Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bibliotekarski dramat

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 12:26
    A ja doceniam pracę bibliotekarzy i bibliotek.
    Jedynie czego nie lubie to za małej nowoczesności w państwowych placówkach.
    Sam studiuje w WSB w Toruniu i biblioteka ta jest w pełni zinformatyzowane +
    co roku zasypywana nowymi książkami z dziedzin które oferuje ta uczelnia.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Kinga IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.10, 17:32
      Ciekawy wywiad i anegdoty.
      Zawsze mnie zastanawiało, skąd biorą sie chętni na bibliotekarstwo. Troche
      zrozumiałam, ale nadal nie moge sobie wyobrazić dlaczego, bibliotekarstwo to
      dział studiów wyższych. Ciekawe czy np w Europie zachodniej tez tak jest.
    • Gość: oxy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 18:07
      Owszem w Europie Zachodniej bibliotekoznawstwo również "się studiuje",
      określając je mianem library science na przykład. I nie jest to tylko wiedza o
      tym, jak układać książki :) Najbardziej przydała mi się umiejętność szybkiego
      wyszukiwania informacji. W ogóle umiejętność docierania do informacji,wiedzy o
      tym, gdzie co mogę znaleźć, tworzenia abstraktów, szybkiego "przelatywania" po
      słowach kluczowych. Czyli między innymi wiedzy o tym, o czym jest dana
      publikacja, bez czytania jej.
    • koza_polska 09.04.10, 12:29
      może prawie zniknie.
    • Gość: Lukasz z UK IP: *.pres.cable.virginmedia.com 19.04.10, 19:46
      A na moim uniwersytecie nie ma W OGOLE bibliotekarzy :)
      100% ksiazek jest "opaskowana" elektronicznie i zarowno jej wypozyczenie jak oddawanie odbywa sie bez udzialu ludzi.

      By wypozyczyc: skanuje na specjalnym stanowisku swoja legitymacje studencja, a potem przykladam do czytnika (taki bezdotykowy radiowy) ksiazke ktora chce wypozyczyc.

      Dzieki temu moge z nia wyjsc z biblioteki przez specjalne elektroniczne bramki, ktore nie otwrza sie jesli jej nie wypozyczyles. [ochorniarz i alarm pilnuje]

      A zeby oddac: skanujesz legitymacje i wsuwasz ksiazke na specjalna "tasme" i maszyna drukuje ci paragon ze ja oddales :)

      Bibliotekarze sa skazani na porazke! Banda leni


    • Gość: mdg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 21:14
      Żebyś mógł wypożyczyć książkę, nawet w taki sposób, ktoś ją musi opracować,
      nadać sygnatury, wprowadzić do sytemu, "opaskować"... Tym właśnie się zajmują te
      lenie. Wypożyczanie to tylko część pracy bibliotekarza. To że ich nie widzisz
      nie znaczy, że ich nie ma. Panie pracujący...
    • Gość: Bukwa IP: 81.26.13.* 20.04.10, 07:49
      Naprawdę jesteś takim ogranicznikiem, że nie wpadłeś na to, iż ktoś te książki
      musi opracować i wprowadzić do systemu? Co ty studiujesz? Łopatologię stosowaną
      czy kafelkarstwo szybkościowe?
    • Gość: hej ho hej ho IP: *.147.227.41.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.07.11, 14:09
      Kafelkarz to złoty zawód. Ostatnio dałem prawie 1000 zł za wyłożenie tarasu za samą robociznę. Gość uwinął się w 2 dni i jestem bardzo zadowolony.
    • Gość: bibliotekarz IP: 78.9.31.* 22.04.10, 13:04
      a pan to jeden wielki ignorant, bo sobie myśli, że książki z
      hurtowni w cudowny sposób wylądowały na półkach i się same do tego
      kodowania przygotowały oraz znalazły w komputerze
    • Gość: bibliotekarka IP: 212.191.80.* 30.04.10, 11:47
      Taaa, jasne, a książki katalogują i te paski naklejają krasnoludki!
      Jak ktoś nie ma zielonego pojęcia o pracy bibliotekarza, to niech
      się nie wypowiada!
    • Gość: Joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 14:20
      Cóż, ktos te książki musiał wprowadzić do inwentarza, opisać,
      skatalogować i przygotować do udostępnienia. To, że nie widzisz
      bibliotekarza na stanowisku obsługi klienta nie znaczy, że nie
      pracuje gdzieś indziej. Gdyby nie jego wcześniejszy trud, to miałbyś
      figę, a nie książki w zautomatyzowanej wypożyczalni.
    • Gość: biblio IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:45
      U Ciebie na uniwersytecie nie ma bibliotekarzy?
      Książka SAMA się kupuje.
      Książka SAMA się ewidencjonuje.
      Książka SAMA się opracowuje, żebyś mógł ją później wypożyczyć.
      Książka SAMA się okodowuje.
      Książka SAMA idzie do magazynu.
      Książka intuicyjnie SAMA wyczuwa, że ktoś chce ją wypożyczyć.
      Książka SAMA idzie do wypożyczalni.
      Jeśli wcześniej inna książka nie założyła Ci karty czytelnika, to wydaje ci się sama razem z tą kartą.
      Jak oddajesz książkę to SAMA wraca do magazynu.

      Fajne książki na uniwerku macie.
    • Gość: ania IP: *.spray.net.pl 19.04.10, 18:07
      Tak w Europie Zach. też tak jest a nawet bardziej. Tam (właściwie
      piszę o Danii) bibliotekarz to bardzo dobrze zarabiający
      specjalista. I bardzo w społeczeństwie doceniany.
      Niezbyt podoba mi się Stefan z wywiadu. Raczej nieciekawy gość, dośc
      luzackie ma podejscie do zawodu. Znam wielu pasjonatów w tej branży
      szkoda tylko, że tak marnie są opłacani i tak marnie postrzegani
      przez nasze społeczeństwo.W rozwiniętych społeczeństwach ktoś kto ma
      wiedzę jak dotrzeć do wiedzy to jest ktos.
    • Gość: ktoś IP: *.chello.pl 19.04.10, 22:45
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > ktoś kto ma wiedzę jak dotrzeć do wiedzy to jest ktos

      Ja myślę, że ktoś to zawsze jest ktoś, niezależnie od posiadanej wiedzy.
    • Gość: Bibliotekara IP: *.cht-bng-015.adsl.virginmedia.net 19.04.10, 22:13
      W Europie jest doklanie tak samo, sa studia bibliotekoznawcze z
      malenka roznica - po nich jest sie osoba wykonujaca zawod
      prestizowy, szanowany, dobrze platny. W polsce bibliotekarzy
      natomiast uwaza sie za cos gorszego, nikt im dobrze nie placi i
      jeszcze kazdy sie dziwi ''tozto on skonczyl studia?''
      A wbrew pozorom nie tak latwo byc bibliotekarzem, to nie tylko
      przekladanie ksiazek z kata w kat, ale wiele innych rzeczy, ktorych
      wlasnie uczy sie na studiach :) Bardzo ciekawych zreszta.
      Aha i jeszcze jedno - studia sa w Polsce i na swiecie z
      bibliotekoznawstwa, bibliotekarstwo to tylko jeden z przedmiotow,
      tak jak np prawo pracy na kierunku prawo.
    • Gość: Gesner IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 22.04.10, 11:49
      Nie ma w systemie studiów wyższych czegoś takiego jak BIBLIOTEKARSTWO, ale jest
      BIBLIOTEKOZNAWSTWO - dyscyplina naukowa. Czy wydaje się pani, że do bycia
      bibliotekarzem nie potrzeba wiedzy? Bibliotekarz nie jest tylko od podawania
      książek. Potrzeba wiedzy i to bardzo dużo... większość z niej zdobywa się
      właśnie na studiach wyższych...
    • Gość: bibliotekarz IP: 78.9.31.* 22.04.10, 13:01
      nie, w Europie wystarczy podstawówka, ale i tak nikt nie chce
      pracować
    • Gość: Joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 14:15
      Nie istnieje coś, co nazywa się studia bibliotekarskie. Studiuje
      się Informację Naukową i Bibliotekoznawstwo
    • aleks652 22.07.10, 12:12
      Unia Europejska wydała dyrektywę, że bibliotekarzem może być tylko osoba po
      studiach związanych z konkretną dziedziną jaką się para biblioteka, abo
      bibliotekoznawstwem. Wierz mi w Europie Zachodniej to może nie uchodzi za
      najbardziej prestiżowy zawód ale na pewno nie jest tak pogardzany tak jak w
      Polsce. Może poprzez wyższe
      wymagania
      bibliotekarz
      w Polsce tez będzie zarabiał więcej.
    • Gość: ginn IP: 217.98.62.* 03.09.10, 22:25
      Pani Kingo może pójdziesz na studia bibliotekarskie to zrozumiesz po co jest ten zawód.
      To tylko 5 lat
      Gdyby nie było bibliotek i bibliotekarzy to nastałby analfabetyzm, nie każdy może pozwolić sobie na kupno książek.
    • Gość: sceptyk IP: *.tmark99.revers.nsm.pl 04.09.10, 06:47
      taki cytacik z w/w artykułu >Natomiast na studiach, teraz to sobie uświadomiłem, cały czas nam
      mówiono, że jesteśmy elitą. Ja nie mam takiego poczucia. >
      Czy autor ów niedoceniany bibliotekarz przed studiami był chociaz raz w bibliotece?Jeżeli byl to
      zauważył chyba tylko to,że jest cieplo i krzesełko.
      Zawsze etaty w bibliotekach były dla swoich-ciepłe budzetowe posadki z gwarancja pełnych praw
      pracowniczych wg KP-czytelnicy marudzą,zadaja głupie pytania?-po bibliotekarstwie mozna znaleźć
      bardziej atrakcyjne i mniej stresujace zajecie np otwierając wlasny (bedzie "na swoim") skup
      makulatury-jak obleci jeszcze dodatkowo parę londyńskich smietników to i głupie mysli do pustej
      głowy nie przyjdą.
    • Gość: biblio IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:37
      W Europie Zachodniej jest - podobnie jak w Polsce - bibliotekoznawstwo. W Europie Srodkowej i Wschodniej też. Poza tym w Amerykach, Australii, Azji i Afryce też.
      Na Antarktydzie nie ma. ;)
    • Gość: ;) IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.10, 21:15
      troche przemadrzały pan. jego smiesza czytelnicy, a mnie pan zadufany w sobie,
      któremu wydaje sie, ze wszytsko wie najlepiej
    • Gość: AJS IP: *.chello.pl 08.04.10, 22:52
      - jak w każdym zawodzie ,można się pośmiać z "głupiego" klienta
    • Gość: Leosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 19:35
      Pan Stefan to nudny facet i pisze bez polotu, "pośmiać się" tez
      trzeba umieć...
    • bubblemilk 08.04.10, 23:21
      Czy Szanowny Pan Bibliotekarz, albo spisujący jego słowa Pan Redaktor, nie
      wie, że nie mówi się "samE gęste", tylko "SAMO gęste"?
      Tak, jak nie mówi się "te dziecko" czy "te krzesło". Ludzie! Trochę szacunku
      dla języka!
    • Gość: monika IP: *.newt.cable.virginmedia.com 09.04.10, 00:16
      "niewie" pisze sie osobno Panie Poprawiaczu Bledów.
    • Gość: hmmm IP: *.182.186.151.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.04.10, 08:13
      ... zanim cokolwiek napiszesz. "Same" - w domyśle przedmioty, więc liczba mnoga ma tu swoje uzasadnienie. Tak poza tym, nie znoszę bezmyślnego krytykanctwa.
    • tosia-84 09.04.10, 09:15
      Ciekawy artykuł, ale jak dla mnie przytoczone anegdotki również nie są
      śmieszne:P ja pracuję w kinie i mogłabym książkę napisać o naszych
      klientach...Pozdrawiam:)
    • Gość: zebra IP: 85.232.236.* 09.04.10, 11:00
      z kontekstu wynika jednak, że chodziło o "samo", istotę zagadnienia,
      a nie o konkretne przedmioty.
    • Gość: Loos IP: *.chello.pl 19.04.10, 23:25
      Nic takiego z kontekstu nie wynika. Jedynie, co można stwierdzić, to to, że
      "samo" byłoby w tej sytuacji stylistycznie zręczniejsze.
    • Gość: zebra IP: 85.232.236.* 09.04.10, 10:48
      nie mówi się również szanse "bliskie zera" lecz "bliskie zeru". ale
      kto się tym przejmuje? język schodzi na psy...
    • spgm-1903 09.04.10, 15:37
      nie na psy tylko ewoluuje, poniekąd. kazda zmiana to ewolucja i tego się nie da
      zatrzymać.
      brożek, miodek i inni poloniści to inna klasa. język tworzy nie elita, a
      pospólstwo, które go uzywa. wliczmy w to slangi, zmienność znaczeń i dewaluację
      znaczeń.
      kiedyś powiedziano by, że świat schodzi na psy, bo o kobiecie powiedziano nie
      "baba", a "kobieta". kiedyś to drugie było pejoratywne. i co? jakoś nikt nie umarł.

      więc jeęzyk bynajmniej na psy nie schodzi.
      --
      Czym się różni socjalizm od kapitalizmu? Różni się tym, że w socjalizmie panuje
      wyzysk człowieka przez człowieka a w kapitalizmie odwrotnie.
    • Gość: Koj IP: *.skynet.net.pl 10.04.10, 10:04
      sorki, ale nie potrzebnie się unosisz- chodziło najprawdopodobniej o "same gęste" czyli np. te gęste rzeczy?- liczba mnoga więc forma poprawna... skoro nie wiesz co autor miał na myśli to po co go krytykujesz???
    • Gość: duende IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.10, 19:42
      bubblemilku, a czytajże ze zrozumieniem - gość pisze o przedmiotach i o nich
      powiedział: 'same gęste' :D
    • Gość: Po co się czepiać? IP: *.chello.pl 19.04.10, 21:22
      W tekście było kilka błędów, np.
      Gdyby..., toby...
      W takich zdanich "to" pełni funkcję spójnika wynikowego, więc
      poprawna jest pisownia łączna "to" z partykułą -by (por. Gdyby kózka
      nie skakała, toby nóżki nie złamała).

      Superniebezpieczny (albo coś w tym stylu) - w takiej pozycji cząstka
      super- łączy się z wyrazem następnym, np. superakcja, superszybki.
      To samo dotyczy takich cząstek (nazywanych czasem prefiksoidami),
      jak: pseudo- (psuedokontrola), hiper- (hipernapęd), auto-
      (automyjnia), mini- (minigolf), mega- (megahit) i in. Pisownia
      rozdzielna jest błędna.

      Było również sporo błędów interpunkcyjnych.

      A jeśli chodzi o "same gęste", to trzeba wziąć pod uwagę, co miał na
      myśli autor:
      jeśli np. przedmioty, to zdanie jest OK (same gęste (w domyśle:
      przedmioty)); jeśli chodziło o coś, wówczas samo gęste (samo gęste =
      meritum, najbardziej konkretne zajęcia).
    • Gość: bibliotekara IP: *.cht-bng-015.adsl.virginmedia.net 19.04.10, 22:08
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: szklanka IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.11, 23:57

      "Studia generalnie były bardzo interesujące. Przedmioty humanistyczne i związane z komunikacją społeczną były bardzo fajne. Te związane z wyszukiwaniem informacji również. Nie jest to najgorszy kierunek, ale można by go trochę skumulować. Gdyby zostawić same "gęste", to w 2-3 lata spokojnie by się można wyrobić."

      Nie sądzisz, że samE "gęste" odnoszą się do wytłuszczonych przedmiotów humanistycznych..
      same "gęste" przedmoty...
    • Gość: gość IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.10, 23:48
      Przytoczone "anegdoty" - są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne, a raczej
      żałosne jak i zarobki bibliotekarzy oraz finansowanie bibliotek, ale przede
      wszystkim, lekceważenie tej dziedziny przez rządy i samorządy w Polsce - w
      przeciwieństwie do rzeczywistości krajów zachodnich, które od ponad stuleci
      traktują tę dziedzinę - edukacji! i kultury - bardzo poważnie. - "oxy" z bloga
      - wie, o czym mówię]...[w krajach zachodnich bibliotekarz jest urzędnikiem
      państwowym w służbie społeczeństwu....]
      Jak się domyślam - młody "bohater" wywiadu pracuje w dużej (?) bibliotece
      dzielnicowej, gdzie "robi się wszystko", ale i tam czy gdzie indziej - przede
      wszystkim ma się klientów-czytelników - "jak to w sklepie"...
      - Absolutnie się nie zgadzam z tezami, że:
      1)dawne lektury "szkolne" czy studenckie wystarczają do wykonywania -
      rzetelnego i solidnego [słowa niemodne]- zawodu - pracy bibliotekarza
      -[formalnie - wymogu ani konieczności czytania się nie uwzględnia w zawodzie
      bibliotekarza (40 godz pracy/mies) - tak, jak w statusie np.: nauczycieli(19
      godz/mieś + wakacje i ferie].
      2) - Pracujemy i udostępniamy nie tylko książki - (choć wiedzę i umiejętności
      posiadamy dużo wyższe niż możliwości techniczne i finansowe naszej biblioteki
      - łącznie ze znajomością języków obcych, a przede wszystkim różnych dziedzin
      nauk humanistycznych).
      3)- Po pracy wychodzimy bardzo zmęczeni, a zwłaszcza w okresie składania
      prezentacji maturalnych i sesji studenckich, choć nigdy nie brakuje również
      starszych ludzi, jak i ludzi nauki - z tytułami lub bez, dziennikarzy czy 12 -
      letnich harcerzy... Są czasem tzw. "upierdliwi" czytelnicy, włącznie z ludźmi
      chorymi psychicznie, ale taka jest rola bibliotekarza...(sklepikarza lub
      sprzedawcy nieruchomości - też...).
      4) - Ale czasem czytelnik - ktoś taki - jak [kirk], który prawdopodobnie -
      właśnie potrzebuje tego "pomagiera - przewodnika - wyszukiwacza +bibliotekarza
      " docenia i przypomina, jak ważna jest ta niedoceniana praca, o czym wszyscy
      światli i/lub kształcący się ludzie wiedzą na całym świecie cywilizacji i
      kultury piśmiennej...
      - Zgadzam się, że drobiazgowość i biurokracja jest upierdliwa w tym zawodzie
      (nie wiem na ile to wina skostniałego systemu,a ile dawnej lub obecnej
      ludzkiej głupoty - jedna i druga jest trudna do pokonania...)
      Ps I - Życzyłabym sobie i wszystkim, aby dobrze wykształceni bibliotekarze -
      za godziwą płacę - dobrze i świadomie wykonywali swoja pracę w warunkach
      "cohorentnych" ze współczesną wiedzą i techniką, a społeczeństwo miało i
      widziało z tego pożytek....
      Ps II - Dziennikarze "kochani"- przychodzicie do nas kiedy potrzebujecie
      wyszukać coś i/lub "poszperać"... - Fajnie, ale nie piszcie o nas
      bibliotekarzach "bzdetów" - zwłaszcza w okresach, kiedy brakuje Wam tematów
      -(okres wakacji - nic się nie dzieje...), a jeśli - to zbadajcie to solidnie i
      dogłębnie... - Nie traktujcie tematu bibliotek i bibliotekarzy jako temat
      zastępczy. - Wasz stosunek do bibliotek i pracujących tam bibliotekarzy jest
      bardzo ważny, o czym doskonale wiecie...
      Ps III - Mężczyźni są bardzo dobrze widziani w środowisku tak sfeminizowanym
      jak bibliotekarskie, ale płeć nie przesądza ani o wiedzy, inteligencji,
      pracowitości, solidności, ani też o rozsądku, w tym tzw. zdrowym... A żałosne
      zarobki, nikła satysfakcja i wypalenie zawodowe - dotyka nie tylko pracy w
      bibliotece. biblotecznego.
    • spgm-1903 09.04.10, 15:44
      > Przytoczone "anegdoty" - są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne,
      dizwne, bo ja i zrzoumiałem i się nawet zaśmiałem. bibliotekarzem nie jestem, a
      i do typu "mickiewicz napisał treny" nie należę.

      ale zgodzę się do tego, że w PL tak miernie się wycenia ich pracę. Ale w
      zasadzie - za co? za kojarzenie gdzie leży książka i jak sie nazywa? Nie dużo
      jest tu pracy.
      >[w krajach zachodnich bibliotekarz jest urzędnikiem państwowym w służbie
      społeczeństwu]
      oczywiście można to ubierać w piękne słowa i za to płacić więcej, ale to trochę
      jak pracownikow starszemu managerowi urządzeń udrazniających płacić 2k. a chodzi
      o sprzatacza...
      przepraszam, pominąłem katalogowanie i te papierkowe procedury.
      i obsługę klientów.
      --
      Czym się różni socjalizm od kapitalizmu? Różni się tym, że w socjalizmie panuje
      wyzysk człowieka przez człowieka a w kapitalizmie odwrotnie.
    • tampa 19.04.10, 17:14
      Wypowiedź powalająca wręcz na ziemię. Bibliotekarstwo to ciężka
      praca, która nie polega na "kojarzeniu gdzie leży książka", ale ma
      wiele skomplikowanych aspektów. Przeciętny amerykański bibliotekarz
      w bibliotece publicznej przede wszystkim posiada swoją specjalność:
      zajmuje się dziećmi, młodzieżą lub dorosłymi. Co oznacza, że musi
      zorganizować pewną ilość programów (głośne czytanie, film, spotkanie
      z pisarzem etc). Część z tych programów odbywa się cyklicznie i
      należy się do nich przygotować nie tylko merytorycznie, ale także
      ogłosić je, zachęcić ludzi, żeby przyszli, zrobić tzw outreach,
      czyli na przykład przebiec się po dzielnicy z ulotkami...
      Dalej: systemy biblioteczne mają sporo baz danych. Zapoznanie się ze
      stoma bazami i umiejętność posługiwania się nimi to dosyć dużo
      pracy. Do tego dochodzi prowadzenie treningów, takich jak na
      przykład podstawowa wiedza na temat komputera, pisanie resume itd.
      Książki - trzeba być mocno zorientowanym, co się ostatnio ukazało,
      co mówią recenzje, co piszą gazety. Trzeba też umieć doradzić
      czytelnikowi, który nie wie, co chciałby przeczytać, znaleźć książę,
      którą czytało się w dzieciństwie i nie pamięta się tytułu, artykuł z
      przed 30 lat. No, można by wymieniać do wieczora. Dlatego
      sugerowałbym milczenie na tematy, na które niewiele ma się do
      powiedzenia zamiast zabierania głosu i pieprzenia głupot.
    • Gość: Biata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 20:42
      Organizacja pracy oświatowej to nie tylko codzienność bibliotekarza
      amerykańskiego, ale naszego rodzimego również. Dzisiejsze biblioteki
      osiedlowe to małe ośrodki kultury, zwłaszcza na osiedlach, które są
      sypialniami miast i nie ma w nich innych placówek kultury. Kursy
      językowe i komputerowe, konkursy ortograficzne, recytatorskie,
      literackie, plastyczne, najrozmaitsze warsztaty dla dzieci i dla
      dorosłych - to wszystko dzieje się w bibliotece na co dzień.
      Nowoczesny bibliotekarz to specjalista w wielu dziedzinach, ciągle
      się dokształcający i otwarty na świat, realizujący w pracy swe
      pasje - pod warunkiem, że je ma. Zachęcam do odwiedzania
      bibliotecznych i bibliotekarskich blogów. Tu jeden z przykładów:
      www.biblioteka13.blogspot.com.
    • Gość: monika IP: *.newt.cable.virginmedia.com 09.04.10, 00:15
      "niewie" pisze sie osobno Panie Poprawiaczu Bledów.
    • Gość: tylko na chwile IP: *.plus.com 09.04.10, 15:43
      www.pinezka.pl/powiesc/3632-recznik-czyli-z-pamietnika-bibliotekarki-odc1
    • wycofany 09.04.10, 16:35
      W bibliotece praca lekka i można sobie poczytać, chętnie się wkręcę.
    • Gość: Były bibliotekarz IP: 212.106.31.* 09.04.10, 17:10
      Tak? Przeczytaj "Pamiętnik bibliotekarki"; nie warto pchać się do tego miodu :)
    • tampa 19.04.10, 17:16
      głupek jesteś. Takich nie przyjmują.
    • wycofany 19.04.10, 18:01
      np. takie jak ty
    • tampa 19.04.10, 19:43
      nie uczestnicze w pissing contests
    • Gość: bibliotekarz IP: 193.24.201.* 19.04.10, 23:33
      hahaha
    • wycofany 20.04.10, 17:54
      Chłystku, jeśli chcesz kiedyś pracować w bibliotece, to wypadałoby
      poznać więcej liter alfabetu niż 2.
    • Gość: gość009 IP: *.ksiaznica.torun.pl 20.04.10, 08:35
      Fakt, praca nie jest generalnie zbyt stresująca, ale czas na czytanie mają tylko
      bibliotekarze szkolni i piastujący stanowiska na jakichś zapomnianych przez Boga
      wioskach. Stefan wyraźnie powiedział, że pracuje w dużej bibliotece, zapewne z
      zapędami naukowymi - a tam już sobie nie posiedzisz..
      To jest właśnie ten kiepski stereotyp o bibliotekarzach - że się opierniczają. A
      drugi - że w bibliotece może pracować każdy - otóż NIE może ;/
    • Gość: Joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 14:44
      Pracuję w wiejskiej bibliotece i niejednokrotnie wracam do domu
      zmęczona. Mało tego - często zdarza się, że muszę brać papiery do
      domu - bo pewnych rzeczy nie da się zrobić jednocześnie obsługując
      czytelnika - a dni zamkniętych nie ma. Może pan Stefan powinien
      popracować w takiej wiejskiej bibliotece, gdzie trzeba się zająć nie
      tylko obsługą czytelnika, ale i całą biurokracją oraz organizowaniem
      imprez (przy jednoosobowej obsadzie)? Ale wtedy by pewnie
      zrezygnował z zawodu. To praca dla pasjonatów. Dobrze by było, gdyby
      i w Polsce zaczęto ją cenić tak, jak na to zasługuje.
    • Gość: biblio IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:32
      Oj, można sobie poczytać... tytuł, spis treści i ewentualnie wstęp przed opracowaniem książki. Miłą lekturą mogą być też scenariusze lekcji - jeśli akurat opracowuje się materiały dla nauczycieli. ;) Poza tym, jeśli ktoś ma naturę ubeka, może się podczas udostępniania książek wczytywać w adresy czytelników. :[
      Nie masz pojęcia o pracy w bibliotece - nie pisz.
      Chcesz mieć pojęcie - idź studiować bibliotekoznawstwo i spróbuj podjąć pracę w bibliotece. Ale ostrzegam: z podjęciem pracy w bibliotece będziesz mieć kłopot, bo teraz biblioteki się zamyka (nawet te większe!) albo zmniejsza obsadę i skraca czas pracy biblioteki, bo samorządy nie mają pieniędzy na oświatę i kulturę. Muszą mieć na premie.
    • Gość: Qavtan IP: *.chello.pl 13.04.10, 07:58
      Stefan w wywiadzie wspomniał, że jego praca ma dwie części.

      Biblioteki są lub będą centrami informacji, zależy na jakim stadium rozwoju
      są. Chodzi właśnie o mnogość rzeczy, które można w Bibliotece dostać.
      Oprócz książki, czasopisma, płyty, filmu czy innego nośnika informacji,
      chociażby informację - i tutaj też wszelaką, od przepisu kucharskiego, przez
      informacje z rynku pracy, po zmiany w świecie gospodarki.
      Biblioteki to także instytucje kultury, które organizują różne wydarzenia.

      Wszystko to zależy od wyszkolenia i zaangażowania pracowników, ale i od
      odwiedzających, zapotrzebowanie i oferta są od siebie zależne.
    • g.r.a.f.z.e.r.o 19.04.10, 16:56
      Jeśli książki brakuje to jej "względnie nie ma".
      Jeśli tej samej książki brakuje po pięciu latach, to nie ma jej bezwzględnie".

      Nooo, to dopiero stresująca robota w pośpiechu :)

      --
      Ona poszła inną drogą,
      Ona poszła inną drogą, nie wiem gdzie.
    • Gość: k IP: *.multimo.pl 19.04.10, 22:40
      Skontrum czyli inwentaryzację przeprowadza się co 5 lat, co nie oznacza, że w
      ciągu tych 5 lat bibliotekarz się obija.
    • Gość: roko IP: *.147.163.248.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.04.10, 17:32
      zdjecie zostalo zrobione w Europejskim CentBajki w Pacanie. hura w
      tamtejszej bibliotece
    • rrosemary 19.04.10, 18:59
      A mnie ciekawią zarobki. Pan Stefan powiedział, że za to nie da się utrzymać.
      To znaczy ile to konkretnie jest? 500, 1000, 1500 zł?
      I przy jakim etacie?
    • Gość: Elwen IP: *.chello.pl 19.04.10, 20:49
      Pełny etat, 3 lata pracy, biblioteka naukowa w dużym mieście, "na rękę" 1500
      (wielka radość z podwyżek trochę ponad rok temu, w miejskich ciągle mają mają
      ok. 1200 netto).
    • Gość: A.S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.10, 15:56
      8 lat pracy jako kierownik biblioteki gminnej (podlegają mi 3
      filie) - na rękę biorę ze wszystkimi dodatkami 1650 zł.
    • Gość: bibliotekarka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 20:51
      staż pracy 12 lat, biblioteka naukowa, pensja 1237 zł netto
    • Gość: mis IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.10, 21:29
      Trzeba było się zatrudnić za "nauczyciela bibliotecznego" czy jak to się zowie.
      30 godzin pracy tygodniowo w bibliotece, ferie, wakacje, przerwy świąteczne i
      inne cuda na kiju.
      Pewnie i emerytura wcześniejsza.
    • rrosemary 19.04.10, 23:05
      Serdecznie dziękuję za odpowiedzi! :)

      Pozdrawiam bibliotekarskie mróweczki :)
    • Gość: Koko IP: *.ghnet.pl 22.04.10, 15:05
      To znaczy, że np pracując w Krakowskiej bibliotece na pełnym etacie zarabiasz ok
      1000 do 1200zł na rękę.
    • Gość: bibliotekarka IP: 212.191.80.* 30.04.10, 09:43
      Ja mam 1700 z groszami na rękę za cały etat, ale to w
      uniwersyteckiej, w publicznych płacą mniej...
    • Gość: bibliotekarka IP: 212.191.80.* 30.04.10, 09:51
      Aha, dodam jeszcze, że mam w sumie 15 lat pracy, 3 ostatnie lata w
      bibliotece naukowej, pół roku bez pracy, najpierw w prywatnych
      szkołach, więc do stażu mi nie zaliczyli iluś tam miesięcy, które
      przepracowałam na umowę - zlecenie (z 11,5 zaliczyli mi niecałe 9).
    • Gość: inka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.10, 22:49
      W bibliotece głównej jednej z największych wyższych uczelni technicznych w Polsce,na dzień dobry na stanowisku młodszego bibliotekarza dostaje się 1317-1400 zł brutto, na stanowisku bibliotekarza (tj. po 3 latach pracy) 1700-1800 zł brutto, co daje 1300 zł na rękę, w jednym z największych miast Polski nie sposób utrzymać się w pojedynkę za taką kwotę, zwłaszcza jeżeli mieszkanie się wynajmuje ;) Więc dość przykra sprawa. Acha jeśli chodzi o etat-to kwoty które podałam obowiązywały przy pełnym etacie. Przykład: zaczynałam pracę po studiach kierunkowych w roku 2006 ze stawką najniższą jaką mogli dać (to było coś koło 1200 brutto). Z racji tego, że zdarzyło mi się pracę zmieniać w międzyczasie mogę powiedzieć, że tak to zazwyczaj właśnie wygląda nawet w bibliotekach uczelni prywatnych. Żenua. Prowadzi to zazwyczaj do tego, że ludzie wracają do swoich rodzinnych małych miejscowości, bo nie są się w stanie utrzymać w dużych miastach-a nie każdy chce w wieku 30 lat mieszkać "po studencku" ;) albo się przekwalifikowują-tak jak ja. Wszystko kwestia rachunku zysków i strat i określenia priorytetów. Praca bibliotekarza potrafi dawać satysfakcję, ale niekoniecznie ta satysfakcja przekłada się na poziom życia (i nie mówię tu o jakichś niewiarygodnych frykasach ;)
    • Gość: szklanka IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.11, 00:07
      pracuję w bibliotece publicznej, miasto do 30 tyś. ludzi, niecałe 1900 na rękę, z premią około 2300 na rekę, starszy bibliotekarz bez dodatków funkcyjnych
    • Gość: miś IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.10, 21:26
      "Na studiach uczą tego, żeby nie czytać książek, a wiedzieć o czym są."
      Taaa, wchodzisz na stronę Biblioteki Narodowej albo Twój program komputerowy
      robi to za ciebie i masz ściągnięte opisy.
      Mecyje wielkie.
    • Gość: Loos IP: *.chello.pl 19.04.10, 23:32
      Misiu drogi, ktoś musiał wcześniej je dla Ciebie otagować.
    • Gość: wera IP: 81.26.13.* 20.04.10, 07:55
      A te opisy to się same zrobiły, prawda?
    • Gość: biblio IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:59
      Problem polega na tym, że BN robi koszmarne błędy w opisach i trzeba to zauważyć i poprawić. Potrafią jako autora książki napisanej w latach 90-tych XX wieku podać w opisie człowieka, który zmarł pod koniec XIX w., bo ma imię i nazwisko takie samo, a już dat urodzenia nie łaska sprawdzić. Hasła przedmiotowe też czasem jakby od innej książki. lepiej robić opis od podstaw samemu.
    • Gość: biblio IP: 31.178.125.* 18.04.12, 01:00
      i jeszcze jedno: w BN opisy robią często osoby, które nie są bibliotekarzami tylko np. pracującymi na akord studentami.
    • malfleur 19.04.10, 22:29
      Ale kwiatek!
      "Uhm, wszystko ok, ale potrzebuję pańskiej karty czytelnika."

      Ten blad zgrzyta, az zeby bola i nie rozumiem, jak "wylapywacze bledow" piszacy wyzej mogli go nie zauwazyc...

      "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie dopelniacz.
      Makabra! :-///
    • Gość: ka-mi-la789 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 22:55
      > "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie
      dopelniacz.

      To Twój własny pogląd czy w szkole takie brednie teraz dziatkom do
      główeniek wbijają?
    • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 23:44
      A właśnie, że potrzebować czegoś. Ludzie, zaglądajcie do słowników, zanim się ośmieszycie!

      malfleur napisała:

      > Ale kwiatek!
      > "Uhm, wszystko ok, ale potrzebuję pańskiej karty czytelnika."
      >
      > Ten blad zgrzyta, az zeby bola i nie rozumiem, jak "wylapywacze bledow" pisza
      > cy wyzej mogli go nie zauwazyc...
      >
      > "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie dopelniacz.
      > Makabra! :-///
    • malfleur 20.04.10, 02:20
      Droga ka-mi-lo789! Szkoly ukonczylam juz dosc dawno temu i droga Magdo, rzeczywiscie zareagowalam w pospiechu, nie myslac, ze w rzeczy samej, "potrzebowac" laczy sie z dopelniaczem, tyle, ze w tym wypadku to wyrazenie jest bardzo zla polszczyzna.
      Wiec powtarzam, jezeli juz, to "potrzebuje panska karte", a nie "panskiej karty". Tak mi podpowiada moje "ucho jezykowe". Jezeli sie myle, to znaczy, ze na starosc zaczyna moze ono gluchnac?
      A przede wszystkim nie uzylabym nigdy powyzszej konstrukcji jezykowej, tylko powiedziala "Potrzebna jest panska karta" lub "Poprosze o panska karte".
      Pozdrawiam :)


    • malfleur 20.04.10, 02:49
      Wlasnie na innym forum znalazlam taka wypowiedz:
      "A musi być jednakowa rekcja? Potrzebujesz porady, pomocy,
      zdopingowania czy zaświadczenia, bo to są rzeczowniki
      odczasownikowe. Potrzebujesz butelkę, samochód, wiertło, gdyż nie są
      to rzeczowniki odczasownikowe."
      Inna osoba sie z powyzszym nie zgadza, ale dla mnie ma to sens.
      Poza tym "Potrzebuje panskiej karty" brzmi jakby pan biblotekarz potrzebowal kawalka takowej. Chociaz, z drugiej strony poprawniej mi brzmi "Potrzebuje samochodu, wiertla, butelki"...
      Teraz nie bede mogla spac, niech to dunder swisnie!
      Bardzo prosze o wypowiedzi ludzi wrazliwych jezykowo.
    • malfleur 20.04.10, 02:50
      bibliotekarz, pardon...
    • Gość: ka-mi-la789 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 13:05
      > Wiec powtarzam, jezeli juz, to "potrzebuje panska karte", a
      nie "panskiej karty
      > ". Tak mi podpowiada moje "ucho jezykowe". Jezeli sie myle, to
      znaczy, ze na st
      > arosc zaczyna moze ono gluchnac?

      Najwyraźniej zaczyna. Niezależnie od tego, co rozumiesz przez
      starość.

      > A przede wszystkim nie uzylabym nigdy powyzszej konstrukcji
      jezykowej, tylko po
      > wiedziala "Potrzebna jest panska karta" lub "Poprosze o panska
      karte".

      Czy polski na pewno jest Twoim pierwszym językiem? Konstrukcja użyta
      w artykule jest jak najbardziej poprawna, zwyczajna i
      arcypowszechna. Jeżeli jej nigdy nie słyszałaś, to kontakt z
      polszczyzną musisz mieć sporadyczny i bardzo ograniczony.
    • Gość: JednaPani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 23:51
      Panie Stefanku, jest Pan niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym miejscu.
      Trzymają Pana w tej bibliotece z litości(( Zazwyczaj każda biblioteka ma
      "takich osobników". Zob. Umberto Eco "O bibliotece".
      A może to wcale nie biblioteka, to miejsce, gdzie Pan, pracuje? Skoro, dopiero
      na pierwszym wykładzie, dowiedział się Pan co studiuje. Jest pan teraz pewien,
      że to biblioteka? Dopiero 3 lata Pan pracuje i już zdążyłby Pan to zauważyć?
      Rozwija się Pan błyskawicznie)))
    • Gość: Atomek IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.04.10, 08:58
      Dlaczego trzymają z litości? Facet im się pewnie przydaje...baby są
      wygodne i nie lubią np. nosić ciężkich rzeczy...

      Ale facet pracujący za takie pieniądze zawsze mnie zadziwia.
      Czy to policjant, czy nauczyciel, czy bibliotekarz, sprzedawca w
      sklepie....
      A "pomocnik murarza" ma 2000 wzwyż. Mój mechanik samochodowy (mały
      warsztat) ja nie ma 1000 dziennie to kiepski dzień.
      Aha, ale to ciężka praca...

      Może stąd brak szacunku...

      Tak jak gadanie o zatykaniu tą pensją "dziury w domowym budżecie".
      Facet - nie oszukuj się - jesteś na czyimś utrzymaniu!

      Moja żona też pracuje w budżetówce, ale dwoje dzieci mi urodziła,
      dzieci warunkują jej karierę...Faceci dzieci nie rodzą...

      Może stąd brak szacunku...

      Studia bibliotekarskie, hmmm...ja jestem po
      technicznych...bibliotekarskie ciężko mi nawet sobie wyobrazić.
      W bibliotece byłem może dwa razy na studiach - tylko po to by się
      przekonać, że mimo nowych książek wiedza jest w nich już o kilka lat
      zdezakutalizowna. Biblioteka to dla mnie miejsce, gdzie starsze
      panie pożyczają romanse.

      Może stąd brak szacunku...
    • Gość: bibliotekarz IP: 78.9.31.* 22.04.10, 13:18
      sprzedaż gumy do żucia, malowanie ścian, wciskanie ludziom
      kolejnego "potrzebnego" produktu czy usługi to niezwykle prestiżowe
      zajęcia, a wiedzę jakąkolwiek to Pan pewnie z internetu, czy życia
      czerpie? jak Pan skończył (czy aby na pewno?) studia? bez książek?
      bez komentarza, a pańska żona, to pewnie pracuje w szkolnej
      stołówce. to też budżetówka:)
    • Gość: Gesner IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 22.04.10, 13:37
      Jesteś mechanikiem samochodowym???? Od dziś przestaje szanować mechaników
      samochodowych takich jak Ty kmiocie jeden. BIBLIOTEKA TO NIE JEST MIEJSCE GDZIE
      STARSZE PANIE WYPOŻYCZAJĄ ROMANSE... TO MIEJSCE GDZIE LUDZIE PRZYCHODZĄ PO
      WIEDZĘ. Są dziedziny wiedzy gdzie informacje się szybciej starzeją a w innych
      mniej. Cykl wydawniczy książki jest dłuższy niż czasopisma, dlatego informacje z
      tzw. ścisłych dziedzin najczęściej publikuje się w czasopismach... a kto je
      gromadzi, opracowuje i udostępnia? Oczywiście bibliotekarze.... więc uważaj z
      tym brakiem szacunku bo możesz się bardzo rozczarować...
    • Gość: Joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 15:04
      Niech mi Pan wybaczy, ale pańskie podejście do życia, wiedzy, a
      przede wszystkim do ludzi jest po prostu niesmaczne. Ludzie, którzy
      nie wzbudzają mojego szacunku to złodzieje i osoby nieuczciwe.
      Każdy, kto stara się robić najlepiej to, co umie - dla dobra innych -
      wzbudza mój szacunek.
    • pinezkapn 01.06.10, 19:55
      Bo najnowszej wiedzy nie szuka się w książkach tylko w bazach danych.
    • ludwikowiec 20.04.10, 00:21
      Yeah... Dobrze, że chociaż nie narzeka jakoś straszliwie bo okazałby się
      totalnym hipokrytą..
    • Gość: Jedna pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 08:44
      Pracowałam w czytelni naukowej w pewnym kurocie 3 lata i wspominam
      ten czas bardzo miło - nigdy wcześniej ani potem nie przeczytałam
      tylu książek. Przychodzili do nas głównie studenci prawa i ekonomii
      i czasem bywało trudno, kiedy prośba o wypełnienie rewersu
      traktowana była jako niepotrzebna uciążliwość a spisanie całej
      sygnatury, jako dodatkowa szykana. Naprawdę, jest tak, jak pisał U.
      Eco - njważniejsze są te ostatnie cyfry lub litery:).
      U nas było coś około 35 tys. książek, więc po jakimś pół roku łatwo
      było się poruszać po magazynie. I tak, jak mówi pan Stefan została
      mi po tej pracy umiejętność wyszukiwania informacji na każdy temat w
      kilka minut oraz wiedza, o czym książka jest bez czytania.
    • Gość: bibl-art IP: *.cmkp.edu.pl 20.04.10, 10:37
      Sama pracuję w bibliotece medycznej i mam podobne odczucia. Dla mnie najgorszą grupą czytelników są pielęgniarki. Wolałabym żeby ktoś pytał mnie o encyklopedię buraka cukrowego niż podawał konkretny temat pracy i prosił o wyszukanie materiałów. Niektórym wydaje się, że praca w bibliotece polega wyłącznie na wypożyczaniu książek. Inni uważają, że powinnam wiedzieć z miejsca, czy mam daną książek, co nie jest prostą sprawą, gdy księgozbiór liczy ponad 50 tysięcy woluminów. Są też tacy, którzy rzucają nazwę jednostki chorobowej i wydaje im się, że to wystarczy. Ja nie kończyłam medycyny tylko studia bibliotekarskie i nie uważam się za kogoś gorszego niż lekarz. Z zabawnych sytuacji: Przychodzi studentka pielęgniarstwa szukająca materiałów do pracy magisterskiej. Po kilku minutach wstaje zrezygnowana od komputera i twierdzi, że nie znalazła nic na temat schizofrenii. Podchodzę do niej i widzę, że hasło "schizofrenia" kobieta wpisuje "shizofrenia". Podpowiadam, że może jakąś literówkę zrobiła, sugeruję wpisać przez "ch", na co obrażona odpowiada, że ona już kończy pracę i wie jak to się pisze... I to by było na tyle. W każdym zawodzie zdarzają się ludzie z powołania. Ja do nich nie należę, ale swoją pracę staram się wykonywać rzetelnie. I chciałabym, żeby ktoś to w końcu docenił... Pozdrawiam:)
    • Gość: Grechu IP: *.client.duna.pl 15.05.10, 18:10
      Czy ta panienka od schizofrenii to blondynka?
    • bbteka45 20.04.10, 11:16
      Ja na bibliotekoznawstwo szłam z pełną świadomością i planami pracy w szkole
      jako nauczyciel bibliotekarz (tak, tak - w szkole bibliotekarz jest
      NAUCZYCIELEM, a nie pracownikiem obsługi lub administracji...)- i udało się.
      I rzeczywiście - jest to praca wymagająca od człowieka cierpliwości,
      otwartości na ludzi, chęci do niesienia pomocy.
      I wszechstronności - bo ja muszę pomóc wyszukać informacje i o silnikach
      spalinowych, i o cyklu rozrodczym żaby i o pieśniach Kochanowskiego. I na
      pewno nie mam czasu na czytanie w pracy!
      Pracuję w szkole, więc sama gromadzę, opracowuję i udostępniam księgozbiór -
      nudno wiec nie jest. Może inaczej jest w dużych bibliotekach, gdzie
      bibliotekarz przypisany jest do jednego stanowiska i np. tylko opracowuje zbiory.
      Zarobki - jak to u nauczycieli - w okolicach 2 tys.(bo zdobyłam "szczyty"
      awansu, czyli jestem nauczycielem dyplomowanym")
      No i samopoczucie - czuję się elitą bo to nie jest praca dla każdego i jednak
      jakąś wiedzą, kulturą i obyciem ogólnym trzeba się wykazać. Chociaż to nie od
      zawodu przecież zależy...

      Pozdrawiam bibliotekarzy Ze szczecina!
    • bbteka45 20.04.10, 12:43
      Oczywiście miało być: ze Szczecina
      --
    • Gość: kazik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 14:14
      " No i samopoczucie - czuję się elitą "
      Gratuluję samopoczucia.
    • ludwikowiec 20.04.10, 14:24
      .
    • Gość: abab IP: *.bj.uj.edu.pl 04.06.10, 15:34
      tak czytam i czytam te kpiace, złośliwe posty o bibliotekarkach i
      mysle sobie kto Wam dał prawo w ten sposób wypowiadać się o innych,
      w czym to jestescie lepsi czy piekniejsi ? Jakoś nie widzę
      specjalnej różnicy w wygladzie na korzyść innych grup zawodowych.
      Sama pracuję w bibliotece uniwersyteckiej w Krakowie, z
      wykształcenia jestem filologiem francuskim, a ze nie było kogo uczyc
      francuskiego to poszłam pracować do biblioteki I wcale tego nie
      żałuje, nauczyłam się wielu rzeczy, skończyłam dodatkowe studia,
      zaangażowałam się w swoją pracę, publikacja, konferencje, projekty
      itp Jestem juz blizej emerytury ale jeszcze niedawno spedzilam dwa
      lata w Paryżu w Bibl. Polskiej, gdzie miałam przyjemność realizować
      swoje dwa wcielenia bibliotekarki i romanistki. Życzę wszystkim
      takich doświadczeń w pracy a tym co tak z góry na nas patrzą życzę
      troche więcej samokrytyki
    • Gość: ranyjulek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.11, 09:46
      Bibliotekarze w Bibliotece Publicznej muszą:

      skanować i recenzować książki,
      pisać artykuły do gazet (z polotem i bez błędów ortograficznych),
      znać się na promocji i reklamie (być wizytówką swojej firmy i
      przyciągać tłumy),
      readagować stronę internetową, współtworzyć ją i uaktualniać, znać programy informatyczne (!),
      opracowywać księgozbiór,
      znać UKD,
      nawiązywać kontakty ze znanymi osobami ze świata kultury,
      pozyskiwać sponsorów,
      współpracować z mediami w środowisku lokalnym i nie tylko,
      organizować ciekawe imprezy i umieć je poprowadzić,
      mieć przynajmniej ogólne pojęcie o zagadnieniach z wielu dziedzin
      (!),
      znać bazy danych,programy komputerowe, sposoby na obróbkę zdjęć lub
      zapisywanie ich w różnych formatach,
      znać księgozbiór i być ze wszystkim na bieżąco,
      umieć kserować w wielu formatach,
      księgować i rozliczać pieniądze za ksero, upomnienia i karty
      biblioteczne,
      robić dekoracje i wystawy (baaardzo pracochłonne),
      organizować zajęcia z dziećmi (słowa, dźwięki, obrazy)
      nieustannie szkolić się w wielu dziedzinach wiedzy,
      poznawać nowe trendy i możliwości śledząc portale internetowe dla
      bibliotekarzy,
      pisać blogi,
      mieć zdolności interpersonalne i radzić sobie z różnymi czytelnikami,
      robić kawę i herbatę dla czytelników,
      naprawiać książki,
      wyglądać interesująco,
      i wiele innych...
      Wbrew pozorom, nie jesteśmy tylko "kelnerami książek".
      Zapraszam do pracy w bibliotece tych, którzy uważają, że nie ma tu nic do roboty.
    • Gość: AGATA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.11, 16:19
      JA TAM NIE CHODZE DO BIBLIOTEK TYLKO WSZYSTKO ŚCIĄGAM Z NETU ZA DARMO DO SESJI
    • Gość: szklanka IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.07.11, 16:29
      a pracę magisterską kupisz....
    • wycofany 13.07.11, 16:52
      Zapraszasz do pracy? Wbrew pozorom trudno dostac u was prace, wiec chyba nie macie tak zle.
    • Gość: AGATA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.11, 19:40
      NIE BEDE PISAC MAGISTRA-DZIŚ SZKODA NA TO CZASU
    • Gość: reno14 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 18:04
      To nie dramat-to rzeczywistość bibliotekarska!!!
      Są czytelnicy,którzy słodzą-inteligentni oraz z brakiem kultury.
      Każdy bezrobotny człowiek jest sfrustrowany -lepiej się nie odzywać.
      A w moim środowisku bibliotekarskim płaci się :1400 PLN
      bez 13,nagród i wcale nie jest słodko,po 8 godzinach pracy.
      Wykonujemy pracę k-o,techniczne opracowanie zbiorów,sprzątanie ,nawet zakup sanitariatów.
      Polecam wszystkim/cieszę się że ten koszmar niedługo się skończy.
      Nie będę przyjmowała i użerała się z ludżmi z ulicy!!!
      Całe swoje młode lata poświęciłam pracy...po festynach zbierałam śmieci,angażując nawet Rodzinę.
    • Gość: Toxic IP: *.toya.net.pl 27.09.11, 18:31
      Mnie wobec tego co piszecie zastanawia, dlaczego bibliotekarzy wciąż przybywa i dlaczego jeszcze nie zamknięto tego kierunku na uniwersytetach. Niedługo będą silną konkurencją dla europeistów, politologów, etnografów i kulturoznawców.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.