Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tak daleko i tak blisko :)

    • kazachstan 02.05.04, 11:34
      Dobry wieczor,

      masz racje Iwona troche sie u nas ochlodzilo. niestety wiekszosc mieszkan nie
      jest ogrzewana, ja u siebie w domu sam zainstalowalem ogrzewanie, bo moje
      dzieci jak byly male mialy astme i rozne alergie.i tak to zostalo, a teraz jak
      znalazl, wieczory chlodne, ale jeszcze nie wlaczam. po kolacji to rozgrzewam
      sie nalewka, to najlepsze i tu chcialem dodac, ze za wszsytkich zdrowie tez
      pije. za Asie tez, bo jestem pewien ze ona nas czyta, a ze nie pisze to moze
      tylko chwilowe. przeciez nie zostawi nas tu samych z tymi milionami, kto by to
      rozliczyl powiedzcie sami.
      piszecie z Polski ze weszliscie wiec do Unii, to ja ciekawy bardzo jak wszystko
      dla kraju teraz sie potoczy. czytalem taki ciekawy artykul, ze Polacy maja duzo
      dobrych pomyslow ale nie ma kto znaczy politycznie ich pokierowac.to znaczy
      teraz jak kto chce tak rzadzi to przypomina szlacheckie sejmiki.ja to nie mam
      nerwow do takich politykow, powiem wam szczerze.
      Tora i dobrze ze wlasnie tak napisalas, bo w zyciu to roznie bywa, i smutki i
      czasem weselej.jak ja napisalem o pogrzebie, a potem o tej babci co samotnie
      umarla, to niektorzy mieli pretensje ze umarlakow wyciagam. ale takie to
      zycie.nie zawsze radosne.dobrze wiec jest podzielic sie tymi smutkami tez, a na
      duszy robi sie od razu lzej.
      pozdrawiam
      Kazik
    • matrioszkaa 02.05.04, 16:33
      Melduje, ze flaga europejska wisi jak sie patrzy na ambasadzie RP w Moskwie, a
      nawet jakby lekko zaslaniala polska.
      Ponadto wszystkie smutki i problemy chyby juz od was odeszly, bo zebraly sie
      nade mna, odmeldowuje sie, jesli nie bede przez jakis czas pisac, to dlatego, ze
      jest gorzej
      moze ktos zdrowaske zmowi w mojej intencji, albo cos wypija, albo jedno i drugie...
    • tizedik 02.05.04, 19:37
      O te unie to mnie chodzi, prosze szanownych panstwa...
      Bo ona, ta unia, niby juz jest i niby wszystko bedzie zunifikowane, ale daleko
      jeszcze do tego. Moze i lepiej, kiedy pomysli sie o wielu sprawach, ale i
      gorzej, kiedy pomysli sie o wielu innych. Granice niby otwarte z tej i z tamtej
      strony, ale nie do konca. Musimy pamietac, ze jeszcze nas tam skontrolowac
      moga, czasami tylko, ale jednak. No i juz zauwazylismy proby zachowania starych
      zasad, w imie interesow sasiednich, niby otwartych krajow. Oczywiscie chodzi
      glownie o kase tamtych krajow.
      Wiem cos o tym, bo na razie kosztowalo mnie to niemal 12 godzin pracy w
      piatek :-( I w nastepnych, unijnych juz czasach, pewnie bedzie podobnie...:-(
      Ech :-(

      A poza tym.... Znamy wszyscy to powiedzenie, ze fortuna kolem sie toczy....
      Wydaje mi sie, ze w tym naszym forumowym watku toczy sie kolem od jednego
      forumowicza do drugiego, potem dalej, a potem wraca...
      Tak calkiem bez trosk i problemow zyc sie raczej nikomu nie udaje. No to niech
      przynajmniej szybko wraca!

      A propos; w naszej ulubionej grze pula siegnela kolejnego szczytu, bo jest juz
      $ 170 Million
      $ 90.4 Million Cash Value
      Czy emocje odpowiednio rosna?

      Pozdrawiam z Unii :-)
    • poetal_liryczny 03.05.04, 02:50
      Tizedik pieknie to ujelas :-) mamy tak blisko, tyle szmalu, zaczyna mi udzielac
      goraczka. nie ze jestem taki zachlanny, ja juz nie jestem taki mlody a ciagle
      naiwny ze marzenia sie spelniaja, popatrzcie sami jakie to byloby
      piekne.pozwole sobie marzeniom dzisiaj pofolgowac zupelnie swobodnie.i powiem
      wam ze to jest bardzo przyjemne na tym watku, ze mamy od czasu do czasu taki
      dodoatkowy bodziec.dla mnie to juz pelnia szczescia bylaby jakbym mogl sobie
      pozwolic i nie pracowac wiecej.wziasc za reke moja partnerke i wedrowac z nia
      od kraju do kraju, spokojnie, bez pospiechu, bez liczenia pieniedzy czy
      starczy, bez ogladania sie ze gdzies trzeba zdazyc, byc na czas. mysle
      oczywiscie o jakiejs przystani, gdzie dobrze wrocic czasem i rozprostowac nogi,
      jakis domek nad brzegiem morza, lub oceanu, ale mnie skromny wystarczy. cos w
      tym jest co piszesz Pysiek, jakis duzy urok w miejscu gdzie mieszkasz nad
      brzegiem oceanu ... no i widzicie mnie tez marzy sie.wygrajmy wiec:-)
    • mojito 03.05.04, 04:18
      Zdrowenko Wszystkim,

      plany maja to do siebie... Z kosciolem dzisiaj nie wyszlo. Wola boska
      i skrzypce. Zalozylem jednak, ze na pewno w maju.
      Zamierzalem rowniez "ogarnac" mieszkanie. Najwyzszy czas. Maj juz przeciez.
      Chcialem sobie tez przypomniec jakiego koloru mam krzesla i pomniejsze
      meble. Odkurzenie tez by sie przydalo. Dopuszczalem nawet male pranko.
      Usiadlem wiec na kanapie i ulozylem sobie strategie. Odkurzacza nie musialem
      wyciagac. Stal juz od przeszlo miesiaca na widocznym miejscu i czekal
      cierpliwie na prace. Wlaczylem i zaczalem odkurzac dywan. Bordowosc, zielonosc
      i granatowosc dywanu zaczela sie zdecydowanie pojawiac. Postanowilem
      uprecyzyjnic strategie sprzatania. Usiadlem znowu. Zadzwonil kolega z
      propozycja. Powiedzialem, ze sprzatam i nie moge.
      Nie moge napisac co powiedzial. Zauwazyl pozniej, ze tez powinien
      sprzatnac i zaczal sie glosno zastanawiac kiedy to ostatnio robil.
      Nie mogl sobie przypomniec. Zachwycilismy sie wspolnie porzadkiem u naszego
      zonatego kolegi. Jak on to robi, ze ma tak czysto? Kolega zaczal glosno
      spekulowac. Przypomnialem mu, ze mamy niedziele i urzedy sa zamkniete.
      Zmartwil sie. Pozostalo sprzatanie. Powiedzial, ze nie przeszkadza i ze
      chcial sie tylko razem napic. Nie moglem. Przeciez sprzatam. Wyrazil
      ubolewanie. Wlaczylem ponownie odkurzacz i ruszylem w nieodkurzona czesc
      dywanu. Zaczalem sie zastanawiac. Kto to odkurza w niedziele?
      Powinien to byc dzien spokoju i wypoczynku. I praca w niedziele to moze grzech?
      Wylaczylem odkurzacz. Pol godziny pozniej siedzialem z kolego przy barze
      w Le Castagne zastanawiajac sie nad dobrym dniem do sprzatania.
      Odkurzacza nie chowam poniewaz nie wiem kiedy bede znowu go potrzebowal.
      I poza tym lubie jego czerwien...

      Matrioszka,
      latwiej bedzie sie mi napic niz pomodlic za Twoja pomyslnosc jak widzisz.
      Zrobie to. I cos do ewentualnego przemyslenia. Moj ulubiony Mark Twain
      powiedzial, ze 75% naszych obaw nie sprawdza sie. Martwimy sie wiec za duzo i w
      wiekszosci bezpodstawnie. To dla mnie jest optymistyczne.

      Mar_za,
      jezeli ten meksykanski klub to tez restauracja to chyba tam bylem.
      Jest w szeregu innych restauracji w okolicach Placy Teatralnego.
      Dobrze robia mojito. I moje poczatkowe obawy co do obslugi dziewczyny
      z kolczykiem w nosie okazaly sie nieuzasadnione. Byla bardzo dobra
      i profesjonalna kelnerka. Bar po prawej stronie od wejscia :)).
      Znam jeszcze w Wwie druga z nazwa dwuczlonowa (chyba) od strony Marriottu w
      kierunku do Marszalkowskiej. Mozna siedziec na zadymionym podniesieniu.
      Lubie klimaty meksykanskie i troche mi sie juz nazwy ich wszystkich piepsza.

      Tizedik,
      chcialem zapytac dlaczego jestes Dziesiata (lecke?) a nie Dziesiec?
      Ze wzgledu na brzmienie? Widzisz jak nam kupa szmalu rosnie?

      Poeto,
      zacisnijmy wiec raz mocno kciuki za srodowe losowanie. Pieniadze podobno
      szczescia nie daja ale podobno lagodza bycie nieszczesliwym :))).

      Iwona,
      zainteresowalas mnie blizej T.W. Wiem teraz, ze Blue Valentine jest
      wysylana z F. Spiewa wspaniale.

      Mandarynko,
      po rozebranej cynamonowej babce nie zostalo nic w pamieci. Mam teraz
      pamieciowe miejsce na nowe cukiernicze doswiadczenie.

      Pysiek,
      czy to prawda, ze mozesz z Bossem z tarasu puszczac kaczki po oceanie?

      Gunther/Amigo,
      :))))))))))))).

      W miescie zjazd obstetrykow i ginekologow. Saba, jak leci?

      Slonecznie pozdrawiam Was Amigos,
      mojito.

      22:18/22C/28 dni.
    • peter2715626 03.05.04, 05:38
      Tak tu sobie ladnie piszecie, ale czy ktos sie zastanawial, dlaczego Asia sie
      nie odzywa???




      =====================

      mordor.mds.pl/peter
    • kazachstan 03.05.04, 08:00
      Dzien dobry,

      no wlasnie dopiero co napisalem, ze bez Asi nie poradzimy sobie z rachunkami,
      pezciez to taka wielka suma do dzielenia a Ty Peter tu pytasz what about Asia?
      no wlasnie, what about? Ty chyba jestes najblizej to wpadnij do niej i spytaj.
      my tu czekamy, bez Asi i tak nic nie bedzie zdecydowane.
      a wy tez znowu o tych marzeniach, ja tam mocno stapam po ziemi pisalem o tym.
      lepszy wrobel w garsci i tak czlowiek sobie oszczedzi rozczarowania.
      pozdrawiam
      Kazik
    • peter2715626 04.05.04, 00:10
      A moze to wlasnie Ty ja zdenerwowales swoim dogmatyzmem ultrakatolickim i
      brakiem tolerancji dla kochajacych inaczej?

      Pozdrawiam cieplutko.

      Ateista, nie obchodze swiat koscielnych i przyjaznie sie z gejami.
      Zone kocham, ale slubu koscielnego nie bralem.




      =====================

      mordor.mds.pl/peter
    • kazachstan 04.05.04, 01:49
      Dzien dobry,

      widzisz Peter taki juz jestem i pewnie juz sie nie zmienie.nie mysle, zebym to
      zdenerwowal Asie moimi pogladami, bo wydaje mi sie ze ona jest swiatowa kobieta
      i bardzo tolerancyjna.nie ty pierwszy komentujesz moje wyznanie, pysiek tez mi
      tu dopiekla, ze jestem najpierw katolik, a potem Kazik.tez Wasze opinie tego
      nie zmienia, a nie zaslaniam sie moja wiara przed niczym.moze masz racje z
      brakiem tolerancji, moje zasady sa bardzo proste: wedlug Bozych przykazan. ja
      nikomu nie mowie jak ma zyc, wypowiadam tylko swoja opinie, a po to jest ten
      watek, zeby wymieniac opinie.
      Twoja wiara a raczej jej brak mnie nie wzrusza, to jest Twoja prywatna sprawa.
      jestem na tyle tolerancyjny ze po prostu nie wtracam sie do tego, a nikt tu nie
      moze mi powiedziec, ze nie mam prawa napisac swojej opini.jesli czytasz
      uwaznie, to tez pewnie zauwazyles, ze ja zyje w ogole bez slubu z moja Pania.
      mozna wiec powiedziec, ze zyje nie po Bozemu.dla mnie to byla trudna decycja.
      pozdrawiam
      Kazik
    • peter2715626 04.05.04, 04:39
      Ciekawa dyskusja sie tu odbywa. To interesujacy temat dla mnie. Pamietam, moja
      mama gleboko wierzaca swietej pamieci, zadnej mszy nie opuscila. Gdy ksiadz
      odwiedzal nas po koledzie, to musialem sie zgromadzic razem ze wszystkimi w
      najwiekszym pokoju i udawac swietoszka. Ale w innym pokoju ukrywal sie "Pan"
      mamy i dostal polecenie zachowania absolutnej ciszy.

      To chyba typowe dla tradycyjnej polskiej obrzedowosci katolickiej. Wybiera sie
      z wiary to co wygodne, ale odrzuca to co dokuczliwe. Oburza sie, gdy ktos nie
      obchodzi swiat koscielnych lub zyje z ukochanym tej samej plci, ale samego
      siebie mozna traktowac ulgowo i z pewnych zasad zrezygnowac.

      Ze smutkiem przeczytalem niedawno o tym co sie wydarzylo w czasie ostatniej
      audiencji u Ojca Swietego. Jeszcze jeden przejaw upadku wiary.

      Jak Ty sie tam uchowales?

      Pozdrawiam cieplutko
    • kazachstan 04.05.04, 06:22
      Peter,
      ja tam nie bede Ciebie ocenial ani rozgrzeszal, zyjesz jak ci sumienie pozwala.
      dla mnie ateista jest jakby duchowo ubozszy i mozesz tu sie obrazic, ale taka
      jest moja opnia.
      nie zgodze sie z tym co mi zarzucasz ze odrzucam z religii to co mi nie
      pasuje.uwazam wrecz odwrotnie, w moim zyciu wszystko jest jak Pan Bog
      przykazal. moja Pani wcale nie musi ukrywac sie w sasiednim pokoju, bo jest tez
      osoba wierzaca.nie mamy slubu niestety, bo wiesz dobrze ze kosciol nie zezwala
      na rozwody koscielne.ksiadz bywa w naszych obu domach i nie prawi nam moralow.
      o audiencji u Ojca Swietego nie czytalem niestety, a musisz pamietac ze ludzie
      sa tylko ludzmi, chociaz to tez nie usprawiedliwia wielu ich uczynkow.
      wiesz Peter ja jestem prosty czlowiek i zycie biore tak jak jest, nie zaglebiam
      sie w wielkie filozofie, nie wiem czy bedziesz potrafil mi napisac jasno, ja po
      prostu nie wiem do czego pijesz, bo obluda jest mi nieznana.
      pozdrawiam
      Kazik
    • mar_za 04.05.04, 11:55
      Powiem Wam,
      bolesnie sie wraca do pracy po kilku dniach wolnego a tym bardziej od mamusi
      (wtedy z jeszcze wiekszym zapalem sie marzy o jakims spadku, wygranej i zyciu
      niezarobkowym:-) Moze jak juz tak superduzo wygracie to sie ze mna tez
      podzielicie -jakies odpadki dla nowych forumowiczow:-). No wystarczyloby tyle,
      by nie pracowac tak przez rok....

      A propos homoseksualizmu
      Z moich doswiadczen (a raczej obserwacji) wynika, ze czesto kobiety staja sie
      lesbijkami na skutek negatywnych doswiadczen z mezczyznami. Pewnie jest jakas
      czesc zdeklarowanych od poczatku, ale zdecydowana wiekszosc to kobiety "po
      przejsciach", ktore albo nie chca drugi raz ryzykowac, albo latwiej im znalezc
      pocieszenie u boku kobiet, bo te niby lepiej je rozumieja.

      Toma Waits
      Tez go bardzo lubie. Czuc w jego glosie, ze facet niejedno w zyciu przeszedl i
      barow tez niemalo odwiedzil:-) W Polsce malo znany. Kiedys puszczal Wojciech
      Mann w "trojce" jego plyty, ale bez wiekszego echa.

      Klub meksykanski
      Ten w ktorym ostatnio bylam nazywa sie "THE Mexican" jest polaczony z
      restauracja, ale nie miesci sie w okolicy Placu Teatralnego. Kelnerki a jakze
      zwracaja uwage (te w klubie ubrane na czarno w krocitkich kieckach, w
      kabarektach na nogach, z pepkami okolczykowanymi i naoliwkowana skora). Mysle,
      ze wielu panow z powodu takiej obslugi odwiedza to miejsce:-). W restauracji
      kelnerki nosza bardziej grzeczne oryginalne stroje meksykanskie.

      Pozdrawiam wszystkich i zycze milego tygodnia, Mar_za
    • tangerin 04.05.04, 15:44
      Troche ta Unia dla mnie za pozno przyszla, tak ze trzy lata temu, ooo, wtedy to
      byloby cos. Ale i tak mam nadzieje wykorzystac ten fakt na swoja korzysc,
      chociazby planujac jakies nowe studia...
      Tuz przed polnoca wiadomego dnia znalazlam sie przypadkiem na Wrocławskim Rynku
      wsrod swietujacych i podchmielonych zdziebko ludzikow plci obojga. Wypiłam male
      pifko, mimo antybiotykowej kuracji, pogawedzilam sobie esemesowo i na zywo, i
      wrocilam do domku i łozeczka. Trafilam tez na koncert niedzielny, ktory
      staropolskim zwyczajem mial godzinne opoznienie i zaczal sie w okolicach 22.
      Bylo ok, moze repertuar nie powalal na kolana, ale coz, to moze byla jedyna
      okazja, aby wysluchac Stachurskiego na zywo, bo normalnie, to by mnie wolami
      nie zaciagnal. O koncercie i inych sprawach napisze innym razem, teraz musze
      szykowac sie powoli do wyjscia z domu. A tak jakos wolno sie ruszam ostatnio -
      pare godzin intensywnego kopania i oto efekty...Kopania ogrodka, oczywiscie, a
      nie lezacych osobnikow;)

      Tora, trzymaj sie jakos, jak Ci zbyt ciezko na duszy, to pisz, podziel sie
      ciezarem, moze bedzie lzej. Bede o Tobie cieplo myslec, pomoze na pewno:))))
      Pfko tez nie zawadzi.

      Matrioszko: beda zdrowaski i procenty! Mozesz na mnie liczyc! Na mojego ANioła
      Stroza tez...

      Dziewczyny, fortuna kolem sie toczy, teraz bedzie juz tylko lepiej!

      No, to klikam na "do widzenia"
      --
      :)))
    • mojito 05.05.04, 02:28
      Zdrowenko Wszystkim,

      goraczka zlota w miescie. Loteria podbija bebenek. Pojawily sie luzno
      rzucone liczby 170. Niby nie reklamy ale tak jakos wbijaja sie w podswiadomosc.
      Sublimalnosc niby. Radio tez nie pozwala zapomniec. Urzedowo zorganizowany
      hazard. Najleniwsi ludzie wyszli z domow aby los kupic.
      Zaczyna sie slyszec opowiesci co by bylo gdybym wygral/la.

      A wiec i my z tym tlumem. Podroz pod prad w tym przypadku nie daje nam
      nawet cienia szansy.

      Oto one:

      11 33 35 37 51 Powerball 01,
      19 26 38 39 44 Powerball 18,
      12 24 28 37 48 Powerball 08,
      15 17 28 38 46 Powerball 37,
      08 13 28 31 48 Powerball 31.

      Buena suerte dla nas. Do wygrania 170 milionow.

      Mar_za,
      nieoficjalnie sadze, ze Twoje roczne niepracowanie jest realne.
      Oficjalnie mamy od tego dwa ciala (nie moge napisac organ).
      Cialo ksiegowe - Asia i cialo dyrektorialne - Tizedik.
      Przypadek zrzadzil, ze wszystkie trzy jestescie zwiazane Warszawa.
      Trzymaj wiec kciuki tez.

      Pozdrowionka sloneczne,
      mojito.

      20:28/14C/gazpacho/27 dni.
    • yvona73pol 05.05.04, 05:29
      witam wszystkich,
      i uprzejmie zawiadamiam, ze nic, ale to nic mi sie nie chce....
      powinnam to, powinnam tamto, a tu bezwlad i inercja ;)) sama pcham sie w
      klopoty....
      niemniej jednak w razie czego zmobilizuje swoja energie i bede wspomagac oba
      ciala, jak i reszte cial, w wydatnym planowaniu wydatkow ;)))))))
      tymczasem pogoda piekna, oby tak dalej, no i bez zmian wiekszych w kazdej
      dziedzinie, no, ceny w nowej unii rosna, jak sie dowiaduje :(((((
      pozyjemy, zobaczymy,
      uklony i do nastepnego ;))
      Iwona
    • poetal_liryczny 05.05.04, 10:53
      kazdy a nas odczuwa potrzebe zwierzen. zwlaszca kiedy cos cie gryzie, smuci
      albo trapi. opowiesz o tym komus i od razu jest ci lzej. kamien spada z serca
      nawet jesli nie zanlazlo sie rozwiazania problemu. pomaga samo wygadanie sie,
      oczyszcza psychike.sa jednak sprawy o ktorych nie chcesz rozmawiac nawet z
      najblizsza osoba, wstydzisz sie albo boisz, ze ciebie nie zrozumie.
      paradoksalnie latwiej nam wyzalic sie obcej osobie. anonimowosc daje poczucie
      bezpieczenstwa i otwiera psychicznie. poszukujac pocieszenia w trudnej sytuacji
      trafiasz do wrozki, astrologa, konsultanta feng szui albo psychologa.oni w
      pewnym sensie wzieli na siebie role spowiednikow, tylko nikt nie zarzuci ci ze
      grzeszysz. zreszta pojecie grzechu jest niemodne, jestes raczej zagubiony,
      bladzacy, nieswiadomy albo niedoskonaly.nie chcesz byc oceniany albo
      krytykowany, chcesz po prostu sie wygadac..i chcesz zostac wysluchany. w
      czasach kiedy zamiast listow pisze sie SMSy a rozmowa z druga osoba sprowadza
      sie do wymiany informacji w drodze z samochodu do windy, coraz wiecej odczuwamy
      potrzebe rozmowy twarza w twarz.dla mnie z pozycji emigranta tulajacego sie
      miedzy Polska i Niemcami, kontakty z przyjaciolmi i rodzina staly sie bardzo
      sporadyczne. takie watek jak Asi to jest cos bardzo przyjemnego bo mozemy sobie
      porozmawiac jak grupa przyjaciol, o wszystkim i o niczym. ostatnio cos wpadamy
      w dolki, niektorzy coraz mniej do nas zagladaja, a szkoda, dobrze by bylo ten
      watek podtrzymac aby nie wygasl. ja moze nie moge Was tu wesprzec wypiciem za
      Wasze zdrowie, ale zycze wszystkim najlepszego i sobie rowniez.
    • tangerin 05.05.04, 12:44
      masz racje Poeto, czasem latwiej porozmawiac z obymi o klopotach i problemach.
      Zawsze wysluchuje roznych historii w pociagu, na przystanku... I nie trzeba nic
      mowic, doradzac - osoby zwierzajace sie chca, aby je ktos po prostu wysluchal.
      TO czasem znaczy bardzo, bardzo duzo.

      Oooo, ale nam suma wyprzystojniala, ze ho hoooo....Mojito, trzymaj lapke na
      pulsie;)))

      Yvette, dzieki za poprawe humorku. Zdjecia przed i po makijazu, a takze po
      roznych przerobkach komputerowych pojawiaja sie czesto i mozna sobie porownac.
      I dzieki Bogu, bo czasem kompleksy rzucaja nam sie na mozg.
      Zazywyczaj chodzam bez makijazu, wiec od razu zrobilo mi sei lepiej, jak sobie
      pomyslalam, jak pieknie bym wygladala podrasowana makijazem i komputerowo. Ale
      i tak nie sklonilo mnie to nalozenia "kolorow wojennych", zbyt leniwa
      jestem:))))))))I francuskiego manicuiru teraz miec nie bede, bo za duzo
      grzebania w ziemi mnie czeka. Za to mam nowa letnia sukienke;))))

      do nastepnego klikniecia
      zdrowka i wygranej nam wszystkim zycze.
      I tego co sie szczesciem zowie, aby zakonczyc jak najbardziej infantylnie:))

      Ps. Lato, doslownie lato dzis nastalo, wszystko porozbierane po ulicach chodzi.
      No, moze tylko babcie i dziadkowie nosza plaszczyki:))) A to z powodu wiatru
      calkiem dzis gwaltownego w porywach;))
      --
      :)))
    • mojito 05.05.04, 13:12
      Witajcie wczesnie na nogach Wszyscy,

      taki tego zakret mac pracowity dzionek. Ciepelko zniknelo i slonce.
      Ludzie przykryci. Smieciarka mi wali kontenerami pod oknami.

      Iwona,
      tez tylko pare rzeczy mi sie chce. Nie duzo. Nie zmuszaj sie wcale.
      Poinercjuj sobie i juz. Samo przejdzie. Kciuki trzymaj :))).

      Poeto,
      z potrzeba wygadania sie jest tak jak piszesz. Zauwaz, ze starsi ludzie
      majacy mniej okazji to "wygadania" sie zaczynaja rozmowe wszedzie.
      W parku, kolejce, na ulicy... Trzeba ich czasem uprzejmie wysluchac.

      Mandarynko,
      co to za ubogi opis nowej letniej sukienki. Jak kolor? Material?
      Jak fason? Dlugosc? Kroj? Jak pod szyja? A rekawy? Z plisami czy bez?
      Kieszonki sa? Zamek? Guziki? Czy przez glowe? Jak w sloncu? Czy przeswituje?
      Ostatni raz daj nam taki kobiecy opis garderoby :)))).

      Pozdrowionka sloneczne bez slonca,
      mojito.

      7:12/10C/pochmurnie/bez zupy jeszcze/dwadziescia szesc dni.
    • tizedik 05.05.04, 23:50
      Melduje uprzejmie, ze jestem! Nie powiem, zebym byla w dolku, ale na pewno mnie
      nie widac spod calej sterty spraw sluzbowych, ktorymi jestem zasypana, tak jak
      sie spodziewalam. Wszystko przez te unie, prosze szanownych panstwa. Jesli ktos
      z was myslal, ze wszystko zostalo ustalone juz wczesniej, to informuje, ze sie
      mylil.
      No i efekt jest taki, ze po poznym powrocie do domu juz nic mi sie nie
      chce....:-( Nawet wygadac przed wami...
      Ech :-(
    • tizedik 06.05.04, 09:34
      Nasza loteria siegnela szczytow dla nas wrecz niewyobrazalnych.
      $ 205 Million
      $ 107.3 Million Cash Value

      Sami popatrzcie www.powerball.com

      Tak sobie mysle, ze gdybym kiedys w zyciu wygrala na przyklad "marniutkie" 50
      milinow dolcow, chyba dlugo bym je wydawala... Przynajmniej taka mam
      nadzieje....;-))))
    • kazachstan 06.05.04, 11:16
      Dobry wieczor wszystkim,

      kochani do takiej sumy dotrwalismy, az w glowie sie nie miesci. trzeba by
      dobrej glowy, zeby nawet mala czesc tego wydac. trzymam wiec kciuki i wierze ze
      wygramy, bo zobaczcie ta wygrana bedzie sluzyla tylko dobremu celowi i ile
      ludzi skorzysta.z tej okazji to az wypije dzis za nasza pomyslnosc.
      popatrzylem dzis na dziennik i co to w Polsce sie dzieje, to przypomnial mi sie
      stan wojenny w Polsce, ze sklepow ludzie wszystko wykupuja.zebysmy w Polsce
      mieli dobrego solidnego przywodce coby przywrocil porzadek, ale widac to daleka
      droga.
      wszyscy jakos dziwnie zapracowani, do Gunthera to nie idzie dodzwonic taki
      chyba popularny, bo nie iwrze ze az tak duzo pracuje.ale piszcie piszcie nie
      tylko o szczesliwych chwilach, ale o troskach tez.
      pozdrawiam
      Kazik
    • mar_za 06.05.04, 12:25
      Dzien dobry lub dobry wieczor (prosze sobie wybrac wlasciwe)
      Zwazywszy na to, ze mojito zadeklarowal chec podzialu wygranej to tym bardziej
      trzymam kciuki za sukces loteryjny:-). Ale dotychczas jakos nie mam szczescia
      do wygranych. Skazana na pracowanie jestem niestety. Kiedys podczas jakiejs
      imprezy firmowej byla zorganizowana loteria. Co drugi los zawieral wygrana w
      postaci telefonu komorkowego. Szanse byly wiec bardzo duze. I co? Ano
      oczywiscie bylam w tych 50%, ktore nie wygraly.
      Choc z drugiej strony to moze oznaczac, ze male wygrane mnie omijaja, dla tej
      jednej jedynej, ale za to KONKRETNEJ! Lubie to optymistyczne myslenie:-)
      A w Polsce chyba nie jest tak jak w stanie wojennym. Troche zbyt mocne
      stwierdzenie. Pewnie pokazuja w telewizji jakies jednostkowe przypadki
      oprozniania sklepow. Ale nie oznacza to, ze wszyscy czynia zapasy na ciezke
      czasy. Media wyolbrzymiaja jak zwykle problem. W kazdym razie mnie rosnace ceny
      cukru kompletnie nie wzruszaja, bo herbate pijam bez niego:-)
      Z ciekawostek to powiem Wam, ze na inauguracyjnym posiedzeniu parlamentu
      europejskiego z udzialem nowych czlonkow, nasz przedstawiciel niejaki Andrzej
      Lepper zdazyl nas osmieszyc i nawet wylaczono mu mikrofon w trakcie
      wystapienia. Wstyd dla nas wszystkich! I rece opadaja.
      Pozdrawiam wszystkich i ide na obiad.
      Mar_za
    • tangerin 06.05.04, 21:57
      Cisza na morzu, kto sie pierwszy odezwie, ten balwanem bedzie.


      No dobra, moge byc tym balwanem:)))))

      Zreszta niewiele mam dzis do powiedzenia, moze dlatego, ze padam na pysk, jak
      sie to nieladnie mowi, ze zmeczenia. I zmoklam dzis okropnie. Bo oczywiscie
      lalo jak cholera, pierwsza prawdziwie wiosenna ulewa:)))

      Sumka nam przystojnieje coraz bardziej, tylko glowna ksiegowa o nas
      zapomniala...
      Opis sukienki innym razem, dzis tylko napisze, ze dlugosc lekko za kolano, no i
      calkiem blisko ciala;)

      Ifa, jak tam weselicho? Wrocilas? Brakuje mi tych twoich interakcji:))))

      Pysiek, jak tam spacery z Bossem? On cos ostatnio umilkl i go nie slychac.

      kasztany kwitna, nawet nie wiem, kiedy sa te matury, na wszelki wypadak caly
      czas trzymam kciuki, Tora.

      Mojito, pij, prosze, za mnie w sobote po poludniu, bardzo tego potrzebuje.
      Tylko ze u ciebie to bedzie dopiero 10 rano. Ale wierze, ze sobie poradzisz:))

      Ivette, jak tam twoja niemoznosc i inercja? Tez mam takie ciagoty w tym
      kierunku, ale sie nie daje:)

      Mar_za, co mialas na obiadek? Masz racje, optymizm to jest to!

      Tizedik, daj znak czasem, ze zyjesz, nie zakopuj sie tak w tych papierach!
      Wiosna za oknem!

      Matrioszko :)))))))))))))))

      Kazik, nie wiem, jak to z cenami, cukier poszedl w gore, inne rzeczy tez pewnie
      pojda, moze zarobki takze?

      A tak w ogole to Morf ciagnie mnie za ramie i wzywa do spania, ale niestety,
      biedaczek, bedzie musial troche na mnie poczekac. A moze wiecej niz troche?


      --
      :)))
    • mojito 07.05.04, 06:13
      Zdrowko absolutnie Wszystkim,

      pod koniec ubieglego lata wracalem z Mazur. Spieszylem sie. Bardzo sie
      spieszylem. Chcialem przed polnoca byc na przeprawie promowej w Swinoujsciu.
      Dwadziescia dwa kilometry meandrycznej drogi i dojezdzalem do Mragowa.
      Z reguly przed miastem stoi drogowka. Ostrzegajace mrugniecie zyczliwego
      kierowcy potwierdzilo moje przypuszczecia. Zwolnilem. Santana ciagnal
      Corazon Espinado. Rzut beretem i minalem Olsztyn. Moglem sie rozpedzic.
      Minalem Ostrode. Marc Anthony domagal sie od dziewczyny zadeklarowania -
      I need to know...
      Wjechalem na obwodnice Trojmiasta. Stopa nie podnosila sie z przyspieszenia.
      W bardzo dobrym tempie dojechalem do Redy i skrecilem na Wejherowo
      mijajac drogowskaz na Fuck. Ktos ze znajacych jezyk wydrapal litere P.
      Przed Leborkiem tez czesto stoi drogowka. Zwolnilem. Za miastem zabralem
      pare autostopowiczow. Jechali do Slawna. Santana wspominal Maria, Maria.
      Gadka szmatka - Slawno. Nabralem paliwa. Za Slawnem decha. I decha znowu.
      Spieszylem sie bardzo. Bardzo sie spieszylem. Momentami lecialem nisko
      nad droga. R. Kelly spiewal - I believe I can fly, I believe I can touch
      the sky... nomen omen.
      Wszedlem w zakret. Ostrzejszy niz mi sie poczatkowo wydawalo. Przez
      optymistyczny moment myslalem, ze zakret wyrobie. Mylilem sie.
      Szybkosc duzo za szybka. W polowie zakretu wiedzialem na pewno - nie wyrobie.
      Zaczalem stopa lekko piescic hamulec. Zauwazylem brak drzew na zblizajacym
      sie poboczu. Zaczalem mocniej hamowac. Wynosilo mnie zupelnie...

      Cisza... Potrzebowalem chyba minuty aby zorientowac sie co sie stalo.
      Odpialem pasy. Osunalem sie na sufit. Drzwi nie musialem otwierac.
      Wyszedlem przez otwor po przedniej szybie. Samochod lezal bezradnie
      na dachu opierajac sie przednimi drzwiami o drzewo. Z wyrwanego zamkniecia
      baku wylewala sie benzyna. Od zabudowan biegli ludzie...

      Przyjechala straz pozarna. Pokryla gruba warstwa bialej piany samochod.
      Przyjechala policja. Zaplacilem mandat. Z duza przyjemnoscia.
      Dotarla na miejsce karetka z bardzo zaniepokojona mloda Pania doktor.
      Przyjemnie bylo czuc terapeutyczny dotyk kobiecych medycznych dloni
      sprawdzajacych czy jestem ok. Wydawalo sie, ze bylem. Nie widzialem
      siebie jeszcze w lustrze.
      Nadjechala laweta. Wciagnela wrak samochodu na siebie. Odkrecilem
      tablice rejestracyjne. Pamiatka po 12 tysiacach przejechanych wspolnie
      kilometrach. Zaprzyjaznilem sie z samochodem. Byl super kompanem podrozy.

      Zaczelo sie sciemniac i zaczal padac deszcz. Ludzie zaczeli sie rozchodzic.
      Pani doktor zaproponowala mi jazde karetka do miasta i polecila hotel.
      W drodze do miasta usmiechalismy sie bez slowa do siebie.
      Oboje wiedzielismy, ze mialem bardzo udane wakacje...

      W ciagu tego lata spieszcie sie wolniej i rozsadniej. I koniecznie
      pamietajcie o zapieciu pasow. Po co zasmucac przyjaciol :)))).

      Mandarynko,
      bede pil za Twoja pomyslnosc dzisiaj wieczorem. W sobote rano bede mial
      przyzwoita ilosc alkoholu we krwi. Wszystko bedzie ok. Mam szczesliwa reke.
      Noge nie zawsze.

      Pozdrowionka sloneczne,
      mojito.

      00:08/15C/dwadziescia cztery dni/bez zupy.
    • yvona73pol 07.05.04, 14:14
      boze, Mojito,
      zmrozilo mnie na moment.... mam nadzieje, ze w tym roku nie bedzie zadnych
      excesow.... ;)))
      no, ja nie speeduje, bo i nie mam czym, ale sklonnosci jednak mam....
      kurcze, az mi odjelo mowe, oddalam sie zatem w ma bloga inercje ;))))
    • mar_za 07.05.04, 14:43
      Witajcie,
      Na wczorajszy obiad byla salatka "Piccolo con Pecorino" . Skladniki: salata
      lodowa, jajko, pomidor, ogorek, oliwki, kukurydza, cebula, papryka
      pepperoni,szynka, parmezan, sos vinaigratte (chyba tyle). Bardzo smaczna. Do
      tego buleczki zwane wlasnego wypieku.
      Przymierzam sie ciagle do zrobienia takiej salatki w domu (przyznaje lojalnie,
      ze w tym jestem wyjatkowo dobra - zawsze planuje z rozmachem:-)

      Testowalam ogladanie swiata z samochodu odwroconego do gory kolami calkiem
      niedawno (w styczniu). Na szczescie obylo sie nawet bez karetki, za to tez z
      mandatem. Ku mojemu oburzeniu! Nie dosc, ze ledwie uszlam z zyciem, malo nie
      pozabijalam przewozonych dzieci to policja karze mnie jeszcze mandatem!. Dlugo
      wyjasniali mi powody wymierzonej kary, nie moglam jakos tego pojac. Samochod do
      kasacji(stan licznika nieco powyzej JEDNEGO tysiaca km). I potwierdzona wiara w
      istnienie Opatrznosci. I zapinanie pasow tez. Przynajmniej dla mnie. Ludze sie,
      ze ta nauczka mi wystarczy. Jezdze teraz ostrozniej, tak mi sie zdaje.

      W niedziele czeka mnie zaszczyt bycia chrzestna matka. Byloby milo, gdyby nie
      to, ze musze dzis nawiedzic proboszcza po odpowiedni swistek papieru, a jeszcze
      bo musze przy tym pojsc do spowiedzi:-) Wroce do Was (chyba?) swieta w
      poniedzialek. Trzymajcie za mnie kciuki (nie wiem czy pic wypada na te
      okolicznosc:-)), bo jakos mnie strach oblatuje. Wyszlam z wprawy w tej
      dziedzinie. A podobno chrzestna ma swiecic przykladem. Przynajmniej tam gdzie
      ta chrzestna bede. Ot zycie:-)

      A nad Warszawa burza. Mar_za
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 07.05.04, 15:31
      jak to kiedys sobie spiewalismy,, nad Warszawa bocian krazy wszystkie panny
      chodza wciazy,,,, to jest ameryka, to slynne usa :)

      przepraszam ze sie ciutke nie odzywalam, Peter i Kazik,, nie ma sie o co
      sprzeczac, milo mi ze o mnie pamietacie i sie o mnie martwicie, u mnie wszystko
      ok
      i mam nadzieje ze u was tez :))))

      Mojito Ty w koncu wygraj te pieniadze bo to suma akurat dla nas :))

      Matrioszka przepraszam ze dopiero teraz odpisalam ale nawet swojej poczty nie
      sprawdzalam


      pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko :)

    • tangerin 07.05.04, 17:34
      Rany Julek, co Wy mi o dachowaniach piszecie...
      I to jeszcze w taki sposob jakby to byla taka mala, nic nie znaczaca dygresyjka
      przy sniadanku.
      O swoim prawie wypadku nie lubie wspominac, bo oblewam sie zimnym potem na sama
      mysl, ze brakowalo paru milimertow...

      Asia, milo, ze jestes:)))))))))))))
      Bedziesz miala co dzielic w tym garazu:))))

      Moje zielsko piknie rosnie, ale cosik mu zimno, bo sie trzesie na wietrze.
      czesc wsadzilam juz w skrzynki i na balustrade balkonowa hop. czesc jescze
      dorasta spokojnie i czeka na wielkopomna chwile...
      A ziolami sie zajadam:)Mniam:)

      Ide do moich knig:((((((((((((
      I spac dzis nie ide. Morfa wysle na drzewo, albo do Mojito:) Dzieki za obiecane
      procenty, oddam z nawiazka innym razem;)

      Milego weekendu wszystkim zycze.

      --
      :)))
    • Gość: Tora IP: *.widzew.net / *.widzew.net 07.05.04, 19:21
      Tangerin!

      Kochana moja! Bardzo dziękuję. Za to że jesteś, że piszesz, że czujesz!

      Matrioszka!
      Jestem z Tobą!!:)))))))))))

      Mojito!

      Ty może weź i wymyśl coś, żebyśmy już wygrali te dolce! To oczekiwanie jest nie
      do wytrzymania!

      Niniejszym oświadczam, że nie będę już nigdy w życiu pić trzech piw na jedno
      posiedzenie. Nowy dzień po tych przeżyciach był koszmarny i jeszcze ten "tupot
      białych mew"!!

      Pozdrawiam wszystkich!!

    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 08.05.04, 14:04
      leniowi nawet nie chce sie logowac ;))))
      nieprawda, ferwor impresski, znowu ;))))
      tak sobie umilamy wyjazd jednej z housemate :((
      Matrioszka, caluski, napisalam, mysle i pozdrawiam :))))))))))))))) baaaardzo
      cieplo................
      Asienko, fajnie ze jestes, juz sie balam, ze stracilas "interest" :))))))))))
      a ja tak lubie twoje wpisy ;)))))))
      Mojito ;)))))
      i wszyscy moi ulubieni
      forumowicze ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      calusssssssssssssssssssski,
      Iwona
      ps. Pysiu, dzieki za birthday wpisss ;)))))))))))
    • mojito 08.05.04, 15:22
      Zdrowko Wszystkim sobotnie i sloneczne,

      milo zauwazyc, ze glowa nic a nic po wczorajszym piciu/opijaniu.
      Picie powazne metodyczne bez kobiet. Chociaz one w myslal i rozmowach
      sie przewijaly i nigdy daleko nie byly. Tematy rozne.
      No i aktualny (teraz chyba juz 212 baniek). Dwiescie dwanascie to kierunkowy
      do Nowego Jorku i nazwa perfum Krystyny Herrera (?).
      Bar sie polaczyl w opinii, ze szmalu duzo za duzo dla jednej osoby
      i z taka forsa mozna by duzo zrobic dobrego. I jeszcze by zostalo...
      Forsa, forsa Mandarynko mysle, ze niepotrzebnie sie uczylas :))).
      Pamietalem i spokojnie i metodycznie swoje robilem. Twoje bylo naglace
      na dzisiaj a Tizedika, Tory, Matrioszki regularne. No i za nasze wszystkich
      ogolne.

      Asienko,
      milo Ciebie widziec po przerwie. Prosze zrob miejsce w garazu i odkurz
      liczydelko. Przy takiej fortunie bez GK (glownej ksiegowej) ani rusz.

      Iwona,
      przegapilem Twoje urodziny?

      Kazik,
      farmy rozumiem ogladasz? Obecnie duze i niedaleko od oceanu.

      Mandarynko,
      Morfa nie chce. Niech spada na szczaw. Mam do niego lekko uraze. Latawiec.
      Nie chce aby mnie juz usypial. Moze sie cos zmienilo i ma siostre
      albo kuzynke? Jemu tylko kobiety w glowie :))).
      Przypomina mi to stary dowcip. Gosc hotelowy zwraca sie do atrakcyjnej
      pokojowki i mowi: prosze mnie obudzic jutro pocalunkiem. Dobrze odpowiada
      pokojowka - przekaze Pana zyczenie portierowi :))).

      Pysiek,
      jak sie ma moj pal - Boss?

      A wiec nasze numerki na dzisiaj:

      03 06 07 08 51 PB 31,
      08 11 20 26 51 PB 20,
      04 34 39 48 53 PB 35,
      32 40 44 50 52 PB 14,
      21 28 30 32 38 PB 10.

      Radio podalo, ze pula wzrosla do 212 milionow. Ma to do czynienia z duza
      iloscia sprzedawanych losow. Staly procent wplywow jest przeznaczony na
      wygrane. Ludziom nie chce sie pracowac :))).

      Bosze, jaki mam burdel w mieszkaniu. Kiedy ja to posprzatam i czy zdaze?
      Jak wygramy to... A w miedzy czasie ide niechetnie do pracy.

      Milego i pogodnego weekendu wszystkim,
      mojito.

      9:22/15C/slonecznie/23 dni/chyba bez zupy dzisiaj.
    • matrioszkaa 08.05.04, 16:06
      Dzieki wszystkim, ktorzy podtrzymuja mnie na duchu i doradzaja. Wiecie, czasem
      tak na odleglosc mozna czasem lepiej cos poradzic, bez osobistych dodatkow.
      Niestety nie mam tutaj komu sie wyplakac, tym bardziej po polsku, wiec was
      zameczam. Trzymajcie kciuki.
      Pa
    • tangerin 08.05.04, 18:42
      No to po kolei.

      Matrioszka, milo mi Cie znowu widziec, juz mi troche brakowalo Twoich postow,
      ale nie smialam popedzac.
      Zameczaj nas, ile wlezie, ja mysle o Tobie i Torze, trzymam kciuki zawziecie,
      chociaz mowia, ze zawzietosc to niedobra cecha.
      A moze wyslac Ci ta Trolle do Moskwy, co? Dzielna dziewucha z niej, wiesz? jak
      przeczytasz, to sie dowiesz...I na pewno poprawilaby Ci humor. nie wiem, jak
      poczta dziala w tej Rosji, ale przeciez nie bedzie to trwalo w nieskonczonosc:))

      Tora, matury beda chyba w tym tygodniu, bo siostra licealistka chce mi sie
      zwalic na glowe w tym czasie, bo maja wolne. Wlasnie pije piwo w tej maturalnej
      intencji,w innych tez:))A tak na marginesie, moja droga, to Ty niezly pijak
      jestes, wiesz? Ten tupot bialych mew.............
      :))))))))))

      Aaaa, skoro jestem juz przy piwie. Mojito! czujesz ten ciezar na szyi? To ja
      tam wisze i dziekuje za procenty. mam nadzieje, ze zbyt ciezka nie jestem.
      Calowac nie bede, bo sie zaczerwienisz niebezpiecznie. Chociaz to milo, jak
      facet sie czasem czerwieni.;)
      Egzamin zdany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      I jakas pustke czuje w srodku, bo mysl o tym przedmiocie od kilkunastu miesiecy
      czaila sie gdzies z tylu glowy a teraz... Teraz jest radosc i ulga. juz mi
      nawet te inzynierskie nie straszne. Mimo, ze Morf pojdzie w odstawke, bo na
      spanko nie bede miala za duzo czasu. Eh, wyglada jednak, ze zostane
      wyksztalcona kobieta. Hmmm.
      No, dobra, wysle Ci zenska wersje Morfeusza, mam nadzieje, ze lubisz zielone
      wlosy i oczy, co? To taka irlandzka wersja, Ifa bedzie wiedziec, jakby co, to
      Ci wytlumaczy instrukcje obslugi.

      Ivette, Ty stary imprezowiczu:))))))
      Baluj, baluj, to najlepsze lekarstwo na inercje wszechogarniajaca.
      Tez pojde w tango, juz niedlugo:))))))))))

      Kazik, Gunther, Poeto! Co sie po katach chowacie? Gunther, Asia wrocila, do
      roboty:))))))))

      Ta sumka wyglada przystojnie ogromnie, az boje sie na nia patrzec, aby sie nie
      zuroczyc.

      No to by bylo na dzis. Nie moge pisac, bo moj telefon popiskuje i wypluwa
      esmesmy. Trzeba odpisac i zrobie to z przyjemnoscia:)))))

      W planach mam takze skonczenie trzeciego pifka w milym towarzystwie.
      Wasze zdrowko:)))))))))))))
      --
      :)))
    • Gość: Pysiek13 IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 09.05.04, 11:28
      Hoi wszystkim :))))

      powiem Wam, ze powod mojej nie-obecnosci to praca, praca i jeszcze raz ...
      jestem equivalent of cockroach, ktos mnie tak w pracy sympatycznie nazwal: to
      znaczy, ze bede rozmawiac, przeprowadzac normalne transakcje, wykonywac
      normalne codzienne funkcje, i zadawac pytania bez odpowiedzi in the middle of
      nuclear explosion ... nie zebym byla tak pracy oddana, ale jak juz cos
      zaczne ... ;) nie ma to jak zycie praczki, hey ho !!!!

      Tangerin, o Balwanie i ciszy na morzu, to juz pisal kiedys identycznie Gunther,
      tez chcial zostac tym balwanem ;))))w miedzy czasie zostal bardzo dobrym
      kreslarzem w bardzo popularnym biuro projektowym w Sydney, tak ze widzisz
      wszystko przed Toba :))))
      dziekuje za pamiec, ja tu coraz zagladam ale z [owodow podanych powyzej nie
      zawsze mam czas napisac.moje zielsko na tarasie rosnie doskonale, zastanawiam
      co zrobic, zeby nie roslo tak szybko :))))Boss zwykle jak ma problemy z nie-
      strawnoscia to wie nawet w ktora doniczke w-grysc ...
      Mar_za,
      wiesz ja lubie kontakt z zywym polskim jezykiem. czasem u mojej kolezanki
      ogladalam Polska TV. zgadzam sie z Toba, Leppert to taki smieszny czlowiek. ja
      mysle, ze ktos naprawde pomysli i zorganizuje mu odplatne wystepy w Stanach i w
      Australii :))))
      Yvona,
      milo mi rowniez :))))
      to tylko byl wpis by potwierdzic ze jestes bratnia dusza spod tego samego
      znaku :)))) Sax and Sex tez mi w duszy gra ...
      Asia,
      wiem ze mnie nie lubisz, ale wlasnie dlatego :)))))))))))))))))))))))))))
      ciesze, ze czasem odzywasz :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      no i w Australii mamy Mothers Day !
      ja wychowalam bez, nie moge znowu wypowiadac na ten temat, tak sobie tylko
      pisze ogolnie z obserwacji i zupelnie obiektywnie. zawsze mnie zastanawiala
      matczyna madrosc, ktora usiluja przekazac dzieciom. moja Babcia miala gotowe
      porady na kazdy temat, tak jakby byla autorem 'Catchprases' on acid. byla
      rownie nie-zastapiona i niektore z jej rad utkwily mi w glowie do tej pory:
      - have an apple a day to keep a doctor away
      - always wear underwear in case you get hit by bus
      - eat your carrot and you will be able see in the dark
      kto tego sluchal ...
      rabbits ate carrots but they also do a lots of cool things ... nie, nie mowie o
      tym o czym myslicie ;))))

      Gunther, Poeta L. Kazik malo ostatnio piszecie :))))
      tylko Mojito tu wytrwal na posterunku. Kangur po wakacjach w Polsce chyba
      zaniemogl, albo zostal za-uroczony :)))) Peter wystepuje tylko w roli
      obserwatora, a TRO przestraszyl French Kiss i nie odzywa ...

      Mojito :))))
      bardzo milo nas tu zabawiales, piles za zdrowie i powodzenie, ale, ale ...
      najwyzszy czas zebys odpoczal i pojechal na wakacje ;))))
      jak zaczynasz powtarzac te same dowcipy, no kolego, klapa w tylek i pakuj
      walizke/plecak i ruszaj na holiday ;))))
      dziekuje, za pamiec o Boss, ma bardzo dobrze, chociaz tez teskni za wakacjami.
      kaczki do oceanu ? z mojego tarasu technicznie nie-wykonalne, no chyba ze sam
      chcesz sprobowac ?
      ja prawde mowiac o niczym innym nie mysle/marze tylko wakacje, wakacje :))))
      odglosy z lotniska, nie daja mi spac, mily/cieply glos hostessy zapowiadajacej,
      ze wlasnie:
      QA016 z Sydney via Singapur to London just boarding ...
      albo BA004 z Sydney via Kuala Lumpur, Dubai to Frankfurt ...
      albo ... oh, tyle jest mozliwosci ...
      moj plecak gotowy, tylko doloze pare personalnych drobiazgow i juz mnie nie
      ma :))))
      wrazenia opisze, nawet te mniej cenzuralne ;))))
      pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
      Pysiek


    • kazachstan 09.05.04, 12:27
      Dobry wieczor,

      tempo na forum zmalalo,a suma do wygrania rosnie, az milo.no rzeczywiscie w
      takim wypadku takiej duzej wygranej trzeba szukac farmy blizej morza. wtedy tez
      pozostaja koniki do hodowania, ale mi to nie przeszkadza, jakis zwierz zawsze
      dobrze jak sie kolo domu kreci.byle tylko wygrac.
      u nas Dzien Matki dzis obchodzimy jak slusznie przypomnialas Pysiek. ty masz
      wyjatkowy talent zboczyc na pewien temat.kroliki to w Autralii plaga, mimo ze
      takie to sympatyczne zwierzaczki rozmnazaja sie rekordowo i co gorsze sa
      gryzoniami, wiec wrogiem farmerow.ja mialem tez kilka ale trzymalem w klatce.
      jednak jak mam mowic o hodowaniu, to najlepiej golebie. to tez taka slaska
      tradycja, miec kilka ladnych par i patrzec w niebo jak chodza.
      coraz chlodniej, dzis nawet zapowiadali deszcze i dzien coraz krotszy.Mojito
      napisal tu o swoim wypadku, bardzo ladnie bylo to napisane i jakby ku
      przestrodze.na ulicach w Sydney co i raz spotyka sie slupy albo drzewa
      przydrozne, udekorowane kwiatami,gdzie ktos stracil zycie.najwiecej niestety
      mlodych ludzi. wprowaddzili teraz zakaz spozycia alkoholu dla osob ponizej 25
      lat. ja teraz tez nie jestem zupelnie w formie po wypadku, ale bym powiedzial,
      ze to byla niczyja wina.truck zakrecajac stracil balance i caly jego ladunek
      wywalil sie na moj samochod.dziekuje Bogu tylko, ze uszedlem z zyciem.
      tyle ode mnie, Asia milo ze nareszcie sie odezwalas, ja tam do nikogo zalu nie
      mam. Peter tez przeciez czlowiek i ma prawo napisac co mysli.
      tylko wytlumaczcie mi co to bylo o tym french kiss, chyba to przegapilem
      pozdrawiam
      kazik
    • Gość: Pysiek13 IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 09.05.04, 13:37
      Witaj Kazik,

      ja chyba jestem niewinna ;)
      mimo co tu pisze, moje pisanie to niemowleta przy tym, co sie obnaza we
      wspolczesnej prozie, co pokazuje film.
      czlowiek jest istota seksualna od narodzin do smierci. podobno nawet noworodki
      maja erekcje, nie wiem bo nie mam noworodka, a sama bylam noworodkiem bez-
      penisowym i dawno.
      patrzac z boku na ta nasza planete w jej spowolnionym obrocie Kazik, ujrzymy,
      ze los czlowieka podszyty jest erotyka, z niej przeciez sie bierzemy. a potem
      nasze zycie dzieli na to w pionie i w poziomie. czlowiek jesli nie spi, robi w
      poziomie czasami rzeczy osobliwe. biolog da szybka odpowidz, ze to instynkt,
      ktory kaze naszemu gatunkowi dokonywac aktu re-produkcji ;)))) zupelnie jak
      nasi bracia mniejsi. nam wyobraznia pozwala ten akt poszukiwania partnera do
      zaplodnienia roz-budowac, roz-ognic ;)))) sluzy temu taniec, ubrania, nawet
      kuchnia i jeszcze pare ... jesli jednak podszewka naszej wyobrazni przesiaka
      jaskrawo sexem, to erotyka moze zaczac tracic swa sile. Swieto, ktore jest
      codziennie, przestaje byc swietem.
      podszewka erotyczna bywa ukryta pod koldra roznych religii, nawet tych, ktore
      sexu nie lubia. przeciez piekna "Piesn nad piesniami" bylaby wedle dawnych miar
      bliska pornografii i ten wzruszajacy wysilek Kosciola, by ten erotyczny utwor
      wytlumaczyc w sposob religijny !
      jesli spojrzec prawdzie w oczy, to ludzie o wiele bardziej podszyci sa sexem,
      niz to okazuja. mysla o nim zaskakujaco gesto i czesto. wiekszosci ludzi
      bardziej do twarzy w ubraniu, niz kiedy paraduja nago. to samo dotyczy
      wyrazania swoich mysli i uczuc, one tez niech raczej beda ladnie ubrane.
      czego i sobie zycze :))))
      and ...
      dobrze spytac Twoja Pania co jest french kiss :))))
    • poetal_liryczny 09.05.04, 13:48
      bezpenisowy noworodek, no tego jeszcze nie slyszalem, dobre, bardzo dobre :-)
      Kazik, no tym razem kazik to sie nie wymigasz, musisz sprawdzic co ten french
      kiss jest a dam glowe sobie uciac ze twoja Pani wie.i tak niewinnie zaczales o
      tych krolikach i teraz nie masz wyjscia tylko caluj i opowiedz nam wrazenia.
      seks, erotyka, uczucia, ukrywanie mysli, ukrywanie uczuc.przyznacie chyba mi tu
      racje, ze wiele ludzi o tych sprawach nie potrafi mowic.ciagle jest to temat
      krepujacy, wstydliwy,bo mowic, czy w Polsce ktos mial jakas edukacje
      seksualna ?
    • kazachstan 09.05.04, 14:03
      Dobry wieczor Poeto,
      co tu duzo dziwic, przeciez tego w szkolach nie uczono. przynajmniej za moich
      czasow.troche anatomii uczyli nas na biologii, ale wiecej bylo chichotow niz
      nauki, bo klasa byla wiadomo koedukacyjna. z rodzicami tez rozmowy nie bylo, to
      jak czlowiek zdobywal wiedze potem odbija sie na calym zyciu. no i ja myslalem,
      ze po mesku do tematu podejdziesz i wytlumaczysz koledze ten francuski
      pocalunek, a ty mnie do mojej Pani wysylasz. no i jak to.Gunther odezwij sie
      ino, wiem zes obrotny w temacie.
      pozdrawiam
      Kazik
    • poetal_liryczny 09.05.04, 14:09
      Kazik, przeciez nawet jak nie wiesz to sama przyjemnosc pozwolic kobiecie
      pokazac i wytlumaczyc w praktyce :-)
    • poetal_liryczny 09.05.04, 14:15
      ja w szkole mialem wiecej szczescia, bo mielismy nawet lekcje poswiecone
      tolerancji seksualnej, przychodzili do nas rozni seksuolodzy na pogawedki,
      rozmawialo sie nie tylko o sprawach intymnych i budowie anatomicznej, rozmowy
      byly tez o gwalconych, bitych kobietach, o antykoncepcji, o zboczeniach
      seksualnych. nie chce tu sie wywyzszac ale chodzilem do dobrego liceum w Wwie.
    • mojito 09.05.04, 14:24
      Witam Wszystkich porannie,

      widze, ze temat o rana edukacyjny. I kto to zaczal?
      Ja osobiscie bylem bez zadnej szkolnej edukacji seksualnej.
      I gdyby nie poswiecenie i praca po godzinach nauczycielek
      to w swiat wyjechalbym niewyedukowany. A tak troche edukacji liznalem.
      Chwala nauczycielkom i ich edukacyjnym talentom.

      Niedzielnie pozdrawiam,
      mojito.

      8:23/11C/22 dni/zupa chyba bouillabaisse albo french onion (cebulowa).
    • matrioszkaa 09.05.04, 20:24
      A tutaj swietuje sie dzis Dzien Zwyciestwa. Rosjanie sprytnie wymyslili, ze
      jesli jakes swieto przypada w dni wolne od pracy to swietowanie przenosi sie na
      dni pracujace, w zwiazku z czym jutro bumeluja. Niektorzy to juz od 1 maja
      zrobili sobie labe (o rany wlasnie wala fajerwerki, mam nadzieje, ze synek sie
      nie obudzi, bo boi sie ich panicznie), Moskwa namacalnie opustoszala, wiekszosc
      siedzi na daczach. Sklepy przewaznie i tak otwarte swiatek, piatek czy
      niedziela, brutalny kapitalizm ma swoje prawa; ale niektore powieslily sobie
      karteczke „remont”.

      Nie wiem natomiast, czy znany jest tu Dzien Matki, trzeba pytanie zglebic przy
      okazji. Pamietam, ze w Anglii to on jest jakos wczesniej, a w Polsce nie fruwa
      po niedzielach; zdazylo sie, ze w jednym roku swietowalam go 3 razy, a 2 lata
      temu wcale, pojawiajac sie w nie tym kraju co trzeba w dzien swieta. Wszystko
      wzgledne.
      Fajny dzien dzisiaj, na basenie bylam i na spacerze majowym, teraz cieply
      deszcz. Uczcilam go lodami.
      Zawiadamiam, ze wykielkowaly mi palmy. Sama nie moge uwierzyc. Z dwu ziarenek
      dwa kielki.
      Dobra, koncze, bo zaraz przybedzie osoba gadajaca i bedzie tu caly tydzien. Niby
      ja lubie, ale jakby tu powiedziec - zajmuje zbyt duzo miejsca.
      Tangerin, dzieki za propozycje; mysle, ze ktos mi te ksiazke przysle, jakis
      przyjaciol, ktorzy wiedza, ze czekam na nia ponad rok chyba mam.

    • matrioszkaa 09.05.04, 20:45
      Tangerin! A Tobie gratulacje z okazji zdania egzaminu!!! To teraz juz z gorki i
      inzynier (podziwiam)
    • tizedik 09.05.04, 23:40
      Ja tylko na moment, przede wszystkim z ta wlasnie informacja: Bank rozbity!!!
      Jeszcze nie wiem, przez kogo, ale wiem na pewno, ze nie przez nas :-(
      Rany Julek, ktos zafasuje ponad 100 milionow zielonych gotowka....

      Nie udalo mi sie odpoczac przez weekend, a wlasciwie - wyspac, bo po tygodniu
      wczesnego wstawania na tym mi zazwyczaj najbardziej zalezy. A dzis spedzilam
      dzien m.in. w towarzystwie nieslychanie glosnych dzieci. Za duzo decybeli przez
      kilka godzin :-(
      A jutro znowu do kieratu :-(

      Tangerin - gratulacje :-) Dzialaj tak dalej!
      Tora - denerwujesz sie? Kasztany juz fest kwitna...
      Pysiek, pod tym linkiem www.wiadomosci.tvp.pl/ mozesz ogladac polskie
      Wiadomosci i Teleexpress z jednodniowym opoznieniem. Wejscia sa na dole strony,
      po prawej.
      Mojito, Caroliny Herrery 212 niezle pachnie, wlasnie niedawno dostalam polowe
      (podzielilysmy sie z tzw. elementem :-) A Tizedik wybralam z racji brzmienia i
      pisowni (bez ichnich znakow diakrytycznych), natomiast lecke bylo znacznie
      wiecej, tyle ze potem z umiejetnosci na nich nabytych nie musialam korzystac.

      Pozdrawiam wszystkich :-)
    • tangerin 09.05.04, 23:58
      No to do nastepnego razu! kiedys musi sie udac:)
      Qurcze, nasz Dyrektoriat jednoosobowy pracuje nawet w niedziele.
      :))) wow!
      --
      :)))
    • tangerin 09.05.04, 23:55
      Wg mojego Taty, to dzien zwyciestwa byl wczoraj, czyli osmego, z powodu roznic
      czasowych - tu 6 godzin do tylu, tam 12 do przodu, gdzies 2 do tylu i tak w
      kolo Macieju. jakos metnie sie wyrazam, ale zmeczenie + kolejne pifko, wiec
      wybaczcie.

      Pysiek, podziwiam Twoj talent! Ledwo sie pojawilas, a juz panowie, jak te
      pszczoly do miodu, na skrzydelkach szeleszczacych sie zlecieli. Qurcze, to sie
      nazywa magnetyczna osobowosc, czy jak tam.;)
      Jesli chodzi o balwany, to roznie bywa, do biura projektow to ja sie nie
      nadaje. A tak BTW, Gunther, gratulacje Stary!

      Edukacja seksualna. Hmm, w szkole jako takiej nie bylo, owszem, przerabialo sie
      cos tam na biologii w podstawowce, pani nie byla wstydliwa, chichoty potepiala
      wzrokiem gromowladnym;) Troche mialam przez nia klopotow, bo kiedy
      przerabialismy budowe narzadow plciowych meskich i probowala odpytac panow
      klasowych, to spotkala ja kleska, pomeczyla pare pan z podobnym rezultatem az
      jej spojrzenie padlo na mnie. Mialam do wyboru banke albo odpowiedz, a ze
      zalezalo mi na 5 na koniec, bo wtedy jeszcze ambitnym pacholeciem bylam, to
      odpowiedzialam. Na piec, oczywiscie. I od tego czasu uwazana bylam za experta
      jesli chodzi o "ptaszki meskie", co w czwartej bodajze klasie podstawowki za
      komplement uznane byc nie moze. pare dni pozniej jakis nabuzowany hormonami
      osmoklasista zapytal sie mnie, czy jestem dziewica, bo on ma nadzieje, ze nie.
      I juz do konca szkoly patrzono na mnie podejrzliwie. Moj matematyk wyzywal mnie
      od lolitek, a ja o Nabokovie do 2klasy liceum nie slyszalam, wiec nawet obrazic
      sie nie moglam.
      Ale na wszelkie pytania odpowiadala mi mama, tak wiec nie musialam bazowac na
      podworkowej wiedzy typu, ze dziecko "robi" sie 8-10 godzin non stop, bo inaczej
      nic z tego.

      A, zrobilam sobie dzis test na inteligencje, na jakiejs angielskojezycznej
      stronce. Pytania logiczne pominelam, niektore jezykowe tez, bo jakos moj zasob
      slowek angielskich i powiedzonek madrych az takich wyzyn nie siega. Wyszlo mi
      120, co wynikiem jest dobrym, biorac pod uwage owe pominiecia, ale co mnie
      zdziwilo:

      Your Intellectual Type is Visual Mathematician. This means you are gifted at
      spotting patterns — both in pictures and in numbers. These talents combined
      with your overall high intelligence make you good at understanding the big
      picture, which is why people trust your instincts and turn to you for
      direction — especially in the workplace. And that's just some of what we know
      about you from your test results.

      Bo ja matematycznego talentu nie posiadam, numerki nie naleza do rzeczy, ktore
      tygryski lubia najbardziej. Raczej humanistycznym typem jestem. No dobra,
      przyznam sie, ze gospodarke energetyczna zaliczylam na 5, ale to chyba kwestia
      przypadku byla, bo akurat calki mi sie nie trafily. Za to inzynieria procesowa
      hmmm:((((, automatyka i automatyzacja - po prostu podeszly mi pytania, ale
      ogolnie:((((((((((, z rysunku technicznego to bylam najgorsza na calym roku,
      kepski ze mnie inzynier bedzie, he he. Reszty szczegolow mojego profilu nie
      znam, bo firma kazala sobie zaplacic, a ja az tak enelygentna nie jestem, aby
      tracic kase, ktorej nie posiadam.

      Matrioszka, jak zapomna, chociaz tego nie zycze, to daj znac:) Nie bedzie
      problemu, przeciez wiesz. Milego swietowania Ci zycze:))

      No, koniec tego gadulstwa, pora spac. Jutro nowy cudowny dzien:))))
      Caluski dla wszystkich. Ale nie francuskie, tylko normalne, w czolko na
      dobranoc.
      --
      :)))
    • mojito 10.05.04, 02:52
      Witajcie Amigos,

      niedziela ladna. Pracowita. Bezkoscielna. Perspektywistycznie pieklo
      na horyzoncie. Amerykanie zabieraja mamy na lunch (w niedziele brunch)
      i obiad. Dzwonia i kartki okolicznosciowe sla.
      Ja osobiscie jestem juz pokrecony i rozdarty jak sosna. Nie zdecydowalem
      kiedy ten dzien celebrowac. Dzwonie wiec teraz i mowie, ze zadzwonie
      za dwa tygodnie ( chyba) wowczas gdy jest to swieto w kraju.

      Yeah, Pysiek,
      wakacji potrzebuje i towarzyszacych im spraw. Powtarzanie dowcipow
      dowodem. Ale dowcip mnie rozbawil ponownie. I przestraszyl wasami portiera.
      A na marginesie to nikt jeszcze chyba nie zasnal calowany na dobranoc.
      Budzenie pocalunkiem zrozumiale. Uspienie chyba niemozliwe.
      Chyba, ze pocalunkiem zagranicznym :))).
      To takie bardzo patriotyczne i optymistyczne, ze lubisz kontakt
      z zywym jezykiem polskim. Milo mi, ze Boss ma sie dobrze.
      Dzieki za zaproszenie. Moze z koncem roku przylece kaczki popuszczac
      i patyki Bossowi porzucac do oceanu. Wolno zaczynam za nim tesknic.

      Kazik,
      a wiec Ty i ja to seksualne samouki. No, prawie samouki. Zapytaj swoja Pania
      o ten french kiss i napisz co powiedziala. Kobiety wiedza wiecej od nas.
      Zwazywszy, ze my wiemy nieduzo.

      Poeto,
      ja niestety w szkole przez seks na przykladzie motyli z trudem przebrnalem
      i bardzo sie zniechecilem cala ta seksualna edukacja entymologiczna.

      Tizedik,
      fajny ten link. Czasami zajrze i zadziwie sie :)).
      Widze, ze dalas nam ta hiobowa wiadomosc prosto miedzy oczy.
      Do nastepnego wiec. Karoline H. tez lubie u Pan.

      Mandarynko (slodko wiszaca),
      gratuluje. Teraz z racji edukacji nie bedzie mozna pewnie do Ciebie
      pisac niepowaznie :(((. Chce Ciebie zapewnic, ze wiszac na szyi masz
      ciezar akurat. Nie za ciezko nie za lekko. W sam raz. Dobrze wisisz.
      W letniej sukience?

      Matrioszka,
      addychaj :))))).

      Pozdrowionka sloneczne Wszystkim absolutnie,
      mojito.

      20:52/24C/pisalem juz dzisiaj/jednak bez zupy.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 10.05.04, 09:24
      No popatrz Pysiek a ja myslalam ze sie tak dobrze kamufluje i ze nigdy na to
      nie wpasniesz,, no ale w koncu mam conajmniej dwa powazne powody zeby cie nie
      lubic, pierwszy to ze dzwonisz do nieznajomej baby kiedy ona choruje, drugi
      jeszcze bardziej powazny - przysylasz jej polskie czekoladki do kraju w ktorym
      takowych nie ujrzysz a do tego nawet adresu nie podasz coby mozna Ci bylo
      chocby kartke wyslac

      masz absolutna racje, nie cierpie takich bezinteresownych bab :)))))))))))
    • yvona73pol 10.05.04, 14:47
      kochani moi,
      obiecuje, ze na nastepnej impresssce nie bedzie czerwonego wina :(((((
      zatrulam sie piekielnie, i to nie iloscia, niestety...
      cala niedziela zmarnowana, bol, goraczka, niejedzenie, i tak do poniedzialku
      wieczorem,
      w dodatku mam noz na gardle, oups, wize znaczy sie, w piatek mam interview, no
      i jeszcze dokumenty w lesie, ze tak powiem, jutro do galopu z tym wszystkim...
      ale dzis mila rzecz mnie spotkala - odwiedzil mnie w pracy pan niejaki, znany
      jako agent Smith, wzglednie Elrond ;))))) a ja gapa nie poznalam go, dopiero
      jak placil karta, to rzucilam okiem i sie zawiesilam zupelnie ;))))) i tak caly
      dzien mam ;)))))
      tak, ze nawet mnie ten rozbity bank nie ruszyl; to czekamy na nastepna
      kumulacje ;))))
      a tak swoja droga, to ciekawe kto sie oblowil?? bedziemy wiedziec??
      Tizedik, a co wlasciwie znaczy tizedik?? wrzucilam w slowniki netowe i nic,
      cholerka...
      Ja Mothers Day tradycyjnie, z polska data, inaczej by kartka i prezencik nie
      doszly ;))))
      no to caluski,
      pozdrowionka,
      i do nastepnego klikniecia ;)))
      Iwona
    • Gość: Pysiek13 IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 10.05.04, 14:54
      Witaj Asiaaaaaaaaaaa :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      oh, jak ja tez nie lubie takich Bab jak Ty :))))
      widzisz dobrze kamuflujesz, tylko jak tu niektorzy monitory za-instalowali to
      wszystko widac ;))))
      powiem szczerze, takie baby co to nie dosc ze swoj dom i rodzine maja, to jakby
      im malo, zakladaja druga rodzine ... na forum. to co ? bys lubila ? nee ...
      i do tego podrywaja wszystkie najlepsze partie na forum ... :(((( i pozwalaja
      nosic sie na rekach :(
      i jeszcze jakby malo bylo, to potrafia napisac od serca ... i dla serca :))))
      i jeszczeee takieee babyyyyyyyy, to lubia isc pod prad, bo jak idzie sie pod
      prad to mozna dojsc do zrodla prawdy :))))

      wiesz jak czasem nie zgodzimy i mamy totalnie odmienne zdania, to nas obie w
      pionie trzyma ;) obie nie mamy wtedy zbyt dobrego samopoczucia i bardzo dobrze.
      zbyt dobre samopoczucie, czyli pycha (grzech glowny!) gubi nawet moralne
      autorytety ;))))

      cieplutko i slonecznie pozdrawiam
      Pysiek

      PS
      a w ogole Asia, ten number byl rezerwowany przez Numbata, czekal na ten moment
      az 100 wpisow, zeby zrobic tradycyjne pod-sumowanie, a Ty mu odebralas ta
      przyjemnosc ;))))
    • kazachstan 10.05.04, 15:08
      Dobry wieczor,

      no Asia chyba po takich komplementach to nie zostawisz nas tu. Ty przeciez nam
      matkujesz na tym forum dobrze Pysiek napisala, kazdemu ladnie potrafisz odpisac
      i co najwazniejsze znajdziesz ten czas zeby napisac, a nie jak to my piszemy od
      humoru.
      wieczor dzis bardzo chlodny, w kominku napalone a i ogrzewanie w sypialni tez
      wlaczylem. jakis czas i wieczorem altanka odpocznie, chociaz w ciagu dnia jak
      slonko ladnie swieci to calkiem cieplo. to w Australii jest wlasnie najgorsze
      te duze skoki temperatury w ciagu jesieni i zimy.
      Iwona to winem mozna sie zatruc? nie slyszalem jak to sie stalo powiedz. zwykle
      to chorym sie jest ale z nadmiaru. i tyle co w Polsce pilo sie roznych trunkow,
      bimber i inne watpliwej jakosci, to nigdy nie udalo mi sie zatruc. no kac, to
      co innego.
      pozdrawiam
      kazik
    • tangerin 10.05.04, 15:10
      Ej baby, czy Was da sie nie lubic?
      Taka ta licytacja przewrotna;)

      Yvette, co Ty za wino pijasz, co? Tak sie urzadzic, no no...
      Trzymam kciuki w piatek wiec, za te wizowe histeryje:) Bedzie oki.

      Tizedik, to po wegiersku, czyz nie? jak Ty to kiedys pisalas: "kolejny"
      Wychyl sie zza papierow i pomachaj do nas!

      Slonce wylazlo zza chmury, ide wiec sie troche ponaswietlac. Ale i tak zimno,
      za zimno na sukienki:(

      ps. Eeee, Mojito, wakacje za pasem, wypoczniesz!

      --
      :)))
    • mar_za 10.05.04, 17:15
      Poniedzialkowo witam, nie swieta:). Do spowiedzi nie poszlam w weekend, choc
      publicznie sie deklarowalam.
      Pojde pewnie za to do piekla... Ale jak juz nie jeden to mowil na forum tam
      podobno jest weselej i nie samotnie:-).
      Jakos od dawna nie lezy mi posrednictwo osob trzecich w moich sprawach z Jego
      Wysokoscia i juz. Swoja droga to ciekawe - pojsc do piekla za niezbyt osobiste
      stosunki z duchowienstwem? Chyba niemozliwe:-).... Znow nie dalam sie
      podporzadkowac ogolnie przyjetym zwyczajom.
      Tyle w ramach wyjasnien.
      Boli mnie glowa. Od rana pije wode mineralna, bo bezczelnie siostra na moich
      oczach wczoraj na wage weszla. Nic tylko mineralna zywic sie musze, bo 10 kilo
      roznicy stoi mi przed oczami. Lato lada dzien, a ja w takiej iluzji zyje, ze
      zle nie wygladam. Dowod naoczny mialam wczoraj. Jest zle!!!!!!! Nie wiem jak
      dlugo mi ten stan potrwa, bo ogolnie wyznaje zasade, ze lepiej byc szczesliwym
      niz chudym:).W fazie obecnej stawiam na chudosc.
      Ciesze sie, ze ruch na forum sie ozywil i mozna Was znow poczytywac w wiekszej
      ilosci.Pozdrawiam, Mar_za
    • matrioszkaa 10.05.04, 19:14
      zawiadamiam, ze siewodnia w dzien pabiedy addychalam
      przeplynelam sie stateczkiem po rzece Moskwa jak prawdziwy turysta
      Moskwa miasto okiem turysty majowego patrzacego z rzeki ladna jest
      jak sie zaczyna nieladna to statek zawraca:-)

      mar_za, na wszelkie bezczelne zachowania siostr (znam to, znam to) mam metode
      podnoszaca samopoczucie: nabywam spodnie o numer za duze; przyznaj sposob iscie
      matrioszkowski
    • mojito 10.05.04, 20:37
      Zdrowenko Wszystkim,

      termometr erekcyjnie idzie do gory, Dwadziescia piec C dzisiaj i ma
      byc do trzydziestu jutro. Prawie-nagosc niektore ochladza ale podnosi
      temperature innym. Musze kupic worek z lodem albo dwa...

      Na optymistyczan nute z loteria jestesmy coraz blizej. Glowna wygrana
      padla w Pennsylwanii (Washington Crossing). Najwieksza w dotychczasowej
      historii. Szczesliwiec ma 60 dni aby zadecydowac czy chce wygrana rozlozyc
      na 29 lat rocznych wyplat czy od razu lyknac 110.2 minus 25% podatkow.
      Dotychczas sie nie zglosil. Pewnie konsultuje z prawnikiem i doradca finansowym.

      Z numeracja inna ciekawa sprawa. Projektanci mody i sprzedajacy konfekcje
      damska celowo zanizaja numeracje aby kobiety po przymierzeniu entuzjastycznie
      garderobe kupowaly. Manipulanci cholerni :))).

      Yeah, wakacje ida. Odpoczne. A moze zmecze sie inaczej.
      W okolicach odkrylem dla siebie przybytek sztuki/kultury/tanca.
      Bar - LOIE (Fuller). Interesujaca kobieta. Kolezanka po fachu Isadory Duncan.
      Zamierzam w srode tam usiasc i jednym ciagiem uzupelnic poziom promili
      we krwi i walnac za pomyslnosc Waszych wyzwan wizowych, wagowym, maturalnych
      elementarnych i innych. Sztuke piekna nalezy wspomagac.

      Slonecznie,
      mojito.

      14:37/25C/21 dni/moze tylko gazpacho.
    • tangerin 10.05.04, 21:38
      Numeracja ubraniowa jest bardzo dziwna... Czasem nawet 34, czyli xs, jest dla
      mnie za duze. A dodam,ze nabralam cialka w okresie zimowym i w wiosennym czynie
      to nieprzerwanie. A co sie bede przejmowac? pewnie powinnam, bo po raz chyba
      drugi robia mi sie love handles, jeszcze nie rzucajace sie w oczy, ale jednak
      ja te zaczatki dostrzegam. Moja kumpela mowi,ze chyba lupe przykladam, ale i
      tak wiem swoje. Niechby sie w biuscie odkladalo, ale widocznie komorki
      tluszczowe maja swoje preferencje. A o gustach sie nie dyskutuje.

      A z tymi ubraniam to mam klopot takze dlatego, ze mala jestem:( Statystyczna
      Polka mierzy podobno 168 cm, i coz z tego, skoro do piet jej nie dorastam.

      Mar_za, wlasnie wchlaniam lody, w kolejce trzy marsy. i zastanawiam sie, czy by
      sie na jakis fitness nie zapisac w koncu. Kolczyk sie juz zadomowil, nie
      powinien sprawiac trudnosci.

      U spowiedzi bylam calkiem niedawno, ale taki cyrk odstawilam,ze hoohooo. Bylam
      swiadkiem na slubie i myslalam beztrosko,ze sie upiecze, a tu nie, ksiadz
      wstrzymal cala ceremonie i do konfesjonalu zaciagnal. Ale byla jazda...Dobrze,
      ze ksiadz poczucie humoru mial, bo kiepsko by sie to skonczylo. I zadna
      aureolka nad glowa mi sie nie zaswiecila. Zreszta na drugi dzien zgrzeszylam,
      bo sie nie pojawilam na niedzielnej mszy. odsypialam, bo poszlam spac po 9 rano.

      A wiec spotkamy sie w piekle, hmm, mile towarzystwo bedzie, nie ma co:)))))
      --
      :)))
    • tizedik 11.05.04, 00:01
      A propos numerkow (losowanych, losowanych :-), to mielismy w naszym Lotku i w
      Powerballu az trzy takie same liczby w sobotnim losowaniu. Popatrzcie:
      PB: 3 9 17 37 43 39
      Lotto: 2 9 16 28 37 43
      Gdyby tak znac je wczesniej, to moze by sie udalo w obydwu krajach cos
      wyszarpnac...
      Tymczasem w PB nadal trwa oczekiwanie:
      www.powerball.com/powerball/pb_stories.asp
      Unknown Pennsylvania May 8, 2004
      Undecided $213,200,000 annuity $110,230,721 cash
      Przez moment sie ludzilam nadzieja, ze moze Mojito gdzies jakis los w
      mieszkanku zagubil, ale juz nam wyjasnil, ze nie :-(

      Mandarynka, swoich numerkow ubraniowych w Stanach bys nie znalazla; koniecznosc
      kupowania w sklepach dla dzieci murowana :-) Ja tez mieszcze sie w dole tej
      stawki, ale tycio wyzej. Ale jak wchloniesz troche wiecej (i troche dluzej)
      tych lodow, to pewnie wybor bedziesz miala wiekszy...;-)

      Kontynuujac temat numerkow; chyba juz tutaj mowilam, ze "tizedik" to w
      wegierskim liczebnik porzadkowy, dokladnie: dziesiaty/a. Wybrany jako nick tak
      sobie, bez uzasadnienia, poza tym tylko, ze w tamtym jezyku liczyc umiem...;-)

      Melduje, ze roboty mam faktycznie duzo, chociaz niekoniecznie z papierami ;-)
      Takie czasy, ze komputer zastepuje je w stopniu znacznym. I to wszystko male
      piwo, gorzej, ze dzis po jakis dwoch godzinach pracy osiagnelam stan furii,
      ktory przez nastepne tylko wzrastal. W rezultacie bylam tak zmeczona, ze w domu
      niemal natychmiast padlam. Dobrze, ze nie obudzilam sie nad ranem, a jeszcze
      przed polnoca. Dzieki temu moge zaraz isc spac...;-)

      Tora, trzymam kciuki, bo wiadomo, ze tez rodzice zdaja mature,
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51210,823327.html
      Matrioszka, fajnie, ze znalazlas czas, chec i nastroj na rozrywki :-)
      Zaraz, zaraz, a dlaczego my tutaj juz sie swietujemy? Swieta niby mamy nowe,
      ale historyczne daty chyba jeszcze nie pozmieniane?
      Iwona, no to juz wiesz, ze jestem "dziesiata"... Dzialaj w sprawie tej wizy, bo
      jak nie, to cie popedze...:-) Mam wprawe w popedzaniu w tym temacie...;-)
      Pysiek, Asia, milo was znowu widziec.
      Kazik, u nas tez dzisiaj kominki trzeba by "wlaczyc". Zimni ogrodnicy dopiero
      od srody, ale juz jest zimno.
      W (ciepla) srode znowu drinkowanie u Mojito; pamietaj, nieustajaco...;-)
    • Gość: Tora IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 00:18
      Ludzie!!Ratunku!!!
      Mój mały bejbisek jutro pisze język polski!!!
      Stan histerii osiągnął poziom nie spotykany dotąd w naszym domostwie!!
      Jest już po północy, a ja miotam się jak oszalała, chociaż wiem, że jutro muszę
      wcześnie wstać.Muszę dać mu pyszne śniadanko, poprawić krawat i ucałować na
      szczęście w czółko. On sam twiedzi oczywiście, że nic nie napisze, że nie zda,
      albowiem nic sensownego już mu w głowie nie zostało - tylko pustka!
      Mój ślubny wybył z resztą potomstwa na drugi koniec Polski, no i ja sama muszę
      sobie dać radę z tym całym pasztetem.
      Grunt to młodemu nie pokazać, że się człowiek boi i jest przerażony, bo jeszcze
      mu sie udzieli. Więc strugam wariatkę, robię słodkie minki, gadam głupoty
      ponadczasowe, aby tylko go odstresować i troszkę wyluzować.
      No cóż - jutro dzień prawdy! Jak sobie poradzi z polskim, to reszta
      jest "pikuś".Znaczy się matma i fiza, jak mawiają młodzi to dla młodego nie
      problem. Tylko ten polski!!!!! Humanistą to on niej jest.
      O matko kochana!! Idę spać. Przynajmniej spróbuję, chociaż troszkę, nie myśleć,
      nie histeryzować, a przede wszystkim wierzyć w niego, no nie?
      Maturalne całusy w czółko dla wszystkich!!
    • Gość: Tora IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 00:25
      Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy ciepło i pozytywnie myślą teraz o mnie.
      Ale dużo więcej pozytywnych fluidów potrzebuje teraz mój "mały". Nie żałujcie
      wiec mu tego i podsyłajcie jutro całymi wiadrami, nie, kontenerami. Najlepiej
      między 9:00 a 14:00 czasu polskiego!

      Dziękuję wszystkim za słowa otuchy!
    • tangerin 11.05.04, 00:51
      Rany Julek, ale ja sie dzis na forum udzielam.

      Tora, jak mowilam (pisalam), ze trzymam kciuki za Ciebie, to oznacza, ze za
      Twojego "malego - duzego" tez:))))))))))))))
      Posle mu aniola stroza, na mojej maturce sie spisal bezblednie, wie to i owo,
      bo przeciez uczyl sie razem ze mna. Tzn. mam nadzieje, ze jeszcze pamieta, bo
      to qrcze 9 lat minelo.
      Tora, on nie ma innego wyjscia, jak tylko zdac, no pomysl. Juz wkrotce
      bedziecie skakac oboje do gory z radosci i szczescia:))))

      I pamietaj o matczynym buziaku w czolko. Koniecznie. Nie wiem, jak Wy, Matki,
      to robicie, ale to zawsze dziala. Sama nadstawiam czolko, he he. Dorosla
      pannica i takie numery. Ale skoro dziala, to dlaczego nie.

      No dobra, strzele sobie malego drinka przed snem w Waszej intencji, bo
      niestety, jutro rano musze byc trzezwa do bolu i nie bede mogla pic miedzy 9 i
      14. Ale bede cieplo myslec:)))))))))))
      --
      :)))
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 11.05.04, 02:43
      Pysiek faktycznie nienawiscia do mnie kapiesz jezeli wypisujesz takie bzdury ze
      ja Numbatowi przyjemnosc odebralam,, ja kurcze nigdy w zyciu zadnemu facetowi
      przyjemnosci nie odebralam jezeli nie dalam ,, ladnie to tak mnie oczerniac na
      forum zeby wszyscy o mnie zle mysleli ,, jak Ty facetowi odebralas przyjemnosc
      i chec do roznych rzeczy to dobrze?

      nie pozdrawiam
    • mojito 11.05.04, 05:49
      Dzisiaj masz Wielki Dzien. Zanim bedziesz gryzla nerwowo swoje
      zbielale i zacisniete kurczowo kciuki masz pare spraw do zrobienia.
      Ze sniadankiem nie przesadzaj. Dobre, ale nie za duzo. Nie chcesz
      aby syn zasnal podczas egzaminu trawiac z luboscia Twoje sniadanie.
      I spoko (na razie). Za duzo syna nie zapewniaj, ze wszystko bedzie ok.
      Raz/dwa razy powtorz i wystarczy. Jak sie nam, mezczyznom, pozwoli
      to nie bedzie konca naszym powatpiewaniem w siebie i we wszystko
      z nami zwiazane. Lubimy byc zapewniani. Cholernie lubimy.
      Z pocalunkiem tez uwazaj aby go nie oslabic. Mocny i zdecydowany,
      pare sekund trwajacy wystarczy. Zadnych takich tam dworcowych pozegnan.
      Oslabiaja. Zaplaczesz ze zdenerwowania jak sie za nim drzwi zamkna.
      Nie teraz. Nie przypominaj o zadzwonieniu natychmiast do Ciebie po egzaminie.
      Zadzwoni sam. Albo nie zadzwoni. Wola boska i skrzypce.
      Da sobie rade. Na pewno napisze. Przeciez to Twoj syn. Sluchal tyle
      lat Twojej Polszczyzny. Czy chcial czy nie chcial :))).
      Z krawatem tez za duzo nie kombinuj. Raz popraw i wystarczy.
      Za czeste poprawianie krawata do niczego nie prowadzi. Wkurza nas.
      Mozesz baknac, ze jakikolwiek bedzie wynik i tak go bedziesz lubic ( z
      kochaniem uwazaj poniewaz dorastajacy mezczyzni od mam tego za czesto nie chca
      slyszec). Z wdziecznosci za to lubienie bedzie sie staral. Za duzo rad nie dawaj
      i tak nie bedzie mial do nich glowy. I nie opowiadaj: Jak ja zdawalam...
      To jest jego dzien. Twoj tylko od odchodzenia od zmyslow.
      Jak juz wyprawisz go za drzwi usiadz sobie spokojnie i wpadnij w panike.
      I zacznij sie denerwowac. Nic na to nie poradzisz i inne rady sa bezcelowe.
      Szkoda, ze nie mozesz sobie przed praca walnac jednego lub dwoch.
      Cholerna szkoda...
      I wal do pracy. Nie powinnas sie praca dzisiaj przejmowac poniewaz i tak nic
      dzisiaj nie zrobisz. Nie bedziesz miala glowy. Spoko, mamus.
      Teraz mi nie uwierzysz ale pozniej przyznasz racje. WSZYSTKO BEDZIE OK.
      Powtorz na probe jeszcze bez przekonania zbielalymi lub pogryzionymi wargami.
      WSZYSTKO BEDZIE ABSOLUTNIE DOBRZE.
      Trzymaj sie dzielnie, histeryzuj w miare,
      dobranoc,
      mojito.

      23:49/23C.

    • matrioszkaa 11.05.04, 07:06
      Dobra, Tora! Za Twojego syna trzyma dzisiaj kciuki nauczycielka jezyka
      polskiego. Musi sie udac!
    • matrioszkaa 11.05.04, 07:12
      szepnij cicho jak mala jestes?
      nie moze byc ze mniejsza ode mnie
    • poetal_liryczny 11.05.04, 08:07
      co tu takie same male niskie kobietki, Asia malutka, Tangerin, Matrioszka ...
      moja partnerka tez niewielka, wzrostu modelki nie ma, a podobno minimum 170cm ?
      no ja to bym konkurowal z Guntherem, ale on cos ostatnio sie nie pokazuje tutaj
      wiec nie moge sprawdzic ile to on wzrostu ma, prawie 2 metry? no ja taki wysoki
      nie jestem, mam 190cm.Gunther odezwij sie czasem, razniej nam bedzie tutaj z
      paniami dyskutowac, mam nadzieje ze w dole nie siedzisz ?
      nastepne setka zaczela sie wymiana zdan, sympatycznie sobie tutaj panie
      prawicie komlementy, chociaz jakis maly zgrzyt daje sie odczuc w Asi
      wypowiedzi. kto to mialby byc uszkodzony i przez kogo? Tora sercem i duchem
      jestem z Toba, bez przesady chlopak sobie poradzi. trzymam kciuki ale to chyba
      juz po ptakach? Tizedik link doskonaly, ale mam ubaw teraz :-)
    • pysiek13 11.05.04, 09:29
      Hi Asia :)))))))))))

      success is not final, failure is not fatal: it is the courage to continue that
      counts :)))))))))))))

      Am I failure ?
      for the list of all the ways technology has failed to improve the quality of my
      personality, please press '3'

      Cheeeeers

    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 11.05.04, 10:50
      pressing 3,, testing, testing , testing ,, i knew it :))))

      cheeeeers :)))))
    • mar_za 11.05.04, 17:40
      Dzien dobry,
      Pierwszy dzien matur za nami. Choc pewnie nerwy potrwaja do ogloszenia wynikow.
      Trzymam kciuki za powodzenie maturzytow. Na pewno sie uda synowi Tory, nie ma
      innej opcji:-).
      U mnie nadal zywienie korzonkowe. Efektow nie widac. Ale nie tak
      predko!...powoli...cierpliwie...czekam....Bede informowac o skutkach.
      Niestety tez naleze do istot lilipucich. Ale ten wymiar mojego ksztaltu nigdy
      specjalnie mnie nie stresowal. Za to ten mowiacy o szerokosci co jakis czas
      powoduje kompleksy:-). I wtedy przyjazn z korzonkami odzywa. Do pewnego czasu
      ciagle kupowalam ubrania za male, wmawiajac sobie, ze nowa kiecka w rozmiarze
      numer mniejszym bedzie mnie motywowac do zrzucania zbednych kilogramow. Teraz
      juz nie czynie tych bledow. Zal oddawac nieuzywane ubrania:-)Ale dobrze byloby
      zatrzymac sie na dluzej w jednym rozmiarze.
      Tanegrin ten rozmiar 34 to czysta abstrakcja. Ja matka dwojga "Piranii" uwazam
      36 za idealny (dla mnie). Taki jest cel diety korzonkowej. Zobaczymy czy sie
      zisci.Co tam najwyzej pojde na zakupy do sklepów reklamowanych przez mojito:-).
      Bedzie napisane na metce to co chce zobaczyc:-)
      Pozdrawiam cieplo
    • poetal_liryczny 12.05.04, 10:19
      no to wyglada ze wiekszosc dziewczyn tutaj to niskie, chociaz jeszcze nie
      wypowiedzialy sie Tizedik, Pysiek, Saba, Tora (chyba pytanie nie na czasie ;-)
      Saba to chyba teraz bardziej wszerz niz wzwyz? nie bylo dawno od Ciebie raportu
      jak tam brzoskinka, czy juz arbuzek?i tez ciekawy jestem jakiego wzrostu jest
      Pysiek, bo wszystkie Holenderki ktore poznalem to baby ogromne, mezczyzni
      zreszta tez.Saba moze potwierdzic.nieraz Holendrzy przyjezdzaja do Niemiec na
      zakupy to widze jakie to bractwo dorodne.to ogromni ludzie.

    • tangerin 12.05.04, 18:06
      Hejka!

      Jesli chodzi o wzrost, to nawet w porywach nie przekraczam 160cm, mieszcze sie
      w przedziale 158-159.5. Od czego to zalezy, to nie wiem. Ale mimo rozimaru xs
      lub s, to kawal ze mnie baby;) (numeracja szwankuje i tyle)
      Kompleksow z tego tytulu nie posiadam, bo niby dlaczego. Kiedys marzylam, aby
      byc wyzsza, a potem zamienilam marzenia na bardziej interesujace. i mozliwe do
      spelnienia.

      Mar_za, co Ty za korzonki jesz? Moze chociaz jakas trawe dorzucisz, co? Salate,
      szpinak itd...

      Tora, mam nadzieje, ze matura spiewajaco poszla.

      A ja mam dzis podly humor, mam dosyc bycia workiem trenigowym, na ktorym kazdy
      wyladowuje swoje zle samopoczucie. Nie lubie sie klocic, zanim cos powiem, to
      zawsze licze do 10 albo i 100, ale wczoraj miarka sie przebrala i nastapil maly
      wybuch po doliczeniu do 200. no ilez w koncu mozna, no ile? i teraz musze
      znosic nadasane miny i pelne niemych wyrzutow spojrzenia. Dlaczego stawiaja
      mnie w sytuacji miedzy mlotem a kowadlem? Cokolwiek nie zrobie, bedzie zle.
      No i dobrze, ide na spacer...


      --
      :)))
    • mojito 12.05.04, 21:11
      Zdrowka i slonca Wszystkim,

      Mandarynko,
      wyladuj swoj zly nastroj na mnie. Mam juz zainstalowane nowe
      zlenastrojowochrony. Mozemy je sprawdzic dopoki sa na gwarancji.
      W zwiazku ze zblizajacymi sie nieuchronnie wakacjami trudno mnie
      teraz zirytowac. Licze sobie dni i splywa po mnie jak po kaczce.
      Czniam i juz. Mysle o wakacyjnych zauroczeniach :))).

      Co do kobiecego wzrostu to wiekszosc mezczyzn nie dyskryminuje.
      I zgadza sie, ze osobowosc liczy sie zawsze przede wszystkim.
      Na pewno na dluzsza mete :))).

      Rozchmurz sie wiec i keep smiling,
      jutro bedzie lepszy dzien. Na pewno!
      :)))))))))))))))))))))))))))))))))).
      mojito.

      15:10/30C/19 dni/zupa vichyssoise (zimna, krem z ziemniakow i porow).
    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 13.05.04, 00:54
      szybciutko, przed wyjsciem na zajecia, bo mnie kusi....
      wiec sadze, ze wydatnie podnosze srednia wzrostu z moimi 178 cm ;))) ale ile
      mnie to zdrowia kosztowalo w liceum, a juz na pewno cala pierwsza klasa,
      wszystkie noce przeplakane (a wtedy jeszcze bylo mniej, uroslam rowniez na
      studiach, 2cm co prawda, ale zawsze ;)))
      no i co wy na to?? ma to swoje plusy i minusy, bo panowie lubia jednak
      dominowac (w ostatecznosci moze byc wzrost ;))))
      caluski,
      Wysoka Iwona
    • numbat 13.05.04, 05:15
      Gość portalu: Asia napisał(a):

      > Pysiek faktycznie nienawiscia do mnie kapiesz jezeli wypisujesz takie bzdury
      ze
      >
      > ja Numbatowi przyjemnosc odebralam,, ja kurcze nigdy w zyciu zadnemu facetowi
      > przyjemnosci nie odebralam jezeli nie dalam ,, ladnie to tak mnie oczerniac
      na
      > forum zeby wszyscy o mnie zle mysleli ,, jak Ty facetowi odebralas
      przyjemnosc
      > i chec do roznych rzeczy to dobrze?
      >
      > nie pozdrawiam

      Witam absolutnie wszystkich:))) znowu zajeta bestia bylem coz, zycie sklada sie
      z roznych niespodzianek. Jest tyle spraw...i sprawek ze wogole glowe mozna
      stracic ( via Irak), ale stwierdzam ze wogole glowy sa potrzebne, w koncu mamy
      fajny klub ( ktos kiedys o tym napisal) a wogole, moje blizsze i dalsze dusze ja
      bardzo lubie przyjemnosc: kiedy mam lyk czerownego winka( wczoraj wypilem toast
      za to zby byl spokoj - no nie az tak ( wymian mysli i pogladow) na tym forum.
      Bo jak kiedys mawiala, moja pra-pra pra -wszystko w zyciu zdarzyc sie moze...a
      to co sie nie zadarzylo....to i tak sie zdarzy:))) zreszta to juz
      13 maj....jak ten czas szalenie "ucieka", a mnie sie wydaje ze to dopiero
      (wczoraj- przedwczoraj sie spotkalismy),kiedy wszyscy usiedlismy, w takim
      wielkim klubowym pokoju...kelner ( lub kilku kelnerow...a moze sympatycznie
      ladne kelnerki:))
      podaly drinki...na stolach staly swiece, w tle grala jakas fajna kapela...
      ktos wpadl z gitara..i tak zwyczajnie, ktos mial(a) np. stres ( jak
      w "Casablance")
      stalo gdzies pianino...ktos utalentowany zagral blusa ,gdzies otworzyly sie
      drzwi i wpadla grupa ciekawych moodych...i tych "mlodszych dusz"....wszyscy
      wymieniali poglady ,i sprawy te wazniejsze...lub te najwazniejsze- ktos nucil
      jakies wiersze-kompletny liberalizm ,polaczony troche z lekke negacja-
      pozytywna, bo w koncu nasz klub polega na tym, zeby nie tylko bylo:...przyjemnie
      i fajnie....ale czasmi potrzebna jest : nostalgia, placz przez smiech, zart
      zyciem pisany....podroze do konca zrozumienia, fale ktore sa grozniejsze- niz
      mysli czlowieka....spojrzenia wokol- gdzies, w galaktyczne mogniecia nad
      nami...to wszystko moi drodzy jest potrzebne....ale tez w klubie, potrzebne sa i
      nowe i stare fotele...jakies podroze do swiata innego. Ach zycie...zycie
      kto je nie poznal ten powinien, wpasc do naszego klubu. Ostanio spogaldajac w
      nocy -na ogromny wrzechswiat- (zastanawialem sie nad nazwa dla naszego klubu?)
      Mam kilka propozycji , ale coz poniewaz jestesmy wolnym ludzmi:)))( czami
      oczywiscie), w koncu nie mamy oraganizacji jako takiej:))) nie mamy wewnetrznych
      partii politycznych- praktycznie nie mamy opozycji:))( czami mamy
      opozycjonistki:)) ale wlasnie o to chodzi ,jak mawiala moja ...pra..pra,
      kiedy spogladalem na ten caly wszechswiat nad nami..(juz nawet wiem jak
      nazywaja sie uklady nad nami..bardzo ladne nazwy)...:
      Sother Cros- czyli "Krzyz Poludnia (fantastycznie w tym momecie ,w nocy
      wyglada)
      Milk Way- "Droga Mleczna)
      Canopus w konstelacji-Nebula-Clastra
      Super Nowa- Puppis
      Vela
      Mimosa
      Crux
      Acrux....to tylko z pewnych spojrzen, nad nami to wsztsko doskonale widac
      miedzy. kwietniem a czerwcem na poludniowej stronie -naszej planety.
      Pare dni wstecz byla ogroman pelnia ksiezyca!!!! cos fenomenalnego.
      Poszedlem do tutejszego klubu ,ratownikow morskich ( jestem czlonkiem tego
      klubu), usiadlem na tarsie...i wyobrazcie sobie, zamowilem butelczyne
      winka ( lagodne biale wino...pogoda byla ok)...i obserwawalem kompletnie
      zblizony ksiezyc do lustra oceanu, cos fenomeanlnego praktycznie (mialem mala
      lornetke)....widzialem kompletne plamy, czli dokladnie widac bylo rozne sprawy
      ksiezyca. Chyby cos takiego , widzialem gdzies ( moze 10 lat temu w Zachodniej
      Australii) naprawde widok ktory, pozostaje do konca zycia. Bo w tym momecie
      ksiezyc pokazl, swoja prawdziwa sile- i oblicze....i wyobrazcie sobie
      moi drodzy ze, kiedy (byla chyba 10 wieczorem...juz w buteleczce pozostalo
      troche kropelek:)))...popatrzylem ponownie na ta ogromna tarecze...i wiecie co
      zobaczylem ze ten KSIEZYC-usmiecha sie do mnie....nawet widzielem oczy....noc
      i wogole byl jakis taki fajny...( a poniewaz byla wogole pelnia
      ksiezyca ...wiec znowu nie moglem spac:))) tak to bywa kiedy jest pelnia...
      ale do czego zmierzam...wlasnie do nazwy naszego klubu...
      Poddalem pewne propozycje- oczywscie ,pozostawiam sprawe otwarta ,poniewaz
      wiem ze, moga pojawic sie inne nazwy:))) zapraszam do wymyslenia nazwy- klubu.
      Nastepnym razem opowiem historie ktora sama w sobie jest:)))) taka!!!!
      ....sparawa zdarzyla sie tutaj i nie tak dawno:)))
      okazlo sie ze pewna rodzina, w buszu znalazla- swinke tak!!! nie byloby ,nic w
      tym dziwnego gdyby nie to, ze ta swinka -stracila mame gdzies w buszu...i nie
      znala innych swinek!!! a ta rodzina miala malego psiaka.
      Coz sie stalo-swinka od malego, wychowywala sie z tym pieskiem- myslac ze jest
      pieskiem -nie swinka:)))) tak! tak- razem z tym pieskiem :jadla jedznie
      z korytka:))) piesek opiekowal sie swinka:))) byl praktycznie "jej mama"
      ,kiedy swinka dorosla:)) (miala juz okolo-200 kg...piesek mial-kilkanasci
      kilkogramow- taka "mala bestia") wiec ten piesek oprowadzal swinke po
      "zagrodzie" razem z nia sie bawil...kompetny odjaz:)),razem sie tarzali w
      pisaku:))
      kiedy dziennikarze tutejsi-odkryli sprawe swinki i pieska- rodzina pozwolila
      zrobic tylko kilka zdjec- (bo powiedziala ze nie chce ,stresowac ani swinki-ani
      pieska:)))podobno swinka poddana obserwacji- zachowywala sie jak prawdziwy
      aktor...fenomenalnie wyobrazacie sobie :malego pieska- ktory oprowadza ogromna
      swinke :))) podobno weterynarz ktory badal swinke- stwierdzil ze....
      "Ona ponizewaz nigdy nie widziala innej swini- wiec wydaje sie jej ze jest
      psem:))) doskonale!!!!
      coz zegnam na razie-do nastepnego klikniecia.
      ps. Asia pozdrawiam cieplo-bo u Ciebie juz powli zaczyna sie zima.
      Ach...w koncu (naprawde), wpadne ktoregos dnia na New Zeland...a wtenczas
      wino...wino...a moze wodeczka poleje sie rzeka pamieci...bez pamieci:))))
      bo zycie jest ciaglym odkrywaniem :))))
      Trzymajcie sie cieplo ,dusze-
      klubowego dotkniecia.

    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.05.04, 06:57
      ohh Numbat Ty tak zawsze ladnie piszesz ze az sie rozmarzylam,, tez nieraz
      obserwowalam jak sie ksiezyc do mnie usmiecha, ma takie smiejace oczka i
      przemily usmiech

      ciesze sie napisales bo jak widzisz Pysiek mnie oczernia ze Ci przyjemnosci
      zyciowe zabieram a ja niewinna jak dziecie :) ,, dzieki za wiadomosc milo znowu
      Twoj glos uslyszec :)

      pozdrawiam cieplutko, u mnie prawie zima pogoda w kratke raz letnia raz
      jesienna, najgorsze to ze dni krotkie, no ale aby do wiosny

    • poetal_liryczny 13.05.04, 10:44
      ale to rozgryzanie Pyska trwa,i trwa, moze i ja dolacze, tylko nie wiem co ja
      moglbym rozgrysc,taka jestes tajemnicza.
      Iwonka Ty znaczy masz wzrost modelki, czego to wiec plakalas po nocach. ja
      uwielbiam wysokie dziewczyny, wszytkie na nich ladnie sie prezentuje cokolwiek
      zaloza. moja partnerka ciagle narzeka ze cos ja pogrubia albo nie pasuje, ze za
      mala, dlugosc garderoby ciagle tez pod wzrost dopasowuje, no i te obcasy.
      niestety ciagle wysokie, czasme nawet az za wysokie, ze wspiera sie na mnie. ja
      lubie jak kobieta na przyklad zalozy buty sportowe.
    • tangerin 13.05.04, 11:41
      Pysiek, przestan gryzc i rozgryzac!!!!:)

      Numbat, qrcze, mam wrazenie, ze Cie znam, ale wiem, ze to niemozliwe. Tamten
      facet byl Angolem, inzynierem "od ropy i gazu ziemnego", podrozowal po swiecie
      w zwiazku ze swoja praca i nie tylko: Oz, NZ, Bliski i Daleki Wschod,itd, co
      pare miesiecy, tygodni bywal na lotnisku i wtedy zawsze wpadal do nas do pubu.
      I wtedy rozmawialismy. I te wszystkie Twoje wypowiedzi brzmia jak jego, to
      naprawde niesamowite. Ten klimat, aura, osobowosc... Numbat, jesli jeszcze
      powiesz, ze masz smiejace sie oczy kloru orzecha i takie fajne kurze lapki w
      kacikach oczu i opadajace na czolo wlosy barwy dojrzalego zboza to...
      I bez podtekstow moi drodzy, tamten pan byl jednym z pubowych osobnikow, o
      ktorych sie pamieta, bo tak jakos zapadaja w pamiec mimochodem i czlowiekowi
      jakos fajniej, ze tacy ludzie bywaja:)

      Mojito, fajnie, ze masz te nastrojochrony, cholerka, nie pamietam, jak to sie
      nazywalo, nie omieszkam ich wykorzystac. Zachmurzenie powoli przechodzi ze mnie
      na niebo. I w ogole to wczoraj byl fatalny dzien fatalnych wiadomosci:((((( Ale
      jakos to bedzie, no bo jak? Fajne jest to zycie, mimo wszystko;)

      Ivette, podejrzewalam, zes postawna osobka, po tej stopie, na ktora ciezko
      buciki w Polsce dostac.:) Masz moj wymarzony wzrost, wiesz? Tyle chcialam miec
      w pierwszej klasie. Mie plakalam po nocach, ale bylam najmniejsza w klasie, a
      klase mialam wysoka, u mnie bys sie nie wyrozniala, jedna dziewczyna mierzyla
      ponad 180.

      Poeto, nie wiem, ile Dama Twego Serca wzrostu ma, ale ja rzadko nosze obcasy,
      pomykam po swiecie w butach na totalnie plaskich podeszwach i dobrze mi z tym:)
      Czasem narzekam, bo jak mam kolejny raz skracac spodnie, to mnie trafia. A
      miniowki to dla mnie grzeczne spodniczki przed kolanko;)

      Matrioszko, co tam u Ciebie?

      Ifa, przestan sie droczyc i napisz cos! :)))

      A skoro mowa o nieobecnych, to Tak_o, przeciez czytasz, przyznaj sie, czekam na
      potwierdzenie:)
      --
      :)))
    • Gość: Tora IP: *.tvsat364.lodz.pl 13.05.04, 12:29
      AHOJ!
      Jeśli chodzi o maturę mojego "małego" no to napisał. Polski - to się okaże jak,
      natomiast matematykę skwitował jednym słowem - masakra!! Znaczy się też
      napisał, a jakże, wszystko jak należy, ale zadania przerosły ich oczekiwania.
      Było bardzo trudno, no ale przecież uczył się w klasie mat-fiz.
      W kwestii wzrostu to powiem tak: mam ok. 150 cm w kapeluszu i w skoku wzwyż, a
      mój ślubny twierdzi, że niedlugo łatwiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść
      wokoło. Ale wredny jest, nie??
      Mojito!
      Zwyłam się jak dziki bóbr czytając Twe słowa pocieszenia.Dzięki wielkie, ale
      jak tak dalej pójdzie, to klawiatura będzie do wymiany, bo ją łzy me zaleją.
      Tangerin!
      Jak zwykle mogę tylko podziękować za pamięć! Jesteś super! A tymi padalcami co
      Ci psują krew to się wcale nie przejmuj! Wywaliłaś im kawę na ławę? I dobrze!
      Lepiej tak, niż dusić to w sobie. Przynajmniej wiedzą, że nie warto z Tobą
      zadzierać.
      Numbat!
      Jasny gwint!! Ty to potrafisz pisać! Tylko dlaczego tak ŻADKO????? Stanowczo
      domagam się zwiększenia częstotliwości Twoich postów! Pomysł z nazwą forum
      super, tylko mi jakoś pomysłów brakuje! Ale liczę na resztę wspaniałego grona!
      Matrioszka!
      Mam nadzieję, że wszystko OK??

      Pozdrawiam niepewnie!!(Albowiem wyniki matur pisemnych dopiero 21.05.)
    • matrioszkaa 13.05.04, 13:34
      Cholera, cholera, tu snieg z rana a teraz zimno, upieklam ciasto drozdzowe na
      pocieche i nie powiem, nieco pomaga.
      Nie wiem czy u mnie OK, nic nie wiem:-(((
      Tangerin, idzie do mnie ksiazka ekspresem, no moze za tygdzien dojdzie.
      Tora, widzilalam pytania z polaka, to dalo sie napisac.
      Pozdrowionka
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 13.05.04, 14:05
      Dolaczam sie do roznowy :) dzisiaj tylko tyle, musze przeczytac watki z
      przynajmniej tego miesiaca najpierw!

      Pozdrowienia z Wloch - na razie zeslali mnie z Londynu na wloska prowincje,
      zeby skonczyc pewnien projekt. NIe jest zle, ale makaron juz mi bokiem wychodzi!
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 13.05.04, 21:14
      Witajcie dobrzy ludzie ponownie wszyscy bez wyjatku,;-)
      witam bardzo interaktywnie ;-)

      pieknie piszecie jak zawsze,stesknialam sie za wami straszebnie (az strach
      pomyslec co bedzie jak ktoregos dnia zamilkniecie naprawde)
      sloneczko ty moje slodka Mandaryni,dzis dopiero otworzylam stronke aby
      nadrobic,ale energie zyciowo odbieraja mi teraz kapitalistyczni krwiopijcy z
      ktorymi rozpoczelam wspolprace po powrocie z ojczyzny i dopiero co wrocilam z
      pracy i juz mi powieki opadaja i na intrygi nie mam sily ;-(((((....
      przyzwyczilam sie przez ostatnie kilka lat w poprzednim miejscu pracy do
      dlugich pogawedek przy kawce w kuchni w pracy,lunchu nie krotszego niz 1h,nie
      wspominajac o mozliwosci czytania forum czy prywatniej korespondencji,miedzy
      zajeciami w pracy dla pracy ;-)
      ale trzeba zarobic na te skrzynki Fostersa w Oz.....aby do wrzesnia!!!!!!!
      no to sobie ponarzekalam (chyba ktos wczesniej chyba wspomnial ze tez potrzebne)

      ALez ta historia ze swinka Numbata jest fanatstyczna naprawde,najlepsze jest to
      ze z ludzmi jest przeciez tak samo
      znacie ta historie dwoch dziewczynek znalezionych gdzies w Indiach,ktore
      wychowala wilczyca i kotre zyly wsrod wilkow,dziewczynki nie umialy chodzic w
      postawie wyprostowanej tylko na kleczaco,pily z misek mleko jak wilki sklulone
      przy ziemi i wydawaly dzwieki jak wilki,oczywiscie nie umialy mowic ludzkim
      jezykiem,znalezione w wieku okolo 12-14 roku zycia przez zakonnice nigdy nie
      staly sie zupelnie "ludzkie",dosc wczesnie zmarly odseparowane od stada i
      swojego "naturalnego srodowiska",

      tak poza tym gdzie ta wiosna?w Dublinie jak zwykle tempratura nie chce wzrasnac
      wiecej niz 16C a niebo ma jeden kolor....szary,szary,szary!!!!!!

      cholerka znow narzekam,koncze wiec....

      bardzo serdeczne pozdrowienia
      ifa

      ps sama nie wiem skad ten goral w tytule!?
      chiba za duzo wodecki wypila ja na ostatnim weselisku,a wszycko za wos kamraty!











    • mojito 13.05.04, 23:17
      Zdrowenka Wszystkim, absolutnie Wszystkim,

      ten Numbatowy Krzyz Poludnia mieszane we mnie uczucia ciagle wywoluje.
      Kojarzy mi sie z praktyka na statku rybackim w tropiku.
      Tralowanie, wybieranie sieci, wyrzucanie ponownie, przetwarzanie ryby
      i "cerowanie" podartych sieci trwajace od tygodni. Nieprzytomnosc z
      niewyspania. I oblepienie luska rybie w wiekszym stopniu niz syrena.
      Jedynym absolutnie marzeniem bylo moc sie polozyc (samemu) na nieprzerwane
      pare godzin. Marzenia niepraktyczne i ciagle odlegle.
      Wszyscy takie same marzenia mielismy demokratycznie.
      Z wyjatkiem kolegi Romantyka. On oprocz spania chcial zobaczyc Krzyz
      Poludnia. I zanudzal swoim marzeniem wyczerpanych rybakow.
      Obiecali pomoc. Na ranem po calej godzinie nieprzerwanego snu obudzono
      nas brutalnie i wywolano na poklad. Gdy nieprzytomni przecieralismy
      w ciemnosci oczy zobaczylismy wiszacy i podswietlony na maszcie zbity
      z desek krzyz a pod nim na przyczepionym kartonie napis KRZYZ POLUDNIA.
      Nieprzytomni z niewyspania nie mielismy sily udusic kolegi.
      Rzucilismy sie biegiem aby polaczyc sie ze smierdzacym mokra ryba
      naszym kochanym barlogiem w koi. Nie na dlugo...

      Sloneczne pozdrowionka,
      mojito.

      17:17/29C/18 dni/gazpacho.
    • yvona73pol 14.05.04, 03:08
      Witajcie, kochani,
      bez wiekszych wstepow i ceregieli oznajmiam - mam wize!!!!!!!!!! dostalam!!!!!
      nowiuska!!!!!!!! a mialam sie czego obawiac, bo przerwa miedzy kolejnym okresem
      edukacji a tym, co sie konczy byla nieprzepisowa, a jak na zlosc jeszcze
      zapomnialam przyniesc pewnego papieru, tzn. przynioslam taki, ktory zostal
      cancelled jak wydano mi nowy z inna data kursu.... ale przemily pan (z
      kolczykiem w brwi) znalazl na to sposob - po prostu skreslil stare dane i
      wpisal nowe (mial je tak czy siak w kompie); poza tym zwrocil mi uwage na
      nieprzepisowe wakacje i poradzil zapisanie sie na jakis kurs "in between"
      bodajze manicure'u i kladzenia tipsow ;)))) ale na radach sie skonczylo,
      zadnego odsylania, nowa wiza pyszni sie w moim paszporcie!!!!
      wiec, Mojito, Ifa (weselicho;)) i wszyscy drinkujacy ku potrzebie - wielkie
      THANKS!!!!!!!!!!!!!! wszyscy "trzymacze kciukow" - wielkie THANKS!!!!!!!!!!!
      no to teraz mam troszke czasu na popracowanie ciut wiecej, i moze, Asienko,
      wybiore sie w grudniu do NZ i oczywiscie zahacze o Chch ;)))) to bedzie
      spotkanie!!!! o ile wczesniej sie tam nie pojawimy dzielac lup ;)))))
      ale mowie wam, moj poziom satisfaction z zawrotna szybkoscia pedzi w gore, choc
      nadal walczy z uczuciem niedowierzania.... to moglo sie ciagnac przynajmniej
      przez miesiac, i miec zgola inny finisz....
      Boze, to cudowne, najpierw agent Smith, teraz to... jakas dobra passa sie
      zaczyna, czy co?? :))))))))))))))
      Matrioszka, mysle, trzymam kciuki,
      Tora, trzymam nadal, choc wlasciwie pro forma, wiadomo, dobrze bedzie ;))))))
      wszyscy - usciski i :))))))))))))))))))))))))))))
      Iwona w Euforii
    • evee1 14.05.04, 08:32
      Hej, hej! Znowu (jakos nie moge sie zmusic do pracy) wdepnelam w forum
      Praca i znalazlam Wasz watek. Zastrzegam sie, ze chyba nie zdolam nawet
      pobieznie przejrzec wszsytkich 1300 i paru listow. Trudno..
      Pare miesiacy temu napisalam cos w watku Asi (a moze jakims innym).
      Wtedy jeszcze mieszkalam w Londynie. Teraz wrocilam do Melbourne
      (czesc Pysku) i zamierzam sie stad przez najblizsze pare lat nie ruszac.
      Pozdrowieni dla wszystkich.
    • kazachstan 14.05.04, 10:26
      Dobry wieczor,

      witajcie nowe panie Monika, Evee, ciesze sie ze widac nowe twarze, a panow
      coraz to mniej. Kangur po powrocie z Polski sie nie odzywa, bylo tez innych
      kilku panow i umilkli. usiluje tu wywolac Gunthera zeby sie odezwal, bo
      przeciez tak zostawic nas tutaj bez pozegnania to nieladnie. chyba napisze
      metoda Pyska ze ciebie nie lubie, to zaraz sie odezwiesz, tak jak Asia sie
      odezwala.
      w Polsce maj matury, Tora napewno wszystko dobrze poszlo. ja wiem ze kobiety to
      lubia sie martwic na zapas, ale napewno bedzie dobrze, bo co moze byc gorsze ?
      gorzej byc nie moze, moze tylko zdac albo oblac. w Polsce wiosna, u nas jesien,
      ale piekna i sloneczna. tak jak Numbat ladnie napisal i ksiezyc sie do nas
      usmiecha pelna geba. maj to miesiac zakochanych, ciekawe jak to niektorzy
      robia ze po tylu latach zwiazku czy malzenstwa te uczucia sa ciagle jednakowo
      silne. Asia moze cos Ty nam napisz, bo ja to widzisz mam nieudane malzenstwo za
      soba to nie bede wypowiadal sie nieudolnie.
      pozdrawiam
      Kazik
    • kazachstan 14.05.04, 10:34
      a i zapomnialem pogratulowac Iwona, przepraszam ale ciesze sie ze udalo ci sie
      zalatwic ta wize. co teraz bedziesz studiowac ?i jak dlugo jeszcze tu
      zostaniesz ?
      pozdrawiam raz jeszcze
      Kazik
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 14.05.04, 12:04
      dzisiaj dzien ktory napewno zostanie w mojej pamieci chociaz wolalabym zeby go
      nie bylo, chociaz z drugiej strony

      moze zaczne od poczatku albo przynajmniej postaram sie

      wstalam rano naprawde wypoczeta, wczoraj poszlam wczesnie spac, i w dobrym
      humorze ktory utrzymywal sie do lunchu,, troche po godz 12 zaczelam sie dziwnie
      czuc, wprowadzalam jakies dane do komp i wiedzialam ze zrobilam cos zle ale
      jakos nie moglam sobie poradzic zeby to poprawic, skasowalam i postanowilam
      odczekac kilka minut

      po jakims czasie zaczelam te same dane wprowadzac ponownie ale nie bylam w
      stanie powiedziec czy wprowadzilam dobrze czy zle
      wstalam i zmniejszylam ogrzewanie, wyszlam do kuchni, otworzylam okno postalam
      powdychalam swiezego powietrza ale nie wiele sie zmienilo w mojej swiadomosci

      wrocilam do biurka, czulam sie bardzo dziwnie, jakbym siebie obserwowala z
      boku, wiedzac ze cos jest nie tak
      kolezanka siedzaca na przeciwko zauwzyla zmiane,, kilka razy zapytala czy
      wszystko ok, w koncu zadzwonila zeby mi zamowic wizyte u lekarza, powiedzieli
      ze moge przyjsc o 15,,

      z minuty na minute zaczelam sie czuc coraz dziwniej, zakladalam i zdejmowalam
      okulary ktore uzywam do pracy z komp,, moje oczy zachowywaly sie dziwnie

      w pewnym momencie naplynela na mnie fala smutku, przytlaczajaca olbrzymia fala
      smutku, lzy zakrecily mi sie w oczach ktore naplynely niewiadomo jak i kiedy i
      ktorych w zaden sposob nie moglam powstrzymac

      druga z kolezanek zapytala czy przynies mi wody,, powiedzialam ze poprosze,
      widac bylo po ich twarzach ze sa przestraszone (obydwie bardzo mlode), czekalam
      na swoja corke ktora w tym czasie miala tele-konferencje z szefowa z au

      corka w koncu byla wolna, poprosilam zeby zadzwonila do lekarza i postarala sie
      zamowic wizyte wczesniej,,ja sama wiedzialam ze sobie nie poradze z ta
      czynnoscia

      w miedzyczasie znowu zadzwonila szefowa, jeszcze ktos, i jeszcze ktos,, w koncu
      ja rowniez musialam przyjac jedna z rozmow telefonicznych,, podnioslam
      sluchawke i zaczelam wydawac malo artykulowane dzwieki bedac tego zupelnie
      swiadoma,, udalo mi sie wykrztusic ostatnia sila woli .. one moment please.. i
      rozmowe przejal ktos inny

      corka przerwala rozmowe z szefowa i wybralysmy sie do lekarza, do gabinetu mamy
      moze 400 m ,,

      lekarz zbadal moje cisnienie, 135/85,, posluchal serca,, zadal pare pytan na
      ktore z trudem odpowiadalam , mialam jakby swiadomosc tego co chce powiedziec
      ale ciezko mi bylo zlozyc zdanie

      powiedzial ze nie wyglada to na strok, najprawdopodobniej chwilowa przerwa w
      doplywie tlenu do mozgu,, (podejrzwam spowodowana jakims zatorem) zadzwonil do
      szpitala konsultacja z jakims kardiologiem,, przepisal jakies tabletki przeciw
      skrzepowe,, za kilka dni mam isc na badania

      jak by nie bylo,, przezycie niesamowite,, ta fala smutku lekko sie zmniejszyla
      ale w dalszym ciagu sie utrzymuje,, dziwne to bo mam tego swiadomosc natomiast
      jakby moj wplyw na pokazujece sie lzy w moich oczach praktycznie zaden

      przed chwila zadzwonila szefowa z au, zaniepokojona i z dobrymi radami,, nawet
      pomoc finansowa oferowala gdyby mi byla potrzebna,, czyz ludzie nie sa
      wspaniali :)

      wszyscy w moim otoczeniu dzisiaj byli fantastyczni poczawszy od w sumie obcych
      ludzi do mojej rodziny :)


      Yvona,, gratuluje :) i mam nadzieje ze wpadniesz do CHCh i bedziemy mogly wypic
      jakas kawe razem :)))


      Kazik, wiesz my chyba jestesmy w bardzo zblizonym wieku wiec podejrzewam ze i
      doswiadzenia mamy podobne jezeli chodzi o zwiazki te dluzsze czy krotsze,, moje
      pierwsze malzenstwo tez sie rozpadlo i to w bardzo krotkim czasie,, tyle ze
      mialam 19 lat jak wyszlam za maz, wtedy mi sie wydawalo ze wszystkie rozumy
      pozjadalam,, pozniej patrzac na swoja corke kiedy miala lat 19 pomyslalam sobie
      ze bylam jeszcze niezlym dzieckiem w tym wieku.

      Do drugiego malzenstwa niepalilam sie zupelnie, wyszlam za maz w wieku lat
      29,jak w kazdym dlugoletnim zwiazku,, bywalo i bywa roznie,, raz pod gorke raz
      z gorki, jezeli mialabym pokusic sie o podsumowanie , moge tylko powiedziec ze
      widocznie nas wiecej laczy niz dzieli jezeli w dalszym ciagu jestesmy ze soba z
      wlasnej nieprzymuszonej woli.
      Recepty na udane zwiazki chyba nie ma, bo co dobre dla jednych moze byc
      zupelnie nie do zaakceptowania dla innych. Wydaje mi sie ze jest sprawa bardzo
      wazna zeby kazda ze stron w zwiazku mogla zachowac i rozwijac swoja osobowosc,
      zeby zadna ze stron nie starala sie dominowac do tego stopnia zeby ta druga
      osoba musiala sie kiedys zbuntowac. Ja osobiscie stawialabym na milosc i sex
      ale mozliwe ze sa zwiazki oparte na innych wartosciach i tak samo albo i
      bardziej udane niz moj.

      Nawiazujac nawet do tego co Mojto napisal,, Krzyz poludnia dla jednych moze byc
      cudownym zjawiskiem wartym zobaczenia dla innych poprostu kilkoma gwiazdami
      przez ktore ktos sie wyspac nie moze

      PS. Kazik jezeli myslisz ze dlatego sie odezwalam ze ktos napisal ze mnie lubi
      lub nie to sie mylisz, pisze wtedy kiedy mam cos do powiedzenia, gdybym sie
      bala tego ze ktos mnie nie polubi to bym wogole nie pisala na forum bo jak
      wiadomo czytac moze bardzo wiele osob i jezeli to co pisze podoba sie 1%
      czytajacych to i tak niezle


      witam nowe osoby :) i te ktore sie odezwaly po dluzszej przerwie :)



      pozdrawiam wszystkich cieplutko
    • mojito 14.05.04, 14:19
      Zdrowenka absolutnie Wszystkim,

      Asienko,
      lekko zaniepokojony optymistycznie pozdrawiam.
      Moze potrzebujesz odpoczynku? Lec ze mna na wakacje :)))).
      Trzymaj sie mocno, dzielnie i zdrowo, zdrowo, zdrowo.

      Iwona,
      gratuluje i ciesze sie Twoim powodzeniem.
      Milo mi, ze moje picie nie idzie w stolek barowy.
      Picie z intencjami ma duza przyszlosc :))))))))).

      Tizedik, Dyrektoriacie,
      jak tylko w kwestii formalnej. Od czerwca bedziemy musieli granie
      loteryjne zawiesic. Chyba, ze...
      Jest opcja wykupienia losu na 26 losowan (13 tygodni).
      Jezeli obiecasz zajac sie sprawdzaniem i informowaniem nas to kupie
      los z tymi samymi numerami i bedziemy wakacyjnie zagladac. Kto wie...
      Byc moze ktos ma swoje "szczesliwe" numery i chce je wyprobowac.
      Moze numery szczesliwej wizy? Cokolwiek co uwazacie. Albo komputerowo.

      Tora,
      wstrzymuje oddech. I na bezdechu pije :)))).

      Matrioszka, Kazik,
      :))))))))))))))))).

      Mandarynko,
      plaskie buty u kobiet lubie.
      Dla mnie sa sexy.

      Monika, Evee1,
      witajcie.

      Dzisiaj, po raz pierwszy od niepamietnych czasow zrobilem sobie
      na sniadanie jajka. Sadzone z dotykiem cebuli.
      Wow, caly sie zadziwilem. Co to moze znaczyc?
      Ja, optymista, interpretuje to jako duzy przelom.
      Swiat teraz stoi przede mna otworem? Potrafie teraz prawie wszystko?
      Wakacje beda cudowne? Az boje sie dalej rozwijac....Ale wydarzenie :)))).

      Slonecznie i serdecznie zdrowka Wszystkim zyczac,
      mojito.

      8:18/15C/17dni/zupa wielka niewiadoma.
    • mojito 14.05.04, 14:21
      Witaj,
      bylas w Sz.? Jak miasto?
      Pozdrowionka,
      :))))))))))),
      mojito.
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 14.05.04, 22:33
      Zdrowko Mojito,
      owszem bylam w Szczecinie.
      jestem tam dosc czesto zreszta,co kilka miesiecy,wiec tak wielu zmian nie
      zauwazam z drugiej strony ich po prostu nie ma,
      mam wrazenie ze to miasto trwa w jakies stagnacji,nicoci i jakies
      beznadziejnosci,zadnego rozwoju ani wiekszych zmian
      troche wiecej domow handlowych,supermarketow i jeszcze raz supermarketow,z
      paskudna z zewnatrz Galaxy w samym centrum,troche wiecej nowo powstalych
      osiedli mieszkalanych,kilka pubow,
      ale zycie rozrywkowe przy kazdej wizycie prowadze raczej bardzo domatorsko
      cieszac sie domowa kuchnia i przyjaciolmi wiec nic nie moge polecic zadnych
      miejsc
      w samym miesice zawsze spedzam wiekszosc czasu(oprocz wizyt u przyjaciol i
      rodziny)u fryzjera,kosmetyczki,manikurzystki,dentysty... no i sklepach z
      odzieza,cieszac sie niskimi cenami towarow i uslug za ktore place wielokrotnie
      wiecej w Irladnii,nie mowiac o przeliczniku euro do pln ;-)))
      no ale chyba manikurzystki nie bede cie polecac Mojito ;-))))))))))))))
      zawsze sie tez spiesze ale na szczescie taxowki tez sa relatywnie tanie wiec
      nie jest tak zle,
      zobaczysz sam juz za kilka tygodni,pewnie bedziesz mial wiecej czasu na
      zaobserwowanie wiekszej ilosci szczegolow i lepsza perspektywe oceny jesli
      dawno tam nie byles,
      ja to zawsze wpadam tam jak to moja mama mowi:"jak po ogien" ;-)i mam maraton z
      czasem,
      baw sie dobrze
      pozdr.
      ifa
    • mojito 15.05.04, 06:30
      Dzieki Ifa,
      to tak z ciekawosci o wrazenia pytam.
      Bylem w lecie zeszlego roku a wiec rozeznanie mam.
      Galaxy juz stala i straszyla. Jeszcze nieotworzona.
      W lecie nie ma ciekawego basenu i jezdze rano do Gryfina.
      Czy bylas w Lagunie? Przyjemny basen.
      Sprobuje lato przeskoczyc bez manikurzystki i pedikiurzystki.
      Ale nie bez fryzjerki :))).
      Pozdrowionka,
      mojito.
    • mar_za 14.05.04, 17:10
      Witajcie,
      Ciesze sie, ze odzywaja sie inne nowe osoby, bo dzieki temu jakos jest mi
      razniej:-). Naprawde podoba mi sie ten klub towarzyski:-).Zbieranina ludzi i w
      roznych miejscach swiata, i roznym wieku, i roznych pogladach,
      doswiadczeniach....

      Rzeczywiscie jesli czlowiek jest mlody to zupelnie nie zastanawia sie nad swoim
      zdrowiem, nie zawraca sobie tym glowy. Dopiero kiedy sie cos dzieje to dociera
      do nas, ze tak naprawde to najwazniejsze co mamy to zdrowie. Pozdrawiam Asie i
      mam nadzieje, ze jej problemy zdrowotne sa tylko chwilowe. Zycze zdrowka.

      Moja dieta trwa nadal (piaty dzien)! I widac efekty!!!! Co nastraja mnie
      pozytywnie, tez snuje plany, zamierzenia i z fazy rozmyslan przechodze do
      dzialania.
      Oswiadczam, ze wczoraj zakupilam kanape. Mialam wczesniej taki beznadziejny
      kwiaciasty komplet wypoczynkowy otrzymany w spodku po siostrze. Wytrzymal dwa
      lata ze mna i w koncu szczesliwie jak puchar przechodni znalazl sobie kolejna
      lokalizacje.
      Nowa kanapa dojedzie w niedziele. Jest w kremowym kolorze. Prosta, nowoczesna.
      Narozna. Będzie pasowac do mojego mieszkania (mam nadzieje!!!) . Ciesze się
      jakbym kupila sobie nowa sukienke. Teraz będę musiala poszukac jakis fajny
      dywan. Ale to dopiero jak zobacze kompozycje kanapy z reszta. Hmm... Bardzo
      poprawia to nastroj. Mojito a co z Twoja kanapa? Byles przeciez z nia sklocony?
      O ile dobrze pamietam? I czy to nie grzech mieć 13 tygodni wakacji????? A
      przynajmniej to niesprawiedliwe:-)
      Ja swoje cale dwa tygodnie planuje w sierpniu. Uff jeszcze daleko! Ale na 2
      miesiace szkolnych wakacji (z przerwami) pozbywam się potomstwa, wiec tez
      niejako jest wtedy inaczej. Dla pracujacej kobiety to duzo znaczy. Pracujacej
      samotnej matki w Polsce. Dwa miesiace nadrabiania zaleglosci filmowych,
      teatralnych, knajpowych, towarzyskich. Bez pedzenia na leb na szyje do domu. Z
      tego powodu lubie wakacje, nawet jeśli czesc dnia spedza się w pracy. Plany sa
      wiec rozlegle:-)

      Jutro będę uczestniczyc w otwarciu jakiejs nowej restauracji w Warszawie.
      Zwazywszy na moja diete to mam watpliwosci czy powinnam tam pojsc:-) Nie wiem
      czy to nie zbyt bolesne doznanie:-) W niedziele znow czeka mnie spotkanie na
      plotach ze znajomymi z poprzedniej pracy uwienczone wizyta w klubie tanga
      argentynskiego. Bylam tam raz i powiem Wam, ze jestem pod wrazeniem. Z checia
      pojde obejrzec pokazy mistrzow jeszcze raz. Ten taniec to sama erotyka:-) Nie
      to co wyuzdane podrygiwania w dzisiejszych dyskotekach.

      Acha Tanegrin – moja dieta jest autorska. Korzonkowa, bo tak kolega z pracy
      orzekl widzac jak zajadam salate, rzodkiewkie, kielki roznego gatunku i inne
      warzywka. Cytuje co powiedzial „na tych korzonkach to dlugo nie pociagniesz”.
      Ciagne piaty dzien i dobrze się miewam. Przede wszystkim warzywka i owoce.
      Surowe i gotowane. Bez pieczywka, slodyczy. Generalnie zagladam do lodowki,
      patrze co ma malo kalorii, a ma jakies wartosci odrzywcze to jem. Zalozenie
      utrzymywania tego rezimu jest na 2 tygodniowe.

      Pozdrawiam wszystkich weekendowo (wlasnie się u nas zaczyna:-))Mar_za

    • mar_za 14.05.04, 17:17
      Odzywcze!!!! co za ortografia!!!! Wstydze sie i poprawiam:-)
    • mojito 14.05.04, 22:55
      Yo! Mar_za,

      rozumiem Twoje emocje kanapowe. Mam tez szarpane uczucia myslac
      o swojej. Z moja postanowilem sie czasowo pogodzic. Tulimy sie do siebie
      troche nieszczerze ale na razie to nam wystarcza.
      Zdecydowalem, ze nie bede zmienial kanapy przed wakacjami.
      Dospimy razem do wakacji a pozniej wola boska i skrzypce.
      Kto to wie co moze sie wydarzyc w lecie. Nie chce zostawiac nowej mlodej
      kanapy samej w domu na dlugi czas. Licho nie spi :))). Praktyczniej bedzie
      pomyslec o rozwodzie z obecna kanapa we wrzesniu. Po wakacjach bede ubozszy.

      Od pewnego czasu zaczalem sie godzic z mysla, ze pojde do piekla.
      Swiadomosc tego spowodowala, ze teraz piekla boje sie coraz mniej.
      Podobno jest koedukacyjne i skorumpowane. Bede sie dobrze czul.
      Stad moje trzynascie tygodni wakacji.
      Moj szef wie duzo o Polsce. Wie, ze jestesmy wplywowi. Jako narod
      w wiekszosci katolicki zalatwilismy synekure papiezowi.
      Wie, ze podobno w naszej konstytucji mamy zagwarantowane cale wolne
      od pracy lato. Wie, ze nie we wszystkich polskich miastach po ulicach
      chodza niedzwiedzie. Potrafi bez akcentu powiedziec Malgosia. I jeszcze
      pare zwrotow ktorych przytoczenie na forum byloby niewlasciwe.
      Poczatkowo zaniepokoilo mnie to poniewaz bylo to imie jego pierwszej
      zony - Polki. Obawialem sie, ze moze bede czemus winien.
      Okazalo sie, ze mimo wszystko duzo sentymentu do Polski mu pozostalo.

      Tango argentynskie, moj Bosze. Pisalem kiedys o promocji czegos.
      Nie pamietam czego. Ale tango tanczone pamietam. Pary ociekaly erotyka
      i zmyslowoscia. Nic nie mozna bylo wsunac miedzy tanczacych.
      Widzialem tanczacych zawodowo w Buenos Aires. Co za uzdolniony tanecznie
      narod. Ole! I wolowine maja niebianska!

      O nowej restauracji w Wwie napisz. Bardzo chetnie przeczytam.
      Powodzenia w dietetycznym odzywianiu sie.

      Pozdrowionka,
      mojito.

      16:54/29C/gazpacho.
    • matrioszkaa 15.05.04, 18:25
      prosze modlacych sie o modlitwe, pijacych o picie jutro w moj wieczor (dwie
      godziny przed warszawskim)
      Mojito, sprawa powazna, no nie wiem, moze kopniesz sie do kosciola
    • mojito 15.05.04, 18:51
      Oki doki. Zajrze jutro do kosciola sw. Patryka. Moze nie na cala msze
      ale glowe wsadze i usiade nawet. Nawet gdyby mnie to kosztowalo (taca).
      Ale sie ksiadz i moze Pan B. zdziwia. Beda podejrzewali, ze cos chce :))).
      W moje poludnie. Warszawska osiemnasta. Wczesniej nie dam rady.
      Moze pil dzisiaj bede. Daj Panie Bosze. Moze wiec zaczne lekko dzisiaj.
      Jutro tez mam w planie zajrzec do tej cudownej speluny - dziury w murze.
      Moje gorace tequilowe intencje podatkowe tam sie spelnily.
      Na drugi rzut oka barman wydaje sie juz sympatyczniejszy. Ale ciagle
      z szacunkiem trzeba. I uzbrojenie (Uzi i inne) trzeba powiesic obok na drzewie.
      A teraz trzymam kciuki.
      :))))))))))))))))))))).
      mojito.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 16.05.04, 01:18
      Matrioszka masz moja zdrowaske :) Trzymaj sie dzielnie
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 16.05.04, 02:08
      Matrioszka i jeszcze jedno, pamietaj ze to Ty trzymasz karty, nie jestes
      ofiara, Ty dyktyjesz warunki gry :)
    • yvona73pol 16.05.04, 04:37
      popieram Asie, trzymaj sie dzielnie Matrioszko kochana!!!!!!!!!!
      ja nie bardzo w tych wyliczeniach czasowych sie orientuje, zdaje sie ze tu u
      mnie bedzie juz jakas czwarta rano przed poniedzialkiem, w zwiazku z tym w
      niedzielny wieczor poleja sie jakies procenty w twojej intencji, Rozdajacej
      Karty Martioszki, bardzo sie skoncentruje nad kieliszkiem; moj tato mowi, ze
      mam magiczne oko (tzn. przynoszace szczescie), moze rowniez i kubki smakowe?
      kto wie....
      z reka to jakos nie bardzo, skreslanie szczesliwych numerow nic nie daje :((
      ale to moze ja mam innym przynosic szczescie, a nie sobie?? pozostawiam te
      kwestie bez odpowiedzi...
      tak, ze, Slonko, jestes uzbrojona po zeby, do dziela!!
      caluski,
      Iwona
    • mojito 16.05.04, 16:55
    • tangerin 16.05.04, 19:22
      Matrioszko, popijam sobie pifko za Ciebie i karty zwycieskie.:))))))))))))))))
      Wino pilam wczoraj.
      Wierze, ze ulozylo/ulozy sie po Twojej mysli.

      Asia, kobieto, Ty zacznij o siebie dbac!!! Zdrowko to nie przelewki, zreszta
      sama wiesz. Moze pojechalabys z MOjito na wakacje? Tak czy inaczej, nadszedl
      czas, aby zwolnic nieco tempo i zajac sie troche soba. Zdrowka Ci zycze:))))

      Ivette, moje gratulacje, bylam pewna, ze dostaniesz wize bezproblemowo:)))Teraz
      to juz tylko impressski i impressski, baw sie dobrze!!!

      Ifa, witaj ponownie i poweselnie. Fajnie Cie "widziec":)))

      Witam takze pachnace nowoscia panie, piszcie co Wam w duszy i sercu gra.:)

      Mojito, qrcze, cale 13 tygodni... Co zamierzasz robic przez ten czas? Masz juz
      rozklad jazdy? A moze to bedzie Jedna Wielka Improwizacja:)))

      Tora, kiedy ustne? Pisemne na pewno zdane:))))

      Mar_za, podziwiam za wytrwalosc, nie potrafilabym wytrwac ani sekundy na
      diecie, no chyba ze bylaby to dieta lodowo - czekoladowo - truskawkowa:)

      A ja wlasnie wrocilam po kilkudniowej dezercji. I nie wiem, czy ten powrot to
      byl najlepszy pomysl. jakos ostatnio miasto mnie zmeczylo i meczy daleji
      wyglada, ze jeszcze pomeczy.
      Na dokladke ten maj taki okropnie zimny, deszcze z nieba sie na ziemie leja, a
      ja chce slonca; slonca mi potrzeba, aby wygrzac stare kosci.

      Trzymajcie sie wszyscy cieplutko, ide wyciagnac kolejne lody z lodowki:)Wleze
      pod cieply koc, zaopatrzona w lyzke do zupy, puszcze sobie optymistyczne
      dzwieki Macy Gray i oddam sie konspupcji. Jakos lody znieczulaja, przynajmniej
      chwilowo, moje rozwalone ostatnio serce i umysl, wiec dlaczego nie? A potem sie
      poucze, ble:((((I nie bede miec czasu na glupie rozmyslania.
      Pozdroofka

      --
      :)))
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 16.05.04, 22:18
      Witam bardzo serdecznie w niedzielny piekny wieczor na zielonej wyspie!
      moje modlitwy zostaly wysluchane i dzis dzien byl po prostu fanatastyczny,niebo
      mialo kolor blekitu,najprawdziwszego najcudowniejszego blekitu,o sweet Lord!!!
      jak ja kocham taki wlasnie kolor nieba!dzieki ci dear Lord za ten cudowny
      dzien!!!
      niemniej nasz Lord tu rozdaje piekne dni na wyspie bardzo bardzo oszczednie,
      dlatego tak ciesza
      uczcilismy cudowna pogode calym dniem w gorach,cialko wymeczone
      wspinaczka,ramiona spieczone,wszystkie komorki organizmu dotlenione ale umysl
      przepelniony szczesliwoscia a serduszka poczuciem spelnienia,fajnie co??:-)))

      przyznaje ze tez dzis pilam pifko przy brzegu pieknego jeziora gorskiego kiedy
      juz zeszlismy z gor i cala jedna butelka Heinekena byla za Matrioszke bo udalo
      mi sie wczoraj rzucic okiem na Twoj post Matrioszka,ale wlasciwie za co to
      mialo byc?
      prosze o wybaczenie jesli to pytanie nie ma miejscu,ale nadrobiajac posty z
      ostatnich tygodni po nieobecnosci byc moze cos przeoczylam???wiec????

      Yvette dolaczam sie tez do gratulacji,fanatastycznie ze dostalas vize,a
      fanatastycznie dlatego ze tego wlasnie chcialas,
      mam cicha nadzieje na kilka wspolnych drinkow przy plazy cieplym wieczorkiem
      kiedy juz dotre do S. ;-)))))

      Tangerin i jak lody? absolutnie nie ma nic lepszego na chandre niz pyszne
      czekoladowe lody,dieta tez nigdy nie byla moja mocna strona wytrzymuje najwyzej
      pol dnia
      ;-)))

      Post Asi i problemach zdrowotnych byl rzeczywiscie scary!fingers cross,zdrowka
      zycze,

      Pysiek brzeg juz chyba blizej niz dalej do ktorego doplywasz?

      pozdrawiam bardzo slonecznie z purporowymi policzkami ;-)
      ale mnie dzis spieklo!

      cheers
      ifa

    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 17.05.04, 05:59
      Czesc,
      Najpierw sprawdzam jak to dziala.
      :))
    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 17.05.04, 06:14
      Czesc ponownie,

      Juz rozumiem, jak dziala.
      Pare tygodni temu tarfilem na forum Asi o wyjezdzie do NZ i przeczytalem
      wszyskie posty, potem nie moglem znalezc dalszego ciagu.
      Ale dzisiaj przez przypadek trafilem i bardzo sie ciesze ze Was znalazlem.
      Wprawdzie widze, ze temat rozmowy zmienil sie z glownie emigarcyjnego na
      rozmowe dobrych znajomych ale to tez milo.
      Milo mi sie dolaczyc.
      Moze pare slow o sobie na poczatek.
      Ja juz ponad 14 lat mieszkam za granica, wyjechalem dla przygody (majac 19 lat)
      planujac najdluzej rok i jakos mi sie zostalo. Teraz pracuje, zyje sobie dobrze
      i nigdy nie zalowalem decyzji o wyjezdzie. To byla najlepsza decyzja w moim
      zyciu, wiele sie nauczylem o swiecie i o sobie.

    • mojito 17.05.04, 07:13
      Witajcie okolopolnocnie Wszyscy,

      bylem w kosciele. Zajrzalem do sw. Patryka. Lekki rzut beretem
      za moim budynkiem. Kosciol ma dwa oltarze; na gorze glowny i na
      dole kaplice. W niedziele msze odbywaja sie na gorze. Na msze nie zdazylem.
      Bylem po 13:00 i w kaplicy. Dominujace kolory to zloty i zielony.
      Filary podpierajace sklepienie w roznych odcieniach zieleni.
      Bylo chlodno i pusto. Przyjemne miejsce do medytacji. Mozna bylo zapalic
      swieczke lub znicz i zyczenia pobozne wyrazic. Jedna swieczka lub znicz
      kosztuje 25 centow. Pobozne zyczenia przyjmuja rozni swieci.
      Sw. Jozef, sw. Antoni, Our Lady of Lourdes, Our Rosa of Lima i jeszcze
      paru innych swietych. Sw. Mikolaja nie widzialem.
      Our Lady of Lourdes miala najlepiej zorganizowane przyjmowanie poboznych
      zyczen. Poukladane rowno w pudelku biale swieczki i obok pudelka zapalek.
      Wsunalem banknot do szpary w pudelku i wybralem cztery swieczki.
      Zapalalem je i kolejno wstawialem w uchwyty. Czwarta sie zlamala.
      Skleilem ja woskowo i zapalilem ja rowniez. Sadzilem, ze cztery nam
      wystarcza. Wstawialem je bez zadnych zyczen. In blanco.
      Prosze wiec, wypelnijcie sobie Waszymi poboznymi zyczeniami pojemnosc swieczek.

      W miescie duze ozywienie sportowe. Mieszkaniec Filadelfii, kon imieniem
      Smarty Jones biegnacy pod jockey`em S.Elliott wygral juz dwie bardzo wazne
      gonitwy. Kentucky Derby i Preakness Stakes. Biegnie rewelacyjnie.
      Ostatni bieg wygral o jedenascie i pol dlugosci. Piatego czerwca trzeci
      wyscig - Belmont States. Jezeli wygra zdobedzie Triple Crown.
      Jest to najwiekszy konski sukces jaki sie koniowi w zyciu moze zdarzyc.
      Poprzednio tak znanym koniem byl kon - Secretariat. Wygral Triple Crown w 1978.

      Zajrzalem do meksykanskiego Lugar. Uzbrojenie wisialo juz na drzewie.
      Obok staly Harleye. Barman mial nowy tatuaz na swoim poteznym przedramieniu.
      Przekreslone zostalo czerwone serce z imieniem Luz i obok pojawilo sie podobne
      serce z imieniem Maria. Inne sprawy bez zmian. Nie rozsiadalem sie.
      Glownie dlatego, ze stolki przy barze byly zajete. Niektore nawet podwojnie.
      Margarita, tequila i tequila. Za przegryzienie czegos nieokreslonego
      podziekowalem. Mala gadka-szmatka. Zauwazylem glosno nowy tatuaz barmana.
      Wyrazilem sympatie do imienia Maria. Podziekowalem za trzecia tequile
      i wrocilem do domu.

      Mandarynko,
      bedzie to Wielka Improwizacja. Jak zwykle. Dotychczas dobrze mi sie
      improwizuje. Bede sie "krecil" po Unii. I w Polsce i poza. Planow sztywnych
      nie mam. No, moze tylko jedno postanowienie. Bez dachowania i totalki
      w tym roku :))).

      Pysiek,
      znalazlem dzisiaj przypadkowo regal na ksiazki. Tak sredni. Jasny.
      Dzisiaj po poludniu maja dostarczyc. Zobacze wreszcie jaki kolor ma podloga.
      I przestane sie potykac o Australie :)). Uporzadkowalas swoje ?
      Say hi to my pal - Boss.

      Czesc Szopen,
      nie ma nic trwalszego niz prowizorka. Ja wyjechalem na dwa lata.
      Fajnie, ze wszystko u Ciebie gra.

      Slonecznie z oddechem tequili pozdrawiam,
      mojito.

      1:13/23C/mam klopoty z liczeniem.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.04, 09:30
      witam, wczoraj wybralismy sie rodzinnie do kina na Troy,, trwa cos ok 2,5 i nie
      ma dluzyzn wiec uwazam ze jest calkiem niezly, trudno zaskoczyc plotem wydarzen
      bo jakby historie wszyscy lepiej lub gorzej znaja, ale jak na moj gust zrobiony
      calkiem przyzwoicie i wargo zobaczyc :)

      jutro mam wizyte w szpitalu na badania, wiec trzymajcie za mnie kciuki, kto ma
      chec niech cos chlapnie za moje zdrowie, bede szczerze zobowiazana

      Mojito, zakret jego ,,, Ty sie pospiesz z ta wygrana cobym mogla dostapic
      jeszcze tej przyjemnosci liczenia i dzielenia, nie namawiam do wchodzenia w
      uklady z jakims specem ze wschodnioeuropejskim akcentem, ale trzeba bylo z
      jedna swieczke w tej intencji zapalic :)

      Matrioszka daj znac co u ciebie :))

      Szopen, witam serdecznie, milo ze ktos nowy do nas dolaczyl, napisz cos wiecej,
      gdzie cie losy rzucily, co poroabiasz, jakie miales trapaty, jakies
      smieszne/smutne wspomnienia z poczatkow emigracji itd,, jak pewnie zauwazyles
      my tu wszyscy chetnie sie dzielimy naszymi przezyciami i widac mamy ich sporo
      bo ilosciowa chyba pobilismy wszelkie rekordy :)

      pozdrawiam cieplutko i witam w naszym gronie :))
    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 17.05.04, 11:24
      Milo byc witanym :)))
      Rzucilo mnie w sumie daleko. Moze dystans mniejszy niz NZ czy Oz ale chyba
      dalej jesli chodzi o kulture. Ja te 14+ lat mieszkam w Chinach, mieszkalem w
      wielu miejscach w tym kraju aktualnie mieszkam w Kanton w poludniowych Chinach.
      Aktualnie pracuje tu w fabryce lodow.
      Tak sie sklada, ze ja jestem chyba z troche innej bajki bo ja nie jestem
      emigrantem (tzn mam tylko Polski paszport) ale ja tu "czasowo" przebywam.
      Ja zyje i obracam sie w dosc miedzynarodowym towarzystwie, z innymi Polakami
      mam bardzo maly kontakt tyle co na organizowanych przez polski konsulat
      imprezach.
      Tak wiec perspektywe na zycie mam troszeczke inna.
      Zyje bowiem jako obcy tu a po tak dlugim okresie poza Polska to tam tez jestem
      troche obcy. W Polsce dla wielu urzedow (skarbowego, ZUS itd) nie istnieje wiec
      nie mam wielu formalnych problemow. Przyznam sie ze jesli w ciagu ostatnich
      paru lat musialem cos w Polsce zalatwic to ludzie byli mili i pomocni.

      Czy zawsze bylo mi latwo? Oczywista odpowiedz ze nie zawsze. Przez wiele lat
      musialem liczyc tylko na siebie bo nie zawsze byl ktos kto moglby mi pomoc.
      Pare lat mieszkalem w Shenyang na polnocy Chin i najbilzsi Polacy byli o 800km
      ode mnie. Ale jakos sobie poradzilem.

      Powiem Wam jeszcze, ze z rodzenstwa to ja mam tylko jedna siostre, ktora od
      paru juz lat mieszka i pracuje w Turkmenistanie (tez blisko nie?). Ludzie sie
      zawsze zatanawiaja co ci nasi rodzice porobili, ze im dzieci tak daleko
      ponioslo.
      Odpowiedz: glowy dzieciom pootwierali.
      Swiat jet maly i robi sie mniejszy.
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 17.05.04, 11:13
      Witam!

      udalo mi sie juz poczytac troche, chociaz wciaz jeszcze gubie sie w nickach i w
      ogole... :)
      Ale moze to wloskie slonce tak mi teraz przygrzewa, ze ciezko sie na
      czymkolwiek skupic. Lato sie zaczelo na dobre (po jakims miesiaco ulew i
      burz!), no i jakos zycie takze we Wlochow powoli wstepuje! Co mnie neizmiernie
      cieszy :) Niebo jest takie neibieskie, ze chce sie uciec z pracy juz teraz i
      polezec sobie na plazy.
      Ja mam teraz ochote na jakis romatyczny weekend w Rzymie :)))

      Pozdrawiam was wszystkich, zycze zdrowka!
      Milego dnia, buona giornata!
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.04, 12:01
      Rane Szopen to mnie zaskoczyles i pewnie nie mnie jedna, jak dotad zaden Polak
      z Chin sie jeszcze nie odezwal, ciesze sie bardzo ze jestes pierwszy i wogole
      ze zdecydowales sie do nas napisac. Przyszlo ci zyc w naprawde kulturowo
      odmiennym kraju i bardzo malowniczym, poopowiadaj nam troche bo jestem
      przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich przygodach. Co cie sklonilo do
      tego zeby wlasnie Chiny wybrac na miejsce dluzszego postoju? Opisz troszke
      swoich przygod prosze bo napewno sa ciekawe i dla nas beda bardzo egzotyczne :)

      pozdrawiam

      Monika zazdroszcze Ci pogody :) i mam nadzieje ze uda Ci sie wybrac na
      romantyczny weekend do Rzymu
    • kazachstan 17.05.04, 12:53
      Dobry wieczor,

      no i oczom nie wierze, az z Chin piszesz Szopen, witam, to dopiero cie zagnalo.
      dobrze Asia pisze, cieszymy sie ze dolaczyles do nas, cos nowego napiszesz
      chyba nam o tym pieknym kraju. i Monika z Italy i jeszcze ktos nowy z
      Australii, chyba Evee tylko Ty jestes z Melbourne, to musisz nam pomoc odszukac
      Kangura, bo on tez tamte okolice.i widzicie sami, ze nasza australijska ekipa
      albo grupa jest chyba najsilniej reprezentowana. ciagle ludze sie ze Gunther tu
      sie pojawi, ja mysle ze jak panie ladnie go poprosza to sie odezwie,
      szczegolnie jedna pani.a jeszcze Ifa do nas ma dolaczyc, to dopiero bedzie
      wesolo.Iwona no widzisz ile bylo strachu z ta wiza i juz po klopocie, oni tu sa
      okropni biurokraci, ale jednak da sie zalatwic sprawy.
      Mojito to jedank zajrzales do kosciola, to dobry z Ciebie czlowiek. swieczke
      mozna zapalic i bez intencji, a zyczenia potem same sie spelniaja.
      Asia ta Twoja chwilowa zapasc , to jest sprawa bardzo powazna, powinnas troche
      pofolgowac, przeciez jak czytalem jak Ty te kafelki z mezem ukladalas, to az
      strach. dbaj o siebie, robota nie ucieknie, a ze zdroweim to nie przelewki,
      zycze najlepszego.
      Matrioszka, to chyba cos u Ciebie sie wyklarowalo, jakies dobre wuadomosci mam
      nadzieje i zycze ci serdecznie.
      pozdrawiam wszsytkich i tych tak zawziecie pracujacych, troche oddechu wam
      potrzeba
      Kazik
    • tangerin 17.05.04, 13:26
      Ano Chiny:)))) Witaj Szopen:)))I pisz, pisz!!

      Asia, wypije dzis wieczorem za badania szpitalne! jak tak dalej pojdzie, to sie
      rozpije na amen:), ale czego sie nie robi dla zalozycielki watku;)

      Mojito, ze Ciebie i Twoje 13 TYGODNI tez. Czy w ogole ktos pija w Twojej
      intencji?

      niech tam, wypije za Was wszystkich. Moze niekoniecznie szklaneczke za kazdego,
      ale to chyba nie o ilosc chodzi, mam nadzieje. Wspolczena hedonistka jestem i
      jako, ze kac jest nieprzyjemny, to go unikam, jak dotad skutecznie. Ale i tak
      sporo pijam, mimo wszystko:)))W poprzednim zywocie chyba alkoholikiem bylam,
      hehehe....

      Mialam dluzej pomarudzic, ale moze zrobie to jutro, albo wieczorna pora, kiedy
      duchy chadzaja alejkami. tak jakos zbiera mi sie na dnie duszy od jakiegos
      czasu...

      Monika, zrob sobie liste forumowa i zapisuj sobie, kto, co, skad, gdzie. Moja
      ledwo zostala zaczeta a juz poszla w odstawke, bo wrodzone lenistwo pobudzilo
      moja pamiec i dalo odpoczac biednej raczce.

      Wloskie zarcie, mniam! Slyszysz ten mlask paszczy? to ja:)

      .
      --
      :)))
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 08:36
      No i kolejny upalny dzien sie zaczyna :) Ja juz cala mokra...

      A co do wloskiego zarcia, to powiem wam, ze teraz to mam ochote na kabanosa z
      musztarda, najlepiej sarepska, do tego herbatka z cytryna, potem taki pyszny
      polski sernik i sok z czarnej porzeczki :)
      Wloskie prosciutto mi juz nie smakuje, mam dosc serow bez smaku albo z
      zapachem, ktory czuc na sasiedneij ulicy, makaronu (pod kazda wyobrazalna
      postacia), pizzy, ktora mozna sciany tluc... No moze z ta pizz to troche
      przesadzam, bo czasami jednak zdarzaja sie jej fajne odmiany :)

      Och, jak ja bym tego kabanosa...
    • matrioszkaa 17.05.04, 13:23
      Czolem
      Witam rowniez wszystkich nowych. O Chinach chetnie poczytam tez.

      Te swieczki bezzyczeniowe bardzo mnie wzruszyly. W moim wypadku tak chyba
      najlepiej. Informacja dla Ify-problemy malzenskie w fazie byc albo nie byc.
      Jedno dziecko chore, drugie zaszczepione, obydwa marudne. Nawet pogoda pod psem.

      Asia, trzymaj sie na tych badaniach!
    • tangerin 17.05.04, 13:32
      Matrioszko, Trzymaj sie cieplutko!
      Bedzie lepiej!!! Wiem, ze bedzie!
      Tyle chcialabym Ci napisac, ale nie napisze, bo i tak to wszystko wiesz.

      :)))))))))))))))))))) z calego serducha

      Dostaniesz dzis kolejna porcje procentowa, cala szklaneczke!

      Asia tyz, na zdrowie.
      --
      :)))
    • mar_za 17.05.04, 13:41
      Przyznaje zycie w Chinach to dla wiekszosci z nas czysta abstrakcja. I nikt nie
      spodziewal sie (podejrzewam) na forum obecnosci nikogo stamtad:) A tu prosze
      jaka globalna wioska jestesmy.Chetnie posluchamy (poczytamy)jak wyglada zycie w
      innej bajce :-).
      Ja to specjalnie nie powinnam sie wypowiadac na tematy emigracyjne, bo siedze
      caly czas w Polsce i nie mam takich doswiadczen jak Wy wszyscy, albo wiekszosc
      z Was. Chociaz po glowie chodza mi pomysly, by moze stad tez wyjechac. Nie
      znalazlam chyba swojego miejsca na ziemi jeszcze. Niby w obecnej Polsce jakos
      sobie radze. Ba niektorzy sadza nawet, ze swietnie. Uosobienie sukcesu dla
      ludzi ze wsi,z ktorej pochodze. I czasem nie tylko dla nich. A dla mnie to
      ciagle jeszcze nie to. A moze niespokojny duch ze mnie. Mam trudniejsza
      sytuacje niz wiekszosc wyjezdzajacych z tego kraju, bo sama wychowuje moje
      corki. Z drugiej strony mam tutaj prace, z ktorej udaje sie utrzymac rodzine,
      ulozone zycie(powiedzmy), znajomych, przyjaciol. Porywanie sie na wyjazd w
      mojej sytuacji to nie lada wyzwanie. Zaczynanie wszystkiego od poczatku, gdzie
      indziej. Ale zobaczymy. Mam przyjaciolke, ktora 2 lata temu wyemigrowala do
      Australii i jest tam szczesliwa. Znajomi mowia tej to sie udalo. A ja mysle, ze
      byla zdeterminowana, sama postarala sie o to, by jej lepiej sie zylo. I
      osiagnela to co chciala. Nie sadzicie, ze szczesciu trzeba troche pomoc?
      Patrzac na Wasze wypowiedzi to nikt nie zaluje wyjazdu, albo prawie nikt.
      Postrzegacie to jako dobre decyzje. Ale nie oznacza to, ze wszystkim bez reszty
      tak sie wiedzie na emigracji.
      Poki co zycie toczy sie tu i teraz. W sobote na otwarciu nowej knajpy w
      Warszawie:-)Miesci sie na Nowogrodzkiej. Tuz przy skrzyzowaniu z Marszalkowka.
      Nazywa sie Vena. Trudno powiedziec jakie menu beda serwowac na codzien, bo
      karta dan byla niedostepna, a jedynie serwowano jakies przekaski i drinki.
      Ciekawy wystroj. Ale bardziej jako miejsce na lunch. W sali na gorze milo jest
      sie z kims spotkac, by cos zjesc i pogadac. Na dole muzyka, zywa. Dziewczyna
      miala sliczny glos. Miejsca do tanca niewiele. Troche tloczno. Dwa barki. Na
      gorze i na dole. Siedzac przy barku na dole mozna swobodnie obserwowac
      pomykajace po parkiecie osoby i spewajacych.
      Atrakcja wieczoru byly 2 tancerki kuso ubrane, (nawet bardzo kuso). Moze panow
      zachwycaly, mnie niekoniecznie:-) I zapraszano na impreze za tydzien. Tytul
      imprezy: "Sex, drugs and house". Nie wiem jak to sie komponuje z tradycyjnym,
      spokojnym wystrojem restauracji, ale widac sie da.
      Diety ciag dalszy....
      Matrioszka myslalam o Tobie wczoraj...
      Pozdrawiam stalych bywalcow i wszystkich nowych:-)
      Mar_za
    • yvona73pol 17.05.04, 14:37
      Szopen, welcome :))))))) i podziwiam, nie wiem czy bylabym w stanie w
      Chinach... co cie tak tam zachwycilo?? umiesz juz gadac po "ichniemu"?? trudno
      bylo sie nauczyc?? ale krajobrazy tam masz piekne, na pewno; no i siostra
      niedaleko ;)))) odwiedzacie sie czasem?? ale w Tadzykistanie to nie wiem po
      jakiemu sie mowi, kiedys pewnie po rosyjsku, a teraz.....?
      Matrioszka, mysle o Tobie z calych sil, czasami popijam w intencji i silnie
      wierze w to, ze dobrze bedzie :)))))) wielkie usciski
      naprawde, ciesze sie z tej wizy, nawet latwiej przelkne jutrzejszy wydatek w
      punkcie foto (wywolywanie, odbitki, cd-rom, nowe filmy), wyszlo mi tak "na
      bide" ze 120 baxow :(((
      ale nic to, jak bede wielka Pania Fotograf to sobie odbije ;)))))))
      Mar_za, wiadomo, z dziecmi nie tak latwo sie ruszyc, zwlaszcza, jak
      stabilizacja na miejscu, to sie bardzo liczy.... a co do zadowolenia
      emigracyjnego, to ja sobie mysle tak: nie ma czego zalowac, nawet, jesli
      oczekiwania byly inne, lub zgola rozczarowanie wielkie - wszystko in plus, bo
      wyjechalas, zobaczylas, przekonalas sie na wlasnej skorze; a gdybys stchorzyla
      w ostatnim momencie, to wciaz mialabys pytania - a co by bylo gdyby, a moze
      wtedy byloby... (tak,siak), zalowalabys tego dluuugo; no i nigdy bys sie nie
      dowiedziala....
      a tak, nie dosc ze wiesz to jeszcze po drodze poznajesz fajne miejsca, super
      ludzi (no i pare mlotkow, to nieuniknione ;)))) no i suuuper ludzi - drodzy
      forumowicze ;))))))))))) internetowo rowniez, same plusy, no nie??
      moze ja jestem jakis ginacy gatunek, ale stawiam na samorozwoj (cokolwiek by to
      nie znaczylo ;))), poszerzanie horyzontow, poznawanie ludzi ( i nie tylko) ;
      no i w ten sposob jestem tu gdzie jestem, choc tak do konca nie jestem pewna
      czy planuje dluzszy bardziej pobyt - ja jestem osoba strasznie teskniaca do
      rodziny i przyjaciol; gdzies w Europie, najchetniej w srodeczku, bym sie
      zaszyla i mialabym wzglednie blisko do wielu mi bliskich osob, i nawet do
      Kanady blizej stamtad niz z tej wyspy szumnie nazwanej siodmym bodajze
      kontynentem ;)))))
      wlasnie, te odleglosci, kochani Aussie, kiedy sie do nich przyzwyczailiscie???
      a moze w Europie nie ma juz bliskich wam ludzi i nie ma do kogo tesknic? to
      jest problem, ale nie "nie do przeskoczenia" ;)))))
      a moze Afryka?? pozostaje jeszcze sprecyzowanie, ktora czesc ;))))
      kurcze, ale skacze po tematach, chyba moj brain wymaga odpoczynku;
      Asienko, dbaj o siebie, relax, relax i jeszcze raz relax ;))))) i zadnych
      kafelkow !!!! ;))))) i dokladne badania jak najbardziej, i grzecznie sluchac
      pana doktora ;))
      dla wszystkich moc caluskow i spadantus ;))))
      Iwona
    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 17.05.04, 14:53
      Widze, ze Was troche zaciekawilo.
      W sumie jak sie tak dobrze zastanowic to naprawde dla przecietnej osoby w
      Europie Australia czy Nowa Zelandia to sa po prostu daleko ale spoko za to
      Chiny to prawie tak blisko jak na ksiezyc.
      Co mnie tu zanioslo?
      W ostatniej klasie ogolniaka gdzies tak w Marcu wychowawca nie mial co robic i
      zaczal nam czytac informacje o stypendiach zagranicznych. Bylo tego mnostwo,
      glownie oczywiscie Zwiazek Radziecki ale i Niemcy, Wegry itd. ostatnie na
      liscie byly Chiny i bardzo to klase rozsmieszylo, mnie tez. Stwierdzilem, ze
      sie zglosze dla jaj.
      Potem okazalo sie, ze egzaminy na stypendia zagraniczne sa miesiac przed
      normalnymi egzaminami na studia wiec jako ze bardzo sie na studia chcialem
      dostac pomyslalem, ze pojade i pozdaje dla wprawy wiec zlozylem podanie.
      Potem sie dowiedzialem, ze stypendium dostana tylko 2 osoby (napewno dostanie
      sie ktos po znajomosci) wiec dalem sobie luz z nauka i odpoczywalem po maturze.
      Egzaminy zaczynaly sie 5 czerwca 89 roku. 4 czerwca tego roku byl TianAnMen.
      Wiec pojechalem na te egzaminy na 100% przekonany, ze sie nie dostane a jesli
      nawet tak to i tak nic z tego.
      Po tygodniu "zdawania egzaminow" (czytaj imprezie w Radomiu z dala od domu) jak
      sie pojawily wyniki to sie okazalo, ze jestem pierwszy na liscie.
      Nawet sie do domu nie odwazylem zadzwonic tylko spokojnie sobie wrocilem
      pociagiem.
      Po paru dniach telefon: prosimy przyjechac spotka pan innych ludzi ktozy juz w
      Chinach byli.
      Pojechalem. Pierwszego dnia daja mi w reke bilet w obie strony i mowia ze
      wyjazd za 5 tygodni.
      Ja sobie pomyslalem tak: w tych czasach moich rodzicow nie byloby stac na to
      bym sobie po swiecie pojezdzil wiec jak rzad chce placic to czemu nie?
      Pojade na rok a potem wroce i pojde na normalne studia. Rodzice mi mowia jedz
      swiat zobaczysz. To pojechalem.
      O Chinach wiedzialem ze : jedza ryz, jest miasto Peki i Shanghaj, byl sobie
      kiedys Mao tse Tung i rewolucja kulturalna tudziez ostatnie wydarzenia w
      Pekinie.
      Jadac nawet nie wiedzialem w jakim jezyku mam studiowac, myslalem, ze po
      angielsku, potem okazalo sie ze najpierw rok chinskiego a potem studia po
      chinsku ;)
      No i pojechalem na ten rok prawie 15 lat temu.
      Po studiach najpierw znalazlem jakas prace w hotelu, potem w jednej firmie
      potem w nastepnej. I tak sie zycie potoczylo.
      Kraj jest inny niz Europa czy Australia tu sie zycie bardzo szybko toczy,
      ogromne miasta, wysokie bydynki, duzo ludzi, wieksza skala. Tu jak miasto ma
      mniej niz milion (wiekszych jak milion jest 165) to juz dziura.
      I tak sobie tu zyje moze nie powoli ale do przodu.
      Co sklonilo mnie do zostania?
      Pare lat zycia w nauke o tym kraju zainwestowalem co stawia mnie w pozycji
      czlowieka znajacego realia. Mnie tu naprawde latwo sie i zyje i pracuje.
      Moze nie przez studia (te jak na calym swiecie niewiele ucza) ale przez pare
      lat pracy dorobilem sie tzw "fachu" i jestem dosc dobry w tym co robie wiec nie
      jest z praca ciezko (latwo tez nie jest ale da sie zyc). No i oczywiscie
      pieniazki, ja godziwie zarabiam, koszty zycia sa niskie wiec sporo moge odlozyc.

      Co do tego co mar_za pisala to musze dodac, ze szczesciu trzeba zawsze troche
      pomoc ale najwazniejsze jest to szczescie czasem miec. Nie takie do wygrania
      loterii ale takie po prostu zyciowe.

    • yvona73pol 17.05.04, 15:30
      no to widze, ze nie tylko ja daje sie niesc przypadkowi ;))))
      alal historia jest niesamowita, a jakze prosta zarazem; ale nie piszesz nic o
      chinskim - trudno sie nauczyc? jak bys porownal do innych jezykow? slyszalam,
      ze oni nie maja gramatyki, przynajmniej nie w takim wydaniu, jaki my znamy,
      europejczycy znaczy sie.... pisze do ciebie osoba, ktorej hobby to jezyki obce,
      a najchetniej nauka, tyle, ze powsciagana wrodzonym leniem ;)))) i nad chinskim
      sie tez zastanawiam ;)))) a moze japonski lepszy?? a moze znasz oba??? tysiace
      pytan, oto cala ja ;)))
      ale, ale, zaintrygowalo mnie to, ze zycie szybko sie toczy... jakos mi to nie
      pasuje do obrazu Chin; raczej widzialam to w kolorach wiejskich-sielskich ,
      hie, hie ;)))) i te wielkie miasta....
      no, i czlowiek sie czegos nowego nauczyl ;)))
      pozdrawiam,
      Iwona
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 17.05.04, 21:19
      Hej Szopen,no no tez sie dalam zaskoczyc (mile)
      witaj bardzo serdecznie,
      rzeczywiscie ciekawostka jest twoja historia,ciekawsza tym bardziej,ze mam
      wrazenie,ze Chinczycy uciekaja jak moga ze swojego kraju,przynajmniej na
      zarobek, a ty mieszkasz tam wlasnie i jestes do tego taki zadowolony,to
      znakomicie,all the best!!!!
      W wiekszosci na swiecie ci biedni Chinczycy sa najtansza sila
      robocza,wykorzystywani przez pracodawcow,do najgorszej pracy,na nocne zmiany,za
      polowe stawki niz ich nie-chinscy workmates,
      mieszkaja w makabrycznych warunkach,w kilkoro w jednym pokoju,ciezko
      pracujac,na samo slowo Chinczyk mam wrazenie ze ludzi tu widza polowe stawki i
      czarna robote!
      smutne ale prawdziwe!

      ogladalam kilka filmow o Chinach i przerazliwiej biedzie jaka tam panuje,ale
      pewnie w tak gigantycznym kraju z taka populacja nie mozna niczego uogolniac,

      Szopen jacy sa Chinczycy naprawde?jacy sa w stosunku do ludzi takich jak ty
      ktorzy juz tak dlugo u nich mieszkaja?
      czy czujesz sie jak u siebie,jak w domu?

      Matrioszka,wysylam pozytwyna energie z calych sil i suportuje,no i poprawie
      dzis Zywcem,bo jeszcze mam zapasy!

      po zdro wie nia
      ifa
    • tangerin 17.05.04, 22:44
      Wieczornie witam:)

      No, Szopen, zdominowales forum. i bardzo sie z tego ciesze, bo temat niezwykle
      ciekawy. Twoj sposob dostania sie do Chin jest fantastyczny, nie ma to jak
      przypadek, kierowany najprawdopodobniej przez przeznaczenie:)
      Chinczykow w Londynie mnostwo, Japonczykow takze, wiekszosc z nich byla
      przesympatyczna, chociaz roznice kulturowe sie czulo.

      Aaaa, i opowiem Wam taka jedna historie. Byl sobie pewien Wloch, pojechal
      pewnego razu do Chin na wycieczke kilkudniowa, zobaczyl pewna Chinke, zakochal
      sie w niej bez pamieci, ona w nim tez. Ona nie znala wloskiego, on chinskiego,
      co nie przeszkodzilo mu zabrac ja do Wloch i ozenic sie z nia niemalze
      natychmiast. Jezyka nauczyl ja juz po slubie:). A potem sobie pojechali do
      Londynu, gdzie ich poznalam. I co ciekawe, ona nauczyla sie angielskiego, on
      ledwo dukal, rozmowa z nimi byla wiec fascynujaca:) Ale najfajniej bylo
      patrzec, jak ona po wlosku wymiata, bez akcentu niemalze, z wloska
      gestykulacja, ktora zamierala, kiedy przechodzila na angielski.

      Ivette, nie wiedzialam, ze Ty tak jezyki lubisz. Ja tez, ale zdolnoisci chyba
      za duzych nie mam:(. Umialam kiedys po niemiecku, ale tak nie cierpialam tego
      jezyka, ze zapomnialam go prawie natychmiast po skonczeniu szkoly. Rosyjski tez
      mi uciekl:(.I nie wrocil, hehe. Marzy mi sie francuski, mam nawet rodzine we
      Francji, ale akcent mnie skutecznie odstrasza. Zazdroszcze Ci, ale w sensie
      pozytywnym;), ze potrafisz w tym cudnym jezyku sie porozumiewac. I od paru lat
      sie zastanawiam, czy zaczac sie uczyc wloskego, czy tez hiszpanskiego, a ze
      decyzji podjac nie potrafie, to... Hiszpanski jest bardziej przydatny, bo i
      Ameryka Poludniowa (kiedys tam pojade!) i Hiszpania, a z drugiej strony wloski
      podoba mi sie ogromnie, zwlaszcza po tym, jak odkrylam, ze mam cudowna moc
      rozumienia po wlosku! Nie wiem, jak ja to robie, ale rozumiem, nawet to, czego
      nie powinnam. Ale mowic nie potrafie:(, za to moja qumpela tak cudnie po wlosku
      wymiata...Moze kiedys naucze sie obydwu. Pewnie jednoczesnie, o ile mi sie nie
      pomerda w glowie:)))

      Temat emigracji\wyjazdow ostatnio wrocil na wokande, i jest to, o czym
      chcialabym z Wami pogadac. Bo qurcze rozdarta ostatnio jestem okropnie, nawet
      nad glupimi ksiazkami usiedziec nie potrafie. Mysle jednak, ze moze to jeszcze
      troche poczekac, przemysle sobie jescze to wszystko pomalutku, wypisze na
      kartkach wszystkie + i -, a potem dopiero zaciagne Was do dyskusji. I mam
      nadzieje, ze pomozecie mi poukladac pewne fakty.

      Do nastepnego klikniecia moi drodzy wszyscy:)))))))))))
      --
      :)))
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 17.05.04, 23:13
      No Mandryni przbij piatke,mam identyczny powtarzam >identyczny< problem z
      hiszpanski contra wloski ;-))))
      no jakbym wlasne mysli przeczytala!!!no nie moge
      to samo:hiszpanski przydatny,wloski przyjemnosc
      i tak sie zastanawiam od roku a czas leci i jeszcze ani tego ani tego nie
      zaczelam sie uczyc,chociaz sporo podlapalam od hiszpanow w pracy,
      ale tak to jest jak juz sie zna angielski,mimo woli przechodzi sie na angielski
      po po kilku srednio udanych probach ;-))))
      nie ma sie co dziwic anglo-native ze sie innych jezykow nie ucza,

      ciao
      ifa
    • yvona73pol 18.05.04, 04:30
      portugalski?? ;))))
      bo wlasnie ja mam taki dylemat - hiszpanski czy portugalski; wczesniej byla
      konfiguracja jak u was, dziewczyny, i mimo, ze wloskiego juz sie kiedys tam
      uczylam, zwyciezyl hiszpanski; teraz zdradzam hiszpanski na rzecz
      portugalskiego, na razie myslowo, ale kto wie??..... ;)))))
      ale cos mi sie zdaje, ze espanol zwyciezy, latwiej sie go uczyc samemu, no i
      wiecej materialow (a wlasciwie tu w Aussie to ciezko cokolwiek znalezc do
      portugesa :((((
      no i ten grecki ;))))) ciagnie, oj ciagnie... ale tu pojawia sie pytanie -
      grecki czy....szwedzki ;))))
      no i bedac w kropce, chwilowo rzucam sie na obiadek i caluski przesylam, dzis w
      planach quino :))
      papa,
      Iwona
    • mojito 18.05.04, 04:51
      yvona73pol napisała:

      "...wlasciwie tu w Aussie to ciezko cokolwiek znalezc do portugesa :(((( ".

      Bom dia Iwona,
      jezeli zdecydujesz sie na portugalski moge Tobie podeslac materialy.
      Ate logo,
      :))))))),
      mojito.

    • pysiek13 18.05.04, 07:59
      Yo, Mojito ;))))

      como sobre alguns livros estudar a lingua polonesa ?
      eu penso gue eu pude necessitar um professor ;))))

      Evee, how-r-u :))))
      Asia, zdrowko :))))
      Matrioszka, powodzenia :))))
      Ifa, prawie trafiony zatopiony, ale nie daje sie :))))
      Szopen, welcome aboard :))))

      pozdrowionka dla wszystkich co pisza i nie pisza
    • dm2004 18.05.04, 08:34
      como sobre mi ?
    • borysa 18.05.04, 14:56
      Monika, to Ty jestes ta Monika, ktora tak sympatycznie i zyczliwie doradza
      wszystkim zainteresowanym praca w UK ? Ja do nich nie naleze, ale czytam Twoje
      porady z prawdziwa przyjemnoscia !

      Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 16:13
      tak to ja - do was pisze, ze jestem z Wloch, bo zeslali mnie tutaj na pare
      tygodni, teraz przedluza sie to w miesiace i czuje, ze potrwa dluzej :)
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 16:55
      To jeszzce raz ja, dzisiaj to juz moj ostatni post, za chwile ide do fabryki na
      przeglad nazej pracy, a potem juz do domu - dostalam wilka paczke z Polski z
      ksiazkami, gazetami - bedzie co robic :)

      Ciesze sie naprawde, ze te moje posty sie komus przydaja. Na pomysl tego watku
      wpadlam czekajac we Wloskiej Questurze na pozwolenie na pobyt. Tam tlacza sie
      chyba wszystkie narodowosci swiata, jest duszno, brudno i po prostu
      przygnebiajaco. Ja jestem uprzywilejowana - ze mna zalatwili to w 5 minut, inny
      czekalai caly dzien. Pomyslalam sobie, ze moge przynajmniej pomoc swoim
      rodakom, zeby im w UK szlo lepiej. Anglie znam dosc dobrze, mieszkam tam i
      ogolnie lubie ten kraj (Londyn uwielbiam :). Teraz juz niedlugo bede mogla
      chyba dawac rady na temat Wloch :) Na razie musze jeszcze troche sie odnalzezc
      w tym kraju. Nie jest to takie latwe, jak sadzilam ;)

      Ogolnie bardzo nie lubi stereotypow, walcze z nimi na kazdym kroku, jestem
      uparta i nie mam kompleksow i ucze tego moje siostry - chce zeby siegaly po to,
      co wydaje im sie niedostepne i niekoniecznie dla nich. Cieszy mnie, gdy moge
      pomoc rodakom. Mam nadzieje, ze coraz wiecej Polako uwierzy teraz w siebie i
      zawalczy o lepsze zycie dla siebie.
      Zaczynam tylko zauwazac, ze troche sie wymadrzam - a tego za wszelka cene chce
      unikac ;) Takze przystopujcie mnie, jakbym troche przesadzila...

      Pozdrawiam i do zobaczenia jutro!
    • tangerin 18.05.04, 21:28
      I jakos cieplej sie zrobilo:)
      Nawet moje kwiatki czuja sie lepiej. O niebo lepiej:)))

      Ifa, ciesze sie, ze ktos jeszcze ma taki sam problem, jak ja. ;)))))) uff, co
      za ulga ogromna...
      I na jaki jezyk sie ostatecznie decydujesz? Ja sie chyba biore za obydwa, hehe
      Ale i tak wloski pewnie lepiej mi pojdzie...Albo dalej sie bede zastanawiac,
      tak jak to czynie od lat.

      Ywette, portugalski piekny jest, ale ten akcent...Ja tego nie wymowie za
      cholere. Znajomy portugalczyk staral sie mnie nauczyc, ale mu nie wyszlo:( Juz
      wole francuski. Tobie powinno pojsc beztresowo, i z wloskim, i z hiszpanskim, i
      z portugalskim.

      Pysia, kokietka jestes, nauczyciela polskiego nie potrzebujesz:) No chyba,
      ze... To w takim razie rozumiem:)))))
      Chyba ze znowu czegos nie zrozumialam, ale lepiej mi poszlo niz z niederlandzkim

      Matrioszka, co tam?

      Asia, a u Ciebie?

      Mojito, pakujesz sie juz? Czy dopiero ukladasz ksiazki i atlasy na pachnacych
      nowoscia poleczkach?

      Tizedik, gdzie sie zakopalas? na razie kumulacji nie ma, wiec masz urlop:))

      Moniko, pisz i jeszcze raz pisz:) moze mi sie przyda. Wprawdzie co nieco juz
      wiem o Londynie, bo spedzilam tam troche czasu, ale szykuje sie znowu, bo
      tesknie okropnie. NIe moge sie doczekac, kiedy zobacze Little Venice i cumujace
      lodeczki, o rozgadanym wieloma jezykami Portobelo nie wspomne. I rozdarta
      jestem strasznie, bo tak bardzo chcialabym pojechac do Australii na troche,
      moze przy okazji wdepnac do NZ i Japonii. Moze to ostatnia szansa na taki
      wypad. Tylko boje sie, ze jak zaczne podrozowac, to za bardzo odwleka sie te
      moje studia w Lnd. Rany, starzeje sie jak nic, tyle lekow ze mnie wychodzi
      ostatnio, ze sama sie dziwie. Kiedys to mialam tupet pojechac do Uk bez
      znajomosci jezyka, prawie bez pieniedzy i jakos sobie poradzilam. Tylko ze
      wtedy mialam 20 lat i wrazenie, ze swiat do mnie nalezy.
      A teraz troche wiecej wiosen na karku i doswiadczenia rozniastego. I pewnosc,
      ze musze gdzies wyjechac, bo tutaj juz nie potrafie spokojnie i normalnie zyc,
      o braku pracy i perspektyw na nia nie wspomne:( I ten wiecznie wlaczajacy
      sie "szwedacz", jestem troche jak taki Muminkowy Wloczykij. To chyba
      nieuleczalna choroba:( I teraz na dokladke mam klopoty finansowe i nie wiem,
      czy gdziekolwiek uda mi sie pojechac.

      Koncze, bo zaraz zaczne totalnie smecic.

      Ps. Mar_za, widzisz, mi jest latwiej z tym wyjazdem, tu mnie nic nie trzyma,
      ani maz i dzieci, ani kariera, ani chociazby spelnienie zawodowe. Rodzina i
      przyjaciele pozostana, nic sie pod tym wzgledem nie zmieni, gdziekolwiek bysmy
      nie byli:)
      --
      :)))
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 18.05.04, 23:17
      hej Tange ale mam ubaw,znow moje mysli czytam
      bo tez stwierdzilam ze zabiore sie za obydwa jednoczesnie ;-)))
      zaciecie mam wieksze do Italskiego bo taki wesoly ten jezyk i wszystko brzmi
      tak slodko dla ucha
      mam dobre wspomienia z boskiej Italy nie mowiac o przemilych kolegach wlochach
      natomiast hiszpanski jak brzeczenie muchy (co kto lubi oczywiscie),ale taki
      przydatny cholewka!!!!
      moja znajoma Finka co prawda nauczyla sie hiszpanskiego w rok,zdala nawet ten
      egzamin ktory jest odpowiednikime FCE w angielskim po roku,kwestia tylko
      samodyscypliny i zaciecia,jak we wszystkim zreszta,
      to co zaczynamy?

      Monika,
      Twoje posty sa rzeczywiscie przebojowe,takich glosow jest malo jak Twoje na
      innych watkach,well done Monia,czytalam twoje posty i porady,masz zupelna
      racje,podejscie do zycia bez kompleksow to podstawa,ale taka strukture
      osobowsci nie jest latwo wypracowac jesli sie jej nie ma uksztaltowanej we
      wczesnym latach zycia,
      ach duzo by mowic
      niemniej cokolwiek by nie powiedziec jestes rewelacyjnie wzorcowo i prawidlowo
      nastwiona do zycia,dobrze ze masz chec zarazania tym innych,chwala ci za to
      Monia!

      wieczorne pozdrowienia
      ifa
    • yvona73pol 19.05.04, 00:53
      no, Monika, dobra robota!! a ile pomyj musisz na siebie przyjac... i oczywiscie
      zawsze sa ci co "wiedza lepiej", ale nie przejmuj sie, wiele osob naprawde
      skorzysta z twoich rad, tak trzymac!!! :))))) nie czytalam co prawda
      wszystkiego, ale moze kiedys....
      Mojito, z tym portuguesem jest taka sprawa, ze przywiozlam sobie xiazeczke i
      kasete, taka dla poczatkujacych, coz z tego, jak kasety nigdzie nie moge
      odsluchac, bo nasz sprzet grajacy takowych przestarzalych opcji nie posiada :(((
      coz, sama sobie winna jestem, nie pomyslalam przy kupowaniu, to teraz
      cierpie.... jakby co, dam ci znac, ale nie trace nadziei, ze w koncu dobiore
      sie kasecie "do skory" ;))))
      Pysiu, pas mal, francais, espagnol, portugais, neerlandais, polonais, anglais +
      aussie et quoi d'autre??? je suis jalouse ;))))))))) a nauczyciel zawsze
      pomocny ;)))))))))
      Ifa, twoja znajoma Finka podniosla moj poziom wiary w zdeterminowana nauke
      jezykow, teraz wybieram sie na poszukiwania determinacji; generalnie jestem
      osoba malo zdeterminowana, jakos nie wpisuje sie to w moj charakter.....
      co do zycia bez komplexow - masz calkowita racje, a juz na pewno niejedna osoba
      doswiadczyla roznych malo podbudowujacych kontaktow w swoim zyciu, na przyklad
      ze strony nauczycieli, mozna na przyklad dac sobie wmowic ze jest sie zerem w
      tym co lubimy robic i w czym jestesmy dobrzy, i w zwiazku z tym wybrac sie na
      inne studia i pozniej mimo ewidentnych przykladow, ze cos tam potrafimy, a
      nawet sporo, nadal sie za to zero uwazac i takaz postawe przyjmowac mimo
      usilnych prob pozbycia sie jej; mam nadzieje ze zrozumiale napisalam, lubie
      motac ;)))
      no, caluski, biegne na zajecia,
      Iwona, porannie, Sydney - slonecznie ;))))
    • mojito 19.05.04, 06:32
      Zdrowko Amigos,

      w zwiazku ze zblizajacym sie latem i naszymi wydatkami nasze numery
      totolotkowe troche wczesniej:

      12 21 22 23 46 Powerball 29,
      06 26 33 34 40 Powerball 26,
      03 04 07 40 47 Powerball 27. Losowanie dzisiaj. Do wygrania 24 miliony.

      Asienko,
      co lekarz powiedzial?

      Iwona,
      daj znac wiec.

      Mandarynko,
      jeszcze nie. Nie potrafie pakowac sie z wyprzedzeniem. Robie to zwykle
      na ostatnia chwile. Noz na gardle lub plecy przy murze pomagaja.
      Psychicznie jestem juz gotowy. Logistycznie jeszcze nie.
      Na ksiazki na podlodze tez jeszcze patrze :))).

      Ola! Pysiek,
      sim, com certeza. Qualquer hora. Com prazer :))).

      Spac ide. Dobranoc i dzien dobry.
      mojito.

      00:32/19C/12 dni/bez zupy.
    • poetal_liryczny 19.05.04, 06:34
      witaj Monika, Eeve, Szopen, Borysa, DM??? ihre initiale erklaren uns alle :-)
      ale towarzystwo szprecha roznymi tu jezykami, dziewczyny zdolne i jeszce Wam
      malo, jeszcze wiecej jezykow chcecie poznac.
      Chiny,piekny kraj,nie bylem i nie wybieram sie. bylem tylko w Hongkongu i to
      tylko 3 dni, inna kultura, wszystko inaczej.mysle Szopen ze dla Ciebie to
      niezapomniane doswiadczenia.
      powiem Wam ze dla odmiany mam ciche dni i nie bardzo moge z tym sie pogodzic,
      nie lubie takich rzemilczen.szykuje sie pomalu do wakacji i to zle tez mnie
      nastraja. moze to tylko przejsciowe.
    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 19.05.04, 08:20
      Czesc,

      Wczoraj musialem pojechac do Hongkogu na "testy psychometryczne" wiec dopiero
      dzisiaj mialem szanse poczytac.
      Nawiaze do paru poruszanych tematow:
      Jezyki.
      Ja po chinsku i mowie i pisze (studiowalem w koncu budowe maszyn po chinsku),
      jezyk zdecydowanie inny i na tym polega trudnosc nauczenia sie. Gramatyka jest
      prostsza niz w jezyku polskim (bardziej skomplikowanych jest pewnie niewiele)
      ale glowny problem to sa znaczki i tony bo to jezyk tonalny.
      Co do innych jezykow to powiem wam szczerze, ze bedac w ogolniaku bylem uwazany
      za tzw beztalencie jezykowe i nie bylo mi latwo. Potem w zyciu tak sie zlozylo,
      ze nauczylem sie chinskiego, byla sytuacja kiedy trzeba sie bylo nauczyc
      wloskiego (do miasta gdzie mieszkalem przyjechalo kilkanascie ladnych Wloszek
      ktore umialy tylko po wlosku wiec ze wzgledow nazwijmy to towarzyskich wszyscy
      sie szybko nauczylismy, jak bylem na Syberii to bardzo szybko mi sie rosyjski
      odtworzyl do poziomu o ktorum nie mialem pojecia ze mam, pracujac i mieszkajac
      z ludzmi z innych krajow czlowiek sobie bardzo szybko przyswaja. O angieskim to
      tylko powiem ze tak naprawde to duzo mi latwiej niz po polsku bo ojczystego
      jezyka uzywam tylko na czacie w GW i do rozmow z rodzicami w Polsce.
      Ja do jezykow podejscie mam nastepujace: jak bede musial to sie szybko naucze.
      Chiny.
      To naprawde duzy kraj. Odleglosci w tysiacach kilometrow, rozmaitosc klimatu,
      kultur, jedzenia. Sa ogromne miasta gdzie zycie toczy sie bardzo szybko (u mnie
      z dachu fabryki widac 35 dziwigow do budowy wysokich budynkow to jest wiecej
      niz w calej Europie) i jest wies gdzie nie jest najlatwiej i gdize czasami jest
      straszna bieda, to glownie w srodkowo-zachodnich Chinach i glownie z powodu
      braku wody. Z powodu rozmiaru i roznorodnosci tego kraju na temat Chin
      generalizowac nie mozna, kazde stwierdzenie jest prawdziwe w jakims tego kraju
      zakatku i bzdurne w innym.
      Forum Moniki.
      Przeczytalem sobie i naprawde imponujace. Ja tez jestem inzynierem i mam
      podobne podejscie do zycia: zadnych kompleksow, poczucia braku wartosci itd.
      Tez pracuje w baaaardzo duzej firmie i nie zauwazam bym w czyms ustepowal innym
      (moze tylko Japonczykom zaparciem do pracy :) ).
      Mnie sie wydaje, ze wiele nienajciekawszych zachowan typowych dla Polakow
      (rasizm, pogarda i pomiatanie innymi nacjami itd) wywodzie sie wlasnie z
      niskiego poczucia wlasnej wartosci, wtedy czlowiek poprawia sobie humor
      udowadniajc ze sa gorsi od niego czy ukazujac wlasna wyzszosc.
      Co do wysokosci zarobkow to ja uwazam ze jest to tylko jedna strona medalu
      (takiego o wielu stronach...) liczy sie jeszcze oczywiscie koszt zycia, jakosc
      zycia i zadowolenie z zycia i ze swojej sytuacji.
      Tak sie juz na swiecie sprawy maja, ze za ta sama prace zarobie mniej czy
      Szwajcar, Niemiec czy tez Anglik ale o ile zadowolony jestem z tego co zarabiam
      to nie trace czasu na uzalanie sie nad soba bo to i tak do nikad nie prowadzi.

    • szkodnik1 19.05.04, 09:03
      Dodam do tego, że wątek Moniki zwrócił na siebie szczególną uwagę adminów i
      znalazł się na stronie głównej forum gazeta.pl:
      forum.gazeta.pl/forum/0,0.html
      Chciałbym prosić Monikę o przesłanie mi swojego adresu e-mail.
      Pozdrawiam i gratuluję.
      --
      ***szkodnikus nieśmiertelnus***
      ***społecznus debilus***
      ***forumus weteranus***
    • borysa 19.05.04, 10:16
      I wlasnie dlatego chcialam wam wszystkim zwrocic uwage na Monike, osobe
      zyczliwa i oferujaca swoja pomoc wszystkim zainteresowanym wyjazdem do UK.

      Ciekawi mnie jeszcze jedna sprawa : jak wyglada sprawa waszych kontaktow z
      Polakami ? Czy wspieracie sie wzajemnie czy niestety doswiadczeni
      wczesniejszymi niemilymi przypadkami ( Polak Polakowi wilkiem ) unikacie ich ?
      Slyszalam, ze inne nacje sa dla siebie duzo zyczliwsze i pomocne...

      Pozdrawiam was wszystkich,
      Borysa
    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 19.05.04, 10:34
      Co do kontaktow z Polakami to jako, ze tu jest nas bardzo malo wiec kontaktow
      tez nie duzo. Na stale to w okolicy jest moze z 50 osob z tego 30 w fabryce
      Thompsona robiacej kineskopy. Wiekszosc kontaktow to imprezy urzadzane przez
      konsulat z okazji polskich rocznic lub wybory. Ja do kosciola nie chodze a
      spora czesc spotyka sie tam w Niedziele. Zwykle jest tak ze jak komus potrzebna
      jest pomoc to zwraca sie do konsulatu a oni szukaja kto moze pomoc i wtedy
      takiej pomocy sie udziela.
      Z ta fabryka Thompsona to tez jest niezly numer i ciekawa sprawa.
      Otoz wiele lat temu ta firma kuipla fabryke kineskopow w Polsce i po rozbudowie
      dosc dobrze im tam szlo. Jak jakies 4 lata temu zalozyli fabryke w Chinach to
      jakis madry gosc stwierdzil ze jak sa Polacy tacy dobrzy to niech tu tez
      walcza. Wiec sprowadzili ludzi z tej fabryki w Polsce i oni tu dzialaja. Polacy
      sa na prawie wszystkich odpowiedzialnych stanowiskach wlacznie z dyrektorem
      fabryki, jest chyba 1 Francuz i moze 2 Amerykanow ale to sa inzynierowie
      tymczasowo. I fabryka i caly biznes idzie im swietnie, wyniki maja duzo lepsze
      od fabryk w USA czy w Europie.

      Polak potrafi.
    • tangerin 19.05.04, 11:11

      Borysa, hejka, skad klikasz?

      Jesli chodzi o moje doswiadczenia z Polakami za granica, to sa rozne. Ale
      raczej tych gorszych bylo wiecej, niestety:((((( Dokopano mi jak nigdy
      wczesniej:((( I czasem dziwila mnie opinia innostrancow, ze typowa Polka nie
      jestem, bo jestem mila, uprzejma i otwarta, o lojalnosci i braku ciagotek do
      kradziezy nie wspomne. Anglicy doskonale zdaja sobie sprawe, ze Polacy sie nie
      lubia nawzajem i wykorzystywali nas przeciwko sobie, te slynne akcje home
      office, wiadomo - polak potrafi. Ale tez podkreslano czesto, ze potrafimy
      dobrze pracowac, jestesmy wytrwali i dazymy do wyznaczonego celu.
      Ze swej strony zawsze staralam sie pomagac rodakom, jesli tylko moglam. I
      udzielalam informacji, bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dobra informacja
      jest na wage zlota. A co w zamian? Okradziono mnie kilka razy we wlasnym domu -
      to byla zaplata za ofiarowany nocleg, dwie osoby wisza mi kupe kasy, mimo
      uplywu 2 lat, i teraz wmawiaja mi uparcie, ze sobie to wymyslilam. i oczywiscie
      unikaja kontaktow. no ale nic to, naiwna bylam i bede.

      Ale najzabawniejsze jest to, ze kiedy slyszalam polska mowe i zagadywalam po
      polsku, to udawano, ze sie nie rozumie. To podobno typowe. jedni sie boja, bo
      ich Polacy urzadzili odpowiednio, dla innych to obciach.

      Zreszta, wystarczy wejsc czasem na forum polonia - no comments:(

      Na szczescie istnieje tez jasna strona medalu. I od razu robi sie cieplej na
      serduchu:) Moniko, dobrze, ze jestes:))Masz energie i wiare, i potrafisz tym
      zarazac innych - to piekna wlasciwosc.
      A i u nas w watku u Asi tez sami fajni Polacy. Asia ma "dobra reke" i "wciaga"
      same przyjazne duszyczki:)))))

      --
      :)))
    • tangerin 19.05.04, 11:22
      W koncu, w koncu, nareszcie!!!! Jak narkoman wyciagam rece i pyszczek do
      slonca, bo po tylu dniach nieobecnosi i zimna stesknilam sie ogromnie. I od
      razu czlowiek ma lepszy humor, nawet jesli musial wstac o 6 rano:)


      Ifa, to co, zaczynamy? Tylko mam mala prosbe. Poczekajmy z tym jeszcze przez
      miesiac, PLS! Tyle mam teraz nauki przed inzynierskim, a jeszcze do tego
      egzamin z anglika, ze sie nie wyrobie. Tylko uprzedzam, ze zapas ksiazek do
      wloskiego mam spory, kasete slownie jedna:(. Jesli bedziesz chciala, to moge
      polecic Ci dwa podreczniki, sa in italiano i sa swietne, kiedys nawet widzialam
      je w ksiegarni londynskiej, wiec sa dostepne. A jak nie, to podesle ci
      kserowki:). Polecane przez experta, te ksiazki znaczy sie. A z hiszpanskim
      bedzie maly problem, bo nie mam nic:( Ale jakos cos znajde.

      No, i teraz bede miala motywacje:))) Razem chyba latwiej, jedna osoba
      mobilizuje druga i na odwrot. Ten rok jest jak najbardziej prawdopodobny,
      pamietam, jak szybko poszlo mi z angielskim, ale to bylo total immerse:)


      Szopen, podziwiam Cie z tym chinskim:) Wiem, ze mozna wymowic jeden dzwiek na 4
      sposoby i uzyskuje sie w ten sposob inne znaczenie. Slon nadepnal mi nan ucho,
      wiec trudno mi nasladowac dzwieki:((( Japonski podobno tez jest latwy, tylko te
      krzaczki...

      Mojito, najfajniej pakuje sie na ostatia chwile:)Najlepiej godzine przed
      wyjsciem z domu. MOja mame doprowadza to do furii, ale sama tez sie tak pakuje.
      Tlumaczy sie potem, ze nie miala czasu wczesniej. I odziedziczylam po niej
      umiejetnosc "kompaktowego pakowania". Nie uwierzylibyscie, ile potrafimy
      zmiescic do torby o malych rozmiarach, i to jeszcze pieknie wszystko poukladane
      jest:) Tylko, cholera, trzeba to potem dzwigac i juz wesolo nie jest.

      Ide sobie juz, moze zapakuje ksiazki i do parku na lawke? na lezenie na trawce
      za zimno.

      :)))
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 19.05.04, 11:55
      Dziekuje wszystkim za mile slowa :)

      Co do moich kontaktow z Polakami zagranica mam rozne doswiadczenia, ogolnie
      calkiem pozytywne. Bardzo duzo podrozuje, takze nie mam za bardzo czasu na
      kontakty towarzyskie w samej Anglii. Znam jednak tam Polakow i jestem stalum
      bywalcem polksiego pubu :)
      Tutaj we Wloszech tez nie jest najgorzej, chociaz musze przyznac, ze bywaja
      nieporozumienia. Ktos mi kiedys powiedzial, ze denerwujace jest to, ze tak
      wszystko mi sie udaje - doradzil mi opowiadanie troche o porazkach :) Wczesniej
      myslalam, ze wlasnie narzekanie jest denrwujace :)
      Staram sie byc przede wszystkim pomocna, zlaszcza w jakis sytuacjach
      kryzysowych. Ale wazne jest dla mnie tez poznawanie mentalnosci tubylcow - a
      jako, ze pracuje w medzynarodowych grypach, to tez z podobnym towarzystwem
      utrzymuje kontakty poza praca... Spotykam sie tutaj z Argentynczykami,
      Wlochami, Wegierka, Francuzami, Niemcami. Polacy stad sa chyba malo towarzyscy
      niestety.
      Zreszta oni zostaja w swoim zakmnietym gronie, calkowicie nieczulym na osoby z
      zewnatrz. W Londynie sytuacja jest wg mnie odwrotna!
    • tizedik 19.05.04, 16:45
      Witam wszystkich "starych" i nowych :-)))
      Widze, ze nam watek pecznieje o kolejne osoby z roznych stron swiata, ba, nawet
      niemal z ksiezyca, czyli z Chin. Fajnie jest!
      Ale na razie przelecialam sie tylko po postach, bo chcialabym juz pojsc do
      domu, a siedze w pracy wlasnie tylko po to, aby znowu spotkac sie z wami =
      poczytac. Komputer w domu mi sie znarowil, a nawet nie on sam, a raczej siec.

      Zauwazylam tez, ze robi nam sie tu forum ekspertow od jezykow roznych.
      Chinskiego Szopena nikt nie przebije, ale chyba doczytalam sie zapowiedzi, ze
      przybedzie nam poliglotek, chociaz w czasie blizej jeszcze nieokreslonym ;-)
      Zazdrosc sie we mnie budzi, bo chociaz sama liznelam paru, to mowie w nich
      tylko pod zdecydowanym przymusem okolicznosci; dobrowolnie nigdy! Chyba len
      jestem, bo wystarczyloby kazdemu znowu troche czasu poswiecic...

      Dziewczyny z problemami; trzymam kciuki za ich odejscie w niebyt! Matrioszka,
      nie daj sie! Asia, jak wyniki badan?
      Tangerin, ucz sie! Wprawdzie nikt ci nie zagwarantuje, ze bedziesz miec z tego
      jakies korzysci, ale tak trzeba...;-)
      Mar_za, nadal ciagniesz na korzonkach?
      Monika, nie jest ci za cieplo?

      Mojito, jak z drinkowaniem, przykladasz sie? Pamietasz, ze mnie to tez by sie
      przydalo w kontekscie takim bardziej "elementarnym"?
      Dzis zajrzalam pod moj ulubiony link www.powerball.com Okazuje sie, ze
      znalezli sie "nabywcy" 110 baniek zielonych, czyli Stefek i Kryska Biali
      www.powerball.com/powerball/winners/2004/050804pa.shtm Ciekawe, jak
      sobie z taka kasa poradza?

      I to by bylo na tyle, bo zaraz padne przy biurku. Ide sobie w dluga podroz do
      domu, czyt. jazde autobusem przez zakorkowane miasto, w ktorym zanosi sie znowu
      na deszcz.
    • mar_za 19.05.04, 18:09
      Witajcie,
      Dieta korzonkowa zostala niestety troche zmodyfikowana za sprawa ostatnio dosc
      czestego alkoholizowania sie:-) Musialam oprocz korzonkow cos jesc bardziej
      tresciwego, bo wtedy to naprawde dlugo bym nie naciagnela. Jakies spotkania
      nieuwzglednione w moim korzonkowym harmonogramie zrujnowaly moj plan
      dwutygodniowej diety:-) Ale nie jest zle:-) Dzis bede tancowac wieczorem, wiec
      wszystko co nadprogramowo wchlonelam spale. I znow przejde na calkowite
      korzonki od jutra (I hope so:-)).

      Jezyki obce sa mi obce:-) Jedynie udalo mi sie opanowac angielski i to z
      kompleksami. Po latach samodzielnej nauki w domu, troche w szkole dopiero od
      pol roku uzywam angielskiego w pracy niemal codziennie. I tak naprawde dopiero
      teraz widze, ze moj angielski sie poprawia z dnia na dzien, a kompleksy
      zmniejszaja.
      I chyba moje ambicje na angielskim sie koncza. Na razie. Zanim nie pozbede sie
      kompleksow calkowicie:-). Choc przyznaje, ze we Francji przydalaby sie
      przynajmniej podstawowa znajomosc francuskiego. Wybieranie w ichniejszej
      restauracji potrawy z karty dan na "chybil trafil" jest dosc ryzykowne:-).
      Jako, ze Francuzi nie maja w zwyczaju umieszczac innych niz francuskie nazwy w
      menu.

      Poczytalam dzis troche watek Moniki o szukaniu pracy w UK. Interesujace.
      Zgadzam sie z Monika, ze to duzo od nas zalezy jak nas bedzie postrzegal
      potencjalny pracodawca. I to nie tylko w szukaniu pracy za granica. W Polsce
      jest tak samo.
      Tanegrin fakt, ze Ciebie mniej trzyma niz mnie tutaj. Ale ja tez nie jestem
      strasznie zwiazana z Polska. Nie mam meza, ktory mialby tu prace i wtedy
      decydowanie sie na wyjazd byloby bardziej skomplikowane. U mnie rozbija sie to
      tylko o to, by starczylo mi kasy na utrzymanie siebie i dzieci zanim nie znajde
      pracy.I to raczej pracy nie tymczasowej. Juz jednak jak sie ma jakies
      doswiadczenie to trudno byloby zaczynac od czegos dorywczego. W kazdym razie w
      swoich rozwazaniach zakladam opcje kontynuowania tego co robie tylko gdzies
      indziej. Zakladam, ze moze za 2 lata. Pracuje teraz w miedzynarodowym
      projekcie, da mi to jakies kolejne doswiadczenie i przyda sie w szukaniu roboty
      za granica. No chyba, ze cos sie wydarzy i na przyklad nie bede miec pracy
      tutaj to szybciej bede podejmowac decyzje. Na razie zalozenia sa jak wyzej.
      Jesli sie czegos chce i nie boi sie ryzykowac to zawsze sie powiedzie. Zycie
      czasem weryfikuje nasze plany i zamierzenia, ale wtedy nie pozostaje nic innego
      jak korygowanie ich do okolicznosci. I tez sie uda:-)
      Kurde tylko ta pogoda w Polsce ciagle paskudna a czerwiec za pasem!
      Monika przeslalabys troche sloneczka:-)
      Pozdrawiam, Marzena
    • Gość: Asia IP: *.adsl.xtra.co.nz 19.05.04, 23:17
      Mojito, Tizedzik

      lekarz zbadal moje odruchy warunkowe i bezwarunkowe, stwierdzil ze sa w jak
      najlpszym porzadku, na wszelki wypadek upuscil mi 6 probowek krwi, i wysyla
      mnie na CAT scan oraz badanie droznosci moich zylek, napomknal lekko o rzuceniu
      palenia z czym sie oczywiscie teoretycznie zgadza, w praktyce niestety nic mi z
      tej zgody nie wychodzi

      Maja mnie zawiadomic listownie o terminie badan, a wyniki zostana przeslane do
      mojego lekarza.

      Chyba sobie pojde kupic jakies pantofelki bo nic mi tak nie poprawia humoru jak
      para nowych bucikow,,
      Monika zazdroszcze Ci tej Itally bo tam bym byla w swoim zywiole jezeli chodzi
      o moj nalog kupowania butow

      Jezeli chodzi o moje doswiadczenia z Polakami na emigracji, no coz bywaly
      bardzo rozne i zle i dobre, spotkalam kilka bardzo milych i pomocnych osob,
      bezinteresownych i naprawde uroczych, spotkalam tez takich powiedzmy bez kija
      nie podchodz, zostalam okradziona w swoim wlasnym domu przez rodakow, tak ze
      cale spektrum, ale podczas naszego pierwszego pobytu w nz nasz pierwszy dom
      kupilismy dzieki pozycznym pieniazkom, jedna z pan tu poznanych sama nam ta
      pozyczke zaoferowala i namawiala do przyjecia, tak ze chyba trudno mowic
      jednoznacznie ze jestesmy tacy czy inni jako nacja, to poprostu zalezy od
      czlowieka.

      Wydaje mi sie ze nasz image sie poprawia, nie jestesmy juz zamknieta nacja,
      mamy podobne mozliwosci jak inni, jezdzimy, patrzymy, uczymy sie, nie jestesmy
      ani gorsi ani lepsi od innych.

      To czy utrzymujemy kontakty z Polakami mieszkajac w innych krajach, to chyba
      kwestia wewnetrzenej potrzeby kazdego z nas, jezeli mamy taka potrzebe to
      fajnie jezeli nie, tez dobrze.
      Dla mnie osobiscie tworzenie malej Polski na drugim koncu swiata mija sie z
      moimy potrzebami ale jezeli ktos tego wlasnie chce to jego osobista sprawa.

      pozdrawiam cieplutko Wszystkich uczestnikow :)


    • mojito 20.05.04, 05:19
      Zdrowenko Amigos,

      Asienko,
      ciesze sie bardzo. Z rzuceniem palenia to juz latwo. Moj ulubiony
      Mark T. mawial, ze rzucic palenie jest latwo - "Sam rzucalem setki razy".

      Szopen,
      interesujaco piszesz o Chinach.

      Mandarynko,
      takie pakowanie sie na ostatnia chwile to ja :))).
      Ale dotychczas mi sie to udaje.

      Poeto,
      drgnelo cos?

      Tizedik,
      pije, troche pije ale co to za picie. Kon by sie usmial. Rozproszony
      ostatnio jestem. Moze w sobote? O elemencie pamietam :))).
      Bedziesz totolotki przez lato sprawdzac?

      Borysa,
      czesc. Kazdy ma swoja opinie o Polakach za granica. Wazne aby nie
      uogolniac ale swoje doswiadczenia mamy. Ja mam mieszane.
      Przylatywalem tutaj wiedzac juz, ze z Polonia jest roznie. I trzeba
      z uwaga. Uwazalem wiec. Swiadomie unikalem duzych polskich skupisk.
      Chcialem sie troche ukosmopolitycznic. Nie chcialem zaczynac od
      otaczania sie tylko Polskoscia. Pierwsza proba wspolnego "interesu"
      tylko polskiego nie powiodla sie. Zaczalem malowac domy i mieszkania.
      Business rozkrecal sie doskonale. "Zatrudnilem" paru Polakow. Pozniej
      jeszcze paru. Szlo nam coraz lepiej i lepiej. Nie nadazalismy z zamowieniami.
      Bylismy szybcy, dokladni, slowni i o polowe tansi niz inni fachowcy.
      Ale zaczelo sie piepszyc. Kazdy mial cos do powiedzenia mimo, ze zasady
      byly jasne. Zarobic pieniadze. Nawet rodziny z Polski wtracaly sie
      ze swoimi uwagami. Zaczelo byc coraz gorzej i nieprzyjemniej.
      Trzeba bylo rozwiazac "korporacje". Przyszlo to mi o tyle latwiej, ze
      wszyscy bylismy nielegalni. Niczego pozniej juz nie opieralem na naszej
      tylko grupie etnicznej. Byc moze gdyby bylo inaczej malowalbym teraz
      duze miasta amerykanskie na czerwono :))).
      Byly tez bardzo dobre doswiadczenia. Mialem doskonalego mentora.
      Mentorke dokladniej. Dziewczyna z Polski ktora byla juz od paru lat
      w Stanach. Miala duzy udzial w moim "amerykanizowaniu" sie.
      Generalnie panuje opinia, ze wiekszych grup (srednich rowniez) tylko
      polskich nalezy na dluzszy czas unikac. Z innymi grupami etnicznymi
      troche bywalo lepiej. Byly nawet konfiguracje wschodnioeuropejskie.
      I to nas jednoczylo. Idealnym rozwiazaniem byloby "splacenie" dlugu
      lokalnej edukacji przekazaniem jej nastepnej nowoprzybylej osobie.
      Ktos przeciez nam cos po raz pierwszy pokazal. Ale z tym bywa roznie.
      Sa ludzie o nastawieniu Moniki i sa tacy co nawet potrudza sie aby komus
      cos utrudnic. Jak wszedzie.
      Tak, ze trudno o jednoznaczna opinie. Na kazde zle doswiadczenie mozna
      przytoczyc pare dobrych. Powinno sie sobie pomagac. A rodakom szczegolnie.
      W kontaktach z rodakami za granica spotkasz tych bardzo pomocnych i tych mniej.
      Kazdy z nas jest szkielkiem kolorowym w naszej narodowej mozaice zagranicznej.

      Sloneczne pozdrowionka absolutnie wszystkim,
      mojito.

      23:18/18C/bez zupy/ 14 15 31 37 41 PB 31.
    • matrioszkaa 20.05.04, 16:47
      Czolko!
      U mnie sprawy nie wyklarowane jeszcze :-(((
      Tangerin-blyskawicznie doszla do mnie ksiazka M. Dobra jest. Zyciowa tj.
      rejestruje ponura rzeczywistosc w Polsce. Prawde mowiac ja to wszystko znam
      tylko z gazet i z opowiesci rodziny i znajomych. Moze i dobrze. Zyje w zupelnie
      innym swiecie/innych swiatach i coraz mniej mam poczucia zwiazku z krajem
      ojczystym. Co nie znaczy ze czuje sie zwiazana z krajem w ktory mnie zeslano.
      Hmm, czytam wlasnie ksiazke o psychicznych aspektach tego zagadnienia w
      odniesieniu do dzieci, ktore –jak moje-nie maja tak naprawde zadnej ojczyzny.
      Third Culture Kids.

      Jesli gdzies tam spotkam Polaka na swojej drodze to nie od razu rzucam mu sie z
      radosci na szyje. Bywa, ze po jakims czasie, bywa, ze wcale. Mam bardzo
      ambiwalentny stosunek do swoich rodakow emigracyjnych i doswiadczenia nieciekawe.

      Jezyki.
      Beztalencie zupelne. Z zasada: jak sie trafi miedzy wrony trzeba krakac tak jak
      one. Wiec kracze niegramotnie. Ja stawiam na szwedzki-za jakies 2 lata.
      Koniecznie. Postanowione dawno.

      Mar_za- w jakim wieku sa Twoje „Piranie”?

      Pozdrowionka deszczowe
      matrioszka
    • tangerin 20.05.04, 17:42
      Matrioszko, mialam do Ciebie prywatnie sie pofatygowac, bo cos cichutko
      ostatnio bylas. Kamien z serca. A z wyklarowaniem trzeba jeszcze poczekac.
      Klarowanie wymaga czasu. Dzisiaj wypije soczek z marchewki za Ciebie, bo
      procenty musza byc "weg" na jakis czas. i jutro tez wypije:)Mysle o Tobie
      cieplutko.:)))))))

      Szybko sie czyta pania M. I ta poczta jakas ekspresowa. Szokujace troche.

      A ile lat poza Polska jestes, jesli mozna sie zapytac?
      Z tymi dziecmi - obywatelami swiata, bez korzeni, to jest roznie. Chociaz
      jakies dwa lata temu zdalam sobie sprawe, ze tez ich nie posiadam, a przeciez
      wychowalam sie tutaj. wydaje mi sie, ze wiele jest miejsc, w ktorych moglabym
      zyc. Jestem chyba przykladem latawca. Wszedzie mi dobrze, a gdzie indziej
      jeszcze lepiej:)

      A, i dzis byl przemarsz studenciakow przez miasto. Kolorowy, rozkrzyczany tlum.
      I tylko nie rozumiem, dlaczego ta procesja przeszla pod Urzedem Wojewodzkim, bo
      co Juwenalia maja wspolnego z polityka? W sumie to dzis dni AR, ale widzialam
      loga ekonomaliow, zwiazku studentow polskich, politechniki,i oczywiscie AR na
      ciagniku z przyczepa, pelnym ludzikow:)); uniwerku nie zauwazylam, moze byli na
      przedzie, juz pod Urzedem. Tyle wiesci z Wrocławia.

      Pozdroofka:)))
      I trzymaj sie cieplutko:)I znowu sie rozpisalam:((
      --
      :)))
    • tangerin 20.05.04, 17:20
      Yo, mates:))))

      kolejny piekny dzionek. Piekny pod kazdym wzgledem:)))))
      Przytaszczylam do chaty kolejna kupe kwiatow. Juz nie mam gdzie ich stawiac:( A
      z checia kupilabym wiecej. Jestem nienasycona. Nie mam juz tez pieniedzy,
      wszystko wydalam na badyle. Przynajmniej lodow kupowac nie bede i moze
      schudne;)))
      I kupilam sobie dzis lantane i pantofelnika, oba zolciuto kwiatnace badyle.
      Bo wymyslilam sobie dwie donice, jedna kwitnaca w odcieniach zolci i
      pomaranczu, druga w rozu i fiolecie. Wyszly pieknie:)) Dimorfetki nie kupilam,
      powstrzymalam sie sila, tym bardziej, ze jakos polamane i wykrzywione byly, ale
      za to mialy swietny odcien pomaranczu. Zadowolilam sie gazania.:))

      No dobra, koncze o balkonie, bo zanudze was na smierc, a na ten temat to ja
      dlugo moge:))))Jakbym kazdego osobnika opisala, to zabrakloby miejsca na forum.
      Powiem tyle, ze mam nadzieje, ze pogoda bedzie piekna, nie za goraca i nie za
      wilgotna, i moje roslinki wybujaja jak trzeba. Rok temu bylo chyba bardziej
      spektakularnie, bo soczyste kolory surfinii dawaly po oczach, w tym roku
      postawilam na wieksza roznorodnosc i mam chyba wszystko! I w roznych kolorach.
      Jakos nie moglam zdecydowac sie na jedna game kolorystyczna (np. fioletowo-
      niebieska, albo rozowo-fioletowo-niebiesko-bialo, albo zolto-bialo itd), wiec
      mam od sasa do lasa. Nawet heliotropa meksykanskiego, pachnacego wanilia,
      (fioletowy!!) mam:))) i bedzie pieknie wygladal z lantna...Tzn juz wyglada, bo
      posadzony:)
      Teraz juz naprawde koniec tego tematu.

      Chociaz moze nawiaze do pan sprzedajacych kolory zaklete w roslinkach. nie
      wiem, kto tym babsztylom pozwala zajmowac sie kwiatami. Burkliwe toto i laske
      zrobi, ze musi kwiatka podac, albo odpowiadac na jakiekolwiek pytania. I zeby
      toto jeszcze wiedze jakas mialo. Wszystko moze rosnac w cieniu i na sloncu,
      zwisa i rosnie do gory jednoczesnie. Pytalam o srodki zapobiegajace robalom
      wszelakim. Wg pani on jest tylko na tarczniki (lista innych szkodnikow jest na
      opakowaniu) i tylko wtedy, kiedy sie juz pojawily, mimo ze jest napisane jak
      wol, ze zapobiega i zwalcza! i jeszcze nie chciala mi ich sprzedac! Oszalec
      mozna. Ale tak to juz jest, klient jest zlem koniecznym:(((
      Jak pracowalam w sklepie, albo w pubie, to staralam sie dowiedziec jak
      najwiecej, bo jak to mozna pracowac i nie wiedziec, co i jak. no, ale widocznie
      sie myle i obawiazuja inne standardy.


      Mar_za, mialam kolezanke Marzenke, i w wieku 6 lat mialysmy problem spedzajacy
      nam sen z oczu. A mianowicie chodzilo o RZ i Z. Tarzana czytalysmy przez "Z",
      dopoki nam pani w ksiegarni nie zrobila obciachu. A ona z kolei swoje imie
      pisala przez "Z", wiec pani przedszkolanka nakazala pisac przez "RZ", a wtedy
      ona zmienila wymowe na Mar-zenka. Jak sie ma 6 lat, to taki klopot urasta do
      problemu wagi panstwowej.:))) Ciekawe, jak bylo u Ciebie:)))

      Asiczko, to dobrze, ze wszystko ok:)))))))))))))))))

      Zmykam juz, ide na balkon popatrzec kwiatom w oczy:)
      A potem do ksiazek.

      Caluski 4 all.

      ps.Tora, jak tam po maturze? Beger zdala,na mierna, ale zawsze:)
      --
      :)))
    • mar_za 20.05.04, 17:53
      Hej!
      Za balkon to ja sie tez musze wziac, zamiast czas tracic na balangach. Wrocilam
      dzis o 3 nad ranem, a o 6 musialam wstac:((( Ledwie przewegetowalam dzien w
      robocie, ale jak ktos nie pomysli, ze srodek tygodnia to nie najlepszy czas na
      imprezowanie to potem niech cierp!!!Dobrze mu tak!!!

      Na balkonie mam pelno pustych skrzynek, ktore zakupilam z zamiarem powiekszenia
      ogrodka. W samochodzie od conajmniej tygodnia woze worek z ziemia do tych
      skrzynek, a sadzonki to sa jeszcze nawet w kwiaciarniach... Na dodatek mam
      nadprogramowy komplet opon i leza sobie na srodku balkonu. Tez nie moge sie
      zorganizowac by cos z nimi zrobic. Az mi wstyd po tym co Tanegrin wyprawia na
      swoim balkonie.

      Z ortografia swojego imienia nie pamietam klopotow. Natomiast pamietam
      zdarzenie, ze jakis pan powiedzial mi, ze on to nawet by sie ze mna umowil,
      gdybym nie miala na imie jak mam, bo wszystkie Marzeny to sa jakies takie
      dziwaczne:-))))

      Piranie maja 11 i 8 lat.

      No wlasnie co z ta matura? Mar_za

    • tizedik 20.05.04, 23:49
      Mojito, pewnie, ze bede sprawdzac tego zamorskiego totolotka, czemu nie...:-)
      Moze mi sie humor poprawi, bo teraz akurat zepsuty jest w stopniu zasadniczym.

      Ale i tak chwile wczesniej dokonalam wykopkow w internecie i zlokalizowalam
      Szopena.
      Popatrzecie, jest tutaj
      www.alovelyworld.com/webchine/index2.html
      Piwo mi nie pomoglo, ide spac. Do milego...:-)
    • mojito 21.05.04, 03:18
      Yo! Tizedik,
      jutro wstaniesz i bedziesz w lepszym nastroju. Zobaczysz.
      W ta sobote juz jedziemy z koksem/farma/studio/barem poniewaz pula
      wspiela sie ponad nasz prog 30 melonow. Dowiem sie dokladniej
      na ile tygodni mozna wykupic los (chyba jednak 13 tyg. - 26 ciagnien).
      Beda to te same numery. Jezeli chcesz "recznie wybrane" to podaj.
      W przeciwnym przypadku beda komputerowo generowane :)).
      W ciagu lata bede zagladal tutaj z pewnoscia, ze umiescisz interesujaca
      i ekscytujaca nas wszystkich informacje o naszej wygranej :))).
      Damy sobie co najmniej na rok spokoj z praca. Moze i dluzej...

      Dzieki za przyblizenie Szopena. Twoje linki bardzo edukujace.

      Zdrowka i lepszego nastroju,
      mojito.

      21:18/19C/9 dni/bez zupy.

    • yvona73pol 21.05.04, 03:30
      no, pieknie, jestes wielka Tizedik :)))))) jeszcze nie przegladalam wszystkich,
      rzucilam ogolnie okiem i stwierdzam, ze byloby co fotografowac w tych Chinach,
      kurcze.....
      Asienko, wspaniale, ze wszystko w porzadku, z tym paleniem to dokladnie jak
      Mojito pisze - rzucasz dowolnie i ile razy chcesz ;)))))) wiem cos o tym ;))))
      nie namawiam, nie odradzam......
      Pakowanie w ostatni dzien, ale koniecznie z zapisywaniem i wykreslaniem
      artykulow pakowniczych, a i tak sie cos "zapomni", kiedys wszystkie skarpetki
      zostaly sobie grzecznie w torebeczce na lozku ;))))
      kwiaty, balkon.... hmmm.. balkonu nie posiadam (wlasciwie jak sie tak dobrze
      przyjrzec to nic nie posiadam, z ruchomosci), balkon "rodzicowy" jest kolejnym
      kawalkiem przestrzeni, gdzie mozna zmiescic wszystko, co nie miesci sie w dwoch
      pokojach, z ktorych jeden jest zawalony albumami, obrazami, rekwizytami,
      meblami, drobiazgami, elementami martwych natur, starym zegarem i stara maszyna
      do szycia, deskami ( to moj ;)))))))) , wiec miejsca nie za bardzo dostatek, a
      balokn - coz, jest nawet mini-szafa na rozne narzedzia majsterkujace..... sa
      tez inne "przydatne" rzeczy; generalnie wojuje z mama o wyrzucenie polowy tego,
      czasami nawet w tajmenicy robie male "porzadki" ale nie moge za bardzo szalec,
      bo juz pare razy sie zdarzylo, ze wyrzucilam jakas rzecz - naprawde zawadzajaca
      i nieprzydatna od wiekow niemalze, i jak na zlosc okazalo sie tydzien pozniej,
      ze wlasnie ona jest niezbedna, no i dostalo mi sie; caly dzien musialam
      wysluchiwac.... i tak wiele razy, czy to jakas zlosliwosc przedmiotow
      martwych?? zemsta zza grobu/wysypiska????
      wy tez tak macie??
      co do Polakow za granica - tez zauwazylam jak Tange, ze wiekszosc nie lubi byc
      zagadywana w ojczystym jezyku, ba, nawet z uraza patrza, jak ktos smial
      zasugerowac, ze sa Polakami, jakis wstyd, czy co??? generalnie nie palaja
      checia kontaktu, wiec i ja sie nie narzucam, chyba, ze ktos sam wyjdzie z
      inicjatywa; ja sama zawsze otoczona bylam przez bardzo fajnych Polakow, ale
      moze dlatego, ze jakas selektywnosc intuicyjna stosuje?... nie wiem, ale
      przykre opowiesci znam bez wlasnego doswiadczenia, chyba jestem z tych, co to
      sie ucza na bledach innych glownie ;))))
      Matrioszka, Mar_za, Pysiek,Ifa i wszyscy mili wspolpisacze :)))))))))
      caluski, i do nastepnego klikniecia :)))))
      Iwona
    • matrioszkaa 21.05.04, 07:41
      Poza granicami jestem, zaraz, policze na palcach, tak wychodzi ze 6 lat, czyli
      zoltodziob emigracyjny jeszcze. Ale wystarczylo. Jak czasem jestem w Polsce to
      oczy robia mi sie wielkie ze zdziwienia. Spotkalam osoby, ktorym nasz kraj i
      nacja przypadly do gustu i chetnie tam bywaja/podtrzymuja kontakty i przyjaznie.
      Jedna nawet mimo kradziezy samochodu.

      Tutaj znow cholerny deszcz, nie wiem jak zniosa to moje kwiaty balkonowe, ale
      niech sie dzieje wola nieba...Tangerin, ale szalejesz na swoim balkonie! Ja bede
      zadowolona, jesli mi w tym roku cokolwiek zakwitnie. Niektorzy kupili gotowe
      kwiatki, ale to oczywisnie nie to samo co od nasionka. Za to palmy maja juz tak
      z 5 cm.

      Mojito, jak Ty ciagniesz tak dlugo bez zupy?
      Szopen, napisz prosze o kuchni, na pewno to tez jest strasznie zroznicowane
      (swoja droga Chinczycy maja dobrze, gdziekolwiek pojada moga otworzyc
      restauracje, albo chociaz garkuchnie). Zauwazylam tez, ze Rosjanie otwieraja za
      granicami swoje sklepy z ryba, kasza gryczana, ksiazkami i kasetami; maja swoje
      ksiegarnie wysylkowe itp. Polacy nie (albo w stopniu zenujacym)-przynajmniej
      takie sa moje doswiadczenia.

      A z pakowaniem to potrafie blyskawicznie i zdaza sie, ze nic nie zapomne; lata
      wprawy.

      Paaaaaaa
    • Gość: Monika IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 21.05.04, 08:56
      Witam wszystkich!

      Strasznie mi wstyd, ze tak malo do was pisze i tak was zaniedbuje, ale mam
      ostatnio tak duzo pracy, no i jeszcze odpowiadania na posty forum o UK. Troche
      sie tego zebralo teraz.

      Tizedik - juz mi nie jest za cieplo, bo dzisiaj pada :) To znaczy juz chyba
      powoli przestaje, ale i tak milo bylo odetchanc po tych upalach.
      Jutro jade do Ryzmu - to dopiero bedzie super weekend! Jesli oczywiscie nie
      zacznie podac.

      Powiem wam, ze obraz Polski we Wloszech jest naparwde bardzo stereotypowy...
      Wiem, ze swiata nie zmienie, ale staram sie chociaz kolegow Wlochi tutaj w
      pracy troche wyedukowac. Ostatnio jeden pochwalil mi sie, ze czyta Stasiuka, a
      kolezanka przyniosla wiersze Szymborskiej :)
      No i wszyscy juz wiedza, ze Chopin byl Polakiem (Szopen, pozdrawiam cie!
      fajnie, ze w Thopsonie Polazy rulez!), ze Polska nie jest jak Rosja i ze mamy
      wiecej niz jeden unowersytet :)

      Pozdrawiam was serdecznie, zycze milego weekendu i do zobaczenia w poniedzialek!
    • kazachstan 21.05.04, 09:50
      Dobry wieczor wszystkim,

      to dopiero nasz watek wzbogacil sie o rozne nowe wrazenia. o Chinach Szopen to
      ja z przyjemnoscia przeczytalem, naprawde tutaj robi sie tak ciekawie ze
      zamiast gazety porannej wchodze sobie i czytam nowiny. no i Monika, widze ze ty
      milo tez piszesz na rozne tematy. no nie zajrzalem na ten Twoj watek bo do GB
      sie nie wybieram, ale widac ze jestes dobra i pomocna dusza, tylk po co Ty tak
      tu sie tlumaczysz, ze piszesz czy nie piszesz. niektorzy tu znikaja i
      powracaja, jak tam komu pasuje, zaden mus.
      tangerin Twoje szalenstwo na balkonie zupelnie rozumiem, ja tez mam ogrodnicza
      dusze i mysle ze znalazlyb jeszcze kilka osob tutaj. moje krolestwo ogrodnicze
      dominuje z tylu za domem, bo front to zostawilem zeby nie bylo duzo pracy i
      posadzilem conifers zeby nie trzeba za duzo spedzac czasu na strzyzeniu
      trawnika. ale z tylu to juz poszalalem i gdybym mial wiecej ziemi to naprawde
      zrobilbym piekny park. tutaj klimat sprzyja i zielono mamy caly rok na okraglo,
      wiec mozna zrobic tak ze jedne rosliny przestaja kwitnac drugie zaczynaja i
      mamy taki fajerwerk kolorow caly rok. dlatego tak bardzo marzy mi sie ta farma
      wtedy to dopiero sobie uzyje. no przy Waszej pomocy, znaczy Mojito to farma
      bedzie po prostu wieksza. ja duzo sie nie prosze od Pana Boga, jak nie wygramy
      to kupie mniejsza.
      dzisiaj piatek, wieczorkiem przy grzanym piwie i przy kominku, moja Pani
      upiekla sernik wiedenski, weekend przed nami ale ma byc cieply weekend czego
      tez wam zycze
      pozdrawiam
      kazik
    • mojito 22.05.04, 05:00
      Dobry wieczor Amigos,

      business najpierw. Do wygrania chrystusowa kwota - 33 miliony.
      Nasze numerki:

      26 29 32 35 44 PB 27,
      15 16 22 47 49 PB 31,
      41 48 49 51 52 PB 09. Good luck to all of us.

      Tizedik,
      mozna kupic los na 26 ciagnien. Taki kupie za tydzien. Podam numerki
      i byc moze w lecie wszyscy sie spotkamy dzielac kase i klocac sie :)))
      u Asi.

      Matrioszko,
      dziekuje za troske. Jakos bez zupy. Nie moge tego racjonalnie wyjasnic.
      Moze jedzenie jajecznicy wyparlo zupe. Pojecia nie mam.
      Co to teraz bedzie? Z delColle dzwonili zaniepokojeni czy nie choruje.
      Nie choruje ale zupy jakos nie chce. Z rybami tez przystopowalem na razie
      i kurczak wrocil do zmyslowych lask. Moze to znak zblizajacego sie lata
      i wakacji. Sam nie wiem...Masz jakies sugestie nadajace sie na forum:)))?

      Marzena,
      zgadzam sie z Twoja opinia co do koedukacyjnego rozrywania w kraju
      kuso ubranymi Paniami. Nie podczas jedzenia, prosze. I nie w mieszanym
      towarzystwie. To jeszcze pokutujacy styl strip-teasu i schabowego.
      Niezreczne polaczenie. Jak jem to jem. Jak nie jem to...
      Zadnych otwarc tego typu z Paniami tanczacymi prawie nago tutaj nie ma.
      Same Panie w tylko meskim towarzystwie tanczace przy/na rurze sa.
      Pisze to nie bardzo bojac sie o zarzut pruderyjnosci. Ewentualnych
      swiadkow ze jest inaczej niechetnie moglbym przedstawic.

      Iwona,
      wklej cos z nowego aparatu.

      Kazik,
      Twoja przyroda w ogrodzie bardzo interesujaca. U moich rodzicow w Sz.
      tez sa swierki i male iglaste (chyba cyprysy) i duzo trawy. Mama zarzadza
      kwiatami i rabatkami.

      Mandarynko,
      Twoj wiszacy balkon mozna porownac do wiszacych ogrodow babilonskiej
      Semiramidy. Z zapartym tchem czytam nazwy roslin widzianych w druku
      po raz pierwszy.

      Moniko,
      czesc.

      Ide do The Bards. Pakowac sie. Irlandzki pub w sasiedztwie z kasztanowowlosa
      i zielonooka obsluga baru. Jasna karnacja i pojawiajacymi sie juz piegami.
      Dobre miejsce aby zaczac sie psychicznie przygotowywac do podrozy.
      Mozna zrobic liste spraw do zalatwienia i rzeczy do zabrania na serwetce.
      Ole! Przypomnialem sobie. Zielone (kocie) oczy nazywaja sie Colleen.
      Lece wiec. Dlugopis mam...
      Noce takie sa upalne i slowiki spac nie daja :)))))).

      Wasze zdrowko i do nastepnego,
      mojito.

      22:59/25C/chyba 9 dni/bezzupowo.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 22.05.04, 10:54
      Mojito

      skarbie kochany

      mam tylko tyle sily zeby przeczytac naglowko, nie ma mojego :((((((((((((((((((
      pomimo zupelnej ignoracji, oferuje moj blaszak w dalszym ciagu (bez odplatnie)
      do dzilenia wygranej :))
      termin badan 31 maja :)
    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 22.05.04, 14:45
      Asienko, czy moge ci napisac pare slow na meila? chodzi mi o zamieszczenie
      fotek na tej stronie, co twoje domki i Sabowa brzoskwinka .....
      a zupelnie nie wiem jak sie za to zabrac ;)))
      caluski,
      Iwona
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 22.05.04, 15:52
      Witam wszystkich bardzo slonecznie i goraco z jeszcze wciaz mojej zielonej
      wyspeki,choc juz niedlugo zamieniam ja na czerwona albo bardziej zolta w srodku
      a zielone na obrzezach ;-)
      dziekujemu Kazik za zyczenia cieplego weekendu,musialy byc z samej glebi
      serca,bo weekend jest piekny,

      nam pozostalo 3 miesiace do wylotu,zarezerwowalismy juz bilety w
      czwartek,lecimy do AU przez Malezje,tam zostajemy na 2 tygodnie, Kula
      Lumpur,Singapur tydzien a potem na drugi tydzien chcemy skoczyc na
      Borneo,obejrzec te slodziaszki rudziaki orangutany (i nie tylko).
      Kiedys bardzo chcialam wyjechac jako wolontariuszka na kilka miesiecy do
      jednych z takich osrodkow opieki dla ornagutanow w Rain Forests,gdzie opiekuje
      sie malutkimi sierotami zabitych matek orangutanow lub rehabilituje chore
      itp,obejrzalam mnostwo programow przyrodniczych na te temat,nawiazalam juz
      nawet kontakt z jedna osoba z National Geographic,ale potem rozpoczely sie
      ataki terrorystyczne a taki kraje gdzie takie osrodki istnieja sa przewaznie
      muzulmanskie wiec "troszku" sie balam tak sama jechac zwazywszy na okolicznosci
      ale moje marzenie mam nadzieje sie choc odrobinke zisci i chociaz tydzien
      spedze na wyspie gdzie zyja te "przystojne" rudziaki ;-)

      ach tak mi brakuje zwierzaka w domu,kiedy mieszkalam w polsce byl moment ze
      mielismy 7 kotow w domu,bo nam sie kotka okocila plus jeszcze kocur,mielismy ku
      temu warunki,bo byl ogrod,ale moje slodziaszki male cala piatka spala ze mna
      cala noc w lozku,ich matka kocica najpierw mi przynosila po kolei swoje
      potomstwo a potem sama kladla sie w nogach na brzegu kanapy
      tylko przez miesiac tak bo potem male juz musialy wyjsc na zewnatrz,ale wciaz
      biegaly za mna,przybiegaly jak wolalam je,chyba identyfikowaly mnie czesciwo
      jak czesc swojego naturalnego srodowiska,a potem podrosly i kazde poszlo w
      swoja strone,kotka dostawala pills aby wiecej takich niespodzianek nie robic
      no to tyle kocic wspomnien

      a tymczasem pora na przygotowania do wieczornego BBQ,dzis spotykam sporo grupke
      Polakow na grillu u znajomych i generalnie nie wiem czy ma takie szczescie czy
      cokolwiek innego ale wszyscy POlacy a przynajmniej wiekszosc jaka spotkalam do
      tej pory to mili i przyjazni ludzie i takze pomagamy sobie nawzajem,ja sama
      wkrecialam ze tak powiem dwie Polki,ktore tu poznalam do pracy do moje bylej
      firmy
      ale generalnie slyszlam ze raczej ziomkowie nie sa sklonni do zadnej pomocy,
      ja nie mam przykrych doswiadczen sama,bo nigdy nie oczekuje od nikogo zadnej
      pomocy,moze dlatego

      Tange,
      twoj balkon musi byc prawdziwie rajski,ja mam plany do mojego przyszlego tarasu
      w Australii,tez bedzie kolorowo,bede pisac o porady jak tylko zaczne go
      urzadzac a ekspertow mam tu wielu

      Yva,
      nie moge sie doczekac aby zobaczyc twoje fotki,

      Mojito,to juz tuz tuz,
      skocz tylko raz jeszcze do Kosciola na dwie zdrowaski za ladna pogode,bo zimno
      i pochmurnie w zachodniopomorskim dzis tylko 14C

      Moniko,
      masz racje nic tak nie zmienia opinii o nacjach jak dobre osobiste kontakty
      miedzy ludzmi,ja tez czuje sie ambasadorem mojego kraju 24/7,gdziekolwiek nie
      jade!

      Guthter,where r ye?

      Pysi,Asia,Mar_za,Tizedik,i wszysycy innymi pieknego weekendu zycze

      pozdrawiam bardzo bardzo slonecznie,wspomieniowo,marzeniowo dzis
      miau

      ifa

    • mojito 22.05.04, 17:31
      Witajcie serdecznie Wszyscy,

      wczoraj oprocz mnie w The Barts byl tlum pakujacych sie. Gwar
      i przeglad roznych styli pakowania sie. Last call o 1:30.
      Do tego czasu duzo osob bylo juz prawie spakowanych. Ja tez lekko.
      Trzy cuba libre. Rum korzenny ciemny - Captain Morgan. Patron pakowaczy
      i podrozujacych.

      ASIENKO, ASIU, KIWI PRZEMILA,
      Twoj garaz-blaszak wspomnialem w poscie o dzieleniu szmalu i ewentualnych
      klotniach. Masz dzwiekoszczelne sciany garazowe? I czy sasiedzi tolerancyjni?
      Jestes blisko w moim sercu nawet lekko garazowo wspomniana :))))))).
      Data 31 maja dla obu nas znaczaca. U Ciebie 31 wczesniej wiec bede kciuki
      trzymal. Zdrowenka i dobrych wynikow zycze. Wczoraj/dzisiaj pilem Wasze zdrowka.
      Ostatniego maja w Stanach to swieto Memorial Day. Swieto poleglych i zyjacych
      weteranow wojen. Jest to dlugi weekend (poniedzialek) i zaczyna sie
      nieoficjalnie lato. Nomen omen. I ludzie zaczynaja masowo podrozowac.
      I wowczas wylatuje.

      Ifa,
      tez zostalo Wam nieduzo. Mozecie centymetr juz odcinac. Przeleci piorunem.
      Zacznijcie (sie) wolno pakowac :))))).Cholera, faktycznie zapomnialem
      troche o pogodzie. Musze zaczac wiecej pic poniewaz modlic sie wiecej
      nie potrafie. Moze jutro. Chyba prawie na pewno jutro. W sw. Patryku.
      Dzisiaj rozmawialem z rodzicami i powiedzieli, ze pogoda g.wniana.
      Na poludniu nawet przymrozki. Mandarynka kwiatki pewnie musi przykrywac.
      Albo dodatkowe cieplo osobiste wlaczyc.
      Dzisiaj mam w planie ciag dalszy pakowania. A wieczorem i tak bedziemy
      bogaci i bedziemy mieli pogode dla bogaczy wiec spoko :))))))))))))))).

      Zdrowenka i pogody rowniez Wszystkim zycze,
      mojito.

      11:31/26C/ jakos zle licze - 9 dni/prawie na pewno bez zupy.
    • matrioszkaa 22.05.04, 19:43
      Mojito, sadze, ze do zupy wrocisz po urlopie:-)))
    • mojito 22.05.04, 21:37
      Jest duze prawdopodobienstwo :)))))))))).
      I jak? :)))). Pic dalej?

      PHL-30C/LHR-16C/SVO-15C.
    • tangerin 22.05.04, 22:05
      Albo na urlopie:)
      Duzo zalezy od zupy:)))A moze piegow na nosku pani sprzedajacej owa zupencje;)

      Ywonko, z checia poogladam zdjatka. Pewnie zapieraja dech w piersiach...Toz to
      grzech, aby sie kurzyly gdzies w szafie.

      Ifiatko, fajnie ze bedziesz miala taaakie fajne wakacje. A ja ze swej strony
      dodam cichutko, ze chetnie bym poogladala duuuzo zdjec z tej wyprawy. Przeslesz
      cos, by nakarmic teskna dusze Mandarynki? A moze zaprezentujesz je na tej
      Asiowej stronie?

      Mojito, zaluje tez, ze nie dane mi bylo obejrzec fotek z Twojej i Bossa
      wyprawy. na pewno bylyby czadowe, jako Ty i Boss jestescie. A moze i teraz
      Pysia wypozyczy Bossika i pstrykniecie male "co nie co"?

      Qrcze, to bylby dobry pomysl, aby zamieszczac gdzies te zdjecia z podrozy i
      codziennosci otaczajacej. Moglaby taka Mandarynka popodrozowac sobie wirtualnie
      i moze by ja mniej nosilo i mogla usiedziec nad ksiazkami. Albo wypoczac troche
      w Kazikowej altanie, albo w Asinym ogrodku, albo powachac roze na Pyskowym
      tarasie, albo dla odmiany przejsc sie ulicami Maskwy, a moze nawet...

      Eh...

      Poeto, a Ty gdzie bedziesz te swoje poezyje pisal tegoroczne? Pod palmami moze?

      A, Mojito, jako juz bedziesz na tych wojazach swoich, nie zapomnij uzupelniac
      procentowych zawartosci we wszelakich intencjach. Dobra masz reke, liczymy na
      Ciebie, tzn. ja licze, bo zapowiada mi sie goracy okres, bez wzgledu na pogode
      za oknem. I sadze, ze i Tizedik nie pogardzi, wiadomo- element rodzinny,
      Matrioszce sie przyda, no i za odnalezienie Gunthera by sie przydalo cus
      wychylic. Ale tylko wtedy li i jedynie, kiedy pojazd mechaniczny bedzie
      wypoczywal w cieniu lipy, jedna makabreska drogowa wystarczy. Stanowczo!

      I zimno znowu. jak tak dalej pojdzie, to mi nic nie urosnie na tym balkonie.
      Ogrzewam sercem te moje roslinki, serce pojemne i gorace, ale slonca nie
      zastapi. Fajnie masz tam Kazik w Oz, caly rok Ci wszystko kwitnie, Pysiek tez
      ino przycina, bo sie rozrasta wszystko nadmiernie, a tu... Jedynie maciejka mi
      cos wybujala, moze lubi zimno i deszcz (spryciara, pod dachem rosnie, bo moj
      balkon ma daszek)

      Matrioszko, oprocz nasionkwych roslinek mam tez kupne, juz dorodne, bo inacze
      chyba bym jajo zniosla czekajac na pierwsze paczki- za pozno sie zabralam za
      sianie w tym roku. Ale wybieram roslinki dopiero przygotowujace sie do
      kwitniecia a nie w pelni rozkwitu. jakos chce miec swoj udzial w jednym z cudow
      tego swiata. A moja misa z ziolami pachnie upajajaco! Od nasionka wszystko!!

      Asiczko, bede myslec cieplutko 31. Wszystko bedzie dobrze!!!Tylko dbaj o siebie.

      To tyle na dzisiaj, bo umeczona jestem, na ciele i umysle, a tu jeszcze tyle
      pracy przede mna!
      sciskam
      i ciagne;))



      --
      :)))
    • tangerin 22.05.04, 22:08
      Wlasnie zobaczylam, ile znowu wyklikalam.
      Jasna cholera!
      Chyba sobie jezor utne:(
      --
      :)))
    • mojito 22.05.04, 22:56
      Mandarynko (slodka),

      absolutnie z zupa masz racje. Jedzenie i kupowanie zupy
      zalezy od paru elementow. I sa one razem polaczone.
      Piegi tylko wzmagaja popyt na zupe. Kupic - zawsze. Jesc niekoniecznie.
      Zwroc uwage na ilosc kobiet (sale forces) pracujacych w firmach
      farmaceutycznych. Bosze, jak one sprzedaja ta aspiryne...
      Sam kupilem pigulki ktorych juz nazw i przeznaczenia nie pamietam.

      Sprawa picia intencyjnego wyglada coraz lepiej. W lecie praca nie bedzie
      mi przeszkadzala. W niczym. Trzymam kciuki za Twoj goracy okres.

      Zdjecia Bossa i moje z Rio istnieja. Ale osobno. Nie chcielismy byc
      laczeni w zmyslowym Rio razem na wypadek gdybysmy sie zdecydowali
      ubiegac o elektoralny urzad :))))))))). Elektorat takich zdjec nie lubi.

      Sloneczne pozdrowionka,
      mojito.

      16:55/31C/bez zupy - sprzedawczyni na urlopie, facet zle sprzedaje.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 22.05.04, 23:32
      Yvonka oczywiscie ze mozesz napisac :) ja coprawda jestem zupelnym laikiem
      jezeli chodzi o sprawy komp,, ale napisz :)))
    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.05.04, 05:35
      Asiu, napisalam na gazetowy adres, bo mi sie cos pomerdalo i nie pamietam
      zupelnie tego drugiego, albo masz przeladowana skrzynke i mi odbilo dlatego (bo
      wysylalam 2 razy, zmieniajac troche nazwe - przestawialam i & y)
      na razie tyle, szybciutko, bo kupa pracy przede mna - zaliczenie w
      poniedzialek ;/
      caluski,
      Iwona
    • Gość: Pysiek13 IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.05.04, 12:42
      Witajcie, its evening again in Australia ;))))

      taa, jak w tytule taki za-piepsz w pracy jakich malo, ale pomalu, pomalu bez
      paniki i skoncze, tylko juz zostalo podsumowanie i sruuuuuuuuuuu (Gunther
      pamietam sru przez 'u' zwykle ;) i lece !!!! co tam pakowanie, Tangerin,
      Mojito, Yvona, Poeta L. Ifa i kto tam jeszcze siedzi na walizkach ? z moim
      pakowaniem to roznie bywalo, zdarzalo nie raz ze ruszylam w rejs tak jak
      stoje ... ale jak mam czas to w ostatniej chwili wszystko do wora, a jak cos
      zapomne to jest ciekawiej. na przyklad mam ladna kolekcje zagranicznych
      szczoteczek do zebow, nikt takiej nie ma ;) nie bede wspominac o kolekcji
      zagranicznych majtek, bo znowu bedzie ze zaczynam ...

      oficjalne ogloszenie imienia coreczki Gwyneth Patrow, Apple, przypomnialo mi
      problem z imieniem naszej Saba. Saba jak tam Twoje 'jabluszko' dawno tu nie
      zagladalas? widzisz Ty masz problem z imieniem a co dopiero taka Gwyneth. ale
      ona jest celebrity, i celebrities nie nazywaja swoich dzieci po prostu 'John'.
      oni usilnie sila byc oryginalni i Apple to nic nowego, bo Bob Geldof i Paula
      Yates nazwali wczesniej swoja corke Peaches. albo na pamiatke drug trips they
      have been on jak Frank Zappa's corka, Moon Unit (!). albo Madonna's syn, Roco,
      chyba ma byc tak fantazyjny jak styl architektoniczny Rococo? inni celebrities,
      ostatnio bardzo popularni David and Victoria Beckham's nazwali syna Brooklyn na
      pamiatke miejsca gdzie mieli fantastyczny sex, co wedlug mnie nie jest dobrym
      pomyslem, bo to tak jakby mieli ten dobry sex raz i co potem ...

      Tangerin Twoje balkonowe szalenstwa absolutnie sa na miejscu, ja nie mam czasu
      osatnio, ale pogoda mi sprzyja, wszystko rosnie jak oszalale. winogrona sa w
      pieknym kolorze zlotym z zabarwieniem czerwonym i taras prezentuje bardzo
      pieknie. lavenda i mieta pachna pieknie wieczorem, a szczegolnie po deszczu
      ktorego brak niestety. mam jeszcze inne ziola, ale tylko dlatego ze jestem
      okropnie leniwa i nie lubie zakupow. dobrze miec wiec rozne przyprawy pod
      reka ;)moj taras to w porownaniu do ogrodu Kazika to niewielkie terytorium,
      chcialabym wiecej posadzic zeby oko nacieszyc. zrobilam taka kontrabande na
      trawniku publicznym przed domem, gdzie nic nie roslo, posadzilam acaccia i
      klony, i teraz pod jesien jest pieknie kolorowo :))))

      w kazdy piatek u nas w pracy mamy happy hours, wiec nie spalam duzo, wczoraj
      pracowalam do pozna, dzis rano planowalam odespac a tu telefon, ze ludzie maja
      ochote wpasc, bo plaza blisko i mam tyle miejsca na BBQ na tarasie, ze wszystko
      przyniosa i tak dalej ... nie, ze nie lubie jak przychodza, fajnie jest, ale
      tez lubie blogo nic nie robic i czasem trzeba odespac. no i faceci jak cos
      jestem nie w humorze, to wymownie patrza jeden na drugiego pod tytulem: 'no
      tak, znowu ma pewnie period' jakby to bylo dobre wytlumaczenie. wywiazala sie
      tez bardzo ciekawa dyskusja: if men had to deal with 'that time of the
      month' ... wygladalo to mniej wiecej tak jakby moi koledzy mieli wydac edycje
      of 'Periods for Dummies' :)))) koledzy doszli do wniosku, ze gdyby mezczyzni
      mieli periods zamiast kobiet, to napewno nie byloby GST (tax) na tampons. in
      fact tampons would probably come free with slabs of beer, and you would be able
      to get them in your favourite footy team's colours. men wouldn't be interested
      in all the fancy slim pads, either. for them, it's bigger the better. and pads
      wouldn't have wings, they'd come with racing stripes, mag wheels etc. Libra
      Fleur's nazywalaby sie Libra Barry's i Carefree - No Worries Mate.
      oj, koledzy maja fatazje i jeszcze nie bylo drinking ... ;))))

      Mojito ;))))
      Boss znowu cos marudzil przy kolacji o roznicach miedzy ortoDOGsy i
      heteroDOGsy, cos czuje psim swedem ze wakacje zblizaja. w tym roku bedzie na
      wakacjach u kolegi na farmie niestety, zeby w psa glowie nie po-przewracalo.
      raz Rio trafilo jak slepej ... czy bywal slepy pies ? i teraz moze mysli sobie,
      ze tak co roku do Rio, albo ze moze BosaNova zateskni ... nie, rzucila go jak
      psa ...
      Twoja poleczkowa dekoracja wyglada interesujaco, proponuje zdjecie do
      albumu :)))) i kanapy tez i co tam jeszcze ... no oczywiscie wszystkie te puby,
      i Pyshek House :)))) ja swoj taras tez wrzuce do albumu, a co tam, niech bedzie
      bogato, tylko poczekajcie troche po-sprzatam ;) i to wszystko, kurcze tak malo
      mam do pokazania ? o, pies jeszcze! oczywiscie ze Boss tez Wam pokaze :))))

      Gunther :))))
      tyle czasu nie piszesz, a tu zobacz wszyscy niepokoja o Ciebie. jak siedzisz na
      walizkach to chociaz sie pozegnaj i napisz w ktra strone odplywasz tym razem.
      tyle czasu milo pisales i nagle cisza, ja tam nie gniewam, a Ty ?

      no i mnie tez tu nie ma duzo, bo naprawde pracowicie ostatnio i ledwo zza
      monitora mnie tu widac. tyle nowych osob, milo, witajcie :) tyle sukcesow,
      nowin lepszych, gorszych ... cieplo o Was wszystkich mysle zawsze.

      Pysiek



    • gunther_0 23.05.04, 14:02
      Witajcie wieczorowo wszyscy, witaj Pysiek :)))

      no masz racje troche przycichlem, nie bede mowil ze taki zapracowany bylem, bo
      to nieprawda. no tego,jak mam ochote to zawsze czas znajde zeby tu skrobnac.
      taki byl czas zeby troche przeanalizowac sytuacje, i rzeczywiscie siedze na
      walizkach.te monitory to poniektorzy pozakladali psiakostka i rzeczywiscie
      wszytko widac ;)wybieram sie do Niemiec na slub mojej bratanicy, a potem troche
      odwiedze stare smieci,to znaczy troche Polska i Europa po trochu tez.
      no tego, a Ty jak zwykle temat ciagniesz, jak zwykle pod prad ;) powiem
      szczerze ze gdybym mial period to bym nie ruszal sie z domu, piwko, jakis dobry
      film, troche muzyki, do pracy bym nie chodzil, skad znowu.ja naprawde Was
      wszystkie dziewczyny podziwiam za to wasze miesieczne cierpienie.no tego .. i z
      tego by wynikalo, ze spokojnie mozna by powiedziec ze Bush rozpetal wojne z
      Irakiem, bo mial ..period.a tak to nie ma powaznej przyczyny, no tego, zeby
      jakos logicznie to wytlumaczyc;)
      Asienko, moje sloneczko co to ja sie tu dowiaduje, ze zdrowko nie bardzo ?
      skarbie toz to jest bardzo niepokojace, nie dawaj sie i dbaj o siebie. zycze
      najlepszego :)))
      pozdrawiam wszystkich tu nowych, az w oczach sie mieni tyyyle tu wpisow. ja
      chwilowo znow zamilkne bo jade na 6 tygodni i pewnie znowu odezwe sie po
      wakacjach w lepszym nastroju.
      Amigo Mojito, czolko :)))moze razem zdazymy sie napic gdzies na Starym
      Kontynencie, albo moze zdaze wyslac do Ciebie specjalny list zanim odplyniesz ;)
      Sabcia, jak tam malenstwo? pamietaj moja obietnica stoi, jak...jak, no tego ;)))
      ja dalej glosuje ze imie Gunther jest najbardziej uniwersalne, albo juz w
      ostatecznosci Maxim, jest tez piekne ale nie tak piekne jak Gunther,naprawde.
      najlepszego wszystkim raz jeszcze i milych wakacji
    • kazachstan 23.05.04, 14:18
      Dobry wieczor,

      alleluja, to dopiero Gunther toz brachu co ciebie tak przytkalo. toc dopiero tu
      dowiaduje ze Ty jedziesz, to taki Ty kolega. zadzwon zaraz to jeszcze przed
      wyjazdem obalimy pare szybkich w pubie.tego bym nie spodziewal sie po Tobie,
      ale mysle ze zadzwonisz do pogodomy.
      z imionami to rzeczywiscie ludzie cuduja, a cuduja jakby nie mozna trzymac tego
      co Swiete i tyle. ty tak swojego imienia Gunther nie zachwoloj bo toc zaden
      Swiety, a Ty napewno nie. Maximilian to Swiety, ale Maxim nie slyszalem.
      no i co to rzescie znowu tu wymyslili z tym Bushem, ja za stary na takie tematy.
      pozdrawiam i Gunther czekam na telefon
      Kazik
    • tangerin 23.05.04, 15:09
      Pysiek, jak zatrzymasz, to daj znac, tez wysiade! Spie juz 3-4 godziny na dobe,
      tylko ilez jeszcze wytrzymam? Dopalaczy poza kawusia i czekolada nie stosuje,
      bo grzeczna dziewczynka ze mnie, poza tym widzialam, co sie pozniej dzieje, jak
      sie ich naduzywa, dopalaczy znaczy sie.

      I klimat cos mi ostatnio Syberia zajezdza, dzis rano para z ust leciala, nie
      zebym ogniem zionela, jako ten smok wawelski. Potem padal grad, a potem deszcz
      mnie zlapal:( Lubie deszcz, ale nie w taki zimny dzien!

      No, z tym time of the month to ciekawa sprawa. Malo ktory facet przyjmie do
      wiadomosci, ze jakas kobieta moze byc zla na niego,dzieki niemu itd, woli
      zrzucic wine na PMS, albo na okres i od razu lepiej sie czuje. A taka kobieta
      wrecz przeciwnie.
      Typowo meskie podejscie;)(I jeszcze jedno, nie zaleca sie pic zbyt duzej ilosci
      alkoholu w tym okresie, nie wiem wiec panowie, jak byscie zniesli ten trudny
      czas;))
      Chociaz jakby sie uparl, to moj brat miewa takie PMS-y, czyli napady zlego
      humoru bez powodu, nawet mu sugerowalam kiedys, aby sobie usg zrobil, albo cos.
      A z kolei, jak moja siostra ma hustawke nastrojow, to wiadomo, ze poziom
      czekolady we krwi spadl jej ponizej poziomu krytycznego i trzeba jej
      natychmiast zaaplikowac odpowiednia dawke. Reakcja jest natychmiastowa:)))

      Gunther, milych i owocnych wojazy:)
      Iwonko, zaliczysz, pojdczie jak po masle:)

      Sciskam wszystkich, i tych dalszych, i tych blizszych, wszystkich bez wyjatku i
      ide chyba troche pospac:) A co!

      PS. Apple? A moze Pineaple? A moze Macintosh im dzidzie sponsoruje?

      i taka mala dygresja na koniec:
      Byla sobie nauczucielka, ktora lubila wymawiac nazwiska panienek z
      koncowka "owna", czyli Nowakowna, Kowalczykowna itd. I byla dziewczynka
      nazwiskiem Kupaga. Jak padlo polecenie: Kupagowna do tablicy", to mozecie sobie
      wyobrazic:))


      --
      :)))
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 16:38
      Mandarynko Syberia?,no prosze ta moja zadopotowana wyspa chwilowa zawsze ma
      odwrotnie niz na kontynencie,kiedy Europa na kontynencie sie opala my
      mokniemy,a dzis znow piekny sloneczny dzien,siedze sobie od lunchu na
      balkonie,w bikini w pelnym sloncu i zalewam sie lzami czytajac "Hiszpanskie
      oczy" Marii Nurowskiej,czytalyscie kolezanki?niesamowita opowiesc,doprowadziala
      mnie do takiego stanu emocjonalnego,ze musze zrobic sobie przerwe,bo popadlam w
      jakas euforie rozpaczy....a wiadome ze najlepiej w taki momencie zajrzec i
      sprawdzic jak tam wytorne towarzystwo w sieci sie ma?

      Kazik
      ty naprawde pojdziesz do nieba,jestem pewna ze dostaniesz najwygodniejszy
      obloczek z swieza i regurlana dostawa dobrego piwka w nagrode za swoja swieta
      postawe w zyciu,God bless you!

      Pysiek
      a slyszalas jakie imie ma corka Kim Basinger....Ireland ;-)))
      tak sie zastanawiam czy dziecka nie nazwac Poland albo po prostu Polska,wtedy
      chyba dla dziewczynki,bo Poland to raczej dla chlopca ;-))))
      corka Modonny nazywa sie Lourdes,jak ta miejscowosc w Hiszpani,mam tez
      kolezanke o tym imieniu,piekne wydaje mi sie,wiec dla odmiany moze nazwe synka
      Wroclaw na czesc naszej Mandrynki a dziewczynka bedzie Czestochowa ;-))))) ...

      Mojito
      tak od dawna sie zastanawiam,czy ty robisz wszyskie te kursy po pubach i barach
      tak zupelnie.......sam?zawsze piszesz w pierwszej osobie wszystkie historie,i
      pytam o towarzystwo ogolnie,nie o partnera czy partnerke,po prostu zastanawiam
      sie jako bardzo stadna osoba ktora uwielbia spedzac czas w towarzystwie nad
      tym,bo mnie nic nie cieszy w zyciu jesli nie dziele tego z kims,ale ten typ po
      prostu tak ma
      a jak to jest z Toba?
      nieraz widze takich samotnych facetow przy stoliku w barach czy pubach i zawsze
      mam jakies mieszane uczucia ;-) don't get me wrong,no offence,

      o rany znow sasiedzi Moldawianie z dolu zaczeli sie awanturowac,Moldawianka
      wrzeszczy jak opetana,wyrzuciala rano sterte ciuchow meskich na trawnik i tak
      leza,chyba wyrzuca meza z domu...ale zeby bylo ciekawiej 2 tyg temu urodzila
      drugie dziecko,pierwsze ma 3 latka i wciaz placze a oni tak wrzeszcza i
      wrzeszcza a zycie takie krotkie i po co to?....ach life!

      pozdrawiam was dobrzy i madrzy ludzie!dobrze ze jestescie ;-)))
      ifa
    • mojito 23.05.04, 16:40
      Witajcie niedzielnie Wszyscy, absolutnie Wszyscy,

      ladny dzien. Sloneczny. Temperatura 26C i optymistycznie, erekcyjnie
      wznosi sie. Ma byc trzydziesci pare. Moze nawet dzisiaj kosciol zalicze.
      Kto wie. Mam takie okresy...poboznosci.
      O okresie mowiac - czy chcialbym? Niekoniecznie. Gdybym jednak miewal
      to domagalbym sie trzymania jednej kobiecej reki na czole (i dalej glowie)
      a drugiej na brzuchu. Zyczylbym sobie troski, czulosci i zrozumienia.
      Ta niemoznosc picia mnie zmartwila. Ciekawe czy jeszcze czegos by nie
      bylo mozna... A do tego czasu wszyskim Paniom przesylam moje
      daleko/gleboko idace zrozumienie i czula sympatie za ta pewna niedogodnosc.
      Gdybym byl politykiem zaproponowalbym aby kobiety mogly odpisac od podatkow
      wszystkie koszty zwiazane z comiesieczna niedyspozycja. I mala nawiazke.
      My tez mamy koszty z tym zwiazane. Ale nie o nich teraz.
      Jezyk angielski polaczyl pewne sprawy. Mozna powiedziec mam period (okres).
      I kropka (period). Takie periodyczne dywagacje. Bardzo kobiece

      Gunther/Amigo,
      :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))period.
      Bon voyage. Byloby milo ten tego walnac pare luf na Starym Kontynencie.
      Kto wie... moze sie nam uda. Z piciem nie mam okresu a wiec szanse duze sa.

      Pysiek,
      zagryzam wargi i palce aby nie pokazac kto to od rana mnie ten tego
      majtkami damskimi szczuje. I tematami pokrewnymi. Qrde, nawet w niedziele
      mysl grzeszna mnie nawiedza. Nie ma dla mnie ratunku przed pieklem.
      Nie ma... W kosciele tez stoje twarza do sciany i zamykam oczy.
      Wierni mysla, ze tak intensywnie sie modle. Ale teraz juz prawie lato.
      I msze sa tez koedukacyjne. Bosze, zmiluj sie, zmiluj...

      Co do Bossa to pociesz go, ze moze cos w zimie wymyslimy. Aby zatrzec
      wspomnienia Bossanovy. Brazylijska suka niewierna i zmienna. Za to co mojemu
      palowi Bossowi zrobila - pies ja tracal. My z Bossem jestesmy heteroDOGI.
      Boss bywa czasami very hotDOG. DOG caliente. Ja slepy bywam mimo, ze nie
      jestem dog. No, moze po czesci... Ale nam, dogom, pare rzeczy czesto wzrok
      zaslania. Czasami wzrok nam zachodzi...Kataraktami i innymi.

      Niech bedzie o Pani nauczycielce. W podstawowej klasie maly Wojtek
      mowi do nauczycielki: kocham Pania! Alez Wojtusiu, ja nie lubie dzieci
      - odpowiada Pani. Bedziemy wiec uwazali - zapewnia Wojtus.

      Spadam. Dzisiaj robie jajecznice. Alleluja. Z odrobina cebuli.
      I przemysle kosciol. Pan B. widzi, ze probuje.

      Zdrowka i slonca wszystkim zycze,
      mojito.

      10:40/przedostatnia niedziela/zdecydowanie bez zupy.
    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.05.04, 16:41
      no, szybki wpis, ale to z radosci, ze nam sie Gunther odnalazl, bo juz sie
      niepokoilam ;))))))
      milych wojazy zycze i szybkiego powrotu na forum; a przywiez tam do Polski
      sloneczko, to sie ludziska uciesza ;))))
      caluski,
      Iwona
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 16:51
      Moijto,Yva pisalismy post dokladnie w tym samym czasie,a tak czulam wasza
      obecnosc!!!;-))

      Moldawiaka wlasnie wyrzucila pol szafy i dwie walizki przez okno!!!!
    • mojito 23.05.04, 16:56
      Ifa,
      ze mna jest roznie. Najprzerozniej. Bardzo rzadko na smutno pije.
      Gdy jestem smutny nie pije. Brazylie i Rio opisywalem widziane
      oczami Bossa. Czyli bardzo blisko.
      Offence? Neeeee, none taken :)))).
      Chyba czujesz, ze Ciebie lubie, paisana.
      Gdybyscie zupelnym przypadkiem wyladowali w Londynie (1-3.06)
      to dwie pierwsze kolejki sa on me. Piata i szosta tez.
      Zdrowko i slonca,
      m.
    • mojito 23.05.04, 17:03
      Sa rozne odcienie milosci i pasji. Najgorsza jest obojetnosc :)))).
      W Ameryce Poludniowej kobiety albo zweglaja miloscia i pasja
      albo faceta zabijaja. Co na jedno wychodzi. Nie ma niczego posrodku.
      No, chyba, ze obojetnosc. A to jest smutne.
      Chyba rzuce monete z tym kosciolem.
      m.
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 17:09
      nie nie,nie chodzi mi ze na smutno tylko czy sam?
      tak fizycznie czy zachodzisz na te wszystkie drinki sam?
      moj maz zawsze chodzi do pubu z kolegami,zawsze,
      ja tez raczej sama nie wstepuje do pubu czy baru sama i nie cierpie czekac na
      kogos dlugo z prostej przyczyny,ze jestem zaczepiana przez facetow,samotna
      blondynka przy drinku...
      ;-)))zle sie czuje w tej roli
      a wyglada ze ty bardzo lubisz swoje towrzystwo,to sie nazywa
      niezaleznosc,zazdroszcze i podziwiam!
      jesli z kolei jakims cudem wyladujesz w Dublinie do wrzesnia drinks on us
      a moj maz to idealny body drinker naprawde,a i ja nie jestem najgorsza ;-)

      Moldawianin wlasnie zbiera swoje rzeczy z trawnika....
      God bless them and all of you!

      i.
      godz 16.07
      okolo 25C
    • mojito 23.05.04, 17:22
      Wiem o co Ci chodzi :)))).
      Jestem towarzyski i sam bardzo rzadko pije.
      Moja odpowiedz znowu pozostawi luki.
      Mam zaprzyjaznione bary a wiec podpisuje liste
      i gaworze ze znanym juz mi towarzystwem koedukacyjnym.
      Z kolegami owszem tez pije. I zdarza sie z kolezankami.
      Sam przy barze to tez praktycznie tylko do pierwszego
      cocktailu. Bary sa instytucjami towarzyskimi.
      Nie pije kawy a wiec typ kawiarni wiedenskiej odpada.
      Moja periodycznosc/sezonowosc przemieszczania sie pozwala
      mi miec troche zaprzyjaznionych barow.
      Z Dublin dziekuje. Kto wie... Znam pare pubow o tym imieniu.
      W Sz. jest.
      Pozdroofka,
      m.
    • mojito 23.05.04, 17:25
      Swoje towarzystwo tez lubie :))).
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 17:40
      jest jest,przy tzw spoldzielni lekarzy Medicus
      dobre miejsce na pub moze byc alternatywa zamiast do lekarza to do Dublina
      obok,mozna sie szybko wyleczyc hot whiskey lub Guinessem,szkoda tylko ze tam
      Guiness jest jak woda,ale przy bardzo silnej woli i autosugestii wszystko
      mozliwe

      Mojito zycze milej przedostaniej niedzieli i kazdemu innemu po prosto kolejnej
      niedzieli
      ja wracam do mojej trudnej ale fascynujacej lektury dzis

      ifa

    • mojito 23.05.04, 17:57
      Tak. Chyba Kaszubska albo sw. Wojciecha.
      Myle te ulice. Tam maja tez calvados - Cashel.
      Szklaneczka przed snem po polnocy nigdy nie zaszkodzi.
      Tam zaplacilem mandat poniewaz zmieniono orientacje drogowa
      ruchu pare lat temu. Od Medicusa nie mozna bylo wyjechac
      na lewo na plac przed kosciolami. Trzeba bylo skrecac
      w prawo w sw. Wojciecha (?). W nocy jechalem na pamiec
      (po roku nieobecnosci) i spod ziemi wyrosla policja.
      Maly mandat. Dmuchanie w balon po malym Cashelku niz nie wykazalo.
      Bokiem dmuchalem :))). Watpliwosci wyjasnilem wczorajszymi imieninami.
      Zawsze tak robie przy watpliwosciach. Trzeba jednak znac kalendarz.
      Dzieki za niedzielne zyczenia, Tobie wzajemnie.
      Ide jednak do kosciola. Wola boska i skrzypce,
      mojito.
    • tizedik 24.05.04, 00:04
      Melduje, ze wyjezdzalam weekendowo. Ladnie tam bylo, ale zimno. A na najblizsze
      dni zapowiadaja jeszcze nizsza temperature, ech...;-(
      Pojechaloby sie gdzies daleko, gdzie slonce naprawde grzeje :-)

      No to dawajcie dzieczyny te fotki, koniecznie sloneczne, zeby z samego
      ogladania cieplej sie robilo :-)
    • gunther_0 24.05.04, 01:30
      Witajcie kochani,

      no Yvonka az sie wzruszylem, to Ty nawet sie martwilas?a ja myslalem, ze nikt o
      mnie nie pamieta:(jestes znaczy sloneczko, drugie po Asi wprawdzie ale bardzo
      jestes slodka z tym pamietaniem.
      caluski rowniez przesylam
      jutro wylatuje zdrowko wszystkim
    • mojito 24.05.04, 01:46
      Powodzenia Amigo.
      :))))))))))))))).
      mojito.
    • gunther_0 24.05.04, 03:14
      Gracias, gracias mi Amigo :))))))))))))))))
      tenga un viaje seguro y un gran dia de fiesta. comparta las noticias con su
      viejo companero ;)
    • poetal_liryczny 24.05.04, 01:58
      hej Gunther jak jedziesz w ta strone to zajrzyj i do nas.zapraszam.wprawdzie ja
      tez na walizkach, ale to tak przelotnie.ja wprawdzie mam blisko i kursowanie
      Niemcy-Polska mam juz dokladnie obcykane, ale tez zdarzylo mi sie ze tak
      powiem"bez majtek" wyjechac do Polski.z waszych filozofii wynika tu jasno ze
      moja partnerka ma po prostu ciagly, nieustajacy ;-) period, bo ona ciagle non-
      stop ma humory.jakos mam pecha, jak ladna i zgrabna, to humorzasta.jak wesola,
      bez humorow to brzydka jak noc.
      Ifa, takie wyrzucanie przez okno rzeczy swego lubego to bardzo malownicze
      widowisko. zdaza sie chyba ciagle na calym swiecie, bedac w Wenecji to
      widzialem nawet jak dziewczyna wyrzucala wszystko prosto do ...kanalu.temu to
      wiatr w oczy, zal mi go bylo, taka glupia meska solidarnosc.
      a ksiazki Nurowskiej tez znam, bardzo emocjonalne, nie da rady przeczytac za
      jednym podejsciem, trzeba dobrze sie do nich nastroic, ale na wakacje nie
      polecam.
    • gunther_0 24.05.04, 03:26
      Danke sehr viel fur eine Einladung Poeto :))))))
      I werden beeindruckt sehr - Leute hier sind so nett
    • mar_za 24.05.04, 14:09
      Witajcie,
      Niedziela spedzona pod kocykiem strasznie mnie rozleniwila. Poniedzialek
      odczuwam dotkliwiej niz zwykle...Byle do weekendu. Z drugiej strony zycie od
      piatku do piatku powoduje, ze czas ucieka niemilosiernie. I tak zle i tak
      niedobrze...
      Moze te rozpoczynajace sie dla niektorych wakacje spowoduja, ze lato w koncu
      zawita i u nas. Sprobujcie choc odrobine ciepla przywiesc na stary kontynent
      Panowie (Ci co to sie wybieraja tutaj)!
      Dzis rano temperatura na zewnatrz wynosila w W-wie 9 stopni Celsjusza.
      Kaloryfery nadal grzeja. Samopoczucie jesienne lub wczesnopozimowe. W zeszlym
      roku to juz biegalam opalona w tym czasie. Teraz najchetniej pod kocykiem i
      nadal przezroczyscie blada.

      Ale, ale!!! Posadzilam kwiatki na balkonie. Nie zapamietalam zadnej nazwy (no
      moze poza surfinia i pelargonia, bo te juz strasznie oklepane, wiec nie da sie
      nie znac).Pewnie czesc takich jak ma Tanegrin u siebie. Jest siedem rodzai
      roslinek. Ladnie. Choc tez od sasa do lasa kolorow. Od ziarenka to nie mialabym
      i czasu, i cierpliwosci hodowac.
      Poza tym oswiadczam, ze schudlam 4 kilo. Na dwa tygodnie to niezbyt
      oszalamiajacy wnik, ale to i tak sukces. Jeszcze sie podietuje troche. Do
      slonca i bikini. A wiec z tego punktu widzenia kiepska pogoda mi sprzyja, daje
      troche czasu do dyspozycji:)

      Hmmm. Moja teoria brzmi, ze jak kobieta może sobie pozwolic na marudzenie to
      marudzi. Przykład: sasiedzi nade mna. Ona wiecznie narzekajaca, wiecznie do
      lekarza, wiecznie zmeczona. A On zakochany biega za Magdusia i się stara
      dogadzac. Z dzieckiem na dwie godzinki na spacer codziennie, bo Magdusia
      zmeczona i musi odpoczac. Obiadek gotuje, bo Magdusia niedomaga. Taka to ma
      szczescie:-)Jako, ze nie mam komu specjalnie marudzic i uzewnetrzniac swoich
      humorow (periodycznych, czy wszystkich innych) to wg definicji Poety lirycznego
      jestem brzydka jak noc:-). A co mi tam! To tez przezyje:-)

      No umieszczajcie te zdjecia na stronie, umieszczajcie. Czekam na te wszystkie
      fascynujace tarasy, balkony, wakacyjne miejsca o i nawet bary odwiedzane przez
      Mojito (byloby milo).

      A imiona? Moje Piranie maja niepolskie imiona. Moglyby konkurowac z imionami
      wymienianymi przez Was. Ciagle ktos się dziwi, ze tak się nazywaja. A idea
      nazewnictwa była taka, by w kazdym jezyku (no może nie chinskim) jednakowo się
      pisalo i mowilo. Idea powstawala wspolnie za sprawa mamy i taty. Tylko tata się
      pozniej ulotnil. A imiona zostaly. I ich wlascicielki rowniez:-). Co sobie
      oczywiście chwale.
      Jedna wlasnie wyruszyla na tygodniowa wycieczke w Beskid Zywiecki. Szkoda, ze
      tak zimno tylko...
      Nie zanudzilam Was dzisiaj?
      Mar_za

    • Gość: gość IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.05.04, 14:24
      Oczywiście zgadzam sie z toba
    • mojito 24.05.04, 20:25
      Witajcie Amigos,

      juz sie rumienie. Jeszcze nie tak jak bym chcial.
      Na razie od slonca. Nie bede Was denerwowal ale jest 33C.
      Prawie nagosc na nagosci. Mowy nie ma o zupie.
      Nawet chlodne gazpacho wykluczam. Sprzedawczyni zreszta na urlopie.
      A szkoda dzisiaj tak goraco.

      Marzena,
      ja z kolei chce wyrazic swoj podziw dla nocy. Jest piekna.
      I kolorowa. Potrafi byc bajecznie rozswietlona. Bywa ladniejsza
      niz piekny dzien. Kwit na wegiel byl ohydny. I do niego przyrownuje
      brzydkosc :)))). Do nocy nie. A kobiet brzydkich chyba nie ma.
      Tak mowil ojciec braci Karamazow. On sie troche znal.

      Z moimi ewentualnymi zdjeciami miejsc do ktorych czasami zagladam
      bedzie klopot. Aparat fotograficzny wprowadza tam pewien niepokoj.
      Goscie sie niepokoja. Rozmowy cicha. Bede musial cos innego umieszczac :))).

      Z cienia Was wszystkich pozdrawiajac,
      mojito.

      14:25/7 dni.
    • mar_za 24.05.04, 23:16
      Temperatury amerykanskie niesprawiedliwe!!!! Na sama mysl o tym podnosi sie
      moja personalna temperatura do co najmniej 37st.

      Mojito pieknie piszesz o nocy. Juz nawet nie bede w tej sytuacji protestowac i
      burzyc sie na definicje Poety, ze te niehumorzaste to brzydkie jak noc:-).

      I racja, robienie tych zdjec barom pod obecnosc gosci to nie najlepszy pomysl.
      Mozna sobie zaszkodzic. Deklaracja z umieszczaniem czegos w zamian tez w sumie
      dobra:-)

      mar_za

    • tangerin 25.05.04, 00:17
      A tak, cala pogode dla siebie zagarnela, a u nas zimno:/!!!!
      dzis juz troche lepiej bylo, bo pokazalo sie sloneczko, ale o rumienieniu sie
      mowy nie ma. a przeciez powinno sie ze wstydu zarumienic, ze takie numery
      odstawia. Przeciez to nie kwiecien! W gorach spadl snieg, oglaszam wiec sezon
      zimowy za otwarty i zapraszam na kulig. Tylko prosze zabrac rekawiczki, szaliki
      i czapki!

      A poza tym, do diabla z bankami. Tak sie dzis wscieklam, ze nie macie pojecia.
      nie wiem, kto tam pracuje, chyba glaby jakies. wyparowaly mi pieniadze, kaza mi
      jeszcze doplacic, moze suma nie powala na kolana, ale w mojej sytuacji...I
      gdybym bedac tam w lutym nie pytala, nie kazala sprawdzac 2 razy! Rany, gdybym
      tak teraz dorwala te babe...Przeklasyfikowali mi konto, nie powiadamiajac o
      zmianie, chcialam je dzis zamknac, ale powiedzieli, ze najwczesniej za 2
      miesiace, za ktore tez oczywiscie musze zaplacic!podobno nawet mam zaplacic za
      karte, ktorej nie mieli wznawiac, bo tak rozporzadzilam, ale wznowili, nie
      wysylajac zawiadomienia. Jestem umowiona na jutro z kims waznym, ciekawe, co z
      tego wyjdzie?

      Marzenko, juz sie spalam z ciekawosci, jakie to kwiatki ci rosna! No dobra,
      surfinie i pelargonie, a reszta? Opisz je chociaz:)) I od ktorej strony masz
      balkon? Poludniowej?
      Ale Twoje Piranie nie maja na imie Apple i Peach? Ani zadne Plum?:))

      Noc bywa najpiekniejsza pora dnia:))Rozmarzylam sie...Marzaco sie wiec dzis
      zegnam...i wracam do rysowania przekrojow porzecznych maszyn jakis tam:)

      Ps. Koniecznie cos w zamian Mojito, jakies zdjecia musza byc;))))
      moze te z Rio? Osobno Boss, osobno Ty. ;))))))))
      --
      :)))
    • matrioszkaa 25.05.04, 07:29
      Co fakt, to fakt. Coreczka chodzi w niebiskiej kurtce z balwankami. Zimowej. (W
      naszej zime byla za cienka, a teraz w sam raz.)

      TAngerin-czy ten bank to nie przypadkiem Zachodni-mialam podobne doswiadczenia.

      Noc piekna jest. Zwlaszcza jesli ja przespie bez budzenia!
      Z okropnym opoznieniem dorwalam sie do Harrego Pottera cz. 5 i na niego trace
      swoje godziny snu.
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 25.05.04, 00:33
      Tak,tak noc ma w sobie cos magicznego,moze byc strasznie
      przygnebiajaca,tajemnicza albo pasjnujaco namietna,radosna... noc jest taka
      intensywana,nie ma w niej obojetnosci i ludzie.....
      ludzie sa inni noca inni za dnia
      i wszystko wyglada inaczej i to nie tylko za sprawa swiatla czy jego braku,a
      moze wlasnie dlatego....

      jaka kochani jest wasza ulubiona pora dnia?
      bo ja kocham poranki,piekne sloneczne poranki,moze dlatego ze tak rzadko mam
      okazje je przezywac tak jakbym chciala,w dni robocze po prostu sie spiesze a w
      weekendy wstaje kolo poludnia,
      ale nie ma nic piekniejszego jak perspektywa calego dnia przed soba, najlepiej
      wolnego od przymusowych obowiazkow i takiego na ktory ma sie pomysl albo taki w
      ktorym sie po prostu trwa i pozwala sie unoscic czasowi,
      i ten poczatek,kiedy budze sie zaspana wstawiam wode na poranna kawe i ten
      aromat kawy i poczucie ze mam piekny dzionek w darze....

      a tutaj wlasnie noc,wrocilismy z kina,ja dosc podekscytowana Troy moj maz
      zdegustowany jak mozna z Trojanow najwiekszych wojownikow zrobic takimi
      tchorzami i opowiedziec tak historie jak love story dla nastolatkow
      ale mnie sie podobal mimo naiwnego scanariusza no i pomimo tego strachu w
      oczach legendarnych przeciez wojownikow,ktorzy strachu nie znali
      i Herkules prawidziwy bohater wypada tu tak blado!!!
      film jest przepelniony lzawymi dialogami i uczuciami -zupelnie nie pasuje to do
      trojanskich i greckich wojownikow,przeciez to wszystko bylo jeszcze przed
      Sokratesem!

      niemniej polecam goraco i rownie goraco pozdrawiam gleboka noca
      ifa
    • poetal_liryczny 25.05.04, 00:59
      no nie,ja tak tylko ogolnie o tych brzydalach. brzydale tez sa calkiem fajne
      Marzena i wez pod uwage ze 'kazda potwora znajdzie swego amatora'.co dla
      jednego jest brzydkie, dla kogos innego bedzie piekne.powiem jeszcze od siebie,
      ze kobiety inteligentne sa piekniejsze przez ta wewnetrzna urode, ciekawsze, a
      piekno kobiety to jest to cos nieuchwytnego, widocznego tylko dla dla osoby
      wybranej ......
    • mar_za 25.05.04, 12:10
      Dobra tak tylko sobie zartowalam z tego okreslania na brzydale:)

      Ja z bankami mam dobre uklady poki co, za to po raz pierwszy w zyciu mam
      doczynienia z sadem (tak tak nigdy nie sadzilam ze do tego dojdzie a jednak!) i
      poziom adrenaliny mi rosnie natychmiast na sama mysl, ze musze odwiedzic te
      przybytki sprawiedliwosci w okolicach Al.Solidarnisci!!!
      Tanegrin zebys Ty widziala te babsztyle siedzace tam(inne slowo mi nie
      przychodzi na mysl). Najwiecej miejsca na biurkach zajmuje prasa lekka, latwa i
      przyjemna. Zdazylam uchwycic jeden tytul "Pani domu". Pani z oburzeniem
      popatrzyla na mnie, ze smiem jej przeszkadzac w ekscytujacej lekturze.
      Od razu widze swoja deklaracje podatkowa i kwoty, ktore odprowadzam na
      utrzymanie tej calej infrastruktury panstwowej!!!! Zero jakichkolwiek
      wyjasnien, pomocy, czy instrukcji jak mam postepowac w swojej sprawie. Malo
      tego problem jaki mam to moj i wylacznie moj i wlasciwie to nie powinnam
      przychodzic z nim do sadu. Brrr.... Szkoda slow. Ale, ze to bylo dzis z rana to
      sie wkorzylam!Niestety nie byla to ostatnia wizyta....Bo sprawa dopiero nabiera
      mocy.

      Kwiatki....balkon mam od strony poludniowo-zachodniej. Poopisuje te kwiatki.
      Jedne sa zolte, (platki troche podobne do bratkow, troche do surfinii, kwitna
      obficie). Jest tez cos fioletowego (drobne kwiatuszki), jakby rozchodnik-
      lodyzki takie male igielki; zwisajace. Jest tez cos zwisajacego z drobnymi
      bialymi kwiatkami. Mam tez bluszcz, ktory zime przetrwal. Teraz nabral
      soczystej zieleni. A na podlodze postawilam takie nie spuszczajace sie
      roslinki, ktore od spodu maja troche bordowe liscie. Jeszcze nie kwitna, wiec
      nie wiem w jakim beda kolorze. Ale poza tym wszystkim to moj balkon wychodzi na
      Wal wislany (za nisko mieszkam, wiec Wisly niestety nie widac) i moge
      codziennie podziwiac piekne zachody slonca. Nie mam zadnych budynkow przed
      soba, wiec zapewniam, ze jest uroczo, nawet bez kwiatkow na balkonie.

      Najbardziej tez lubie poranki. Wychowalam sie jak pamietacie na wsi. Tam zycie
      wyznaczal wschod i zachod slonca. Nie patrzylo sie na zegarek. Rano pialy
      koguty i slonce zagladalo do okien i wiadomo bylo, ze trzeba wstawac. Zadnego
      spania do poludnia. Wraz ze zmierzchem zamieralo zycie towarzyskie i
      sasiedzkie. W czasach mojego dziecinstwa nie bylo tam zadnych lamp czy latarni
      na drogach (ulic to nadal nie ma:). Wszystko gaslo i cichlo. I tak mi zostalo.
      Gdy przypadkiem pospie dluzej to mam potem podswiadome wyrzuty sumienia, ze
      zrobilam cos niemoralnego...Dziwne, nie? Ale tak jest i juz:)

      Mam jakies luzy teraz w pracy i widziecie na czym to ja czas spedzam? Na
      klikaniu. Oj juz sie poprawiam i zabieram za sprawdzanie jakosci tlumaczenia
      dokumentu z angielskiego na polski...Rozne "kwiatki" mozna w tym nieraz
      znalezc. Nudne zajecie. Mar_za
    • yvona73pol 25.05.04, 16:22
      no, Mojito, napawasz sie 33 stopniami, nie ukrywam, ze troche cisnienie
      skoczylo ;))) ale wczesniej to ty miales zimno, a Aussie upaly calkiem
      przyjemne ;)))
      wiec staram sie znalezc pozytywne strony deszczu....
      Matrioszko, wstydz sie ;))) Harry P.5 przeczytany juz w zeszlym czerwcu ;))))
      ale milo, ze ktos tu na forum podziela moja wstydliwa pasje ;))) bo ja lubie,
      czytalam co prawda jedynie po francusku i po angielsku... a teraz czekam na
      kolejny tom i cos sie spoznia.... powiem ci tylko Matrioszka, ze 5 czesc to
      dopiero jest naladowana, nie dziwie ci sie, ze zarywasz noce ;)))
      Tangerine, nie przejmuj sie, mnie telefonia komorkowa francuska sciagala
      naleznosc mimo, ze napisalam ze rezygnuje z uslug i mialam do tego prawo
      (korzystali z tego, ze wyjechalam i nie mialam jak sprawdzic); ostatni
      rachunek, ktory na szczescie zablokowalam, wyniosl 80 euro, a zaznaczam, ze nie
      uzywalam - karta lezala w portfelu, a moj abonament, ktory miescil w sobie 20
      minut rozmow wynosil jedynie 20 euro; wszystkie telefonie, banki i inne takie
      to zlodzieje, ktorym trzeba patrzec na rece, okradna cie tym chetniej, im mniej
      masz; a w Polsce niestety w dwojnasob :((((
      no, dobrze, nie rozpisuje sie, kochani, bo i nie ma o czym, dodam jedynie, ze,
      jak mozecie,to pojdzcie na film Trio z Belleville, a jak nie mozecie, to
      rzuccie okiem na stronke www.lestriplettesdebelleville.com - koniecznie!!!!!
      polecam,
      caluski,
      spadantus i spantus ;)))
      Iwona
    • mojito 26.05.04, 04:54
      Witajcie pogodnie,

      nie mam uprzedzen do poniedzialku. Nie jest on moim ulubionym dniem
      tygodnia ale nie czepiam sie poniedzialku. Niech sobie bedzie ale niech nie
      przeszkadza. Ten poniedzialek zaczal sie zle. Rano telefon z Kalifornii, ze
      dobremu znajomemu prad odlaczono. Pracowalismy kiedys razem.
      Przeniosl sie do K. za zlotym runem. Nowa zona, nowe blizniaki, nowy dom.
      Pracowal ciagle. Urlop mial zaplanowany w 2005. Zamierzal jeszcze tak
      piec lat pociagnac i zwolnic. Tak mowil. Zwolnil wczoraj...

      Wiadomosc byla paperkiem lakmusowym budzacego sie piepszonego poniedzialku.
      Dzien szedl jak po grudzie. Ciezko, opornie i zlosliwie.
      W porze lunchu wstalem z lawki w parku bez notesu, karty do bankomatu,
      drobiazgow ulawiajacych dzien i koperty ze swiezo wyciagnietymi z bankomatu
      pieniedzmi. Szlag by to trafil. Ci co mieli podobne zdarzenie wiedza jakie
      to wqurzajace. Koledzy probowali pomoc mi probujac rozwodnic moja wscieklosc
      na siebie przerzucajac wine za roztargnienie na przechodzaca wolno i miarowo
      kolyszaca biodrami dziewczyne. Nie bylem przekonany o jej winie.

      Dzien wlokl sie dalej opornie i nieprzychylnie.
      W domu czekala mnie wiadomosc, ze moj londynski hotel ma dwutygodniowy
      poslizg z otwarciem i promocyjna rezerwacja jest pod znakiem zapytania.
      Szlag by to trafil. Nie spodziewalem sie juz niczego dobrego od piepszonego
      poniedzialku. Nie nalezy tracic nigdy nadziei. Pozny wieczor i czesc nocy
      okazala sie kolorowa i bardzo mila. Co za uroczy kontrast do cholernego dnia.

      Ftorek za to...Usmiechnal sie do mnie szeroko i promieniscie :)))))))))))))).
      Dostalem telefon, ze ktos znalazl wszystko i jest calosc lacznie z pieniedzmi
      do odebrania. Znalazla Pani i powiedziala, ze moge odebrac swoje rzeczy
      w biurze prawniczym jej meza. Jutro to zrobie. Duzo nieprzychylnych
      uwag slyszalem o filadelfijskich prawnikach. O ich zonach moge tylko
      mowic we wdziecznych superlatywach.

      Drugi telefon rownie mily. Hotel przeniosl moja rezerwacje do hotelu
      w centrum miasta za ta sama promocyjna cene.
      Bede mogl regulowac zegarek patrzac na Big Bena.

      Po takich usmiechach losu nie zwlekalem z kupieniem naszych losow.
      Jutro do wygrania 41 milionow i dziwnie jestem pewien naszej wygranej.
      Poniedzialek zaczal sie oddalac.

      Nasze numery:
      01 13 25 33 39 PB 18,
      03 04 34 50 51 PB 21,
      02 32 35 39 40 PB 35.

      Optymistycznie patrzac na kolejne dni tygodnia serdecznie pozdrawiam,
      mojito.

      22:54/21C/szesc dni/nie mialem glowy do zupy.
    • tangerin 26.05.04, 10:45
      No nie wiem, jak dla mnie wyglada ponuro! moze tylko mniej mroznie, ale i tak
      dalej zimno:((
      Marza mi sie jakies wyspy cieple, bo do cholery, juz nie wytrzymuje.

      Matrioszko, WBK, ale teraz to sie nazywa zachodni wbk, bo swojego czasu fuzja
      byla, wiec to jedno cholerstwo. mam juz nowe konto w innym banku, ze starego w
      jeszcze innym banku tez zrezygnuje, bo mnie wqurzaja(i tak dziwie sie, ze 8 lat
      z nimi wytrzymalam, a moze to juz 10) Prawie awantura wczoraj byla, bo ja bylam
      piekielnie spokojna, wyniosla, zlosliwa, ironiczna, i pania manager szanowna
      doprowadzilam tym do wscieklosci. Pod koniec krzyczala prawie! Dziwne to czasem
      jest. Ja jestem bardzo impulsywna i klac potrafie jak szewc,glos tez mam
      donosny, ale raczej rzadko uzywam tych moich mozliwosci, bo sie klocic nie
      znosze, denerwowac sie nie chce, poza tym lubie miec wszystko pod kontrola w
      takich sytuacjach. No, za karte nie zaplace! I nikt nie potrafi mi powiedziec,
      co sie stalo z moimi pieniedzmi, przeciez na wydruku z lutego sa! A wydruk jest
      z mojego konta! Moge do sadu pojsc, ale qurna po co? I sie uzerac? jescze dzis
      mam kolejna rozmowe, bo wyglada, ze tych pieniedzy do doplaceia to ma byc
      znacznie wiecej, cos podobno poszlo w debet. No, ale tym razem to facet, z
      facetami zawsze latwiej sie dogadac w takich sytuacjach.

      Mar_za, nie mow mi nic o sadach! Tamte babsztyle to trzeba w kosmos kiedys
      wyslac! Raz przerabialam i wiecej nie chce. Powodzenia Ci zycze, cierpliwosci i
      wiary, ze sie uda, bo bedzie ci to potrzebne.

      Te fioletowe kwiatuszki to prawdopodobnie werbena tapiens, biale to albo bakopa
      albo lobelia, ale raczej to pierwsze, co do zoltych, to nie wiem, wiecej
      szczegolow prosze.

      Harry potter, hmm, przeczytalam w jeden zimowy dzien. Po polsku niestety.
      Angielska wersja przylazla do nas zancznie pozniej niz w czercu, a i cena
      dobijala, bo ok 100 zeta. A polska wersje jezykowa to i brat, i siostra, i w
      koncu mama mogli poczytac:). Jescze tylko 2 tomy do konca:). Mysle,ze pani
      Rowling specjalnie tak przeciaga, bo przeciaganie oznacza wiecej kasy. A i
      coraz grubsze kolejne czesci. teraz na ekrany wchodzi kolejna czesc, jak
      obejrze to dam znac.

      Tria nie ogladalam, bo sie nie wyrobilam czasowo w okresie, kiedy byl
      wyswietlany w kinach. Zostalo mi tylko wideo albo dvd. W ogole to mam cholerne
      zaleglosci kinowe:(

      Mojito, te zony prawnikow wydaja sie byc takie uczciwe, moze to na zlosc mezom?
      Tak dla kontrastu?

      no i spadam,
      pozdroofka gorace:)
      --
      :)))
    • matrioszkaa 26.05.04, 12:01
      Hej!
      Tangerin-zazdroszcze mozliwosci glosowych!!! Czasem to pomaga, a ja niestety nie
      mam w swoim repertuarze takich rezerw. Ja to cicha woda i milczek. Ale list
      potrafie napisac; i za karte, ktorej nie chcialam, tylko komus cos sie pomylilo
      oddali mi pieniadze (zawsze tego typu sprawy staram sie rozwiazywac droga
      listowna, ale tego nie w Polsce sie nauczylam).

      Iwona-jak sie ma francuskie tlumaczenie do oryginalu? Sama sie sobie dziwie, ze
      mi sie tak Harry podoba, bo jestem na bakier z tego typu literatura. Ze wzgledow
      ekonomicznych chciazby powinnam w koncu zaczac czytac po rosyjsku.

      Raz znalazlam portfel z zawartoscia, nalezal do uczennicy w szkole prowadzonej
      przez zakonnice, pamietam gdy go oddalam i wyszlam po wysluchaniu podziekowan,
      szkola wstrzasnal wielki pisk szczesliwej posiadaczki oraz wiernych psiapsolek.
      Pisku o takim natezeniu to juz pozniej nigdy nie slyszalam.
      Swoja droga maz ma wiecej szczescia przy tego typu znaleziskach, bo znajduje
      forse luzem. Byc moze to dziedziczne, synek tez znajduje, ostatno wszedl ta
      droga w posiadanie 10 kopiejek, uszczesliwiony powiedzial: no a teraz kupimy
      sobie samochod.

      Mar_za, znow pytanie dociekajace, czy imiona Twoich Piranii koncza sie na -a?

      Martwie sie, ze mlodsza latorosc nie powiedziala jeszcze zadnego slowa po polsku
      moze poza "daj", ale to rownie dobrze moze byc po rosyjsku. Mysle, ze ona cos ma
      mi za zle, albo po prostu zauwazyla, ze nie za bardzo jej sie oplaca uzywac tego
      jezyka, bo slyszy go tylko ode mnie i czasem od brata. Hmm. Zastanawiajace.

      Tora-juz wyniki chyba sa, no i jak poszlo???

      Pozdrowionka
      m.

      deszcz/deszcz/deszcz
    • mar_za 26.05.04, 12:54
      A sroda mila jest:-)
      Zadnych sadow, bankow, urzedow. Szef zaakceptowal dzis moj urlop i w polowie
      lipca sie zmyje na fajne wakacje!!!! Na dwa tygodnie!!! Pewnie gdzies w Polsce,
      bo na zagraniczne budzet nie pozwoli w tym roku. Do tego na dlugi czterodniowy
      czerwcowy weekend (w okolicach Bozego Ciala) wybieram sie nad Biebrze( splyw
      kajakowy, rowery, piwko, ognisko, kupa przyjaciol....) Super!!!!

      Zgadza sie imiona Piranii koncza sie na "a". Mozna strzelac i celowac swoje
      typy. Bede protestowac lub potwierdzac:-)

      Kiedys, gdy bylam jeszcze swieta i chadzalam na pielgrzymki piesze do
      Czestochowy (tak, tak....prosze sie nie smiac:)) to podczas jednej z nich
      zostawilam buty w jakiejs wsi, w ktorej stacjonowalismy. Nowe, kupione tuz
      przed pielgrzymka. Mialam je ubrac dopiero w Czestochowie. Rozumiecie jak mi
      bylo przykro je stracic. Po roku, gdy znow wrocilam w tamto miejsce ktos biegal
      od domu do domu w poszukiwaniu wlasciciela tych butow. Jakas babcia przechowala
      je w swoim domu starannie, potem dokladnie przeegzaminowala, by sprawdzic, czy
      rzeczywiscie naleza do mnie. Do dzis pamietam to zdarzenie. Bo niespodzianka
      byla wtedy nieprzecietna:)
      Mar_za
    • yvona73pol 26.05.04, 15:30
    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 26.05.04, 15:47
      witqm, witam,
      cholerka, wyslalo mi sie bez niczego, taki goly post, nieprzyzwoitosc ;))))
      Mojito, amerykanskie prawnicze zony sa nad wyraz mile, sadze, ze nie potrzebuja
      cudzych pieniedzy, maja mezowe ;))) nie zmienia to faktu, ze sa mile ;))
      Matrioszka, HP po francusku calkiem zgrabny, bys sie wcale nie domyslila, ze
      tlumaczenie; czasami nazwy sa zmienione, zeby wspolgrac z jezykiem, albo cos
      onomatopeicznie (?) nasladowac, lub sens wziety z jakiegos slowka francuskiego,
      cos similar do angielskiego odpowiednika... ja tez nie lubie takiej literatury,
      nawet sie jezylam na poczatku, bo sadzilam, ze to kolejne badziewie, no, ale
      wreszcie ciekawosc zywciezyla - co to za ksiazka, ktora spowodowala,
      ze "komputerowo-telewizyjne dzieci" CZYTAJA ??? no i sie wciagnelam, choc
      przyznaje, ze pierwsza nie porwala mnie tak bardzo, rozwoj wydarzen zaczyna byc
      wciagajacy naprawde pozniej, a najlepiej przy trzeciej - Tange, premiera juz 4
      czerwca :))))
      Trio, wiadomo, w kinach bylo wieeeki temu (ale nie na Sydneyskim zadupiu ;)))))
      tutaj novinka w kinie takim kameralnym, tzw. "ambitnym") polecam stronke
      internetowa, warto zajrzec....
      Mar_za, tu osoba, ktora zgubila tenisowke wykombinowana w pocie czola przez
      mame za czasow komuny, za co dostala nieziemskie lanie (ale po czesci dlatego,
      ze rznela glupa - no, glupio mi sie bylo przyznac, ze nosilam w worku na kapcie
      takie ladne polyskujace kamienie, wraz z kolezanka mialysmy takie niesamowite
      pomysly ;)))) poza tym jestem expertem w dziedzinie gubienia, a zwlaszcza
      rekawiczek i parasoli, liczba owych rzeczy posianych przeze mnie przekracza
      ludzkie pojecie..... mama przyznaje ze od poczatku bylam wybitnie "gubliwym"
      dzieckiem; nawet nie wiecie ile mnie wysilku kosztuje nie gubic rzeczy
      codziennie ;)))) a i tak nie zawsze sie udaje ......
      Gunther, nie tylko ja sie zastanawialam, gdzies przepadl, inni tez, troche lyso
      bylo, bo tak jakbys juz nie mial ochoty z nami gadac :((((
      ale widze ze nie :))))
      co do imion, to niewiele przychodzi mi do glowy, na przyklad Wiktoria,
      Alicja....
      Asiu, jeszcze nie pisalam, ale sie zbiore, jak juz wszystko tu u siebie
      poukladam; a moze faktycznie swoja stronka?? zobaczymy......
      Peter ma sliczna :))))
      wszyscy moi kochani, ktorych nie sposob wymienic jednym tchem - wielkie buzi i
      oddalam sie kuchenno-zarlocznym krokiem, choc przytrzymywana smycza lekkiej
      diety ;))))
      ciao,
      Iwona
    • mojito 27.05.04, 07:23
      Witajcie pogodnie,

      cykady ante portas. Rozlozyly sie obozem na przedmiesciach miasta.
      Nieprzeliczone hordy czerwonookich kochankow oblepily pnie drzew,
      drzwi domow, lampy uliczne i przykryly soba trawniki. Wszedzie slychac
      ich zmyslowe i skutecznie uwodzace wersje piosenek Barry White`a.
      Nie zwracaja na nic i nikogo uwagi. W swoich uniesieniach milosnych
      sa bezwstydne. I nieszkodliwe. Nie zagrazaja ludziom ani zwierzetom.
      Nie niszcza roslinnosci. Po prostu sie tylko intensywnie kochaja...

      Zjedzone w nadmiarze przez psy moga utrudnic im pieskie zycie powodujac
      obstrukcje. Zarloczne zaby sa rowniez ofiarami tej utrudnionej niedogodnosci.
      Koty lubia je noszic zywe w zamknietym pyszczku. Najwidoczniej lubia
      doznania zmyslowych wibracji.

      Maja cykl siedemnastoletni. Wlasnie wynurzyly sie z podziemia. Po nieustannych
      koncertach i konsumpcji swoich zauroczen umra wszystkie przed koncem czerwca.
      Nastepni, czerwonoocy i muzycznie uzdolnieni kochankowie w liczbach
      wykluczajacych policzenie pojawia sie tutaj znowu w 2021 roku.

      I byc moze znowu o nich napisze...:)))))))))).

      Wsluchany w ich namietna uporczywosc pozdrawiam,
      mojito.

      1:23/18C/cztery dni/bez zupy.
    • Gość: ifa IP: 168.224.1.* 27.05.04, 13:46
      Pamietam swoja przygode z cykada,miala miejsce na goracym Cyprze,
      po dwoch latach ciezkiej pracy i braku urlopu na krancu wyczerpania zarowno
      nerwowego jak i fizycznego przyjechalam z ukochanym na goracy Cypr aby zazywac
      szczescia w sloncu,
      wszystko zaczelo sie cudownie,wlasnie tak jak sobie wymarzylam,hotel przy plazy
      z widokiem na cieple Morze Srodziemne,piekna plaza ze zlotym piaskiem,woda przy
      brzegu szmaragdowa,cudowne jedzenie,wirujaca atmosfera wakacji,namietnosci i
      szalenstwa zarazem,rowniez pokoj hotelowy spelnil wszystkie moje
      wymagania,przestronny,czysty,dobra klimtyzacja,ale...ale okazalo sie ze nie
      jestesmy jednymi mieszkancami tego miejsca,bo na balkonie mieszkala sobie cykada
      Cykada jak ja nazwalam Filomenka spiewala glosno i donosnie i w dodatku bez
      przerwy,z poczatku przyjelam to jako egzotyczna czesc naszych egzotycznych
      wakacji,Filomenka spiewala...niemniej przyszla noc,Filomenka spiewala glosniej
      i glosniej..no coz pierwsza noc nie przespana,mozna bylo przezyc,
      noce byly gorace i to chyba jeszcze bardziej rozgrzewala nasza przyjaciolke z
      balkonu,niemniej przyszla nastepna noc i nastapna a Filcia byla glosniejsza i
      glosniejsza a ja coraz mniej cierpliwa,a czar egzotyki znikl zupelnie
      i tak po czwartej nieprzespanej nocy,musialam zaatakowac moja biedna
      przyjaciolka bronia chemiczna,jaka mi wreczono w recepcji hotelu po moich
      skargach!!!
      do dzis ma wyrzuty sumienia ale 2 tygodnie nie przespanych wakacji na
      egzotycznym Cyprze raczej zmienily by je wakacje from hell!! i wszystko przez
      jedna Cykade,
      pamietam jak okolo trzeciej bezsennej nocy mialam wrazenie ze ta cykada jest w
      mojej glowie w samym srodku mozgu!!!!
      gdyby tylko spiewala w dzien lub wybrala sobie inne miejsce....
      no coz....

      pozdrawiam
      ifa

    • tangerin 27.05.04, 14:43
      Ale one maja fajne pyszczki:)))))
      I oczka:)))))
      Tylko cosik wielkie sa.
      Nie jestem pewna, czy chcialabym, aby po mnie sie wspinaly.
      A gryza, wie ktos?
      Lubie owady, wydaja mi sie ciekawe i piekne, ale odkad odkrylam, ze jestem
      uczulona, to wole sie upewnic, czy gryza. To zadna przyjemnosc isc do lekarza z
      reka np, wygladajaca jak balon! I te zastrzyki pozniej...

      A propos owadow, rok temu na wakacjach wlecialo nam cos do pokoju duzego,
      myslalam, ze to jakis wiekszy nietoperz, ale moj spokoj sie ulotnil, jak to cos
      okazalo sie konikiem polnym. Konik polny wielkosci duzej meskiej piesci, dobre
      co? I to ze zwinietymi skrzydelkami. Bo on latal. A moze to rodzaj swierszcza?
      Ucieklysmy z pokoju i poprosilysmy sasiada o pomoc, facet usmiechal sie lekko
      ironiczie az do momentu ujrzenia owada na wlasne oczy. Ale poradzil sobie,
      wyrzucil go na zewnatrz, tylko dziwnie blady byl. A potem sie dowiedzialysmy,
      ze w tej miejscowosci byla wystawa egzotycznych owadow, pewnie im uciekl. A
      moze to byl mutant jakis? Taki swojski:))
      --
      :)))
    • yvona73pol 27.05.04, 15:34
      sliczniutkie.....
      lubie owady - niektore ;))))
      Tange, to nie mogl byc wiekszy nietoperz tylko mniejszy chyba??? chyba ze nie
      widzialas nietoperza, zapraszam do Botanical Garden w Sydney.....
      superowe sa modliszki, ale trzeba uwazac - maja niesamowity reflex i reakcje na
      dotyk ;)))
      Ifa, mialam kroliczka Filomene - czarny maly z uszami jak wiatraki, podbicie
      lapek szare; sprytna bestyjka byla, rozpieszczona jak nieboskie stworzenie,
      ciagle chciala na rece ;))) i glaskac; a jak sie dopominala!! ;)))
      jednak nie chcialabym byc cykada.......
      a kto widzial oiseau-mouche?? zabawna rzecz, ni to mucha, ni ptak, cos
      pomiedzy, wystepuje na poludniu Francji i na Korsyce, gdzie indziej nie
      sprawdzalam ;)))
      caluski,
      Iwona
    • matrioszkaa 27.05.04, 18:03
      Czolko!
      Poszlam spac wczoraj tak pozno, ze mialam przed dylemat-posmarowac sie kremem o
      nazwie: ”Dobroj noczi” czy „Dobroe utro”:-))) A mlodsze dziecko i tak
      stwierdzilo o 6 rano, ze pora wstawac. Zabkuje. Caly piiiiiiie.....y dzien.
      Nadal ewidentnie ignoruje polska mowe, na polskie pytania odpowiada w
      inostrannych jazykach. No, przynajmniej mam dowod, ze rozumie. Koniec o
      dzieciach, bo mi sie kazecie przeniesc do innego watku.

      Bedzie o pracy w Moskwie. O to nie jest trudno. Co tydzien wychodza obfite
      zurnaly z ogloszeniami, niektore wielkosci ksazki telefonicznej. Ogloszenia
      widzi sie w/na sklepach i w srodkach komunikacji publicznej. Np. poszukiwani sa
      konduktorzy do komunikacji nadziemnej (sprzedarz i kontrola biletow), zaplata:
      od 3000 rubli (ok. 100$), podejrzewam, ze to niepelny wymiar godzin, bo za tyle
      nie wynajmie sie tu nawet pokoju. Przejrzalam dzisiaj ogloszenia, hmm, najwiecej
      mozna zarobic, rzecz jasna w agencji/klubie-ponad 3000$. Dziewczeta od lat 18 do
      28 sa brane pod uwage. Robia nawet rejestracje/meldunek, co zdecydowanie ulatwia
      zycie obcokrajowca. Nie wiem, czy znacie te procedury, ale po przyjezdzie do
      Rosji nalezy w ciagu 3 dni sie zameldowac. W przeciwnym razie grozi deportacja.
      Osoby wygladajace na obcokrajowcow/z duzymi bagazami sa obiektem zainteresowania
      milicji, ktorej jest tu pelno (zwlaszcza w metrze). Jesli rejestracja jest np.
      podrobiona (czesty proceder licznych agencji wyspecjalizowanych w tej
      dziedzinie) nieumiejetnie, mozna oczywiscie probowac przekupic milicje, co jest
      raczej kwestia sumy, jaka sie ma do zaoferowania. Ciekawe tutaj zycie, nieprawdaz:-(

      Jutro mam urodziny. Dziesiec lat temu przezylam wielki kryzys tego dnia,
      ciekawam jak poczuje sie jutro? Mozecie w kazdym razie wypic za moje zdrowie i
      powodzenie, bedzie mi milo. Upieke tort, jaki zjedlibyscie najchetniej, gdyby
      mozna bylo wirtualnie?
      Paaaaaaa
      m

    • Gość: ifa IP: 168.224.1.* 27.05.04, 19:01
      tez Filomenke...no widzisz Yvonka to kolejny wspolny mianownik ;-))
      wiesz o czym mowie ;-)....
    • tangerin 27.05.04, 21:47
      Hmmm, Yvette, jesli chodzi o wielkosc netoperkow to bralam pod uwage te, ktore
      czesto wlatywaly mi do recepcji w hotelu, w ktorym pracowalam. Takie myszy na
      skrzydlach:)) Duzych gackow na zywo nie widzialam, pewnie kiedys w zoo, ale nie
      pamietam. No i w filmach przyrodniczych... A do tego Garden na pewno kiedys
      pojde:)))

      Jesli chodzi o Filomenki, to mialysmy z siostra kota o imieniu Filomenek, bo to
      byl on:) Cos to imie popularne jest wsrod zwierzat...

      Matrioszko, pisz o dzieciach:) Swoich nie planuje, przynajmniej na razie, ale
      tak fajnie sie czyta te kawalki:))A ona tylko po rosyjsku odpowiada, czy w
      jakims innym jezyku tez?
      I wszystkiego najlepszego:))))))))))))))))))))))))) Nawet nie pytam, ktore
      to:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Tort poprosze czekoladowy z czekoladowa masa, moj ulubiony:))))Na ktora mam
      przywdziac suknie i obcasy, i pospieszyc na przyjecie?

      A ja dzisiaj znowu poszlam i kupilam kwiatki:(((((
      Tym razem 1 rozowa begonie i fuksje(sztuk 4!).:(((((
      Wczoraj 3 petunie.:(((((
      Przedwczoraj 1 portulake i pomaranczowa begonie:((((

      czesc dam mamie, bo nie mam gdzie postawic. Chyba nadaje sie na oddzial
      zamkniety, jestem schizolem.

      Matrioszko, jak Twoje lobelie? aha, gratuluje palmy, tej wykielkowanej:))

      Swirnieta Mandarynka
      --
      :)))
    • pysiek13 28.05.04, 04:12
      tralalala ...
      witajcie, tylko z tym red nose to tym razem JA :))))

      qrcze ale zimno ... 10 stopni bylo o 6am, Yvona, Kazik i kto tam jeszcze moze
      potwierdzic. ale kolo poludnia ociepli i bedzie okolo 24. my tam zimy nie
      boimy, a co tam, niedlugo i tak ruszam w rejs do cieplejszych krajow ...

      Matrioszka - happy birthday for tommorow, ja zrobie dla Ciebie tiramisu, mam
      dobry ser mascarpone od wlocha, z likieriem kawowym nie problem (moze byc
      Kahlua albo Amaretto)i co zostanie to wypije za Twoje zdrowko :)))) a jak nie
      zostanie to wylize miske ;))))
      Tangerin,
      z robalami podobnie jestem szurnieta, ale nie boje, w AU to nawet cocroaches
      fruwaja i takie tam inne tez ... nie lubie jednak jak mnie gryza bo tez puchne
      i jestem uczulona. moj taras zostawiam na pare miesiecy pod opieka zyczliwych i
      to nawet nie probuje sobie wyobrazic jak bedzie wygladal po przyjezdzie.
      jungle !!! wow ! a ja bede buszowac jak ta Jane, tylko Tarzana mi brak ...
      gdzies sie zawieruszyl, cos nie ten tego ...
      Mojito,
      ale jestes lucky, i forsa znalazla i umierasz z milosci ;))))
      ten Twoj kolega na life support to odebralam troche personalnie :( sugerujesz
      ze pracuje za duzo, eh ? ... wiem, wiem, nabieram powietrza w pluca i juz
      doplywam, widze ten brzeg :)))
      take it easy, nadajesz jak dobry wujek z Ameryki :)))) i jeszcze nam losy
      kupujesz ... qrcze ...

      pozdrawiam wszystkich ale gdzie znikneli wszyscy nowi, i Szopen i Monika i
      jeszce pare na przyklad Tako ?


    • Gość: TRO IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 05:54
      Tang.
      o petuniach: rozneglizowane nawet po poludniu, nigdy nie zgadne czy sa syte i
      leniwie zadowolone czy raczej, szukajac romansu, zapomnialy o dobrym smaku. Czy
      ty naprawde je lubisz?
      Portulaki (?) to inna historia, jakby pora deszczowa na pustyni;
      niecierpki i pelargonie, begonie maja tyle w sobie tresci (substancji),
      szczegolnie te tuberowe.
      A tu wciaz jest zima.
      Co widzisz z balkonu?
    • Gość: TRO IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 06:15
      PS
      O kwiatach, o zimie, o xx-tych urodzinach,
      o urlopie ktorego nie bylo
      i nie bedzie,
      o nocy
      znalazlem nam piosenke (N. Jones):
      "Come away with me in the night
      Come away with me and
      I will write you song"
    • Gość: TRO IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 06:49
      PPS
      O nas ktorych nie znam:
      wyszedlem z forum (pozno sie zrobilo) i gdy wyswietlila mi sie strona domowa
      znalazlem stare wiadomosci
      ktos kogos przesladowal
      mur budowali najemni
      robotnicy
      by zapomniec zapach swoich dzieci.
      W srodku nocy
      balem sie o was i balem sie o mnie
      bo jesli wszystko snem jest,
      to kto posadzil pelargonie na balkonie mandarynki?

      Mojito, napisz krotkie opowiadanie o sobie i o nas moze tez.

      Co do mnie, to wszystko wina mocnego IPA.
    • mojito 28.05.04, 08:36
      Zdrowka Wszystkim zycze,

      Matrioszko,
      happy, happy birthday. Sloneczne, kolorowe i panoramiczne zyczenia
      leca w Twoja strone. Wracajac do domu przysiadlem na moment aby odkurzyc
      swoj stolek w Alma de Cuba. Pierwsza tequila tak aby mna odrobine
      wstrzasnelo a druga za Twoje urodziny i druga polowka za nasze ogolne.
      Moja znajoma mowi, ze lubi mezczyzn ktorzy pamietaja dzien i miesiac
      urodzin nie pamietajac za cholere roku. Matrioszko, ja jestem beztortowy.
      Ale dobrze zaparzonego czaju sie z Toba wirtualnie napije.
      Do czaju bez cukru na odrobine tiramisu skusilbym sie.

      Moj kolega Rosjanin wrocil tydzien temu z Moskwy i powiedzial, ze koszty
      zycia zadziwily go. Te 3000 rublowe ogloszenia nie beda mialy wziecia.
      Faktycznie dobrze platnym zajeciem jest praca agencyjno-uslugowa.
      Rosja w nadmiarze eksportuje dziewczeta w tym przedziale wiekowym wszedzie.
      Jest duze nasycenie zawodowe Rosjankami w Polsce i Europie.
      Pare lat temu wstrzasnely rynkiem uslug w Niemczech. Wprowadzily na
      troche konserwatywny rynek niemiecki marketingowa nowosc.
      Promocyjnie dwie dziewczyny za cene jednej (Niemki). Wywolaly zrozumiale
      oburzenie lokalnych pan takimi chwytami reklamowymi. I zranily je ekonomicznie.
      Ale duza czesc rynku uslugowego zdobyly. Promocje sa dzwignia handlu...

      Mandarynko,
      z podziwem czytam o Twoim kwiatowym balkonie. Sa konkursy na najpiekniejszy
      balkon w miescie?

      Rysiek,
      rzeczywiscie lekko sugeruje. Zwolnij moze troche. Nalezy Ci sie cos od
      zycia no i od mezczyzn :))). Co widzisz na zblizajacym sie brzegu?
      Faktycznie ze zguba szczescie usmiechnelo sie do mnie. Troche wierze, ze
      nasze dzialania zataczaja krag i dotykaja nas. Dwa razy zdarzylo mi sie
      oddac wlascicielowi znaleziona wlasnosc. Byc moze wiec moge cos bezpiecznie
      jeszcze raz zgubic. Ale swiadomie nie bede ryzykowal.

      TRO,
      moze napisze kiedys. Latwiej mi bedzie o sobie. Ale nie dzisiaj.
      Dzisiaj mialem dlugi dzien i wena troche razem ze mna oslabla.

      Dzisiaj w nocy lawki w parku zajete sa przez pary mlodziezy wracajace z
      zabaw szkolnych (prom). Nie rozmawiaja. Chociaz dotyk jest rozmowa.
      Dotykaja sie wiec. I w bezruchu prawie trwaja. Ciszej niz cykady.

      Ide spac. Dobranoc i dzien dobry.
      mojito.

      2:36/19C/trzy dni/nie mialem czasu na zupe.

    • mar_za 28.05.04, 10:25
      Dzien dobry:)
      Matrioszko
      Z okazji urodzin (osiemnastych oczywiscie!!!!)wszystkiego dobrego...Spelnienia
      we wszystkich dziedzinach, ktore sa dla Ciebie wazne:-). Za tort podziekuje, bo
      raz ze dieta, dwa, ze jestem miesozerna istota bardziej niz ciastozerna. Ale
      napic to bym sie i napila za Twoje zdrowie:)

      Mojito
      Reklama dzwignia handlu, ale tez (operujac kategoriami ekonomicznymi) gdzie
      jest odpowiedni popyt pojawia sie natychmiast podaz:)

      Czyzby mezczyzni nie byli czescia zycia? Hmmm....ciekawe:)


      Tanegrin
      Jakiekolwiek proby porownania mojego balkonu z Twoim dalece nie na miejscu:).
      Gdzie mi tam do Ciebie:))) I juz nie bede nawet probowac dorownywac.
      Poprzestane na tym co mam, z uwaga sledzac kreowanie Twojego ogrodu.

      Wczoraj zodzwonila do mnie podekscytowana starsza Pirania przebywajaca na
      wycieczce w gorach, ze u kolezanki z klasy po raz pierwszy pojawil
      sie "period". Nie mial gdzie tylko na wycieczce:)! Wydarzenie ogloszne
      publicznie - wszystkie dziewczeta wydzwanialy natychmiast do mam obwieszczajac
      te nowine! A ja lekko przerazona, ze mi dziecko za chwile dorosnie!Za szybko
      ten czas leci. A zdawalo mi sie, ze taka to ja mloda jestem jeszcze:)

      Pozdrawiam piatkowo....Lekko nastrojona weekendowo usmiecham sie do Panstwa:)
      mar_za
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 28.05.04, 17:50
      Matrioszka tez sie dolaczam do zyczen urodzinowych,Wsjewo Harosziewo w Dniu
      Rorzdienia!
      tak w rytmach spiewajacej Krystyny Jandy ktora wlasnie slucham, dedykuje ci w
      prezencie urodzinowo-wirtualnie-telepatycznie moja ulubiona tejze artystki
      piosenke: "Na zakrecie".....slyszysz....
      teraz fortepian,...."wlasnie widze wlasny wzrok,rowny krok"..."mijaja swiatla
      rozmaitych mozliwosci,a ja jestem prosze Pana na zakrecie".....

      jednoczesnie zycze Ci tylko prostch drog z ewentualnie romantycznymi
      zaulkami,zadnych zakretow,rownego kroku i mozliwosci mozliwosci i raz jeszcze
      mozliwosci....

      wciaz spiewa
      "pora wracac juz spiewaja ziemby...niedlugo bedzie rano..isc do domu przetrzec
      oczy,umyc zeby...nim robotnicy wstana..."
      a teraz piekny flet gra.....

      wszystkigo dobrego
      ifa

      ps tort czekalodowy polany advocatem....smacznego;-)

    • tangerin 28.05.04, 22:25
      Masz @, sprawdz skrzynke:))))
      mam nadzieje, ze mozesz flashowe kartki przegladac:)))

      Juz sie nie moge doczekac tortu czekoladowego, pozwolisz wiec, ze siegne lapka
      po talerzyk:) Mniam, mniam. A teraz toast na Twoja czesc. przepyszny ten
      szampan:) I "sto lat", sorki za falszowanie, ale inaczej nie potrafie:)
      A teraz zamknij oczy, pomysl zyczenie i zdmuchnij swieczke, stojaca dumnie na
      Twoim torcie (troche za daleko stoi, nie widze, jaki to;))
      No dobrze, juz uciekam, zasiedzialam sie, i jeszcze raz "wszystkiego
      najlepszego" moim donosnym glosem Ci zycze.
      Urodzinowe cmokasy i caluski:)))))
      --
      :)))
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 28.05.04, 22:48
      Matrioszka ja rowniez zycze Ci wszystkiego najepszego, samych slonecznych dni,
      duzo hartu i pogody ducha, trzymaj sie cieplutko i zachowaj jakis okruszek
      tortu dla mnie bo widze ze same torto zarloczki sie tu zebraly

      przesylam mnostwo przytulaskow :)))
    • poetal_liryczny 28.05.04, 23:11
      najlepszego zycze rowniez Matrioszka, uzbieralo sie troche tych wspomnien?
      mysle ze juz z gorki czego tez zycze :-)
      TRO klaniam serdecznie widac w tobie poete, czemu wiecej nie piszesz.twoja
      lokalizacja jak najbardziej romantyczna, lekkosc slowa uwodzi z tendencja do
      czarowania Manadrynki.napisz moze ty cos obie wiecej
    • Gość: yvona IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 29.05.04, 00:36
      czyli Hepi Berzdej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! reszta juz dawno
      w @, mam nadzieje, ze dostalas :)))))))
      Iwona
    • mojito 29.05.04, 06:05
      Witajcie absolutnie Wszyscy,

      zaczal sie dlugi weekend. Memorial Day. Potezna migracja ludzi.
      Do rodzin. Za miasto. Nad ocean. Lub do sklepow po zaopatrzenie na grilla.
      Nieoficjalny poczatek lata. Pogoda pozwala tak uwazac.
      Oddalem dzisiaj rosliny w dobre zakonne rece. Dwie. Trzecia poszla na
      przechowanie do sasiadki z lewej strony. Przy okazji zbilem swoja lampe.
      Zdecydowalem interpretowac to jako dobry omen. Pozegnalem sie w delColle.
      Zamykaja jutro w poludnie. Nie wiem co zrobie przez dwa dni. Moze pojde
      na diete?

      Nasz zjednoczony totolotek kumuluje sie pieknie. W sobote do wygrania
      51 milionow. Nasze numery to:
      05 15 19 34 47 PB 07,
      02 08 11 13 38 PB 02,
      11 12 29 36 39 PB 39. Good luck Amigos.

      Jutro kupie nam los na lato. Chyba do konca sierpnia i numery oddam
      wirtualnie w kompetentne rece Tizedik. Bedzie trzymala rece na pulsie.

      Marzena,
      oczywiscie, ze jestesmy czescia zycia. Absolutnie. I ekonomii.
      W tym przypadku popyt (glownie meski) ksztaltuje podaz. Koniunktura w
      przeciwnym kierunku jest slaba. Sadze, ze kobiety sa bardziej wybredne i
      ewentualnie potrzebuja troche dluzszej znajomosci :))).

      Pysiek/Amiga,
      umieranie z milosci dotyczy cykad. Mnie zdarza sie byc oslabionym
      z pozadania lub zauroczenia. Nie smiertelnie. W lecie nie umre.
      Prawie na pewno. Moze kiedys na jesieni wracajac z wakacji.
      W jakim kierunku bedziesz ustawiala swoj kolorowy zagiel?

      Slonecznie weekendowo pozdrawiam,
      mojito.

      00:05/21/dwa dni/bez zupy jednak.
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 29.05.04, 08:17
      zmierzch, ostanie promienie zachodzacego slona, zadowolonie z minionego dnia,
      co prawda narobilam sie po pachy ale, dwa ciasta w lodowce, zeberka w pysznym
      sosie mmmm yum yum, rzadki przysmak bo komu sie chce tyle pitrasic, galaretka z
      golonek mmmmmmmmmm, nalesniki z serkiem i pieczonymi jabluszkami , 3 prania sie
      susza, deck uprzatniety z lisci i wyszorowany, malzonek drzemie w fotelu, corka
      z narzeczonym zajadaja sie ciastem , a ja ogladam migocoace gwiazdy i wsluchuje
      sie w wieczorna cisze :) zycie jest piekne
    • mojito 29.05.04, 08:28
      ...daj spac! Wymieniasz te smakowitosci
      zeberka, zeberka i zeberka i obudzilas mnie.
      Nalezniki tez nie pomagaja w spaniu :)))).
    • tangerin 29.05.04, 09:41
      tez nie spie,
      ale ja sie juz obudzilam!
      od tego gadania o pysznosciach:) I zapachu....
      W sobote rano:( przed osma!
      i nie musze nigdzie isc!
      ide zaraz kwiatki podlac, bo wyglada, ze cieply dzien dzis bedzie. juz jest!
      moze nie doznam szoku termicznego;)


      TRO, surfinie/petunie to nie moje ulubine kwiaty. fakt, sa bezwstydnie nagie,
      egoistyczne, mysla, ze swiat do nich nalezy, wymagaja nieustannej atencji. I
      ciagle wyciagaja reke po wiecej: wode, swiatlo, zarcie. A do roz im przeciez
      daleko! Ale ja zawsze wiem, jak sie maja! Wlasnie przez to swoje
      obnazenie...serce rowniez maja jak na dloni. i od razu widac, czy sczesliwe,
      czy tylko zadowolone, czy tez moze w nieodwracalnie ponurym nastroju. A za
      wlasciwe dbanie potrafia sie odwdzieczyc w sposob bardzo widowiskowy.
      i pewnie nie zdecydowalabym sie na nie, ale ktos mnie o nie poprosil. wiec sa.

      A moje ulubione kwiaty, to stokrotki moi drodzy! i margaretki. I nikt mi nie
      chce wierzyc, jak to mowie;)

      Pysiek, zajelabym sie Twoim tarasem, ale wirtualnie sie nie da. i az ci
      zazdroszcze tego przycinania po powrocie:) Na swoim blakonie zastalabym sahare,
      a nie jungle soczycie zielona, po 2 tygodniach nieobecnosci. Nawadnianie reczne
      mam:(((
      A gdzie sie wybierasz? ktory kontynent? a moze wyspa? a moze od sasa do lasa,
      czyli tu i owdzie:) i jakby nie patrzyl - tam i z powrotem:) have fun!!!!

      Mojito, nie zapominaj o swoich forumowych obowiazkach, wpadnij od czasu do
      czasu na forum i zabaw nas rozmowa:)))
      I pomacaj ode mnie BIg Bena, powiedz, ze wroce. Kiedys tam. i ciderka wypij,
      zaden substytut nie wchodzi w gre. holland park ci daruje, mozesz siedziec w
      pubie, a nie po parkach latac:))

      och, tak sie "podrozniczo" zrobilo:))))a moja walizka niebezpiecznie blisko...
      --
      :)))
    • matrioszkaa 29.05.04, 18:50
      Witajcie!
      Milo miec wirtualnych znajomych-tyle zyczen i nawet kartki (Tangerin-dzieciska
      byly zachwycone!:-) Wzruszona jestem, slowo.
      Dzieki ludziska:-)))
      Pysiek, zmiluj sie; pochlonelas juz cale tiramisu, jesli nie daj kawalek.
      (Ciekawa jestem ile u was kosztuje sprowadzane z Wloch mascarpone?) W koncu
      trafilam tu na odpowiednie biszkopty, bo ostatnim (i pierwszym tutaj) razem to z
      braku takowych sama upieklam; tylko Amaretto zapobiegliwie przywiozlam z soba.
      Wczoraj byl tort, przyznaje sie, niestety kupiony. Szwecki (biszkopt, malinowy
      dzem, bita smietana, polewa marcepanowa). Rosyjskie torty nie smakuja mi
      (kijewski-oj, ten jest dobry, ale jeszcze tu nie spotkalam). Rosjanie maja
      zwyczaj przychodzic z tortem w gosci (wytresowane w przedszkolu dziecko starsze
      spiewa na widok tortu: Happy Birthday, na szczescie nie w sklepie!).
      Mojito, kakoj czaj? Tez pytanie, czarny oczywiscie, wzglednie zielony. Tu oferta
      jest spora i swiatowa. A ja akurat lubie rozne mieszanki ziolowe, owocowe i
      klops-nosi to tutaj podrzedna nazwe: napoj herbaciany i oferta jest, jak na
      razie, niewielka. Gdybyscie widzieli ile to herbatek przywiozlam z ostatniej
      podrozy (musialam nabyc spora torbe w tym celu).
      Urodziny byly 24. W przyszlym roku tez beda 24. I rok temu byly i dwa, i i i
      ......i siedem.

      Dzisiaj bylam na dobroczynnym jedzonku. Azajatyckim. Zdecydowlam sie na
      tajlandzkie. Dobry wybor. Mniam. Australia i NZ tez byly reprezentowane. Winami.
      A potem grillowanie u sasiadow. Moj wklad to zapiekana cukinia faszerowana
      (ser+szynka). I coz ja widze-biale winko z Australii. Leniwe trawienie przy
      muzyczce. Irlandzkiej. Chyba te za luzne spodnie beda jak znalazl. Jak schudne 4
      kilo to Was powiadomie.

      Lobelia malenka zupelnie. Pokladam nadzieje w slonecznikach. Moze z kukurydzy
      ozdobnej tez cos wyrosnie. Groszek pachnaco-pnacy nie pnie sie jak nalezy,
      wiatry zbyt wielkie. Na balkon juz nic nie kupuje. Wczoraj nabylam znowu kwiat
      do domu. Ale tu sie nie hamuje. Mialam psiapsiolke, ktora w jednopokojowym
      mieszkaniu miala 400 kwiatow. Jeszcze mi daleko.

      Donosze, ze coreczka przemowila po polsku. Tuta - co zinterpretowalam
      sytuacyjnie jako „tutaj”. Poza tym ona gawarit pa russki i auf Deutsch. Dzisiaj
      przyszla z wlasnorecznie oderwana okladka ksiazki „Czytam po polsku” (dennej
      zreszta) i smutnym glosem rzekla: „smatri”. Cholera. Na urlop do Polski z nia.

      Rozpisalam sie dzisiaj-in vino veritas, czy jak tam bylo...
      Pa. I milej niedzieli.
      m

    • mojito 30.05.04, 08:01
      Hola Amigos,

      miasto opustoszalo. Wczoraj i przedwczoraj nieprzerwane trzypasmowe
      sznury samochodow przejezdzaly most Franklina nad rzeka Delaware
      i wjezdzaly do stanu New Jersey kierujac sie nad ocean.
      Wyjazd z miasta jest bezplatny. Wjazd kosztuje trzy dolary od samochodu.

      U wejscia do parku gral tesknie saksofon. Muzyk w dredach i wloczkowym
      berecie w kolorach Jamajki ciagnal melodyjnie Summertime.
      Z kazdym wydechem wbijal w cieply wieczor kolorowe nuty lata.
      Pozwalal im sie wznosic na wysokosc koron drzew i gdy zaczynaly opadac
      ozywial je kolejnym wydechem.

      Matrioszko,
      czaj bezzapachowy, czarny i mocny. Bez dodatkow. Zielona nie ten tego.

      Mandarynko,
      jakie pyfko powinienem pic w Londynie? Jakies mocne z kopem polec.
      Ty jestes piwosz wiekszy niz ja.

      Tizedik,
      totolotkowo dzisiaj. Wygralismy trzy dolary. Numer PB (2) nam sie trafil.
      Nie zdaze juz (w poniedzialek swieto) pobrac wygranej. Podzielimy
      lub "zainwestujemy" po moim powrocie do F.
      Kupilem nam los na lato i zagladaj tam od czasu do czasu. Kto wie...
      Nasze numery: 09 12 24 45 47 PB 25.
      Wazne na 25 ciagnien. Od srody (2.06) do 25.08 (sroda). Los zostanie
      przymagnesowany na lodowce i bedzie czekal na nasze szczesliwe losowanie.

      Ide spac. Dobranoc i dzien dobry wszystkim odpowiednio.

      02:00/16C/jeden dzien/juz bez zupy.
    • tizedik 30.05.04, 19:03
      Lubie miasto latem. Puste ulice, cale dla mnie; malo ludzi tam, gdzie zwykle sa
      tlumy. Takie inne, i takie fajne. Odkrywane na nowo.
      A do tego saksofon, to juz pelnia szczescia. Bo saksofon, moi drodzy, to
      wynalazek aniola (diabla?). Rozklada mnie :-)))
      A dzisiaj mialam halas, tlum, pelnie slonca. Bylam w ogrodzie botanicznym i
      teraz bede sadzic na balkonie kwiatki tam kupione. Surfinie.

      Mojito, zaniedbalam swoje obowiazki loteryjne; obiecuje sie poprawic.
      Ale to wina nadmiary pracy, ktora wcale przez wszystkich doceniana nie jest. Do
      zmeczenia dolozylo sie wiec zniechecenie wywolane przez tych, ktorzy do
      kapitalizmu jeszcze nie dorosli i najemnego pracownika maja za nic. Mysle, ze
      to tez wynik gleboko ukrywanych kompleksow, kiedy ten wlasnie pracownik bije
      ich na glowe wyksztalceniem i inteligencja :-) Takze manierami, musze wam
      powiedziec...:-( Bylo niemilo i tak bedzie jeszcze przez pewien czas, bo i
      pracy, i kontaktow wcale nie pozadanych przez ponad miesiac bedzie sporo.

      Ale wyniki losowania sprawdzac bede, obiecuje.
    • tizedik 30.05.04, 19:04
      Matrioszka, spoznione, ale serdeczne :-)))))))))))
      Jak tam twoje sprawy?
      Trzymaj sie!
    • mojito 31.05.04, 08:33
      Hola Amigos,

      dzisiaj odlatuje do Londynu i przylaczam sie wakacyjnie do Unii.
      Dwie noce aklimatyzacji w L. i lot do Niemiec aby sie wakacyjnie
      zmotoryzowac. Byc moze w drodze do kraju zahacze o Wieden i poslucham
      austrackiego gadania.

      Wszystkim Wam zycze kolorowego, slonecznego (niezaleznie od pogody),
      zdrowego i pogodnego lata. Lata z tanczacym sloncem tam gdzie chcecie.
      Lata z duza doza erotyzmu i zmyslowosci. Takiego lata tez sobie zycze.

      Wczoraj zapalilem w kosciele cztery swieczki. Po zapaleniu zostawilem
      dwukropek i miejsce na trzy indywidualne zyczenia dla nas wszystkich.
      Prosze wiec wypelnijcie miejsce sobie sami.

      We ftorek wieczorem mam zamiar siedziec juz na stolku barowym, aklimatyzowac
      sie :)))) i pic nieustajace zdrowie lata, wakacji i nasze.

      Do Filadelfii wroce na poczatku wrzesnia.

      Sayonara wiec na razie,
      mojito.

      2:33/19C/a tam zupa...
    • Gość: Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 31.05.04, 10:59
      zycze bardzo udanych wakacji pelnych erotyzmu, wspanialych zapachow i widokow,
      pozdrow stary kontynent ode mnie, dawno mnie w Wiedniu nie bylo, :)
    • tangerin 31.05.04, 12:31
      Milego kilmatyzowania sie:))))))))))

      Pytales o pifffka londynskie.
      najlepiej to wszystkie Cask ales& Keg bitters:))
      Chyba, ze wolisz Lager np: Fostersa z Oz, Kroenenbourga z francji bodajze.Albo
      Becksa
      moze John Smiths Smooth - owe sensual welcome? To oczywiscie bitter lub tzw
      nitro keg, z doadnym gazem dla zapewnienia "gladkosci" w procesie przechodzenia
      przez gardziolek. Mozesz poprosic o dwuczesciowe nalewanie, tak jak Guinessa,
      podobno lepiej smakuje...
      A moze Theakstons albo Courage Directors, oba cask ales, powstale wg
      tradycyjnych, podobno, metod i receptur. Dispensed from hand pulls on the bar.
      Jesli juz zdecydujesz sie na te, to poczekaj ze dwie minutki,albo dluzej, az
      troche "oklapnie" i popros o dopelnienie do pelna - to dla starych wyjadaczy.;)

      O dobor szklanek nie musze sie martwic, poradzisz sobie:) Chociaz mnie wkurzalo
      nalewanie lagera do tych od bittera i gaz szybciej uciekal:( A, i po jedzeniu
      tlustych rzeczy wytrzyj dokladnie usta:) Tluscz obecny na szklankach z piwem
      powoduje, ze staje sie ono flat tak sobie z powietrza:) I nie boj sie prosic o
      wymiane, jesli piffko wyda ci sie zbyt cloudy, flat, czy co tam jeszcze.
      Powinni z usmiechem wymienic:) Chociaz teraz w wakacje wyszkolonych barmanow
      moze brakowac:(
      Ten repertuar piwny to znam tylko ze S&N pubs, bo tam pracowalam, ale oni i tak
      maja wiekszosc w L.
      I MOjito, pamietaj, ze te barmanki slodkie i zarumienione pracuja za najnizsza
      stawke. Do usmiechu i milej rozmowy dodaj malenkiego tipsa, albo "one for you".
      Bo niestety, S&N reklamuja sie "Servise for sales" i maja hopla na punkcie
      obslugi klienta, ale o pracownikow nie dbaja,(placa najnizsze stawki w calym
      L.) Wcale, ale to wcale nie dbaja. No chyba,ze zaczniesz piac sie po szczeblach
      kariery w gore. Moze cos sie zmienilo, ale watpie. Przejeli cudowny sposob na
      robienie pieniedzy w stylu Rysia Bransona, wlasciciela Virgin atlantic m.in.,
      ale to temat na inny post.

      nie wiem, czy jeszcze doczytasz te bajania piwne, ale jesli lecisz biznesowa,
      to interek powinienes miec:)))

      I baw sie dobrze przez cale wakacje, az do wrzesnia:) Wroc w jednym kawalku!!
      Czekamy na wirtualne kartki pocztowe;))

      Sciskam i rozciagam, hehehe(ostatni text mojej siostrzycy)

      --
      :)))
    • Gość: ifa IP: 168.224.1.* 31.05.04, 13:35
      zapraszam wszystkich na krotki spacer po Dublinie,
      jesli sie uda zrobimy nastepny po okolicach ;-)))))

      tak probnie narazie (trzeba wkleic caly link)

      community.webshots.com/scripts/show.fcgi?
      t=slideshow&ID=147788136&key=PXZtYQ&pos=11

      pozdrawiam
      Ifa

    • Gość: Mar_za IP: *.zapora / 212.160.172.* 31.05.04, 14:56
      Waw, odbylam wirtualny spacer po Dublinie:) w przerwie na kawusie. Solidny i
      wzbudzajacy zaufanie ten Dublin. Lubie tego typu architekture. Chetnie popatrze
      rowniez na okolice. Ifa jesli o mnie chodzi nie krepuj sie i zamieszczaj
      nastepne zaproszenia. Bede spacerowac z przyjemnoscia:)))))
    • poetal_liryczny 31.05.04, 15:44
      Dublin znam w przelocie trzeba przyznac ze ma specyficzna atmosfere. co do
      Guinessa to nie przepadam, byc moze niemieckie piwo przyglusza inne testy.
      Mojito zycze milych wakacji pelnych uroczych odkryc i czego tam sobie zyczych.
      milo nas tu zabawiales pisaniem i mysle ze odezwiesz sie tez z podrozy.moze tez
      pochwalisz sie wreszcie, ze poznales kogos sympatycznego.wakacyjne przygody
      bywaja trwale wierze, gleboko wierze w takie sytuacje.
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 31.05.04, 20:53
      Mojito
      nie wiem czy cie jeszcze zlapie i nie wiem czy robisz sobie wakacje od forum
      takze czy tylko od Filadelfii,w kazym razie takze zycze udanych wakacji
      ale powiem przy okazji ze oniemialam jak napisales ile tego masz!!!!
      3 m-ce wakacji,3 pelne miesiace wakacji...wspominales kiedys o kilku
      tygodniach..ale az 15...fanatastyczna sprawa!!!!

      Mar_za,
      ciesze sie ze zdjecia ci sie podobaly,zrobialam album wczoraj w nocy tak na
      szybko,ale staralam sie wybrac z mojej kolekcji zdjecia ktore oddza atmosfere
      miasta choc troche a jednoczesnie pokaza jak wyglada ;-)
      wrzucanie zdjec okazalo sie latwiejsze niz myslalam,wiec zaladuje wiecej przy
      okazji

      Poeto,
      Guinessa tez kiedys nie lubialam,ale uwierz mi jakbys ze mna poszedl do pubu
      gdzie podaja najlepszego Guinessa w Dublinie,to bys zmienil zdanie,ja tam
      dostalam olsnienia po 2 latach nie picia Guinessa w ogole...
      pianka musi byc gesta tak aby zostawala na ustach i same piwko musi byc
      soczyste,nierozwodnione,i wtedy to jest to!!!!
      niestety to co sprzedaja tu i owdzie pod nazwa Guiness pozostawia wiele czasem
      do zyczenia..

      pozdrawiam bardzo dzis deszczowo

      ps cos sie Aussies ostatnio zamilki,zapracowni lub wlasnie sie szykuja do
      wylotu ;-)

      ifa

    • tangerin 31.05.04, 21:40
      Ifiatko, dzieki za spacer, jakze bylo mi milo:))))W koncu nas zaprosilas! Nie
      zebym Ci wypominala opieszalosc...;))))))))))))))))
      Nie obejrzalam wszak wszystkich atrakcji, bo moj modem sie buntuje:(,
      poskakalam od jednego do drugiego, marzac o calosci.
      Ifa, moge sobie sciagnac te zdjecia na dysk? Latwiej mi bedzie ogladac, a poza
      tym bede mogla wrocic do nich, kiedy dusza zapragnie. prawa autorskie beda
      przestrzagane, obiecuje solennie. Widzisz, jaki to juz smutny los modemowcow,
      ze byle slide show ciezko chodzi...(ledwo chodzi)
      I oczywiscie poprosze o wiecej... Moj znajomy Irlandczyk ciagle namawial mnie
      na wyjazd do Dublina, ale ciagle bylo nie po drodze, sorry Mick:)Obiecalam
      sobie, ze tam dotre, bedzie tak samo, jak z Edynburgiem, do ktorego udalo mi
      sie dotrzec po paru latach, ale jednak! Szkoda tylko, Ifa, ze juz Cie tam nie
      bedzie:( I z kim pojde na Guinessa? A swoja droga, co Cie sprowadzilo do
      Irlandii, przypadek czy swiadome dzialanie?

      Z tym albumem to fajna sprawa:) Pokazalabym Wam moja Szkocje, ale zanim ja to
      zeskanuje, umieszcze na jakims serwerze, to hoo hoo. Qrcze, przydalby sie
      skaner, jak nic, ale niestety, znowu jestem w dole finanasowym, zakup musi
      poczekac na lepsze czasy, ktore niebawem, hope so, nastapia:)))))


      Ps Ifa, a u nas pogoda dzis cudowna:))))Skradlismy Wam nieco slonca;))

      Ps2 Aussies poszli na urlop, wszyscy, jak jeden maz:)

      ASIA, jak badania? daj znac!
      --
      :)))
    • Gość: ifa IP: *.dsl.netsource.ie 31.05.04, 23:48
      Hej Tangerin,
      to moja wina ze nie mozesz nich obejrzec Tan,sorki
      pewnie udalo cie sie obejrzec te ktore pominiejszylam grzecznie jak mnie maz
      poinstruowal,bo mamy byczej wielksoci zdjecia na dysku,ale poniewaz trwalo to
      wieki,tak obrobic w photo edytorze kazde zdjecie po kolei wiec po cichaczu po
      kilku stwierdzialam ze zaladuje je tak jak sa i w sumie wyszlo z jakies 2MB
      mezulek dzis popukal sie po glowie jak mu powiedzialam i znow pointstruwal ze
      aby bylo mozliwe odpalienie ich na modemie to musialabym je zbic do 0.5MB
      najgorsze jest to ze jak sie je zmieniejsza w edytorze to czesto traca ostrosc
      i kontury i to juz nie to samo,no chyba ze sie jest specem a nie takim amatorem
      jak ja
      sorki wielkie Tange i inni ktorzy lacza sie przez modem,
      sciagnij sobie na dysk no pewnie,jesli dasz rade,ale wiesz co mam tez inny
      pomysl napisze do ciebie na skrzynke,
      oprocz tego postaram sie pomniejszyc nastepne aby mogly byc zaladowane takze na
      wolniejszych laczach (spodobala mi sie ta zabawa w albumy webowe dzis juz
      zalozylm drugi taki priv ;-)

      zachecam innyc jesli maja ochote

      Moja Irlandia,Moja Francja,Moj Taras,Moje Kwiaty/Balkon,Moja/Nasza
      Australia,Moja Warszawa,Moja Moskwa,Moja Dzialka,Moja ALtanka,Moje bary-upss
      tego mialo nie byc ;-))) itp...

      pozdrawiam
      ifa - milosnik fotografii ;-)
    • Gość: mojito IP: *.dsl.pipex.com 01.06.04, 15:15
      Witajcie wirtualnie slonecznie ale w realu deszczowo,

      to przeciez Londyn deszczem zaplakany. W F. tez lalo przy wylocie.
      Sloneczna pogoda przenosi sie do Polski :)))).
      Mimo deszczu w F. usmiech losu a wlasciwie Pani odprawiajacej.
      Podniesiono mi klase lotu o pol. BA ma cos takiego jak World Traveller Plus.
      Zdecydowanie wiecej miejsca do siedzenia/prawie lezenia i szklany
      kieliszek do wina zamiast plastykowego. Mila roznica :))).

      Asienko,
      dzieki. Stary Kontynent zaczynam od Ciebie pozdrawiac dzisiaj wieczorem.
      Z Wiedniem zobacze w Niemczech. Moze tak moze nie. Byc moze popedze do
      kraju z tesknoty najpierw.

      Poeto,
      dzieki rowniez. Lato sprzyja erotyce i pochodnym :)))).

      Mandarynko (slodka),
      dzieki za profesjonalne wsparcie piwne. Podziwiam. Moja wiedza piwna
      jest bardzo elementarna. Dzisiaj wieczorem zaczne sie podciagac.
      Zaczne od Cask & Company. Jadac z lotniska kierowca pokazal mi najstarszy
      browar w L. Chyba 150 i cos lat. Ale dodal, ze piwa inne bywaja lepsze.
      O barmanach i barmankach szczegolnie nie zapominam nigdy.
      Fakt, ze na calym swiecie pracuja za minimum i zyja glownie z tips.
      Czy wiesz skad pochodzi slowo tip? ze sredniowiecza gdy zostawialo sie troche
      drobnych aby zwrocic uwage kelnera. To Insure Promptness. Wowczas ludzie
      tez byli niecierpliwi.

      Ifa,
      podziwialem Twoj Dublin. Masz zaciecie fotograficzne to fakt.
      Teraz wiem, ze dotknieta jestes bakcylem fotografii.
      Moj odpoczynek jest od Filadelfii i pracy. Na forum bede zagladal.
      Dzieki za zyczenia. Do Sz. powinienem dotrzec pod koniec tygodnia.
      Zaczyna sie robic tam juz ladna pogoda :)))).

      Ide spac poniewaz sie kiwam. Spanie w samolocie bylo cienkie.
      Po 23;00 jestem umowiony ze znajomymi na pyfko. Zrobie sciage z postu
      Mandarynki.

      Slonecznie pozdrowionka mimo londynskiego deszczu,
      mojito.

      13:13/chyba kilkanascie C.
    • Gość: kangur IP: *.bpb.bigpond.com 02.06.04, 08:37
      dawno nic nic nie pisalem mimo,ze zagladalem dosc czesto od mojego powrotu z
      Polski a szczegolnie ze Sz.Bywajac wszedzie tam gdzie rekomendowales(ucha
      wspaniala,reszta na Ladodze tez) wlasnie w Dublinie sie zaczelo!I dlatego tak
      malo czasu mam na aktywnosc w tym watku.Cos pieknego ale z tego tez powodu juz
      nie bardzo przystaje do tego tutaj klubu, duzo by pisac.Jurek juz nie jest
      chefem w Avanti,podkupili go do nowego hotelu/restauracji typowo
      wloskiej,nowootworzonej(nie pamietam nazwy)niedaleko budynku TV Szczecin,
      napewno sie ucieszy jak go odwiedzisz.Zycze milego pobytu i uwazaj na
      szczecinianki,wykup polise na uszkodzenie kregow szyjnych.Pzdr wszystkich
      forumowiczow i jak zwykle specjalnie szefowa.CU
    • poetal_liryczny 02.06.04, 09:49
      co ja tu widze: Kangur nawet sie odezwal zeby wspierac w wojazach ziomka. no
      Mojito powodzenia w podrozy.
      mysle sobie tez ze z powodu wakacji Mojito ktory wlasciwie najwiecej tu pisuje
      nie bedzie przerwy na watku i dziewczyny beda pisac jak zwykle, co nie ?no i
      bedac przy temacie dziewczyn,taka refleksja: milosc dojrzala jest urocza :-)
    • Gość: Asai IP: *.akl.callplus.net.nz 02.06.04, 11:02
      Kangur rane kope lat,, jak to cos sie zaczelo i tu juz nie przystajesz? Zamiast
      nam opowiedziec co jak i gdzie sie zaczelo i jak idzie to Ty wszystko w
      tajemnicy przed nami trzymasz, ojjj nie ladnie

      Nie badz taki skryty uchyl rabka tajemnicy cobysmy mogli sie razem z Toba
      cieszyc :))

      pozdrawiam cieplutko
    • Gość: mojito IP: *.dsl.pipex.com 02.06.04, 14:57
      Zdrowka Wszystkim i slonca,

      ze wstydem przyznam, ze po przygotowaniach piwnych teoretycznych (pomoc
      Mandarynkowa) wypilem tylko jedno piwo japonskie (!) w chinskiej restauracji.
      Wieczorem krolowala cuba libra i caipirinha w Tiger/Tiger. Klub gwarno
      zatloczony. Dwupoziomowy. Zamykany wczesnie o 3;00 nad ranem.
      Dobrze aby zjesc pozny , bardzo pozny obiad w chinskiej dzielnicy.
      Zamykali restauracje o 4:00 i zmuszony bylem wrocic do hotelu :((((.

      Czesc Kangur,
      Dublin niestety omine. Jutro Frankfurt. O nowej restauracji/hotelu kolo
      budynku Radia i TV slyszalem. Odwiedze. Za Ladoga zatesknilem.
      Za Szczeciniankami bede odwracal sie calym cialem aby nie uszkodzic
      kregow szyjnych. Dzieki za przypomnienie :)))). Moze tez nabiore wody w usta
      jak Ty :)))).

      Asienko,
      buzka lekko jeszcze alkoholowa.

      Poeto,
      dzieki. Milosc miloscia ale zauroczenie jest w kazdym wieku mile widziane.

      Pozdrowionka sloneczne,
      mojito.

      13:56/slonecznie/zupa won ton.
    • Gość: kangur IP: *.bpb.bigpond.com 02.06.04, 15:18
      Ten przybytek mialem na mysli,tam sie zaczelo,ale ubezpieczenie od wszelakich
      przypadkow sercowych polecam.Powodzenia.Pozatym jest cos nowego w starym
      Balatonie,b.ladnie zrobiona knajpa i fajne zarcie.Powodzenia.
      Asiu!moze na specjalne zyczenie cos puszcze ale w przyszlym tygodniu,milego
      weekendu,pzdr.
    • Gość: mojito IP: *.dsl.pipex.com 02.06.04, 15:36
      Yo! Kangur,
      o tym Dublinie juz wspminalismy z Ifa. Tam trzeba uwazac.
      Schody sa strome tez. Dawny Balaton sprobuje. Tam w zeszlym roku nie bylem.
      Na sprawy sercowe znam dobrego kardiologa w Sz. Mam nadzieje
      nie odwiedzac go oficjalnie.
      Dublin ma wygodny bar. Dwuczesciowy. Chyba nie zamalowali wydrapanego
      inicjalu :)))). Z niepokojem sprawdze.
      Lece pod londynskie Eye. Dzisiaj moze piwo a moze jednak caipirinha.
      Wczorajsze/dzisiejsze barmanki mieszaly ja super wkladajac w to usmiech,
      serce i kruszony lod.
      Zdrowko,
      mojito.

      P.S. Wrazen swoich nie trzymaj. Pusc je. :)))).
      m.
    • tangerin 03.06.04, 02:38
      Yo, kochani, podciagam do gory watek, zeby nie zaginal po drodze:)
      I dobranoc mowie, bo spac sie czolgam.
      ziew, ziew...
      przeczytam jutro, przy porannej kawie...ziew kolejny, rozdzierajacy;)
      Morf juz mi skrzeczy za uchem...

      --
      :)))
    • tangerin 03.06.04, 02:45
      1500 post nalezzy do mnie:)))
      Zieeew, ziew.
      dooobronoc...
      --
      Sygnaturka sie zbuntowala i zrobila sobie wakacje...
    • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 03.06.04, 05:11
      Czesc, nigdzie nie zniknalem jestem i czytam co sie dzieje. Moze nie codziennie
      ale czesto.