Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czyja ta Anglia?

    IP: *.147.71.104.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.04.10, 04:32
    "Na miłość boską, jesteśmy w Anglii czy w Polsce?" - to samo pytanie można
    zadać wielu pracodawcom w Polsce. Nieraz znajomość języka angielskiego jako
    warunek zatrudnienia jest tylko pretekstem do zniechęcenia do odpowiedzi na
    ofertę pracy.
    Obserwuj wątek
      • Gość: natalia Re: Czyja ta Anglia? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.04.10, 11:25
        Dokładnie to samo chciałam napisać, u nas znajomość angielskiego jest niezbędna również i nie tylko tego języka.
        Dodatkowo mamy napływ ludzi z Ukrainy czy Mongolii, też wezmą to czego my nie chcemy. Sytuacja jest błędnym kołem tak naprawdę. Za to osobiście mam problem z podjęciem pracy gdyż jestem bez doświadczenia w zawodzie, po studiach i nikt mi szansy nie chce dać. Pracy na produkcji czy przy sprzątaniu również nie dostanę bo każdy patrzy, że za wysokie kwalifikacje, bzdura! ja chcę jakąkolwiek pracę! Czy mam wyjechać do innego kraju gdzie nie będę dyskryminowana za dypmol?
        • Gość: emigrant Re: Czyja ta Anglia? IP: *.zone6.bethere.co.uk 30.04.10, 11:42
          >Czy mam wyjechać do innego kraju gdzie nie będę dyskryminowana za
          dypmol?

          Od 1 maja 2004 roku wyjechalo za granice okolo 2 miliona Polakow,
          ponad 80% z nich to ludzie w wieku 18-32 lat. Wg roznmych szacunkow
          25-40% z nich posiada dyplom polskiej uczelni.
          Zatem okolo 600,000 z nich wlasnie tak zrobilo jak piszesz -
          wyjechala za granice, bo mieli dokladnie taki sam problem.

          Wiec jesli piszesz to co myslisz - to tak, masz wyjechac do innego
          kraju.
          Jesli piszesz to z ironia i sarkazmem - odpowiedz sobie na pytanie
          dlaczego to nad Twoim losem mieliby sie zlitowac pracodawcy, skoro
          nie zrobili tego w przypadku 600,000 mlodych ludzi po studiach,
          ktorzy - jak udowodnili - chcieli po prostu pracowac?
          • Gość: Kagan Re: Czyja ta Anglia? IP: 193.136.157.* 30.04.10, 12:19
            Gość portalu: emigrant napisał(a): 1 maja 2004 roku wyjechalo za granice okolo 2 miliona Polakow, ponad 80% z nich to ludzie w wieku 18-32 lat. Wg roznmych szacunkow 25-40% z nich posiada dyplom polskiej uczelni. Zatem okolo 600,000 z nich wlasnie tak zrobilo jak piszesz -
            wyjechala za granice, bo mieli dokladnie taki sam problem.
            - Dodajmy tez, ze w Polsce nie uznaje sie zagranicznych dyplomow!
            Jeszcze raz występuję w sprawie braku jakiekolwiek pomocy ze strony Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz b. RPO, Pana. Kochanowskiego w sprawie uznania w Polsce mych australijskich kwalifikacji: doktoratu (PhD) z Monash University w Melbourne (Australia). Uważam, iż uznanie tych kwalifikacji leży nie tylko w moim interesie, ale także, oraz przede wszystkim, w interesie Polski. Nie rozumiem wiec, czemu b. RPO uznawał wykrętne i kłamliwe tłumaczenia UW i CK, a nie stanął, jako Rzecznik Praw Obywatelskich, po stronie obywatela, pokrzywdzonego przez państwowe urzędy. Szczególnie oburzyła mnie treść pisma otrzymanego z Biura RPO, a datowana 24 marca 2009, gdzie poinformowano mnie, że moje kolejne listy w tej sprawie pozostaną bez odpowiedzi. Jest to ewidentne lekceważenie i poniżenie obywatela, a więc domagam się dochodzenia w tej sprawie i ukarania winnych oraz stosownego odszkodowania z majątku b. RPO.

            Poza tym, to poinformowano mnie telefonicznie, iż od decyzji RPO nie przysługuje mi odwołanie, w tym do sądu. Rozumiem, że w demokracji parlamentarnej, za jaką uważana jest RP, każdemu obywatelowi przysługuje odwołanie od każdej decyzji urzędu, a to w ramach trójpodziału władzy na: ustawodawczą (Sejm), wykonawczą (rząd i urzędy państwowe) oraz sądowniczą (niezawisłe sądy). RPO nie jest ponad prawem, a więc od decyzji RPO powinno mi przysługiwać, w demokratycznym państwie prawa, odwołanie do niezawisłego sądu, o czym RPO powinien mnie poinformować, a czego nie uczynił, lekceważąc sobie prawo I dobre obyczaje oraz demonstrując tym samym swą pogardę dla mnie, za co powinien być stosownie ukarany, i za co należy mi się stosowne odszkodowanie..

            Informuje także RPO, iż ponieważ decyzja w sprawie nostryfikacji mego australijskiego PhD została podjęta przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów (CKdSSiT, w skrócie CK) długo po ustawowym terminie i z naruszeniem zarówno litery, jak i ducha prawa, to występuje o jej uchylenie i o ponowne rozważenie przez CK mego odwołania od decyzji Uniwersytetu Warszawskiego (UW). Oto raz jeszcze moje uzasadnienie:

            I. Wszelakie decyzje w w/w sprawie były podejmowane zarówno przez UW jak tez i CK zakulisowo, bez mej obecności, obrażając tym samym zasadę „audi alteram partem”. Jak dotychczas CK nie potrafiła się ustosunkować do tego zarzutu, najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże Komisji nie rozumie znaczenia słów „audi alteram partem”.

            II. Na dodatek instytucje, podejmujące owe decyzje, (Rada Wydziału na UW i CK), składają się głównie z profesorów polskich wyższych państwowych uczelni, dla których jestem konkurencją, jako posiadacz PhD z Monash University, a więc obrażono też zasadę „nemo judex in causa sua”. Jak dotychczas CK nie potrafiła się ustosunkować do tego zarzutu, najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże Komisji nie rozumie znaczenia słów „nemo judex in causa sua”. Ponadto CK nie powinna być arbitrem w tej sprawie, ponieważ jej skład reprezentuje interesy określonego środowiska, które to interesy nie pozwalają CK na bycie bezstronnym, a więc uczciwym arbitrem w mojej sprawie.

            III. Przypominam raz jeszcze, iż CK miała wyraźny obowiązek wydać swą decyzje w ciągu czterech (a nie sześciu, jak to mylnie twierdzi CK) miesięcy od dnia doręczenia mego odwołania. Uważam więc, iż CKdSSiT powinna, zgodnie z prawem, rozpatrzyć me odwołanie w terminie czterech miesięcy od dnia jego doręczenia, czyli najpóźniej do końca 14 września ubiegłego roku.

            IV. Przypominam tu także, i to po raz kolejny, iż nie po raz pierwszy w moim przypadku zostały naruszone przepisy prawa, jako iż:obowiązujące w Polsce, z racji jej członkostwa w UE, Zalecenia w Sprawie Kryteriów i procedur Oceny Wykształcenia Uzyskanego za Granicą a przyjęte przez Komitet Konwencji Lizbońskiej na jego drugim spotkaniu w Rydze w dniu 6 czerwca 2001, a które wyraźnie głoszą, iż „…wnioski (o nostryfikację – LK) należy rozpatrywać w możliwie najkrótszym terminie, a czas ich rozpatrywania nie powinien przekraczać czterech miesięcy”.

            V. Tak więc już kilkanaście miesięcy temu minął czas na rozpatrzenie mego odwołania do Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. CK mogła zawiesić swe postępowanie w mej sprawie tylko w ciągu owych ustawowych miesięcy, a nie długo po upływie tego terminu. Jest to więc kolejne a wyraźne naruszenie mych praw przez CK, która tym samym daje dowody na to, iż jako ciało naruszające i lekceważące prawo, powinna być natychmiast rozwiązana, a jej członkowie pozbawieni swych tytułów naukowych. Proszę więc CK o dokonanie samorozwiązania, jako iż jest jedyna rzecz, którą członkowie owej Komisji mogą uczynić, jeśli są osobami z honorem.

            VI. Przypominam także raz jeszcze, iż nostryfikacja mego australijskiego PhD leży niewątpliwie w interesie społecznym oraz państwowym, i że jest jak najbardziej zgodna z prawem polskim i unijnym. Nie rozumiem więc, czemu rzuca mi się wciąż kłody pod nogi i utrudnia ową nostryfikację i traktuje jako uciążliwego petenta (p. np. chamskie wręcz traktowanie mnie na Uniwersytecie Warszawskim). Proszę się więc nie dziwić, jeśli widzę tu partykularny interes obecnej belwederskiej profesury, wciąż pochodzącej w dużej części z PRLu, bądź też ukształtowanej przez PRLowskich profesorów, którzy wręcz wrogo odnoszą się do naukowców ukształtowanych na Zachodzie. Niemniej taka postawa polskich elit naukowych jest wysoce szkodliwa nie tylko dla Polskiej Nauki, ale także i dla Państwa i Narodu Polskiego, stąd powinna być zwalczana, a nie de facto popierana przez władze Uniwersytetu Warszawskiego, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz przez (last but not least). Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów i Rzecznika Praw Obywatelskich.

            VII. Uważam także, iż ponieważ CK z racji swego składu osobowego oraz bycia wyraźnym przeżytkiem z czasów PRLu, to nie może ona być uczciwym, to jest bezstronnym arbitrem w mojej sprawie, stąd też ma wyraźna i całkowicie uzasadniona niechęć do jakiejkolwiek współpracy z CK. Po prostu CK reprezentuje interesy polskiej profesury, wykształconej i ukształtowanej albo w PRLu, albo przez profesorów ukształtowanych w tymże PRLu, a więc robi wszystko, aby nie dopuścić do polskiej nauki osób takich jak ja, to jest wykształconych na czołowych zachodnich uniwersytetach (w moim przypadku są to The University of Melbourne oraz Monash University). A działając tak, CK i RPO sabotują wręcz nie tylko polska naukę, ale także i polską (a więc i unijną) gospodarkę, postępując tym samym wyraźnie wbrew polskiej i unijnej racji stanu.
            lech.keller@gmail.com

      • Gość: Rumburak Re: Czyja ta Anglia? IP: 109.199.3.* 30.04.10, 12:58
        W moim zawodzie standardem jest przeprowadzanie rozmow kwalifikacyjnych w czesci lub nawet w calosci po angielsku (w Polsce) a nie zajmuje sie nauka angielskiego, czy powinienem plakac?. Pracodawca ma prawo szukac osoby o odpowiednich kwalifikacjach i tyle, jezeli szuka hindusa ze znajomoscia jezyka niemieckiego, jego prawo.
      • Gość: Szczepan Czyja ta Anglia? IP: *.zone11.bethere.co.uk 03.05.10, 00:58
        Dyskryminacja ma miejsce nie tylko z uwagi na dyplom. Czasem przecież nie jest on nawet wymagany, bo ponoć liczą się umiejętności. Niestety, teraz, gdy gospodarka Wielkiej Brytanii zaczyna się podnosić, istnieje niepisany "przykaz" zatrudnienia Brytyjczyków, nawet w międzynarodowych korporacjach; niezbyt świadomy konsekwencji pracodawca niejednokrotnie się do tego głośno przyzna.

        praca w Anglii
      • Gość: cool Czyja ta Anglia? IP: *.range86-138.btcentralplus.com 16.05.10, 13:43
        TO naprawde dobry artykul, bo czasem "Cooltura" powala
        amatorszczyzna, ale niewazne. W innej sprawie, otoz niewatpliwie
        wiekszosc gazeta ktora obecnie przerobila sie na prawicowe ostro
        jedzie do emigracji i predzej czy pozniej zaczna sie nieprzyjemne
        historie. Tym bardziej "Gazeta' a moze ministertswo spraw
        zagranicznych albo wszyscy na raz powinni docenic "Guardiana", ta
        gazeta zawsze z sympatia i obiektywnie pisze o Polakach za co nalezy
        jej sie nagroda. Prosze "gazete' o wszczecie procedury
        przyznania "Gdinowi" nagrody jakies bo nawet w sprawie tej bigotki z
        Rochdale ktorej tak sie te easterneuropiens nie podobaja umial
        sprawe przedstawic obiektywnie i sprawiedliwie. dzieks.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka