Hej, odpowiedziałam na ogłoszenie rekrutacyjne do firmy Amber Gold z Gdańska (lokaty w złoto itp). Byłam na rozmowie w Krakowie na stanowisko kierownicze (praca w terenie). W sumie żadnych konkretów, poza koniecznością podania oczekiwań finansowych - znamy to ;) W końcu dostałam telefon z informacją, że mam się z dnia na dzień stawić w Gdańsku na jakiś kolejny etap - zero informacji co i jak i że to wszystko na własny koszt. Połączenia kolejowe beznadziejne i drogie, godzina rekrutacji wymusza wzięcie hotelu - ceny jak na Batorym. W sumie razem cała impreza wyniosła by mnie jakieś 700 - 800 złotych. Naturalnie odmówiłam jeszcze w trakcie rozmowy, Pani rzuciła słuchawką bez słowa. Zastanawiam się, kto, będąc przecież kandydatem do pracy (bidnym lecz solidnym :) porwie się na księżyc z motyką w taki sposób dla nich?
Co Wy na taką "propozycję nie do odrzucenia" wydania kilkuset złotych aby tylko dowiedzieć się, że nie zarobię tyle ile chciałam? Bo myślę, że tylko o to chodzi. Niech napiszą także pracownicy firmy, jak wyglądała ich "droga do sukcesu" i czy wogóle opłaca się powzdychać do tej "super szansy".
Wszelkie opinie mile widziane :)
Adelka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.