Protekcja istnieja wszędzie.
To patologia z którą trzeba walczyć!
USA- instytucja państwowa. Średnie pieniądze, ale świetne ubezpieczenia,
właściwie pewna praca.
Ja jestem powiedzmy na średnim stołku. Pojawia się wyższy stołek. Pozycja
"wystawiona" na zewnątrz, zgłasza się 60-ciu kandydatów.
56 odrzuconych z miejsca, bierze się pod uwagę tylko czterech "wewnętrznych",
tzn. już pracujących w instytucji- ja jestem jednym z nich.
Dlugo, dlugo nic, zadnych wiesci o dacie rozmowy kwalifikacyjnej. I nagle
dowiaduje sie, ze stanowisko zostało przyznane jednej z tych czterech osób bez
zadnego interview!!! Tłumaczenia szefa Human Resources mętne i nieprzekonujące:
"On nie podjął decyzji, ale stoi za swoim pracownikiem który podjął
decyzję....bla, bla, bla...."
W poł godziny ustnie obalam jego argumenty, straszę sądem i płaceniem
odszkodowania dla wszystkich trzech kandydatów pozbawionych szans na uczciwą
rekrutację. W domu piszę skargę którą muszę chcę zanieść nazajutrz do związków
zawodowych.
Nie muszę!- Odwołali decyzję, będzie rekrutacja.
Prywatnymi kanałami dowiaduję się, że pracownica Human Resources, która
próbowała zrobić przysługę znajomkowi jest Murzynką z awansu, bez wykształcenia
w kierunku kadrowym, a poprzednio pracowała jako fryzjerka!
Bez komentarza.
P.S.
Rozmowa kwalifikacyjna niedługo, ale kiepsko widzę swoje szanse.....
:)