Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w korporacji po medycynie

    17.05.11, 23:00
    Witajcie!
    Jestem absolwentem medycyny, nie chcę jednak wykonywać zawodu lekarza. Składa się na to wiele przyczyn, najważniejsze jest to, że marzy mi się praca w dużej korporacji, rzecz jasna za odpowiednią kaskę. Orientuje się ktoś, czy jedyne co wchodzi w grę to branża farmaceutyczna? Czy mam szansę na pracę w konsultingu? Jakoś nie podchodzi pracować jako repcio, nawet przez krótki okres czasu. Czy wie ktoś, na czym polega praca praca w dziale medycznym firmy farm. Jakich zarobków mogę się spodziewać na początku? Porównywalnych z big4 lub Magic Circle czy też dużo mniejszych? Mam mnóstwo pytań, a firmy z tego kręgu są dosyć tajemnicze. Dziękuję za rzeczowe odpowiedzi. Pozdrawiam!
    Edytor zaawansowany
    • 17.05.11, 23:15
      Oczywiście pytając o zarobki mam na myśli pierwsze 3-5 lat kariery. Wiadomo, że potem sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. Jestem też ciekawy ścieżki kariery w firmie farmaceutycznej. Czy lekarz może zacząć tam pracę od jakiegoś innego stanowiska niż przedstawiciel- repcio? Pozdrawiam
    • 17.05.11, 23:20
      Odpowiedź na ostatnie pytanie: tak, może.
      Notabene jestem lekarką od lat -nastu, pracuję w korporacji od lat też wielu, jako przedstawiciel nigdy nie pracowałam, ale takiego określenia, jak "repcio", nie słyszałam. Brzmi jakoś pogardliwie, czyżby mi się wydawało?
    • 18.05.11, 00:07
      Nie chciałem, aby zabrzmiało pogardliwie, raczej lekko paternalistycznie z odrobiną sympatii :) Po prostu ja nie nadaję się do sprzedaży, jestem raczej typem analityka niż showmana. Powiedz mi, gdzie pracowałaś? Jak mogę zacząć?
    • 18.05.11, 00:10
      Powiedz mi proszę coś szerzej, poza lakonicznym "tak-można". Ja nie widzę siebie jako lekarza w ogóle, nie traktowałbym pracy w firmie farm jako tymczasowej czy dodatkowej, chciałbym z tym związać swoją karierę. Jak wygląda tam kwestia zarobków? Nie ukrywam, że chodzi mi o kasę i prestiż. Pozdrawiam!
    • 18.05.11, 10:39
      A monitoring w badaniach klinicznych? Czyli CRA?
      --
      Gasofnia
    • 18.05.11, 10:51
      a co ze ścieżką kariery w wypadku CRA? Jest CRA I, CRA II potem coś jeszcze wyżej. I co dalej?
    • 18.05.11, 11:14
      Nic - moze kiedys umrze szef dzialu i sie zalapiesz, ale gwarancji nie ma.
      --
      Gasofnia
    • 18.05.11, 12:47
      No właśnie, w tych firmach chyba nie ma zbyt dużej rotacji powyżej stanowiska przedstawiciela handlowego :/ Ci co poszli tam do pracy w latach '90 dochrapali się wysokich stanowisk, zarabiają po 40 tys miesięcznie. A teraz? Co mi pozostaje? Praca lekarza za marne grosze z mega frustracją i ze szkodą dla zdrowia własnego i pacjentów? Lepiej uderzać do działu medycznego czy marketingu? Wydaje mi się, że w marketingu jest większa rotacja, aczkolwiek też nie wykorzystam tam wiele z tego, co wiem i umiem. A może szansą jest dokształcanie się? Licencjat zaocznie na SGH z zarządzania i marketingu, potem po jakimś czasie MBA? Skończyłem studia i wogóle nie mam pomysłu na życie, te studia nie przygotowują do NICZEGO poza pracą lekarza niestety. Niby to logiczne aczkolwiek...bolesne :/
    • 18.05.11, 12:56
      Zresztą to jest swoisty paradoks- dla kogoś kto chce być lekarzem klinicystą przez ostatnie 15 lat sytuacja się bardzo poprawiła. Zarobki pozwalają na jako-takie utrzymanie się już w trakcie specjalizacji(ktoś kto skończył np. SGH tylko się może śmiać w kułak z tego, ale obiektywnie biorąc są to już przyzwoite pieniądze), specjalista żyje na naprawdę niezłym poziomie. A jak ma większe wymagania- zawsze pozostaje wyjazd za Odrę. Natomiast dla osób, którzy nie chcą pracować klinicznie sytuacja uległa radykalnemu pogorszeniu, tabuny biotechnologów obsadziły wszystkie labowe stanowiska w dziedzinie badań podstawowych, a duże korporacje są już obsadzone i wybić się nie będzie łatwo. Mimo wszystko zaryzykuję- w ostateczności mam 5 lat na powrót do zawodu, a przynajmniej nie będę całe życie żałował, iż nie spróbowałem. Przy okazji liznę trochę wielkiego świata korporacji. Mam tylko dylemat- dział medyczny czy marketingu?
    • 18.05.11, 13:01
      A w latach '90 gdy tak naprawdę można było zacząć zarabiać dopiero w wieku 40 lat, ktoś kto śmiało dał sobie spokój z kliniką, poszedł do firmy, dokształcał się- mógł zrobić naprawdę fenomenalną karierę. Ehhh wygląda na to, że jestem człowiekiem nie z tej epoki :/
    • 18.05.11, 13:06
      "może kiedyś szef działu umrze"- hehe umrzeć kiedyś umrze, i to nie może a na pewno ;) Kwestia tylko czy ja nie umrę wcześniej;)
    • 18.05.11, 13:31
      A co z pracą jako Medical Advisor? Wydawałoby się to dobrym punktem zaczepienia na początek, zgodne z wykształceniem i dające poczucie, że wykorzystuję zdobytą wiedzę. Mam tylko pytanie, czy aby wykonywać tę pracę trzeba mieć specjalizację? Wydaje mi się, że specka w stylu onkologii, psychiatrii czy kardiologii(te oparte na dynamicznie rozwijającej się farmakologii) byłaby atutem. Sęk w tym, że ani mi w głowie żyć kolejne 5 lat za te psie grosze, w czasie gdy rówieśnicy będą czesać kolosalną kasę jako Managerowie czy Partnerzy :/ Czy można zostać Medical Advisorem bez specki?
    • 31.05.11, 23:52
      Szlag! Chyba nie pozostaje nic innego jak szlifować niemiecki i otworzyć tam patomorfę. Ta specka to prawdziwa kopalnia złota na Zachodzie a do tego szalenie ciekawa i interesująca. Tylko prestiż zerowy, gawiedź myśli, że to albo "coś z krwią" albo że trupologia :/ Ernst&Young pod tym względem to to nie jest, Liklaters tym bardziej. Ale w mojej sytuacji nie pozostaje chyba nic innego
    • 01.06.11, 09:54
      Wiesz, po przeczytaniu twoich postów odnoszę wrażenie, że twoje pobudki do pracy są naprawdę niskie. Co to jest 'kaska', 'repcio'? Takie określenia kilkakrotnie przewijają się w twoich postach.

      Jeszcze nie zacząłęś pracy w żadnym zawodzie, ale śmiało powtarzasz stereotypy jak np. o 'szalonych' latach 90, dużych pieniądzach w tzw. Big4 - może najpierw pogadaj z kimś kto tam pracuje, 'szklanym suficie', wielkim świecie korporacji, itd.

      Btw. w takim McKinsey rzeczywiście dostaniesz jako konsultant na początku z 10 tys., tylko pamiętaj, że pracujesz na 2 etatach i wtedy to już nie są wcale duże pieniądze.

      Twoje doświadczenie zawodowe jest zerowe, a ty już pytasz się o stanowisko dyrektorskie? WTF?

      Proponuję najpierw wysłać dokumenty do Big4 czy konsultingu strategicznego, pójść na testy (o ile dostaniesz zaproszenie!), tak samo do korporacji z branży medycznej i przekonać się samemu czy nadajesz się do czegoś więcej niż tzw. PH.

    • 01.06.11, 18:27
      Ojojoj. Każdy ma swoje własne pobudki do pracy, kraść ani wyłudzać nie chcę. Chcę po prostu UCZCIWIE zarabiać GRUBE pieniądze. Czyli tak zwaną kaskę :) I nie wstydzę się tego! Nigdzie też nie napisałem, że chciałbym od razu mieć stanowisko dyrektorskie, zdaję sobie w pełni sprawę, że pracę w korpo zacznę od samego dołu drabiny, po prostu jak już pisałem nie nadaję się do pracy w sprzedaży, dużo lepiej wychodzą mi prace analityczne, czyli ślęczenie przed kompem, przedzieranie się przez dane itp. A w czasie, w którym lekarz robi speckę w big4 jest już się PARTNEREM. Po co pisać posty, skoro nie ma się zamiaru wnieść czegoś konstruktywnego do rozmowy?
    • 01.06.11, 20:00
      "A w czasie, w którym lekarz robi speckę w big4 jest już się PARTNEREM."

      No to jeszcze sprawdź ilu zaczynających tym partnerem zostaje. Ile lat robisz 'speckę'? Ja znam kogoś z PwC, co po 6 latach nie w głowie mu było zostać partnerem.

      "Po co pisać posty, skoro nie ma się zamiaru wnieść czegoś konstruktywnego do rozmowy?"

      Akurat mój był konstruktywny, ponieważ mam trochę większe pojęcie o pracy w tzw. big4 od Ciebie. Drażni mnie powtarzanie stereotypów czy mitów przez osoby, które daną pracą znają tylko z tzw. urban legends.
    • 01.06.11, 20:24
      Specjalizacja trwa od lat 4(tylko rodzinna i zdrowie publiczne) do 6,5(ginekologia). Zabiegowe trwają dłużej(ok. 6 lat), zachowawcze krócej(zwykle 5, ale np. onkologia 5,5). Same studia trwają 6 lat, do tego jeszcze dochodzi 13-miesięczny staż podyplomowy. Reasumując: 6+1+5=12. Zakładając, że ktoś podejmuje pracę w korpo na 4-tym roku studiów, to ma już wtedy 9-letnie doświadczenie i z pewnością ostrzy sobie zęby na najwyższe stanowiska.
    • 01.06.11, 20:55
      Założenie przepracowania 9 lat w korpo naprawdę jest mało realistyczne. Do tego dochodzi kwestia czy rzeczywiście masz kompetencje na stanowiska kierownicze. Większość ludzi nie ma niezależnie od stażu.
    • 01.06.11, 21:05
      Dlaczego mało realistyczne?
    • 01.06.11, 21:07
      I nie pisz, że kieruję się wyłącznie urban legends. Nie miałeś okazji sprawdzić mojej wiedzy i rozeznania w temacie.
    • 01.06.11, 21:10
      No i nie pisałem, że chcę do big4, chciałem wiedzieć czy perspektywy rozwojowo-finansowe w firmach farmaceutycznych są równie świetne jak np. u nich czy w Magic Circle.
    • 01.06.11, 18:31
      BTW. Aplikowalem do PWC i EY, nie dostalem zaproszenia na testy niestety. W teorii przyjmuja wszystkich, ale w praktyce mój kierunek jest zbyt egzotyczny. Powiedziałbym, że wręcz stygmatyzuje w świecie biznesu. Mam dyplom równoważny magistrowi a jednak w businessie traktowany wyjątkowo podejrzliwie :/
    • 01.06.11, 20:04
      To jeszcze zostaje tobie parę innych związanych z konsultingiem strategicznym. Skąd wiesz w ogóle, ze twój kierunek jest zbyt egzotyczny? Dostałeś to w feedback?

      Może jednak twój profil nie jest taki jakiego oni szukają. Nie zawsze wina leży po stronie otoczenia, może szukasz po prostu szansy w złym miejscu.
    • 01.06.11, 20:26
      Nie dopatruję się tu winy, nie wiem gdzie leży problem. No to zatem niby gdzie mam szukać swojej szansy? Masz jakiś pomysł?
    • 01.06.11, 21:17
      Jestem ciekawy co rozumiesz przez urban legends związane z big4. Możesz dać jakieś przykłady?
    • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 01.06.11, 23:46
      Wejdź na wątek Big4 na tej stronie, btw. chyba najgrubszy na całym forum i zauważysz tam tabuny takich "kasii" co to właśnie kończą SGH, dostały zaproszenia na testy i nie wiedzą co z sobą zrobić.

      Urban legend? Proszę: dlaczego wątek jest cały czas odświeżany? Bo tam jest CAŁY czas rotacja, czyt. ktoś odchodzi/jest zwalniany. Jak to się ma do tych świetnych perspektyw rozwoju, o których piszesz? Na dobrych 'fuchach' rotacje są bardzo rzadko.
      Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy kto po raz pierwszy dostaje propozycje pracy/praktyki w tejże grupie kręci sobie w swojej głowie wyjatkowo bujny film o wielkiej karierze. Ale jak już marzenia rozbijają się o rzeczywistość, to tłumaczymy sobie: popracuję tu kilka lat i otworzę swoją firmę :-)
    • 01.06.11, 18:48
      I george, nie czepiaj się określeń, dla mnie nie jest obraźliwe nazywanie np. "doktorkiem", dla niejednego naukowca "jajogłowy" będzie wręcz komplementem. O Panu Policjancie też mówię "gliniarz". A patolodzy bywają określani jako "zimni chirurdzy" :)Nie mam zamiaru ani intencji nikogo poprzez te określenia wartościować, po prostu one funkcjonują i tyle.
    • 03.08.17, 14:42
      medicus_frustratus,
      Moja sytuacja jest baaardzo podobna do twojej. Tyle że mam +inne wykształcenie,filologiczne,więc pracuję w zawodzie(filologicznym,nie medycznym). Staż ukończyłam, na spec.nie składałam, powiedź mi proszę czy nie ma konieczności składania na spec./obowiązku przed OL czy czegoś tagiego? Miałam ograniczone PWZ. Czyli rozumiem,że nie muszę się zgłaszać skoro i tak nigdy nie miałam pełnegon PWZ? dzięki wielkie z góry:)
    • 01.06.11, 00:23
      Pisałeś o big4, w związku z czym rozumiem, że w grę wchodzisz też praca w ogólnie pojętych finansach.

      Co do konsultingu, spróbować nie zaszkodzi. W McK, BCG czy ATK pracują bardzo różnorodni ludzie i bardziej liczy się tam Twój potencjał, a nie to, co aktualnie wiesz. Oczywiście dominują osoby po kierunkach finansowych/ekonomicznych/ścisłych, ale droga bynajmniej nie jest zamknięta. Powiem nawet, że według mnie miałbyś dużą przewagę nad innymi kandydatami.
      Wypadałoby się trochę podszkolić w finansach i angielskim (biznesowym), bo np. w McK dostajesz na początek test po angielsku. Nie trzeba tam znać jakichś zaawansowanych rzeczy np. z zakresu finansów przedsiębiorstw, ale wiadomo - w podstawowych rzeczach trzeba się orientować (niektórzy mogą nawet nie wiedzieć co to np. revenue).

      Druga opcja, według mnie równie ciekawa to ubezpieczenia. Nie wiem czy jesteś świadomy tego jaką mordownią jest konsulting. Można się cieszyć, jeśli tydzień pracy zamyka się w 60 godzinach (sic!). Jak łatwo wywnioskować, często ta liczba jest większa i zbliża się do 80.
      Czemu ubezpieczenia? Bo jest tzw. dział I, czyli ubezpieczenia osobowe. Widziałem kilka razy ogłoszenia odnośnie poszukiwania specjalistów z wykształceniem medycznym (np. do pomocy w konstruowaniu ogólnych warunków ubezpieczenia etc.). Tyle, że tutaj pewnie wchodzi w grę głównie Warszawa. Mógłbyś zrobić sobie podyplomówkę z ubezpieczeń na SGH albo UEP (w Poznaniu akurat jest najlepsza katedra ubezpieczeń, z tego co mi wiadomo).

      Pozdrawiam, mam nadzieję, że trochę pomogłem.
    • 01.06.11, 18:43
      Tak, mini-rekinie, dzięki za konstruktywnego posta. Mam świadomość, jaką mordownią jest konsulting. Medycyna jest podobną mordownią, tyle że przynajmniej w konsultingu płacą za nadgodziny :). Dzięki za podpowiedź, na pewno się zorientuję co i jak. Szczególnie jestem wdzięczny za podpowiedź o ubezpieczeniach. Nie rozumiem co prawda powyższych postów, co jest złego że chcę PRACOWAĆ za PIENIĄDZE? Mam wrażenie, że wartość jaką jest ciężka praca za ciężkie pieniądze w naszym polskim grajdole jest ciągle traktowana z podejrzliwością, tymczasem na takim właśnie postawieniu sprawy całe narody dorabiają się bogactwa. Nie zamierzam być lekarzem, przyniosłoby to szkodę zarówno mojemu zdrowiu jak i zdrowiu pacjentów, co z pewnością nie byłoby korzystne dla nikogo- i nie chodzi tu o stronę merytoryczną, z tym nie mam problemów :) Napisałeś, że po medycynie miałbym potencjał porównywalny czy nawet większy. Mogę wiedzieć co masz na myśli? Pozdrawiam!
    • 01.06.11, 19:28
      > Napisałeś, że po medycynie miałbym potencjał porównywalny czy nawet większy.
      > Mogę wiedzieć co masz na myśli? Pozdrawiam!

      Tak jak wspominałem, w konsultingu liczy się głównie potencjał danej osoby.
      W big4 są np. osoby po filozofii czy innych kierunkach humanistycznych, które nie są szczególnie wymagające. Czego nie można powiedzieć o medycynie... Więc to spora przewaga.
      Z kolei w tych typowo konsultingowych firmach typu McKinsey czasem zatrudniają osoby z doktoratem, bez większego doświadczenia. No i ogólnie lubi się tam ludzi nieszablonowych i medycyna pewnie wzbudziłaby zainteresowanie (bo absolwentów kierunków finansowych/ekonomicznych chcących tam pracować jest na pęczki).
    • 01.06.11, 20:10
      Tylko, że Ty piszesz, że ma przewagę, bo tak tobie się wydaje. A on sam przecież aplikował i nie dostał nawet zaproszenia na testy.

      Poza tym, uściślijmy czy mówimy o big4 w PL, czyli audycie (niewiele więcej tam się robi) czy o konsultignu typowo strategicznym jak BCG, gdzie jest znacznie trudniej sie dostać ze względu na mała liczbę miejsc. Ale podobno w Poznaniu McK otwiera/otworzył duże centrum outsourcingowe, więc proponuję tam spróbować.
    • 01.06.11, 21:15
      Akurat wczoraj przeczytałem wątek i dzisiaj nie czytałem wszystkich nowych postów, więc ten o aplikacji do PwC i E&Y mi umknął (dopiero po Twoim komentarzu go znalazłem).

      Centrum w Poznaniu już jest, ale to raczej mało ambitna praca. Ktoś w rozmowie ze mną określił to w dosyć fajny sposób, ale niestety nie mogę sobie przypomnieć ;-)
    • 01.06.11, 19:02
      Mam jeszcze prośbę, o ile z angielskim nie mam większych problemów a nauka języka biznesowego jest dla mnie tylko kwestią słownictwa, o tyle nie bardzo wiem jak zabrać się do finansów. Mógłbyś mi polecić jakieś materiały do samokształcenia?
      A co do ubezpieczeń, jakie firmy masz na myśli? Napisz proszę coś więcej. Pozdrawiam MF
    • 01.06.11, 19:12
      Właśnie problem w tym, że wszędzie poszukują specjalistów:/ Co dla mnie oznaczałoby kolejne 5 lat życia za psią kasę wykonując pracę, której nie lubię. Jedyna szansa to konsulting, jakieś światełko w tunelu. Szczerze mówiąc to boję się tam aplikować z obawy, że mnie tam nie przyjmą co oznaczałoby pozbawienie się już resztek nadziei na godne życie. Nadzieja jak wiadomo umiera ostatnia, a gdy już nawet ona umrze to naprawdę jest źle..
    • 01.06.11, 20:39
      Ty wychodzisz z błednego założenia, że konsulting daje jakieś wyjątkowo duże pieniądze. Ja nie znam nikogo kto się dorobił będąc konsultantem. Owszem, znaczne pieniądze pojawiają się w przypadku kierowników wyższego szczebla, ale tak samo jest w każdej branży.

      Poza tym napisałeś sam, że nie nadajesz się do sprzedaży, że jesteś typem analitycznym, a to nie są cechy konsultanta. Jeżeli nie lubisz kontaktu z klientem, ludźmi i związanego z tym bajkopisarstwa to konsulting nie jest dla zajęciem dla ciebie.

      Jeżeli mogę coś polecić dla kogoś kto chce dużo pracować i zarabiać, jest analityczny i woli siedzieć przed komputerem i patrzeć się w cyferki to prace związane z inwestowaniem/handlowaniem/spekulacją na giełdzie. Jak się okaże, że należych do twóch 2%, którym się uda, to pieniądze mogą być naprawdę ponadprzeciętne.
    • 01.06.11, 19:39
      Ogłoszenie widziałem chyba ING.

      Ale najlepiej rozejrzeć się wśród głównych graczy na rynku:
      PZU, Warta, Allianz, ERGO Hestia.
      Możesz np. wysłać maila i spytać, czy są w ogóle w firmie pracownicy o takim profilu wykształcenia (pomijając lekarzy, którzy szacują wielkość uszczerbku na zdrowiu).
    • 01.06.11, 21:30
      No to generalnie tylko się podłamać, jeśli sprawy się tak mają. Próbować owszem mogę, to nic nie kosztuje, ale na realną szansę raczej nie mam co liczyć. Roześlę CV, aplikuję gdzie się tylko da i będę trzymał kciuki. Na dobrze płatną, ambitną pracę nie mam już co liczyć, najpiękniejsze lata w życiu spędzę pracując za grosze. Dobrze, że przynajmniej to już wiem, nie pozostaje mi nic innego jak się z tym pogodzić.
    • 03.06.11, 12:47
      No to naprawdę wąsko widzisz świat i mozliwości! Ja mam kilku znajomych po kulturoznawstwie, którzy mają świetne, ambitne prace i nie narzekają.
    • Gość: agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.11, 11:11
      OO ! szacunek dla kolegi, że się nie pcha tam, gdzie czuje żeby sobie nie poradził. Mamy mnóstwo nieutalentowanych kujonów po medycynie, co idą robić specjalizację. Męczą się przez te 6 lat, pacjentów traktują arogancko, a kolega przynajmniej jest jest szczery!
      Pozdrawiam!
    • 15.06.11, 20:25
      To nie do końca tak. Po prostu chcę być bogaty, coś osiągnąć w życiu a nie iść do pracy za wynagrodzenie równe 70% średniego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw. Ludzie po esgiehu mają 200-300%, nie zamierzam być gorszy :D
    • Gość: ff IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 20:41
      repy dzisiaj zarabiają nawet po 2 tyś zł(netto)i to max a praca jest ciężka i rotacja jak na karuzeli to niepoważne gdyby ktoś proponował osobie po medycynie taką "wariacką" posade . lata 90-te przemineły z wiatrem jak komuna- juz nie wrócą nigdy .firmy farmaceutyczne tez się zmieniły w stosunku do działów sprzedazy i wiekszosc nie ma wobec nich szacunku i kultury jak kiedys - poczytaj to forum tu jest naprawde wiele prawdy
      Jak znasz niemiecki to jesteś(byłbyś) dzisiaj w domu
    • 15.06.11, 21:46
      Sęk w tym, że nie znam. Angielski perfekt, niemiec zero:/ NO FUTURE!
    • 15.06.11, 20:44
      I to mają od razu na rękę, ludzie idą na speckę bo nie wiedzią, ile można zarobić gdzie indziej. Na tych studiach przez 6 lat jest się odizolowanym od rynku pracy i nic dziwnego, że potem ludzie nie wiedzą jakie możliwości oferuje świat ;) Godzą się na pracę za psie grosze, i jeszcze są z tego zadowoleni. Ale to nie dla mnie, na korporacje stawiam z wyboru!
    • 15.06.11, 23:47
      Aczkolwiek dużo lekarzy wraca do zawodu, nawet zajmujących wysokie stanowiska(managerskie) w firmach? Więc może to jest szansa na awans? Starsi wracają i tym samym robią miejsce dla nas, młodych wilków?:)
    • Gość: Piotr IP: *.pabianice.msk.pl 16.06.11, 10:04
      Bo praca w korporacji to nie zajęcie na całe życie. Trzeba mieć dużą odporność psychiczną i asertywność żeby nie dać sobie wyprać mózgu ;-) Fakt że za to zarobki dobre (jako inżynier mam ok. 350% średniej krajowej).
    • 16.06.11, 13:56
      "Aczkolwiek dużo lekarzy wraca do zawodu(...)"

      Banał. Spróbuj może najpierw dostać propozycję pracy w takiej koroporacji, bo na razie to brzmisz jak totalny teoretyk/student sgh pierwszego roku z wielkim filmem o karierze i wielkich pieniądzach.

      Co do pracy w korpo: koleżanka prawniczka niedawno zrezygnowała z takiej pracy po 1,5 roku, a ty piszesz gdzieś o 9 latach (!). Pensję miała >20 tys. miesięcznie.
    • 16.06.11, 14:34
      Tak, to się zgadza. Ktoś, kto poszedł na medycynę traktując ten kierunek jako swoiste połączenie biotechnologii i sgh-u ma duże powody do frustracji. Gdy zaczynałem studia tak to wyglądało w dużej mierze, przez ten okres wiele się zmieniło. Z punktu widzenia klinicysty sytuacja wygląda dużo lepiej- zarobki może nie oszałamiające ale bynajmniej też nie głodowe, stosunkowo łatwo można też otworzyć specjalizację(nie wszystkie co prawda, ale każdy znajdzie coś dla siebie) A co do filmu o karierze- większość studentów z I roku sgh jednak ten film wciela w życie :)
    • 16.06.11, 14:39
      "Spróbuj dostać pracę"- niestety to nie jest takie łatwe. Z firmami farmaceutycznymi wstrzymałem się jeszcze na czas stażu- boje się, że mają taką politykę jak np. Big4, gdzie po nieudanej rekrutacji przez dwa lata nie możesz próbować. Bałem się, że się nie dostanę i tym samym zamknę sobie tam drzwi już permanentnie. Teraz pilnie szlifuję angielski, uczę się niemieckiego i planuję wystartować w przyszłym roku. Trzymajcie kciuki :)
    • 16.06.11, 14:42
      "totalny teoretyk/student sgh pierwszego roku z wielkim filmem o karierze i wielkich pieniądzach."- tak jestem teoretykiem i się tego nie wstydzę. Zawsze wolałem teorię niż praktykę, aczkolwiek zdaję sobie sprawę że jedno i drugie jest potrzebne. Na pewno lepszy jest dobry teoretyk z jako-takimi umiejętnościami praktycznymi niż jako-taki praktyk bez teorii :] A co do filmu studentów I roku, wierz mi obserwowałem wiele przykładów fajnych karier, które właśnie miały swoje źródło w tego rodzaju marzeniach! I im pozdazdrościłem!
      Pozdrawiam
    • 16.06.11, 14:50
      A w obecnej chwili mojego życia z chęcią zasuwałbym po 16 godzin na dobę za te 1X kafli miesięcznie. Nie mam nic lepszego do roboty, więc po co mi przepuszczać życie między palcami.
    • 22.06.11, 14:22
      Swoją drogą jestem zaskoczony, że ta tematyka nie interesuje aktualnych stażystów, którzy chcą robić np gastroentero czy endokryny. Wobec planowanych zmian trybu odbywania specjalizacji pójście do korpo na 2 lata aby nabić sobie kabzę a następnie otworzenie podstawowej interny wydaje się dość rozsądne. Wszyscy pchają się jak te owieczki na internę, planując potem nadspecjalizację. Nie lepiej poczekać aż po podstawowej internie(3 lata) będzie można zrobić od razu nadspeckę? Czasowo wyjdzie na to samo, a przy okazji można się wzbogacić o pieniądze i nowe, fascynujące doświadczenia.
    • 28.07.11, 15:38
      Kurde wyglada na to, ze utkne w tym smiesznym panstewku polandii za te smieszne pieniadze bedac posmiewiskiem dla znajomych z tak prestizowych zajebistych instytucji jak big 4 czy magic circle. Albo zaczne zarabiac w wieku 33 lat :/ przegrane zycie! Apeluje: NIE IDZCIE NA MEDYCYNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • 28.07.11, 15:41
      Teraz nawet nie ma szans na przedstawiciela handlowego!!! Dramat :/ Te studia stygmatyzuja, rownie dobrze moglbym sie chwalic w CV wirusem HIV, bez szans na korpo, bez szans na prace wymagajaco kreatywnosci, innowacyjnego podejscia i dajaca w zamian satysfakcje materialna :/
    • Gość: agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.11, 15:51
      bez przesady! coś się tak zawziął szarpać ogromną kasę w wieku jeszcze szczenięcym - pewnie nie masz nawet 30. Tak ci się spieszy, żeby zakładać rodzinę? Ludzie latami dochodzą do wyższych stanowisk i lepszych pensji, a ten od razu by chciał bys prezesem - to tak nie działa!
      Rozumiem, że wchodzisz na rynek reprodukcyjny (!) i chcesz się mieć czym pochwalić przed potencjalną samicą, ale niestety, frycowe w postaci niższych stanowisk na początek musisz zapłacić :D
    • 28.07.11, 16:21
      Nigdzie nie napisałem o ogromnej czy dużej kasie, ale 2500 złotych netto pensji w wieku 33 lat to porażka, przyznaj sama. Chcę być finansowo średniakiem, nic więcej. Czy to naprawdę aż tak wiele?
    • Gość: Toxic IP: *.toya.net.pl 28.07.11, 16:42
      coś się tak zawziął szarpać ogromną kasę w wieku jeszcze szczenięcym - pewnie nie masz nawet 30.
      to kiedy ma zacząć zarabiać? Po czterdziestce? Pamiętaj że mężczyzna w wielu 30-40 lat osiąga najwyższą produktywność zawodową i ma najwięcej awansów. Po czterdziestce trwa jedynie odliczanie lat do emerytury i spokojnej starości.

      Nigdzie nie napisałem o ogromnej czy dużej kasie, ale 2500 złotych netto pensji w wieku 33 lat to porażka, przyznaj sama
      porażka, a wręcz klęska. Wiej najszybciej jak możesz z medycyny, ale studia wykorzystaj do nowej branży. Jako Przedstawiciel Farmaceutyczny zarobisz lekko około 5000 zł netto w dobrej firmie, a jako np. Product Manager czy Project Manager w dobrej firmie farmaceutycznej spokojnie 7000 - 8000 zł na rękę. Ofert tego typu jest sporo. Powodzenia!
    • 28.07.11, 16:43
      Ambitni finansisci maja "duzy" audyt, ambitni prawnicy wielkie kancelarie. Co maja ambitni absolwenci medycyny? Bruksizm i napieciowe bole glowy z powodu braku mozliwosci realizacji swoich ambicji!
    • 28.07.11, 16:49
      HEHEHE 2700 w priorytetowej dziedzinie- po 5 latach pracy od momentu ukonczenia studiow. Mam nadzieje, ze z firma wypali. W innym wypadku to tylko w leb se palnac!
    • Gość: agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.11, 16:44
      rezydenci mają 2500 netto? przez cały czas trwania specjalizacji? a nie 3000 netto? a dyżury sobotnio - niedzielne? No fakt, dużo to to nie jest, ale już po specjalizacji jakaś piątka (czytaj: 5000 zł) chyba wpadnie? w koncernach - jak byś poszedł na repa, też pensji podstawowej dużo wiecej nie dostaniesz, ale po kilku laatch masz szansę awansowac na product managera. Trzeba nieźle zasuwać, lepiej się zastanow, czy się na to nadajesz?
    • 28.07.11, 16:53
      zarobki.wieszjak.pl/zarobki-w-polsce/206579,Zarobki-lekarzy-rezydentow.html
      A rezydenci zarabiają nierzadko LEPIEJ niż asystenci w klinikach. Taka to porażka, nie wiem co wogole powoduje, ze ludzie zdaja na studia medyczne, ze mlodzi lekarze masowo nie odchodza od zawodu. Czyzby wyrafinowana forma masochizmu? Ja na szczescie(niestety?) mam odrobine szacunku dla samego siebie!
    • 28.07.11, 17:00
      Umiem ciężko zasuwać. Nie nadaję to ja się do klepania biedy :/
    • Gość: filut z Pragi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.11, 11:13
      burej suce

      coraz durniejsze tematy wymyslaja na wakacje- sa takie o myciu tylka w kostiumach pod prysznicami na basenach, ale sa takie jak ten tutaj

      bo jezeli to prawda i taka jest mentalnosc konowalow (wyobrazal sobie medycyne jako "polaczenie biotechnologii z sghiem" przez 6 lat) to jako specjalizacje polecam psychiatrie - ale nie jak doktor ale jako pacjent

    • Gość: Mylton Frydman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.11, 02:21
      Jakieś informacje z pola walki?:P
    • 24.06.16, 00:54
      Witaj
      Jestem w tej samej sytuacji co Ty 5 lat temu. Masz jakieś rady? W którym kierunku poszedłes? Czy udało się osiągnąć sukces czy jednak specka i medycyna? Byłbym wdzięczny za jakieś życiowe rady od człowieka który przechodził to samo co ja teraz.
    • 14.08.16, 19:03
      medicus_frustratus: Robię patomorfologię, tak jak już pisałem medycyna mnie fascynuje a jedyne co chciałem to uniknąć kontaktu z ględzącym, jojczącym pacjentem. Specjalizacja analityczna, bez kłótni, awantur, szalenie odpowiedzialna ale dająca dużą satysfakcję. Dyżurując w NPL dociągam piątke netto, wiem pieniądze wręcz żałosne dla gościa po 30stce, albo nawet dla 23 latka po SGH ale już bliżej końca niż początku. Za rok wieję do Niemiec. Z taką kasą jaką mam teraz szans na stałą, fajną partnerkę nie mam(teoria ostentacyjnej konsumpcji Zahaviego), ale za rok to się zmieni.
    • 14.08.16, 19:10
      Już nie jestem frustratus, po 28 roku życia upływ czasu subiektywnie przyspiesza więc te 5 lat biedy minęło jak z bicza strzelił :) Wbrew temu co pisali nawiedzeni powyżej nie byłem typem kujona, uczyłem się dużo ale i pracowałem na stażu na oddziale, SORze, brałem dyżury towarzyszące w NPL i widząc co się tam wyprawia chciałem zwiewać gdzie pieprz rośnie. Na szczęście w medycynie każdy typ charakterologiczny może się odnaleźć, ja po prostu nie chciałem być klinicystą. Jeśli planujesz robić specjalizację w PL przyłóż się na stażu, POZ, poradnia chirurgiczna, SOR, interna- jeśli nie zmarnujesz tego czasu będziesz mógł dorobić w NPL. Ale najlepiej od razu zwiewaj do Niemiec!
    • 23.07.16, 09:03
      Cześć,
      też chętnie się dowiem, co było dalej. Jestem w odwrotnej sytuacji, kończę farmację, pracuję w korporacji, czuję, że nie wykorzystuję w pełni swoich możliwości w pracy. Dostałam się na medycynę i nie wiem, na co postawić: kasę w korpo czy orkę, ale później bardziej satysfakcjonującą pracę lekarza. Myślę, że Twoje doświadczenia byłyby pomocne w moich przemyśleniach. Pozdrawiam!
    • 14.08.16, 19:04
      Napisałem post wyżej, mogę wiedzieć w jakim mieście studiujesz med?
    • 14.08.16, 19:11
      Aeruginosa: pachniesz jaśminem? :P
    • 14.08.16, 19:19
      Powiedz mi za to w jakiej korpo pracujesz, chciałbym po skończeniu specjalizacji przez pół roku popracować, nie dla pieniędzy ale z życiowej ciekawości, korpo mnie fascynują, tak jak niektórych np. blok operacyjny. Ten blichtr, nastawienie na kreatywność, innowacyjność, thinking outside box itp...mam takie małe marzenie aby liznąc tego świata :)
    • 10.09.16, 15:40
      Pracuję w centrum operacyjnym badań klinicznych jednego z największych farmaceutycznych gigantów i jakoś nie dostrzegłam tego blichtru. Tu w Polsce mamy jedynie wysoce wyspecjalizowaną i szeroko rozumianą administrację. Ale próbuj, jestem ciekawa Twoich wrażeń :) Jeszcze nie studiuję, wciąż się zastanawiam.
    • 26.12.16, 03:30
      Jestem ciekawy, jaka decyzje podjelas?
    • 19.03.17, 19:50
      Zostałam w korpo.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.