Gazeta.pl   Forum   Praca   Praca   moje doswiadczenia z mobbingiem - dluuuugie

Komentarze do artykułu

Mobbing - udowodnij i wygraj

Polskie prawo wciąż nie stoi po stronie poszkodowanego. Szykanowana w miejscu pracy osoba sama musi udowodnić, że doświadczyła mobbingu.

moje doswiadczenia z mobbingiem - dluuuugie

Autor: Gość: zzz IP: *.dsl.hol.gr 16.03.10, 12:38
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
zostalam zatrudniona w bardzo elitarnej, choc niewielkiej firmie.
szef byl milym i zyczliwym czlowiekiem, lubil mnie, zawsze chetny do
pomocy, nigdy nie podniosl na mnie glosu. rzadko jednak bywal w
firmie z racji wyjazdow, spotkan itd, a jak juz bywal to zamykal sie
w swoim biurze zakopany po uszy w pracy. szef-widmo i tyle.

ja bylam w biurze z moja przelozona. pani 40-letnia z ogrooomnym
celulitowym d*pskiem i cycami, twarza potradzikowa z zawsze gruba
tapeta makijazu, krzywymi zebami, nieswiezym oddechem, kobieta malo
inteligentna i malo obeznana w swiecie, bez studiow, wolno myslaca,
z przerosnietym 'ego', bez wlasnego zdania na jakiekolwiek tematy
polityczne, filozoficzne czy inne, ale za to z charyzma i wiedza
komu trzeba wejsc w d*pe, a komu nie warto.

od pierwszego dnia mojej pracy pani byla przemila, zawsze
usmiechnieta, zyczliwa, no cud miod po prostu. kiedy miala chwile
wolna od pracy rozmawialysmy na przerozne tematy. taka mila osoba,
oczywiscie ze opowiadalam jej duzo o sobie, o swojej rodzinie, o
przemysleniach, o problemach. pytalam o rady jako starsza kolezanke.
ona rady chetnie dawala, poza tym duzo mowila o pracownikach firmy -
duzo negatywnych rzeczy. zdradzila mi brzydkie sekrety szefa (np ze
niby zatrudnil mnie zeby dawac d*upy klientom firmy, ha!),
powiedziala mi w tajemnicy co inni mowia o mnie (oczywiscie byly to
same zle rzeczy), obmawiala inne osoby gdy bylysmy same. po prostu
od poczatku zaczela mnie ustawiac kontra z reszta firmy - nie
pozwolila mi nawet zamienic kilku slow z innymi - jak tylko widziala
ze z kims rozmawiam, mowila, ze przeciez to szuja i nie warto, jak
moge tracic czas na rozmowe? i pokazywala tu swoje niezadowolenie i
lekka 'obraze'. no a ja co mialam robic? znajomosc szui nad
znajomosc mojej nowej "przyjaciolki"? no przeciez nie. z czasem moje
relacje z pozostalymi pracownikami ograniczyly sie do porannego i
wieczormego "czesc". oni sami nie kwapili sie zeby wejsc ze mna w
blizsze relacje. po czasie nawet jak ja chcialam zamienic slowo czy
dwa np w kuchni gdzie nie widzi przelozona, widzialam z ich strony
niechec. po prostu stronili ode mnie, a ja nie moglam zrozumiec
czemu. przeciez nigdy nie dalam im do zrozumienia co moge o nich
myslec, przeciez nigdy nawet nie mielismy jakiejs dluzszej powaznej
rozmowy zeby sie blizej poznac! po jakims czasie zaczelam czuc sie
odizolowana od reszty firmy, zaczelo to byc na zasadzie ja, moja
przelozona i pozostali.

od pierwszego dnia w firmie przelozona nie dawala mi zadnej pracy do
wykonania. pierwsze dwa miesiace przesiedzialam serfujac internet i
rozmawiajac z moja nowa "przyjaciolka". po dwoch miesiacach, widzac
ze nic nie robie, sam szef zaczal dawac mi zadania. no i zaczelam
sie pytac przelozonej jak te zadania wykonywac, zeby zminimalizowac
ewentualne bledy. oczywiscie ze zawsze mi mowila jak sie za to
zabrac. w ten i ten sposob wylacznie - nie inaczej. sluchalam
polecen i wykonywalam najdokladniej jak moglam. wszystko jak mowi
przelozona. w 120 procentach. nawet jak jedna i ta sama rzecz raz
wykonalo sie wylacznie w ten sposob, a innym razem wylacznie w
tamten, nigdy nie pytalam 'dlaczego'? tak wygladala sytuacja przez
kolejne 4-5 miesiecy - zupelne poddanstwo.

po tym w sumie juz polrocznym okresie zaczelam czuc potrzebe
wykonywania pracy SAMEJ, bez czuwajacej mi nad glowa niani-
przyjaciolki, no bo ilez to mozna. prosze nie zapominac, ze nadal
bylysmy w bardzo dobrych przyjacielskich relacjach - rozmowy,
ploteczki itd. ale tu pojawil sie problem z ta moja samodzielnoscia -
jak tylko cos robilam sama, nawet rzecz ktora wspolnie robilysmy
juz z 10 razy, prawie zawsze znaleziony zostal szczegol, szczegolik,
ktory mogl byc wykonany lepiej - powinnam sie byla spytac
przelozonej, bo moge zaszkodzic firmie dzialajac tak na wlasna reke
bez doswiadczenia. wszystko to sluchalam z usmiechem, mowiac ze
przepraszam, nastepnym razem zrobie to lepiej i sie spytam.

i tak w kolko - robilam "bledy", ktore w wykonaniu szefowej nie byly
oczywiscie bledami (ale wtedy tego nie zauwazalam), bylam
krytykowana, z usmiechem mowilam przepraszam, staralam sie jeszcze
bardziej niz dotad, ale ciagle jakies "bledy" wychodzily ...
zaczelam sie obwiniac sama, ze jaka to ze mnie profesjonalistka, ze
nie wykonuje pracy jak nalezy .. staralam sie az do zwariowania, ale
znowu to samo wychodzilo - bledy, krytyka, starania z mojej strony,
obwinianie samej siebie .. zaczelam tracic pewnosc siebie, zaczelam
myslec o sobie w najgorszych kategoriach, pogubilam sie w tym
wszystkim, - balam sie zadzwonic do klienta, bo zawsze cos bedzie
nie tak, bo przeciez mam problem, bo przeciez sobie nie poradze w
rozmowie (!). no myslalam ze po prostu zwariuje :( no i tak w sumie
zlecialo juz 9 miesiecy pracy w tej firmie.

po tym czasie dostalam olsnienia i przejrzalam na oczy. zauwazylam,
ze sama przelozona jest malo profesjonalna w swojej pracy, ze sama
robi mase bledow, jednak wszystkie je sprytnie ukrywa. zaczelam ja
pytac bezposrednio - dlaczego to robimy tak, chociaz poprzednim
razem robilismy inaczej? dlaczego tu napisalas tak, chociaz powinno
sie napisac w inny sposob? dlaczego to, dlaczego tamto? pytalam w
grzeczny sposob. nigdy nie podnioslam glosu. chcialam po prostu
wiedziec, zeby byc bardziej niezalezna w pracy, nie mialam na mysli
bycia zlosliwa. no i wtedy zauwazylam, jak malo rzeczy przelozona
wie na temat pracy .. jak malo rozumie i jak malo jest w stanie
przekazac ..

wtedy (10-ty m-c) przelozona przestala sie do mnie odzywac. nasza
przyjazn zostala zerwana, a ja nie moglam zrozumiec w czym jestem
winna??? po katach rozmawiala i "chichala" sie z innymi, a jak
podchodzilam, rozmowy cichly i wszyscy sie rozchodzili. gdy inni
pracownicy wchodzili do naszego biura, rzadko kiedy mowili mi czesc
czy dzien dobry - czulam sie jak powietrze, ktorego nikt nie
zauwaza. coraz czesciej inni pracownicy byli zlosliwi wobec mnie -
odzywali sie "z gory" gdy bylismy sami, w obecnosci szefa byli
jednak przemili i zawsze usmiechnieci. a przelozona? nadal sie nie
odzywala. wiele zadan wykonywalam sama, i wiele z tego bylo nawet
lepiej wykonanych niz by je wykonala przelozona. nigdy za nic nie
pochwalila. jedynie ganila za najmniejszy blad (ktory i ona
poplenila nieraz) i byla w stanie zadzwonic do mnie z rana i przez
40 minut wrzeszczec na mnie, ze sie nie nadaje do tej pracy i
powinnam poszukac innej, ze firma traci przeze mnie pieniadze, ze to
ze tamto .. itd .. innym razem wysylala emaile do szefa z informacja
o "bledach", ktorych wlasnie sie dopuscilam.

powiem Wam, ze myslalam ze zwariuje. mialam problemy z koncentracja,
codzienne okropne bole glowy, problemy ze spaniem, z jedzeniem,
problemy w relacjach z innymi osobami - rodzina, przyjaciolmi,
znajomymi ..

pytacie czemu nie odeszlam z pracy? bo praca jako taka podobala mi
sie baaaardzo.

i teraz final.. (15-ty m-c) odwazylam sie powiedziec przelozonej o
jednym bledzie, ktory wlasnie co zrobila. powiedzialam to wprost, bo
widac czarno na bialym, ze to blad, ktory w czasie wyjdzie i
faktycznie firma moze miec z tym problem. nie chcialam nikogo
pograzyc, po prostu chcialam w czasie naprawic to co trzeba.
przelozona jak zawsze stara sie w ten czy inny sposob znalezc
wymowke, ze to nie blad, to przeciez blablabla... tym razem
przyparlam jednak do muru i nie bylo dla niej odwrotu - przyznala
sie PIERWSZY RAZ ze faktycznie popelnila blad. musialo to ja duuuuzo
kosztowac jak teraz o tym mysle hehehehe.

dwa dni pozniej szefa pomocnik wzywa mnie do siebie do biura mowiac,
ze mnie zwalniaja. powod? "nie pasuje do obrazka firmy" - atmosfera
w firmie fantastyczna, relacje miedzy pracownikami znakomite, kazdy
ma o mnie najlepsze zdanie, przelozona jak najbardziej .. tyle ze ja
sie w to nie wpisuje ..

i co czlowiek moze
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.