Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Własny biznes??

    19.04.11, 18:13
    Pytanie do długotrwale bezrobotnych. Myśleliście/myślicie o tym?
    Oczywiście nie chodzi o firmę przynoszącą miliony ani z drugiej strony, interes typu wyprowadzanie psów. Mam na myśli własną działalność, z której po prostu można się utrzymać.
    Własny biznes to nie jest prosta sprawa, ale w pewnym momencie człowiek dochodzi do ściany i zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na pracę. I żadnych widoków na zmianę tej sytuacji w przyszłości, zwłaszcza w wieku 40+. Może warto zaryzykować?
    Nie wyobrażam sobie dalszej wegetacji i upokorzeń przy poszukiwaniu pracy przez kolejne lata. Nie szukam tu pomysłów na biznes, wiadomo, że nikt nie chce się nimi dzielić w sieci. Jestem po prostu ciekawa, czy bierzecie taką opcję pod uwagę...
    Edytor zaawansowany
    • Gość: xxxxxxx IP: *.adsl.inetia.pl 19.04.11, 20:13
      Bierzemy nawet majac prace i nie majac jeszcze 40+ Po prostu to sie oplaca bardziej niz praca na etat. Idealnym rozwiazaniem bylby dobry etat i wlasna dzialalnosc, ale tu juz bywa ciezko.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 19.04.11, 20:19
      Nie, gdyz male, niedofinansowane firmy, nie przynosza z definicji realnego, czyli ekonomicznego zysku, gdyz dzialaja one w warunkach niemalze idealnej konkurencji. Tyle, ze tego na studiach, nawet ekonomicznych, nie ucza...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.11, 21:50
      A prowadziles kiedys firmę, że się tak mądrze wypowiadasz?
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 19.04.11, 22:43
      Tu nie trzeba adnej fimy prowadzic, tylko rozumiec jak dziala rynek...
      Czy kierowca jest dla ciebie wyrocznia w temacie dzialania samochodu, czy raczej inzynier, konstruktor samochodow?
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.11, 06:07
      Od razu widać, że jesteś przemądrzalym leszczem... Teoria i teoria...I te wychwalanie się tytulami i wiedzą, to tylko politowanie wzbudza..

      A wlasna firma to kwestia pomyslu, a nie rozmiarów. Masz dobry pomysl, to robisz kasę o jakiej tzw. etatowcy mogą sobie pomarzyć... I tyle w tym temacie.

      Wyrocznią w kwestii dzialania samochodów jest dla mnie dobry kierowca - znam takich, którzy z zamknietymi oczami rozlożą i zlożą autobus.

      A konskruktorzy samochodów, cóż, teraz co drugie nowe auto to jakaś kosmiczna wpadka i niedoróbka.

      Nadmiar teorii szkodzi, chyba już czas wrócić do praktycznego życia...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 10:16
      Znow tylko ad personam? To jest teoria, a wiec opis rzeczywistosci, ktory zostal pozytywnie zweryfikowany empiria. Mozesz sie oczwiscie obrazic na fakty i nie przyjmowac ich do wiadomosci, jak to np. zrobil w XVIII wieku brytyjski krol Jerzy po tym, jak USA oglosily niepodleglosc...
      I zroum tez, ze jednemu na tysiac udaje sie zalozyc firme, ktora chwilowo dziala jak semi-monopolista, gdyz np. oferuje nieznany przed tem produkt czy usluge. Problem jest w tym, ze taka firma znajduje zaraz nasladowcow i konczy sie jej zloty okres. Chyba, ze ma ona pieniadze na opatentowanie swego wynalazku i na procesy z tymi, ktorzy beda naruszac jej prawa patentowe.
      A na koniec nie myl mechanika samochodwego z kierowca i projektantem samochodow... Jesli zas uwazasz, ze potrafisz zaprojektowac i wyprodukowac oraz sprzedac z zyskiem lepszy samochod niz te, obecnie projektowane, to czemu nie wykupisz FSO?
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: cis IP: *.play-internet.pl 20.04.11, 06:35
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Nie, gdyz male, niedofinansowane firmy, nie przynosza z definicji realne
      > go, czyli ekonomicznego zysku, gdyz dzialaja one w warunkach niemalze idealnej
      > konkurencji. Tyle, ze tego na studiach, nawet ekonomicznych, nie ucza...

      Coś mi tu zaleciało pseudoekonomią wykładaną za głębokiej komuny, gdy każda prywatna inicjatywa była zaciekle zwalczana, a największym wrogiem był (obok kułaka) drobny przedsiębiorca: sklepikarz, młynarz, piekarz itd. No ale może się mylę, dlatego prosiłbym bardzo uprzejmie, żebyś przytoczył tę definicję wg której: "...male, niedofinansowane firmy, nie przynosza z definicji realnego, czyli ekonomicznego zysku...".
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 10:35
      Musze cie zmnartwic, ale to jest z podrecznikow ekonomii uzywanych dzis na najlepszych uniwersytetach swiata.
      Mechanizm jest prosty: jesli w jakiejs branzy (galezi wytworczosci czy uslug) stopa zysu jest wyzsza niz przecietna, to do niej 'wedruje' kapital i tym samym zwieksza sie podaz w tej branzy. Ale wieksza podaz przy praktycznie tym samym popycie oznacza nizsze ceny, a wiec i spadek stopy zysku. Taki samoczynny mechanizm wyrownywania sie stopy zysku dziala wszedzie tam, gdzie jest wolny lub prawie wolny rynek, czyli wszedzie tam, gdzie operuja male firmy, ktore nie maja wplywu na ksztaltowanie sie cen np. przez zmowe kartelowa (tzw. kartel cenowy), a to glownie ze wzgledu na ich duza ilosc i slaba organizacje. A jesli otrzymuje sie tylko przecietna stope zysku, to znaczy sie, ze nie otrzymuje sie zysku realnego, czyli ekonomicznego, gdyz de facto marnuje sie kapital inwestujac go w brazny z zaledwie przecietnymi zyskami, skoro mozna by go zainwestowac tam, gdzie zyski sa wyzsze.
      Proponuje tez zapoznac sie z pojeciami zysk ekonomiczny i zysk ksiegowy.
      Np. na mfiles.pl/pl/index.php/Zysk
      Rodzaje zysku:
      <<* zysk brutto - to różnica między przychodami netto ze sprzedaży a kosztami sprzedanych produktów. Koszty te, to koszty zmienne ponoszone za każdym razem przy produkcji. Zysk brutto pokazuje wkład każdej sprzedanej jednostki produktu w wynik finansowy przedsiębiorstwa,
      * zysk netto - czyli marża ze sprzedaży plus rabaty po odliczeniu kosztów działalności i podatków. Jest rzeczywistym miernikiem opłacalności. Zysk netto to nadwyżka, która pozostaje po odjęciu wszystkich kosztów. Różnica między przychodem ze sprzedaży a kosztem całkowitym,
      * księgowy zysk przedsiębiorstwa - jest równy wynikowi finansowemu obliczonego z rachunku zysków i strat firmy,
      * ekonomiczny zysk - jest równy zyskowi księgowemu pomniejszonemu o wartość odsetek kapitałowych, które można by uzyskać wypożyczając równowartość kosztów według przeciętnego oprocentowania kredytów w tym samym okresie.
      (...)
      Właściwy zysk, zwany zyskiem ekonomicznym (określany również mianem zysku nadzwyczajnego) stanowi nadwyżkę całkowitego zysku firmy ponad zysk normalny (stanowiący próg rentowności prowadzonej działalności gospodarczej), jest kwota jaka zostaje po odjęciu od przychodów przedsiębiorstwa wszystkich kosztów, a wiec koszów księgowych łącznie z kosztem utraconych możliwości alternatywnego wykorzystania kapitału i kosztem ryzyka prowadzenia interesów firmy.>>
      A poniewaz kapital mozna zawsze lepiej wykorzystac w branzach majacych strukture monopolistyczna badz semimonopolistyczna (oligopolistyczna), czyli tam, gdzie stopa zysku jest najwyzsza, to owe koszta utraconych możliwości alternatywnego wykorzystania kapitału powoduja w malych firmach, dzialajacych praktycznie zawsze na woolnym rynku, ze ich zysk ekonomiczny jest prawie zawsze rowny zeru, gdyz nie maja one na ogol wstepu do tych najbardziej zyskownych, "monopolistycznych" branz...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: cis IP: *.play-internet.pl 20.04.11, 13:52
      Nie dość, że nie podałeś definicji o którą prosiłem, to jeszcze dowiodłeś, że nie rozumiesz różnicy między modelem teoretycznym, a rzeczywistością. Typowy przykład oderwania edukacji od normalnego życia. W praktyce istnieją tysiące nisz rynkowych, na których mogą swobodnie działać małe firmy, bez najmniejszej obawy, że wykończy je wielki kapitał. Poza tym, te książkowe byty idealne mają to do siebie, że funkcjonują w idealnym świecie, w którym nie ma ani czasu, ani przestrzeni. Gdyby np. ktoś chciał otworzyć sklepik żelazny w sąsiedztwie hipermarketu budowlanego, to Twoje tłumaczenie miałoby jeszcze sens. Ale takie rzeczy są jasne, także bez Twoich uczonych wywodów.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 14:42
      A daj sobie spokoj. Zaklinaniem nie zmienisz rzeczywistosci, a jest ona taka, ze te nisze, nawet jak sa, to sa bardzo szybko zapelniane, chyba, ze zostaja one opanowane np. przez gangi, ktore nie dopuszczaja konkurencji...
      Poza tym, to hipermarkety skutecznie moga wyeliminowac male sklepiki osiedlowe poprzez takie praktyki jak np. dumping cenowy oraz bezplatne dowozenie klientow do swych placowek.
      To, co ja opislaem to jest bardzo realny mechanizm, ktorego dzialanie obserwwowac mozesz nawet w Polsce. W Niemczech ten mechanizm doprowadzil ostatnio do zaniku malych, osiedlowych sklepikow z zywnoscia, i w Polsce bedzie tak samo, gdyz takie, a nie inne, sa obiektywne prawa rzadzace rynkiem...
    • Gość: cis IP: *.play-internet.pl 20.04.11, 16:33
      Ale rzeczywistość jest właśnie taka, że małe przedsiębiorstwa (choć może nie od razu wszystkie sklepiki) jakoś funkcjonują i dają byt milionom rodzin. Chcesz może temu zaprzeczyć?
      A handel detaliczny, to jeszcze nie cała gospodarka, choć i tutaj drobny przedsiębiorca może wyszukać dla siebie jakąś niszę. Jak chcę np. kupić kilka świeżych bułek na śniadanie, to nie pojadę po to do hipermarketu, choćby mi podstawili pod dom limuzynę, bo nie mam na to czasu. No, może jeden raz bym się przejechał:), ale na co dzień, będę chodził do małego sklepiku, do którego mam dwa kroki. Jeśli kogoś najdzie ochota na piwo, czy czekoladę, to też nie będzie zasuwał po to do hipermarketu, bo tam jest 10gr. taniej. Zaoszczędziłby parę groszy, ale stracił sporo czasu, więc raczej by mu się to nie opłaciło. I na tej zasadzie przetrwało część sklepików osiedlowych mimo, że niedaleko powstały hipermarkety. Funkcjonują, choć wg Twoich uczonych książek powinny upaść:)
    • Gość: Kagan IP: 193.136.157.* 20.04.11, 17:29
      Oczywiscie, ze funkcjonuja! Ale jakim kosztem? Przed wojna to w Polsce funkcjonowaly miliony karlowatych gospodarstw rolnych, i funkcjonuja one dalej, glownie w III swiecie. Ale funkcjonuja one tylko dzieki harowce ich 'wlascicieli', czyli inaczej dzieki samowyzyskowi. A ci 'wlasciciele' na dodatek mylnie biora wynagrodzenie za dlugie nagodziny (w takich 'firmach' pracuje sie czesto ponad 12 godzin na dobe) za zysk... Gdyby zas znalezli prace w duzej firmie, to by wiecej zarobili na reke za mniej godzin pracy, tyle, ze w Polsce to dzis najczesciej takiej pracy po prostu nie ma. Nie rob wiec cnoty z koniecznosci: gdyby nie wysokie bezrobocie, to olbrzymia wiekszosc tych mini firm nigdy by nie powstala...
      A takie male sklepiki to sa dzis chyba tylko w Polsce i w III swiecie: w Niemczech, UK czy Szwecji to juz ich nie uswiadczsz, i po buleczki musisz jechac do supermarketu albo do srodmiescia, gdzie znajdziesz czasem drogiego, 'butikowego' piekarza. Ale w Polsce to te sklepiki funkcjonuja tylko dla tego, ze mamy bardzo niskie place, wiec 'wlasciciel' takiego 'biznesu' to sie cieszy jak wyciagnie 1000 zlotych na czysto na miesiac, gdyz alternatywa jest czesto 300 zl zasilek z opieki spolecznej... Ale w Niemczech, gdzie taki zasilek to jest conajmniej 300 euro, to juz taki sklepik nie ma racji bytu...
    • Gość: cis IP: *.play-internet.pl 20.04.11, 23:00
      Tak się głupio składa, że Ci którzy poszli na swoje, zazwyczaj żyją lepiej niż ci pracujący dla kogoś. Samowyzysk (używając Twoich pojęć) okazuje się mimo wszystko korzystniejszy od zwykłego wyzysku. Znowu Twoje książki nijak się mają do rzeczywistości. A tak na dobranoc, zadam Ci proste pytanie, kto wg Twoich wielce uczonych knig będzie miał niższe koszty, a tym samym będzie mógł zaoferować niższą cenę ułożenia płytek w Twojej łazience:
      a) Kafelkarz pracujący na własny rachunek, niezatrudniający nikogo poza sobą, nie utrzymujący żadnych pomieszczeń, urządzeń biurowych ect.
      b) Duża firma budowlana, w której oprócz kafelkarzy pracują dyrektorzy, kierownicy, sekretarki, księgowe, magazynierzy i inni pracownicy. Firma oczywiście musi mieć siedzibę, pomieszczenia biurowe, komputery, faksy, kserokopiarki, czajniki:) itd.
      Powiedzmy, że kafelkarz który wykona pracę w Twojej łazience zarobi w obu wypadkach umowny 1000 netto. To w którym przypadku cena którą zapłacisz za usługę będzie niższa?
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 13:41
      Wcale nie. Moge ci wyslac wyniki badan kanadyjskich i australijskich, nawet i polskich ktore mowia cos wrecz przeciwnego, czyli ze "wlasciciele" mini-firm zyja z reguly gorzej niz robotnicy wielkoprzemyslowi...
      Przyklad: zwyczajni gornicy w Kanadzie czy Australii (np. operatorzy koparek) wyciagaja na reke dzis dobrze ponad 80 tys. tamtejszych dolarow na rok, a mini-firmy maja tam zyski ksiegowe na poziomie zasilkow socjalnych (ok. tysiaca dolarow na miesiac), a realne, czyli ekonomiczne oczywiscie zerowe, jak nie ujemne (czyli strate)...
      I jasne jest, ze tansza bedzie duza firma, ktora kupuje kafelki i kleje hurtowo, a wiec bardzo tanio i placi a nie z dolu, a nie z gory, i ktora zatrudnia najlepszych fachowcow wyposazonych w najnowczesniejszy sprzet. Poza tym, to duza firma daje mi gwarancje jakosci, wykona swa robote na czas i nie zostawi balaganu, a jak cos uszkodzi, to zaraz naprawi.
      Ty po prostu przenosisz realia zacofanego, biednego kraju, jakim jest obecna Polska na kraje wysokorozwiniete...
      kech.keller@gmail.com
    • Gość: cis IP: *.play-internet.pl 21.04.11, 18:00
      Nie zrozumiałeś nawet pytania. Chodziło o usługę polegającą na ułożeniu płytek, a nie na sprzedaży płytek i kleju. Akurat im bogatszy kraj, tym mniej osób będzie zainteresowanych tanimi, hurtowo sprzedawanymi płytkami. W bogatszych krajach więcej osób wybierze płytki z naturalnego kamienia, przycinane na indywidualne zamówienie. I to jest właśnie szansa dla małych firm, robiących unikatowe wyroby, a nie robiących wielkoseryjną produkcję sztampowych wzorów. Ci drudzy będą tańsi, ale dla wymagających, zamożnych klientów, to i tak bez znaczenia. Ale to tak na marginesie, bo nie o płytki tu chodziło, a o ich położenie. Walnąłeś (jak zwykle zresztą) kulą w płot.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 19:08
      Zaraz... A skad wezmiesz plytki? Klienta nie obchodzi, ile zaplaci osobno za plytki, za klej itp, a ile za ich ukladanie, ale ile bedzie go/ja kosztowac ŁĄCZNIE wylozenie np. lazienki owymi plytkami, lacznie z ew. przeniesieniem i wymiana armatury i oswietlenia, a czasem tez i calej instalacji elektrycznej i ogrzewczej (np. c.o.). A pokatny "plytkarz" tego nie zrobi, albo tez zrobi to zle...
      I mowilem o dobrych plytkach, z porzadnej hurtowni. I co to za problem je przyciac? Duza firma przytnie je zeszta taniej, lepiej i szybciej niz indywidualny rzemieslnik, nie majacy dobrych narzedzi. Poza tym duze prywatne firmy dbaja o koszta, i na ogol nie toleruja zbednej biurokracji. Wyraznie mylisz big biznes z urzedami panstwowymi!
      To ty znow walnales kula w plot. Duza firma nie wyklucza bowiem indywidualnego podejscia do klilenta np. kazdy Mecrdes S klasy, Maybach i nie mowiac juz o RR, jest robiony na zamowienie, i jest unikalna kombinacja silnika (pojemnosc, zaplon, turbo albo kompresor itp.), skrzyni biegow (automat badz reczna, ilosc biegow itp.), tapicerki (kolor, rodzaj etc.), lakieru (kolor, metalik itp.), wykonczenia wnetrza (radi, TV, CD, glosniki etc.) itd.
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: cis IP: *.play-internet.pl 22.04.11, 10:37
      Przykro mi, ale nie dość, że nadal nie zrozumiałeś prostego pytania, to jeszcze mówisz o rzeczach, o których nie masz nawet najbledszego pojęcia. Wybacz, ale rozmowa z Tobą, to zwykła strata czasu. Pa.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 12:33
      Argumencikow zabraklo, wiec obrazamy sie, zabieramy swoje zabawki i idziemy do Mamusi sie poskarzyc?
    • Gość: Borec IP: 195.191.109.* 28.04.11, 15:23
      Kagan, fajnie mowisz chociaz przeczysz sam sobie. Raz mowisz, ze male firmy dzialajac w doskonalej konkurencji nie maja racji bytu, a potem piszesz, ze jednak w Polsce i w trzecim swiecie takie male firmy dzialaja...

      Mowisz ze w Polsce dzialaja z koniecznosci, dzieki malym placom. Ja powiedzialbym, ze dzieki niskim kosztom. Majac niskie koszty, wypracowuja zysk ekonomiczny, o ktory tak postulujesz. Gdyby zainwestowane pieniadze dalo by sie ulokowac na wyzszy procent niz zysk z biznesu, wtedy by nie dzialali, ale jest inaczej.

      Jak pieknie zaczales cytowac ksiazki, i mowic, ze malej firmy nie da sie zalozyc i z niej zyc to zaczalem sie zastanawiac z czego zyja drobni sklepikarze, fryzjerzy, hydraulicy itp... Mysle, ze czasami trzeba zejsc na ziemie i rozejrzec sie wokol, zeby zobaczyc ze prowadzenie malej firmy nie zawsze jest skazane na porazke.

      Lubie te boldy :)
    • lesher 21.04.11, 21:07
      Kagan jakbyś trochę funkcjonował w rzeczywistości małych firm, to zrozumiałbyś że 1000 zł zysku to nie jest to samo co 1000 zł na etacie.

      W przykładzie sklepiku który podajesz, oczywiście masz rację, właściciel zarabia 1000 zł z tego biznesu, ale:
      - koszty paliwa (ma np. dostawczaka, do niedawna zwykłego samochodu z kratką) jak jedzie na wakacje to są koszty działalności firmy ("etatowiec" musiałby zapłacić z własnej kieszeni) -> oszczędność VAT, podatku dochodowego
      - żarcia żadnego dla siebie i rodziny nie musi kupować, bo to są koszty firmy -> oszczędność VAT, podatku dochodowego
      - remont trzeba zrobić w domu - materiały budowlane kupuje się na firmę.
      - itp, itd.

      Ja nie chcę przez to powiedzieć, że samozatrudnienie to luz, leżenie do góry brzuchem, itp. bo sam wiem jak to wygląda (szarpanina z urzędami, kontrahentami o kasę, i wiele wiele innych).
      Ale to nie jest tak że 1000 zł na etacie = 1000 zł zysku z firmy.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:26
      Co wy tak bronicie tych malych firm? Czemu z koniecznosci i zwyklych oszustw na sile robicie cnote? A w kapitalizmie to 1000zl=1000zl. Czasy talonow, przydzialow i kartek jakby minely...
      I to, ze wlasciciele malych firm oszukuja innych podatnikow tylko potwierdza ma teze, ze male firmy powinny byc wrecz zakazane, gdyz opieraja sie one glownie na skrajnym wyzysku i oszustwach podatkowych. Powinien byc na poczatek nakaz oznaczania samochodow firmowych innymi tablicami rejestracyjnymi niz te bedace wlasnoscia osobista oraz zakaz prowadzenia dzialalnosci gospodarczej w budynkach mieszkalnych, aby w ten sposob wyplenic oszustow, o ktorych piszesz, i do ktorych, mam ndzieje, ze nie nalezysz!
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 21.04.11, 21:50
      > Co wy tak bronicie tych malych firm?

      Ależ Kagan, ja wcale nie bronię. Po prostu stwierdzam fakty - nie wartościuje ich.
      Po prostu 1000 zł przy DG bardziej należy traktować jak oszczędności na etacie, jeżeli porównuje się komfort i poziom życia tych samych osób prowadzących DG i pracujących na etacie.
      >, i d
      > o ktorych, mam ndzieje, ze nie nalezysz!
      Jak napisałem w innym poście w tym wątku pracuję na zasadach umowy o dzieło (z przeniesieniem praw autorskich), a zatem jak najbardziej legalnie mam ryczałtowe koszty uzyskania przychodu na poziomie 50%. Ryczałtowe - czyli nie odejmuję faktycznie poniesionych wydatków, jakiekolwiek by one nie były.
      Jeżeli w związku ze zleceniem potrzebne są jakieś wydatki, w umowie (a więc znów jak najbardziej legalnie) zapisujemy że ciężar ich poniesienia leży na zleceniodawcy. Oczywiście znajduje odzwierciedlenie w stawce która jest płacona mnie, ale zleceniodawca wpisuje to sobie w koszty.
      Widzisz - wszystko elegancko, przejrzyście, i legalnie.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 22:02
      Nie tlumacz sie. Przed chwila napisales, ze jezdzisz na wakacje na koszt firmy i ze na koszt firmy remontujesz dom... :( To wiec przez takich oszustow jak ty, uczciwi podatnicy placa tak wysokie podatki!
    • lesher 21.04.11, 22:17
      Kagan, czytaj ze zrozumieniem i nie wciskaj mi tego co nie powiedziałem (czy też napisałem).
      Pisałem o przykładowej osobie prowadzącej działalność gospodarczą w tym wątku w którym mowa była o wrzucaniu wydatków osobistych w koszty firmy.

      W późniejszym wątku przecież Ci napisałem, że działam na zasadzie umów o dzieło (może dodam: WYŁĄCZNIE, nie mam zarejestrowanej DG). Wobec czego mam koszty ryczałtowe i nie remontuje na koszt firmy (szczególnie że jej nie mam) domu, ani nie jeżdzę na koszt firmy na wakacje.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 22:22
      Nawet jesli to nie byles ty, to pisales z z aprobata o takich oszustwach podatkowych. Wstydz sie! Przez takich jak ty, to Polska byla, jest i zawsze bedzie biedna!
    • lesher 24.04.11, 21:46
      Kagan, ja nie muszę kombinować z podatkami, bo układ który mam jest dla mnie jak najbardziej satysfakcjonujący.
      Ale nie potrafię potępiać ludzi którzy na podatkach oszukują. Państwo ich oszukuje, to i oni oszukują państwo (często jest to po prostu warunek przeżycia). Wybacz, ale uważam, że jeżeli jakimś cudem wszyscy od jutra doszliby do wniosku że nie będą więcej oszukiwali i zapłacą wyższe podatki, to wcale tutaj by się nie poprawiło - po prostu kasta politruków więcej kasy by przeputała i rozdała w ramach przywilejów. A Polska wcale nie byłaby z tego powodu bogatsza (poza oczywiście tymi uprzywilejowanymi, którzy wyszarpaliby sobie kawałek sukna).
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 24.04.11, 23:51
      Uwazasz, ze prywatny kapital, zwolniony z podatkow, pobuduje wszystkim szkoly, szpitale i mieszkania, tak z dobrego serca po prostu?
    • lesher 25.04.11, 20:55
      Szpitale i mieszkania jak najbardziej. Może i nie z dobrego serca, ale z paskudnej żądzy zysku.

      Ale rozumiem, że nie o to Ci chodziło, tylko o tzw. "nierynkową" infrastrukturę.
      Niestety naiwnością jest zakładanie, że większe przychody podatkowe spowodowałyby rozbudowę i poprawę infrastruktury - po prostu zostałyby roztrwonione i przepite.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 25.04.11, 20:58
      Niekoniecznie. Byles kiedys w Szwecji albo Danii, gdzie sa wysokie podatki?
      Niskie podatki dla bogaczy powoduja zas tylko, jak dzis w Polsce, deficyt w obrotach z zagranica (konsumpcja luksusowych artykulow z importu)...
    • lesher 25.04.11, 21:41
      Kagan, tu jest Polska, nie Szwecja czy Dania.
      Z polską kastą polityczną...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 25.04.11, 22:43
      Ze Swinoujscia w nocy jest widac swiatla Danii...
    • Gość: gal anonim IP: *.zdnet.azartsat.pl 28.04.11, 14:26
      "A takie male sklepiki to sa dzis chyba tylko w Polsce i w III swiecie: w Niemczech, UK czy Szwecji to juz ich nie uswiadczsz, i po buleczki musisz jechac do supermarketu albo do srodmiescia, gdzie znajdziesz czasem drogiego, 'butikowego' piekarza."

      To się uśmiałem.;) Zapraszam do UK, tam są same sklepy typu ASDA i Tesco, a małych sklepików wogóle nie ma;)
      A poza tym, jest wiele prywatnych mini przedsiębiorstw, które niekoniecznie są małymi sklepikami i całkiem nieźle prosperują, bo dobrze wykonują powierzone im zadania. Wystarczy się porozglądać.
      Pozdrawiam
    • lesher 21.04.11, 20:57
      Echh, Kagan, Kagan...
      Jak z Ciebie taki biznesmen jak teoretyk, to szkoda gadać.

      > aki samoczynny mechan
      > izm wyrownywania sie stopy zysku dziala wszedzie tam, gdzie jest wolny lub praw
      > ie wolny rynek, czyli wszedzie tam, gdzie operuja male firmy, ktore nie maja wp
      > lywu na ksztaltowanie sie cen np. przez zmowe kartelowa (tzw. kartel cenowy)

      No to podam Ci przykład - Allegro. Żadnych patentów nie mają (poza zastrzeżoną nazwą handlową, ale to możesz zrobić w przypadku każdej działalności), pomysł na biznes jest stosunkowo łatwy powtórzenia (ot, trochę roboty programistycznej), kapitału też wielkiego na to nie potrzeba (góra milion na serwery - na upartego można byłoby to zrobić w outsourcingu). I co??? Nawet taki gigant jak EBay z nimi na polskim rynku poległ... W myśl Twojej teorii takie Allegro powinno zarabiać tyle co koszt kapitału (a zapewniam Cię, że zarabia wielo, ale to wielokrotnie więcej).

      Nie zwróciłeś jeszcze uwagi na jeden detal. Nawet w branżach gdzie dochodzi do wyrównania stopy zysku (rozumiemy przez to chyba oboje zrówanie stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału (ROIC) z średnioważonym kosztem kapitału (WACC)) dzieje się tak PRZECIĘTNIE dla całej branży. To znaczy że są firmy które mają stopę zwrotu wyższą niż koszt kapitału, oraz takie które mają stopę niższą niż koszt kapitału. Te pierwsze mają trwałe przewagi konkurencyjne (wyjaśniają to (lepiej lub gorzej) chociażby tzw. siły Portera - pl.wikipedia.org/wiki/Analiza_strukturalna_sektora)

      > <<* zysk brutto - to różnica między przychodami netto ze sprzeda
      > ży a kosztami sprzedanych produktów

      To jest zysk ze sprzedaży brutto (przy wariancie kalkulacyjnym rachunku zysków i strat).
      Zysk brutto jest po odjęciu jeszcze przychodów/kosztów finansowych, pozostałych przychodów/kosztów operacyjnych, salda zysków/strat nadzwyczajnych.

      > * zysk netto - czyli marża ze sprzedaży plus rabaty po odliczeniu kosztó
      > w działalności i podatków. Jest rzeczywistym miernikiem opłacalności. Zysk nett
      > o to nadwyżka, która pozostaje po odjęciu wszystkich kosztów. Różnica między pr
      > zychodem ze sprzedaży a kosztem całkowitym,

      Zysk netto nie jest rzeczywistym miernikiem opłacalności, ponieważ jest silnie zaburzany między innymi przez zdarzenia jednorazowe, oraz zyski niegotówkowe (np. przeszacowanie wartości nieruchomości). Poza tym nie uwzględnia koniecznych inwestycji w majątek trwały oraz kapitał obrotowy netto. Przy ocenie efektywności/wycenie firmy korzysta się dlatego z wolnych przepływów gotówkowych (FCF - free cash flow)

      > * ekonomiczny zysk - jest równy zyskowi księgowemu pomniejszonemu o w
      > artość odsetek kapitałowych, które można by uzyskać wypożyczając równowartość k
      > osztów według przeciętnego oprocentowania kredytów w tym samym okresie
      .
      Zysk ekonomiczny jest pomniejszany nie tylko o koszt finansowania dłużnego (odsetki), ale CO JEST NAJWAŻNIEJSZE PRZY JEGO OBLICZANIU o koszt kapitałów własnych, które w przypadku większości przedsiębiorstw wogóle nie są uwzględniane w rachunku zysków i strat, przez co zysk netto nie odzwierciedla prawdziwego kosztu kapitału (implicite zakłada że kapitał własny jest darmowy, podczas gdy faktycznie to jest najdroższe źródło kapitału). Wiesz, że gdzieś dzwonią, tylko że nie wiesz w którym kościele, Kagan.

      > A poniewaz kapital mozna zawsze lepiej wykorzystac w branzach majacych struktur
      > e monopolistyczna badz semimonopolistyczna (oligopolistyczna), czyli tam, gdzie
      > stopa zysku jest najwyzsza

      Nie można, bo takie branże mają zawsze takie lub inne bariery wejścia - nie tylko patenty, ale właśnie markę przedsiębiorstwa (przykład z allegro), progi kapitałowe, know-how, itp.

      A co do meritum - ja prowadzę quasi działalność gospodarczą. Quasi, ponieważ nie mam zarejestrowanej DG, tylko wykonuję zlecenia na zasadach umowy o dzieło. Odpada mi więc płacenie ZUSu, także koszty stałe mam niewielkie (płacę tylko dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne w NFZcie). I wiesz co Ci powiem?? Dla mnie to jest właśnie droga ucieczki od nadgodzin, siedzenia po kilkanaście godzin w pracy (oczywiście w ramach podstawowego wynagrodzenia). Ludzie którzy pracują na etacie robiąc to samo co ja są niemiłosiernie wykorzystywani. Kasę mam porównywalną, albo wyższą (piszę netto, co mnie obchodzi brutto ze składkami na ZUS z którego nigdy nic nie zobaczę). Więc widzisz, nie jest to takie proste zawsze...

    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:18
      Znow tylko ad personam?
      I znow dajesz niereprezentatywne przyklady, ktre o niczym nie swiadcza. W PRLu tez probowano kpic z praw rzadzacych rynkiem i chyba wiesz, czym sie to skonczylo!
      I daj sobie spokoj z tym idiotycznym ksiegowym zargonem. W ten sposob tylko niepotrzebnie zaciemniasz obraz, ktory jest prosty: tylko firmy, ktore maja kontrole nd cenami swych wyrobow czy uslug, moga uzyskac realny zysk, czyli po prostu zysk osiaga tylko monopolista, ktory oczywiscie nie koniecznie musi byc duzy, choc najczesciej jest.
      I to wlasnie bariery wejscia tworza monopole. Zreszta czesto te bariery sa sztuczne, np. bariery stwarzane przez mafie prawnikow czy lekarzy, "dzieki" ktorym tak duzo musimy placic adwokatom czy dentystom - przeciez aby bronic kogos w sadzie w przecietnej sprawie potrzeba tylko znajomosci prawa na poziomie 3 roku studiow prawniczych i talentu erystycznego, a zeby leczyc moze doswiadczony technik denstystyczny...
      A jak pracujesz na smieciowych umowach, to pozniej na starosc bedziesz zebrakiem. Ale to juz twoj wybor... Ja tez pracowalem na takich umowach i do dzis moj byly "kontrahent", czyli AHE w Lodzi jest mi winien okolo 50 tys. zl, tak, ze dziekuje, ale nie. Wole etat, jak 99% Polakow.
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 21.04.11, 21:38
      > I znow dajesz niereprezentatywne przyklady, ktre o niczym nie swiadcza.
      Dlaczego o niczym nie świadczą?? Pokazuję Ci, że rzeczywistość wcale tak nie wygląda jak piszesz.

      > W PRLu
      > tez probowano kpic z praw rzadzacych rynkiem i chyba wiesz, czym sie to skonczy
      > lo!
      Zazdroszczę Ci. Naprawdę. Ja jak pisałem trochę działam w różnych branżach, ale nie wiem jakie są te uniwersalne "prawa rządzące rynkiem". Pomimo, że pewne zasady są podobne, to jednak każdy przypadek, każda firma, każda branża jest inna. Ot - różnorodność gospodarki...

      > I daj sobie spokoj z tym idiotycznym ksiegowym zargonem
      A kto zaczął się nim posługiwać tutaj :-DDDD??
      Poza tym ja tam nie uważam, że jest idiotyczny. Po prostu jakieś nazewnictwo zostało przyjęte i dobrze jest wiedzieć co się pisze.
      > tylko firmy, ktore maja kon
      > trole nd cenami swych wyrobow czy uslug, moga uzyskac realny zysk, czyli po pro
      > stu zysk osiaga tylko monopolista, ktory oczywiscie nie koniecznie musi
      > byc duzy
      , choc najczesciej jest.
      Piszesz ogólnikami. Co to znaczy "mają kontrolę nad cenami swoich wyrobów i usług"?? Na pewnym poziomie abstrakcji taką kontrolę ma każda firma. Na pewnym poziomie nie ma takiej kontroli żadna firma.
      Co to znaczy "mały monopolista"??

      > I to wlasnie bariery wejscia tworza monopole. Zreszta czesto te bariery
      > sa sztuczne, np. bariery stwarzane przez mafie prawnikow czy lekarzy, "dzieki"
      > ktorym tak duzo musimy placic adwokatom czy dentystom - przeciez aby bronic kog
      > os w sadzie w przecietnej sprawie potrzeba tylko znajomosci prawa na poziomie 3
      > roku studiow prawniczych i talentu erystycznego, a zeby leczyc moze doswiadczo
      > ny technik denstystyczny...
      Dużo w tym racji jest. To jest niestety przekleństwo naszych czasów.
      Najzabawniejsze jest to, że nazywane jest to często "liberalizmem"

      > A jak pracujesz na smieciowych umowach, to pozniej na starosc bedziesz zebra
      > kiem
      .
      Już ja się o to troszczę, żeby nie być żebrakiem :-)). Na razie nienajgorzej mi idzie. Polecam IKE w formie rachunku maklerskiego (które sam stosuje). Obawiam się, że będę w duużo lepszej sytuacji niż ci którzy liczą na emeryturę z ZUS (czy też z ZUS + OFE, które zapewne wkrótce zostaną znacjonalizowane).

      > Ale to juz twoj wybor... Ja tez pracowalem na takich umowach i do dzi
      > s moj byly "kontrahent", czyli AHE w Lodzi jest mi winien okolo 50 tys. zl, tak
      > , ze dziekuje, ale nie.
      Sorry za osobiste pytanie - na jakim etapie jesteś jeżeli chodzi o odzyskiwanie wierzytelnosci?
      Masz prawomocny tytuł egzekucyjny?
      Jeżeli pracowałeś na umowę o dzieło to pewnie załączałeś rachunek i protokół odbioru dzieła. Jeżeli masz pokwitowany rachunek to idziesz do sądu trybem nakazowym - to z reguły dość sprawnie idzie (ja nakazy zapłaty miałem nawet po 7 dniach).
      Polecam też e-sąd (ale to już dłużej trwa): www.e-sad.gov.pl/

      > Wole etat, jak 99% Polakow.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:59
      A czy mozesz pisac prosciej, bez tych cytatow, ktore czynia caly twoj wpis nieczytelny? I nie, kontrole nad cenami ma tylko monopolista. Oczywiscie, mozesz pojsc na rynek z katroflami po 1000 zl kilo, tylko ze nikt ich wtedy ich od ciebie nie kupi...
      Ja na razie zrezygnowalem, gdyz moi koledzy i kolezanki, bedacy w podobnej sytuacji, wygrali procesy, ale komornicy nie chca sie podjac ich egzekucji, gdyz sa po prostu przekupieni przez Pana Makrego Stasiaka, wlasciciela AHE w Lodzi i tzw. IPT, dla ktorych to firm wykonywalem owe prace zlecone (wyklady i cwiczenia). Oficjalnie to komornicy twierdza, ze to sa za male sumy, aby wejsc na hipoteke, a formalnie to Stasiak nie ma gotowki w kasie, biedaczek!
      Niestety, ale dzisiejsza Polska nie jest panstwem prawa i korupcja stoi...
    • lesher 21.04.11, 22:33
      > A czy mozesz pisac prosciej, bez tych cytatow, ktore czynia caly twoj wpis niec
      > zytelny?
      To wtedy nie wiadomo do czego się odnoszę.
      > Oczywiscie, mo
      > zesz pojsc na rynek z katroflami po 1000 zl kilo, tylko ze nikt ich wtedy ich o
      > d ciebie nie kupi...
      Otóż absolutnie nie masz racji. Jeżeli sprawisz że rynek uzna, że Twoje kartofle to wogóle są cudowne i INNE NIŻ KARTOFLE SPRZEDAWANE NA STRAGANIE OBOK to masz szansę sprzedać je po 1000 zł za kilo. Na tym polega tzw. strategia dyferencjacji (odróżnienia od konkurentów). Badania pokazują że firmy które osiągają stopę zwrotu wyższą niż koszt kapitału albo są liderami kosztowymi (najniższe koszty), albo potrafią się odróżnić od konkurencji.

      > Ja na razie zrezygnowalem, gdyz moi koledzy i kolezanki, bedacy w podobnej s
      > ytuacji, wygrali procesy, ale komornicy nie chca sie podjac ich egzekucji, gdyz
      > sa po prostu przekupieni przez Pana Makrego Stasiaka, wlasciciela AHE w Lodzi
      > i tzw. IPT,
      dla ktorych to firm wykonywalem owe prace zlecone (wyklady i cw
      > iczenia).
      A wiesz, że roszczenie Ci się przedawni jak go nie oddasz do sądu (po 3 latach, o ile mnie pamięć nie myli)?
      Pisz skargi na czynności komornika do sądu.
      > Oficjalnie to komornicy twierdza, ze to sa za male sumy, aby wejsc na
      > hipoteke, a formalnie to Stasiak nie ma gotowki w kasie, biedaczek!

      Szukaj na własną rękę kont bankowych (teoretycznie możesz zlecić komornikowi poszukiwanie majątku dłużnika, ale raz musisz wyłożyć na to kasę z góry a dwa jak jest taka sytuacja jak opisujesz to pewnie poszukiwanie będzie bezskuteczne). Zawsze ktoś tam coś będzie wiedział.
      50 tyś to trochę mało, żeby prowadzić egzekucję z nieruchomości (to prowadzi co prawda komornik, ale pod nadzorem sądu, komornik jest tylko niejako "wykonawcą poleceń"). Nie dlatego, żeby to było niemożliwe, tylko że się to nie opłaca - trzeba sporządzić na własny koszt najpierw wycenę (opis i oszacowanie) nieruchomości przez rzeczoznawcę. Ale jeżeli problem dotyczy większej liczby osób, to kto wie??
      Ale wpisać na hipotekę to powinni nawet 1 zł, to Twoja sprawa jest (Ty ponosisz koszty wpisu). Ja bym pisał skargi na czynności komornika.

      > Niestety, ale [b]dzisiejsza Polska nie jest panstwem prawa i korupcja stoi...[/
      > b]
      Dużo w tym racji, ale jeżeli nie egzekwujesz swoich praw, to de facto w pewnym stopniu się do tego przyczyniasz.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 22:56
      Wiem, ze w Polsce zwykly obywatel nie ma zadnych praw. Dla tego tez z niej wyjechalem...
      A zazalenia to i owszem, mozna w Polsce pisac. Tylko po co? Sam przyznales, ze w Polsce mozna dzis miec wyrok sądowy, i jedyne co mozna z nim zrobic, to sobie nim tylek wytrzec. Stad tez odradzam wszystkim tego typu umowy! I jak mam niby te prawa egzekwowac, skoro ich ezgzekucja kosztowala by mnie wiecej niz, to co bym w jej wyniku uzyskal. Znow winisz ofare oszukanczego polskiego kapitalizmu, czyli mnie, zamiast winic oszusta, czyli 'biznesmena' Makarego Stasiaka, ktorego pewnie podziwiasz za spryt w oszukaniu mnie i za brak moralnych skrupulow!!
      I daj sobie spokoj, z tymi bzdurami o sprzedawaniu kartofli za 1000 zl kilo. Owszem, to mozliwe, ale koszta sprzedazy (marketing, opakowanie, transport etc.) bylyby wtedy ponad 1000 za per kilo...
      Zupelnie nie rozumesz, na czym polega kapitalizm, wiec raz jescze ci tlumacze, ze na oszustwie i kradziezy!
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 22.04.11, 00:18
      Jeżeli chodzi o patologię systemu sądownictwa w Polsce - niestety pełna zgoda.
      Ale na umowę o pracę też to ma wpływ. Spróbuj sobie przed sądem zwolnienie dyscyplinarne obalić (tzn. uzyskać wyrok uznający dyscyplinarkę za bezzasadną). Pogadaj z ludzmi którzy bujali sie w sądach pracy o poziomie ich działania. Dowiedz się jak to jest wygrać sprawy o zaległe wynagrodzenia, itp.
      > I daj sobie spokoj, z tymi bzdurami o sprzedawaniu kartofli za 1000 zl kilo. Ow
      > szem, to mozliwe, ale koszta sprzedazy (marketing, opakowanie, transport etc.)
      > bylyby wtedy ponad 1000 za per kilo..
      Absolutnie nie masz racji. Przykład: Red Bull.

      > Zupelnie nie rozumesz, na czym polega kapitalizm, wiec raz jescze ci tlumacz
      > e, ze na oszustwie i kradziezy!


      Ja nie twierdzę że w Polsce to jest tak idealnie (zresztą moim zdaniem system gospodarczy który tutaj mamy jest jakąś mieszanką socjalizmu, systemu feudalnego i kapitalizmu, natomiast że to jest kapitalizm to zupełnie się nie zgodzę). Ale jak masz takie podejście to tylko współczuć...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 12:53
      1. Tyle, ze sądownictwo to dzis prawie wszedzie jest skorumowane, nie tylko w Polsce, ale tez i w Australii, USA czy Kanadzie. Polecam np. ciekawy program, ktory mozna zobaczc na "kablowce" na temat firmy Monsanto, ktora chciala pobierac oplaty od farmerow z tego tytulu, ze wiatr przywial na ich pola genetycznie modyfikowany rzepak (d. rape, dzis canola):
      casesofinterest.com/tiki/Monsanto+Canada+v+Schemiser
      www.percyschmeiser.com/
      Gdyby nie to, ze Percy Schmeiser nie bal sie upublicznic swej sprawy i ze mial on dobrego adwokata (zydowskiego?) z polsko-brzmiacym nazwiskiem, to moglby stracic swa farme, gdyz poczatkowo sądy orzekaly na korzysc firmy Monsanto, ktora zreszta dziala dzis tez i w Polsce.
      2. A wiesz ile Red Bull czy Coca albo Pepsi Cola wydaja na reklame? Kogo na to jest stac, jesli nie jest wielka firma? Cena puszki Red Bull to w ponad 90% koszta marketingu, a zdajesz sobie chyba sprawe, ile trzeba bylo wydac na poczatku, aby ten interes zaczal przynosic zyski? I ile czasu trzeba bylo czekac na owe zyski?
      3. W Polsce mamy dosc typowy model kapitalizmu, model najbardziej chyba na swiecie rozpowszechniony. Ja go roboczo nazywam "bida kapitalizmem". Jest to tzw. kapitalizm kompardorski, oparty (jak przed wojna) na dominacji zagranicznego kapitalu, niskich placach i zacofaniu szeroko rozumianej infrastruktury.
      www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200919&nr=23
    • lesher 22.04.11, 14:06
      > 1. Tyle, ze sądownictwo to dzis prawie wszedzie jest skorumowane,

      Tylko że w Polsce to nie chodzi głównie o korupcję (która też oczywiście występuje, ale nie jest aż takim problemem). Dużo gorsza jest przewlekłość postępowań. Co Ci z wyroku sądowego po 10 latach, praktycznie nie ma on już wtedy jakiegokolwiek znaczenia. To powoduje bardzo groźną rzecz - w praktyce ten kto ma słabszą pozycję negocjacyjną i mniejszą siłę nacisku jest na przegranej pozycji. Bo często słabsza strona jest chroniona prawnie, tylko co z tego jak tej ochrony w praktyce nie jest w stanie wykorzystać. Wiele przepisów niepotrzebnie ograniczających gospodarkę jest właśnie wprowadzanych na skutek niewydolności systemu sądowniczego. Moim zdaniem można byłoby znacznie zliberalizować nawet kodeks pracy, bez znacznego ryzyka pogorszenia faktycznej sytuacji pracowników, gdyby tylko egzekucja prawa była w Polsce skuteczna.
      Generalnie to jest moim zdaniem najważniejsze ograniczenie dla rozwoju gospodarczego w Polsce.

      > 2. A wiesz ile Red Bull czy Coca albo Pepsi Cola wydaja na reklame? Kogo
      > na to jest stac, jesli nie jest wielka firma? Cena puszki Red Bull to w ponad
      > 90% koszta marketingu, a zdajesz sobie chyba sprawe, ile trzeba bylo wydac na p
      > oczatku, aby ten interes zaczal przynosic zyski? I ile czasu trzeba bylo czekac
      > na owe zyski?

      Z 90% to przesadzasz, ale rzeczywiście na marketing idzie sporo.
      Tyle tylko że żadna z tych firm na początku rozwoju nie stosowała takiego modelu. Z reguły marketing przychodzi dopiero później (bo i jest na to kasa)

      > 3. W Polsce mamy dosc typowy model kapitalizmu, model najbardziej chyba
      > na swiecie rozpowszechniony. Ja go roboczo nazywam "bida kapitalizmem".
      > Jest to tzw. kapitalizm kompardorski, oparty (jak przed wojna) na domina
      > cji zagranicznego kapitalu, niskich placach i zacofaniu szeroko rozumianej infr
      > astruktury.

      Ja bym tego kapitalizmem nie nazywał, bo z gospodarką wolnorynkową opartą na własności prywatnej to nie ma wiele wspólnego.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 14:21
      I. Zgoda, ale tylko czesciowo, gdyz za glowne bariery rozwoju gospodarki w Polsce uwazam:
      1. Niskie place, a wiec niski popyt i wysokie bezrobocie, ktore tez ogranicza popyt a zwieksza bezproduktywne wydatki socjalne z budzetu.
      2. Zly system podatkowy, zmniejszajacy popyt poprzez regresywne podatki od konsumpcji typu VAT oraz wysokie podatki od dochodow z uczciwej pracy, czyli inaczej podatki sciagane od ludzi pracy przy praktycznie braku podatkow od luksusowej konsumpcji i stanu posiadania i przy masowym zwalnianiu zagranicznego kapitalu od podatkow.
      3. Katastrofalny wrecz stan infrastruktury (drogi, koleje, rzeki etc.).
      II. Ale dzis, aby wejsc na ten rynek, a praktycznie na kazdy dochodowy rynek, to trzeba wydac bajonskie sumy na marketing.
      III. MA! Jak ponizej - niestety, tylko po angielsku, ale po polsku masz cos podobnego np. tu:
      III Rzeczpospolita: „To kapitalizm kompradorski”
      Niedziela, edycja łódzka 19/2009
      www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200919&nr=23
      <<The term comprador, is a Portuguese word that simply means ‘buyer” It was drawn from the Latin ‘comparare’, which in English means ‘to procure’. Originally, it was used in East Asia to describe a native servant in European households in the Canton (Guangzhou) region in southern China and especially in the neighbouring Portuguese colony oft Macao. The duties of such a servant included visits at the local market in to barter his employers’ goods.
      Later, this term then evolved and now means the native contractor or supplier, who works for foreign companies in East Asia or the native managers of firms in East Asia. Before year 1949 (i.e. communist victory in mainland China) compradors held important positions in southern China. They were trading such goods as tea, silk, cotton and yarn for foreign (mostly Western) corporations and were the agents working for foreign-owned banks. Notable compradors, that were active during the Republican Period in the early 20th century China, included such names as Zhang Jiaao of Shanghai and Tong King-sing of Kwangtung (Guandong) Province.
      (...) I will use the term comprador in a wider sense, as a ‘native person who is an agent of foreign-owned capital’, as it is used by Marxist researchers who coined the term comprador bourgeoisie to describe such compradors in regions outside of East Asia.
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 22.04.11, 16:16
      > 1. Niskie place, a wiec niski popyt i wysokie bezrobocie, ktore tez ogra
      > nicza popyt a zwieksza bezproduktywne wydatki socjalne z budzetu.

      To już jest skutek wielu czynników. Ale praprzyczyną jest niewydolny system gospodarczy.

      > 2. Zly system podatkowy, zmniejszajacy popyt poprzez regresywne podatki
      > od konsumpcji typu VAT oraz wysokie podatki od dochodow z uczciwej pracy, czyli
      > inaczej podatki sciagane od ludzi pracy przy praktycznie braku podatkow od lu
      > ksusowej konsumpcji i stanu posiadania i przy masowym zwalnianiu zagranicznego
      > kapitalu od podatkow.

      Najważniejszą przyczyną są wysokie podatki konieczne do finansowania wydatków na utrzymywanie olbrzymiej rzeczy pasywnych świadczeniobiorców, nie wytwarzających PKB (lewi renciści, młodzi emeryci, uprzywilejowane grupy zawodowe, olbrzymia biurokracja, etc). I to jest praprzyczyna dalszych patologii. Jeżeli chcesz utrzymać prawie 60% (a z urzędnikami ponad 70%) biernych zawodowo, jak to teraz ma miejsce, to pozostałe 30% żeby ich sfinansować będzie musiało płacić wysokie podatki (progresywne, regresywne, jakieby one nie były). I to tutaj jest sedno problemu, którego przyczyna leży jeszcze na początku lat 90-tych (wypychanie w bierność zawodową w celu zmniejszenia raportowanego bezrobocia).
      Podatków progresywnych przy słabym i skorumpowanym państwie nie zastosujesz - bo ci "bogacze" których mają one dotknąć wywiną się z nich (albo omijając prawo, albo odpowiednio je kształtując). Dlatego też najbardziej gnębieni są ci którzy są "na widelcu" - na umowach o pracę. Oni po prostu nie mają jak przed nimi uciec. Stąd liniowe (nie przesadzaj - podatki nie są regresywne w Polsce) opodatkowanie jest w takiej sytuacji raczej koniecznoscią niż jakimś świadomym wyborem.
      Ale progresywność, czy regresywność podatków jest mało ważna w kontekście tego co napisałem. Pierwotną przyczyną jest konieczność finansowania olbrzymiej rzeszy biernych przez nielicznych aktywnych, powiązana z prawem wyborczym tych biernych i ich obstrukcją ewentualnych działań mających na celu zmianę status quo. Jednym z tego skutków są niskie płace. A kapitał zagraniczny i transferowanie zysków? Pewnie, istnieje, ale przy tym podstawowym problemie to pestka.

      Poza tym progresywne podatki w Polsce byłyby bardzo niesprawiedliwe - ktoś kto zarabia 5 tys brutto na ścianie wschodniej jest już w dobrej sytuacji finansowej, a w Warszawie to biedak którego nie stać na mieszkanie (nie mówie o kredycie 30-letnim, bo to patologia, która pewnie niedługo zniknie). Jak to uwzględnisz przy progresywnym podatku?

      Moim zdaniem znaczną wadą polskiego systemu podatkowego jest brak katastru, przez co praca jest tak straszliwie obciążona. No ale mnie nie byłby on absolutnie na rękę :-)

      > 3. Katastrofalny wrecz stan infrastruktury (drogi, koleje, rzeki etc.).

      To jest najmniejszy problem. Mówię poważnie. To jest do nadrobienia w ciągu 10, góra 15 lat.

      > II. Ale dzis, aby wejsc na ten rynek, a praktycznie na kazdy dochodowy rynek
      > , to trzeba wydac bajonskie sumy na marketing
      .
      Na ten - oczywiście.
      Ale gospodarka jest dynamiczna, cały czas pojawiają się nowe branże, nowe produkty. Na wejście na nowy rynek (a raczej stworzenie go od podstaw) nie potrzeba wydawać bajońskich sum.

      > III Rzeczpospolita: „To kapitalizm kompradorski”

      Niestety to prawda. Tylko zupełnie nie rozumiem dlaczego to się nazywa "kapitalizmem".
      Dla mnie to bardziej struktura feudalna (nadanie lenna - powinności wasala). Wasal nie działał na "wolnym rynku", nie służył panu który dawał mu najlepsze warunki, tylko temu do którego został "przypisany".
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 17:09
      1. Przede wszystkim nieudana transformacja wedlug tzw. Planu Balcerowicza. Gdybysmy w roku 1989 poszli droga Chin...
      2. Racja z tym, ze na początku lat 90-tych mielismy w Polsce wypychanie zdrowych i chetnych do pracy ludzi w bierność zawodową w celu zmniejszenia oficjalnego bezrobocia.
      3. Nie nadrobimy tego nigdy, bo juz za 5 lat bedzie w Polsce problem z utrzymaniem nawet tych nielicznych autostrad i drog ekspresowych, szczegolnie, ze po Euro 2012 Polska zbankrutuje tak jak Grecja po olimpiadzie z roku 2004 i Portugalia po Euro 2004...
      4. Tyle, ze poniewaz kapitalizm swatowy jest w dlugotrwalej recesji od lat 1970tych (pierwszy kryzys energetyczny), to coraz trudniej jest odniesc sukces w biznesie, gdyz stopa zysku leci w dol na leb na szyje...
      5. Bo to jest jednak kapitalizm, tyle ze z elementami feudalizmu.
      Pozdr.
    • lesher 24.04.11, 21:38
      > 1. Przede wszystkim nieudana transformacja wedlug tzw. Planu Balcerowicza
      > ]. Gdybysmy w roku 1989 poszli droga Chin...

      Wiesz, nie nazwałbym jej nieudaną. Oczywiście kilka rzeczy można było inaczej rozwiązać.
      Łatwo jest być mądrym po szkodzie, natomiast trzeba oceniać to co zrobił Balcerowicz mając wiedzę dostępną w tamtym czasie, a nie dzisiaj.
      Moim zdaniem największym błędem był brak masowej prywatyzacji (zdjęcie nadmiaru podaży pieniądza z rynku, przy okazji uwłaszczenie ludzi), umożliwianie lub wręcz wymuszanie przechodzenia w bierność zawodową (o czym wcześniej wspominałem) i wreszcie najważniejsze - co w znacznym, jeżeli nie największym stopniu przyczyniło się do wykształcenia dzisiejszego systemu gospodarczego - brak dekomunizacji i deubekizacji polityki, a przede wszystkim gospodarki (patrz chociażby na powstanie banków komercyjnych).

      Pójście modelem Chin?? Kagan, nie poznaję Ciebie - przecież to jest (mimo całej komunistycznej otoczki) jeden z najbardziej kapitalistycznych krajów. Bardziej niż większość państw europejskich. Nawet ja, mając poglądy liberalne na gospodarkę mam wątpliwości czy to byłaby najlepsza droga (kwestia braku ochrony środowiska, kompletny brak ubezpieczeń społecznych, wszechobecna korupcja)

      > 3. Nie nadrobimy tego nigdy, bo juz za 5 lat bedzie w Polsce problem z u
      > trzymaniem nawet tych nielicznych autostrad i drog ekspresowych, szczegolnie, z
      > e po Euro 2012 Polska zbankrutuje tak jak Grecja po olimpiadzie z roku 2004 i P
      > ortugalia po Euro 2004...

      Wyraziłem się nieprecyzyjnie. Gdyby w Polsce był normalny, efektywny system gospodarczy nadrobienie luki w zakresie infrastruktury nie byłoby problemem.
      A co do bankructwa Polski, to widziałeś ile trwało gnicie systemu w Grecji czy Portugalii. Niestety to są procesy baardzo długotrwałe. A co do wpływu wydatków na olimpiadę w Grecji, czy na Euro w Portugali, to myślę że to były tylko "sztychy dobijające". Przyczyny upadku były w rzeczywistości dużo głębsze.
      > 4. Tyle, ze poniewaz kapitalizm swatowy jest w dlugotrwalej recesji od lat 1
      > 970tych (pierwszy kryzys energetyczny), to coraz trudniej jest odniesc sukces w
      > biznesie, gdyz stopa zysku leci w dol na leb na szyje.
      ..

      Kagan, to zdecyduj się. Gdzie indziej piszesz, że zyski z kapitału są coraz większe (kosztem dochodów z pracy), teraz znowu coś odwrotnego.
      Trudno powiedzieć, czy teraz jest trudniej, czy łatwiej odnieść sukces w biznesie niż w latach 70-tych. Pewnie będzie to najbardziej zależało od branży. Nawet nie wiem jak to zmierzyć.
      Stopa zwrotu z kapitału jest silnie zaburzona przez zmiany w zasadach rachunkowości. Szczególne znaczenie ma wprowadzenie na szeroką skalę zastosowania wyceny bilansowej wg. "fair value", w miejsce zasady kosztu historycznego. To powoduje, że stopa zwrotu z kapitału teraz może być znacznie niższa niż w analogicznym przypadku w latach 70-tych, podczas gdy rzeczywista, "ekonomiczna" stopa zwrotu jest taka sama.

      > 5. Bo to jest jednak kapitalizm, tyle ze z elementami feudalizmu.
      Ja tam tego kapitalizmu dostrzegam coraz mniej...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 24.04.11, 23:49
      1. Dla mnie to wrecz KLESKA:
      - upadek przemyslu i nauki,
      - ogromne bezrobocie,
      - zapasc demograficzna i
      - masowa enigracja.
      2. Widzisz Chiny takie, jakie by je chcial widziec Balcerowicz.
      3. Polska sie nigdy tej infrastruktury nie doczeka w obecnym, nieudolnym i zlodziejskim systemie przetargow.
      4. Nie. Pisalem tylko, ze rosnie stopa wyzysku, czyli stosunek zysku do placy, a ze stopa zysku, czyli stosunek zysku do kapitalu wciaz maleje...
      Pozdr.
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 25.04.11, 21:05
      > 1. Dla mnie to wrecz KLESKA:
      > - upadek przemyslu i nauki,

      Nie przesadzaj. W PRLu przemysł już był w stanie upadku.
      To że potem niewykorzystano tego co już było i stopniowo zamieniono polskie fabryki w montownie, to już inna sprawa. Ale nie oszukujmy się, polski przemysł był w większości niekonkurencyjny.

      > - ogromne bezrobocie,

      Ono również już było w PRLu, tylko że w ukrytej formie (przerost zatrudnienia)

      > - zapasc demograficzna i
      > - masowa enigracja.

      Tu niestety racja. Ale mam wrażenie że brak stabilności (w szczególności zatrudnienia) który do tego doprowadził nie był tylko skutkiem planu Balcerowicza.

      > 2. Widzisz Chiny takie, jakie by je chcial widziec Balcerowicz.
      Nie rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Uważasz, że to co napisałem to nieprawda i nie ma faktycznie miejsca?
      > 3. Polska sie nigdy tej infrastruktury nie doczeka w obecnym, nieudolnym i zlod
      > ziejskim systemie przetargow.
      Żeby to tylko system przetargów (który fakt faktem jest idiotyczny) był najważniejszą tego przyczyną...
      > 4. Nie. Pisalem tylko, ze rosnie stopa wyzysku, czyli stosunek zysku do
      > placy, a ze stopa zysku, czyli stosunek zysku do kapitalu wciaz malej
      > e
      ...
      Nie wiem skąd masz takie dane.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 25.04.11, 22:53
      1. Tak, ale dopiero po roku 1980 z powodu strajkow organizowanych przez Walese za pieniadze CIA.
      2. Nie nie bylo. W PRLu kazdy, kto chial pracowac, to mial prace. A dzis tez mamy przerosty zatrudnienia, i to wieksze niz w PRLu!.
      3. Ale glownie to wina Balcerowicza, ktory za to powinien od dawna siedziec za kratkami.
      4. Ma miejsce, ale tak samo, jak prawda jest, ze w Polsce sa oazy dobrobytu.
      5. Jest jedna z glownych przyczyn, gdyz generuje korupcje i idiotyczne procesy sądowe.
      6. Z literatury. Zauwaz np. ,ze przed wojna oplacalo sie np. prywatnej firmie wybudowac WKD (EKD), a dzis to tylko przewozy towarowe i IC sa na kolei oplacalne... To jest normalny proces, gdyz realny zysk przynosi tylko praca ludzka, a ona ma coraz mniejszy udzial w produkcji w stosunku do kapitalu, ktory sam z siebie nie przynosi jednak realnego zysku.
      Pozdr.
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 26.04.11, 20:58
      > 1. Tak, ale dopiero po roku 1980 z powodu strajkow organizowanych przez Walese
      > za pieniadze CIA.
      Kagan, nie rozśmieszaj mnie. Brak konkurencyjności PRLowskiego przemysłu miał dużo poważniejsze przyczyny niż strajki... ich wpływ był marginalny.

      > 2. Nie nie bylo. W PRLu kazdy, kto chial pracowac, to mial prace. A dzis tez ma
      > my przerosty zatrudnienia, i to wieksze niz w PRLu!.
      Nie - miał etat, ale nie pracę. Nie przesadzaj, owszem sporo jest urzędników, ale nie ma takiego przerostu zatrudnienia jak w PRLu.

      > 3. Ale glownie to wina Balcerowicza, ktory za to powinien od dawna siedziec za
      > kratkami.
      Popatrz na inne kraje. Ci którzy poszli na skróty byli w jeszcze gorszej sytuacji.
      A że Balcerowicz popełnił błędy? Nie popełnia ich tylko ten co nic nie robi.
      Krytykować jest bardzo łatwo, zrobić coś konstruktywnego zazwyczaj znacznie trudniej.

      > 4. Ma miejsce, ale tak samo, jak prawda jest, ze w Polsce sa oazy dobrobytu.
      Oczywiście, chodzi jednak o skalę.

      > 5. Jest jedna z glownych przyczyn, gdyz generuje korupcje i idiotyczne procesy
      > sądowe.
      To że jest kontrola sądowa, to bardzo dobrze, od tego są sądy. Patologią jest to że postępowania są tak przewlekłe. Główną przyczyną niedorozwoju infrastruktury jest przepuszczanie pieniędzy z podatków (w szczególności z akcyzy) na utrzymywanie status quo (biernych zawodowo), zamiast przeznaczania ich na inwestycje.

      > 6. Z literatury. Zauwaz np. ,ze przed wojna oplacalo sie np. prywatnej firmie w
      > ybudowac WKD (EKD), a dzis to tylko przewozy towarowe i IC sa na kolei oplacaln
      > e... To jest normalny proces, gdyz realny zysk przynosi tylko praca ludzka,
      > a ona ma coraz mniejszy udzial w produkcji w stosunku do kapitalu, ktory sam z
      > siebie nie przynosi jednak realnego zysku
      .
      A toś palnął. Kolej to jest jedna z dziedzin w Polsce która cały czas tkwi w głębokim komuniźmie. Podobna instytucja to Poczta Polska.
      Zresztą nawet jeżeli kolej byłaby superefektywna, to to co piszesz absolutnie niczego nie dowodzi. Kolej jest branżą dojrzałą, i normalne jest że w ramach cyklu życia stopy zwrotu spadają. Poza tym jak rozumiem mówimy o gospodarce jako całości. Wyrwanie jednej branży (a nawet kilku) w której rzeczywiście ta stopa zwrotu zmalała niczego nie dowodzi, bo prawdopodobnie istnieją inne w których ta stopa wzrosła.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 26.04.11, 22:27
      1. To wlasnie te masowe strajki sa przyczyna wszystkich pozniejszyc nieszczesc, ktore spadly na Polske. Zadna gospodarka nie wytrzymala by rocznego strajku generalnego, a to wlasnie mielismy w Polsce na przelomie lat 1980 i 1981.
      2. Mial i etat i prace. Dzis mamy zas wiecej urzednikow niz w PRLu, a mimo to ogromne bezrobocie
      3. Plan Balcerowicza byl od razu skazany na kleske, bo chodzilo w nim tylko o zdlawienie wysokiej inflacji przez sztuczne wywolanie glebokiej recesji. To tak jakby leczyc nadmierny apetyt zaglodzeniem pacjenta.
      4. System zamowien publicznych i odwolan sądowych kosztuje nas rocznie tysiace ofiar wypadkow drogowych.
      5. Chyba nie wiesz, ile mamy dzis w Polsce prywatnych spolek kolejowych... A spadek stopy zysku widac dzis nawet w elektronice czy przemysle komputerowym.
    • lesher 27.04.11, 16:28
      > 1. To wlasnie te masowe strajki sa przyczyna wszystkich pozniejszyc nieszczesc,
      > ktore spadly na Polske. Zadna gospodarka nie wytrzymala by rocznego strajku
      > generalnego
      , a to wlasnie mielismy w Polsce na przelomie lat 1980 i 1981.

      Kagan, strajk generalny trwał od 14 do końca sierpnia 1980, czyli około 2 tygodnie.
      Nie twórz więc mitów w rodzaju "socjalizm był wspaniały, tylko ci ludzie jacyś do niczego".

      > 2. Mial i etat i prace. Dzis mamy zas wiecej urzednikow niz w PRLu, a mi
      > mo to ogromne bezrobocie
      No i co z tego. Przecież wtedy przerost zatrudnienia był we wszystkich zakładach, nie tylko w urzędach. I to na znacznie większą niż obecnie skalę (co nie oznacza że jestem zachwycony obecnym rozrostem biurokracji).

      > 3. Plan Balcerowicza byl od razu skazany na kleske, bo chodzilo w nim ty
      > lko o zdlawienie wysokiej inflacji przez sztuczne wywolanie glebokiej recesji.
      > To tak jakby leczyc nadmierny apetyt zaglodzeniem pacjenta.
      Po pierwsze plan Balcerowicza, to nie tylko dławienie inflacji, chociaż to było też istotnym elementem. Po drugie jego celem nie było wywołanie recesji, natomiast jako jeden z czynników i to wcale nie najważniejszy rzeczywiście przyczynił sie do jej pogłębienia.
      Podobne działania musiał podjąć Voelcker (dzisiejszy doradca Obamy) jako przewodniczący Rezerwy Federalnej w latach 80-tych, kiedy inflacja po radosnej twórczości socjalistów wystrzeliła ponad 10%. I też to się recesją skończyło.
      Idę o zakład, że już niedługo w Stanach po wybrykach Bena-helikoptera będą mieli już wkrótce identyczny problem (znaczna inflacja) i prawdopodobnie lekarstwo będzie również to samo.

      > 4. System zamowien publicznych i odwolan sądowych kosztuje nas rocznie tysia
      > ce ofiar wypadkow drogowych.

      Tak jak pisałem wcześniej, przyczyny są dużo poważniejsze

      > 5. Chyba nie wiesz, ile mamy dzis w Polsce prywatnych spolek kolejowych...
      Z prywatnych spółek kolejowych to jest PCC Rail (teraz DB Schenker Rail Polska S.A.), spółki transportowe PKNu i Lotosu, pewnie jeszcze parę jakiś drobiazgów.
      Reszta to spółki samorządowe (Interregio) oraz państwowe (Cargo, Intercity, a przede wszystkim infrastrukturalne PLK (szczególnie w tym ostatnim komuna trzyma się mocno).

      > A [b]spadek stopy zysku widac dzis nawet w elektronice czy przemysle komputerowym.[
      > /b]
      Nie wiem czy takie Apple, czy Google zauważyłeś? Nienajgorzej się mają...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 27.04.11, 19:27
      1. Festiwal strajkow trwal w Polsce nieprzerwanie od lata 1980 roku do zimy roku 1981.
      2. Dzis tez jest olbrzymi przerost zatrudnienia w administracji przedsiebiorstw (zbedna w swej wiekszosci ksiegowosc i sprawozdawczosc etc,) a przede wszystkim setki tysiecy jak nie miliony zbednych miejsc pracy w bankowosci, ubezpieczeniach oraz marketingu!
      3. Jego celem bylo oficjalnie zmniejszenie inflacji, ale tak naprawde to chodzilo o to, aby dobic polski przemysl, aby nie mogl sie on juz nigdy wiecej stac konkurencja dla przemyslu Niemiec i innych panstw 'starej' Unii. I kiedy to miales w USA u wladzy socjalistow? To przeciez Reagan pograzyl USA w ogromnych dlugach, a Clinton na krotko wyciagnal Stany z bagna finansowego, ale zaraz po nim przyszli znow republikanie...
      4. Niemniej bez tych zamowien i odowolan mozna by znacznie wiecej drog wybudowac i znacznie taniej. Zamowienia rzadowe w sektorze prywatnym zawsze powoduja korupcje.
      5. Kolejowe spolki prywatne przewoza dzis w Polsce prawie 50% ladunkow:
      www.spedycje.pl/rankingi_badania_raporty/23938/rynek_przewozow_rzeczy_w_transporcie_kolejowym.html
      6. Odroznij mase zysku od stopy zysku. Masa zysku wciaz rosnie, ze wzgledu na akumulacje kapitalu, ale stopa zysku wciaz maleje...
      Pozdr.
    • lesher 27.04.11, 20:53
      > 1. Festiwal strajkow trwal w Polsce nieprzerwanie od lata 1980 roku do zimy
      > roku 1981
      .
      Ale nie był to strajk generalny, raczej pojedyncze przypadki. Poza tym do lat 80tych to co, potęgą niby byliśmy (słynną 10-tą potęgą przemysłową świata)?

      > 2. Dzis tez jest olbrzymi przerost zatrudnienia w administracji przedsiebior
      > stw
      (zbedna w swej wiekszosci ksiegowosc i sprawozdawczosc etc,)
      A za komuny to niby tego nie było :-))??
      Tylko że trochę inaczej się nazwy stanowisk nazywały. Pamiętasz jak dział kadr w takim zjednoczeniu sobie wyglądał??

      > a przede w
      > szystkim setki tysiecy jak nie miliony zbednych miejsc pracy w bankowosci, u
      > bezpieczeniach oraz marketingu
      !
      W bankowości pracuje ok. 180 tys. ludzi, w ubezpieczeniach razem z agentami faktycznie utrzymującymi się z tego pewnie tyle samo.
      Za komuny też trochę ludzi mimo wszystko w bankach (czy też oddziałach NBP) i w zakładach ubezpieczeń pracowało. Mylisz skalę problemu.

      > 3. Jego celem bylo oficjalnie zmniejszenie inflacji, ale tak naprawde to cho
      > dzilo o to, aby dobic polski przemysl, aby nie mogl sie on juz nigdy wiecej sta
      > c konkurencja dla przemyslu Niemiec
      i innych panstw 'starej' Unii.
      A czym to niby konkurowaliśmy? Węglem? Miedzią? Fiatami na licencji?
      Nie rozśmieszaj mnie tymi bajkami...

      > I kiedy
      > to miales w USA u wladzy socjalistow?
      A niejakiego Jimmiego Cartera to powinieneś pamiętać (ja to już niestety za młody jestem :-))

      > To przeciez Reagan pograzyl USA w ogromny
      > ch dlugach, a Clinton na krotko wyciagnal Stany z bagna finansowego, ale zaraz
      > po nim przyszli znow republikanie...

      Clintonowi łatwo było zrównoważyć budżet, jak miał zaj...istą koniunkturę i odpadły mu poza tym koszty zbrojeń (koniec zimnej wojny). Teraz Obama pokazuje co potrafi...

      > 4. Niemniej bez tych zamowien i odowolan mozna by znacznie wiecej drog wybud
      > owac i znacznie taniej.
      Zamowienia rzadowe w sektorze prywatnym zawsze powo
      > duja korupcje.
      Obawiam się że bez zamówień i odwołań byłaby jeszcze większa korupcja. A że zamówienia rządowe zawsze są zagrożone korupcją, to prawda, tylko że niestety chyba nie ma innego wyjścia.
      > 5. Kolejowe spolki prywatne przewoza dzis w Polsce prawie 50% ladunkow:
      > rel="nofollow">www.spedycje.pl/rankingi_badania_raporty/23938/rynek_przewozow_rzeczy_w_transporcie_kolejowym.html
      Ale tam np. PKP Cargo jest traktowana jako spółka prywatna!! A jak Cargo to jest spółka prywatna, to ja jestem księdzem.
      > 6. Odroznij mase zysku od stopy zysku. Masa zysku wciaz rosnie, ze wzgle
      > du na akumulacje kapitalu, ale stopa zysku wciaz maleje...
      > Pozdr.
      A jakieś dane na poparcie tego że stopa zysku maleje? Chodzi mi o agregaty, bo pojedyncze przypadki niczego nie dowodzą.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 27.04.11, 21:50
      1. I ten festiwal strajkow nas rozlozyl. Rozlozyl by zreszta kazda gospodarke...
      2. Byl, ale nie az taki jaki dzis. Bylo wtedy zdecydowanie mniej darmozjadow niz dzis, choc oczywiscie wciaz za duzo!
      3. A ilu ludzi pracuje dzis w sprzedazy i marketingu? Kilka razy za duzo...
      4. Np. przemyslem ciezkim i zbrojeniowym.
      5. Carter to byl ten, co napadl na Iran, na szczeccie bez sukcesu. Zaden byl z niego socjalista, a zwykly liberal.
      6. Reagan i Bush jr. tez mieli koniunkture, ale ja zmarnowali.
      7. Nie, nie bylaby. Korupcja powstaje zawsze na styku sektora panstwowego i prywatnego, stad trzeba je trzymac daleko od siebie. A inne wyjscie zawsze jest.
      8. NIE Nie jest. Wyraznie nie jest, gdyz wtedy to sektor prywatny wykonywal by w Polsce 100% przewozow towarowych.
      9. To zostalo od dawna stwierdzone, gdyz zysk prdukuje tylko praca ludzka, a ta ma coraz mniejszy udzial w prodkucji wzgledem kapitalu czyli maszyn. Odsylam tu do literatury przedmiotu.
      "Most economic historians agree that, at the beginning of the big economic depressions or recessions in the history of capitalism (measured by a drop in output), there typically has been a downslide in the observed average returns on capital invested in industries, reducing the incentive to invest, and consequently raising unemployment. Some writers, such as Ernest Mandel, have indeed linked long-term fluctuations in average profitability and interest rates to the Kondratiev waves. There is also some statistical evidence that, as a broad historical trend, average profitability in industry has fallen through the 20th century (see, for instance, Robert Brenner and the research of Dumenil & Levy for the time after the second world war)."
      en.wikipedia.org/wiki/Tendency_of_the_rate_of_profit_to_fallPozdr.
    • lesher 27.04.11, 23:33
      > 1. I ten festiwal strajkow nas rozlozyl. Rozlozyl by zreszta kazda gospo
      > darke...
      Oczywiście, Kagan. Gospodarkę ZSRR i pozostałych krajów RWPG też wykończyły strajki Solidarności. Grunt to odpowiedni mit stworzyć...

      > 2. Byl, ale nie az taki jaki dzis. Bylo wtedy zdecydowanie mniej darmozj
      > adow niz dzis, choc oczywiscie wciaz za duzo!
      Polemizowałbym.

      > 3. A ilu ludzi pracuje dzis w sprzedazy i marketingu? Kilka razy za duzo
      > ...

      Wiesz, w gospodarce rynkowej nie sztuka jest coś wyprodukować, ale sprzedać...
      Widzę, że według Ciebie jak ktoś przy taśmie montażowej nie stoi to już jego praca jest bezsensowna...

      > 4. Np. przemyslem ciezkim i zbrojeniowym.
      No jasne, a gdzie poza RWPG i krajów "zaprzyjaźnionych" ta produkcja wspaniała była "sprzedawana"?
      > 5. Carter to byl ten, co napadl na Iran, na szczeccie bez sukcesu. Zaden byl z
      > niego socjalista, a zwykly liberal.
      Napadł na Iran??? Nie za bardzo wiem do czego pijesz...
      Może chodzi Ci o to że rozpoczął wspieranie mudżahedinów w Afganistanie?

      > 6. Reagan i Bush jr. tez mieli koniunkture, ale ja zmarnowali.
      Za czasów Busha jr. deficyty były dość niskie (w czym niewielka jest jego zasługa).
      Prezydencja Reagana przypadła w dużej mierze na czas stagflacji (80 -83 a nawet 84)

      > 7. Nie, nie bylaby. Korupcja powstaje zawsze na styku sektora panstwowego i
      > prywatnego
      , stad trzeba je trzymac daleko od siebie. A inne wyjscie zawsze
      > jest.
      A toś mnie rozbawił - piszesz tak jakby w sektorze państwowym to korupcji nie było :-))
      Ta "na styku" to mały pikuś w porównaniu do tej państwowej, co zresztą nie jest wyłącznie polskim fenomenem.

      > 8. NIE Nie jest. Wyraznie nie jest, gdyz wtedy to sektor prywatny wykony
      > wal by w Polsce 100% przewozow towarowych.
      Po pierwsze dane które przytoczyłeś dotyczą tylko przewozów towarowych (osobowe są niemal w 100& samorządowo-państwowe). Po drugie masz w artykule który przytoczyłeś dane w tonach i w kilometrach (co jest zresztą idiotyczne, bo udział rynkowy powinno się podawać albo wartościowo w złotych, albo w tonokilometrach). Dane w kilometrach wskazują na większy udział PKP. Po trzecie znaczna część pozostałych spółek faktycznie nie funkcjonuje na rynku, bo nie oferuje swoich usług podmiotom innym niż z własnej grupy kapitałowej. Właściwie tylko Schenker i CTL to są rzeczywiście działające na rynku firmy.

      > 9. To zostalo od dawna stwierdzone, gdyz zysk prdukuje tylko praca ludzka
      Bzdura. Jak masz gości dymających z wiadrami i przynoszących wodę z rzeki (jako usługę) i zostanie zbudowany wodociąg (co oznacza że świadczonej pracy będzie znacznie mniej), to znaczy że wodociąg tego zysku nie przynosi?

      > , a ta
      > ma coraz mniejszy udzial w prodkucji wzgledem kapitalu czyli maszyn. Odsylam t
      > u do literatury przedmiotu.
      > "Most economic historians agree that, at the beginning of the big economic depr
      > essions or recessions in the history of capitalism (measured by a drop in outpu
      > t), there typically has been a downslide in the observed average returns on cap
      > ital invested in industries, reducing the incentive to invest, and consequently
      > raising unemployment. Some writers, such as Ernest Mandel, have indeed linked
      > long-term fluctuations in average profitability and interest rates to the Kondr
      > atiev waves. There is also some statistical evidence that, as a broad historica
      > l trend, average profitability in industry has fallen through the 20th centu
      > ry
      (see, for instance, Robert Brenner and the research of Dumenil & Levy fo
      > r the time after the second world war)."
      > rel="nofollow">en.wikipedia.org/wiki/Tendency_of_the_rate_of_profit_to_fallPozdr.

      To jest dalekie od udowodnienia. To jest jedynie JEDNA Z HIPOTEZ. Ja prosiłem Cię o empiryczne dane, a nie o to co jakiś Ziutek na ten temat uważa (bo ja dam link do równie utytułowanego Wieśka, który uważa coś zupełnie przeciwnego).
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 28.04.11, 00:12
      1. Polska byla druga gospodarka i jednoczesnie tez najslabszym ogiwem w Bloku Radzieckim, a to drugie to chocby dla tego, ze w Polsce najbardziej byly rozpowszechnione ( z powodu bledow popelnionych przez Gomulke i Gierka) przesądy i zabobony religijne. Stad tez ta pomoc Zachodu dla Kosciola i opozycji w Polsce, i stad tez klopoty Polski staly sie poczatkiem klopotow w calym tym Bloku.
      2. Masz prawo, ale faktem jest, ze dzis mamy w Polsce wiecej bezrobotnych i darmozjadow (tzw. ukryte bezrobocie) niz ludzi naprawde pracujacych.
      3. Zrozum, ze kapitalizm oznacza zawsze nadprodukcje, a ona powoduje z kolei marnowanie zasobow na tzw. marketing, aby jakos upchnac te zbedne nadwyzki. Tak wiec w kapitalizmie mamy z jednej strony brak pracy, a z drugiej mase zbednych towarow i uslug. Jest to wiec system wysoce nieracjonalny.
      4. A gdzie USA sprzedaje swoje rakiety balistyczne, bombowce strategiczne i lotniskowce?
      5. Popelnil mase bledow, takze dla tego, ze mial wyjatkowo glupiego doradce, niejakiego Zbiga Brzezinskiego.
      6. Reagan ta stagflacje tylko powiekszal, np. poprzez zaciaganie dlugow.
      7. W samym sektorze panstwowym nie ma korupcji - ona tylko jest zawsze na styku tego sektora z sektorem prywatnym.
      8. Zawsze pisalem do ciebie o przewozach koleja towarow, a nie osob. I nie ma znaczenia, dla kogo te spolki swiadcza uslugi, a tylko ze przewoza towary - inaczej by je przewozily PKP Cargo.
      Nie upieraj sie, gdyz od poczatku nie masz tu racji...
      9. Znow wykazujesz calkowity brak znajomosci podstaw teorii ekonomii. Wodociag zawiera kapital, czli inaczej tzw. skrystalizowana prace ludzka, i to tez prace projektantow i budowniczych tegoz wodociagu, ktora jest o wiele wiecej warta niz prosta praca woziwodow. Nie mamy wiec o czym dyskutowac, zanim sie nie poduczysz postaw teorii ekonomii.
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 28.04.11, 13:57
      stetryczały stary pryk, zasmrodził cały wątek i dziewczyna zamiast odpowiedzi ma teoretyczny wykład z flaków z olejem.
      Kretynie! nie załapałeś jeszcze, że jesteś żałosny?
      Już niejedna osoba ci to pisała dosadnie, a ty dalej się napinasz?
      Idioto! są inne miejsca na świecie poza forum gazeta. Zresztą jaka gazeta takie forum.
      Idź się przewietrz bo przyrośniesz do fotela!
      Trudno wyobrazić sobie co z ciebie za żałosna karykatura w realnym życiu, przecież ty nic nie robisz tylko napierdzielasz w klawiaturę. Myjesz się chociaż? Wątpię.
      Jakim trzeba być kretynem aby wyprodukować kilkadziesiąt tysięcy postów? Marnujesz jesień życia na jałowe wirtualne dyskusje z wirtualnymi bytami na wątpliwej jakości forum.
      Coś odrażającego!
    • mirafas 28.04.11, 16:07
      Pracując na własny rachunek (działalność gospodarcza) i robiąc dokładnie to samo co na etacie, płacąc uczciwie podatki, ZUS itp. zarabiam kilka razy więcej niż na etacie. Nie wiem co na to miszczowie ekonomii i czy to się w teorii kalkuluje ale dla mnie, w praktyce, to czysty zysk i motywacja żeby jednak kontynuować własny biznesik (dodatkowy bonus to brak upierdliwego szefa i wakacje wtedy kiedy chcę). A tak z innej beczki ekonomia to nie nauka ścisła (jak, np. matematyka), tylko pewne przybliżenie. ŻADNA teoria ekonomii nie rozkminia do końca wszystkich współczynników wpływających na działalność gospodarczą ludzi i nie zawsze 2+2=4, czego najlepszym dowodem jest ostatni kryzys...
    • Gość: anna IP: *.devs.futuro.pl 28.04.11, 16:28
      Bzdury piszesz Kagan. Od 2 lat prowadze dzialalnosc (jednoosobowa). Wole to niz prace u ludzi glupszych ode mnie. Skoro glupszy sobie radzi to i ja sobie poradze - tak pomyslalam - tak zrobilam i nie zaluje tego kroku.
      Na dzien dzisiejszy zarabiam niewiele mniej niz zarabialam na etacie ale roznica polega na tym, ze u siebie mam szanse na to, ze ktoregos dnia zaczne zarabiac naprawde sensowne pieniadze. W branzy w ktorej pracowalam pewnego (niskiego) pulapu nigdy bym nie przeskoczyla. Firma sie rozwija, zlecen pojawia sie coraz wiecej, wkrotce zapewne zatrudnie kogos do pomocy.
      Nawet w takim kraju jak Polska - ktory jawnie okrada przedsiebiorcow - da sie, mozna cos zrobic sensownego i z tego sie utrzymywac. Nawet nie mając pleców, zaplecza, gigantycznych pieniędzy na start.
      Próbować zawsze warto. Na pewno lepsze to od siedzenia z zalozonymi rekami.
    • Gość: Zuzza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.11, 21:39
      Wlasny biznes ok,tylko kasy trzeba na to. z niczego nie ma nic.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 19.04.11, 22:45
      Nie rozumiesz, ze nie ma sensu inwestowac kapitalu w mala firme, jesli z definicji nie bedzie on przynosic w niej realnego, czyli ekonomicznego zysku? Nic dziwnego, ze Polska jest taka biedna, skoro Polacy nie maja pojecia o dzialaniu gospodarki rynkowej...
    • Gość: Bleh IP: *.acn.waw.pl 28.04.11, 15:47
      Owszem jest sens. Mała firma może przynosić realny ekonomiczny zysk.
      Kolejny znawca ekonomii, któremu się wydaje, że jak posiadł wiedzę teoretyczną to już wie wszystko.
      Na marginesie, to co się dzieje nie ma nic wspólnego z gospodarką rynkową, zdejmij klapki z oczu teoretyku.
    • truten.zenobi 20.04.11, 09:41
      ... przyjemność żadna a ryzyko duże"

      pewnie czasem nie ma wyjścia, a najprostrzy busines to handelek... tylko pewnie jest to działąnie na przetrwanie.

      by jakoś wyjśc na swoje to pewnie potrzebny jest dobry pomysł i umiejętnoścprzezycia w gąszczu biurokracji.

      dla mnie to o czym piszesz to jest dokładnie odwrotne podejście do tego co wydaje się racjonalne - najpierw zdobadź doświadczenie później twórz własna firmę.
      ale cóż czasem tak trzeba...

      --
      chcesz by politycy wzięli się w końcu do roboty?
      to ich nie wybieraj!
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 10:38
      Mala firma to w 99 przypadkach na 100 ucieczka przed bezrobociem i samooszukiwanie siebie... To juz lepiej kupic czy wydzierzawic male gospodarstwo rolne, byc w KRUSie, miec dotacje z Unii i wlasna, zdrowa zywnosc..
    • truten.zenobi 20.04.11, 11:28
      w sumie niezły pomysł...
      --
      chcesz by politycy wzięli się w końcu do roboty?
      to ich nie wybieraj!
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 11:46
      Mysle o tym na serio. Musi byc nie dalej niz 100 km od duzego miasta (ponad 250 tys. mieszkancow), z transportem publicznym (najlepiej tez i kolejowym), a budynek musi miec biezaca wode i lazienke w rozsadnym stanie....
      Oferty, z podaniem wyskosci dotacji z Unii i skladki na KRUS, prosze kierowac na
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: byśnesman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.11, 10:17
      Mam pomysł na bardzo dobry i dochodowy biznes. Może ktoś z Was wyłoży drobne 10 milionów na początek? Zwrot włożonej kasy to jakieś 10 lat.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 10:39
      Ja mam podobny, ale mnie wystarczy tylko 5 milionow, a moze natwet i tylko jeden, ale euro albo funtow szterlingow...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 12:56
      W ekonomii koszt alternatywny danego dobra to ilość innego dobra, z której trzeba zrezygnować, aby możliwe stało się wytworzenie dodatkowej jednostki tego pierwszego.
      Koszt alternatywny w wielu podręcznikach z zakresu ekonomii jest również definiowany jako koszt potencjalnie utraconych możliwości (lub jako koszt utraconych korzyści). Można to tłumaczyć w następujący sposób: Załóżmy, że otwieramy przedsiębiorstwo. Naszym głównym celem jest osiąganie jak najwyższych obrotów, ale może się zdarzyć sytuacja, w której nasze przedsiębiorstwo nie zarobi nic - właśnie wtedy tracimy potencjalny zysk, jaki moglibyśmy zarobić, gdybyśmy zatrudnili się u innego przedsiębiorcy i to właśnie jest koszt alternatywny.
      Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści, utraconej w wyniku dokonanego wyboru. Zatem koszt alternatywny:
      * jest zawsze ponoszony przez osobę podejmującą decyzję,
      * jest określony w chwili dokonywania wyboru.
      Przykład
      Kosztem alternatywnym Twojej edukacji jest to, czego nie zarobisz wtedy, gdy się uczysz.
      pl.wikipedia.org/wiki/Koszt_alternatywny
    • lesher 21.04.11, 21:13
      Pisz do firm venture capital / private equity.
      Oni szukają cały czas takich pomysłów.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:26
      Zartujesz chyba...
    • lesher 21.04.11, 21:40
      Nie - dlaczego mam żartować?
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 22:03
      Odsylasz ludzi do najgorszych z mozliwych lichwiarzy!
    • lesher 22.04.11, 00:22
      Hmm??? Czegoś tutaj nie rozumiem??
      Przecież VC/PE wchodzi na finansowanie udziałowe, a nie udziela pożyczek.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 12:57
      Sa rozne formy lichwy. Co za roznica, czy ja ci pozycze 10 ts. zl na 100% czy tez za te 10 tys. zl stane sie wlascicielem 90% firmy, ktora pozniej sprzedam za milion zlotych?
    • lesher 22.04.11, 13:53
      Kagan, cytat z Księgi Powtórzonego Prawa o lichwie:
      Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności ani odsetek z czegokolwiek, co się pożycza na procent. 21 Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek, aby ci Pan, Bóg twój, błogosławił we wszystkim, do czego rękę przyłożysz w ziemi, którą idziesz posiąść.

      Nie wiem, jak dla mnie kupowanie udziałów, to nie lichwa, jakby na to nie patrzeć. Zresztą całe tzw. islamic finance się na tym opiera.

      Poza tym chyba lepiej jest mieć 10% w firmie która jest warta 1 mln zł, niż mieć 100% w firmie która jest warta 0 zł. Czego oczekujesz, że za piękne oczy kasę na inwestycje dostaniesz?
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 14:02
      Tak, znam to Prawo. Ale to dzis jest martwa litera, gdyz Kosciol Rzymski od setek lat zajmuje sie lichwa... Chodzi mi o to, ze tzw. islamic finance to jest dosc sprytnie ukryta lichwa, gdyz za 10 tys. zlotych taki 'venture capitalist' zarabia w krotkim czasie prawie milion. Po prostu, jak by na to nie patrzec, jakakolwiek forma ciaganiecia zyskow ze spekulacji czy tez z tytulu samego posiadania kapitalu powinna byc zabroniona, gdyz prowadzi to tylko i wylacznie do wyzysku i lichwy, chocby nawet ow wyzysk byl ukryty np. jako dochody z tytulu zarzadzania firma (directors fees etc.) a lichwa pod postacia 'islamic finance'.
      Pozdr.
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 22.04.11, 16:28
      Ale to zupełnie coś innego - bo ponosi też ryzyko tego biznesu.

      >jakakolwiek forma ciaganiecia zyskow ze spekulacji czy tez z tytul
      > u samego posiadania kapitalu powinna byc zabroniona
      , gdyz prowadzi to tylko
      > i wylacznie do wyzysku i lichwy, chocby nawet ow wyzysk byl ukryty np. jako do
      > chody z tytulu zarzadzania firma (directors fees etc.) a lichwa pod postacia 'i
      > slamic finance'.

      Tjaa, w komuniźmie już tego próbowano. Jak się skończyło, wszyscy wiemy...
    • Gość: KAGAN IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 17:28
      Probowano krotko, a skonczylo sie to zawsze przywilejami dla nomenklatury. Tyle, ze probowano to na ogol w biednych, zacofanych krajach...
      Patrz np. pl.wikipedia.org/wiki/Milovan_%C4%90ilas
    • kurkuma123 20.04.11, 17:04
      szczerze mówiąc zastanawiałem się raczej nad założeniem drukarni internetowej małe koszty początkowe jeżeli chodzi o reklamę itp, ale trzeba zainwestować potem w sprzęt, koniec końców drukarnie typu caffeprint.eu/, też jakoś zaczynały
    • Gość: Kagan IP: 193.136.157.* 20.04.11, 17:15
      A wiesz, ze w w tej branzy to jest jeden z najwyzszych % bankructw, gdyz konkurencja jest tu bardzo silna, a domowe i biurowe drukarki laserowe sa coraz lepsze i coraz tansze. Poza tym to zbyt wielu sie wydaje, z jesli wydrukowal w domu czy szkole ladna laurke dla cioci, to sie zna na drukarstwie...
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.11, 18:46
      Weź już przestań ględzić czlowieku, Twoje wywody przypominają wyklady z ekonomii socjalizmu.

      A i w tatmtych czasach przypomnę byly autorytety ("profesorowie"), którzy dowodzili jak to ilość przejdzie w jakość... Tak więc móglbyś wykladać na jakimś kubańskim bądz pólnocnokoreańskim uniwersytecie. Bo w Chinach to już na pewno nie...

      Prawda jest prosta i bolesna zarazem - trzeba coś umieć, trzeba być wytrwalym, trzeba zasuwać, trzeba rozsądnie myśleć - można się wtedy brać za biznes. I jeszcze jedno - trzeba się wystrzegać róznych podejrzanych autorytetów, doradców, ekspertów itd...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 21:11
      Ilosc zawsze przchodzi w jakosc, tyle ze na ogol nizsza...
      I zrozum, ze ludzie sie bogaca z pracy innych ludzi, a nie, jak ty to sugerujesz, przez zwiekszanie INTENSYWNOSCI swej wlasnej pracy...
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.11, 21:14
      No ja się akurat bogacę zwiększaniem wlasnych umiejętności oraz wlaśnie zwiększaniem intensywności. Nie jestem etatowcem, prowadzę wlasną dzialalność.

      A teraz litości zamilcz wreszcie!!!
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 21:24
      Znaczy sie, zes zwykly glupek i tyle... Zapracujesz sie na smierc, biedaku!
    • Gość: co tam IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 16:55
      Po prześledzeniu wcześniejszych wpisów napisze tak: lepiej się zaharować na śmierć niż być wiecznym malkontentem, jak niektórzy na tym forum (co to chyba maja jakąś męska odmianę menopauzy???). Aaaa ...to, że znasz dwa słowa łacińskie już wszyscy doskonale zapamiętali, więc sobie daruj kolejne ich cytowanie, bo to obrzydza ten jakże piękny język.
    • Gość: co tam IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 16:57
      Dodam jeszcze, że napisanie o kimś głupek wcale nie jest (uwaga twoje ulubione słówko) ad personam, wcale. To taka uprzejmość ma się rozumieć.
    • Gość: aia IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.04.11, 21:37
      To zależy co się chce prowadzić. Ja prowadziłam firmę przez rok i przykro mi ale upadła.
      Miałam sklep internetowy. I tak:
      To co zarobiłam- wszystko szło na koszty. Na życie nic mi nie zostawało, więc gdyby nie mój mąż, to zapewne z głodu bym zdechła. Po roku, takiej pracy, bez żadnych pieniędzy dla siebie, miałam dość. Dotacji na rozwój tego typu firmy, nie ma w woj.maz. na 2011. Kredytu nie chcieli mi dać. Więc skąd miałam wziąść pieniądze na poszerzenie asortymentu mojego sklepu?
      Błędne koło. Dlatego małe firmy upadają, może gdyby tego cholernego zusu nie było, to jeszcze można byłoby jakoś. Samo pozycjonowanie sklepu kosztuje 500 zł m-c. Żeby dobrze zatowarować sklep, potrzebne jest conajmniej 50tyś. Bo inaczej klientki niechętnie kupują w sklepie z małym asortymentem. Skąd miałam wziąść takie pieniądze. Druga sprawa, jak to się dzieje, że np. na Allegro mają taniej, niż w hurtowniach, a nawet od producentów?
      Jest ogromna nieuczciwa konkurencja i z tym trudno wygrać.
      Uważam, że lepiej zarabie się na usługach, a najlepiej na prowadzeniu szkoleń. Handel, to kiepska sprawa. Mimo, że miałam same 100% pozytywnych opini, to i tak nie pozwoliło mi to na wygenerowanie pieniądze na własne życie. Ale życzę szczęścia.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 20.04.11, 22:42
      ZUSu nie chesz placic, ale nie chcesz tez pewnie placic za leczenie w szpitalu i na pewno chcesz miec na starosc emeryture. Znaczy sie, ze ty bys chciala, aby podatnicy dotowali twoja firme. Ja bym tez tak chcial!
      A w kapitalizmie konkurencja jest z defincji nieuczciwa, gdyz kapitalizm opiera sie na kradziezy owocow pracy pracownika najemnego przez wlasciciela kapitalu a prawa sie ma w kapitalizmie proporcjonalne do grubosci portfela... Tyle, ze ty z braku kapitalu nie mialas nikogo do wyzyskiwania, a wiec nie mialas tez i zysku!
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: aia IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.04.11, 23:15
      Powiem ci coś, co chyba inni nie mieli odwagi: JESTEŚ DEBIL DO KWADRATU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Nie muszę płacić zusu, żeby się leczyć, wystarczy że opłacę prywatne ubezpieczenie. A to że konkurencja jest nieuczciwa, to każdy kto prowadzi firmę, o tym doskonale wie.
      Sam sobie popatrz, jakie ceny wysyłki mają sprzedawcy na Allegro! 2 razy zawyżone. Ale ja głupia, byłam uczciwa i cen wysyłki nie zawyżałam, i gucio zarobiłam. Taka jest prawda.
      W sklepach internetowych najwięcej zarabiają ci, co oszukują klientów. I nie wciskaj ludziom kitu, bo to prawda co mówię.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 13:42
      Znow kolejny cham z atakiem ad personam?
    • Gość: yo IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 17:01
      Prawda boli? Nieprawdaż?
    • Gość: Artur IP: *.xdsl.centertel.pl 21.04.11, 09:55
      Niestety moi drodzy ale tylko Kagan mówi na tym wątku coś sensownego. Nie ma co się wściekać i obrażać rozmówcy....który widać jako jedyny ma wiedzę. Być może jest to wiedza książkowa...ale w 100% oddaje rzeczywistość i obecne realia rynkowe.

      Niestety samozatrudnienie to załatwienie sobie ciężkiej harówki za małe pieniądze, bez długich wakacji, bez chorobowego-bo przecież trzeba obsłużyć klientów.
      Pracując tak ciężko i za takie pieniądze-u kogoś- nie jeden pracownik by się zbuntował, żądał podwyżki i kasy za nadgodziny.


      BIZNES zaczyna się dopiero wtedy kiedy zatrudniasz ludzi i oni na Ciebie pracują !!!

      Uwierzcie też, że własna firma to czasami nie są kokosy ( zwłaszcza przez pierwsze lata)...choć widzę, że większość z was ma inne zdanie.

      Smutne...ale prawdziwe.

      I taka mała uwaga ode mnie. Nie otwierajcie biznesów....widać, że się nie nadajecie.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 13:50
      Oprocz tego, ze skonczylem dwa razy ekonomie (Polska i Australia), to przepracowalem w biznesie ponad 25 lat, glownie w wielkich korporacjach, ale tez pracowalem troche w malych, rodzinnych firmach, wiec wiem, co pisze.
      I racja, Artur: BIZNES zaczyna się dopiero wtedy kiedy zatrudniasz ludzi i oni na Ciebie pracują!!!
      Bizensy powinni wiec otwierac tylko i wylacznie ludzie mlodzi, zamozni, z dobrymi ukladami z politykami i bankierami oraz zdrowi, dynamiczni, a przede wszystkim pozbawieni skrupulow moralnych , gdyz inaczej to marnie skoncza w kapitalizmie!
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: hohoho IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 17:04
      Zdecyduj się. Parę postów wcześniej (i to nie jeden raz) napisałeś, że tworzenie prywatnych firm nie ma sensu. Teraz już ma?
      PS. Masz jakieś kompleksy na punkcie swojego wykształcenia czy co? no tak, SGPiS...dziecko PRLu...
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 21.04.11, 18:14
      a ja dla odmiany prowadzę sprzedaż przez internet i osiągam zyski. Płacę ZUS co miesiąc i jakoś wyrabiam, zysk na czysto po opłaceniu wszelkich kosztów to między 2500 zł a 5000 zł, bywały rekordowe miesiące, ale były też susze. I nie zawyżam kosztów wysyłki. Mogłabym prawdopodobnie zmaksymalizować zyski, pracować więcej, ale jestem strasznym leniem. Towar mam legalny, nie kradziony, ale unikatowy, dużo wysiłku wkładam w prezentację, dobre zdjęcia to podstawa.
      Czasami podglądam konkurencję i nie dziwię się, że nie sprzedają, albo sprzedają za pół darmo, nie wystarczy rzucić towar na brudny dywan i cyknąć zdjęcie telefonem, trochę wysiłku trzeba w to włożyć!
      Liczy się pomysł, staranność, wytrwałość, minimalizowanie kosztów, dostęp do dobrego towaru.
      A pan Kagan, gaduła i malkontent zdecydowanie nie ma racji. Aż mnie zemdliło od tego jego ględzenia - nic nie warto, nic się nie opłaci, małe biznesy na krawędzi minimum egzystencji, bla bla bla. Bredzenie zapryszczonego jajogłowego szczawia, kurz ze szkolnej biblioteki pewnie mu zaszkodził.
      Obserwuję znajomych, etatowcy mają stanowczo gorzej. A ci którzy się odważyli, mieli jakiś pomysł radzą sobie świetnie, a są to różne biznesy, żyją z tego całe rodziny na przyzwoitym poziomie, ja przy nich jestem.....mały raczkujący pikuś. Ale i tak lepiej zarabiam od mojego męża, mam przy tym święty spokój i nikt nie zagląda mi przez ramię, czy wykonałam plan czy nie.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 18:54
      Stac cie tylko na chamski atak ad personam? Podaj przynajmniej nazwe swojej firmy, dziewczynko! Ciekawe, skad bierzesz swoj trefny towar i jak oszukujesz na podatku...
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 21.04.11, 19:24
      nazwę firmy powiadasz? Tiaaa już lecę, może jeszcze pesel i adres sobie zażyczysz?
      Z dziewczynkami to sobie wyjeżdżaj we wlasnej rodzinie cchamie.
      Biedulek, wszyscy go personalnie atakują, i to po chamsku! A to świnie forumowe! A on sam taki przecież kulturalny.
      Trefny to ty masz rozumek, mój towar jest legalny.
      Nie oszukuję na podatkach, nie osądzaj innych na podstawie własnych dokonań.

      Zamilknij w końcu i nie wprowadzaj ludzi w błąd. Płacą ci za to ględzenie, czy co? Wyedukowany głupek, ot i co.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 20:16
      No i widzisz, maultka, jak to sie szybko wydalo, ze ty w zyciu zadnej firmy, dzieweczko, nie mialas?
      I zostaly ci tylko bezsilne bluzgi, dzieki czemu kazdy widzisz, zes z chamow dziada i pradziada, a wiec chamka zawsze bylas, jestes i bedziesz... :(
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 21.04.11, 20:43
      pacan

      poczytaj sobie własne inwektywy.

      jak ci się wydaje, że ja tu będę udowadniać i nazwę firmy podawać? I to komu? Tobie?!
      Forum to nie miejsce na takie rzeczy, szukaj głupszego od siebie.

      A moja mała firma ma się dobrze i z miesiąca na miesiąc coraz lepiej.

      A ty przygotuj paletko i walizeczkę na jutro, bo na siódmą znowu do roboty, już tylko dwa tygodnie do pierwszego i znowu w kolejce do kasy po upragnione 1458,92.

      Znasz tylko książkową teorię, o prowadzeniu biznesu, małego czy dużego wiesz tyle, co prawiczek gawędziarz który zna sex tylko z książek.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:31
      Co to za biznes, ktory sie wstydzi swej nazwy? Przeciez za umieszczenie jej w miejscu publicznym, to firmy placa czesto grube pieniadze!
      I jak bardzo sie mylisz. Ja nie musze pracowac po 8 godzin dziennie... A te 1458,92 to dostaje co 2 tygodnie, tyle ze nie w zlotowkach, a w euro (€)...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: gg IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 17:10
      No. A to jest przykład kulturalnego wpisu Kagana! Tylko jego bidulka wszyscy obrażają. On sam ma maniery co najmniej królowej angielskiej.
      Co to za określenia do obcej osoby: "malutka"? "dzieweczko"? Szczyt kultury i intelektu. "Ona" chyba trafiła celnie, zabolało ? Szkoda, że oddajesz Kagan poniżej pasa i to kobiecie.
    • Gość: pati IP: *.home.aster.pl 21.04.11, 10:20
      Ja mysle ze w dzisiejszych czasach to jest jeden z najlepszych pomysłów jaki moze nam wpaśc do głowy.Wystarczy mieć dobry pomysł,co ważne teraz szybko mozna zarejestrować firmę,skorzystac z optymalnych rozwiązań telekomunikacyjnych i działac na własny rachunek.
    • Gość: Artur IP: *.xdsl.centertel.pl 21.04.11, 10:47
      Większość moich znajomych otworzyła firmy i po 3 miesiącach "czekania" na klienta wracali na posadki.
      Wybacz ale to, ze firmę da się szybko zarejestrować to żadna radość. Tym gorzej!

      Więcej osłów pomyśli, że skoro tak łatwo firmę otworzyć to łatwo będzie ją prowadzić i tu następuje zderzenie z rzeczywistością. Państwo ułatwia zakładanie firmy aby pokazać "że nie ma bezrobocia" ale już nie ułatwia jej prowadzenia. Wysokie Zusy, płatności do urzędów itd. Tego większość ludzi nie zna, nie rozumie i wykłada się na tym.

      Wierzyć nie musicie ale tak jest, ze większość firm nie przetrwa nawet roku.
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.11, 11:16
      Widocznie pomysly Twoich znajomych byly delikatnie mówiąc ... do dupy.

      Nikt nie mówi, że prowadznie firmy to bulka z maslem. Nikt nie mówi, że od razu zarabia się wielkie pieniądze. I wreszcie nikt nie mówi, że każdy się do tego nadaje...

      Ale lepiej chyba coś robić, dzialać niż siedzieć z podkulonym ogonem i narzekać.

      Zupelnie inna sprawa to mentalność tzw. etatowców: roszczeniowość, niezaradność, nieuczciwość, wymieniać można bardzo dlugo...

      Ulatwienia w rejestracji, "jedne okienka" to faktycznie nic nie znaczący szczegól, owoc rządowej propagandy uprawianej w gierkowskim stylu...
    • Gość: Artur IP: *.xdsl.centertel.pl 21.04.11, 11:46
      O tym właśnie pisze...większość pomysłów jest do d... dlatego tyle małych firm upada zanim się rozkręcą.
      Wielu ludzi zanim otworzy biznes nie bada rynku, nie wie co się dzieje. Chociażby tekst, że małe sklepy mają szanse powodzenia, NIE MAJA SZANS!!!! Zostaną tylko supermarkety i małe sklepy "butikowe" czyli takie co mają coś więcej do zaoferowania niż standardowe produkty.

      Minimum to obserwować Stany...to co u nich jest teraz do nas przychodzi po kilku latach. Tam małych sklepów nie ma...są Molochy.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 13:58
      Innymi slowy w kapitalizmie rynkowym wygrywaja tylko monopolisci: wielkie firmy oraz firmy "butikowe", ktore zajmuja nisze nieoplacalne dla wielkich firm. Tyle, ze te nisze to sa wlasnie - niszami, czyli ze nie ma w nich juz dzis w praktyce miejsca na nowe firmy...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 13:55
      W biznesie nie liczy sie dzis pomysl, ale pieniadze, znajomosci a przede wszystkim brak jakichkolwiek skrupulow moralnych w zrecznym (sprytnym) oszukiwaniu klientow i wyzysku pracownikow!
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 13:52
      Zalozyc firme to moze dzis kazdy, ale tylko gora 1% z tych zalozycieli bedzie ciagnac realne zyski z tejze firmy.
    • Gość: Artur IP: *.xdsl.centertel.pl 21.04.11, 14:57
      Kagan , święta racja. Nic dodać nic ująć.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 15:18
      To nie sa zreszta moje wymysly, a opinie zachodnich ekspertow, z krajow, ktore kapitalizm i bezrobocie znaja od setek lat. Zawsze sie dziwie, ze w Polsce jest tylu ludzi, ktorzy nie rozumieja, ze jesli sa bezrobotni, szczegolnie zas ponad rok, to znaczy, ze sie absolutnie do biznesu nie nadaja...
      Ale co robic, skoro od ponad 20 lat Polacy sa oglupiani przez propagande finasowana glownie z zagranicy, ktorej wcale przeciez nie zalezy na rozwoju Polski, a wrecz odwrotnie: dla Zachodu mamy byc przeciez tylko rynkiem zbytu na ich nadwyzki i rezerwuarem taniej, a wiec z definicji slabo wyksztalconej, sily roboczej...
      Pozdrawiam z bankrutujacej na moich oczach Portugalii!
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: autor IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 17:15
      brzmi to nieco schizofrenicznie. najpier ktoś sie powowłuje na :"opinie zachodnich ekspertow, z krajow, ktore kapitalizm i bezrobocie znaja od setek lat" a w następnym zdaniu: "od ponad 20 lat Polacy sa oglupiani przez propagande finasowana glownie z zagranicy".To w końcu ten Zachód pachnie stokrotkami czy zgnilizną? E?
    • Gość: buszka IP: *.146.112.5.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.05.11, 14:38
      Ja tez tak uwazam,ze powinniśmy jednak szukac najprostszych rozwiazan,zwłaszcza jesli na poczatku własnej firmy liczy sie dla nas płynność finansowa.
    • Gość: Hanysek Mały IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.11, 15:18
      Szkoda czasu na czytanie teoretyków typu kagan.
      Prowadzę od kilkunastu lat biuro rachunkowe. Przez przewieło się już kilka steke klientów. Jedni prowadzili firmy długo, jedni ciągle inni krótko. Nie ma zasad, choć każdy z nich miał niezły plan.
      Trzeba po prostu spróbować.
      Pomijając tych co upadli, pozostali mają jaka taką kase z tego. Dla każdego oznacza to co innego. Mam wielu, którzy na etacie góra co by wyciągnęli to 1500pln na rekę, a na własnej działalności mają ok. 3 000. Wiekszośc jednak ma z przedzaiłu 5-10 tys. Nieliczni powyżej 10 tys - jednostki na poziomie 30-40 tys miesięcznie.
      Ale trzeba powiedzieć, że wielu upadło = czyli wtopiło swoje lub co gorsza pożyczone pieniądze.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 15:31
      Co ma twoje osobiste doswiadczenie do tego, ze prawa rzadzace rynkiem z gory skazuja male firmy na porazke?
      I czy naprawde nie rozumiesz, z jesli na etacie ktos nie mial placone za nadgodziny albo ich po prostu nie mial, to wyciagal na czysto te 1500 zl na miesiac za 8 godzinny dzien pracy, a pozniej pracujac "na swoim" po 16 i wiecej godzin na dobe, czesto razem z cala rodzina, wyciaga zaledwie dwa razy tyle?
      Wciaz myslisz kategoriami z lat PRLu, kiedy to generalnie brakowalo dobr konsumpcyjnych i uslug, wiec praktycznie kazdy "prywaciaz" zarabial lepiej niz na etacie. Ale te czasy sie nie wroca. Dzis mamy rynek konsumenta, i tylko monopolista na nim osiaga realne zyski. I zgoda, sa tez i mali monopolisci, ale to sa na ogol gansterzy, ktorzy maja lipne firmy, do ktorych transferuja zyski ze swej nielegalnej dzialanosci (np. handlu narkotykami czy tez sutenerstwa), wiec stad masz tych klientow, ktorzy przyznaja sie do dochodow na poziomie 30-40 tys miesięcznie.
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: Hanysek IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.11, 16:00
      Kagan - skąd ty masz tyle czasu na pisanie tych teoretycznych farmazonów?
      I co w życiu osignąłeś? Pochwal się... Dobra nie musisz. Ludzie "sukcesu" nie mają czasu na poświęcanie całego dnia aby siedzieć na przeróżnych forach.
      Ale przynajmniej czuj się tu znafcą fszystkich tematów.
      A ja spadam do domciu.
    • Gość: kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 16:24
      Masz moj Drogi Hanysku, biznes, i zadajesz takie naiwne pytanie?
      Ale Ci odpowiem: mam czas, gdyz nie tylko ze za mnie to pracuja inni, ale ja takze wdrozylem taki system, w ktorym nie musze nawet sprawdzac, czy ci inni na mnie pracuja (i czy pracuja wydajnie), gdyz to wszystko sie odbywa automatycznie, a w malo prawdopodobnym przypadku, gdyby moj system zaczal szwankowac, to ma on wbudowane specjalne alarmy...
      To wlasnie ludzie sukcesu mają czas na poświęcanie całego dnia, aby siedzieć na przeróżnych forach, jak maja na to ochote, gdyz na nich pracuja inni.
      A teraz Hanysku marsz do roboty, wypelniac cudze zeznania podatkowe w swiatek, piatek i niedziele! Widzisz, jak dbam o Ciebie, abys nie poszedl z torbami przez swa zbytnia aktywnosc na tym forum?
      I p.s.: mojego systemu nie oferuje na sprzedaz, gdyz nie chce, aby mi wyrosla konkurencja. Oczywiscie, w kapitalizmie wszystko ma swoja cene, ale mysle, ze nie oplaca sie mi go pozbywac za mniej niz jakis milion euro...
      lech.keller@gmail.com
    • anais_pl 21.04.11, 20:58
      Widzę, że temat wzbudził zainteresowanie. Aia i ona, dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:32
      Wierzysz osobom, ktore twiedza, ze prowadza biznes, ale nie potrafia podac jego nazwy?
    • Gość: kuba IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 17:20
      Pierdu, pierdu. Sam pisałeś, że pracujesz na uczelni. Ciekawe kto tam na ciebie tak zarabia? No chyba, że jednak nadajesz z psychiatryka (co wygląda coraz bardziej prawdopodobnie)?
    • lesher 21.04.11, 21:09
      Powiem Ci tak - z racji tego czym się zajmuje mam do czynienia z wieloma biznesami.
      Zaręczam Ci, nawet nie podejrzewasz ile można zarabiać na BANALNIE prostych biznesach :-)
      LEGALNYCH.

      Często dzięki własnej ogrooomnej wiedzy.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:34
      Powiedz raczej, ILE MOZNA STRACIC? Bo zbankrutwac to nie mogly tylko panstwowe firmy w PRLu...
      A wiedza jest dzis malo warta. Licza sie zas pieniadze i znajomosci!
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 21:36
      PS: Zasada jest prosta: im latwiej (prosciej, taniej, bezpieczniej) jest zalozyc dana firme, tym mniejsze da ona zyski, i na odwrot...
    • lesher 21.04.11, 21:53
      > Powiedz raczej, ILE MOZNA STRACIC?
      Z wyjątkiem tzw. branży BBN (broń, bu..ele, narkotyki), zawsze jak można zarobić, to i można stracić. Nie akceptujesz tego - nie rób biznesu i faktycznie idź na etat.

      > A wiedza jest dzis malo warta. Licza sie zas pieniadze i znajomosci!
      W przypadku etatu niestety muszę się w dużej mierze (i z żalem przyznaje, w coraz większej zgodzić. W przypadku biznesu - oczywiście też. Ale dzięki własnej wiedzy jesteś w stanie zarobić duże pieniądze, co jak napisałem wcześniej jest prawie niemożliwe (podkreślam: prawie, bo znam też wyjątki) w przypadku etatu.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 21.04.11, 22:06
      W kapitalizmie zawsze mozna stracic. Inaczej to by nie byl kapitalizm!
      I nie powtarzaj propagandowych sloganow. Dobrze bowiem wiem, ze obecne rzady wysylaja ludzi na tzw. studia i zachecaja do otwierania tzw. firm, aby w ten sposob sztucznie poprawic tragiczne wrecz statystyki bezrobocia...
    • lesher 22.04.11, 00:20
      > Dobrze bowiem wiem, ze obecne rzady
      > wysylaja ludzi na tzw. studia i zachecaja do otwierania tzw. firm, aby w ten s
      > posob sztucznie poprawic tragiczne wrecz statystyki bezrobocia...


      Zgoda, tylko co to ma do naszej dyskusji??
      Poza tym nie jestem przekonany o tej omnipotencji rządu w zakresie wysyłania ludzi na studia czy też zachęcania do otwierania firm :-)
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 13:00
      W kapitalizmie na ogol nie stosuje sie przymusu bezposredniego, czyli fizycznego. Tak wiec rzad nikogo na sile na studia nie wysyla ani tez nie kaze nikomu zakladac firm, ale robi to posrednio, np. dajac bardzo niskie zasilki dla bezrobotnych i tylko na kilka miesiecy, aby w ten sposob zmusic ludzi do znikniecia z rynku pracy...
      Pozdr. i Wesolych Swiat!
    • lesher 22.04.11, 13:55
      Zdecydowanie przesadzasz. Na studia idą (niestety) sami ludzie kierując się różnymi złudzeniami. Ale to szeroki temat.

      Dzięki za życzenia, Wesołych Świąt również dla Ciebie!!!
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 14:08
      Ale kto te zludzenia kreuje i w jakim celu?
      Prawdziwa rola tzw. uniwersytetów w polskim społeczeństwie to dziś niestety, ale nie działalność naukowa i naukowo-dydaktyczna, ale:

      1. dla młodych ludzi;
      - „dorosłe” wakacje na koszt państwa oraz
      - rynek matrymonialny.
      2. Dla władzy:
      - sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży,
      - sposób na walkę z bezrobociem wśród fizyków i archeologów,
      - dyspozycyjny „autorytet” polityczny; na skinienie palcem,
      - przechowalnia dla polityków chwilowo na bocznym torze,
      - podkładka i przykrywka pod przekręty (...naukowo udowodniono...).
      4. Dla gospodarki:
      - nakręcanie rynku wynajmującym mieszkania i firmom produkującym środki antykoncepcyjne.
      3. Dla pracowników owych „wyższych” uczelni:
      - płatnik ZUSu dla urodzonych w niedziele,
      - biuro podróży (tzw. konferencje),
      - pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak wykładałem/byłem na Oxfordzie...).
      (forum.gazeta.pl/forum/w,245,102112498,102176585,W_wiezy_z_kosci_slonioniowej.html).
      Tyle, ze w krajach z realną stopą bezrobocia dobrze ponad 10%, a wiec w dzisiejszej Polsce, to jednak jest to głównie sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. A to można robić taniej i uczciwiej niż przez niszczenie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego…
      Jeszcze raz smacznego jajka i mokrego dyngusa!
      lech.keller@gmail.com
    • lesher 22.04.11, 16:26
      Wszyscy te złudzenia kreowali/ kreują.

      Niejaki Pan Handke, który zniszczył szkolnictwo zawodowe.
      Całe tabuny pracowników uczelni pracujących na 10 etatach.
      System studiów zaocznych stworzonych przez uczelnie w celu zarabiania kasy.
      Studenci i decydenci którzy uwierzyli, że jak się drastycznie obniży poziom uczelni, to nie wpłynie to na postrzeganie tytułu magistra na rynku pracy.

      Największą winę moim zdaniem ponoszą kolejne ekipy ministerstwa edukacji, które (co trzeba jednak przyznać, pod olbrzymim naciskiem) doprowadziły do popularyzacji wykształcenia wyższego, co wymagało drastycznego obniżenia wymagań na egzaminach wstępnych i obniżenia poziomu kształcenia, tak aby sprostała im większość studentów. To doprowadziło do degradacji tytułu magistra i spowodowało, że zarówno zdolni ludzie, jak i imbecyle mają dyplomy. Przez to absolwenci stają się jedną wielką szarą nierozróżnialną masą dla pracodawców, którzy z kolei też są w ciężkiej sytuacji bo nie są w stanie wychwycić tych zdolnych.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 17:32
      Niestety. Ale podobnie jest tez np. w Portugalii, gdzie tez potworzono mase "uniwersytetow", tyle ze panstwowych, ale efekt jest ten sam: degradacja tytułu licencjata, inżyniera i magistra, co powoduje, ze, że zarówno zdolni ludzie, jak i imbecyle mają dyplomy. Przez to absolwenci stają się jedną wielką szarą nierozróżnialną masą dla pracodawców, którzy z kolei też są w ciężkiej sytuacji bo nie są w stanie wychwycić tych zdolnych...
      Pozdr.
    • Gość: LINK IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 14:40
      forum.gazeta.pl/forum/w,30,124561385,124561385,_DGP_Przedsiebiorcy_wracaja_do_pracy_na_etat.html
    • anais_pl 22.04.11, 17:15
      Ciekawy link, dzięki. Te dane nie są zbyt optymistyczne, niestety.
      Szkoda, że tak mało tu wpisów osób, które prowadziły własne firmy...
      Pytanie pozostaje aktualne, co ma zrobić człowiek bez szans na obecnym rynku pracy, bo nie jest: studentem/ emerytem/ rencistą/ niepełnosprawnym, tudzież super specjalistą ze świetnym cv. Albo wegetować bez szans na zmianę albo próbować coś zrobić, ewentualnie wyjechać z tego kraju, co nie zawsze jest możliwe. Daję sobie trochę czasu, a potem zobaczymy. Nie mam już nic do stracenia. Gorzej być nie może...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 17:37
      Raczej wyjazd. Przy czym nie chce byc zle zrozumiany. Uwazam, ze 1 osoba na 100 ma wciaz w Polsce szanse osiagnac sukces zakladajac wlasna mini-firme. Tylko trzeba to wyraznie powiedziec, ze to nie jest rozwiazanie dla wszystkich, a tylko dla tego 1%!
      Pozdr.
      lech.keller@gmail.com
      PS: Ja tez prowadzilem wlasna firme, tyle ze za 'komuny'. Zrezygnowalem, bo praca byla ciezka, a wspolnik mnie zaczal kiwac...
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 22.04.11, 21:56
      O matko!
      A ten dalej ględzi!
      Stara pierdoła, wnuki na spacer byś wyprowadził a nie zasmradzał forum.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 22:17
      Nie musisz, glupia cipo, tu wchodzic!
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 22.04.11, 22:30
      o proszę, ale błysnąłeś. No, no pełna kulturka, jak cię jeszcze ktoś nie rozszyfrował to własnie ma okazję. Zwykły burak pozujący na intelektualistę.

      forum jest dla wszystkich, nie tylko dla nawiedzonych tetryków.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 22:58
      A kto zaczal tu bluzgac, jak nie TY?
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 22.04.11, 23:05
      przejrzyj sobie własne wypowiedzi, jak wyzywasz ludzi od głupków, oszustów, dzieweczek i innych. I nie ja byłam pierwsza. Wydaje ci się że tylko ty masz monopol na obrażanie?
      Jesteś odrażającą osobą i nie będę zniżać się do twojego poziomu.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 23:20
      'Dzieweczka' to nie jest wcale obrazliwe, a poetyckie...
      Nie widzisz, jaka wstretna baba jestes? Czyzbys byla moze moja ex-bratowa? Ona ma(miala?) firme 'Ona'... ;-)
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.11, 21:12
      No faktycznie w tym wątku za dużo teoretycznego gęgania - ale to dzięki niejakiemu Kaganowi, co wszystko wie i wszystkie rozumy zjadl. Aha i na samym początku przyznal, że firmy nie prowadzi...

      Mój przyklad - mala firemka, branża turystyczna, obsluga przewodnicka i organizacyjna grup przyjeżdzających do mojego miasta i w najbliższe okolice. Przy dobrym temacie wyciągnę w jeden dzień tyle co przeciętny etatowiec w miesiąc.

      Naklady praktycznie żadne, wszystko na przedplatach, jeżeli klient odmawia przedplaty ja odmawiam uslugi. Biznes prosty, chociaż wymaga wyspecjalizowanej wiedzy i doświadczenia.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 22:25
      Nie musze byc spiewakiem operowym aby stwierdzic, ze tenor sfalszowal... Nie musze byc drukarzem, aby stwierdzic, ze dany banknot jest sfalszowany. Nie musze wreszcie byc skoczkiem narciarskim aby sedziowac skoki swiatowej czolowki...
      Poza tym, to jaki masz dowod na to, ze piszesz prawde? Zaden!
      I ja nigdy bym ci nie dal kasy z gory, najwyzej jakies 10-20% zaliczki, a reszte po wykonaniu zadania. A wiec nie fantazjuj na tym forum, bo sie tylko osmieszasz...
      Poza tym, to w twej branzy jest taka konkurencja, ze masz szczescie, jak odlozysz w sezonie na przetrwanie tzw. martwego sezonu, np. poznej jesieni i przedwiosnia...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.11, 10:51
      Dowodem jest deklaracja PIT-36, którą w tym roku zlożylem do US, ale ch... tobie do niej

      Przy naszej rozmowie temat zaliczki nie móglby zaistnieć, bo nie obsluguję klientów, którzy wszystko wiedzą lepiej...

      W mojej lokalizacji pojęcie "martwego sezonu" nie istnieje, zimą jest faktycznie mniej roboty, ale ta robota jest(!!), poza ty to czas na przeorganizowanie dzialań i wprowadzenie nowych pomyslów.

      Konkurencja jest i dobrze, to motywacja do dzialań i pracy...

      Przyznaleś, że prowadzileś firmę za komuny, ale zrezygnowaleś bo roboty za dużo i wspólnik zacząl kiwać...
      Otóż wspólnikowi się nie dziwię, bo z Tobą to chyba i święty nie móglby wytrzymać. Za dużo roboty powiadasz... więc chyba jesteś nie tylko teoretykiem, ale też po prostu nierobem...


    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 23.04.11, 12:02
      To mi ja wyslij jej kopie na adres lech.keller@gmail.com.
      Poza tym, to pewnie zawyzyles sobie sztucznie dochody, aby wziac pozyczke z banku. Oj, znamy te numery, znamy...
      I pamietaj, ze potrzeba jest matka wynalazkow: glupi a robotny chlop oral cale zycie socha, a madry len wynalazl plug...
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.11, 12:54
      Weź się czlowieku pizdnij w ten glupi leb...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 23.04.11, 12:57
      Czy polscy "biznesmeni" znaja jakies inne wyrazy niz qoorva, chooy i peezda?
    • Gość: Zbylut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.11, 14:18
      Oczywiście, że znają, ale czasem debila należy potraktować tak jak na to zasluguje...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 23.04.11, 14:39
      Nie, nie znaja bo sa chamami, a swoj "majuntek" zawdzieczaja tylko i wylacznie zwyklej kradziezy...
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 22.04.11, 22:24
      jeżeli masz jakiś pomysł, to spróbuj zrealizować go na małą skalę , na początek bez rejestracji firmy. Nie wpędzaj się w duże koszty albo kredyty, zacznij od czegoś małego, zobacz jak się czujesz gdy sama musisz się zorganizować, czy taka forma pracy ci odpowiada.
      Zbadaj rynek, zapotrzebowanie na twoje planowane usługi czy towary, zawsze miej jakiś plan awaryjny, nie przywiązuj się na siłę do jednego pomysłu, jeden nie wypali spróbuj czegoś innego.
      Podpatruj znajomych, wypytuj, ja osobiście przeprowadziłam mały wywiad u znajomej która prowadzi księgowość wielu firmom, często na banalnych rzeczach można zarobić pieniądze. Bądź sprytna i przebiegła jak ważka, naśladuj lepszych z branży, wyznaczaj sobie cele i realizuj je. A jak ci się już uda to nie ujawniaj swoich tajemnic, dochodów, dostawców itd.
      I jeszcze raz powtórzę - na banalnych rzeczach można zarobić spore pieniądze i niekoniecznie są to firmy z marmurowym wejściem, często są to niepozorne kanciapy.
      I nie słuchaj malkontentów.
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 22:29
      A wiesz, ile sa warte takie darmowe rady? NIC! Bowiem jak ktos ma dobry pomysl, to nie bedzie o nim pisac na forach, tylko go korzystnie sprzeda, albo sam zrealizuje...
      A zachecanie do nielegalnej dzialalnosci gospodarczej az sie prosi o zawiadomienie Prokuratury i Urzedu Skarbowego...
      I co to zycie w kanciapie? Chyba, ze na zasilku...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: ona IP: *.marsoft.net 22.04.11, 22:36
      a ile jest warte twoje ględzenie?

    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 22:58
      Ja nie gledze, ja tylko ostrzegam...
    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 22.04.11, 23:00
      Im dluzej jestes na bezrobociu, tym sie mniej nadajesz do prowadzenia biznesu...
    • Gość: m IP: *.acn.waw.pl 28.04.11, 12:37
      Ty jestes jakis nawiedzony? płacą Ci za to pisanie? a może to jest twój pomysł na biznes?
      nie robisz nic poza tym,? bo cale dni klikasz..
      --
      Ja take z powodzeniem prowadzę swoją firemke. Nie zarabiam kokosów, ale żyję, ja i moich 4 dzieci :)

      M

    • olcia.kaktus 28.04.11, 15:22
      Tak, ale najważniejszy jest pomysł i wiedza/doświadczenie w tym, co się robi. Jeśli na "dzień dobry" nie ma się dużych pieniędzy, które od razu dają mocny rozruch firmie, trzeba się liczyć z tym, że od razu nie wejdzie się na satysfakcjonujący poziom dochodu.
      To, co robisz, musi mieć unikalną wartość dodaną, której nie da każdy inny.
      Ogólnie nie jest to tak pięknie, jak się wydaje wszystkim "etetowcom", zdecydowanie trzeba być silnym psychicznie i odpornym na stres.
      Z jednej strony polecam, z drugiej nie koniecznie (szczególnie osobom wrażliwym, nie do końca pewnym siebie i swoich możliwości, bez dobrego pomysłu)
      pozdr.
      Prezes Zarządu ;)
      --
      DAAL: www.SystemyPrzeciwpozarowe.eu
    • Gość: Głupcio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.11, 17:12
      Żeby załozyć własny biznes potrzebne są dwie rzeczy.
      pierwsza - co umiesz najlepiej robić
      druga - muszą być klienci gotowi za to zapłacic.
      Najlepszą rzeczą są usługi bo tu nie trzeba wielkiego kapitału na start. Gorzej z produkcją czegoś.
      I nie słuchaj rad ludzi którzy nigdy nie prowadzili swojego biznesu bo nie maja o nim pojęcia.
      To tak samo jakgdyby czytać książki o giełdzie autorów którzy na giełdzie nigdy nie potrafili realnie zarobić. Zarabiają za to na durnych radach. Tak samo książki o biznesie pisane przez ludzi którzy nigdy nie potrafili prowadzić dochodowego interesu są bez najmniejszej wartości.
    • Gość: Leśniczanka IP: *.provider.pl 28.04.11, 17:26
      Znam sporo osób, które z powodzeniem prowadzą swoje firmy, zarabiając naprawdę przyzwoicie. Firmy konsultingowe, wdrożeniowe, około-HR-owe, coachingowe.
      Sama prowadzę jednoosobową działalność tłumaczeniową, głównie tłumaczenia biznesowe i korporacyjne, przez parę lat pracowałam na etacie i zarabiałam 1/5 tego co dzisiaj (robiąc oczywiście to samo).
      Ale z pewnością nie jest to rozwiazanie dla każdego - mój mąż woli być pracownikiem najemnym, od - do. Ja natomiast wolę niestandardowe zarządzanie swoim czasem i pracą i pracuję, kiedy chcę, biorę zlecenia zależnie od potrzeb i jestem zadowolona.

      Oczywiście jeśli miałabym do wyboru bezrobocie czy próba podjęcia własnej DG, na pewno taką próbę bym podjęła, wierząc w jej sukces i próbujac zrobic wszystko, aby sie udało.
      Życzę wiary w siebie i Powodzenia!
    • Gość: Maja,3. IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.11, 17:48
      Na szczęście świat jest bardzo różnorodny :)
      Ludzie maja różne predyspozycje i powinni je wykorzystywać. Gdyby absolutnie wszyscy byli "etatowcami" to gdzie by mieli niby pracować?
    • Gość: gal anonim IP: *.zdnet.azartsat.pl 29.04.11, 00:26
      Np. sektor usług remontowych, budowlanych. Tak w PL jak i w UK, i nie są to tylko samozatrudnieni podwykonawcy, sam znam wielu działających na własną rękę. Wspomniane sklepiki - przecież tego jest od groma! Zgodzę się, że ze sklepikami w PL sytuacja przedstawia się inaczej. Dalej, firmy logistyczne. Zapraszam do zapoznania się z katalogami firm.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka