Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Języki obce atutami w outsourcingu

    IP: *.ptr.magnet.ie 24.04.10, 09:07
    Irlandia jest/byla wlasnie rajem dla firm outsourcingowych. Zatrudniaja
    najczesciej obcokrajowcow znajacych obce jezyki poniewaz Irlandczycy rzadko je
    znaja. Niestety z definicji firmy te outsource-uja poniewaz chca zarobic na
    placeniu pracownikowi jak najmniej tylko mozna i tak tez jest w Irlandii.
    Zgaduje ze podobnie jest w Polsce. To bardzo smutne poniewaz w miare rosnacego
    bezrobocia firmy te maja coraz wyzsze oczekiwania i coraz nizsze place. W
    efekcie ludzie znajacy kilka jezykow i majacy ACCA itp koncza zarabiajac marne
    grosze...
    Edytor zaawansowany
    • ludwikowiec 24.04.10, 09:27
      Mam wrażenie, że został oparty na tym co ludzie MÓWIĄ, że znają. Fakt, 20 lat
      temu w podstawówkach rządził rosyjski ale chyba nikt nie wierzy w to że tamci
      uczniowie do dziś potrafią swobodnie mówić po rosyjsku...
      To samo z angielskim. Każdy mówi, że go zna, a potem okazuje się, że zna go
      tak jak nasi parlamentarzyści...
    • guino 24.04.10, 14:24
      Wykres jest najpewniej niemiarodajny, he, he. Z opinii z lapanki ulicznej? Ale,
      to fakt,ze rosyjski znamy lepiej niz to nam sie wydaje. Ostatnio ogladalam
      troche filmow rosyjskich w WO z podpisami lub bez i ku memu zdziwieniu duzo
      rozumialam!
      Co do poziomu znajomosci jezykow jestem optymistka. Na pewno duza czesc
      spoleczenstwa zna jezyki, glownie angielski, bardziej biernie niz czynnie, ale
      to sie zmienia, glownie dzieki otwarciu rynkow pracy UE oraz Erazmusom.
      Co do parlamentarzystow polskich ogolnie, to nie wiem, ale w szczegolnosci
      widzialalm pania Danute Hubner (obecnie Parlament Europejski, wtedy Komisja), w
      telewizji rozmawiajaca z duza swoboda z dziennikarzem hiszpanskim w tymze
      jezyku. Poczulam sie dumna!
    • Gość: art IP: *.aster.pl 24.04.10, 15:16
      20 klientów x średnio 0,5h daje 10 h dziennie. A gdzie przejazdy
      między tymi 20 klientami? Czyli wg tego pseudoeksperta
      przedstawiciel handlowy w PL pracuje 16h/dobę? bez jaj;)
    • ludwikowiec 24.04.10, 21:59
      [pasywnie]. Rosyjski jest bardzo trudnym językiem, ale o tym można się przekonać
      dopiero gdy próbujemy się go nauczyć. To że coś rozumiemy nie oznacza, że znamy
      ten język. Po prostu te języki mają trochę wspólnego i umożliwia to komunikację
      "Kali mieć, Kali być".
      Co do trudności, wystarczy wspomnieć o ruchomym akcencie, to dopiero dramat!
      Angielski, hmm... Niby uczymy go od podstawówki, ale wystarczy spojrzeć na
      podstawową maturę z ang i wtedy doskonale widać ILE dało te kila ładnych lat
      nauki. To jest śmiechu warte po prostu. A i tak niektórzy nie dają rady. Tak
      samo sprawa wygląda z lektoratami na studiach. Poziom intermediate na studiach
      magisterskich? I to takich na których wymagano matury rozszerzonej z ang?
      Masakra! Szkoda tylko czasu młodych ludzi i pieniędzy marnowanych bezcelowo...
      Zamiast iść w ilość powinniśmy się zastanowić nad jakością...
    • Gość: das spiel ist aus IP: *.dynamic.mnet-online.de 25.04.10, 08:13
      kazdy jezyk jest tak trudny jak przekroczenie zywym rubikonu
      dla kazdego nawet tubylca
      bo jezyk to cos wiecej jak sposob na komunikowanie sie
      jezyk to jak dialog instrumentu wirtloza i sluchacza
      czyli odbiorcy jego mentalnosci i slabosci
      bo tak naprawde to granice miedzy prowadzacymi dialog
      lub nieraz monolog sa tak wielkie jak to co ich ogranicza
      w sposobie wlasciwego zrozumienia intencji
      wiedziano to dawno temu i nazwano to complexem jezyka weza
      czyli dwulicowosci w rozumieniu intencji autora
      w celu odniesenia korzysci materialnych lub zaznaczenie przewagi
      nad partnerem
      ktorego z racji jego naiwnosci probuje sie oszukac
      amen
      ps
      lacina i weze
      czyli jezyk prawniczy,urzedniczy lub jakas inna starozytna kub nowozytna mowomowa jest tego najlepszym przykladem
    • Gość: borise IP: *.chello.pl 24.04.10, 09:31
      rosyjski wymienia się jako, obok bułgarskiego do języków
      południowosłowiańskich. Pragnę umieścić tu jeszcze koreański (ten południowy)...
    • pultorakh 24.04.10, 09:37
      a nie południowosłowiański i jest językiem faktycznie bardzo podobnym, skoro
      większość ludzi w Polsce nie widzi różnicy między nim a rosyjskim i nie wie
      nawet jak podziękować.
      W całym artykule jest sporo racji, ale tak naprawdę taka praca jest głównie
      skierowana dla obcokrajowców i to najlepiej z państw dwujęzycznych lub więcej
      języcznych takich jak Belgia, Szwajcaria czy Ukraina. Zawsze w wymaganiach na
      takie stanowisko wymagana jest biegła znajomość danego języka lub dwóch, a
      biegłość można uzyskać tylko w wyniku nauki i życia za granicą lub katorżniczej
      pracy na studiach filologicznych i to nie każdych. Nie sądzę aby przeciętny
      absolwent italistyki potrafił zrozumieć Włocha z obszaru Bergamo czy z Sardynii
      skoro rodzimi Włosi z Mediolanu czy Rzymu ledwo ich rozumieją. Na studiach
      takich rzeczy nie uczą.
    • pultorakh 24.04.10, 09:40
      pultorakh napisał:

      > a nie południowosłowiański i jest językiem faktycznie bardzo podobnym, skoro
      > większość ludzi w Polsce nie widzi różnicy między nim a rosyjskim i nie wie
      > nawet jak podziękować.
      Oczywiście chodziło mi o to że ukraiński jest rzekomo bardzo popularny,
      przepraszam za pomyłkę. Faktycznie ten jeden procent Polaków którzy go znają to
      albo Ukraińcy z polskim obywatelstwem, małżonkowie Ukraińca/Ukrainki albo
      filologowie. To samo z włoskim, moja mama i jej dwie koleżanki to dwie osoby
      który znam, znające dobrze język włoski. Wszystkie spędziły wiele lat we Włoszech.
    • Gość: EM IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 24.04.10, 09:58
      Ukrainski jest jezykiem wschodnioslowianskim.
    • ludwikowiec 24.04.10, 10:01
      Język rosyjski, ukraiński, białoruski i (niektórzy również o nim wspominają -
      ruski) to są języki WSCHODNIOSŁOWIAŃSKIE! Do południowosłowiańskich zaliczamy
      macedoński, bułgarski, serbski, chorwacki, słoweński oraz scs.

      Nie wiem skąd ty bierzesz takie informacje:/
    • Gość: borise IP: *.chello.pl 24.04.10, 09:36
      jezyk rosyjski to poludniowoslowianski:) czemu nie zakwalifikujemy tam tez
      koreanskiego (poludniowego)?
    • pultorakh 24.04.10, 09:43
      więc autor/autorka uznał/a że to południowosłowiański.
      A turecki to jezyk germański bo ma takie same samogłoski jak niemiecki: ü ö ä ;
      hehe.
    • Gość: gosc IP: 89.204.153.* 24.04.10, 14:55
      akurat w tureckim nie ma ä
    • ludwikowiec 24.04.10, 10:03
      nie wiem co masz na celu, ale chyba ośmieszanie siebie. Ręce opadają:/
    • Gość: RK IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.04.10, 12:43
      A ta norma jest polskie chamstwo, ktorego wybitnym przykladem jest twoja
      wypowiedz. Znawca lingwistyki,grup jezykowych, wytykajacy palcem bledy nie tylko
      autora artykulu, lecz rowniez wypowiedzi forumowiczow. Ta typowa polska cecha -
      chamstwo, uzewnetrzniajace sie w szukaniu wad czy potkniec u rozmowcy, aby go
      ponizyc i pozniej smiac sie z niego szyderczo.

      Moze wiedze to masz, ale cywilizowanym czlowiekiem nie jestes i nigdy nim nie
      bedziesz, bo jestes przesycony jadem, zawiscia, i brakiem czlowieczenstwa.

      A ten popiol to posyp sobie nie na glowe, lecz na jezyk to moze nauczysz sie
      troche pokory i szacunku dla innych.

      Wiedzialem, ze ta katastrofa samolotu niczego w Polsce nie zmieni. Widocznie
      chamstwo jest zbyt gleboko zakorzenione w swiadomosci polskiego spoleczenstwa.
    • pultorakh 24.04.10, 12:57
      Śmieszy (w znaczeniu pozytywnym) mnie optymizm Polaków za granicą, którzy myślą
      że jakieś jedno wydarzenie coś zmieni w mentalności ludzi. Przedmówca po prostu
      się zbulwersował bzdurami pisanymi w artykule i ja do niego nie mam żalu.
      Może to Ukrainiec albo Rosjanin i nie chce być utożsamiany z południowymi
      Słowianami typu Bułgarzy czy Serbowie.
      Chamstwo istnieje pod każdą szerokością i długością geograficzną tylko różnie
      się ono objawia...
    • Gość: RK IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.04.10, 13:41
      Nigdy nie mialem tego optymizmu, lecz powtarzalem znajomym idacym zapalic
      swieczki na Krakowskie Przedmiescie, ze to nic nie zmieni i ze po tygodniu
      zaloby polskie pieklo wroci do normy.

      Oczywiscie, chamstwo wystepuje pod kazda szerokoscia geograficzna i nie jest
      zjawiskiem wylacznie polskim. Ale to co jest unikalne dla Polakow to ta wzajemna
      niezyczliwosc, agresja i brak wzajemnego szacunku. A zauwazaja to rowniez obcy
      dziwiac sie, ze Polacy sa do siebie nawzajem nieufni i unikaja sie nawzajem.

      Fakt, ze autor artykulu popelnil blad mowiac o przynaleznosci
      poludniowo-slowianskiej j.rosyjskiego. Ale mozna taki blad podkreslic nie
      ponizajac drugiej osoby. I w tym wyraza sie kultura drugiego czlowieka, a nie w
      ilosci przeczytanych ksiazek i zaliczonych fakultetow.
    • ludwikowiec 24.04.10, 22:01
      Spodziewałem się, że i tak ktoś rzuci czymś "przyjemnym", ale dziękuję za
      zrozumienie mnie;)

      I jeszcze raz się przyznaję;)
    • ludwikowiec 24.04.10, 21:52
      potrafi przepraszać i przyznawać się do błędów, czy ja tego nie zrobiłem? W
      zasadzie nic mnie nie obchodzi twoja opinia na mój temat, jednak wolałbym abyś
      nie wytykał mi chamstwa, którego w swej wypowiedzi nie zawarłem. "bo jestes
      przesycony jadem, zawiscia, i brakiem czlowieczenstwa" - no wiesz, sama
      słodycz;) Jad natomiast widzę tylko w twojej ripoście. Powiedział co wiedział. A
      że wiedział niewiele...


      Do każdego tematu musisz mieszać katastrofę samolotu? Ręce opadają...
    • ludwikowiec 24.04.10, 10:06
      przyznaję, nie zwróciłem uwagi na całość artykułu, myślałem że to tylko Twój
      wymysł... Pragnę posypać głowę popiołem, zwracam honor:)
    • ludwikowiec 24.04.10, 10:07
      Rosyjski NIE JEST JĘZYKIEM POŁUDNIOWOSŁOWIAŃSKIM. Tak mnie to poirytowało że
      zacząłem krzyczeć na innych na forum, za co szczerze przepraszam:)
    • pultorakh 24.04.10, 10:50
      Szczególnie gazetapraca.pl ma tak niski poziom artykułow, że czasami mam
      wrażenie że osoby zarządzające nim wysługują się wyłącznie początkującymi
      stażystami, za które płaci Urząd Pracy m.st. Warszawy.
      Pomijam pisanie bajek, ale takie błędy jak w tym artykule są niewybaczalne.
      Po pierwsze wrzucanie do jednego worka rosyjskiego, ukraińskiego i bułgarskiego.
      O tym że rosyjski i ukraiński to języki wschodniosłowiańskie nie trzeba pisać.
      To że te języki zapisujemy cyrylicą nie znaczy że to ta sama grupa językowa, bo
      kazachski czy mongolski język jest także zapisywany cyrylicą. To też języki
      południowosłowiańskie??
      Po drugie popularność rosyjskiego jest niepodważalna, czemu uznano go za mało
      popularny? To samo nawet z ukraińskim, bo jednak sporo Ukraińców w Polsce
      mieszka i każdy z nich ukraiński, a nawet i rosyjski zna. Co innego węgierski
      czy portugalski.
      Po trzecie wykres - w legendzie jest podane 7 języków a na wykresie jest 9
      odnośników posiadających dane procentowe. Gdzie się podziały te języki i co to
      za języki - portugalski, a może niderlandzki?
      Zanim redaktorzy serwisu puszczą kolejny artykuł niech głośno go przeczytają.
      O tytule nawet nie będę mówił - czy Business English to oddzielny język? I o
      jaką wersję autorowi chodzi o amerykański Business English czy brytyjski bo tu
      różnych idiomów się używa.
    • teaforme 24.04.10, 11:59
      kazachski czy mongolski język jest także zapisywany cyrylica.

      Mongolski, tlko chwilowo byl zapisywany cyrylica w czasach
      sovietyzacji kraju. Mongolia ma swoj wlasny skrypt o znacznie
      dluzszym rodowodzie niz istnienie moskovi. Obecnie Mongolia jest w
      stadium transferowym powrotu do zapisu w tym starym jezyku. Zreszta
      prawie cala tzw centralna Azja, a dawniej republiki sovieckie
      przezywaja ten sam tred ( jezeli ich jezyki wczesniej byly inaczej
      zapisywane)
    • ludwikowiec 24.04.10, 21:53
      oraz republiki soWieckie;) A ta "moskovia", co to za wynalazek?
    • guino 24.04.10, 14:38
      Ja mam takie samo wrazenie. Ciekawe skad oni biora te dane? Moze sa to free
      style kompilacje z roznych stron internetowych? Mowiac szczerze, czytanie gazet.
      a przynajmniej niektorych artykulow, to teraz troche jak czytanie
      beletrystyki... A moze i gorzej, bo autorzy powiesci, przynajmnie ci dobrzy,
      chca byc wiarygodni, i sprawdzaja w zrodlach np. czy taki typ zbrodni mozna
      popelnic takim narzedziem i czy bulgarski jest odmiana wegierskiego czy moze
      koreanskiego.
    • Gość: Taki IP: *.41.73.155.sub.mbb.three.co.uk 24.04.10, 10:49
      średniej wielkości na 100 gości w UK. Cały personel łącznie z pomywaczami. Nie
      rozumiem czym się chwali dyrektor zarządzający Infosys BPO Poland.
    • Gość: Marek IP: *.centertel.pl 24.04.10, 12:01
      No tak, personel hotelu razem zna 11 języków. Może dlatego, że każdy z pracowników pochodzi z innego kraju. Mamy Polaka i Serba na zmywaku, pokojówkę jedną z Białorusi, jedną z Ukrainy itd, itp.
      Aha, zapomniałem, jest jeszcze Manuel, z Barcelony.
      A każdy z nich zna ledwo ledwo angielski. I co - fachowa siła, możesz to porównać z firmą, gdzie ludzie oprócz swojego rodzimego języka znają 2 obce, i do tego ze znajomością terminologii biznesowej i innej fachowej?
      Pozdrawiam i lecę do Kazachstanu, bo 35 lat temu, za głębokiej, ciemnej komuny nauczyłem się rosyjskiego i z tego korzystam. Zero certyfikatów, zero CV, po prostu ktoś z jakiejś firmy zauważył jak na jakiejś imprezie piłem z Rosjanami i rozumiałem ich dowcipy.


    • teaforme 24.04.10, 12:08
      Moskalski to nawet nie jezyk, a jedynie narzecze ruskiego
      (ukrainskiego). Borat tez zna moskalski i rowniez mieszka w
      Kazachstanie...Czy to jego dowcipy zrozumiales?, tym bardziej, ze w
      kazachskim sa tez nalecialosci polskiego, o ktorym Borat dobrze
      tobie wytlumaczy. A jakim to jezykiem mowi Manuel z Barcelony?
    • guino 24.04.10, 14:40
      Brawo!Rozumienie dowcipow to juz baaardzo wyski poziom znajomosci jezyka i kutury!
    • ludwikowiec 24.04.10, 22:02
      Tak właśnie jest!
    • Gość: 123 IP: 217.97.181.* 24.04.10, 10:59
      Z tym angielskim to różnie bywa. Ja się uważam, za kogoś, kto prawie wcale nie
      zna tego języka(po prostu nie umiem chyba kłamać :P), a niektórzy, co to w CV
      się chwalą, jak to nie znają angielskiego dukają tak, że ja przy nich to
      prawie native speaker...
    • teaforme 24.04.10, 11:39
      To prawda, ze wielu z nas tak naprawde znajac jezyk ukrainski(zwany
      tez czasami j.ruskim) lub bardzo do niego zblizony j.bialoruski
      blednie przekonany jest, ze zna narzecze moskalskie. Polacy ze
      wschodu czesto znaja ruski, ale ich znajomosc moskalskiego jest
      niewatpliwie wielokrotnie zawyzona. Mysle, ze ukrainski i bialoruski
      znac wzgledzie dobrze moze okolo 10-15% Polakow i prawdopodobnie sa
      to mieszkancy Polski wschodniej. Wschodnia gware ruska, czyli tzw
      jezyk dzisiejszej moskovi, znac moze rowniez wzglednie dobrze moze
      okolo 3-5% Polakow. Uczenie sie jednak tak nieistotnych jezykow jak
      j.moskalski jest strata czasu, a jezyki istotne, to jezyki szybko
      rozwijajacych sie krajow i gospodarek, a zarazem znane przez duza
      ilosc ludzi i rozprzestrzenione na duzym obszarze. Pomijajac trzy
      najwazniejsze jezyki takie jak angielski,francuski i hiszpanski,
      ktore nie tylko sa jednymi z najpopularniejszych jezykow w Europie,
      ale rowniez na swiecie i do mniejszego stopnia niemieckiego (Europa,
      a szczegolnie srodkowa i wschodnia) nalezy zwrocic uwage na takie
      jezyki jak chinskie, indyjskie, portugalski(sama Brazylia ma obecnie
      wieksza gospodarke niz moskovia i 1,5 wieksza populacje...moskovia-
      139 mil, Brazylia 200 mil)i arabski i moze nawet turecki. Prawda
      jednak jest taka, ze w kazdym z tzw krajow rozwijajacych sie, osoby
      (jezeli wybieraja jezyk(ki) obce do nauki) rowniez ucza sie
      najczesciej angielskiego, francuskiego lub hiszpanskiego.
    • pultorakh 24.04.10, 12:53
      Ja jakoś nie słyszałem o języku moskalskim o rosyjskim tak, ale on wywodzi się
      bardziej z obszaru Nowogrodu Wielkiego a nie Moskwy, tak więc utożsamianie
      rosyjskiego z państwem Moskwiewskim nie do końca ma sens.
      Język rosyjski jest w Polsce niedoceniany i uważam że każdy Polak obok
      angielskiego powinien go znać. Nie dość że bardzo łatwy w nauce to i przyjemny w
      rozmowie. Znając rosyjski można bardzo łatwo nauczyć się ukraińskiego.
      Co do reszty to się nie zgodzę, przede wszystkim wszystko zależy od tego CO KOMU
      JEST POTRZEBNE. Jeśli ktoś taki jak ja który raz w życiu był we Francji i nigdy,
      oby, do niej nie pojedzie i w ogóle brzydzi się wszystkim co francuskie ma się
      znać ich język to wolę uczyć się kantońskiego i mandaryńskiego i paru innych
      języków używanych w Chinach, bo prędzej mi się to przyda.
      To samo hiszpański, co z tego że dużo osób tym językiem mówi na świecie, mimo że
      bardzo wątpliwe abyśmy mieli z takimi osobami styczność, chyba że pojedziemy do
      Peru albo Meksyku na wycieczkę.
      Osobiście wolę naukę włoskiego, który mnie akurat się przyda, skoro mam rodzinę
      tam, moja matka mówi, ciotka i parę innych osób, mam dostęp do telewizji, w
      każdej chwili mogę pojechać do ciotki na jakiś czas się poduczyć. A francuski
      czy hiszpański mogę sobie zostawić na emeryture choć wątpię aby mi się
      kiedykolwiek przydał.
    • teaforme 24.04.10, 14:23
      Zgadzam sie z toba co do osobistych preferencji jezykowych, ja tez
      mam swoje ulubione i nie lubiane. Nie zgadzam sie jednak z twoim
      przypisywaniem jezyka moskalskiego do Nowogorodu. Wschodnio-
      slowianski jezyk jakim byl ruski a dzisiaj ukrainski korzenie ma
      starsze niz powstanie Rusi (zwanej pozniej kijowska) aczkolwiek
      rozwijal i ksztaltowal sie w trakcjie rozwoju tego panstwa.
      Nowogorod, to poczatki Rusi, a nie moskovi i wlasciwie jest wciaz
      okupowany przez nia od 1476. Rus i moskovia to dwa rozne panstwa
      dawniej i dzisiaj, o roznej historii i jej poczatkach. Poczatki
      dzisiejszej moskowi , zwiazane sa z zalozeniem niezaleznego od Rusi
      panstwa w roku 1303 przez Daniela( syna A.Newskiego) w moskwie.
      Moskovia, zwana czesto tez jest muskovy. Ludnosc poczatkowo skladala
      sie z mieszaniny wielu ludow, w tym wschodnich-slowian(innych niz w
      Rusi) i innych ludow Azji centralnej, takich jak mongolowie i
      tatarzy. Jezyk ruski wiec w moskovi zostal bardzo zmieniony wskotek
      wpltwu innych mniej okreslonych jezykow wschodnio-slowianskich, ale
      przede wszystkim jezykow ludow Azji, a pozniej i bliskiego wschodu.
      Juz w 14 i 15 wieku jezyki ruski i moskalski byly zauwazalnie
      rozne.Moskovia w
      1547 zmienila nazwe na Carstwo Russkoje (bezprawnie przyjela
      znieksztalcona nazwe Rusi). Moskovia jeszcze kilkakrotnie zmieniala
      nazwy swojego panstwa, ale zawsze juz zwala sie rossija. Obecnie
      wielu badaczy uwaza, ze dzisiejszy moskalski, to nawet nie jezyk, a
      raczej narzecze ruskie, z duza nalecialoscia jezykow Azji srodkowej
      i bliskiego wschodu(szczegolnie j.turecki jest silnie widoczny).
      Uczyc sie dzisiaj moskalskiego ma raczej znaczenie dla hobbistow i
      milosnikow malo istotnych narzeczy i gwar swiata raczej niz
      praktyczne zastosowanie.
    • Gość: pytajnik IP: *.dreamhost.com 24.04.10, 12:23
      "Vendor outsourcingu" - w jakim to języku?
    • Gość: v.o. IP: *.zone11.bethere.co.uk 24.04.10, 14:11
      korporacyjnym ;-) wykresy są podejrzane, tak w kwestii deklarowanej
      znajomości języków romańskich jak i "vendorów outsourcingu" - EDS
      już nie istnieje, został przejęty prawie rok temu przez HP, którego
      to właśnie brakuje w zestawieniu.
    • Gość: na sen IP: 81.219.178.* 24.04.10, 12:32
      Na porozumiewanie się z innymi przeznaczamy średnio 70% swojego czasu (nie
      licząc snu)

      Są tacy co mówią przez sen :D
    • annataylor 24.04.10, 16:00
      a mnie zaskoczył niski procent języka hiszpańskiego.
      od kilku lat jest boom na ten język, iberystyki przezywają oblężenie, a
      na tym wykresie jest prawie na samym końcu...
    • kolodziejo 24.04.10, 17:02
      Bo znajomość hiszpańskiego jest tak przydatna w biznesie, jak suahili.
      --
      Надо просто до 100 досчитать и забыть...
    • pultorakh 24.04.10, 23:42
      na pewno się przyda. Szczególnie jeśli "noga się powinie" i trafimy do
      panamskiego albo kolumbijskiego więzienia.
      Hiszpański jest przykładem jak z nauki języka robić biznes, ludzi parę lat temu
      zrobiono w konia mówiąc że pół miliarda osób tym językiem mówi (prawda) i że
      niedługo Stany Zjednoczone przestawią się na hiszpański bo tylu tam Latynosów
      (bzdura, bo liczba Latynosów będzie maleć skoro w Meksyku jest obecnie niższy
      przyrost naturalny niż w Stanach Zjednoczonych)itd.
      Porobili tyle tych szkół, centrów języków romańskich, firmy zaczęły prześcigać
      się w wymyślaniu i wypuszczaniu programów do nauki, a zapomniano o tak ważnym z
      punktu widzenia Polski i jej położenia języku jak rosyjski. Język ten powinien
      mieć w Polsce taką samą pozycję jak niemiecki, który jest w Polsce na
      odpowiednim poziomie biorąc pod uwagę stosunki ekonomiczne, polityczne i
      społeczne między RFN i Austrią a naszym regionem.
      Tymczasem nie dość że trudno znaleźć dobrą szkołę rosyjskiego, o ukraińskim
      nawet nie mówiąc, to jeszcze nie ma nawet porządnych książek do nauki, o
      programach komputerowych do samodzielnej nauki nawet nie mówiąc.
      Powinno się wszystko co związane z nauką hiszpańskiego przestawić na rosyjski i
      będzie glanc.
    • Gość: Ralph IP: 92.29.9.* 25.04.10, 00:24
      A dlaczego rosyjski i niemiecki? Nie lepiej żeby każdy nauczył się angielskiego
      i będzie po problemie? Kiedyś ktoś mi wmawiał, że każdy Polak powinien znać
      niemiecki, bo najbardziej się w życiu przydaje. Jakoś nigdy nie zdarzyło się,
      żebym musiał dogadać się z kimś po niemiecku, a z angielskiego korzystam codziennie.
    • pultorakh 25.04.10, 00:59
      Jak mieszkasz gdzieś w części zachodniej i pojedziesz do RFN to dobrze język
      znać, to samo w Czechach lub na Węgrzech (tu w szczególności). Po angielsku na
      wschodzie się nie dogadasz, chyba że z młodzieżą, czasami to wręcz zabawnie
      wygląda jak ktoś sili się na dogadywanie z Ukraińcem czy Białorusinem po
      angielsku skoro dużo łatwiej dogadać się po polsku. Nic nie jest pewnikiem, tak
      jak tu wielokrotnie pisałem, wszystko zależy CO JEST KOMU W ŻYCIU POTRZEBNE.
    • Gość: Ralph IP: 92.29.9.* 25.04.10, 02:08
      Rozumiem, że jeżeli ktoś mieszka w części wschodniej to już szans na wjazd do
      Niemiec nie ma? Jakie znaczenie ma miejsce zamieszkania? Niech niemieckiego
      uczą się tylko ci, którzy często do Niemiec jeżdżą, bo rzeczywiście może im się
      przydać, ale nie wszyscy jeżdżą do pracy do tego kraju, zdarzają się Polacy,
      którzy pracują w Polsce, jest ich nawet zdecydowana większość.
      Zgadzam się co do jednego - co jest komu w życiu potrzebne.


      > czasami to wręcz zabawnie wygląda jak ktoś sili się
      > na dogadywanie z Ukraińcem czy Białorusinem po angielsku
      > skoro dużo łatwiej dogadać się po polsku.

      No właśnie o tym piszę - gdyby każdy na świecie znał angielski, to nie musieliby
      się "silić", tylko by sobie po prostu porozmawiali. Dlaczego różni ludzie uczą
      się różnych języków skoro istnieje międzynarodowy angielski? Wieży Babel ciąg
      dalszy...
    • Gość: Kagan IP: 193.136.157.* 24.04.10, 17:15
      Odkad to rosyjski jest jezykiem POLUDNIOWO-slowianskim? Znow kolesie
      Adasia wyakzali sie brakiem elementarnej wiedzy...
    • Gość: Kagan IP: 193.136.157.* 24.04.10, 17:19
      Przypominam tez, ze w Europie to nie ma czegos takiego jak jezyk
      hiszpanski
      , a sa tylko jezyki: kastylijski, katalonski i galicyjski.
    • Gość: +Euskera IP: *.zone11.bethere.co.uk 24.04.10, 20:10
      oj... to się chyba trochę zapędził@ś. Jest, taki też przedmiot jest
      nauczany w hiszpańskich szkołach, a nawet słownik wydany przez organ
      decydujący o poprawności tegoż języka (RAE) nazywa się ..Diccionario
      de la Lengua Española.
    • pultorakh 24.04.10, 23:49
      flamandzki. Dla kogoś z zewnątrz nikogo to nie interesuje czy w Galicji mówią po
      kastylijsku bo i tak to język ogólnokrajowy.
      Poza tym nikt nie będzie się uczył katalońskiego zamiast kastylijskiego bo to
      byłby idiotyzm, tak jak uczyć się białoruskiego zamiast rosyjskiego.
      Podobnie jest z językiem oksytańskim we Francji, czy nawet irlandzkim, których
      to języków nikt poza tubylcami albo językoznawcami czy filologami nie zna bo i
      po co.
    • allerune 24.04.10, 17:38
      no super, powinniśmy z tego zrobić reklamę z hasłem:

      "UCZCIE SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH, BĘDZIECIE DZIĘKI TEMU MOGLI ZOSTAĆ ZATRUDNIENI JAKO
      TANIA SIŁA ROBOCZA ZA 1/4 TEGO, CO ZARABIAJĄ W RODZIMYM KRAJU TEJ FIRMY"

      Ludzie w krajach zachodnich znają zwykle jeden język - swój (oprócz beneluksu -
      u nich 2 języki obce to norma i skandynawii - angielski). Mimo to zarabiają
      wielokrotność tego co Polacy? Czy są aż tyle razy bardziej produktywni? Nie
      sądzę ...

      Polecam wszystkim wyjazd za granicę, na jakiś czas, aby przekonać się, że można
      się czuć docenionym i nie trzeba zapierdzielać za 2000 zł mając wyższe
      wykształcenie i 2 języki obce.

      --
      it's all bullshit, and it's bad for you
    • Gość: abc IP: 68.68.108.* 24.04.10, 18:10
      Irlandia szukała ludzi ze znajomością języków i jakoś mało kto chciał tam
      przyjechać. Powód: kasa. Np ja znam szwedzki, jako obywatel od wielu lat, polski
      z racji urodzenia w Polsce i angielski. 5 lat temu przyjechałem do Irlandii
      zwabiony ogłoszeniami na internecie. Na miejscu okazało się, że zarobki będą
      mniejsze niż podawane. Postanowiłem zostać chwilkę. Po 2 miesiącach
      zrezygnowałem. Zasiłek w Szwecji był porównywalny do zarobków, więc szkoda było
      fatygi. Jedyni "Szwedzi", którzy przyjeżdżali do takich centrów "outsourcing" to
      imigranci i ich dzieci, które z racji słabej znajomości szwedzkiego, np
      zamieszkiwanie w gettach dla imigrantów, nie mogli znaleźć normalnej pracy. Ich
      szwedzki wołał o pomstę do nieba, nawet ja nie rozumiałem ich. Brzmiało to jak
      jakiś pidgin, ale firmy to nie obchodziło, nikt nie weryfikował znajomości
      języków. Podobnie było z somalijczykami "mówiącymi" po fińsku.

      Całe te centra obsługi klienta to szukanie najtańszych ludzi za stawki
      minimalne. Chętni zawsze się znajdą...
    • Gość: gosc z Kaliforni IP: *.socal.res.rr.com 24.04.10, 18:03
      pan Bestry nie ma pojecia o analizach finansowych, jakon analityk
      finansowy mialem zazadanie stworzyc na FoxPro zunifkowany program
      sprawozdan sprzedazy ktore przychodzliy z roznych centrow w roznym
      formacie, inny projekt to stworzenie na Excel macro IRR, lub analize
      kosztow przy 3-4 zmiennych, angliste nie mozna tego nauczyc na
      kursach
    • Gość: ziz7 IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 24.04.10, 18:23
      Moja koleżanka właśnie pracuje w takiej super hiper firmie outsourcingowej
      znając 2 języki obce (angielski perfekcyjny i turecki) i wcale nie zarabia
      takich kokosów, ale jej zagraniczni koledzy, którzy potrafią mniej od niej
      zarabiają co najmniej podwójna stawkę.
      Ogólnie ten outsourcing to robienie tak prostych i łatwych rzeczy do których nie
      trzeba niesamowitych umiejętności jak np: skanowanie dokumentów, call center czy
      klepanie danych do bazy danych.
      Zejdźmy na ziemię... dobra kasa to tylko za fachową wiedzę, która jest właściwie
      wykorzystywana. W call center zatrudnia się ludzi, którzy nie mają pojęcia co
      robią (tam nie trzeba myśleć bo na wszystko są procedury) i maja niskie ambicje.
      Dlatego dobrych zarobków tam nie ma.
    • Gość: Adam IP: *.dg-net.pl 24.04.10, 20:41
      dlaczego nie napisali ani słowa o zarobkach - bo by ich wysmiali.
      Bylem na jednak takim spotkaniu w Capgemini. Oczekiwania: znajomosc
      angielskiego (mam) i innego obcego (mam), znajomosc branży IT a w
      szczegolnosci SAP (mam) - oferowane wynagrodzenie 3800 brutto
      (oczywiscie 3800 zl brutto). Pani była zdziwiona, ze odmowilem.
      Nie rozumieja, ze pomylili sie w jednoastkach?
      Konsulatna SAP ze znajomosci 3 modułow i znajomosci 2 jezykow obcych
      dostaje min. 20 funtow na godzine, czyli jakie 3600 funtow brutto
      miesiecznie.
    • Gość: Lucek IP: *.85-237-177.tkchopin.pl 24.04.10, 21:34
      Uważam, że wymyślają ile mogą i jak mogą. Ogólnie media, gazety,
      politycy itp. itd. Nie dajmy się zwariować. I tak jesteśmy pod względem
      wiedzy jedni z lepszych w Europie. Znajomość jednego języka obcego
      przeważnie jest to angielski jest wystarczająca. Tylko, że u nas nie ma
      pracy i pieprzą, że trzeba znać to i to, mieć to i to, zaliczyć to i to
      itd. Życia nie starczy, żeby spełnić wszystkie warunki. To jest po
      prostu chory kraj i tyle.
    • Gość: Jarek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.10, 21:35
      Od kiedy rosyjski i ukraiński to języki południowosłowiańskie?
    • Gość: Zogo IP: 83.142.127.* 24.04.10, 21:54
      Czy Outsourcing nie jest przypadkiem synonimem obozu pracy?
    • nienawidze-pracy-w-sitel 25.04.10, 00:40
      Gość portalu: Zogo napisał(a):

      > Czy Outsourcing nie jest przypadkiem synonimem obozu pracy?

      Tak, pewnie. Poczytaj sobie o takim obozie pracy - call center o natwie Sitel w
      Warszawie na ulicy Domaniewskiej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,140,66629404,66629404,Praca_w_Sitel_Polska.html
    • Gość: QQQ IP: *.ntlworld.ie 24.04.10, 21:57
      Od kiedy to ukraiński i rosyjski są językami południowosłowiańskimi?
      To są wschodniosłowiańskie języki. Polski, czeski i słowacki są
      zachodniosłowiańskie, słoweński, serbski, macedoński i bułgarski stanowią
      grupę południowosłowiańską...

      "Poszukiwani są specjaliści ze znajomością języków skandynawskich (np.
      szwedzki, duński) i południowosłowiańskich, takich jak bułgarski, rosyjski,
      ukraiński"
    • Gość: angrusz1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.10, 22:21
      czy to jest poparte świadectwem wystawionym np przez ETS o zdaniu np Toefl ibt
      na 80 pkt ?
    • su45-240 24.04.10, 22:31
      bezmyślnego naśladownictwa to niech się nauczy jednego języka. Polskiego.
    • igor.mal 24.04.10, 22:59
      Krotko mowiac juz za 50 lat dolączymy do Bangladeszu, tam juz wszyscy pracuja
      w centrach outsourcingu
    • nienawidze-pracy-w-sitel 25.04.10, 00:42
      igor.mal napisał:

      > Krotko mowiac juz za 50 lat dolączymy do Bangladeszu, tam juz wszyscy pracuja
      > w centrach outsourcingu

      Taki "Bangladesz" mamy w firmie Sitel w Warszawie - to outsorcing - poczytajcie
      o wyzysku tam:
      forum.gazeta.pl/forum/w,140,66629404,66629404,Praca_w_Sitel_Polska.html
    • Gość: Lolo IP: *.dclient.hispeed.ch 24.04.10, 23:45
      ... nalezaloby wytlumaczyc co to znaczy "outsourcing" - moja firma,
      na Zachodzie, outsourced ksiegowosc do Krakowa, gdzie pracownicy
      maja znac niemiecki, a nie POLSKI).
      Inna rzecz to znajomosc jezyka: Poznalem takich ze "znajomoscia" -
      pozal sie Boze ...
    • pultorakh 24.04.10, 23:55
      Nawet brat cioteczny z Hamburga nie może ich zrozumieć, szczególnie tych okolic
      kantonu Thun. Ja znam niemiecki dobrze ale oglądając nawet kanał SF Info czasami
      ledwo mogę cokolwiek zrozumieć.
      Z drugiej strony zazdroszczę pobytu i możliwości szlifowania języka, szczególnie
      Schwizerdütsch .
    • Gość: Anty IP: 92.29.9.* 24.04.10, 23:58

      Po grzyba mamy się uczyć tylu języków???
      Gdyby każdy na świecie nauczył się angielskiego wszystkie problemy by zniknęły,
      a teraz niestety jest tak, że Polak zna niemiecki, Anglik hiszpański, Węgier
      rosyjski, a Francuz nie zna żadnego języka poza swoim ojczystym. Jeżeli się
      spotkają, to się nie dogadają, mimo że większość z nich zna język obcy. Ktoś
      jeszcze uważa, że nie powinniśmy się uczyć języka międzynarodowego?
    • pultorakh 25.04.10, 01:07
      Akurat sprawy językowe mnie interesują dlatego tu tyle piszę.
      Sens artykułu jest taki, że warto znać jakieś niecodzienne języki, bo w
      niedalekiej przyszłości Polska zamieni się w drugi Bangladesz jak to ktoś
      napisał i wielkie call-center, gdzie będą infolinie i hotdeski dla całej Europy
      a nawet świata (w tym pewnie i Burundi).
      Niestety jakiś pomyleniec dał zły tytuł, który mylnie twierdzi że ten kto nie
      zna Business English i czegoś jeszcze ten będzie kible szorował. Oczywiście to
      debilizm.
      Fakt jest jednak taki, że języki warto znać, ale nie dla pracy czy dogadywania
      się ale lepszego zrozumienia innych.Inaczej się rozmawia z obcokrajowcem w jego
      języku i my też inaczej potraktujemy Chińczyka czy Araba mówiące po polsku lub
      silącego się na mówienie.
      Jeden język to idiotyzm, bo zatraca się różnorodność, Azjaci czy narody
      śródziemnomorskie o tym doskonale wiedzą stąd u nich te opory przed nauką, nie
      tylko angielskiego.
    • Gość: Ralph IP: 92.29.9.* 25.04.10, 02:14
      pultorakh napisał:
      > Jeden język to idiotyzm, bo zatraca się różnorodność

      Przepraszam, ale przez idiotów tak twierdzących mamy tę wieżę Babel i niemożność
      porozumienia się z mieszkańcami innych krajów. Nie postulowałem wprowadzenia
      angielskiego jako JEDYNEGO języka na ziemi, ale chciałem, żeby KAŻDY znał
      angielski oprócz swojego ojczystego języka.
      Rozumiem, że jeżeli planujesz odwiedzić 8 krajów, to w ciągu miesiąca uczysz się
      8 języków, bo kochasz różnorodność? Uwielbiasz jechać gdzieś i nie móc się z
      nikim dogadać?
      Na opanowanie jednego języka na w miarę przyzwoitym poziomie potrzeba 10-20 lat
      (im później zaczyna się naukę, tym więcej czasu jest potrzebne). Ilu języków
      się nauczy przeciętny człowiek w ciągu swego życia?
    • pultorakh 25.04.10, 08:10
      Patrząc na niektórych turystów którzy z tłumaczami zwiedzają różne rzeczy w
      obcych krajach albo posługują się rozmówkami wynika że nie trzeba znać żadnego
      języka by odwiedzić ponad 100 krajów i czuć się swobodnie.
      Mnie chodziło o to, że to zależy do czego jest dany język komuś potrzebny. Moja
      matka ani ojciec nie znają angielskiego nic, mama tylko włoski i jej wystarcza,
      czasem obejrzy telewizję w oryginale czy film albo wykorzysta jakiś przepis w
      oryginale na ciasto lub obiad.
      Ojciec zna rosyjski i mu wystarczy też do podobnych rzeczy.
      Ja znam angielski i używam go na co dzień, miło jest obejrzeć jakiś film w
      oryginale albo film nieanglojęzyczny z angielskimi napisami.
      To samo z niemieckim i rosyjskim które znam już nieco gorzej ale mam przyjemność
      obejrzeć film niemiecki czy rosyjski w oryginale, obejrzeć wiadomości czy
      przeczytać jakiś artykuł w oryginale. Do tego przekraczając wschodnią lub
      zachodnią granicę od razu czuje się swobodniej.
      Po takiemu mieszkańcowi Kirgistanu czy Kazachstanu znajomość angielskiego skoro
      zna lingua franca obszaru WNP czyli rosyjski i dogada się z każdym od Brześcia
      do Władywostoku, nawet w Izraelu. Angielski mu nie potrzebny bo raczej wątpliwe
      by było go stać na wyjazd poza ten obszar a i anglojęzycznej telewizji raczej
      nie ogląda.
    • Gość: Marek Wesołowski IP: *.s30.a048.ap.plala.or.jp 25.04.10, 00:15
      W Japonii angielski nic nie daje, niemiecki to samo, dobrze, ze
      dzisiejsza elektronika i google translate przeportowany na
      symbianowska nokie pozwala jako tako sie dogadac pokazujac chociaz
      tlumaczenie. przyszlosc to elektroczne tlumaczenia i powinien swiat
      sie na tym skupic by online dostac tlumaczenie. Od wczoraj siedzie w
      Tokyo i mimo, ze pieknie to bariera jezykowa nie do przejscia, tylko
      japonski i tyle :(

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka