W Polsce w fabrykach motoryzacyjnych główny problem stanowią wcale nie
szwagrowie prezesa (oni dostają tłumaczenia i najlepsze fuchy ale są chociaż
spokojni). Najgorsi są tacy ludzie jak Spec, którzy pracują kilka lat na taśmie
np na kontroli jakości (dla niewtajemniczonych to jest stanowisko robotnika,
który pracuje już jakiś czas więc wie, jak powinien wyglądać porządnie zrobiony
element np karoserii), więc mają się za specjalistów i uważają, że wszystko
wiedzą najlepiej. Problem jest, bo okropnie psują atmosferę w pracy. Nie dość,
że tyranizują pracowników fizycznych młodszych od siebie, podbijają normy,
donoszą, to jeszcze wyżywając się na wykształconych początkujących pracownikach,
zniechęcają ich do dalszej pracy, kształcenia i awansu. Od nich codziennie
młodzi pracownicy po studiach dostają po głowie za samo wykształcenie. Tekstów
już nie muszę przytaczać, go Spec je chyba wszystkie rzucił (w skrócie: te
magistry i inżyniery to nic nie umiOM , by sie do pracy wzieli). Spece zawsze
tracą robotę po przepracowaniu kilku lat, bo tak zaczynają hulać, że czasami
wręcz uniemożliwiają pracę zespołu) i potem mają okropne problemy z jej
znalezieniem, bo w branży ten typ jest doskonale znany.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.