Gazeta.pl   Forum   Praca   Praca   Nie da się przystawić jednej kalki

Nie da się przystawić jednej kalki

Autor: paolo74 12.03.10, 20:24
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
W zależności od struktury własnościowej i wielkości firmy są na ogół inne zwyczaje. Nie da się przystawić jednej miary do każdej firmy, ale można stworzyć kilka schematów charakterystycznych dla rodzajów firm.

W firmie małej najpierw zatrudnia się najbliższą rodzinę, potem dalszą, znajomych itd... Bardzo często taka polityka ma opłakane skutki, bo rozkazywanie szwagrom, teściowi, kolegom wymaga twardego charakteru.

W firmach większych kadrówkę także robi się po znajomościach i po rodzinie, ale nie chodzi tu o zatrudnianie własnych znajomych, tylko o zatrudnianie znajomych znajomego, kogoś z jego rodziny itd...
Takie zjawisko występuje masowo w relacjach firma klient. Zatrudnienie kogoś z rodziny, znajomego jest bardzo często przysługą jakiej nie odmawia się dobremu klientowi, nawet jeśli na rynku są dostępni pracownicy o lepszych bądź porównywalnych kwalifikacjach gotowi pracować za mniejsze pieniądze. To samo dotyczy małego biznesu i tego dużego. Im firma większa tym takich zależności więcej. Dopóki w firmie jest jeden właściciel, lub przynajmniej główny udziałowiec, który jednocześnie prowadzi firmę i podejmuje decyzje kadrowe mając jasno zdefiniowany interes własny utożsamiany z interesem firmy sytuacja nie jest najgorsza. Nawet jeśli zatrudnię syna mojego dobrego klienta i zapłacę mu dwa razy tyle niż warta jest jego praca, to ten stan będzie trwał tylko do momentu dopóki dobry klient będzie dobrym klientem. To działa z resztą w obie strony. Wiadomo, zapłacę za towar 5% drożej wiedząc, że w firmie dostawcy pracuje mój syn na przyzwoitym stanowisku, ale taki nepotyzm jest przeliczalny, musi się opłacać.
Patologia pełną gębą zaczyna się wtedy gdy o polityce kadrowej decydują zarządy, managmenty, ludzie wynajęci a właścicielem są mityczni akcjonariusze. Tam neopotyzm kwitnie na całego jak w administracji, tylko za większe pieniądze. Gdy płaci się nie swoimi pieniędzmi zatrudnia się po znajomości, w zamian za przysługi, bardzo często w formie łapówek. Większość polityków, która po odejściu z ministerialnych funkcji trafia do jakiejś korporacji na stanowisko dyrektora ds. różnych, lub prezesa (tytularnego) powinna być od razu brana za dupę przez CBA, bo najczęściej jest to forma łapówy za załatwienie czegoś danej korporacji. Np. prawnicy z ministerstwa, którzy negocjowali umowy z dzierżawcami autostrad na sto procent pracują teraz albo w firmach zarabiających kokosy na państwowych autostradach, albo w obsługujących ich kancelariach prawniczych za duże pieniądze. Jakoś nikogo nie dziwi, że politycy, którzy nigdy w życiu nie pracowali w prywatnej firmie po dwóch latach na ministerialnym stołku zostają dyrektorami w prywatnych spółkach. Czasem robi się to na bezczela jak u Zasady, czy w PKO SA, czasem subtelniej poprzez zależną lub zaprzyjaźnioną firmę.

Ponieważ taka korporacja - moloch musi jednak coś zarabiać ktoś musi coś tam robić. Nie jest więc tak, że wszyscy pracują tam po znajomości. W każdej korporacji jest grupa wołów roboczych przyjętych z rynku pracy, którzy za gówniane pieniądze tyrają za pięciu, żeby interes jakoś się kręcił. Najlepszy przykład to TPSA, gdzie wywalono 2500 ludzi z obsługi klienta, żeby zatrudnić kilkudziesięciu managerów. To samo dzieje się np. na poczcie, która ma ciągle kłopoty i coraz gorszą jakość obsługi klienta. Skurwione media skorumpowane wykupywanymi reklamami przedstawiają z resztą te kłopoty jako skutek "roszczeniowej" postawy pracowników z okienka, listonoszy i innych niewolników, którzy buntują się i nie chcą tyrać po 11 godzin dziennie za 1400 PLN miesięcznie. Ale nie ma innego wyjścia skoro muszą wyżywić armię darmozjadów z pięciocyfrowymi wypłatami i całą armię spółeczek pasożytów świadczących najróżniejsze usługi od kserowania dokumentów (tak tak) po reklamę itd... Tu dochodzimy do trzeciego segmentu, rynek pracy. Otóż na rynek pracy trafiają przede wszystkim śmieciowe oferty, praca gówniana, źle opłacana bez perspektyw. Nie dziw się, że za 1500 PLN chcą być zarabiał dla pracodawcy 10 razy więcej. Pracujesz nie tylko na swoją pensję, ZUS i zysk twojej firmy, pracujesz na zgraję darmozjadów krewnych i znajomych królika.
Są jeszcze cechy zwane korporacjami zawodowymi. Jest ich cała masa. Te najsłynniejsze to prawnicze, ale nie jedyne, w formie zamkniętych środowisk działają nie tylko kancelarie prawne, czy notariusze, podobnie działają zakłady pogrzebowe, geodeci, aktorzy (choć tam teoretycznie dostęp do zawodu jest otwarty), biegli rewidenci, taksówkarze, aptekarze, administracja centralna (celnicy, urzędnicy skarbowi) itp...

To nieprawda, że kwalifikacje nie mają znaczenia, mają ale w ramach układów.




-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --
Neoliberalna wolność to m.in. prawo posiadania niewolników
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.