Są w internecie, w gazetach, a nawet urzędach pracy. Nie zawierają informacji o pracodawcy, miejscu pracy ani o tym, ile się zarobi. Czytając tak "poufną" ofertę, bezrobotny nie ma szans dociec, czy to praca dla niego. Musi to sprawdzić sam.
Do mojej drugiej połowy, gdy poszukiwała pracy wszędzie, m.in. jako sekretarka, napisał jakiś facet, chcący mieć sekretarkę na czas pracy i po. Chyba mu się biedaczkowi daty urodzenia pomyliły, bo dziewczyna owszem ładna, ale 20 lat już nie ma. Jeszcze miał czelność napisać w ogłoszeniu, że wyjazdy zagraniczne i krajowe, wspólne hotele itp. Ja rozumiem, że może są dziewczyny gotowe na wszytsko dla pracy, ale tak przedmiotowo podchodzić do ludzi? Żenada. A w drukowanej GW ile jest ogłoszeń typu "koleżankę na prywatkę"? Masa!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.