie sobie chęci zmiany
      może nigdy nie przełożyć się na działanie... Kolekcja złych doświadczeń może
      być paraliżująca - na samą myśl o zmianie, o ryzyku, o niewiadomej.
      Przeczytałam niedawno "Kroniki portowe" Anne Proloux. Może czasem zmiana
      miejsca może być początkiem zmiany tego, co tkwi w nas w środku?
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 07.02.04, 03:15
      witaj tizedik, fajnie ze jestes, jeszcze pare osob nam sie gdzies zaplatalo po
      drodze ale mam nadzieje ze do nas dolacza. U mnie dzisiaj tez mokrawo,
      wlasciwie taki dobry dzien do spania :))

      wlasnie wrocilam ze swojego warzywniaka, mam zdecydowany nadmiar fasolki i to
      w duzych ilosciach, jak juz w tego totolotka wygramy to wszystkich ktorzy
      przyjada bede fasolka czestowac, wyglada na to ze ogorki tez sie posypia nie
      wspominajac juz o kabaczkowatych bo krzaki takie porosly jakich chyba jeszcze
      nie mialam, tak ze poprosze o przepisy rozne cobym mogla z tym nadmiarem cos
      zrobic :)

      annabu

      prawda jest taka ze nic sie samo nie przeklada na dzialanie, albo bedziesz
      dzialac w kierunku zmian albo nie, wybor nalezy do nas albo narzekamy nic nie
      robiac albo dzialamy.
      Ryzyko zawsze istnieje, ponoc najwiecej wypadkow sie zdarza w naszych wlasnych
      lazienkach ale czy swiadomosc tego ryzyka powstrzymuje nas od codziennego
      kozystania z lazienki?
      Napisz sobie moze na kartce co masz do stracenia a co do zyskania, uwierz w to
      ze na swiecie sa dobrzy ludzie i ze zawsze ktos do ciebie wyciagnie reke jak
      bedziesz w potrzebie.
      Wydaje mi sie ze wszystko moze byc pocztkiem do zmiany tego co w nas tkwi,
      czasem wystrczy czyjes slowo, gest, spojrzenie, zaufaj swoim instynktom,
      wsluchaj sie w sibie a napewno wybierzesz taka droge jaka jest najlepsza dla
      ciebie.
      Pamietam jak bedac kiedys w Australii obcy facet zatrzymal mnie na ulicy i
      zapytal czy mogly mi w czyms moze pomoc bo mam strasznie smutna mine, nic o
      nim nie pamietam, ani w jakim byl wieku ani jak wygladal, ale jego slow, tego
      wlasnie gestu, nie zapomne nigdy. :)) Trzymaj sie cieplutko i zatrzymaj sie
      czasem na troche zeby sobie przemyslec to i owo. :)


      Kazik

      gdzies cie zawialo? odezwij sie, mam nadzieje ze nie zgubilismy cie po drodze.

      Mam nadzieje ze Poeta liryczne tez tu jest :) napisz slowko zebysmy wiedzieli
      ze jestes z nami.

      pozdrawiam
    • yvona73pol 07.02.04, 03:37
      dokladnie, dokladnie,
      wedrujemy razem z tym co w srodku, choc jednak "okolicznosci natury" nieco
      zmieniaja ten obrazek; poza tym mamy wtedy odpowiedni dystans do roznych
      rzeczy i wiele znajdujemy odpowiedzi, choc czasami dosc sprzecznych;
      a ja teraz w szalonej rozterce, nie wiem, czy szykowac sie na powrot, czy
      starac sie tu na dluzej zadomowic, jakby ktos chcial, to mi moze wybic z glowy
      ten, lub ow pomysl, ja z kolei obiecuje dostarczac dalszych wiadomosci, co w
      trawie piszczy;
      pozdrawiam i biegne do pracy....
      Iwona
    • tak_o 07.02.04, 11:41
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Ciesze sie bardzo, ze Was znalazlam, chociaz
      nie tak jak Iwona od pierwszego rzutu oka - troche sie tymi oczami
      narzucalam...

      Spiesze doniesc, ze we Wroclawiu karnawal trwa i nad ranem wrocilismy z
      dyskoteki, gdzie jak zwykle powaznie zawyzylismy srednia wiekowa. Bylo super.
      Polecam taniec na wszelkie zyciowe dolegliwosci.

      Pozwalam sobie zakonczyc starozytnym polskim przyslowiem: Bawcie sie chlopcy i
      dziewczyny, bo nie znacie dnia ni godziny

      tak_o
    • gunther_0 07.02.04, 12:39
      Witajcie,

      no przybywa nas, elegancko...malo nas, malo nas do pisania wierszy, duzo nas,
      duzo nas pisze po raz pierwszy. tralala, lala, jestem na bani kochani, dzisiaj
      spiewajaco, prosze sie nie gniewac.
      Tak_o, to przyslowie to chyba bylo troche inaczej: myjcie sie chlopcy,
      dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny, co nie? ;)))ale tanczyc tez lubie.
      jak tam malzonek, nie napisze do nas dzisiaj nic?
      Annbu, witaj,
      co ja Ci powiem z mojego doswiadczenia, to ze kurde te wnetrznosci jednak nie
      zostaja na zewnatrz. jestesmy tak elegancko spreparowani, ze z tym ladunkiem
      maszerujemy przez cale zycie, czasami cos tam nam sie ukruszy, cos wypoleruje,
      ostre kanty zlagodnieja, czasami nasza zawartosc jest wybuchowa, wiec sie
      zdarzaja rozne eksplozje, no tego. ale srodek ten sam, mozna patrzec z roznego
      punktu, pod swiatlo i pod wiatr, ale wychodzi na jedno ze jestesmy w srodku
      tacy sami. czasem chcemy wyjsc z siebie i stanac obok. ja chcialem na przyklad
      pozbyc sie pewnych drobnych, bo przeciez mam tylko drobne ;)wady. wydawalo mi
      sie nawet ze je gdzies tam z tylu zostawilem, na innym kontynencie, a tu
      patrzec po paru miesiacach znowu sie objawily, weszly jak do swojego nawet nie
      spytaly czy sa zaproszone.
      Mojito Amigo, jak tam zima?
      podraznie sie troche, u nas tak daje zaru, ze ucieklem do pubu gzie jest
      klimatyzacja. no tego, ludziska tez albo w shoppingach siedza, albo na plazy,
      bo na zewnatrz to nie idzie wytrzymac. kolega zaoferowal sie mnie podrzucic po
      pracy pod dom, idziemy do jego auta, a tu Jesuuuuuuuuu, ugotowac sie idzie!!
      pootwieralismy wszystkie okna, troche schlodzilo, no dopiero pare minut i
      mozna bylo jechac. kierownicy to w ogole nie mozna dotknac, normalnie upalona,
      i wszystkie plastikowe czesci, no nie kazdy jezdzi Jaguarem, te podobno maja
      czesci drewniane.
      Asienko, jak humorek, w porzasiu? to ty w taki upal miedzy grzadkami zasuwasz,
      no ladnie. masz truskawki? bo tutaj jakies nie jadalne, smakuja jak pudelko
      kartonowe :( dobrze ze chociaz masz basen, ja tez mam, a co, tylko taki
      blokowy. ale jest czysto i nie ma nas tu duzo. dzieciaki to normalnie
      podlaczyli schlauch do mycia samochodow i oblewali sie woda, a w city w
      miejscach gdzie sa fontanny ludzie w czasie lunchu moczyli nogi :)))
      Pysiek, to jak ty plywasz na lajbach, jak masz ta chorobe tego morska? pisalas
      ze bylas na rybach. wspolczuje :)
      i ten marynarski kalosz to byl udany, mysle ze bym go spozytkowal w innych
      sytuacjach tez ;)
      tyle duchow powychodzilo z ukrycia, nowe nicki, all welcome naprawde, ale
      dajcie sie poznac piszcie wiecej.
      moc pozdrowien dla wszytkich
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 07.02.04, 12:47
      Gunther

      ciesze sie ze jestes w dobrym humorze :), u mnie bylo dzisiaj calkiem chlodno,
      jezeli chodzi o moj basen to lepiej nie wspominac, nawet utopic bym sie w nim
      nie chciala, w grzadki weszlam tylko zeby zerwac fasolke, oczywiscie byla na
      kolacje, humorek no coz oooo eeee rrrr mam nadzieje ze wroci ktoregos dnia
    • tak_o 07.02.04, 13:21
      Czesc,

      Gunther, bo mi sie wydaje, ze o myciu to kazdy pamieta, a o zabawie juz nie
      bardzo;))) wiec troszke karnawalowo uaktualnilam przyslowie.
      Moj szanowny malzonek pozostaje w dobrym zdrowiu, dziekuje bardzo i serdecznie
      pozdrawia. On troche sie denerwuje jak ja podczytuje to forum i mu relacjonuje
      czasami, co sie u Was dzieje, albowiem zawsze przy tym wychodzi sprawa, ze ja
      bym chetnie juz gdzies bryknela zobaczyc inne landy, a jemu w Polsce dobrze, a
      juz polskim latem jest kompletnie zauroczony. Wlasnie teraz poprosil mnie,
      zeby koniecznie dodac, ze kobiety polskie mu sie bardzo podobaja. Hmmm...
    • yvona73pol 07.02.04, 13:58
      potwierdzam, upaly nie do zniesienia, ale znam tajemnice - bo nie mam czasu na
      plaze...
      zawsze jak sie wybieram na plaze, to leje; pare razy oszukalysmy z kolezanka,
      glosno sie umawiajac, ze nie idziemy danego dnia na plaze, ale teraz czujnosc
      wzmozona, ostatnio bylysmi 200 metrow od plazy (starym zwyczajem "nie
      umowilysmy sie" tego dnia na plaze) upal piekny i co? zaczyna lac, i to
      konkretnie, jak z przyslowiowego cebra;
      wiec jakby ktos sie pytal to planujemy niesmialo nie isc na plaze w
      poniedzialek, ale to stoi pod znakiem zapytania, bo praca zaliczeniowa wisi na
      karku, jak wiadomo, zycie nie sklada sie z samych przyjemnosci, ale i tak
      fajnie jest...
      co do tego mycia, tak_o, to masz troche optymistyczna wersje wydarzen,
      przejedz sie w moim miescie w godzinach szczytu autobusem, a dowiesz sie, jak
      wielu rodakom jest to obce... skadinad czesto nader sympatycznym ludziom; a
      tego nie wybaczam; jako osobnik wielce wyczulony wechowo otaczam sie podobnymi
      sobie, i nic nie poradze na taka dyskryminacje, probawalam, ael nie wychodzi;
      jutro pewnie tez upaly, ktorych chyba nue zobacze, bo caly bozy dzien
      zamknieta w centrum handlowym; ale po poludniu obiecuje sobie juz teraz jakas
      godzinke slodkiego nierobstwa;
      a w polsce wiosna podobno.... dziwne te zawirowania przyrodnicze;
      no, ale dziwny kraj - dziwne obyczaje, to i przyroda nie bedzie gorsza;
      pozdrawiam i nieco monotematycznie zdazam w kierunku... no, wlasnie, Morfeusza,
      Iwona
    • annbu 08.02.04, 22:10
      Witam ponownie,
      Gunther, Asia, Yvona - dzięki za wsparcie i kontakt!
      Normalnie nie jestem zawsze taka rozżalona i pesymistyczna, trafiło na zły
      dzień - rzeczywistość pracowo-finansowa dała się we znaki, a smutek topiony
      samotnie w "Żubrówce" zaowocował brakiem wiary i chęcią szukania pocieszenia!
      Jestem pewna, że wielu z Was dobrze zna to przykre uczucie, kiedy Wasza ciężka
      praca nie musi przekładać się na uznanie pracodawcy, dla którego
      konieczność "ciecia kosztów" firmy będzie wystarczającą okolicznością do
      zredukowania czyjejś pensji...
      Jestem jeszcze TU, czyli w naszej polskiej rzeczywistości, chociaż myśl o
      emigracji towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Kiedyś myślałam o niej głównie w
      kategoriach czysto zarobkowych z powodu tarapatów finansowych, o których nie
      chcę teraz się rozwodzić, bo to temat na nieźle długi wątek ;))
      Ale od jakiegoś czasu zaczynam rozumieć, że emigracja to znacznie więcej (albo
      zupełnie coś innego) niż pogoń za kasą. Zaczynam przeczuwać (mieć nadzieję?),
      że może być ona szansą ratunek dla naszej (mojej i moich najbliższych)
      godności, osobowości, poczucia własnej wartości.
      Pierwsza sprawa wiąże się dla mnie z tym, o czym kiedyś w Waszym "starym wątku"
      pisaliście: że człowiek emigruje w wybrane miejsce, bo chce po prostu normalnie
      i godnie żyć, wśród życzliwych i tolerancyjnych ludzi - a tacy podobno dominują
      w NZ, prawda Asiu:)?
      Druga sprawa to: wydaje mi się, że zmiana miejsca, społeczności itd oznacza
      możliwość spojrzenia na siebie z innej perspektywy, mam nadzieję, że odzyskania
      poczucia własnej wartości oraz odnalezienia w sobie sił i możliwości, które
      gdzieś w środku drzemią, stłamszone piekiełkiem, w którym się tkwi całe życie...
      Oczywiście wiem, że to zawsze jest ryzyko, bo bez odrobiny szczęścia można na
      emigracji jeśli bardziej się załamać, ale załamanie równie mocno grozi mi,
      jeśli zostanę tu.
      Dochodzę powoli do myśli, że teraz muszę popracować głównie nad moim strachem,
      bo akurat nie należę do szczęśliwców, którzy podróżowali, poznali życie ludzi w
      różnych częsciach globu. Może jeśli pokonam ten strach - a wiem, że to długa
      droga zbierania informacji, planowania i przygotowań - to oswoję w sobie myśl o
      wyjeździe - aż do jej realizacji w praktyce. Zwłaszcza, że wspierają mnie
      najbliżsi!
      Ależ jestem dziś dzielna, nieprawdaż? ;))
      Pozdrawiam ciepło wszystkich i liczę na komentarz. :))
    • tak_o 08.02.04, 23:44
      Czesc annbu,
      doskonale Cie rozumiem, ze jestes wkurzona na polska rzeczywistosc, bo tu duzo
      rzeczy stoi na glowie (vide przymus skladania do ZUS papierow od pracodawcow,
      po ktorych przewaznie juz ni sladu, ni popiolu, zeby mi obliczyli podstawe
      emerytury. A niech ich urzednicy lataja po godzinach pracy, jak pogubili
      wszystkie dokumenty!).Mysle, ze mysl o emigracji to jest powszechna tendencja,
      bo sama odczuwam to bardzo silnie. Tak sie czasami rozmarzam: ide do urzedu, a
      tam nie dosc, ze traktuja mnie jak czlowieka, to jeszcze staraja sie mi pomoc
      i sa uprzejmi.

      Tak sie czasami zastanawiam, ze mnostwo ludzi widzi absurdy takich sytuacji i
      jak to jest, ze pewnie zebralby sie nas niezly tlum, a panuje ogolne
      przekonanie, ze 'na uklady nie ma rady'. Chyba nie wierzymy juz, ze mozemy
      jako jednostki cos zrobic. No i pierwsza mysl, a niech to szlag - wyjezdzam.
      Znam sporo ludzi, ktorzy z takiego powodu wyjechali z kraju i odnalezli sie w
      emigracyjnej rzeczywistosci, radza sobie niezle i dziekuja opatrznosci, ze
      wyjechali. Znam tez takich, ktorzy wyjechali, ale nowy kraj tez im sie nie
      podoba, narzekaja na wszystko, bo inaczej niz w Polsce, zapominajac, ze
      przeciez chcieli, zeby bylo inaczej. Niektorzy nie moga poradzic sobie z
      tesknota.

      Jezeli moglabym Ci cos radzic, to uwazam, ze warto sprobowac. Najwyzej
      wrocisz. Znajdziesz sobie wtedy inna prace, bogatsza o nowe doswiadczenia i na
      pewno pewniejsza siebie. Moze na poczatek jakis kraj w Europie? Nie wiem jaki
      jezyk znasz. Bo jesli angielski, to moglabys na przyklad do Angli do szkoly na
      miesiac albo dluzej i sie rozejrzec. Adresy szkol maja w bibliotekach British
      Council (wydaje mi sie, ze sa w kazdym miescie wojewodzkim). Szkoly te maja te
      zalete, ze sa sprawdzone, a wade, ze sa raczej drogie, ale moze jak wejdziemy
      do Unii to bedzie lepiej? 'Unici' maja duze znizki. Wiem, bo sama placilam
      duza kase, a oni jakies niewielkie sumy. Pare lat temu osoba z wiza studencka
      mogla legalnie pracowac 20 godzin tygodniowo i mnie sie nawet udalo dostac
      prace w bibliotece w szkole, do ktorej chodzilam. Nie wiem jak jest teraz.

      Szczerze zachecam do wyjazdu. Fajnie jest zobaczyc jak zyja tam, gdzie nas nie
      ma i czy rzeczywiscie "tam" jest lepiej, bo to odczucie raczej subiektywne.
      badz dzielna i sprobuj :)))
      serdzecznie pozdrawiam
      tak_o
    • yvona73pol 09.02.04, 01:40
      .... sasiada;
      to fakt, ale zawsze warto sie przekonac samemu, rade tak_o popieram goraco; w
      ogole to sobie nie mysl, ze tu na watku to sami bywalcy i swiatowcy, ja czasami
      czuje sie tu jak "uboga krewna" co to nic nie widziala i nigdzie nie byla, nie,
      zeby ktokolwiek mi cos mowil, wrecz przeciwnie....
      bo tak naprawde to ja prawie nigdzie nie bylam, Francja, no i teraz Australia,
      a wszystko zalatwiane w dziwny sposob, jako, ze funduszy brak zawsze;
      moja rada - zainteresuj sie wyjazdem do GB jako personel hotelowy, jest taka
      firma, niestety nie pamietam nazwy, to sa hotele na wyspach, glownie Jersey;
      niestety (kolejne) trzeba im zaplacic za te przyjemnosc, ale czasami sie
      oplaca; albo jeszcze inaczej, zajrzyj na rozne irlandzkie strony, skladaj
      oferty, wstrzelisz sie idealnie na maj, bedziesz juz miec gotowy kontrakt, albo
      pewne kontakty;
      co do zycia i ulatwien za granica - nie licz na wiele, wszedzie sa ludzie i
      parapety, zalezy gdzie trafisz, znam osoby, ktore w Polsce maja fajnie, bo sie
      jakos szczesliwie dla nich stykaja z samymi zyczliwymi....
      na przyklad - administracja francuska w niczym nie ustepuje naszej, a chwilami
      przebija - jedyna "mala" a dla petentow wielka roznica, to taka, ze jak sie juz
      przejdzie przez wstepna gehenne i uruchomi machine, to juz "na wieki" i raczej
      niezawodnie; wiec z tej strony polecam tez Francje, zwlaszcza, ze strona
      socjalu i praw pracowniczych kwitnie, no i 35 godzinny tydzien pracy;
      co do uciekania zamiast zmian - jest w tym troche racji, ale co taki biedny
      zuczek-petent moze zrobic? zostac solidarnie i z nadzieja czekac na lepsze
      jutro? sa takich gromady, naprawde fajnych, sympatycznych, i oni najbardziej
      dostaja w leb od urzedow wlasnie...
      no, ale wychodzac z zalozenia, ze gorzej byc nie moze - bedzie jedynie lepiej,
      trzeba tylko byc w pogotowiu, i nie brac tego wszystkiego tak bardzo na serio,
      wiem, ze latwo mowic, sama nie mam cierpliwosci, a nerw w dostatku, wiec zaden
      przyklad ze mnie, ale to nic i tak jestem widoczna tylko wirtualnie ;-)
      na moje szczescie....
      dobrze, koncze, bo zaczynam bredzic, ale to spowodowane notorycznym
      niewyspaniem, moze jutro bede przy swiezszych zmyslach; i do tego ten upal (bo
      nie ide na plaze - ale uwaga sydnejowicze! sa niesmiale plany na dzis wieczor,
      wiec moze pokropic),
      pozdrowionka,
      Iwona
    • kazachstan 09.02.04, 02:54
      Dzien dobry,

      no nareszcie trafilem na Asi watek, a pewnie bez pomocy Gunther bym nie znalazl.
      widze ze sporo nowych osob sie dopisalo i bardzo mi milo. Tak o i Iwona bardzo
      dobrze odpisaly co do tej emigracji Annbu, ale tu tez troche trzeba szczescia.
      ja wiele tu nie poradze, bo caly system emigracyjny znacznie sie zmienil od
      czasu kiedy tu przyjechalem, wymagaja teraz znacznie wiecej od przecietnego
      czlowieka. nie kazdy ma takie szczescie jak Gunther ze dostal employemnt
      sponsorship.
      Gunther ciebie cos teraz tu malo, zwykle juz szumiales od rana, co porabiasz,
      nie mow ze tak ciezko pracujesz bo nie uwierze.
      jeszcze co chcialbym na temat emigracji dodac, to ze jak tu przyjechalem do
      Australii to najbardziej mi bylo trudno zaakceptowac australijska obojetnosc na
      sprawy swiata, pelna izolacje, my tutaj a wy to sobie tam robcie co chcecie,
      brak krytycyzmy, niechec do analitycznego myslenia. ja pochodzilem z kraju,
      gdzie kazda rodzina byla klubem dyskusyjnym. poczatki dla mnie byly trudne, no
      i potem jeszcze trudniej bylo jak moje malzenstwo nie wytrzymalo proby. nie
      winie tu nikogo, nie mowie ze jakbysmy zostali w Polsce czy w Niemczech to moze
      bysmy uratowali malzenstwo, tak tylko dopisalem, ze wybierajac sie w nowe
      tereny trzema miec pewnosc, ze ten partner nie zawiedzie.
      pozdrawiam
    • mojito 09.02.04, 06:04
      Witajcie Wszyscy,

      Gunther,
      pogody odrobine oczywiscie zazdroszcze. Chociaz tego cholernego upalu
      z goraca kierownica niekoniecznie. Pracowac wole w chlodniejszych
      temperaturach. Wakacje moga byc bez ograniczen.

      Tizedik,
      zaniedbalem ostatnio picie. Wszystko przez prace. Mialem nieciekawy
      tydzien - praca, praca, praca.
      Dzisiaj zajrzalem do Rouge aby przypomniec sobie smak margarity.
      Smakuje tak samo jak ja pamietalem. Wiedzac juz siedzac na stolku przy
      barze, ze bede mial nie wiecej niz trzy zaczalem od picia za powodzenie
      Twoich wyzwan. W ten sposob pierwsza i trzecia margarita byly Twoje.
      Wierze, ze poczulas.

      Co do totka to nie grywam ciagle. Uwazam, ze wiecej szansy na pieniadze mam
      pracujac. Tym niemniej gdy pula wzrasta do pewnego wyczuwalnego w miescie
      poziomu przylaczam sie. Dziesiec milionow to jest pula wyjsciowa.
      Gdy wzrosnie do 50 mil przylacze sie i kupie nam trzy losy i powtorzymy
      historie. Ksiegowa z liczydlami mamy i milo bedzie dzielic kase.

      Pysiek/Boss,
      pogoda w Filadelfii byla przez moment wiosenna. Deszcze splukaly snieg
      i slonce odslonilo trawe. Obecnie temperatura oscyluje kolo zera.

      Dzisiaj zamknieto wystawe samochodow. Nie udalo mi sie dotrzec tam powtornie.
      Pokazuje to, ze moja fascynacja samochodami jest umiarkowana.
      Lato ja budzi z hibernacji. Wowczas chce automatic (wspomnialas o wolnej
      rece), sun roof, troche koni mechanicznych i cos do grania.
      Ameryka Poludniowa kojarzy mi sie z jeepem. Wrangler jest wystarczajacym.

      Annbu,
      rozterki zawsze bedziesz miala. Ale odnosze wrazenie, ze dojrzewasz do zmian.
      Pytasz o nasze opinie dlatego dziele sie.
      Koncentrowanie sie na ewentualnych rezultatach podjetych decyzji w niczym
      Tobie nie pomoze. Sama piszesz, ze budzi to Twoje obawy i czasami paralizuje
      chec do ryzyka. Ryzyko jest nieuniknione w kazdym przypadku.
      Ktos kiedys powiedzial, ze jedyna stala rzecza w zyciu sa zmiany.
      Tez tak uwazam. Jezeli nie zdecydujesz sie na zmiane nigdy nie bedziesz
      wiedziala jak to jest. Absolutnie konieczne jest podjecie decyzji.
      Ewentualny szybszy termin jest o tyle korzystniejszy, ze pozwoli Tobie
      zrobic korekty do wyniklych zmian. Lepiej wiedziec wczesniej niz pozniej.
      Pewien porzadek z wnetrzem musisz zabrac ze soba. Od pewnych spraw nie
      mozna uciec. Jak juz Iwona wspomniala - one podrozuja z nami.
      Powodzenia.

      Asienka, tak_o, kazachstan :)))))).

      Pozdrowionka dla Was wszystkich,
      mojito.
    • gunther_0 09.02.04, 06:19
      Witajcie wszyscy,

      Iwonka bardzo ladnie dzis napisalas, naleza sie brawa :))) Annbu, tutaj Iwonka
      naprawde bardzo dobrze oddala sytuacje, czasem trzeba uczyc sie od mlodszych :)

      Kazek, kope lat, nareszcie trafiles :)))
      no i teraz co Ty tu piszesz: trudno bylo ci zaakceptowac australijska
      obojetnosc na sprawy swiata, niechec do myslenia. hm, ale przyznasz ze w takim
      ciepelku mysli sie trudniej i wolniej :))) a w takiej izolacji przestrzennej i
      kulturowej pierwszym autorytetem jest facet z ekranu telewizora. no i wiadomo
      tez co oni tam nadaja w tej TV.
      teraz z innej beczki, bylem u fryzjera. nie bylo to zadne wydarzenie wagi
      panstwowej, ale tylko chcialem podzielic sie moim spostrzezeniem. mianowicie
      mam pewna niechec do: fryzjerow, taxi drivers i barmanow, tych facetow roznych
      specjalnosci, ktorzy widzac mnie po raz pierwszy potrafia powiedziec o mnie
      wiecje niz ja sam, jedyny zdawaloby sie ekspert w tej dziedzinie. a oni spojrza
      na ciebie i zyciorys opowiadaja ci tak z rekawa. dzis u fryzjera taka gadka
      szmatka i on wszystko wie co w trawie piszczy, widzieliscie cos podobnego?
      dobra, wracam do pracy
      pozdrowionka dla wszystkich
    • mojito 09.02.04, 07:06

      Hola Gunther/Amigo,
      rozwaz zmiane fryzjera. Na cholere Tobie meski fryzjer.
      Strzyz sie u kobiety. Daj Paniom zarobic.
      Przyjemniej i nie bedzie Tobie Twojego zyciorysu opowiadala.
      Opowie Tobie swoj :))).
      Strzyzone i golone?
      mojito.
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 09.02.04, 08:50
      witajcie kochani !
      ale radosc , ze tak szybko mozna sie do was dostac :))
      Gunther badz jednak ostrozny, bo rada mOijto dobra ale rozmowa musi byc
      kontrolowana :)) zeby ci czegos innego Pani Strzyzaca nie odciela , Good
      luck !!!
      Czytalam od nowego watku wasze posty i widze, ze zagladaja tu nowe osobki :) to
      mile...
      wracajac do decyzji emigracji, hmm sama taka decyzje podjelam ale babriera sa
      wylacznie finanse ( co dotyczy mysle wiekszosci z grupy chetnych a czasem
      zdesperowanych ).Paczatki wszedzie bywaja trudne, aczkolwiek aklimatyzacja
      poglebia ten stan. Naprawde, nie wiem jak inni ale ja mimo ze mieszkam w PL,
      mam tu rodzine to tak samo dobre realacje mam z osobami , z ktorymiz adne
      koniugacje mnie nie lacza, pop prostu przyjaciele i to jest bardzo wazne w
      zyciu. Wychodze z zalozenia, ze "Tam jest moj gdzie czuje sie dobrze". Wiele
      zalezy od spojrzenia nas samych. Nie na wszytsko mamy wplyw, lecz uwierzcie w
      siebie, patrzcie pozytywnie nawet na potkniecia , one was wzmocnia, nie
      zalamia. Wczoraj mialam przypadek w pracy, kiedy to u jednego z noworodkow
      zauwazylam wade , uszko mialo zarosniete. Zglosilam lekarzowi leczacemu i
      umowilam specjaliste i termin zabiegu, potem poprosilam lekarke by
      poinformowala matke i zeby matka byla obecna przy konsultacji. Po czym do
      inkubatora przykleilam karteczke z informacja o konsultacji. Zaczela sie wizyta
      lekarska i prof. zauwazyl kartke i zapytal lekarza dziecka czemu ona mu nic nie
      powiedziala. A ta wsiadala na mnie z pretensjami, ze dopiero co jej powiedzialm
      itd. ze kartka jest zvyteczna bo ona pamieta o tym. Popelnia maly blad, bo
      winna to zglosic od razu , taki ich obowiazke a minelo pol dnia. Nic sie
      wielkiego nie stalo, bo zagrozenia dla dziecka nie bylo, ale ja ze stoickim
      spokojem przy 10 ludziach ( ponizanie personelu sredniego nie nalezy do
      rzadkosci )powiedzialm ze zrobilam wszytsko co do mnie nalezalo i zrobilam
      dobrze. To, ze ona jest nie zorganizowana to JEJ PROBLEM. i bardzo prosze zeby
      nie histrwowala , nie zyce sobie tego tonu glosu. Moge z nia porozmawiac jak
      sie uspokoi. I oto przyklad, ze czasem to ludzie maja problemy, tylko nam
      porobuja je wciskac zeby sie ich wyzbyc.
      Nie martwcie sie wiec tak bardzo wszytskim. Ja tez kiedys bylam bez pracy,
      pomagalam nawet klasc plytki w lazience :))) to dobre, ze umiem cos ponadto .
      Potem zaczelam myslec inaczej, wyciszylam sie joga, usmiecham sie z blachostek,
      choc i czasem zaklne z niemocy ale najlepiej wyizolowac to co nam do zycia
      potrzebne i dbac wylacznie o to. Zycie tak szybko mija, szkoda czekac nie
      wiadomo na co.
      Powodzenia !!!
    • clavo 10.02.04, 19:25
      gunther_0 napisał:

      > Witajcie,
      >
      > no przybywa nas, elegancko...malo nas, malo nas do pisania wierszy, duzo nas,
      > duzo nas pisze po raz pierwszy. tralala, lala, jestem na bani kochani,
      dzisiaj
      > spiewajaco, prosze sie nie gniewac.
      > Tak_o, to przyslowie to chyba bylo troche inaczej: myjcie sie chlopcy,
      > dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny, co nie? ;)))ale tanczyc tez
      lubie.
      > jak tam malzonek, nie napisze do nas dzisiaj nic?

      Witam
      tu małzonek, gratuluję dobrego humoru.
      Na zdrowie.


    • tak_o 11.02.04, 00:08
      w kwestii formalnej:
      clavo to pewnie czyjs malzonek, ale nie moj.

      Pozdrowienia
      tak_o
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 09.02.04, 13:28
      Czesc!
      Ja znowu w biegu.. Zdarzylo wam sie kiedys ze nagle zniknely wszystkie maile i
      cala agenda i poczuliscie sie jak ja teraz - jak dziecko we mgle? Biegam wiec
      jak wsciekla i probuje zwiazac koniec z koncem i jest wesolo. A swoja droga to
      niesamowite jak sie uzalezniamy od elektronicznych gadzetow.. czasem maly
      pstryk i wali sie caly plan dnia, tygodnia a nawet dluzej..

      Annbu, zycze ci powodzenia w realizowaniu zamiarow. Ja tam wciaz twierdze,
      ze "za-granica" nie jest taka straszna na jaka wyglada, ale wcale sie tobie nie
      dziwie, ze sie boisz, ja tez decyzje odkladalam w nieskonczonosc, tyle obaw,
      niewiadomych, znakow zapytania, a w koncu wszystko potoczylo sie bardzo
      szczesliwie i czasem troche zaluje, ze wczesniej sie nie zdecydowalam. Glowa do
      gory zatem, zycze powodzenia!

      Kaziu, ty sie chyba na mnie obraziles.. Niepotrzebnie dalam sie sprowokowac
      twoim tradycyjnym pogladom, nie gniewaj sie jak ci kiedys tam przypieklam.
      Spodobalo mi sie, ze jestes odmienny, bo odmiennosc otwiera pole do dyskusji,
      ale widze ze wlaczyles sobie na mnie "ignore" wiec niech tak bedzie.

      Gunter, ciekawe co ci ten fryzjer powiedzial? :-) Moze to byla wrozka w
      przebraniu? Na marginesie - wierzycie we wrozby i astrologie? My wlasnie z
      jedna kolezanka jestesmy w trakcie sprawdzania prawdziwosci wrozki
      telewizyjnej, ciekawe co sie sprawdzi? Plany sa na ten rok, wiec trzeba
      poczekac.. ale kolezanka ma zmienic prace na lepsza i znalezc nowego partnera.
      To konkretna wrozba, zobaczymy..

      Poza tym widzialam niezly film wczoraj "Good bye Lenin" - widzial ktos? Akcja w
      DDR, lata 80-te, w '89 kobieta zapada w kome na rok, budzi sie juz w wolnych
      Niemcach, jej dzieci w obawie przed szokiem (mama byla zapalona towarzyszka)
      ukrywaja przed nia wszystkie zmiany jakie odbyly sie podczas jej spiaczki, od
      zburzenia muru berlinskiego po kupowanie trabanta za bony, zapodaja jej
      wiadomosci tv sprzed roku (nagrane na video), wmawiaja ze zachodni Niemcy
      emigruja na wschod, generalnie cyrk na kolkach. Polecam.

      No a teraz juz musze uciekac!
      Pozdrawiam
      Saba



    • tak_o 09.02.04, 19:09
      Ja w sprawie wiary we wrozby. Babcia mi opowiadala, ze jak byla mloda mezatka,
      to wrozka jej przepowiedziala, ze jej srednia corka wyjdzie bardzo mlodo za
      maz, a pozostale corki duzo pozniej i obie urodza bliznieta. Sie sprawdzilo co
      do joty, nic wiec dziwnego, ze kiedy nadarzyla sie okazja do tej samej wrozki,
      to popedzilam jak w dym. Mialam wtedy jakies 14 czy 15 lat.
      Byla to osobistosc bardzo slawna i nie przyjmowala tak o ;)) z ulicy.
      Towarzyszylam lekarce, ktora jej przyniosla lekarstwa. Wrazenie bylo
      niesamowite, bo wrozka czy jak tam ja nazwac, byla starenka, chudzienka i
      malenka, ale dysponowala niesamowicie poteznym glebokim basem. Zapytala, a
      raczej huknela, czy mam ochote pojechac za granice. Niesmialo odparlam, ze
      moze jeszcze nie teraz, bo musze wpierw skonczyc szkole, a potem na studia...
      Odparla, ze to bardzo dobrze, bo pokocha mnie brunet, ale nie miloscia czysta
      i wykorzystawszy uprzednio wywiezie mnie za morza i sprzeda do domu
      publicznego, a ja nie bede chciala zostac prostytutka i powiesze sie na
      wlasnej koszuli. Przypominam, ze mialam jakies 15 lat!

      Moj maz jest brunetem, planujemy kiedys wyjechac do AU czyli za morza, chyba
      nikt sie nie dziwi, ze profilaktycznie nie nosze koszuli...

      PS. A tak powaznie, to mysle, ze akurat wtedy pewnie lecial w tv jakis lzawy
      romans przedwojenny, bo to takim klimatem pachnie.
    • annbu 09.02.04, 22:16
      Niezła historia, tak_o:)) Ja to już lepiej nie pójdę do wróżki, bo to mogłaby
      być niezła pożywka na moje strachy :)) i z emigracji nici :)

      Bardzom Wam wszystkim wdzięczna za wszelkie głosy otuchy i dodawanie odwagi.
      Tak naprawdę to wiadomo, że ani mi nikt nie obieca, ani nie zagwarantuje, ani
      nie powie, co robić, żeby było dobrze - każdy ma swoją historię, a ile ludzi na
      tym wątku (oraz wszystkich częściach Wyjazdu z kraju) tyle decyzji, zwycięstw i
      porażek.
      Mojito - tak, dojrzewam do decyzji, a to dojrzewanie musi być dochodzeniem do
      decyzji, w których nie ma miejsca na próbne wyjazdy na kursy jezykowe, które -
      zgodzę się - mogą być dobrą lekcją poznawania świata dla kogoś, kto właśnie
      zaczyna szukać. Nie jestem jednak na początku drogi życiowej (choć w pewnym
      sensie każdy zawsze jest na początku...) - nie mam 20 lat i nie jestem sama.
      Moje decyzje (moje i męża) są też decyzjami, które zaważą na życiu naszej
      córki. Nie chcę się zasłaniać dzieckiem - wiem, że ludzie podróżują całymi
      rodzinami i z maleńkimi dziećmi.
      Ale - nie mogę wyjechać na próbę na miesiąc, żeby uczyć się np. języka (na
      szczęście oboje z mężem go znamy) czy też, żeby trochę popracować, a potem się
      zobaczy. Zresztą wyjazd "połowiczny" już przerabialiśmy (mąż był rok w Anglii)
      i to nam nie pasuje.
      Tak więc chyba przed nami długa i ciężka praca nad opracowaniem takiego planu,
      który - jak już dojdzie do skutku, co może potrwać długo, wiem, to będzie
      jedynym możliwym do przeprowadzenia i może będzie trzeba spalić mosty...
      Tymczasem śledzę losy co niektórych z Was w poprzednich wątkach Asi (a tak w
      ogóle, to gdzie jest Asia?) i myślę sobie, że dzielni z Was ludzie;)) Yvona -
      czytam jeszcze jak byłaś we Francji, nie mogę się doczekać, kiedy dowiem się,
      jak Ci się udało dotrzeć do Australii - podziwiam za samozaparcie, dystans i
      poczucie humoru!
      Cieszę się, że mogłam trafić na Wasze historie, bo z Waszych postów i z "między
      wierszami" wynika czasem więcej istotnych informacji o ludziach niż z historii
      opowiadanych wprost.
      Pozdrawiam ciepło, chociaż za oknem coś pluje po szybach (czyżby śnieg?)
      A propos ziman - wiecie coś, albo znacie kogoś, kto wie, jak się ludkom żyje w
      Nowej Funlandii, Kanada?
    • Gość: JR IP: 5.3R2D* / *.cogeco.net 09.02.04, 23:42
      Witajcie !
      Annbu kazdy kraj ma swoje plusy i minusy - wszystko zalezy od tego co Wy
      chcecie , czego oczekujecie , czego sie boicie ?
      Jakie macie zawody , bo od tego duzo zalezy - Wasza satysfakcja izadowolenie ,
      zwlaszcza na poczatku emigracji .Trudno tak pisac ogolnie jak jest w danym
      kraju - okresle to tak jak kiedys na poczatku Asia napisala , ze punkt
      widzenia zalezy od miejsca siedzenia .
      Mieszkamy w Kanadzie 13 lat , czy zalujemy , ze wyjechalismy raczej nie
      czasami brakuje mi naszych znajomych , ktorzy nie zdecydowali sie wtedy
      wyjechac z nami , a dzis tego bardzo zaluja i nic nie moga juz zrobic w tym
      kierunku ,tez bardzo sie bali niewiadomej .Dzis nie moga sobie tego darowac ,
      ja zawsze wychodzilam z takiego zalozenia , ze do odwaznych swiat
      nalezy .Najwiekszym wrogiem czlowieka jest jego wlasny strach .
      Pzdrowienia .
    • gunther_0 10.02.04, 00:31
      Witajcie,

      tak niektorzy sie tu zastanawiaja nad wyjazdem i Saba ma racje do tej sprawy to
      trzeba zdecydowanie, jestem za jednym cieciem: podjac decyzje i juz po ptokach.
      Annbu, Iza zycze powodzenia :)))
      Sabunia, jak tam sprawy? pozytywnie? film wspomniany sobie przypominam cos mi
      swita, bylo bylo cos takiego.moze to paradoks ale mysle ze za komuny ludzie
      zrobili doskonale filmy :)))
      a ja znowu na mode wjechalem, no moze o majtkach Calvin Klein nie bedzie tym
      razem, ale jestem oburzony jak niektorzy sie ubieraja!!! no, ze dziewczyny
      mlode chodza pol nago po ulicach to taki styl rozumiem, nawet to lubie ;))))ze
      chlopaki tatuaze, obwisle szorty i sandaly, rozumiem. ale w sobote bylem na
      kolacji w restauracji dobrej kategorii i weszlo towarzystwo tak ubrane, ze
      bylem zaszokowany. kurde, ale moze to tylko ja tak?
      no i to juz jest kompromis. w Sydney 88 train drivers bylo suspended i pociagi
      sie spozniaja regularnie, a nawet gorzej sa cancelled !!! normalny szok,
      wszyscy sie spozniaja do roboty, no trudno codziennie jezdzic taksowka do
      roboty, nie?
      Asia, Pysiek no co Wy dziewczyny gdziez sie podziewacie? Asia miedzy grzadkami
      czy moze taka zapracowana jestes? napisz nam tu cos szybciutko. Pysiek
      zapewniam Cie uprzejmie ze Ziemia jest okragla, moze posiedz chwilke w jednym
      miejscu i napisz do nas cos. bez WAS tutaj to jak kotlet najlepszy bez
      soli :)))))))))

      pozdrawiam wszystkich pojedynczo i do kupy
    • pysiek13 10.02.04, 02:23
      Witajcie wszyscy,

      nie pokazuje sie bo moja twarz jest obecnie w kolorze nieowlosionej czesci
      ciala pawiana ;) jestem troche zaziebiona...apciuuuu....
      OK troche podrozowalam Gunther, NO TEGO, fajnie bylo, mimo ze to byl raczej
      rodzinny obowiazek. nie ma jak rodzina, to najlepsza polisa
      ubezpieczeniowa :)))) na nich zawsze mozna liczyc, apciuuuu....

      Gunther napisal:
      > no i to juz jest kompromis... w Sydney pociagi sie regularnie spozniaja <
      ja mysle, ze to 'kompromitacja' Gunther jesli juz mowic o regularnosci ;))))
      ja moge tu podpowiedziec jeszcze inne slowa na 'k'...apciuuuuu... ale nasz
      premier oficjalnie dzis wszystkich przeprosil w radio, slyszales?
      a czemu jestes oburzony jak ludzie sie ubieraja, przeciez to sprawa apciuuu...
      indywidualna. nie namawiam, zeby chodzic w lachmanach. ale taki Steven
      Spielberg ubiera sie byle jak, i mysle ze podoba sie kobietom. jak czlowiek
      jest dobry w tym co robi, nosi sie jak chce. Z.Rybczynski, kiedy odbieral
      Oscara, byl w trampkach. wyjasnil, ze na zaproszeniu bylo napisane 'black tie'
      nie wspomniano o butach :) tak zartuje, wiekszosc urzedasow na Wall Street
      munduruja sie na codzien w garnitury, a jak dostaja awans kupuja lepszej klasy
      samochod i garnitur. wydaje mi sie, ze wolnosc polega na tym, ze choc wiadomo
      co jest modne, zyjesz i ubierasz sie jak chcesz... apciuuuu... Picasso
      doskonale malowal realistycznie, a jednak wolal uzywac pedzla inaczej i dzis
      uwazamy go za wielkiego artyste.

      Mojito,
      w kwestii samochodowej ogolnie tez sie zgadzamy :))))
      w miescie wole automatic, natomiast pare lat temu na dluzsza trase to raczej
      wybralabym manual, teraz to juz bez roznicy, technologia pedzi. w Au sa bardzo
      popularne 4WD nawet na ulicach w miescie, duze, apciuuu ... sprawiaja wrazenie
      bezpiecznych, czasem sa, lepsza widocznosc, z gory spojrzenie na reszte
      maluczkich :) w Sydney autem jezdzi sie dobrze, gorzej z parking. jest podobnie
      jak powiedzial Singfield: o miejsce na parking ludzie potrafia zrobic wiele, a
      ile w tym inwencji :)))))
      jaka muzyke sluchasz szalejac autem w letnie wakacje? apciuuuuuu....

      Annbu, witam i zycze powodzenia. czasami w zyciu to dobrze skoczyc na glowe bez
      sprawdzania czy jest woda w basenie ;) czasem sie okazuje ze jest i woda i
      piasek i slonko i jeszcze inne przyjemnosci :)))

      Saba, filmu nie znam. zgodze sie z Gunther ze za komuny powstaly tez bardzo
      dobre filmy. ja z kolei widzialam niedawno film pt 'God must be crazy'? nie
      polski, robiony przez amatorow, sa dwie czesci i druga czesc lepsza od
      pierwszej. swietna komedia :))))

      Asia, Yvona, JR, Iza, Tak_o i maz, Kazik milo Was czytac :))))
      Santia i Ela piszcie wiecej
      pozdrawiam i apciuuu
    • poetal_liryczny 10.02.04, 03:05
      Witajcie,

      dopisalem sie tylko na zakonczenie poprzedniego watku, bo naprawde szkoda
      byloby gdybyscie przestali pisac. wasz watek i pisanie jest wyjatkowe, powtorze
      raz jeszcze. Przyznaje, ze wiecej czytam Was niz pisze, ale widze ze Kazik
      calkiem odwaznie tu pisze i nie zalicza sie do mlodych, wiec sie osmielilem.
      na temat emigracji z kraju jestem nastawiony negatywnie, trzeba cos umiec robic
      dobrze, pomijajac znajomosc jezyka, albo jak nic nie umiesz to trzeba miec tzw.
      smykalke i byc zaradnym. taka akcja, ze jest mi zle w Polsce, wiec pakuje sie i
      jade w nieznane, nie sprawdza sie na ogol.
      Pysiek Twojego skoku na glowe nikomu bym nie polecal, chociaz podoba mi sie
      Twoja opinia :-)
      Rodzina, najlepsza polisa?tu tez bym sie zawahal, czasami z rodzina to jak na
      zdjeciu, wszyscy znaja. nie mam dobrych ukladow z rodzina, ale nikt tu nie jest
      winny. Byc moze Twoje uklady Pysiek sa lepsze, dobra rodzina to jak miekka
      poduszka do ladowania w sytuacjach kryzysu. zazdroszcze :-)jaki model rodziny
      Ty widzisz?
      Gunther, napisales o modzie i stylu ubierania.czy nie jestes troche
      konserwatywny w swojej opinii. pamietam jak polskie dziewczyny fantastycznie
      zawsze sie ubieraly, tworzac cos z niczego. pamietam jak studentki wychodzily z
      akademika, to nam galy wychodzily na wierzch. bylo to w czasach gdzie nie bylo
      boutikow, ani takiego zalania produktami wszelkiego rodzaju. jest tez kwestia
      specjalnej grupy ludzi ktorzy lubia szokowac swoim ubiorem.
      Tyle ode mnie narazie
      Pozdrawiam
    • pysiek13 10.02.04, 04:33
      Hi Poeta L. witam :)

      tamta moda mi tez podobala, bo ona w kontekscie z reality PRL cos znaczyla.
      wtedy wiekszosc kochala USA dzika, nie-odwzajemniona miloscia i duzo ludzi
      chcialo wygladac w stylu amerykanskim ;)))) ludzie ubierali jeans i rozne
      ciuchy dostepne na bazarach. w jeans bylo cos magicznego. pewien wybitny
      rosyjski poeta powiedzial, ze komunism pokonaly nie amerykanskie rakiety tylko
      jeans and jazz.
      pytasz o model rodziny, zle trafiles z pytaniem, nie potrafie Ci odpowiedziec.
      albo raczej przyznam ze moja rodzina nie jest modelowa/typowa, mam szczescie,
      lubie moja rodzine, blizsza i dalsza, i przyznam Ci racje, ze rodzina JEST jak
      poduszka, i dobrze jak jest :)))) mit idealnej rodziny tli sie jeszcze w wielu
      z nas. moj tez sie tli...
      pozdrawiam


    • mojito 10.02.04, 03:35
      Witajcie Wszyscy,

      Annbu,
      powodzenia w Waszych planach emigracyjnych.

      Pysiek,
      zdrowko, zdrowko i jeszcze raz zdrowenko. Twoje apciuuu`s
      slychac po tej stronie. Byc moze pocieszy Ciebie fakt, ze katar leczony
      trwa tydzien a nieleczony siedem dni.

      Z umundurowaniem garniturowym "szanujace" sie firmy od paru lat poluzowaly.
      W piatki zachecano pracownikow do przychodzenia do pracy troche luzniej.
      Dopuszczano jeansy, tenisowki i dowolnosc gory.
      W niektorych firmach dzien wybierali pracownicy i nie musial to byc piatek.
      Dobre restauracje raczej wymagaja marynarki. Maja rowniez "dyzurny" krawat
      ktory moga pozyczyc. Glownie chodzi tu o konsumentow placacych niemalo
      i zyczacych sobie pewnej oprawy. Ale to ma miejsce glownie w piatki/soboty.

      W lecie w Londynie weszlismy do pubu (opisanego w przewodniku) w porze lunchu
      w strojach bardzo wakacyjnych. Natychmiast zwrocilismy uwage na diametralna
      innosc naszych strojow od wszystkich panow siedzacych tam i ubranych na ciemno.
      Podobal sie nam sposob bycia maitre d` ktory uprzejmie wymienil z nami
      uwagi o podrozach i pogodzie wspolnie doszlismy do przekonania, ze przypadkowy
      lunch mozna zjesc w rownie dobrym poleconym przez niego miejscu ulice obok.

      Przez lata przywozac, kupujac na miejscu sezonowe hity, zgromadzilem
      duza kolekcje. Nazbieralo sie tego mnostwo. Od przemowienia E. Hemingwaya
      akceptujacego nagrode Nobla (to dla tych o zacieciu literackim) do
      prawie wszystkiego L. Amstronga. Znajde tez troche (odrobine klasyki)
      i pare hymnow narodowych. Bogato reprezentowany jest rock and roll.
      Hip hop tez ma swoich przedstawicieli. Oczywiscie wiekszosc polskich hitow.

      Dwa lata temu odkrylem dla siebie radio. I jest to teraz interesujace
      urozmaicenie. Malym stresem muzycznym bylo to, ze trudno bylo przewidziec
      czy samochod bedzie mial odtwarzacz tasm czy CD. Opanowalem nawet
      slowo wexlarka (nigdy tego nie widzialem w pismie). Teraz to wyzwanie
      jest juz rozwiazane - mam muzyke i tu i tu. Plus radio.

      Zdrowka wiec Wam wszystkim i troche muzyki zycze,
      mojito.



    • pysiek13 10.02.04, 04:51
      Witaj Mojito :))))

      Twoja kolekcja muzyczna interesujaca jest nadzwyczaj, szczegolnie te hymny
      narodowe :)))) czy wiesz ze nie-oficjalne hymny sa czasem lepsze od oficjalnych?
      Au hymnem narodowym jest 'Waltzing Matilda'. inne rodzaje muzyki tez do
      zaakceptowania, klasyke lubie bardzo, nie lubie specjalnie opery, kiedy facet
      dostaje nozem w plecy i zamiast krwawic, to spiewa.
      dziekuje za pocieszenie katarowe, musze udac sie do wlocha na pierogi z
      czosnkiem ;)
      pozdrawiam
    • gunther_0 10.02.04, 05:30
      Witajcie,

      witaj z powrotem Pysiek :))) zdrowka zycze, bless you, gdzies tak sie urzadzila?
      absolutnie zgadzam sie z Toba Amigo, jak czlowiek idzie do lepszej knajpy to
      nalezy sie spodziewac lepszego opakowania, nie zadne tam itsy bitsy.
      a jeszcze z tym hymnem Australii, to chyba jest nieoficjalny, bo to przeciez o
      bandytach, co nie?
      witaj Poeto,
      tak zdecydowanie sie okresliles w grupie wiekowej pod tytulem "ja i kazik"
      jakby nie mozna sobie porozmawiac nie zwracajac uwagi na wiek.
      ja Ciebie rozumiem z ta rodzina, roznie bywa. Tizedik tez to chyba rozumie,
      chociaz ostatnio malo sie odzywa. Tizedik no chyba ze tak Ci sie polepszylo po
      drinkach Mojito, ze juz z nami nie rozmawiasz?
      Asienko jak tam u Ciebie? w jakim to stylu dzis pracujesz?
      pozdrawiam wszystkie dziewczyny piszace i nie piszace
    • mojito 10.02.04, 06:43

      Yo, Amigos,

      Pysiek, Gunther, Poetal,

      w Stanach mowia, ze rodzina to jest grupa ludzi ktora musi nas
      przyjac do domu gdy inni nie chca. Ogolnie biorac dobrze jest ja miec.

      Te nieoficjalne hymny zdecydowanie sa ciekawsze. Jest jakis powod, ze
      ludzie je nuca.
      Opery nie lubie. Dokladniej nigdy na niej nie bylem ale mysle, ze nie
      lubie. Ograniczona konwersacje operowa byc moze moge na moment utrzymac
      - "bo milosc to cyganskie dziecie"... i takie tam, ale w dalszym ciagu nie
      jestem do niej przekonany. I szansa jest coraz mniejsza, ze polubie.
      To samo z golfem.

      Pysiek, wierze, ze z kazda uplywajaca h Twoje zasmarkanie zmniejsza sie.

      Zdrowka, slonca i muzyki,
      ide spatulu,
      mojito.
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 10.02.04, 09:47
      Tak_o, niezla historia z ta wrozka, z reguly nie wierze w takie rzeczy, a jesli
      sie cos spelnia to zasluge przypisuje raczej podswiadomemu dazeniu do
      spelnienia, wiecie - gdy ktos sie nastawi, ze tak ma byc a nie inaczej to sie
      sam nakreca i doprowadza do spelnienia danej przepowiedni. Chociaz z tymi
      blizniakami to juz mniej pasuje do mojej teorii...

      Annbu, podobno mozna pojsc do wrozki i zazyczyc sobie przepowiadanie tylko
      pozytywnych spraw, a przemilczanie tych mniej wesolych :-)))
      Widze, ze ciagnie cie skok na gleboka wode, wiesz, tutaj nam trudno jest
      cokolwiek doradzac, bo nie znamy twojej sytuacji tak naprawde, jak sama
      przyznajesz kazdy przypadek jest inny i duzo zalezy od nas samych jak jestesmy
      przygotowani na zmiany, na ile odporni psychicznie i zdolni do przystosowania
      sie do nowych warunkow, jezyka, kultury itp. najwazniejsze to miec wokol siebie
      zyczliwych ludzi.

      Gunter, sprawy w trakcie, czas pokaze :-)
      Nie wiem co ty tam zobaczyles w tej restauracji, ale mnie generalnie nie
      szokuje ekstrawagancja w stroju pod warunkiem ze ma swoj styl. Ekstrawaganckie
      ciuchy trzeba umiec nosic. Co mnie drazni to kompletna ignorancja dostosowania
      stroju do okazji.

      Pysiek, ty znowu chora? Zainteresuje sie tym filmem, ktory polecasz, moze uda
      sie gdzies wygrzebac..

      Pozdrawiam
      Saba
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 10.02.04, 08:40
      Gunter, Pysiek,
      "Good bye Lenin" nie powstal w czasach komunizmu, to najnowszy dorobek
      niemieckiego rezysera Beckera, zdobyl nawet jakies nagrody na ubieglorocznych
      festiwalach, ale europejskich oczywiscie, wiec mogl do was (jeszcze) nie
      dotrzec. No, ale ubawiles mnie Gunter, ze sobie "przypominasz" ten film :-)))

      film.onet.pl/9513,film.html
      Pozdrawiam
      Saba

    • yvona73pol 10.02.04, 13:27
      teraz w Aussie kinach...
      witam wszystkich upalnie i wieczornie;
      tez zamierzam sie wybrac, swoja droga, slyszalam same dobre opinie...
      annbu, troche sie mozesz zamotac czytajac moje "dzieje", bo jako osoba
      obdarzona tylomaz zaletami co wadami, przyznaje sie bez bicia do -
      niekonsekwencji, niepohamowanego lenistwa, humorow i niewiernosci forumowej...
      co mam nadzieje wybacza mi tu obecni; nobody is perfect; ja ze swej strony
      wybaczam wiele, moze mawet zbyt, ale i to do czasu, hie, hie...
      wiec jesli beda jakiez niejasne zakrety na mojej drodze, chetnie wyjasnie;
      faktycznie w twojej sytuacji emigracja musi miec przemyslana forme,
      przynajmniej w pewnym sensie; co do Kanady - pytanie podstawowe - lubisz zime?
      ale taka siarczysta, ze sie kanalami chodzi?? a poza tym Kanada to jedna z
      moich opcji, mam tam znajomych, mam sentyment, no ich "francuski" nie
      przypominajacy niczego, co slyszeliscie, z takim akcentem i slowkami z epoki
      (krola Cwieczka);
      Gunther i Sydneyczycy - transport rzeczywiscie nie najlepszy, ale cos jezdzi,
      a w te upaly to im chyba mechanika siada, czy co?....
      mnie siadaja szare komorki, a tu w czwartek egzamin;
      Asiu, mam pare fasolkowo - kabaczkowych pomyslow, ale o tym moze w lykent, bo
      teraz naprawde nie moge;
      wiec wszystkich, absolutnie wszystkich, bardzo pozdrawiam mocno i z bryza, a
      polska reprezentacje slonecznie, i wybieram sie w Kranine Lowow - jeszcze nie
      wiecznych, ale wprawiac sie zawsze warto....
      Iwona
      ps. Pysiek, zdrowiej, nie ma nic gorszego niz katar w upal
      I.
    • clavo 10.02.04, 18:36
      Witam wszystkich a szczególnie Asię.
      Cieszę się że wreszcie piszę. Sledzę a raczej śledziłem wątek do Twojego
      przyjazdu do NZ. Już nie pamiętam dlaczego nie zaglądałem tyle czasu. W każdym
      razie kiedy wczoraj tu zajrzałem byłem zaskoczony jak wątek chwycił.
      Te historie stawiają na nogi. Z niewielkimi przerwami cały czas myślę o
      emigracji. Póki co myślę o Londynie ponieważ byłem tam rok raczej zarobkowo.
      Przed wyjazdem nie myślałem o emigracji gdzieś na stałe, dopiero tam zobaczyłem
      jak mógłbym żyć a jak żyję w PL. Mówię raczej o tym jak się czułem .Miałem
      ochotę wyjść do parku, posiedzieć na ławce. Chociaż praca byla ciężka
      itd.wychodziłem z domu do pracy z jakąś >radochą< Byłem już nawet na etapie
      planowania ściągnięcia rodziny.
      Ale wróciłem do kraju. Udało mi się przeżyć miesiąc we względnej eufori z
      powodu powrotu do domu. Teraz jestem na etapie planowania tym razem już z
      rodziną, wyjazdu.
      Przeczytałem >Wyjazd z kraju< Pomaga to nam w precyzowaniu pierwszych punktów
      planu i ugruntowania pewności co do wyjazdu.
      Myśle że nigdy nie byliśmy tak blisko wyjazdu jak teraz.
      Poza tym dobrze jest poznać opinie ludzi na poziomie jakie by nie były.

      Pozdrawiam



    • kazachstan 10.02.04, 21:04
      Dzien dobry, witom Wos piyknie,

      zaczne moze od Saby, tu nastapilo jakies nieporozumienie,bo ja sie nie
      obrazilem. nie adresuje specjalnie wypowiedzi bezposrednio do ciebie bo nie
      bylo tematu do zaczepienia. nie przeszkadzaja mi twoje komentarze, po to jest
      forum zeby wymieniac opinie. czasem czuje sie odstawiony na boczny tor ze
      wzgledu na swoj wiek, nie nadazam za wami mlodymi tematycznie, bo nie znam
      pewnych tematow a co mysle to i tak napisze. tak ze Saba chetnie z toba
      wymienie opinie nawet jesli sa inne.
      Gunther witoj, dlo przipomniynio posylom wincyi informacyi nastympnym
      szkryfcie.widze,ze Gunther humor dopisuje, a gdzie ty chodzil po knajpach w
      sobotni wieczor?
      no i tu piszecie o wrozeniu i czarnej magii. ja tam nie wierze w takie
      gadanie, przepowiednie i horoskopy. dla mnie wazne co mam w garsci. mysle
      jednak ze te wrozby cos maja z psychologii, ta sama dziedzina. wrozka, albo
      taka niewyksztalcona cyganka zna zycie i opowiada ludziom to co chcieliby
      uslyszec. trafi sie czasem ze zgadnie. niedawno byl taki przypadek ze kobieta
      przeczytala w horoskopie ze wygra w Lotka i kupila kupon i wygrala. nalezalo
      jej sie bo ma 6ro dzickow i biednie jej sie zylo. opisali to w gazecie, ale to
      byl przypadek, woda dla mlyna tych wszystkich nieuczciwych szarlatanow, ktorzy
      w rozny sposb chca wyciagnac pieniadze.
      no i widze ze wiecej ludzi pisze o emigracji, witojcie Annbu, Clavo. jo to
      zanim nie sprawdze dobrze gruntu to sie nie wypuszczam, ale czasy sie
      zmieniaja i jak mozna sobie poprawic to czemu nie. trzeba sprobowac czegos
      lepszego.
      pozdrawiam
      Kazik
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 22:28
      Witajcie porannie,

      Hoi Saba,
      jak to znowu chora? ja na ogol nie choruje, tym razem zlamala mnie roznica
      temperatur, z 40 stopni do okolo zerowej bez hartowania i bez konsekwencji
      trudno przeskoczyc :))))
      piszesz, piszecie o wrozbach. nie wierze, troche mnie to smieszy, ale sama w
      towarzystwie dla zartu wroze wszystkim naokolo z reki ;) i czaruje ;) kiedys w
      Polsce cyganka wrozyla mi z reki wlasnie i zastanowilo mnie nie to, co mi
      przepowiedziala na przyszlosc tylko to co o mnie wiedziala z przeszlosci. no
      bo skad?
      rozumiem pokrecone zyciorysy. mniej mi sie co najwyzej podoba, ze ktos z gory
      planuje sobie, ze tak ot bedzie sobie w zyciu radosnie wedrowal i robi to za
      wszelka cene, po trupach. tak wiec musimy na tym rynku codziennie mozolnie
      oddzielac ziarno od plew, ale ... jak to ziarno potem smakuje!
      no wiec wroze z nipow, fusow od herbaty, kart, przepowiadam tornado,
      trzesienia ziemi, koklusz, inne choroby i porabane daty jak na przyklad
      dzisiejsza. gdybym wiedziala, co daloby ludziom satysfakcje z zycia,
      zalozylabym klinic dla zyciowych polamancow i milosnych zawalowcow. zamiast
      tego chalupniczo prowadze dyzury dla rodziny i przyjaciol ;)))) psychoanaliza
      to jeszcze jeden nowoczesny przesad, nie jest dziedzina powazniejsza od
      astrologii, za to o wiele mlodsza. wszyscy szarlatani, wrozki i cyganki sa
      odmiana psychologa/analityka bez pdstawowej edukacji. wystarczy czasem
      odrobina uwagi poswieconej komus, chwila skupienia na problemach drugiej
      osoby, a nie czarna magia. slusznie zauwazyl Kazik :)))) ze wrozenie to troche
      wiecej psychologii. chodzenie na lezanke i opowiadanie snow nie gwarantuje
      uzdrowienia. psychoanalityk w zamian za nasze senne urojenia opowiada nam mity
      o Edypie, ale meandry psychiki opisuje tez astrologia. przyjelismy, ze na
      nasze losy maja wplyw genetyczne zakodowania, faza oralna, analna a co,
      planety nie? i tak Scorpions ze wzgledu na korzystny uklad planet sa
      najbardziej seksualni ;) a w Japonii na podstawie badan statystycznych
      ustalono, ze najwiecej szczescia w grach losowych maja koziorozce, no i co wy
      na to? Asia i inni spod znaku, gwiazdy Wam sprzyjaja, do roboty :))))

      Clavo, witam malzonka :)))) i ciesze ze sie ujawniles :) napisz cos wiecej o
      Tasmanii i jak poznales Tak_o.

      pozdrawiam wszystkich razem i pojedynczo i slonecznie i mniej zasmarkana :))))

    • annbu 10.02.04, 22:53
      Już chyba taka ludzka natura, że szuka każdej możliwości, żeby utwierdzić się w
      przekonaniu, że wszystko z nami w porządku i życie przed nami piękne i pełne
      możliwości... Każdy sposób dobry, żeby wzmocnić w sobie pozytywne myślenie.
      Niebezpiecznie się robi chyba wtedy, gdy nasze działania bazują tylko na
      proroctwach i horoskopach oraz diagnozach psychoanalityków, a nie są poparte
      żadnym działaniem. Żadna wróżba się nie spełni, jeśli jej w tym nie pomożemy.
      Kazik ma rację - lepiej liczyć an to, co mamy w ręku - czyli, na co sami sobie
      zapracowaliśmy.
      No, to teraz chyba zagram w totka, bo też jestem Koziorożec:)
    • gunther_0 10.02.04, 23:21
      Witajcie,

      a ja nie jestem wcale koziorozec, milo mi: skorpion jestem ;) i niby dlaczego
      jestesmy bardziej seksualni? Pysiek gdzies to wyczytala? ja mysle ze mezczyzni
      wszyscy sa seksualni i wcale nie mam poczucia winy. niby dlaczego mam nie byc
      bardziej seksualny? wyobraz sobie ze jestes facetem i widzisz ladna kobiete w
      pociagu. niema sily, chocbys mial glowe zajeta Sw.Antonim, albo stala Plancka,
      musisz sie na nia gapic! bo to jest pierwotniejszy odruch mozgu niz
      roztrzasanie intelektualnych zawirowan. i znacznie silniejszy odruch! meski
      seksualizm nie tylko skorpionow, to jak MTV, ktorego nie mozna wylaczyc.
      Saba, moze masz racje cos mi sie popitolilo. tyle bylo o tym Leninie w roznych
      filmach, tyle ze te komunistyczne filmy byly calkiem niezle. Iwonka tez ma
      racje tu do Australii filmy docieraja pozniej, a te ciekawsze na przyklad
      nagrodzone na festiwalach w Europie to czasem nawet w ogole nie docieraja.
      Pysiek, lepiej juz? wypije zdrowko wieczorem. jak tam w pracy leci, mam
      nadzieje ze juz z gorki.
      Mojito Amigo,
      to Ty strzelec? kurde chyba zastrzeliles pyska tym wyznaniem.....
      pozdrawiam
    • mojito 10.02.04, 23:07

      Witajcie Wszyscy,

      mialem nadzieje, ze temat wrozenia mnie ominie. Niestety, wraca jak
      bumerang. Latwo sie mozna narazic wypowiadajac... Wola boska i skrzypce.

      Chyba sie jeszcze tym dowcipem tutaj nie dzielilem. Ale jezeli, to i tak
      jest na temat.
      Dwie przyjaciolki rozmawiaja i jedna pyta druga: czy slyszalas jak
      wspaniale i dokladnie wrozka przepowiedziala Joli caly rok?
      Wywrozyla jej, ze w lecie pozna przystojnego bruneta, wyjdzie za niego
      za maz i urodzi trojaczki. I co, sprawdzilo sie?
      Absolutnie, co do joty, z wyjatkiem wyjscia za maz!

      Moj kolega opowiadal, ze w Indiach jego kolege ze statku zaczepil po
      imieniu przepowiadajacy przyszlosc Hindus i opowiedzial mu dokladnie
      zdarzenia z ostatniego roku. Zona, jej imie, dziecko, imie i jeszcze
      pare szczegolow. Kolega zbladl z wrazenia i zamowil sobie sesje na
      przepowiedzenie przyszlosci. Nie wiedzial, ze wczesniej koledzy ze
      statku zaplacili i nauczyli tych szczegolow Hindusa.

      O mojej interpretacji horoskopow pisalem. Z uwaga czytam co czeka Strzelca.
      Jezeli pomyslny - wierze gleboko. Jezeli nie - uwazam, ze to same bzdury.
      Doskonale to u mnie dziala.

      Clavo - ciao.

      Serdecznie Was pozdrawiam,
      tych z suchym noskiem i tych troche zasmarkanych,
      mojito
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 23:19
      Oh, no Mojito nie wierze...
    • gunther_0 10.02.04, 23:35
      No Pysiek, przyznaj sie co Cie tak zastrzelilo :)))) jestes?
    • tizedik 10.02.04, 23:21
      O rany, wystarczy kilka dni nieobecnosci na tym watku, zeby juz nie nadazyc za
      wami... Postaram sie zagladac czesciej, ale po calych dniach siedzenia w pracy
      przy komputerze, czasem naprawde nie chce mi sie tego samego robic w domu...

      Gunther, moze mnie zrozumiesz... Niestety, to jeszcze nie dobroczynny wplyw
      uzywania mojito przez Mojito. Nie powiem, pomaga na co dzien, ale jakas dluzsza
      przerwe przewiduje dopiero wtedy, gdy moje oczekiwania zostana spelnione. A ze
      dotycza glownie nie mnie, ale "elementu" rodzinnego, ktory walczy o przyszlosc
      daleko ode mnie, chwile to potrwa. Nadal wiec oczekuje poswiecenia Mojito w
      stosowaniu mojito (moze tez byc margerita)!
      Mojito, poswiecisz sie?

      Czy ja moge w tej sytuacji napisac, ze podobnie jak Pysiek - we wrozby nie
      wierze! Od czasu, kiedy przeczytalam w gazetowym horoskopie, ze zgubie podczas
      podrozy ksiazke (podano tytul) - nie wierze. Bo te wlasnie ksiazke zostawilam w
      pociagu! Teraz nie czytam ze strachu, ze znowu cos sie sprawdzi ;-)
      Niekoniecznie tak malo waznego, jak zgubienie malej rzeczy.

      Rozmawiacie o emigracji. Moim zdaniem, temat jest najtrudniejszy dla tych,
      ktorzy teraz wlasnie rozwazaja wyjazd z kraju na stale. Wydaje mi sie, ze w
      sytuacji, gdy najwazniejszym powodem jest zla sytuacja w pracy, lepiej zmienic
      prace! Dopiero wtedy, gdy ktos nie widzi dla siebie perspektyw w Polsce, albo
      po prostu ma chec na radykalna zmiane - warto to zrobic. Jesli nie widzialo sie
      innych krajow, jesli tam sie nie pracowalo - trudno wybrac sobie nowe miejsce
      do zycia. Mozna rozwazac jeden z krajow Unii Europejskiej, tylko ze ostatnio
      kolejne, ostatnie z tych, ktore deklarowaly przyjmowanie Polakow bez
      ograniczen, te ograniczenia wlasnie wprowadzaja. Do maja jeszcze chwile, wiec
      nie wiadomo, jak ostatecznie bedzie. A szkoda, bo obecni "unici" przemieszczaja
      sie jak chca i gdzie chca. Za lepsza praca, za lepszym klimatem - kazdy powod
      jest dobry.
      I gdybym ja wybierala sie gdzies z Polski, to wlasnie z tych dwoch powodow. A
      moze nawet przede wszystkim pojechalabym tam, gdzie klimat lepszy. Bo ta nasza
      zima dosc paskudna....
      Nie bede mowic, co mysle o gospodarczo - polityczno - spolecznych perspektywach
      Polski, bo... nie! Moja sprawa! Kazdy powinien takiej analizy dokonac na wlasny
      uzytek! I wyciagnac wnioski.
      Troche swiata widzialam i ... sama nie wiem.... Chociaz... Bylam w takim
      miejscu, gdzie i klimat mi odpowiadal, i ludzie. To fajnie wiedziec wokol
      siebie usmiechniete twarze, a nie szarych smutasow, nieprawdaz?
      Trzeba tez rozwazyc, czego sie oczekuje od nowego miejsca zycia. Czy ma to byc
      raj od pierwszego dnia, czy raczej ciezka praca przez kilka lat, aby dojsc do
      upragnionego celu. Chyba okreslenie tego celu, jednoznacznie, bez oszukiwania
      samego siebie, najbardziej by pomoglo w podjeciu decyzji.

      Poza tym...
      Asia, ty dbaj o fasolke! Ja ja lubie. No bo jak juz Mojito trafi w tego
      ichniego totolotka...;-)


    • mojito 10.02.04, 23:43

      Pysiek,
      :)))))).

      Tizedik,
      absolutnie nie ma sprawy. Siedzenie przy barze i picie co drugi
      cocktail za pomyslnosc spraw Twoich a w przedluzeniu "elementu"
      to nie poswiecenie - to przyjemnosc.
      Sobota jest dobrym dniem. Siedze wowczas, pije/sacze i czytam horoskop
      na nadchodzacy tydzien. Czasami ide na calosc i kupuje los totolotkowy.
      Wszystko mam zaplanowane i przepowiedziane. I tak wchodze w nowy tydzien...

      Asienko,
      tez lubie fasolke szparagowa. W buleczce tartej, prawda?

      Pozdrowionka,
      mojito.
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 10.02.04, 23:46
      :))))))))))))))))
    • mojito 11.02.04, 00:08

      Boss/Pysiek,
      w Nowym Jorku odbywa sie dwudniowy Westminster Dog Show. Miasto goes
      to the dogs. Dwa i pol tysiaca pieskich modeli. Niektore maja na sobie
      zlota lame a niektore studded black leather. Widzi sie tez skory z leoparda.
      Pudle ostrzyzone sa zadziwiajaco. Tu i owdzie sznury perel.
      W niedziele dla psow (i wlascicieli) wydano champagne brunch.
      Najwytworniejsze party dla psow odbedzie w Tavern on the Green.
      The Empire State Building jest oswietlony kolorami Westminster Kennel
      Club Dog - purple and yellow. Nowy Jork ma mocne psie lobby.
      Byc moze Boss wyrazi zainteresowanie, jezeli nie calym show to moze
      kilkoma przystojnymi modelkami. Wowczas trzeba bedzie pomyslec o biletach
      na przyszloroczne pieskie szalenstwo. Oh, te pieskie jedwabne zycie...
      Daj znac Boss,
      mojito.
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 00:25
      Yo, Mojito,

      Boss radosnie merda resztkami ogona na wspomnienie o Tobie, powiedzial ze High
      Life go specjalnie nie interesuje, miales okazje poznac go z tej strony ;)))
      on to raczej Tramp, i na dodatek nie rasowy. no moze za wyjatkiem paru
      modelek, chetnie by rzucil okiem, prosil o zdjecia :) jesli to mozliwe.
      zniecheca go zmanierowanie takich psowych dam, coz z tego ze jest caly w
      podskokach, serce na dloni/lapie a one patrza tylko za rasowymi :(((( i za
      forsa. on jak wiesz, jest przecietny i nie rzucajacy sie w oczy pies, ale ma
      wielkie serce :)))) milo jednak wspomina pieskie znajomosci z Rio, Ty wiesz
      wiecej :))))
      tyle od Boss i serdeczne woof, woof ;))))
      ode mnie ... przerwa na wyjscie z szoku
      pozdrawiam
    • mojito 11.02.04, 00:47

      Yo, Pysiek,
      nie moge tak oceny Bossa zostawic. U psa charakter i serce
      najwazniejsze. Jestem pewien, ze nie jedna zmanierowana
      lub nie psia modelka chetnie by elope z sympatycznym Aussie Trampem.
      Pamietasz Krokodyla Dundee? Kobiety maja oko. I intuicje maja.
      Jego (Bossa) cechy maja wartosc zlota w jego wadze.
      Nie jest latwo o psa z charakterem i sercem w lapie/dloni.

      O szoku termicznym piszesz?

      Pozdrowionka dla Was obojga,
      smarkaj mniej,
      mojito.
    • tak_o 11.02.04, 00:50
      Hej Pysiek,
      'clavo' to nie moj maz, wiem bo mam jednego i mimo mojego roztargnienia umiem
      sie tych mezow doliczyc ;)) Moj to nie taki bardzo chetny do zwierzen, ale
      moge powiedziec jak sie poznalismy.
      Jak juz kiedys pisalam, mielismy w rodzinie (mama, tata, brat i ja) ostra
      zapasc finansowa i trzeba bylo szybko zarobic duza kase. Rodzina ustalila, ze
      ja lece na pierwszy ogien za granice, a potem reszta doszlusuje oprocz mego
      brata, ktory mial male dzieci. Z bolem serca zostawilam ukochana prace,
      przyjaciol i zespol ludowy, ktory byl moja prawdziwa namietnoscia i udalam sie
      w nieznane do Londynu. To bylo prawdziwe nieznane, bo mialam sie zglosic do
      znajomego znajomego znajomego i on by mi powiedzial co dalej. Zapakowalam
      niewielka torbe, w ktorej najwiecej miejsca zajmowaly buty do tanca
      oczywiscie, bo wiedzialam, ze na pewno w Londynie sa jakies polonijne zespoly.
      Wysiadlam z samolotu, dowiedzialam sie jakim metrem mam jechac, kupilam plan
      Londynu i z przesiadka sama dojechalam na miejsce. I z tego, ze sobie sama
      poradzilam jestem bardzo dumna, nie kryje tego. Pod wskazanym adresem mieszkal
      jakis chlopak w moim wieku, ktory na pytanie, gdzie mam spac wskazal na jedyne
      w pokoju lozko, przykryte nie pierwszej czystosci posciela i powiedzial, ze tu
      razem z nim. No to mi sie cieplutko zrobilo i sie pocieszylam, ze mam bilet
      powrotny, tylko zal mi sie rodziny zrobilo, ze taka nadzieje we mnie poklada,
      a tu ich zawiode. Na szczescie przyszedl ten znajomy znajomego i sie
      dowcipnie zapytal czy jade z nim, czy zostaje. Wiedzialam, ze ma zone i
      dzieci, wiec tylko sprytnie zapytalam czy sa w domu i po upewnieniu sie, ze
      tak, pojechalam. Na drugi dzien pod 'sciana placzu' (wszyscy w Londynie
      wiedza, gdzie to jest) znalazlam ogloszenie, ze starsze malzenstwo poszukuje
      au pair i dostalam prace z mieszkaniem.

      Z polonijnego informatora dowiedzialam sie, gdzie sie odbywaja proby zespolow
      i polecialam jak w dym. Do pierwszego mnie nie chcieli przyjac, bo
      podejrzewali, ze poluje na ich cenne brytyjskie paszporty, ale wskazali mi
      taki zespol, gdzie srednia wieku wynosila jakies 45 lat, wszyscy
      zamezni/zonaci, milo mnie przyjeli i mowili na mnie 'baby', bo bylam
      najmlodsza. Ludziska byli super, ale juz Anglicy, wiec jak chcialam z nimi
      pogadac, to sama pierwsza musialam podejsc, bo oni sie nie kwapili do
      kontaktow. Po kilku miesiacach do zespolu przyjechala Australijka, z ktora sie
      od razu zakumplowalam i potem jak juz do kraju wrocilam, to mnie odwiedzila i
      zapytala, czy mozemy zaprosic jej kolege, ktory pracuje we Wroclawiu. I tak
      poznalam meza.

      Jak tak patrze z perspektywy na to szalenstwo wyjazdowe, to naprawde widze, ze
      mialam wiecej szczescia niz rozumu, no ale wtedy to byl taki czas dla naszej
      rodziny, ze nikt za bardzo logicznie nie myslal. A ja zawsze mowie, ze jak
      rozum dawali, to stalam w kolejce po wzrost. Taka karma... musze sobie radzic
      z tym co mam ;)))

      serdeczne pozdrowienia dla wszystkich
      tak_o
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 02:54
      Hi Tak_o,

      nie wiem czemu wiec Clavo podpisal sie pod wpisem Gunther, ktory szukal
      Twojego meza :) i jeszce jakby malo tego, teraz cicho siedzi i nie przyznaje.
      Clavo, czyj maz jestes w koncu?
      a historia Twoja bardzo sympatyczna :))))

      Yo, Mojito, nie, nie termiczny ....
      Cieszy mnie Twoja dobra opinia o Boss, to moze taka psia historia o Kopciuszku?


      pozdrowionka dla wszystkich
    • poetal_liryczny 11.02.04, 03:00
      Witajcie wszyscy w magicznym nastroju,

      ostatnio duzo piszecie o wrozeniu, o magii, tak nam tego brakuje na codzien
      wiec lubimy sobie pomarzyc :-) sa takie ulotne chwile w zyciu, specjalne
      momenty, ktore gdzies utkwia na zawsze i zawsze mile do nich wracamy.
      byla taka ksiazka Maly Ksiaze, niby dla dzieci, ale jaka urocza. Maly Ksiaze
      szukal podstawowych odpowiedzi na pytania zycia. moze my tez we wrozbach i
      przepowiedniach szukamy naszych odpowiedzi?
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:10
      Hi Poeta L.

      Maly Ksiaze pojawil sie przy rozbitym na pustyni lotniku, poprosil: narysuj mi
      baranka. zaden rysunek mu nie podobal, dopiero nabazgrane krzywe pudelko
      zadowolilo MK: 'twoj baranek jest w srodku' powiedzial lotnik.
      ... bo najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu :)))))
      pozdrawiam
    • poetal_liryczny 11.02.04, 03:13
      Hi Pysiek

      a mieszkal Maly Ksiaze na planecie pelnej wulkanow i zlowieszczych pedow
      baobabow, ktore trzeba bylo pielic. pewnego dnia na wyspie wyrosla Roza,
      naiwne stworzenie wierzace, ze cztery kolce sa wystraczajaca obrona przed
      calym swiatem...
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:17
      ale Maly Ksiaze byl za mlody, nie umial Rozy pokochac :)))))
    • poetal_liryczny 11.02.04, 03:20
      Pysiek zmieniasz wersje oryginalna.
      Maly Ksiaze kochal Roze, ale musial pojechac w daleka podroz poznawac swiat. i
      tam zobaczyl tysiace roz, takich samych pieknych jak jego roza, wmawiajaca
      sobie i jemu, ze jest zupelnie nadzwyczajna, jedyna na swiecie. poczul sie
      oszukany...
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:23
      bzdura, nie byl oszukany tylko niedojrzaly do milosci :)))))
      a Roza byla wlasnie nadzwyczajna. byla jedyna na swiecie, ale zeby to
      zrozumiec trzeba przezyc jeszcze jedna milosc :))))
    • poetal_liryczny 11.02.04, 03:26
      zmieniasz wersje Pysiek, ale dobrze. co powiesz w takim razie jak pojawil sie
      lis?
      Lis pojawil sie w ich zyciu i poprosil Malego Ksiecia, zeby go oswoil...a
      potem jak Maly Ksiaze go zostwil, to plakal. czy to byla inna kobieta?
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:33
      no dobrze, kto powiedzial ze mamy trzymac oryginalu?
      Maly Ksiaze oswoil Lisa, a potem jak on go zostawil to plakal. bezsensowne.
      przeciez Lis sam tego chcial! chcial zostac oswojony! co na tym zyskal? well,
      cos jednak zyskal: wspomnienia....:))))
      a Maly Ksiaze: nauczyl sie odpowiedzialnosci.

      starczy moze na dzis :)
      ta bajeczka to typowy trojkat niekoniecznie malzenski. moja opinia jest, ze do
      zakochanych niewolno sie wtracac ....
      pozdrawiam
    • mojito 11.02.04, 03:41

      Witajcie,
      lis zupelnie zatarl sie w mojej bajeczkowej pamieci.
      I jeszcze plakal, powiadacie? To dopiero lis.
      Przy okazji sprobuje odswiezyc sobie bajeczke o MK ze szczegolami.
      Pozdrowionka.
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:45
      Yo, Mojito,

      dobrze ze zatarl, moze nie powinno go tam byc?
      czy naprawde moj komentarz feministyczny? nie rozumiem

      pozdrawiam
    • mojito 11.02.04, 03:50

      Yo, Pysiek,
      dokladnie bajki nie pamietam (vide fox). Ktos pojechal i ktos plakal.
      Tyle pamietam.
      Do czasu przestudiowania bajki ponownie zgodze sie, ze Twoj komentarz
      jest kobiecy :)))).
      Pozdrowionka.
    • poetal_liryczny 11.02.04, 03:54
      zupelnie po damsku trzymasz strone rozy, chociaz lis to tez wedlug twojej
      wersji druga kobieta. umiesz spojrzec obiektywnie?
    • poetal_liryczny 11.02.04, 03:43
      jak widze tu zakonczylas bardzo feministycznie, a juz myslalem, ze moze moze
      zrozumialas Malego Ksiecia...
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 03:59
      OK, dwoch na jednego....
      przeciez wydawalo mi ze pisze obiektywnie :(
      nie krytykuje MK, a Roza jak to Roza ez swoje racje miala....
      pozdrawiam
    • mojito 11.02.04, 04:11

      Yo, Pysiek,
      ja nie na Ciebie. Czytam, ze bajeczka sie plciowo skomplikowala.
      A komentarz Twoj jest kobiecy i bardzo dobrze bo jaki ma byc :))).
      A na marginesie co robia feministki? Naprawde, prawie nie wiem.
    • Gość: Pysiek13 IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 11.02.04, 08:09
      Yo, Mojito, Poeta L.

      dzieki :))))
      przerwa przepraszam, musialam popracowac ;))))
      nie wiem co dokladnie jest feminism, nie zaprzatam sobie za duzo tym uwagi.
      mysle, ze nie powinnismy skupiac za bardzo na roznicach plci, tylko je
      akceptowac.

      a bajeczka? mozna ja tez odwrocic. nawet gdyby Roza byla Tulip na przyklad i
      MK, Ksiezniczka, dalej bede obstawala za Tulip :))))i mysle ze moja opinia
      jest obiektywna :))))

      pozdrawiam

      PS
      Poeta L. jesli poezja cie naprawde interesuje, zajrzyj na zakonczenie
      poprzedniego watku. mysle ze macie duzo wspolnego z Numbat ;))))
    • mojito 11.02.04, 08:26

      Yo, Pysiek,
      odetchnalem z ulga czytajac, ze nie wiesz dokladnie co to feminizm.
      Ja tez dokladnie nie wiem. Dobrze, ze o to wlasnie nie bedziemy kruszyc
      kopi. Uspokojony tym bede teraz zasypial.
      Milego wieczoru,
      mojito.
    • clavo 11.02.04, 14:44
      Witam
      Zgadza się.
      Z histori Tak_o wynika że nie jastem Jej mężem.
    • tak_o 11.02.04, 23:07
      Uff, a juz przemknela mi przez glowe mysl, ze moze przeoczylam jakiegos meza w
      moim zyciorysie ;))

      serdecznie pozdrawiam Clavo
      tak_o
    • annbu 11.02.04, 00:18
      Hej tizedik,
      No, wzięłam sobie do serca to, co napisałaś, a także to, co trochę wcześniej
      Poeta L. Nie chciałam, żeby moje rozterki i zastanawiania się były odebrane
      jako marudzenie frustrata- źle mi tu, praca mi nie odpowiada, więc wyjeżdżam i
      basta.
      Oczywiście, że można próbować zmienić pracę, można przeprowadzić się do innego
      miasta w Polsce, można nawet wrócić do Mamy, no i zawsze można się pocieszać,
      że inni mają gorzej i najważniejsze, żebyśmy zdrowi byli.
      Mam 30 parę lat, praca, którą mam nie jest moją pierwszą, pewnie i nie
      ostatnią, miałam do czynienia z własną działalnością i z pracą na etacie, na
      umowach prawdziwych i fikcyjnych itp. Nie boję się ciężkiej pracy - od 4 lat
      zwłaszcza oddaję się głównie jej, zaniedbując życie rodzinne i kontakty z
      najbliższymi. Bo przecież najważniejsze to pracy nie stracić. I wszystko byłoby
      fajnie, gdyby nie to, że od 7 lat nie byłam na wakacjach, bo mnie na nie nie
      stać, wydaję fortunę na wynajem mieszkania, bo na fikcyjne zarobki z umowy nie
      dostanę kredytu. Klasyka, wiem, że to banalne - jest nas takich tysiące z
      podobnym życiorysem, więc nie będę tu uskuteczniać martyrologii.
      Klimat pogodowy jestem w stanie zaakceptować, ale nie chcę żyć w miejscu, gdzie
      układy "kolesi" dyktują warunki, a jedyne, czego dorabiam się skutecznie to
      poczucie, że coś musi być ze mną nie tak, skoro ciągle mi pod górkę. Resztkami
      sił pozytywnego myślenia staram się wierzyć, że każdy może znaleźć takie
      miejsce w życiu, gdzie będzie mógł robić to co lubi i w czym jest dobry, a z
      życia czerpać coś więcej niż strach o pracę - przykładów na to na szczęście
      mozna znależć wiele choćby na tym i pokrewnych wątkach.
      Moje myślenie o emigracji nie jest więc spowodowane niezadowoleniem z pracy, a
      moje oczekiwania co do tego, co TAM - dalekie są od wiary w cuda. Jak to kiedyś
      Asia chyba napisała - trzeba być świadomym, że nikt tam na nas z otwartymi
      ramionami nie czeka. Myśl o emigracji traktuję raczej jako własnie radykalną
      zmianę, szansę na wyjście poza to, w czym miotam się kilkanaście lat, odkąd
      skończyłam studia i zaczęłam pracę. Jako szanse na odkrycie w sobie nowych sił
      i wyzbycia się poczucia, że mojego życia już się nie mogę zmienić. Być może
      emigracja wcale nie jest rozwiązaniem - dlatego pytałam też Was o opinie, czy
      to aby nie myslenie magiczne, że zmiana miejsca i ludzi wokół mogą
      pomóc "odrodzić się" wewnętrznie. Poczucie dreptania w miejscu i utraty własnej
      wartości są zabójcze.
      Czy ryzykowny skok do basenu jest bardziej niebezpieczny niż stopniowe
      załamywanie się i poddawanie się? Nie wiem.
      Daleka jestem od pochopnych decyzji, ale wiem, że jeśli nic nie zmienię w
      życiu - i nie chodzi o pracę - to za parę lat popadnę w marazm i będę starą
      (mentalnie) kobietą, zastanawiającą, gdzie jej przeciekło życie.

      Sorry wielkie za te wynurzenia, ale nie chcę tu obecnym sympatycznym rozmówcom
      kojarzyć się z kolejnym frustratem z Polski, co to zawsze będzie narzekał i
      czekał aż mu się wszystko poda na tacy.
      Tizedik - to nie był atak, po prostu chciałam naświetlić swoje motywy i tak
      jakoś poszło.
    • yvona73pol 11.02.04, 14:04
      hej,
      ladnie sie rozwija temacik,
      a ja przeczytalam te nowe wpisy, strasznie duzo ich jest; no i teraz nie wiem
      o czym i do kogo pisac;
      Pysiek, wnioskuje, ze katarek przeszedl? ja z kolei wole lisa, roza jakos mnie
      nie porywa, jest zapatrzona w siebie.... a lis odwazny, bio sie oswojenia, a
      jednak zgadza sie na to, przeczuwajac, ze zyska wiecej niz straci... (a tego
      liska narysowal Moby w swoim teledysku "Why does my heart feel so bad", znasz?)
      Mojito, witam w strzeleckim kregu, jak milo, moze ktos jeszcze??
      Annbu, bardzo rozumiem o czym piszesz, az za bardzo, masz racje, trzeba sie
      ruszyc, jak nie emogracja, to jakis pomysl na zycie, ale moze taki wyjazd
      rozjasni glowe i skieruje na wlasciwa sciezke?.... hu nous?
      wracajac do Kanady, sprawa godna polecenia, to kraj z najwieksza iloscia
      slonecznych dni w roku, no i piekny.... aczkolwiek baaardzo rozny od Polski;
      wszyscy - trzymajcie za mnie kciuki na jutrzejszym egzaminie, bom zielona jak
      ta emigracyjna trawka...
      Numbat, widzialam dzis w kalendarzu numbata, baardzo zabawne stworzonko, czym
      sie kierowales w wyborze pseudo? prazkami czy bystrym spojrzeniem? a moze
      zadziornym ogonkiem?
      pozdrawiam absolutnie wszystkich i ide walczyc z problemem internetowych
      polaczen GaduGadu - moze wiecie co trzeba zrobic, jesli nie moge
      sie "uaktywnic"? bo w ten sposob jestem zablokowana do upadlego, probuje juz
      caly dzien i nic; a tam czekaja....
      caluski,
      Iwona
    • annbu 11.02.04, 22:03
      Hej wszystkim!
      Yvona, mam nadzieję, że na egzaminie poszło super, chociaż trochę nie nadążam i
      nie wiem, co to za egzamin, ale to się pewnie wyjaśni.
      Kanadę poruszyłam niekoniecznie pod kątem emigracji, ale z ciekawości świata.
      Niedawno czytałam książkę, której akcja toczy się w Nowej Funlandii, potem
      oglądałam film na motywach i zafascynowały mnie dzikie i surowe skalisto-zimowe
      (brr..!) krajobrazy, w których jest coś naprawdę niebezpiecznie pociągającego.
      Z ksiązki wnioskuję, że muszą tam żyć ludzie o baaardzo ciekawej przeszłości i
      mocnych charakterach, w większości z dziada pradziada rodziny rybackie, których
      losy blisko związane były z bezlitosną naturą. Oglądałam w internecie zdjęcia
      różnych miejsc stamtąd - pięknie bardzo. Ciekawa byłam, czy i tam zawędrowali
      nasi rodacy - chętnie bym posłuchała jak im tam się żyje. Ale może jeszcze nie
      trafili na ten wątek i dlatego się nie odzywają:).

      Tizedik, artykuł bardzo ciekawy, wniosek mi się nasunął taki - trzeba szukać,
      szukać, szukać - swojego miejsca na ziemi, swojego "świętego spokoju"
      i "miejsca pod gruszą", trzeba zmieniać swoje życie i ciągle chcieć więcej.
      Opisane tam postacie mają poczucie, że osiągnęli sukces - i dobrze, nieważne,
      czy grając, malując czy sprzątając - ważne, że mają poczucie własnej wartości,
      bo nie bali się zawalczyć o to, żeby być bliżej swoich marzeń.

      Pozdrowienia ciepłe dla wszystkich z mroźnej PL.



    • numbat 11.02.04, 05:12
      Gość portalu: Asia napisał(a):

      > Witam serdecznie Wszystkich ktorzy trafia na ten watek. Jest to przedluzenie
      > watku Wyjazd z kraju. Zebrala sie tam grupa przeuroczych ludzi, Polakow
      > rozrzuconych po calym swiecie.
      >
      > Mam nadzieje ze dolaczy do nas sporo nowych osob i ze bedziemy sobie
      > dyskutowac na tematy rozne.
      >
      > Pozdrawiam cieplutko
      > Asia

      Wiatm Asia i oczywuisciue pozdrawiam wszystkich serdecznie
      z poprzedniego watku "Wyjazd z kraju"
      Asia (poniewaz kontrakty ktore mialem nie- pozwala mi na sleczenie
      przy komputerze-ostanio:))) czasmi tak- czasmi nie.
      Ale poniewa mam chwile wolnego czasu- wiec "wpadlem" sobie na komputer
      i wyobraz sobie chyba podswiadomie albo..."duch opatrznosci", podrapal mnie
      w glowe....pierwsze co zobaczylem to temat "Tak daleko i tak blisko"
      Pomyslem sobie- ciekawy temat ...otworzylem ten temat i zobaczylem ze,
      wymyslilas nowy watek. Brdzo dobrze Asiu- poniewaz wszyscy jestemy "tak daleko
      i tak blisko". Ale "troche" skomentuje poprzedni temat "Wyjazd z kraju"-
      to wlasciwie z "malego tematu"- rozwinela sie "ksiega zycia- ludzkiego"-
      emigracji- wymiany pogladow- mysli...wymiany spostrzezn z ronych kontynentow
      i krajow. Ogromna saga. Dla jednych osob ( szczegolnie tych mieszkajacych w
      Rzeczposoplitej to kapitane zrodlo informacji np. jak emigrowac i inne sprawy,
      kwestia wczytania sie w sprawy)....dla innych osob to fenomenalne wczytanie sie
      w socjologiczno- (czasmi barwne opowiadania i myslenia).
      Mysle ze moze kieds? pomyslimy powaznie- nad jakis sensownym - rozwiaznie
      jezeli chodzi o poprzedni watek. Mam nadzieje Asiu ze- jezli juz tak naprawde
      przylece na New Zeland- to sie spotkamy ...wypijemy trunek "przodkow":)))
      i tak..dalej..i tak podobnie:)))( oczywiscie wczesniej dam znac).
      Jeszcze raz serdeczne pozdrawiam
      i oczywiscie mysle ze ten nowy temat- bedzie ...
      tak samo rewelacyjny jak poprzedni.
      ps.wkrotce postaram sie zadzwonic.

      oczywiscie wkrotce jakies nowe myslenia.
      trzymajcie sie "dobrze"-" stare ale tez
      i nowe dusze wkraczajace w dyskusje-tego teamtu
      " Tak daleko i tak blisko"

      ps. Asiu mam zaproszenie od Petera ( na spotkanie jak przylece juz na New
      Zeland.)
      Do nastepnego klikniecia.


    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 11.02.04, 16:20
      Jejku, czytalam Was troche w poprzednim watku WYJAZD Z KRAJU...
      Ja tez marze o wyjezdzie do NZ, razem z moim ukochanym mezem. Jestescie
      fantastyczni, prawie jak rodzina:) czuc cieplo bijace od Was, szczerosc,
      otwartosc... Chce do Was dolączyć i czytac i czytac i czytac, i moze czasem
      cos napisac...
      Jeszcze okolo 2lata zanim sie wybieram do NZ, ale chce juz wiedziec jak
      najwiecej o tym wspanialym kraju...
      Marzy mi sie domek z ogrodkiem, niedaleko morze, plaza, sympatyczni sasiedzi,
      w ogole wszyscy chyba sa tam sympatyczni? Trudno sie dziwic. Jak prawie nie
      wystepuje przstepczosc, klimat jest lagodny, ludzie maja domy, prace, to chyba
      jest raj na ziemi. Marze o spokojnym zyciu, o czytaniu ksiazek na trawie w
      ogrodzie, o spacerach, rozmowach z milymi ludzmi... Mozna by tak pisac i
      pisac...aaach, rozmarzylam sie.
      Wchodze na wszystkie mozliwe strony ktore podawaliscie na poprzednim watku,
      szukam o regionach, miastach... Co polecacie i dlaczego? Mąż jest
      informatykiem z zawodu, ja studiuje pedagogike, opiekuje sie dziecmi, czy
      myslicie ze znajdziemy prace? Podobno informatykow jest tam tak duzo...
      Zartuje sobie z mezem, ze tak jak w Polsce to on nas utrzymuje (bo moja
      pensja slabiutka), tak w NZ ja bede nas utrzymywac jako nauczyciel :) chyba ze
      on sie przekwalifikuje. Czy moglibyscie zareklamowac krociutko swoj region i
      miasto, w ktorym mieszkacie? Ciesze sie, ze tu trafilam, dziekuje Ci Asiu, bo
      to glownie dzieki Tobie! Nie wpadlabym na pomysl, aby szukac watku o NZ na
      forum praca :)
      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie! Papa!
    • Gość: JR IP: 5.3.1R* / *.cogeco.net 11.02.04, 17:26
      Witajcie !
      Numbat napisales piekny wiersz na zakonczenie WYJAZDU ..., przypuszczam , ze
      to Twoj - masz talent .
      Asia gdzie Ty sie podziewasz - latasz po obcych landach , a na ten juz nie
      zagladasz ???
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    • Gość: Numbat IP: *.goldcoast.qld.gov.au 19.02.04, 03:40
      JR:- dziekuje i pozdrawiam wszystkich.
      Tak to moj wiersz- takie "male" podsumowanie.
      czasmi- jak mam chwile "wolnego czasu" spaceruje-sobie po tutejszych plazach-
      wpadam do klubu ratownikow oceanicznych- ( wspanialy widok bo...z tarasu
      widac ogromna przestrzen oceanu...i czasmi powstaja rozne myslenia i...
      wiersze.....a kiedy wieczorem siadam nad szklaneczka wina jest wiatr...czasmi
      widac w oddali migatajace swiatal przeplywajacych statkow , jachtow..
      powiew wiatru lagodzi stany podraznienia, i wtenczas czlowiek jest
      zlaczony z natura...relaks kompletny (polecam)....

      Cieplo pozdarwiam do nastepnego klikniecia.
    • Gość: Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 11.02.04, 19:56
      O kurcze, ale sie porobilo, zaczynam sie gubic w tym gaszczu postow.. no ale
      sprobuje chociaz..

      Kazik, w takim razie uznajmy, ze nie bylo sprawy, pewnie cos tam gdzies tam
      przeoczyles i wcale ci sie nie dziwie, fajnie ze sie nie obraziles, wiec bede
      cie nadal zaczepiac :-)

      Pysiek, znowu chora, przeciez niedawno ci zyczylam wyzdrowienia i to z bykami
      (owcami?) :-) pamietasz? Widze, ze wszyscy niemal zgodnie twierdza, ze we
      wrozby nie wierza. Ja tam nie wiem, oficjalnie tez nie wierze, ale raz mi sie
      sprawdzilo i jak widze nie tylko mnie.. moze jednak cos w tym jest? Co wcale
      nie oznacza, ze sie wybiore do wrozki, nigdy nie mialam odwagi i dopoki
      wszystko gra nie widze potrzeby. Ale tej mojej kolezance tak jakby sie tez
      zaczynalo sprawdzac, bo na horyzoncie po baaardzo dlugiej przerwie pojawil sie
      kandydat na cos wiecej niz romansik, wiec poczekamy zobaczymy :-))) Ja nadal
      twierdze, ze to samospelniajace sie zyczenie, ale ona swiecie wierzy w
      przeznaczenie, a skoro to pomaga w otwarciu sie na pewne sprawy to dlaczego nie?

      Gunter, popitolilo ci sie z tym filmem, ale przeciez nic nie szkodzi, na pewno
      bedzie u was w kinach wiec ci polecam, o ile lubisz tego typu filmy, mnie
      troche zalatuje Alternetywy 4, pamietasz ten serial? Dla mnie bomba, chce
      pokazac mezowi, ale nie moge zdobyc wersji z tlumaczeniem.

      O emigracji juz chyba nie bede pisac, bo wszyscy chca tu jechac do NZ,
      ewentualnie do Australii, wiec niespecjalnie mam cos do dodania, a moja
      emigracja konczy sie na Europie, ale nadal uwazam ze nie chodzi tu o dystans
      fizyczny, ale o odmiennosc kulturowa, jezykowa, psychologiczna, mentalna,
      charakterologiczna, historyczna itd.. Np Polakom podobno aktualnie blizej
      mentalnie do Amerykanow niz do np Francuzow czy Holendrow. Kiwisi chyba tez
      zorientowani sa na Stany, wiec moze latwiej Polakowi przystosowac sie do
      warunkow na antypodach niz np u sasiadow za Odra? Pomijajac oczywiscie warunki
      klimatyczne.. :-)

      Asia gdzies sie zgubila po drodze, mam nadzieje, ze szybko wroci, bo jak tak
      dalej pojdzie to nie nadazy za wlasnym watkiem..

      Kamila, witaj, powodzenia w realizowaniu planow.

      Pozdrawiam
      Saba





    • gunther_0 12.02.04, 05:17
      Witajcie upalnie znowu,

      i osmego dnia God invented BEER !!! zyc nie umierac na taki upal, najlepsze :)))

      rozpisaliscie sie i rzeczywiscie Saba ma racje nie mozna nadazyc zeby
      przeczytac to wszystko w lunch. moj starenki komputer niestey w domu sie
      ostatnio zawiesza i nie mam z niego za wiele pozytku. mialem kupic air-
      condition do mieszkania, a w koncu wyjdzie na to ze komputer. ach te wybory.
      dziekuje Saba za wyjasnienie ;))) nie bardzo sobie z kolei przypominam
      Alternatywy, wyjechalem z Polski nascie lat temu.
      no i co tu sie dowiaduje, Pysiek ty wrozysz z reki? chyba pekne ze smiechu, to
      chyba dla wyglupu?
      Iwonka pisanie Ci ostatnio bardzo ladnie wychodzi, naprawde az milo poczytac,
      same madrosci :)))no nie powiem inne dziewczyny tez, widze ze podnosimy tu
      znacznie poprzeczke :)))
      no i akcent literacko/poetycki sie pokazal, no no, Numbat takie wiersze, moze
      trzeba dla Ciebie wydawcy poszukac. i Poeta Liryczny tez nam ladnie pisze.
      szkoda tylko ze wpadasz jak meteor.ladnie z Pyskiem nam zrobiliscie analize
      ksiazki, dzieci w szkole moga sciagac do wypracowania domowego :)))
      Amigo Mojito,
      co wieczorkiem pijemy cuba libre? tutaj nie znaja, trzeba pojsc do dobrego
      pubu, glownie pija piwsko i whisky.
      pytales kiedys o moje rybne polowy. tu jest kilka mozliwosci, mozna lowic z
      brzegu, wtedy potrzebna jest licence. brzeg moze byc oceanu, rzeki, jeziora i
      rozne mniejsze bajorka. ciekawsze jest i bardziej meskie, hm ;) lowienie z
      jachtu albo kutra jak kto woli. tam rzeczywiscie masz racje jestes solidnie
      przymocowany do pokladu i wedki rowniez. zdarzylo sie ze mlody chlopak
      wyciagnal rekina kilkunasto kilowego przy mnie i tomu nie poszlo latwo, ale byl
      przypiety do siodelka. oni tu nawet rekiny jedza, na zasadzie kto kogo. ja nie
      probowalem :))) ale pescados sa moja ulubiona potrwa, szczegolnie zrobiona i
      podana pod nos ;)))
      pozdrawim wszystkich absolutnie, tyle nas sie narobilo ze juz nie wymieniam po
      nicku
    • mojito 12.02.04, 06:09
      Witajcie Wszyscy,

      Hola Gunther-Amigo,
      zaniepokoiles mnie ta cuba libre. Przez moment odnioslem wrazenie,
      ze jestem sledzony. Rzeczywiscie zajrzalem do Alma de Cuba wlasnie
      aby sprawdzic czy smak rumu moje kubeczki smakowe wyczuwaja bez trudu.
      Wyczuwaja. Musialem wypic dwie poniewaz mam umowe z tizedik.
      Liryka Numbata tylko potwierdza, ze w Kiwilandzie i obok jest wyjatkowo
      poetycki klimat. A Ty,Poeto_L, skad stukasz?

      Dzieki Amigo za przyblizenie mi jak lowisz pescados. Taniej byloby kupic jacht
      aby nie lowic z brzegu i uniknac oplaty za licencje. Tak mi sie wydaje.

      Dzisiaj przy goleniu zauwazylem, ze mam muche w nosie. Upewnilem sie.
      Rzeczywiscie, mucha o sile dwoch. Zwolnilem golenie sie i zastanawialem
      sie nad strategia wejscia w dzien. Wiedzialem juz, ze wejde niezadowolony.
      Chcialem tylko oslabic stopien niezadowolenia. Nie udalo mi sie ustalic
      przyczyny pobytu muchy/much w nozdrzach. Skoro byly, to przyczyna byla
      juz drugorzedna. Wola boska i skrzypce. Niezadowolony skonczylem golenie.
      Podejrzewalem, ze to moze byc utrzymujacy sie kryzys/blues po-brazylijski.
      Sprobowalem sie do siebie w lustrze usmiechnac ale z niezadowoleniem
      zauwazylem, ze ciezko mi to idzie.
      W dzien wszedlem niezadowolony...

      W ciagu dnia zawarlem z mucha/ami pakt o nieagresji. Tzn. one sobie byly
      ale sie nie rozmnazaly i nie uaktywnialy. Moje niezadowolenie utrzymywalo
      sie na tym samym - constans- poziomie.
      Bylo widoczne ale nie agresywne. Oslablo troche gdy usiadlem na stolku
      w Alma de Cuba. Ale widoczne bylo poniewaz barman zapytal co, postawil
      i nie zagadywal. Na migi postawil druga cube libre i widocznie odetchnal
      gdy sie pozegnalem ciagle niezadowolony.

      Mam strategie. Ide zaraz spac. Wspomnialbym Morfeusza ale ostatnio
      Iwona sie nim zajmuje. Wiadomo, nie wytrzymam konkurencji.
      Lekko uchyle okno mimo minus dwoch. Wierze, ze do rana muchy sie wyniosa...

      Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam, ciagle lekko niezadowolony,
      mojito.
    • yvona73pol 12.02.04, 08:27
      Witajcie, Welcome, Bienvenue, Bienvenidos, Wilkommen i w ten desen...
      zaskoczona nie jestem iloscia postow, ale wynikl z tego fakt nieco zabawny -
      otoz zanim przystapilam do odpisu, zasiadlam z karteczka i olowkiem i skrzetnie
      wynotowalam co, kto, i gdzie, coby o niczym nie zapomniec...
      zabawne...
      no to jedziemy z koksem:
      Egzamin zdany z wybitna pomoca tzw. pomocy naukowych czyli notatek, o kurcze,
      ja tu juz antycypuje, a przeciez powinnam zamienic na "napisany", no, ale stalo
      sie, niech bedzie zdany; dodaje, ze korzystanie z notatek pelnoprawne :)
      JR - dzieki za link, dobrze mi znany zreszta, z bolem serca przyznaje sie, ze
      nie kwalifikuje sie na skilled, choc regularnie sprawdzam, to pewnie dlatego,
      zebym byla przyjechala do Australii, bo innaczej juz bym siedziala po szyje w
      zaspach i objadala sie klonowym syropem na pancake'ach w "cukrowych chatkach",
      no i smigala skuterem snieznym coby zachowac jako taka forme...
      bede meldowac o postepach kanadowyjazdowych na biezaco; a teraz macie tam
      wielki karnawal, w Quebecu, najwiekszy zimowy na swiecie i trzeci pod wzgledem
      wielkosci w ogole (po Rio i Nowym Orleanie, o ile sie nie myle?);
      (jest jeden sposob na wyjazd, ale nie jestem do konca pewna czy akurat tak chce
      sie tam znalezc)
      Kamila: New Zealand moze i jest rajem na ziemi (nie bez kozery tam
      powstal "Wladca Pierscieni" popularnie zwany Lotrem), choc nie bardzo mi sie
      chce w to uwierzyc; nie ma takiego miejsca; co do Aussie, to raju tu sporo,
      choc, gdy wczytasz sie bardziej zobaczysz rozne rzeczy, problem aborygenski,
      tysiace ludzi zyjacych z opieki spolecznej (bo tak wygodniej, a pieniadze
      prawie takie same, jakby pracowali), tysiace innych pracujacych na tych
      wspomnianych poprzednio, teraz wlasnie zredukowali personel w komunikacji
      miejskiej wskutek czego panuje lekki chaos, pociagow mniej, jezdza z
      opoznieniem, na ulicach zaczynaja sie jakies niesmiale agitacje... naplyw
      azjatow powoduje lekko ksenofobiczne odruchy tzw. "rdzennych Aussie" - to wiem,
      bo obserwuje w pracy, ludzie wola czekac do mnie, niz byc obsluzonym
      przez "kolorowego", a jedna pani to mi to nawet otwarcie powiedziala, z
      porozumiewawczym usmiechem - biedna nie miala pojecia ze trafila na nie-
      australijke, troche sie zdziwila, jak jej to powiedzialam, ale nie stracila
      rezonu, tylko "usprawiedliwila" mnie mowiac, ze ona pochodzi, od babki, z
      Irlandii;
      tak, ze kochana Kamilo, wszedzie sprawdza sie staropolskie przyslowie, ze jak
      sobie poscielesz, czy tak jakos.... sadze, ze wiesz, co chcialam napisac....
      a i w Polsce znam ludzi zyjacych w raju, choc fakt faktem, ze nasi pajace,
      zwani politykami skutecznie ten raj "ulepszaja" na swoja modle; rezultaty -
      wszyscy znamy...
      info praktyczne:
      co do informatyki, to zdaje sie, ze juz troche przesyt, a moze on, tzn. ten
      twoj maz, ma jakas rzadka specjalizacje?, pedagogika blisko pielegniarstwa, a
      tutaj potrzebuja, oj, potrzebuja, moze jakis kursik?
      Saba - jakos nie bardzo sie zgodze, ze bardziej nas do Hameryki mentalnie
      ciagnie iz do Europy; moze jestem mniejszoscia myslaca inaczej? w kazdym razie
      ja widze wiele wspolnego z Francuzami, swietnie sie z nimi dogaduje, jak juz
      przelamie sie pierwsze lody tzw. kontaktow bla, bla, ca va, czyli powierzchowno-
      faux-cul, w czym ow narod wiedzie prym i dzierzy puchar Europy; co ma swoje
      dobre i zle strony (dobre - prawie zawsze jestes traktowana w sklepie po
      krolewsku, niewazne jak wygladasz; prawie, pisze, bo wiadomo, zdarzaja sie
      wyjatki od reguly; zle - niech kazdy sie domysli);
      nie wiem czy Kiwisi zorientowani sa na Stany, ale Kangury, i owszem, co uwazam
      akurat za niezbyt fortunne, bo traca troche swojego kolorytu australijskiego w
      pogoni za idolem;
      Gunther ;))))
      Mojito, sa swietne preparaty antymusze, najlepsze alkoholowe, ale trzeba miec
      doborowe towarzystwo, moze byc wirtualne, choc nie ma to jak real ;)
      co do Morfeusza, to nie odstepuje mnie ostatnio na krok, co czasami bywa
      meczace; ale przyznal mi, ze ma brata, i w dodatku maja tak samo na imie, wiec
      mozesz korzystac, ale uwazaj, bo ten brat to wlasnie z muchami za pan brat -
      jak to na brata przystalo ;) ale sadze, ze ta drobna przeszkoda cie nie zrazi;
      a Asia gdzies buja sie po nowozelandzkim paradizie i ani mysli zie odezwac, jak
      tu zajrzy to sie za glowe zlapie i bedzie godzine czytala; milej lektury!
      pozdrowionka,
      Iwona
    • yvona73pol 12.02.04, 08:30
      i tym sposobem zainaugurowalam druga strone watku;
      jak mawia Mojito : "wola boska..."
      do nastepnego,
      kilkniecia of kors
      Y.
    • Gość: Pysiek13 IP: *.c.007.syd.iprimus.net.au 12.02.04, 10:23
      Yvona, co Ty pijesz?
      powtorze za Sally z filmu 'When Harry met Sally...'

      poprosze to samo ... ;))))
      pozdrawiam
    • tizedik 12.02.04, 11:16
      Czy moge sie dolaczyc?
      Zrobimy sobie mala babska sesje..;-)
      Tylko troche trudno zgrac w czasie, ech..:-(
    • poetal_liryczny 12.02.04, 21:04
      Chyba cos umknelo mojej uwadze.Pysiek tak piszesz, ze nie zawsze cie
      rozumiem.No i co do bajki, jak odkrecilas kota ogonem, to rzezcywiscie przyznam
      ci racje ;-)
      Tizedik chetnie poslucham waszej babskiej sesji ;-) a o czym bedzie? nie martw
      sie ja wiecej czytam niz pisze.

      Pisze obecnie z Niemiec,ale mieszkam w Polsce Wwa.
      W tym dazeniu do polepszenia sobie sytuacji chyba jestesmy wszyscy jednakowi:
      kazdy w jakis sposob chce zaistniec, niekoniecznie chodzi o materialna
      sprawe.Raczej o to zeby byc KIMS nawet nie dla otoczenia ale dla siebie samego.
      Tyle ode mnie
    • annbu 12.02.04, 21:08
      Pięknie to ująłeś!
      Pozdrowienia!
    • pysiek13 12.02.04, 23:00
      Hi Poeta L.

      when every one is somebodee
      then no one's anybodee

      :)))))))
    • tizedik 12.02.04, 23:13
      poetal_liryczny napisał:
      > Tizedik chetnie poslucham waszej babskiej sesji ;-) a o czym bedzie? nie
      martw
      > sie ja wiecej czytam niz pisze.

      Wcale sie nie dziwie, ze chcialbys wiedziec...;-)
      Ale nic z tego!
      Bo jesli babska, to babska!
      A jesli przy drinkach, to na pewno nie politykierska, ale o czyms innym... Na
      przyklad o... Na przyklad o meskiej czesci watku, o!
    • pysiek13 12.02.04, 23:40
      :)))))))))))
    • gunther_0 13.02.04, 00:30
      Witajcie wszyscy,

      no dziewczyny wytezam oko o czym tu bedzie pisane? Tizedik bardzo chetnie
      poczytam :)))
      dzis mamy Black Friday, TRZYNASTY i PIONTEK, no tego, to nie jestem przesadny
      ale moze tak ogolnie ostroznie prosze. Poeta, gdzie jestes w Niemczech? znam te
      strony. odzywaj sie bo jak widzisz malo nas mezczyzn na tym watku. wprawdzie
      stoimy sobie czasem luznym murem, ale dziewczyny nas przeganiaja ;)))
      Mojito Amigo Twoje muchy jakies namolne, mnie tez kurde powlazily do nosa. masz
      jakas lepsza metode? nie mowie o tej co Ty myslisz i ja znam :)))
      pozdrawiam wszystkich
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 12.02.04, 11:21
      witajcie kochani :)
      wesolo tu sie robi, ale ja nie dam rady przyjac metody iwony z kartka w rece
      zeby sie do wszytskich ustosunkowac, choc dyskusje ciekawe, ale moze w wolnym
      czasie :) prosze o zrozumienie :)
      chce sie jednak z wami podzielic zabawna rozmowa kwalifikacyjna jaka przeszlam
      zaledwie 30 min temu. Otoz wybralam sie w poszukiwaniu pracy blizej mojego
      miejsca zamieszkania, wczesniej usilnie sie umowawialm z potencjalna
      pracodawczynia, ktora wciaz mnie zbywlal slowami : pracy nie ma !!! ale ja jej
      proponowalam swoja osoba ograniczajac sie choc do rozmowy, no wiecie ...
      w kazdym razie przejrzala moje Cv i spojrzala zdiwiona mowiac " Pani nie moze
      pracowac u nas jako pielegniarka !, Pani MUSI byc dyrektorem, no ewentualnie
      kierownikiem " hahahaha Widziecie, ja musze ! tylko kto mnie zechce przyjac jak
      ogloszenia o konkursie to tylko otoczka dawno juz znanych decyzji. Mniejsza z
      tym, bo przeciez nie powiem kobiecie ze wiem jakie mam kwalifikacje lae ja chce
      na najnizszy szczebel bo MUSZE do Australii !!! szalenczy narod pogubil sie w
      reformach i rozumieniu co kto moze a co musi.
      Moja droga na antypody nadal ma wyboje ale ide do przodu !!! mam jeszcze jedno
      wyjscie, trzymajcie kciuki !!!slyszeliscie byc moze o desperacie detorancie,
      ktory zainwestowal w bilbordy z tekstem " Dokrorant poszukuje pracy nr tel...."
      i zaszokowal kraj, ale dostal prace :) a ja dojezdzam 2 godz w jedna strone do
      pracy i tyle samo wracam, mozna pasc ! a jak tu odlozyc na wyjazd ? czlowiek
      chyba za prawy w tym swiecie :(
      Moze macie jakies inne doswiadczenia, porady ?
      buziaki dla wszytskich
      Karolcia jak przygotowania ?
      Asia pewnie opija nowy post a my tu czekamy na szefowa !!No chlopaki pogonccie
      ja tam, wy macie blizej hahaha
      papapapa
    • annbu 12.02.04, 22:08
      Hej wszystkim,
      Ponieważ Iza napomyka tu o Australii, więc ja a propos chciałam pomęczyć
      jeszcze temat emigracji - poczytałam trochę na stronie
      www.immigration.sa.gov.au o programach zachęt władz Południowej
      Australii dla potencjalnych imigrantów. Czy to działa w praktyce? Oczywiście z
      polskim niedowiarstwem zadaję sobie też pytanie, czy jest w tym jakiś haczyk?
      Jestem pewna, że coś wiecie na ten temat - jeśli znajdziecie chwilę w
      codziennym zapracowaniu - to please podzielcie się opinią and doświadczeniem.
      Pozdrawiam sympatycznie i gorąco, chociaż zima wróciła na dobre i siarczyście.

    • yvona73pol 13.02.04, 00:54
      na szybko, odpowiedz do annbu:
      slyszalam, ze Australia wylansuje program imigracyjny dotyczacy tzw. prowincji,
      glownie poludnia, czyli praktycznie wszystkie tereny na pd. oprocz Sydney (o
      Sydney zapomnij, to beda za to "specjalne" bariery); chodzi o rozsadniejsze
      osadnictwo, no i w miare trwale, bo do tej pory wszyscy kotluja sie w okolicach
      Harbour Bridge, a prowincja pustynia stoi...
      wiecej nie wiem, ale tez sie bede interesowac...
      Gunther, 13 piatek to wspanaile, zagraj w totka, tylko dzis; to moja ulubiona
      data; muchy cos cie oszukuja, one kazdego 13 maja wolne i jezdza na wakacje na
      Frasier Island; musisz to z nimi przedyskutowac ;)
      wszyscy - pozdrawiam i moze jakas sesyjka wieczorkiem;
      Pysiek - ostatnio pije napoj aloesowy made in Korea - polecam;
      pa,
      Iwona
    • yvona73pol 13.02.04, 00:55
    • yvona73pol 13.02.04, 00:58
      Gunther, dzieki za ostrzezenie, pisalam wlasnie optymistycznego posta, gdzie
      bylo cos i do annbu, i o twoich muchach, i do Pyska, a tu pech , skasowalo sie
      przy wysylaniu...
      o ja biedna....
    • yvona73pol 13.02.04, 01:09
      no to proba powtorzenia:
      do annbu: slyszalam o specjalnym programia imigracyjnym dotyczacym poludniowej
      Australii, chodzi o to by osadzali sie ludzie na stale na prowincji; bo do tej
      pory wszyscy przyjezdni kotluja sie wokol Harbour Bridge, a na prowincji
      pustynia...
      no i o Sydney zapomnij, beda special blokady;
      Gunther, cos te much cie oszukuja, one zawsze 13 w piatek maja wolne i jada na
      Frazier Island na sezono9wy zlot owadow z hemisfery poludniowej; przedyskutuj
      to z nimi...
      Pysiek, ostatnio pije napoj aloesowy made in Korea, polecam;
      moze jakas mala sesyjka, ale wieczorkiem, bo obowiazki wzywaja;
      a tymczasem do uslyszenia,
      pa Iwona
    • yvona73pol 13.02.04, 01:09
      no to proba powtorzenia:
      do annbu: slyszalam o specjalnym programia imigracyjnym dotyczacym poludniowej
      Australii, chodzi o to by osadzali sie ludzie na stale na prowincji; bo do tej
      pory wszyscy przyjezdni kotluja sie wokol Harbour Bridge, a na prowincji
      pustynia...
      no i o Sydney zapomnij, beda special blokady;
      Gunther, cos te much cie oszukuja, one zawsze 13 w piatek maja wolne i jada na
      Frazier Island na sezono9wy zlot owadow z hemisfery poludniowej; przedyskutuj
      to z nimi...
      Pysiek, ostatnio pije napoj aloesowy made in Korea, polecam;
      moze jakas mala sesyjka, ale wieczorkiem, bo obowiazki wzywaja;
      a tymczasem do uslyszenia,
      pa Iwona
    • yvona73pol 13.02.04, 01:11
      ale numer;
      i wyszlo szydlo z worka - przyznaje sie bez bicia, jestem analfabeta
      komputerowym, no i wszystko prze z ten 13, no nie??
    • gunther_0 13.02.04, 01:31
      Oj Iwonka, Ty jestes cos dobrze naladowana ostatnio jakas pozytywna energia, ze
      tak ladnie nadajesz :))) nie przejmuj sie ja jestem podobny komputerowy ekspert.

      nasz komputerowy ekspert natomiast tu sie nasmiewa ostatnio ;))) Pysiek Ty masz
      13 przy swoim nicku,to chyba ja lubisz? Iwonka, czy Ty przeczytals co Pysiek ci
      napisala? czy wiesz o co to chodzi?
      pozdrawiam
    • pysiek13 13.02.04, 02:16
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.02.04, 12:44
      dziekuje za odpowiedz. Zdaje sobie sprawe, ze nie jestem jedyna osoba, ktora
      chce wyemigrowac i znalezc prace w NZ, jest wiele osob na miejscu, ktore jej
      nie maja, wiem, ze moze byc ciezko,ale dla mnie Polska nigdy nie bedzie zadnym
      rajem, moze to przykre (kocham polska tradycje, swieta), ale nie predko poprawi
      sie u nas. Ogromne dlugi, dziury w budzecie panstwa (slyszalam ze w NZ jest od
      kilku lat nadwyzka!, likwidacja szkol, przedszkoli, przychodni lekarkich,
      wielkich firm, a politycy mysla jak tu urzadzic sobie fajnie zycie, nie mysla
      na dluzsza mete o przyszlosci panstwa, wszystko sprowadzaja do tego aby sami
      sie dorobic- oby do nastepnych wyborow. Nie chcialabym, aby moje dzieci nie
      mogly pojsc sobnie wieczorem gdzie chca, bo moze ich ktos napasc lub gorsze
      historie (nie mam jeszcze dzieci :) ), mojego kolege kiedys dotkliwie pobilo
      kilku kolesi w samym rynku w godzinach popoludniowych (lekki zmrok) tylko za
      to, ze ten nie mial papierosa (bo nie palil!) Sa drastyczniejsze przypadki, ale
      nawet to jest dla mnie wystarczjacym powodem, aby nie chciec tu zyc. Poza tym
      moj mąż ma prawdopodobnie nerwice, jest okropnie zapracowany, przezyl w
      mlodosci smierc brata i inne nieciekawe historie, lekarze apeluja aby zwolnil
      tempo zycia, bo zawal okolo 30-tki ! Boje sie, bo wcale sie nie poprawia.
      Wszystko to stres. W NZ marzymy o domku nad morzem, ogrodku (on uwielbia
      rosliny) i wolnym zyciu.
    • clavo 12.02.04, 16:44
      Nie chcialabym, aby moje dzieci nie
      > mogly pojsc sobnie wieczorem gdzie chca

      Witam w ten zimowy poranek
      tak,tak, mam kolegę w chicago i kiedy go zapytałem jak mu się wiedzie, opowiadał
      różne żeczy, dobre i złe,że ciężko,że samotnie,więc na pewno nie jest różowo na
      emigracji.
      w każdym razie powiedział że jest wdzięczny ojcu za to że go tu przywiózł
      (ojciec wylosował zieloną kartę)
      Chłopak miał wszysto w PL, wielki dom etc.- tak go postrzegałem. Ojciec był
      dyrektoram firmy o której mówiono w tv jako o tygrysie polskiej
      przedsiębiorczości.
      I wyjechali, ściągają rodzinę.I już tu nie wrócą.Znależli swój Raj.

      Myślę że kiedyś się poprawi w PL ale Ja Nie Chcę Czekać bo mógłbym nie doczekać
      (zawał,pijany kierowca,albo ktoś uzależniony od nikotyny)

      Najlepszego
      Powodzenia
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.02.04, 17:28
      Dzieki:) tez nie mam zamiru czekac az sie poprawi, zreszta to nie jedyny powod,
      jest ich tak duzo, ze nawet gdyby w Polsce nagle miala spasc przestepczosc,
      lapowki, afery itd. mam mnostwo innych powodow dla ktorych chce do NZ.
      Pozdrawiam Cie i rowniez zycze powodzenia!

      swoją drogą: moze ktos szuka działek budowlanych w okolicach Bielska-Bialej?
      Mam do sprzedania kilka takich działek- dla tych, co zostaja w Polsce :)
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 15:25
      Chcialabym zapytac kogos kompetentnego czy tekst, ktory znalazlam na jednej ze
      stron jest aktualny i prawdziwy czy to jakies stare dane. Bylo tam o tym, ze NZ
      stwarza atrakcyjną możliwość dla osób operatywnych, którze nie zmieszczą się w
      stawianych wymaganiach imigracyjnych, lub nie posiadają oferty pracy. Jeśli
      komuś brakuje 5 punktów do wymaganych 25 w ramach ubiegania się o
      nowozelandzkie prawo pobytu, to może zwrócić się o wydanie półrocznej wizy
      wjazdowej i pozwolenia na pracę. Po zaakceptowaniu takiego podania, procedura
      imigracyjna zostaje wstrzymana i kandydat ma możliwość wjazdu do Nowej Zelandii
      w poszukiwaniu oferty zatrudnienia, jeśli ją znajdzie może dopisać brakujące
      pięć punktów do swojego wyniku i procedura imigracyjna rusza z miejsca.
      Takie piekne? Czy prawdziwe?

    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.02.04, 12:24
      Co do tych wrozb to ja tez nigdy nie bylam u wrozki i sie nie wybieram.
      Wlasciwie kazdy dobry obserwator a najlepiej psycholog moglby przepowiadac nam
      przyszlosc. Taka wrozka widzi np. ze mamy zniszczone rece, to mowi: oj ciezko
      pani pracowala w zyciu, co zazwyczaj sie zgadza.
      To kazdej przepowiedni (ktore nigdy nie sa formulowane wprost, tylko jakos tak
      dookola) mozna sobie dospiewac reszte, czasami zdaza sie cos podobnego, co
      mozna nagiąć do przepowiedni i mowi sie ze sie sprawdza. Poza tym jak ktos
      troche sie zna na odpowiednich dzialach psychologii, to moze bez trudu
      wprowadzic nas w swiat z przyszlosci, przepowiadajac wspaniale wydarzenia. I
      zazwyczaj sie sprawdza. Dlaczego? Jesli wierzymy (a zawsze troche mamy
      nadzieje) w przepowiednie, to automatycznie nastawiamy sie na cel -wydarzenie,
      ktore nam przepowiedziala wrozka i doszukujemy sie, kiedy to sie spelni. Jezeli
      wrozka mi powie, ze niedlugo spotkam kogos wyjątkowego (to moze byc kazdy), to
      jestenm otwarta do ludzi, usmiechnieta i zwieksza sie prawdopodobienstwo, ze
      rzeczywiscie spotkam kogos takiego.
    • kazachstan 13.02.04, 02:25
      Dzien dobry wszystkim,

      no widze ze ten watek jest jak biuro posrednictwa w emigracji. to i dobrze bo
      mozna czegos nowego zawsze sie dowiedziec, tego za moich czasow nie bylo,
      trzeba bylo sobie radzic samemu.
      Gunhter ty od rana juz tu rzadzisz, co ty taki przesadny, wierzysz w te 13 i
      inne czarne koty? no i zaciekawilo mnie o czym to nasze panie beda rozmawialy,
      Tizedik zaczela ze o nas i nagle ucichlo, a chetnie bym poczytal co myslicie o
      mezczyznach.
      pozdrawiam
      Kazik
    • mojito 13.02.04, 02:44
      Hola Amigos,

      Kamila, czesc.

      Pysiek,
      filmu "When Harry..." nie widzialem ale znam ta zabawna scene z promocji
      filmu. Weszla na stale do jezyka jako "ja tez chce to samo co ta Pani".

      Iwona,
      z uslug Morfeusza chyba zrezygnuje i przeniose sie do jurysdykcji
      Hypnosa lub Somnosa. Ostatnio Morfeusz po raz drugi pokiwal do mnie
      w zamysleniu i roztargniony powiedzial: "Spij slodko Iwono..."
      Nie moge juz na nim polegac. Szkoda, ze nie ma siostry...

      Tizedik,
      sledzisz kumulacje? Zgadzam sie z Toba, ze kobiece rozmowy sa kobiecymi
      tylko. Raz mialem okazje byc ich niewidocznym swiadkiem.
      Podczas logistycznego wsparcia przy egzaminach na studia spedzilem
      ze znajoma pare godzin w damskiej toalecie w zamknietej kabinie.
      Nie bylo w tym nic erotycznego. Business only. Nie moglismy rozmawiac ale
      moglem sluchac. Nasluchalem sie niemalo.
      Rozmowy takie same jak z drugiej strony. Rownie ciekawe. I pouczajace...
      Ewentualne wprowadzenie do tych rozmow plci przeciwnej pozbawiloby je
      tej odswiezajacej szczerosci i glebi spojrzenia.

      Iza,
      trzymam kciuki.

      Gunther/Amigo,
      dwudziestoczterogodzinne muchy to chwilowa niedogodnosc. Bywaja i nie
      ma sie co tym specjalnie przejmowac. Z reguly muchom nudzi sie ten sam
      nos i przenosza sie do innego. Optymistyczna jest ta musza ulotnosc.
      Amigo,
      Pysiek nawiazuje do sceny z filmu w ktorej bohaterka siedzac z chlopakiem
      w restauracji symuluje (siedzac na krzesle sama) calkiem realistycznie
      orgazm. Obserwujaca ja starsza Pani zwraca sie do kelnera i mowi: nie wiem,
      co zamowila ta Pani, ale ja chce to samo.
      Jezeli nie oddalem w miare wiernie sceny, prosze, popraw Pysiek.

      A skoro juz rzeczownik padl to przypomnialo mi to powrot od lekarza
      starszej Pani i jej rozmowe z mezem. Wiesz mowi do meza, lekarz powiedzial,
      ze to co bylo wczoraj to nie byl orgazm - to byl atak astmy.

      Slonecznie Was pozdrawiam,
      mojito.
    • gunther_0 13.02.04, 02:52
      Amigo,

      boj sie Boga ;)))) szo, szokujesz tu :))))
      ja wiem, chcialem tylko sprawdzic czy Iwonka zrozumiala, ale Pysiek kazala mi
      cicho siedziec wiec siedze
      piatka przy piontku
      u ciebie zawsze tak ze paiontek we czwartki?
    • pysiek13 13.02.04, 03:07
      Witajcie,

      OK, to zostalo juz wyjasnione :))))
      czarne koty dzis on duty na ulicach i przebiegaja droge niektorym przesadnym.
      kto w to wierzy? ja nie, moja 13 lubie Gunther....

      Mojito,
      nie zrozumialam nic, dlaczego zdawales na studia w damskiej toalecie? czy
      pomagales przy zdawaniu i dlaczego w toalecie?

      Kazik, rozmowy babskie sa podobne do typowo meskich. mezczyzne mozna lubic,
      tez. rewelacyjnym mezczyzna mojego zycia byl...moj tata, dlatego mam cieple
      podejscie do mezczyzn.

      pozdrawiam
    • mojito 13.02.04, 03:28

      Yo, Pysiek,
      zdawanie na studia nie bylo moje. Bylo zaprzyjaznione.
      Uczelnia byla szczelnie obstawiona i jedynym miejscem
      gdzie mozna bylo zalozyc przenosne centrum wsparcia
      "naukowego" i ewentualnej pomocy w odpowiedzi na rozne
      pytania byla damska toaleta. Meska z calej masy powodow
      nie nadawala sie do tego celu. Dziewczyna byla potrzebna
      aby bezpiecznie wprowadzic i wyprowadzic mnie i "oprzyrzadowania" z damskiej
      toalety. I sluzyla za polaczenie "kabiny" z sala egzaminacyjna.
      Kobiety wzbudzaja wiecej zaufania.
      Opisuje logistyke przedsiewziecia. Ewentualny aspekt etyczny
      przedsiewziecia pomijam milczeniem i bede wdzieczny innym za zrobienie
      tego samego :))). Mam wiec swoj maly wklad w edukacje mlodziezy.
      Zdrowko (jak tam katar?),
      mojito.
    • pysiek13 13.02.04, 03:54
      Yo, Mojito,

      dziekuje :))))katar przechodzi jeszcze nie wiem na kogo....
      OK o egzaminach zaczynam rozumiec, strone etyczna mniej. temat dla mnie malo
      znany, ale ciekawy ;)))) jaka w takim razie jest Twoja specjalizacja, skoro
      byles alpha & omega?
      cheers
    • poetal_liryczny 13.02.04, 03:59
      o, tu mozna by duzo. kombinowalo sie rowno na studiach, co studiowales Mojito?
      o ile to nie tajemnica ;-)ja nauki scisle, scisle Chemia i dalej w tym siedze.
      to byly czasy...
      a ty Pyska to co nie sciagals nigdy w szkole, albo nie kombinowalas? obojetnie
      gdzie ta twoja szkola byla.tylko szczerze :-)
    • mojito 13.02.04, 04:35

      Yo, Pysiek, Poetal_l,
      nie bylem nigdy alfa & omega :))).
      Dobry bylem w sprawach logistyki i to mi zostalo.
      Moja pomoc w "kabinie" byla podparta innym pomocami.
      Studiowalem rybactwo morskie (ichtiologie/oceanografie)
      Z tamtych czasow zostalo mi tylko zamilowanie do ryb(jedzenia)i oceanu.
      Z chemii jednej i drugiej bylem cieniutki.
      Chociaz wzor chemiczny alkoholu byc moze z trudem napisze.

      Pysiek,
      ciesze sie, ze katar przechodzi. Nie wazne na kogo. Byle nie na Bossa.

      Zdrowenko wiec,
      mojito.


    • mojito 13.02.04, 03:14

      Yo Amigo,
      u mnie piontek z poslizgiem :))). Wiesz, piontek kojarzy mi sie
      ze Slaskiem. Pamietasz ta historie z gornikiem Piontkiem?
      Ten co przezyl zasypany w kopalnii.

      Eeee tam, szokuje. Mam zaufanie i wiare, ze rozumieja tak samo
      wszystko jak my a czasami lepiej.
      Z opiniami o nas to bym byl ostrozny i za bardzo bym nie naciskal.
      Mozesz otworzyc sluze z opiniami i bedziemy zalowali.
      Ja mniej wiecej wiem jakie dziewczyny/kobiety moga miec o nas opinie.
      I w duzej mierze zgadzam sie z nimi :))).

      Jakies definitywne plany na weekend? Ryby moze? Cos razem z Kazikiem?
      Kazik, czesc-siemanko.

      Piatka, Amigo,
      mojito
    • poetal_liryczny 13.02.04, 03:35
      Tu Mojito ma absolutna racje, za duzo naciskac nie mozna, zawsze to ciekawiej
      jak jest powiedzianae w cztery oczy, to lubie.wtedy to nawet nie moge sie
      gniewac, jest tak przyjemnie w cztery oczy i na cztery rece ze nie ma czsu na
      konflikty ;-)
      a swoja droga Pyska ty jestes odwazna.
    • gunther_0 13.02.04, 05:00
      Hola kochani,

      no kto by pomyslal, rybki mowisz Amigo. ja podobnie studiowalem jakies
      gornictwo i potem jeszcze maszyny, po cholere to bylo. niby cos w glowie
      zostalo, a potem i tak musialem sie douczac, bo w innym kierunku zaczalem
      pracowac. z gornictwa to robienie na przodku chyba mi zostalo ;)))
      Poeta a Ty ktora chemie, moze chemie milosci jak taki romantyczny?
      Kazik, Ty lepiej dziewczyn nie podpytuj bo jak nam sypna z rekawa to sie nie
      pozbieramy. no i pamietaj dzis jest 13, lepiej nie zaczynac, bo potem to przez
      caly rok sie ciagnie.
      pozdrowiam
    • kazachstan 13.02.04, 07:16
      Dzien dobry raz jeszcze,

      dobrze ze piszecie na rozne tematy, ale tu pare osob nowych tez pisze i
      chcieliby moze jakies odpowiedzi. ja we wlasnym zakresie napisze jak cie moge,
      ale brakuje ciagle Asi, ktora zalozyla nowy watek i zniknela. ktos jednak musi
      ten watek prowadzic, no chyba ze umywasz rece Asiu, nie mysle jednak ze tak
      jest.
      Iza, Kamila, Annbu,pisze tez Tako,Clavo i juz smieje sie sam do siebie bo nie
      pamietam wszystkich waszych imion.trzeba zawolac Asie na pomoc, albo chociaz
      Asiu powiedz nam ze chwilowo nie masz czasu. to jednak troche nie jest w
      porzadku sie tak dlugo nie odzywac, mysle ze nie jestes chora i nie
      zapracowana. najlepszego ci zycze i daj nam znac co u ciebie
      Kazik
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.com / 80.53.6.* 13.02.04, 08:11
      hejka
      dla wszytskich !!
      wiem, ze troche za wczesnie na "wale tynki" bo nadal 13 ,ale jutro mam dyzur,
      wiec pozwolcie :
      wszystkim niespelnionym zycze spelnienia, rozmarzonym wymarzenia, stesknionym
      ukochania, tym co daleko by byli blisko a tym co blisko by sie nie oddalali od
      nas...
      polubilam was ogromnie i marzy mi sie kiedys nasze wspolne spotkanie ( nie
      wirtualnie !! ) - rzeczywistosc wirtualna bywa czasem realna !
      A naszej Szefowej sle ogromne usciski ( i tez jak Kazik prosze o dwa slowka bo
      sie martwie co Ci jest ???? )
      Buziaki dla wszytstkich ( poza toaleta dla Ciebie Mojito bedzie milej :)) papa
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 13.02.04, 08:11
      kochani

      chyba nikt nie jest w stanie za Wami nadazyc, tym bardziej ja. Ciesze sie ze
      Wszyscy ktorzy tu rafili czuja sie tu dobrze, i chyba o to wlasnie chodzi
      Kazik nie poczuwam sie do opowiedzialnosci prowadzenia tego watku, bo jakby
      wszyscy daja sobie rade fantastycznie bez mojej interwencji.

      Jestem, zyje, pracuje. W mojej pracy spore zmiany co mnie bardzo cieszy bo
      jakby zmiany dawno obiecane i oczekiwane.
      Jak narazie pracownicy dostali zastrzyk energii, (nie finansowy ale dosadny)
      Musze sie przyznac ze nie sledzilam watku od jakiegos czasu wiec trudno mi sie
      ustosunkowac do poszczegolnych tematow, ale jestem wdzieczna losocwi i Wam
      wszystkim ze w dalszym ciagu mnie wspominacie :))

      Cieszy mnie to ze mamy kilku nowych czlonkow, ktorzy musza byc tak samo mad jak
      my jestesmy albo i bardziej :)
      cos mi swita o strzelcach,, spiesze doniesc ze ja jestem strzelec, pomijajac
      moja dowodowa date urodzonia,, tak naprawde jestem strzelec

      jezeli chodzi o wrozby-- no coz wierze w dobre
      mialam przyjemnosc zetknac sie z wrozbami w wieku dzieciecym,,, wiele sie
      sprawdzilo,,, jestem przekonana ze sa ludzie ktorzy potrafia przepowiedziec
      przyszlosc i cale mnostwo hoksztaplerow ..

      Przepraszam ale czytalma bardzo pobieznie i pewnie wiele rzeczy przeoczylam,,
      nawiazujac do emigracji i raju na ziemi .. no coz dla mnie nz to jest raj na
      ziemi w tym momencie mojego zycia, nie ma takiego miejsca na ziemi zeby wszyscy
      sie czuli jak w raju, czysta ekonomia wskazuje na to ze ktos musi zarobic na to
      zeby ktos inny mogl wydac,, to sa niezaprzeczalne fakty ktore kazdy dorosly
      czlowiek wydaje sie rozumie. Ile z tego zostaje dla tego co pracuje to juz inna
      historia, jest fajnie jezeli ten pracownik dostaje tyle zeby jemu sie w miare
      godnie zylo i zaspokoilo jego potrzeby

      Tak ogolnie to moje motto to optymizm, wiara w siebie, wiara w ludzi, wiara w
      zwycieztwo dobra nad zlem
      Niestety nie ma recepty na zycie jak i nie ma recepty na wychowywanie dzieci
      np,, musze sie przyznac ze ostatnio czuje sie wiecej niz usatysfakcjonowana
      jezeli chodzi o role rodzica,, (sluchajac opinii obcych osob na temat mojej
      corki, z czego czesc nie zdawalo sobie sprawy ze to jest moja corka)
      z drugiej strony musze sie rowniez przyznac do tego ze poplakalam sie w pracy
      przez moja corke, bo traktuje mnie zdecydowanie gorzej niz kazdego innego
      pracownika, gdyby nie to ze jest moja corka powiedzialabym jej co o tym mysle
      nie zwazajac na to ze jest moim przelozonym,. No coz zycie potrfi nam platac
      filgle :)) Zawsze moge szukac innej pracy

      Mielismy dzisiaj fantastyczny dzien w pracy,, nawet mam zdjccia gdby kotos mial
      chec zobaczyc :)

      Nie jestem w stanie Was wszystkich wymieniac po imieniu,, wybaczcie,, starzeje
      sie :))
      czekam na przepisy fasolkowo-kabaczkowe

      intelektualne rozmowy odloze na inny dzien :)
      jak by nie bylo nie wiem czemu mnie zycie obdarzylo taka iloscia internetowych
      przyjaciol,, naprawede nie zasluguje
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 13.02.04, 08:48
      Chyba jednak nie jestem w stanie nadazyc za Wami..

      Asiu, ja myslalam, ze twoja corka wybiera sie na studia, a tu nagle jest twoja
      przelozona? Znowu cos przeoczylam..

      Pamietacie jak kiedys rozmawialismy o pomylkach jezykowych? Otoz wczoraj dalam
      pokaz, chociaz wcale to nie byl piatek 13-go! Mamy w dziale stazyste, smiejemy
      sie z niego ze jest niezle ciacho :-) Jak przystalo na studenta dojezdza
      pociagiem do pracy. Ale ze nasze biuro jest jakies 20 min spacerkiem od stacji
      to czasem podrzucam go po drodze. Wczoraj zamiast powiedziec, ze go moge za
      chwile ZABRAC ze soba, powiedzialam ze sie moge z nim KOCHAC (w niderlandzkim
      meenemen / nemen) no wiec sobie wyobrazacie wybuch smiechu!! Czasami maja ze
      mna niezly ubaw w pracy..

      Poza tym kolejny kolega sie rozwodzi.. Zauwazam zdecydowany kryzys instytucji
      malzenstwa. Czy wierzycie w sens malzenstwa? Ja jeszcze tak, ale nie wiem jak
      dlugo..

      Pozdrawiam
      Saba
    • Gość: asia IP: *.akl.callplus.net.nz 13.02.04, 09:08
      Sabcia,, no cos tam przeoczylas,, los chcial ze dostalam prace w firmie w ktorj
      pracuje corka,,
      ile w tym protekcji,, trudno powiedziec,, glowna szefowa i wlascicielka raczej
      nie jest osoba ktora zatrudnia po znajomosci, chociaz z drugiej strony.. no coz
      powiedzmy poraz pierwszy w zyciu mam prace po znajomosci,, corka wybierala sie
      na studia,, zrezygnowala,, dostala oferte trudna do odrzucenia w pracy,, to
      byla jej decyzja nie moja czy tez nie jej rodzicow,, zdecydowala sama,, nie mam
      monopolu na wychowywanie dzieci,, z reguly chwalimy jej wybory i tak bylo od
      najmlodszych lat,, wpajalismy jej zawsze ze to jest jej zycie i ze my mozemy
      jej dac tyle ile mozemy ale wiekszosc zalezy od niej samej

      Corka jest bardzo dojrzala osoba,, :)), i ciesze sie ze jest taka jaka jest :))

    • yvona73pol 13.02.04, 12:50
      ahoj,
      (to skutek mieszkania z czechami);
      Asienko, po prostu brakuje nam cie tu, nawet nie jako wodza, ale przyjaznej
      duszy, co regularnie wystukuje w klawisze co jej w duszy gra;)....
      przepisy obiecuje niebawem, chwilowo pochlania mnie film, no i ludzie dobijaja
      sie do komputera, a ja chwilowo monopolistka, az wstyd...
      Gunther, pewnie, ze zrozumialam, o co chodzilo; a z tym optymizmem, to jest
      roznie, bywa i jest, generalnie fajnie jest.... no bo jak byc ma inaczej??
      slonko, egzamin zdany, fajnie sie nam gada, i inne rzeczy...
      Mojito, o siostrze nic nie slyszalam, ale za to Czechow ma az trzy ;) nie wiem
      jednak, czy usypiaja...
      caluski dla wszystkich, ktorych nie sposob wymienic tak duzo (cudownie);
      na razie (dzis przekroczylam chyba limit wpisow)
      Iwona
    • annbu 13.02.04, 21:15
      Asiu,
      jak miło Cię słyszeć! Dobrze wiedzieć, że to nie żadne choróbsko Cię rozłożyło.
      Chciałam zauważyć, że właśnie zasługujesz na tyle sympatii i jeszcze więcej, bo
      Twoje pozytywne nastawienie do ludzi i świata, które przyciaga na ten wątek (i
      poprzednie) tylu ludzi - zasługuje na wielkie uznanie i szacunek.
      Swoją drogą podziwiam Twoje podejście do wychowania córki. Ja dopiero się tego
      uczę na moim dzieciaku, ale im jestem starsza tym bardziej doceniam rodziców,
      którzy potrafią dać wsparcie dzieciom w ich wyborach i pozwalają im rozwinąć
      skrzydła, choć czasem trudno na to patrzeć spokojnie;)) Przy okazji wielki
      buziak dla mojej Mamy, której tolerancję i siłę cierpliwości doceniam w miarę
      upływu lat i nabierania dystansu do własnych poczynań:)

      Saba,
      temat małżeństwa jest chyba jeszcze bardziej kontrowersyjny niż wróżki i
      horoskopy:), choć tematycznie dobrze się wstrzela w ten wątek - można być tak
      daleko, choć bardzo blisko - i odwrotnie. Osobiście wierzę w małżeństwo, choć
      bardziej w znaczeniu związku dwojga ludzi, niekoniecznie zalegalizowanego.
      Widzę to jako ciężką pracę "pielegnowania" i wieczną sinusoidę, niezłą
      mieszankę uczenia się tolerancji i wytyczania granic własnych praw i wolnośći.
      A w nagrodę - poczucie odnalezionego swojego miejsca na ziemi z tą a nie inną
      osobą. O miłości nie wspomniałam, bo wydaje się oczywista, choć przybiera różne
      barwy i postaci na różnych etapach. Ale chyba przede wszystkim to kwestia
      wyboru i chęci walki o to swoje miejsce przy tej właśnie wybranej osobie
      podczas różnych kryzysów. Sama mam jedno (małżeństwo) za sobą - w pewnym
      momencie już nie chciałam o nie walczyć, widocznie to nie był mój Raj na ziemi.
      Mamy prawo szukać i zmieniać swoje życie, czyż nie? Mnie się opłaciło,
      znalazłam.
      Ale może i single się wypowiedzą?
      Yvonka,
      chyba jesteś nieźle zagoniona;) miło, że piszesz; co jest takiego w Południowej
      Australii, że chcą tam przyciągnąć imigrantów? podobno szczególnie mile
      widziane są rodziny z dziećmi, bo mają ujemny przyrost naturalny.

      Pozdrowienia dla wszystkich, co to piszą w różnych porach dnia i nocy:) Mam
      nadzieję, że piątek trzynastego był dla Was szczęśliwy, mnie przyniósł
      listonosza z zasiłkiem na dziecko 42,50zł, poza tym spokojnie, czyli jestem do
      przodu:)))


    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 13.02.04, 21:34
      annabu

      ciesze sie ze sie u nas zadomowilas :) i ze dobrze sie tu czujesz
      jezeli chodzi o wychowywanie dzieci to niestety nie da rady postepowac z nimi
      wedlug instrukcji obslugi, kazdy jakos po omacku biorac wzory z czego sie da.
      Ja zdecydowanie przyjelam wzor ze tak powiem Nowo Zelandzki, czyli cos w
      rodzaju twardej milosci, zawsze staralm sie popychac swoja corke do robienia
      roznych rzeczy i zawsze ja chwalilam jakie by jej wybory nie byly,, wydaje mie
      sie ze to zaprocentowalo bo jest osoba bardzo pewna siebie, odwazna i
      przebojowa w tym dobrym znaczeniu.

      Zawsze mnie troche draznila polska nadopiekunczosc przy wychowywaniu dzieci, i
      prowadzenie za raczke tak dlugo jak sie da. Szczegolnie chyba mamusie synkow
      przoduja tutaj,,ciezko im pozwolic na to zeby synek oderwal sie od mamusinej
      spodniczki..

      O malzenstwie nie moge nic powiedziec, brak mi doswiadczenia w tej kwestii,
      jest to dopiero moje drugie malzenstwo i trwa 22 lat plus jakies 2 przed
      malzenstwem. Tak ze wybaczcie ale nie bede sie wypowiadac na tematy o ktorych
      nic nie wiem.

      Przesylam wszystkim moc Valentynkowych caluskow i usciskow :)) cmok cmok
    • annbu 13.02.04, 22:17
      Z tym małżeństwem to chyba masz rację:)) - ciągle się uczymy, dziś się wydaje,
      że wiemy o nim wszystko, a jutro cała ta wiedza leci w gruzy, bo w końcu tam,
      gdzie ludzie, tam ani nic nie jest do końca do przewidzenia, ani nic się nie da
      powiedzieć na pewno. I dobrze.
    • kotkanadachu 14.02.04, 00:01
      "cóż ci za to dam?
      > czem ci sie dusza odwdzięczy?
      > wszystko ci oddam co mam,
      > wszystko i jeszcze więcej.
      > a mimo tego tajemnie
      > najdroższe zatrzymam dla siebie
      > bo przecież nie zażądasz ode mnie
      > abym oddal i ciebie"
      >
      ojjjjej taki przesympatyczny wierszyk dostalam ze musze sie nim w Wami
      podzielic :))


      a juz nie valentynkowo,, ktos tutaj wspomnial ze Nowa Zelandia jest w jakis
      sposob ukierunkowana na USA,, wydaje mi sie ze nic bledniejszego,,,
      Nowozelandczycy absolutnie nie spogladaja na Stany rozmarzonym wzrokiem i w
      przeciwienstwie do Polski nie przyjmuja wszystkiego co amerykanskie jako
      najwieksze dobro (bez obrazy dla tych ktorzy mieszkaja w USA) To mi sie miedzy
      innymi podoba w tym kraju ze pomimo ze jest krajem malutkim, ma swoja wlasna
      osobowosc i nie podaza slepo za jakims innym krajem. Zdecydowanie w Polsce jest
      wiecej amerykanskich wplywow niz tutaj.
    • Gość: eva IP: *.sympatico.ca 14.02.04, 02:19
      Witam, nowa tutaj :) Poprzednie trzy watki czytalam, ale jakos nie bylo okazji
      sie wtracic. Teraz sie bezczelnie wprosze, bo za tydzien laduje w Auckland
      wiec moze sie bede miala okazje podzielic pierwszymi wrazeniami jak sie juz
      troche zadomowie.
      Jestem w troche innej sytuacji, bo raz, jade z Kanady gdzie mieszkam juz od
      kilkunastu lat, a dwa, jade na wizie studenckiej plus juz tak od siebie w
      ambasadzie mi wpisali pozwolenie na prace do 15 godzin tygodniowo. Tutejsi
      znajomi, ktorzy mieszkali w NZ przez pare lat mowia mi, ze NZ to taka mala
      Kanada wiec na zaden wielki szok kulturowy nie jestem przygotowana, no ale
      zobaczymy.
      Jedno jest pewne: z przyjemnoscia wyjade stad na jakis czas, bo chwilowo mam
      dosc przekopywania sie przez gory sniegu przed domem :)
      Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 14.02.04, 02:23
      witam eva,, fajnie ze sie wporsilas do nas, mam nadzieje ze spodoba ci sie w
      NZ,, opisuj swoje wrazenia bo takie pierwsze zetkniecie sie z jakims krajem na
      ogol bywa interesujace i jestem przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o
      Twoich wrazeniach. :)
      zycze udanego pobytu
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 19:55
      Evo! Napisz do nas o Twojej podrozy. Na jak dlugo jedziesz? Opisz co Ci sie
      podobalo, a co Cie zdziwilo, chetnie poczytamy, to zawsze jakies informacje.
      Mysle o wyjezdzie wlasnie do Auckland, napisz prosze pare slow o miescie,
      ludziach, pracy, zyciu. Bede Ci bardzo wdzieczna, a mysle,ze inni tez chetnie
      posluchaja, prawda?
    • yvona73pol 14.02.04, 03:21
      z ktorych to okazji chce przeslac wszystkim wielkie calusy i mnostwo
      slonecznych promieni, oceaniczna bryze i zapach eukaliptusow, aby dzis i dalsze
      dni promienne i aromatyczne byly...
      zagoniona?? pewnie tak,
      Mojito, nie mam zielonego pojecia co coi napisalam i dlaczego, zdziwilam sie
      niepomiernie przegladajac....
      witam wszystkich emigrantow, tych aktualnych i potencjalnych, a zwlaszcza
      ajriszow ;)
      Annbu, trafilas w dziesiatke, co oni tam maja w poludniowe aussie- wlasnie nie
      maja - pustynia ludnosciowa, ktora nalezy zapelnic....
      no to do dziela!!
      caluski i spadam (nie na szczaw ;-)))
      Iwona
    • poetal_liryczny 14.02.04, 10:22
      Walentynki, dla zakochanych. ja w takie dni czuje sie glupio, tyle zamieszania,
      jakby nie mozna w inny sposob okazac ze kogos sie lubi,kocha...
      ktos wspomnial tez o rodzinie, malzenstwach i ich trwalosci, mysle ze
      szczegolnie na emigracji pary przechodza chrzest bojowy. bo sa nowe warunki i
      milosc gdzies znika pod nawalem codziennych zmartwien, rozmieniona na splacanie
      kredytow i pospieszna krzatanine. nie wierze w recepty na trwale malzenstwa.nie
      mam tez nic przeciwko parom zyjacym na karte rowerowa, jak komu pasuje i sa
      szczesliwi, czemu nie.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 14.02.04, 11:50
      witam Poete

      pewnie ze mozna okazac w inny sposob ale w taki rozhukany tez mozna, a ile
      ludzi przy tym zarobi hihii

      wiesz moze pary na emigracji przechodza trudny okres ale bez emigracji tez
      takie okresy przechodza,, a juz jak pieniedzy brakuje to na ogol nie jest wazne
      czy to emigracja czy nie,, prawda jest taka ze z powodow finansowych duzo par
      sie rozstaje,,
      recepty pewnie nie ma na trwale malzenstwa, zalezy czy obydwie strony maja chec
      zwiazek ciagnac i podsycac czy tez nie,, a to czy zyja sobie na karte rowerowa
      czy inna to w obecnych czasach chyba najmniejwazne ,, jak sam piszesz jak sa
      szczesliwi to czemu nie :))))

      pozrawiam serdecznie i przesylam valentynkowego caluska :)))
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 15:27
      Chcialabym zapytac kogos kompetentnego czy tekst, ktory znalazlam na jednej ze
      stron jest aktualny i prawdziwy czy to jakies stare dane. Bylo tam o tym, ze NZ
      stwarza atrakcyjną możliwość dla osób operatywnych, którze nie zmieszczą się w
      stawianych wymaganiach imigracyjnych, lub nie posiadają oferty pracy. Jeśli
      komuś brakuje 5 punktów do wymaganych 25 w ramach ubiegania się o
      nowozelandzkie prawo pobytu, to może zwrócić się o wydanie półrocznej wizy
      wjazdowej i pozwolenia na pracę. Po zaakceptowaniu takiego podania, procedura
      imigracyjna zostaje wstrzymana i kandydat ma możliwość wjazdu do Nowej Zelandii
      w poszukiwaniu oferty zatrudnienia, jeśli ją znajdzie może dopisać brakujące
      pięć punktów do swojego wyniku i procedura imigracyjna rusza z miejsca.
      Takie piekne? Czy prawdziwe?
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.02.04, 15:28
      oj! 2 razy mi sie wyslalo, tylko pod inną wypowiedzią, przepraszam za
      powtorzenie
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 14.02.04, 16:01
      Witajcie,

      Friday's happy hours skonczyly dosc pozno, goscinnie odwiedzilo nas sporo osob
      z innych departamentow i rozmowy trwaly do rana. bylo sporo kobiet wiec
      konwersacja byla wyjatkowo burzliwa ;)))) nad ranem jak to bywa po party, glowa
      ciezka jak encyklopedia, przechodze znowu faze Marcela Prousta. kazdy pamieta
      poczatek 'W poszukiwaniu straconego czasu' a w nim metrowy opis zasypiania i
      budzenia: 'zasypialem na nowo. czasami mialem krotkie chwile ocknienia, tyle
      zeby uslyszec trzeszczenie wyschlej boazerii'. u mnie trzeszczy klepka i cykady
      za oknem, wtedy tez sie przebudzam i nachodza mnie przeblyski swiadomosci:
      wracaja sceny z party, urywki rozmow, poklepywanie po ramieniu, strzepki
      dialogu:'nie stara panna to nie to samo co stary kawaler'. to byly stwierdzenia
      kobiet ;) powoli uprzytamniam sobie ze jestem calkiem trzezwa i jest rano ...
      a rano jest Valentine's Day i co?
      zaplanowalam sobie porzadki, spotkania trzeciego stopnia z Duchem, wyjscie na
      dlugi spacer z Boss. tymczasem dostalam tak sympatyczny email, i kopa na rozped
      ze zostawilam smutki i wyszlam na miasto :)))) a na miescie pachnie az miloscia
      za kazdym rogiem ulicy, pelno kwiatow, serca na patyku, czerwone diabelki,
      amorki, ludzie odswietni, radosni, jakby bardziej zakochani ;)... szkoda tylko,
      ze tak nie zawsze ;)
      powinnismy rozumiec sie coraz lepiej. czesto pograzamy sie w zgielku
      zabiegania, w smietniku reklam i finansowych namietnosci. aby zrozumiec
      drugiego czlowieka trzeba sie czasami do kogos przytulic, doslownie lub
      metaforycznie. takie przytulanie bywa jak rozbrajanie pola minowego. czulosc
      rozbraja :)))) i nie tylko dotyk reki moze byc czuly, mozna byc czulym
      slowami :))))
      Asia, witaj, chyle glowe przed Twoim dlugoletnim doswiadczeniem
      malzenskim :)))) jestes fantastyczna :))))
      Saba, mysle ze lepiej nie skupiaj sie za bardzo nad rozwodzeniem ;))))pomysl w
      odwrotna strone, pozytywnie :))))
      czesto kobiety lubia rozgryzc mezczyzne, zrozumiec go do konca, prze-
      analizowac. znacznie przyjemniejsze i efektywne jest podgryzanie. uczyl mnie
      tego moj pies Boss, a wlasciwie powinnam powiedziec moj przyjaciel Boss. nigdy
      mnie nie ugryzl, nawet kiedy dla zartu odbieram mu jego ulubiony kasek, patrzy
      tylko zalosnie jakby mowiac 'czemu mi to robisz?' bawi sie moja reka,
      delikatnie podgryza, laskocze. dobrze jest wiedziec gdzie ugryzc, by rozgryzc,
      a gdzie ugryzc ...
      Yvona, dobre pisanie, pomyslalam ze przezywasz jakis rodzaj euforii, pochwal
      sie co cie tak kreci? :)))) chyba nie praca w supermarket? chyba ze ten drink,
      co to bylo, zalatuje cos ziolami ;)
      Kamila, Iza, Annbu, witajcie, milo Was czytac.
      mimo, ze mieszkam w Sydney jakis czas nie zdolam przekazac obrazu Australii,
      przede mna bylo tu wielu, wielu pisalo, zaden nie klamal, kazdy widzial
      inaczej :))))
      pozdrawiam
    • Gość: Saba IP: *.adsl.wanadoo.nl 14.02.04, 17:17
      Czesc wszystkim,
      W walentynkowym nastroju dzisiaj.. Dostalam nawet pudelko Ferrero Rocher i
      bukiet kwiatow :-O Caly pokoj w kwiatach, wiekszosc sie trzyma od moich
      urodzin, znaczy sie, ze ofiarowane byly z serca (?) :-)

      Asiu, w takim razie przegapilam te informacje, myslalam ze prace dostalas w
      calkiem innej firmie jako ksiegowa, a twoja corka pracuje na recepcji i
      wypadlam gdy szykowal sie jej awans. Mam nadzieje, ze ci za bardzo nie daje w
      kosc, bo wiesz co sie dzieje ze zlymi szefami (jak pisalam na przykladzie z
      naszej firmy).

      Rozwody rozwodami, a w Holandii panuje coraz wieksza moda na "samenwonen" czyli
      wspolne mieszkanie uregulowane kontraktem. Prawie wszystkie moje kolezanki w
      moim wieku korzystaja z owego "wynalazku" i chwala sobie. Niektore nigdy nie
      chca byc zonami, a niektore czekaja az w skarbonce bedzie wystarczajaco duzo
      kasy na "slub marzen" i w takiej nadziei czesto dobiegaja 30-tki 40-tki, w
      miedzyczasie rodza sie dzieci, panny mlode tyja i znika ochota do legalizowania
      zwiazku, bo nic to tak naprawde juz nie wnosi. Na moj gust taki kontrakt nie
      rozni sie niczym od aktu slubu za wyjatkiem tego, ze nie jest podpisywany z
      pompa, nie ma wesela i wydatkow z tym zwiazanych, nie ma tez tej niezapomnianej
      chwili wzruszenia przy wymianie przysiegi.. no i w razie koniecznosci rozstania
      nie trzeba przechodzic skomplikowanych procedur rozwodowych..
      To tak troche ze wspolczesnych obyczajow Holendrow a propos Walentynek :-)

      Pysiek, widze ze ostatnio imprezujesz na calego, a jak tam Magda?

      Annbu, myslisz ze to kontrowersyjne tematy? Sama nie wiem, ale widocznie tak,
      skoro zachecaja do wypowiedzi.. Jesli cos jest oczywiste to nie ma sensu sie
      nad tym rozwodzic. Dobrze, ze wiesz co to milosc i nie zniechecaja cie porazki
      (a wlasciwie 1 porazka o ktorej piszesz), z pewnoscia warto szukac, bo kto nie
      szuka ten nie znajduje!

      Eva, powodzenia !

      No to ja juz zmykam, bo wieczor zapowiada sie "pracowicie" :-))

      Pozdrawiam
      Saba
    • kazachstan 15.02.04, 01:23
      Dzien dobry wszystkim, witaj Asiu,

      mowcie sobie co chcecie a ja mysle, ze te Walentynki to ladny zwyczaj.pewnie ze
      bez okazji tez mozna pokazc ze sie kogos kocha, czy lubi. ale to bardzo ladne
      jak panowie biegaja po miescie szukajac cos specjalnego. ja wyciolem swieze
      kwiaty z mojego ogrodu dla mojej Pani no i kupilem maly drobiazg. ona z kolei
      przygotowala dokonale ciasto orzechowe z czekolada, moje ulubione i tez
      dostalem mala rzecz co cieszy.
      ja na temat instytucji malzenstwa wypowiadac sie nie bede zle, bo zdarzaja sie
      dobre malzenstwa. moje sie nie udalo, ale teraz jestem zadowolony czlowiek z
      zycia, mimo ze zyje w wolnym zwiazku, zadnych sznurkow.
      tak przy okazji tematu Australii, chcialem jeszcze napomknac o problemie
      Aborygenow w Australii. na mojej ulicy mieszka rodzina i wszyscy ich unikaja,
      nawet ceny domow spadly tylko dlatego, ze tu mieszkaja czarni. osobiscie nic do
      nich nie mam, ale wolalbym jakby mieszkali gdzie indziej. i tu jest taka
      sytucja, przeciez to oni sa u siebie.
      zycze wszystkim milej niedzieli, ja juz po kosciole
      Kazik
    • Gość: gunther_0 IP: 202.43.225.* 15.02.04, 01:38
      Witajcie,

      witam was wszystkich w doskonalym humorze. Valentine's czy nie dobrze pokazac
      komus wiecej sympatii, co nie?
      Asiu, ciesze sie ze sie wynurzylas. Twoja opinia o instytucji malzenskiej tylko
      mnie utwierdzila, ze jestem na dobrym tropie ;)))wierze gleboko w zwiazki nie
      zwiazane. ostatnio wpadlem na znajomka, z dziewczyna, ktora przedstawil jako
      partnera zyciowego. na jej twarzy zobaczylem konsternacje, chyba tym razem
      dobrze napisalem, nie Pysiek, tez slowo na 'k'. otoz bedac w takich luznych
      zwiazkach ludzie dziwnie niepewnie podchodza do przedstawiania sie nawzajem.
      Saba, kope lat :))) tez mysle ze sobie poradzisz, i czekoladki dostalas,
      kwiaty, napewno kocha :))) jestes odwazna dziewczyna i byle przeszkody cie nie
      zrazaja, co nie? powodzenia :)))
      Kazik,
      a Ty co tu wyjezdzasz o Aborgenach, zaszli ci za skore, co?
      to taki spokojny narod, nie mialem z nimi zadnego konfliktu, nawet w pubie :)))
      Pysiek,
      to Ty taka ostra jestes gryziesz mowisz. o PSIAkrew musze na Ciebie uwazac :)))
      Mojito, i Ty nic nie pisales ze ten BOss taki sprytny pies, Ciebie tez nie
      pogryzl? czy on tylko taki delikatny w stosunku do kobiet?
      Iwonka, Iza, Tak_o, Kamila, Annbu i inne ktore moze przeoczylem, caluskow
      mnostwo
      Poeta, Clavo malo was slychac, wesprzyjcie tu meska strone, graba dla was
      pozdrawiam
    • tak_o 15.02.04, 02:28
      Czesc,
      dziekuje za caluski i tez caluskuje po-Walentynkowo.

      Rzeczywiscie z tym przedstawianiem partnerow niezarejestrowanych byly rozne
      przeboje. Jak chcialam zrobic wrazenie i lekko zszokowac narod to
      przedstawialam mego wieloletniego partnera wtedy, a meza obecnie
      jako 'konkubenta', co w Polsce ma zdecydowany wydzwiek negatywny. A tak
      naprawde to najbardziej podoba mi sie okreslenie 'partner', nawet lepiej
      niz 'maz'. On mnie przedstawial jako 'kolezanke', co mi sie nie podobalo, ale
      juz dawno nauczylam sie, kiedy lepiej powiedziec pas i nie walczyc z
      wiatrakami. Po slubie tez mu sie zreszta zdarzalo. Kiedys nie mielismy dwoch
      zlotowek, tylko 2 zl w jednej monecie - slyszalam jak sie tlumaczyl babci
      klozetowej, ze 'kolezanka juz za mnie zaplacila'. A wracalismy wlasnie z
      podrozy poslubnej!

      A tak przy okazji dzisiejszej wizyty przyjaciol troche wspominalismy i
      ogladalismy zdjecia i przypomnialy sie mi oswiadczyny. Uwazam, ze byly
      oryginalne, no ale moze nie mam za duzego doswiadczenia.

      Po osmiu latach weekendowego dojezdzania do siebie (mieszkalismy w innych
      miastach, kazde mialo fajna prace, z ktorej nie chcielismy rezygnowac) moj
      konkubent stwierdzil, ze nasz zwiazek sie nie rozwija i romantycznie
      zaproponowal, tu cytat: 'no to albo w te, albo wewte' (za pioruna nie wiem jak
      to sie pisze). No to sie laskawie zgodzilam zostac jego zona, uroniwszy
      obowiazkowa lze. A moze i nie, ale z ronieniem lepiej brzmi ;)))

      Tak mi sie jakos walentynkowo skojarzylo. A Wy macie w tym wzgledzie jakies
      fajne wspomnienia, ktorymi chcielibyscie sie podzielic?

      Pozdrowienia
      tak_o
    • poetal_liryczny 15.02.04, 02:29
      taki ladny wstep, rzeczywiscie zapachnialo..
      ja juz sie wypowiedzialem,ze raczej za wolnym zwiazkiem jestem. gunther tu
      podpisuje sie pod twoja deklaracja. masz racje, ze ciagle kierujemy sie
      stereotypami i przedstawiajac nasza partnerke uzywamy na ogol, moja dziewczyna,
      a jak nie mloda? moja narzeczona. moja kolezanka? przywyklismy do zona,
      narzeczona, kochanka to juz absulutnie nie do przyjecia, wiec co?
      pyska dobrze napisalas ze gubimy sie w natloku codziennych spraw, dobrobytu
      ktore nagle nas otoczyl i mniej jestesmy odporni na codziennosc.dla malzenstwa
      to najgorsze co moze byc rutyna i nuda, pomieszana z troskami codziennego
      dnia.wlasnie nasze dazenie do poprawienia sobie stopy zyciowej prowadzi czesto
      do umarcia uczucia.
      tyle ode mnie
    • pysiek13 15.02.04, 02:34
      Poeta L.

      the privilege and pleasure
      that some treasure beyond the measure ...
      cheers
    • mojito 15.02.04, 04:48
      Hola Amigos,

      dzisiaj obudzilo mnie zawodzenie alarmu przeciwpozarowego.
      Moje sobotnie plany obudzenia sie bez pomocy budzika nie spelnily sie.
      Lezac i wsluchujac sie w zawodzenie plynace z glosnika uswiadomilem sobie
      walentynkowosc dnia. Dopuszczalem, ciagle jeszcze bez wiekszego niepokoju,
      ze byc moze zapalily sie gdzies w budynku serca, zmysly lub zadze i to
      wlasnie uaktywnilo alarm. Byc moze tak, byc moze nie...
      Po paru minutach glos plynacy z glosnika przeprosil za falszywy alarm.

      Idac bez pospiechu do pracy zauwazylem siedzace w parku na galeziach drzew
      male uskrzydlone istoty o twarzach cherubinkow i ksztaltach
      Amora/Erosa/Kupidyna. Mimo rannego chlodu mialu na sobie tylko krotkie
      koszulki odslaniajace rozowe dzieciece pupy. Mialy tez lekkie uzbrojenie
      w postaci lukow i kolczanow z czerwonymi strzalami. Rozgladaly sie uwaznie
      za przechodzacymi. Spotkalem sie wzrokiem z tym siedzacym najnizej na
      galezi Amorem i widzac chochliki w jego oczach zagrozilem: "Sprobuj tylko
      strzelic g.wniarzu, wyrwe Tobie luk i polamie na Twojej pulchnej rozowej
      pupie". Poskutkowalo. Wierzylem, ze nie strzeli mi w plecy.

      Na ulicy zobaczylem Jej Wysokosc Komercje Walentynkowa.
      Uliczny sprzedawca kwiatow robil swietny interes. Mial przygotowane rzedy
      poukladanych tuzinami czerwonych roz gotowych zapewnic o trwalych uczuciach.
      Sklep "Godiva" reklamowal czekoladki z mozliwoscia wygrania BMW (seria 6)
      i wycieczke dla dwojki do Europy.
      Skrecilem troche aby zobaczyc okno wystawowe Victoria`s Secret.
      Napis zrobiony szminka na lustrze w otoczeniu kobiecej bielizny nie rozczarowal.

      Zamienilem pare slow z Pania siedzaca w hallu budynku biura. Przemila starsza
      Pani. Jej wnuk kolekcjonuje znaczki i monety z calego swiata i od czasu do
      czasu moge uzupelnic jego kolekcje.

      Wracajac z pracy zmienilem klimat. Francuskie melodie wydobywajace sie
      z Brasserie Perrier i widoczny przez szybe bar zassal mnie do wnetrza.
      Stolki barowe byly wygodne i bezpieczne.
      Okazalo sie, ze w barze od miesiaca pracuje barmanka Gabi znana mi wczesniej
      z innego lokalu. Wymienilismy uprzejmosci i drugi (tizedikowy) cocktail
      dostalem "on the house". Inwestycje barowe czasami przynosza korzysci.

      Iwona,
      ciesze sie, ze masz sie dobrze. Joie de vivre to bardzo wazna sprawa.

      Pysiek,
      podpisana ostatnio umowa handlowa pomiedzy Australia i Stanami ulatwi nam
      teraz wymiane sniegu/piasku/platkow/czegokolwiek miedzy krajami.

      Gunther/Amigo,
      Boss jest rzeczywiscie Ok. Mnie nie gryzl poniewaz psy czuja co sie o nich
      mysli. To co on robi z Pyskiem to pieszczoty. Madry pies.

      Eva,
      czesc.

      Jutro zdecydowanie, nieodwolalnie zrobie porzadek w mieszkaniu.
      Prawie na pewno... Moze i kosciol uda sie zaliczyc. Wola boska i skrzypce.

      Slonecznie Was wszystkich pozdrawiam,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 05:44
      ojjj jacy wszyscy zadowoleni i usmiechnieci, nawet Mojito muchy opuscily,, co
      prawda byles wyjatkowo przykry dla tych pulchnych kupidynkow, taki strzal w
      plecki czasem dobrze robi i pomaga popatrzec troszke inaczej na swiat,, jestem
      przekonana ze tak naprawde to nie przestraszyly sie Twojego groznego wzroku i
      dostales strzalka choc nie chcesz sie nam do tego przyznac :)
      Stan zakochania to stan blogoslawiony :)))

      Ktos pisal o rozgryzaniu swojego partenra, mnie osobisice wydaje sie ze nic
      bledniejszego, jakbym miala absolutnie wszystko wiedziec o swoim to chyba nie
      bylo by juz po co byc razem,, :) ale co ja tam wiem
      Wiem ze wiekszosc kobiet stawia sobie za punkt honoru dopisanie scenariusza do
      meskich zachowan, i rozebranie swojego partnera na czynniki pierwsze, ale na
      ogol zadna nie chce zeby ja na czynniki pierwsze rozebrac :))
      Ja Valentynki spedzilam samotnie bo malzonek pracowal,, ale oczywiscie kwiaty i
      czekoladki byly :))
      Przedstawianie swojego partnera jako konkubenta uwazam za wspanialy pomysl :)))
      bo najbardzej razi mnie mnie obluda spoleczna, czesto czlowiek rozmawiajac z
      kims odnosi wrazenie ze to prawie swieta osoba hihihihi, ot chocby jak Mojito
      hahahaha

      ok sorki, nie czepiam sie nikogo, bez obrazy wszystko jest cool :))

      dzisiaj i wczoraj zreszta tez ale dzis wyjatkowo bo pada z przerwami,
      pracowalam sobie w ogrodku, przesadzalam, sadzilam, pielilam i co sie dalo,,
      udalo mi sie zalozyc maly fajny ogrodek kaktusowy, z kamieniami, trawa ,
      wyglada fajnie, z przodu roze :)) tez milo, wogole ogrodkowanie ma na mnie
      zbawienny wplyw

      wracajac do valentynek i oswiadczyn, moje byly bardzo romantyczne,, nigdy nie
      planowalam lub tez raczej planowalam krotka znajomosc z moim malzonkiem,
      instynktow macierzynksich nie mialam zadnych , za to on mial,, wiec jak juz mu
      sie udalo mnie zaplodnic on byl w niebo wziety, ja niepocieszona,, oswiadczyny
      byly mniej wiecej tego typu ,, "nie pozwole zeby Moje dziecko urodzilo sie bez
      ojca i bez nazwiska" czyz to nie jest romantyczne :)))) i jak widac trwa

      pozdrawiam cieplutko


    • mojito 15.02.04, 06:07

      Witaj Asienko,
      Twoje rozwazania na temat aureoli przypominaja mi dowcip.
      Przychodzi mezczyzna do lekarza i mowi: "Panie doktorze,
      nie pije, nie pale, nie rozgladam sie za kobietami,
      w kosciele czasami bywal a glowa boli mnie czesto".
      Lekarz zbadal go dokladnie i powiedzial: "niestety, nie moge
      Panu pomoc - to sprawa kowala".
      Kowala? - pyta pacjent - dlaczego?
      Musi Panu aureole troche poluzowac poniewaz uciska i stad te bole.

      Fakt, ze miewam czasami krotkotrwale bole glowy :))).

      Pozdrowionka,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 07:58
      Mojito toc to na odleglosc widac ze miewasz czasem krotko lub dluzej trwale
      bole glowy,, wiesz ja jestem kobieta dojrzala nie wiele sie da ukryc przed
      takimi wscibskimi babami jak ja,
      wracajac do wrozb i amorkow to Twoje bole glowy moga sie lekko nasilic w
      niedlugim czasie (jezeli juz nie zanotowales lekkich zmian) ale z czasem
      przemienia sie w lekka euforie ktora bedzie postepowac :))

      Pysiek choc mnie palce swierzbia Twoj komentarz musze zostawic bez komentarza
      hihihi

      Jezeli chodzi o traktowanie rdzennej ludnosci, to zdecydowanie Maorysi sa
      traktowani duzo lepiej niz Aborygeni, czesto duzo lepiej niz naplywowa ludnosc
      w N.Z.
      O ironio, jak to moja corka w katolickiej szkole kiedys powiedziala w klasie
      (majac wtedy lat 7) Maorysi nie sa rdzenna ludnoscia Nowej Zelandii, rdzenna
      ludznosc to Mori Ori, ktorzy w wiekszosci zostali zjedzeni przez Maorysow.
      Ostatni czystej krwi Mori Ori umarl jakies 15 lat temu na Chatam Island.
      Jak widac mozna przeginac w obie strony i dac tubylcom wiecej praw niz
      immigrantom lub pozbawic ich wiekszosci praw. A prawda jak zwykle pewnie lezy
      gdzies po srodku. Ale komu sie chce srodka szukac :))
    • Gość: Pysiek13 IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 15.02.04, 07:30
      Oj, Asia :))))
      jest w nas pelno obludy i nie tylko przy przedstawianiu parnterow. czy
      slyszalas ze ktos przedstawil Ci swojego partnera mowiac: 'everyone, I'd like
      you to meet the bigest mistake of my life' albo 'Daniel is not exactly my
      boyfriend yet because I actually find him quite annoying but I am giving him a
      bit of a go for the next few weeks and if things don't improve I am planning to
      get rid of him'. come on Asia ;))))
      mozna powiedziec partner, nie cierpie natomiast okreslenia 'de facto'! brzmi to
      like hideous Latin disease ...
      moja znajoma businesswomen, czlowiek skala, bo jak skala niewiele widzi i
      niewiele slyszy. ja wiem, jak ona wiele nie wie ;)od ponad dwudziestu lat
      malzenstwa ma tak rozgalezione rogi, ze moglaby na nich suszyc bielizne kilku
      rodzin. wiem to, bo przyjaznie sie z jej mezem, prosze tylko sobie za wiele nie
      wyobrazac. moge tylko po przyjacielsku sledzic jak on/maz sobie uklada zycie z
      boku, jakby obok drogi ich wspolnego zycia wytyczyl sobie osobna sciezke. ta
      sciezka zamienila sie w droge, a przy niej przez lata zdazyly wyrosnac wysokie
      drzewa. i juz nawet zaslaniaja slonce, a ta oslica nie wiedzi nic! albo
      wygodnie jej nie wiedziec! zdarza mi, ze mam ochote ja potrzasnac, to jest
      pierwotny odruch babskiej solidarnosci, gdyz w gruncie rzeczy ja wole jego sto
      razy od tego zaslepionego babsztyla. MAZ jest jednak zawsze przedstawiany jako
      kochany i slubny i wszystko co naj ... wiec skoro im to pasuje ;)
      przy przedstawianiu, zalezy duzo od sytuacji, ale zwykle mowie: to jest John,
      and I hope people will just figure it out for themselves ;)
      Yo, Mojito,
      alarm przeciwpozarowy? to u Was tez? u nas to pali sie nawet bez Valentine's,
      pogoda sprzyja :)))) a swoja droga te Wasze Amorki jakies grzeczne, i
      twierdzisz ze daly Ci przejsc spokojnie ;))))
      u mnie w budynku gdzie pracuje, nie ma sympatycznej pani, sa natomiast security
      officer, ale tez sympatyczni. niedawno smieszne wydarzenie zatrzymalo tetniacy
      tryb tej wielkiej/powaznej instytucji. grupa mezczyzn oczekujacych na winde
      zamarla w szoku: otoz w windzie po otworzeniu drzwi ukazal im sie widok
      niesamowity: na podlodze lezaly podarte koronkowe damskie majtki :))))
      mezczyzni zaniemowili, nie wiadomo czy to byla terrorystyczna prowokacja,
      nieszczesliwy wypadek 'przy pracy', czy moze po prostu gwalt. powiadomiono
      wyzsze security w budynku i drzwi do wejscia na kazdym z 30 pieter pilnowal
      sympatyczny security guard. tymczasem majtki w windzie sobie podrozowaly az do
      czasu ustalenia koniecznej akcji i podjecia odpowiednich decyzji. okolo
      poludnia przyjechal szef z okregu, zeby podjac decyzje w sprawie majtek. caly
      czas caly sztab czuwal przy telefonach, ludzac sie ze moze wlascicielka sie
      zglosi. na prozno. nastepny step, to byla propozycja na 'kopciuszka' zeby
      zrobic przymiarke wszystkim kobietom w budynku na 30 pietrach, ale zostala
      natychmiast obalona przez feministyczne lobby ligi kobiet pracujacych. o godz
      2.00pm majtki zostaly usuniete i przechowane w archiwum documentow wagi
      panstwowej i winda uwolniona. bo nigdy nie wiadomo co komu chodzi po glowie ...

      takie zarty. pozdrowionka
    • kazachstan 15.02.04, 07:50
      no to dopiero sie oboje z moja Pania usmielismy, majtki w windzie i zamach
      stany. pysiek jak nasze spotkanie ? bardzo bysmy chcieli Ciebie poznac,
      koniecznie, ale rozumiem ze jestes zajeta. czekamy cierpliwie
      dziekuje za test o Aborygenach, mysle ze nie tylko mnie sprawe wyklarowal
      Kazik
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:06
      Witam Kazik

      widze ze Twoja Pani wie jak facetowi do serca trafic, przez zolodek to zawsze
      najpewniejsza droga :) Popros nie sie podzieli z nami jakimis przepisami bo az
      mnie slinka na takie dobre ciasta cieknie, ja juz kiedys pisalam ze z wypiekami
      jestem troche na bakier choc czasem cos tam mi sie uda, ale nie ma to jak
      wyprobowane dobrze przepisy, wiec usmiechnij sie uroczo do swojej Pani, zanotuj
      i przelej nam tutaj a bedziesz mial moja i pewnie nie tylko moja wdziecznosc.

      Moj warzywniak szaleje,, fasolka w nadmiarze, pomidory, ogorki, kabaczki
      chwilowo rosna w krzaki chociaz cos tam juz sie powiazalo, ale krzaki rozmiarow
      niesamowitych, zrobilo sie u nas zimnawo cos prawie jak jesien wiec nie wiem co
      jeszcze zdazy urosnac z tego co powinno, mowiono mi ze styczen i luty to
      najcieplejsze miesiace w chch brrrrrrrrrrrrrrrrr
    • mojito 15.02.04, 07:56

      Yo, Pysiek,
      rzeczywiscie pali sie od czasu do czasu w miescie. Wczoraj tzn przedwczoraj
      byl duzy pozar w miescie. I niby pogoda nie sluzy.
      Z majtkami w windzie ciekawa sprawa. Nie pomyslalbym, ze to az tak
      powazna sprawa. Jaka to odpowiedzialnosc musiala spoczywac na tym
      decydujacym o przerwaniu majtkom podrozy winda.

      Pare lat temu idac ulica ja i jeszcze paru mezczyzn widzielismy i podziwialismy
      zimna krew oraz opanowanie idacej przed nami kobiety.
      Wracalismy zmeczeni z pracy i nie podnosilismy za wysoko wzroku i w zwiazku
      z tym nic nie uszlo naszej uwadze.
      Kobieta przed nami nagle stanela w miejscu, zrobila kilka okraglych
      ruchow biodrami, przestapila z nogi na noge, podniosla lezace na ziemi
      majtki i poszla spokojnie dalej.
      Nikt policji nie wezwal, ale przez moment przestraszylismy sie czy
      ewentualnej sily naszego kolektywnego wzroku nie da sie podciagnac
      pod jakis paragraf. Z dobrym adwokatem kto wie...

      Amorka przestraszylem bardziej niz napisalem. To co napisalem to
      eufemizm tego co mu obiecalem gdyby mnie trafil ponizej plecow.
      Jak pracuje to pracuje. A jak nie to absolutnie nie :))).

      Zdrowko,
      mojito.
    • gunther_0 15.02.04, 08:06
      Witajcie Amigos,

      no i bardzo dobrze teraz chociaz nie bedzie na mnie ze ja tylko o majtkach ;)))
      Pysiek Ty jestes po prostu niemozliwa, skad takie historie w tak powaznej
      instytucji?
      Mojito, sytuacja z kobieta na ulicy byla dla mnie prosta. po prostu pod wplywem
      waszego zbiorczego skumulowanego spojrzenia pekla jej gumka ;)))no i z tymi
      amorami, ja to bym jeszcze sie wystawil, to taka przyjemnosc kurde :))))))))
      Asienko, absolutnie poprosze o komentarze, czemu skarbie raczki cie swedza i
      nie napiszesz, tak ladnie piszesz, nie krepuj sie.
      Kazik, ja do Ciebie zadzwonie.
      pzdrowionka
    • poetal_liryczny 15.02.04, 08:12
      jestescie wszyscy tutaj jak naladowani, az mnie nastroj sie udzielil. swieto
      Walentynkowe czy nie, pokochajmy sie.
      jakze smieszna sytuacja z ta winda, Pyska, gdzie ty pracujesz? chetnie bym tez
      cie poznal, czy nie wybierasz sie do Europy?
    • mojito 15.02.04, 08:17

      Yo, Gunther/Amigo,
      zgoda, o majtkach zaczela Pysiek. Temat bardzo wdzieczny.
      Ale Ciebie tez mozna do tematu przyklepac.
      Uderz w majtki - Gunther sie odezwie :))).
      Temu Amorkowi dobrze z oczu nie patrzylo.
      Na figlarnego mi wygladal. Amorek strzela a kto strzale niesie?
      Piatka,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:21
      Ohoooo widze podchody sie zaczynaja :)) az sama jestem ciekawa kto ta strzale
      niesie :))
      wracajac do majtek wygrany jest ten co je zdejmuje nie ten co w windzie
      znajduje
    • mojito 15.02.04, 08:31

      Asienko,
      trudno sie z Toba nie zgodzic. Z tym, ze ten ktos ich nie znajduje.
      Po prostu wchodzi do windy z majtkami :)).
      Zdrowko,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:12
      Amorki nie sa takie strachliwe wiec nie mow hop :)

      tez kiedys dawno temu mialam przyjemnosc zetkniecia sie z dwoma przypadkami
      spadajacych majtek na ulicy, kazda z pan po stracie zachowala sie inaczej,
      jedna tak ja to Mojito opisal, eleganco z majtek wyszla, po czym schylila sie,
      zwinela wsadzila do torebki i poszla dalej,, drugi wypadek wprowadzil mnie w
      podziw, pani elegancko wyszla z majtek nawet nie zwalaniajac kroku, i poszla
      dalej nawet sie nie ogladajac,, gdyby nie to ze szlam tuz za nia nigdy bym sie
      nie zorientowala ze to jej majtki :)) rasowa kobietka

      dobrze ze gumki w majtkach sie zmienily i teraz juz takie historie sie nie
      zdarzaja,, no moze tylko w windach ale tam ciagi powietrza sa duze :))
    • mojito 15.02.04, 08:25

      Asienko,
      ciesze sie, ze potwierdzasz zdarzanie sie takich niefortunnych przypadkow
      z majtkami. Nie wiem, czy mozna sie od takich ewentualnosci ubezpieczyc.
      Ciekawe ile by kosztowala polisa ubezpieczeniowa?
      Sa tez znane/widoczne(brak jakichkolwiek szwow) przypadki ubezpieczania
      sie przed wadliwa konfekcja przez unikanie noszenia jej w lecie.
      Jest to jeszcze jedna dostepna dla kobiet opcja.
      Pozdrowionka,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:34
      Mojito

      majtki to taka czesc garderoby ktora wymaga czestszej wymiany na nowa niz inne,
      gdybym ja zgubila swoje wcale bym sie tym faktem nie smucila, wziela bym chlopa
      pod reke i kazala sobie nowe kupic a jak by nie chcial to bym mu kichala caly
      czas (pomarzyc dobra zecz, moj nie z tych co majtki kupuje), zreszta majtki tak
      sie zminimalizowaly w ostatnich latach ze ich strata nie jest tak bolesna jak
      to onegdaj bywalo no i ubezpieczac nawet co nie ma, za noszeniem jestem bo jak
      sie nie nosi to nie ma przyjemnosci w zdejmowaniu :))
    • mojito 15.02.04, 08:41

      Asienko,
      doszlismy wiec wspolnie do zgodnego wniosku,
      ze majtki rzecz mala a ciesza :))).
      Zdrowenko,
      mojito.
    • gunther_0 15.02.04, 08:41
      Pozwole sobie zacytowac slowa pewnej piosenki spiewanej oryginalnie przez
      Leonarda Cohen pt" I'm your man". to tylko pare linijek....

      If you want a lover
      I'll do anything you ask me to
      and if you want another kind of love
      I'll wear a mask for you
      If you want a partner
      Take my hand
      or if you want to strike me down in anger
      Here I stand

      I AM YOUR MAN

      If you want a boxer
      I will step into the ring for you
      and if you want a doctor
      I'll examine every inch of you
      If you want a driver
      Climb inside
      Or if you want to take me for a ride
      You know you can

      I AM YOUR MAN

      pzdrowionka, czekajac na efekty strzaly Amora
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 08:49
      Mojito

      dobra zodze sie z Toba bo mnie kusi zeby zejsc na sliskie tematy,, ale i Ty i
      Gunther zawsze jestescie tacy politically correct ze az strach oblatuje hihihi

      Gunter Ty chyba skarbie czekac na efekty nie mosisz bo jak wieszem (czy tez
      piosenka) zaczynasz gadac to najlepszy dowod ze Ciebie juz ta strzala
      dosiegnela, no chyba ze czekasz na efekty amorkowych strzal do tej drugiej
      polowki :))
      jak to milo wiedziec ze jak amorek ugodzi no najwiekszy chwat wierszem zaczyna
      gadac
    • gunther_0 15.02.04, 08:56
      Asienko, alez ja uwilbiam byc ustrzelony, to najbardziej blogoslawiony stan,
      oby trwal jak najdluzej :)))))))))))))))
      a nie gadam wierszem, to piosenka zreszta bardzo urocza mozna znalezc pod
      leonard Cohen.
      pozdrawiam i zycze Tobie tez jak najwiecej Amorkow
      buziaki dla wszystkich dziewczyn
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 15.02.04, 09:03
      Gunther

      masz absolutna racje to jest blogoslawiony stan :)) i oby trwal jak najdluzej,
      pod wplywem amorkow tyle pieknych utworo powstalo, wierszy, piosenek, wogole
      zachowujemy sie wtedy inaczej i na swiat patrzymy przez rozowe okulary, chyba
      nic tak czlowieka nie uskrzydla :))
    • poetal_liryczny 15.02.04, 21:15
      to jeszcze ja na temat. wierze w milosc na cale zycie, ale nie wierze w
      dlugowieczna namietnosc. milosc to przeplatajace sie w roznych
      proporcjach:seks, eros, przyjazn i caritas,czyli milosc poswiecona dobru
      drugiego czlowieka.ta ostatnia podobnie jak eros i przyjazn, ma zupelnie inna
      od seksu chemie i moze trwac przez cale zycie. namietnosc zas rozpracowana na
      czesci pierwsze przez neurobiologow i neurochemikow, w roznych kulturach trwa
      srednio od 18 miesiecy do 4 lat.zdumiewajace jest wiec to, ze pozadanie jest
      najbardziej pozadane, mimo ze trwa najkrocej. tak, jakby chemia byla wazniejsza
      od metafizykii i poezji.
      i pozytywny aspekt; gdy kobieta mowi "kocham" to przewaznie mowi prawde, z nami
      roznie bywa, przewaznie mowimy "kocham" bo albo tej kobiety pozadamy albo mamy
      z nia dzieci...
    • annbu 15.02.04, 22:39
      Witajcie,
      miło Was czytać owianych zapachami miłości, otoczonych strzałami i Amorami
      zastraszonymi! A propos spadających majtek to chciałam jeszcze nadmienić, że i
      na inne spadające z kobiet części garderoby jesteśmy narażeni, żeby chociaż
      wspomnieć pończochy, o których tu też już były historie:) Oj miło, miło, że w
      naszej zagonionej codzienności możemy być świadkami - i uczestnikami -takich
      zaskakujących i zapładniających wyobraźnię zajść. Czego i Wam życzę nie tylko z
      okazji Walentynek:)
      Poeto - wydaje mi się, że i miłość, i namiętność mają znacznie więcej twarzy i
      nie da się ich porozkładać na czynniki pierwsze. Uogólnienia i pomiary są tu
      bardzo niebezpiecznie, bo ile związków tyle odcieni. Zapewniam Cię też, że po
      wielu latach w związku siła namiętności też potrafi zaskoczyć - często bardziej
      niż ta z "początkowej fazy":)) Takie to moje refleksje około -walentynkowe:)
      Tak_o, Asiu - bardzo miłe historie oświadczynowe - potwierdzają moje
      podejrzenia, że Amor działa często niekonwencjonalnie, przysiadając ze
      strzałami na gałęzi tylko dla niepoznaki i zmylenia przeciwnika - strzeż się
      Mojito!:))
      Chociaż trochę po czasie - pozdrawiam wszystkich walentynkowo, życząc duuuużo
      wrażeń i odcieni miłosnych oraz odwagi w stawianiu im czoła:))
    • Gość: Pysiek13 IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 15.02.04, 05:55
      Witaj Kazik,

      czesto podgladam kota moich znajomych, gdy poluje na ptaki. kot jest normalny,
      cwany, przyzwoity kot europejski. stosuje banalne proste sztuczki, nie musi
      wysilac, bo tutejszy ptasi rod to stworzonka wysoce nie-rozgarniete: ufne toto,
      naiwne, pozbawione sprytu i niemrawe. kot, niestety taki sam jak w balladzie
      Okudzawy. ledwo ruszy lapa, prawie ze nosza mu sie w ofierze.
      biali z Europy, biali z Wysp Brytyjskich, zastali tu ufnosc, bezradnosc,
      prawosc, pre-historyczne piekno. i ... pol miliona krajowcow. biali do dzis
      maja psychicznego kaca, wciaz zywe wspomnienie haniebnej walki z 'czarnuchem'.
      eufemizmem beda najsurowsze okreslenia tego, co Anglicy uczynili tu z ludnoscia
      kolorowa.
      mordowano ich z angielska flegma. jeszcze nie bylo 'sankcjonujacych' motywacji,
      nie chodzilo o zyzne pastwiska, jak w Ameryce, ziemi bylo dla wszystkich pod
      dostatkiem, a juz urzadzano polowania na czarnuchow z udzialem regularnych
      wojsk Ich Krolewskich Mosci. dobroduszni tubylcy tysiace lat zajmowali sie
      zbieractwem i lowiectwem, nie opanowali nawet techniki strzaly i luku, do dzis
      posluguja sie oszczepem. spychano krajowcow do morza, topiono, truto
      arszenikiem w podrzucanym cukrze. w wielu miasteczkach australijskich stoja
      pomniki panow o bardzo angielskich nazwiskach, w wiekszosci przypadkow sa to
      dawni gubernators, komendants kolonii karnych. wslawili sie przewaznie
      adekwatna stanowisku iloscia trupow. do najglosniejszych nalezy bez watpienia
      gubernator Tasmanii Sir Arthur David, ktory z udzialem wojska urzadzal
      calotygodniowe safari na czarnych. skutecznie wybil kilka tysiecy ludnosci
      kolorowej. w Nowej Zelandii z resztek Maorysow zrobiono 'Cepelie', ciekawostke,
      turystyczny rarytas z pokazami starej sztuki, strojow, obyczajow. zachowano
      pieknie utrzymane skanseny. w Australii nie wiedziano co z tym fantem zrobic.
      Kazik, Aborygeni byli pozbawieni wszelkich praw obywatelskich do ... 1963 roku
      i ta pozna data duzo mowi. widac ich czesto w pubach i na ulicach duzych miast,
      uragaja swietemu prawu ciulactwa, nie interesuje ich jutro, nie umieraja ze
      strachu przed staroscia, wierza w reinkarnacje, nie miewaja koszmarnych snow o
      nie splaconych ratach za dom, czy samochod.
      aborygeni sa bardzo utalentowani, lecz jest prawie prawidlowoscia, ze
      nieoczekiwanie u szczytu kariery, zmykaja spowrotem w busz. czy nie moga
      zaakceptowac obyczajnosci bialych, przystosowac do zycia w wygodzie? czy
      przywoluje ich duch buszu, gnebi nedza krewniakow, swiadomosc roznic
      egzystencji?
      jakby to interpretowac Kazik w wielu przypadkach zadziala po prostu prejudice.
      jak w wielu krajach jest to problem mniejszosci narodowej ciagle nie
      rozwiazany.
      cieszy mnie ze na zakonczenie dodales, ze jakby nie bylo onie sa u siebie, zeby
      wszyscy o tym pamietali :))))
      pozdrawiam
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 15.02.04, 12:18
      A w czym Wam oni przeszkadzaja? Czy swoim zachowaniem przeszkadzaja w zyciu
      innym, dlaczego ceny domow spadly na tych terenach? Pytam z ciekawosci, bo
      niewiele wiem o ich kulturze. Czy dzisiaj sa oni niebezpieczni? Chyba w niczym
      nie przeszkadzaja ludnosci bialej?
    • yvona73pol 15.02.04, 13:45
      hej, witam slonecznie,
      najpierw odpowiem Kamili, zastrzegam, ze zaslyszane - oprocze tego co napisala
      Pysiek, i co juz slyszalam tu i owdzie, jest jeszcze druga strona medalu -
      panstwo australijskie w ramach "zadoscuczynienia" postapilo jak usa z
      Indianami, tzn. pieniadze na utrzymanie, studia i nauka gdzie chca bez
      egzaminow i te pe, co jakby nie bylo degeneruje.... jezeli chca w ten sposob
      cokolwiek "odkupic" to prosze bardzo, jakos w to nie wierze... ale rowniez sa
      takie tereny w Australii - srodek kontynentu, gdzie sa wieksze spolecznosci i
      troche biora odwet, na przyklad mozna zostac okradzionym w bialy dzien, lub po
      zebach i niestety nikt palcem nie kiwnie, bo podniesie sie larum, ze
      dyskryminuja.... te rzeczy wiem od innych, nie spotkalam sie jeszcze z zadnym
      objawem sympatii/antypatii, wiec nie twierdze ze to pewnik; z drugiej strony
      moja wspollokatorka byla pare razy bardzo agresywnie zaczepiana przez
      Aborygenow w dosc niedwuznacznych celach, i w Perth, i w Sydney; ja widzialam
      wieksza grupe w okolicach Centralu i musze powiedziec, ze nie mialam ochoty na
      jakikolwiek kontakt - oczom moim ukazal sie widok rodem z Polski po wyplacie -
      grupka meneli, nieco halasliwych, tacy, co to sie ich omija lukiem;
      osobiscie "znam" jednego Aborygena, tzn. mijam go idac tunelem z dworca wlasnie
      Centralu, siedzi i maluje swoje obrazeczki, zadne wielkie dziela, ot tak
      sobie "tlucze" kolejne malunki, bez zadecia, ale chyba to musi lubic, bo
      wytrwale siedzi i maluje; a moze jest bezdomny? (z wyboru?).... opinie ciezko
      sobie wyrobic, i nie chodzi o to ze to,co robia (chodzi mi o agresje) maja do
      tego prawo, bo tez powstaje pytanie, czy odwet brany na bialych obojetnie
      jakich, byle bialych, jest uzasadniony, no ale odwety zazwyczaj nie sa
      popelniane z zimna krwia, wiec o uzasadnieniu raczej ciezko mowic...
      no to tyle z powaznych tematow, Australia ma jeszcze inne grzeszki na sumieniu
      (wojna burska na przyklad...)...
      co do tematow lekkich, a wlasciwie bieliznianych, spiesze nadmienic, Mojito, ze
      brak szwow niekoniecznie jest oznaka niebytu; bywaja majtki i majtki;-)....
      co do amorka, to na mnie sie ostatnio obrazily, ale wcale ich nie straszylam,
      pewnie jest wiele emergency gdzie indziej;
      co pije? rozne rzeczy, aloes ostatnio rzadziej, bo wrodzone lenistwo, tudziez
      brak czasu nie pozwala mi wybrac sie do zrodla.... ale w ramach cos za cos
      zachowalam sie dzis jak rasowa kobieta i nabylam kolejna pare obuwia (to
      wspaniale wejsc do sklepu i odnalezc wreszcie swoj rozmiar, i nie spotkac
      zadziwionego wzroku pani expedientki, mowiacy "przeciez taki rozmiar w damskich
      nie istnieje", vide Polska);
      a tak w ogole, postanowilam na przekor wszystkiemu i okolicznosciom dosc
      niesprzyjajacych vel stressujacych tryskac optymizmeme i humorem, co niniejszym
      czynie;
      jak jeszcze nie padne w objecia Morfeusza (;))))), to sie odezwe z przepisami...
      caluski,
      Iwona
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.02.04, 14:23
      A skad Ty jestes? Mozna zapytac?
    • santia 15.02.04, 17:35
      Witam Was Kochane Ludziki ponownie;-))

      Wróciłam nareszcie z tych nart. Byłam około 30km od najbliższego internetu,
      więc kiedy wróciłam, jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałam już 185 wpisów,
      ale jesteście płodni;-))

      Byłam w Czechach i stwierdzam, że Czesi (śląskie ich wydanie) to przemili
      ludzie i też mają fascynujące góry. Piszę też, bo wcześniej byłam zafascynowana
      Słowacją, przejechałam ją w każdym kierunku, uwielbiam słowacką kuchnię
      (wymieszaną czeską z węgierską). Mieszkałam wysoko na stoku, więc o poranku na
      narty w dół a wieczorem wyciągiem w górę. To było super. Kupa śniegu. Wow chce
      się żyć!!!

      Sorry muszę już lecieć do teatru na "skąpca"; odezwę się póżniej.
    • tizedik 16.02.04, 00:09
      Ja to juz chyba mowilam; wystarczy 2 dni nieobecnosci, zeby za wami nie nadazyc.
      Majtki, windy, Aborygeni, milosc na cale zycie...
      Za duzo tematow na watku, za duzo problemow (pardon, wyzwan, jak mowi Mojito) w
      realu.
      Biez wodki tego nie rozbieriosz, jak mawiaja starozytni....
      Mojito, dzieki, ze pamietasz :-) Ja za ciebie tez....
      A jak juz sie wyspie (no, przespie, bo na wyspanie juz sie nie zanosi), to do
      was znowu wroce.
      Swoja droga, ciekawe, czemu meska reprezentacja watku tak zainteresowana babska
      opinia o sobie. No dlaczego?
    • mojito 16.02.04, 00:31

      Wotajcie Wszyscy,

      Iwona,
      zgadzam sie z Toba absolutnie. Sam szew (lub jego brak) jest tylko
      jednym, niekoniecznie precyzyjnym, elementem oceny bytu lub niebytu majtek.
      Inne elementy dokladnego ustalenia tego faktu nie zawsze sa nam dane.
      Wydaje mi sie, ze zakup nowej pary butow jest jedna z czynnosci przynoszaca
      natychmiastowa poprawe nastroju kobiecego.

      Annbu,
      z ponczochami to fakt. Nie latwo jest byc kobieta.
      Temat wyzszosci rajstop nad ponczochami samonosnymi lub odwrotnie
      mam nadzieje wyczerpac z Wasza mila pomoca przed sezonem wiosennym
      lub najpozniej letnim :))).

      Amorka steroryzowalem tylko na ten wlasnie dzien. Rana postrzalowa
      w posladek rozproszylaby mnie znacznie a musialem byc wowczas nierozproszonym.

      Poeto,
      zgadzam sie, ze jest mieszanka. Proporcje sa w indywidualnych przypadkach
      rozne.

      Tizedik,
      ja, osobiscie, jestem ostrozny z pytaniem kobiet o opinie o nas.
      Troche mezczyzn znam i wiem, ze moga one byc rozne.

      Pysiek,
      sadzisz, ze te majtki w windzie byly bawelniane?

      Pozdrowionka dla Was wszystkich,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 02:11
      teraz to mnie zmartwiles, czy faceci naprawde tylko w tych dwoch wypadkach
      mowia kocham ? Albo ja jestem jadna z tych szczesliwych albo z glupich w takim
      razie bo jakos troszke inne wrazenie jak do tej pory odnosilam i mam szczescie
      znac facetow ktorzy naprawde kochaja, albo tak mi sie przynajmniej wydawalo do
      tej pory, nawet smialam twierdzic ze faceci sa zdolni do wiekszej milosci niz
      kobiety, ale teraz to juz mi wszystko w glowie poplatales wiec chyba sama nie
      wiem w co wierze lub powinnam wierzyc.

      Tak wogole to skad Ty do nas piszesz? nie wiem czy przeoczylam czy tez nie
      pisales, rozumiem ze z Europy, Niemcy?

      Ja osobiscie zawsze mialam i mam dobre zdanie o facetach (wyjatki potwierdzaja
      regule) no ale cale zycie traktuje rodzaj meski jako obiekt sexualny i moze
      dlatego nigdy sie nie rozczrowalam (no moze raz czy dwa hihihi) Tak wogole to
      faceci sa fantastyczni bo kazda kobietka moze sobie znalezc takiego jaki jej
      pasuje, brutala, misia do przytulania, malego chlopczyka, macho, lub co kolwiek
      innego jej do szczescia potrzeba.

      pozdrawiam cieplutko i zycze bardziej optymistycznego spojrzenia na stosunki
      damsko meskie :)) w majtkach czy bez
    • poetal_liryczny 16.02.04, 02:39
      smutne, ale prawdziwe Asia :-) nie znam innych przypadkow.
      na pocieszenie moze, skoro Ty znasz inne przypadki jest to tylko potwierdzenie
      ze Ciebie bardzo pozadali.....
      tak pisze albo z Niemiec albo z Polski
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 02:48
      no masz teraz to mnie dobiles piszac to w czasie przeszlym,, pora umierac
    • poetal_liryczny 16.02.04, 03:01
      o przepraszam , to mial byc komplement :-)
      czas przeszly nie byl planowany. mam nadzieje, ze rownie jestes pozadanaobecnie
      i nie pisze o pozadaniu na tym watku ;-)
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 03:25
      jezeli to mial byc komplement to przepraszam ze odebralam inaczej, i oczywiscie
      dziekuje za komplement :)

      na ktorym watku piszesz o pozadaniu? chetnie poczytam

      nie bardzo zgadzam sie z Twoja opinia bo wydaje mi sie ze i milosc i pozadanie
      moze miec wiele odcieni i chyba byloby ujma dla rodzaju meskiego stwierdzenie
      ze tylko wtedy mowia kocham jezeli pozadaja kobiety lub maja z nia dzieci, to
      tak jakby powiedziec ze mezczyzni nie sa zdolni do milosci a jedynie zdolni do
      zaspokajania swoich potrzeb seksualnych. Zdaje sobie sprawe ze kobieta i
      mezczyzna maja troszke inne podejscie do sexu, ale bede sie upierac ze faceci
      kochaja tak samo mocno jak kobiety lub i mocniej :)
    • poetal_liryczny 16.02.04, 03:39
      musze uscislic wiec moja wypowiedz.
      napisalem, ze nie pisze o byciu "pozadana" w znaczeniu "potrzebna" na tym Twoim
      watku, prepraszam ze nie wyrazam sie jasno. to z przepracowania.
      co do reszty nie bede sie rozwodzil, ale tak niestety jest. przynajmniej w moim
      przypadku :-) kiedy pozadanie wygasa roznie bywa, albo mam ochote podtrzymac
      znajomosc bo zdazylismy sie dobrze zaprzyjaznic i zrozumiec, albo nie. mnie
      jakos udaje sie zyc w tym stylu i jst tak wygodnie, chociaz nie mowie ze jak
      trafie na jedna jedyna ktora mnie zaskoczy, moze zlamie w jakis sposob, bede
      spiewal inaczej :-) zycie jest nieprzewidywalne
      no i oczywiscie ze mezczyzni kochaja tak samo mocno jak kobiety, a co jest
      mocno dla Ciebbie?
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.02.04, 15:03
      Mężczyzni potrafia bardzo mocno kochac, czesto bardziej niz kobiety.
      Przynajmniej z moich doswiadczen i spostrzezen tak wynika. Sa tzw. olewusy, ale
      pisze o normalnych facetach, o wiekszosci. panowie bardzo poswiecaja sie dla
      swoich pan, potrafia duzo im dac od siebie, wciąż zaspokajają potrzeby kobiet,
      nie tylko te seksualne i materialne, ale i te glębsze...
      Ja mam szczescie, ze znalazlam mojego meza- taki dobry z niego czlowiek! Chocby
      dlatego, ze ze mna wytrzymuje hehe.
    • kazachstan 16.02.04, 03:21
      dzien dobry,

      Santia znam tez czeskie tatry, bardzo piekne miejsca. jak dlugo tam jestes,
      tylko urlop czy dluzej? i snieg, fantastycznie. u nas tez wprawdzie mozna na
      narty wybrac sie w lipcu, sierpniu, ale klimat sie z rokiem na rok ociepla i
      sezon narciarski na Kosciuszko jest coraz krotszy. no i jeszcze po moim wypadku
      nie moge wogole jezdzic na nartach, a szkoda.
      no i temat majtkowy nam sie przeciagnal. moja Pani powiedziala, ze im wiecej do
      rozbierania tym lepiej i im wiecej do ukrywania, tym bardziej sie pozada. musi
      miec racje, doswiadczona kobieta i jakos tak mnie zaczarowala.
      pozdrawiam
      Kazik
    • Gość: Melody z Sydney IP: 203.185.240.* 16.02.04, 04:57
      Hi,

      nie wiem nic o czeskich Tatrach, ale o takiej postawie jaka reprezentuje tu
      Poeta to moge napisac. nie jestem stara i wygladam przecietnie, nie narzekam na
      brak towarzystwa. to jest ogolna tendencja wsrod mezczyzn i mlodych i
      starszych, zeby sie nie wiazac, bo tak wygodniej. im glownie chodzi zeby miec w
      zyciu fun, zabawic sie i robic tylko to co ma sie ochote. jakiekolwiek wiazanie
      pociaga pewne obowiazki, nawet jak sa niewielkie. mezczyzni lubia teraz zdbac o
      swoje potrzeby, wiec i owszem spotykam sporo interesujacych facetow, ale zaden
      nigdy nie wyszedl z jakas propozycja, albo nie mial w stosunku do mnie
      powaznych planow. nawet wspomienie o wspolnych wakacjach wywolalo panike w
      oczach jednego chlopaka. wsrod moich znajomych i kolezanek ta tendencja tez
      zaczyna dominowac, to o tym pisala Saba, ze tak jest w Holandii, o kontraktach
      mieszkaniowych. tu nawet to nie jest potrzebne, bo po 6 miesiacach wspolnego
      mieszkania, para taka jest prawie zalegalizowana prawnie jako de facto. mysle,
      ze instytucja malzenska przestaje miec takie znacznie jak kiedys, a jeszcze
      niedlugo przestanie istniec. nie pisze tak ze mezczyzni sa winni, obie strony w
      rownej mierze sie dolozyly. pisze to zupelnie nie popierajac z zadnej stron.
      nam kobietom jest trudniej byc samotna z wyboru bo ciagle tkwia w nas stare
      przekonania i nie ma co sie oszukiwac, ciagle jestesmy dyskriminowane.
      pzdrawiam
      Melody
    • pysiek13 16.02.04, 07:39
      Hi Melody,

      och ci niedobrzy mezczyzni 'im glownie chodzi zeby miec w zyciu fun, zabawic
      sie nie wiazac, bo tak wygodniej' napisalas.
      a Tobie o to nie chodzi?
      och my biedne myszki !!!!!!!
      let's have one more tequila and have sex with a cat :))))))
      cheers
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 08:02
      eeee Pysiek upraszczasz, nam nie tylko o fun chodzi ale glownie o to zeby facio
      na nas pracowal, zapewnil dostatnie utrzymanie, pobudowal dom z kolumienkami,
      urzadzil go wedlug naszych pomyslow, splodzil kilka uroczych i madrych
      bobaskow, lozyl na ich utrzymanie jak i na nasze, kochal swoja tesciowa,
      zabieral nas na wywczasy, kupowal kwiaty i czekoladki, otaczal nas opieka, byl
      zawsze na nasze uslugi uroczy i opiekunczy, zawsze w dobrym humorze nawet jak
      nas czesto glowa boli, wozil nas dobrym samochodem, otwieral drzwi przed nami,
      byl majsterklepka, dobrym kochankiem i wpatrzonym w nas jak w obrazek itd itd

      hmmm sex with a cat, no to ja poprosze poczworna tequile :)))
    • mojito 16.02.04, 08:03

      Witajcie Wszyscy,

      mialem przeczucie aby w zadnym przypadku nie pytac o Wasza, kobieca, opinie
      o nas. Mam swiadkow na forum, ze odradzalem.
      Boje sie pomyslec co przeczytamy gdy ktorys z moich forumowych kolegow
      bedzie nalegal. Jestesmy be i to nam powinno wystarczyc.

      Pysiek,
      o tequili wspominajac to wczoraj sprobowalem "prairie fire".
      Cztery czesci tequili i jedna tabasco dolana na gore.
      Odczucia zgodnie z nazwa.

      Pozdrowionka,
      mojito.
    • pysiek13 16.02.04, 08:12
      Asia, Mojito :))))))))))))
    • mojito 16.02.04, 08:14

      Jestes kochana Pysiek, ze nie zostawilas mnie na dluzej
      samego na tej stronie. Juz zaczynalem sie bac.
      Asienko,
      :)))).
      mojito.
    • poetal_liryczny 16.02.04, 08:17
      no dobrze ja tez tu jestem ;-) moze to ja zaczalem. napisalem szczerze co
      mysle, a Asia zreszta domagala sie zeby byc politicaly incorrect, wiec jestem.
      sex z kotem Pysiek, naprawde?
    • mojito 16.02.04, 08:21

      Witaj,
      moze teraz juz pisz co druga mysl :))).
      Jest poczatek tygodnia i duzo moze sie nam dostac.
    • pysiek13 16.02.04, 08:33
      OK, dajmy spokoj, jestesmy sobie nawzajem potrzebni :)))))
      niektorzy lubia tak jak Bozia przykazala, inni lubia w poprzek
      Thanks God that I am atheist
      take it easy
    • mojito 16.02.04, 08:37

      :))))))))))))))))))))))))))))))).
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 08:41
      no to ja poprosze jeszcze jakiegos drinka, byle byl mocny,, cos mi ten kot pod
      skore zalazl, musze chyba zalac tego robala
    • pysiek13 16.02.04, 08:46
      no pewnie Asiu, co bys powiedziala zeby zmienic proporcje w Mojito tequila: 3
      porcje tabasco i jedna tequila?
      Mojito
      :))))))))
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:35
      witajcie kochani
      skoro przerabiacie stosunki damsko-meskie i mesko-damskie ( inne mnie nie
      intersuja :) to sie chetnie przylacze ...
      Asienko piekne to co napisalas ale czy jest na tym swiecie choc jeden taki co
      sprostalby tym wymaganiom ? badzcie realistakimi moje panie, facet to tylko
      czlowiek, ma prawo do humoro, pomyslek , splodzenia nie tego czego bysmy
      oczekiwaly, zapominania o waznych datach ( o zgrozo !! ) ale tak ogolnie to bez
      nich byloby bardzo nudno, wiec niech sa jacy sa, jest w czym wybierac :))
      czy ktos w tym gaszczu dyskujsji przeczytal ode mnie walentynke ?? :(
      no chlopaki a gdzie buziaki ??
      sciskam papa milego wieczoru, dnia, poranka ( dzien dobry Mojito , masz ciekawa
      profesje, bawiles sie kiedys z delfinami ? )
      Witam wszytskich nowoprzybylych i pozdrawiam serdecznie !!
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 08:44
      Iza no cos ty!!!! faceci tez maja jakies prawa???/ rane kobieto skad Ty to
      wytrzasnelas

      ehhh nie przejmuj sie na moje Valentynki tez nie zwrocili uwagi, jakos skapia
      caluskow ostatnio :((((
    • mojito 16.02.04, 08:46

      Czesc Iza,
      dzieki za zyczonka/buziaki.
      Zwracam z procentem.
      Delfiny mialem okazje dotykac.
      Trzymaj sie cieplo i milego dnia.
      mojito.
    • Gość: kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.02.04, 14:34
      Ojej! Miales do czynienia z delfinkami? Zazdroszcze Ci :) Uwielbiam je. Jak
      bylismy z mezem w Turcji, to specjalnie pojechalismy na jedodniowa wycieczke
      rejs statkiem, zeby zobaczyc delfinki, podobno czasem podplywaly do statku
      (cala rodzinka), przez cala wycieczke wypatrywalam ich...bezskutecznie, moze za
      bardzo chcialam :(
      A skad Ty jestes Mojito?
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 16.02.04, 16:21
      Mojito, dotykac? Nie skusiles sie na poplywanie z nimi? ja sie skusilam i
      podobalo mi sie! najbardziej chyba to jak sie potrafia smiac :-) no i
      oczywiscie jak mnie noskami spod stop wyrzucily nad powierzchnie wody!
      spryciarze..
      Kamila, delfiny mozna tez spotkac np w morzu Jonskim wokol wysp greckich, gdy
      bylismy pare lat temu na rejsie to nam regularnie towarzyszyly..
    • mojito 17.02.04, 03:35

      Kamila, Saba witajcie,
      z Filadelfii. Troche plywalem, troche ostroznie dotykalem
      w Meksyku w duzym basenie z czterema delfinami.
      Pozdrowionka,
      mojito.
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:46
      tak, dobry pomysl, kazdy orze jak moze i gdzie chce !!
      Pokoj, tolerancja, wsparcie ...
      no to zdrowko za nas i za was i za wszytskich !!( ja jak bede po pracy
      dla palacych ! wiecie, ze 2 lampki czerwonego wina likwiduja szkodliwosc 1
      wypalonego papierosa ? kazdy ma ponoc jakies uzaleznienie ...:)
      do uslyszonka !
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:52
      Asienko
      nie oburzaj sie tak,naprawde wiecej zyskasz od tych co maja 3 nogawki w ten
      sposob, ja to przynajmniej sprawdzilam i skutkuje do dzis :)
      inaczej wszytskich by nas odeslali na Wenus a ich na Marsa i co dalej ?
      seksmisja czy matrix ?
      Asienko kochana ty masz wiekszy staz wiec z szacunkiem podhcodze ale nie sadze
      by moglo byc inaczej. Slusznie mowia ze udany zwiazek to zasluga kompromisu. No
      istnieje jeszcze szansa ze sie super dobierzecie jako parka, niektorzy maja
      wiecej szczescia w tej branzy :)
      na koniec masz jeszcze dodatkowe usciski ode mnie z sympatii :)
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 08:55
      Mojito a ty wstales juz, kladziesz sie czy przeoczylam jakis watek i saczysz
      teraz mojito w innym landzie kuli ??
      upss az taka nieuwaga z mojej strony ?
    • mojito 16.02.04, 08:59

      Witaj,
      Filadelfia jeszcze nie spi. Zaraz sie polozy.
      Czekam na Hypnosa, poniewaz Iwona uwiodla
      mojego Morfeusza i teraz jest do niczego.
      Zdrowko,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 16.02.04, 09:05
      Iza dziki wielkie, alez ja sie nie oburzam, jajka sobie wielkanocne robie i
      tyle, kocham facetow wszystkich razem i kazdego z osobna :)))

      Poeta wiesz Mojto i Gunther to na ogol sa tacy correct ze czlowiek nie sie
      czego czepnac a jak baba sie nie ma o co zachaczyc to o czym ma gadac, jak ma
      to mozna sobie pozartowac chociaz :))

      Mojito kurcze tu widze kobitki maja jakies informacje o Tobie tylko ja widze w
      stanie blogiej nieswiadomosci na Twoj temat zyje,, jaki Ty masz zawod? korcze
      co poniektore to umia miedzy wierszami chyba czytac a ja to nie umiem tego co w
      wierszu nawet ,, a niech to ,, starzeje sie

    • mojito 16.02.04, 09:12

      Zdrowenko Asiu,
      eeee tam. Nie mam zawodu. To tylko kobieca wyobraznia :))).
      Czego to kobiety mezczyznom nie przypisza.
      Buzka,
      mojito.
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 09:18
      unika odpowiedzialnosci...mialo byc ale sie nie zmiescilo. Mojito kochanie, ty
      sam sie przyznales do fakultetu z oceanografii. To piekne zajecie, jak wiele na
      tym swiecie wiec skad takie zaprzeczenie ?
      Asiu , nie starosc to ze cos omijasz bo mnie sie takze zdarza. Duzo info do
      przerobienia, nie sposb czasem nadarzyc. Sadze ze z Toba wszytsko OK, wazne ze
      jestes z nami !
      "ruszaj sie Bruno idziemy na piwo, niechybnie brakuje tam nas ...!!!"
      zdrowko, dzien doberki i dobre nocki ...
    • mojito 16.02.04, 09:32

      Iza, ide spac. Nareszcie Hypnos sie pojawil.
      Bedzie teraz wahadlowo ruszal zegarkiem.
      Do fakultetu sie przyznalem, do jego wykonywania jako zawodu nie.
      Dobranoc i milego dnia,
      mojito.
    • Gość: Numbat IP: *.goldcoast.qld.gov.au 19.02.04, 04:16
      Witam wszystkich i pozdrawiam cieplo Asie!

      W trakcie " natloku spraw i projektow", wpadlem na chwile do komputera.
      Asiu mam nadzieje ze ten potezny sztorm ktory "zachaczyl" w tym tygodniu
      o New Zeland - nie "zatopil" Twojego domku. Widzialem zdjecia w tv i w prasie
      australijskiej. Ewakuowano setki ludzi- 2 osby zginely-. Sa "lekkie obliczenia"
      ze ten sztorm -bedzie kosztowac blisko 100 milionow dolarow.
      Relacje z New Zeland- poraz pierwszy w historii tego kraju zdazyl sie tak
      potezny storm. Miasto Feling - na polnocno-wschodniej stronie , kompletnie
      zostalo zalane woda, mosty zostaly zalane, samochody zmyte, hektary
      ziemi dolowanie zostaly kompletnie zalalne.
      Ten sdztorm zaczal sie w niedziele. Sila wiatru 167 km!!!
      Setki domow pozostalo- bez wody pitnej, pradu.
      Rurociak ktory ,znajduje sie na poludniu North Island-( ktorym przesyla sie
      naturalny gaz) przestal dzialc.
      Coz mysle ze powoli wszystko bedzie powracac do normalnosci.
      Wiem ze z Australii "ruszyla" sasiedzka pomoc.
      Tysiace zwierzad,stracilo zycie, farmerzy swoje warzywa, owoce.i tak dalej.
      Coz w Australii obecnie mamy bardzo gorace i bardzo parne lato, w sobote ma byc
      na Gold-Coast prawie 40 stopni i tzw. parnosc powietrza -prawie 90%!!!!
      W prasie tutejszej ostrzeznia ,jak przezyc te pare dni takiej makabrycznej
      goraczki i dusznosci w powietrzu.
      ( ogolnie ze
      wzgledu na zmiane klimatu na swiecie, coraz czesciej beda sie dzialy podobne
      historie.Ogolnie naukowcy twierdza ze musimy ograniczyc- ped "ku wlasnej
      zagladzie".Trzyma kciuki ze u Ciebie i ludzi miesdzkajacych na New Zeland
      wszystko ok. Cieplo pozdrawiam do nastepnego klikniecia.

      ps. postaram sie przedzwonic.


    • Gość: Melody IP: 61.88.129.* 16.02.04, 09:20
      Moze nie wyrazilam sie odpowiednio, ale nie mialam zlych intencji. chodzilo mi
      zeby powiedziec ze w dzisiejszych czasach i mezczyzni, tak jak kobiety inaczej
      patrza na partnerstwo.
      nie chce byc pain in the neck, ale moze w takim razie Pysiek powiesz szczerze
      czy nie marzysz o normalnym domu, takim z mezem i dziecmi?
      pzdrawiam
    • yvona73pol 16.02.04, 10:30
      oj, generalizacje sie tu wdaly;
      a ja wam powiem, ze oprocz szuj i innych kwiatkow po obu stronach "barykady" -
      i to takich elementow, ze rece opadaja i sie nie chce wierzyc (nestety :((), to
      po obu stronach sa calkiem fajne egzemplarze, a te rozne oczekiwania, jesli
      tylko brane sa troche pod wlos i z humorem, to jest calkiem zabawne, jest co
      wspominac, wypominac (w zartach) i generalnie "przyprawiac" kolejne dni roznymi
      przyprawkami.... bo Asienko, wspomnialas o wymaganiach pan, a panowie
      wstydliwie milcza na temat co poniektorych wymagan poniektorych menow; nie bede
      tu przywolywac, bo i nie ja powinnam, ale pewne dosc dobrze znam, pomine
      milczeniem ;)
      co do kota to moze tradycyjna way bedzie lepsza....
      Mojito, ja wcale nie zbalamucilam Morfeusza, to tak calkiem przypadkiem, z jego
      strony, jak mi sie zwierzyl, to od pierwszego wejrzenia, ja troche nie bylam
      pewna, ale widzac wytrwalosc, pomyslalam, no coz, sprobujemy; no i tak to trwa
      i zanosi sie na happy end ;-)
      jeszcze jedna rzecz - w ramach radykalnych ciec postanowilam, przybylam i ....
      zmienilam fryzure! i moge wam panowie zdradzic, dlaczego niektore panie
      uwielbiaja chodzic do fryzjera - otoz to boskie uczucie, gdy ktos zajmuje sie
      wlosami, czesze, obcina, uklada, moze trwac wieki.... niestety zazwyczaj trwa
      zdecydowanie za krotko.... no ale efekt, zadowalajacy, pozostal, wiec z nowa
      fryzura robie furore i jakos promienniej sie wokol zrobilo...
      Asienko, kabaczki mozesz jak leczo, albo ratatouille, ale tez mozesz pokroic w
      talarki i smazyc w ciescie nalesnikowym, a ciasto owo mozesz wzbogacic ziolami
      i startym parmezanem, bardzo sympatyczne placuszki wychodza...
      co do fasolki, to potrzebuje wiecej danych, bo jesli zolta, to mam pewien
      przepis made in mama, czekam na instrukcje....
      pozdrawiam wszystkich i sle caluski,
      Iwona z nova fryzvra ;))))))
    • kotkanadachu 16.02.04, 11:22
      weszlam ja ci sobie dnia ktoregos na Forum Polonia,, jakos szybko ucieklam bo
      sie zniesmaczylam, ale ze czasem sie lubie zniesmaczyc to polazlam tam dzis
      znowu, my tu o dupie Maryni za przeproszeniem Panie dziejku,, a nam w kraju
      pomniki buduja
      jakby znajomych nickow tam nie znalazlam ale pisanie swojskie choc pod innym
      pseudonimem choc to najmniej wazne. Tym co nie czytali serdecznie polecam i o
      komentarze sie dopraszam, bo mnie ta wiadomosc tak na duchu podniosla ze mi
      stosunki damsko meskie nie w glowie. Co prawda krew mi szybciej krazyc zaczela,
      rece trzesiawki jakiejsik dostaly a proszki na cisnienie gdziesik ten kot od
      sexu ogonem machnal, a niech to Panie Dziejku kochany, toc ja sie teraz do dni
      moich ostatnich nie wyplace a pewno i wnuczki moje jesli takowych doczekam.

      W nasmielszych marzeniach moich nigdy sie nie spodziewalam ze sie pomnika
      doczekam i to jeszcze nie gdzies tam na uboczu jak ten wasaty dziadunio co go
      obok Placu Defilad w ukryciu postawili ale w miejscu centralnym to dzielo
      sztuki ma stanac.
      Teraz to ja wiem po co mnie sie udalo Was tu zebrac, bo my musim kupa Mosci
      Panowie, do kiesy siegnac i wspomoc sprawe sluszna a nie wyjerzdzac tu z
      jakimis trele morele tematami. Tam Nasz Rzad o nas dniami i nocami mysli a my
      syny wyrodne nic tylko pyski zachlewamy albo po swiecie sie szwedami zamiast
      wdziecznosc swoja okazac.
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 16.02.04, 13:05
      jak to koty na dachu, walesaja sie cigale a czasem zachacza na chwile do kogos
      kto sie przyplacze i da dobrze zjesc...aby znowu potem cichaczem sie wymnknac.
      zatem mowimy o tym co nas cieszy, co martwi i jak nam sie wiedzie kotku !
      ;)))
      Pysiek rozczulilas mnie tym postem, chyba musze do tepaeuty !
      pozdrowionka :)
    • Gość: Pysiek13 IP: *.f.007.syd.iprimus.net.au 16.02.04, 11:38
      Melody, przepraszam musialam sie najpierw wyplakac i nie dosc, ze chusteczki mi
      skonczyly, to nawet papier toaletowy. teraz to bedzie w rekaw, wiec szlochajac
      pisze:
      maz rosly jak dab, wraca z pracy z prawdziwa skorzana teczka. slysze jak
      podjezdZa, mam nadzieje juz elektrycznym BMW, pod nasz dom, splaty tylko 10lat
      na dogodnych procentach. rzucam sie do przeciw-wlamaniowych drzwi (Made in
      Israel) by powitac meza usmiechem i pocalunkami, przepraszajac zarazem, ze mam
      mokre rece, ale wlasnie sprawdzalam czy ziemniaki doszly.wegetarianska dziatwa
      wraca z eksperymentalnej tolerancyjnej szkoly i razem przy stole omawiamy
      najnowsze filmy z internetu, a potem zasiadamy przy virtualnym kominku, przy
      ktorym rozwiazle przeciaga sie nasz pies firmy Bosse. potem moj maz feminista
      zmywa, a ja przegladam notowania gieldy, przez mobile place rachunki i wysylam
      SMS do tesciowej, ktora jest profesorem fizyki w Cambridge, a jej maz ma
      gabinet kosmetyczny dla panow. Rewelacja! maz w ogole mi nie nudzi, wciaz
      bowiem odkrywamy sie na nowo.jest jak za czasow naszych pierwszych e-maili, sex
      namietny i regularny wedlug zalecen teraupety, nawet po tym, jak utylam 20 kg
      po dziecku i jak maz opowiedzial mi juz swoje dziecinstwo 100 razy. kiedy maz
      wychodzi z kolegami na piwo,ja z rozkosza oddaje sie obowiazkom domowym.
      zyc nie umierac ;))))
      mam nadzieje ze wszyscy maja build-in shock-proof shit-detector czego sobie i
      wam zycze
      pozdrowionka
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 16.02.04, 13:21
      No, widze ze was tu troche znowu ponioslo...
      Przez niektorych z kolei wyczuwam, ze przemawiaja jakies dziwne uczucia, ni to
      cynizm, ni to zart, ni to ironia.. chec skompromitowania tych naiwnych ktorzy
      wierza w milosc nawet jesli wiaze sie z kompromisami i poswieceniem..? Czyzby
      jakies kompleksy, rozczarowania, frustracje? Straszliwie mnie korci do reakcji
      na niektore posty, ale wstrzymam sie przed wyciaganiem zbyt pochopnych
      wnioskow.

      Pozdrawiam
      Saba

    • mojito 16.02.04, 19:57
      Witajcie Wszyscy,

      dzisiaj zimno. Minus osiem stopni C.
      W poblizu sa male wloskie delikatesy. Sprzedaja przygotowane jedzenie
      (salatki, ryby, makarony). Robia na miejscu sandwicze. I maja zupy.
      Oh, zupy ich mac. Wspaniale. Oslabiajace. I roznorodne. Slownictwo moje
      jest zbyt ubogie aby je opisac. Rabelais w Gargantui chyba probowal.

      Wystawione w oknie i na zewnatrz czarne tablice z wypisanymi kreda
      zupami dnia (dwie/trzy) sa czytane przez zainteresowanych z uwaga wieksza
      niz nowojorskie notowania gieldowe.

      W porze lunchu najczesciej zadawanym pytaniem jest pytanie : "Co dzisiaj
      w delColle?" Jedni wiedza, drudzy przypuszczaja, inni zgaduja i marza...
      Czasami telefon musi rozstrzygnac wyrazne ozywienie.
      Wszyscy milkna gdy po drugiej stronie czytane sa notowania z tablicy.
      Wiadomosc powoduje wybuch euforii u jednych, przygnebienie i zrezygnowanie
      u innych. Niektorzy maja mieszane uczucia. Jest grupa niezdecydowanych.

      Zupy bywaja przerozne. Italian wedding, pomidorowa z ryzem i bazylia,
      chicken escarole, chicken pastina, krem z ziemniakow z leek (chyba por/a?),
      krem z grzybow, New England clam chowder, beef barley, minestrone i moja
      ukochana z czarnej fasoli lub soczewicy. Oh, mama mi... Wzruszylem sie.

      Ich wybor zmienia sie codziennie. Nikt, nigdy nie wie jakie beda nastepnego
      dnia. Sa zaklady i czyste spekulacje. Jest to do dzisiaj najskuteczniej
      strzezona tajemnica w miescie.
      Probowalismy zlamac Luiggi i miec insider`s information.
      Obiecalismy naszej doswiadczonej kolezance gore zlota i wyslalismy ja
      aby oslabila Wlocha. Wrocila po godzinie. Bez zup. Podlamana i lekko
      watpiaca w swoja powszechnie znana kobiecosc. Luiggi ofiarowal jej
      sandwicz bez oplaty (i zobowiazan), propozycje randki, udzial w businessie.
      Dorzucil jeszcze wloska propozycje malzenstwa ale sekretu zupy nie wyjawil.

      Odetchnelismy wszyscy z ulga widzac, ze sa jeszcze sprawy swiete
      i sa ludzie nieskorumpowani.

      Dzisiaj duza minestrone.

      Slonecznie Was pozdrawiam,
      mojito.
    • tizedik 16.02.04, 20:33
      U mnie dzis byl barszcz ukrainski; bez falszywej skromnosci - niebo w gebie!
      W delColle na pewno takiej nie maja!
    • tizedik 16.02.04, 20:38
      Ledwo w poprzedniej setce wpisow odbyla sie mala dyskusja na temat Aborygenow.
      Dzis przeczytalam w prasie, ze: "400 tys. aborygenów to 2 proc. ludności
      Australii. To najbardziej zacofana społecznie grupa, której nieszczęśni
      przedstawiciele umierają 20 lat młodziej niż pozostali Australijczycy. Wśród
      aborygenów jest też wyższy wskaźnik przestępczości, bezrobocia, alkoholizmu."

      Dlaczego o tym pisza? Ano dlatego, że: "Przez dziewięć godzin policja z Sydney
      tłumiła rozruchy w aborygeńskiej dzielnicy biedy. Zamieszki wybuchły, gdy
      Aborygeni, czyli rdzenni mieszkańcy Australii, oskarżyli policjantów o zabicie
      17-latka z ich społeczności."

      Tutaj linki:
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1915863.html
      i do oryginalu:
      www.reuters.com/newsArticle.jhtml?type=worldNews&storyID=4364014
      Chyba mi sie nie podoba traktowanie Aborygenow w Australii...:-(
    • Gość: mjr51 IP: *.udn.pl 04.04.04, 10:20
      Tak, wiem jedno. Aborygeni nie mogli tego zrobic. Widzialem wiele filmow o nich
      i wiem, ze nie stac ich na to.
      Yes, I know, Aborygenous don't didn't to do it. I known many movies about its
      live. They haven't to do anythting.
    • mojito 16.02.04, 20:43

      Wierze. delColle jest dla mnie najbardziej zblizona do zupowego
      idealu kulinarnego. Pod nieobecnosc innych.
      Barszcz ukrainski tez lubie. Mial w sobie fasole?
    • tizedik 16.02.04, 20:50
      Mial. To przeciez niezbedny skladnik.
      BTW, ja w ogole bardzo lubie zupy :-)
      Ty pewnie tez ;-)
      W kazdym razie opis "zupowego" eldorado byl naprawde smakowity :-)
    • tizedik 16.02.04, 20:59
      Macho już niedługo całkowicie przestanie kręcić kobiety. Obiektem pożądania
      stanie się wrażliwy, samowystarczalny mężczyzna, który w wolnych chwilach z
      rozkoszą oddaje się codziennym przyjemnościom - bywa w najlepszych sklepach,
      knajpach, klubach fitness, u fryzjera albo z radością spędza czas z żoną na
      zakupach.

      To nie moja opinia!!!! Tak mowi facet, a dokladniej brytyjski publicysta Mark
      Simpson.
      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,1915670.html
      Zgodzilabym sie moze... no ewentualnie... na pewne cechy i zachowania... No,
      nie ukrywajmy, zwlaszcza ostatnie z wymienionych mi odpowiada ;-)
    • gunther_0 16.02.04, 21:23
      o, witaj Tizedik, nic lepszego nie moglo byc napisane na tym forum ;)))
      Tizedik zwalilas mnie na kolana, raczki caluje :)))
      toz to ja, wypisz wymaluj, ja, niech zyje selfconfidence, jak sam nie napisze
      to nikt tu nie zauwazy, he?
      pozdrowionka
    • tizedik 16.02.04, 22:04
      Gunther... raczki wystawiam... misiaczku...:-)
      A jak ostatnio bylo w klubie? A jak u fryzjera, czy dobra zrobil fryzurke? ;-)

      A propos tego co niezej... Czuje sie niedowartosciowana...:-(
      Zwroc uwage, ze Mojito pisze o tym, co jada, a ja o tym, co gotuje...
      O losie kobiety...:-(

      ;-)
    • annbu 16.02.04, 22:19
      Mojito - post o zupach doskonały, gratuluję wrażliwości na miłe, acz proste
      przyjemności i uroki życia! Z żalem wyznaję, że za często sięgam po chińską z
      torebki jedzoną na biegu...
      Co do "metroseksualnych", Tizedik, nie sądzisz, że można tu kilku spotkać wśród
      Panów piszących w tym wątku? Ciekawam, czy malują paznokcie jak David
      Beckham...hihi:)) Gunther? Swoją drogą, czym się cechuje żeński przedstawiciel
      metroseksualnych? I dlaczego "metro"? Czego to ludzie nie wymyślą...?


    • gunther_0 16.02.04, 21:14
      Witajcie,

      to ja wczoraj misnolem ladne posty. Pysiek widze ze natura szydercy znowu z
      Ciebie wyszla ;))) na cale szczescie mam wbudowany build-in...i tak dalej wiec
      wiem co masz na mysli, rozumiem cie bez slow ;)))
      Asienko, o czym Ty piszesz, jaki pomnik, gdzie? nie mam za duzo czasu czytac
      pierdoly na forum Polonia, ale skoro mowisz to musi byc prawda. i ja tez
      poprosze poczworna tequila :)))
      Mojito Amigo,
      a ty o czym ty tu piszesz? delfiny mowisz dotykales? ja nie dotykalem,
      dotykalem za to, no tego.....no tak....
      i z tymi zupami tez wyjechales, Tobie to klepki widze pracuja na
      przyspieszonych obrotach mimo tego mrozu. ladnie tam dajesz w tych barach zeby
      wyrownac temperature ;))) zupy to moja ulubiona czesc menu, jak dobra to moze
      juz reszty nawet nie byc, nawet zrezygnuje z deseru, prosze tylko o repete. tu
      tez w Sydney znajdzie sie dobra knajpe wloska gdzie podaja dobre zarlo, ale nie
      ma takiej tradycji europejskiej. oni tu raczej za Anglikami, takie tam steki,
      salatki, fish and chips. no i jak jestes w Australii to trzeba polubic
      baranine, oni to serwuja na BBQ, czasem nawet dobrze przyrzadzane, chociaz ja
      za baranina nie przepadam.
      Sabcia, witaj, cos malo piszesz, zabiegana? jak pogoda? juz blizej wiosny, nie.
      wczoraj w sklepie dziewczynki mlode sprzataly resztki swiatecznej dekoracji pod
      kierownictwem starszej asystentki. zdziwilem sie glosno, dlaczego sprzataja, a
      one sie rozesmialy i pytaja czy tak bardzo lubie Swieta. no tak Swieta lubie i
      owszem, po co wiec sprzatac dekoracje its only 10 months to go ;)))
      jak sprawy w pracy Saba, chyba juz lepiej. ja nie wiem jak Ty sie nauczylas
      tego jezyka, Twoje pomylki sa urocze. wydaje mi sie ze dutch jest bardzo
      kompleks podobnie jak lacina, nie? zdolna jestes dziewczyna ;)))
      Iza, Tako, Kamila witajcie dzieczyny :))))))))))))))
      Kazik,
      ale sie narobilo z tymi Aborygenami, ale afera. Tak o dobrze pisze, malo tych
      Bluyes nie zaszlachtuja o tego chlopaka. zgadzam sie Tak o z toba calkowicie.
      Iwonka tez dobrze napisala, ze panstwo teraz stara sie Aborygenom otrzec lzy,
      ale to juz po herbacie, za pozno. jak tam sprawy w porzasiu?
      Poeto,
      tu powinienem cos napisac, ale bede znow odwazny i przemilcze. graba
      pozdrawiam was wszystkich, nawet jesli kogos niechcacy pominalem
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 16.02.04, 22:20
      www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=6541
      ”Komisja jednogłośnie przyjęła wniosek zgłoszony przez jej przewodniczącego
      Tadeusza Rzemykowskiego (SLD) o dofinansowanie budowy pomnika Macierz
      Polonii. Przewodniczący komisji, uzasadniając wniosek, powiedział, że ma on
      być symbolem "wdzięczności dla Polaków zamieszkałych za granicą za to, co
      zrobili dla Macierzy, m.in. przez podtrzymywanie ducha polskiego, języka i
      kultury, a także wspomaganie Polski w różnych sprawach historycznych i
      niepodległościowych". Dodał, że pomnik ma być ponadto formą podziękowania
      rodakom zamieszkałym poza granicami kraju za wspieranie Polski przed wejściem
      do NATO, a także za różnego rodzaju pomoc charytatywną, na przykład w okresie
      klęski powodziowej. Rzemykowski poinformował, że pomnik w Parku Ujazdowskim w
      Warszawie ma być odsłonięty w maju lub na początku czerwca podczas obchodów
      15-lecia reaktywowania działalności Senatu.”


      Ależ doprawdy, rodacy...wstańcie z kolan, otrzepcie kurz ze spodni, nie
      stawiajcie nam pomników... i dłoni naszej też nie całujcie... doprawdy...
      nie, nie... nie trzeba, nie trzeba... buty też wyczyścimy sobie sami,
      naprawdę nie ma potrzeby lizać...no, dość, mówię... dosyć tych poufałości, to
      doprawdy krępujące... nie przy ludziach... no, gdzie z tą łapą?... portfel
      zostawcie w spokoju!...dosyć, bo zawołam policję... nie, nie polską...
      prawdziwą policję zawołam....no, już dobrze... już dobrze... głęboko
      oddychać... głęboko oddychać... lepiej już?


      Nie rozpieszczajcie nas podziękowaniami. Rzeczpospospolita dostatecznie już
      wywdzięczyła się Polonii za nasze poparcie polityczne i lobbying za
      członkostwem RP w NATO (1996-99) a uprzednio przeciw ewentualnym roszczeniom
      terytorialnym zjednoczonych Niemiec wobec Polski (1990). We
      wspaniałomyślności swojej, w zamian zafundowaliście Polonii, nie licząc się z
      kosztem:

      * pułapkę paszportową;

      * najdroższe i najupierdliwsze paszporty na świecie,

      * inną interpretację tego samego prawa polskiego w każdym konsulacie RP;

      * bogaty asortyment szykan i drobnych świństw wizowych, paszportowych i
      urzędowych;

      * pompę z dolarami z kieszeni Polonii do skarbu państwa, za pośrednictwem
      złodziejskich opłat pobieranych od nas za całkowicie
      bezużyteczne "legalizacje", "umiejscowienia", poświadczenia, zaświadczenia i
      romaite inne pieczątki, jakimi handlujecie, przy każdej okazji i w dużym
      wyborze, z determinacją, polotem i talentem straganiarza ulicznego w Bejrucie.

      * drobiazgowe przestrzeganie przez RP wobec Polaków na Wschodzie
      postanowień dekretu Rady Najwyższej ZSRR z dnia 29 listopada 1939 roku,
      podpisanego przez J.W. Stalina, na mocy którego obywatelom zajętych terenów
      II Rzeczypospolitej nadano przymusowo obywatelstwo sowieckie.
      wiem.onet.pl/wiem/00ad10.html
      * niemożliwą do przebycia procedurę rezygnacji z obywatelstwa polskiego na
      własny wniosek obywatela,

      * 40-procentowe opodatkowanie zagranicznych emerytur wypracowanych pracą
      całego życia (bez jakiegokolwiek waszego udziału i jakichkolwiek poniesionych
      przez was kosztów) przez Polaków z Zachodu, którym w ten sposób każecie sobie
      słono płacić za ekstrawagancką emigrancką fanaberię umierania w kraju.

      * Numery PESEL dla osób, które ani nie mieszkają, ani nie mają zamiaru
      mieszkać w kraju.

      * gustowny biało-czerwony knebel; (Nie wykręcajcie się, że nie wiecie o co
      chodzi. Chodzi o to, że do dziś nie opublikowaliście, jakeście obiecali,
      stenogramu obrad Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszalku Senatu RP,
      jakie odbyły się w Warszawie 15 listopada 2003 roku, choć opublikowaliście
      już późniejsze stenogramy senackie; nie opublikowaliście, bo nie chcecie,
      żeby wyszło na światło dzienne, o co was w listopadzie pytała Polonia, a
      zwłaszcza jak rozpaczliwie kręciliście w odpowiedziach).

    • gunther_0 16.02.04, 22:36
      Brawo, Aseinko, piekny tekst wypatrzylas :)))))
      podpisuje sie obiema rekami
      buziaczki
    • santia 16.02.04, 22:39
      Heyka Ludziki Drogie!!!

      wlasnie wrocilam z pracy i czytam wasze dzisiejsze wpisy i jestem pod
      wrazeniem, strasznie sie tu zrobilo dzis powaznie, gdzie wasza lekkosc i
      poczucie radosci z dnia codziennego? temat majtek byl lzejszy i zupy tez byly
      smaczne, ale trudne zawilosci mesko-damskie mnie przybily;-((, nie mowie juz o
      pomniku;
      uszy do gory, chce waszego entuzjazmu, to bylo bardzo budujace, a tu nagle
      jakies szukanie glebi zyciowej i takie tam; gdy kiedys do mojego kolegi z pracy
      napomknelam o sensie istnienia i szukaniu glebi, rozesmial mi sie w twarz i
      powiedzial, ze przesadzam, bo najpiekniejsze to , co najprostsze, a wiec chyba
      prozaika zycia ponad wszystko (moze to meskie podejscie do zycia- takie
      racjonalne i spokojne);
      wiem moja radosc jest jeszcze mocna, bo jestem naladowana energia po urlopie,
      sniegu i nartach, ale ja dzis wrocilam do pracy (a pracuje z 30 facetami na
      codzien i nie zawsze jest to takie podniecajace;-)) i to gaszenie problemow po
      kilku dniach nieobecnosci, wow to bylo cos;

      chcialabym znowu czytac o waszych dniach codziennych, jak popijacie w upale
      drinki, meczycie sie ze swoja codziennoscia, placzecie i sie smiejecie, no
      prosze !!!!

      chcialam zauwazyc jeszcze na koniec, ze fajnie by bylo, gdyby np. asia
      utworzyla prywatne forum na gazecie, a tam mozna by zakladac miliony watkow (i
      o majtkach, i o aborygenach, i o holandii, i o koperku, i o drinkach itd...)

      pozdrawiam was serdecznie i ide wziasc prysznic, bo to przeciez pora snu zaraz
      santia
    • gunther_0 16.02.04, 22:45
      Witaj Santia,

      jakie mile i swieze masz spojrzenie na sprawy, naprawde dobrze sie to czyta :)))
      precz z powaznymi tematami? ale to tez mozna przerobic, nie mozna tak caly czas
      frywolnie, nie?
      no i co do forum Asi, to nie martw sie cos w tym kierunku ktos inteligentny tu
      pomyslal, to tylko kwestia czasu :)))
      pozdrawiam
    • santia 16.02.04, 23:02
      .... w poniedzialek;-))

      jestem teraz swieza (po tym prysznicu oczywiscie), wiec napisze ci gunther,
      ze powazne tematy sa ok ,
      ale w srodku tygodnia, a w poniedzialek boze bron,
      bo caly tydzien bedzie taki powazny, ma byc przeciez lekki;-))
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 17.02.04, 00:29
      Santia

      problem taki ze jak u ciebie poniedzialek to u mnie juz wtorek :)),, temat
      damsko meski powazny nie byl bo i stosunki damsko meskie sa malo powazne, jakby
      czlowiek to bral na powaznie to watpie zebys ktos dluzej wytrzymal niz to
      przewidzieli naukowcy o czym nam tu Poeta liryczny pisal. Jak czlowiek potrafi
      ustosunkowac sie do stosunkow stosunkowo niepowaznie to wyglada na to ze takie
      malo powazne stosunki moga stosunkowo dlugo trwac.
      Ja naprzyklad po przeczytaniu swietlanej przyszlosci Pyska, postanowilam sie do
      tego stosunkowo powaznie ustosunkowac i wywrocic swoje stosunki do gory nogami,
      a ze jestem down under to mi to latwo przyjdzie,(mam nadzieje bo moj stosunkowo
      dlugoletni partner jeszcze o tym nie wie). Zreszta wydaje mi sie ze jest fajnie
      jak czlowik zyje sobie w stosunkowo blogiej nieswiadomosci czasami.

      Cos lzejszego teraz,, u mnie dzisiaj pomidorowa,, ale nastepna na liscie bedzie
      barszczyk ukrainski bo juz strasznie dawno nie gotowalam, Mojito pytales czy
      fasolka z buleczka - oczywiscie ze z buleczka lub czasem dla odmiany ze
      smazonym bekonikiem, pokrojonym w male kawaleczki, tez pyszna , polecam :)

      Fasolke mam zielona (zmierzylam najdluzsze straki - 35 cm) i zolta oczywiscie,
      wiec poprosze o te obiecane przepisy :)

      Nareszcie mam pelno zieleniny w ogrodku z czego sie ciesze i sypie na wszystko
      co upitrasze,, jajka na bekonie z podsmazonym pomidorkiem i posypane swieza
      zielona cebulka mmmmmmm yum yum

      u mnie zrobila sie prawie zima kurcze pieczone w pysk,, pada i zimno, ale w
      niedziele ze wzgledu na taka wlasnie pogode udalo mi sie poogrodkowac troche,
      mialam sporo kwiatow roznych do poprzesadzania bo mi rosly nie tam gdzie ja bym
      chciala, zalozylam sobie rowniez ogrodek kaktusowo-trawny, z bialymi kamieniami
      na okolo, wyglada fajnie. Mam tylko nadzieje ze kaktusy zime przetrzymaja bo
      jak juz sie zaczela to niewiadomo kiedy sie skonczy. A mowili mi ze
      najcieplesze miesiace to styczen i luty hihihi.

      Aha wyciagnelam maszyne do szycia, stoi na kuchennym stole, mam kilka rzeczy
      coby cos tam przeszyc, suwak wymienic, spodnie skrocic,, myslicie ze jak dluzej
      na stole postoi to sie uszyje co potrza?

      mam nadzieje ze powyzsze bylo wystarczajaco lekkie, i prosze mi tu nie marudzic
      ze kogos moje codzienne sprawy np nie interesuja bo to kwintesencja mojego
      zycia.

      Pozdrawiam slonecznie z zaplakanej i zimnej wysepki zagubionej gdzies na koncu
      swiata. :)))
    • Gość: M IP: 61.88.129.* 17.02.04, 00:42
    • Gość: Melody IP: 61.88.129.* 17.02.04, 00:54
      witajcie,
      to jest moja trzecia proba,to forum cos szwankuje.
      chcialam tylko dopisac,ze nie odebralam twojego postu ironicznie Pysiek,
      czytalam twoje poprzednie wypowiedzi, domyslam sie ze przezylas cos fajnego w
      swoim zyciu. ale potrafisz smiesznie napisac, zrozumialam,ze nie otakim modelu
      rodziny marzysz.powiedz tylko czy przezywajac wielka milosc nie istnieje obawa,
      ze drugi raz czegos podobnego nie da sie powtorzyc?
      pozdrawiam
    • pysiek13 17.02.04, 01:28
      Dzieki, Melody bardzo sympatycznie napisalas :)
      tak M. niepokoj zwykle jest ... ale jestem niepoprawna optymistka.
      cheers
    • kazachstan 17.02.04, 09:32
      Dobry wieczor,

      wydaje mi sie ze tu zostalo cos powiedziane poza watkiem i nie bardzo rozumiem
      o co chodzi. bardzo bym prosil wiec zeby moze bez zadnej kontrabandy piszmy
      szczerze tutaj, bo jak narazie dobrze nam idzie i nic nas nie moze powstrzymac,
      idziemy jak burza. Asia 258 wpisow w kilka dni, to nie do wiary.
      wiec o spokojnym i nie zadziornym temacie chcialbym napisac z zycia, a zas o
      zasmiecaniu mojej skrzyki pocztowej. ile razy juz wywieszalem tabliczke, zeby
      mi nie wkladali zadnych reklamowek, na prozno. codziennie wyjmuje tony papierow
      i wyrzucam bez czytania. ciekawe czy to w Polsce tez juz jest. pytalem nawet w
      City Council, ale tylko wzdychaja bo nie ma przepisow to regulujacych. moja
      Pani to przyjmuje ze stoickim spokojem a ja chcialbym cos zrobic z tym fantem.
      pozdrawiam
      Kazik
    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 17.02.04, 11:02
      Kazik, nic prostszego, tu gdzie mieszkam funkcjonuje cos takiego: w urzedzie
      miasta produkuja naklejki na drzwi, na ktorych jest napisane czy chcesz czy nie
      przyjmowac foldery reklamowe, gazetki itp. Naklejasz to na drzwi i dostajesz
      tylko wlasna imienna wyselekcjonowana poczte. Mozna to zaproponowac w waszym
      urzedzie. Myslisz, ze gdybys sam sobie wyprodukowal taka naklejke z wymyslonym
      przez siebie napisem to dystrybutorzy na sile mimo wszystko dostarczali ci
      reklamy? Nie wiem, mozna sprobowac..
      Saba
    • mojito 17.02.04, 02:08
      Witajcie absolutnie Wszyscy,

      Wracajac na moment do zupy to dywagacje nad wyborem lub opuszczeniem
      zupy utrzymuja sie do wieczora (20:00). O tej porze moj glowny zywiciel
      zamyka sie. Do tego czasu moge wiec powtorzyc obiadowo lunchowa zupe
      jezeli ja lubie. Fakt, jestem zupolubny. Dzisiaj znowu minestrone.

      Annbu,
      termin metroseksualnosc wolno wyewoluowal sie od dziesieciu lat.
      Nazwa pochodzi o mieszkajacych samotnie mezczyzn w duzych miastach.
      Metropoliach (metropolis). To nie moda to raczej trend.
      Latwa dostepnosc przygotowanej zywnosci) i mikrofalowek (:))) oraz pralnie
      chemiczne i pralki/suszarki w budynkach mieszkalnych odciazyly kobiety
      od tych czynnosci. Robiac to sami sila rzeczy podnosimy nasze kwalifikacje
      i marketingowosc.
      Kobietom to nie zagraza. W dalszym ciagu sa absolutnie niezbedne tylko
      juz nie koniecznie do tych czynnosci.
      Duze, dobre sklepy maja fotele dla mezczyzn towarzyszacym paniom podczas
      zakupow.
      Paznokci w dalszym ciagu nie maluje sie Stanach. Byc moze niektorzy lakieruja.
      Jednem z ubiegajacych sie o fotel prezydencki kandydatowi zarzucono
      wstrzykniecie sobie botoxu w wygladzone nagle czolo.
      Gdyby mnie zapytal, doradzilbym rownie skuteczny ale mniej rzucajacy
      sie w oczy sposob.
      Wierze, ze jest odpowiednik kobiecy tego ewenementu.

      Santia,
      lekki i przyjemny temat majtek lub ich braku, rajstop, ponczoch samonosnych
      i innych kobiecych akcesorii jest do podjecia w kazdej chwili.
      Nie chce tego tematu sam odswiezac poniewaz boje sie posadzenia
      o monotematycznosc. Sprawa kostiumow kapielowych w Stanach juz ruszyla
      z pojawieniem sie ostatniego wydania Sport Illustrated. Caly magazyn
      poswiecony kobiecym kostiumom kapielowym. Musisz przyznac, ze wymyslono
      to niezle :))).

      Asienko,
      dzieki za posypanie fasolki tarta buleczka. Boze, jak kusisz...
      Zupe pomidorowa owinelas woalem tajemnicy - ryz czy makaron?

      Tizedik,
      upewnilem sie z fasola. Pozostaje zasliniony.

      Gunther/Amigo,
      w tych delikatesach tylko sie kupuje na wynos. Na wiosne mozna jesc
      w parku i wodzic oczami.
      Jezeli czasami cos kupujesz w supermarkecie to proponuje eksperyment.
      Wez koszyk, wybierz duzo miejsca widocznego z kazdej strony.
      Stan tam, przybierz zaklopotna mine, tarcie czola lub lekkie drapanie
      sie po uchu pomaga i zacznij krecic piruety.
      Zobaczysz ile opiekunczego ciepla wyzwolisz w kobiecym personelu.
      Zabiora Tobie koszyk, prawie wezma za reke i pomoga w zakupach.
      Przy Twoim wzroscie bijesz cala inna krecaca sie "bezradnie" konkurencje :)).

      Melody,
      wetne sie jezeli pozwolisz. Wchodzenie w jakikolwiek zwiazek/uklad
      ze strachem/obawa pozbawia obu stron tej cudownej spontanicznosci.
      Ewentualne obawy beda wyczuwalne. Nawet gdy sie boisz, zamknij oczy i skacz.
      Po Tobie chocby potop...

      Boss/Amigo,
      zapomnialem zapytac czy Ty lubisz zupy. Goracy klimat i liczne rozproszenia
      w Rio nie sprzyjaly rozsiadaniu sie przy zupie. Pozdrow Pysiek.

      Iwona,
      ciesze sie z Twojego dobrego ukladu z Morfeuszem. Prosze uwierz.
      Nie podalas nawet przyblizonych szczegolow swojego nowego hair cut.

      Sprawa jakichkolwiek pomnikow mnie nie "kreci".

      Trzymajcie sie Wszyscy cieplo/chlodno i pogodnie,
      mojito.
    • al_boss 17.02.04, 04:08
      Hola Amigo,

      como e voce? como es usted?
      estoy alegre gue usted todavia me recuerda :))))
      Pysiek bardzo zajeta, spieszy skonczyc prace przed nastepnym holiday
      All the best for you
      Twoj przyjaciel forever
      Al Boss

      PS1
      pozdrowienia dla wszystkich piszacych, woof woof
      PS2
      zupy oboje lubimy bardzo, ale tu nie moge oczekiwac zbyt wiele od mojej Pani ;)
      pieskie zycie ...
    • al_rum 17.02.04, 05:10

      Wow, Boss/Amigo, Buenas noches,
      jak milo Ciebie widziec. Cieszy mnie Twoje zdrowe/zdecydowane warkniecie.
      Ja tez mam bardzo mile wspomnienia z podrozy.
      Musimy pomyslec o ewentualnym powtorzeniu tego milego doswiadczenia
      podrozowania i odpoczywania razem. Jakies cieple miejsce najlepiej.
      Z zupami macie waska specjalizacje. Lubicie jesc. Niekoniecznie gotowac.
      Wiem, ze Twoje mondo cane jest godne pozazdroszczenia.
      Na zupe teraz u Ciebie za goraco. Chyba, ze lubisz gazpacho lub vichyssoise.
      Slyszalem, ze podgryzasz lekko swoja reke karmiaca.
      Po Twoim poprawnym zachowaniu sie wobec stewardess wiem, ze znasz granice.
      Czy slyszales cos od Bossa Nova?
      Milo Ciebie widzie my canine Amigo/Boss,
      Buena suerte y hasta la vista,
      Twoj pal al_rum - mojito.

      P.S. Przy okazji, nie przeszkadzajac, say woof woof to Pysiek.
      m.
    • gunther_0 17.02.04, 06:33
      Witajcie,

      no tego jeszcze nie bylo, witaj Al Boss, lapa/graba milo cie poznac ;))) wiele
      tu bylo pisane o twoich podrozach. mam nadzieje ze twoja aklimatyzacja minela
      bezbolesnie, temperatura zblizona do Rio. przekaz pozdrowienia dla Pysiek.
      Amigo Mojito,
      twoj pomysl ze skupianiem uwagi na srodku sklepu jest genialny :))) dzieki
      przyjacielu, nie ma to jak profesjonalna pomoc w sklepie i nie tylko.
      natychmiast wyprobuje ;)))
      Tizedik,
      wzruszylas mnie swoja troskliwoscia, i tym ze pamietalas ze bylem u fryzjera.
      niektorzy to w ogole nie zwracaja na mnie uwagi :( tak, scialem krotko, na
      rekruta jako ze mam wiekszosc siwych wlosow, tak dla niepoznaki zeby mniej sie
      rzucalo w oczy. nie zebym specjalnie sie odmladzal, Asi podobam sie jaki
      jestem, a Asia ma dobry gust, co nie?
      no wiec jak napisalas, ze gotujesz barszcz jeszcze to moje serce skruszalo :
      czy Ty moze jestes wolny ptak do upolowania, spytam delikatnie?
      pozdrowionka
    • mojito 17.02.04, 06:46

      Hola Gunther/Amigo,
      fajny pies, nieprawda?
      Z tym sklepem bank, sprawdzone i wyprobowane przez armie mezczyzn, Amigo.
      Generalnie kobiety lubia byc pytane i tej wersji sie trzymaj.
      Jedna uwaga mala, dobrze jest pytac o cos na co przypuszczasz
      kobieta bedzie znala odpowiedz. Zadne takie: Jaki jest sens zycia i podobne.
      Unikaj tez pytania/porady w sprawach na ktore odpowiedz/porada
      jest nie do przewidzenia. Taka na dwoje babka wrozyla.
      Moze to skomplikowac nasze proste i nieskomplikowane zycie.
      Z wlosami jest ok. Zawsze moze byc gorzej.
      Graba/piatka Amigo,
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 17.02.04, 07:44
      Podziwiam Wasza solidarnosc Panowie, niby interesy Wam sie kloca ale czytajac
      Was nigdy by nigdy nie przypuszczal, chyba to jest to czego zazdroszcze
      facetom, kobitki jakby mogly to sobie oczka wydrapaly, a tu prosze obydwaj
      Panowie zachowuja zimna krew, meska przyjazn rozkwita, jeden drugiemu dobra
      rada sluzy, serce sie raduje :))

      Mojito moje pomidorowki z makaronem, jakos z ryzem nie bardzo lubiane, choc ja
      osobiscie czasem moze bym i zjadla, aha no i moje na kwasna, nie cierpia
      pomidorowej na slodko, bo takie tez probowalam

      Gunther rane oczywiscie ze mi sie podobasz i to jak jeszcze, dluzsze czy
      krotsze wlosy wogole tu juz znaczenia dla mnie nie maja, jestem przekonana ze
      wygladsz FANTASTYCZNIE bo inaczej byc nie moze, dobrze ze tyle wody nas dzieli
      :( i tym smutnym akcentem
    • mojito 17.02.04, 07:58

      Witaj Asienko,
      interesy i cele zawsze mamy podobne :))).
      Solidarnosc meska i wymiana doswiadczen (zawsze anonimowa)
      pomagaja w osiagnieciu lub zblizeniu sie do nich.

      Zupa pomidorowa z makaronem to moj pierwszy wybor.
      Nigdy ryzu w zupie nie lubilem. Ryz osobno owszem.
      Teraz z ryzem pomidorowa zjem - ale niechetnie.
      Znam jeszcze obrzucanie (scieg) ryzem :))).
      Buzka sloneczna,
      mojito.
    • Gość: Forum prywatne IP: 213.144.232.* 17.02.04, 11:16
      No wlasnie! Ja nie wiem jak wy, ale ja sie zaczynam naprawde gubic wsrod tego
      tlumu tutaj, nie twierdze ze nie jest przyjemnie, ale jakos tloczno. Asiu, nikt
      inny tylko TY mozesz nas przeniesc z calym tym kramem na jakies przytulne
      prywatne forum, bo na obiecanki cacanki o stworzeniu strony internetowej to juz
      nie licze :-)

      Gunter, z ciebie to musi byc niezly flirciarz, cos tak czuje przez lacza. Jezyk
      NL jest obrzydliwy (sorry Pysiek) i ucze sie go tylko dlatego ze musze, duzo
      bardziej wolalabym zeby w Hol mowili po francusku, chociaz to duzo trudniejszy
      jezyk do nauki.. W pracy ok.

      Asia, z tym pomnikiem to musze przeczytac wieczorem, na spokojnie, bo teraz tak
      na chybcika wskoczylam.
      Santia, jestem ZA, w poniedzialki tylko przyjemne tematy!
      Mojito, jak tam loteria?

      Saba


    • tizedik 17.02.04, 12:09
      Saba, wnioskuje z tego, ze nie podoba ci sie fakt, ze to ja zalozylam nowe
      forum... Szkoda:-(

      Jest tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16570
      Oczywiscie jako forum Asi!


    • Gość: Saba IP: 213.144.232.* 17.02.04, 12:36
      tizedik!
      Przegapilam to, nie zauwazylam, nie gniewaj sie!!!
      To znaczy - juz sie tam przenieslismy czy jak?
      Zaraz zagladam tam!

      Saba
    • tizedik 17.02.04, 12:51
      Asia, zalozenie forum zajmuje 3 minuty :-)
      Wchodzisz zalogowana(sic!) na forum, klikasz w fora prywatne i od razu widzisz,
      co masz zrobic. To naprawde tylko kilka ruchow.
      Pozostaje jeszcze ta ewentualnosc, ze zaakceptujesz to, co juz zrobilam i tam
      sie przeniesiemy.

      Saba, no co ty....??? Nie widze powodow do obrazania sie.
      Ja tylko pokazalam kolejna opcje, wybor nalezy do Asi i was wszystkich.
      Nie przepracowalam sie przy zakladaniu forum..;-)

      Z przyjemnoscia pozostane przy was, niezaleznie od miejsca, w ktorym bedziemy
      rozmawiac :-)))
    • Gość: Iza IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 17.02.04, 13:20